Informacje Katolickiej Agencji Informacyjnej

Subskrybuje zawartość
analizy opinie komentarze
Zaktualizowano: 3 godziny 27 min. temu

Papież zjadł obiad z biskupem Temuco i z przedstawicielami mieszkańców Araukanii

śr., 17/01/2018 - 20:43
Po Mszy św. na terenie dawnego lotniska Maquehue koło Temuco Franciszek udał się do Domu „Matki Krzyża Świętego”, należącego do Zgromadzenia Sióstr Krzyża Świętego, gdzie spożył obiad. Uczestniczyli w nim również miejscowy biskup Héctor Eduardo Vargas Bastidas SDB i 11 mieszkańców Araukaníi – regionu, którego stolicą jest Temucoa. Przed opuszczeniem budynku Ojciec Święty udał się na krótką modlitwę do kaplicy ich Domu i spotkał się z mieszkającymi tam ok. 40 siostrami i kilkoma kapłanami w podeszłym wieku, a także z niektórymi przełożonymi zgromadzeń zakonnych, działających w diecezji. Na zakończenie wymieniono dary.

Po pobycie w Domu Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej podało, że oprócz biskupa miejsca w obiedzie wzięło udział ośmioro przedstawicieli Mapuczów (4 kobiety i 4 mężczyzn) oraz po jednej osobie reprezentującej ofiary przemocy na wsi, drobnych rolników (kolonów) i najnowszą imigrację – jeden Haitańczyk.

Franciszek ofiarował siostrom z Domu Matki Krzyża Świętego obraz majolikowy przedstawiający Matkę Bożą Miłosierdzia z Sabaudii. Wykonała ją pracownia ceramiki artystycznej Giuseppe Mazzottiego z Albisoli w Sabaudii w północnych Włoszech.

Początki kultu Maryi Miłosierdzia sięgają soboty 18 marca 1536, gdy sędziwemu mieszkańcowi Albisoli Antonio Botta ukazała się Matka Boża, wzywając do pojednania i pokoju mieszkańców Sabaudii i Genui, toczących ze sobą wieloletnią wojnę. Powiedziała, że aby do tego doszło, przez trzy kolejne soboty mieszkańcy mają zachowywać post i obchodzić procesjonalnie miasto. Tak też się stało i wojna ustała. Na potwierdzenie tego wydarzenia w czwartą sobotę – 8 kwietnia, w przededniu Niedzieli Palmowej – Maryja raz jeszcze ukazała się swemu wiernemu czcicielowi w tym samym miejscu z rękami złożonymi do modlitwy, w wielkim geście miłosierdzia.

Watykan dementuje: nie było ataku na papieża w Chile

śr., 17/01/2018 - 20:37
Stolica Apostolska dementuje informacje o rzekomym ataku na Franciszka podczas jego obecnej wizyty w Chile. Rzucony we wtorek w stronę papieża „latający przedmiot” nie był gazetą i nie stanowił zagrożenia dla Ojca Świętego. Był to kapelusz z napisem „Módl się za chilijską rodzinę” – poinformowało Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej, publikując zdjęcie wspomnianego kapelusza.

Papież w Tremuco apeluje do ludów tubylczych o dialog na rzecz jedności i pojednania

śr., 17/01/2018 - 20:27
Starajmy się i niestrudzenie poszukujmy dialogu na rzecz jedności i pojednania – zaapelował Franciszek podczas Mszy św. „o rozwój ludów” na lotnisku Maquehue w chilijskim Temuco. Przestrzegł przed tworzeniem „pięknych” porozumień, które nigdy nie są wprowadzane w życie i przed tzw. „kulturą wzajemnego uznawania” budowaną na gruncie przemocy i zniszczenia. Przestrzegł też przed pokusą mylenia jedności z jednorodnością, gdyż – jak podkreślił – jedność nie rodzi się z neutralizowania lub wyciszania różnic. W Eucharystii wzięło udział ok. 400 tys. wiernych, wśród których była liczna grupa rodaków papieża z Argentyny.

Papież rozpoczął homilię od pozdrowienia w rodzimym języku Mapucze: „Mari, Mari” – Dzień dobry i „Küme tünngün ta niemün” – „Pokój wam”.

Sławiąc piękno regionu Araukaríi i przywołując słowa wybitnej chilijskiej poetki Gabrieli Mistral ku czci tej chilijskiej ziemi, Ojciec Święty pozdrowił szczególnie członków ludu Mapuche, a także innych ludów tubylczych, którzy mieszkają na tych ziemiach południowych: Rapanui (Wyspa Wielkanocna), Aymara, Quechua i Atakamów i wiele innych.

Zwrócił uwagę, że Araukaría nie tylko zachwyca pięknem ziemi, ale doświadcza też cierpienia, którego nie można przemilczeć i zaznaczył, że Msza św., którą sprawuje jest w intencji jej mieszkańców oraz cierpień i bólu, będących ich udziałem. Wskazał przy tym, że na lotnisku Maqueue dochodziło wcześniej do poważnych aktów łamania praw człowieka. „Ofiarowujemy tę Mszę św. za tych wszystkich, którzy cierpieli i umarli oraz za tych, którzy każdego dnia dźwigają na swoich barkach ciężar wielu niesprawiedliwości” – powiedział Ojciec Święty i poprosił o chwilę milczenia, aby ich uczcić.

Nawiązując do słów z dzisiejszej Ewangelii i modlitwy Jezusa do Ojca, aby „wszyscy byli jedno”, Franciszek zauważył, że jednym z największych zagrożeń, które dotyka i będzie dotykało chrześcijan i całą ludzkość, jest podział i konflikt, upokarzanie jednych przez drugich i dlatego zachęcił, aby podczas Eucharystii wszyscy modlili się do Boga o jedność, by nie dopuścić, by pokonały nas konflikty lub podziały. „Ta jedność, o którą błagał Jezus, jest darem, o który należy uporczywie prosić dla dobra naszej ziemi i jej dzieci” – podkreślił papież.

Przestrzegł przed pokusą mylenia jedności z jednorodnością, ponieważ jedność nie rodzi się ani się nie zrodzi z neutralizowania lub wyciszania różnic. „Jedność nie jest ani atrapą, ani przymusową integracją, ani harmonizującym wykluczeniem” – powiedział Franciszek, podkreślając, że jedność jest pojednaną różnorodnością, gdyż nie dopuszcza, aby w jej imieniu usprawiedliwiano niesprawiedliwości osobiste lub wspólnotowe. „Potrzebujemy bogactwa, które każdy może zaoferować i musimy odłożyć na bok logikę sądzenia, że istnieją kultury wyższe lub niższe” – zaapelował.

Przywołując przykład tkania pięknego chamala – indiańskiego płaszcza, Franciszek zwrócił uwagę, że sztuka jedności wymaga i żąda autentycznych rzemieślników, którzy potrafią zharmonizować różnice w „warsztatach” wiosek, ulic, placów i krajobrazów. „Nie jest to dzieło sztuki wykonane zza biurka lub tylko na podstawie dokumentów, jest to sztuka wysłuchania i rozeznawania” – powiedział Ojciec Święty.

Podkreślił, że jedność, jakiej potrzebują nasze narody, wymaga, abyśmy się nawzajem słuchali, ale przede wszystkim, abyśmy się nawzajem uznawali, a to wprowadza ludzi na drogę solidarności jako sposobu na tkanie jedności i budowania historii. Kaznodzieja stwierdził, że solidarność jest jedyną bronią przeciwko „wylesianiu” nadziei i wezwał: „Panie, uczyń nas budowniczymi jedności”.

Zaznaczył następnie, że budowanie jedności wymaga odpowiednich środków prowadzących do tego celu. Zwrócił uwagę na dwa rodzaje przemocy, które zamiast przyspieszać procesy jedności i pojednania, w ostateczności im zagrażają.

Mówca przestrzegł przed tworzeniem „pięknych” porozumień, które nigdy nie zostaną wprowadzone w życie. „Świetne słowa, wykończone plany – i konieczne – ale które nie stają się konkretem, kończą się «wymazaniem łokciem tego, co napisano ręką». To także jest przemocą, ponieważ niweczy nadzieję” – powiedział Franciszek.

Dalej przestrzegł przed „kulturą wzajemnego uznawania” budowaną na podstawie przemocy i zniszczenia, które ostatecznie żądają ceny życia ludzkiego. „Nie można prosić o uznanie, unicestwiając drugiego, ponieważ wytwarza to tylko większą przemoc i podział. Przemoc nawołuje do przemocy, zniszczenie powiększa pęknięcia i podziały” – powiedział papież i dodał: „Dlatego mówimy «nie przemocy, która niszczy» w którejkolwiek z jej dwóch form”.

Postawy te papież nazwał „lawą wulkanu”, która niszczy wszystko, wszystko spala, pozostawiając za sobą jedynie bezpłodność i pustkę. „Starajmy się i niestrudzenie poszukujmy dialogu na rzecz jedności. Dlatego stanowczo mówimy: Panie, uczyń nas budowniczymi Twojej jedności” – zaapelował Franciszek.

Na zakończenie przywołał mądrość przodków ludu Mapuche, że jesteśmy powołani do dobrego życia, co w ich języku brzmi: „Küme Mongen”. „Jak wielką drogę trzeba przejść, jak długą drogę, aby się nauczyć! – powiedział Franciszek i wezwał: „Dlatego, bracia, dla dzieci tej ziemi, dla dzieci ich dzieci, mówmy wraz Jezusem do Ojca: że my również jesteśmy jedno; uczyń nas budowniczymi jedności”.

Po kazaniu odmówiono modlitwę wiernych. W pierwszym wezwaniu proszono Boga, aby objawił w Chile swoją chwałę narodom, strzegł dzieł swego miłosierdzia, aby Kościół na całej ziemi wytrwał w niezachwianej wierze w wyznawanie Jego imienia oraz pomagał właściwą sobie dobrocią papieżowi, którego ustanowił Następcą Piotra. W drugiej modlitwie proszono, aby Pan – przyjaciel pokoju – pozwolił zrozumieć, że poznanie Go oznacza życie, a służenie Mu jest królowaniem, oraz aby uwolnił ludzi od przemocy. Trzecie wezwanie dotyczyło rodzin, aby znalazły w Bogu silną podstawę i aby ogniska domowe były miejscem cnót i miłości Rodziny Świętej. W czwartej modlitwie proszono za ludy tubylcze, zwłaszcza „za nasz lud Mapuche”, aby wierne swej kulturze i swym tradycjom, przyczyniały się swą pierwotną mądrością do prawdziwego postępu tego regionu. W piątym wezwaniu modlono się o Bożą pomoc dla rolników, uprawiających ziemię, aby mogli oczekiwać jej owoców w obfitości i w szóstym za emigrantów chilijskich na całym świecie, aby Bóg błogosławił im w ich życiu.

Na zakończenie Mszy, przed błogosławieństwem, przemówił biskup Temuco – Héctor E. Vargas Bastidas SDB. Podziękował on Ojcu Świętemu za przewodniczenie tej liturgii i za jego słowa nauczania i pociechy. Zaznaczył, że przemawia w imieniu nie tylko swojej diecezji, ale też w ogóle Kościoła z południa kraju, „z peryferii” i dodał, że jest to ziemia bogata w surowce, ale też swą kulturą, tradycjami, silna wiarą. Jej wielkim bogactwem są ludy tubylcze, które wiele wniosły do dorobku tego regionu i całego kraju, ale też wiele wycierpiały. Zapewnił, że lud tutejszy jest pełen radości z obecności na tym terenie Następcy św. Piotra i pragnie dochować wierności jemu i Kościołowi.

Ojciec Święty ze swej strony ofiarował na ręce biskupa dla całej diecezji kielich mszalny, a następnie udzielił wszystkim kończącego liturgię błogosławieństwa.

Wśród wiernych jedną z najliczniejszych grup byli Mapuche, największy lud tubylczy w kraju, zamieszkujący południe Chile i Argentyny. Obecnie należy do niego ok. 600 tys. osób. Odbieranie im ziemi i praw rozpoczęło się na początku lat 60. XIX w. po ogłoszeniu niepodległości Chile w 1818 roku. Na zamieszkane przez nich tereny wkraczało wojsko, siłą pozbawiano ich ziemi, niszczono ich tradycję i język. Od lat Mapucze domagają się przyznania należnych im praw i odzyskania swych dawnych ziem, zagarniętych przez białych kolonizatorów. Najbardziej radykalni przedstawiciele tego ludu od ponad roku podpalają kościoły katolickie i protestanckie na swych terenach, aby w ten sposób zwrócić uwagę opinii publicznej nie tylko w Chile, ale też za granicą, na swe problemy i uczynić je głośnymi i widocznymi.

Po Mszy św. Franciszek pojechał do domu „Madre de la Santa Cruz” [Matki Krzyża św.], gdzie zjadł obiad z przedstawicielami mieszkańców regionu Araukania.

Papież w Chile apeluje do ludów tubylczych o dialog na rzecz jedności i pojednania [dokumentacja]

śr., 17/01/2018 - 19:20

„Mari, Mari” (Dzień dobry)

„Küme tünngün ta niemün” „Pokój wam” (Łk 24,36).

Dziękuję Bogu, że pozwolił mi na odwiedzenie tego pięknego zakątka naszego kontynentu – Araukaríi: ziemi pobłogosławionej przez Stwórcę płodnością wielkich zielonych pól, lasów pełnych imponujących araukarii – opiewa je piąta oda Gabrieli Mistral ku czci tej chilijskiej ziemi (1) – jej majestatyczne ośnieżone wulkany, jeziora i rzeki pełne życia. Ten krajobraz wznosi nas ku Bogu i łatwo dostrzec Jego rękę w każdym stworzeniu. Wiele pokoleń mężczyzn i kobiet umiłowały i kochają tę ziemię z zazdrosną wdzięcznością. Chciałbym się zatrzymać i pozdrowić w sposób szczególny członków ludu Mapuche, a także innych ludów tubylczych, którzy mieszkają na tych ziemiach południowych: Rapanui (Wyspa Wielkanocna), Ajmara, Keczua i Atakamów, a także wiele innych.

Ta ziemia, jeśli spojrzymy na nią oczyma turystów, zachwyci nas, ale potem będziemy kontynuować naszą drogę, tak jak wcześniej. Jeśli natomiast przylgniemy do ziemi, to usłyszymy jak śpiewa: „Arauco nosi cierpienie, którego nie mogę przemilczeć, to odwieczne niesprawiedliwości, których wszyscy byli świadkami” (2).

W tym kontekście dziękczynienia za tę ziemię i jej mieszkańców, ale także cierpienia i bólu, sprawujemy Eucharystię. A czynimy to na lotnisku Maqueue, gdzie miały miejsce poważne pogwałcenia praw człowieka. Ofiarowujemy tę Mszę św. za tych wszystkich, którzy cierpieli i umarli oraz za tych, którzy każdego dnia dźwigają na swoich barkach ciężar wielu niesprawiedliwości. (… chwila milczenia) Ofiara Jezusa na krzyżu niesie wszelki grzech i ból naszych ludów, ból, który ma być odkupiony.

W usłyszanej przez nas Ewangelii, Jezus modli się do Ojca, aby „wszyscy byli jedno” (J 17, 21). W decydującej godzinie swego życia zatrzymuje się, by prosić o jedność. Jego serce wie, że jednym z największych zagrożeń, które dotyka i będzie dotykało Jego lud oraz całą ludzkość, będzie podział i konflikt, upokarzanie jednych przez innych. Ileż wylanych łez! Dzisiaj chcemy, aby ta modlitwa Jezusa stała się naszą, chcemy wraz z Nim wejść do tego ogrodu cierpienia, również z naszymi cierpieniami, aby prosić Ojca wraz z Jezusem: abyśmy i my też byli jedno. Nie pozwolić, by przemógł nas konflikt czy podziały.

Ta jedność, o którą błagał Jezus, jest darem, o który należy natarczywie prosić dla dobra naszej ziemi i jej dzieci. Trzeba też uważać na możliwe pokusy, które mogą się pojawić i „zatruć od korzeni” ten dar, jakim pragnie obdarzyć nas Bóg, i wraz z którym zachęca nas, abyśmy byli autentycznymi protagonistami historii. Jakie są te pokusy?

1. Fałszywe oznaki

Jedną z głównych pokus, którymi należy się zająć, jest mylenie jedności z jednorodnością. Jezus nie prosi Ojca, aby wszyscy byli tacy sami, identyczni; ponieważ jedność nie rodzi się, ani się nie zrodzi z neutralizowania lub wyciszania różnic. Jedność nie jest ani atrapą, ani przymusową integracją, ani harmonizującym wykluczeniem. Bogactwo jakiejś ziemi rodzi się właśnie z faktu, że każdy składnik potrafi dzielić się swoją mądrością z innymi. Nie jest i nie będzie duszącą jednorodnością, która wynika zwykle z przewagi i mocy silniejszego, ani też oddzielania, które nie uznaje dobroci innych. Jedność, o którą prosi i którą daje Jezus, uznaje to, co każdy lud, każda kultura może wnieść w tę błogosławioną ziemię. Jedność jest pojednaną różnorodnością, ponieważ nie toleruje, aby w jej imieniu usprawiedliwiano niesprawiedliwości osobiste lub wspólnotowe. Potrzebujemy bogactwa, które każdy może zaoferować, i musimy odłożyć na bok logikę sądzenia, że istnieją kultury wyższe lub niższe. Piękny chamal (płaszcz) wymaga tkaczy, którzy znają sztukę harmonizowania różnych materiałów i kolorów; którzy potrafią poświęcić czas na każdą rzecz i na każdą fazę. Można ich naśladować w sposób przemysłowy, ale wszyscy rozpoznamy, że jest to ubiór wykonany syntetycznie. Sztuka jedności wymaga i żąda autentycznych rzemieślników, którzy potrafią zharmonizować różnice w „warsztatach” wiosek, ulic, placów i krajobrazów. Nie jest to dzieło sztuki wykonane zza biurka lub tylko na podstawie dokumentów, (…) jest to sztuka wysłuchania i rozeznawania. W tym zakorzenione jest jego piękno, a także jego odporność na upływ czasu i żywioły, z jakimi będzie musiał się zmierzyć.

Jedność, jakiej potrzebują nasze narody wymaga, abyśmy się nawzajem słuchali, ale przede wszystkim, abyśmy się nawzajem uznawali – co nie oznacza tylko „otrzymania informacji o drugich […], ale zebranie tego, co zasiał w nich Duch, jako dar również dla nas” (3). To nas wprowadza na drogę solidarności jako sposobu na tkanie jedności, jako sposobu budowania historii; tej solidarności, która każe nam powiedzieć: potrzebujemy siebie nawzajem w swych różnicach, aby ta ziemia nadal była piękna. Jest to jedyna broń, jaką mamy przeciwko „wylesianiu” nadziei. Dlatego prosimy: Panie, uczyń nas budowniczymi jedności.

2. Oręże jedności

Jedność, jeśli ma być zbudowana na uznaniu i solidarności, nie może godzić się na byle jakie środki prowadzące do tego celu. Istnieją dwie postacie przemocy, które zamiast przyspieszać procesy jedności i pojednania w ostateczności im zagrażają. Przede wszystkim musimy uważać na tworzenie „pięknych” porozumień, które nigdy nie osiągną wprowadzenia w życie. Świetne słowa, wykończone plany – i konieczne – ale które nie stają się konkretem, kończą się „wymazaniem łokciem tego, co napisano ręką”. To także jest przemocą, ponieważ niweczy nadzieję.

Po drugie, należy koniecznie stwierdzić, że kultury wzajemnego uznawania nie można budować na podstawie przemocy i zniszczenia, które ostatecznie żądają ceny życia ludzkiego. Nie można prosić o uznanie, unicestwiając drugiego, ponieważ wytwarza to tylko większą przemoc i podział. Przemoc nawołuje do przemocy, zniszczenie powiększa pęknięcia i podziały. Przemoc w ostateczności fałszuje sprawę najbardziej słuszną. Dlatego mówimy „nie przemocy, która niszczy” w którejkolwiek z jej dwóch form.

Postawy te są niczym lawa wulkanu, która niszczy wszystko, wszystko spala, pozostawiając za sobą jedynie bezpłodność i pustkę. Poszukujmy natomiast drogi „działania bez użycia przemocy jako stylu polityki pokoju” (4). Starajmy się i niestrudzenie poszukujmy dialogu na rzecz jedności. Dlatego stanowczo mówimy: Panie, uczyń nas budowniczymi Twojej jedności.

My wszyscy, którzy w pewnym stopniu, jesteśmy ludźmi wziętymi z ziemi (por. Rdz 2,7), jesteśmy powołani do dobrego życia (Küme Mongen), jak nam przypomina mądrość przodków ludu Mapuche. Jak wielką drogę trzeba przejść, jak długą drogę, aby się nauczyć! Küme Monge, głębokie pragnienie, które wypływa nie tylko z naszych serc, ale rozbrzmiewa jak krzyk, jak pieśń w całym stworzeniu. Dlatego, bracia, dla dzieci tej ziemi, dla dzieci ich dzieci, mówmy wraz Jezusem do Ojca: abyśmy również stanowili jedno; uczyń nas budowniczymi jedności.

Przypisy.

1. Por. Elogios de la tierra de Chile

2. Violeta PARRA, Arauco tiene una pena.

3. Adhort. ap. Evangelii gaudium, 246.

4. Orędzie na Światowy Dzień Pokoju 2017.

Kraków: „Dialogi” w seminarium

śr., 17/01/2018 - 17:42
Abp Marek Jędraszewski wziął udział w „Dialogach”, podczas których odpowiadał na pytania kleryków Wyższego Seminarium Duchownego w Krakowie. Spotkanie miało formę podobną do „Dialogów u św. Anny”, na które są zapraszani diecezjanie.

Wydarzenie rozpoczęła wspólna modlitwa, po której przyszli kapłani zadawali metropolicie krakowskiemu pytania. Jedno z nich dotyczyło nominacji i zmian miejsca posługiwania księży – zapytano wprost czy parafie pracy neoprezbiterów nie powinny być miejscami, gdzie można się wiele nauczyć.

Arcybiskup zgodził się z tym założeniem i dodał, że w wyborze parafii dla młodego kapłana powinni mieć też wiele do powiedzenia przełożeni z seminarium, którzy bardzo dobrze znają swoich podopiecznych.

Pytano także o to, jak realizować misję Kościoła we współczesnym świecie. „W moim najgłębszym przekonaniu trzeba trzymać się wykładni tak otwartych na świat papieży jak Jan Paweł II czy Benedykt XVI. Otwartych na świat i niezwykle wrażliwych na problemy tego świata, a jednocześnie dających bardzo jasną i bardzo precyzyjną odpowiedź na wszystkie jego bolączki” – odpowiedział arcybiskup.

Klerycy zapytali także o wypominki i o to, jak pogodzić potrzebę takiej modlitwy z pokusą potraktowania jej jako „łatwego zarobku”. Arcybiskup wskazał tutaj, że kapłan jest pomostem między Bogiem a ludźmi, a jego głównym zadaniem jest właśnie modlitwa.

„Pokusy są wszędzie, ale z pokusą się walczy. Jeśli chcecie szukać skutecznej modlitwy, to módlcie się za dusze cierpiące w czyśćcu. Wiem to z osobistego doświadczenia. Ale to jest znakiem, jak bardzo ta modlitwa jest potrzebna” – powiedział.

Hierarcha musiał zmierzyć się także z wątpliwościami przyszłych duchownych o ich obecność w mediach. Przypomniał przy tym, że istnieją instrukcje wydane przez Konferencję Episkopatu Polski, które mówią na jakich zasadach księża mogą istnieć w mediach.

W jednym z ostatnich pytań poruszono kwestię komentowania przez kaznodziejów spraw społecznych, co często wiąże się z zarzutem mieszania się w politykę. Metropolita zwrócił uwagę, że głos Kościoła jest dla wielu ludzi niewygodny.

„Dzieje się tak dlatego, że Kościół w porę i nie w porę upomina się o zachowywanie prawa Bożego i wynikających z niego praw ludzkich. Musimy mówić i musimy głosić prawdę w obronie każdego człowieka” – podkreślił abp Jędraszewski, wskazując jak ważna jest obrona dzieci nienarodzonych czy też starszych i schorowanych.

Wzrost urodzeń w diecezji radomskiej

śr., 17/01/2018 - 17:38
W ubiegłym roku w diecezji radomskiej odnotowano wzrost urodzeń. Duży przyrost naturalny odnotowała parafia katedralna w Radomiu. W 2017 udzielono prawie 20 proc. więcej chrztów, niż w 2016 roku. Generalnie w 2016 roku w diecezji radomskiej udzielono 9685 chrztów, dla porównania – rok wcześniej – 9564.

Parafia Opieki Najświętszej Maryi Panny w Radomiu jest największą wspólnotą w diecezji radomskiej. Liczy kilkanaście tysięcy wiernych. Księgi parafialne odnotowały 170 urodzeń w 2017 roku, czyli o 28 więcej niż w poprzednim roku. – Przyczyniła się się do tego stabilniejsza sytuacja na rynku pracy, bo maleje bezrobocie. Również rządowy program 500+ daje większe poczucie bezpieczeństwa – mówi Radiu Plus Radom ksiądz proboszcz Krzysztof Ćwiek.

Za liczbami kryją się jednak wyzwania duszpasterskie. – Martwi mnie, że z liczby 170 chrztów, ok. 32 procent dzieci urodziło się w związkach niesakramentalnych – poinformował ks. Ćwiek.

W ostatnich trzech latach więcej chrztów udzielono w parafii Miłosierdzia Bożego w Radomiu. – Cieszymy się, że nasza wspólnota odnotowuje przyrost naturalny. Statystycznie jest więcej chrztów, niż pogrzebów. W 2017 roku umarło 22 parafian, a urodziło się 34. Podobnie było w dwóch poprzednich latach – poinformował proboszcz parafii ks. Mirosław Kszczot. – Cieszymy się, że parafia ma przyrost naturalny. Wszyscy to wiążą z programem 500+, który w jakiś sposób gwarantuje rodzinom poczucie bezpieczeństwa – dodał ks. Kszczot.

Podobna sytuacja jest także w parafii św. Stanisława w Wierzbicy. – Przybywa urodzeń w ostatnich latach, choć nadal jest więcej pogrzebów – mówi wikariusz ks. Krzysztof Bochniak.

Z danych parafii Podwyższenia Krzyża Świętego w Opocznie wynika, że w latach 2012-13 udzielono 94 chrzty, ale rok później już tylko 61. Znaczący wzrost odnotowano w 2016 roku, bowiem sakrament ten udzielono 89 dzieciom. – Dlatego trudno mówić o stałej tendencji – powiedział ks. Sławomir Ogorzałek, wikariusz parafii.

Kielce: proboszczowie ostrzegają przed zagrożeniami pożarem i zaczadzeniem

śr., 17/01/2018 - 17:23
Kuria Diecezjalna w Kielcach na prośbę Prezesa Krajowej Izby Kominiarzy, po uzyskaniu aprobaty biskupa kieleckiego Jana Piotrowskiego, zachęca i apeluje o podanie w ramach ogłoszeń parafialnych oraz umieszczenie na tablicy ogłoszeń komunikatu Prezesa Krajowej Izby Kominiarzy w związku z zagrożeniami pożarem i zaczadzeniem we wzmożonym sezonem ogrzewczym.

Marcin Ziomski – prezes Krajowej Izby Kominiarzy, wystosował komunikat, który będzie dostępny w gablotach parafialnych. Jest to zarazem deklaracja poparcia Izby Kominiarzy dla kampanii prewencyjnej „Czad i ogień”, prowadzonej przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Przypomina się w nim m.in., że kominy: instalację dymową, spalinową oraz wentylacyjną należy poddawać okresowej kontroli oraz czyszczeniu przez uprawnionego kominiarza. Profesjonalna kontrola kominiarska to nie tylko formalność, lecz główna zasada bezpieczeństwa, która pozwoli zapobiegać zaczadzeniom, pożarom, spełniając zarazem jeden z podstawowych warunków ubezpieczenia domu.

Obowiązek przeprowadzenia okresowych czyszczeń i kontroli przewodów kominowych dotyczy również budynków jednorodzinnych.

Jak wyjaśnia prezes Marcin Ziomski, tego rodzaju profilaktyka to także działania ekologiczne i profilaktyczne, mające zasadniczy wpływ na zmniejszenie emisji toksycznych gazów i pyłów do atmosfery, a w efekcie zmniejszenie smogu.

W komunikacie zachęca się także do instalacji czujników tlenku węgla oraz dymu.

Komisja KEP: chrześcijanin ma budować jedność, wspólnotę, porozumienie

śr., 17/01/2018 - 16:30
Chrześcijanin powinien budować jedność, wspólnotę i porozumienie oraz wnosić pokój w rzeczywistość świata – przypomniał dziś abp Wiktor Skworc. W rozmowie z KAI w przewie obrad Komisji Duszpasterstwa KEP jej przewodniczący wyraził nadzieję, że takie owoce dla Kościoła w Polsce będzie przynosiło przyjmowanie sakramentu bierzmowania.

Podczas rozpoczętych dziś w Warszawie dwudniowych obrad, Komisja omawia kolejny etap realizowanego właśnie programu duszpasterskiego. Jego hasłem są słowa: „Duch, który umacnia miłość”. Opracowując drugi rok tego programu, który zacznie obowiązywać od tegorocznego Adwentu, Komisja koncentruje się na darach Ducha Świętego i owocach Jego działania.

„Chodzi o aspekty społeczne działalności tych, którzy przyjęli Ducha Świętego, i którzy powinni potem ‘owocować’ dzięki darom Ducha Świętego w relacjach z innymi” – wyjaśnia KAI abp Skworc. Dodaje, że chodzi tu o budowanie jedności, wspólnoty, porozumienia oraz wnoszenie pokoju w rzeczywistość świata. „To jest zadanie ludzi Ducha Świętego” – podkreśla przewodniczący Komisji.

W programie obrad jest także dyskusja nad szkicem do programu duszpasterskiego na lata 2019-2022. Tematem ma być Eucharystia. „Chodzi nam o wydobycie i podkreślenie sakramentów inicjacji chrześcijańskiej” – zaznacza abp Skworc przypominając, że w zawiązku z tym poprzednie programy dotyczyły chrztu i bierzmowania.

Niewykluczone, że pierwszy etap tego programu w latach 2019-2020 poświęcony będzie przykazaniu „Pamiętaj, abyś dzień święty święcił”. Abp Skworc stwierdził, że Polacy nie potrafią już przeżywać niedzieli jako dnia Bożego i zwraca uwagę, że nowy program będzie już realizowany w sytuacji, gdy zacznie obowiązywać ustawa stopniowo ograniczająca handel w niedziele.

„Jak my je zagospodarujemy? To jest wyzwanie duszpasterskie” – stwierdził metropolita katowicki. Ocenił, że z jakąś ofertą dotyczącą właściwego przeżywania niedzieli powinny wyjść polskie parafie.

„Środowiskiem, które ciągle musi być wzmacniane w naszej pracy duszpasterskiej jest rodzina, bo tam się młody człowiek wszystkiego uczy, także uczy się świętowania niedzieli” – podkreślił abp Skworc.

Pytany o kondycję duchową młodego pokolenia polskich katolików przewodniczący Komisji Duszpasterstwa KEP wskazał na znaczenie wspólnoty. „Nawet jeśli człowiek przyjmie sakrament bierzmowania, ale jest pozostawiony samemu sobie, ma skromne szanse na to, żeby stać się uczniem, apostołem, misjonarzem” – przyznał abp Skworc. Dodał jednocześnie, że lekarstwem jest wsparcie wspólnoty parafialnej, wolontariatu, KSM, Światła-Życie czy innych, nowoczesnych form duszpasterskich.

„Młodzi ludzie zasadniczo bardzo pragną wspólnoty, chcą się jednoczyć w czynieniu dobra, widzimy to, jest wiele inicjatyw, w które młodzi się angażują po to, by zrobić coś dobrego” – zaznaczył metropolita katowicki. Głównym celem obecnie realizowanego programu duszpasterskiego (na lata 2017-2019) jest pogłębienie wiedzy o bierzmowaniu u wszystkich ochrzczonych oraz przybliżanie wiernym Kościoła jako wspólnoty, którą kieruje i umacnia Duch Święty

Przyjmując program Komisja Duszpasterstwa stwierdziła, że coraz więcej młodzieży rezygnuje z przyjęcia sakramentu bierzmowania, a znaczna jej część czyni to z bardzo małą świadomością. Kolejnym wyzwaniem jest fakt, że sakrament ten „zamarł” w wielu osobach dorosłych. Tymczasem dzięki pieczęci Ducha, otrzymywanej w sakramencie bierzmowania, chrześcijanin osiąga pełnię swej tożsamości i staje się świadomy swego posłannictwa w Kościele i świecie.

Celem Komisji Duszpasterstwa KEP jest inspirowanie działalności na rzecz rozeznania, rozwijania i doskonalenia powołania chrześcijańskiego. Komisja przygotowuje ramowe plany duszpasterskie, koordynuje też prace duszpasterstw specjalistycznych.

Przewodniczącym Komisji jest obecnie abp Wiktor Skworc, metropolita katowicki. Ponadto w skład tego gremium wchodzi ośmiu biskupów, w tym abp Henryk Hoser, bp Wiesław Dajczak i bp Wiesław Śmigiel. Ponadto Komisja posiada kilkunastu konsultorów, w tym kilku świeckich.

Przy Komisji działa Zespół ds. Nowej Ewangelizacji.

Ełk: Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan w diecezji ełckiej (zapowiedź)

śr., 17/01/2018 - 15:54
W ramach ełckich obchodów Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan zaplanowano wiele nabożeństw ekumenicznych oraz debatę z udziałem przedstawicieli różnych wyznań chrześcijańskich. Centralne nabożeństwo ekumeniczne z udziałem duchownych i wiernych Kościołów chrześcijańskich, odbędzie się w niedzielę, 21 stycznia w katedrze ełckiej. Tydzień ekumeniczny odbywa się w niemal całym Kościele katolickim w dniach 18-25 stycznia.

W Ełku oraz na terenie całej diecezji jest to czas, gdzie wierni różnych wyznań będą spotykali się na nabożeństwach ekumenicznych oraz koncertach w duchu jedności. Każdemu z tych dni towarzyszyć będzie osobna myśl przewodnia.

Msza święta w intencji zjednoczenia chrześcijan, odbędzie się w Ełku, w niedzielę, 21 stycznia. Eucharystii w katedrze ełckiej z udziałem duchownych i wiernych Kościoła rzymskokatolickiego, Kościoła greckokatolickiego, Kościoła prawosławnego, Kościoła ewangelicko-metodystycznego, przewodniczyć będzie ks. dr Jacek Uchan, dyrektor Wydziału Duszpasterstwa Ogólnego Ełckiej Kurii Diecezjalnej.

Tydzień ekumeniczny odbywa się w niemal całym Kościele katolickim w dniach 18-25 stycznia. Z okazji jego obchodów w Ełku odbędą się liczne nabożeństwa ekumeniczne w kościołach różnych wyznań. W piątek, 19 stycznia, w cerkwi prawosławnej zostanie odprawiona Liturgia Jordanu, a 28 stycznia, zaplanowano Nabożeństwo Ekumeniczne w Zborze ewangelicko-metodystycznym.

W przygotowanie wydarzeń związanych z Tygodniem włącza się także Miejska Biblioteka Publiczna w Ełku, która 19 stycznia w godzinach popołudniowych organizuje koncert zespołu klezmerskiego. 24 stycznia, w Czytelni dla Dorosłych Biblioteki Miejskiej odbędzie się spotkanie z o. Leonem Knabitem. W ramach Tygodnia Jedności Chrześcijan na 31 stycznia zaplanowano także debatę nt. „Cuda w świecie biblijnym i dzisiaj”.

Nabożeństwa ekumeniczne z okazji Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan odbędą się także w Mikołajkach, Piszu, Rynie, Giżycku i Suwałkach.

Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan stał się cyklicznym świętem ekumenizmu. Co roku między 18 a 25 stycznia, czyli między dawnym świętem katedry św. Piotra a świętem nawrócenia św. Pawła, chrześcijanie różnych wyznań spotykają się na całym świecie na ekumenicznych nabożeństwach, modlitwach, konferencjach, koncertach i innych wydarzeniach. Tydzień stanowi przypomnienie i zachętę do rozbudzenia wrażliwości, poczucia wspólnoty i jedności wiary.

W tym roku Tydzień przebiega pod hasłem: „Prawica Twoja wsławiła się mocą” (Wj 15,6).

Tarnów: mogą już powstawać Parafialne Zespoły Synodalne

śr., 17/01/2018 - 14:38
W diecezji tarnowskiej mogą już powstawać Parafialne Zespoły Synodalne. Jest specjalny dokument w tej sprawie. Głos tego gremium będzie ważny w dyskusji o Kościele tarnowskim i jego przyszłości. W zespołach zasiądą m.in. kapłani, osoby konsekrowane, nadzwyczajni szafarze Komunii Świętej, katecheci oraz członkowie ruchów i stowarzyszeń.

– W każdej parafii powinien być co najmniej jeden taki zespół – mówi bp Leszek Leszkiewicz, przewodniczący Komisji Przygotowawczej. – Te zespoły są powołane po to, żeby treści, które będą podejmowane na synodzie były przedyskutowane na gruncie parafialnym. Później owoce tych rozmów wrócą do synodu i będą miały ważne znaczenie w procesie tworzenia nowego prawa – dodaje.

Zespoły parafialne powinny zostać powołane do 17 marca. Podczas obrad Komisji Przygotowawczej dyskutowano także o dokumencie końcowym, który będzie podsumowaniem dotychczasowych prac, dyskusji w zespołach oraz wniosków jakie spływały z diecezji.

– Widać dużo pracy włożonej do tej pory i zaangażowania zwłaszcza jeśli chodzi o kwestię życia kapłańskiego, funkcjonowania gremiów kurialnych, perspektyw towarzyszenia rodzinie – powiedział ks. Andrzej Turek z sekretariatu Komisji Przygotowawczej. Dokument ma zostać opublikowany. Projekt zawiera propozycje powołania kilkunastu komisji synodalnych.

Inauguracja V Synodu Diecezji Tarnowskiej odbędzie się 21 kwietnia w Tarnowie. Jak poinformowała Komisja Przygotowawcza, Mszy św. w katedrze ma przewodniczyć metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski.

Uroczystości poprzedzi procesja z jednego z tarnowskich kościołów. Będą w niej niesione relikwie świętych i błogosławionych diecezji tarnowskiej.

Warszawa: modlitwy nad grobem Żydów z getta warszawskiego

śr., 17/01/2018 - 14:36
Modlitwą przy masowym grobie Żydów z getta warszawskiego rozpoczęły się dzisiejsze obchody XXI Dnia Judaizmu w Kościele katolickim w Polsce. Na stołecznym cmentarzu żydowskim modlił się przewodniczący Komitetu KEP ds. Dialogu z Judaizmem bp Rafał Markowski, naczelny Rabin Polski Michael Schudrich oraz przedstawiciele obu społeczności.

Modlitwa odmówiona została – jak powiedział ks. dr Andrzej Tulej, przewodniczący komitetu organizacyjne XXI Dnia Judaizmu – „w intencji wszystkich żydów, którzy umarli w sposób naturalny; żydów, którzy ponieśli śmierć męczeńską; żydów, którzy zginęli podczas Szoah; żydów, którzy padli ofiarą w getcie warszawskim”.

W ramach obchodów Dnia Judaizmu w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN odbywa się sympozjum „Pokój! Pokój dalekim i bliskim” (Iz 57,19) z udziałem naczelnego rabina Polski Michaela Schudricha, metropolity łódzkiego abp. Grzegorza Rysia, siostry Anny Bodzińskiej NDS (ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej z Syjonu) i rabinki Małgorzaty Kordowicz. Spotkanie prowadzi prof. Jan Grosfeld z UKSW.

Najważniejszym wydarzeniem Dnia Judaizmu będzie Liturgia Słowa, której będzie przewodniczył metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz. Już od lat towarzyszą temu nabożeństwu dwa komentarze do czytań biblijnych: katolicki i żydowski. Nabożeństwo rozpocznie się o godz. 17. w bazylice archikatedralnej w Warszawie.

Cmentarz żydowski na Woli został założony w 1806 roku za okopami granicznymi Warszawy, których przebieg do dzisiaj wyznacza ulica Okopowa. Jest jedną z największych tego typu nekropolii na świecie (zajmuje powierzchnię 33,4 hektara).

Spoczywa tu ponad 200 tysięcy osób: przywódców duchowych, działaczy politycznych, twórców kultury żydowskiej, osób zasłużonych dla polskiej kultury, gospodarki i życia społecznego, tysiące bezimiennych ofiar getta, wiele pokoleń warszawskich Żydów. To jedyny w stolicy cmentarz, na którym wciąż odbywają się pochówki.

Cmentarz został wpisany do rejestru zabytków w 1973 roku i został objęty opieką Urzędu Konserwatorskiego m. st. Warszawy. Właścicielem cmentarza jest Gmina Wyznaniowa Żydowska w Warszawie.

Post-prawda

śr., 17/01/2018 - 14:31
Kilka dni temu L’Osservatore Romano rozpowszechniał artykuł pod tytułem ‘Po relatywnie – post-prawda (fałszywe teksty Papieża)’, napisany przez włoską historyczkę Lucettę Scaraffię, członkinię włoskiego Komitetu Bioetyki, należącą do Papieskiej Rady ds. Nowej Ewangelizacji. Post-prawda to termin wskazujący na to, że fakty się nie liczą, tylko osobiste opinie, tylko emocje są ważne.

Post-prawda, a więc nie ma granicy pomiędzy prawdą a kłamstwem. Internet wspaniale komunikuje i przekazuje informacje: a tylko to nas interesuje, jak reaguje internauta na cyfrowo przekazywane informacje. Pani Scaraffia stwierdza, że dziś jesteśmy po relatywni w erze post-prawdy. Post-prawda to idea bliska pojęciu ‘poprawne politycznie’. To nie oficjalny dyskurs, nie pochodzący od władzy, alternatywny, demokratyczny, ludowy.

Wewnątrz Kościoła również spotykamy się z tym zjawiskiem fałszującym pojęcie prawdy. Niektórzy ludzi rozpowszechniają i zwracają uwagę tylko na kilka zdań papieża, które poza kontekstem mogą brzmieć zaskakująco. Rzadko czyta się cały dokument, całe orędzie, całą homilię. Wiemy, że podstawowym kryterium interpretacji danego tekstu jest czytać go w całym kontekście, czyli w tym, co zostało powiedziane czy napisane wcześniej i później.

Teraz papież Franciszek jest w Chile i Peru. W samolocie papież dał dziennikarzom zdjęcie z Hiroszimy z 1945 r., gdzie widać dziecko noszące na plecach małego martwego brata. Papież jasno powiedział, że boi się wojny nuklearnej, że jesteśmy na granicy wytrzymałości i znowu apeluje o rozbrojenie nuklearne.

W ostatnią niedzielę obchodziliśmy Dzień Uchodźców i Migrantów – temat ciągle powraca i nie mam ochoty pisać o tym już więcej. Czuję, że przychodzi moment, by przejść od pisania, od mówienia – do działania, do czynienia czegoś, by pomagać. Wszyscy zgadzamy się, że dramat jest ogromny, i że coś trzeba zrobić. Politycy również są tego świadomi, ale nie wiadomo w jaki sposób skutecznie im pomagać. Przed działaniem trzeba myśleć, trzeba zastanawiać się.

Warto wsłuchać się w słowa Ojca Świętego ze Mszy z okazji Światowego Dnia Migranta i Uchodźcy: „Czasami społeczności lokalne obawiają się, że nowo przybyli zakłócą ustalony porządek, skradną coś z tego, co z trudem zostało wybudowane. Także nowo przybyli mają obawy: boją się konfrontacji, osądu, dyskryminacji, porażki. Te obawy są uzasadnione, oparte na wątpliwościach, które z ludzkiego punktu widzenia są w pełni zrozumiałe” – te wątpliwości i lęki nie są grzeszne. Grzechem są jedynie wtedy, kiedy godzimy się, by to one określały nasze postawy, warunkowały nasze decyzje, pomniejszały w nas szacunek i wielkoduszność, a ożywiały wrogość i odrzucenie. Grzechem jest rezygnacja ze spotkania”.

Post-prawda oznacza zjawisko, gdzie człowiek nie czyta całego tekstu, zadowala się powierzchownością, opinią innych. Bardzo aktualnie brzmią dziś znane słowa Eliot’a „Where is the wisdom we have lost in knowledge? Where is the knowledge we have lost in infomation?”

Czy ktoś z czytelników czytał ostatnie orędzie papieża na Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy 2018 r. (14 stycznia 2018)? Tam proponuje się cztery działania: przyjmować, chronić, promować i integrować imigrantów i uchodźców. Czy zastanawialiśmy się, o co tutaj chodzi?

Podaję link do całego orędzia i kilka zdań o ostatnim czasowniku. „Integrować, należy do poziomu szansy ubogacania międzykulturowego zrodzonego przez obecność imigrantów i uchodźców. Integracja nie jest „asymilacją, która prowadzi do zniszczenia albo wymazania z pamięci własnej tożsamości kulturowej. Kontakt z drugim człowiekiem pozwala raczej odkryć jego «sekret», otworzyć się na niego, aby przyjąć to, co jest w nim wartościowe, a w ten sposób przyczynić się do lepszego poznania każdego. Jest to proces długotrwały, którego celem jest takie kształtowanie społeczeństw i kultur, aby coraz bardziej stawały się odzwierciedleniem wielorakich darów, jakimi Bóg obdarza ludzi”.

Zobacz orędzie papieża na Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy

Papież spotkał się z chilijskimi jezuitami

śr., 17/01/2018 - 14:27
O godz. 19.03 (23.03 czasu polskiego) Ojciec Święty przybył do sanktuarium św. Alberta Hurtato, gdzie nawiedził grób tego chilijskiego jezuity i spotkał się prywatnie ze swoimi zakonnymi braćmi.

Na spotkanie z Franciszkiem przybyło około 90 jezuitów. Nie brały w nim udziału osoby z orszaku papieskiego, a sanktuarium strzegli na zewnątrz gwardziści szwajcarscy i żandarmeria watykańska w ubraniach cywilnych.

Treść rozmowy nie została na razie przekazana do wiadomości publicznej. Jedynie Atonio Spadaro SJ – redaktor naczelny La Civiltà Cattolica stwierdził, że pytania i odpowiedzi były wspaniałe.

Przed sanktuarium czekały na Franciszka rzesze wolontariuszy oraz osób, którym pomagają. Tam Ojciec Święty spotkał się także z 40 osobami wspomaganymi przez „Ognisko Chrystusa”. Byli wśród nich między innymi młodzi imigranci. Pobłogosławił żywność, którą otrzymają potrzebujący a także poświęcił obraz Jezusa Miłosiernego.

Był to ostatni punkt wtorkowego programu pielgrzymki Franciszka do Chile.

Czytaj także: Ks. Tomasz Szyszka o wizycie papieża w Chile i Peru

Św. Albert Hurtado żył w latach 1901-52 w stołecznym Santiago. Założył tam dla opuszczonych dzieci i bezdomnych ośrodek „Ognisko Chrystusa”. Do dziś pomaga on ponad 70 tysiącom osób – bezdomnym, ubogim, dzieciom żyjącym w środowiskach patologicznych, uzależnionym od narkotyków; prowadzi hospicja, schroniska, domy opieki społecznej dla dzieci i osób starszych.

Albert Hurtado mocno podkreślał potrzebę większej obecności katolików w przestrzeni publicznej. Krytykował bezczynność i niedostrzeganie cierpienia wielu ubogich i dyskryminowanych w społeczeństwie chilijskim pierwszej połowy XX wieku. Pobudzał pracowników do zakładania katolickich związków zawodowych. Potępiał rozwarstwienie społeczne i brak wrażliwości na potrzeby bliźniego. Podkreślał, że Chrystusa możemy spotkać przede wszystkim w ubogich, którzy czekają na naszą pomoc. Zadawał wciąż pytanie: „Co zrobiłby Chrystus na moim miejscu?”. Jego nauka jest nadal aktualna, szczególnie w bardzo rozwarstwionych społeczeństwach Ameryki Południowej.

Błogosławionym ogłosił go 16 października 1994 Jan Paweł II, a świętym – 23 października 2005 Benedykt XVI w czasie pierwszej kanonizacji swego pontyfikatu (wraz z 4 innymi błogosławionymi). Należy do najpopularniejszych chilijskich świętych.

Łódź: konferencja naukowa o relacjach chrześcijańsko- żydowskich i obecności Żydów w Łodzi

śr., 17/01/2018 - 14:23
Konferencją naukową poświęconą mieszkańcom Łodzi wyznania mojżeszowego, rozpoczęły się łódzkie obchody Dnia Judaizmu, który odbywa się 17 stycznia w całym Kościele w Polsce.

Konferencję naukową, która odbyła się w Wyższym Seminarium Duchownym zainaugurował swoim wykładem zatytułowanym „Chrześcijanie wobec Żydów – wczoraj i dziś” abp dr hab. Grzegorz Ryś metropolita łódzki. – Wielu się wydaje, że dialog między Kościołem a Judaizmem, jest dialogiem międzyreligijnym. Nie, to nie jest dialog międzyreligijny! – podkreślił w swoim wystąpieniu abp Ryś. Kościół prowadzi dialog międzyreligijny z islamem, Kościół może prowadzić dialog międzyreligijny z buddyzmem, ale nie prowadzi dialogu międzyreligijnego z judaizmem. Nie, to nie jest to samo! Więzi jakie są pomiędzy Kościołem a Izraelem są nieporównywalne z tymi, jakie nas łączą z wyznawcami innych religii – zaznaczył w swoim referacie metropolita łódzki.

„Łódź żydowska. Od początku do dziś”– to tytuł drugiego wykładu, który zaprezentowała dr Joanna Podolska, Dyrektor Centrum Dialogu im. Marka Edelmana w Łodzi. W swoim przedłożeniu zaprezentowała historię społeczności żydowskiej w Łodzi od momentu przybycia pierwszych żydów do miasta, poprzez jej rozwój do momentu zakończenia II wojny światowej. Przypomniała wiele różnych miejsc, które są związane ze społecznością żydowską. – Szczególnym miejscem w życiu łódzkich żydów były synagogi, miejsca modlitwy i spotkania całej Wspólnoty Mojżeszowej – mówiła autorka wykładu. Choć w naszym mieście zachowała się tylko jedna, było ich znaczenie więcej, a ich architektura wpisała się mocno w panoramę miasta. Niezwykłą rolę, ale także wielkie znaczenie w życiu naszego miasta, odegrały wybitne postacie społeczne, takie jak np. artyści – Artur Rubinstein, Julian Tuwim czy Artur Szyk. Ich obecność i działalność wpisała się złotymi zgłoskami w historii Łodzi – dodaje Podolska.

Ostatni wykład noszący tytuł „Fenomen łódzkiego getta” przedstawił dr Adam Sitarek z Uniwersytetu Łódzkiego. – W swoim wykładzie chciałem przedstawić historię łódzkiego getta oraz to, jak kończyła się wielowiekowa obecność społeczności żydowskiej w naszym mieście – mówi wykładowca UŁ. Była to historia zamkniętej społeczności więzionej na zaledwie 4 km. kw. powierzchni miasta, gdzie stłoczono prawie 200 tys. osób skazanych od tego momentu na zagładę. W wykładzie wspomniałem także o tragicznej postaci Mordechaja Chaim Rumkowskiego, który był jedną z najbardziej rozpoznawalnych osób z getta łódzkiego, wokół której narosło wiele mitów i legend, które nie do końca znajdują swoje potwierdzenie w faktach – podkreśla prelegent.

Konferencja była jednym z trzech punktów tegorocznego Dnia Judaizmu, który obchodzony jest w Łodzi. Centralne uroczystości w Łodzi odbędą się o godz. 17:30 w namiocie, ustawionym w miejscu dawnej Wielkiej Synagogi przy skrzyżowaniu al. T. Kościuszki i ul. Zielonej w Łodzi.

Ostatnim punktem łódzkich obchodów będzie wieczorne spotkanie w Teatrze Nowym (ul. Więckowskiego 15), które będzie miało wymiar kulturalny. Spektakl „Fabryka muchołapek”, autorstwa i w reżyserii Andrzeja Barta to widowisko opowiadające o wielkości i upadku jednej z najbardziej kontrowersyjnych postaci XX wieku. Widzowie wezmą udział w procesie nad Przewodniczącym Starszeństwa Żydów w łódzkim getcie – Chaimem Rumkowskim – procesie, który nigdy się nie odbył.

Dzień Judaizmu obchodzony jest w polskim Kościele katolickim od 1997 roku. Został on wprowadzony przez Konferencję Episkopatu Polski i obchodzony jest corocznie 17 stycznia w przeddzień rozpoczęcia tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan. Celem Dnia Judaizmu jest ponowne odkrycie więzi pomiędzy judaizmem a chrześcijaństwem, które z niego wyrasta.

Chile: papież spotkał się z ofiarami nadużyć seksualnych duchownych

śr., 17/01/2018 - 14:14
Ojciec Święty podczas swego pobytu w Santiago de Chile spotkał się z ofiarami nadużyć seksualnych popełnionych przez duchownych – stwierdził dyrektor Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej, Greg Burke. Czytaj także: Ks. Tomasz Szyszka o wizycie papieża w Chile i Peru

Spotkanie miało charakter ściśle prywatny. Wziął w nim udział jedynie Franciszek i mała grupa osób. Papież wysłuchał i modlił się z ofiarami nadużyć seksualnych popełnionych przez duchownych. Greg Burke nie podał ich liczby, ani też ich wieku.

Sekretarz generalny ŚDM w Panamie prosi Polaków o modlitwę

śr., 17/01/2018 - 14:13
Prosimy Polaków o modlitwę za nas i wspólnie z nami. Dobre, jakie wynika ze Światowych Dni Młodzieży, to zawsze owoc modlitwy – mówi w rozmowie z KAI Victor Chang Gonzalez, sekretarz generalny Komitetu Organizacyjnego ŚDM Panama 2019. Na rok przed rozpoczęciem Światowych Dni Młodzieży, podsumowuje prace organizacyjne, w które włącza się Kościół w całej Ameryce Centralnej.

Dorota Abdelmoula (KAI): Do rozpoczęcia Światowych Dni Młodzieży pozostał rok. Jakie nastroje panują dziś w Panamie?

Victor Chang Gonzalez: To połączenie wielkiego napięcia i ogromnego entuzjazmu, a poruszenie panuje nie tylko u nas, ale w całej Ameryce Łacińskiej. Symbole ŚDM, czyli krzyż i ikona Matki Bożej, po raz pierwszy są na Karaibach: odwiedziły już Kubę, Haiti, Dominikanę i Portoryko zdewastowane przez ubiegłoroczny huragan „Maria”. Modlitwa przy tych symbolach po raz pierwszy jest udziałem młodych ludzi z tych terenów, którzy z wielkimi emocjami przygotowują się do spotkania w Panamie i deklarują: na pewno tam będziemy!

Jak się domyślacie, mamy wiele pracy i chcemy przyjąć papieża i młodzież z całego świata jak najlepiej. Jesteśmy malutkim krajem, dlatego musimy być naprawdę dobrze przygotowani. Ściśle współpracujemy z władzami kraju, w samym komitecie pracuje teraz ponad 300 osób, w większości są to wolontariusze z Panamy. Zaczynamy pracę o 7.00 rano, kończymy o 21.00, a nawet po pracy wysyłamy e-maile i prowadzimy rozmowy. Ale wy w Polsce przecież wiecie jak to jest! (śmiech)

Ilu pielgrzymów i wolontariuszy spodziewacie się w Panamie?

– Będziemy potrzebowali ok. 25-30 tys. wolontariuszy, w tym ok. 5-6 tys. tych, którzy przyjadą spoza naszego kraju. Ich rekrutację rozpoczniemy wkrótce, wraz z uruchomieniem systemu rejestracyjnego.

Natomiast jeśli chodzi o liczbę pielgrzymów, opieramy się na szacunkach z poprzednich edycji spotkania i możliwości, jakie stwarza nasz kraj. Spodziewamy się ok. 200 tys. pielgrzymów zagranicznych, ale tę liczbę zweryfikuje rejestracja. Wiemy, że ostatnio to Europa była najliczniej reprezentowanym kontynentem, ale styczniowa data nie jest najłatwiejszym terminem dla Was. Niemniej jednak, mamy doświadczenie tego, że młodzi ludzie są bardzo kreatywni i wielu z nich robi co tylko możliwe, by przyjechać do nas w styczniu. Mamy nadzieję, że liczba Europejczyków pozytywnie nas zaskoczy.

Szykujemy miejsca dla ponad 1 mln pielgrzymów. Poza tym, wiemy, że kiedy papież przyleci do naszego kraju, każdy w Panamie będzie chciał wziąć udział w spotkaniu z nim. A mamy ok. 4 mln mieszkańców.

Przyjeżdżając do Panamy papież spotka się także Kościołem z całego regionu środkowoamerykańskiego?

– Tak, dlatego pielgrzymka symboli ŚDM w tych krajach jest też ważnym etapem przygotowania do wizyty papieża. Entuzjazm wiernych wynika też z faktu, że papież odwiedza nasz kontynent praktycznie każdego roku: rok temu był w Kolumbii, teraz rozpoczął wizytę w Chile i Peru. Śledzimy te wydarzenia z wielką uwagą i czekamy na przyszłoroczne spotkanie.

A jak będzie wyglądała główna część papieskiej wizyty w Panamie, czyli spotkanie z uczestnikami ŚDM?

– Tak jak w ubiegłych latach, pielgrzymi zbiorą się podczas pięciu głównych uroczystości. Planujemy zorganizowanie tych wydarzeń na nadmorskim bulwarze Cinta Costera, choć oczywiście pracujemy też nad „planem B”. Poza tym chcielibyśmy, by przed południem, kiedy młodzi spotykają się na katechezach, było więcej czasu na wspólną modlitwę.

Dostajemy też wiele zgłoszeń dotyczących Festiwalu Młodych. Przeprowadziliśmy nawet sondaż wśród młodzieży latynoamerykańskiej i tych, którzy uczestniczyli we wcześniejszych ŚDM, pytając, jakiej oferty oczekują od festiwalu. Zaskoczyła nas ich odpowiedź, bo powiedzieli, że oczekują wydarzeń, których będą uczestnikami, a nie tylko widzami. Chcą spotykać się z rówieśnikami, dzielić się z nimi, współtworzyć te spotkania. Więc pod takim kątem przyglądamy się napływającym propozycjom, choć jest za wcześnie, by mówić o ostatecznym kształcie festiwalu.

Tak jak w poprzednich latach, na czas ŚDM powstanie też Centrum Powołaniowe i Strefa Pojednania. Jest też pomysł stworzenia parku tematycznego poświęconego Biblii.

Czytaj także: Duszpasterz młodzieży w Palestynie o owocach ŚDM w Polsce

W przygotowania i organizację grup włącza się też wiele ruchów, wspólnot i zakonów. Pomagają nam też całe rodziny i parafie, wszyscy, którzy chcą być częścią tego wydarzenia i wziąć udział w spotkaniu z papieżem. Także w naszym komitecie pracują osoby dosłownie w różnym wieku.

Czy jest cokolwiek, czego obawiacie się na rok przed spotkaniem młodych?

– Cokolwiek? Jest wiele takich rzeczy! (śmiech) Myślę, że przede wszystkim potrzebujemy informacji, ilu pielgrzymów wybiera się do Panamy, bo chcemy jak najlepiej przygotować dla nich wszystko, czego będą tu potrzebowali. Te szacunki, to wyzwanie każdej edycji ŚDM, bo młodzi rejestrują się tuż przed spotkaniem. Dlatego prosimy, by nie zostawiali zgłoszeń i przygotowań na ostatnia chwilę.

Ze wstępnych szacunków wynika, że najliczniej reprezentowanym narodem Europy będą w Panamie Polacy. Czy w związku z tym macie wobec nas jakieś szczególne oczekiwania?

– Wy, Polacy, doskonale wiecie, czym są Światowe Dni Młodzieży, dlatego przede wszystkim prosimy was o modlitwę z nami i za nas. Dobro, jakie wynika z ŚDM, to owoc modlitwy.

A co z przygotowaniami duchowymi? W jaki sposób my, w Polsce i Europie możemy przygotować się do spotkania z Kościołem w Panamie i na Karaibach.

– Najważniejsza jest zawsze modlitwa. Dołączajcie do modlitwy razem z nami: każdego dnia w południe odmawiamy Anioł Pański i modlitwę ŚDM w intencji tego spotkania. Także 22. każdego miesiąca modlimy się w tej intencji. Módlcie się z nami, śledźcie pielgrzymkę symboli ŚDM w Ameryce Łacińskiej, bo to pozwoli Wam zobaczyć, jak przeżywamy naszą wiarę, jak się nią dzielimy.

Panama podkreśla też, że jest krajem o jednej z największych na świecie bioróżnorodności. Czy także ten aspekt będzie podkreślany podczas ŚDM w nawiązaniu do papieskiego nauczania nt. ochrony stworzenia?

– Tak, poznawanie naszej bogatej przyrody będzie częścią Dni w Diecezjach, które przygotowujemy nie tylko w Panamie, ale też w Nikaragui i Kostaryce.

Jak będą wyglądały te dni? Z ubiegłorocznej wizyty w Panamie pamiętam, że w niektórych rejonach katolicy stanowią mniejszość, a rodziny innych obrządków i wyznań mówiły, że również chciałyby przyjąć u siebie pielgrzymów.

– Tak, w tym roku rozpoczynamy współpracę z licznymi Kościołami niekatolickimi, aby wspólnie przygotować jak najlepsze przyjęcie pielgrzymów w diecezjach. W te przygotowania włączają się także muzułmanie i żydzi – nie ma ich wielu, ale są tacy, którzy chcą przyjąć u siebie młodych ludzi.

W Kostaryce zamieszka podczas Dni w Diecezjach blisko 20 tys. pielgrzymów, tyle samo w Nikaragui. Co najmniej 80 tys. będzie też czekało na młodzież w Panamie, choć w razie potrzeby tę liczbę możemy zwiększyć. W październiku odwiedziliśmy naszych sąsiadów i mogę zapewnić, że oni już teraz nie mogą się doczekać przyjazdu gości, a w internecie odliczają dni do spotkania.

Dlatego mówimy, że te ŚDM to błogosławieństwo dla całego Kościoła Ameryki Łacińskiej. Pod koniec jesieni mieliśmy spotkanie z wszystkimi biskupami z naszego regionu, którym przedstawialiśmy stan przygotowań do spotkania. Kiedy pod koniec arcybiskup Panamy zapytał, kto z zebranych wybiera się na ŚDM, wszyscy biskupi podnieśli ręce.

Czy w takim razie październikowy synod biskupów o młodzieży również będzie etapem przygotowań do spotkania Kościoła powszechnego w Panamie?

– Jednym z czterech filarów przygotowań do ŚDM jest zrozumienie świata młodych ludzi, dlatego ten synod jest dla nas bardzo ważny i promujemy przygotowania do niego. Mamy nadzieję, że w Panamie w 2019 r. młodzież zapozna się z przesłaniem wypracowanym podczas synodu biskupów.

Ten synod to prawdziwy prezent dla Kościoła, który chce zrozumieć, jak być blisko młodych ludzi, jakie oni mają potrzeby – podobnie, jak pyta o to przy okazji Światowych Dni Młodzieży.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Dorota Abdelmoula

Chile: Franciszek wzywa więźniarki do walki ze stereotypami

śr., 17/01/2018 - 14:11
Do walki z wszelkiego rodzaju stereotypami, etykietkami, mówiącymi, że nie można lub nie warto się zmienić, zachęcił Franciszek więźniarki, przebywające w Kobiecym Ośrodku Penitencjarnym św. Joachima w Santiago de Chile. „Każdy wysiłek, podejmowany w imię walki o lepsze jutro – chociaż wielokrotnie może się wydawać, że wpada w studnię bez dna – zawsze przyniesie owoce i zostanie wam wynagrodzony” – powiedział Ojciec Święty i podkreślił, że utrata wolności nie jest synonimem utraty marzeń, nadziei czy godności. Na spotkaniu byli obecni m.in. arcybiskup Santiago kard. Ricrado Ezzati, sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej kard. Pietro Parolin i prezydent Chile Michelle Bachelet.

Przybyłego papamobilem na miejsce papieża powitali najpierw komendant zakładu i 5 sprawujących tam posługę kapelanów a następnie kwiatami dwie osadzone-matki z dziećmi na rękach i kobieta w ciąży. Następnie w towarzystwie kierownictwa placówki zwiedził niektóre jej części. Przez dłuższą chwilę ściskał wyciągnięte do niego dłonie i brał na ręce dzieci niektórych skazanych; towarzyszyły temu skoczne piosenki, śpiewane przez chór przebywających tam kobiet.

Gdy Franciszek zajął miejsce na przygotowanym dla niego fotelu, powitała go s. Nelly León ze Zgromadzenia Sióstr Dobrego Pasterza – z apostolatu więziennictwa w Chile. Powiedziała, że jest to „cudowna służba kościelna, obejmująca tysiące więźniów w całym kraju i pełniona przez setki pracowników duszpasterskich, którzy dzielą swe życie z osobami pozbawionymi wolności i strażnikami i którzy z miłością przeżywają swoją wiarę, szlachetnie i wielkodusznie pomagając nam codziennie”. Zaznaczyła, że zgromadzonych tu ponad 600 skazanych kobiet reprezentuje nie tylko ten zakład karny, ale także ok. 50 tys. więźniów – mężczyzn i kobiet – w całym Chile i różnych przekonań. Oznajmiła, że w każdą niedzielę w więziennej kaplicy pw. Dobrego Pasterza sprawowana jest Msza św., która jest „świadectwem pewności, że życie triumfuje nad śmiercią, dobro nad złem a prawość serca nad oschłością egoizmu”. Na zakończenie poprosiła o papieskie błogosławieństwo dla wszystkich przebywających w tym i innych podobnych miejscach.

Z kolei w imieniu wszystkich pozbawionych wolności mężczyzn i kobiet papieża pozdrowiła więźniarka Janeth Zurita. Powiedziała, że dzieci więźniarek cierpią bardziej od swych matek, a ich marzenia załamują się i to budzi „w nas głęboki ból”. Podziękowała kapelanom i innym pracownikom apostolatu za ich wysiłki, aby ulżyć ich doli. Poprosiła papieża, aby pamiętał o osadzonych i ich dzieciach w swych modlitwach. Mówiła o trudnych warunkach, w jakich przebywają kobiety osadzone w więzieniach i zaapelowała o wpłynięcie na władze, aby doprowadziły do zmiany sytuacji zwłaszcza kobiet-matek i spodziewających się dziecka. Przeprosiła przy tym i prosiła o wybaczenie społeczeństwo za zło, wyrządzone przez osoby, które weszły w konflikt z prawem, a na zakończenie również poprosiła Ojca Świętego o błogosławieństwo.

Więźniarki zaśpiewały, trzymając w rękach białe chusty i machając nimi, specjalny, okolicznościowy hymn na cześć papieża, powstały – jak zapewniła s. Nelly – z tekstów-próśb, spisanych przez kobiety w ciągu kilkumiesięcznych przygotowań do dzisiejszego wydarzenia.

Po tych wszystkich powitaniach głos zabrał Franciszek, który wielokrotnie odchodził od przygotowanego wcześniej przemówienia, powtarzając, podkreślając lub rozszerzając swe niektóre słowa i sformułowania. Na wstępie podziękował za świadectwa siostrze i więźniarce za „przypomnienie nam działań, bez których się odczłowieczamy, tracimy świadomość tego, że się mylimy i że każdego dnia jesteśmy wzywani do rozpoczynania od nowa”.

Nawiązując do słów Jezusa: „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem”, papież zaznaczył, że zaprasza On nas do porzucenia prostej logiki dzielenia rzeczywistości na dobrych i złych, aby wejść w tę lub inną dynamikę zdolną do przyjęcia kruchości, ograniczeń a nawet grzechu, aby pomóc sobie pójść naprzód.

Czytaj także: Ks. Tomasz Szyszka o wizycie papieża w Chile i Peru

Odnosząc się do gestu powitania przez dwie matki ze swymi dziećmi Ojciec Święty wskazał na dwa „słowa klucze”: matka i dzieci. Przypomniał, że macierzyństwo jest jednym z najcudowniejszych podarunków, jakie można otrzymać. „Dziś stajecie w obliczu bardzo podobnego wyzwania: chodzi również o zrodzenie życia. Dziś jesteście proszone o zrodzenie przyszłości” – powiedział mówca i zaznaczył, że kobiety mają niewiarygodną zdolność przystosowywania się do sytuacji i pójścia naprzód oraz zdolność, która pozwala im walczyć z licznymi determinizmami „urzeczowiającymi”, a więc traktującymi ludzi jak rzeczy czy numery, a to prowadzi do zabicia nadziei.

Cytując wypowiedź Janeth Franciszek podkreślił, że utrata wolności nie jest synonimem utraty marzeń, nadziei czy godności, po czym kilkakrotnie podkreślił, odchodząc od przygotowanego tekstu, znaczenie ludzkiej godności. Zachęcił kobiety do walki z wszelkiego rodzaju stereotypami, etykietkami, mówiącymi, że nie można lub nie warto się zmienić albo że wynik jest zawsze taki sam. „Każdy wysiłek, podejmowany w imię walki o lepsze jutro – chociaż wielokrotnie może się wydawać, że wpada w studnię bez dna – zawsze przyniesie owoce i zostanie wam wynagrodzony” – powiedział Ojciec Święty.

Przechodząc do dzieci zaznaczył, że są one siłą, nadzieją, bodźcem. „Są żywą pamięcią, że życie buduje się w imię przyszłości, a nie oglądając się wstecz” – powiedział papież. Zwrócił uwagę, że pozbawienie wolności, ale nie jest sytuacją ostateczną. Zachęcił osadzone w więzieniu kobiety do spoglądania w przyszłość z nadzieją i wezwał do wzmożenia wszelkich możliwych wysiłków, aby rozwijać i umacniać takie projekty jak „Espacio Mandela” i Fundacja „Kobieto, powstań”.

Ojciec Święty zauważył, że nazwa Fundacji przypomina ewangeliczny fragment dotyczący uzdrowienia przez Chrystusa córki Jaira i Jego słów: „Dziewczynko, mówię ci, wstań!”. „Inicjatywy tego rodzaju są żywym znakiem tego Jezusa, który wkracza w życie każdego z nas, który wychodzi poza wszelkie szyderstwa, który żadnej bitwy nie uważa za przegraną, ale bierze nas za ręce i zaprasza, byśmy powstali” – powiedział Franciszek.

Przestrzegł następnie, aby wyroków więzienia nie sprowadzać tylko do kary, ale aby równocześnie wprowadzać np. programy szkolenia zawodowego. „Bezpieczeństwa publicznego nie należy sprowadzać jedynie do środków większej kontroli, ale i przede wszystkim trzeba je budować za pomocą środków zapobiegawczych przez pracę, oświatę i więcej życia wspólnotowego” – zaznaczył papież.

Na zakończenie pobłogosławił, pozdrowił i zawierzył Maryi Pannie wszystkich pracowników duszpasterstwa, wolontariuszy, funkcjonariuszy żandarmerii i ich rodziny.

Po przemówieniu Franciszka dwie więźniarki ofiarowały mu jako podarunek wykonaną przez osadzone tam kobiety piękną szkatułkę, on zaś podarował zakładowi karnemu ceramiczną płaskorzeźbę przedstawiającą Matke Bożą, wykonaną przez włoską pracownię Valentiny Pietrosanti z Sermonety (Lacjum). Jest to reprodukcja fragmentu większego dzieła z około 1487, wykonanego przez Lukę della Robbia dla szpitala we Florencji, według projektu Filippo Brunelleschiego z początku XV wieku.

Następnie Ojciec Święty opuścił zakład karny, żegnany owacyjnie przez więźniarki, ściskając ich ręce a przed ostatecznym wyjściem do samochodu na prośbę personelu dał się namówić na wspólne zdjęcie, po czym odjechał do stołecznej katedry.

Papież do biskupów chilijskich: Nie dla klerykalizmu i idealnych światów

śr., 17/01/2018 - 13:49
„Nie dla klerykalizmu i idealnych światów, które wkraczają jedynie w nasze schematy, ale nie dotykają niczyjego życia” – wezwał Franciszek chilijskich biskupów podczas spotkania w zakrystii katedry w Santiago de Chile. Papież wskazał na potrzebę pogłębiania „świadomości bycia Ludem Bożym” i pobudzania oraz zachęcania świeckich, którzy nie są „parobkami ani pracownikami”, w klimacie rozeznania i synodalności, do podjęcia ewangelizacyjnej i prorockiej misji Kościoła.

Publikujemy tekst papieskiego przemówienia.

Drodzy Bracia,

Dziękuję za słowa przewodniczącego Konferencji Episkopatu, skierowane do mnie w imieniu was wszystkich.

W pierwszej kolejności chcę pozdrowić Jego Ekscelencję Bernardino Piñerę Carvallo, który w tym roku będzie obchodził 60-lecie biskupstwa jako najstarszy biskup na świecie zarówno pod względem wieku, jak i ze względu na staż biskupi. Uczestniczył on w czterech sesjach Soboru Watykańskiego II – piękna żywa pamięć!

Wkrótce minie rok od waszej wizyty ad limina, a teraz przyszła kolej na moje odwiedziny i cieszy mnie, że spotkanie to odbywa się po tym, które miałem ze „światem konsekrowanym”. Jedno bowiem z głównych naszych zadań to właśnie być blisko naszych osób konsekrowanych i naszych prezbiterów. Jeśli pasterz się gubi, owce także się rozproszą i padną łupem jakiegoś wilka. Bracia, utrzymujcie ojcowską więź ze swymi kapłanami! Więź, która nie jest ani paternalizmem ani nadużywaniem swej władzy. Jest to dar, o który trzeba prosić. Bądźcie blisko swych księży na wzór św. Józefa. Jest to ojcostwo, które pomaga wzrastać i rozwijać charyzmaty, jakie Duch zechciał rozlać na poszczególnych waszych kapłanów.

Wiem, że mamy mało czasu na to „pozdrowienie”, ale chciałbym podjąć kilka punktów spotkania, które odbyliśmy w Rzymie i które mogę streścić w następującym wyrażeniu: świadomość bycia ludem.

Jednym z problemów, przed którym stoją nasze dzisiejsze społeczeństwa, jest poczucie osierocenia, to znaczy uczucie nieprzynależenia do nikogo. To „postmodernistyczne” uczucie może przenikać do nas i do naszego duchowieństwa, a wówczas zaczynamy wierzyć, że nie należymy do nikogo, zapominając, że jesteśmy częścią świętego wiernego Ludu Bożego, i że Kościół nie jest i nigdy nie będzie jakąś elitą osób konsekrowanych, kapłanów lub biskupów. Nie będziemy mogli wspierać swego życia, swego powołania lub posługiwania bez tej świadomości bycia Ludem. Zapominanie o tym – mówiłem o tym na posiedzeniu Komisji dla Ameryki Łacińskiej – „pociąga za sobą różne niebezpieczeństwa i/lub wypaczenia w samym naszym osobistym i wspólnotowym przeżywaniu tej posługi, którą Kościół nam powierzył”(1). Brak świadomości przynależności do Ludu Bożego jako sługi, a nie jako szefowie, może nas doprowadzić do jednej z pokus, wyrządzających najwięcej szkód dynamizmowi misyjnemu, do którego pobudzania jesteśmy wzywani: chodzi o klerykalizm, będący karykaturą otrzymanego powołania.

Czytaj także: Ks. Tomasz Szyszka o wizycie papieża w Chile i Peru

Brak świadomości tego, że misja jest sprawą całego Kościoła, a nie tylko księdza czy biskupa, ogranicza perspektywę i – co gorsza – ogranicza wszystkie inicjatywy, jakie Duch może wzbudzać pośród nas. Powiedzmy to jasno – świeccy nie są naszymi parobkami ani naszymi pracownikami. Nie muszą powtarzać jak „papugi” tego, co mówimy. „Klerykalizm, nie pobudzając różnych wkładów i propozycji, stopniowo gasi ten proroczy ogień, którego świadectwo powinien dawać cały Kościół pośród swoich ludów. Klerykalizm zapomina, że widzialność i sakramentalność Kościoła przynależy do całego Ludu Bożego (por. „Lumen gentium”, 9-14), a nie tylko do nielicznych wybranych i oświeconych”(2).

Wystrzegajmy się, proszę, tej pokusy, zwłaszcza w seminariach i w całym procesie formacyjnym. Seminaria winny kłaść szczególny nacisk na to, aby przyszli kapłani byli w stanie służyć świętemu wiernemu Ludowi Bożemu, uznając różnorodność kultur i wyrzekając się pokusy klerykalizmu w jakiejkolwiek postaci. Kapłan jest sługą Jezusa Chrystusa, który jest główną postacią uobecniającą się w całym Ludzie Bożym. Kapłani dnia jutrzejszego muszą się formować, patrząc na dzień jutrzejszy, gdyż swą posługę będą sprawowali w świecie zeświecczonym i tym samym wymaga ona od nas, pasterzy, rozeznania, jak przygotować ich do pełnienia swej misji w tym konkretnym scenariuszu, a nie w naszych „idealnych światach lub państwach”. Jest to misja, która ma miejsce w braterskiej jedności z całym Ludem Bożym. Działanie razem oraz pobudzanie i zachęcanie świeckich w klimacie rozeznania i synodalności – oto dwie zasadnicze cechy charakterystyczne w kapłanie jutra. Nie dla klerykalizmu i idealnych światów, które wkraczają jedynie w nasze schematy, ale nie dotykają niczyjego życia.

I tu trzeba prosić, prosić Ducha Świętego o dar marzenia i pracowania na rzecz opcji misyjnej i proroczej, która byłaby zdolna do przemiany wszystkiego, aby zwyczaje, style, rozkłady zajęć, język i cała struktura kościelna stały się narzędziem dostosowanym bardziej do ewangelizacji Chile niż dla samozachowawczości kościelnej. Nie bójmy się odciąć się od tego, co oddziela nas od nakazu misyjnego (3).

Bracia, powierzmy się macierzyńskiej opiece Maryi, Matki Chile. Módlmy się wspólnie za naszych kapłanów, za nasze osoby konsekrowane; módlmy się za święty wierny Lud Boży.

Przypisy:

1. Carta al Cardenal Marc Ouellet, Presidente de la Pontificia Comisión para América Latina (21 marca 2016)

2. Tamże

3. Por. Adhort, ap. Evangelii gaudium, 27.

Franciszek do chilijskich duchownych: nie przeżuwajcie rozpaczy

śr., 17/01/2018 - 13:37
„Kościół z ranami jest w stanie zrozumieć rany dzisiejszego świata i utożsamiać się z nimi, cierpieć je, towarzyszyć im i próbować leczyć je” – powiedział Franciszek podczas spotkania z kapłanami, osobami konsekrowanymi, seminarzystami w katedrze w Santiago. Papież przestrzegł chilijskich duchownych by nie „przeżuwali rozpaczy” i wskazał, że chwilą „wstrząsu i bólu” były dla chilijskiego Kościoła nadużycia dokonane wobec nieletnich przez osoby duchowne i z uznaniem mówił o tym, jak wiele robi się dla przezwyciężenia tego „poważnego i bolesnego zła”.

Publikujemy tekst papieskiego przemówienia.

Drodzy bracia i siostry,

Cieszę się, że mogę spotkać się z wami. Podoba mi się sposób, w jaki kard. Ezzati przedstawił was: „Oto (…) kobiety konsekrowane, mężczyźni konsekrowani, prezbiterzy, diakoni stali, seminarzyści”. Przypomniał mi się dzień naszych święceń lub konsekracji, gdy po przedstawieniu nas mówiliśmy: „Oto jestem, Panie, aby pełnić Twoją wolę”. Podczas tego spotkania chcemy powiedzieć Panu: „Oto jesteśmy”, aby ponowić swoje „tak”. Chcemy ponownie razem odpowiedzieć na wezwanie, które pewnego dnia przeniknęło nasze serca.

I w tym celu pomocne nam będzie, jak sądzę, wyjście od wysłuchanego fragmentu Ewangelii i zwrócenie uwagi na trzy elementy z życia Piotra i pierwszej wspólnoty: Piotr – wspólnota przygnębiona, Piotr – wspólnota doświadczająca przebaczenia oraz Piotr – wspólnota przemieniona. Posługuję się tym dwumianem: Piotr – wspólnota, gdyż życie apostołów zawsze ma ten podwójny aspekt: osobowy i wspólnotowy. Idą ze sobą w parze i nie możemy ich rozdzielać. Owszem, jesteśmy powołani indywidualnie, ale zawsze aby być częścią większej grupy. Nie ma „powołaniowego selfie”. Powołanie wymaga, aby zdjęcie zrobił ci ktoś inny, co możemy począć?

1. Piotr przygnębiony

Zawsze podobał mi się styl Ewangelii, który nie ozdabia ani nie osładza wydarzeń, ani nie maluje ich jako piękne. Przedstawiają nam one życie takim, jakim ono jest, a nie jakie powinno być. Ewangelia nie boi się ukazywać nam chwil trudnych a nawet konfliktowych, przez które przechodzili uczniowie.

Odtwórzmy tę scenę. Zabito Jezusa, a niektóre kobiety powiedziały, że On żyje (por. Łk 24, 22-24). Jeśli nawet widziały Jezusa Zmartwychwstałego, to samo to wydarzenie jest tak silne, że uczniowie będą potrzebowali czasu, aby zrozumieć, co się stało. Zrozumienie to dotrze do nich w dniu Pięćdziesiątnicy, wraz z zesłaniem na nich Ducha Świętego. Wkroczenie Zmartwychwstałego da czas, aby przeniknąć do serc Jego bliskich.

Uczniowie powracają na swoją ziemię. Będą robić to, co umieli, czyli łowić ryby. Ale nie wszyscy, tylko niektórzy. Podzieleni, rozbici? Nie wiemy tego. Ewangelia mówi nam tylko, że ci, którzy byli, niczego nie ułowili – mają puste sieci.

Ale była też inna pustka, która ciążyła nieświadomie nad nimi: zamęt i przygnębienie z powodu śmierci ich Mistrza. Nie ma Go już, został ukrzyżowany. Ale nie tylko Jego ukrzyżowano, lecz także ich, gdyż śmierć Jezusa ujawniła wir konfliktów w sercach Jego przyjaciół. Piotr się Go zaparł, Judasz Go zdradził, pozostali uciekli albo się ukryli. Pozostała jedynie garstka kobiet i umiłowany uczeń. Reszta odeszła. Wystarczyło kilka dni, a wszystko się zawaliło. Są to godziny zamętu i przygnębienia w życiu ucznia. W chwilach, „w których wskutek wydarzeń kulturalnych i historycznych unosił się tuman prześladowań, nieszczęścia, wątpliwości itd., nie jest łatwo trafić na drogę, którą należy kroczyć. Istnieją różne pokusy właściwe temu okresowi: dyskutowania o ideach, brak należytej uwagi poświęcanej temu, co się wydarzyło, nadmierne skupianie się na prześladowcach… i sądzę, że najgorszą pokusą ze wszystkich jest oddawanie się przeżuwaniu rozpaczy” (1). Tak, oddawanie się przeżuwaniu rozpaczy.

Jak nam mówił kard. Ezzati, „życie kapłańskie i konsekrowane w Chile przeszło i przechodzi trudne godziny nieobojętnych wstrząsów i wyzwań. Wraz z wiernością ogromnej większości wyrósł także kąkol zła, z jego następstwem zgorszenia i dezercji”.

Chwila wstrząsów. Znam ból, wywołany przez nadużycia dokonane na nieletnich i śledzę uważnie to, jak wiele robi się dla przezwyciężenia tego poważnego i bolesnego zła. Jest to ból z powodu szkód i cierpienia ofiar i ich rodzin, które zobaczyły, że zdradzono ich zaufanie, pokładane w sługach Kościoła. Ból z powodu cierpienia wspólnot kościelnych, a także ból was, bracia, którzy oprócz wyczerpania z powodu swego oddania, przeżyliście szkody spowodowane podejrzeniami i zwątpieniami, które w niektórych lub wielu z was mogły zasiać wątpliwości, lęk i nieufność. Wiem, że czasami doświadczaliście zniewag w metrze lub idąc ulicą; za to, że idzie się ubranym „po księżowsku” w wielu wypadkach płaci się wysoką cenę. Dlatego zapraszam was, abyśmy prosili Boga o jasność umysłu do nazywania rzeczy po imieniu, o męstwo proszenia o wybaczenie i zdolność uczenia się słuchania tego, co On nam mówi.

Czytaj także: Ks. Tomasz Szyszka o wizycie papieża w Chile i Peru

Chciałbym dodać ponadto inny ważny aspekt. Nasze społeczeństwa zmieniają się. Dzisiejsze Chile różni się bardzo od tego, które poznałem w czasach mojej młodości, gdy się formowałem. Rodzą się nowe i różne formy kulturalne, które nie pasują do znanych nam ram. I musimy przyznać, że często nie wiemy, jak się dostosować do tych nowych okoliczności. Nieraz marzymy o „cebulach z Egiptu” i zapominamy, że ziemia obiecana jest jeszcze przed nami. I to, że obietnica jest z wczoraj, ale dotyczy jutra. I możemy ulec pokusie zamknięcia się w sobie i izolowania się, aby bronić swoich stanowisk, które kończą się jedynie jako dobre monologi. Możemy doświadczać pokusy myślenia, że wszystko jest złe i zamiast głosić „dobrą nowinę”, jedyne, co wyznajemy, to apatia i rozczarowanie. W ten sposób zamykamy oczy na wyzwania duszpasterskie, sądząc, że Duch nie będzie miał nic do powiedzenia. I tak oto zapominamy, że Ewangelia jest drogą nawrócenia, ale nie tylko „innych”, lecz także nas samych.

Czy nam się to podoba czy nie, jesteśmy wezwani do stawiania czoła rzeczywistości takiej, jaka nam się ukazuje – rzeczywistości osobistej, wspólnotowej i społecznej. Apostołowie mówią, że sieci są puste i możemy zrozumieć uczucia, jakie to wywołuje. Wracają do siebie bez wielkich przygód, o których można by opowiadać. Wracają do domu z pustymi rękami, wracają do domu przygnębieni.

Co pozostało z tych uczniów – silnych, pełnych zapału i życia, którzy czuli się wybranymi i zostawili wszystko, aby pójść za Jezusem (por. Mk 1, 16-20)? Co zostało z tych uczniów pewnych siebie, którzy poszliby do więzienia, a nawet oddaliby życie za swego Nauczyciela (por. Łk 22, 33), którzy aby bronić Go, chcieli rzucić ogień na ziemię (por. Łk 9, 54) i w Jego obronie wyciągnęli miecz i walczyli (por. Łk 22, 49-51)? Co zostało z Piotra, który upominał swego Nauczyciela, mówiąc, jak powinien On prowadzić swoje życie (por. Mk 8, 31-33)?

2. Piotr doświadczający przebaczenia

Oto godzina prawdy w życiu pierwszej wspólnoty. Oto godzina, w której Piotr zderzył się z częścią samego siebie, z częścią prawdy o sobie, której często nie chciał widzieć. Doświadczył swych ograniczeń, swej kruchości, swego bycia grzesznikiem. Piotr, spontaniczny, pobudliwy szef i zbawca, z dużą dawką samowystarczalności i nadmiarem zaufania do samego siebie oraz swoich możliwości, musiał ulec swej słabości i grzechowi. Był takim samym grzesznikiem jak inni, był tak samo potrzebujący jak inni, był tak samo kruchy jak inni. Piotr zawiódł Tego, któremu przysięgał ochronę. Oto kluczowa godzina w życiu Piotra.

Jako uczniom, jako Kościołowi może nam się przydarzyć to samo: są chwile, podczas których zderzamy się nie ze swoją chwałą, ale ze swoją słabością. Kluczowe godziny w życiu uczniów, ale jest to także godzina w której rodzi się apostoł. Niech nas poprowadzi tekst.

„A gdy spożyli śniadanie, rzekł Jezus do Szymona Piotra: «Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej anieli ci?” (J 21, 15).

Po posiłku Jezus zaprasza Piotra na przechadzkę i jedynym słowem jest pytanie, pytanie o miłość: „Czy miłujesz Mnie?”. Jezus nie czyni wyrzutów ani potępień. Jedyne, co chce zrobić, to uratować Piotra; chce uratować go od niebezpieczeństwa pozostawania zamkniętym w swym grzechu, aby nie trwał w „przeżuwaniu” rozpaczy, będącej owocem jego ograniczenia; od niebezpieczeństwa zaniedbania z powodu swoich ograniczeń całego tego dobra, które przeżył z Jezusem. Jezus chce go ustrzec od zamknięcia się w sobie i od izolacji. Chce go uratować od tej niszczycielskiej postawy, jaką jest użalanie się nad sobą lub, przeciwnie, popadanie w pogląd, że „to wszystko jedno”, który ostatecznie kończy się rozcieńczaniem wszelkiego zaangażowania w jeszcze szkodliwszym relatywizmie. Chce go wyzwolić od uważania za wroga każdego, kto się mu sprzeciwia, lub nie godzenia się z pogodą ducha z przeciwieństwami lub krytykami. Chce go uwolnić od smutku, a zwłaszcza od niezadowolenia. Poprzez to pytanie Jezus zaprasza Piotra, aby słuchał swego serca i uczył się rozeznawania. Albowiem „nie od Boga pochodziła obrona prawdy za cenę miłości ani miłości kosztem prawdy, ani równowaga kosztem ich obu. Jezus chce nie dopuścić do tego, aby Piotr stał się szczerym niszczycielem lub miłosiernym kłamcą albo speszonym sparaliżowanym” (2), jak mogłoby się nam przytrafić w tych okolicznościach.

Jezus zapytał Piotra o jego miłość i nalegał na niego, aby mógł udzielić odpowiedzi realistycznej: „Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham” (J 21, 17). W ten sposób Jezus utwierdza go w misji. W ten sposób staje się on ostatecznie Jego apostołem.

Cóż umacnia Piotra jako apostoła? Co nas podtrzymuje, jako apostołów? Tylko jedno: „Dostąpiliśmy miłosierdzia” (1 Tm 1, 12-16). „Pośród naszych grzechów, ograniczeń, bied, pośród naszych rozlicznych upadków Jezus Chrystus zobaczył nas, zbliżył się, podał nam rękę i okazał nam miłosierdzie. Każdy z nas może wspomnieć, i zapamiętać wiele razy, kiedy Pan go zobaczył, spojrzał na niego, zbliżył się i okazał mu miłosierdzie” (3). Nie jesteśmy tutaj dlatego, że jesteśmy lepsi od innych. Nie jesteśmy superbohaterami, którzy z wyżyn zniżają się na spotkanie ze „śmiertelnikami”. Zostaliśmy raczej posłani ze świadomością bycia mężczyznami i kobietami, którym wybaczono. I to jest źródłem naszej radości. Jesteśmy konsekrowanymi i duszpasterzami na podobieństwo Jezusa zranionego, zmarłego i zmartwychwstałego. Osoba konsekrowana to ta, która znajduje w swych własnych ranach znaki Zmartwychwstania. Która potrafi zobaczyć w ranach świata moc Zmartwychwstania. Która, jak Jezus, nie wychodzi na spotkanie swych braci z wyrzutami i potępieniem.

Jezus Chrystus nie ukazuje się swoim uczniom bez ran; to właśnie na widok Jego ran Tomasz może wyznać wiarę. Jesteśmy wezwani, aby nie zacierać ani nie ukrywać swych ran. Kościół z ranami jest w stanie zrozumieć rany dzisiejszego świata i utożsamiać się z nimi, cierpieć je, towarzyszyć im i próbować leczyć je. Kościół z ranami nie stawia się w centrum, nie uważa się za doskonały, ale stawia tam Jedynego, który może leczyć rany i który nazywa się Jezus Chrystus.

Świadomość posiadania ran nas wyzwala; co więcej – uwalnia nas od stawania się punktem odniesienia dla samych siebie, uważania się za najdoskonalszych. Uwalnia nas od tej tendencji „prometejskiej tych, którzy w ostateczności liczą tylko na własne siły i stawiają siebie wyżej od innych, ponieważ zachowują określone normy albo ponieważ są niewzruszenie wierni wobec pewnego katolickiego stylu z przeszłości.” (4).

W Jezusie nasze rany zmartwychwstają. Czynią nas solidarnymi; pomagają nam obalać mury, które zamykają nas w działalności elitarnej, aby pobudzić nas do budowania mostów i do wychodzenia naprzeciw tak wielu spragnionym tej samej miłości miłosiernej, którą tylko Chrystus może nam ofiarować. „Ileż razy marzymy o planach apostolskich ekspansjonistycznych, drobiazgowych i dobrze nakreślonych, typowych dla przegranych generałów! W ten sposób przekreślamy naszą historię Kościoła, która jest chwalebna jako historia ofiar, nadziei, codziennej walki, życia spędzonego na służbie, wytrwałości w żmudnej pracy, ponieważ każda praca jest «potem naszego czoła»” (5). Widzę z pewnym zatroskaniem, że istnieją wspólnoty, które żyją bardziej pragnieniem znalezienia się na świeczniku, zajmowania miejsca, pojawienia się i pokazania, aniżeli zakasania rękawów i wyjścia, aby dotknąć pełnej cierpień rzeczywistości naszego wiernego ludu.

Ileż dyskusji przywołuje refleksja tego świętego Chilijczyka, który ostrzegał: „Będą więc fałszywe wszystkie te metody, które są narzucane w celu ujednolicania; wszystkie, które usiłują skierować nas do Boga, skłaniając do zapomnienia o naszych braciach; wszystkie, które sprawiają, że zamykamy oczy na wszechświat, zamiast uczyć nas otwierać je, aby wznosić wszystko ku Stwórcy każdego bytu; wszystkie, które czynią nas egoistami i sprawiają, że zamykamy się w samych sobie” (6).

Lud Boży nie oczekuje ani nie potrzebuje naszych superbohaterów, czeka na duszpasterzy, osoby konsekrowane, które potrafią współczuć, potrafią wziąć za rękę, zatrzymać się przy tym, kto upadł i – podobnie, jak Jezus – pomagają wyjść z tego błędnego koła „przeżuwania” rozpaczy, które zatruwa duszę.

3. Piotr przemieniony

Jezus zaprasza Piotra do rozeznania i w ten sposób zaczynają przybierać na sile liczne wydarzenia w życiu Piotra, jak proroczy gest umycia nóg. Piotr, który sprzeciwia się umyciu nóg, zaczął rozumieć, że prawdziwa wielkość przechodzi przez stawanie się małym i sługą (7).

Jakaż to pedagogia naszego Pana! Od proroczego gestu Jezusa do proroczego Kościoła, który – umyty ze swego grzechu – nie boi się wychodzić, aby służyć poranionej ludzkości.

Piotr doświadczył na własnej skórze rany nie tylko grzechu, ale też swych ograniczeń i słabości. Ale odkrył w Jezusie, że jego rany mogą być drogą do Zmartwychwstania. Poznanie Piotra przygnębionego, aby poznać Piotra przemienionego, jest wezwaniem do przejścia od bycia Kościołem przygnębionych zrozpaczonych do Kościoła służącego licznym przygnębionym, żyjącym obok nas. Do Kościoła, zdolnego służyć swemu Panu, gdy był głodny, uwięziony, spragniony, wypędzony, nagi, chory… (Mt 25, 35). Jest to służba, która nie utożsamia się z opiekuńczością czy paternalizmem, ale jest nawróceniem serca. Problem nie polega na nakarmieniu ubogiego, ubraniu nagiego, towarzyszeniu choremu, ale uznaniu, że ubogi, nagi, chory, więzień, wypędzony mają godność, aby zasiąść przy naszych stołach, poczuć się jak „w domu” wśród nas, poczuć się rodziną. Jest to znak, że Królestwo Niebios jest pośród nas. Jest znakiem Kościoła, który został zraniony przez swój grzech, doznał miłosierdzia od swego Pana i stał się proroczy przez swe powołanie.

Odnowienie proroctwa to odnowienie naszego zaangażowania, aby nie czekać na świat idealny, na wspólnotę idealną, na idealnego ucznia, aby żyć lub ewangelizować, ale aby tworzyć warunki, w których każda osoba przygnębiona mogłaby spotkać się z Jezusem. Kocha się nie sytuacje czy idealne wspólnoty, ale kocha się osoby.

Szczere, bolesne i modlitewne uznanie swoich ograniczeń, zamiast oddzielać nas od naszego Pana, pozwala nam wracać do Jezusa, wiedząc, że „On może zawsze, dzięki swej nowości, odnowić nasze życie i naszą wspólnotę, a chociaż propozycja chrześcijańska przemierza mroczne epoki i słabości Kościoła, nigdy się nie starzeje. (…) Za każdym razem, gdy staramy się powrócić do źródeł i odzyskać pierwotną świeżość Ewangelii, pojawiają się nowe drogi, twórcze metody, inne formy wyrazu, bardziej wymowne znaki, słowa zawierające nowy sens dla dzisiejszego świata” (8). Jakże jest dla nas wszystkich dobre pozwolić, aby Jezus odnawiał nam serce!

Na początku tego spotkania powiedziałem wam, że przyszliśmy tu, aby ponowić swoje „tak” z rozmachem, z zapałem. Chcemy na nowo powiedzieć swoje „tak”, ale realistyczne, gdyż opiera się na spojrzeniu Jezusa. Zachęcam was, abyście po powrocie do swych domów przygotowali w waszym sercu swego rodzaju testament duchowy, na wzór kard. Raúla Silvy Rodrigueza. Jest to piękna modlitwa, rozpoczynająca się od słów:

„Kościół, który kocham, jest Świętym Kościołem wszystkich dni, twoim, moim, Świętym Kościołem przez wszystkie dni…Jezus Chrystus, Ewangelia, chleb, Eucharystia, Ciało Chrystusa pokornego każdego dnia z obliczem ubogich oraz z obliczem mężczyzn i kobiet, którzy śpiewali, walczyli, cierpieli. Święty Kościół wszystkich dni”.

Jaki jest Kościół, który kochasz? Czy kochasz ten Kościół zraniony, który znajduje życie w ranach Jezusa?

Dziękuję za to spotkanie. Dziękuję za umożliwienie mi ponownego wypowiedzenia „tak” wraz z wami. Niech Maryja Panna z Góry Karmel osłania was swoim płaszczem.

Proszę, nie zapominajcie modlić się za mnie.

Przypisy.

1. JORGE M. BERGOGLIO, Las cartas de la tribulación, 9; ed. Diego de Torres, Buenos Aires 1987.

2. Por. tamże.

3. Video mensaje al CELAM en ocasión del Jubileo extraordinario de la Misericordia en el Continente americano, 27 sierpnia 2016.

4. Adhort. ap. Evangelii gaudium, 94.

5. Tamże, 96.

6. Św. ALBERT HURTADO, Discurso a jóvenes de la Acción Católica, 1943.

7. „Jeśli kto chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich” (Mk 9, 35).

8. Adhort. ap. Evangelii gaudium, 11.

Inauguracja Dnia Judaizmu w Warszawie

śr., 17/01/2018 - 13:09
Śpiew to credo mojego działania, bo śpiew jest największym nośnikiem modlitwy i energii jaka istnieje od samego Stwórcy – mówił Symcha Keller, przewodniczący Rady Religijnej Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP podczas inauguracyjnego spotkania Dnia Judaizmu w Warszawie. Wydarzenie pod hasłem „Historia Żydów warszawskich”, które odbyło się 16 stycznia w Muzeum Archidiecezji Warszawskiej zorganizowało Koło Naukowe Judaistów Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego. Wziął w nim udział, m.in. bp Rafał Markowski.

Ks. Andrzej Tulej rozpoczął spotkanie od przypomnienia historii obchodów Dnia Judaizmu w Polsce. – To już 21. obchody tego dnia, a po raz trzeci w Warszawie. Staramy się, by składały się one z trzech elementów. Pierwszym elementem jest modlitwa, najlepiej ta wspólna – z Żydami. Drugi element to wymiar edukacyjny i myślę, że to temu służy to spotkanie, na którym studenci opowiedzą historię Żydów w Warszawie. Trzeci element to element kulturowy – podkreślił.

Organizatorzy wydarzenia, studenci z Koła Naukowego Judaistów Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego przedstawili historię Żydów zamieszkałych w Warszawie od XV wieku, kiedy pojawiły się o nich pierwsze wzmianki aż do czasów powojennych.

Uczestnicy spotkania mieli też okazję usłyszeć śpiew Symcha Kellera, który jest związany z kulturą chasydzką. Keller zauważył, że to właśnie na tej ziemi kultura ta rozkwitła, a teraz prawie nie istnieje. – Śpiew to credo mojego działania, bo śpiew jest największym nośnikiem modlitwy i energii jaka istnieje od samego Stwórcy – powiedział. Kantor zaśpiewał, m.in. „Pieśń nad pieśniami”, fragmenty psalmów oraz modlitwy, które Żydzi śpiewają podczas szabatu.

Na zakończenie spotkania bp Markowski podziękował wszystkim za przybycie.

Obchody Dnia Judaizmu organizuje co roku inna polska diecezja wraz z Komitetem KEP ds. Dialogu z Judaizmem we współpracy z lokalnymi władzami samorządowymi, miejskimi i wojewódzkimi. W tym roku gospodarzem obchodów centralnych jest Warszawa.

Ogólnopolski Dzień Judaizmu został ustanowiony przez Konferencję Episkopatu Polski w 1997 r. Jego celem jest rozwój dialogu chrześcijańsko-żydowskiego, a także modlitwa i refleksja nad związkami obu religii.

Dzień Judaizmu ma pomóc katolikom w odkrywaniu judaistycznych korzeni chrześcijaństwa oraz pogłębianiu świadomości – jak nauczał Jan Paweł II – że religia żydowska nie jest wobec chrześcijaństwa rzeczywistością zewnętrzną, lecz „czymś wewnętrznym, oraz że nasz stosunek do niej jest inny aniżeli do jakiejkolwiek innej religii”.

Czytaj także: Dialog katolicko-żydowski w Polsce

Zgodnie z założeniami Episkopatu, Dzień Judaizmu ma przybliżać nauczanie Kościoła po II Soborze Watykańskim na temat Żydów i ich religii oraz ukazywać antysemityzm jako grzech. Jest to też okazja do propagowania posoborowego wyjaśniania tekstów Pisma Świętego, które w przeszłości mogły być interpretowane w sposób antyjudaistyczny i antysemicki.

Po raz pierwszy Dzień Judaizmu w Kościele katolickim w Polsce obchodzono w 1998 r. w Warszawie. W międzyczasie odbyły się w największych polskich miastach.

Obecnie do gmin żydowskich w Polsce należy ok. 6 tys. osób, natomiast społeczność Żydów w Polsce szacuje się na ok. 20 tys.