Informacje Katolickiej Agencji Informacyjnej

Subskrybuje zawartość
Portal Katolickiej Agencji Informacyjnej
Zaktualizowano: 1 godzina 8 min. temu

Kielce: obchody święta Wojska Polskiego i Wniebowzięcia NMP

śr., 15/08/2018 - 19:53
Uroczysta Msza św. polowa w kościele garnizonowym, parady wojskowe, oficjalna uroczystości na Placu Wolności z udziałem mundurowych, samorządowców, parlamentarzystów i przedstawiciele organizacji społecznych, wręczenie medali, w tym m.in. dla 102-letniego zasłużonego kielczanina oraz Piknik Rodzinny złożyły się na obchody 98. rocznicy Bitwy Warszawskiej i święta Wojska Polskiego. To także w Kościele dzień Wniebowzięcia NMP.

Obchody rozpoczęły się Mszą św. w kościele garnizonowym. – Po raz pierwszy od 30 lat była to Msza św. polowa, gdyż uczestniczyły w niej wszystkie pododdziały wojskowe, wszystkie formacje stacjonujące w Kielcach – informuje proboszcz parafii garnizonowej ks. ppłk Grzegorz Kamiński.

Eucharystii przewodniczył oblat o. Marian Puchała, superior klasztoru na św. Krzyżu. W homilii przypomniał m.in. etos Wojska Polskiego, budowanie tożsamości narodowej wokół formacji broniących ojczyzny, znaczenie Bitwy Warszawskiej w dziejach Polski i Europy.

Przypomniano również polską tradycję święta Wniebowzięcia NMP, zwanego potocznie świętem Matki Boskiej Zielnej, gdy w kościele święci się pierwsze plony.

Po zakończeniu Mszy św. żołnierze, poczty sztandarowe i uczestnicy uroczystości przemaszerowali na Plac Wolności.

102-letni Henryk Dłużewski został wyróżniony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Odznaczenie przyznał mu Prezydent RP Andrzej Duda, a wręczyła je wojewoda świętokrzyski Agata Wojtyszek.

Henryk Dłużewski, żołnierz AK, społecznik, zaprojektował wiele znanych pomników w regionie, w tym „Czwórkę Legionową” w Kielcach, Marszałka Piłsudskiego w Opatowcu oraz pułkownika Wiktorowskiego w Klimontowie.

Wojewoda świętokrzyski po odczytaniu listu od premiera Mateusza Morawieckiego, zwróciła się do rodzin polskich żołnierzy. Podkreśliła ich rolę w wychowaniu w patriotyzmie i umiłowaniu do Ojczyzny.

– Bo to, abyście mogli nas bronić i służyć w różnych miejscach, Wasze żony, matki, ojcowie, siostry, bracia, czekają, spędzając niejedną wigilię w samotności, bo Wy służycie Ojczyźnie – mówiła wojewoda.

– Tegoroczne święto jest szczególne, bo obchodzimy też setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości. Tego dnia wspominamy wszystkich niezłomnych żołnierzy walczących o ojczyznę – mówił do żołnierzy oraz zebranych na placu płk Paweł Chabielski, dowódca Centrum Przygotowań do Misji Zagranicznych na Bukówce.

Dodał, że polskich żołnierzy zawsze cechowało umiłowanie wolności, suwerenności i honoru Polaka. – Chylimy czoła przed bohaterami tamtych dni i staramy się upamiętnić ich waleczność, oddanie ojczyźnie i nie szczędzenie krwi i życia – mówił płk Chabielski.

Po zakończeniu części oficjalnej można było obejrzeć sprzęt wojskowy, sprzęt opancerzony, broń małokalibrową i spotkać się z żołnierzami, którzy posiadają doświadczenie wojskowe. Stoisko promocyjne przygotowali także żołnierze wojsk amerykańskich, na którym można było zapoznać się ze sprzętem wojskowym Armii Stanów Zjednoczonych, jak również porozmawiać z żołnierzami o ich doświadczeniach na misjach w Afganistanie, Iraku czy Afryce.

W godzinach wieczornych Narodowy Bank Polski, we współpracy z wojewodą świętokrzyskim i prezydentem Kielc zorganizował Piknik Rodzinny, podczas którego można było zobaczyć dawne monety i rekonstrukcje historyczne. O godz. 20.30 Kielce połączą się z Warszawą, z której transmitowane będzie widowisko muzyczne „Wolność we krwi” z udziałem, m.in., Dominiki Ostałowskiej, Joanny Moro i Radosława Pazury. Transmisję poprzedzi przemówienie prezydenta kraju, Andrzeja Dudy.

Święto Wojska Polskiego to pamiątka Bitwy Warszawskiej z 1920 roku. Polskie siły pokonały wówczas Armię Czerwoną, dzięki czemu Polska zachowała niepodległość, a bolszewicka rewolucja nie rozprzestrzeniła się w zachodniej Europie. Bitwa Warszawska, nazywana także „Cudem nad Wisłą”, uznawana jest za 18. przełomową bitwę w dziejach świata.

Organizatorami obchodów Święta Wojska Polskiego w Kielcach byli: Świętokrzyski Urząd Wojewódzki, Miasto Kielce oraz Centrum Przygotowań do Misji Zagranicznych.

Bp Turzyński: w 1920 roku Polska była miejscem wielkiej modlitwy

śr., 15/08/2018 - 19:50
W 1920 roku Polska była miejscem wielkiej modlitwy – mówił bp Piotr Turzyński, który w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi, 98. rocznicy Bitwy Warszawskiej i Święta Wojska Polskiego, przewodniczył polowej Mszy św. przy kościele garnizonowym św. Stanisława w Radomiu. W centrum miasta można było zapoznać się z najnowszym sprzętem wojskowym w ramach festynu “100 lat Niepodległej”.

W homilii bp Turzyński przypomniał postać sługi Bożej Wandy Malczewskiej. – Ona w Wielki Piątek 1872 roku podczas zaborów, usłyszała głos Matki Bożej: “Skoro Polska otrzyma niepodległość, to nie za długo powstaną dawni gnębiciele, aby ją zdusić, ale moja młoda armia, w imię moje walcząca, pokona ich, odpędzi daleko i zmusi do zawarcia pokoju. Ja jej dopomogę”. Oto przepowiednia, że po odzyskaniu niepodległości, wrogowie Rzeczypospolitej będą na nią czyhać, ale Maryja nie pozwoli, aby coś złego się stało. Rok później, w Święto Wniebowzięcia, Wanda Malczewska słyszy głos Matki Bożej: “Uroczystość dzisiejsza nie za długo stanie się świętem narodowym was – Polaków, bo w tym dniu odniesiecie świetne zwycięstwo nad wrogiem, dążącym do waszej zagłady. To święto powinniście obchodzić ze szczególną okazałością” – mówił biskup.

Następnie bp Turzyński podziękował żołnierzom za ich służbę. – Dzisiaj chcemy naszym żołnierzom, że bardzo was potrzebujemy, bo zdajemy sobie sprawę, że w świecie jest walka dobra ze złem, że dobro jest zagrożone, że jest w ludziach przewrotność, niesprawiedliwość, nieprawość, że niektórzy czyhają na nasz dom i naszą ziemię. Potrzebujemy waszej służby, kompetencji, szlachetności, aby czuć się bezpiecznie w naszym domu. Jesteście potrzebni, żeby bronić naszą ziemię, nasz dom, nasze dzieci, nasze jutro. A wy pamiętajcie, że jesteście spadkobiercami wielkiego dziedzictwa i że obok tych wszystkich ludzkich wysiłków jest Boża pomoc, Boża łaska, że jest Maryja, która spogląda na nas z Nieba – zakończył bp Turzyński.

Po Mszy świętej odbyła się część oficjalna. Zasłużeni otrzymali odznaczenia, awans i nagrody. Na koniec delegacje złożyły kwiaty.

Wielki odpust krzeszowski w międzynarodowej oprawie

śr., 15/08/2018 - 19:44
Kilka tysięcy osób uczestniczyło w uroczystościach odpustowych ku czci Maryi Wniebowziętej w pocysterskim sanktuarium maryjnym w Krzeszowie. Sumie odpustowej przewodniczył biskup pomocniczy wrocławski Andrzej Siemieniewski. Przy ołtarzy stanęli również biskup senior Marian Buczek ze wschodniej Ukrainy oraz biskup Stanisław Dowlaszewicz z Boliwii, pochodzący z nieodległej Kamiennej Góry.

Każdego roku odpust krzeszowski gromadzi tłumy wiernych i pielgrzymów, którzy za wstawiennictwem Matki Bożej Łaskawej wypraszają potrzebne łaski. Na uroczystości przybywają wierni nie tylko z diecezji legnickiej, ale i z całego Dolnego Śląska, również z wielu stron Polski i z zagranicy, zwłaszcza z sąsiednich Czech i Niemiec.

W homilii wygłoszonej podczas sumy odpustowej bp Siemieniewski skupił się na słowie „zwycięstwo”. – To słowo występuje w wielu odsłonach. Dziś trzeba sobie uświadomić, że źródłem prawdziwego zwycięstwa jest Zmartwychwstanie Chrystusa. Jego zwycięstwo jest udzielane ludziom w Kościele. Jako pierwsza z ludzi doświadczyła tego Maryja, wzięta do nieba z ciałem i duszą – mówił w homilii bp Siemieniewski.

– Również my oczekujemy chwały, radości i zwycięstwa. Dokonuje się to na drodze walki duchowej przeciw pierwiastkom zła, grzechu, tego, co pozbawia nas nadziei i radości. Nie jesteśmy w tym sami. Wspiera nas Chrystus i Maryja. Oni prowadzą nas do zwycięstwa – kontynuował bp Andrzej.

Zaznaczył też, że pojęcie zwycięstwa odnosi się również do naszej historii. – Wspominamy dziś wydarzenia sprzed 100 lat, ale także te, z 1920 roku, określane mianem „cudu nad Wisłą”. Tam, gdzie jest walka w słusznej sprawie, mamy prawo się modlić i oczekiwać pomocy Boga. Dlatego chcemy dziękować dziś za dar wolnej Ojczyzny – mówił biskup pomocniczy wrocławski.

Zachęcił też wiernych, by modlili się o to, by współczesny patriotyzm, przeżywanie Ojczyzny było zgodne z wolą Boga. Przypomniał wiernym, że drogowskazami dla nas są nadal trzy słowa: “Bóg, Honor, Ojczyzna”.

– Dbajmy o naszą Ojczyznę, wpatrując się zwłaszcza w przykład życia naszych polskich świętych, szczególnie św. Jana Pawła II, który uczył nas i nadal uczy miłości do Ojczyzny i prawdziwego patriotyzmu – mówił.

– Niech współczesny patriotyzm będzie przeżywaniem piękna Polski, pokazywaniem tego skarbu i dzieleniem się nim z innymi narodami, zwłaszcza z naszymi sąsiadami – zakończył bp Siemieniewski.

Na zakończenie Eucharystii Ksiądz Biskup poświęcił przyniesione przez wiernych bukiety ziół i kwiatów, po czym z bazyliki wyruszyła procesja z ikoną Matki Bożej Łaskawej.

Po wspólnej modlitwie kustosz ks. Marian Kopko zaprosił wszystkich do wspólnego śpiewania pieśni patriotycznych wraz z Zespołem Artystycznym Żołnierzy Rezerwy Rota ze Złotoryi.

Warto też dodać, że uroczystości odpustowej w Krzeszowie towarzyszył festyn rękodzieła, podczas którego wolontariusze Hospicjum dla Dzieci Dolnego Śląska zbierali datki na funkcjonowanie tej ważnej placówki wspierającej dzieci nieuleczalnie chore oraz ich rodziny.

Wąwolnica: 740. rocznica pierwszego zjawienia się Matki Bożej na ziemiach polskich

śr., 15/08/2018 - 17:53
W sanktuarium maryjnym w Wąwolnicy odbyły się uroczyste obchody 740. rocznicy objawień Matki Bożej. Według historyków było to pierwsze odnotowane w kronikach zjawienie się Maryi na ziemiach polskich. Podczas uroczystości poświęcono obraz autorstwa Stanisława Eugeniusza Bodesa, przedstawiającego wizję cudownego zdarzenia z 1278 r.

W swoim kazaniu ks. Jerzy Ważny, kustosz sanktuarium, mówił o znaczeniu, jakie dla Kościoła ma wniebowzięcie Matki Bożej. Zauważył, że ten przywilej, jaki doświadczyła Maryja nie był uwieńczeniem jej życia, ale podjęciem nowej misji. „Z chwilą, gdy Matka Chrystusa została wzięta z duszą i ciałem do nieba, zyskaliśmy w niej potężną wspomożycielkę i orędowniczkę. Jej Syn, a nasz Pan, niczego nie potrafił Jej odmówić” – powiedział kapłan.

Na zakończenie Eucharystii głos zabrał wojewoda lubelski, Przemysław Czarnek, który odniósł się do obchodzonej 98. rocznicy bitwy warszawskiej. Polityk zauważył, że od wielu wieków Matka Boża wspiera Polaków w trudnych chwilach. „Cudem nazywamy wydarzenia sprzed prawie stu lat, kiedy odradzająca się armia polska odparła atak sowietów, jak i cudem nazywamy to, co wydarzyło się 740 lat temu w Kęble. Cuda nie biorą się znikąd, biorą się z gorliwej modlitwy. Dlatego naród polski musi być rozmodlony i wpatrzony w swoją Królową” – apelował wojewoda lubelski.

Przed liturgią został odsłonięty i poświęcony obraz przedstawiający cud związany z figurą Matki Bożej Kębelskiej z 1278 r. O kulisach powstania dzieła opowiedział Stanisław Eugeniusz Bodes, autor obrazu. „Malując starałem się jak najlepiej oddać ducha tamtej epoki, dlatego takie elementy jak stroje tatarów są kolorowe i bogate, a nie jak się przyzwyczailiśmy szare i brzydkie” – tłumaczył artysta.

Tradycja kultu maryjnego w Kęble i Wąwolnicy sięga okresu najazdów tatarskich na Rzeczpospolitą pod koniec XIII w. W miejscowej kronice parafialnej zachował się zapis o spustoszeniu, jakiego doświadczyła Lubelszczyzna. „Nawała tatarska zalała ją całą. Ziemia Lubelska najwięcej od innych spustoszeniu uległa, wtedy w głąb kraju krocie spieszyły barbarzyńskie zagony, tu zakładały główne swoje obozowiska, tu zwozili łupy świeżą krwią zbroczone. Spędzane krocie nieszczęśliwych jeńców przeznaczonych na niewolników chana” – czytamy w kronice.

Według opowieści, w jednym z obozów, gdzie przetrzymano jeńców i łupy, Tatarzy dopuścili się profanacji figury Matki Bożej z Dzieciątkiem. Według kroniki, z wizerunku Maryi zaczęła bić jasność, po czym samoistnie wzbiła się ku stojącej nieopodal lipie. Widząc cud przerażeni Tatarzy zaczęli uciekać pozostawiając zgrabione mienie i wypuszczając przetrzymywanych więźniów.

Wieść o zjawieniu się Matki Bożej rozeszła się błyskawicznie po okolicy, a figurka zasłynęła wielkimi łaskami. W miejscu tego wydarzenia wybudowano drewnianą kaplicę, w której umieszczono cudowną rzeźbę. W roku 1700, za zgodą papieża Innocentego XII figurę przeniesiono do znajdującego się ok. 2 km od Kębla kościoła parafialnego w Wąwolnicy.

W 700. rocznice objawień – 10 września 1978 r. odbyła się koronacja cudownej figury papieskimi koronami, której dokonał bp Bolesław Pylak, ówczesny biskup lubelski. Była to ostatnia koronacja maryjna w Polsce przed pontyfikatem Jana Pawła II.

Abp Jędraszewski: związki homoseksualne są szyderstwem z Boga

śr., 15/08/2018 - 17:30
Związki homoseksualne, którym chce się nadać wartość małżeństwa, nie mają nic wspólnego z Bożym zamysłem wobec człowieka i są szyderstwem z Boga i Jego najwspanialszego dzieła, jakim jest człowiek – powiedział abp Marek Jędraszewski podczas uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Metropolita krakowski 15 sierpnia przewodniczył uroczystej sumie odpustowej w ludźmierskim sanktuarium.

Metropolita krakowski podkreślił, że Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny to dzień, w którym trzeba dziękować Bogu za wielkie cuda Jego miłości. Wymienił m.in. region Podhala, gdzie stykają się aż cztery pasma górskie – Tatry, Gorce, Pienin i Beskidy. Hierarcha wyjaśnił także, że zbliżając się do ołtarza w procesji na wejście długo błogosławił dzieci.

– W znaku krzyża kreślonym na czołach waszych ukochanych, najdroższych dzieci chciałem oddać najwyższy szacunek dla was, drodzy rodzice i małżonkowie. Bo przez to, kim jesteście, uczestniczycie w tajemnicy Bożej miłości. Każde bowiem poczęte dziecko jest owocem małżeńskiej miłości, która współdziała z Bożą stwórczą miłością. W momencie poczęcia, kiedy tworzyły się pierwsze materialne struktury waszych dzieci, Bóg obdarzał je nieśmiertelną duszą. Co za cudowne i niezwykłe współdziałanie miłości Boga i miłości człowieka! – zaznaczył hierarcha.

– Tylko zapatrzeni w Ojca, który jest w niebie i tylko urzeczywistniający to Boże podobieństwo i Boży obraz, który w sobie macie, drodzy małżonkowie i rodzice, tylko wtedy możecie oclić siebie przed wielkimi zagrożeniami tego świata, który w imię tzw. „miłości” chce za wszelką cenę przekreślić Boży zamysł wobec człowieka co do kobiety i mężczyzny, tworząc niewytłumaczalne i nie dające się usprawiedliwić przez ludzki rozum ideologie, które za wszelką cenę chcą zatrzeć różnice między kobietą a mężczyzną – podkreślił metropolita.

Kustosz sanktuarium w Ludźmierzu, ks. Jerzy Filek pozdrawił wszystkich czcicieli Matki Bożej Ludźmierskiej, w tym rowerzystów z Podhala, którzy okrążyli Polskę, pokonując 3500 km. Nawiązał do przyjaźni podhalańsko-amerykańskiej wyrosłej z faktu, iż mnóstwo górali wyruszyło za ocean za chlebem i wolnością. Mówił, że owocuje ona także dzisiaj m.in. poprzez obecność zespołu góralskiego „Ślebodni” z Chicago oraz Rycerzy Kolumba, którym abp Marek Jędraszewski poświęcił nowy sztandar.

Uroczystości odpustowe rozpoczęły się już w nocy z 14 na 15 sierpnia Pasterką Maryjną, której przewodniczył Prymas Polski abp Wojciech Polak. Hierarcha zasadził przy Bramie Wiary w ogrodzie różańcowym dąb prymasowski na pamiątkę setnej rocznicy odzyskania przez nasz kraj niepodległości w 1918 r.

Jasnogórskie uroczystości Wniebowzięcia Maryi

śr., 15/08/2018 - 17:22
Główne uroczystości Wniebowzięcia NMP zgromadziły 15 sierpnia na Jasnej Górze ok. 100 tys. wiernych. Większość dotarła w pielgrzymkach pieszych. Z okazji jubileuszu stulecia niepodległości odpust jest „dniem wdzięczności” za wolną Polskę. Uświetnił je zespół „Mazowsze” specjalnym programem „Tu zawsze byliśmy wolni”.

Sumie przewodniczył abp Salvatore Pennacchio, nuncjusz apostolski w Polsce. W imieniu papieża Franciszka przekazał wiernym, szczególnie tym, którzy podjęli trud pieszego pielgrzymowania do Domu Matki Bożej, błogosławieństwo. Abp Pennacchio prosił o modlitwę w intencjach Ojca Świętego i swojej posługi w naszym kraju. – Dobrze się czuję u naszej Matki, nasza obecność jest wyrazem radości spotkania z Nią – powiedział po polsku rozpoczynając Mszę św.

Prośmy o tchnienie Ducha Świętego dla nas – mówił w kazaniu podczas Sumy abp Wacław Depo. Metropolita częstochowski podkreślał, że dziś chodzi przede wszystkim o zwycięstwo moralne – prawdy i miłości. Prawdy o wartości ludzkiego życia, a także o historii naszej Ojczyzny, np. bitwy z 1920 r., która była obroną cywilizacji europejskiej i cudem jedności Polaków broniących odzyskanej wolności. „Przyszłość Polski zależy od tego czy nasze prawo będzie miało źródło w Bogu czy powołując się na procedury prawne będzie otwarte tolerancyjnie na zło i śmierć” – mówił abp Depo.

– To za mało mówić Bóg, honor, Ojczyzna – przypomniał przeor Jasnej Góry. O. Marian Waligóra podczas rannej Mszy św. o 8.00 z udziałem pątników warszawskich mówił: „to za mało chlubić się tym, że Polska jest zawsze wierna, Polonia Semper Fidelis, jeśli ja sam nie staram się być mieszkaniem Boga. Polska będzie niepodległa zawsze jeśli ja sam zrobię dobry użytek z mojej wolności”.

Abp Depo na Jasnej Górze: dziś chodzi o zwycięstwo moralne

W ciągu ostatnich dni na Jasną Górę przybyło 66 tys. pieszych pielgrzymów. Kolejne setki Polaków, poprzez swa gościnność, włączyły się w pielgrzymowanie, za co szczególnie podziękował kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski. – Dziękuje wam za modlitwę, dziękuje wam za świadectwo dawane po drodze, dziękuje wam za ofiarowanie swojego trudu i za położenie tego wszystkiego tutaj na Jasnej Górze, na ołtarzu Eucharystii, aby dobry Bóg przyjął i wspierał wasze życie pielgrzymie – mówił kard. Nycz podczas porannej Mszy św.

Główne uroczystości odpustowe uświetnił Państwowy Zespół Ludowy Pieśni i Tańca „Mazowsze”. Przed Sumą odbyło się misterium „Tu zawsze byliśmy wolni”, podczas którego Zespół wykonał specjalnie dobrane pieśni patriotyczne. Swym śpiewem ubogacił także główną Sumę po Eucharystii odbyło się wspólne z pielgrzymami „radosne dziękczynienie za wolną Polskę”.

– Nasz pobyt u Matki Bożej to wyraz wdzięczności za wolną Polskę i 70 lat działalności Zespołu, którego misją jest ukazywanie piękna ojczystej kultury – powiedział Jacek Boniecki, dyrektor zespołu. Podkreślił, że „Jasna Góra to miejsce wyjątkowe a Mazowsze przybywa, by pokłonić się Maryi, by modlić się i dziękować za ten fenomen, który zrodził się w 1948 r. z inicjatywy Tadeusza Sygietyńskiego i jego żony Miry Zimińskiej-Sygietyńskiej”.

Dyrektor zauważył, że „jesteśmy tu, by razem z Niepodległą wyśpiewać pieśni religijne, które tak łączą Polaków, ale by podzielić się także najnowszą płytą zawierającą patriotyczne utwory zaaranżowane specjalnie na ten rok jubileuszowy 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości”.

– Pszenica, żyto, gałązki jabłoni i mięta. Na Matki Bożej Zielnej tradycyjnie święcimy wiązanki ziół i kwiatów – mówią przybyli na Jasną Górę pielgrzymi z całej Polski.

Od lat w Uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w częstochowskim Sanktuarium uczestniczą także pielgrzymi z zagranicy m.in. z Wietnamu i Ukrainy.

Tegoroczna uroczystość Wniebowzięcia NMP, tak jak inne święta ogólnopolskie, przeżywana jest w duchu wdzięczności Bogu za wolność naszej Ojczyzny. – Owocem wolności serca Maryi jest tajemnica wniebowzięcia. Maryja uczy nas wolności. Najpiękniejszym wzorem dla nas jest wolność serca Matki Najświętszej, Jej „tak” wypowiedziane Bogu w momencie zwiastowania i „tak”, które przeniosła na wszystkie chwile swojego życia, które nie było łatwe – powiedział jasnogórski przeor.

O godz. 19.00 odprawiona zostanie Msza św., także z homilią abp. Wacława Depo. Apel Jasnogórski o 21.00 z racji święta Wojska Polskiego poprowadzi bp Józef Guzdek, biskup polowy Wojska Polskiego. Weźmie w nim udział Kompania Honorowa Wojska Polskiego.

Chrzanów: bp Nitkiewicz poświęcił nowo wybudowaną świątynię

śr., 15/08/2018 - 16:59
W uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny bp Krzysztof Nitkiewicz dokonał uroczystego poświęcenia nowo wybudowanej świątyni i nowego ołtarza w parafii św. Jacka Odrowąża w Chrzanowie. W homilii ostrzegał m.in., że obecnie trwa zaciekła walka o nasze dusze, bardziej zaciekła niż w czasach komunizmu.

Mszy św. w nowej świątyni przewodniczył bp Krzysztof Nitkiewicz. Koncelebrowali ją księża oraz duszpasterze z dekanatu janowskiego. Obecni byli przedstawiciele lokalnych władz, poczty sztandarowe oraz osoby zaangażowane w budowę kościoła i liczni parafianie oraz goście.

Bp Nitkiewicz mówił w homilii o teologicznym i praktycznym wymiarze uroczystości Wniebowzięcia Matki Bożej.

– Podobnie jak w przypadku Najświętszej Maryi Panny, Bóg chce nas obok siebie w Niebie. Dlatego daje wszystko, czego potrzebujemy, żeby to szczególne powołanie mogło wypełnić się do końca. Trwa bowiem nieustanna walka o nasze dusze. Walka może jeszcze bardziej zaciekła niż w czasach komunizmu, II wojny światowej, czy bolszewickiej nawały w 1920 r. Diabelskie moce wespół ze swoimi sojusznikami na tym świecie chcą nas zniewolić i zawłaszczyć. Wprowadzają w nasze szeregi zamęt, podziały, nienawiść – przestrzegał biskup.

Hierarcha zwracał uwagę, że nieraz przykładamy niestety rękę do tworzenia podziałów. Jednocześnie podkreślał, że pozwalając prowadzić się Chrystusowi i karmiąc się Jego Ciałem jesteśmy w stanie zwyciężać zło oraz własne słabości.

– Jeśli wybudowaliście świątynię, którą dzisiaj uroczyście poświęcamy, to ona ma służyć właśnie temu. Poczujcie się w niej jak w przedsionku Nieba, bo przecież tym właśnie jest Boska Liturgia. Niech każde odwiedziny kościoła parafialnego, a nawet sam jego widok, będą okazją do gorliwej modlitwy oraz inspirują do czynienia dobra – wskazywał ordynariusz.

Zdaniem biskupa, mamy wystarczająco dużo różnych obserwatorów i krytyków, a jednocześnie znacznie trudniej wyjść z konkretną inicjatywą, zrobić coś bezinteresownego dla innych.

– Jest takie łacińskie powiedzenie: „Frustra vivit, qui nemini prodest” – na próżno żyje ten, kto nikomu nie przynosi pożytku. Oby w naszej diecezji było jak najmniej takich księży, sióstr zakonnych i osób świeckich. Jako gorliwi chrześcijanie będziemy jednocześnie służyli Polsce – naszej Ojczyźnie. Obok niezbędnych reform w różnych dziedzinach, potrzebuje ona Bożego ducha, który powinien w pierwszej kolejności przepełnić serce każdego z nas – podkreślał bp Nitkiewicz.

Po zakończonej Eucharystii zebrani w świątyni modlili się przed Chrystusem obecnym w Najświętszym Sakramencie o nowe powołania kapłańskie oraz wyśpiewali dziękczynne „Ciebie Boga wysławiamy”. Każdy z wiernych mógł również podejść do nowo poświęconego ołtarza i ucałować go.

Ks. kan. Wiesław Łobaza poinformował, że dla parafii chrzanowskiej dzień uroczystego poświęcenia świątyni to dzień historyczny, gdyż zostało zrealizowane dzieło murowanego kościoła, które było w zamyśle przodków.
W 2006 r. po wcześniejszych przygotowaniach rozpoczęły się prace budowlane według projektu autorstwa inż. arch. Andrzeja Skotnickiego z Rzeszowa. Dzięki Bożej pomocy, ofiarności wiernych i bezinteresownych darczyńców oraz zaangażowaniu parafian, prace przebiegały szybko. Uwieńczone zostały otwarciem kościoła i oddaniem do kultu w dniu 22 grudnia 2011 r. przez bp. Nitkiewicza.

Miejscowość Chrzanów należała początkowo do parafii Goraj. W 1932 r. bp Marian Leon Fulman erygował parafię p.w. św. Jacka Odrowąża. Wtedy liczyła ona ok. 3 tys. wiernych. Pierwszym proboszczem został ks. Antoni Lamparski, który wraz z parafianami wybudował drewniany kościół, używany do 2011 r. Plany budowy nowej murowanej świątyni pojawiły się już w 1948 r., ale realizacja zamierzeń rozpoczęła się dopiero w 2003 r., kiedy to został powołany, pod kierunkiem ks. proboszcza Wiesława Łobazy, Komitet Budowy Kościoła.

Bp Milewski: dziękujmy Bogu za wolną i bezpieczną Polskę

śr., 15/08/2018 - 16:46
Dziękujmy Bogu – Panu czasu i historii za „polski sierpień”, „cud nad Wisłą”, za wolną i bezpieczną Polskę – wezwał dziś bp Mirosław Milewski w parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Tłuchowie w diecezji płockiej. Przewodniczył uroczystościom odpustowym z udziałem około 2,5 tys. wiernych.

Bp Mirosław Milewski w homilii zaznaczył, że sierpień jest naznaczony „smakiem wolności”. Ona ma różne wymiary, każe spojrzeć w przeszłość, bo nie byłoby obecnie spokojnego, sierpniowego wypoczynku, gdyby nie „wolność i upór tych, którzy żyli przed nami”.

„Kartki sierpniowego kalendarza są naznaczonego nie tylko czerwonym kolorem dni świątecznych, ale przede wszystkim czerwienią polskiej flagi i krwi Polaków, przelewanej po wielokroć pod polskimi barwami w tym miesiącu. To czerwień krwi dzielnych młodzieńców, którzy w sierpniowe gorące dni 1920 r. odpierali atak bolszewickiej armii w obronie całości i wolności dopiero co odrodzonej Rzeczypospolitej” – mówił kaznodzieja.

Przypomniał również „czerwień szlachetnego męczeństwa” św. Maksymiliana Marii Kolbego, który okazał się wolnym, gdy 75 lat temu, 14 sierpnia 1941 r., w pełnym zniewolenia niemieckim nazistowskim obozie Auschwitz-Birkenau, oddał swe życie za brata. Także „czerwień krwi powstańców warszawskich”, młodych dziewcząt i chłopców, którzy nie mogli znieść zniewolenia i w skrajnie trudnych warunkach 1 sierpnia 1944 r. chwycili za broń.

„Sierpniowe dni lat 80 ubiegłego wieku znaczone były krwią i zmaganiem nowej walki o niepodległość i wolność pod sztandarem pierwszej Solidarności. Taki smak ma polska, sierpniowa wolność. Nie byłoby tej naszej dzisiejszej wolności, gdyby nie pamięć poprzednich pokoleń o tych, którzy przez wieki wolność cenili, krzewili, a w razie niebezpieczeństwa tej wolności bronili. Człowiek wolny to bowiem taki, który pamięta” – podkreślił biskup.

Zwrócił uwagę, że w czasach, gdy tak wielu przywódców mówi o pokoju na świecie, wciąż toczą się wojny, wybuchają rewolucje, ludzie giną w zamachach terrorystycznych – w kraju nad Wisłą, przywiązanym do Chrystusa i Jego Matki, jest wolna Ojczyzn, można swobodnie wyznawać wiarę ojców, przy kościołach nie muszą stać patrole policyjne, można bezpiecznie chodzić po ulicach, podróżować, wysyłać dzieci do szkoły, nie bojąc się, że coś złego może im się przydarzyć.

Bp Milewski poprosił, aby z głębi serc dziękować Bogu – Panu czasu i historii za „polski sierpień”, „cud nad Wisłą”, za wolną i bezpieczną Polskę. To dziękczynienie powinno wybrzmieć szczególnie mocno w roku 100-lecia odzyskania niepodległości. Należy pamiętać o bohaterach pól bitewnych i tych, którzy bez rozgłosu walczyli o Polskę i ofiarnie jej bronili, podziękować Maryi Wniebowziętej za opiekę i matczyną troskę o Ojczyznę.

Zachęcił też wiernych, aby często modlili się do Matki Bożej, bo Ona jest „niezawodnym przewodnikiem do nieba”. Warto więc powierzyć swoje życie tej „Matce wolności”.

Po Mszy św. odbyła się procesja eucharystyczna, z udziałem gminno-parafialnej orkiestry dętej i Straży Pożarnej. Za obecność w Tłuchowie bp. Milewskiemu podziękowało małżeństwo Małgorzaty i Marka Bednarskich.

W odpuście w Tłuchowie uczestniczyło około 2,5 tys. wiernych. Gospodarzem uroczystości był ks. kan. dr Andrzej Zakrzewski, proboszcz parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Tłuchowie.

Bp Miziński: tylko zachowanie prawa Bożego daje nam szansę na życie wieczne

śr., 15/08/2018 - 16:40
Tylko zachowanie prawa Bożego w naszym życiu osobistym, rodzinnym, społecznym, daje nam szansę na osiągniecie życia wiecznego, które wysłużył nam Chrystus poprzez swój krzyż i śmierć na nim dla naszego zbawienia – mówił bp Artur Miziński podczas uroczystej sumy odpustowej ku czci Matki Bożej Wniebowziętej w Skalmierzycach.

W homilii sekretarz generalny Konferencji Episkopatu Polski cytując prymasa Polski Wojciecha Polaka podkreślał, że Maryja jest „pierwszą wierzącą i wzorem wiary dla całego Ludu Bożego”.

Wskazywał, że żyć wiarą, to układać swoje życie tak, by służyło celowi ostatecznemu, którym jest osiągnięcie życia wiecznego. – W błędzie są ci, którzy uważają, że dziś, tu i teraz, można wybierać jak się chce, bo jest się wolnym, niezależnie od tego czy to jest dobro czy zło w obliczu niezmiennej miary jaką jest prawo Boże i prawo naturalne. W błędzie są ci, którzy zuchwale liczą na Boże miłosierdzie twierdząc, że życie na ziemi kieruje się innymi regułami, innymi zasadami. Tak, Bóg jest nieskończenie miłosierny i przebacza każdemu, kto zrozumiawszy swój błąd zmienia swoje życie – powiedział bp Miziński.

Apelował do wiernych, aby w swoim życiu kierowali się Bożymi przykazaniami. – Tylko zachowanie prawa Bożego w naszym życiu osobistym, rodzinnym, społecznym, daje nam szansę na osiągniecie życia wiecznego, które wysłużył nam Chrystus poprzez swój krzyż i śmierć na nim dla naszego zbawienia. Tego Chrystusa, jak przed wiekami do domu Elżbiety, przynosi nam dzisiaj Maryja, Jego i nasza Matka. Powierza Go nam, składa niejako w nasze ręce i prosi byśmy Go przyjęli w naszym życiu, byśmy przyjmując Go, przyjęli także Jego Ewangelię i zawarte w niej wymogi – zaznaczył celebrans.

Podkreślał, że polska maryjna pobożność jest narodowym skarbem i pomaga przyjmować trudne niekiedy prawdy wiary z otwartym sercem. – Nasi ojcowie tę trudną prawdę o Wniebowzięciu Matki Chrystusa przełożyli na bardzo proste, czytelne, a zarazem głęboko wymowne znaki. To właśnie dziś polskim zwyczajem przynosimy do naszej świątyni snopy zbóż, kwiaty i owoce i kładziemy je u stóp Tej, którą nazywamy Matką Boską Zielną. To przecież Ona, która jest najpiękniejszym Kwiatem polskiej ziemi, godna jest otrzymać dożynkowy wieniec od tych, którzy siali we łzach, pocie czoła i zbierali z radością – mówił kaznodzieja.

Akcentował, że do nieba dochodzi się przez życie na ziemi. – Jak mówił Sługa Boży Stefan kard. Wyszyński, który w 1966 roku nakładał papieskie korony Matce Bożej Skalmierzyckiej, wraz z Maryją idziemy „przez polską ziemię do Bożego nieba”. Chcemy o tym pamiętać szczególnie w tym roku, gdy przeżywamy 100 rocznicę odzyskania niepodległości przez Polskę – podkreślił hierarcha.

Zwracając się do rolników dziękował im za trud pracy na roli. – Jedną z dróg do nieba jest praca rolników, którzy przyszli do swojej Patronki podziękować za tegoroczne plony. Dziś to my pragniemy wyrazić serdeczną wdzięczność, a także uznanie i szacunek wszystkim rolnikom i tym, którzy pracują na roli, aby nie zabrakło nam chleba. Dziękujemy im za to, że żywią i bronią, że trwają na ziemi ojców, i uprawiają ją. Służą przez to Narodowi, służą Polsce – stwierdził sekretarz Konferencji Episkopatu Polski.

Podczas Mszy św. bp Artur Miziński poświęcił wieńce żniwne przyniesione przez rolników.

Odpust zakończyła procesja wokół kościoła, błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem i odśpiewanie hymnu „Boże coś Polskę”.

Tradycyjnie na odpust do sanktuarium w Skalmierzycach przyjechały grupy rowerzystów z Rososzycy i Towarzystwa Rowerowego „Pielgrzym” w Ostrowie Wielkopolskim.

Uroczystości odpustowe w Skalmierzycach trwają 9 dni. Rozpoczęły się rekolekcjami 11 sierpnia, które prowadził oblat o. Krzysztof Ziętkowski. Codziennie do sanktuarium przybywają inne grupy. Przed obrazem Matki Bożej Skalmierzyckiej modlą się m.in. małżeństwa, matki z niemowlętami i dziećmi, chorzy, strażacy, kierowcy. Jest także modlitwa za zmarłych czcicieli Matki Bożej Skalmierzyckiej. Uroczystości odpustowe zakończą się w niedzielę 19 sierpnia.

Kaplica Matki Bożej jest najstarszą częścią kościoła św. Katarzyny w Skalmierzycach. Pochodzi z 1621 r. i posiada renesansową kopułę przypominającą kopułę Kaplicy Zygmuntowskiej na Wawelu. Narodowy charakter kaplicy przejawia się w polichromii przedstawiającej w narożnikach orły piastowskie i jagiellońskie.

Centralne miejsce w drewnianym ołtarzu w stylu późnorenesansowym zajmuje duży (104×154) obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem. Pochodzenie obrazu nie jest znane. Prawdopodobnie powstał w XV w. i został przywieziony do Włoch. Madonna i Jezus przybrani są w piękne kute w srebrze i złocone sukienki zdobione motywami aniołów i kwiatów. Nad ich głowami widnieją złote korony wysadzane szlachetnymi kamieniami. Wśród wotów znajduje się tabliczka z 1634 r. podarowana przez króla Władysława IV Wazę.

Koronacji obrazu, który czczony jest od ponad pięciu wieków, dokonał koronami papieskimi Pawła VI 4 września 1966 r. ks. kard. Stefan Wyszyński. Pomimo utrudnień i zakazów ze strony komunistycznych władz na uroczystości zgromadziło się ok. 50 tys. wiernych. Inicjatorem koronacji słynącego cudami był ówczesny proboszcz ks. Alfons Czwojda. Na uroczystości koronacji obok ks. prymasa Stefana Wyszyńskiego i ks. abp Antoniego Baraniaka obecnych było 10 biskupów i 200 kapłanów.

Od 2017 r. Matka Boża Skalmierzycka jest patronką Miasta i Gminy Nowe Skalmierzyce.

Kustoszem skalmierzyckiego sanktuarium jest ks. kan. Sławomir Nowak.

Bp Mering ustanowił kolegiatę w Ciechocinku

śr., 15/08/2018 - 16:29
„Podnoszę kościół parafialny pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Ciechocinku do godności Kolegiaty i ustanawiam przy nim Kapitułę Kolegiaty Ciechocińskiej” – napisał biskup włocławski Wiesław Mering w dekrecie odczytanym podczas Mszy św. w uroczystość Wniebowzięcia NMP we włocławskiej katedrze. Dekret wejdzie w życie 16 października, w 40. rocznicę wyboru Karola Wojtyły na papieża. Kapituła ciechocińska będzie czwartą w diecezji (trzecią kolegiacką), obok katedralnej i dwóch kolegiackich: w Uniejowie i Sieradzu.

Uzasadniając swoje decyzje bp Mering napisał w dekrecie, że rośnie znaczenie duszpasterskie kościoła w Ciechocinku, który „od lat staje się miejscem modlitwy, skupienia, kultu św. Józefa, adoracji Najświętszego Sakramentu i prawdziwym centrum duchowym jednego z najsławniejszych uzdrowisk w Polsce”. Dlatego zdecydował o podniesieniu kościoła parafialnego pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Ciechocinku do godności kolegiaty.

Równocześnie biskup włocławski ustanowił przy tej świątyni kapitułę kolegiaty ciechocińskiej „na większą cześć i chwałę Boga w Trójcy Świętej Jedynego, dla owocnego szerzenia kultu św. Józefa patrona Diecezji Włocławskiej, dla zapewnienia nabożeństwom diecezjalnym i parafialnym właściwego splendoru zewnętrznego i wewnętrznego oraz dla większego pożytku duchowego kapłanów i wiernych świeckich”.

W związku z tym wydarzeniem bp Mering mianował 12 kanoników gremialnych kapituły.

Do zadań kapituły kolegiackiej „należeć będzie sprawowanie uroczystej liturgii w kościele kolegiackim w Ciechocinku, szerzenie kultu św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny, wspieranie nowej ewangelizacji i troska o powołania kapłańskie i zakonne oraz strzeżenie i pielęgnowanie tradycji diecezjalnych w zakresie nauki i kultury duchowieństwa”.

Ogłoszone dziś decyzje wchodzą w życie dnia 16 października, w 40. rocznicę wyboru Karola Wojtyły na papieża. Tego dnia kapituła zbierze się w Kolegiacie po raz pierwszy i nowi kanonicy obejmą swoje urzędy.

Jak mówi Kodeks Prawa Kanonicznego, kapituła to kolegium kapłanów, którego zadaniem jest sprawowanie bardziej uroczystych czynności liturgicznych w kościele katedralnym lub kolegiackim. Zwyczajowo zadaniem kapituły była troska o poprawne i zgodne z przepisami liturgicznymi sprawowanie liturgii.

Bp Dubrawski: poszedłem do seminarium, aby pomóc Jezusowi uratować świat

śr., 15/08/2018 - 16:18
Poszedłem do seminarium, żeby pomóc Panu Jezusowi uratować świat – powiedział bp Leon Dubrawski z Kamieńca Podolskiego, który przewodniczył Mszy św. w czasie Wielkiego Odpustu Wniebowzięcia Matki Bożej w Kalwarii Pacławskiej k. Przemyśla. Kaznodzieja apelował, aby każdego dnia odmawiać różaniec.

Bp Dubrawski stwierdził, że obecnie spada liczba powołań kapłańskich i zakonnych, ponieważ brakuje przykładów. – Zapytał mnie ojciec duchowny, dlaczego przyszedłem do seminarium. Odpowiedziałem: żeby pomóc Panu Jezusowi uratować świat. Nie dla samochodu, nie dla pieniędzy! Pomóc Panu Jezusowi uratować świat! Pomóżmy, jak mówił Ojciec Święty, zbudować cywilizację miłości. Proszę, żeby nie było takiego dnia, żeby nie odmówić różańca, żeby nie odmówić koronki – apelował.

Kaznodzieja podkreślił, że z dzieciństwa najbardziej utkwił mu w pamięci obraz modlących się ojca i matki. – Dzisiaj, kiedy przyjeżdżam na mogiłę swoich rodziców, klękam, całuję ziemię i mówię: „Dziękuję Panie Boże, że dałeś mi takich rodziców, którzy w tym czasie nic nie mogli dać, ale dali największy skarb: wiarę, miłość Boga i bliźniego – powiedział.

Hierarcha stwierdził, że problemem jest to, że „nie wierzymy w zdrowaśki”. – Nam różaniec pomógł przeżyć czasy stalinowskie, czasy Chruszczowa i innych bandytów. Różaniec pomógł przeżyć mojemu ojcu i mojej matce – mówił.

Bp Dubrawski zachęcał, aby „Pismo Święte pracowało, a nie leżało” oraz do pełnego uczestnictwa w Eucharystii. Wspominał, że historii biblijnych nauczył się nie w seminarium, ale od swojego ojca, który sadzał dzieci na kolanach i opowiadał Pismo Święte. W ten sposób przekazywano wiarę z pokolenia na pokolenie.

Ordynariusz diecezji kamienieckiej mówił również o tym, jakie cierpienie niesie trwająca na Ukrainie wojna – skutkuje ona tysiącami rannych, którymi państwo później się nie interesuje.

Po Mszy św. odbyła się procesja eucharystyczna, która zakończyła trwające od 11 sierpnia obchody Wielkiego Odpustu Kalwaryjskiego Wniebowzięcia Matki Bożej. W tym roku towarzyszyły mu uroczystości jubileuszowe 350-lecia kultu w tym miejscu. Od początku sanktuarium opiekują się franciszkanie konwentualni.

Większość grup pielgrzymkowych przyszło do Sanktuarium Męki Pańskiej i Matki Bożej Kalwaryjskiej 12 sierpnia. W kolejnych dniach pielgrzymi uczestniczyli w charakterystycznych dla tego miejsca nabożeństwach, czyli Dróżkach. 13 sierpnia z figurą Maryi rozważali pogrzeb Matki Bożej, a 14 sierpnia – Mękę Pana Jezusa.

Pielgrzymi mieszkali na polach namiotowych oraz w domach i stodołach mieszkańców Kalwarii Pacławskiej. Znaczna część z nich przyjeżdżała natomiast w poszczególne dni samochodami i na noc wracała do swoich domów.

Abp Gądecki: wniebowzięcie Maryi przypomina o naszej duchowej drodze

śr., 15/08/2018 - 16:01
We wniebowzięciu Maryi podziwiamy chwałę, do jakiej została powołana Maryja, która przeszła przed nami duchową drogę, na którą my weszliśmy poprzez chrzest, wiążąc nasze życie z Chrystusem – mówił w uroczystość Wniebowzięcia NMP abp Stanisław Gądecki. Przewodniczący Episkopatu Polski uczestniczył w obrzędzie składania ślubów wieczystych przez siostry Misjonarki Chrystusa Króla dla Polonii zagranicznej w podpoznańskim Morasku.

W homilii metropolita poznański przypomniał, że według starożytnych przekazów wniebowzięcie dokonało się w drugim roku po wniebowstąpieniu Chrystusa. „Wczytując się w starożytne relacje o tym wydarzeniu, stosunkowo łatwo możemy dopatrzyć się w nich dużego podobieństwa do opisów śmierci, zmartwychwstania i wniebowstąpienia Pana Jezusa. Wskrzeszenie i wniebowzięcie Matki były jakby echem zmartwychwstania i wniebowstąpienia jej Syna” – mówił abp Gądecki.

Odnosząc się do słów św. Pawła „jak oddawaliście członki wasze na służbę nieczystości i nieprawości, tak teraz wydajcie członki wasze na służbę sprawiedliwości, dla uświęcenia”, abp Gądecki zaapelował do „używania rąk, nóg i języka do czynienia dobra, a nie zła”.

„Niech nasze lęki, uczucia i pożądania przenika zawierzenie Bogu i miłość bliźniego. Starajmy się przemieniać nasze choroby, cierpienia, starość i inne utrapienia – jakich nie da się uniknąć – w krzyż przybliżający nas do Boga” – mówił abp Gądecki.

Metropolita poznański porównał zakonne śluby wieczyste do postępowania Maryi, ponieważ siostry „pragną ze wszystkich sił przez wiarę i całkowite zjednoczenie z Chrystusem służyć dziełu zbawienia”.

„Te śluby odłączą was, drogie siostry, od światowego życia w jego najbardziej newralgicznych punktach. Wyłączą was ze «świata» na zasadzie dobrowolnej rezygnacji z ludzkiej miłości ‒ ślub czystości, z gromadzenia dóbr materialnych ‒ ślub ubóstwa, i z ludzkiej samowoli ‒ ślub posłuszeństwa. To wyrzeczenie wyrazi waszą gotowość do pełnego i nieodwołalnego oddania się Bogu” – mówił abp Gądecki.

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski zauważył, że niemało jest dziś ludzi, którzy nie potrafią znaleźć odpowiedzi na pytanie: po co istnieje życie konsekrowane.

„Takie pytania słyszymy coraz częściej. Są one przejawem kultury utylitarystycznej, czyli takiej, która skłonna jest oceniać wartość rzeczy, a nawet ludzi według kryterium ich bezpośredniej «przydatności»” – mówił abp Gądecki.

Metropolita poznański zaznaczył, że „dla tych, którzy otrzymali bezcenny dar szczególnego naśladowania Jezusa, jest oczywiste, że można i należy kochać Go sercem niepodzielnym i że można poświęcić Mu całe życie, a nie tylko niektóre gesty, chwile czy niektóre działania”.

„Kościół liczy więc na wasz ewangelijny wkład w rozwój nauki, obyczajów, życia społecznego pośród Polonii. Przed wami stoją otworem różnorakie dzieła: ewangelizacja, praca wychowawcza, animacja wspólnot chrześcijańskich, kierownictwo duchowe, obrona fundamentalnych dóbr życia i pokoju” – podkreślił abp Gądecki.

Żeńskie Zgromadzenie Chrystusa Króla dla Polonii Zagranicznej powstało z inicjatywy kard. Augusta Hlonda i zostało zatwierdzone na prawie diecezjalnym w 1959 r. Dom generalny mieści się w Poznaniu-Morasku. Siostry pełnią posługę w Europie, Ameryce i Australii.

Na Jasną Górę dotarło 66 tys. pielgrzymów pieszych

śr., 15/08/2018 - 15:58
66 tys. pielgrzymów pieszych dotarło na Jasną Górę na tegoroczny odpust Wniebowzięcia NMP. Choć liczba tych, którzy do Częstochowy przyszli, nieco się zmniejszyła, to więcej jest pielgrzymek rowerowych. Przyjechało ich aż 113, a w nich 7,5 tys. osób. Dotarło także aż 15 pielgrzymek biegowych.

Tradycyjnie najliczniejsze były grupy z Warszawy. W sumie ze stolicy dotarło prawie 13 tys. osób. Ponad 6 tys. pątników przyszło w prowadzonej przez paulinów 307. kompanii nazywanej „matką” wszystkich pielgrzymek.

Najliczniejszą dotychczas jest pielgrzymka krakowska, w której dotarło 8,1 tys. wiernych. W grupach radomskich weszło prawie 6 tys. a w Warszawskiej Akademickiej prawie 4 tys.

Najdłuższą trasę przeszły: 37. Pielgrzymka Kaszubska, wyruszająca z Helu i pokonująca w 19 dni aż 638 km oraz 34. Pielgrzymka Szczecińsko-Kamieńska, w której grupy z Pustkowa szły 20 dni przemierzając 615 km i ze Świnoujścia – 625 km w 19 dni.

Tegoroczne pielgrzymowanie było biało-czerwone. Pątnicy zjednoczeni wokół krzyża, obdarowani Duchem Świętym, z modlitwą o umiejętność bycia świadkiem Chrystusa, o nowe powołania i z wielkim dziękczynieniem za odzyskaną przez Polskę sto lat temu wolność przybywali podążając śladami ojców.

– Moim zdaniem to są bardzo dobre rekolekcje w drodze – stwierdza Ewelina Jakimczuk. – Jeżeli ktoś szuka swojej drogi życiowej, to zapraszam. Pod Szczytem czujemy ogromną radość, całe zmęczenie odchodzi w niepamięć i moje osobiste wrażenie jest takie, że poszła bym jeszcze raz, nawet w tym roku.

Radosław z grupy studenckiej z Gorzowa pielgrzymował po raz pierwszy. – Koleżanka mnie namówiła, ale czułem taką potrzebę, czułem się trochę zagubiony i potrzebowałem trochę spokoju, ciszy, żeby pomyśleć o wszystkim i przemyśleć gdzie dalej iść w życiu. Pielgrzymka bardzo pomogła – wyznał student.

Tropikalne upały były dla pielgrzymów jeszcze większą motywacją i mobilizacją. – Jak się tu przychodzi to człowiek jest przeszczęśliwy, bo się pokłoniło Tej, do której się szło. Było ciężko, bo wiadomo: upał, asfalt, ale daliśmy radę. Upały dokuczały, ale pielgrzymka ma charakter pokutny i cieszyliśmy się, dziękowaliśmy za każdy dzień, za każdy ból – mówili pielgrzymi.

Wiwat Semper Polonia! Słychać było na jasnogórskich błoniach. W roku setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, tematy religijne przenikały się z patriotycznymi. Tegoroczne pielgrzymowanie to też swoiste wotum i wyraz wdzięczności za odzyskanie niepodległości.

„Ty Maryjo uczysz nas wolności. W stulecie niepodległości chcemy Ci obiecać: jeszcze Polska nie zginęła”, modlili się przed Cudownym Obrazem pątnicy i śpiewali poszczególne zwrotki hymnu narodowego.

Pątnicy uczyli się w drodze miłości do Ojczyzny i polskich dziejów. Dla wielu, zwłaszcza młodych pątników, tegoroczna pielgrzymka to okazja do refleksji nad tym jak traktujemy Ojczyznę, jak o niej myślimy i co chcemy dla niej czynić.

Prymas Polski, który przybył na zakończenie pielgrzymki gnieźnieńskiej przypominał, że Kościół to my wszyscy i wzywał do „dzielenia się” z innymi życiem chrześcijańskim. Abp Wojciech Polak podkreślał, że przeżywane teraz ważne narodowe rocznice powinny być dla nas wielkim wyzwaniem.

– My wszyscy zobowiązani jesteśmy czerpiąc ducha także z tych wielkich wydarzeń z przeszłość nieść Chrystusa współczesnemu światu. I o to prosimy Maryję, by Ona, która daje nam Chrystusa pomogła nam tego Chrystusa nieść w codzienne życie – powiedział abp Polak.

Wejściu na Jasną Górę pielgrzymom towarzyszyły przeróżne pomysły wyrażania miłości do Polski. Grupy wnosiły np. wielometrowe biało-czerwone flagi, ogromne kadzielnice, biało-czerwone kwiaty, wybuchały race z narodowymi barwami. Pątnicy mieli koszulki z patriotycznymi emblematami, były patriotyczne wianki.

Tegoroczne pielgrzymki były też wielkim błaganiem o nowe powołania do życia kapłańskiego i zakonnego. – Jesteśmy wstrząśnięci brakiem powołań – powiedział ks. Romuald Brudnowski. Przewodnik świdnicki podkreślił, że „nie możemy się jakoś otrząsnąć z wrażenia, że w tym roku pojawiły się dwa seminaria, do których na razie nie zgłosił się ani jeden kleryk, ale my ich omadlamy”. – Może trzeba taki wstrząs przejść, by ludziom nie zabrakło kapłanów? – zastanawiał się przewodnik.

Pątnicy modlili się również o nowe powołania do życia zakonnego. Niektórzy kapłani, jak ks. Jarosław Dobrzeniecki, kierownik warmińskiej grupy, apelowali: siostry wstańcie z kanapy i wyruszcie, bardzo was potrzeba na pielgrzymce, która jest także dziełem powołaniowym. W tym roku na ich pielgrzymce nie było ani jednej siostry zakonnej.

Wyjątkowymi pątnikami w niektórych grupach byli więźniowie. Z pielgrzymką świdnicką wyruszyli osadzeni z aresztu śledczego w Dzierżoniowie. – W pierwszym dniu byli oszołomieni, jeszcze ich takich przestraszonych nie widziałem. Już dzisiaj są jedną wielką rodziną razem z nami. Większość z nich jest otoczonych jakimś złem to są jakieś złe uczynki, złe słowa, tu przez dziewięć dni byli otoczeni modlitwą, miłością, życzliwością, szacunkiem – mówił ich kapelan.

Piesze pielgrzymki odkrywają w nas to co najlepsze i dotyczy to nie tylko tych, którzy idą. Pątnicy mówią o niezwykłej tegorocznej gościnności i ludzkim cieple. – Ludzie nam pomagają. Stawiają wodę, jedzenie, na ulicach kanapki gotowe do rąk, to jest nieprawdopodobne. Im więcej słońca, tym więcej miłości i życzliwości ludzi. Dzięki tym, którzy nas przyjmują jesteśmy w stanie dojść do końca. Sami byśmy nie dali rady. Bez tych ludzi to nie my”.

– Siły bierzemy od Maryi, od Jezusa – powiedziała Bernadeta Żywicka, która przyszła z grupą kaszubską z Kościerzyny. Ona także mówi o wielkiej tegorocznej życzliwości: ludzie na trasie są dla nas bardzo życzliwi, częstują nas obiadami, słodyczami, wszystkim co mają, noclegów udzielają, niesiemy także i ich intencje. Oni są szczęśliwi, że nas przyjmują, a my im za to dziękujemy modlitwą.

Przed pielgrzymką nawet biskupi klękają. Tak uczynił ordynariusz zielonogórsko-gorzowski Tadeusz Lityński. – Oni niosą Chrystusa, to dla mnie jest uroczystość Bożego Ciała, chciałem ich uszanować, Jezusa w ich duszach i sercach – powiedział bp Lityński, który klękał przed każdą z grup pielgrzymki diecezji zielonogórsko-gorzowskiej.

Wyróżniającymi się pielgrzymami w wielu grupach są nowożeńcy. Dominika i Wojciech wyjaśniają, że „jest taka tradycja w grupie, że pary, które chodziły na pielgrzymkę mają ten zaszczyt wejść do Matki Bożej w strojach ślubnych. Tym bardziej, że się poznaliśmy na pielgrzymce”. Nowożeńcy dodają, że „to jest wielki dar i chcemy nasze małżeństwo, naszą rodzinę zawierzyć Matce Najświętszej”.

Uwagę zwracają nie tylko stroje ślubne, ale także te regionalne. Widać to np. w przypadku pielgrzymki kaszubskiej. Kaszubi, którzy przemierzając Polskę przez 19 dni w stroju, śpiewie i języku wyrażają miłość do swej małej ojczyzny.

Kaszëbskô Królewô, śpiewali pątnicy. – Umiłowanie tego co wielkie, zaczyna się od umiłowania tego co małe czyli poznania i kultywowania lokalnej tradycji – podkreślał ks. Robert Jahns, nowy przewodnik grupy kaszubskiej i dodawał, że w kaszubskiej pielgrzymce tradycja jest bardzo żywa a wyraża się m.in. w przekazywaniu wiary i świata wartości kolejnym pokoleniom, w przekazywaniu także zwyczaju pielgrzymowania do Częstochowy, jako elementu, który także tworzy nas, jako naród.

Juliusz z grupy św. Jadwigi szedł w pielgrzymce sandomierskiej po raz 13. – Na pielgrzymki chodzę, ponieważ 13 lat temu żona mi zachorowała na nowotwór, a żyje, pracuje i chciałbym za to podziękować, i będę chodził dotąd, dopóki będę mógł – zapewnia pątnik.

Renata z grupy św. Floriana i bł. Jolanty wyruszyła po raz 9. i jak podkreśla, jej pielgrzymka jest zawsze pielgrzymką dziękczynną. – Mam rodzinę, troje dzieci i wszyscy jesteśmy zdrowi i za każdym razem dziękuję naszej Pani za wszystko, co otrzymałam, za łaski, którymi obdarza mnie każdego dnia i moją rodzinę – powiedziała uczestnika kompani sandomierskiej.

Niektórzy na Jasną Górę nie tylko wchodzą. Tańce są niemal normą, ale niektórzy mają siły by nawet wbiegać. Tak jest w grupach dominikańskich, które wychodzą z Krakowa.

W pielgrzymkach są także pątnicy z zagranicy, Przyszli np. w kompanii wrocławskiej. – Jest siostra z Indonezji, z Indii, dwóch księży z Ameryki Środkowej, z Nikaragui, z Meksyku, jest misjonarz z Ugandy, prośba byśmy się modlili za prześladowanych chrześcijan – mówił jeden z kapłanów.

O. Rodolfo z Nikaragui z diecezji Granda, szedł w tej intencji i modlił się przed Obrazem Matki Bożej o pokój w swoim kraju, a szczególnie o pokój dla rządzących.

W pielgrzymowaniu nie przeszkadzała nawet niepełnosprawność. Artur Marcińczyk pielgrzymował pierwszy raz. – Jestem osobą niepełnosprawną, doznałem w drodze ogrom życzliwości. Warto, żeby wszyscy wybrali się chociaż raz w życiu na pielgrzymkę i zobaczyli twarz Matki, żeby tu przyszli. Ja się też bałem, 38 lat, ale strach minął i bardzo zachęcam – powiedział.

Niektórzy w drodze byli aż 20 dni, pokonując ponad 600 km. Odbywali rekolekcje nie tylko idąc, ale również jadąc na rowerze. Zwłaszcza do grup z tak daleka, dołączają cykliści. 120 osób przyjechało np. z diecezji pelplińskiej.

– Oczywiście na rowerze też jest wysiłek, też bolą różne części ciała, ale jest czas na przemyślenia różnych ważnych spraw, to jest Boży czas, za który jesteśmy bardzo wdzięczni – powiedziała jedna z pątniczek. Inny z rowerzystów dodał, że „jeśli nie ma bólu, nie ma też radości, nie może być cały czas dobrze, bo wtedy jest niedobrze”.

Pielgrzymi w modlili się za papieża Franciszka, szczególnie ci z Rzeszowa. – Przewodzenie całemu Kościołowi to jest kwestia łaski i mocy Ducha Świętego, ale i wstawiennictwa całego Kościoła a my jesteśmy jego cząstką – powiedział ks. Marek Kędzior, przewodnik jednej z grup pielgrzymki rzeszowskiej.

Wierni pamiętali także o Janie Pawle II. Ponieważ początki pielgrzymki krakowskiej związane są z osobą papieża Polaka i zamachem na jego życie, to wierni szczególnie pamiętali o 40. rocznicy wyboru naszego rodaka na Stolicę Piotrową. – Dziękowaliśmy za pontyfikat Jana Pawła II. Przez 27 lat modliliśmy się o zdrowie, życie a teraz dziękujemy- powiedział ks. Jan Przybocki, koordynator pielgrzymki.

W drodze wśród intencji nie zabrakło wołania za młodzież przed synodem biskupów i Światowymi Dniami Młodzieży w Panamie oraz rozważań o oczekiwaniach młodych np. względem kapłanów. – By wychodzili do ludzi, okazywali to miłosierdzie, a nie ograniczali się tylko do świątyni. To na pielgrzymce fajnie wygląda, bo ksiądz z nami idzie. Jak np. na plebaniach są obiady, to nasz przewodnik tam nie idzie, tylko z nami spędza czas, jest z ludźmi, je to co my wszyscy, modli się z nami, tańczy, śpiewa, wtedy buduje się tę prawdziwą więź – powiedział Marcin z Ełku.

Pan Piotr wyruszył ze Szczecina już po raz 22. Jak powiedział „jesteśmy przekonani, że wyrzeczenie i ofiara są Bogu miłe, On widzi serce, widzi ofiarę i widzi wysiłek a to prowadzi nas do ufności”. Dodaje, że pielgrzymka ma i tę zaletę, że w wirze pracy nie widzimy nie tylko drugiego człowieka, ale i piękna otaczającego nas świata: sarenek, kwiatków.

Pątnik podkreśla, że dla wielu udział w pielgrzymce to kwestia prawdziwego wyboru. – Kiedy miałem wakacje, to był to jeden z ich punktów, teraz to kwestia wyboru, bo na pielgrzymkę poświęcam niemal cały urlop – powiedział Piotr.

Kolejne pielgrzymki piesze i rowerowe przybędą na Jasną Górę na uroczystość Matki Bożej Jasnogórskiej 26 sierpnia.

Bp Kamiński: broniąc Polski w 1920 roku – obroniliśmy Europę

śr., 15/08/2018 - 15:45
Bitwa Warszawska 1920 roku była walką o wolność, wiarę i najświętsze wartości. Broniąc Polski, obroniliśmy Europę – podkreślił bp Romuald Kamiński. W południe w kaplicy w Ossowie odbyły się centralne uroczystości 98. rocznicy “Cudu nad Wisłą”, w wyniku którego Polska armia pokonała dużo silniejszą Armię Czerwoną i zamknęła jej drogę do stolicy.

Mszę św. poprzedziło złożenie wieńców pod krzyżem upamiętniającym bohaterską śmierć ks. mjr. Ignacego Skorupki. W obchodach wzięli udział przedstawiciele władz parlamentarnych i samorządowych.

W homilii biskup warszawsko-praski podkreślił, że wspominając z wielką czcią bohaterów, którzy oddali swoje życie za odrodzenia Ojczyzny, należy bardzo poważnie zapytać: jak to się stało, że traciliśmy najcenniejszy skarb? Co czynili nasi współbracia, że taki gorzki owoc zrodzili? Czy mieli tego świadomość? Czy ponieśli za to karę? Czy karty historii jasno to zanotowały, aby dać przestrogę na przyszłość! – zastanawiał się hierarcha.

– Czy nie bardziej naturalne byłoby świętowanie i upamiętnianie wielkich dzieł znamienitych osiągnięć tak duchowych, jak i materialnych, wspominanie ludzi o których byśmy mogli rzec – to wielcy, święci obywatele tego narodu, wnoszący wiele do rozwoju cywilizacji, zwanej cywilizacją miłości? Czy rzeczywiście historia narodu musi być ciągle utkana takimi rozdziałami? – pytał bp Kamiński.

Nawiązując do wydarzeń sprzed stu lat, zwrócił uwagę, że radość z powrotu na mapę Europy przyćmiona była walką o nowy kształt kraju. – Traktat Wersalski z 28 czerwca 1919 roku nie mówił o Polsce z dostępem do morza i nie wytyczał granic – przypomniał biskup warszawsko-praski.

Podkreślił, że sytuacja polityczna, gospodarcza i społeczna była niezwykle trudna. – Granice płonęły. Gen. Dowbor-Muśnicki walczył z Niemcami w Poznańskie. Korfanty odbierał im Śląsk. “Orlęta” broniły Lwowa przed Ukraińcami. Czesi awanturowali się o Cieszyn, a Litwini o Wilno. Plebiscyt na Mazurach i Warmii uniemożliwiały niemieckie bojówki i bolszewicka inwazja. Wiele międzynarodowych instytucji było nam wrogich. Trzeba było wszędzie walczyć, a skarb był pusty i społeczeństwo ubogie – zwrócił uwagę bp Kamiński. Wspomniał, że polski żołnierz, stając wobec ogromnych trudności i silnego natarcia, był wyczerpany i niejednokrotnie złamany psychicznie, czego świadectwem są zapiski ówczesnych świadków.

Bp Kamiński podkreślił, że jednym z nielicznych oparć był dla Polaków Bóg i Kościół. – Papież Benedykt XV zdając sobie sprawę z niebezpieczeństwa jakie niosła ze sobą rewolucja bolszewicka, wezwał biskupów z całej Europy do modlitwy za Polskę. W specjalny przesłaniu napisał, że kontynent staje przed groźbą nowej wojny. “Nie tylko miłość do Polski lecz całej Europy każe nam pragnąć połączenia się z nami wszystkim wiernych w błaganiu Najwyższego, aby za orędownictwem Najświętszej Dziewicy Opiekunki Polski zechciał oszczędzić Naród Polski tej ostatecznej klęski oraz by raczył odwrócić tę nową plagę od wycieńczonej przez upływ krwi Europy” – przypomniał kaznodzieja.

Zwrócił uwagę, że w podobnym tonie pisał również budowniczy sanktuarium Matki Boskiej Różańcowej w Pompejach bł. Bartolomeo Longo, który poprzez listy otwarty do katolików zainicjował rodzaj ogólnoświatowej krucjaty różańcowej w intencji Polski.

Przywołując postać nuncjusza apostolskiego w Polsce Achillesa Rattiego, późniejszego papieża Piusa XI, bp Kamiński przypomniał, że przedstawiciel Ojca Świętego nie tylko nie opuścił zagrożonej stolicy, ale jeszcze w czasie Bitwy Warszawskiej udał się do Radzymina. – To on, już jako papież, wielokrotnie nazywał Polskę “przedmurzem Europy i cywilizacji chrześcijańskiej” – powiedział hierarcha.

Nawiązując do wizyty św. Jana Pawła II w Radzyminie i jego modlitwy nad mogiłami poległych, za Ojcem Świętym podkreślił, że “Cud nad Wisłą i zwycięstwo nad Armią Czerwona to ważna data w naszej narodowej historii. (…) Była to wielka Bitwa o naszą i waszą wolność, naszą i Europy”.

Zwrócił uwagę, że tych trudnych dniach kiedy ważyły się losy Ojczyzny cały naród modlił się do Boga o ratunek. Wspomniał, że czynili to nie tylko biskupi, kapłani i prosty lud, ale również dowódcy na czele z Naczelnym Wodzem Józefem Piłsudskim, który niezwykłym kultem otaczał wizerunek Matki Bożej Ostrobramskiej.

– Wszyscy oni zostali wezwani przez Ojczyznę – Matkę do jej obrony, do obrony Narodu, wiary i najświętszych wartości. Jesteśmy winni im wdzięczność i pamięć – podsumował bp Kamiński.

Po liturgii odbył się Apel Poległych a poszczególne delegacje złożyły wieńce na mogiłach.

Po południu centralne obchody 98 rocznicy Bitwy Warszawskiej odbędą się w Radzyminie. O godz. 17.00 uroczystej Mszy św. na Cmentarzu Żołnierzy 1920 roku będzie przewodniczył bp Marek Solarczyk.

Jasna Góra: z udziałem „Mazowsza” trwają uroczystości odpustowe

śr., 15/08/2018 - 12:05
Z udziałem Państwowego Zespołu Ludowego Pieśni i Tańca „Mazowsze” na Jasnej Górze trwają główne uroczystości odpustowe. Na szczycie odbyło się misterium: „Tu zawsze byliśmy wolni”, podczas którego Zespół wykonał specjalnie dobrane pieśni patriotyczne. Od 11.00 swym śpiewem ubogaca także główną sumę odpustową a po Eucharystii odbędzie się wspólne z pielgrzymami „radosne dziękczynienie za wolną Polskę”.

– Nasz pobyt u Matki Bożej to wyraz wdzięczności za wolną Polskę i 70 lat działalności Zespołu, którego misją jest ukazywanie piękna ojczystej kultury – powiedział Jacek Boniecki, dyrektor zespołu. Podkreślił, że „Jasna Góra to miejsce wyjątkowe a Mazowsze przybywa, by pokłonić się Maryi, by modlić się i dziękować za ten fenomen, który zrodził się w 1948 r. z inicjatywy Tadeusza Sygietyńskiego i jego żony Miry Zimińskiej–Sygietyńskiej”.

Dyrektor zauważył, że „jesteśmy tu, by razem z Niepodległą wyśpiewać pieśni religijne, które tak łączą Polaków, ale by podzielić się także najnowszą płytą zawierającą patriotyczne utwory zaaranżowane specjalnie na ten rok jubileuszowy 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości”.

Jacek Boniecki stwierdził, że „to wielkie święto narodowe łączy Polaków a Mazowsze to symbol polskości, zwłaszcza dla ludzi, którzy musieli opuścić Polskę”. – Mazowsze bywało tam, gdzie są dziesiątki Polaków były po opuszczeniu kraju, tak jest i dzisiaj. Byliśmy np. ostatnio w Wilnie i na Syberii – powiedział dyrektor. Dodał: „łączy nas wiara, nadzieja i miłość i ukochanie Polski”.

– Mazowsze słynęło zawsze z ruchu, ukazujemy piękno polskiej ludowej muzyki, tańca, zanosimy zawsze cząstkę Polski i przypominamy, że jest to dla nas ważne – podkreśla dyrektor. Z uśmiechem dodaje, że na Jasnej Górze tańców nie będzie, ale wspólne radowanie owszem.

– To miejsce, które łączy wszystkich Polaków, modlimy się, by Zespół mądrze zaskakiwał swoimi propozycjami repertuarowymi na przyszłość – powiedział dyrektor Mazowsza.

Mazowsze to nasza folklorystyczna duma narodowa. Utworzone przez kompozytora Tadeusza Sygietyńskiego i jego żonę Mirę Zimińską-Sygietyńską jest dziś uznaną marką, która rozreklamowała polską tradycję ludową na świecie. Zespół dał w sumie ponad 6,5 tys. koncertów, przemierzając prawie 2,3 mln kilometrów w 52 krajach. Ważną datą w historii Mazowsza jest 1 października 1954, wówczas władze po raz pierwszy zezwoliły na występy za żelazną kurtyną i tym sposobem rodzimy folklor doczekał się prezentacji przed paryską publicznością. A repertuar stopniowo się rozrastał. Sygietyńska wzbogaciła program o pieśni religijne i patriotyczne oraz o ludowe kompozycje sięgające korzeniami daleko poza centralną Polskę. „Kukułeczkę”, „Furmana” czy „Ej, przeleciał ptaszek” do dziś nuci starsze pokolenie i nie zapomina o wybitnych solistach wylansowanych na przestrzeni tych 70 lat. Tu rozpoczynała karierę np. piosenkarka Irena Santor.

Rozpoczyna się festiwal „Muzyka w starym Krakowie”

śr., 15/08/2018 - 11:32
Krakowskie świątynie i synagogi oraz dziedziniec Collegium Maius i Nowodworskiego UJ to miejsca, w których do końca sierpnia brzmieć będą koncerty Międzynarodowego Festiwalu „Muzyka w Starym Krakowie”. Wśród tegorocznych gwiazd festiwalu jest m.in. potomek fundatora XVI-wiecznej synagogi Remu na krakowskim Kazimierzu, brytyjski wiolonczelista Steven Isserlis.

Muzyka w Starym Krakowie jest jednym z najstarszych festiwali polskich. W tym roku odbywa się po raz 43. Wydarzenie, organizowane przez Fundację Capella Cracoviensis, jest muzyczną wędrówką po zabytkach stolicy Małopolski. W tegorocznym programie znalazło się 19 koncertów. Wśród niż znalazł się występ brytyjskiego wiolonczelisty Stevena Isserlisa.

Steven Isserlis jest potomkiem krakowskiego rabina Mojżesza ben Izraela Isserlesa, zwanego Remu. To dla Mojżesza jego ojciec Izrael ben Józef ufundował w XVI w. słynną, stojącą do dziś na krakowskim Kazimierzu, synagogę Remu, która do dziś jest miejscem pielgrzymek Żydów z całego świata.

Brytyjski wiolonczelista chce uczcić pamięć przodków i zagra w ufundowanej przez nich synagodze. Będzie to jego pierwszy występ na krakowskim festiwalu. Koncert będzie miał charakter prywatny, ale melomani spotkają się z Isserlisem w Filharmonii Krakowskiej, gdzie wystąpi z cenioną w USA pianistką Ya-Fei Chuang.

Cuda na XXVI Festiwalu „Pieśń Naszych Korzeni” w Jarosławiu

Festiwal zainauguruje w uroczystość Wniebowzięcia NMP koncert rosyjskiego pianisty Grigorija Sokołowa, dobrze znanego krakowskiej publiczności. W Filharmonii Krakowskiej wykona on utwory Józefa Haydna oraz Franciszka Schuberta.

Podczas festiwalu uczczona będzie 85. rocznica urodzin Krzysztofa Pendereckiego. W finałowym koncercie w kościele oo. Augustianów, na który złożą się utwory jubilata, wystąpią Orkiestra Akademii Beethovenowskiej, Collegium Zielińskiego i wiolonczelista Bartosz Koziak. Całością dyrygować będzie Maciej Tworek.

Muzyka zabrzmi również w Kopalni Soli w Wieliczce, na dziedzińcu Collegium Maius UJ, w bazylikach franciszkanów i jezuitów, w Starej Synagodze, kościele ewangelickim i w synagodze Tempel.

Krakowskiemu festiwalowi od pięciu lat towarzyszy podobne wydarzenie na Ukrainie, czyli „Muzyka w Starym Lwowie”.
Krakowski festiwal potrwa do końca sierpnia. Jego organizatorem jest Fundacja Capella Cracoviensis.

Międzynarodowy Festiwal „Muzyka w Starym Krakowie” to jeden z najstarszych i najbardziej zasłużonych krakowskich festiwali. Co roku miasto odwiedzają artyści z całego świata: zarówno wybitni soliści, jak i orkiestry symfoniczne.

Przeor Jasnej Góry powitał pielgrzymów

śr., 15/08/2018 - 11:24
Na Jasnej Górze trwają się główne uroczystości jednego z największych świąt maryjnych – Wniebowzięcia NMP. Tegoroczny odpust jest „dniem dziękczynienia” za wolną Polskę w setną rocznicę odzyskania przez Polskę Niepodległości. O 8.00 na Mszy św. pod przewodnictwem kard. Kazimierza Nycza zgromadzili się uczestnicy pieszych pielgrzymek, które przyszły z Warszawy.

– Do tegorocznego biało-czerwonego pielgrzymowania, trzeba dołożyć jedno bardzo ważne staranie, aby Polska którą kocham, szanuję, za której niepodległość dziękuję, stała się faktycznie i konkretnie mieszkaniem Boga – mówił do pątników przeor Jasnej Góry.

O. Marian Waligóra przypomniał w kazaniu, że „w roku setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości wyrażamy mocniej niż w innym czasie naszą troskę o Ojczyznę, o Polskę”. – Na różne sposoby, poprzez różne inicjatywy zewnętrzne dajemy temu wyraz, również w tegorocznym biało-czerwonym pielgrzymowaniu jasnogórskim – zauważył jasnogórski przeor. Podkreślił, że to nie wystarczy. – Do tego trzeba dołożyć jedno bardzo ważne staranie, aby Polska którą kocham, szanuję, za której niepodległość dziękuję stała się faktycznie i konkretnie mieszkaniem Boga, nie poprzez puste slogany, ale poprzez moją osobistą przemianę.

– To za mało mówić Bóg, honor, Ojczyzna. Chlubić się tym, że Polska jest zawsze wierna, Polonia Semper Fidelis, jeśli ja sam nie staram się być mieszkaniem Boga – wołał o. Przeor. Dodawał: „Polska będzie niepodległa zawsze jeśli ja sam zrobię dobry użytek z mojej wolności”. – Tak było w czasie zaborów, Polacy potrafili robić dobry użytek z wolności i nie bali się przychodzić na Jasną Górę, która zawsze, nawet w czasie zaborów, była otwarta na strudzonego pielgrzyma – przypomniał o. Waligóra.

Podkreślał, że „potrzeba pracy nad sobą, wyczulenia na Boże oczekiwania, by stawać się podobnym do Maryi, być gotowym już tu na ziemi, jak Ona, oddać Bogu siebie i swoje serce”.

– Trzeba wielkiej pracy nad sobą, by Polska naprawdę stała się niepodległa przez moją przemianę – mówił kaznodzieja. Podkreślił, że to „od naszego nawracania się, którego wspaniałym obrazem jest pielgrzymowanie, od tego zależy odmiana oblicza tej ziemi”.

Po śladach przodków ku przyszłości – pielgrzymkowe jubileusze

Przypomniał prorocze słowa Jana Pawła II, który wołał o odmianę oblicza polskiej ziemi. – To jest testament dla nas, przypomnienie o potrzebie przemiany naszych serc, potrzebę oddania się Duchowi Świętemu – powiedział jasnogórski przeor. Zauważył, że to nie przypadek, że w setną rocznicę odzyskania niepodległości w Kościele w Polsce przeżywamy Rok Ducha

– My też możemy jak Maryja zamieszkać w Bogu. To jest wielka nadzieja serca człowieka wierzącego, które kontempluje wyniesienie Maryi i widzi w Niej jasny znak nieba. To jest nadzieja pielgrzyma, który przychodzi tutaj do Maryi, by doświadczyć bliskości nieba i tym niebem chce dzielić się z innymi – powiedział o. Waligóra. – Stać się tu i teraz mieszkaniem dla Boga, by kiedyś w wieczności w nim zamieszkać, to jedno z najpiękniejszych zadań i wyzwań dla człowieka wierzącego – podkreślał kaznodzieja.

– Tyle wypowiedzianych modlitw, tyle śpiewu, życzliwości okazywanej i otrzymywanej, na ile to otworzyło moje serce na Boga czy zapragnęłam być choć na chwilę, jak Maryja, mieszkaniem dla Boga? – pytał jasnogórski przeor.
Wyraził przekonanie, że pielgrzymowanie „na pewno wyda owoce choć może tego jeszcze nie widzimy, bo jest zmęczenie, ale patrząc na Maryję radujmy się darem zamieszkania w Bogu”.

– Rozpalajmy nasze serca tęsknotą za niebem, bo po to tu przyszliśmy do Maryi. Jesteśmy tu, by wpatrywać się w Nią, czerpać z Jej bliskości siły, po to by stawać się, już tu na ziemi, mieszkaniem dla Boga – mówił kaznodzieja. Zauważył, że „łatwo jest być mieszkaniem dla Boga przez te pięć, czy dziesięć dni na pielgrzymim szlaku. – Nasza serdeczność, rozmodlenie pięknie o tym świadczyły. Teraz postarajmy się coś z tych pięknych, budujących postaw zabrać do naszej codzienności. Niech pielgrzymowanie zaowocuje w moim sercu, w rodzinie, we wspólnocie, w mojej Ojczyźnie, Europie i całym świecie – podkreślał o. Marian Waligóra.

W pięciu pieszych pielgrzymkach z samej tylko Warszawy przyszło na Jasną Górę w sumie 12 tys. 570 osób. Były to: 307. Warszawska Pielgrzymka Piesza, przyszło w niej ponad 6 tys. osób, 38. Warszawska Akademicka Pielgrzymka Metropolitalna, w której dotarło 3 tys. 950 pątników, Grupy „17-ste” Warszawskiej Pielgrzymki Pieszej z liczba 1,6 tys. osób, 27. Pielgrzymka Niepełnosprawnych, w której przyszło 620 wiernych i 35. Praska Pielgrzymka Rodzin z liczbą 400 osób.

Ludźmierz: Prymas Polski przewodniczył Pasterce Maryjnej

śr., 15/08/2018 - 10:36
Tysiące osób uczestniczyło w Pasterce Maryjnej w Ludźmierzu, której przewodniczył abp Wojciech Polak, prymas Polski. Hierarcha w ogrodzie różańcowym zasadził dąb prymasowski z okazji setnej rocznicy odzyskania niepodległości.

Abp Wojciech Polak przewodniczył uroczystej Mszy św. przy ołtarzu polowym w ogrodzie różańcowym. – Wniebowzięcie Maryi wciąż nas zachęca, abyśmy się nie zniechęcili i nie ustali w drodze, abyśmy z niej nie zawrócili i nie dali się na niej uwieść mirażom tego świata, abyśmy nie dali się odwieść czy zastraszyć, abyśmy nie zbłądzili i nie ulegli naszym ludzkim słabościom, abyśmy z tej Bożej drogi do nieba, nie zeszli i z niej nigdy nie zrezygnowali. Jest to bowiem droga wiary i zawierzenia Bogu – podkreślił hierarcha.

– Uroczystość Wniebowzięcia Maryi uczy nas więc patrzeć w niebo. Przypomina, że dopóki jesteśmy na ziemi, jesteśmy pielgrzymami z daleka od Pana. Mówi nam jednak, że nie da się z Nim zjednoczyć, nie da się z Nim przeżyć – jak wskazywał nam Jan Paweł II- naszej przyszłości, naszej wieczności, naszego szczęścia w niebie, gdy lekceważymy sobie nasze życie już tu na ziemi. Przecież dał nam je Bóg, abyśmy mądrze i odpowiedzialnie żyli – mówił abp Polak.

Dziś Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny

Słów prymasa Polski słuchało kilka tysięcy pielgrzymów, którzy w nocy przybyli do ludźmierskiego sanktuarium z różnych stron regionu Podhala, Spisza i Orawy oraz z innych zakątków. Byli i tacy, którzy pokonali pieszo kilkadziesiąt kilometrów, aby dojść do Gaździny Podhala.

Wszystkich zgromadzonych pozdrowił ks. kustosz Jerzy Filek. Zaznaczył, że w koncelebrze uroczystej Mszy św. sprawowanej przy ołtarzu polowym, przy tym samym modlił się Jan Paweł II w Ludźmierzu w 1997 r., są kapłani świętujący 25 lat swojego kapłaństwa. Kustosz przypomniał, że uroczystości odpustowe odbywają się w szczególnym czasie, bo przypada w tym roku setna rocznica odzyskania niepodległości przez Polskę i mija 55 lat od koronacji figury Matki Boskiej Ludźmierskiej.

Liturgia odbywała się w oprawie góralskiej. Przygrywała kapela regionalna, a wielu górali ubrało stroje regionalne. Do Ludźmierza przyjechali Podhalańscy Rycerze Kolumba, byli przedstawiciele władz samorządowych, a wierni nie zapomnieli zabrać ze sobą bukietów kwiatów, które poświęcił abp Polak. Hierarcha przed rozpoczęciem Mszy św. zasadził dąb prymasowski niedaleko Bramy Wiary w ogrodzie różańcowym. Drzewo będzie upamiętniać setną rocznicę odzyskania niepodległości naszego kraju oraz wizytę prymasa Polski w Ludźmierzu. Hierarcha noszący ten tytuł gościł u Gaździny Podhala dwadzieścia parę lat temu.

Podczas nocnej modlitwy w ludźmierskim sanktuarium była możliwość skorzystania z sakramentu pojednania. Wierni mogli też zabrać nieodpłatnie informator pielgrzyma.

Uroczystej sumie odpustowej o godz. 11.30 w Ludźmierzu będzie przewodniczył metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski. Podczas Eucharystii nastąpi poświęcenie sztandaru Podhalańskich Rycerzy Kolumba. Hierarcha pobłogosławi również uczestników Rowerowej Pielgrzymki Dookoła Polski.

Święcenie ziół – zwyczaj stary i ciągle żywy

śr., 15/08/2018 - 10:06
Przypadająca 15 sierpnia Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny wiąże się nierozłącznie ze święceniem ziół. Stąd też i o tym święcie liturgicznym popularnie mówi się, że jest to dzień „Matki Boskiej Zielnej”.

Zioła od zarania dziejów towarzyszą człowiekowi. Również i dziś wielu z nas “powraca do natury” i stosuje zioła obok lub zamiast współczesnych leków. Ziołolecznictwo staje się ważną częścią naszego zdrowego życia, na nowo odkrywamy starą wiedzę o dobrodziejstwach różnych ziół. “W cebuli jest więcej lekarstwa niż w aptece” – głosi stara mądrość życiowa. Może jest w tym trochę przesady, ale bez wątpienia w przyrodzie znajduje się wiele substancji korzystnych dla zdrowia.

Już na 400 lat przed narodzeniem Chrystusa grecki lekarz Hipokrates nauczał, że “to, co jecie, powinno być waszym lekarstwem”. Cebula pomaga przy ukąszeniach os, leczy odciski, łagodzi kaszel i przeziębienia. Tymianek jest nie tylko świetnym ziołem do pieczeni, ale też łagodzi koklusz i bóle reumatyczne. Szałwia dobra jest nie tylko do pieczeni z jagnięcia, ale może jeszcze lepsza jako dodatek do kąpieli. A królewskie zioło – bazylia – które wkładano do grobów w dawnym Egipcie, łagodzi podrażnienia gardła i nerwowość.

W tym związku człowieka z naturą dużą rolę odgrywa uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i związany z nią dawny zwyczaj święcenia ziół. Człowiek powinien być doskonały, zbawiony i zdrowy, czego uosobieniem jest Maryja. Według starej tradycji, w bukiet do poświęcenia w Matkę Boską Zielną wiązano siedem lub 77 różnych ziół i zbóż, później także kwiatów. Siódemka już w Starym Testamencie jest symbolem doskonałości. Tych siedem ziół to rumianek, mięta, melisa, bazylia, rozmaryn, lubczyk i nasturcja.

Dziś Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny

Zwyczaj święcenia ziół sięga jeszcze czasów pogańskich. Wiele z tych i podobnych ziół składali na ołtarzach ofiarnych Germanie. W okolicach sierpnia (według obecnej rachuby czasu) mieli oni dni postu przed wielkim świętem żniw. Wiele do dziś stosowanych ziół odgrywało też ważną rolę w medycynie Egipcjan, Rzymian i Greków. Nasi pogańscy przodkowie wiedzieli, że rośliny te mogły dać ludziom zdrowie, spokój i dobre samopoczucie. Również czarownicy używali ziół, by dzięki nim zaklinać złe duchy i demony. Wiedza o roślinach miała też duże znaczenie wśród osób nawróconych na chrześcijaństwo. W czasie różnych uroczystości dawali oni zioła do poświęcenia, dziękując Bogu za dar natury. Od czasu, gdy Karol Wielki (742-814 r.) kazał zakładać wzorcowe ogrody zielne, mnisi i zakonnice zakładali je również masowo przy swoich klasztorach.

Dominikanin św. Albert Wielki z Kolonii ok. 1230 r. znał już ok. 200 ziół leczniczych. Odkrywana dziś na nowo św. Hildegarda z Bingen (1098-1179) znała wiele sposobów na “leczenie ciała i duszy” i przepisywała dziewannę jako środek “na słabe i smutne serce”. A wnuczka królowej Bony – Anna Wazówna była autorką pierwszego w Polsce zielnika. W swoich ogrodach, m.in. w Golubiu-Dobrzyniu, przez wiele lat uprawiała wiele leczniczych roślin. Z ziół sporządzała lekarstwa i leczyła nimi mieszkańców zamku oraz okoliczną ludność. Mało kto pamięta, że to ona właśnie sprowadziła do Polski tytoń, którego wtedy się jeszcze nie paliło. Ok. 1700 r. sklepienie kościoła św. Michała w Bambergu pokrył wielobarwny ogród niebieski. Doliczono się w nim ponad 600 roślin.

Przy różnych okazjach w roku święci się w kościołach kwiaty, zioła i zboża, ale najbardziej popularna jest Matka Boska Zielna – 15 sierpnia. Nie tylko dlatego, że w tym czasie kwitną prawie wszystkie zioła, lecz także przez nawiązanie do tego święta maryjnego. Już wczesne chrześcijaństwo znało legendę o tym, że Syn Boży wziął swoją Matkę do nieba, a apostołowie, otworzywszy grób, znaleźli w nim tylko róże.

Już wówczas Maryję nazywano Patronką plonów, a pora sierpniowa była uważana za błogosławiony czas żniw. Tradycja ludowa nadaje duże znaczenie nie tylko uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Okres 30 dni od 15 sierpnia jest “kobiecą trzydziestką”. Według ludowej tradycji, ale potwierdza to także nauka, dokładnie w tym czasie zioła kwitną najpiękniej, mają intensywny zapach i największą moc. Dlatego właśnie w tych dniach należy zbierać zioła, których – wiedząc o ich leczniczym działaniu – będziemy używali w zimie.

Abp Wilson skazany na areszt domowy

śr., 15/08/2018 - 09:45
Sąd regionalny w Hunter w australijskim stanie Nowa Południowa Walia orzekł, że emerytowany arcybiskup Adelajdy, 67-letni Philip Wilson skazany na 12 miesięcy pozbawienia wolności odbędzie karę w areszcie domowym. 3 lipca b.r. uznano go winnym ukrywania przestępstw popełnionych przez księdza-pedofila w latach siedemdziesiątych. Zaznaczono, że zwolnienie warunkowe nie może nastąpić wcześniej, niż po upływie 6 miesięcy.

Premier Australii prosi papieża o zdjęcie z urzędu arcybiskupa

Sędzia Robert Stone oparł się w swej decyzji na raporcie kompetentnego w tej sprawie lokalnego urzędu więziennictwa, w którym stwierdzono, że abp Wilson może odbywać karę w trybie aresztu domowego. Nakazał, by hierarcha przebywał w domu swojej siostry w pobliżu Newcastle, przez co najmniej 6 miesięcy, kiedy będzie mógł poprosić o zwolnienie warunkowe. W tym okresie będzie on podlegał ścisłemu nadzorowi i będzie musiał nosić, zgodnie z przepisami, urządzenie namierzające.

30 lipca b.r. Ojciec Święty przyjął rezygnację abp. Wilsona z rządów pasterskich archidiecezją Adelaide. Natomiast już 3 czerwca mianował administratorem apostolskim “sede plena” tej archidiecezji biskupa Port Pirie, Gregory O’Kellya, SJ.