Subskrybent kanałów

Waldemar Piasecki: Jan Karski był arystokratą ducha

“Jan Karski był arystokratą ducha. Powtarzał przede wszystkim, że każdy człowiek i społeczeństwo powinno patrzeć we własne lustro. Jeśli ktoś potrafi zaakceptować własny wizerunek to potrafi też zdrowo patrzeć na innych i być tolerancyjnym” – podkreśla Waldemar Piasecki, autor biografii Jana Karskiego pt. “Jedno życie” w 20. rocznicę śmierci wybitnego prawnika, historyka, dyplomaty, kawalera Orderu Orła Białego. Przewodniczący Komitetu Wykonawczego Towarzystwa Jana Karskiego przypomina, że jego droga życiowa zawsze była związana z Kościołem katolickim, począwszy od chrztu św. poprzez Sodalicję Mariańską po bycie profesorem najstarszej uczelni katolickiej na zachodniej półkuli, jaką jest jezuicki Uniwersytet Georgetown w Waszyngtonie. Legendarny emisariusz Polskiego Państwa Podziemnego zmarł 13 lipca 2000 r. w Waszyngtonie.

Krzysztof Tomasik (KAI): 13 lipca br. mija 20 lat od śmierci Jana Karskiego. Kim był, bardzo dobrze oddała sama ceremonia pogrzebowa…

Waldemar Piasecki: Wspominam ten czas boleśnie i zarazem z pewną dumą. Jego śmierć była pięknym zwieńczeniem jego drogi życiowej, która zawsze była związana z Kościołem katolickim, począwszy od chrztu św. poprzez Sodalicję Mariańską po bycie profesorem najstarszej uczelni katolickiej na zachodniej półkuli, jaką jest jezuicki Uniwersytet Georgetown w Waszyngtonie. Uroczystości żałobne odbyły się w katedrze św. Mateusza, największej świątyni katolickiej w stolicy Stanów Zjednoczonych z udziałem najwyższych dostojników amerykańskiego Kościoła oraz rzeszy jezuitów. Co istotne, rabin Michael Birenbaum, student Jana Karskiego, po raz pierwszy w murach tej katedry odmówił kadysz, żydowską modlitwę za duszę zmarłego. Hołd Karskiemu oddali także ówcześni prezydenci USA i Polski: Bill Clinton i Aleksander Kwaśniewski, przesyłając specjalne listy. Clinton był studentem Karskiego, a Kwaśniewski wielokrotnie przyznawał się publicznie, że profesor jest jego mentorem. Uroczystość pogrzebową zakłóciła postawa ambasady RP w Waszyngtonie, która nie chciała, aby trumna Kraskiego była spowita flagami polską i amerykańską oraz Gwiazdą Dawida z Getta Warszawskiego, czego zmarły sobie zażyczył. Upierano się, by była tylko polska flaga. Dzięki naszemu uporowi trumnę ostatecznie spowiły obie flagi państwowe oraz autentyczna Gwiazda ze zbiorów Żydowskiego Instytutu Historycznego, którą przywiózł przybyły z Warszawy Marek Edelman. Tym samym udało nam się do końca spełnić ostatnią misję Karskiego. Przypomnijmy, że był on obywatelem Polski i Stanów Zjednoczonych oraz honorowym obywatelem Izraela. Z każdego z nich był dumny.

Wzruszający też był sam pochówek na cmentarzu Góry Oliwnej, najstarszej nekropoli katolickiej na ziemi amerykańskiej, gdzie pochowani są najwybitniejsi Amerykanie, którzy przybyli do tej “ziemi obiecanej” z różnych krajów świata, w tym Polacy, m.in. premier Stanisław Mikołajczyk, ambasadorowie Juliusz Łukasiewicz i Józef Lipski oraz pierwszy kapłan i biskup urodzony na amerykańskiej ziemi, który leży niedaleko od Karskiego. Ponadto hołd oddał mu cały świat żydowski, z Elie Wieselem i Szymonem Wiesenthalem, których zresztą bardzo dobrze znał i cenił. Piękną elegię na jego cześć napisał Tadeusz Kwiatkowski Cugow, która została przez mnie odczytana podczas pogrzebu. Z jednej strony mamy poczucie smutku, a z drugiej radość i dumę z tego, co po sobie pozostawił.

KAI: Jest Pan autorem monumentalnej, trzytomowej jego biografii “Jedno życie”. Jak się zaczęła Pana przygoda z Janem Karskim?

– Po raz pierwszy zdecydowałem się napisać list do Jana Karskiego w latach osiemdziesiątych. Nie spodziewałem się, że kultowa postać akademicka w Stanach Zjednoczonych odpowie prostemu polskiemu dziennikarzowi. Potem spotkaliśmy się i od tego czasu zaczęła się nasza współpraca. Nasza znajomość przerodziła się w przyjaźń. W dużym stopniu jego osoba ukształtowała mnie i stał się dla mnie Mistrzem. Zawsze zachęcał mnie, bym nie zrażał się przeciwnościami. Zawsze podkreślał, aby dawać w życiu świadectwo wartościom judeo-chrześcijańskim, co warte jest każdej ceny i wysiłku.

KAI: Jakim był człowiekiem?

Jan Karski był człowiekiem absolutnej integralności, nie miał problemów z wyrażaniem swoich poglądów, które nie raz były kontrowersyjne. Powtarzał przede wszystkim, że każdy człowiek i społeczeństwo powinno patrzeć we własne lustro. Jeśli ktoś potrafi zaakceptować własny wizerunek, to potrafi też zdrowo patrzeć na innych i być tolerancyjnym. Nie bał się wytknąć np. kard. Józefowi Glempowi, że nie podoba mu się mówienie o “holokauście nienarodzonych”. Uważał, że słowo “Holokaust” absolutnie odnosi się do zbrodni popełnionej na Żydach i nie można na nim budować innych znaczeń, gdyż ujmuje to prawdzie o niewyobrażalnej zbrodni i cierpieniu. Nie bał się też wytknąć braków prezydentowi USA Billowi Clintonowi. Podczas uroczystości 75-lecia Wydziału Służby Zagranicznej Uniwersytetu Georgetown, utworzonego przez wielkiego jezuitę o. profesora Edmunda A. Walsha, Clinton wygłosił pean na cześć Karskiego, jakim to był on wspaniałym profesorem i wygłaszał fascynujące wykłady, na które Clinton pilnie uczęszczał, że dzięki nim zaimpregnował się na zawsze wobec komunizmu itp. Po nim zabrał głos Karski, który powiedział, że swoje wystąpienie rozpocznie od sprostowania słów prezydenta. Wyznał, że na wykładach nie widywał go zbyt często, ale ma na to usprawiedliwienie, gdyż student Clinton wybierał wykłady tylko… dobrych profesorów. Słowa te wzbudziły powszechny aplauz. W ten sposób Karski ukradł show Clintonowi. Jednym z walorów jego intelektu było niesamowite wyczucie puenty. Kiedyś uczestniczył w programie TVP “Godzina szczerości”. Dziennikarka wygłosiła w ramach pytania oświadczenie na temat ówczesnej sytuacji społeczno-politycznej i na koniec zapytała: “Co pan na to?”. Odpowiedział krótko: “Nie ma pani racji. Pani z perspektywy Polski widzi tylko drzewa, a ja z mojej perspektywy widzę las”.

KAI: Mówi się, że był arystokratą ducha.

– Takim był człowiekiem. Spójrzmy choćby na jego formację począwszy od lat spędzonych we Lwowie. Tam absolutnym mentorem był dla niego Ludwik Ehrlich, profesor Uniwersytetu Jana Kazimierza, światowej sławy specjalista od prawa międzynarodowego. Tu mała dygresja. Był on ojcem siostry Emilii Ehrlich, urszulanki, wybitnej biblistki, która była bardzo bliską współpracownicą Jana Pawła II. Pracowała m.in. w Sekretariacie Stanu Stolicy Apostolskiej, pełniła funkcję sekretarza Rady Administracyjnej Fundacji Jana Pawła II, sekretarza pomocniczego synodu biskupów, zajmowała się prywatną biblioteką papieża oraz przygotowywała materiały biblijne, wykorzystywane później w dokumentach papieskich. Była córką skonwertowanego Żyda i amerykańskiej protestantki. Oboje przyjęli katolicką wiarę. Karskiego kształtował zatem klimat wysoko postawionego duchowego i intelektualnego katolicyzmu. Karski pamiętał dobrze córkę swego ukochanego profesora jeszcze z czasów lwowskich, jako nastolatkę.

Fundamentalny dla jego formacji był fakt, że od dzieciństwa był uczony tolerancji. W jego łódzkiej kamienicy trzy czwarte mieszkańców stanowili Żydzi. Gdy młodzi Polacy droczyli się z Żydami, np. podczas Święta Kuczek wrzucali szczury do zbudowanych z tej okazji szałasów, to matka Karskiego wysyłała syna, by interweniował tłumacząc mu, co by było, gdyby tak nam ktoś wrzucał szczury do kościoła podczas Mszy św. Zatem w takim duchu wzrastał od dzieciństwa.

KAI: Powróćmy do Pańskiej biografii Karskiego. Każdy z tomów został opatrzony podtytułem: “Madagaskar”, “Inferno”, “Manhattan”. Zacznę od pierwszego tomu: dlaczego “Madagaskar”?

– Pierwszy tom dotyczy okresu dzieciństwa, szkoły, matury, studiów we Lwowie, podchorążówki artylerii konnej we Włodzimierzu, praktyk dyplomatycznych, wreszcie angażu do Ministerstwa Spraw Zagranicznych, aż po wybuch wojny i mobilizację. Dlaczego “Madagaskar”? Przed II wojną światową, podobnie jak dzisiaj, Polska była podzielona plemiennie. Była piłsudczykowska i narodowa – Romana Dmowskiego. Jednym z największych problemów była dyskusja o miejsce społeczności żydowskiej. Ci pierwsi uważali, że ma ona pełne prawa do udziału w kształtowaniu polskiej rzeczywistości, a drudzy uważali, że nie ma dla nich w Polsce miejsca. Stąd zrodził się pomysł, by wysłać Żydów na Madagaskar. W latach 30. XX w. Francja miała problemy z utrzymaniem tej kolonii, więc powstał pomysł zwrócenia się do niej, by ją nam przekazała. Wtedy Polska zaspokoiłaby swoje kolonialne ambicje i przy okazji rozwiązała problem nadreprezentacji społeczności żydowskiej w naszym kraju, wysyłając ją na tę afrykańską wyspę. W tym czasie Karski wchodził w życie publiczne i sprawa ta była dla niego niezwykle ważna. Zatem “Madagaskar” był dla niego kwintesencją politycznych i publicznych debat o kwestii obecności Żydów w Polsce, toczonych zresztą przez nasz kraj od wieków. Ponadto dla Karskiego kwestia ta miała też wymiar głęboko osobisty, gdyż miał narzeczoną, która była Żydówką ze Lwowa.

KAI: Drugi tom: dlaczego “Inferno”?

– Chodzi oczywiście o piekło wojny. Dotyczy on samej wojny i misji, z jakimi Karski był wysyłany, w tym dramatycznych wydarzeń sowieckiej niewoli i uniknięcia cudem losu katyńskiego, zaangażowania w strukturach Polski Podziemnej, schwytania przez gestapo, tortur, ucieczki z rąk oprawców, konspiracyjnego wejścia do getta i obozu tranzytowego i prezentowania raportu najważniejszym osobistościom koalicji antyfaszystowskiej z prezydentem Franklinem D. Rooseveltem na czele. Przeżywał w tym czasie dramat braku woli ratowania Polski od Stalina, a Żydów od Hitlera.

Co ważne, zazwyczaj podkreśla się, że jego misje na Zachód odbywały się tylko w sprawie żydowskiej. Otóż nie. Chodziło o to, aby pokazać Zachodowi, że w okupowanej przez Niemców Polsce działa dobrze zorganizowana struktura państwa podziemnego i do tego finansowanego przez aliantów w wysokości około miliona dolarów miesięcznie. Trzeba pamiętać, że w tym czasie sowieccy dyplomaci często i regularnie odwiedzali Departament Stanu w Waszyngtonie i Foreign Office w Londynie opowiadając, że miliony dolarów, które idą na polskie podziemie są rozkradane, marnotrawione oraz wręcz wykorzystywane na akcje antysemickie. Misję Kraskiego z 1942 roku finansował Cyryl Ratajski, delegat rządu na kraj i miała ona za zadanie pokazanie aliantom, że polskie państwo podziemne jest silną i politycznie odpowiedzialną strukturą zasługującą na pełne wsparcie polityczne, wojskowe i finansowe.

Ponadto w parlamentach alianckich było wielu deputowanych pochodzenia żydowskiego, którzy pytali, czy w Polsce działa jakaś struktura broniąca Żydów. Taką strukturą stała się w sierpniu 1942 r. “Żegota”, założona przez Zofię Kossak-Szczucką oraz Wandę Krahelską-Filipowicz, z tym, że była to organizacja społeczna, nie powiązana formalnie z Delegaturą Rządu. Na oczekiwania płynące z Londynu pod koniec tego roku “Żegota” stała się częścią Delegatury Rządu i tym samym instytucjonalnie odpowiedzialną za pomoc Żydom. Znalazło to podkreślenie w historycznej nocie rządu polskiego do narodów świata zjednoczonych w walce z hitleryzmem w sprawie ratowania Żydów, autorstwa ambasadora Edwarda Raczyńskiego, która powstała w wielkiej mierze na podstawie raportu dostarczonego przez Karskiego. Znał on znakomicie ambasadora od czasu gdy odbywał praktyki dyplomatyczne i łączyła ich nić przyjaźni. Był to pierwszy państwowy dokument w sprawie ratowania Żydów. Między innymi przekazał go też papieżowi Piusowi XII ambasador Kazimierz Papée. Do tego dołączony był dramatyczny list Papée. Teraz staram się do niego dotrzeć w watykańskich archiwach. Ogólnie rzecz biorąc pokazuje to, że Polska na płaszczyźnie politycznej i ogólnoludzkiej starała się, jak mogła, pomagać Żydom. Nie była to zatem tylko dobra wola serca i mądrości Karskiego, ale struktur państwa podziemnego, rządu londyńskiego, które finansowały i wspierały wszystkie jego misje podczas wojny. Niestety nie wszyscy Polacy identyfikowali się z taką postawą i pytali dlaczego ma być finansowana pomoc dla Żydów, a nie na przykład broń dla polskiego podziemia.

Nie można też się zgodzić z opiniami niektórych naszych starszych braci w wierze, że generalnie większość Polaków była antysemitami, łącznie z Armią Krajową, a tylko Karski był jedynym sprawiedliwym. Sam przeciwko takim poglądom za życia protestował. Jego misje wymagały zaangażowania i wsparcia ze strony wielu osób. Musimy być obiektywni w ocenach i nie ulegać skrajnościom.

KAI: Trzeci tom: dlaczego “Manhattan”?

– Trzeci tom, „Manhattan”, dotyczy wszystkiego, co się z Karskim działo po wojnie, przede wszystkim poszukiwania miejsca na ziemi, gdyż do komunistycznej Polski ani nie mógł, ani powracać nie zamierzał. Można powiedzieć, że wojna dla Karskiego nie kończy się 8 maja 1945 r., gdyż Herbert Hoover wysyła go z misją do Europy, aby przejął wszelkie zasoby archiwalne i dokumentacyjne niepodległej Polski, aby nie wpadły one w ręce władz komunistycznych. Wtedy przejął on m.in. całe archiwum generała Władysława Andersa oraz wiele zasobów polskich organizacji we Francji i Szwajcarii. Wszystko to trafiło do Instytutu Hoovera w Kalifornii.

W trzecim tomie jest też dużo o pierwszym małżeństwie Karskiego z córką wenezuelskiego dyplomaty i kandydata na prezydenta tego kraju Diogenesa Escalante. Oczywiście o wspaniałej karierze na Georgetown w Waszyngtonie, która zaczęła się w 1949 r. Zdobył tam stopień naukowy doktora, później profesora nauk politycznych i przez ponad 40 lat wykładał na Wydziale Służby Zagranicznej stosunki międzynarodowe i teorię komunizmu. Jego studentami były wybitne osobowości, w tym Clinton. Czas powojenny to także drugie małżeństwo z Polą Nireńską. I tu mamy cały wątek jego związków z rodziną Rubinsteinów. Nireńska przyjaźniła się od czasów szkoły baletowej w Dreźnie z Anielą Młynarską, żoną Artura Rubinsteina, co przerodziło się w przyjaźń obu rodzin. Tym relacjom jest poświęcony cały rozdział.

KAI: Skąd jednak “Manhattan”?

– Po pierwsze Manhattan to było jego ulubione miejsce i kwintesencja Stanów Zjednoczonych, ich nowoczesności, wolności i liberalizmu. Po drugie Manhattan to był ulubiony drink Karskiego, który po raz pierwszy w życiu pił w restauracji “Adria” w 1934 r. i tak pozostało mu do śmierci. Był też mistrzem w przyrządzaniu tego trunku. Ponadto zażyczył sobie, aby ten koktajl wypić po jego pogrzebie. I tak się stało. Od czasu objęcia posady na uniwersytecie Karski całkowite wycofał się z wojennego kontekstu działalności i chciał zapomnieć o dramacie i moralnym brudzie wojennym. Ten stan przerwał dopiero z końcem lat 70. filmowiec Claude Lanzmann i noblista Ele Wiesel, apostoł pamięci o zbrodni hitlerowskiej na narodzie żydowskim i kreator pojęcia “Holocaust”. Oni dosłownie zmusili Karskiego, “wciągnęli za uszy”, jak mawiał, do ponownego dawania świadectwa i powtórzenia swojego wojennego raportu – ku przestrodze świata! Polski bohater powrócił znów do powszechnej świadomości międzynarodowej, co prawda kosztem rodziny i nie bez sprzeciwów żony, która straciła wielu bliskich w Holokauście i nie chciała, aby atmosfera tej tragedii była wokół nich. Oczywiście trzeci tom to kawał życia prywatnego i osobistego. Także przywracanie Karskiego Polsce oraz pokazanie, jak obecny był w pejzażu polskim po 1990 roku. Tylko dziesięć lat, ale jakże wyrazistych.

KAI: Jakiej wizji Polski pragnął? Raczej nie opowiadał się za mitami o naszej wyjątkowości, mocarstwowości, nieskazitelności, rycerskości itp.?

– Karski powtarzał, że przekleństwem Polski jest jej struktura plemienna. W swoim życiu miał trzech idoli: Józefa Piłsudskiego, Herberta Hoovera i Karola Maya. W powieściach Maya Apacze i Komancze strasznie się nienawidzili i stale wyżynali. Ten powieściowy obraz Kraski przenosił na konflikt miedzy sanacją i endecją przed II wojną światową. Taki stan trwał także w czasie wojny. Tak więc Karski musiał włożyć niemało wysiłku aby, jako zagorzały zwolennik Piłsudskiego, być emisariuszem rządu Władysława Sikorskiego, zdecydowanie wrogiego wobec Marszałka. Tym bardziej, że główny ideolog rządu londyńskiego, minister Stanisław Kot, który sprawował pieczę nad emisariuszem, uważał Piłsudskiego za samo zło, przez co serce Karskiego bardzo krwawiło. Bardzo to przeżywał, ale kierował się sprawami nadrzędnymi, dobrem państwa polskiego. Dla niego granicą kompromisów moralnych po wojnie był powrót Stanisława Mikołajczyka do Polski.

KAI: Był przede wszystkim był państwowcem….

– Naturalnie. Powtarzał, że “nie należy mylić sympatii z racją stanu”. Świetnie to pokazał podczas spotkania w 1943 roku z prezydentem Rooseveltem, którego przekonywał o wadze i działaniach Polskiego Państwa Podziemnego i opowiadał o tragicznej sytuacji Żydów. Co prawda prezydent zdawał się bardziej interesować okupacyjnym losem …polskich koni niż Żydów. Bycie państwowcem pokazał też w 1995 r. gdy w wyborach prezydenckich poparł Jacka Kuronia a nie Lecha Wałęsę. Gdy potem przyjął z uznaniem wybór Kwaśniewskiego, to spotkał się z ostrą krytyką Jana Jeziorańskiego i Władysława Bartoszewskiego. W ich postawie wobec Karskiego po raz kolejny ukazało się polskie piekiełko. To ich zresztą podzieliło na zawsze.

KAI: W czasach pozbawionych autorytetów, czy i na ile Jan Karski może być wzorem dla pokolenia młodych Polaków?

– Zdecydowanie tak. Karski przekazał swoje życiowe posłanie poprzez Nagrodę Orła Jana Karskiego (uzasadnienie: „dla tych, którzy godnie nad Polską potrafią się zafrasować” z późniejszym: „zaś nie będąc Polakami, dobrze jej życzą”). Uczestniczył we wręczaniu dwóch pierwszych Orłów Jackowi Kuroniowi i telefonicznie, podczas wzruszającego połączenia, pomiędzy Waszyngtonem a Krakowem, ks. prof. Józefowi Tischnerowi, którego nazwał „Orłem Kościoła i Góralem Pana Boga”.

W następnych edycjach Kapituła niestety zdana już była na samą siebie… Kurs lotu Orła Karskiego został zachowany. Kolejne trafiły m.in. do burmistrza Jedwabnego Krzysztofa Godlewskiego i rabina z Jedwabnego Jacoba Bakera, ks. Grzegorza Pawłowskiego z Jaffy, Marka Edelmana, Tadeusza Mazowieckiego, abp prof. Alfonsa Nossola. Potem do Oriany Fallaci, Adama Michnika, Abrahama Foxmana, bp. prof. Tadeusza Pieronka, Elie Wiesela, Bronisława Geremka, Szimona Peresa, kard. Stanisława Dziwisza, Leopolda Ungera, Aleksandra Kwaśniewskiego, Lecha Wałęsy i Michaiła Gorbaczowa, Karola Modzelewskiego, Richarda Pipesa, „Tygodnika Powszechnego”, Instytutu Hoovera, Rotary International, Rodziny Kozielewskich, która go na świat wydała, i Muzeum Bohaterów Getta, Juliana Kornhausera i rabina Abrahama Skórki. Pośmiertnie – do bohaterów wojennych generała Władysława Andersa i komandora Franciszka Dąbrowskiego oraz współczesnych, którzy życiem płacili cenę obrony demokracji – Borysa Niemcowa i Pawła Adamowicza. I tak mamy już 21. jej edycję, w której laureatami zostali o. Ludwik Wiśniewski i Dominika Kulczyk. Przypomnę, że teraz w kapitule bp. Tadeusza Pieronka zastąpił abp Grzegorz Ryś.

Poprzez nagrodę chcemy nieść w świat przesłanie Karskiego, że nie potrzebujemy walki, ale dialogu, ponadpartyjnego porozumienia a nie konfliktu Apaczów z Komanczami, bo w przeciwnym razie przyjdą kolonizatorzy i zrobią z obydwoma plemionami porządek.

Muszę tu wspomnieć, że jako Towarzystwo Jana Karskiego, w którym działa także rodzina Karskiego, od początku idziemy drogą Patrona i tak jak On by sobie tego życzył. Różni nas to od innych środowisk po swojemu zajmujących się bohaterem. Żenująca była m.in. akcja pozbawienia rodziny Kozielewskich prawa do swego wybitnego przedstawiciela poprzez uniemożliwienie odbioru prezydenckiego Medalu Wolności przyznanego pośmiertnie przez głowę państwa amerykańskiego i niepoinformowanie Białego Domu, że bliscy Bohatera żyją w Polsce. Trzeba więc posyłać po odbiór medalu kogoś obcego. Skończyło się skandalem. Innym niedopuszczalnym aktem była próba zdjęcia Karskiemu nagrobka, jaki sam sobie przygotował, i zastąpienia innym. Dowodem zapiekłej polskiej małości stało się także odmówienie pośmiertnej nominacji generalskiej Jana Karskiego w stulecie Jego urodzin.

Ponadto Karski nie zgadzał się nigdy, aby go upamiętnić pomnikiem. I proszę, o zgrozo, po jego śmierci zaczęto, mimo protestów rodziny, stawiać tzw. ławeczki Karskiego. Przytoczę opinię amerykańskiego przyjaciela Karskiego, że tak jak w czasie wojny byli tacy, którzy “robili” w Żydach tak są teraz tacy, którzy “robią” w Karskim.

Na zakończenie chcę mocno podkreślić, że Jan Karski należał tak samo do Polski, jak Stanów Zjednoczonych i Izraela. Miał prawo, aby mu tego nie odbierać. Na pytanie: “czyj był?”, odpowiedź brzmi: „nasz”. I równe prawo do niego ma Warszawa, Waszyngton i Jerozolima. Choć, po prawdzie dwukrotnie dłużej żył w Ameryce niż Polsce i identyfikował się jako Amerykanin polskiego pochodzenia, duchowy Izraelita. Uporczywe przypisywanie go tylko do polskości, przeciw czemu zawsze konsekwentnie protestował, jest nie tylko pozbawione perspektywy, ale jest pozbawione racji moralnej.

***

Jan Karski (z lewej), Waldemar Piasecki

Waldemar Piasecki jest polskim dziennikarzem i pisarzem mieszkającym w Nowym Jorku. Od 30 lat aktywnie uczestniczy w polsko-żydowskich i żydowsko-chrześcijańskich wzajemnych relacjach i dialogu. Współpracuje z wieloma polskimi pismami (m.in. „Przekrój”, „Wprost”, „Przegląd”, „Angora”, „Zdanie”), gdzie publikuje m.in. wywiady z takimi postaciami jak Elie Wiesel, Jerzy Kosiński, Claude Lanzmann, Teddy Kollek, rabin Jacob Baker z Jedwabnego.

W ostatnich latach życia Jana Karskiego był jego sekretarzem, koordynatorem działalności publicznej, a przede wszystkim przyjacielem. W 1996 r. doprowadził do realizacji dla TVP dokumentu “Moja misja o Janie Karskim”. W 1999 r. przetłumaczył na polski i opracował wojenny bestseller Profesora “Story of a Secret State” (Tajne Państwo). Na prośbę Profesora zorganizował nagrodę Orła Jana Karskiego oraz jej Kapitułę. Wkrótce po śmierci Profesora został członkiem-założycielem oraz przewodniczącym Komitetu Wykonawczego Towarzystwa Jana Karskiego.

Diecezja w Korei Północnej będzie zawierzona Matce Bożej Fatimskiej

Diecezja Pjongjang w Korei Północnej będzie zawierzona Matce Bożej Fatimskiej. Zapowiedział to jej administrator apostolski, którym jest arcybiskup Seulu w Korei Południowej kard. Andrew Soo-jung Yeom.

Początkiem diecezja pjongjańskiej była prefektura apostolska Hpyeng-yang, powstała w 1927, która dwa później zmieniła nazwę na Peng-yang. W 1939 r. stała się ona wikariatem apostolskim Heijo, który w 1950 zmienił nazwę na Pjongjang. 10 marca 1962 r. papież Jan XXIII podniósł go do rangi diecezji. Jej administratorem apostolskim „sede vacante et ad nutum Sanctae Sedis” jest od tego czasu każdorazowy arcybiskup Seulu.

Zanim w 1948 r. władzę w północnej części Korei objęli komuniści, Pjongjang był jednym z najbardziej chrześcijańskich miast na całym Półwyspie Koreańskim, zyskując sobie nawet miano Jerozolimy Dalekiego Wschodu ze względu na dużą liczbę świątyń. Objęcie rządów przez miejscowych komunistów o profilu stalinowskim, a zwłaszcza ostateczny, choć bez układu pokojowego, podział półwyspu na część komunistyczną na Północy i kapitalistyczną na Południu, położyło kres wszelkiej wolności religijnej w tej pierwszej.

Wszystkie świątynie zostały albo zniszczone, albo zamknięte i zamienione na inne budowle, a duchownych i świeckich wymordowano, uwięziono lub zesłano do obozów ciężkiej pracy. Już od wielu lat Korea Północna zajmuje pierwsze miejsce we wszystkich raportach i wykazach tych państw, w których najbardziej łamana jest wolność religijna.

O chrześcijanach i w ogóle o życiu religijnym w Korei Północnej, czyli Koreańskiej Republice Ludowo-Demokratycznej przez całe dziesięciolecia nie było żadnych wiadomości. Z bardzo nielicznych przecieków, uzyskiwanych głównie od akredytowanych w Pjongjangu dyplomatów i uciekinierów zza niezwykle szczelnej granicy, wynikało, że niemal do końca lat osiemdziesiątych życie religijne w praktyce tam nie istniało.

Dopiero w drugiej połowie lat osiemdziesiątych zaczęły się pojawiać pierwsze wzmianki na ten temat. W 1989 r. władze komunistyczne powołały do życia – na wzór Patriotycznego Stowarzyszenia Katolików Chińskich – Stowarzyszenie Katolickie Korei Północnej. Podobnie jak jego pekiński pierwowzór, członkowie tej organizacji nie utrzymują żadnych kontaktów z Watykanem i nie uznają papieża za swego zwierzchnika. O ile jednak w Chinach istniał jeszcze tzw. Kościół podziemny, usiłujący, na ile to możliwe, dochować wierności Ojcu Świętemu, a i samo Stowarzyszenie jest dużo liczniejsze, o tyle o liczebności i ewentualnych podziałach wśród katolików północnokoreańskich nic nie wiadomo.

Kościół na Południu ocenia ich liczbę na około 3 tys., żyjących głównie w Pjongjangu, ale nie wyklucza, że większe lub mniejsze skupiska wiernych mogą też występować w innych miastach i regionach kraju. W stolicy jest też czynny jedyny na Północy kościół katolicki. Z braku duchowieństwa nie są w nim jednak sprawowane msze i nabożeństwa, a nieliczni wierni spotykają się tam najwyżej na wspólne czytanie i rozważanie Pisma Świętego pod kierunkiem aktywistów Stowarzyszenia.

Od 2017 r. w Seulu trwa proces beatyfikacyjny 81 męczenników koreańskich XX wieku (w tym 24 z komunistycznej Północy). Jednym z nich jest wikariusz apostolski Pjongjangu od 1944 r. bp Francis Borgia Hong Yong-ho (urodzony w 1906 r.), którego w 1949 r. porwali agenci reżimu komunistycznego, po czym wszelki ślad po nim zaginął. Najprawdopodobniej został zabity wraz z 165 innymi duchownymi przez reżim komunistyczny. Mimo to w 1962 r. Jan XXIII mianował go ordynariuszem diecezji Pjongjang. Aż do 2103 r. bp Yong-ho figurował w roczniku papieskim „Annuario Pontificio” jako ordynariusz, po czym uznano go za zmarłego.

Który kraj w Europie najbardziej wspiera misje?

Mieszkańcy Hiszpanii są pierwszą w Europie nacją najbardziej ofiarnie wspierającą misje Kościoła katolickiego na świecie. W 2019 r. na Papieskie Dzieła Misyjne Hiszpanie przekazali ponad 15 mln euro datków.

Z szacunków tej organizacji, z siedzibą w Rzymie, wynika, że dodatkowe 3,8 mln euro obywatele Hiszpanii złożyli w ofierze jako wsparcie dla programów duszpasterskich, na pracę administracji realizującej programy pomocowe oraz na rzecz instytutów misyjnych.

Władze Papieskich Dzieł Misyjnych przypomniały, że na świecie pod względem hojności Hiszpanów przewyższają jedynie obywatele Stanów Zjednoczonych. Poinformowały też, że najwięcej środków na działania tej katolickiej organizacji wpłynęło w 2019 r. w ramach zbiórki w Światowym Dniu Misyjnym, przypadającym w przedostatnią niedzielę października. Na kampanię tę trafiło w minionym roku aż 72 proc. wszystkich dotacji kierowanych z całego świata na rzecz Papieskich Dzieł Misyjnych.

Szacuje się, że w ciągu roku podejmowanych jest na całym świecie około 900 inicjatyw misyjnych.

Iglica katedry Notre-Dame będzie odbudowana bez zmian

Odbudowana iglica katedry Notre-Dame w Paryżu będzie wyglądała tak samo jak przed ubiegłorocznym pożarem, który ją zniszczył. – Istnieje powszechna zgodność w tej sprawie – oświadczyła nowa minister kultury Francji Roselyne Bachelot.

Po pożarze z 16 kwietnia 2019 r. ówczesny premier Édouard Philippe zapowiedział rozpisanie międzynarodowego konkursu architektów, który miał wyłonić projekt odbudowy iglicy w sposób identyczny lub z dodaniem elementów charakterystycznych dla naszych czasów. Po wielomiesięcznych dyskusjach zwyciężyła idea odbudowy bez zmian w stosunku do pierwotnego wyglądu iglicy, zaprojektowanej w XIX wieku przez słynnego architekta Eugène’a Viollet-le-Duca.

Opinię taką mają przedstawić dziś wieczorem francuskim władzom członkowie Narodowej Komisji ds. Dziedzictwa Narodowego i Architektury. Za pozostawieniem dotychczasowego wyglądu iglicy opowiadał się też od początku główny architekt zarządu katedry Philippe Villeneuve.

Po ubiegłorocznym pożarze prezydent Emmanuel Macron obiecał, że katedra zostanie odbudowana do 2024 r., kiedy w Paryżu odbywać się będą Letnie Igrzyska Olimpijskie. Termin ten wydaje się obecnie mało prawdopodobny, choć rektor świątyni prał. Patrick Chauvet ma nadzieję, że za cztery lata stan prac pozwoli przynajmniej na odprawianie tam Mszy św.

Prace przygotowawcze do odbudowy były już kilkakrotnie przerywane na kilka miesięcy: najpierw z powodu skażenia całego terenu ołowiem wytopionym w czasie pożaru z elementów dachu, a następnie z powodu pandemii koronawirusa. Planuje się, że do końca roku uda się jedynie usunąć wielkie rusztowanie znajdujące się na dachu jeszcze przed pożarem, które uległo częściowemu stopieniu w jego trakcie. Właściwe prace nad odbudową świątyni rozpoczną się więc dopiero w 2021 r.

Koronawirus na misjach – nowy numer “Misyjnych dróg”

W wakacyjnym wydaniu dwumiesięcznika „Misyjne Drogi” przeczytamy o zaangażowaniu ludzi Kościoła w pomoc osobom zagrożonym przez epidemię koronawirusa w krajach misyjnych. Pomagając ludziom biednym, chorym, opuszczonym, na peryferiach świata – świadczą o Bogu.

„Ta wiadomość przyszła na nasze poczty elektroniczne w drugiej połowie marca. Mogą powrócić do kraju, pomimo kwarantanny, przedstawiciele organizacji humanitarnych i misjonarze, przebywający w krajach tzw. Trzeciego Świata. Trzeba było zebrać informacje, ilu misjonarzy chce powrócić i z jakich krajów. Pytaliśmy. Pozostali wszyscy. Powrócili za to do domów, w większości, pracownicy organizacji humanitarnych. Misjonarze tak odpowiadali, bez względu na to, czy żyją w Azji, Afryce, Oceanii i Australii, czy w Ameryce Południowej i Środkowej, że zostają: »musimy być z nimi«, »wszyscy o nich zapomnieli, chcemy być ich głosem«, »jesteśmy tu na dobre i na złe«, »skąd macie takie pomysły, przecież pasterz nie opuszcza swoich owiec«, »Ewangelia i przyzwoitość nie pozwalają wracać«, »nie mogą być teraz sami« – napisał w edytorialu do najnowszego numeru redaktor naczelny, o. Marcin Wrzos OMI.

„Powieść Gabriela Garcíi Márqueza »Miłość w czasach zarazy«, wydana w 1985 r. w Bogocie, należy do klasyki literatury. Misjonarze swoimi działaniami piszą kolejną książkę, pod trochę zmienionym tytułem: »Miłość w czasach koronawirusa«. Jej fabuła to zmaganie się z chorobą, oddawanie wszystkiego, co się ma, dla innych, współcierpienie, doświadczanie wraz z nimi biedy, osamotnienia, głodu, bezsilności. To historia o miłości realizowanej w służbie dla innych, wypływającej z przeżywania bliskiej relacji z Bogiem i z Ewangelii. Towarzyszmy im, na misyjnych, koronawirusowych drogach” – kontynuował.

Autorzy tekstów na łamach „Misyjnych Dróg” (m.in. Justyna Janiec-Palczewska, Robert Ablewicz MSF, Mirosława Góra SNMP, Eduardo Vasquez Jr. OMI, Krzysztof Walendowski SVD, Vincenzo Bordo OMI) przedstawili zaangażowanie misjonarzy na rzecz ludzi zagrożonych epidemią koronawirusa. W dwumiesięczniku można przeczytać także tekst homilii abp. Stanisława Gądeckiego z okazji jubileuszu 100-lecia posługi oblatów w Polsce, a także informację o tym jubileuszu (autorstwa Marcina Wrzosa OMI). W oblackim piśmie znajdziemy także wypowiedzi i wspomnienia ekspertów dotyczące pandemii: prof. Jerzego T. Marcinkowskiego, prof. Krzysztofa Pyrcia, s. Tadeuszy Frąckowiak OP i dr. Mateusza Cofty.

W 202. numerze „Misyjnych Dróg” czytelnicy znajdą rozmowy – z s. Józefiną Grabowską OP i z ks. Pawłem Sprusińskim – o ich działaniach w czasach pandemii w Afryce i Ameryce Południowej. W numerze poruszono temat teologii czasów koronawirusowych (ks. Artur Stopka i o. dr Kasper Kaproń OFM).

W czasopiśmie znalazło się miejsce na dwa fotoreportaże. „Na parkingu supermarketu w centrum Junín de los Andes spotykam Giselę, nauczycielkę z miejscowej szkoły. Wspólnie z koleżanką z pracy sprzedają losy na loterię, z której dochód będzie przeznaczony dla rodzin najbardziej potrzebujących uczniów. Koszt to 100 pesos, ok. 4 zł. Nagrody ufundowała piekarnia, salon fryzjerski i inne małe firmy z sąsiedztwa” – to fragment zapisków Wojciecha Ganczarka z Argentyny w czasie pandemii. Natomiast reportaż Krzysztofa Błażycy dotyczy Ugandy.

W kolejnym wydaniu czasopisma nie brakuje działu „Przyjaciele Misji”, a także informacji dotyczących projektu „Misja Szkoła”, prowadzonego przez redakcję. Jak zwykle jest też szesnastostronicowa wkładka dla dzieci „Misyjne Dróżki Dreptaka Nóżki” – tym razem z opowieściami z Etiopii. Opublikowano także felietony Elżbiety Adamiak i ks. Andrzeja Draguły. Na łamach pisma czytelnicy zachęcani są też do korzystania z internetowego portalu misyjnego www.misyjne.pl.

„Misyjne Drogi” to prawie stustronicowy dwumiesięcznik wydawany od 1983 r. w Poznaniu przez Zgromadzenie Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej. Do publicystów piszących na jego łamach zalicza się ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, o. Jarosława Różańskiego OMI, Tomasza Terlikowskiego, o. Andrzeja Madeja OMI, Elżbietę Adamiak, ks. Artura Stopkę oraz ks. Andrzeja Dragułę. Celem redakcji jest kreatywna i ciekawa prezentacja działalności misyjnej Kościoła, treści religioznawczych, podróżniczych i antropologicznych. „Misyjne Drogi” to czasopismo misyjne o największym nakładzie i objętości w Polsce, dostępne jest także w wolnej sprzedaży.

Szkoły wyznaniowe w USA będą mogły zwalniać homoseksualnych lub rozwiedzionych

Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych orzekł, że szkoły wyznaniowe mają prawo do zatrudniania i zwalniania swoich nauczycieli bez ingerencji państwa. Oznacza to, że szkoła katolicka będzie mogła pozbyć się nauczyciela o orientacji homoseksualnej, rozwiedzionego czy żyjącego w związku niesakramentalnym lub po prostu nie uczęszczającego na niedzielną Mszę. Do tej pory takie działania mogły zostać uznane za dyskryminację w miejscu pracy.

Zdaniem sądu szkoły wyznaniowe muszą mieć prawo do wyboru swoich pracowników i zwolnienie jednego z nich, np. w związku z życiem niezgodnym z zasadami religijnymi danej placówki, nie może być podstawą do ubiegania się o odszkodowanie lub przywrócenie do pracy. Decyzja ta gwarantuje instytucjom wyznaniowym znacznie większą swobodę w działaniu i doborze pracowników niż dotychczas.

Sąd uznał, że nauczyciel w szkole wyznaniowej pełni ważną rolę nie tylko w zdobywaniu wiedzy przez uczniów, ale także w przekazywaniu im wiary, dlatego np. szkoła katolicka ma prawo dobrać sobie taki zespół, który będzie spełniał te cele. Nauczyciel musi być więc osobą nie tylko odpowiednio wykształconą, ale także spełniającą wymogi danej religii, również te moralne.

analiza Andrzej Duda i Rafał Trzaskowski – postulaty światopoglądowe kandydatów

„Edukacja religijna i formacja uczniów jest główną przyczyną istnienia większości tych prywatnych szkół religijnych, dlatego też wybór nauczycieli, którym to zadanie szkoły powierzają, leży u podstaw ich misji” – napisał w orzeczeniu sędzia Samuel Alito.

Nowe rozporządzenie obejmie także takie przypadki jak sprawa Małych Sióstr Jezusa, którym groziła wielomilionowa grzywna i utrata dofinansowania publicznego w związku ze sprzeciwem wobec konieczności rozpowszechniania antykoncepcji w prowadzonych przez siebie ośrodkach. Przepisy ustawy o służbie zdrowia w USA gwarantują, że każdy ośrodek zdrowia, korzystający z dofinansowania z ubezpieczeń społecznych, jest zobowiązany do udostępniania pacjentom środków antykoncepcyjnych, sterylizacji i tabletek wczesnoporonnych. Po decyzji Sądu Najwyższego siostry mają szansę utrzymać dofinansowanie bez konieczności działania wbrew swoim zasadom moralnym.

Rozpoczęły się liturgiczne warsztaty Ars Celebrandi

Uroczystą Mszą świętą i procesją eucharystyczną rozpoczęła się siódma edycja warsztatów liturgicznych Ars Celebrandi. Pasjonaci nadzwyczajnej formy rytu rzymskiego i chorału gregoriańskiego tradycyjnie już przyjechali do licheńskiego sanktuarium, gdzie w dniach 9-16 lipca będą zgłębiać dawną liturgię i śpiew Kościoła. Jak zapewniają organizatorzy, dokonano wszelkich starań, by mimo pandemii koronawirusa zachować bezpieczeństwo.

Warsztaty są przeznaczone dla kapłanów, kleryków, ministrantów i śpiewaków chorałowych, którzy pragną poznawać tradycyjną rzymską liturgię i doskonalić swoje umiejętności w tym zakresie. Nauka odbywa się w grupach warsztatowych, a zdobyte umiejętności są od razu na miejscu wykorzystywane podczas licznych Mszy św. i nabożeństw.

Ze względu na pandemię koronawirusa w porównaniu z poprzednimi edycjami wprowadzono wiele zmian, aby zapewnić bezpieczeństwo oraz dostosować się do przepisów sanitarnych.

– Ta edycja warsztatów Ars Celebrandi ze względu na pandemię koronawirusa jest zupełnie wyjątkowa. Zarówno organizatorzy, jak i uczestnicy cieszą się ogromnie, że doszła do skutku, mimo zmniejszonej ze względu na przepisy liczby uczestników. Warsztaty szkoleniowe oraz celebracje liturgiczne będą odbywały się normalnie, ale głównym “bohaterem” tegorocznej edycji będą niewątpliwie wymogi sanitarne. Maseczki, tam gdzie konieczne, zgodnie z przepisami, stosowanie płynów dezynfekcyjnych, dystans społeczny, spotkania tylko w małych grupkach, a przede wszystkim odpowiedzialność i współpraca wszystkich uczestników – to niezbędne wymogi tegorocznej edycji, na które będziemy stale kłaść ogromny nacisk – opowiada w rozmowie z KAI Dominika Krupińska z biura prasowego warsztatów.

W związku z pandemią, nie odbędą się konferencje tematyczne ani tradycyjne spotkania inauguracyjne i zamykające, które grupowały wszystkich uczestników łącznie z kadrą. Uczestnicy (kapłani, ministranci, śpiewacy gregoriańscy) będą się spotykać tylko w swoich małych grupkach warsztatowych i będą wyznaczani do udziału w rozmaitych liturgiach, żeby uniknąć tłoku. Nie będzie też gości specjalnych.

Liczba uczestników zmniejszona została do ok. 150 łącznie z kadrą (w tym 31 kobiet), podczas gdy w poprzednich latach było ok. 220 osób. Utrzymana została liczba uczestników warsztatów kapłańskich, przeznaczonych dla kapłanów, diakonów i kleryków. Będzie ich 40. „Obserwujemy, że zainteresowanie duchownych nauką celebrowania Mszy św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego stale rośnie, i nawet w tym roku, mimo utrudnień wywołanych przez pandemię, liczba zgłoszeń w tej grupie nie spadła” – mówi Dominika Krupińska. W tym roku w grupie początkowej dla księży pragnących uczyć się celebrować Mszę po staremu, będzie szesnastu kapłanów. Jak podaje w rozmowie z KAI Tomasz Olszyński, koordynator warsztatów, do tej pory ok. 80 kapłanów podczas Ars Celebrandi nauczyło się celebrować Mszę w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego.

Nowością w tym roku będzie specjalna grupa dla ośmiu kapłanów, którzy opanowali już sprawowanie Mszy św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego i chcą się nauczyć udzielania innych sakramentów i sakramentaliów w tym obrządku. Dwóch księży będzie w grupie dla najbardziej zaawansowanych. „Duszpasterstwa tradycyjne w całym kraju są liczne, należy do nich młodzież i całe rodziny, więc w ostatnich latach silnie wzrosło zapotrzebowanie na śluby, chrzty i pierwsze komunie. Aby pomóc je zaspokoić, uruchomiliśmy specjalną nową grupę warsztatową” – wyjaśnia koordynator warsztatów, Tomasz Olszyński.

Od samego początku na warsztatach obecna jest i cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem tradycyjna liturgia Zakonu Kaznodziejskiego – ryt dominikański, któremu towarzyszy również właściwy dla niego chorał.

Dwunastu mężczyzn i szesnaście kobiet tworzyć będzie dwie warsztatowe grupy chorałowe. Na dwóch Mszach zaśpiewa profesjonalny zespół polifoniczny Tempus z Warszawy.

W tym roku w Licheniu nie pojawią się aż tak licznie uczestnicy z zagranicy, podczas gdy w poprzednich latach przybywali z co najmniej 10 krajów, w tym państw nadbałtyckich, Białorusi, Ukrainy, Szwecji, USA itd. Otwarte zostały niektóre granice, dlatego pojawi się kilku uczestników z Niemiec, Francji, Czech, Łotwy i Litwy.

Oprócz księży diecezjalnych i kleryków, nie zabraknie zakonników. Do Lichenia przyjechali przedstawiciele następujących zgromadzeń: jezuici, dominikanie, benedyktyni, salwatorianie, franciszkanie konwentualni, kapucyni, pallotyni, salezjanie, redemptoryści, duchacze.

Wyjątkowo interesującym punktem tegorocznego programu będzie śpiewana Msza św. requiem z absolucją przy katafalku za rycerstwo polskie i litewskie poległe pod Grunwaldem w 610. rocznicę śmierci. Zostanie ona odprawiona 15 lipca, dokładnie w rocznicę zwycięskiej bitwy, o godz. 17.00 w kościele Matki Boskiej Częstochowskiej na terenie sanktuarium w Licheniu.

Warsztatom Ars Celebrandi honorowego patronatu udzielił biskup miejsca Wiesław Mering. Organizowane przez Stowarzyszenie Una Voce Polonia, reprezentujące katolików świeckich przywiązanych do tradycyjnej łacińskiej liturgii rzymskiej. Ich misją jest realizowanie słów papieża Benedykta XVI: „To, co było święte dla wcześniejszych pokoleń, pozostaje wielkie i święte dla nas, i nie może nagle okazać się całkowicie zakazane lub wręcz uznane za niegodziwe”.

Kuria odpowiada na zarzuty dot. zaniechań bp. Rakoczego ws. nadużyć seksualnych

Diecezja Bielsko-Żywiecka nie otrzymała od Stolicy Apostolskiej żadnych oficjalnych informacji dotyczących rozpoczęcia postępowania wobec bp. Tadeusza Rakoczego w sprawie zasygnalizowanych zaniedbań w prowadzeniu spraw o nadużycie seksualne na szkodę osób małoletnich ze strony osoby duchownej – brzmi przesłane KAI oświadczenie bielsko-żywieckiej kurii biskupiej.

Oświadczenie odnosi się do informacji, które pojawiły się w czwartek w mediach. Dotyczyć one mają zaniedbań ze strony bp. seniora Tadeusza Rakoczego, który kilkanaście lat temu nie przeprowadził kościelnego dochodzenia w sprawie molestowania w dzieciństwie ministranta przez jednego z duchownych. Bp Rakoczy miał spotkać się z dorosłym już mężczyzną dwa razy i wysłuchać go, nie podejmując jednak żadnych działań. Ksiądz, który skrzywdził chłopca, wkrótce wykorzystał kolejne dziecko. Zareagował na to dopiero następca bp. Rakoczego – bp Roman Pindel, który zlecił dochodzenie. Obecnie na polecenie Stolicy Apostolskiej sprawą ma się zajmować metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski.

Poniżej tekst oświadczenia dyrektora Centrum Informacyjno Medialnego ks. Mateusza Kierczaka z kurii bielsko-żywieckiej:

Oświadczenie w sprawie Biskupa Tadeusza Rakoczego

Diecezja Bielsko-Żywiecka nie otrzymała żadnych oficjalnych informacji od Stolicy Apostolskiej dotyczących rozpoczęcia postępowania względem Biskupa Tadeusza Rakoczego w sprawie zasygnalizowanych zaniedbań w prowadzeniu spraw o nadużycie seksualne na szkodę osób małoletnich ze strony osoby duchownej.

Wiemy o tym, że Ofiara złożyła do Stolicy Apostolskiej skargę dotyczącą zaniedbań Biskupa Tadeusza Rakoczego.

Postępowanie zlecone przez Stolicę Apostolską prowadzi zwykle metropolita.

Pytania w sprawie ewentualnego postępowania prowadzonego przez Stolicę Apostolską należałoby kierować do Nuncjatury Apostolskiej.

Mając na uwadze dobro ofiar przestępstw seksualnych wobec osób niepełnoletnich oraz dochodzenie prawdy, Biskup Bielsko-Żywiecki Roman Pindel prosi o zgłaszanie wszelkich ewentualnych nadużyć do wyznaczonego w diecezji Delegata ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży, ks. Klaudiusza Dzikiego.

Ksiądz Klaudiusz Dziki

Kuria Diecezjalna
Ul. Żeromskiego 5a
43-300 Bielsko-Biała
e-mail: delegat@kuria.bielsko.pl
Telefon: +48 734 176 655

Każde zgłoszenie jest przyjmowane z należytą uwagą i troską o ochronę dobra osoby pokrzywdzonej.

Papież zatelefonował do żony zmarłego Ennia Morricone

Papież Franciszek zatelefonował do żony zmarłego Ennia Morricone i zapewnił ją ze modli się za niego. Słynny włoski kompozytor muzyki filmowej i religijnej zmarł 6 lipca w wieku 91 lat.

Ojciec Święty zadzwonił do Marii Morricone 7 lipca, by złożyć kondolencje rodzinie kompozytora. Serdeczna rozmowa trwała kilka minut.

Państwo Morricone mieli okazję osobiście spotkać papieża w 2015 r. przy okazji prawykonania Mszy, jaką kompozytor stworzył z okazji 200-lecia przywrócenia zakonu jezuitów. Morricone zadedykował ten utwór Franciszkowi i nosi on tytuł „Missa Papae Francisci” (Msza Papieża Franciszka).

Zmarł ks. prof. Jan Związek – wybitny historyk Kościoła

W wieku 82 lat, w 59. roku kapłaństwa, zmarł 8 lipca w Częstochowie ks. prof. Jan Związek, były rektor Wyższego Seminarium Duchownego Archidiecezji Częstochowskiej, wieloletni wykładowca kilku uczelni wyższych, nauczyciel i wychowawca wielu pokoleń kapłanów, osób życia konsekrowanego i świeckich, zasłużony historyk Kościoła.

Ks. prof. Jan Związek urodził się 6 grudnia 1937 r. we wsi Młynki. W czasie okupacji niemieckiej mieszkał u dziadków, gdyż rodzice zostali wywiezieni na roboty przymusowe. Po zakończeniu II wojny światowej uczęszczał do Szkoły Podstawowej w Kabałach, a potem w Załęczu Małym. W 1952 rozpoczął naukę w zakresie szkoły średniej w Niższym Seminarium Duchownym w Częstochowie. Po zdaniu matury w latach 1956-1961 odbył studia filozoficzno-teologiczne w Częstochowskim Seminarium Duchownym w Krakowie. Święcenia kapłańskie otrzymał 29 czerwca 1961 r. w katedrze św. Rodziny w Częstochowie z rąk bp. Zdzisława Golińskiego.

Po święceniach został skierowany na studia specjalistyczne z zakresu historii Kościoła na Wydziale Teologicznym KUL w Lublinie. Stopień naukowy magistra teologii w zakresie historii Kościoła uzyskał 5 marca 1964 roku na podstawie pracy pt. „Kazania niedzielne Mikołaja z Wilkowiecka”, napisanej pod kierunkiem ks. prof. dr hab. Mieczysława Żywczyńskiego. Następnie pracował w Niższym Seminarium Duchownym w Częstochowie jako wychowawca i nauczyciel religii i propedeutyki filozofii. W latach 1966-1970 był zastępcą redaktora naczelnego „Częstochowskich Wiadomości Diecezjalnych”. Stopień naukowy doktora historii Kościoła na Wydziale Teologicznym KUL uzyskał w 1969 r. na podstawie rozprawy pt. „Katolickie poglądy polityczno-społeczne w Polsce na przełomie XVI i XVII wieku w świetle kazań”, napisanej pod kierunkiem ks. prof. dr hab. Mieczysława Żywczyńskiego.

Pracował jako archiwariusz w Archiwum Diecezjalnym w Częstochowie oraz podjął wykłady metodologii nauk oraz patrologii w Częstochowskim Seminarium Duchownym w Krakowie. Od 1970 roku powierzono mu także wykłady z zakresu historii Kościoła w tymże seminarium i w Instytucie Teologicznym w Częstochowie, a od 1979 r. w Wyższym Seminarium Duchownym oo. Franciszkanów w Krakowie. W dniu 17 listopada 1983 został mianowany dyrektorem Archiwum Diecezjalnego w Częstochowie.

Stopień naukowy doktora habilitowanego teologii w zakresie historii Kościoła uzyskał 7 czerwca 1984 r. na podstawie rozprawy pt. „Dzieje diecezji częstochowskiej w okresie II Rzeczypospolitej” przedstawionej na Wydziale Teologicznym KUL w Lublinie. Na Wydziale Historii Kościoła Papieskiej Akademii Teologicznej pełnił obowiązki prodziekana [przez dwie kadencje] oraz był członkiem Senackiej Komisji Regulaminowej. Prowadził również wykłady z zakresu historii nowożytnej w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Częstochowie. Na podstawie decyzji Centralnej Komisji do Spraw Tytułu Naukowego i Stopni Naukowych z 21 grudnia 1998 r. otrzymał tytuł naukowy profesora nauk teologicznych. W latach 1985-1992 pełnił funkcję rektora Częstochowskiego Seminarium Duchownego. 15 sierpnia 1991 r. papież Jan Paweł II dokonał poświęcenia nowego gmachu seminarium w Częstochowie. Po przeniesieniu tegoż seminarium z Krakowa do Częstochowy od początku roku akademickiego 1991/1992 starał się nawiązać kontakty naukowe z wyższymi uczelniami częstochowskimi – Wyższą Szkoła Pedagogiczną i Politechniką Częstochowską. Ks. Związek był wykładowcą Akademii Jana Długosza, a następnie Uniwersytetu Humanistyczno-Przyrodniczego im. Jana Długosza w Częstochowie.

analiza Andrzej Duda i Rafał Trzaskowski – postulaty światopoglądowe kandydatów

Na dorobek naukowy ks. prof. Jana Związka składają się 15 pozycji zwartych i ok. 800 artykułów. Wypromował 13 doktorów i ok. 650 magistrów. Przygotował 6 recenzji profesorskich, 5 habilitacyjnych, 29 doktorskich, 8 wydawniczych. Aktywnie uczestniczył wygłaszając referaty w 93 sesjach i sympozjach. Należał do towarzystw naukowych m. in. Polskiej Akademii Nauk – Komisji Historycznej, Towarzystwa Naukowego KUL, Polskiego Towarzystwa Teologicznego, Polskiego Towarzystwa Historycznego, Częstochowskiego Towarzystwa Naukowego, Wieluńskiego Towarzystwa Naukowego.

Jego badania naukowe obejmowały nurt biografistyczny. Przygotował blisko 170 biogramów duchownych, w tym tak wybitnych postaci jak biskupi częstochowscy: Teodor Kubina, Zdzisław Goliński, Stefan Bareła. Znaczna część biogramów dotyczy księży prześladowanych w latach funkcjonowania systemów totalitarnych – hitlerowskiego i komunistycznego. Ks. prof. Jan Związek był autorem wielu not biograficznych napisanych m.in. dla Encyklopedii Katolickiej, Polskiego słownika biograficznego, Słownika biograficznego katolicyzmu społecznego, Leksykonu duchowieństwa represjonowanego w PRL w latach 1945–1989. Drugim nurtem badawczym była historia Kościoła w regionie częstochowskim. Znalazł on wyraz w przygotowaniu książki pt. „Dzieje diecezji częstochowskiej w okresie II Rzeczypospolitej” (1990).

Dużą wartość poznawczą, uzupełniającą lukę w działalności społecznej skupionej wokół Kościoła, ma wydana w 1994 r. książka pt. „Katolickie stowarzyszenia społeczne w diecezji częstochowskiej 1925–1939”. Na szczególną uwagę zasługują także publikacje: „Błogosławieni i Słudzy Boży w Archidiecezji Częstochowskiej”, „Inwentarz łacińskich ksiąg metrykalnych w Archiwum Diecezjalnym w Częstochowie” i „Martyrologium kapłanów diecezji częstochowskiej”.

– Postać Księdza Profesora jest ciągle do odkrycia. Zacząłem go odkrywać jako skarb historyczny, nie ten z muzeum, ale po prostu konkretnego człowieka, który pomimo tytułów pozostał człowiekiem bardzo skromnym – abp Wacław Depo z okazji jubileuszu 50-lecia uzyskania przez ks. prof. dr hab. Jana Związka tytułu doktora historii Kościoła 27 lutego 2020 r. w auli Wyższego Instytutu Teologicznego w Częstochowie. Sam zmarły kapłan podkreślał, że dla niego historia jest to przede wszystkim nauka, na której należy budować życie i postępowanie swoje i swoich wychowanków.

Uroczystości pogrzebowe odbędą się 11 i 12 lipca. Mszy św. żałobna 11 lipca o godz. 11.00 w kościele seminaryjnym w Częstochowie będzie przewodniczył bp Andrzej Przybylski. Natomiast 12 lipca Mszy św. pogrzebowej o godz. 14.00 w kościele św. Marii Magdaleny w Działoszynie będzie przewodniczył bp senior Antoni Długosz. Po Mszy św. nastąpi złożenie ciała ks. Związka na miejscowym cmentarzu.

Nowy Dwór Mazowiecki: klaretynki pożegnały się z placówką

Diecezję płocką opuściły dwie siostry ze Zgromadzenia Sióstr Maryi Niepokalanej Misjonarek Klaretynek. Misjonarki klaretynki zajmowały się katechizacją i sprawami misyjnymi na terenie parafii pw. św. Barbary: „Brak powołań i konieczność tworzenia wspólnoty sprawiły, że musimy przejść do domu w Rembertowie koło Warszawy” – poinformowały zakonnice.

W parafii św. Barbary w Nowym Dworze Mazowieckim (Twierdza Modlin) wspólnotę Zgromadzenia Sióstr Maryi Niepokalanej Misjonarek Klaretynek tworzyły dwie siostry: s. Ewa Grzegorczyn RMI i s. Bogusława Woźniak RMI. Na terenie tej parafii pracowały od 8 lat, a od 6 lat pozostały we dwie. Siostry zajmowały się katechezą szkolną, a także działalnością misyjną m.in. inicjowały spotkania koła misyjnego w parafii.

Powodem decyzji o zamknięciu placówki, w której pracowały, jest brak powołań w zgromadzeniu (na świecie jest tylko 11 Polek należących do tego zgromadzenia, a w Polsce pracuje tylko 6 misjonarek klaretynek). Siostry przeszły do domu w Rembertowie koło Warszawy, ale podkreślają, że w ich wdzięcznej pamięci pozostaną chwile spędzone w Modlinie Twierdzy, gdzie były świadkami budowania „wspólnoty ludzi i wiary”.

Władze zakony wyjaśniły, że decyzja o zamknięciu wspólnoty w Nowym Dworze Mazowieckim spowodowana jest m.in. małą liczbą sióstr w Polsce, niewielką szansą na przeniesienie sióstr z jednej wspólnoty do drugiej ze względu na pracę i obowiązki, które mają, jak również potrzebą wzmocnienia życia braterskiego i wspólnotowego.

Zgromadzenie Sióstr Maryi Niepokalanej Misjonarek Klaretynek założone zostało przez św. Antoniego Marię Klareta i Matkę Antonię París na Kubie w 1855 r. Misjonarki klaretynki, wierne misji pozostawionej przez swoich założycieli, służą w wielu częściach świata – pracują obecnie w 23 krajach. Prowadzą szkoły, przedszkola, ośrodki opieki społecznej, sierocińce, domy rekolekcyjne, szkoły katechetyczne, podejmują się wykładów na uczelniach i w Instytutach Życia Konsekrowanego oraz prowadzą misje. W Polsce siostry są obecne od 1990 r. Od 2004 r. tworzą Delegaturę Europa Wschód.

Nowy Dwór Mazowiecki: klaretynki pożegnały się z placówką

Diecezję płocką opuściły dwie siostry ze Zgromadzenia Sióstr Maryi Niepokalanej Misjonarek Klaretynek. Misjonarki klaretynki zajmowały się katechizacją i sprawami misyjnymi na terenie parafii pw. św. Barbary: „Brak powołań i konieczność tworzenia wspólnoty sprawiły, że musimy przejść do domu w Rembertowie koło Warszawy” – poinformowały zakonnice.

W parafii św. Barbary w Nowym Dworze Mazowieckim (Twierdza Modlin) wspólnotę Zgromadzenia Sióstr Maryi Niepokalanej Misjonarek Klaretynek tworzyły dwie siostry: s. Ewa Grzegorczyn RMI i s. Bogusława Woźniak RMI. Na terenie tej parafii pracowały od 8 lat, a od 6 lat pozostały we dwie. Siostry zajmowały się katechezą szkolną, a także działalnością misyjną m.in. inicjowały spotkania koła misyjnego w parafii.

Powodem decyzji o zamknięciu placówki, w której pracowały, jest brak powołań w zgromadzeniu (na świecie jest tylko 11 Polek należących do tego zgromadzenia, a w Polsce pracuje tylko 6 misjonarek klaretynek). Siostry przeszły do domu w Rembertowie koło Warszawy, ale podkreślają, że w ich wdzięcznej pamięci pozostaną chwile spędzone w Modlinie Twierdzy, gdzie były świadkami budowania „wspólnoty ludzi i wiary”.

Władze zakony wyjaśniły, że decyzja o zamknięciu wspólnoty w Nowym Dworze Mazowieckim spowodowana jest m.in. małą liczbą sióstr w Polsce, niewielką szansą na przeniesienie sióstr z jednej wspólnoty do drugiej ze względu na pracę i obowiązki, które mają, jak również potrzebą wzmocnienia życia braterskiego i wspólnotowego.

Zgromadzenie Sióstr Maryi Niepokalanej Misjonarek Klaretynek założone zostało przez św. Antoniego Marię Klareta i Matkę Antonię París na Kubie w 1855 r. Misjonarki klaretynki, wierne misji pozostawionej przez swoich założycieli, służą w wielu częściach świata – pracują obecnie w 23 krajach. Prowadzą szkoły, przedszkola, ośrodki opieki społecznej, sierocińce, domy rekolekcyjne, szkoły katechetyczne, podejmują się wykładów na uczelniach i w Instytutach Życia Konsekrowanego oraz prowadzą misje. W Polsce siostry są obecne od 1990 r. Od 2004 r. tworzą Delegaturę Europa Wschód.

Pierwsza Dama z wizytą w ośrodku wypoczynkowym KSM

Agata Kornhhauser-Duda spotkała się z dziećmi z Podlasia i Mazowsza przebywającymi na letnim obozie, organizowanym przez Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Diecezji Drohiczyńskiej. Małżonka Prezydenta RP przyjechała do Nadbużańskiego Ośrodka Edukacji w Broku, aby wziąć udział we wspólnych warsztatach i ognisku z uczestnikami wakacji.

Pierwsza Dama dołączyła do warsztatów artystycznych z decoupage’u oraz zajęć tanecznych. Następnie została zaproszona do rozmów przy ognisku ze wszystkimi uczestnikami obozu i kadrą pedagogiczną. Agata Kornhauser-Duda, pytała dzieci i młodzież o bezpieczne zachowania podczas letniego wypoczynku.

W trakcie spotkania wolontariusze Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży zapoznali Pierwszą Damę z rezultatami II edycji akcji Polak z Sercem, w której 24 tony żywności i 35 tys. złotych trafiło już do Polaków mieszkających za wschodnią granicą. Małżonka Prezydenta miała okazję porozmawiać o sytuacji Polaków mieszkających na Białorusi i Ukrainie i przekazywanej im pomocy.

analiza Andrzej Duda i Rafał Trzaskowski – postulaty światopoglądowe kandydatów Pierwsza Dama została zapoznana również z planem uroczystości 30-lecia reaktywacji Katolickiego Stowarzyszenie Młodzieży, które odbędą się 10 października w Warszawie. Inicjatorem reaktywacji w 1990 roku był św. Jan Paweł II.

W wizycie Pierwszej Damy uczestniczył Sekretarz Stanu w KPRP, minister Adam Kwiatkowski, a z ramienia KSM Asystent Generalny ks. Andrzej Lubowicki, Asystenci KSM Diecezji Drohiczyńskiej ks. Piotr Jarosiewicz i ks. Daniel Plewka oraz Przewodniczący Prezydium KR KSM Patryk Czech. Nadbużański Ośrodek Edukacji w Broku to własność KSM Diecezji Drohiczyńskiej. To pierwsza taka wizyta Małżonki Prezydenta w tym miejscu. Głównym celem Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży jest kształtowanie dojrzałych chrześcijan, a także aktywne uczestnictwo we wspólnocie Kościoła.

Galeria zdjęć (17 zdjęć)

Sejm uzupełni skład państwowej komisji ds. zwalczania pedofilii

Sejm wybierze na przyszłotygodniowym posiedzeniu (15-16 lipca) trzech członków państwowej komisji ds. zwalczania przypadków pedofilii, tym samym uzupełniając jej skład. Do tej pory wybrani zostali członkowie ze strony Prezydenta, Premiera, Rzecznika Praw Dziecka oraz Senatu.

Lista kandydatów, spośród których wybierać będą posłowie, obejmuje dziewięć nazwisk (pierwotnie było dziesięć, ale jeden z kandydatów wycofał swoją kandydaturę z przyczyn osobistych). Prawnik Karolinę Bućko zgłosił klub parlamentarny Lewicy; Barbara Chrobak – biegła sądowa z zakresu kryminalistycznych badań dokumentów – to kandydatka z ramienia Krajowej Rady Prokuratorów przy Prokuratorze Generalnym; adwokat Adam Czarnecki został zgłoszony przez Stowarzyszenie „Możesz” na rzecz psychoprofilaktyki i rozwoju dzieci i młodzieży w Piastowie.

Hanna Elżanowska, psycholog, psychoterapeuta i seksuolog to kandydatka Prawa i Sprawiedliwości. Zgłoszony przez Platformę Obywatelską prof. Marek Konopczyński to ekspert w dziedzinie badania przestępczości, patologii społecznych i resocjalizacji. Prof. Teresa Matthews-Brzozowska to stomatolog zgłoszona przez Naczelną Radę Lekarską.

analiza Andrzej Duda i Rafał Trzaskowski – postulaty światopoglądowe kandydatów

Radca prawny Andrzej Nowarski został zgłoszony z kolei przez Prawo i Sprawiedliwość, a Bartłomiej Tkacz – również radca prawny – przez Krajową Radę Radców Prawnych. Ostatnim kandydatem jest ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, znany działacz społeczny i opiekun osób z niepełnosprawnościami, zgłoszony przez grupę posłów klubu parlamentarnego PSL–Kukiz`15 oraz koła poselskiego Konfederacja.

Członkowie wybrani przez Sejm uzupełnią skład powstającej komisji jako ostatni. Wcześniej członkami tego gremium zostali: powołana przez Prezesa Rady Ministrów b. działaczka opozycji i nauczycielka Elżbieta Malicka, psycholog Justyna Kotowska (rekomendowana przez Prezydenta RP), dr hab. Błażej Kmieciak (powołany przez Rzecznika Praw Dziecka) oraz sędzia w stanie spoczynku Agnieszka Rękas (powołana przez Senat RP).

Celem państwowej komisji do spraw wyjaśniania przypadków czynności skierowanych przeciwko wolności seksualnej i obyczajności wobec małoletniego poniżej lat 15 ma być wyjaśnianie przypadków wykorzystywania seksualnego małoletnich we wszystkich środowiskach społecznych. Jej zadaniem będzie m.in. identyfikacja zaniedbań i zaniechań organów państwa, a także organizacji pozarządowych, podmiotów i instytucji prowadzących działalność edukacyjną, wychowawczą, opiekuńczą, kulturalną i związaną z kulturą fizyczną, wypoczynkiem i leczeniem.

Afganistan: msze św. na zakończenie i rozpoczęcie kolejnej zmiany kontyngentu

W minionym tygodniu w bazie w Bagram (Afganistan) odbyło się przekazanie obowiązków na stanowisku Dowódcy Polskiego Kontyngentu Wojskowego (PKW) w Islamskiej Republice Afganistanu. Do Polski wkrótce wrócą żołnierze XI zmiany, a zastąpią ich żołnierze z XII zmiany PKW, których trzon stanowić będą wojskowi z 5. pułku artylerii z Sulechowa. W intencji bezpiecznego powrotu do domu oraz powodzenia misji i zachowania zdrowia oraz życia przez naszych żołnierzy sprawowane były Msze św. celebrowane przez kapelanów kontygnentu.

W piątek 3 lipca odbyła się ceremonia przekazania obowiązków na stanowisku dowódcy kontyngentu. Płk pil. Waldemar Gołębiowski, dowódca XI zmiany Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Afganistanie przekazał obowiązki dowódcy płk. Danielowi Butrynowi, który będzie dowodził XII zmianą kontyngentu. W trakcie ceremonii odczytane zostały rozkazy personalne gen. Rajmunda Andrzejczaka, szefa Sztabu Generalnego WP, następnie dowódcy podpisali protokoły zdania i objęcia obowiązków na stanowisku służbowym.

– Chciałbym moim żołnierzom XI zmiany podziękować za ich trud i poświęcenie. W ostatnich dniach spotkałem się indywidualnie z żołnierzami poszczególnych plutonów czy komórek organizacyjnych, chciałbym raz jeszcze podkreślić, iż przepełnia mnie duma i zaszczyt, że mogłem dowodzić takimi żołnierzami, którzy w najtrudniejszych momentach potrafili pokazać swój charakter, doświadczenie i zaangażowanie – powiedział płk pil. Waldemar Gołębiowski, podsumowując półroczną misję w Afganistanie.

Obejmujący obowiązki, dowódca XII zmiany Polskiego Kontyngentu Wojskowego płk Daniel Butryn, podziękował za sprawne przekazanie obowiązków oraz wdrożenie jego żołnierzy ze specyfiką służby na poszczególnych stanowiskach funkcyjnych w rejonie misji. Życzył także żołnierzom XI zmiany szczęśliwego powrotu do domów.

Po uroczystym apelu w kaplicy kontyngentu odprawiona została Msza św. w intencji żołnierzy i pracowników Resortu Obrony Narodowej obydwu zmian, którą koncelebrowali ks. kpt Krzysztof Ziobro, kapelan XI zmiany oraz ks. por. Mariusz Leonik, kapelan XII zmiany PKW. Ksiądz por. Mariusz Leonik życzył żołnierzom XI zmiany szczęśliwego powrotu do Polski, przekazując życzenia od biskupa polowego dla rodzin powracających żołnierzy.

W niedzielę 5 lipca w bazie Bagram ks. por. Mariusz Leonik odprawił Mszę św. w intencji żołnierzy i pracowników XII zmiany PKW. Uczestniczyli w niej płk Daniel Butryn, przedstawiciele dowództwa, sztabu, żandarmerii wojskowej grupy zabezpieczenia medycznego, NSE i plutonów ochrony.

Ksiądz kapelan życzył żołnierzom dużo szczęścia i błogosławieństwa Bożego podczas wypełniania trudnych zadań wynikających z porozumień międzynarodowych. Przekazał również pozdrowienia od Biskupa Polowego Wojska Polskiego. Po nabożeństwie poświęcone zostały odznaki rozpoznawcze misji RS XII zmiany, które dowódca kontyngentu wręczył żołnierzom i pracownikom Resortu Obrony Narodowej.

Główny trzon Polskiego Kontyngentu Wojskowego XII zmiany w Afganistanie, stanowią żołnierze 5 pułku artylerii z Sulechowa, który wchodzi w skład 12. Dywizji Zmechanizowanej. Działania 5. pułku zabezpieczają żołnierze z 10. Brygady Logistycznej z Opola oraz specjaliści wojskowi z różnych jednostek wojskowych z całej Polski.

Do głównych zadań żołnierzy PKW Afganistan RSM XII zmiany należy doradzanie afgańskim dowództwom i instytucjom podległym Ministerstwu Obrony Narodowej i Spraw Wewnętrznych, ochrona doradców w trakcie realizacji przez nich zadań, ochrona bazy oraz doraźna ochrona konwojów logistycznych.

Jak ochronić dzieci przed pornografią? Filmy instruktażowe dla rodziców

Aż 80 proc. dzieci nie ma na swoich telefonach zainstalowanych żadnych narzędzi chroniących przed niebezpiecznymi treściami. Dlaczego? Wielu rodziców deklaruje, że nie wie w jaki sposób je zainstalować. Serię filmów instruktażowych pokazujących krok po kroku, co zrobić, by zmniejszyć ryzyko kontaktu dziecka z niebezpiecznymi treściami znaleźć można na portalu opornografii.pl.

W Polsce swoje własne telefony z dostępem do Internetu ma coraz więcej młodszych dzieci. Większość z nich nie wyobraża sobie życia bez smartfona i właściwie się z nim nie rozstaje. Oprócz wielu korzyści, jakie niesie ze sobą korzystanie z urządzenia podłączonego do sieci, należy mieć świadomość zagrożeń na jakie narażeni są najmłodsi m.in. na przemoc, agresję czy pornografię.

Tymczasem z badań opublikowanych przez Fundację Dajemy Dzieciom Siłę wynika, że aż 80 proc. dzieci nie ma na swoich telefonach zainstalowanych żadnych tego typu narzędzi. Kwestia ta podnoszona jest także m.in. w polskiej edycji badania EU Kids Online. Dlaczego tak jest? Wielu rodziców deklaruje, że nie czuje się swobodnie w świecie technologii, nie wie co i jak zainstalować.

analiza Andrzej Duda i Rafał Trzaskowski – postulaty światopoglądowe kandydatów

Dlatego Stowarzyszenie Twoja Sprawa zainicjowało cykl filmów poradnikowych na kanale YouTube, które w prosty sposób przeprowadzą rodziców przez zawiłości oprogramowania ochrony rodzicielskiej na urządzeniach elektronicznych. Dzięki nowoczesnym technologiom można bez problemu monitorować czas, jaki dziecko spędza na poszczególnych aplikacjach, czy też ograniczyć dostęp do niechcianych witryn.

„Poradnik technologiczny dla rodziców” składa się z 6 części. W każdej z nich youtuber Tomasz Sokołowski, współpracujący ze Stowarzyszeniem Twój Sprawa, wyjaśnia, jak chronić dzieci w Internecie z użyciem nowych technologii, które dostarczają wielu narzędzi ochrony rodzicielskiej.

W pierwszej części poradnika można dowiedzieć się, jakie zabezpieczenia oferują operatorzy sieci komórkowych. Druga część podpowiada, jak zabezpieczyć telefony z systemem Android, a jak te z systemem iOS. W trzeciej części pokazane jest jakie można pobrać przykładowe aplikacje zewnętrzne. Czwarta część prezentuje funkcjonowanie narzędzia OpenDNS. W piątej części poradnika zaprezentowane są narzędzia ochrony rodzicielskiej, jakie posiada system Windows. Szósta część prezentuje, jakie oferty posiadają dostawcy Internetu.

O. Kowalczyk SJ: dziś całe narody, niegdyś chrześcijańskie, odchodzą od Boga

Dziś odchodzą od Boga całe narody, niegdyś chrześcijańskie. Składają ofiary Baalom i bożkom palą kadzidła. Między innymi bożkom współczesnych ideologii, o których pisał Jan Paweł II, wskazując na naciski, by zmienić znaczenie słowa „małżeństwo” – mówił jezuita o. Dariusz Kowalczyk w homilii podczas Mszy św. przy grobie św. Jana Pawła II.

Podczas cotygodniowej Mszy św. w języku polskim, sprawowanej przy grobie św. Jana Pawła II, dziekan Wydziału Teologii Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego zwracał uwagę na to, w jaki sposób inspiracje wypływające z dziesiejszych czytań liturgicznych konfrontują się ze współczesnymi wyzwaniami Kościoła i społeczeństw.

– W dzisiejszym pierwszym czytaniu, wziętym z proroka Ozeasza, miłość Boga do swego ludu wyrażona jest w obrazie rodzica, który uczy swe dziecko chodzić, a potem bierze je w ramiona, przytula do swego policzka. W tym obrazie możemy widzieć miłość ojcowską, ale także miłość matczyną. (…) U Ozeasza jest jednak także inny, negatywny, aspekt. Bóg miłuje swój lud, ale ten jest niewierny i odchodzi od Boga ku fałszywym bożkom. Dziś odchodzą od Boga całe narody, niegdyś chrześcijańskie. Składają ofiary Baalom i bożkom palą kadzidła. Między innymi bożkom współczesnych ideologii, o których Jan Paweł II, wskazując na naciski, by zmienić znaczenie słowa „małżeństwo”, pisze w książce „Pamięć i tożsamość” tak: „Można a nawet trzeba się zapytać, czy tu nie działa również jakaś ‘ideologia zła’, w pewnym sensie głębsza i ukryta, usiłująca wykorzystać nawet prawa człowieka przeciwko człowiekowi oraz przeciwko rodzinie” – mówił o. Kowalczyk SJ. Podkreślał, że jedną ze podstępnych form ideologii zła są obecnie “różne deklaracje i karty LGBT i geneder stanowiące poważne zagrożenie m.in. dla wychowania młodych pokoleń”.

Jezuita przypomniał też, że współcześnie powinno pozostawać aktualnym pojęcie “gniewu Bożego”, często niesłusznie uznawanego za przestarzały i za stojący w opozycji do Bożej Miłości.

– Nie! „Gniew Boży” nie jest przestarzałą kategorią. Bo to jest gniew właśnie miłości. Wyobraźmy sobie matkę, która kocha swego jedynego syna, ale ten syn wszedł na złą drogę, niszczy siebie i innych. Czyż w matce nie rodzi się gniew, gniew miłości? Tak! Kochająca matka odczuwa taki pełen bólu gniew, który nakierowany jest na oderwanie syna od zła, które go niszczy. Taki właśnie jest „gniew Boży” – zawsze nakierowany na nasze ostateczne zbawienie – wyjaśniał.

Mówiąc o wyzwaniach stojących współcześnie przed wspólnotą Kościoła, o. Kowalczyk SJ zwrócił uwagę m.in. na utrudnienia, jakie przyniosła tegoroczna pandemia koronawirusa.

– Jezus posyła swych uczniów w każdym pokoleniu przykazując im: „Idźcie i głoście: Bliskie jest już królestwo niebieskie. Uzdrawiajcie chorych, wypędzajcie złe duchy”. Kościelnym dramatem naszych czasów jest to, iż to wezwanie zostało w jakiejś mierze zawieszone z powodu zagrożenia koronawirusem. Wielu świętych, którzy oddali życie, towarzysząc chorym do końca, dziś nie miałoby szans. Musieliby siedzieć w domach i oglądać telewizję. Tak! Trzeba być odpowiedzialnym i nie popisywać się duszpasterską brawurą. Ale czy jako wierzący, w tym księża, nie mamy tutaj czegoś ważnego do przemyślenia – od strony duchowej, duszpasterskiej, ale także prawnego umocowania Kościoła w kontekście różnego rodzaju państwowych regulacji? Czy rzeczywiście nie mogło być żadnej możliwości, by kapłani byli przy umierających samotnie chorych? To trzeba przemyśleć – zachęcał. Mówił też o konieczności nieustannego budowania w Kościele właściwego podejścia do dóbr materialnych i kwestii finansowych.

analiza Andrzej Duda i Rafał Trzaskowski – postulaty światopoglądowe kandydatów

– Kościół, wspólnota wiernych na czele z duchownymi, musi się nieustannie oczyszczać, by nie pokładać ufności w mamonie, ale z drugiej strony musi dobrze gospodarzyć, by mieć materialne środki na prowadzenie różnorakiej ewangelizacyjnej, duszpasterskiej i charytatywnej działalności. Często o rzekomych bogactwach Kościoła krzyczą najbardziej ci, którzy nie pamiętają, czy kiedykolwiek dali złotówkę na tacę. Karol Wojtyła żył skromnie, ale jednocześnie troszczył się o potrzeby duchowe i materialne Kościoła, czego walka o budowę świątyni w Nowej Hucie może być symbolem – przestrzegał.

Dziekan Wydziału Teologicznego papieskiej uczelni przypominał też, że dialog, podejmowany nieustannie przez Kościół powinien służyć przede wszystkim ewangelizacji.

– Jezus posyłając swych uczniów daje im jasne wskazania: Idźcie, głoście Ewangelię. „A jeśliby was gdzieś nie chciano przyjąć i nie dano posłuchu słowom waszym, wychodząc z takiego domu albo miasta, strząśnijcie proch z nóg waszych!”. To ważne słowa. Uczeń Chrystusa idzie do wszystkich, głosi słowo w porę i nie w porę, ale też nie traci czasu na zbędne przebywanie z tymi, którzy go tak naprawdę nie chcą słuchać. Wychodzi i idzie dalej. Dialog jest potrzebny, ale o tyle, o ile służy ewangelizacji, a nie ją zastępuje. Otwartości nie należy mylić z lękliwym przymilaniem się do świata, świata w sensie Janowym. Kościół nie powinien w żadnym stopniu ulegać tym, o których Jezus mówi, że „Ziemi sodomskiej i gomorejskiej lżej będzie w dzień sądu niż” im – mówił o. Kowalczyk SJ. Jako przykład podał niezłomną postawę papieża Polaka – Jan Paweł II szedł do wszystkich, ale niekiedy przemawiał mocno, na przykład uderzając proroczo w ideologie zła i w cywilizację śmierci. Dlatego, choć był przez wielu szczerze podziwiany, nie brakowało mu (i nie brakuje) wrogów i fałszywych przyjaciół. On jednak nie przestawał być skoncentrowany na powierzonej mu misji umacniania braci w wierze i głoszenia Królestwa Bożego.

W cotygodniowej Mszy św., sprawowanej w jęz. polskim przy grobie św. Jana Pawła II w Bazylice Watykańskiej, koncelebrowanej przez kilkudziesięciu kapłanów, uczestniczyli Polacy mieszkających w Rzymie i pierwsi pielgrzymi, powracający do Wiecznego Miasta. Eucharystii przewodniczył biskup gliwicki Jan Kopiec.

Potrzebujemy odważnych polityków, którzy wierzą we wspólne dobro

Pandemia koronawirusa jeszcze bardziej uwidacznia potrzebę „odważnych polityków, którzy naprawdę wierzą we wspólne dobro”. Podkreśliła to na konferencji prasowej w Watykanie 7 lipca siostra Alessandra Smerilli CMW z Papieskiej Komisji ds. Państwa Watykańskiego. Zakonnica ze Zgromadzenia Córek Maryi Wspomożycielki jest koordynatorką watykańskiej grupy roboczej na rzecz przezwyciężenia wirusa Covid-19. Jest też wykładowczynią ekonomii politycznej na Papieskim Wydziale Nauk o Wychowaniu “Auxilium”.

Tematem spotkania z dziennikarzami była konferencja poświęconej budowaniu pokoju w czasach koronawirusa. „Pandemia, która jest powszechnym złem, pozwoliła nam doświadczyć, jakie znaczenie ma dobro wspólne”, powiedziała zakonnica. Przytoczyła słowa papieża Franciszka, że “nie możemy sami stawić czoła i pokonać tego okresu. Zło musi być zwalczane razem, to znaczy globalnie. Dlatego wszyscy musimy zrozumieć, że wszyscy jesteśmy połączeni: ludzkość zależy od wspólnego losu. Możemy iść naprzód tylko wtedy, gdy możemy liczyć na zaangażowanie wszystkich”.

Wydatki na zbrojenia wzrosły w 2019 roku do 1,9 biliona dolarów, co znacznie przekracza roczne wydatki świata na zbrojenia w czasie zimnej wojny. Przypomniał o tym podczas konferencji w Watykanie Alessio Pecorario, koordynator grupy do zadań specjalnych przy Watykańskiej Komisji ds. Zwalczania Covid-19 i współpracownik wydziału służby na rzecz całościowego rozwoju człowieka. Pecorario zwrócił uwagę, że wydatki państw na zbrojeni, są np. 300-krotnie większe od budżetu Światowej Organizacji Zdrowia. Niepokój budzi fakt, że w reakcji na pandemię koronawirusa niektórzy politycy i urzędnicy domagają się dalszego podniesienia wydatków na cele militarne.

“Dlatego muszą być teraz podjęte ważne decyzje międzynarodowe. Opieka medyczna, bezpieczeństwo żywnościowe i ożywienie gospodarcze, z naciskiem na sprawiedliwość społeczną i gospodarkę ekologiczną, wymagają zasobów, które powinny zostać przekierowane z sektora wojskowego w ramach odnowionej kontroli zbrojeń. Najwyższym priorytetem powinno być bezpieczeństwo żywnościowe, bo to jest kluczowe dla bezpieczeństwa międzynarodowego, a nie arsenały broni” – powiedziała zakonnica.

analiza Andrzej Duda i Rafał Trzaskowski – postulaty światopoglądowe kandydatów

S. Smerilli dodała, że doinwestowania, a przede wszystkim lepszej jakości, wymagają systemy opieki zdrowotnej na całym świecie. „Potrzebna jest nam realna ochrona przed chorobami zakaźnymi, musimy też inwestować w profilaktykę. Pandemia Covid 19 ujawniła niedostateczne finansowanie medycyny w wielu częściach świata, zwłaszcza w zakresie opieki nad pacjentami z chorobami zakaźnymi. Właśnie to powinno stanowić centrum wielu systemów.”

Nie trzeba myśleć o skomplikowanych i drogich szpitalach czy klinikach. Wielkim gestem byłoby choćby zainstalowanie toalet niedostępnych w wielu częściach świata. „Ale w chwili obecnej przede wszystkim potrzebujemy szczepionki”, stwierdziła zakonnica-ekonomistka. Jak zauważyła, pandemia ujawniła prawdziwy zakres powiązań między ludźmi. „Wiemy, że zdrowie jest dobrem publicznym, które powinno dotyczyć całego świata, podobnie jak usługi w zakresie profilaktyki i leczenia. Za dobro wspólne na świecie musi być uważane zwłaszcza zdrowie, ponieważ każdy człowiek ma do niego prawo. Ale oznacza to również, że wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za promowanie zdrowia”, powiedziała s. Smerilli.

Podczas watykańskiej konferencji głos zabrał także kard. Peter Turkson. Prefekt watykańskiej Dykasterii ds. Integralnego Rozwoju zapewnił, że Kościół silnie wspiera projekty budowania pokoju, które są niezbędne do przezwyciężenia konfliktu i zareagowania na kryzys wywołany koronawirusem.

“Bez kontroli zbrojeń, nie da się zagwarantować bezpieczeństwa. Bez bezpieczeństwa, reakcja na pandemię jest nie wystarczająca. „Bezpieczeństwa nie da się zagwarantować bez kontroli zbrojeń. Bez bezpieczeństwa reakcja na pandemię nie będzie dostatecznie pełna. Pandemia Covid 19, recesja gospodarcza i zmiany klimatu podkreślają potrzebę pokoju. Pokój na świecie ma pierwszeństwo przed wszystkimi kwestiami bezpieczeństwa narodowego. Nie można zatem patrzeć tylko na siebie”, podkreślił kard. Turkson. „Teraz nadszedł czas na budowanie świata, który odzwierciedla prawdziwie integralne podejście, podejście, które jest oddane sprawie pokoju, rozwoju ludzkiego i ekologii”, zakończył swoje przemówienie podczas watykańskiej konferencji na temat budowania pokoju w czasach koronawirusa.

„Wadowice Lolka Wojtyły” – gra planszowa na wakacje

Instytut Dialogu Międzykulturowego im. Jana Pawła II w Krakowie przygotował dla rodzin niespodziankę na wakacje. Na stronie internetowej instytucji dostępna jest gra planszowa pt. „Wadowice Lolka Wojtyły”.

Gra jest związana z wczesną młodością Karola Wojtyły w Wadowicach. – Podczas gry uczestnicy przeniosą się do dawnego rodzinnego miasta papieża Polaka i poznają młodziutkiego Karola i jego kolegów. Dowiedzą się, co robili uczniowie w wolnym czasie i jakie mieli obowiązki oraz jak wyglądało życie codzienne ówczesnych Wadowic i jego mieszkańców – opisuje dr Barbara Munk z Instytutu.

Dodaje, że dla młodych jest to szansa zobaczenia w jaki sposób ich rówieśnicy w erze bez internetu i telefonów komórkowych spędzali czas w szkole czy w trakcie zabaw. – Planszówki przeżywają od kilku lat prawdziwy renesans. Zachęcają do wspólnego spędzania wolnego czasu i bawiąc – uczą. Także tego jak odpoczywać bez elektroniki – mówi Munk.

„Dom Katolicki w Wadowicach był ośrodkiem życia kulturalnego w mieście. Między innymi tutaj wystawiano sztuki teatralne, w których grał młody Karol Wojtyła” – brzmi fragment instrukcji.

– Do gry potrzebna jest wydrukowana i sklejona plansza oraz wydrukowana instrukcja, które można znaleźć na stronie www.idmjp2.pl, a także kostka, pionki oraz czas i dobry nastrój – zachęca do skorzystania z propozycji Instytutu Munk.

Instytut Dialogu Międzykulturowego im. Jana Pawła II w Krakowie jest samorządową instytucją kultury, którą tworzą Województwo Małopolskie, Gmina Miejska Kraków oraz Centrum Jana Pawła II „Nie lękajcie się!”. Od 1 stycznia 2009 r. celem działania Instytutu jest dialog między religiami i kulturami oraz zachowanie i promowanie dziedzictwa, które pozostawił po sobie Jan Paweł II.

Paulini zapraszają na Jasną Górę, ale przypominają o przestrzeganiu przepisów sanitarnych

Ojcowie paulini z Jasnej Góry zapraszają pielgrzymów do Sanktuarium, ale przypominają o konieczności przestrzegania przepisów sanitarnych obowiązujących w dobie koronawirusa.

– Niedawno mieliśmy spotkanie w sztabie kryzysowym. W gronie uczestników tego gremium był inspektor sanitarny naszego województwa, komendant policji, ojciec kustosz, i opracowaliśmy pewien schemat postępowania, w oparciu o który możemy powiedzieć, że pielgrzymi mogą bezpiecznie w tej chwili przybywać na Jansa Górę – powiedział o. Samuel Pacholski, przeor Jasnej Góry.

– Przestrzegamy wszystkich zasad sanitarnych. Jak widzimy, do tej pory nie odnotowano na Jasnej Górze żadnego przypadku zakażenia czy zachorowania. Dbamy bardzo o to, by pielgrzymi stosowali się do zasad higieny osobistej. Widzimy, że Aleje Najświętszej Maryi Panny, kawiarnie, restauracje, galerie handlowe w Częstochowie są przepełnione ludźmi, dlatego nie widzimy większego zagrożenia i przeciwwskazania, żeby zapraszać pielgrzymów także na Jasna Górę – wyjaśnił paulin.

„Widzimy, że niezależnie od naszego zaproszenia pielgrzymi przybywają. Mało jest grup zorganizowanych, autokarowych, a pielgrzymki piesze przybędą raczej w formie reprezentacji i w formie sztafety. Codziennie na drodze pojawią się inni pielgrzymi po to, żeby zachować ciągłość pielgrzymowania i wskazać, że to miejsce jest ciągle ważne. W czasie pandemii w sposób szczególny chcemy się powierzać Bożej Opatrzności i Najświętszej Maryi Pannie wierząc, że to miejsce, które tylu Polakom służyło za źródło prawdziwej nadziei na to życie i życie nadprzyrodzone, ciągle pozostaje ważnym punktem odniesienia w naszych czasach i w tych trudnych okolicznościach” – podkreślił przeor klasztoru.

Kustosz o. Waldemar Pastusiak podkreśla, że klasztor od początku przestrzega rygorów bezpieczeństwa, w przekonaniu, że jest to wyraz troski o bliźniego i siebie samego. „Wierzymy, że te wszystkie obostrzenia są nakładane dla naszego dobra” – zaznacza zakonnik. Przypomina, że na Jasnej Górze regularnie prowadzona jest dezynfekcja zarówno kaplicy Matki Bożej, jak i bazyliki, bez względu na to, czy pielgrzymi byli tam obecni czy nie. – Konfesjonały, ławki, krzesła, to wszystko jest na bieżąco dezynfekowane – zapewnia.

O zasadach sanitarnych obowiązujących na terenie sanktuarium, zgodnych z ogólnopolskimi przepisami sanitarnymi mówią, w specjalnie przygotowanym materiale filmowym, podkomisarz Sabina Chyra-Giereś, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie i o. Michał Legan, rzecznik Jasnej Góry.

„Ważne jest, aby pielgrzymi pamiętali o przestrzeganiu nakazu zakrywania ust i nosa, o utrzymaniu dystansu społecznego i myciu rąk. Dystrybutory z płynem odkażającym są na placu przed szczytem, a także w wielu punktach na Jasnej Górze. W sanktuarium regularnie prowadzona jest dezynfekcja ławek, konfesjonałów i krzeseł zarówno w Kaplicy jak i w bazylice” – podkreślają przedstawicielka częstochowskiej Policji i o. Legan.

Subskrybuje zawartość