Subskrybent kanałów

Song of Songs Festival w Toruniu

Adam Strug, Natalia Niemen, Gospel Rain, Darek Majelonek Hyperhemon – to niektórzy spośród wykonawców, jacy pojawia się na tegorocznym Song of Songs Festival. Jeden z największych festiwali muzyki chrześcijańskiej w Europie odbędzie się w dniach 19-20 lipca na Scenie Plenerowej Centrum Kulturalno-Kongresowego Jordanki w Toruniu.

Idea i cel organizowania tej cyklicznej imprezy wynika z przekonania, że w niespokojnej Europie można i trzeba szukać obszarów, w których młodzi ludzie znajdą wspólną płaszczyznę z innymi, podobnie czującymi i myślącymi – zaznaczają organizatorzy.

Ich zdaniem najlepszą formą takiego kontaktu jest muzyka, w szczególności ta inspirowana chrześcijańską tradycją i prawdą płynącą z Ewangelii. „Jest ona jednocześnie drogą do pokonywania uprzedzeń, wrogości i obojętności wobec innych ludzi, czy innych wyznań religijnych” – czytamy na stronie internetowej Festiwalu. Dlatego, zgodnie z formułą towarzyszącą Festiwalowi od początku, także i tym razem zaprezentują się chrześcijańscy muzycy różnych wyznań.

W programie dwanaście koncertów, które zagrają znakomite gwiazdy Polskiej sceny muzycznej.

W trakcie Festiwalu prowadzona będzie zbiórka pod hasłem: „Budujemy i utrzymujemy Most do Nieba – pierwsze hospicjum dla dzieci na Litwie”. To element ogólnopolskiej akcji fundacji Fundacja Aniołów Miłosierdzia.

Song of Songs Festival to międzynarodowy festiwal muzyki chrześcijańskiej, którego pierwsza edycja odbyła się w 1998 r. (z przerwą w latach 2011-16).

Festiwal jest jedną największych w Europie Środkowo-Wschodniej prezentacją czołówki polskich artystów wykonujących współczesną, profesjonalną muzykę chrześcijańską.

Nowożeńcy: zamiast kwiatów przybory szkolne

 „Tornister Pełen Uśmiechów” wsparły dwie młode pary z Krakowa organizując w dniu swojego ślubu zbiórkę artykułów szkolnych. Zebrane wyprawki przekazały do Caritas Archidiecezji Krakowskiej, która w tym roku wspomoże w ramach akcji uczniów na Ukrainie.

Aleksandra i Michał oraz Natalia i Grzegorz poprosili swoich gości weselnych, aby zamiast kwiatów zakupili przybory szkolne, które zostaną wysłane do potrzebujących dzieci.

Celem ogólnopolskiej akcji „Tornister pełen uśmiechów” jest wyposażenie w wyprawki szkolne dzieci i młodzież z ubogich rodzin. Zebrane w tym roku artykuły szkolne zostaną przekazane uczniom z Ukrainy.

Ofiarowane książki, zeszyty, piórniki, flamastry i inne przybory szkolne trafią do potrzebujących za pośrednictwem księży i sióstr zakonnych. Obecnie na terenie zachodniej Ukrainy nie są prowadzone działania wojenne, ale rodziny zamieszkujące ten obszar żyją bardzo skromnie. Bieda spowodowana ogólną sytuacją w kraju dotknęła wiele domostw.

izreal Izrealski parlament przeprasza Ormian

Akcja „Tornister pełen uśmiechów” przeprowadzana jest przez Caritas już po raz 11. Jej celem jest zwiększenie szans edukacyjnych uczniów przez zebranie funduszy na zakup i wyposażenie kilkudziesięciu tysięcy wyprawek szkolnych dla najuboższych dzieci i młodzieży w Polsce lub zakup i przekazanie gotowych wyprawek szkolnych. W parafiach w całej Polsce tornistry zakupione przez Caritas są wypełniane według potrzeb przez osoby chcące wspomóc dzieci z ubogich rodzin. Poza tym do specjalnych koszy wystawionych w parafiach będzie można wkładać podstawowe artykuły szkolne, które znajdą się później w wyprawkach przygotowanych przez wolontariuszy Caritas.

„Tornister pełen uśmiechów” można wesprzeć za pomocą:

  • SMS-ów o treści TORNISTER wysyłanych pod nr 72052 (koszt: 2,46 zł z VAT)
  • wpłat indywidualnych na konto Caritas Polska z dopiskiem TORNISTER

77 1160 2202 0000 0000 3436 4384

 

 

Niepełnosprawni wypoczywali na sportowym obozie wrocławskiej Caritas

Caritas Archidiecezji Wrocławskiej zaprosiła swoich podopiecznych na Lekkoatletyczny Obóz Sportowy Olimpiad Specjalnych do Wojnowa. W okresie letnim Caritas diecezjalne organizują różne formy wypoczynku dla ponad 25 tys. dzieci i młodzieży, które finansuje m.in. dochód ze Świecy Caritas rozprowadzanej w okresie przedświątecznym. Uczestnikami są również osoby niepełnosprawne, które podobnie jak ich sprawni rówieśnicy marzą, by gdzieś wyjechać i aktywnie spędzić czas.

Większość osób z niepełnosprawnościami w Polsce spędza letnie wakacje w domu. Jedni nie mogą opuścić miejsca zamieszkania ze względu na bariery architektoniczne, innym wyjazd gdziekolwiek uniemożliwia trudna sytuacja życiowa. Dzięki koloniom i obozom organizowanym przez Caritas oraz pracującym dla niej wolontariuszy, mogą wyjść z domu, odkrywać nowe zakątki kraju i nawiązywać ciekawe znajomości.

Caritas Archidiecezji Wrocławskiej zaprosiła podopiecznych Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Dobroszycach na Lekkoatletyczny Obóz Sportowy Olimpiad Specjalnych. Jego uczestnicy wypoczywali w Wojnowie w towarzystwie kolegów i koleżanek z klubu „Radośni Dobroszyce” działającego przy Warsztatach Terapii Zajęciowej w Dobroszycach. Pobyt nad wodą był bardzo aktywny i pełen niezapomnianych wrażeń. W ciągu dnia młodzi ludzie pływali na kajakach i rowerach wodnych, wieczorem bawili się na dyskotekach. Spalali zbędne kalorie na parkiecie, tańcząc w rytm znanych utworów muzycznych.

izreal Izrealski parlament przeprasza Ormian

Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy Caritas Archidiecezji Wrocławskiej to czasowe miejsce zamieszkania osób niepełnosprawnych, zastępuje im dom rodzinny i zaspokaja potrzebę przynależności, uznania, zrozumienia i bezpieczeństwa. Jego podopieczni zdobywają tutaj wiedzę na poziomie szkoły podstawowej, gimnazjalnej i zawodowej w zależności od stopnia niepełnosprawności. Obecnie w Ośrodku przebywa 70 wychowanków z niepełnosprawnością intelektualną w stopniu lekkim umiarkowanym, znacznym i głębokim.

Ikony generała Andersa wrócą do Syrii

Stowarzyszenie „Dom Wschodni” oraz Caritas Archidiecezji Łódzkiej organizują powrót ikon generała Władysława Andersa do Maluli – małego miasteczka, niedaleko stolicy Syrii. Ikony Andersa, przekazane przez generała podczas pobytu jego żołnierzy w 1943 roku w Maluli, zostały skradzione podczas ataku dżihadystów w 2013 roku. Kopie ikon Chrystusa i Maryi zostaną przekazane kościołowi w Maluli pod koniec sierpnia. Spotkanie będzie również okazją do wspólnej polsko-syryjskiej modlitwy o pokój.

Na pomysł wpadł ks. Przemysław Szewczyk, prezes stowarzyszenia, który od lat wspiera chrześcijan na Bliskim Wschodzie. Dzięki licznym podróżom na Bliski Wchód, doskonale zna specyfikę rejonu oraz realne potrzeby jego mieszkańców, z którymi Dom Wschodni utrzymuje stały kontakt.

Znaczenie Maluli, starożytność jej chrześcijańskiej wiary, cierpienie jej mieszkańców oraz szczególna obecność Polaków w tym mieście, podczas trudnego dla nas czasu II Wojny Światowej, podsunęły nam pomysł na organizację wydarzenia: „Powrót ikon” – mówi ks. Przemysław Szewczyk, prezes Stowarzyszenia „Dom Wschodni”.

Generał Anders, ofiarowując w Maluli ikony Chrystusa i Maryi, dał wyraz jedności wiary między Polakami, a mieszkańcami miasta. Przyjęcie polskich żołnierzy przez Syryjczyków było dowodem, że jest to wiara, która działa przez miłość, dzięki której, w trudnym czasie wojny, Polacy w Maluli znaleźli braterskie wsparcie.

Chcemy ten gest przekazania ikon ponowić w momencie, gdy Malula cierpi z powodu wojny i gdy wszyscy Syryjczycy przeżywają trudny czas, w którym bardzo wielu Polaków okazuje im wsparcie, także dzięki temu, że poczuwamy się do jedności z syryjskimi chrześcijanami – tłumaczy ks. Przemysław.

Od kilku lat działania Stowarzyszenia „Dom Wschodni” wspiera Caritas Archidiecezji Łódzkiej. Obie organizacje prowadzą wspólnie różne działania pomocowe na rzecz mieszkańców Syrii.

Łódzka Caritas od samego początku aktywnie wspiera program „Rodzina Rodzinie”, w ramach którego Caritas w Polsce regularnie, co miesiąc, przekazuje pomoc mieszkańcom Syrii. Dzięki współpracy ze Stowarzyszeniem „Dom Wschodni” udaje nam się budować swoisty most pomocowy łączący mieszkańców Łodzi i archidiecezji łódzkiej z mieszkańcami Syrii – mówi ks. Andrzej Partyka, dyrektor Caritas Archidiecezji Łódzkiej.

izreal Izrealski parlament przeprasza Ormian

Dzięki wspólnemu zaangażowaniu łódzkiego arcybiskupa Grzegorza Rysia, Domu Wschodniego i Caritas rozwija się inicjatywa „Różaniec za braci”, w ramach której, w parafiach archidiecezji łódzkiej, raz w miesiącu, odmawia się różaniec w intencji chrześcijan na Bliskim Wchodzie i zbiera datki na potrzebną im pomoc. Chrześcijanie z Syrii podarowali wspólnotom parafialnym wykonane własnoręcznie różańce i przygotowują comiesięczne rozważania różańcowe. „Dom Wschodni” i Caritas prowadzą również zbiórki pieniężne na pomoc Syryjczykom, m.in. w ramach akcji „Łódź dla Aleppo”, w Niedzielę Miłosierdzia Bożego oraz „Dla młodych Aleppo”.

Jestem bardzo szczęśliwy, że mamy tak silne więzi pomiędzy naszym Kościołem w Łodzi i wszystkimi Kościołami w Syrii. Dziękuję Bogu za wszystko, co możemy zrobić tu w Łodzi, żeby pomóc Wam, w Syrii. To, co dla Was robimy, to spłata starego długu, ponieważ nasza wiara narodziła się z Waszej wiary i z Waszego Kościoła – powiedział arcybiskup Grzegorz Ryś, w specjalnym przesłaniu dla mieszkańców Syrii, które towarzyszyć będzie organizowanemu w Aleppo, podsumowaniu kampanii „Łódź dla Aleppo”.

Syria jest krajem bardzo bliskim sercu każdego chrześcijanina, przede wszystkim ze względu na Damaszek, który był świadkiem nawrócenia św. Pawła. Jest jednak jeszcze inne miejsce, które zapada w serce podróżujących w te strony pielgrzymów. Malula – małe miasteczko niedaleko stolicy Syrii, malowniczo położone na zboczu góry, jest miejscem nie tylko ważnym na mapie syryjskiego chrześcijaństwa, ale także naprawdę pięknym.

Malula słynie z tego, że jej mieszkańcy do dziś mówią językiem aramejskim, którym posługiwał się Jezus Chrystus, podczas swojego ziemskiego życia. Początek chrześcijaństwa w mieście wiąże się z obecnością św. Tekli, uczennicy św. Pawła. Świadectwo jej życia tak wpłynęło na mieszkańców, że przejęli od niej wiarę w Chrystusa, która do dzisiaj dominuje wśród mieszkańców Maluli. Górująca nad miastem grota, która dała schronienie św. Tekli i stała się miejscem jej pochówku po śmierci, stanowi obecnie serce sanktuarium, do którego pielgrzymują wierni, nie tylko z Syrii.

W mieście znajduje się także kościół św. Sergiusza i Bakchusa, legionistów rzymskich, którzy po przyjęciu wiary w Chrystusa ponieśli śmierć męczeńską. W tym kościele znajduje się najprawdopodobniej najstarszy zachowany ołtarz chrześcijański, będący świadkiem starożytności Kościoła w Syrii.

Watykan Kard. Parolin – opór wobec nauczania Franciszka może naruszyć jedność Kościoła

Dla serca każdego Polaka ważne jest z kolei inne wydarzenie z historii Maluli. Tutaj, w 1943 roku, przez dwa miesiące, przebywała armia generała Władysława Andersa. Obecność Polaków w miasteczku, jest w opowieściach mieszkańców bardzo serdecznie wspominana, a odwiedzającym kościół Sergiusza i Bakchusa pielgrzymom z Polski, dumnie pokazywano zawsze dwie ikony, ofiarowane kościołowi przez generała. Pokazywano, gdyż obecnie ich tam nie ma. W czasie wojny, która do dziś tli się w Syrii, Malula była często atakowana przez radykalnych dżihadystów, którzy zajęli miasto na przełomie listopada i grudnia 2013 roku i postąpili wobec mieszkańców bardzo okrutnie. Wielu ludzi ratowało się ucieczką, wielu zginęło. Starożytny ołtarz w kościele św. Sergiusza i Bakchusa został rozbity, a dzieła sztuki – w tym ikony generała Andersa – zostały skradzione. Po wypchnięciu dżihadystów z Maluli, zrabowane dzieła sztuki nie zostały odnalezione. Ikony generała Andersa przepadły.

Ten szczególny polski akcent, w syryjskiej Maluli, ma szansę na powrót. Właśnie trwają prace nad przygotowaniem kopii ikon. Mamy nadzieję, że już wkrótce zajmą puste miejsce w kościele św. Sergiusza i Bakchusa.

 

„Powrót ikon” generała Andersa można wesprzeć:

Stowarzyszenie “Dom Wschodni – Domus Orientalis”
ul. Więckowskiego 13, 90-721 Łódź
mBank: 70 1140 2004 0000 3002 7483 9388
tytuł przelewu: Powrót ikon

Galeria zdjęć (2 zdjęć)

Wakacyjna Ewangelizacji Bieszczadów

– Opowiadajcie o Bogu, poświęćcie czas Panu Bogu. Czas to najcenniejsza rzecz, jaką mamy – mówił kard. Paul Josef Cordes do uczestników Wakacyjnej Ewangelizacji Bieszczadów „Bieszczady dla Jezusa 2019” (WEB). Były przewodniczący Papieskiej Rady Cor Unum odwiedził ewangelizatorów wraz z abp. Józefem Michalikiem. Obaj sprawowali Mszę św. w czwartek wieczorem w Sanktuarium Matki Bożej Pięknej Miłości w Polańczyku.

Hierarchowie spotkali się z ewangelizatorami przed Eucharystią. Kard. Paul Josef Cordes uznał, że za rzecz bardzo ważną promowanie tego rodzaju wydarzeń, które głoszą Ewangelię również poza kościołem na ulicach.

Opowiedział o czasach z lat 80., kiedy kierował Międzynarodowym Ośrodkiem Młodzieżowym San Lorenzo w Rzymie. Mówił, że zawsze był zwolennikiem ewangelizacji ulicznej i zachęcał do niej młodzież. – Ale to nie wystarczy, że ja do tego zachęcam. Muszę pójść z nimi, żeby to potwierdzić i ich utwierdzić. Bardzo się bałem, było tam pełno ludzi – mówił.

Kard. Cordes przyznał, że początkowo się bał, że rozpozna go ktoś znajomy i powie: „on również trafił do tej sekty”. – Potem jednak byłem bardzo szczęśliwy, że mogłem dać takie świadectwo. Później kontynuowaliśmy tę samą misję z krzyżem Roku Świętego – opowiadał.

Były przewodniczący Papieskiej Rady Cor Unum podkreślił, że ewangelizacja jest bardzo ważnym dziełem, bo przypomina ludziom, że Bóg istnieje, żyje i działa. – Baliśmy się bardzo, ale to ważne, żeby się przełamać i dać świadectwo. Nie tylko wobec tych, których spotkaliśmy, dla nas samych to jest bardzo ważne. Dać świadectwo to znaczy potwierdź swoją wiarę. Czynisz coś dobrego dla Boga, dla ludzi, ale także żebyś swoją wiarę utwierdził – powiedział purpurat.

Kardynał przypomniał słowa Benedykta XVI, który przestrzegał, że człowiek jest w ciągłym niebezpieczeństwie zapominania o Bogu. – Tutaj jeszcze widzę Pana Boga w kulturze, w relacjach międzyludzkich – powiedział odnosząc się do swoich wrażeń z Polski. – Zachowajcie to! Mówcie, opowiadajcie o Bogu, poświęćcie czas Panu Bogu. Czas to najcenniejsza rzecz, jaką mamy. Kiedy mamy wykreślić czas przeznaczony na jakiś cel, zawsze wykreślamy czas poświęcony Panu Bogu – zwrócił uwagę.

Kard. Cordes zaapelował, aby modlić się wspólnie w domu, bo jest to ogromnie ważne świadectwo wobec dzieci, zwłaszcza młodszych. – Biskupi afrykańscy mówili, że dziecko przyjmuje więcej wiadomości widząc rodziców, niż ich słysząc – wskazał.

Watykan Kard. Parolin – opór wobec nauczania Franciszka może naruszyć jedność Kościoła

Po spotkaniu abp Józef Michalik przewodniczył Mszy św. posłania, na zakończenie której ewangelizatorzy otrzymali krzyże. Eucharystię koncelebrował również kard. Cordes.

W homilii abp Michalik zachęcał obecnych, aby otaczali się właściwymi osobami, ponieważ otoczenie wpływa na nasze zachowania i możemy się zmienić na gorsze lub na lepsze. Zaznaczył przy tym, że w tym doborze nie wolno nikim gardzić.

Emerytowany metropolita przemyski zwracał uwagę, że świadectwo świeckich często mocniej przemawia do ludzi, ponieważ niektórzy na słowa księdza lub biskupa się zamykają. – Nie trzeba narzucać, ale trzeba dać świadectwo z radości z tego, że jesteśmy blisko Pana i On jest blisko nas – powiedział.
Zaznaczył, żeby nie zrażać się upokorzeniami, ponieważ są one „zasługą na niebo”.

Wakacyjna Ewangelizacja Bieszczadów trwa od poniedziałku, jednak główne wydarzenia rozpoczynają się dzisiaj. Pierwsze dni ewangelizatorzy spędzili na rekolekcjach. Natomiast w piątek i sobotę ze specjalnym programem będą obecni na koronie Zapory Solińskiej. Z kolei w niedzielę zaplanowano projekt „Niebiańska plaża” na Cyplu w Polańczyku.

W piątek wieczorem ulicami Polańczyka przejdzie Droga krzyżowa, którą przygotowuje teatr uliczny działający przy Katolickim Stowarzyszeniu Młodzieży w Besku. Natomiast w sobotę w amfiteatrze odbędzie się Christo Dancing, który poprowadzi Dj Cristo.

W niedzielę o 13.00 Mszy św. w Sanktuarium Matki Bożej Pięknej Miłości w Polańczyku będzie przewodniczył metropolita przemyski abp Adam Szal. Będzie ona transmitowana przez TV Polonia.

Watykan i USA organizatorami spotkania nt. wolności religijnej

Watykan i Stany Zjednoczone zorganizują wspólnie spotkanie na temat wolności religijnej. Informację tę podała ambasador USA przy Stolicy Apostolskiej, Callista Gingrich podczas drugiego dnia konferencji na ten sam temat, jaka odbywa się w Waszyngtonie.

Szczyt ma odbyć się 2 października tego roku. Amerykańska ambasador podkreśliła, że jest on owocem konferencji organizowanej przez Departament Stanu, a która uważana jest za największe tego typu wydarzenie na świecie. Watykańskie spotkanie ma m.in. podkreślić znaczenie współpracy z organizacjami związanymi z religią w dziedzinie ochrony wolności religijnej.

Callista Gingrich podkreśliła, że promocja wolności w wyznawaniu swojej religii jest jednym z najważniejszych punktów współpracy ambasady USA i Stolicy Apostolskiej. O relacjach dyplomatycznych wypowiedział się również watykański sekretarz ds. relacji z państwami, który gości obecnie w Waszyngtonie. Abp Paul Richard Gallagher określił je jako „mocne i trwałe”. Przypomniał też rolę współpracy Ronalda Reagana i Jana Pawła II w obaleniu komunizmu w Europie.

Formalne ustanowienie stosunków dyplomatycznych pomiędzy Stanami Zjednoczonymi, a Watykanem nastąpiło zaledwie 35 lat temu. Abp Gallagher przypomniał jednak, że więzi istniały praktycznie od początku istnienia tego państwa. Jako najstarszy przykład podał pierwszego amerykańskiego prezydenta, George’a Washingtona, który zapewnił papieżowi Piusowi VI wolność w doborze biskupów w dopiero kształtującym się państwie.

Podczas waszyngtońskiej konferencji o wolności religijnej ponad tysiąc osób z całego świata zastanawia się jak zmienić los 80 proc. populacji świata, która żyje na terenach, gdzie wolność praktykowania swojej religii jest łamana.

Watykan Kard. Parolin – opór wobec nauczania Franciszka może naruszyć jedność Kościoła

Żelazna kurtyna prześladowań na tle religijnym musi opaść już teraz – powiedział Sam Brownback, amerykański nadzwyczajny ambasador ds. wolności religijnej na otwarcie spotkania. „Potrzebujemy waszej aktywności. Potrzebujemy waszej pasji. Potrzebujemy, abyście śmiało walczyli o wolność religii” – wzywał Brownback podkreślając, że siła jest tylko w jedności. Podziały natomiast prowadzą do upadków, które bardzo często kończą się w sposób katastrofalny.

Z kolei dr Tom Farr, przewodniczący Instytutu Wolności Religijnej podkreślił w wywiadzie dla CNA, iż fakt, że Stany Zjednoczone goszczą to wydarzenie pokazuje, jak ważny on jest dla tego kraju. Zwrócił uwagę, że USA nie może udawać, że w Korei Północnej, Chinach, czy Arabii Saudyjskiej w sprawach dotyczących wolności religijnej wszystko jest na swoim miejscu. „Nie znaczy to jednak, że nie możemy współpracować z tymi rządami” – powiedział Farr.

Izrealski parlament przeprasza Ormian

Przedstawiciele Knesetu, władz religijnych i policji Izraela odwiedzili 16 lipca siedzibę ormiańskiego Patriarchatu Jerozolimy, aby przeprosić tamtejszą wspólnotę ormiańską za awanturę, wywołaną miesiąc wcześniej przez ultraortodoksyjnych Żydów. Ofiarami ich napaści padła grupa wychowanków ormiańskiego seminarium duchownego.

Według kanclerza Patriarchatu archimandryty Koriuna Bagdasariana, do zdarzenia doszło 8 czerwca. Początkowo izraelskie środki przekazu podały, jakoby 60 seminarzystów ormiańskich napadło na grupę Żydów, bijąc ich i raniąc. W odpowiedzi na te informacje ormiański Patriarchat Jerozolimy przedstawił swoją wersję wydarzeń, po czym policja izraelska przeprowadziła własne śledztwo w tej sprawie. Potwierdziło ono słuszność zarzutów Ormian, iż sprawcami rękoczynów byli członkowie skrajnie ortodoksyjnych kół żydowskich.

W tej sytuacji strona izraelska postanowiła przeprosić wspólnotę ormiańską za całe zajście. W skład delegacji wchodzili m.in. poseł do Knesetu Icchak Pindrus, rabin David Rosen i dyrektor Ośrodka Międzykulturowego Hagai Agmon Smir. Delegację przyjął abp Nurhan Manukian. Goście zaproponowali omówienie sposobów zaprzestania i zapobiegania podobnym starciom między chrześcijanami a żydami w przyszłości.

Watykan Kard. Parolin – opór wobec nauczania Franciszka może naruszyć jedność Kościoła Konflikt między wspólnotami religijnymi Jerozolimy z 8 czerwca nie był ani pierwszym, ani jedynym tego rodzaju zdarzeniem w tym mieście. Do starć chrześcijańsko-żydowskich dochodziło już wcześniej, np. 6 września 2009 grupa młodych Żydów zaatakowała kilkunastu kleryków ormiańskich, wracających do seminarium z procesji, m.in. łamiąc im krzyż, który nieśli. Wtedy jednak policja zatrzymała jedynie kilku Ormian a dwóm seminarzystom nakazano natychmiastowe opuszczenie Izraela, podczas gdy prawdziwi sprawcy pozostali na wolności. Obecnie natomiast po raz pierwszy Izraelczycy, i to wysokiego szczebla, uznali swoją winę i przeprosili stronę ormiańską.

Ks. Grzegorz Wiśniewski krajowym moderatorem Eucharystycznego Ruchu Młodych w Polsce

W liście skierowanym do metropolity katowickiego abp. Wiktora Skworca abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski informuje, że ks. Grzegorz Wiśniewski został nominowany na narodowego dyrektora Eucharystycznego Ruchu Młodych.

– Ufam, że ks. Wiśniewski podejmie powierzoną sobie funkcję z zasłuchaniem w Słowo Boże, dynamizmem apostolskim i śląską pracowitością – pisze abp Gądecki.

Eucharystyczny Ruch Młodych jest częścią Papieskiej Światowej Sieci Modlitwy (Apostolstwa Modlitwy). Opiera się na duchowości czerpiącej z kultu Najświętszego Serca Pana Jezusa.

– Głębokie życie duchowe wzorowane na Sercu Jezusa, głębokie doświadczenie Eucharystii oraz adoracji oraz służba misji Kościoła to istota Eucharystycznego Ruchu Młodych – napisał do ks. Wiśniewskiego ks. Frederic Fornos SJ, międzynarodowy dyrektor Papieskiej Światowej Sieci Modlitwy oraz ERM.

Eucharystyczny Ruch Młodych jest młodzieżową gałęzią Apostolstwa Modlitwy. Został odnowiony dekadę temu, aby duchowe skarby Kościoła trafiały do jak największej ilości osób, zwłaszcza młodych. Aktualnie Ruch jest obecny w 56 krajach na świecie.

W katedrze w Palencii odkryto gotyckie malowidła z XV w.

W katedrze w Palencii w zachodniej Hiszpanii odkryto przypadkowo gotyckie malowidła z XV w. Nieoczekiwane znalezisko jest efektem prowadzonych wewnątrz świątyni prac remontowych.

Jak poinformowały w komunikacie władze diecezji Palencia, malowidła zostały wykonane prawdopodobnie w 1485 r. Przedstawiają m.in. anioła, przy którym znajduje się herb używany przez żyjącego w Palencii pod koniec XV w. biskupa Diego Hurtado de Mendozna y Quiñonesa, który był synem hrabiego Tendilli. Na obrazie znajduje się również wizerunek św. Apolonii.

Stan odnalezionych malowideł władze hiszpańskiej diecezji oceniły jako dobry, pomimo faktu, iż były one przykryte czterema warstwami farby. – Znalezisko ma dużą wartość nie tylko artystyczną, ale również historyczną – podsumowały w komunikacie władze diecezji Palencia.

Choć w katedrze pod wezwaniem św. Antonina z Pamiers w Palencii dominującym stylem architektonicznym jest gotyk, to jednak wewnątrz zachowały się też starsze elementy sztuki wizygockiej i romańskiej, a także renesansowe, barokowe oraz neoklasyczne. We wnętrzu świątyni, która była budowana między XIV a XVI w., znajdują się m.in. obrazy El Greca.

Zakończyły się warsztaty Ars Celebrandi w Licheniu

Szósta edycja największych na świecie warsztatów liturgicznych Ars Celebrandi dobiegła końca. W dniach 11-18 lipca w licheńskim sanktuarium około 200 uczestników doskonaliło się w celebrowaniu liturgii według dawnych obrzędów. “Wierzymy, że nasze warsztaty w jakimś sensie dotykają nieba i tam wszystkich chcą prowadzić właśnie poprzez liturgię, którą Kościół od wieków sprawował” – mówił w rozmowie z KAI ks. Paweł Korupka, kapelan warsztatów.

– Podczas naszych warsztatów staramy się pokazać, że liturgia to nie tylko obrzędy, gesty czy śpiewy, ale to wszystko ma nas otwierać na liturgię niebieską. Zdajemy sobie sprawę, że my do liturgii rozgrywającej się w niebie dołączamy, najpiękniej jak potrafimy. Dlatego wierzymy, że nasze warsztaty w jakimś sensie dotykają nieba i tam wszystkich chcą prowadzić właśnie poprzez liturgię, którą Kościół od wieków sprawował – mówi w rozmowie z KAI kapelan warsztatów, ks. Paweł Korupka.

W tegorocznej edycji udział wzięło ponad 50 księży i kleryków nie tylko z Polski, ale i z kilkunastu krajów Europy Środkowej i Wschodniej. Oprócz księży diecezjalnych przybyli m.in. dominikanie, pijarzy, redemptoryści i sercanie. Dziewięciu kapłanów odprawiło na tegorocznych warsztatach swoją pierwszą Mszę św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego (NFRR). Pozostali doskonalili posiadane wcześniej umiejętności. Dzięki współpracy z klasztorem benedyktynów w Tyńcu wszyscy kapłani i klerycy uczestniczący w Ars Celebrandi mogli doskonalić śpiew kapłański pod kierunkiem kantora klasztoru tynieckiego.

Msza święta oprócz celebransa wymaga także ministrantów. Na tegoroczne warsztaty Ars Celebrandi przybyło ich ponad stu, z czego ok. 25 z grup dla początkujących służyło do Mszy św. w NFRR po raz pierwszy. Dla obcokrajowców nie mówiących po polsku zorganizowana została grupa anglojęzyczna.

– Od ciszy i kontemplacyjnej atmosfery w czasie Mszy recytowanych, poprzez okazałość celebracji solennych, aż po piękny śpiew oficjum brewiarzowego, przez te osiem dni mogliśmy doświadczać różnorodności rzymskiej liturgii, pogłębiając jednocześnie osobistą relację z Panem Bogiem. Mimo że jestem związany z dawna liturgią już od jakiegoś czasu, miałem tu okazję doświadczyć nowych rzeczy, np. benedyktyńskiego monastycznego oficjum czy posługi przy solennej Mszy. Bardzo ważna jest dla mnie towarzysząca całym warsztatom serdeczna atmosfera – mówi Filip Tomaszewski z Oleśnicy.

Poza celebracją kapłańską i ministranturą prowadzone były również warsztaty chorału gregoriańskiego dla śpiewaków liturgicznych, oddzielnie dla mężczyzn i kobiet. Wszyscy uczestnicy korzystali z nabywanych umiejętności podczas licznych codziennych Mszy św. oraz godzin brewiarzowych. Jednak docelowo będą je wykorzystywali tam, gdzie mieszkają – w diecezjalnych środowiskach tradycji łacińskiej, a także rodzinnych parafiach i placówkach posługi duszpasterskiej.

Uczestnicy „Ars Celebrandi” mogli zapoznać się również z bardziej specyficznymi celebracjami, których nie można przeżyć w Kościele na co dzień. W poniedziałek 15 lipca w głównej bazylice licheńskiej odprawiona została Msza św. solenna w rycie dominikańskim – jest to własny obrządek liturgiczny tego zakonu, obowiązujący od jego początków do 1969 r., a dzisiaj celebrowany okazjonalnie.

Watykan Kard. Parolin – opór wobec nauczania Franciszka może naruszyć jedność Kościoła

– We wtorek odprawiono uroczyście Requiem za papieża Innocentego III. Na symbolicznym katafalku leżała tiara, zgodnie ze zwyczajem na czerwonej poduszce, ponieważ żałobnym papieskim kolorem pogrzebowym jest właśnie kolor czerwony. Po liturgii apologie wygłosił ks. dr kanonik Jarosław Powąska, opowiadając o życiu, czynach i cnotach papieża Innocentego III – wyjaśnił w rozmowie z KAI Ryszard Bartoszko, doświadczony ceremoniarz i pasjonat dawnej liturgii.

Stałym elementem warsztatów jest również Msza Requiem za zmarłych, zakończona procesją na miejscowym cmentarzu. – Podczas liturgii stykamy się z Kościołem triumfującym oraz z tymi, którzy na niebo czekają. Dlatego chwalebnym zwyczajem od początku naszych warsztatów jest modlitwa za dusze w czyśćcu cierpiące. Wierzymy, że wstawiennictwo dusz czyśćcowych i świętych pomoże nam dobrze rozumieć i sprawować liturgię – mówi ks. Paweł Korupka.

Przy okazji warsztatów bp Wiesław Mering konsekrował naczynia liturgiczne w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego. Podkreślił piękno dokonanych obrzędów: „Z wielką starannością i pieczołowitością dokonaliśmy konsekracji kielichów. Ta staranność, precyzja oddawana świętej liturgii, jest wyrazem naszej czci wobec wszechmogącego Boga”. Hierarcha wyraził także radość z tego, że w licheńskich warsztatach uczestniczą ludzie młodzi. „Niech ratują, jak św. Franciszek, Kościół naszego Pana” – powiedział włocławski ordynariusz.

– Ars Celebrandi zawsze są dla mnie dużym przeżyciem. Tydzień modlitw i celebr liturgicznych to rzadka okazja. To była moja czwarta edycja. To również świetna okazja, by poznać bliżej środowisko i razem doskonalić umiejętności posługi do liturgii. Bardzo poruszające były dla mnie konferencje o rozeznawaniu woli Bożej – mówił Bartosz Skrzypczak, który przyjeżdża do Lichenia aż z Edynburga.

W trakcie warsztatów ks. Piotr Buda codziennie głosił kazania rekolekcyjne, poświęcone pełnieniu woli Bożej w ujęciu św. Józefa Sebastiana Pelczara. “Bez posłuszeństwa woli Bożej nie ma pokoju serca, nie ma zbawienia” – zaznaczył ks. Paweł Korupka, kapelan warsztatów. Wyjaśnił, że “w tych czasach jesteśmy szczególnie narażeni na zagubienie, dezorientację, brak głębokiego porządku, a lekarstwem na to jest właśnie podporządkowanie się woli Bożej”.

– Na warsztaty trafiłam dzięki zachęcie koleżanki. Wszystko mi się tu podoba. Czas jest wypełniony świetnie, bywa że nie wiem, co wybrać, jest tyle możliwości. Chętnie chodzę na śpiewanie pieśni nabożnych. Ważne były dla mnie konferencje o woli Bożej, w każdej była istotna myśl, którą chciałabym zapamiętać i realizować. Mam nadzieję, że uda mi się jeszcze tu przyjechać – mówi Małgorzata Wyszyńska.

Uczestnicy wysłuchali też dwóch wykładów. Ryszard Bartoszko opowiedział o liturgii dawnej kaplicy papieskiej, a ks. Grzegorz Śniadoch IBP o postaci Dom Prospera Gueranger OSB i podjętej przez niego restauracji liturgii rzymskiej.

duchowieństwo Księża we Francji wracają do noszenia sutanny

– Podczas warsztatów poznawaliśmy muzykę katolicką, czyli taką, która jest katolicka nie tylko w treści, ale też w formie i stylu. Co paradoksalne, ta dziedzina sztuki jest dzisiaj odkrywana i doceniana nierzadko bardziej poza Kościołem niż przez katolików, lecz dopiero w wymiarze liturgicznym wraca jej tętno i rozkwita całe jej piękno. To jest najważniejsza wartość tych warsztatów. Śpiewając wiele godzin dziennie podczas Mszy i oficjów (a jednego dnia nawet wszystkie osiem godzin brewiarzowych, łącznie z nocnym matutinum) wchodzi się w rytm tej modlitwy i tej muzyki, zaczyna się nimi oddychać. Dla nas, naturalnie nieprzyzwyczajonych do takich “sportów ekstremalnych”, jest to trochę szokujące, ale dopiero w takim zanurzeniu można zacząć czuć i rozumieć o co w tym chodzi. Dzięki przewodnictwu kantorów na czele z Marcinem Bornusem-Szczycińskim, jedni mogli zacząć przygodę z monodią liturgiczną, a inni dochodzić do wprawy w śpiewie i czytaniu neum (średniowiecznego zapisu chorału gregoriańskiego) – wyjaśnia Jan Kiernicki.

Oprócz chorału gregoriańskiego nie zabrakło dawnych polskich nabożnych pieśni. Uczestnicy mogli wziąć udział w cieszących się dużym zainteresowaniem spotkaniach śpiewaczych prowadzonych przez niestrudzonego popularyzatora muzyki tradycyjnej, Adama Struga. „Prowadzę spotkania śpiewacze na Ars Celebrandi od czterech lat. Warunkiem dobrego śpiewu jest stała praktyka śpiewacza. Mam nadzieję, że to, co robimy, będzie owocowało w lokalnych środowiskach uczestników” – powiedział śpiewak.

– Chociaż nie wymienia się tego jawnie w celach warsztatów, za jedną z ich największych zalet uważam wspaniałe poczucie przyjaźni i wspólnoty, które się na nich wytworzyło. Uczestnicy autentycznie czekają cały rok, żeby znowu przyjechać i mówią nam o tym. Pierwszy dzień jest pełen radosnych okrzyków i uścisków, a ostatni smutku z rozstania i obietnic odwiedzin w swoich miastach – powiedziała KAI dr Dominika Krupińska z biura prasowego Ars Celebrandi. Zaznaczyła, że jednym z ważniejszych owoców warsztatów są powołania kapłańskie.

W mediach społecznościowych Ars Celebrandi publikowano piękne zdjęcia z celebr i warsztatowych okoliczności, które doczekały się przerabiania przez uczestników na tzw. memy. Organizatorzy ogłosili nawet konkurs na najzabawniejsze.

Warsztaty „Ars Celebrandi” odbywają się na terenie Sanktuarium Maryjnego w Licheniu, które posiada wystarczającą liczbę kaplic i ołtarzy, by kapłanom uczestniczącym w warsztatach zapewnić możliwość codziennego odprawiania Mszy św. w NFRR oraz odpowiednie zaplecze logistyczne dla wszystkich uczestników.

Organizatorem warsztatów liturgicznych „Ars Celebrandi” w Licheniu jest Stowarzyszenie Una Voce Polonia – członek Międzynarodowej Federacji Una Voce, stanowiącej oficjalną reprezentację katolików świeckich, przywiązanych do nadzwyczajnej formy rytu rzymskiego.

Honorowy patronat nad wydarzeniem objął bp Wiesław Mering, a patronat medialny Katolicka Agencja Informacyjna.

Galeria zdjęć (28 zdjęć)

 

Medjugorie – fenomen duchowy, który wciąż się rozwija

– Medjugorie są to przede wszystkim ludzie, którzy tu przyjeżdżają, którzy się tu modlą, tutaj się przemieniają, stąd wyjeżdżają do swoich krajów i tam niosą ducha Ewangelii – tłumaczy abp Henryk Hoser, specjalny wizytator apostolski w Medjugorie. Wyjaśnia, że „zjawisko”, jakim jest Medjugorie zostało objęte szczególną opieką Stolicy Apostolskiej. A skoro jest to rzeczywistość żywa i dynamicznie wzrastająca, wymaga towarzyszenia.

A oto pełen test wywiadu KAI z abp. Henrykiem Hoserem SAC, który od roku przebywa w Medjugorie jako wizytator apostolski „ad nutum Sanctae Sedis”, troszczący się o duszpasterski kształt tego międzynarodowego ośrodka pielgrzymkowego:

KAI: Mija rok od kiedy Ksiądz Arcybiskup objął funkcję wizytatora apostolskiego o charakterze specjalnym dla parafii w Medjugorie, na czas nieokreślony i „ad nutum Sanctae Sedis”. Na czym ona polega?

Abp Henryk Hoser SAC: Jest to wyraz zatroskania Ojca Świętego o to „zjawisko”, jakim jest dziś Medjugorie. Dlatego pełnię funkcję wizytatora apostolskiego już drugi raz. Dwa lata temu celem mojej misji było sporządzenie raportu nt. działalności duszpasterskiej w Medjugorie dla Stolicy Apostolskiej. Teraz pełnię funkcję wizytatora „o charakterze specjalnym dla parafii Medjugorie do dyspozycji Stolicy Apostolskiej”. Mam dekret podpisany osobiście przez papieża Franciszka 31 maja ub. r. Funkcja wizytatora apostolskiego z zasady jest czasowa, aczkolwiek w tym wypadku czas ten nie jest ściśle określony a moja misja wiąże się z rezydowaniem w Medjugorie.

Najkrócej mówiąc, moja funkcja jako wizytatora jest wyrazem troski papieża o „owce”, które do Medjugoria przyjeżdżają z całego świata. A Kościół – jak mówi papież Franciszek – „czuje ich zapach i idzie za swymi owcami”. Stąd to „zjawisko”, jakim jest Medjugorie, zostało objęte specjalną opieką Stolicy Apostolskiej. A skoro jest to rzeczywistość żywa i dynamicznie wzrastająca, wymaga towarzyszenia. Widzimy tu, że wyprzedziła ona formalne i kanoniczno-prawne rozwiązania. „De facto” Medjugorie jest międzynarodowym miejscem pielgrzymkowym, do którego przybywa rocznie około 3 milionów pielgrzymów i dokonywana jest tu olbrzymia praca duszpasterska. Tymczasem w sensie formalno-prawnym miejsce to pozostaje zwykłą parafią: nie jest ani sanktuarium diecezjalnym, ani narodowym, ani międzynarodowym. A ze względu na nieuregulowany w sensie kościelnym status, ludzie ci są często jak owce nie mające pasterza.

Najliczniejsze grupy pochodzą z Polski i z Włoch. A ponadto z osiemdziesięciu krajów: Europy, Ameryki Północnej i Południowej, Australii i Nowej Zelandii, Filipin, Korei. Przybywają z całego świata. Jest też bardzo wielu pielgrzymów z Korei Południowej.

KAI: A kiedy – zdaniem Księdza Arcybiskupa – Medjugorie uzyska status klasycznego sanktuarium?

– Nie wiem. Wiem tylko, że dla Boga nie ma nic niemożliwego.

KAI: Jak Ksiądz Arcybiskup zdefiniowałby dzisiejszy charyzmat Medjugorie? Jakie owoce przynosi współczesnemu światu?

– Istotę Medjugorie można opisać za pomocą kilku prostych słów: modlitwa, cisza, skupienie, Eucharystia, adoracja, post, sakrament pojednania. To są mocne strony tego miejsca. Nie można Medjugoria utożsamiać tylko z miejscem geograficznym, czy nawet miejscem nieuznanych jeszcze objawień maryjnych, które rozpoczęły się 38 lat temu. Medjugorie są to przede wszystkim ludzie, którzy tu przyjeżdżają, którzy się tu modlą, tutaj się przemieniają, stąd wyjeżdżają do swoich krajów i tam niosą ducha Ewangelii, jakiego tu zaczerpnęli. Taka jest właśnie rola Medjugorie. Ludzie ci często przyjeżdżają z krajów, gdzie zanikła praktyka spowiedzi, gdzie Kościół się bardzo „spłaszczył” i jego działalność stała się powierzchowna. A tutaj odnajdują głębię wiary i zupełnie inną perspektywę istnienia. To, co się dzieje w sferze duchowej jest najważniejszym elementem tego zjawiska. Ludzie reagują w sposób niezwykły. Spójrzmy chociażby na wieczorne programy modlitewne, które trwają na głównym placu przez kilka godzin, a tysiące ludzi w skupieniu bierze udział – przez nikogo nieprzymuszani.

Rolą Maryi – co tutaj widzimy bardzo mocno – jest zbliżenie człowieka do Boga. I takie jest Jej zadanie w Medjugorie. Tak też można sądzić z wypowiedzi tysięcy pielgrzymów, który tu przyjeżdżają. Mówią, że odnajdują to, co wcześniej zagubili. A chodzi o odnalezienie wertykalnego wymiaru życia. Bo proszę zauważyć, że wszystko co tworzymy obecnie jest „horyzontalne”: społeczeństwa są horyzontalne, kultura jest horyzontalna i nawet Kościół staje się „horyzontalny”. Wszystko można opisać w kategoriach socjologicznych. Ale gdzieś została zagubiona ta fundamentalna relacja o charakterze transcendentnym, tworząca wszystkie inne nasze relacje i ich jakość.

Ludzie przyjeżdżają tu z ogromnym głodem Boga, którego nawet sobie nie uświadamiają. Dlatego nawrócenia są tak spektakularne, że dotyczą osób żyjących daleko od Boga, uwikłanych w zupełnie nieprawdopodobne sytuacje życiowe. Są oni uzależnieni od narkotyków, od seksu, od alkoholu czy od innych uzależnień, których dziś jest cała lista. Tymczasem odnajdują zupełnie inny wymiar życia.

KAI: Czy takie nawrócenia są tu częste?

– Słyszę o nich niemal każdego dnia. Tutejsi spowiednicy mówią, że spowiedzi z jakimi mają do czynienia w dużej mierze są „spowiedziami nawrócenia”. Są ludzie, którzy mają po sześćdziesiąt i parę lat, a ostatni raz spowiadali się przy pierwszej komunii św. Całe swe życie pozostawali poza życiem sakramentalnym…

KAI: Ale jak to się stało, że tu przyjechali? Bo już to jest cudem?

– W każdym jest jakaś ciekawość i często od tego się zaczyna. Są tacy co jadą na urlop do Dalmacji, tam się najpierw wykąpią, poopalają, a potem mówią, że przy okazji wpadną do Medjugorie, bo to „rzut beretem”. A tu odkrywają coś, czego nigdy się nie spodziewali.

Najbardziej adekwatnym spojrzeniem na Medjugorie, jest postrzeganie go jako fenomenu duchowego, który wciąż się rozwija. A w stosunku do innych miejsc pielgrzymkowych jakie znamy, tutaj ogromny nacisk położony jest na pogłębioną formację oraz na sakrament spowiedzi.

Ażeby wejść w istotę Medjugorie, trzeba być tutaj dłużej. Podobno Matka Boża powiedziała znanej francuskiej mistyczce Marcie Robin, że nawet Duch Święty nie jest w stanie przemienić duszy grzesznika w czasie krótszym niż 5 dni. Dlatego trzeba stopniowo wejść w ten święty czas. Pan Bóg uwzględnia naszą biologiczną naturę, która wymaga czasu.

A druga sprawa, to przestrzeń, która w Medjugorie jest trójkątem równoramiennym: kościół i dwie góry. Pierwsza to Križevac, góra Jezusa Ukrzyżowanego oraz Góra Objawień Maryi (Podbrdo). Na jedną prowadzi Droga Krzyżowa a na drugą ścieżki różańcowe. Cała ta topografia jest naturalnym zapleczem tego miejsca. Są wzruszające momenty, gdy ludzie, nawet bardzo leciwi, wchodzą na kolanach po kamieniach na wzgórze objawień. Kamienie są już trochę wypolerowane. Medjugorie oznacza „Międzygórze”. To wszystko trzeba wychodzić i wymodlić.

Zaś liturgia w kościele (latem na esplanadzie) w Medjugorju jest ułożona w cyklu tygodniowym. Każdego dnia jest poranna Msza św., po południu odmawiany jest Różaniec. Blok wieczorny rozpoczyna konferencja albo wspólna modlitwa. O 18-tej jest główna Msza św., a po niej modlitwa dziękczynienia o uzdrowienie. Dzień we wtorki, czwartki, piątki i soboty wieńczy adoracja Najświętszego Sakramentu. W piątki adorowany jest Krzyż. W ten sposób Msza św. i Chrystus są zawsze w centrum wydarzeń.

Wielkie wrażenie sprawiają medytacyjne, wieczorne adoracje Najświętszego Sakramentu. Są tam interludia muzyczne i tłumaczenie rozważań na różne języki. Podczas adoracji gra skrzypaczka międzynarodowej klasy, nawrócona Rumunka, która tutaj mieszka.

KAI: W jaki sposób ta pogłębiona formacja realizowana jest wobec wielotysięcznego tłumu?

– Są liczne rekolekcje, katechezy, sesje i kongresy, w których biorą udział także zwyczajni pielgrzymi. Poza modlitwą, pielgrzymowaniem na Križevac i Górę Objawień oraz udziałem w liturgii, każdy może znaleźć coś dla siebie. Są też seminaria dla małżeństw i rodzin oraz dla przedstawicieli zawodów medycznych. Od dwóch, trzech lat organizowane są seminaria dla osób zainteresowanych problematyką pro life. Odrębne seminaria przeznaczone są dla ludzi poranionych, takich, którzy przeżyli dramatyczną sytuację lub sami zrobili coś złego i potrzeba im uzdrowienia. W ubiegłym tygodniu rozpoczęliśmy powtarzane w każdym roku rekolekcje dla księży z całego świata, które trwają tydzień. Przyjechało kilkuset księży z kilkudziesięciu krajów.

A od 1 do 6 sierpnia odbywa się corocznie w Medjugorie międzynarodowy Festiwal Młodych. Po komunikacie Ojca Świętego z 12 maja – który legalizuje organizację oficjalnych pielgrzymek do Medjugorie – zaprosiliśmy nań wysokiej rangi hierarchów. Przybędzie m. in. papieski wikariusz dla Rzymu Angelo De Donatis, abp Rino Fisichella, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Nowej Ewangelizacji, abp José Rodríguez Carballo, franciszkanin, sekretarz Kongregacji ds. Życia Konsekrowanego, kard. Vinco Pulić z Sarajewa i bp Dominique Rey z Tulonu we Francji, który jest specjalistą od nowych charyzmatów i o tym będzie mówić do młodych. W ubiegłym roku w Festiwalu wzięło udział 50 tys. młodych z 52 krajów. Podobnej lub większej liczby spodziewamy się teraz. Na koniec festiwalu odbyła się defilada ze sztandarami z każdego kraju, taka jak na Olimpiadzie czy Światowych Dniach Młodzieży. Każda delegacja otrzymała różaniec z Medjugorie i laskę pielgrzyma. Młodzież ta wydaje się niewyczerpana, śpiewają dzień i noc. Jest ich tyle, że ani Medjugorie ani Hercegowina nie jest w stanie ich pomieścić. Część z nich nocuje za granicą, w Chorwacji.

Innym ważnym owocem, charakterystycznym dla Medjugoria są powołania. Już dwa lata temu podliczono, że ponad 700 powołań kapłańskich i zakonnych zrodziło się właśnie tutaj.

Raport ONZ Ciągły wzrost liczby głodujących na świecie

Jest też wymiar charytatywny, np. Wioska Maryi. Są tam też ludzie uzależnieni, jest Dom Jezusa Miłosiernego, Przez lata działał tu wielkiej klasy charyzmatyk, franciszkanin, ojciec Slavko Barbarić. To był wulkan energii, który nakręcał wszystkie inicjatywy, które dziś istnieją. Po kilkunastu latach działalności, zmarł nagle na Kriżevacu w roku 2000. Stworzył m. in. Wioskę Maryi, złożoną z całej kolonii domów. W tych domach mieszkają sieroty biologiczne lub społeczne, dzieci nieprzystosowane, z problemami. Do ich przedszkola przychodzą także dzieci z wioski i okolic. Stali mieszkańcy wioski mieszkają w “gniazdach”, z dwójką dorosłych opiekunów – wolontariuszy. Są wśród nich m. in. siostry franciszkanki. „Gniazda” te są umeblowane jak normalne mieszkania, a grupy są niewielkie, liczą około osiem osób. To zapewnia rodzinną atmosferę. Dzieci mają opiekę medyczną, stomatologiczną, gdyż przy wiosce funkcjonują gabinety lekarskie czy psychologiczne.

Drugim takim miejscem jest Dom Ojca Miłosiernego, nawiązujący w swej nazwie do przypowieści o Synu Marnotrawnym. Mieszkają tam mężczyźni po przejściach – narkomani, byli więźniowie, alkoholicy, uzależnieni. Żyją według benedyktyńskiej reguły “Ora et labora” – uczą się modlić i pracować. Są tam rozmaite atelier, gdzie wykonują dewocjonalia. Mam w oczach takiego człowieka, przeżartego już alkoholem, który z cierpliwością robi dziurki w paciorkach do różańca.

KAI: Nad wszystkim czuwają ojcowie franciszkanie?

– Medjugorie od zawsze było parafią franciszkańską, a istnieje ona od końca XIX wieku. Kościół został tu zbudowany najpierw w pobliskim lasku i pozostały po im fundamenty, a obecny wzniesiono w latach sześćdziesiątych ub. w. Był wyjątkowo duży jak na tak małą wioskę. Dopiero później okazało się, że jego rolą jest bycie świątynią goszczącą pielgrzymów. W 1933 r. z okazji obchodzonego wówczas Roku Odkupienia postawiono krzyż na pobliskiej górze Križevac. Dziś prowadzi tam Droga Krzyżowa, uczęszczana przez pielgrzymów.

Franciszkanów na stałe w Medjugorie jest dwunastu, ale wielu przyjeżdża by pomagać z sąsiednich franciszkańskich parafii i klasztorów. Obecność Braci Mniejszych w Hercegowinie datuje się od wieków. Niedaleko mamy klasztor w Humac, gdzie jest muzeum, a także przepiękna galeria sztuki poświęconej macierzyństwu.

KAI: Innym fenomenem Medjugorie są rodzące się tu jak grzyby po deszczu nowe wspólnoty…

– Wedle naszej kalkulacji są tu 22 wspólnoty o bardzo różnym statusie. Jedne zakorzenione w Kościele i w prawie kanonicznym, a inne świeżo powstałe, beż żadnego statusu prawnego. To wszystko badamy i staramy się jakoś uporządkować. Jest wyznaczony kanonista, który ma nam pomóc. Jedne z większych wspólnot to „Nowe Horyzonty”, „Wspólnota Pokoju”, „Emmanuel”, itd. Bardzo ważnym wątkiem mojej pracy jako wizytatora jest zbadanie ich sytuacji i uregulowanie.

KAI: Jakie znaczenie ma papieska decyzja z 12 maja br., która zezwala na organizowanie oficjalnych pielgrzymek do Medjugoria? Czy to daleko idąca zmiana?

– Decyzja ta autoryzuje to, co dotąd faktycznie istniało. Pielgrzymki przecież przyjeżdżały tu masowo, ale nie mogły być organizowane przez oficjalne kościelne struktury. W tej chwili stanowisko Stolicy Apostolskiej wyraźnie się skrystalizowało i ma ono dwa aspekty. Aspekt duszpasterski, który został mi powierzony i drugi aspekt, doktrynalny, czyli badanie objawień, które wciąż trwają. Ten fakt jest główną przeszkodą wydania orzeczenia, gdyż trudno jest orzekać o czymś, co się jeszcze nie skończyło.

To jest jakiś zupełnie nowy format objawień. Owszem, w historii bywały indywidualne objawienia, trwające nawet przez większość życia widzącej jak u św. Faustyny Kowalskiej. Podobnie objawienia przez dłuższy czas miała św. Łucja z Fatimy. Natomiast w Medjugorie po raz pierwszy mamy do czynienia z tak długo trwającymi objawieniami zbiorowymi. Jest sześciu widzących i wszyscy z nich mają wciąż objawienia, każdy w swoim rytmie. Mirjana np. każdego drugiego dnia miesiąca wśród pielgrzymów przy krzyżu na górze Podbrdo. Jest też dwoje, którzy codziennie mają prywatne, wewnętrzne widzenia w swoich domach. Każdy inaczej i z inną częstotliwością. To są wszystko rzeczy, które trzeba przebadać.

Ale trzeba też sobie uświadomić, że we wszystkich publikowanych treściach objawień nie można dostrzec żadnych błędów doktrynalnych. A to jest pierwsze kryterium, jakie zawsze jest brane pod uwagę przy zatwierdzeniu przez Kościół objawień. A drugim kryterium są skutki. Drzewo sądzi się po owocach i jest to podstawowa ewangeliczna zasada. A skutki tutaj są wyjątkowo pozytywne. Objawienia badane były już przez komisję Kongregacji Nauki Wiary, której przewodniczył kard. Camillo Ruini.

KAI: Ponoć komisja kard. Ruiniego uznała kilka pierwszych objawień z Medjugorie?

– Jej stanowisko nie było publikowane i zostało przekazane wyłącznie do wiadomości Ojcu Świętemu. Wiadomo coś wyłącznie z przecieków prasowych. Wedle nich komisja proponowała, aby zatwierdzić objawienia z pierwszych 7 dni. Jej zdaniem, istota przesłania została tam wypowiedziana, a wszystkie inne są tylko przypomnieniami tego, co zostało przekazane na początku. Wciąż zresztą one trwają.

KAI: A na obecnym etapie, kto zajmuje się badaniem treści objawień?

– Na obecnym etapie jest to w gestii Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej. Szczegółów nie znam i nie wiem jak ta sprawa przebiega, gdyż pozostaje to poza moimi kompetencjami, które dotyczą wyłącznie wymiaru duszpasterskiego.

KAI: Jaką ma Ksiądz Arcybiskup dalszą wizję rozwoju Medjugorie w planie duszpasterskim?

– Będziemy działać zgodnie z zasadą lektury „znaków czasu”. Bardzo ważne jest włączenie we wspólne duszpasterstwo tych wszystkich wspólnot, które się tu angażują i żyją na miejscu. A pretendują one do różnych charyzmatów. Trzeba je jakoś zintegrować, aby służyły wszystkim. Trzeba też zapewnić każdej z tych wspólnot właściwy czas podczas wspólnych liturgii.

Zastanawiamy się też jak powiększyć istniejącą infrastrukturę sanktuarium, gdyż obecna jest niewystarczająca. Planujemy zadaszenie nad całą esplanadą. Nie chcemy jednak zbudować takiej krypty jak w Lourdes, na wzór kościoła pw. Piusa X, który jest praktycznie podziemnym, betonowym bunkrem. Chodzi nam o dach, który pozostanie otwarty, nie będzie tworzyć zamkniętej przestrzeni, ale tworzyć będzie przestrzeń otwartą z jeden strony na ołtarz a z drugiej na piękne liściaste klony jakie mamy z tyłu. Dach ten chronić będzie ludzi przed deszczem lub 40 stopniowymi upałami, które są tu częste latem, w okresie największego ruchu pielgrzymkowego. Oczywiście, tworzenie tej koncepcji idzie stosunkowo wolno, gdyż ten wieloelementowy projekt trzeba ze wszystkimi zainteresowanymi uzgodnić, a w architekturze, podobnie jak w medycynie każdy czuje się kompetentny. A poza tym administracja samorządowa, od której też wiele zależy, jest tu często powolna i złożona.

Obecnie w krużgankach po obu stronach kościoła jest 50 konfesjonałów, które często okazują się niewystarczające. Dzięki Bogu pielgrzymi przyjeżdżają ze swoimi kapelanami, którzy im towarzyszą i którzy są włączani w posługę sakramentu pokuty i pojednania. Nie mniej dużym wyzwaniem jest mieć do dyspozycji kapłanów, którzy spowiadają w różnych językach, zwłaszcza tych głównych, którymi posługują się młodzi Europejczycy.

W Medjugorie jest też solidnie rozbudowany, choć wymagający dalszego rozwoju sektor medialny. Oprócz środków przekazu założonych przez franciszkanów jest obecna także amerykańska „Mary TV”. Codziennie transmituje na żywo wszystkie liturgie i uroczystości z Medjugorie. W tutejszym „Domu Radia” są 3 instytucje: radio i telewizja oraz tłumacze. Tłumaczą wszystko co się dzieje na kilka bądź kilkanaście języków (np. 16 podczas Festiwalu Młodych) a każdy język mogą pielgrzymi odbierać na innej częstotliwości na swoich radyjkach bądź telefonach komórkowych.

Kolejną ważną sprawą wymagającą troski i starannego gromadzenia, są archiwa. Widziałem wielki, wielometrowy regał z dokumentacją medyczną uzdrowień. Zbierane są świadectwa doznanych uzdrowień i dokumentacja medyczna zarówno sprzed jak i po wydarzeniu. Dopiero wówczas jest sens by ją porównać. A jeśli jest istotna różnica, wskazywać to może na zjawisko niewytłumaczalne w świetle wiedzy medycznej. Przydałaby się stała komisja lekarska, podobnie jak w Lourdes.

KAI: O jakiej skali uzdrowień można tu mówić?

– Trudno powiedzieć, gdyż są to często zjawiska psychosomatyczne. O ogólnej liczbie nie jestem w stanie powiedzieć, ale są to dość częste wydarzenia. Wiele rzeczy jest oczywiście nie zgłaszanych.

KAI: A jakie są relacje ojców franciszkanów prowadzących parafię w Medjugorie, z miejscowym Episkopatem? Przez dziesiątki lat biskupi z regionu odnosili się krytycznie do objawień w Medjugorie.

– Dziś są poprawne, z biskupem Mostaru widziałem się nawet wczoraj przy okazji organizowanego w Sarajewie Dnia Papieskiego. Ale w meritum sprawy nie chciałbym wchodzić, gdyż chodzi tu o aspekt doktrynalny, który nie należy do moich kompetencji. Lecz relacje, o które Pan pyta są ustalone i godziwe.

KAI: Ale czy miejscowi biskupi podtrzymują stanowisko dawnego episkopatu Jugosławii, które wobec objawień było nader krytyczne?

– Przede wszystkim tego ciała już nie ma. A aktualną linię wyznacza komunikat Stolicy Apostolskiej uznający oficjalną organizację pielgrzymek. Trudno więc, aby miejscowi biskupi mówili co innego.

KAI: Czym dla Księdza Arcybiskupa osobiście jest Medjugorie? Jest przecież tutaj obecny nie tylko jako wysłannik Ojca Świętego, ale jako kapłan i człowiek oraz chyba i pielgrzym.

– Jako wizytator apostolski jestem tu po to, bym czynił swoją powinność. Ale z drugiej strony jest to dla mnie ogromna szansa – by służyć tu Panu Bogu i Matce Bożej oraz setkom tysięcy ludzi Go poszukujących. Matka Boża, według widzących, „zachwyca tu swym pięknem” i to jest bardzo ważna prawda, silnie doświadczalna w Medjugorie. W moim rodzinnym seminarium w Ołtarzewie napisane było w formie rzeczowników, to co jest na ogół określane w jako przymiotnik: „Bóg jest sprawiedliwością”, „Bóg jest dobrocią”, „Bóg jest pięknem”. I to odczuwam w Medjugorie.

Jakub Bałtroszewicz: czy prawo niosące śmierć jest nadal prawem?

Do symbolu walki między tym, co Jan Paweł II nazwał cywilizacją śmierci i kulturą życia porównał śmierć Vincenta Lamberta prezes Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia Jakub Bałtroszewicz. Obrońca życia skomentował w ten sposób wydarzenie sprzed kilku dni, gdy na skutek decyzji sądu, dziewięć dni po odłączeniu od aparatury podtrzymującej życie, śmierć głodową poniósł sparaliżowany mężczyzna, pacjent Kliniki Uniwersyteckiej w Reims we Francji. Bałtroszewicz zastanawia się, czy prawo niosące śmierć jest nadal prawem.

Zdaniem prezesa PFROŻ, Lambert „wbrew powszechnym opiniom nie został on odłączony od aparatury podtrzymującej życie, by w ten sposób umrzeć, ale zaprzestano mu podawać wodę i pożywienie, doprowadzając do śmierci z głodu i odwodnienia”.

„Zrobiono to mimo, iż wiele placówek medycznych na całym świecie (w tym słyszałem przynajmniej o jednej w Polsce) zadeklarowały transport i przyjęcie Vincenta na własny koszt, by kontynuować jego opiekę i leczenie. Francja pozostała głucha na błagania jego rodziców i apele wielu instytucji, i doprowadziła do jego śmierci” – napisał w newsletterze adresowanym do przyjaciół Fundacji. „Jego śmierć staje się niejako symbolem walki między tym, co Jan Paweł II nazwał cywilizacją śmierci i kulturą życia” – dodał.

Bałtroszewicz przypomniał, że wiele placówek medycznych na całym świecie zadeklarowały transport i przyjęcie Vincenta na własny koszt, by kontynuować jego opiekę i leczenie. „Francja pozostała głucha na błagania jego rodziców i apele wielu instytucji, i doprowadziła do jego śmierci” – zauważa, że Vincent umarł „zgodnie z prawem”. „Ale czy prawo, które niesie śmierć, jest naprawdę prawem?” – pyta jednocześnie autor.

Raport ONZ Ciągły wzrost liczby głodujących na świecie

„Czy Temida pozostała ślepa, a sprawiedliwości stało się zadość? Jedną z najbardziej wstrząsających rzeczy, które odkryłem będąc przed 25 laty po raz pierwszy w Auschwitz, jest ta, że wszystko, co tam zrobiły nazistowskie Niemcy, było legalne. Nigdy nie zapomnę pokoju przy bramie straceń, w którym zbierał się sąd, który skrupulatnie prowadził księgę, gdzie jedynym wyrokiem był wyrok śmierci” – kontynuuje i podkreśla, że „zło pozostaje złem, nawet gdy większość mówi inaczej, a nawet wtedy, gdy prawo mówi inaczej”.

„Chciałbym i życzę nam wszystkim, by pewnego dnia w przyszłości z takim niedowierzaniem jak my czytamy o zbrodniach przeszłości, czytano o aborcji czy przymusowej eutanazji. Życie jest i pozostanie jedyną nadzieją. Jeżeli zwycięży śmierć, to nie ma dla nas przyszłości” – podsumował prezes zarządu Fundacji „Jeden z Nas”, pierwszej polskiej organizacji pro-life mającej status lobbysty w instytucjach UE. Fundacja prowadzi portal www.jedenznas.pl i współtworzy z Uniwersytetem Papieskim Jana Pawła II w Krakowie pierwszą w Polsce Poradnię Bioetyczną (www.poradniabioetyczna.pl).

Vincent Lambert, 42-letni mężczyzna, na skutek wypadku w 2008 r. został sparaliżowany. Żył przez 11 lat w stanie minimalnej świadomości. Na wniosek żony i lekarzy, wbrew prośbom rodziców, którzy chcieli go przenieść do ośrodka opieki, francuski wymiar sprawiedliwości wydał zgodę na jego uśmiercenie. Zmarł 11 lipca, dziewięć dni po tym, jak został odłączony od sztucznego nawodnienia i odżywiania.

Coraz więcej młodych uzależnionych od nowych technologii

Rośnie liczba dzieci i młodzieży uzależnionych od nowych technologii, alarmuje stowarzyszenie Proyecto Hombre z Malagi. Powstało ono 30 lat temu przy współudziale m. in. miejscowej diecezji, aby pomóc narkomanom. Dzisiaj oferuje programy rehabilitacyjne dla młodzieży uzależnionej od telefonu.

Średnia wieku osób, które w ubiegłym roku trafiły do ośrodka Proyecto Hombre wynosi 15 lat. Najmłodsza miała lat 12. „Ich profil jest bardzo podobny. Są to osoby niepewne, mające trudności w nawiązaniu kontaktów i którym łatwiej jest rozmawiać z innymi przez czaty pod zmienioną tożsamością” – mówi Belén Pardo, dyrektor ośrodka. Nieodpowiedzialne używanie nowych technologii przez dzieci i młodzież jest faktem.

Ponieważ nie ma zasad ani kontroli rodziców, blisko 40 proc. nastolatków spędza z telefonem od jednej do dwóch godzin dziennie. „Objawy są widoczne, choć nie od razu. Podobnie jak w przypadku innych uzależnień nastolatkowie się izolują, przestają wykonywać swoje obowiązki, zaniedbują sen, zdrowe odżywianie i higienę”. Zabranie telefonu czy tabletu wywołuje gwałtowną agresję. „Jest to objaw głodu”.

Watykan Kard. Parolin – opór wobec nauczania Franciszka może naruszyć jedność Kościoła Uzależnienie od telefonu jest jednak tylko szczytem góry lodowej. „Przyczyną są prawie zawsze inne braki”. Jedną z nich jest rozpad rodziny. W Hiszpanii 10 proc. to rodziny mające tylko ojca lub matkę. Codzienne dyskusje pomiędzy rodzicami, rozwiedzionymi lub nie, na temat wychowania dzieci sprawiają, że używają one nowych technologii praktycznie bez ograniczeń.

Rodzina miejscem niebezpiecznym dla kobiet wg ONZ

Takie zjawiska jak rozwody, kohabitacja, tzw. małżeństwa jednopłciowe, dzieci rodzące się poza związkami małżeńskimi czy seks wśród nastolatków mają odzwierciedlać rosnące upodmiotowienie kobiet, zaś miejscem prawdziwie niebezpiecznym dla kobiet i dziewcząt okazuje się rodzina. Do takich niecodziennych wniosków doszły autorki raportu Jednostki Narodów Zjednoczonych ds. Kobiet (UN Women).

O tym szokującym dokumencie, który – zdaniem obrońców życia i rodziny – stanowi „kolejną zmarnowaną okazję do pomocy kobietom i dziewczętom na świecie”, pisze w swym biuletynie Katolicki Instytut Praw Człowieka i Rodziny (C-FAM) z USA.

Raport przedstawia rodzinę jako miejsce prawdziwie niebezpieczne, w którym kobiety i dziewczęta nie otrzymują tego, co jest im potrzebne, tracąc tam jednocześnie własną autonomię. Rodzinę wielokrotnie określa się jako „ambiwalentną przestrzeń”, zaś jako źródło prawdziwego ubogacenia wskazuje się poligamię i związki jednopłciowe, które – według zwolenników tez zawartych w dokumencie – przyczyniają się do niszczenia patriarchalnej struktury rodziny.

Zdaniem C-FAM, pełen błędów ortograficznych i gramatycznych oraz pospiesznie zredagowany raport UN Women jest świadectwem niezrozumienia istoty międzynarodowego ustawodawstwa dotyczącego praw człowieka. Autorki traktują tekst jako okazję do wyrażenia swych własnych poglądów lub powołują się na niewiążące prawa, jak choćby tzw. zasady Yogyakarty, które były próbą uwzględnienia międzynarodowych praw człowieka w stosunku do kwestii orientacji seksualnych i „świadomości genderowej”.

Watykan Kard. Parolin – opór wobec nauczania Franciszka może naruszyć jedność Kościoła

Jednostka Narodów Zjednoczonych ds. Równości Płci i Upodmiotowienia Kobiet (UN Entity for Gender Equality and the Empowerment of Women) powstała w lipcu 2010 r. Jej zadaniem jest przyspieszenie tempa prac dotyczących praw kobiet i dziewcząt na całym świecie.

Abp Gądecki o atakach na Kościół i dialogu ze środowiskami LGBT

Zależy nam na dobru dzieci i młodzieży oraz na tym, aby Kościół był środowiskiem bezpiecznym i transparentnym – powiedział abp Stanisław Gądecki w wywiadzie z tygodnikiem katolickim “Niedziela”. Przewodniczący Episkopatu Polski porusza m.in. kwestie ataków na Kościół, dialogu ze środowiskami LGBT, lustracji oraz wykorzystywania seksualnego małoletnich przez księży.

Abp Gądecki przypomina „akty jawnej profanacji największych świętości”, które miały miejsce w ostatnich tygodniach w Polsce, wymieniając profanację jasnogórskiego wizerunku Matki Bożej oraz akty bluźnierstwa podczas marszów i parady równości.

Wskazuje, że te inicjatywy walcząc o tolerancję, stają się „miejscem jawnej nietolerancji, obscenicznych prezentacji oraz sposobnością do okazywania pogardy wobec chrześcijaństwa, w tym także do parodiowania liturgii Eucharystii, oraz do nawoływania do nienawiści w stosunku do Kościoła i osób duchownych”. Wśród ataków na Kościół przewodniczący KEP wymienia również napaści na świątynie i ataki na księży. – I w tym momencie trzeba jasno powiedzieć: „Dość!” – stwierdza hierarcha.

Pytany o różnice w podejściu Kościoła do lustracji i zjawiska wykorzystywania seksualnego nieletnich przez księży, abp Gądecki rozróżnił najpierw „medialną nagonkę” na Kościół od dążenia do prawdy i zmagania się ze złem.

– Bardzo nam zależy na dojściu do prawdy i wewnętrznym oczyszczeniu Kościoła. Tak było przed dekadą, kiedy podejmowaliśmy konkretne działania umożliwiające przeprowadzenie lustracji w Kościele, tak jest i teraz. Trudno w naszym społeczeństwie znaleźć drugie takie środowisko, które podjęło aż tyle przedsięwzięć, inicjatyw i rozwiązań mających na celu rozliczenie przeszłości i prewencję na przyszłość. Zależy nam bowiem na naprawieniu krzywd wobec osób zranionych grzechem ludzi Kościoła. Zależy nam na dobru dzieci i młodzieży oraz na tym, aby Kościół był środowiskiem bezpiecznym i transparentnym – powiedział poznański metropolita.

Zwraca uwagę, że problem wykorzystywania seksualnego nieletnich przez księży wykorzystywany jest do ataków na Kościół, mających na celu odebranie mu wiarygodności moralnej. Hierarcha przyczynę widzi w tym, że Kościół jest „ostatnim głosem w społeczeństwie, który nie idzie na kompromis ze współczesnymi prądami demoralizującymi, ale nie boi się mówić, że życie szczęśliwe to życie, w którym człowiek stawia sobie jasne wymagania. Siły libertyńskie chciałyby z pewnością ten głos uciszyć i wyeliminować”.

Abp Gądecki wskazuje, że gdy podnoszono kwestię lustracji, Kościół jako jedyne środowisko przeprowadził działania lustracyjne. „Podobnie jest dzisiaj. Wiele osób publicznie wypowiada się o pedofilii w Kościele, a jednocześnie nie interesuje się wcale krzywdą młodych ludzi, która dokonuje się w innych środowiskach” – stwierdził.

Hierarcha pytany o korelację między skłonnościami homoseksualnymi a pedofilią, odpowiada, że „wielu ludzi zaprzecza tego rodzaju zależności. Jednakże wyniki dotychczasowej kwerendy, której dokonaliśmy, mówią o pedofilii homoseksualnej w niemal 60 proc.”, dodając, że organizacje prorodzinne zajmujące się również tą kwestią wskazują na jeszcze wyraźniejszą zależność.

– Nie można dialogować ze środowiskami, które nie chcą dialogu, depczą świętości, bluźnią Bogu i deprawują człowieka. Prawdą jest też to, że Kościół otrzymał zadanie głoszenia Ewangelii wszystkim, i nikt nie powinien być wyłączony z możliwości usłyszenia Dobrej Nowiny. Także osoby przynależące do wspomnianych środowisk mają to prawo – powiedział przewodniczący KEP pytany o możliwość dialogu ze środowiskami LGBT. Zaznaczył również, że w głoszonej im ewangelii nie może zabraknąć prawdy o grzechu.

Abp Gądecki wyjaśnił m.in. również, że mimo zarzutów stawianych filmowi braci Sekielskich, wciąż uważa za słuszne wyrażone po jego premierze podziękowania: „Mam nadzieję, że wstrząs wywołany przez ten film przyczyni się do wewnętrznego oczyszczenia wspólnoty Kościoła. I w tym sensie ufam, że wyniknie z niego dobro”.

Rośnie liczba obywateli Ukrainy osiedlających się w Polsce

Od początku roku liczba obywateli Ukrainy posiadających ważne zezwolenia na pobyt długoterminowy wzrosła o 12 proc. i przekroczyła 200 tys. osób. Przeważają osoby w przedziale wiekowym 20-39 lat. Najchętniej wybieranym regionem do zamieszkania jest województwo mazowieckie.

Dane nie dotyczą osób przebywających w kraju tymczasowo w ramach ruchu bezwizowego lub na podstawie wiz. Tego typu krótkoterminowe pobyty charakteryzujące się dużą cyrkulacją są najczęstsze w przypadku obywateli Ukrainy. Coraz więcej z nich chce jednak pozostać w kraju na dłuższy czas.

Świadczy o tym rosnąca liczba wniosków o zezwolenia na pobyt, a także liczba osób już posiadających takie zezwolenia. Obecnie nieco ponad 200 tys. obywateli Ukrainy posiada ważne dokumenty uprawniające do długoterminowego pobytu w kraju. Według stanu na 1 stycznia 2019 r. i 2018 r. było to odpowiednio 179 tys. i 145 tys. osób.

Cudzoziemcy chcący osiedlić się i zalegalizować swój pobyt w Polsce składają w urzędach wojewódzkich wnioski o zezwolenia na pobyt. Osoby spełniające warunki wydania zezwolenia otrzymują dokumenty potwierdzające ich prawo pobytu w kraju. Zdecydowana większość obywateli Ukrainy posiada zezwolenia na pobyt czasowy (maksymalnie do 3 lat) – 158 tys. osób. Nieco ponad 42 tys. dysponuje prawem pobytu stałego i rezydenta długoterminowego.

Raport ONZ Ciągły wzrost liczby głodujących na świecie

Najbardziej popularnymi regionami wśród obywateli Ukrainy są województwa: mazowieckie – 45 tys. osób, wielkopolskie – 22 tys., małopolskie – 21,5 tys., dolnośląskie – 15,5 tys. oraz śląskie – 14 tys. Około 57 proc. stanowią osoby w przedziale wiekowym 20 – 39 lat, prawie 30 proc. w przedziale 40 – 59 lat, a 11 proc. poniżej 20. roku życia. Przeważają mężczyźni – 115 tys. osób (57 proc.), w porównaniu do 86 tys. kobiet.

Obywatele Ukrainy stanowią obecnie 50 proc. populacji cudzoziemców posiadających ważne zezwolenia na pobyt w Polsce.

Sejm: Rzecznik Praw Dziecka i organizacje pro-life o ściganiu przestępczości aborcyjnej

O większą współpracę między organizacjami pro-life a Rzecznikiem Praw Dziecka w zakresie zwalczania przestępczości aborcyjnej i przeciwstawienia się seksedukacji w szkołach zaapelowano podczas spotkania zorganizowanego w czwartek w Sejmie przez Parlamentarny Zespół na rzecz Prawa do Życia. – O ile przestępczość narkotykowa czy handel ludźmi traktuje się w Polsce poważnie, o tyle mam wrażenie, że na przestępczość aborcyjną przymyka się oko – mówiła Anna Siarkowska, przewodnicząca Zespołu.

Temat aborcji był jednym z zagadnień poruszonych na spotkaniu przedstawicieli organizacji pro-life z Rzecznikiem Praw Dziecka w Sejmie. Organizatorem spotkania był Parlamentarny Zespół na rzecz Prawa do Życia.

Mikołaj Pawlak wyraził nadzieję, że projekty dotyczące zwiększenia prawnej ochrony życia nienarodzonych, które “gdzieś tam utknęły – mogę westchnąć tylko – niebawem zostaną przeprowadzone, jeśli nie przez instytucje parlamentarne, to przez inne, sądownicze”.

– Takie jest moje zdanie i na tyle, na ile mogłem zabierać głos, aby zadawać pytania, dlaczego to trwa tak długo, albo wyrazić swój niepokój takim stanem rzeczy, to przez ostatnie pół roku robiłem – zaznaczył RPD.

Zachęcił też organizacje pro-life, aby śmielej zaangażowały się w przekazywanie Rzecznikowi Praw Dziecka pomysłów dotyczących zwiększenia ochrony życia. – Urząd urzędem, ale nie zawsze wszystkie pomysły do nas docierają. Mogę być swego rodzaju tubą na przyszłość, aby różne dobre projekty promować – dodał.

Anna Siarkowska (PiS), przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu na rzecz Prawa do Życia zaznaczyła, że temat ochrony życia nie ogranicza się tylko do zmian ustawowych, choć prawo w tym zakresie jej zdaniem wymaga zmian. – Zgodnie z literą prawa co roku giną setki dzieci. Litera prawa, która pozwala na zabijanie dzieci ze względu na to, że podejrzewa się u nich jakąś chorobę, jest zwykłą dyskryminacją – powiedziała.

W jej opinii, dane zebrane przez organizacje pozarządowe wskazują, że wymiar przestępczości aborcyjnej jest w Polsce znaczny. – Część aborcji jest oczywiście dokonywana zgodnie z literą prawa, ale większość jest dokonywana jednak ze złamaniem tego prawa – dodała.

Zapytała Rzecznika Praw Dziecka o jego działania w tym obszarze, dodając, że RPD mógłby nawiązać współpracę z organizacjami pozarządowymi, dysponującymi danymi na temat nielegalnych aborcji w Polsce, aby skuteczniej przeciwdziałać temu zjawisku.

“Ten temat jest zdecydowanie zaniedbany i o ile przestępczość narkotykowa czy handel ludźmi traktuje się w Polsce poważnie, o tyle mam wrażenie, że na przestępczość aborcyjną przymyka się oko i nikt nie stara się tego porządnie zwalczać, czyli mamy do czynienia z sytuacją, gdy litera prawa nie jest wykonywana” – stwierdziła Anna Siarkowska.

Obecna na spotkaniu Maria Bienkiewicz z Fundacji “Nowy Nazaret” alarmowała, że docierają do niej informacje, iż w szpitalach coraz więcej matek przyjmowanych jest do porodu w dużym stanie upojenia alkoholowego. Są to sygnały ze strony pracowników izb przyjęć.

– Na terenie całej Polski nie ma problemu z zabiciem dziecka na jakimkolwiek etapie rozwoju ciąży. Są przyjmowane kobiety w trzydziestym którymś tygodniu. Ponieważ bywały takie sytuacje, że dzieci przeżywają porody, wobec tego przy rodzącej kobiecie – jeśli chodzi o duże dziecko – stawiane jest wiadro z formaliną. Nie ma przy niej położnej, a dziecko wpada do tego wiadra – mówiła.

Innym, jej zdaniem powszechnym zjawiskiem w polskich szpitalach, jest odmowa wydawania do pochówku ciał dzieci, które urodziły się w wyniku aborcji. Ciała te mają być palone razem z odpadami medycznymi.

Na spotkaniu poruszono także kwestię ochrony dzieci przed seksualizacją w szkołach w kontekście podpisanej przez prezydenta Warszawy deklaracji LGBT.

Mikołaj Pawlak poinformował, że przy Rzeczniku Praw Dziecka i w porozumieniu z Ministerstwem Edukacji Narodowej zacznie wkrótce działać specjalny zespół, którego zadaniem będzie promocja nieobowiązkowego dziś przedmiotu wychowanie do życia w rodzinie.

Raport ONZ Ciągły wzrost liczby głodujących na świecie

“Myślę, że to będzie wspólnym tematem działań, aby wychowanie do życia w rodzinie być może nie tyle odświeżyć co do treści, ile na pewno w lepszy sposób “opakować”, pokazać rodzicom i wypromować, aby mogło na nowo od września jeszcze lepiej działać i żeby nie zdarzało się tak, że nawet dyrektorzy deprecjonowali to w szkołach” – powiedział.

Jego zdaniem, ten temat “należy przypomnieć i pokazać, że mamy kilkanaście tysięcy przygotowanych pedagogów będących nauczycielami i wcale niekoniecznie potrzebni nam są edukatorzy o nieznajomej proweniencji i nieznajomych umiejętnościach”.

Kaja Godek z Fundacji Życie i Rodzina stwierdziła, że najlepszym rozwiązaniem byłoby pozostawienie wychowania do życia w rodzinie w formie fakultatywnej, a nie uczynienie z niego przedmiotu obowiązkowego.

– Jeśli rodzina funkcjonuje poprawnie, to wychowanie do życia w rodzinie odbywa się w rodzinie. Wiele dzieci po prostu nie ma potrzeby chodzić na takie zajęcia. Ja byłabym skłonna swoje dzieci z takiego przedmiotu zwalniać i mieć ten obszar wychowania pod kontrolą swoją i swojego męża – wyjaśniła.

Podała przykład niemieckiego systemu oświaty, w którym treści w ramach pokrewnego programu były prezentowane w poprawnej formie, ale potem nastąpiła radykalna zmiana wytycznych programowych. – I w tej chwili mamy tam do czynienia z najbardziej radykalną lewicową propagandą – dodała.

Drugie dziecko we włocławskim oknie życia

W oknie życia zainstalowanym w Domu Generalnym Zgromadzenia Sióstr Wspólnej Pracy od Niepokalanej Maryi pozostawiono noworodka – małą dziewczynkę. Jest to drugie dziecko znalezione we włocławskim oknie życia. W 2015 r. również była to dziewczynka. Wydarzenie, o którym dziś poinformowano, miało miejsce 16 lipca po godz. 21.

Zgodnie z procedurą, na miejsce zostały wezwane Policja i Pogotowie Ratunkowe. Lekarz określił stan dziewczynki jako dość dobry. Jeśli uda się odnaleźć matkę dziecka, a ta zrzeknie się praw rodzicielskich, sąd rodzinny zdecyduje o umieszczeniu dziewczynki w pieczy zastępczej. Matka ma jednak sześć tygodni na zmianę swojej decyzji.

Siostry Wspólnej Pracy opiekujące się oknem życia nazwały małą Miriam Agata. „Tak się składa, że 16 lipca obchodziliśmy Święto Matki Boskiej Szkaplerznej z Góry Karmel. Modlimy się o tę dziewczynkę oraz o jej rodziców. Musiała to być dla nich bardzo trudna decyzja” – mówi wikaria generalna, siostra Agata Błaszczyk. Siostry odwiedzają noworodka w szpitalu, a tuż po znalezieniu same fachowo zajęły się dziewczynką.

Włocławskie okno życia im. św. Jana Pawła II, znajduje się w Domu Generalnym Sióstr Wspólnej Pracy, od strony ul. Wojska Polskiego. Powstało ono w 2011 r. jako inicjatywa związana z obchodami jubileuszu 600-lecia konsekracji włocławskiej katedry. Poświęcił je biskup włocławski Wiesław Mering w uroczystość Zwiastowania Pańskiego, 25 marca 2011 r.

Franciszek odwiedzi Tajlandię i Japonię

W dniach 19-26 listopada Franciszek odbędzie swą siódmą w tym roku a 32. od początku pontyfikatu podróż zagraniczną – tym razem do Tajlandii i Japonii. Będzie to zarazem jego ósma wyprawa do Azji i druga, podczas której przeleci nad przestrzenią powietrzną komunistycznych Chin. Po raz pierwszy doszło do tego w połowie sierpnia 2014, gdy Ojciec Święty odwiedził Koreę Południową.

Według dotychczasowych, wstępnych ustaleń papieska pielgrzymka apostolska obejmie stolicę Tajlandii – Bangkok oraz Tokio, Hiroszimę i Nagasaki w Japonii, nie można jednak wykluczyć, że do programu wizyty dojdą też inne jeszcze miasta.

Będzie ona miała liczne aspekty duszpasterskie i geopolityczne. Głównymi elementami podróży do Japonii będą uczczenie przez papieża-jezuitę wielowiekowej obecności jego współbraci zakonnych w tym kraju oraz spotkanie z władzami i społeczeństwem państwa, które w tym roku gości spotkanie Grupy 20 i odgrywa kluczową rolę w zapewnieniu stabilności na Dalekim Wschodzie.

Zdaniem wielu obserwatorów Ojciec Święty, znany ze swego zaangażowania na rzecz pokoju, w Japonii z pewnością poprosi o wybaczenie w imieniu całej ludzkości za bomby atomowe zrzucone przez Amerykanów w sierpniu 1945 na Hiroszimę i Nagasaki. W pewnym sensie „wyręczy” więc ówczesnego prezydenta Stanów Zjednoczonych Baracka Obamę, który w czasie swej wizyty w Japonii w maju 2016 nie zdobył się na podobny gest. Innym pokojowym punktem odniesienia może też być zachęcenie rządu w Tokio, aby nie wyrzekał się konstytucyjnego zakazu posiadania sił zbrojnych, zawartego w art. 9 japońskiej ustawy zasadniczej.

Oba państwa azjatyckie będą po raz drugi gościły biskupa Rzymu, po św. Janie Pawle II, który odwiedził najpierw Japonię w dniach 23-26 lutego 1981, a następnie Tajlandię – 10-11 maja 1984. Na trasie tej pierwszej podróży znalazły się wówczas te same miasta, w których będzie przebywał teraz papież Bergoglio, podczas gdy program pobytu w Tajlandii obejmował Bangkok, Phanat Nakhon i Sampran.

W tym drugim kraju, którego mieszkańcy w większości wyznają buddyzm, właśnie dialog międzyreligijny będzie z pewnością jednym z najważniejszych punktów programu.

W tym roku Ojciec Święty odwiedził już Panamę (23-25 stycznia), Zjednoczone Emiraty Arabskie (3-5 lutego), Maroko (30-31 marca), Bułgarię i Macedonię Północną (5-7 maja) oraz Rumunię (31 maja-2 czerwca). Na 4-10 września zaplanowano jego podróż do Mozambiku, na Madagaskar i Mauritius.

Wakacyjne warsztaty muzealne w Wiślicy

W Muzeum Archeologicznym w Wiślicy odbywają się lekcje muzealne, z elementami kartografii, które mają na celu przybliżenie bogatej historii średniowiecznej Wiślicy, łączonej z początkami czasów chrzcielnych w Polsce.

Zajęcia skierowane są głównie do uczniów. Spacer z mapą połączony ze zwiedzaniem zabytków Wiślicy przenosi uczestników w czasy średniowiecza, kiedy to miasto było u szczytu rozwoju. Dodatkowo podczas lekcji muzealnej młodzież dowiaduje się, jak prawidłowo czytać mapy i czym jest kartografia.

Muzeum Regionalne w Wiślicy to obecnie oddział Muzeum Narodowego w Kielcach. Obiekt zlokalizowany jest w historycznym domu polskiego kronikarza Jana Długosza. Jest to piętrowy, późnogotycki budynek datowany na 1460 rok. Budowla ufundowana przez Jana Długosza przeznaczona była na mieszkanie dla wikariuszy kolegiaty wiślickiej.

We wnętrzach muzeum znajduje się unikatowa polichromia pochodząca z końca XV wieku, która przedstawia Zmartwychwstałego Chrystusa.

Początki ośrodka kościelnego w Wiślicy sięgają XI w. Pierwotny kościół był romański, następny – większy i także romański z kryptą (XII w.) W jego miejsce w I połowie XIII w. został zbudowany kolejny kościół romański – trójnawowy, z erygowaną przy nim kapitułą kolegiacką. Obecny kościół zbudował Kazimierz Wielki w poł. XIV w., był on rozbudowywany do końca XIV w. Jest gotycki, ale z pozostałościami romańskimi. W ołtarzu głównym znajduje się wczesnogotycka rzeźba tzw. Madonny Łokietkowej (Uśmiechniętej).

Fundamenty pierwszego kościoła wiślickiego pw. św. Mikołaja znajdują się kilkadziesiąt metrów na wschód od obecnego kościoła. Po lewej stronie tego kościoła – tzw. „Misa Chrzcielna” z IX w. do chrztu zbiorowego, a po prawej Kaplica Grobowa z XI w. W podziemiach bazyliki znajdują się dobrze zachowane fundamenty obecnego kościoła Narodzenia NMP z poł. XII w. ze słynną płytą „Orantów” z ok. 1175 r. W Żywocie św. Metodego, zwanym też „Legendą Panońską” znajduje się informacja, że za sprawą św. Metodego, władca Wiślan ze swymi poddanymi miał przyjąć chrzest ok. 880 r. Kolista niecka w Wiślicy, uformowana z gipsu, jest najprawdopodobniej najstarszą chrzcielnicą na ziemiach polskich.

Prawa miejskie Wiślica otrzymała już w XIV w. od Władysława Łokietka. Utraciła je po powstaniu styczniowym w 1869 roku. Zakwalifikowanie przez wicepremiera Piotra Glińskiego wiślickich zasobów historycznych jako dobra ogólnonarodowego, zmobilizowało lokalny samorząd do działania i Wiślica w 2019 r. ponownie odzyskała prawa miejskie – jest najmniejszym miastem w Polsce.

Subskrybuje zawartość