Subskrybent kanałów

Kobiety będą modlić się w sanktuarium Królowej Rodzin

Diecezjalne Spotkanie Kobiet odbędzie się jutro, w sanktuarium Królowej Rodzin w Rajgrodzie. Do udziału w tym wyjątkowym dniu zaproszone są matki i żony, aby zawierzyć siebie i swoje rodziny Rajgrodzkiej Pani – Królowej Rodzin, która jest wzorem zawierzenia, ufności i wierności Bogu.

W sobotę, 21 lipca uroczystą Mszę św. o godz. 12.30 pod przewodnictwem bp. Jerzego Mazura poprzedzi konferencja „Potrzeby serca kobiety”, którą wygłosi ks. Radosław Rybarski – psycholog, doktorant psychologii na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II, oraz modlitwa różańcowa.

Zakończeniem spotkania kobiet z Najświętszą Maryją Panną Królową Rodzin będzie nabożeństwo Drogi Krzyżowej po ścieżkach Kalwarii Rajgrodzkiej.

Sanktuarium Pani Rajgrodzkiej – Królowej Rodzin, gdzie znajduje się słynący łaskami obraz Matki Bożej, jest szczególnym miejscem Jej kultu, a parafia od początku zaistnienia nosi tytuł Narodzenia NMP. W 1999 roku, Papież Jan Paweł II, 8 czerwca podczas Mszy św. w Ełku, pobłogosławił korony i w jubileuszowym 2000 roku wizerunek Matki Bożej Rajgrodzkiej Królowej Rodzin został przyozdobiony koronami papieskimi. Obok kościoła na obszarze 2 ha powstała kalwaria z kamienia. Świątynia cieszy się wciąż rosnącym zainteresowaniem wśród pielgrzymów.

Co roku w lipcu odbywa się do tego sanktuarium Diecezjalna Pielgrzymka Kobiet Katolickich. Przychodzą tu matki i żony z okolicznych parafii, także z Ełku, Augustowa, Białegostoku, aby zawierzyć siebie i swoje rodziny Rajgrodzkiej Pani – Królowej Rodzin, która jest wzorem zawierzenia, ufności i wierności Bogu.

Rajgród jest położony na Szlaku Papieskim „Tajemnice Światła”, nad malowniczym jeziorem Rajgrodzkim, nad którym kilkakrotnie spędzał wakacje ks. Karol Wojtyła późniejszy papież Jan Paweł II.

Modlitwy „serc i stóp kapłańskich” w sanktuarium św. Jana Vianneya

„Wszyscy jesteśmy powołani do świętości. Byłoby bardzo źle, gdyśmy my księża w pierwszym rzędzie nie odnieśli tego do siebie.” – mówił w homilii bp Andrzej Przybylski. – Dlaczego jest coraz mniej świętych kapłanów? Dlaczego jest coraz mniej młodych ludzi, którzy mają odwagę pójść tą drogą? – pytał biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej.

Wieczorem 19 lipca biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej przewodniczył Mszy św. w Sanktuarium św. Jana Vianneya w Mzykach k. Gniazdowa, na zakończenie kolejnego dnia „Modlitwy serc i stóp kapłańskich w intencji powołań”, która trwa w archidiecezji częstochowskiej.

Mszę św. koncelebrowali kapłani z archidiecezji częstochowskiej. W modlitwie wzięli udział klerycy Wyższego Seminarium Duchownego w Częstochowie oraz wierni z parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Gniazdowie.

– W przypadku nas kapłanów świętość jest szczególnie wymagana i potrzebna. Tylko troską o własną świętość możemy uświęcać innych – mówił w homilii bp Przybylski i wskazując na przykład św. Jana Marii Vianneya podkreślił, że „Święci są po to, żeby nas czegoś nauczyć.”

– Ten święty ksiądz jest po to, żeby nam zrobić rachunek sumienia, czy jesteśmy świętymi kapłanami. On był pewny mocy, którą mu dał Pan Bóg w jego kapłaństwie. Nigdy nie przestał wierzyć w swoją misję, którą dostał od Boga – podkreślił biskup i powtórzył za świętym proboszczem z Ars: „Gdyby ksiądz zrozumiał tak naprawdę w czym uczestniczy, to by umarł, ale nie ze strachu, tylko z miłości. Bo kapłaństwo to miłość Serca Jezusowego.”

– Dlaczego jest coraz mniej świętych kapłanów? Dlaczego jest coraz mnie młodych ludzi, którzy mają odwagę pójść tą drogą? – pytał biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej.

Za kard. Stefanem Wyszyńskim odpowiedział: „Proszę Was, mniej się usprawiedliwiajcie, mniej się zastanawiajcie, co jest przyczyną w świecie, ze ludzie odchodzą od Boga, a więcej myślcie czego Wam brakuje, że nie przyciągacie, że odpychacie czasem.”

– Czasem lubimy się usprawiedliwiać, że świat jest taki, ale każdy z nas kapłanów musi zadać sobie to pytanie czego mnie brakuje, że nie potrafię pociągnąć młodych, dzieci. Może zamiast głosić słowo Boże, to głoszę siebie. Może chcę uprawiać kapłaństwo swoją spekulacją, swoim zdrowym rozsądkiem, który jest strasznie daleko od drogi Pana – kontynuował biskup.

Bp Przybylski zaznaczył, że „Bożych spraw nie załatwia się po ludzku, dobrą administracją, przepisami prawnymi, wymurowaną świątynią, która lśni, dobrą reklamą i ulotkami o powołania. Boże sprawy załatwia się po Bożemu. A Boże załatwianie to jest modlitwa, pokuta i post.”

Odnosząc się do tekstu Ewangelii biskup podkreślił, że „jarzmo to jest nasza stuła kapłańska.” – Jak ją zakładasz, to nie po to, żeby Ci mówili ekscelencjo, to nie żeby Cię chwalili i żeby Ci było wygodnie, ale to jest jarzmo. To są takie nosidła, na które każdy ksiądz musi wziąć biednych grzeszników, wszystkie trudne sprawy parafii, ludzi, by ich kochać i zbawiać – mówił bp Przybylski.

Na zakończenie Mszy św. kapłani ucałowali relikwie św. Jana Marii Vianneya i św. Teresy od Dzieciątka Jezus.

Przed Mszą św., przy wystawionym Najświętszym Sakramencie bp Andrzej Przybylski poprowadził modlitwę koronki za kapłanów. Tekst tej koronki wraz z Nowenną za kapłanów zatwierdził 4 października 2017 r. abp Wacław Depo metropolita częstochowski.

Również 19 lipca bp Andrzej Przybylski wraz z kapłanami dekanatu koziegłowskiego pielgrzymował od parafii do parafii w intencji powołań kapłańskich, w ramach inicjatywy „Modlitwa serc i stóp kapłańskich w intencji powołań”

Natomiast w rozmowie z KAI ks. prał. Marian Duda, jeden z koordynatorów tej inicjatywy modlitewnej powiedział: „Ufamy, że nasza pokuta i modlitwa w przyszłości przyniesie owoce.”

– To jest modlitwa, która boli w pewnym sensie i ona kosztuje. To jest taki pokorny środek przed Bogiem. To jest także okazja do przeżywania głębokiej jedności kapłańskiej – podkreślił ks. Duda.

Również ks. Wojciech Gaura, proboszcz parafii pw. Zesłania Ducha Świętego w Winownie zaznaczył, że „ta inicjatywa, to jest droga współczesnego człowieka, żeby wyjść i poszukiwać, wołać o sumienia.” – Idziemy w naszej pielgrzymce ze świadomością, ze to Pan powołuje. Na pokornych i świętych kapłanów oczekują ludzie – powiedział KAI ks. Gaura.

Podczas akcji „Modlitwa serc i stóp kapłańskich w intencji powołań”, która potrwa od 16 lipca do 20 sierpnia, każdego dnia w innym dekanacie kapłani będą pieszo pielgrzymować od parafii do parafii, modląc się i poszcząc w intencji powołań kapłańskich.

Modlitwa i pielgrzymka w intencji powołań kapłańskich odbywa się w ramach poszczególnych dekanatów. W godzinach rannych kapłan odprawia Mszę św. w intencji nowych powołań kapłańskich w kościele, w którym posługuje, bądź po uzgodnieniu z proboszczem miejsca w kościele, od którego rozpoczyna pielgrzymkę. Następnie wyrusza w drogę przechodząc od parafii do parafii, nawiedzając na kwadrans poszczególne kościoły. W drodze kapłan odmawia różaniec i medytuje Ewangelię. Na drogę kapłan bierze tylko suchy chleb i wodę. W drogę kapłan zabiera drewniany krzyż z napisem „Jezus: szukam właśnie Ciebie” oraz relikwie św. Teresy od Dzieciątka Jezus, św. Jana Pawła II lub inne. Krzyż jest przekazywany z dekanatu do dekanatu kolejnym kapłanom pielgrzymom.

Sanktuarium św. Jana Vianneya w Mzykach to kościół filialny na terenie parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Gniazdowie. Kościół ten został poświęcony 4 sierpnia 1994 r. przez abp Stanisława Nowaka metropolitę częstochowskiego. Kościół w Mzykach jako jedyny w archidiecezji częstochowskiej i jeden z nielicznych w Polsce p.w. św. Jana Marii Vianneya posiada relikwie św. Proboszcza z Ars. 4 sierpnia 2000 r. kościół został podniesiony do rangi sanktuarium.

Pielgrzymi przybywający do tego sanktuarium w ramach posiłku otrzymują m. in. tzw. „ziemniak św. Jana Vianneya”. – To taki nasz pomysł, nawiązujący do bardzo skromnego i ubogiego posiłku Świętego Proboszcza z Ars. Przy naszym sanktuarium jest również „pokój św. Jana Marii Vianneya”, zrobiony na wzór pokoju świętego proboszcza w Ars – podkreśla ks. Tomasz Nowak, kustosz sanktuarium w Mzykach.

Arcybiskup Ryś zaprasza na pielgrzymkę

– Kochani, zapraszam: spotkajmy się w doświadczeniu wędrującego za Panem Kościoła!. – tak rozpoczyna swój list do mieszkańców Łodzi i całej diecezji metropolita łódzki Grzegorz Ryś, który tuż przed rozpoczęciem okresu pielgrzymkowego w Archidiecezji Łódzkiej kieruje do nich swoje słowo.

Odwołując się do słów Ojca św. Franciszka zachęca swoich wiernych – Warto jest przez kilka dni znaleźć się jak apostołowie z Jezusem W DRODZE – stać się grupą Jego uczniów w „szkole”, która się przemieszcza. I doświadczyć tego, o czym mówi Papież: jak zmienia się nasz „wzrok wiary” – jak dalece poszerza się mój horyzont widzenia świata; jak pogłębia się sposób widzenia swych bliźnich i samego siebie. – podkreśla.

Metropolita łódzki wskazuje, że – Pielgrzymka to czas pięknych rekolekcji: zmierzenia się ze sobą w świetle codziennie słuchanego Słowa, codziennie przeżywanej Liturgii, i w codziennym doświadczeniu realnej wspólnoty Sióstr i Braci (czasami to wręcz odkrycie, że taka wspólnota w ogóle jest możliwa!). – zauważa.
Dzieląc się swoim doświadczeniem pielgrzymowania dodaje – Wiem, do czego Was zapraszam – sam dwadzieścia sześć razy pielgrzymowałem na Jasną Górę pieszo z Krakowa. Wybieram się również w tym roku – mam nadzieję powędrować z Wami i Wam posłużyć, idąc na początek z Ozorkowem, a potem z Łodzią i Pabianicami. – zaznacza.

Swoje zaproszenie do wspólnego wędrowania na Jasną Górę arcybiskup łódzki kieruje w sposób szczególny do ludzi młodych – Młodzi, chodźcie! Na pielgrzymce znajdziemy czas, byśmy mogli ze sobą pobyć i porozmawiać, wzajemnie pozadawać sobie ważne pytania, i z uwagą poszukać na nie odpowiedzi. – podkreśla łódzki pasterz.
Na zakończenie swojego listu abp Ryś zwraca się także do tych, którzy nie mogę uczestniczyć w pielgrzymowaniu – proszę was, byście duchowo towarzyszyli wszystkim pielgrzymom. Powierzcie im bez obaw Wasze intencje. Z takiej wspólnej intensywnej modlitwy urodzi się dla naszego Kościoła niejedno i niebagatelne DOBRO! – zakończył metropolita łódzki.

Z Archidiecezji Łódzkiej do tronu Królowej Polski co roku na szlak pielgrzymi wyrusza 18 pielgrzymek. Najwcześniej, bo na uroczystość Matki Bożej Szkaplerznej (tj. 16 lipca) idą pielgrzymi z Piotrkowa Trybunalskiego, na uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (tj. 15 sierpnia) pątnicy z Tomaszowa Mazowieckiego, natomiast pielgrzymi z Łasku, Buczku, Szczercowa, Zgierza, Ozorkowa, Aleksandrowa, Kaszewic, Bełchatowa, Grocholic, Milejowa, Widawy, Sulejowa, Łodzi, Pabianic, Koluszek i Brzezin udają się do Częstochowy na uroczystość Matki Boskiej Jasnogórskiej (tj. 26 sierpnia). Najliczniejsza pielgrzymka z Archidiecezji łódzkiej – piesza pielgrzymka łódzka wyruszy na szlak 21 sierpnia.

Kaliska Caritas zorganizowała wypoczynek dla 300 dzieci

Caritas Diecezji Kaliskiej w ramach „Wakacyjnej Akcji Caritas 2018” zaplanowała wypoczynek letni dla 300 dzieci z terenu diecezji kaliskiej. Wakacyjny wypoczynek realizowany jest w formie dwóch 8-dniowych turnusów.

„Las czyli letnia akademia samodzielności” – pod takim hasłem odbywa się w Przedborowie tegoroczny wypoczynek letni dla dzieci organizowany przez Caritas Diecezji Kaliskiej. – Chcemy, żeby dzieci poznały inne alternatywy spędzania wolnego czasu niż używki, nałogi czy siedzenie przed komputerem. Mamy nadzieję, że poprzez nasze działania podczas obozu postaramy się przygotować dzieci do samodzielnego życia. Poprzez zajęcia socjoterapeutyczne chcemy ich nauczyć, aby umiały sobie radzić z emocjami i rozwiązywać konflikty. Chcemy, żeby nasze oddziaływanie poprawiało ich sytuację rodzinną – mówi Kama Krasowska, kierownik obozu.

Każdy dzień w Przedborowie wypełniony jest modlitwą. Opiekę duchową nad wypoczywającymi pełni ks. Sebastian Łagódka, proboszcz parafii w Bukownicy. – Przeżywamy Nadzwyczajny Rok Świętego Józefa Kaliskiego i dlatego tegoroczne rekolekcje związane są ze św. Józefem. Towarzyszy nam obraz św. Józefa z bazyliki kaliskiej. Idea jest taka, żeby przybliżyć dzieciom postać św. Józefa. Każdego dnia podpieram naukę jakimś konkretnym świadectwem z „Księgi Cudów i Łask św. Józefa”. Dzieci z zaciekawieniem słuchają tych świadectw. W ten sposób chcemy odkrywać św. Józefa jako patrona na nasze czasy. Zachęcam też dzieci do modlitwy za wstawiennictwem św. Józefa – podkreśla duchowny.

Wypoczywający codziennie uczestniczą we Mszy św. Ponadto każdego dnia mają okazję wyspowiadać się czy porozmawiać z kapłanem. Każdy dzień obozu rozpoczyna i kończy się modlitwą.

Oprócz zaplanowanych zajęć duchowych i socjoterapeutycznych dzieci spędzają dużo czasu na świeżym powietrzu, gdzie opiekunowie wykazując wiele inwencji twórczej organizują np. różnego rodzaju rozgrywki sportowe (korzystając między innymi z boiska do piłki nożnej i siatkówki), czy spacery po lesie.

Dużym zainteresowaniem cieszą się zajęcia plastyczne, podczas których dzieci mają okazję wykonywać różnorodne prace. – Działamy różnymi technikami. Tworzyliśmy już witraże i płaskorzeźby. W planach są też lampiony i poznanie innych ciekawych technik – wyjaśnia Kama Krasowska prowadząca zajęcia.

Z innych atrakcji można wymienić: pokazy wozów strażackich i naukę udzielania pierwszej pomocy z udziałem strażaków z OSP w Mikstacie, pokaz umiejętności jazdy na rolkach, czy wieczory filmowe i teatralne. Dużą atrakcją dla dzieci jest basen znajdujący się na terenie Ośrodka „Pascha”. Każdy dzień kończy się pogodnym wieczorem i modlitwą.

Nad całą akcją czuwa ks. Jacek Andrzejczak, dyrektor Caritas Diecezji Kaliskiej.

W koloniach uczestniczą dzieci i młodzież w wieku od 8 do 16 lat, którymi opiekują się wolontariusze. Są to najczęściej ludzie od kilku lat związani z Caritas Diecezji Kaliskiej. – Wolontariuszką jestem od piętnastu lat. Wakacje bez Przedborowa to nie wakacje. W tym roku opiekuję się grupą ośmiu dziewczynek w wieku 11-12 lat. Dzieci mają cały dzień wypełniony. Czas jest tutaj tak zorganizowany, że nie mają czasu tęsknić za domem. Największym podziękowaniem dla mnie jest uśmiech i radość dzieci – zaznaczyła Bogusława Skorek z Kuźnicy Cieszyckiej.

Wolontariuszami są także klerycy, którzy odbywają praktykę wakacyjną w Przedborowie. – Pracowałem już wcześniej w akcjach prowadzonych przez Caritas Diecezji Kaliskiej, ale na obozie letnim dla dzieci jestem pierwszy raz. Każde dziecko jest wyjątkowe i ma inne zainteresowania. Trzeba tak zorganizować zajęcia, aby dzieci w grupie współpracowały ze sobą i spędzały razem czas – mówi kl. Adam Wdowczyk.

Z kolei kl. Mateusz Zimorski podkreśla, że udział w takim obozie to dobre przygotowanie do późniejszego życia duszpasterskiego.

O swoich przeżyciach opowiadają też uczestniczy kolonii. – Jestem już szósty raz w Przedborowie. Nie wyobrażam sobie wakacji bez tych kolonii. Fajne są zajęcia plastyczne prowadzone przez panią Kamę, a także rozmowy z panią Jagodą, kiedy możemy mówić o swoich marzeniach, pierwszych miłościach i innych nurtujących nas sprawach – mówi Klaudia z Szarloty koło Kępna. – Tutaj jest super klimat i co roku chętnie wracam do Przedborowa. Poznaję fajnych ludzi, a przede wszystkim mogę porozmawiać o życiowych sprawach z panią Jagodą – dodaje Martyna z Szarloty.

Galeria zdjęć (4 zdjęć)

 

Płaszcz maryjny w księdze rekordów Guinnessa

Brazylijscy czciciele Matki Bożej Patronki Żeglarzy trafili do Księgi Rekordów Guinnessa. Z okazji odpustu w sanktuarium Navegantes przygotowali oni rekordowej wielkości płaszcz dla figury Maryi o powierzchni ponad tysiąca metrów kwadratowych.

Ten największy na świecie płaszcz maryjny został poświęcony podczas uroczystości maryjnych 2 lutego. O oficjalnym wpisaniu go do Księgi Guinnessa poinformował w tych dniach bp Rafael Biernaski, ordynariusz diecezji Blumenau, do której należy sanktuarium Patronki Żeglarzy.

Brytyjczycy podważają autentyczność Całunu Turyńskiego

Brazylijczycy w swojej tradycyjnej wierze uzewnętrzniają pobożność przez bezpośredni kontakt – dotykając obrazu czy figury. Przykładowo podczas wielotysięcznych procesji taki osobisty kontakt z przedmiotem kultu ułatwia kilkusetmetrowy sznur.

 

Okrycie figury Matki Bożej Żeglarskiej wykonało z różnych tkanin i koronek w ciągu dwóch miesięcy kilkadziesiąt osób. Przy oficjalnym mierzeniu szaty byli obecni topografowie, inżynierzy, policjanci, fotografowie i pokaźna liczba ciekawskich.

Płaszcz został pocięty na 16 tysięcy kawałków, które rozdano czcicielom Maryi uczestniczącym w procesji. Tegoroczna inicjatywa wykonania olbrzymiego okrycia będzie odtąd powtarzana każdego roku po to, by podczas procesji wierni w namacalny sposób odczuwali, że okrywa ich płaszcz Matki Bożej.

Strona internetowa sanktuarium informuje, że ta kolosalna szata ma być znakiem ciepła Matki Bożej okrywającego Jej czcicieli.

Czerwińsk: potrzebni wolontariusze na Campo Bosco

Organizatorzy Salezjańskiego Festiwalu Młodych Campo Bosco, który odbędzie się w Czerwińsku nad Wisłą w diecezji płockiej w dniach 23-26 sierpnia, poszukują wolontariuszy. Tegorocznemu festiwalowi, inicjowanemu przez salezjański Ośrodek Młodzieżowo-Powołaniowy „Emaus”, przyświeca hasło „FreeDOM – Wolność jest w nas!”.

Campo Bosco to cykliczne spotkania młodych ludzi, którzy raz w roku przyjeżdżają do Czerwińska nad Wisłą, aby wspólnie się modlić, bawić i rozwijać – w duchu nauczania św. Jana Bosko, w tym roku pod hasłem „FreeDOM – Wolność jest w nas!”. Jest ono nawiązaniem do 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, a także do ewangelicznego przesłania: „Poznacie prawdę, a prawda Was wyzwoli (por. J 8,32)”.

W programie festiwalu każdego roku znajdują się m.in. modlitwy, panele, spotkania z ciekawymi ludźmi, warsztaty i koncerty. Tak będzie i w tym roku, jednak aby impreza się udała, potrzebni są wolontariusze, którzy zadbają o dobrą organizację imprezy. Dlatego organizatorzy apelują o zgłaszanie się młodych, chętnych do pomocy osób, którzy poświęcą swój czas i siły dla Campo Bosco.

Zgłoszenia można wysyłać na adres: campobosco.wolontariusze@gmail.com
Tradycyjnie już uczestnicy Campo Bosco 2018 będą podzieleni na dwie strefy: dla młodszych osób oraz „18+” dla pełnoletnich. Odbędzie się wiele wspólnych nabożeństw i modlitw. Poza tym m.in. zaplanowano spotkanie z 43-letnią s. Anną Nobili, w przeszłości striptizerką i tancerką w nocnych klubach, obecnie w Zgromadzeniu Sióstr Pracownic Domu Świętego w Nazarecie) i wychwala Boga tańcem; dziennikarzem Polskiego Radia Olsztyn Grzegorzem Kasjaniukiem (opowie o duchowych pułapkach w muzyce); dziennikarką i alpinistką Moniką Rogozińską.
Będą też m.in. warsztaty „Jak zarządzać pieniędzmi, aby żyć w wolności finansowej?”, „Jak zarządzać czasem, aby mieć czas na wszystko?”, „Jak jeść, aby być ciągle pięknym i zdrowym?”, „Jak zrozumieć siebie i swoje emocje?”, „Internet – jak być wolnym od pornografii, sieci, hazardu itp.?”.

Dokładny program Campo Bosco 2018 znajduje się na stronie: www.campo.bosko.pl

Zakończyły się rekolekcje dla ewangelizatorów Bieszczad

Św. Jan Chrzciciel jako wzór ukazywania Chrystusa był główną postacią rekolekcji dla ewangelizatorów biorących udział w Wakacyjnej Ewangelizacji Bieszczadów „Bieszczady dla Jezusa 2018” (WEB). Głosił je saletyn ks. Grzegorz Szczygieł. Dziś ewangelizatorzy przystępują do działania – będzie można ich spotkać na zaporze solińskiej.

Ks. Grzegorz jest doświadczonym ewangelizatorem – od 7 lat regularnie jeździ na Przystanek Jezus. Jak powiedział w rozmowie z KAI tutaj przyprowadziła go chęć ewangelizacji. Zauważa, że w każdej takiej akcji jest jedna stała: ludzie potrzebują Boga. – Główną naszą metodą jest świadectwo, to że Bóg dotknął naszego życia, że je przemienił i że życie z Bogiem jest lepsze niż bez Niego. Każdy zakątek świata potrzebuje takiego głoszenia. Możemy zmieniać formy, ale istota jest zawsze ta sama – przekonuje duchowny.

Rekolekcjonista wybrał postać Jana Chrzciciela jako motyw przewodni swojego głoszenia, ponieważ uznał, że świetnie wpisuje się w realia WEB-u. – Ta ewangelizacja jest tylko epizodem, to są trzy dni, po których się rozstajemy, a z ludźmi, którym głosimy Ewangelię, nie tworzymy wspólnot. Jan Chrzciciel miał właśnie takie zadanie: wskazać Baranka i zejść ze sceny – zauważa.

Zakonnik zaznacza, że ewangelizacja jest cennym doświadczeniem również dla tych, którzy głoszą. – Oni zbierają największe owoce, ponieważ głoszą Boga, który przez nich działa – podkreśla.

Podobne spostrzeżenia ma koordynator tegorocznego WEB-u i wieloletni moderator Szkoły Nowej Ewangelizacji Archidiecezji Przemyskiej ks. Mariusz Ryba. – Dla ewangelizatorów jest to dobry poligon duchowy i ewangelizacyjny. Z jednej strony jest to autentyczne głoszenie Ewangelii, z drugiej jest to pewna forma warsztatów i nauki. Akcje mają to do siebie, że się kończą, a ewangelizacja trwa nadal – mówi ks. Ryba.
Oprócz akcji ewangelizacyjnej na zaporze solińskiej, dziś wieczorem ulicami Polańczyka przejdzie Droga Krzyżowa. Wakacyjna Ewangelizacja Bieszczadów zakończy się w niedzielę.

Uczestnicy Kongresu Młodzieży Polonijnej odwiedzą diecezję płocką

Uczestnicy II Kongresu Młodzieży Polonijnej, który w dniach 28 lipca – 5 sierpnia odbędzie się w Warszawie pod hasłem „Wiarą powołani”, w Roku św. Stanisława Kostki, pochodzącego z Rostkowa koło Przasnysza w diecezji płockiej, odwiedzą także tę diecezję. Będą się modlić w Sanktuarium św. Stanisława Kostki w Rostkowie oraz wezmą udział w „Grze terenowej ze św. Stanisławem Kostką” w Pułtusku.

W II Kongresie Młodzieży Polonijnej w Warszawie wezmą udział młodzi Polacy z kilkudziesięciu krajów na świecie. Będą wspólnie rozmawiać o swojej wierze i przywiązaniu do Ojczyzny oraz wymieniać się doświadczeniami życia w różnych stronach świata. Hasłem tegorocznego kongresu będą słowa „Wiarą powołani”.

Ponad 250 uczestników kongresu będzie mieć możliwość wspólnego zwiedzania Warszawy. Młodzież weźmie też udział w obchodach rocznicy Powstania Warszawskiego oraz zobaczy historyczną rekonstrukcję powstańczych walk.

Z okazji Roku św. Stanisława Kostki, ogłoszonego w 450. rocznicę śmierci tego Świętego, młodzież polonijna odwiedzi również diecezję płocką: 1 sierpnia będzie w Rostkowie – miejscu urodzenia św. Stanisława Kostki oraz w Pułtusku, znanym z aktywnej działalności zakonu jezuitów.

Na wszystkich gości w Rostkowie będzie czekać „Rodzina św. Stanisława Kostki”, ze św. Stanisławem Kostką na czele. Wcielą się w nią członkowie Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży z diecezji. Płockiej.

O godzinie 10.00 w Sanktuarium św. Stanisława Kostki młodzi z całego świata wezmą udział w Mszy św. pod przewodnictwem bp. Wiesława Lechowicza, delegata KEP delegata ds. Duszpasterstwa Emigracji Polskiej, przewodniczącego Komisji KEP ds. Polonii i Polaków za Granicą. Młodzież wysłucha też koncertu zespołu „Gloria” z parafii pw. św. Jana Chrzciciela w Obrytem.

Natomiast w Pułtusku uczestnicy kongresu wezmą udział w „Grze terenowej ze św. Stanisławem Kostką”. Będą mieli okazję bliżej poznać historię życia Świętego z Rostkowa i historię miasta Pułtusk.

Za organizację wydarzenia w diecezji płockiej jest odpowiedzialne Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Diecezji Płockiej.

Współorganizatorami II Kongresu Młodzieży Polonijnej są: Duszpasterstwo Emigracji Polskiej, Stowarzyszenie „Wspólnota Polska”, Zespół Pomocy Kościołowi na Wschodzie, Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży, Komisja KEP ds. Misji, Senat RP, Młodzieżowa Agencja Informacyjna MAIKA, Rycerze Kolumba oraz kilka warszawskich parafii.

100 tys. ludzi na procesji w setną rocznicę zabicia cara

Patriarcha moskiewski i całej Rusi Cyryl poprowadził w Jekaterynburgu nocną procesję w setną rocznicę zabicia cara Mikołaja II z rodziną, czczonych od 2000 r. jako święci przez wiernych Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego (RKP). Wzięło w niej udział niemal 100 tys. ludzi.

Trasa procesji, wynosząca 21 km, prowadziła z Jekaterynburga do Ganinej Jamy, miejsca, gdzie pochowano zbezczeszczone szczątki carskiej rodziny po egzekucji z 17 lipca 1918 r. Pątnicy wyruszyli 17 lipca z cerkwi zbudowanej na miejscu dawnego domu Ipatjewa, gdzie car z rodziną ponieśli śmierć z rąk bolszewików. Nieśli w dłoniach krzyże, ikony oraz portrety cara i jego bliskich.

W Ganinej Jamie, gdzie w miejscu pochówku cara zbudowano prawosławny klasztor, patriarcha poprowadził modlitwę. Przemawiając do zgromadzonych, wskazał, że Rosja musi wyciągnąć wnioski z „tego trudnego i gorzkiego doświadczenia”.

Wcześniej w homilii wygłoszonej w Jekaterynburgu Cyryl podkreślił, że zabójstwo cara było „konsekwencją niebezpiecznego wpływu filozofii zagranicznych, które doprowadziły do negacji Boga, zapomnienia o przykazaniach i utraty prawdziwej relacji duchowej z Kościołem”. – Myśli nam obce, obce ideały, obca mentalność, uformowane przez poglądy polityczne i filozoficzne, które nie miały nic wspólnego z chrześcijaństwem, z naszymi narodowymi tradycjami czy naszą kulturą zaczęły być przyjmowane przez inteligencję i arystokrację, a nawet część duchowieństwa, jak gdyby były myślami prowadzącymi do postępu i mogły zmienić na lepsze życie ludu – zaznaczył zwierzchnik RKP.

Cyryl wzywa ONZ do pomocy w powrocie chrześcijan Bliskiego Wschodu

Zauważył, że „najbardziej okrutne i krwawe rewolucje zawsze były podejmowane w imię ludu i jego dobrobytu”. Przekonywano ludzi, że to, co lepsze może przyjść tylko drogą krwi i śmierci, „niszcząc poprzedni system”.

W tym kontekście patriarcha wezwał do odrzucania „pokus przychodzących z zagranicy”, które głoszą iluzje co do przyszłego dobrobytu Rosji. Nie powinniśmy więc „ufać obietnicom szczęśliwego życia, nie powinniśmy pokładać nadziei w pomocy przychodzącej z zewnątrz, od osób lepiej wykształconych i rozwiniętych od nas”. Ufność trzeba natomiast pokładać w Bogu i Jego Kościele prawosławnym, który kieruje misją rosyjskiego ludu w historii i w ludziach wybranych przez Boga, by Go reprezentowały, takich jak niewinny car Mikołaj II, który „nie łamał prawa i nie odwrócił się od Boga”.

Z okazji setnej rocznicy zabójstwa rodziny carskiej przeprowadzono nowe testy DNA jej szczątków, potwierdzające ich autentyczność. Może to w końcu doprowadzić do ich kościelnego pogrzebu.

“Przelej krew w rocznicę Powstania Warszawskiego” – akcja FMS

W ramach 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości oraz 74. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego można będzie w całej Polsce oddać honorowo krew. Do włączenia się w akcję zachęca ks. Tomasz Kancelarczyk, prezes Fundacji Małych Stópek.

“W roku setnej rocznicy odzyskania niepodległości, w kolejną rocznicę rozpoczęcia Powstania Warszawskiego honorowo oddajmy krew. Dzisiaj nie musimy przelewać krwi na polu walki ale czynimy to w stacjach krwiodawstwa wdzięczni naszym narodowym bohaterom, pamiętając o tych, którzy oddali życia za wolność naszej ojczyzny” – apeluje na Facebooku ks. Tomasz Kancelarczyk.

Proponowany termin włączenia się w akcję oddawania krwi to 30 lipca – 4 sierpnia. Po donacji kapłan zachęca uczestników do opublikowania na Facebooku zdjęcia z oddawania krwi.

Fundacja Małych Stópek (FMS) powstała w 2012 r. w Szczecinie. Tworzą ją osoby od wielu lat zaangażowane na rzecz obrony wartości ludzkiego życia od poczęcia do naturalnej śmierci oraz godności jego przekazywania. Początkowo głównym celem FMS była organizacja Marszu dla Życia w Szczecinie oraz promocja duchowej Adopcji Dziecka Poczętego.

Samochody, rowery, łodzie – MIVA Polska od 18 lat pomaga misjonarzom

Obecnie działania Fundacji mają znacznie szerszy zakres – obejmują całoroczną formację i edukację młodzieży, kształtowanie opinii publicznej oraz pomoc matkom, które zrezygnowały z zamiaru aborcji i urodziły swoje dziecko. Działania te dotyczą nie tylko terenu Szczecina, ale i całej Polski, a wiele inicjatyw ma zasięg międzynarodowy.

Fundacja swą nazwę zaczerpnęła od istniejącego w przestrzeni wirtualnej Bractwa Małych Stópek (BMS) powołanego do życia przez ks. Tomasza Kancelarczyka. Bractwo nie jest strukturą formalną. To inicjatywa zrzeszającą w sposób nieformalny (w internecie) kilkunastotysięczne grono obrońców życia z całej Polski, a także spoza jej granic. Jej celem jest rozszerzanie działań Pro-life wszędzie tam, gdzie są członkowie Bractwa.

Portal Aleteia.pl ma już 2 lata

Mam nadzieję, że przez ten klimat, który tworzymy na Aletei – życzliwy, pozostawiający ludziom dużo wolności, bez mówienia: tego nie rób, tego ci nie wolno, ale pokazujący pozytywne alternatyw – dotrzemy do osób, które niekoniecznie miałby ochotę zaglądać na portal katolicki – mówi Anna Sosnowska, redaktor naczelna polskiej edycji portalu Aleteia. Portal po 2 latach działalności w Polsce generuje niemal 4 mln odsłon miesięcznie, ma 95 tys. polubień na głównym profilu na Facebooku, 7 tys. obserwujących na Instagramie i 3,3 tys. na Twitterze.

Paulina Godlewska (KAI): To już 2 lata polskiej edycji Aletei. Aleteia się w Polsce zakochała, a czy Polacy zakochali się w Aletei?

Anna Sosnowska: Mam nadzieję, że przynajmniej nas polubili. Mamy już grono stałych czytelników, którzy do nas regularnie wracają, co nas niesamowicie cieszy. Bardzo satysfakcjonujące są też głosy od dziennikarzy czy duszpasterzy, którzy mówią, że nas czytają i znajdują u nas jakąś inspirację. To jest bardzo miłe, przy czym mam świadomość, że przed nami wciąż bardzo dużo pracy.

KAI: Kiedy dwa lata temu zaczynaliście, to jakie były założenia, jakie stawialiście sobie cele?

– Kiedy ruszaliśmy z polską edycją Aletei, Polacy byli strasznie podzieleni, spolaryzowani, także w środku Kościoła – zresztą od tamtej pory niewiele się zmieniło. Tymczasem nasz prezes, Pierre-Marie Dumont, narysował przed nami wizję takiego portalu, który jest miejscem dla wszystkich – miejscem jednoczącym ludzi. Ta wizja stworzenia miejsca ponad podziałami, miejsca niereprezentującego żadnego konkretnego środowiska, ale po prostu pokazującego piękno i różnorodność Kościoła powszechnego, była i ogromnym wyzwaniem, i szalenie pociągająca. Chcieliśmy, żeby Aleteia stała się przestrzenią, w której ludzie z różnych środowisk – także kościelnych – znajdą swoje miejsce i będą się dobrze czuli. Od początku założyliśmy, że na Aletei nie będziemy pisać o polityce i nie będziemy szli w publicystyczne treści. Kiedy opowiadałam o tej wizji kolegom dziennikarzom, oni pukali się w głowę i mówili, że to się nigdy nie uda, bo tym, co przyciąga ludzi, są treści polityczne, zdecydowane sądy, jasno określona przynależność do jakiegoś „plemienia”. Słyszałam wtedy bardzo rozsądne pytanie, na czym w takim razie będziemy budowali ruch, skoro nie będziemy mieli takich treści? Okazało się jednak, że pójście w stronę pozytywnego przekazu, dobrych historii, inspirujących opowieści ze środka Kościoła, było słuszną decyzją – najwyraźniej odpowiedzieliśmy na jakąś tęsknotę, oczekiwanie ludzi. Cieszy mnie to, że potwierdziła się nasza intuicja.

KAI: Jakie historie na Aleteia.pl lubią czytać Polacy?

– W takim „rankingu” trudno wybrać zdecydowanego lidera. Choć na szczycie podium na pewno stoją treści związanie z duchowością. Bardzo nam zależy i troszczymy się o to, żeby ta duchowość była podana w przystępny i strawny sposób. Chodzi m.in. o język, który ma być bardzo ludzki i zwyczajny. Staramy się i ćwiczymy się w tym, żeby uciekać od języka stricte religijnego, teologicznego. Najważniejsze być może jest jednak to, że cały czas sobie w redakcji powtarzamy, że chcemy tu uprawiać sztukę użytkową. Czyli chcemy proponować takie treści naszym użytkownikom, które sklejają się z ich życiem i które pokazują im, że wiara i cała reszta ich życia to nie są jakieś dwa oddzielne wszechświaty, przez co ciągle muszą żyć w rozdarciu. Chcemy im pokazywać i ich przekonywać, że to są przestrzenie, które w sposób naturalny mogą i powinny się przenikać, wzajemnie inspirować i napędzać.

Nasi czytelnicy chętnie sięgają także po treści lifestylowe – zwłaszcza te mówiące o mądrym budowaniu dobrych relacji, ale i tzw. dobre historie.

KAI: Czy Polacy czymś zaskakują, jeśli chodzi o treści, które wybierają?

– Myślę, że na początku to my zaskoczyliśmy polskich czytelników, stawiając tak mocno – jako portal katolicki – na treści lifestylowe. To w pewnym sensie była nowość na naszym rynku. Natomiast dla nas od początku było jasne, że takie treści wpisują się w coś, co moglibyśmy nazwać preewangelizacją.

Mały Rocznik Statystyczny 2018: Wiemy ilu jest w Polsce katolików

A co zaskoczyło nas? Wydawało nam się, że będzie nam nieco łatwiej – chociażby właśnie dzięki treściom lifestylowym czy pozytywnym historiom – dotrzeć do ludzi, którzy utożsamiają się z Kościołem w bardzo luźny czy nieśmiały sposób. Kiedy tworzyliśmy polską Aleteię, wiedzieliśmy, że – jako medium ewangelizacyjne – chcemy być przede wszystkim też dla takich osób. Okazało się jednak, że dość szybko i w naturalny sposób przyciągnęliśmy ludzi, którzy są mocno zaangażowani w Kościół. Bardzo się tymi czytelnikami cieszymy i uważnie słuchamy tego, co nam mówią. Ale, jak powiedziałam, chcielibyśmy te aleteiowe ramiona rozciągać znacznie szerzej, więc to jest coś, nad czym cały czas pracujemy. Mam nadzieję, że poprzez klimat, który staramy się tworzyć na portalu – życzliwy, pozytywny, pozostawiający ludziom dużo wolności, bez mówienia: tego nie rób, tego ci nie wolno, ale pokazujący pozytywne alternatyw – dotrzemy także i do tych osób, które niekoniecznie miałby ochotę zaglądać na portal katolicki.

KAI: A jakie osoby najchętniej na niego zaglądają?

– Generalnie mamy młodych czytelników. Dominującą grupą są użytkownicy między 18 a 34 rokiem życia. Znaczącą grupą stanowią też ci między 35 a 45. To nas bardzo cieszy, bo możemy założyć, że nasze wysiłki w szukaniu świeżego języka i świeżej, pozytywnej formy przekazu przynoszą rezultaty. Zależy mi jednak bardzo na tym, żebyśmy tę świeżość zachowali i nie przestawali szukać sposobów dotarcia do młodych ludzi, a nie „osiedli” i „zestarzeli” się, kiedy, co daj Boże, polskiej Aletei będą przybywać kolejne lata.

KAI: Wiemy już kto czyta Aleteia.pl, a kto go tworzy?

– Ścisły zespół redakcyjny to 11 osób. Jednak Aletei nie byłoby bez grona autorów, którzy z nami współpracują. W tej chwili jest to kilkadziesiąt osób, niektóre z nich są z nami od samego początku. Nasza siła tkwi właśnie w nich. Tym, co bardzo lubię i cenię w tym zespole, jest jego różnorodność: pochodzimy z różnych środowisk, mamy różne doświadczenia Kościoła i często różne poglądy. To jest bardzo cenne w przygotowywaniu treści na nasz portal.

KAI: Jakie wyzwania stawia sobie Aleteia na kolejny rok działalności?

Może zabrzmi to banalnie, ale największym wyzwaniem jest to, aby portal rósł w siłę i zataczał coraz szersze kręgi. Chcemy, żeby informacja o Aletei i – jak wierzę – wartościowa propozycja, która się kryje za naszym portalem, docierała do coraz większej liczby odbiorców. To jest teraz priorytet.

***

Aleteia to międzynarodowy portal internetowy o profilu katolickim powołany w 2013 roku, który ukazuje się w ośmiu językach: angielskim, francuskim, portugalskim, hiszpańskim, włoskim, arabskim, słoweńskim i polskim (od 2016 r.)

W Polsce Aleteia prowadzi swą działalność we współpracy partnerskiej z Katolicką Agencją Informacyjną. Redaktorem naczelnym polskiej edycji portalu jest Anna Sosnowska.

Aleteia ma swoje siedziby w Paryżu, Rzymie, Nowym Jorku, Los Angeles, Walencji, Meksyku, Sao Paulo, Beirucie, Ljubljanie i Warszawie. Jej głównym prezesem jest Pierre-Marie Dumont.

Brytyjczycy podważają autentyczność Całunu Turyńskiego

Specjaliści od medycyny sądowej z Liverpoolu stwierdzili, że na Całunie Turyńskim jest za dużo śladów krwi. Zdaniem znawców zagadnienia są to słabe argumenty, tym bardziej że nie analizowano samych śladów, lecz przeprowadzono jedynie symulacje na manekinach. Problem z tym niezwykłym kawałkiem płótna mają przede wszystkim niewierzący i krzewiciele ateizmu, a nie katolicy, dla których prawdziwość bądź fałszywość tej relikwii w niczym nie zmieni ich wiary. Ale jeśli Całun jest autentyczny, to trudno podważyć prawdziwość historycznych wydarzeń dotyczących Jezusa z Nazaretu, łącznie z Jego zmartwychwstaniem.

W ten sposób włoska badaczka prof. Emanuela Marinelli, cytując kard. Giacomo Biffiego (1928-2015), skomentowała w Radiu Watykańskim kolejne sensacje na temat Całunu Turyńskiego. Jej zdaniem, tylko w ten sposób można wytłumaczyć łatwowierność i otwarcie niektórych środowisk na wszystko, co mogłoby podważyć autentyczność Całunu.

Uczona podkreśliła, że przedstawione 16 lipca dowody liverpoolskich specjalistów medycyny sądowej są bardzo słabe. Twierdzą oni bowiem, że na Całunie jest za dużo śladów krwi. Przyznają, że niektóre znajdują się na właściwym miejscu, inne zaś nie, w związku z czym wysuwają wniosek, że musiały zostać domalowane. Prof. Marinelli zaznaczyła, że dobrze zna te badania, bo przedstawiono je już przed 4 laty, ale dopiero teraz udało się je opublikować.

Abp Pozzo: sekularyzacja przekształciła liturgię w aktywizm

Według naukowców angielskich, przykładem śladów nieprawdziwych jest plama odpowiadająca ranie w boku Jezusa – powiedziała prof. Marinelli, dodając, że chodzi o wielką plamę krwi na Całunie w miejscu, gdzie Jezus został przebity włócznią. Tymczasem specjaliści z Liverpoolu nie nawiązują do poważnych badań, przeprowadzonych 40 lat temu, gdy prowadzono doświadczenia na ciałach ludzi, którzy – podobnie jak Jezus – zmarli na zawał serca. “Oni wzięli plastykowy manekin, taki jak w sklepie z odzieżą, nadziali na kij gąbkę z krwią i patrzyli, jak rozchodzi się krew po uderzeniu w bok manekina. Stwierdzili, że spływa ona inaczej niż na Całunie, stąd wysunęli wniosek o fałszywości Całunu. Przecież to niepoważne. To nie są poważne badania naukowe. Te zdjęcia z manekinem budzą tylko śmiech” – stwierdziła z mocą włoska uczona.

Przypomniała, że od kilkudziesięciu lat czynione są wielkie starania, by podważyć autentyczność Całunu. Inwestuje się w to wielkie pieniądze. Poważnym skandalem pozostaje też do dzisiaj sposób, w jaki przeprowadzono badania na datowanie płótna metodą radiowęglową, gdyż nie zachowano podstawowych kryteriów badań archeologicznych. Rozmówczyni rozgłośni papieskiej zwróciła uwagę, że próbkę do analizy pobrano z miejsca, najbardziej wystawionego na kontakt ze światem zewnętrznym, co – jak dobrze wiadomo – mogło wpłynąć na wynik badań.

Wielowieś: 17 dominikanek obchodziło jubileusze życia zakonnego

Jubileusze życia zakonnego obchodziło 17 zakonnic ze Zgromadzenia Sióstr Świętego Dominika podczas uroczystości zorganizowanej 19 lipca w klasztorze w Wielowsi. Po Mszy św. jubilatki podzieliły się swoimi wspomnieniami oraz doświadczeniem posługi w realizowaniu zakonnego powołania.

Obchody jubileuszowe poprzedziły kilkudniowe rekolekcje, które odbyły się w klasztorze. 65. rocznicę swojej profesji świętowały cztery zakonnice, 60. rocznicę – sześć, 50. rocznicę – trzy, 25. rocznicę – cztery. Kilka sióstr ze względów zdrowotnych lub podeszłego wieku nie mogło uczestniczyć w świętowaniu jubileuszu i musiało pozostać w swoich domach zakonnych.

Zdaniem s. Aleksandry Zaręby, przełożonej generalnej zgromadzenia, każdy jubileusz jest czasem wielkiego dziękczynienia za Boże łaski, jakie otrzymują zakonnice i jest to także jakby pieczęć wierności słowom, które składają wobec Boga i przełożonych oraz świadectwo zakonnego życia.

– Dziś, świętując tutaj w Wielowsi, jesteśmy myślami przy każdej siostrze jubilatce, która musiała pozostać w swoim domu, łącząc się z nami w modlitwie. Takie momenty scalają naszą zakonną rodzinę i są momentem wdzięczności Bogu za kontynuowanie charyzmatu, który wyznaczyła nam matka założycielka Kolumba Białecka – mówiła przełożona generalna.

S. Doloria, pochodząca rodem z parafii Łoniów wstąpiła do zakonu w 1956 r. Kiedy była jeszcze w szkole w Mielcu, to razem z innymi dziewczynami modliła się o dobry wybór drogi życiowej.

– Ja prosiłam św. Teresę, aby poszukała mi tej właściwej dla mnie. I stało się tak. Jedna z moich koleżanek wstąpiła do dominikanek i to stało się dla mnie znakiem, jaką drogę mam wybrać. Napisałam list do sióstr, potem przyjechałam do klasztoru i do dziś jestem bardzo szczęśliwa z takiego wyboru. Jak przekraczałam zakonną furtę to sobie powiedziałam, że choćby mnie żabami bito, to nie wystąpię – wspominała s. Doloria.

Złoty jubileusz ślubów zakonnych obchodziły rodzone siostry Maria i Anna Rolak. Do zakonu nie wstępowały w tym samym roku. S. Marka (Maria Rolak) jest młodsza wiekiem, ale starsza powołaniem. Gdy skończyła szkołę krawiecką, zdecydowała się pójść do klasztoru. Miała wtedy 17 lat.

– Przełożone wysłały mnie do Poznania do szkoły pielęgniarskiej i wtedy rodzona siostra postanowiła, że też wybierze drogę życia zakonnego. Pewnego dnia, gdy przyjechałam na chwilę do domu rodzinnego, zapytała mnie, co ja na to, gdyby i ona wstąpiła do klasztoru? Odpowiedziałam jej: rób, co chcesz. Do dziś mi to wypomina – wspomina s. Marka.

Siostra Szczepana (Anna Rolak) wspominała o tym, że początkowo rodzice mieli trochę żalu, o to, iż także wybrała drogę zakonną, jednak przyjęli to jako wolę Pana Boga. Przez wiele lat obie siostry pracowały w różnych domach zgromadzenia. Gdy podczas powodzi w Wielowsi s. Szczepana złamała dwie dłonie, jej rodzona siostra przyjechała, aby jej pomóc. Potem razem zostały skierowane do domu zakonnego w Bielinach, gdzie do dziś razem z innymi siostrami realizują swoje zakonne powołanie.

S. Salome, która świętowała srebrny jubileusz zakonnych ślubów, przez pierwsze lata posługiwała w domach zakonnych w całej w Polsce. W 2000 r. wyjechała do Calgary w Kanadzie, gdzie zakonnice prowadzą przedszkole, szkołę dla polskich dzieci i posługują przy polskich parafiach.

– Do naszego przedszkola uczęszczają dzieci różnych narodowości i wyznań, jednak wszystkie, za zgodą rodziców wychowywane są w wartościach chrześcijańskich. Bardzo dużo radości daje praca z polonijnymi dziećmi, które uczęszczają podczas weekendu do naszej szkoły wraz nimi przygotowujemy różne uroczystości religijne i patriotyczne – opowiadała s. Salome.

S. Tatiana, także srebrna jubilatka, od 18 lat pracuje w domach zakonnych, które założone zostały w Rosji. Najpierw przez 14 lat pracowała w Ułan-Ude. – W tym mieście prowadzimy świetlicę dla dzieci z rodzin patologicznych i socjalnych oraz katechizujemy. Tam naszą misją jest już sama obecność i modlitwa o dar wiary dla tych ludzi wychowywanych często bez Boga – wspominała dominikanka.

Od czterech lat posługuje w nowo otwartym domu w Błagowieszczeńsku. Obecnie przebywa tam z pochodzącą z Białorusi s. Katarzyną Orłowską. Podobnie jak w pierwszych latach misji w Ułan-Ude, zakonnice zasadniczo organizują życie parafialne i pielęgnują wiarę pośród maleńkiej wspólnoty katolików, animując jej życie. S. Katarzyna często daje koncerty organowe, zaś s. Tatiana posługuje jako pielęgniarka w hospicjum.

Sługa Boża matka Kolumba Róża Białecka urodziła się 23 sierpnia 1838 r. w Jaśniszczach, pow. Brody, w głęboko religijnej, wielodzietnej rodzinie ziemiańskiej. Mając 19 lat wyjechała do nowicjatu sióstr dominikanek w Nancy we Francji. Po złożeniu ślubów w 1859 r. wróciła do Polski.

W 1861 r. założyła klasztor sióstr dominikanek w Wielowsi, których celem była praca apostolska wśród opuszczonej ludności wiejskiej, prowadzenie szkoły parafialnej, katechizacja dzieci i młodzieży, posługa samarytańska świadczona chorym po domach.

Matka Kolumba zmarła 18 marca 1887 r. w wieku 48 lat. Spoczęła w macierzystym klasztorze w Wielowsi, który sama założyła w 1861 r. Proces beatyfikacyjny został rozpoczęty w 1980 r. W obecności papieża Jana Pawła II, 20 grudnia 2004 r. w Watykanie, został ogłoszony Dekret heroiczności Cnót Czcigodnej Sługi Bożej Matki Kolumby Białeckiej.

Obecnie siostry dominikanki prowadzą także placówki misyjne w Rosji i Kamerunie. Posługują też w USA, Kanadzie, Włoszech, na Ukrainie i Białorusi.

Poznań: XX Festyn „Warkocz Magdaleny” pod znakiem 100. rocznicy odzyskania niepodległości (zapowiedź)

Możliwość zwiedzenia zakamarków fary i poznania jej historii, konkursy na najdłuższe warkocze i piszczałkowy oraz konkurencje dla dzieci złożą się na XX Festyn „Warkocz Magdaleny”, organizowany 22 lipca, z okazji święta patronki kościoła farnego, bazyliki mniejszej − św. Marii Magdaleny. W tym roku, z okazji 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości i wybuchu Powstania Wielkopolskiego wystąpi też Jacek Kowalski, znany pieśniarz, poeta i historyk sztuki.

„Fara poznańska od wieków stanowiła centrum życia religijnego miasta. XIII-wieczna, pierwotna, stara kolegiata stała na dzisiejszym placu kolegiackim. Dzisiaj pozostały po niej tylko relikty, prowadzone są wykopaliska. Obecna fara jest chętnie nawiedzana nie tylko przez poznaniaków i otaczana czcią” – mówi KAI ks. kanonik Mateusz Misiak.

Proboszcz poznańskiej fary podkreśla, że Festyn „Warkocz Magdaleny” poprzedzi Msza św. odpustowa o godz. 12.30 pod przewodnictwem ks. kanonika Andrzeja Szczepaniaka, proboszcza parafii pw. św. Stanisława Biskupa w Buku.

Po Mszy św. będzie można występy artystyczne gości z Buku oraz zajrzeć w każdy farny zakamarek i poznać historię tego miejsca, usłyszeć i zobaczyć z bliska zabytkowe organy Friedricha Ladegasta oraz obejrzeć imponujący zbiór skarbów farnych.

Tradycyjnie na dziedzińcu Urzędu Miasta Poznania rozpocznie się festyn, podczas którego odbędą się konkursowe zmagania na najdłuższy warkocz, rozgrywane przez panie w kilku kategoriach wiekowych, będzie można skosztować specjalnie na tę okazję przygotowanych wypieków – pszennych „warkoczy” oraz ciasteczek „Magdalenek” – i nabyć pamiątkowe rękodzieła.

Chętni będą mogli wziąć udział w konkursie piszczałkowym, prowadzonym przez prof. Elżbietę Karolak z Katedry Fortepianu, Organów i Akordeonu Akademii Muzycznej w Poznaniu. Nie zabraknie też zabaw i konkurencji dla najmłodszych.

„Tegoroczny festyn będzie wyjątkowy, ponieważ nawiązuje do obchodów 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości i 100. rocznicy wybuchu Powstania Wielkopolskiego” – podkreśla ks. kan. Misiak.

Z tej okazji wystąpi znany bard Jacek Kowalski oraz zespół Monogramista JK. Podczas koncertu „Śpiewnik Wielkopolski 1918” zostanie zaprezentowany repertuar nawiązujący do utworów śpiewanych w Wielkopolsce w latach Powstania Wielkopolskiego.

Poznańska fara to pojezuicki kościół zbudowany w latach 1651-1705 przez wybitnych architektów, budowniczych i artystów tamtych czasów: Thomasa Poncino de Goricia z Lugano, Bartłomieja Wąsowskiego, Jana Catenazziego, Karola Dankwarta i Pompeo Ferrariego. Świątynia powstała w stylu włoskiego baroku, na wzór rzymskich kościołów Il Gesù i Sant’Ignazio.

Fara jest dziś kościołem całodziennej adoracji Najświętszego Sakramentu, sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy, kościołem bractw i cechów rzemieślniczych oraz stałego dyżuru w konfesjonale. Odbywają się tu cieszące się dużym zainteresowaniem koncerty organowe na słynnym instrumencie Friedricha Ladegasta.

W 2010 r. papież Benedykt XVI nadał kościołowi tytuł Bazyliki Mniejszej.

Gorzów Wlkp.: w sierpniu nie zmniejszy się ilość punktów sprzedaży alkoholu

W Gorzowie Wielkopolskim ilość punktów sprzedaży alkoholu w najbliższym czasie nie zmniejszy się, tak zdecydowali radni miejscy. Obecnie prawie 250 sklepów ma zezwolenie na handel trunkami, a łącznie z gastronomią może ich być w mieście do 450. Przeciwstawiają się temu m.in ks. Henryk Grządko, duszpasterz ds. trzeźwości diecezji zielonogórsko-gorzowskiej oraz Augustyn Wiernicki, prezes Stowarzyszenia Pomocy Człowiekowi im. Brata Krystyna.

Ks. Henryk Grządko podkreśla potrzebę działania społecznego Ruchu ku Trzeźwości Narodu oraz konsolidacji wszystkich ludzi zajmujących się problemem alkoholowym łącznie z władzami. Kapłan zwraca uwagę na złe prawo, pozwalające młodocianym kupować alkohol, czy propagować picie poprzez udostępnianie reklam. – Chcemy, żeby ten ruch powstał w każdej miejscowości, jesteśmy na etapie opracowywania regulaminu ruchu trzeźwości narodu na naszych ziemiach. Akcja sierpniowa – 100 dni bez alkoholu – jest po to, aby wywołać temat trzeźwości, bo nadużywanie alkoholu jest złem i nikt nie może się z tym patyczkować ani samorządy ani rodziny ani żaden uczciwy człowiek – powiedział w rozmowie z KAI ks. Grządko.

Augustyn Wiernicki przypomniał, że wraz z ks. Henrykiem Grządko współtworzyli narodowy program trzeźwości opierając się m.in na wzorcach norweskich i amerykańskich. – Nasi radni otrzymali ten program oraz stanowisko zespołu diecezjalnego w zakresie działań i czynników, które należy zastosować aby zmniejszyć poziom spożycia alkoholu. – Niestety obecne władze nie podejmują współpracy w tym zakresie – powiedział prezes Wiernicki, zaznaczając, że powstaje już oddolna społeczna siła nacisku, do której włącza się bardzo wiele osób.

Przewodniczący Rady Miasta Sebastian Pieńkowski z klubu radnych PiS powiedział, że tylko radni PiS chcą zmniejszenia ilości sklepów z alkoholami. Pozostałe partie są za utrzymaniem obecnej ilości, tak jak chce 90 proc. gorzowian, którzy wzięli udział w sondażu internetowym na ten temat. Wśród 25 radnych Gorzowa jest 5 radnych PiS, więc nie ma możliwości przegłosowania uchwały, dlatego też pod głosowanie jej nie dawali – twierdzi Pieńkowski. – Mam nadzieje, że to się zmieni kiedy ludzie zobaczą jaki jest tego efekt, może się wtedy opamiętają – uważa przewodniczący Rady Miasta i przypomina, że niedawno prezydent miasta podjął decyzję pozwalającą na spożywanie piwa na gorzowskich bulwarach od godz. 19.00 do 4.00 rano, tak jak chcieli radni.

Za zmniejszeniem punktów sprzedaży trunków optuje Miejska Komisja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych działająca przy prezydencie miasta – powiedziała Anna Sokołowska – sekretarz zarządu komisji. Sokołowska wyjaśniła, że podstawową funkcją miejskiej komisji jest motywowanie osób uzależnionych lub nadużywających alkoholu do zaprzestania picia bądź do poddania się terapii. Jednak decyzję o uruchamianiu kolejnych sklepów z alkoholami lub przedłużanie pozwoleń już działającym wydają radni miejscy.

Marta Bejnar – Bejnarowicz z ruchu miejskiego „Kocham Gorzów” nie związana z żadną partią, powiedziała, że w klubie są zdania podzielone, niektórzy uważają, że zmniejszanie punktów sprzedaży byłoby ograniczaniem wolności i uważają, że nie jest to wielki problem. – Jest to argumentacja, z którą próbujemy wewnętrznie walczyć. Na pewno jesteśmy za tym żeby nie zwiększać ilości punktów, natomiast, ci którzy mają koncesję żeby mogli ją utrzymać. Myślimy o regulacjach uwzględniających odległości między sklepami – zaznaczyła radna.

W odniesieniu do próby przyjmowania wzorców amerykańskich, Krzysztof Arsenowicz, dziennikarz Polskiego Radia w Chicago powiedział KAI, że w amerykańskim stanie Illinois alkohol w lokalach jest bardzo drogi, więc ”nie opłaca” się pić. Większość ludzi jeździ samochodami, zatem nie piją, bo kary są bardzo wysokie. Na ulicach nie widać pijanych. A wódkę można kupić w sklepach tylko z alkoholami. Innym problemem są ludzie, którzy żebrzą, mieszkają pod mostami, dokonują wyboru, jednak oni często nie piją, bo życie ich wyrzuciło z pędzącego pociągu – stwierdził dziennikarz.

Aleksandra Jankowska z zawodu nauczycielka, od kilku lat mieszkająca w stanie Kansas powiedziała KAI, że wódka w Ameryce nie jest popularna, jest tam uważana za alkohol krajów Europy Wschodniej. Żeby kupić trunek trzeba mieć ukończone 21 lat i pokazać dokument tożsamości niezależnie od tego na ile się wygląda. Na stacjach benzynowych i w supermarketach można kupić tylko piwo. Po inne wyskokowe trunki jeździ się do sklepów alkoholowych. Natomiast osoby uzależnione, bo takie na pewno też są, często otrzymują wsparcie w parafiach, w których prowadzone są grupy AA oraz spotkania wspierające. W stanie Kansas w niedzielę do południa alkohol nie jest sprzedawany. Obowiązuje bardzo ostre prawo dotyczące jazdy po pijanemu. Zabierane jest prawo jazdy, a potem żeby je ponownie otrzymać trzeba odbyć kursy edukacyjne, za które samemu bardzo drogo się płaci. Kary są także wysokie.

W Polsce każdego roku w sierpniu Zespół Konferencji Episkopatu Polski ds. Apostolstwa Trzeźwości apeluje do wierzących i wszystkich ludzi dobrej woli o dar abstynencji w sierpniu.

Z danych Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych wynika, że w Polsce uzależnionych od alkoholu jest ponad 800 tys. osób.

Diecezja płocka: około 200 osób uczestniczy w letnich oazach

Ok. 200 osób: dzieci i młodzieży bierze udział w oazach, organizowanych latem przez Ruch Światło-Życie diecezji płockiej. Młodzi formują się w Płocku, polskich Tatrach oraz w Przemyślu i Krakowie. Wspólnie przechodzą formację oazową i modlą się o beatyfikację sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego.

Letnie oazy zorganizowała Diecezjalna Diakonia Jedności wraz z ks. Krzysztofem Rucińskim, moderatorem diecezjalnym Ruchu Światło-Życie diecezji płockiej. Pierwszy turnus – dla dzieci, odbył się w dniach 1-10 lipca w Młodzieżowym Centrum Edukacyjno-Wychowawczym „Studnia” w Płocku. Uczestniczyły w nim dzieci po III, IV i V klasie szkoły podstawowej.

Z kolei turnusy dla młodzieży zorganizowano w dniach 29 czerwca-14 lipca oraz 17 lipca-1 sierpnia. W tych oazach uczestniczy młodzież szkolna od VI klasy szkoły podstawowej, poprzez gimnazjum, aż do szkoły średniej. Są to oazy: Oaza Nowej Drogi II stopnia, Oaza Nowej Drogi III stopnia, Oaza Nowego Życia I stopnia, Oaza Nowego Życia II stopnia. Zorganizowano je w Tatrach: w Gliczarowie Górnym i Murzasichlu. Poza tym kilkoro oazowiczów z diecezji płockiej bierze udział w Oazie Nowego Życia III stopnia w Krakowie i Przemyślu.

Uczestnicy oaz komentują, że czas na nich spędzony pozwala im głębiej doświadczyć miłości Boga i bliźniego, uporządkować relacje z innymi ludźmi, znaleźć czas na codzienną, systematyczną modlitwę i na lekturę Pisma św. Poza tym to dobry okres, aby pomyśleć o swoim dalszym rozwoju duchowym, a także rozeznać swoje powołanie i podjąć decyzje na przyszłość.

2 września oazowicze (młodzież i Domowy Kościół) spotkają się w parafii św. Józefa w Płocku i przy centrum „Studnia” na Diecezjalnym Dniu Wspólnoty z biskupem płockim Piotrem Liberą. Będą dziękować Bogu za czas letnich oaz oraz rozpoczną kolejny rok formacji. Również jesienią funkcję moderatora diecezjalnego Ruchu Światło-Życie przejmie ks. Marcin Kędzia.

Kraków: ”Niepodległość” tematem przewodnim konkursów z okazji Dni Jana Pawła II

“Niepodległość” to temat przewodni konkursów literackiego i fotograficznego, które ogłoszone zostały przez organizatorów Dni Jana Pawła II w Krakowie. Towarzyszące Dniom wydarzenia służą rozpowszechnianiu wiedzy o papieżu – Polaku wśród młodych ludzi.

Celem Dni Jana Pawła II, których XIII edycja odbędzie się w dniach 6-8 listopada, jest upamiętnienie postaci św. Jana Pawła II i popularyzacja jego dziedzictwa w społeczności akademickiej Krakowa i całej Małopolski. Tematyka konkursów nawiązuje do obchodzonej w tym roku setnej rocznicy odzyskania niepodległości. Przedmiotem pracy literackiej może być analiza filozoficznych, teologicznych lub literackich tekstów Karola Wojtyły – Jana Pawła II oraz twórcze rozwinięcie jego myśli lub odniesienie się do niej. W konkursie literackim mogą uczestniczyć wyłącznie osoby, które w roku akademickim 2017/2018 są studentami. Praca musi mieć charakter oryginalny i nie może być wcześniej prezentowana ani publikowana. Konkurs odbywa się w dwóch kategoriach: esej i utwór literacki.

Organizatorem konkursu jest Uniwersytet Papieski Jana Pawła II w Krakowie. Prace przyjmowane będą do 24 września.

– Oceniana będzie znajomość nauczania Karola Wojtyły – Jana Pawła II, samodzielność i oryginalność koncepcji autorskiej, umiejętność analizy tekstu oraz umiejętność syntezy problemu, prawidłowy warsztat badawczy, świadomość metodologiczna, jakość formy literackiej i wartość artystyczna tekstu – informują organizatorzy. Jak dodają, ważna w tekstach będzie inspiracja myślą i dziełem papieża – Polaka, prezentowana przez młodych ludzi. Zwycięzca pierwszego miejsca otrzyma 2 tys. zł oraz w nagrodę wyjedzie na zagraniczną pielgrzymkę.

Z kolei w konkursie fotograficznym organizowanym przez Politechnikę Krakowską mogą wziąć udział wszyscy fotografujący, profesjonaliści i amatorzy. Prace należy nadsyłać do 15 października 2018 roku. Na ten konkurs każdy uczestnik może nadesłać maksymalnie cztery prace.

Nagrody zostaną wręczone 8 listopada, na zakończenie Dni Jana Pawła II, po Mszy św. w Sanktuarium św. Jana Pawła II w Krakowie, której przewodniczyć będzie abp Marek Jędraszewski, metropolita krakowski.

Szczegółowe informacje na tematów konkursów oraz regulaminy znajdują się na stronie: www.jp2.krakow.pl.

Dni Jana Pawła II to inicjatywa podjęta przez Kolegium Rektorów Szkół Wyższych Krakowa w celu upamiętnienia postaci Jana Pawła II i popularyzacji dziedzictwa naukowego i artystycznego, jakie po sobie pozostawił. Pierwsze z nich odbyły się w 2006 r.

Płock: 800 „Tornistrów pełnych uśmiechów” od Caritas

800 tornistrów przekazała Caritas Diecezji Płockiej do parafii w ramach akcji „Tornister pełen uśmiechów”. Tornistry zostaną przez wiernych wypełnione przyborami szkolnymi, a następnie przekazane dzieciom w rodzinach, żyjących w trudnej sytuacji materialnej. Inicjatywa ta cieszy się w diecezji płockiej dużą popularnością.

„Tornister pełen uśmiechów” to ogólnopolska akcja Caritas, w którą każdego roku włącza się także Caritas Diecezji Płockiej. W tym celu zakupiła ona 800 tornistrów szkolnych. W parafiach zostaną one wypełnione przyborami szkolnymi i przekazane dzieciom i młodzieży szkolnej. Akcja ta wpisuje się w ogólnopolski program wyrównywania szans edukacyjnych.

Chętni mogą zakupić do tornistrów m.in. piórniki, zeszyty, bloki, kredki, farby, flamastry, plastelina, przyrządy geometryczne oraz wiele innych przyborów szkolnych. W kościołach wystawiane są kosze, do których wierni składają przybory. Tornistry z przyborami zostaną przekazane dzieciom przed rozpoczęciem roku szkolnego.

W parafiach akcją zajmują się proboszczowie, Parafialne Zespoły Caritas i zespoły charytatywne. Cieszy się ona dużą popularnością. Niektóre parafie decydują się na dokupienie tornistrów z zawartością z własnych środków.

Do włączenia się w akcję Caritas Diecezji Płockiej zachęca także osoby prywatne i firmy. Artykuły szkolne można dostarczyć bezpośrednio do siedziby organizacji przy ulicy Sienkiewicza 34 w Płocku.

W Komendzie Głównej Policji odsłonięto tabliczki epitafijne w hołdzie poległym policjantom

W siedzibie Komendy Głównej Policji w Warszawie odsłonięto 5 tabliczek epitafijnych upamiętniających poległych podczas pełnienia służby policjantów. Modlitwę w ich intencji odmówił bp Józef Guzdek, delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Policji. Odsłonięcie tabliczek epitafijnych w KGP jest jednym z punktów obchodów 99. rocznicy utworzenia policji.

Uroczystość odsłonięcia tabliczek została poprzedzona ceremonią wpięcia do Księgi Pamięci Policji kart z nazwiskami poległych policjantów oraz przekazania pamiątkowych kopii tych kart rodzinom oraz przełożonym poległych funkcjonariuszy. Odczytane zostały imiona i nazwiska, przebieg służby oraz okoliczności śmierci policjantów: st. post. Tomasza Trejty, mł. insp. Piotra Tomkiewicza, asp. Jakuba Bryża, st. sierż. Magdaleny Dolebskiej i podkom. Mariusza Koziarskiego.

Przed tablicą upamiętniającą zmarłych na służbie funkcjonariuszy stanął posterunek honorowy Kompanii Reprezentacyjnej Policji. Przedstawiciele rodzin kolejno odsłaniali tabliczki z nazwiskami poległych.

Modlitwę w intencji poległych funkcjonariuszy poprowadził biskup polowy Józef Guzdek. Zebrani odmówili „Ojcze nasz” oraz modlitwę za zmarłych. W modlitwę włączyli się także bp Mirosław Wola, ewangelicki biskup polowy, ks. Andrzej Bołbot, prawosławny Naczelny Kapelan Policji oraz ks. Jan Kot SAC, kapelan Komendy Głównej Policji.

Po modlitwie delegacje kierownictwa policji oraz Fundacji Pomocy Wdowom i Sierotom po Poległych Policjantach złożyły kwiaty pod tablicą pamięci.

W uroczystości wzięli udział rodziny poległych policjantów, a także Michał Ciechowski, szef gabinetu politycznego ministra spraw wewnętrznych i administracji, nadinsp. Jarosław Szymczyk, Komendant Główny Policji wraz z zastępcami nainsp. Andrzejem Szymczykiem i nadinsp. Heleną Michalak, funkcjonariusze i pracownicy KGP.

Odsłonięcie tabliczek epitafijnych to jeden ze stałych elementów obchodów rocznicy utworzenia policji. W najbliższą niedzielę w stołecznej Bazylice św. Krzyża o godz. 9.00 odprawiona zostanie Msza św. pod przewodnictwem bp. Józefa Guzdka, którą będzie transmitowało Polskie Radio.

24 lipca 1919 Sejm przyjął ustawę o Policji Państwowej, która działała do II wojny światowej. Po wojnie, 7 października 1944 r., Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego formalnie powołał Milicję Obywatelską, która faktycznie istniała już od dwóch miesięcy na terenach zajętych przez Armię Czerwoną. 6 kwietnia 1990 Sejm rozwiązał MO, a na jej miejsce powołał Policję.

Obecnie służbę w Policji pełni ok. 100 tys. funkcjonariuszy, co czyni ją największą służbą mundurową w kraju.

Gaj: poświęcenie rowerów u Pani Gajowskiej

Msza św. w intencji rowerzystów oraz poświęcenie rowerów odbędzie się w najbliższą niedzielę w kościele pw. Narodzenia NMP w Gaju, gdzie znajduje się jeden z najstarszych wizerunków maryjnych w Polsce. Kult Matki Bożej sięga w tym miejscu XIII wieku, a urokliwa okolica przyciąga zarówno pielgrzymów, jak i osoby, które szukają aktywnego wypoczynku połączonego z modlitwą i wyciszeniem.

Z myślą o wypoczywających, a także o wszystkich uczestnikach ruchu drogowego, zwłaszcza rowerzystów, z okazji zbliżającego się liturgicznego wspomnienia św. Krzysztofa – patrona kierowców, w Gaju odbędzie się Msza św. w ich intencji, po której nastąpi poświęcenie rowerów.

„Przyjedźcie koniecznie w odwiedziny do Pani Gajowskiej. Jesteśmy przekonani, że spodoba się wam nie tylko nasza świątynia, gdzie Matka Boża od stuleci odbiera cześć, ale i urokliwe otoczenie kościoła. To tu, w starożytnym parku zostaną urządzone dróżki Maryjne i strefa medytacji, a w plebańskim sadzie – strefa rekreacji” – zachęca proboszcz parafii ks. Emil Furtak.

Świątynia pw. Narodzenia NMP znajduje się w pięknym otoczeniu, wymarzonym dla rowerzystów, turystów i pielgrzymów. Wieś na południe od Krakowa położona jest w zielonym otoczeniu lasów i pagórków, gdzie można aktywnie wypocząć, a także znaleźć ciszę i spokój, sprzyjające modlitwie na łonie przyrody.

Przed wiekami w Gaju objawiła się Matka Boża. Na pamiątkę tego wydarzenia w 1277 roku został sprowadzony cudowny obraz Matki Bożej Gajowskiej, znajdujący się dzisiaj w głównym ołtarzu kościoła parafialnego. Choć mniej znany niż wiele miejsc maryjnych w południowej Polsce, przyciąga wielu pielgrzymów. Jest to jeden z najstarszych wizerunków Matki Bożej w kraju. Tradycja odnosi jego powstanie do XIII wieku, jednak cechy stylistyczne wskazują, że dzieło pochodzi z XV wieku. Oznacza to, że pierwotny wizerunek zaginął.

Szczególną cześć obraz odbierał w czasach zarazy morowej oraz podczas wojny szwedzkiej w XVII wieku. Kraków był wyludniony, mieszkańcy uciekali do pobliskich miejscowości i szukali schronienia w kościołach. Przed wizerunkiem Pani Gajowskiej modlili się o ocalenie. Za Jej wstawiennictwem ciężko chorzy doznawali uzdrowień, o czym świadczą liczne świadectwa, spisane w kronikach parafialnych. Historia kultu Matki Bożej Gajowskiej odzwierciedlona jest m.in. w pieśniach ku Jej czci. Kościół w Gaju posiada własny Psałterz Maryjny.

W czasach średniowiecznych Gaj należał do opactwa benedyktynów w Tyńcu. To oni wybudowali drewniany kościół w dolince, na miejsce dzisiejszego stawu przy Grocie Maryjnej. W miejscu, gdzie leży wieś, rosły dawniej wielkie dębowe lasy i to właśnie na dębie objawiła się Matka Boża. W 1227 roku benedyktyni umieścili w świątyni wizerunek Matki Bożej na pamiątkę Jej cudownego objawienia. W miejscu objawienia wybiło źródełko. Ze studni pątnicy przybywający do Gaju czerpali wodę, a jej ślady zachowały się do dzisiaj.

Kościół murowany powstał w 1626 roku na stoku wzgórza powyżej starego kościółka. W jego podziemiach znajduje się źródełko z uzdrawiającą wodą.

Subskrybuje zawartość