Subskrybent kanałów

Abp Gądecki: Wciąż trwa zmaganie prawa stanowionego i prawa Bożego

Podczas dzisiejszej porannej homilii w Kaplicy Matki Bożej na Jasnej Górze abp Stanisław Gądecki podkreślił, że wciąż w świecie trwa zmaganie i konflikt dotyczący prawa stanowionego i prawa Bożego. Przewodniczący Episkopatu głosił dziś homilię do polskich biskupów, podczas odbywających się w Częstochowie rekolekcji Episkopatu.

Kaznodzieja podkreślił, że wciąż w świecie trwa zmaganie i konflikt dotyczący prawa stanowionego i prawa Bożego. – Prawo władcy to jest to, co wydobywa się z przekonania większości. To, co podoba się większości staje się prawem władcy. To jest konsensus między wszystkimi, on wyznacza drogi. Dziś to jest nazywane demokracją – mówił. Podkreślił, że z drugiej strony jest prawo Boże.

– To jest ten najistotniejszy konflikt, który istniał już w czasach machabejskich i będzie istniał do końca czasów – wyjaśniał.

A porównując czasy machabejskie, w których ścierały się kultury grecka i żydowska do procesów społeczno-kulturalnych zachodzących obecnie w Europie, zwrócił uwagę na zjawisko dwóch ścierających się skrajności: z jednej strony pluralistycznego rozmycia wartości, a z drugiej zamknięcia w kulturze swojego narodu.

– Jesteśmy w Unii Europejskiej i z jednej strony jest „parcie” uniformizmu, a z drugiej jest pluralizm, który podtrzymuje życie narodowe i narodową tożsamość – mówił przewodniczący Episkopatu. Dodał, że „uniformizm jest procesem znacznie wykraczającym poza Unię Europejską”. – On jest globalizacją, a proces globalizacji niweluje wszystkie kultury.

Abp Jędraszewski o rekolekcjach Episkopatu na Jasnej Górze

– Spotykamy się po to, aby słuchać Słowa Bożego, które jest pokarmem do tego, by nawracać siebie i właściwie prowadzić powierzony nam Lud Boży – tak o trwających drugi dzień na Jasnej Górze rekolekcjach polskich biskupów mówi KAI abp Marek Jędraszewski. Nawiązując do myśli przewodniej tych dni „Według miary daru Chrystusowego” metropolita krakowski zwraca uwagę na konieczność jednoznacznej postawy pasterza.

– Te rekolekcje to już tradycja. Spotykamy się po to, aby słuchać Słowa Bożego, które jest pokarmem do tego, by nawracać siebie i właściwie prowadzić powierzony nam lud Boży – tak o dniach skupienia mówi abp Marek Jędraszewski. Metropolita krakowski zwrócił uwagę na wspólnotowość, ale również od strony wzajemnej modlitwy biskupów za siebie. – To jest wielkie doświadczenie wspólnoty i komunii jaką jest Kościół – zauważył.

Nawiązując do myśli przewodniej dni skupienia „Według miary daru Chrystusowego” metropolita krakowski zwrócił też uwagę na konieczność jednoznacznej postawy pasterza. – Trzeba być świadkiem Chrystusa i Jego nauki, głosić Chrystusa w porę i nie w porę, czy to się światu podoba czy nie i być gotowym do świadectwa. Umieć poświęcić bardzo dużo, a niekiedy wszystko – powiedział wiceprzewodniczący KEP. -Jeśli będzie jednoznaczna postawa pasterza to i owce się nie zagubią. Będą widziały, gdzie jest pasterz, będą słuchały jego głosu, pójdą za nim, za tym, który podąża za najwyższym pasterzem, Jezusem i to sprawi, że wszyscy razem osiągniemy Królestwo Boże – dodał.

Rekolekcje biskupów odbywają się na progu nowego roku liturgicznego, który poświęcony będzie Duchowi Świętemu. – Dary Ducha Świętego są upragnionymi przez pasterzy, by móc dobrze prowadzić Kościół – zauważył abp Jędraszewski. Przypomniał, że dni skupienia są także czasem wprowadzenia w tematykę nowego okresu życia duszpasterskiego.

Rok 2018 będzie również czasem świętowania 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Wiceprzewodniczący KEP przypomniał, że nie było by niepodległości, gdyby nie wiara i Kościół. – Kościół był strażnikiem polskości i katolicyzmu, był strażnikiem wolności. Mało się o tym mówi, a już jedna z pierwszych uchwał Sejmu po wyzwoleniu w 1919 r. była podziękowaniem Kościołowi za to, że uratował Polskę i przekazywał nadzieję, o tym, że przyjdzie jutrzenka wolności także w wymiarze politycznym – wskazał abp Jędraszewski.

Jak podkreślił hierarcha „trudno nie docenić przeogromnej roli Kościoła jaką odegrał w trudnych latach zaborów”. – Trzeba pamiętać też o tym, że Kościół w tym czasie był prześladowany, a niektórzy pasterze jak np. ówczesny Prymas Polski Mieczysław Ledóchowski, za przeciwstawianie się kulturkampfowi spędził w więzieniu dwa lata – powiedział metropolita krakowski.

Wiceprzewodniczący KEP zauważył, że Kościół włączy się w obchody 100-lecia niepodległości w wymiarze państwowym, ale ważne jest także to , „aby sam pokazał swoją wielką historię i ogromny wkład w to by Polska była Polską i można było świętować niepodległość z 1918 r.”

Przypomniał, że ważnym punktem odniesienia była i jest Jasna Góra. – To Matka Boża jednoczyła Polaków, była punktem odniesienia i nadzieją, że Polska znajdzie się wśród innych krajów Europy jako państwo niezależne, cieszące się, jak inni, pełnymi prawami – zauważył abp Jędraszewski.

O odrodzeniu duchowym przy pomocy Ducha Świętego, rekolekcjonisty i zostawienia codziennych spraw – tak z kolei o rekolekcjach mówił abp Sławoj Leszek Głódź. Metropolita gdański podkreśla, że obok wymiaru duchowego, dni skupienia są również okazją do wymiany doświadczeń i poznania nowych biskupów, którzy dołączają do Konferencji Episkopatu Polski.

W programie rekolekcji znajduje się osiem nauk, które głosi ks. prał. Paweł Ptasznik z Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej. Rekolekcje zakończą się w czwartek Mszą św. o godz. 11.00 w Kaplicy Matki Bożej pod przewodnictwem Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka, sprawowaną w intencji zmarłych kardynałów, arcybiskupów i biskupów.

Kamień Śląski: Obradowała Komisja ds. Dialogu między Polską Radą Ekumeniczną a Konferencją Episkopatu Polski

Obchody 500-lecia Reformacji, stan przygotowań do najbliższego Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan oraz ekumeniczny wymiar obchodów 100. rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę – były głównymi tematami obrad Komisji ds. Dialogu między Polską Radą Ekumeniczną a Konferencją Episkopatu Polski, 20 listopada w Kamieniu Śląskim. Szczególnym gościem był kard. Kurt Koch, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan.

Publikujemy komunikat z obrad:

Dnia 20 listopada 2017 r. obradowała Komisja ds. Dialogu między Polską Radą Ekumeniczną (PRE) a Konferencją Episkopatu Polski (KEP). Spotkanie odbyło się w Centrum Kultury i Nauki Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Opolskiego w Kamieniu Śląskim.

Ze strony KEP obradom współprzewodniczył bp Krzysztof Nitkiewicz, przewodniczący Rady KEP ds. Ekumenizmu, a ze strony PRE bp Jerzy Samiec, Prezes PRE (Kościół Ewangelicko-Augsburski). W zebraniu wzięli także udział: bp Marek Izdebski (Kościół Ewangelicko-Reformowany), bp Andrzej Czaja, bp Andrzej Siemieniewski (Kościół rzymskokatolicki), ks. Mikołaj Dziewiatowski (Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny), ks. Grzegorz Giemza (Kościół Ewangelicko-Augsburski) i ks. Sławomir Pawłowski SAC (Kościół rzymskokatolicki).

Szczególnym gościem zebrania był kard. Kurt Koch, Przewodniczący Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan, który miał okazję zapoznać się ze stanem relacji ekumenicznych w Polsce oraz inicjatywami podejmowanymi na tym polu przez poszczególne Kościoły oraz wspólnie. Zebranie odbyło się w przeddzień międzynarodowej konferencji pt. „Misyjność Kościoła – ekumenizm – tożsamość wyznaniowa”, którego organizatorem był Instytut Ekumenizmu i Badań nad Integracją Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Opolskiego.

Podczas zebrania Komisja omówiła przebieg obchodów 500-lecia Reformacji. Zwrócono uwagę na liczne wydarzenia towarzyszące tej rocznicy oraz znaczący udział przedstawicieli Państwa i Kościołów. Komisja wyraziła pragnienie, aby ekumeniczna atmosfera tego jubileuszu wpisała się na trwałe w klimat międzywyznaniowych relacji w naszym kraju. Omówiono także stan przygotowań do najbliższego Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan. Nabożeństwo centralne odbędzie się w niedzielę 21 stycznia 2018 r. o godz. 16.00 w prawosławnej cerkwi Świętej Trójcy w Siedlcach. Tematem obrad był także ekumeniczny wymiar obchodów 100 rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę. Planowane jest w tym zakresie centralne nabożeństwo ekumeniczne w Warszawie 10 listopada 2018 r. oraz wspólne przesłanie Kościołów w Polsce.

Następne spotkanie Komisji ds. Dialogu zaplanowano na 14 marca 2018 r. w siedzibie PRE w Warszawie.

ks. Sławomir Pawłowski SAC, sekretarz Rady KEP ds. Ekumenizmu

Kielce: rozpoczyna się Festiwal Form Dokumentalnych w ramach festiwalu NURT

Rekordowa liczba wpłynęła na rozpoczynający się dzisiaj w Kielcach organizowany po raz 23. Festiwal Form Dokumentalnych NURT. Do pokazów konkursowych zakwalifikowano 41 filmów, zrealizowanych przez 47 reżyserów, w tym podejmujących zagadnienia wiary, wybitnych postaci Kościoła, czy wątek egzorcyzmów. Pokazy NURTU potrwają do 24 listopada.

Filmy podzielone zostały na 9 tematycznych pokazów konkursowych, oscylujących przede wszystkim wokół spraw społecznych, socjalnych, ciekawych osobowości, nauki, wątków historycznych, a nawet katastroficznych, czy spraw zwykłych ludzi.

„NURT przede wszystkim daje możliwość wniknięcia w najlepszą ogólnopolską produkcję form dokumentalnych. Nasz repertuar często składa się z najnowszych produkcji słynnych dokumentalistów i obiecujących debiutantów, którzy pokazują swoje prace, konfrontując je ze zgromadzoną na kinowej sali widowni” – mówi Magdalena Kusztal, dyrektor Kieleckiego Centrum Kultury, które jest organizatorem Festiwalu. Równie ważnym wątkiem jest konfrontowanie widzów z autorami prezentowanych dokumentów, co stwarza pole wymiany opinii, informacji i doświadczeń. W ramach festiwalu są organizowane także tzw. wydarzenia specjalne.

Już dzisiaj – we wtorek wieczorem, na festiwalu Nurt – film „Liberami” w reżyserii Federica Di Giacomo. To opowieść o księżach egzorcystach. Każdego roku we Włoszech, w Europie i na całym świecie zwiększa się liczba ludzi, którzy padają ofiarą silnego działania szatana. Kościół katolicki odpowiada na to zjawisko powołując coraz więcej księży egzorcystów. Jednym z nich jest ojciec Cataldo. Bohaterowie filmu uczestniczą we Mszy św. odprawianej przez ojca Cataldo w nadziei na uzdrowienie z choroby, którą trudno im zidentyfikować. „Liberami” to historia o egzorcyzmach i codziennych, ludzkich sprawach.

„Siedem aniołów” Gabrieli Mruszczak to filmowa sylwetka franciszkanina o. Cordiana Szwarca – kapłana, który w procesie ewangelizacji nie cofa się przed żadnymi środkami oddziaływania. Film pokazuje m.in. jego wielotygodniową wędrówkę z mobilną Bramą Miłosierdzia. Z kolei „Ziemia Bezdomnych” Marcina Janosa-Krawczyka to portret zbiorowy społeczności bezdomnych, budujących jacht dalekomorski i w ten sposób dopełniających marzenia ich opiekuna duchowego – o. Bogusława Palecznego, kamilianina, zmarłego w roku 2009 w wieku lat 50.
Inny film z tej grupy to „Ojciec Leon – bloger dusz” w reżyserii Krzysztofa Żurowskiego. Powstał nietuzinkowy portret o. Leona Knabita – benedyktyna, intelektualisty, dzięki swej postawie zyskującego przydomek „nauczyciela dusz”.

Z kolei „Nowa Huta Karola Wojtyły” (reż. Jerzy i Krzysztof Ridan) to oryginalna propozycja portretu krakowskiej dzielnicy robotniczej poprzez rekonstrukcję działania i myślenia metropolity krakowskiego – przyszłego papieża.
Dwa wieczory NURTU poświęcone będą Andrzejowi Wajdzie. Dokument „Kręć, jak kochasz to kręć” w jego reżyserii zgłoszono na NURT w 2011 roku i otrzymał nagrodę dyrektora artystycznego festiwalu Krzysztofa Miklaszewskiego. Jest to pożegnanie z operatorem Edwardem Kłosińskim, mężem Krystyny Jandy. Z kolei o kulisach Szkoły Filmowej Andrzeja Wajdy opowie Artur Ciśmiński, dziennikarz i szef promocji w szkole. Będą też pokazy filmów tam wyprodukowanych, w reżyserii zmarłego w 2015 roku Marcina Wrony, jurora jednej z edycji NURTU, oraz Agnieszki Smoczyńskiej i Moniki Pawluczuk.
Będzie także pokazany dokument „Idea jest najważniejsza” o architektonicznych inspiracjach Andrzeja Wajdy.

Wątek kielecki podejmie końcowa premiera, film pt. „Wejście strzelców Józefa Piłsudskiego do Kielc”. To filmowa ekranizacja obrazu Józefa Kaczora-Batowskiego, znajdującego się w zbiorach Muzeum Narodowego w Kielcach, w reżyserii Marka Brodzkiego.

Pomysłodawcą NURTU jest Krzysztof Miklaszewski, dyrektor artystyczny imprezy. NURT gości w Kielcach od 22 lat, bo pierwsza jego edycja odbyła się w Krakowie. Festiwal dobrze wpisał się w kalendarium miasta. Pokazy co roku ogląda pełna sala Kieleckiego Centrum Kultury.

Łódź: ks. dr Łukasz Burchard sekretarzem arcybiskupa Łódzkiego

Abp Grzegorz Ryś metropolita łódzki mianował księdza doktora Łukasza Burcharda swoim osobistym sekretarzem. W latach 2007-2013 realizował studia specjalistyczne z zakresu prawa kanonicznego na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

Ksiądz Łukasz Burchard święcenia kapłańskie przyjął 10 czerwca 2006 roku. W latach 2007-2013 studiował prawo kanoniczne na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. W latach 2013-2016 pełnił funkcję notariusza, a od grudnia 2016 roku wicekanclerza Kurii Metropolitalnej Łódzkiej. Pełni także obowiązki kapelana portu lotniczego w Łodzi, obrońcy węzła małżeńskiego Trybunału Metropolitalnego Łódzkiego, wykładowcy Prawa Kanonicznego w Wyższym Seminarium Duchownym w Łodzi, duszpasterza prawników Archidiecezji Łódzkiej i duszpasterza Ruchu Czystych Serc.

Radom: restauracja zaprosiła ubogich na obiad

Radomska restauracja zaprosiła ubogich na obiad. Inicjatywa nawiązuje do obchodzonego w niedzielę Światowego Dnia Ubogich, który ustanowił papież Franciszek.

Przedsięwzięcie Radia Plus Radom było wzorowane na rzymskim wydarzeniu, gdzie 10 restauracji zaprosiło ubogich na obiad. Rozgłośnia zaproponowała 15 restauracjom z Radomia ugoszczenie ludzi biednych. Odpowiedziała jedna – restauracja „La Melisa” przy ul. Mieszka I.

– Dla nas była to sprawa oczywista. Jest to fajny dzień, pierwsze tego typu święto. Trzeba dopomóc. To odpowiedź na papieską inicjatywę, która zrodziła się lokalnie – powiedział Tomasz Barański, przedstawiciel restauracji.

Restaurator przestrzega przed stereotypem, że osoba biedna to alkoholik w brudnym ubraniu o nieprzyjemnym zapachu. Zdarza się tak, ale to nie reguła. Dodaje, że w jego restauracji nie ma segregacji ze względu na stan posiadania czy pozycję. Ostatnio gościem był ambasador USA, teraz ugoszczeni zostaną ludzie ubodzy.

Restauracja przygotowała 26 zaproszeń na danie dnia. Osoby bezdomne lub ubogie, które skorzystają z zaproszeń wskaże Caritas Diecezji Radomskiej. – Z obiadów skorzystają osoby najbardziej potrzebujące, osoby bezdomne, przebywające w pustostanach, czasem na ławce w parkach – mówi Dagmara Kornacka, streetworkerka. – Są to osoby, które na co dzień nie mają kuchni, nie mają gdzie przygotować sobie posiłku i jeśli nie przyjdą do jadłodajni czy nie trafią do takiego miejsca serdeczności, jakim okazała się La Melisa, to nie będą mieli co jeść. Więc ta akcja, choć piękna i szczytna, jest naszym codziennym obowiązkiem, bo przecież mamy zapewniać to, co jest podstawą egzystencji i chcemy ich nakarmić – dodaje dyrektor Caritas Diecezji Radomskiej ks. Robert Kowalski.

Zauważył, że taki obiad może być inspiracją do zmiany życia. – Restauracja może być sposobem na zatęsknienie za inną formą życia, bo częściowo ci ludzie są już przyzwyczajeni do takiego życia, które dla nas jest niestandardowe, ale dla osób bezdomnych staje się nawykiem – powiedział ks. Kowalski.

Warszawa: sokiści modlili się w katedrze polowej z okazji swojego święta

W intencji funkcjonariuszy i pracowników Straży Ochrony Kolei (SOK), modlił się dziś w czasie Mszy św. w katedrze polowej ordynariusz Wojska Polskiego bp Józef Guzdek. W homilii biskup polowy dziękował funkcjonariuszom za ich pełną poświęcenia służbę. – W dniu waszego święta życzę, aby spotkanie z Jezusem sprawiło, że wasze serca będą szlachetniejsze, sumienia bardziej prawe a podjęte powołanie zawsze będzie służbą Bogu i Ojczyźnie – powiedział w homilii. Straż Ochrony Kolei obchodzi w tym roku 99. rocznicę powstania.

Przy ołtarzu katedry stanął poczet sztandarowy SOK. Odśpiewany został Mazurek Dąbrowskiego. Zebranych powitał ks. płk SG Zbigniew Kępa, duszpasterz funkcjonariuszy i pracowników SOK.

W homilii bp Guzdek nawiązał do czytania z Drugiej Księgi Machabejskiej i przywołał postać Eleazara, starotestamentowego męczennika, który przestrzegał przed dwulicowością i pozornym zachowywaniem Bożych przykazań.

Biskup wyraził wdzięczność funkcjonariuszom SOK za ich świadectwo w czasach, gdy wielu przekonuje, że wiara jest sprawą prywatną. – Patrząc na kadrę dowódczą i funkcjonariuszy Straży Ochrony Kolei – jestem pełen uznania i podziwu. Znane jest wasze zaangażowanie w życie wspólnoty Kościoła oraz czerpanie sił i najgłębszych motywacji w służbie dla dobra Ojczyzny ze źródeł ewangelicznej mądrości – powiedział.

Podkreślił, że jeżeli chcą pozostać wierni Bogu w życiu prywatnym i w czasie pełnienia obowiązków służbowych, nie mogą „wstydzić się wartości wyniesionych z rodzinnego domu i Kościoła”. – Mieć jedną twarz, być sobą. Tacy ludzie budują solidne podwaliny każdej formacji. Nawet najdoskonalsze przepisy i wprowadzane reformy nie wystarczą, aby budować silną formację mundurową. Nie wystarczy także pozyskanie nowego sprzętu, choć on jest niezwykle ważny. Nade wszystko potrzeba ludzi o prawych sumieniach i szlachetnych charakterach. Potrzeba ludzi o jednej twarzy! – zaapelował.

Ordynariusz wojskowy przypomniał, że stając przed Bogiem funkcjonariusze i pracownicy SOK chcą potwierdzić wierność złożonemu ślubowaniu, którego rota kończy się słowami „Tak mi dopomóż Bóg”. – Warto te słowa przypominać, wszak jesteśmy świadomi, że „Wszyscy staniemy przed trybunałem Chrystusa, aby każdy otrzymał zapłatę za uczynki dokonane w ciele, złe lub dobre” (2 Kor5,10) – powiedział.

Biskup polowy zachęcał, aby starsi koledzy w SOK wzięli odpowiedzialność za młode pokolenie funkcjonariuszy. – Nie można pozwolić na to, aby byli „wprowadzani w błąd” przez swoich mistrzów – jak mówił stary Eleazar. Przełożeni wobec podwładnych pełnią rolę wychowawczą. A wychowawca musi być w życiu wierny prawdzie, którą sam głosi. Musi być pod wieloma względami wzorem – takie są oczekiwania – przekonywał.

Na koniec bp Guzdek życzył funkcjonariuszom SOK, „aby spotkanie z Jezusem sprawiło, że ich serca będą szlachetniejsze, sumienia bardziej prawe, a podjęte powołanie zawsze będzie służbą Bogu i Ojczyźnie”. – Bez względu na zmieniające się okoliczności pozostańcie wierni wskazówkom biblijnego Eleazara. Bądźcie ludźmi, którzy siłę formacji budują na wierności Bogu i fundamencie prawdy – powiedział.

Eucharystię koncelebrowali z bp. Guzdkiem, kapelani Ordynariatu Polowego: ks. płk SG Zbigniew Kępa, kapelan SOK i ks. ppłk Mariusz Tołwiński, proboszcz katedry polowej oraz ks. prof. Tadeusz Bąk UKSW, ks. prof. Waldemar Cisło i ks. Marcin Boguszewski.

W imieniu funkcjonariuszy SOK za sprawowaną Eucharystię, wygłoszone słowa homilii oraz posługę kapelanów wśród funkcjonariuszy podziękował gen. SOK Józef Hałyk, Komendant Główny Straży Ochrony Kolei.

Straż Ochrony Kolei jest umundurowaną i uzbrojoną formacja działającą od 99 lat na szlakach kolejowych, znajdujących się na terytorium Polski. Do jej zadań należy kontrola przestrzegania przepisów porządkowych na obszarze kolejowym, w pociągach i innych pojazdach kolejowych, zapewnienie bezpieczeństwa, ochrona życia i zdrowia ludzi oraz mienia w pociągach. 23 listopada 2006 uchwałą 338. Zebrania Plenarnego Konferencji Episkopatu Polski Straż Ochrony Kolei została włączona do duszpasterstwa Ordynariatu Polowego.

IHS czy PAX? Wyjaśnienie wątpliwości w sprawie medalika św. Benedykta

„Zastąpienie chrystogramu IHS słowem PAX nie wynika z żadnych antychrześcijańskich pobudek” – wyjaśniają tynieccy benedyktyni, którzy promują medalik św. Benedykta.

Popularyzowana przez tynieckie opactwo wersja medalika św. Benedykta powstała w opactwie Beuron w XIX w. Teorie sugerujące, że ten model medalika jest nieortodoksyjny, benedyktyni nazywają „spiskowymi” i „krzywdzącymi”.

Poniżej zamieszczamy oficjalne wyjaśnienia tynieckiego opactwa:

Ze względu na powtarzające się wątpliwości dotyczące napisu „PAX” na medaliku św. Benedykta promowanym przez klasztor w Tyńcu i Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC, przypominamy parę podstawowych faktów:

1. Zastąpienie chrystogramu IHS słowem PAX nie wynika z żadnych antychrześcijańskich pobudek: wzór medalika, który jest popularyzowany, powstał w opactwie Beuron w XIX w. jako nowy projekt, choć nawiązujący do wcześniejszych wzorów, z okazji rocznicy istnienia opactwa Monte Cassino. Autorzy medalika zdecydowali się na umieszczenie na nim słowa, które funkcjonuje jako nieoficjalna dewiza zakonu benedyktynów: „pax”, czyli „pokój”. Najlepiej wyrażają to słowa Prologu Reguły, gdzie cytowany jest Psalm 34[33]: rzecze ci Bóg: „Skoro chcesz mieć prawdziwe i wieczne życie, powściągnij swój język od złego, od słów podstępnych twe wargi. Odstąp od złego, czyń dobro; szukaj pokoju, idź za nim”. PAX na medaliku św. Benedykta to powtórzenie słów Boga skierowanych do każdego chrześcijanina, wzywających do poszukiwania pokoju. Z pewnością nie służą temu krzywdzące teorie spiskowe, sugerujące, iż ten model medalika jest nieortodoksyjny.

2. Warto pamiętać, że benedyktyni beurońscy mogli mieć dobre powody, by zastąpić mono-gram IHS słowem PAX. Sam monogram bowiem powstał najprawdopodobniej wskutek błędnego przepisywania greckich liter IHC, tworzących w greckiej pisowni początek imienia Jezus (ΙΗΣΟΥΣ). Za samymi literami IHS nie kryją się więc słowa „Iesous Christos” (Christos przecież nie zaczyna się od samego „h”), ani tym bardziej sformułowanie Iesus Homini Salvator, „Jezus Zbawca Człowieka”, które zaczęto wiązać z tym chrystogramem dopiero setki lat po jego pojawieniu się.

3. Co więcej, w XIX w. znak IHS był już szeroko kojarzony przede wszystkim z jezuitami i zamienienie go słowem PAX mogło wiązać się z uszanowaniem praw Towarzystwa Jezusowego do tego chrystogramu. Znajduje się on w herbie obecnego papieża, który jest właśnie jezuitą.

4. Ponadto nie wolno zapomnieć, że dla chrześcijan nie ma pokoju bez Chrystusa: umieszczenie słowa PAX na medaliku musi odnosić do naszego Pana, który „jest naszym pokojem. On, który obie części [ludzkości] uczynił jednością, bo zburzył rozdzielający je mur: wrogość” (Ef 2,14). O Nim mówi prorok Izajasz: „Nazwano Go imieniem: Przedziwny Do-radca, Bóg Mocny, Odwieczny Ojciec, Książę Pokoju” (Iz 9,5). Podkreślamy to, prosząc jednocześnie w imię Chrystusa, Księcia Pokoju, o nietworzenie zbędnych podziałów.

By „upewnić o słuszności naszych intencji i by sprawić, że medalik św. Benedykta stanie się jeszcze szerzej znany”, tynieccy benedyktyni w ofercie swojego wydawnictwa udostępnili drewniany medalion ze starszym wzorem medalika – takim, na którym pojawia się chrystogram IHS, tzw. karawakę. Jej oryginał znajduje się na łuku nad jedną z kaplic bocznych tynieckiego kościoła. „Mamy nadzieję, że będzie to jasne potwierdzenie faktu, iż nie próbujemy zafałszować historii medalika i nie widzimy trudności w umieszczeniu monogramu IHS na samym medalu” – piszą mnisi na swojej stronie internetowej.

Dodatkowo udostępnili też filmik, na którym opat, o. Szymon Hiżycki, wyjaśnia symbolikę medalika św. Benedykta: https://www.youtube.com/watch?v=IICI72x6Bw8

Medalik św. Benedykta to sakramentalium zawierające symbole i napisy związane z życiem św. Benedykta z Nursji (na awersie), oraz krzyż z pierwszymi literami wyrazów z modlitwy do tego świętego (na rewersie).

Awers medalionu przedstawia wizerunek św. Benedykta, który ubrany jest w strój zakonny z kapturem. Zakonnik trzyma w prawej ręce krzyż, a w lewej ręce – księgę, regułę zakonu. Na medaliku umieszczony jest także napis: Crux sancti patris Benedicti („Krzyż świętego ojca Benedykta”). U nóg świętego znajduje się kruk oraz mitra, symbol władzy opata.

Rewers medalika ma pośrodku wielki krzyż. Nad nim widnieje dewiza zakonu benedyktyńskiego: Pax – Pokój. Na czterech polach wyznaczonych przez ramiona krzyża znajdują się litery: C S P B – Crux Sancti Patris Benedicti (Krzyż Świętego Ojca Benedykta).

Na belce pionowej krzyża, od góry do dołu: C S S M L – Crux Sacra Sit Mihi Lux (Krzyż święty niech mi będzie światłem). Na belce poprzecznej: N D S M D – Non Draco Sit Mihi Dux (Diabeł – dosłownie: smok – niech nie będzie mi przewodnikiem).

Na obrzeżu medalika znajduje się modlitwa ukryta pod pierwszymi literami słów: V R S N S M V – S M Q L I V B: Vade retro Satana, Numquam Suade Mihi Vana – Sunt Mala Quae Libas, Ipse Venena Bibas (Idź precz szatanie, nie kuś mnie do próżności. Złe jest to co podsuwasz, sam pij truciznę).

Bp Tomasik o rekolekcjach biskupów: to czas refleksji nad własnym życiem duchowym

To czas modlitwy i refleksji nad własnym życiem duchowym – powiedział bp Henryk Tomasik, który uczestniczy w rekolekcjach Episkopatu Polski na Jasnej Górze.

To czas modlitwy i refleksji nad własnym życiem duchowym – powiedział bp Henryk Tomasik, który uczestniczy w rekolekcjach Episkopatu Polski na Jasnej Górze. Dni skupienia pod hasłem „Według miary daru Chrystusowego” prowadzi w tym roku ks. prałat Paweł Ptasznik z Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej.

Biskup radomski zwrócił się do wiernych o modlitwę w intencji uczestników spotkania. – To czas modlitwy i refleksji nad własnym życiem duchowym, wymaganiami świata oraz duszpasterskimi, które stają przed nami. To czas refleksji nad tym, co możemy zrobić wspólnie, zrobić więcej, by procesy laicyzacyjne nie były silniejsze od naszego wyznania wiary, od naszej ewangelizacji – powiedział Radiu Plus Radom biskup radomski.

Lekturą towarzyszącą pasterzom Kościoła jest książka „Wstańcie, chodźmy!” św. Jana Pawła II. – To piękny symbol, który nawiązuje do trudnej sytuacji, wręcz bolesnego momentu, kiedy Chrystus w Ogrodzie Oliwnym prosił uczniów o czuwanie, ale zawiódł się. Jednak w pewnym momencie zachęcił ich do działania: wstańcie, chodźmy. Te słowa są zachętą, by wstać i odważnie iść dalej mimo zmęczenia, pewnych porażek, czy w pewnym sensie przegranych duszpasterskich, by iść z Chrystusem bardziej zdecydowanie – podkreślił biskup Tomasik.

Pierwsze rekolekcje biskupów miały miejsce w Częstochowie w 1946 r. Od 1950 roku odbywają się regularnie, kiedy prymasem Polski był kard. Stefan Wyszyński, wielki czciciel Matki Bożej Jasnogórskiej.

Biskupi rozpoczęli swoje doroczne rekolekcje

Na Jasnej Górze w poniedziałek rozpoczęły się doroczne rekolekcje polskich biskupów. Uczestniczyć w nich będzie niemal cały Episkopat, co stanowi swoisty fenomen wśród konferencji biskupich w świecie. Dni skupienia pod hasłem „Według miary daru Chrystusowego” poprowadzi w tym roku ks. prałat Paweł Ptasznik z Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej, bliski współpracownik trzech papieży. Lekturą towarzyszącą pasterzom jest książka „Wstańcie, chodźmy!” Jana Pawła II.

– To ważny czas dla pasterzy Kościoła w Polsce, dlatego bardzo prosimy o wsparcie modlitewne – powiedział prymas Polski abp Wojciech Polak. Dodał, że „rekolekcje to oczekiwany czas przez wszystkich, czas nawrócenia i modlitwy, doświadczenia wspólnoty, a przede wszystkim spotkania z Bogiem. – Wsparcie modlitewne jest dla nas najważniejsze. Chodzi o to, byśmy potrafili spotykać się przed Bogiem, bo jak człowiek się spotyka przed Bogiem, to spotyka się potem także w wolności darów, charyzmatów między sobą. Więc niech to będzie także właśnie modlitwa, która płynie za wszystkich biskupów będących na rekolekcjach – powiedział abp Polak.

Prymas Polski zauważył, że dni skupienia poprowadzone przez bliskiego współpracownika św. Jana Pawła II „będą także spotkaniem w świętym obcowaniu, z papieżem z Polski, którego doskonale znał ks. Ptasznik, który zna dobrze jego nauczanie i który potrafi odnaleźć w nim to, co najważniejsze dla biskupiej posługi”.

Nie tylko przez osobę bliskiego współpracownika św. Jana Pawła II biskupi będą mogli „spotkać się” z Wielkim Papieżem. W tym roku lekturą, którą rozważają w czasie ćwiczeń duchowych, jest książka Jana Pawła II „Wstańcie, chodźmy!”.

Czytaj także: Powstaje dokument o opiece nad migrantami i uchodźcami

Biskup tarnowski Andrzej Jeż zauważa, że to trafna i ważna pozycja. – Ojciec Święty przeszedł przecież przez lata posługi biskupiej. Miał także możliwość spojrzenia na nią z dystansu, z perspektywy papieża, Namiestnika Chrystusowego, a także świętości – powiedział bp Jeż.

Zaznaczył, że dla niego wnioski z tej książki są takie, iż „nie należy się poddawać, ulegać różnym modom i naciskom, trzeba powstawać i ruszyć w tym świecie, w jakim jesteśmy postawieni, tu w Polsce. Wciąż chodzi o to samo – podjęcie Ewangelii Chrystusa i głoszenie jej współczesnemu człowiekowi ku jego zbawieniu”.

Wydana w 2004 r. książka „Wstańcie, chodźmy” zawiera wspomnienia Jana Pawła II z jego drogi kapłańskiej. Jest refleksją o posłudze biskupiej, opartą na wydarzeniach z życia biskupa Karola Wojtyły, począwszy od 1958 r. Nie brak w niej także odniesień do czasów po 1978 r., w których Ojciec Święty nawiązuje do swojej posługi apostolskiej.

Na wspólnotowy wymiar biskupich rekolekcji zwraca uwagę abp Grzegorz Ryś, metropolita łódzki. – Ważne jest to, że dni skupienia odbywają się we wspólnocie całego Episkopatu, bo to jest też odkrywanie między nami tych więzi, które są podstawowe i zasadnicze. Wszystko inne jest wtórne, pierwsza jest ta więź, która między nami istnieje w wierze – powiedział abp Ryś.

Bp Artur Miziński, sekretarz Konferencji Episkopatu Polski dodał, że wymiar wspólnotowy dotyczy także wszystkich wiernych. – Jesteśmy we wspólnocie biskupów, ale także przywozimy ze sobą nasze Kościoły lokalne, partykularne i cieszymy się, że jest to cała wspólnota Kościoła w Polsce – zauważył bp Miziński.

Bp Andrzej Jeż z Tarnowa mówiąc o wymiarze wspólnotowym zwraca uwagę także na wspólny przekaz, który otrzymują biskupi. – Jeden rekolekcjonista głosi rekolekcje wszystkim biskupom. Wszyscy otrzymujemy jeden przekaz, który choć „przechodzi przez filtry naszych osobowości i wrażliwości”, jest wspólny. On potem wybrzmiewa w naszych homiliach, listach, dyskusjach i wizji diecezji. Dlatego jest to tak ważne. Wymiar duchowy przechodzi w wymiar zewnętrzny – podkreśla bp Jeż.

Czytaj także: Polak na czele nowej sekcji Sekretariatu Stanu?

Również do wspólnego rekolekcyjnego przekazu odnosi się ks. Paweł Rytel-Andrianik, rzecznik Konferencji Episkopatu Polski. – Te rekolekcje są ważne dla księży biskupów, ale i dla nas wiernych – podkreśla. Zauważa, że te „przemyślenia, które biskupi stąd zabiorą znajdą odbicie w ich przepowiadaniu, w ich głosie, w dziełach podejmowanych w diecezjach”.

Rzecznik określa rekolekcje biskupów terminem „sms”. – „S” jak Słowo Boże, „M” jak modlitwa i „S” jak spowiedź. To najlepiej określa jasnogórskie spotkanie, bo wszystkie te płaszczyzny mają miejsce podczas dni skupienia – wyjaśnia ks. Rytel-Andrianik.

Wszyscy biskupi mówią także o Jasnej Górze, która nieprzypadkowo wybierana jest na miejsce rekolekcji. – Tu jest nasza Matka. Ona jest tą, która wskazuje na Jezusa i w mocy Ducha wypowiada słowa, które oprócz słów rekolekcjonisty będą dla nas także przesłaniem do tego, byśmy odnowili nasze życie i szli i głosili Dobrą Nowinę – powiedział bp Miziński.

Rekolekcje odbywać się będą w Kaplicy Domu Pielgrzyma, który na ten czas jest zamknięty dla pielgrzymów. Rano biskupi celebrować będą Mszę św. w Kaplicy Matki Bożej. Wieczorem także w Kaplicy Cudownego Obrazu uczestniczyć będą w modlitwie Apelu Jasnogórskiego. Zgodnie ze zwyczajem rozważania prowadzić będą najmłodsi sakrą biskupią kapłani.

Pierwsze rekolekcje biskupów miały miejsce w Częstochowie w 1946 r. W kolejnych latach odbywały się nieregularnie. Pierwszą systematyczność można stwierdzić od 1950 roku, kiedy prymasem Polski był kard. Stefan Wyszyński, wielki czciciel Matki Bożej Jasnogórskiej.

Jak zwykle biskupie rekolekcje poprzedza krótkie zebranie Rady Stałej Episkopatu, podczas którego omówione zostaną bieżące sprawy Kościoła.

Dni skupienia polskich biskupów potrwają do najbliższego czwartku.

Św. Szarbel a nie św. Charbel

Pisownię „Szarbel” w miejsce „Charbel”, dotychczas najczęściej stosowanej w odniesieniu do św. Szarbela Makhlufa, wspominanego w kalendarzu liturgicznym 28 lipca wprowadziła Komisja KEP ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów. Gremium Episkopatu podjęło taką decyzję po zasięgnięciu opinii arabistów i Rady Języka Polskiego PAN.

Imię „Szarbel” jest pochodzenia syriackiego (inaczej: syryjskiego, syro-aramejskiego). W transkrypcji i transliteracji wyrazów syriackich, podobnie jak arabskich, nie stosuje się w języku polskim francuskiego digrafu „ch” na opisanie głoski „sz”.

W różnych językach transkrypcja tego imienia jest uzależniona od własnych norm: łacina – Sarbelius, francuski – Charbel, angielski – Sharbel, niemiecki – Scharbel, czeski – Šarbel. Nie ma więc powodu, aby w Polsce to imię było zapisywane według francuskiej ortografii.

Czytaj także: Powstaje dokument o opiece nad migrantami i uchodźcami

Komisja KEP ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów zdecydowała się przyjąć zapis „Szarbel” po zasięgnięciu opinii arabistów i Zespołu Języka Religijnego Rady Języka Polskiego PAN – poinformował KAI ks. Jacek Nowak, sekretarz Komisji. W związku z tym imię świętego Szarbela Maklhufa będzie odtąd zapisywane w tej formie w kalendarzu liturgicznym i tym samym w księgach liturgicznych.

Wspomnienie św. Szarbela Makhlufa (1828-1896) przypada w kalendarzu powszechnym 24 lipca, natomiast w kalendarzu ogólnopolskim 28 lipca.

W „Martyrologium Romanum” pod datą 29 stycznia występuje jeszcze jeden święty o tym imieniu – jest to św. Szarbel Edeski (zm. ok. 250 r.).

Zapełniają się placówki dla bezdomnych

Coraz niższe temperatury sprawiają, że zapełniają się placówki dla bezdomnych w Kielcach i okolicach. Policjanci i strażnicy miejscy apelują, aby nie pozostawać obojętnym wobec osób bez dachu nad głową.

Noclegownia i Schronisko dla Bezdomnych Mężczyzn, prowadzone przez kieleckie koło Towarzystwa Pomocy św. Brata Alberta, są już niemal w stu procentach zapełnione.

„W noclegowni mamy 20 osób, czyli komplet, na ten moment chętni na nocleg muszą skorzystać z ogrzewalni przy ul. Ogrodowej. W razie silnych mrozów również w noclegowni będą dostawki” – informuje Grzegorz Gruba, pracownik noclegowni i schroniska. W noclegowni do dyspozycji korzystających z niej bezdomnych jest łóżko, węzeł sanitarny, są dwa posiłki dziennie. To na ogół stali uczestnicy, choć zjawiają się i osoby nowe. „W schronisku w tym momencie na 42 miejsca, 3 mamy wolne, ale sytuacja szybko się zmienia” – dodaje Grzegorz Gruba.

Bezdomni w Kielcach mogą znaleźć schronienie w kilku placówkach: schroniskach i ogrzewalni. Kobiety z dziećmi mogą np. skorzystać ze schronisk przy ul. Olkuskiej 18 i ul. Urzędniczej 7, natomiast mężczyźni – z placówek przy ul. Siennej 5 i Żeromskiego 36a. Schronisko dla Osób Bezdomnych w Przytulisku im. Jana Pawła II przy ul. Siennej 5 może pomieścić 80 mężczyzn. Bezdomni mogą skorzystać z ciepłej wody, pościeli. Mają również zapewnione wyżywienie, w tym ciepły posiłek. W sumie w Kielcach w ośrodkach dla bezdomnych jest ok. 200 miejsc, a w razie potrzeby noclegownie mogą przygotować „dostawki”.

Czytaj także: Polscy bezdomni spotkali się z papieżem Franciszkiem

Wojciech Bafia, zastępca komendanta kieleckiej Straży Miejskiej informuję, że funkcjonariusze z jeszcze większą niż zazwyczaj uwagą sprawdzają miejsca, w których mogą nocować bezdomni – ogrodowe altany, opuszczone budynki i klatki schodowe. Wzmożone interwencje są prowadzone już od początku jesieni.

Pracownicy noclegowni oraz strażnicy miejscy apelują, aby reagować w przypadku, gdy spotka się osoby, które potrzebują pomocy. Wystarczy zadzwonić pod bezpłatny numer 986. Wszystkie takie interwencje, gdzie istnieje zagrożenia życia ludzkiego są podejmowane w pierwszej kolejności. Bezdomni znajdą pomoc także m.in. w Sandomierzu, Ostrowcu Świętokrzyskim i Starachowicach. Szczegółowy wykaz placówek można znaleźć na stronie Świętokrzyskiego Urzędu Wojewódzkiego.

Koszalin: młodzi przygotowują się na wyjazd do Bazylei

Sześćdziesięcioro młodych z diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej spędzi sylwestra w Szwajcarii. Za kilka tygodni wyruszą na 40. Europejskie Spotkanie Młodych do Bazylei, gdzie u boku Wspólnoty z Taizé spotkają rówieśników z różnych wyznań. – Wiadomo, że jest to wyjazd także o charakterze turystycznym, ale tym bardziej jest to okazja do wymiany doświadczeń – powiedział ks. dr hab. Janusz Bujak, diecezjalny referent ds. ekumenizmu. – Dla naszej polskiej młodzieży może to więc być taki egzamin z katechizmu.

Aby doroczna Pielgrzymka Zaufania przez Ziemię organizowana przez braci z Taizé nie była tylko sylwestrową turystyką, koszalińscy pielgrzymi przygotowują się do niej duchowo wypraszając pokój dla świata. 20 listopada spotkali się w kościele pw. św. Józefa Oblubieńca w Koszalinie.

– Modlimy się o pokój na świecie, a także ten w naszych sercach i rodzinach, to jest dzisiaj bardzo potrzebne – powiedział ks. Zaniewski, diecezjalny duszpasterz młodzieży. Kapłan jest przekonany, że udział w ESM to dobre doświadczenie dla osób, które stoją na progu dorosłości, ponieważ młodzi ludzie uczą się w ten sposób żyć w pokoju i patrzeć na każdego człowieka jak na brata. – Nasze pielgrzymowanie otwiera ich na świat, na ludzi i Pana Boga obecnego w drugim człowieku – dodaje ks. Zaniewski.

Prócz charakterystycznej dla Taizé modlitwy śpiewanymi kanonami, młodzi rozważali w Koszalinie kwestię jedności. Dlatego ich gościem był ks. dr hab. Janusz Bujak, diecezjalny referent ds. ekumenizmu, który opowiedział im o jedności doświadczanej pomiędzy chrześcijanami różnych wyznań, ale także tej w rodzinach czy wspólnotach.

Ks. Bujak podkreślił, że tegoroczne pielgrzymowanie ma szczególne znaczenie ze względu na jubileusz 500-lecia Reformacji. To tym mocniej stawia przed katolicką młodzieżą wymóg złożenia dobrego świadectwa własnej wierze. – Wiadomo, że jest to wyjazd także o charakterze turystycznym, ale tym bardziej jest to okazja do wymiany doświadczeń – powiedział przytaczając spotkanie katolików z protestantami podczas Pielgrzymki Zaufania z lat poprzednich. – Dla naszej polskiej młodzieży może to więc być taki egzamin z katechizmu.

Jednym z pielgrzymów, którzy 27 grudnia wyruszą z diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej do Bazylei, jest Andżelika Trzebińska. Koszalinianka po raz pierwszy weźmie udział w ESM, ale przygotowuje się do niego od wielu miesięcy. Przed rokiem nie mogła pojechać na Pielgrzymkę Zaufania do Rygi, ale obiecała sobie, że tegorocznego wyjazdu nie przegapi. – Wielu moich znajomych już było na Taizé i zawsze wspominali to jako fajną przygodę, możliwość poznania ciekawych ludzi i różnych wyznań – powiedziała.

Z diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej wyruszy do Bazylei ok. 60 młodych, głównie z Koszalina i Wałcza. Wyjazd planowany jest na 27 grudnia, młodzi wrócą do Polski 2 stycznia.

Pielgrzymkę Zaufania przez Ziemię zapoczątkował pod koniec lat 70. brat Roger z ekumenicznej wspólnoty braci w Taizé. Spotkania odbywają się na przełomie roku w różnych miastach Europy. Tegoroczne, czterdzieste, po raz pierwszy odbędzie się jednocześnie w trzech krajach: nie tylko w Szwajcarii, która będzie głównym miejscem spotkań, ale też w pobliskich miejscowościach w Niemczech i Francji.

Rozważania Ewangelii z tłumaczeniem na język migowy

Przez cały okres Adwentu i Bożego Narodzenia kanał Maskacjusz TV publikować będzie rozważania Ewangelii z tłumaczeniem na język migowy. Treść refleksji przygotowuje dominikanin, o. Wojciech Jędrzejewski OP w ramach cyklu Ewangeliarz OP. Kolejne odcinki ukazują się na YouTube.

– Bardzo poważnie bierzemy do serca wezwanie papieża Franciszka, abyśmy nie byli obojętni wobec potrzebujących. Skoro mamy skarb w postaci Słowa i możliwości w postaci technologii, po prostu je wykorzystujemy – mówi Maskacjusz TV.

Pojawienie się tłumaczenia Ewangeliarza na język migowy (PJM) jest rozszerzeniem dotychczasowej aktywności kanału w tej kwestii. Już od listopada 2016 r. cykl jest opatrywany napisami w języku polskim. Są one przygotowywane dla osób niesłyszących i słabo słyszących.

Jednak w dyskusji pod jednym z rozważań pojawiła się sugestia, że dla części środowiska napisy są ułatwieniem niewystarczającym, a najlepszym rozwiązaniem byłoby tłumaczenie na język migowy. Kanał poszedł za ciosem i w portalu społecznościowym zapytał o gotowość do przetłumaczenia na PJM jednego z filmów. Po kilku minutach było już kilka zgłoszeń.

Czytaj także: W Zabawie modlono się za ofiary wypadków drogowych i ich rodziny

Jako pierwsza na język migowy przetłumaczona została homilia ingresowa abp. Grzegorza Rysia. – Wybór był oczywiście nieprzypadkowy. Do Łodzi przyszedł bowiem pasterz, który na wsparcie osób potrzebujących kładzie bardzo wyraźny akcent – mówi Maskacjusz TV.

Publikacja odcinków „Ewangeliarza OP” z tłumaczeniem na język migowy rozpocznie się 1 grudnia i będzie kontynuowana przez okres Adwentu i Bożego Narodzenia.

Kanał Maskacjusz TV istnieje od 7 lat. Do tej pory wyprodukował prawie 10 tys. filmów, jego poczynania śledzi ponad 27 tys. internautów.

Pijarzy w Fatimie dziękowali za 400 lat istnienia zgromadzenia

Mszą św. odprawioną w Kaplicy Objawień w sanktuarium w Fatimie w niedzielę 19 listopada, ojcowie pijarzy z Polski dziękowali za jubileusz 400-lecia swojego zgromadzenia. Wizytą w Portugalii zakonnicy zakończyli rekolekcje, które przeżywali w Hiszpanii.

– To jest bardzo owocny czas dla nas. W Hiszpanii, w ramach rekolekcji i dni skupienia podążaliśmy śladami naszego założyciela – św. Jana Kalasancjusza. Nawiedzenie sanktuarium w Fatimie jest wydarzeniem, w takcie którego dziękujemy za wszystkie łaski otrzymane podczas wspólnych rozmów, wspólnej modlitwy – podkreśla w rozmowie z KAI pijar o. Mateusz Pindelski.

Czytaj także: Pożegnanie ks. Andrzeja Szpaka SDB

O. Pindelski pracuje z młodzieżą w krakowskim liceum oo. pijarów. – W roku jubileuszowym w Fatimie jeszcze raz przywołujemy postacie świętych pastuszków. Mnie osobiście ogarnia wielkie zadziwienie faktem, że Maryja wybrała tak małe dzieci, które dokonały tak wielkich spraw. Jest to niezwykle ważne w naszej pracy z dziećmi i młodzieżą. Jest to przykład, jak ważna jest wiara i zawierzenie Maryi w codziennych sprawach, tych nawet bardzo prostych – podkreśla o. Pindelski.

Ojcowie pijarzy do Fatimy przybyli 19-osobową grupą, był także jeden współbrat z Białorusi. Zakonnicy reprezentowali swoje wszystkie placówki w polskiej prowincji, w tym w archidiecezji krakowskiej. W Fatimie byli duszpasterze z pijarskich parafii na Olszy, na Wieczystej oraz z liceum i szkoły podstawowej, prowadzonej przez zakon.

Obchody roku jubileuszowego w Fatimie zakończą się 26 listopada.

Kalisz: zapowiedź Nadzwyczajnego Roku Świętego Józefa

Dar Nadzwyczajnego Roku Świętego Józefa Kaliskiego i nazwanie kaliskiego sanktuarium narodowym jest dla mnie i dla całej diecezji zadaniem, aby miłość i nabożeństwo do św. Józefa były obecne i rozwijały się w naszych rodzinach, parafiach, w całej diecezji i w naszej ojczyźnie – napisał biskup kaliski Edward Janiak w liście pasterskim do diecezjan zapowiadającym Nadzwyczajny Rok Świętego Józefa Kaliskiego. Biskup informuje, że inauguracja będzie miała miejsce 2 grudnia z udziałem nuncjusza apostolskiego abp. Salvatore Pennacchio.

Bp Edward Janiak w liście pasterskim wskazał, że bł. papież Pius IX ogłosił, 8 grudnia 1870 r., św. Józefa patronem Kościoła Powszechnego. Dodał, że kolejni papieże czcili św. Józefa i nauczali o jego troskliwej opiece oraz skutecznym wstawiennictwie u Boga. – Wielkim czcicielem św. Józefa był, tak nam bliski, św. Jan Paweł II, który w adhortacji apostolskiej „Redemptoris Custos o Świętym Józefie i Jego posłannictwie w życiu Chrystusa i Kościoła” napisał: „Dziś także mamy wiele powodów, aby tak samo się modlić: Oddal od nas, ukochany Ojcze wszelką zarazę błędów i zepsucia…, przybądź nam łaskawie z pomocą niebiańską w walce z mocami ciemności…, a jak niegdyś uratowałeś Dziecię Jezus od niebezpieczeństwa, które groziło Jego życiu, tak teraz broń Kościoła Bożego od wrogich zasadzek i wszelkiej przeciwności. Dziś też mamy nieustanne powody do tego – wskazuje papież – aby Świętemu Józefowi polecać każdego człowieka” – cytuje ordynariusz diecezji kaliskiej.

Biskup poinformował diecezjan, że zwrócił się za pośrednictwem Penitencjarii Apostolskiej do papieża Franciszka, by zechciał udzielić łaski Nadzwyczajnego Roku w kaliskim Sanktuarium Świętego Józefa.

Dodał, że Ojciec Święty przychylił się do jego prośby i od I niedzieli Adwentu Roku Pańskiego 2017, czyli od 3 grudnia aż do 6 stycznia 2019 roku w kaliskim sanktuarium przeżywany będzie Nadzwyczajny Rok Świętego Józefa połączony z odpustem zupełnym. – Cieszy mnie również fakt, iż Ojciec Święty nasze kaliskie Sanktuarium Świętego Józefa nazwał sanktuarium narodowym. Dar Nadzwyczajnego Roku Świętego Józefa Kaliskiego i nazwanie kaliskiego sanktuarium narodowym jest dla mnie i dla całej diecezji zadaniem, aby miłość i nabożeństwo do świętego Józefa były obecne i rozwijały się w naszych rodzinach, parafiach, w całej diecezji i w naszej ojczyźnie – napisał bp Janiak.

Wskazał, że Nadzwyczajny Rok Świętego Józefa dla diecezji kaliskiej i dla Kościoła w Polsce otworzy w imieniu papieża Franciszka abp Salvatore Pennacchio, nuncjusz apostolski w Polsce. – Ten święty czas łaski rozpoczniemy w sobotę 2 grudnia, o godz. 11.00 Eucharystią celebrowaną pod przewodnictwem nuncjusza apostolskiego wraz z biskupami i prezbiterium naszej diecezji. Na zakończenie Mszy św. nuncjusz apostolski udzieli szczególnej łaski, jaką jest papieskie błogosławieństwo dla wiernych zgromadzonych w kaliskim Sanktuarium Świętego Józefa lub uczestniczących w tej uroczystości duchowo za pośrednictwem mediów diecezjalnych: telewizji internetowej Dom Józefa i Radia Rodzina – zaznaczył ordynariusz diecezji kaliskiej.

Dodał, że wotum wdzięczności za 25 lat istnienia diecezji kaliskiej jest wybudowany dom dla osób starszych. – Darem, który jako wyraz wdzięczności za 25 lat istnienia naszej diecezji pragniemy złożyć Świętemu Józefowi, będzie Dom Opieki Caritas w Złoczewie. Poświęcenie tego domu będzie miało miejsce w tym szczególnym dniu dla dziejów Kościoła Kaliskiego – czytamy w liście pasterskim.

Biskup podkreślił, że z obchodami Nadzwyczajnego Roku Świętego Józefa łączy się uzyskanie odpustu zupełnego. – Aby uzyskać taki odpust należy: po pierwsze w czasie Nadzwyczajnego Roku Świętego Józefa nawiedzić kaliskie Sanktuarium Świętego Józefa i po drugie spełnić tzw. warunki zwyczajne odpustu, czyli odbyć spowiedź sakramentalną, przyjąć Komunię Świętą oraz pomodlić się w intencjach Ojca Świętego, a także wykluczyć wszelkie przywiązanie do jakiegokolwiek grzechu nawet powszedniego – przypomniał hierarcha.

Zaznaczył, że odpust zupełny mogą uzyskać także osoby chore, które nie mogą nawiedzić kaliskiej bazyliki. – Wierni w podeszłym wieku, a także dotknięci ciężką chorobą lub z innych przyczyn nie mogący osobiście przybyć do kaliskiego Sanktuarium Świętego Józefa mogą uzyskać odpust zupełny tam gdzie przebywają odmawiając pobożnie modlitwy przed obrazem Patriarchy z Nazaretu i ofiarując Miłosiernemu Bogu swoje cierpienia i trudności życia jeżeli tylko w duchu będą wolni od jakiegokolwiek grzechu oraz postanowią, że w najbliższym czasie zadośćuczynią trzem zwykłym warunkom odpustu – napisał biskup kaliski.

W liście biskup przedstawił intencje papieża Franciszka związane z Nadzwyczajnym Rokiem Świętego Józefa. – Papież Franciszek, czciciel Świętego Józefa, wyznaczył także szczególne intencje, w jakich w czasie Nadzwyczajnego Roku ma być zanoszona modlitwa przed cudownym wizerunkiem Świętego Józefa Kaliskiego. Należą do nich: modlitwa o wierność Polski powołaniu chrześcijańskiemu, modlitwa za kapłanów i zakonników, modlitwa o powołania do kapłaństwa i życia zakonnego, modlitwa w obronie instytucji rodziny – wskazuje bp Janiak.

Biskup zachęca wiernych do nawiedzania Narodowego Sanktuarium Świętego Józefa w Kaliszu. – W Nadzwyczajnym Roku każda parafia winna odnowić zawierzenie swej wspólnoty Świętemu Józefowi. Dlatego też w soboty Nadzwyczajnego Roku będą odbywały się pielgrzymki poszczególnych parafii naszej diecezji do Sanktuarium Świętego Józefa w Kaliszu. To odnowienie czci i miłości, jakiego dokonacie w czasie pielgrzymki do kaliskiego sanktuarium, niech będzie aktem dziękczynienia za nawiedzenie parafii przez Świętego Józefa w kaliskim wizerunku. Zachęcam do jak najliczniejszego udziału w tych pielgrzymkach – zaprasza ordynariusz kaliski i dodaje, że osobno będą zorganizowane spotkania modlitewne dla dzieci i młodzieży oraz dla wspólnot i ruchów działających w diecezji.

Pasterz diecezji kaliskiej zaprasza też do udziału we wszystkich uroczystościach przypadających w Nadzwyczajnym Roku Świętego Józefa Kaliskiego, w odpustach ku czci Świętego Patrona i w pierwsze czwartki miesiąca, kiedy zanoszone są modlitwy w intencji rodzin i obrony życia. – Niech każda wspólnota parafialna rozwinie własne inicjatywy zmierzające do pomnożenia kultu św. Józefa – prosi bp Janiak.

List zostanie odczytany w uroczystość Chrystusa Króla, 26 listopada 2017 r., we wszystkich parafiach diecezji kaliskiej.

Przyszłoroczna Lednica odbędzie się pod hasłem „Jestem”

XXII Spotkanie Młodych Lednica 2000, które odbędzie się 2 czerwca 2018 r., przebiegać będzie pod hasłem „Jestem”. – W poszukiwaniu haseł i tematyki kolejnych spotkań na Polach Lednickich cały czas inspiruje nas ojciec Jan Góra i pozostawione przez niego zapiski – wyjaśnia KAI Dominika Chylewska z biura prasowego Ruchu Lednickiego.

– Ojciec Jan miał wymyślone hasła na spotkania lednickie już na kilka lat do przodu. Szczególnie widoczne było to podczas czterech kolejnych lat, kiedy przeżywaliśmy Lednicę „W Imię Ojca”, „W Imię Syna” i „W Imię Ducha Świętego”, kończąc słowem „Amen”. Również teraz ojciec Jan zostawił nam główną myśl, która miała nas inspirować w wymyśleniu takiego hasła, które będzie krótkie i trafi do młodych – tłumaczy Chylewska.

Jak przypomina duszpasterz lednicki, dominikanin o. Wojciech Prus, w zeszłym roku opuszczaliśmy Pola Lednickie niesieni zawołaniem „Idź i kochaj”. – Jednak okazało się, że w spotkaniach z innymi ludźmi odkryliśmy szybko jak niewystarczająca jest nasza miłość. Doświadczamy też kruchości własnych sił, często nie wiemy jak kochać, a bywa, że nie do końca akceptujemy siebie – przyznaje o. Prus.

Dominikanin zdradza, że słowa będące inspiracją dla przyszłorocznej Lednicy, które zostawił ojciec Jan Góra, pochodzą z Soboru Watykańskiego II: „Człowiek, będąc jedynym na ziemi stworzeniem, którego Bóg chciał dla niego samego, nie może odnaleźć się w pełni inaczej, jak tylko poprzez bezinteresowny dar z siebie samego”. – To zresztą jedno z ukochanych zdań Jana Pawła II. Kiedy zaczęliśmy modlić się nim i zastanawiać się nad nim, jak być tym bezinteresownym darem, pojęliśmy, że najważniejszym motywem jest tutaj to, że my jesteśmy z Jestem. Ten, Który Jest stworzył nas bowiem w bezinteresownym geście, chciał po prostu podzielić się z nami radością istnienia – mówi o. Wojciech.

Jak dokładnie zrodziło się lednickie hasło opowiada o. Mateusz Kosior, młody dominikanin, od lat, jeszcze jako brat zakonny, związany z Lednicą i aktywnie uczestniczący w spotkaniach na Polach Lednickich, który od lipca został ustanowiony drugim duszpasterzem lednickim. – Stanęliśmy przed głęboką prawdą zdania, które zapisał ojciec Jan, na adoracji. I to właśnie wówczas, kiedy modliłem się słowami pieśni: „Panie Jezu jesteś, Panie Jezu jestem”, zrodziło się hasło Lednicy – wyznaje o. Kosior, który zresztą nie ukrywa, że Lednica jest bardzo bliska jego sercu.

Czytaj także: S. Teresa Pawlak, albertynka: Światowy Dzień Ubogich się nie kończy

– Będziemy na Lednicy wspólnie odkrywać jak cenni jesteśmy w oczach Bożych. Tylko odkrywając i przyjmując miłość Boga, możemy stawać się bezinteresownym darem dla innych. Można powiedzieć, że to spotkanie będzie podróżą w głąb siebie, poszukiwaniem swojego „Jestem”. I tylko ktoś zachwycony wielkością daru człowieczeństwa może ten zachwyt przekazywać innym, ponieważ w ten sposób upodabnia się do Boga, który stworzył nas z bezinteresownej miłości – tłumaczy dominikanin.

Dominika Chylewska z biura prasowego Ruchu Lednickiego przyznaje, że organizatorzy spotkań lednickich zaczynają tak naprawdę myśleć o kolejnej Lednicy już w momencie przechodzenia przez Bramę Rybę. – To ogromna odpowiedzialność zaplanować i przygotować spotkanie dla kilkudziesięciu tysięcy osób. Ale jesteśmy przekonani, że ojciec Jan cały czas wspiera nas z nieba. No i świadomość, że liczy na nas, bardzo mobilizuje – stwierdza.

W tej chwili, jak zaznacza, sztab lednicki pracuje nad szczegółowym programem całego spotkania, dopracowywane są też jego symbole. – Wkrótce damy znać o efektach naszej pracy. Jedno jest pewne, chcielibyśmy, żeby młodzi ludzie wyjechali w przyszłym roku z Pól Lednickich z przekonaniem, że są wartościowi, że Bóg ich kocha i żeby poczuli, że mogą bezinteresowną miłość z siebie przekazywać dalej w świat – mówi Dominika Chylewska.

W Spotkaniach Młodych Lednica 2000 do tej pory w sumie uczestniczyło ok. 2 mln osób. Samo spotkanie, jak i wszystkie wydarzenia odbywające się w ciągu roku na Polach Lednickich organizuje Wspólnota Lednica 2000 działająca przy klasztorze ojców Dominikanów w Poznaniu. Oprócz Spotkania Młodych są to Lednica Dzieci, Lednica Seniora i Lednica Motocyklisty oraz różnorodne warsztaty i letnie rekolekcje.

S. Teresa Pawlak, albertynka: Światowy Dzień Ubogich się nie kończy

Potrzeba miejsca, w którym ubodzy i bezdomni mogą się schronić i spotkać, pomoc osobom zagrożonym ubóstwem i zagospodarowanie potencjału wolontariuszy – to najważniejsze wyzwania, które pojawiły się przed organizatorami Światowego Dnia Ubogich w archidiecezji krakowskiej po zakończeniu wydarzenia. Jak poinformowała w rozmowie z KAI albertynka s. Teresa Pawlak, w przyszłym tygodniu twórcy Namiotu Spotkań spotkają się, by podsumować efekty pracy i zastanowić się nad kontynuacją działań.

Słyszałam głosy, że Namiot Spotkań na Małym Rynku powinien stać cały rok. Co Siostra na to?

– Takie głosy docierały i do nas. Byli i tacy, którzy deklarowali, że pójdą z tą sprawą do magistratu. Na pewno Namiot pokazał, że są osoby, które nie mają gdzie spędzić całego dnia, szczególnie wtedy, gdy jest chłodno. Namiot stał się dla nich świetlicą, domem, kuchnią, wszystkim, co mieli. Są miejsca w Krakowie, gdzie osoby bezdomne mogą przychodzić, ale nie są one czynne 12 godzin na dobę. Nasz Namiot pokazał, że jest taka potrzeba miejsca, w którym osoby bezdomne, mieszkające w noclegowniach mogły gdzieś spędzić dzień.

Są już pomysły, gdzie taki namiot lub coś podobnego mogło w Krakowie stanąć?

– Na razie to tylko idea. Za tydzień odbędzie się spotkanie, podczas którego będziemy o tym rozmawiać. Myślę, że nam, czyli ludziom, którzy zajmują się pomaganiem, Namiot zadał pytanie: i co teraz? Jak można pomagać bardziej? Co zrobić, by osoby bezdomne nie musiały się tułać przez cały dzień? To impuls do myślenia dla organizacji, fundacji i stowarzyszeń pomocowych. Zobaczymy. Widzimy potrzebę i to w naszych sercach już pracuje.

Dla zwykłych krakowian mógł to też być impuls do refleksji nad tym, jak w swojej codzienności rozbijać taki Namiot Spotkań?

– Namiot wyczulił na to, że mamy więcej niż inni i możemy się tym dzielić. Było wiele osób, które nas odwiedzały i widać było po nich duże przejęcie. To nie kwestia ludzkiej ciekawości, tylko zainteresowania drugim człowiekiem. Dla mnie najbardziej wzruszające były spotkania z tymi, których bliscy zostali bezdomnymi. Te osoby miały poczucie i żal do siebie, że nie zrobiły nic, by do tego nie doszło, i dlatego teraz chcieli się zaangażować w pomoc.

Poza tym widać było, że w bezdomnych zaczynamy dostrzegać ludzi z konkretnymi twarzami i konkretnymi historiami. To pozwala, by zastanowić się nad tym, jak pomóc osobom, które są wśród nas i potrzebują naszego wsparcia.

Czytaj także: Polskie obchody I Światowego Dnia Ubogich

Wśród ludzi odwiedzających namiot było też sporo takich, którzy mówili nam, że niewiele brakowało, by znaleźli się w podobnej sytuacji. Przy stolikach prawnika i psychologa odbyło się wiele rozmów z osobami, które nie są jeszcze bezdomne, ale znajdują się na granicy i potrzebują konkretnej pomocy, żeby nie znaleźć się na ulicy. Stanowiska, gdzie udzielano tego typu porad, były dla nich idealnym miejscem, żeby zatrzymać pewien proces, który prowadzi do tego, by wpadły w kryzys bezdomności.

To też jest kolejny obszar pomocy, którym trzeba się zająć.

– Ludzie zagrożeni bezdomnością mają w sobie lęk przed instytucjami. Zasada no logo pomagała w tym, by te osoby mogły przyjść i poprosić o pomoc. Jest wielu nieporadnych ludzi, zwłaszcza starszych, którzy wciąż jakoś sobie radzą, ale mają cały czas w głowie świadomość, że nie wiadomo, jak długo to potrwa i są tak naprawdę zostawione same sobie. Takich osób jest coraz więcej . Rodzi się pytanie, jak do nich dotrzeć. One się wstydzą, nie wiedzą, jak poprosić o pomoc, może są samotne, a historie pokazuje, że może niewiele brakować, by ci ludzie znaleźli się w ekstremalnie trudnej sytuacji, której można przecież zapobiec.

Są jeszcze jakieś nowe wyzwania, które stoją przed organizatorami ŚDU po tym niezwykle intensywnym tygodniu wydarzeń?

Teraz będzie bardziej optymistycznie. Zobaczyliśmy wielu wspaniałych wolontariuszy. Wielu z nich po raz pierwszy pomagało osobom bezdomnym i ubogim. To duży zasób ludzi, którzy chcą się bardziej zaangażować w udzielanie pomocy. To spory potencjał wrażliwości i potrzeby działania. Widziałam studentki, które były wyznaczone na określone godziny, ale potem przychodziły już tylko dlatego, że chciały. Odnalazły w Namiocie swoje miejsce. Przychodzili młodzi, starsi, ludzie związani ze środowiskami typowo modlitewnymi, tylko po to, by pomóc w sprzątaniu czy rozdawaniu herbaty. Dla nas wszystkich ten zaangażowany całym sercem wolontariat to było wielkie zaskoczenie. Szkoda by było to zmarnować. Ludzka dobroć nie ma granic. Szesnastolatek z Igołomi dojeżdżał do nas codziennie, by pomóc. Wielu krakowskich emerytów przychodziło, żeby pomóc albo po prostu pobyć i porozmawiać.

Dużym zainteresowaniem cieszył się też fryzjer. Dla ludzi ubogich czy bezdomnych zmiana wizerunku okazała się czymś bardzo ważnym. Poszli więc do fryzjera, który przez cały tydzień był do dyspozycji, zrobili sobie zdjęcia potrzebne do wyrobienia dokumentów i deklarowali, że zaraz następnego dnia złożą wniosek o dowód. To dla wielu może okazać się początkiem zmian w życiu. Podobnie z pomocą medyczną.

Czytaj także: Założyciel Wspólnoty Betlejem: Ubóstwo dotyczy każdego człowieka bez wyjątku

Jest też przestrzeń bardzo trudna, bo związana z nałogami. Wielu bezdomnych ma problem z alkoholem czy innymi używkami. Oczywiście nie pozwalaliśmy na picie w Namiocie, ale niestety widać było, że z dnia na dzień coraz trudniej niektórym tę abstynencję utrzymać. To dla nas wielki ból, bo trudno na dłuższą metę pomóc komuś, kto nie chce wytrzeźwieć. To jest pytanie: jak do nich dotrzeć i czy da się jeszcze coś zrobić, by im pomóc.

Na niedzielnym posiłku pojawiały się całe rodziny. To jest niepokojące, bo wydawać by się mogło, że ten problem w Krakowie prawie nie istnieje i że pomoc socjalna jest tak wydajna, że ubogie rodziny mogą dać sobie radę. W wielu wypadkach jest to jednak kwestia niezaradności życiowej i wielka potrzeba wsparcia tych rodzin.

Namiot był także przestrzenią ekspresji artystycznej dla osób ubogich i bezdomnych. Udał się ten eksperyment?

– Warsztaty literackie pokazały, że ci ludzie mają ogromną potrzebę wyrażenia siebie i są bardzo wrażliwe. Osoby bezdomne, jeśli tylko mają taką możliwość, chcą śpiewać, pisać, malować i być zauważone w przestrzeni kulturalnej. Są w Krakowie takie miejsca, gdzie mogą wyrazić siebie przez sztukę, ale to ciągle za mało. Potencjał jest dużo większy, a dla nas zadanie, bo jest nadzieja, że przez wrażliwość artystyczną osób bezdomnych można do nich dotrzeć i pomóc podnieść się z dna.

Wśród gości Namiotu Spotkań było wiele znanych osób, ale nikt nie robił wokół nich zbędnego show. To chyba pokazuje, że spełniło się założenie tego miejsca, w którym wszyscy są równi?

– Wiadomo, że jak pojawia się osoba znana, to wszyscy ją rozpoznają. Tak było, gdy gotowała Ewa Wachowicz, czy gdy przyszedł ks. kard. Dziwisz. To wielki plus tego miejsca. Nie było bariery, która rozdzielałaby znanych od anonimowych, bogatych od ubogich, pomagających i przyjmujących pomoc. Dobre było i to, że osoby medialne potrafiły się w tym odnaleźć i służyć naszym namiotowym gościom. Kiedy pojawił się kard. Dziwisz, jeden z bezdomnych poprosił o spowiedź. Ksiądz Kardynał nie miał oporów, żeby usiąść do konfesjonału. Wyspowiadał wtedy wilka osób. Nikt nikogo nie klasyfikował. Osoby gotujące na warsztatach kulinarnych to są przecież ludzie znani i medialni, ale w ogóle nie rzucali się w oczy. Dla osób, które do nas przychodziły z obawami, czy nie zostaną napiętnowane, to było bardzo istotne, bo pokazywało, że wszyscy są równi, że nie ma lepszych i gorszych.

Osoby, z którymi rozmawiałam, porównywały atmosferę Dnia Ubogich do tego, co się działo na krakowskich ulicach w czasie ŚDM. Skala mniejsza, ale radość świętowania podobna?

To porównanie jest uzasadnione, bo w czasie Światowych Dni Młodzieży ludzie się zjednoczyli bez względu na środowiska, narodowość, język czy nawet wyznanie. Młodzi przyjechali, by spotkać się ze sobą i z Panem Bogiem. Mieli dla siebie czas, byli razem. To była ogromna radość, o której nie da się zapomnieć i wynikała ona ze spotkania i czasu, który poświęcaliśmy sobie nawzajem. Podobnie było i u nas. Może nie spotkały się zupełnie inne światy, ale nie było też podziałów. Ludzie mieli dla siebie czas, by rozmawiać ze sobą, śpiewać, tańczyć i modlić się. Nasza radość wynikała nie z tego, co posiadamy jako materialne dobra, ale z tego, że mamy siebie nawzajem. Sprawdziła się prawda, że największą biedą człowieka jest brak relacji, samotność i brak miłości. A takie spotkania, jak nasze, to przestrzeń bycia razem, która jest ogromnym bogactwem. Zapominamy o własnych brakach, niewygodach i krzywdach. Kiedy mamy obok siebie drugiego człowieka, ciężar jest lżejszy. Tego nam na co dzień brakuje. Wartość spotkania koniecznie trzeba ocalić.

Ks. prof. Eckmann: nawrócenie Augustyna jest powrotem do wiary zaszczepionej w dzieciństwie

„Nawrócenie Augustyna jest powrotem do wiary zaszczepionej w dzieciństwie” – uważa ks. prof. Augustyn Eckmann. Kapłan przez wiele lat związany z Katolickim Uniwersytetem Lubelskim Jana Pawła II gościł w bydgoskim seminarium duchownym, gdzie próbował odpowiedzieć na pytanie: „Nawrócenie czy duchowy rozwój św. Augustyna?”.

Spotkanie zostało zorganizowano przez Towarzystwo Przyjaciół Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II oddział w Bydgoszczy w ramach obchodów 100-lecia istnienia uczelni. – Życie i myśl św. Augustyna mówią same za siebie. Był, jest i będzie postacią «wciąż żywą», bo nie bał się i życia, i myślenia. W nim była pasja życia i myślenia – i cierpienie, i fascynacja. I pasja Boga! – powiedział opiekun bydgoskiego oddziału TP KUL ks. dr Michał Adamczyk.

Ksiądz prof. Eckmann podkreślił, że w czasie studiów retoryki w Kartaginie w 373 roku Augustyn przeczytał dialog Cycerona „Hortensius”. Dodał, że lektura ta dokonała w nim prawdziwej rewolucji. Przypisywał jej początek drogi prowadzącej do Boga. – To właśnie ta lektura dokonała w Augustynie przemiany, którą nazwać można pierwszym nawróceniem, bo skierowała go do ukochania prawdy i mądrości. Przyszły święty, wychowany w domu po chrześcijańsku, po lekturze dialogu Cycerona modlił się i pragnął wrócić do Boga, w którego zawsze wierzył, stąd też skierował swoją uwagę na Pismo Święte – powiedział.

Jednak – zauważył prelegent – ani Cyceron, ani Biblia nie zaspokoiły augustyńskich dążeń do prawdy, co sprawiło, że w 374 r. uległ wpływom manichejskim. – Poszukując obrazu Boga, długo zmagał się z problemami astrologii. Interesował się nią i zasięgał rad u astrologów – podkreślił. W 374 r. wrócił do Tagasty, aby uczyć gramatyki. – Zgodnie z prawdziwą pobożnością chrześcijańską odrzucił praktyki astrologiczne. Pod koniec 375 lub na początku 376 r. opuścił Tagastę (dzisiaj miasto Suk Ahras znajdujące się w północno-wschodniej części Algierii) i wyjechał do Kartaginy – dodał.

Gość bydgoskiego seminarium dodał, że Augustyn otworzył tam szkołę wymowy. Zauważył również, że pod wpływem lektury filozoficznej przeżywał kryzys swej przynależności do manicheizmu. Stwierdził zaraz potem, że dzięki manicheizmowi Augustyn przeszedł pewną ewolucję intelektualną i w ten sposób przysposabiał się do ponownego nawrócenia.

Mówiąc o nawróceniu intelektualnym Augustyna, ks. prof. Eckmann powiedział, że spowodowały je kazania Ambrożego, neoplatonicy i listy św. Pawła. Dodał, że począwszy od 385 roku, w Augustynie wzrastało umiłowanie Pisma Świętego i przywiązanie do Kościoła. – Z analizy dzieł samego Augustyna można również wyciągnąć wniosek, że najpierw nawrócił się on na chrześcijaństwo, ale jeszcze w pełni jemu nieznanym bóstwem Chrystusa. Następnie przyjął neoplatonizm, wreszcie przyjął w pełni chrześcijaństwo. Nastąpiło to w nocy z Wielkiej Soboty na Niedzielę Wielkanocną, czyli 24/25 kwietnia 387 roku – powiedział.

Ciekawym momentem wykładu było nawiązanie do postaci matki Augustyna – Moniki, która – jak podkreślił ks. prof. Eckmann – miała wpływ na nawrócenie syna. – Nawrócenie Augustyna jest powrotem do wiary zaszczepionej w dzieciństwie. Skuteczność wychowania zależy nie tylko od słów Moniki, ale także od przykładu jej życia. Monika modli się za syna, więcej wylewa łez niż wypowiada słów. Monika wciąż towarzyszy synowi swoją fizyczną obecnością, podąża za nim do Kartaginy, Mediolanu. Monika prosi innych o pomoc w nawróceniu syna – opowiadał.

Na zakończenie ks. prof. Augustyn Eckmann stwierdził, że Monika stała się milczącym świadkiem wewnętrznego rozwoju syna, osiągnęła więcej, niż prosiła. – Skończyła się misja Moniki, matki, która zbawia, a zaczęła się misja Augustyna, kochającego mądrość, nieustraszonego obrońcy wiary katolickiej, dociekliwego badacza tajemnic Boga. I trwa poprzez dzieła, jakie pozostawił – powiedział.

Ksiądz Augustyn Eckmann jest kapłanem diecezji pelplińskiej, prof. nauk humanistycznych, dr. hab. nauk teologicznych, prof. zw. KUL. W latach 1967-1971 pracował jako wikariusz w parafii św. Mikołaja w Bydgoszczy. Jest autorem ponad 250 publikacji, w których przenikają się płaszczyzny humanistyczne z teologicznymi, filologiczne z biblijnymi, patrystyczne ze współczesną refleksją filozoficzną. Duchowny odsłania w nich wielkość człowieka, jego rozumu i wiary.

Pożegnanie ks. Andrzeja Szpaka SDB

W najbliższy piątek i sobotę w Krakowie odbędą się uroczystości pogrzebowe ks. Andrzeja Szpaka – salezjanina, duszpasterza młodzieży „różnych dróg”. Kapłan zmarł 18 listopada w wieku 73 lat, po długiej i ciężkiej chorobie.

Młodzież pożegna swojego duszpasterza podczas „Szpakowiska”, jak nazywane są zloty Młodzieży Różnych Dróg. W salezjańskim seminarium duchownym odbędzie się wówczas adoracja i czuwanie – młodzi zamierzają modlić się całą noc przy „Szpaku” i zapowiadają, że będzie to największe w historii „Szpakowisko”.

Główne uroczystości pogrzebowe rozpoczną się w sobotę o 8.30 wprowadzeniem ciała Zmarłego do kościoła św. Stanisława Kostki na krakowskich Dębnikach. O 9.00 odbędzie się Msza św., a dwie godziny później odprowadzenie ks. Andrzeja Szpaka na miejsce wiecznego spoczynku, do grobowca salezjanów na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie.

Młodzi na forum strony internetowej www.doziemiobiecanej.pl proponują, by na uroczystości pogrzebowe ubrać się kolorowo. „Wygrzebcie z szafy najbardziej hippisowskie stroje, jakie macie. Niech ten pogrzeb nie będzie taki standardowy, bo nie odszedł tu człowiek standardowy” – zachęcają.

Ks. Andrzej Szpak SDB urodził się w 1944 r. W 1959 rozpoczął nowicjat na Kopcu salezjanów. Śluby wieczyste złożył w 1966 r., a trzy lata później otrzymał święcenia kapłańskie. Pierwszym miejscem jego posługi kapłańskiej był Kopiec, gdzie pełnił funkcję socjusza. Następnie pracował jako katecheta w Cieszkowie, Częstochowie, Wrocławiu, Przemyślu, Rumii. W Częstochowie był również duszpasterzem powołaniowym, a w Rumii duszpasterzem młodzieży uzależnionej. Wcześniej, w latach 1987-1991 pracował w Warszawie, w ośrodku duszpastersko-młodzieżowym. Kolejne lata pracy spędził w Polanie, Sosnowcu, Rzeszowie. Ostatnim miejscem jego pracy duszpasterskiej był Oświęcim – Zasole.

Czytaj także: Zmarł ks. Andrzej Szpak SDB – twórca Pieszej Pielgrzymki Młodzieży Różnych Dróg

Pierwsze kontakty z hipisami ks. Szpak nawiązał, gdy był młodym duszpasterzem w parafii św. Michała we Wrocławiu. „To byli mądrzy, młodzi ludzie, których nie miał kto wysłuchać, z reguły pochodzili z rodzin skonfliktowanych, byli bardzo spragnieni uczuć, przede wszystkim miłości i wolności. Długie włosy, brody to były przejawy ich buntu” – wspominał dwa lata temu na łamach „Gazety Krakowskiej”. „Rozumiałem ich, bo zdaje się z natury sam jestem trochę hipisem” – mówił wtedy. Spotykał się z nimi tam, gdzie żyli: w squatach, na stancjach, dworcach, w kawiarniach i na ulicach, jeździł na zloty. Pod koniec lat 70. taki zlot odbył się w Częstochowie. To wtedy ks. Szpak na zaimprowizowanym ołtarzu odprawił Mszę św. Nikt nie zaprotestował.

Dziełem jego życia stała się piesza pielgrzymka Młodzieży Różnych Dróg na Jasną Górę. Hipisowskie pielgrzymki prowadził na Jasną Górę od 1979 r. Mają one chrześcijański charakter, ale przyciągają także osoby wyznające inne religie, a nawet niewierzące. Mają także międzynarodowy charakter, bo oprócz Polaków do Częstochowy wędrują mieszkańcy Czech, Niemiec, Słowacji, Ukrainy i Stanów Zjednoczonych. W pielgrzymki ze „Szpakiem” wyruszali ludzie, którzy na co dzień nie chodzili do kościoła i nie uznawali żadnych autorytetów. Ks. Szpak cieszył się szacunkiem i uznaniem wielu pokoleń młodzieży.

Ks. Andrzej Szpak zmarł w Krakowie, 18 listopada, w seminarium salezjańskim po długiej i ciężkiej chorobie. Jego odejściu towarzyszyła modlitwa i czuwanie salezjanów oraz licznie zgromadzonej młodzieży i wychowanków, którzy pielgrzymowali do łóżka umierającego duszpasterza od kilku dni.

Subskrybuje zawartość