Informacje Katolickiej Agencji Informacyjnej

Subskrybuje zawartość
analizy opinie komentarze
Zaktualizowano: 34 min. temu

Wśród kibiców zbierano podpisy pod projektem „Zatrzymaj aborcję”

pon., 20/11/2017 - 17:45
Zawody inaugurujące Puchar Świata w skokach narciarskich były okazją do zbierania podpisów na ulicach Wisły pod obywatelskim projektem zakazującym aborcji eugenicznej. Zdaniem przedstawicieli Fundacji Życie i Rodzina, zawody sportowe były dobrym momentem, by pokazać ludziom, czym jest w istocie aborcja i zachęcić ich do skutecznej obrony życia.

Agnieszka Jarczyk, jedna z koordynatorek Fundacji na terenie Śląska Cieszyńskiego, poinformowała, że obrońcy życia stali w centrum miasta, nieopodal strefy kibica. – Przez dwa dni uświadamiali mieszkańców oraz przyjezdnych o tym, jak w rzeczywistości wygląda aborcja i czym ona jest. Wielu ludzi wciąż nie rozumie, że to zabicie człowieka – relacjonuje obrończyni życia.

Czytaj także: „Szlachetna Paczka” już w akcji

– Było wiele dyskusji, pytań, wątpliwości. Proliferzy tłumaczyli, przekazywali prawdę, co zaowocowało kilkudziesięcioma podpisami pod projektem chroniącym życie ludzkie – dodała. Przypomniała również, że około 95 proc. aborcji dokonywanych jest w Polsce na skutek samego podejrzenia występowania u dziecka choroby. Zdaniem Jarczyk, akcja w Wiśle pokazała, że trzeba wciąż uświadamiać polskie społeczeństwo o aborcji i walczyć o życie nienarodzonych.

Do tej pory obywatelski projekt zakazujący aborcji eugenicznej poparło ponad pół miliona Polaków. Inicjatywa #ZatrzymajAborcję ma na celu wykreślenie z ustawy o planowaniu rodziny wyjątku pozwalającego na aborcję ze względu na stwierdzoną prenatalnie niepełnosprawność lub chorobę. W 2016 r. na podstawie tego przepisu zginęło 1042 dzieci. Większość z nich cierpiała na choroby genetyczne, najczęściej zespół Downa.

Kamień Śląski: kard. Kurt Koch gościem honorowym konferencji ekumenicznej

pon., 20/11/2017 - 17:43
Przewodniczący Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan kard. prof. Kurt Koch weźmie udział w międzynarodowej konferencji nt. „Misyjność Kościoła – ekumenizm – tożsamość wyznaniowa”, która odbędzie się w dniach 21-22 listopada w Kamieniu Śląskim i Opolu. Podczas sympozjum zostanie uhonorowany abp Alfons Nossol.

21 listopada w pałacu Odrowążów (ul. Parkowa 1a) w Kamieniu Śląskim oraz 22 listopada na Wydziale Teologicznym UO (ul. Drzymały 1a) w Opolu, Instytut Ekumenizmu i Badań nad Integracją WT UO oraz Instytut Badania Nauczania Papieskiego przy Centrum Kultury i Nauki WT UO w Kamieniu Śląskim organizuje międzynarodową konferencję ekumeniczną.

Podczas spotkania zostanie uhonorowany jeden z największych orędowników sprawy jedności w Kościele i w świecie abp prof. Alfons Nossol, który w tym roku obchodził kilka jubileuszy: 85. urodziny, 60. rocznicę święceń kapłańskich oraz 40. rocznicę święceń biskupich.

Bydgoszcz: trwają obchody Światowego Dnia Ubogich

pon., 20/11/2017 - 17:43
W diecezji bydgoskiej obchody pierwszego Światowego Dnia Ubogich nie zakończyły się 19 listopada. Od 20 do 22 listopada w Diecezjalnym Domu Rekolekcyjnym św. Wojciecha na Piaskach odbywają się rekolekcje dla osób chorych, niepełnosprawnych.

Także w środę 22 listopada o godz. 19.30 w bydgoskim kościele św. Józefa (ul. Toruńska) zostanie odprawiona Msza św. dla osób ubogich i bezdomnych wykluczonych społecznie. Po Eucharystii w siedzibie Caritas Diecezji Bydgoskiej odbędzie się spotkanie, podczas którego wszyscy otrzymają gorący posiłek.

Poza tym w każdy poniedziałek, środę i piątek dla osób bezdomnych czynna jest łaźnia przy ulicy Drukarskiej w Centrum Pomocy Betlejem w Bydgoszczy. W te dni wydawana jest również odzież oraz środki higieniczne. W łaźni dyżuruje pielęgniarka, która udziela pomocy medycznej. W okresie zimowym wszystkim podopiecznym wydawane są ciepłe posiłki.

S. Teresa Pawlak, albertynka: Światowy Dzień Ubogich się nie kończy

pon., 20/11/2017 - 17:19
Potrzeba miejsca, w którym ubodzy i bezdomni mogą się schronić i spotkać, pomoc osobom zagrożonym ubóstwem i zagospodarowanie potencjału wolontariuszy – to najważniejsze wyzwania, które pojawiły się przed organizatorami Światowego Dnia Ubogich w archidiecezji krakowskiej po zakończeniu wydarzenia. Jak poinformowała w rozmowie z KAI albertynka s. Teresa Pawlak, w przyszłym tygodniu twórcy Namiotu Spotkań spotkają się, by podsumować efekty pracy i zastanowić się nad kontynuacją działań.

KAI: Słyszałam głosy, że Namiot Spotkań na Małym Rynku powinien stać cały rok. Co Siostra na to?

– Takie głosy docierały i do nas. Byli i tacy, którzy deklarowali, że pójdą z tą sprawą do magistratu. Na pewno Namiot pokazał, że są osoby, które nie mają gdzie spędzić całego dnia, szczególnie wtedy, gdy jest chłodno. Namiot stał się dla nich świetlicą, domem, kuchnią, wszystkim, co mieli. Są miejsca w Krakowie, gdzie osoby bezdomne mogą przychodzić, ale nie są one czynne 12 godzin na dobę. Nasz Namiot pokazał, że jest taka potrzeba miejsca, w którym osoby bezdomne, mieszkające w noclegowniach mogły gdzieś spędzić dzień.

KAI: Są już pomysły, gdzie taki namiot lub coś podobnego mogło w Krakowie stanąć?

– Na razie to tylko idea. Za tydzień odbędzie się spotkanie, podczas którego będziemy o tym rozmawiać. Myślę, że nam, czyli ludziom, którzy zajmują się pomaganiem, Namiot zadał pytanie: i co teraz? Jak można pomagać bardziej? Co zrobić, by osoby bezdomne nie musiały się tułać przez cały dzień? To impuls do myślenia dla organizacji, fundacji i stowarzyszeń pomocowych. Zobaczymy. Widzimy potrzebę i to w naszych sercach już pracuje.

KAI: Dla zwykłych krakowian mógł to też być impuls do refleksji nad tym, jak w swojej codzienności rozbijać taki Namiot Spotkań?

– Namiot wyczulił na to, że mamy więcej niż inni i możemy się tym dzielić. Było wiele osób, które nas odwiedzały i widać było po nich duże przejęcie. To nie kwestia ludzkiej ciekawości, tylko zainteresowania drugim człowiekiem. Dla mnie najbardziej wzruszające były spotkania z tymi, których bliscy zostali bezdomnymi. Te osoby miały poczucie i żal do siebie, że nie zrobiły nic, by do tego nie doszło, i dlatego teraz chcieli się zaangażować w pomoc.

Poza tym widać było, że w bezdomnych zaczynamy dostrzegać ludzi z konkretnymi twarzami i konkretnymi historiami. To pozwala, by zastanowić się nad tym, jak pomóc osobom, które są wśród nas i potrzebują naszego wsparcia.

Wśród ludzi odwiedzających namiot było też sporo takich, którzy mówili nam, że niewiele brakowało, by znaleźli się w podobnej sytuacji. Przy stolikach prawnika i psychologa odbyło się wiele rozmów z osobami, które nie są jeszcze bezdomne, ale znajdują się na granicy i potrzebują konkretnej pomocy, żeby nie znaleźć się na ulicy. Stanowiska, gdzie udzielano tego typu porad, były dla nich idealnym miejscem, żeby zatrzymać pewien proces, który prowadzi do tego, by wpadły w kryzys bezdomności.

KAI: To też jest kolejny obszar pomocy, którym trzeba się zająć.

– Ludzie zagrożeni bezdomnością mają w sobie lęk przed instytucjami. Zasada no logo pomagała w tym, by te osoby mogły przyjść i poprosić o pomoc. Jest wielu nieporadnych ludzi, zwłaszcza starszych, którzy wciąż jakoś sobie radzą, ale mają cały czas w głowie świadomość, że nie wiadomo, jak długo to potrwa i są tak naprawdę zostawione same sobie. Takich osób jest coraz więcej . Rodzi się pytanie, jak do nich dotrzeć. One się wstydzą, nie wiedzą, jak poprosić o pomoc, może są samotne, a historie pokazuje, że może niewiele brakować, by ci ludzie znaleźli się w ekstremalnie trudnej sytuacji, której można przecież zapobiec.

KAI: Są jeszcze jakieś nowe wyzwania, które stoją przed organizatorami ŚDU po tym niezwykle intensywnym tygodniu wydarzeń?

– Teraz będzie bardziej optymistycznie. Zobaczyliśmy wielu wspaniałych wolontariuszy. Wielu z nich po raz pierwszy pomagało osobom bezdomnym i ubogim. To duży zasób ludzi, którzy chcą się bardziej zaangażować w udzielanie pomocy. To spory potencjał wrażliwości i potrzeby działania. Widziałam studentki, które były wyznaczone na określone godziny, ale potem przychodziły już tylko dlatego, że chciały. Odnalazły w Namiocie swoje miejsce. Przychodzili młodzi, starsi, ludzie związani ze środowiskami typowo modlitewnymi, tylko po to, by pomóc w sprzątaniu czy rozdawaniu herbaty. Dla nas wszystkich ten zaangażowany całym sercem wolontariat to było wielkie zaskoczenie. Szkoda by było to zmarnować. Ludzka dobroć nie ma granic. Szesnastolatek z Igołomi dojeżdżał do nas codziennie, by pomóc. Wielu krakowskich emerytów przychodziło, żeby pomóc albo po prostu pobyć i porozmawiać.

Dużym zainteresowaniem cieszył się też fryzjer. Dla ludzi ubogich czy bezdomnych zmiana wizerunku okazała się czymś bardzo ważnym. Poszli więc do fryzjera, który przez cały tydzień był do dyspozycji, zrobili sobie zdjęcia potrzebne do wyrobienia dokumentów i deklarowali, że zaraz następnego dnia złożą wniosek o dowód. To dla wielu może okazać się początkiem zmian w życiu. Podobnie z pomocą medyczną.

Jest też przestrzeń bardzo trudna, bo związana z nałogami. Wielu bezdomnych ma problem z alkoholem czy innymi używkami. Oczywiście nie pozwalaliśmy na picie w Namiocie, ale niestety widać było, że z dnia na dzień coraz trudniej niektórym tę abstynencję utrzymać. To dla nas wielki ból, bo trudno na dłuższą metę pomóc komuś, kto nie chce wytrzeźwieć. To jest pytanie: jak do nich dotrzeć i czy da się jeszcze coś zrobić, by im pomóc.

Na niedzielnym posiłku pojawiały się całe rodziny. To jest niepokojące, bo wydawać by się mogło, że ten problem w Krakowie prawie nie istnieje i że pomoc socjalna jest tak wydajna, że ubogie rodziny mogą dać sobie radę. W wielu wypadkach jest to jednak kwestia niezaradności życiowej i wielka potrzeba wsparcia tych rodzin.

KAI: Namiot był także przestrzenią ekspresji artystycznej dla osób ubogich i bezdomnych. Udał się ten eksperyment?

– Warsztaty literackie pokazały, że ci ludzie mają ogromną potrzebę wyrażenia siebie i są bardzo wrażliwe. Osoby bezdomne, jeśli tylko mają taką możliwość, chcą śpiewać, pisać, malować i być zauważone w przestrzeni kulturalnej. Są w Krakowie takie miejsca, gdzie mogą wyrazić siebie przez sztukę, ale to ciągle za mało. Potencjał jest dużo większy, a dla nas zadanie, bo jest nadzieja, że przez wrażliwość artystyczną osób bezdomnych można do nich dotrzeć i pomóc podnieść się z dna.

KAI: Wśród gości Namiotu Spotkań było wiele znanych osób, ale nikt nie robił wokół nich zbędnego show. To chyba pokazuje, że spełniło się założenie tego miejsca, w którym wszyscy są równi?

– Wiadomo, że jak pojawia się osoba znana, to wszyscy ją rozpoznają. Tak było, gdy gotowała Ewa Wachowicz, czy gdy przyszedł ks. kard. Dziwisz. To wielki plus tego miejsca. Nie było bariery, która rozdzielałaby znanych od anonimowych, bogatych od ubogich, pomagających i przyjmujących pomoc. Dobre było i to, że osoby medialne potrafiły się w tym odnaleźć i służyć naszym namiotowym gościom. Kiedy pojawił się kard. Dziwisz, jeden z bezdomnych poprosił o spowiedź. Ksiądz Kardynał nie miał oporów, żeby usiąść do konfesjonału. Wyspowiadał wtedy wilka osób. Nikt nikogo nie klasyfikował. Osoby gotujące na warsztatach kulinarnych to są przecież ludzie znani i medialni, ale w ogóle nie rzucali się w oczy. Dla osób, które do nas przychodziły z obawami, czy nie zostaną napiętnowane, to było bardzo istotne, bo pokazywało, że wszyscy są równi, że nie ma lepszych i gorszych.

KAI: Osoby, z którymi rozmawiałam, porównywały atmosferę Dnia Ubogich do tego, co się działo na krakowskich ulicach w czasie ŚDM. Skala mniejsza, ale radość świętowania podobna?

– To porównanie jest uzasadnione, bo w czasie Światowych Dni Młodzieży ludzie się zjednoczyli bez względu na środowiska, narodowość, język czy nawet wyznanie. Młodzi przyjechali, by spotkać się ze sobą i z Panem Bogiem. Mieli dla siebie czas, byli razem. To była ogromna radość, o której nie da się zapomnieć i wynikała ona ze spotkania i czasu, który poświęcaliśmy sobie nawzajem. Podobnie było i u nas. Może nie spotkały się zupełnie inne światy, ale nie było też podziałów. Ludzie mieli dla siebie czas, by rozmawiać ze sobą, śpiewać, tańczyć i modlić się. Nasza radość wynikała nie z tego, co posiadamy jako materialne dobra, ale z tego, że mamy siebie nawzajem. Sprawdziła się prawda, że największą biedą człowieka jest brak relacji, samotność i brak miłości. A takie spotkania, jak nasze, to przestrzeń bycia razem, która jest ogromnym bogactwem. Zapominamy o własnych brakach, niewygodach i krzywdach. Kiedy mamy obok siebie drugiego człowieka, ciężar jest lżejszy. Tego nam na co dzień brakuje. Wartość spotkania koniecznie trzeba ocalić.

Jeronimo Martins Polska przekaże Caritas 7 samochodów dostawczych

pon., 20/11/2017 - 17:04
Uroczyste przekazanie przez Jeronimo Martins Polska 7 samochodów dostawczych na rzecz Caritas Polska oraz podsumowanie dotychczasowej współpracy obu podmiotów odbędzie się 21 listopada w Warszawie. Samochody trafią do diecezjalnych Caritas.

Przekazanie samochodów nastąpi we wtorek o godz. 11.30 w Centrum Okopowa przy ul. Okopowej 55 w ramach konferencji „Pięć Chlebów”, organizowanej przez Caritas z okazji Światowego Dnia Ubogich, ogłoszonego przez papieża Franciszka.

W ramach współpracy w zakresie przeciwdziałania marnowaniu żywności Jeronimo Martins Polska S.A. przekaże Caritas 7 nowych samochodów Mercedes Sprinter chłodnia do przewozu żywności odbieranej ze sklepów Biedronka. Samochody te otrzymają Caritas diecezjalne, które aktywnie włączyły się w program Spiżarnia Caritas. Auta będą służyły działaniom charytatywnym w zakresie pomocy żywnościowej na terenie Caritas Archidiecezji Gdańskiej, Warmińskiej oraz Caritas Diecezji Ełckiej, Warszawsko-Praskiej, Gliwickiej, Sosnowieckiej i Kaliskiej.

Organizatorzy proszą o wcześniejsze potwierdzenie obecności: Biuro Prasowe JMP, e-mail: media@jmpolska.com, tel. 696 772 213.

Mikołajkowa akcja Caritas Arch. Wrocławskiej

pon., 20/11/2017 - 15:03
Caritas Archidiecezji Wrocławskiej organizuje mikołajkową akcję „Nasza Paka”. Inicjatorzy rozesłali specjalne listy, w których zapraszają do zaangażowania uczniów szkół archidiecezji podkreślając walor wychowawczy – kształtowanie postaw społecznych i odpowiedzialności za wydarzenie.

Akcja polega na zbiórce prezentów dla dzieci z rodzin dysfunkcyjnych i dotkniętych wykluczeniem. Caritas otacza opieką dzieci, które nie mogą nawet marzyć o świątecznym upominku pod choinką przez cały rok, stąd pomoc św. Mikołajowi w przygotować dla nich Bożonarodzeniowe prezenty.

W liście do placówek edukacyjnych Caritas przypomina o założeniach mikołajkowej akcji „Nasza Paka” – chodzi o to, aby klasy w poszczególnych szkołach przygotowały jedną lub więcej paczek dla dziecka w określonym wieku. W paczce mogą znaleźć się: nowe zabawki, nowe gry, nowe puzzle, nowe maskotki, nowe lalki etc. oraz słodycze.

Organizatorzy piszą, że dla dzieci taki świąteczny prezent będzie bezcennym darem, a dla wielu z nich będą to pierwsze i być może jedyne prezenty w życiu, które staną się wielką radością ich trudnego życia, gdyż ich rodzice często nie pamiętają lub nie mają środków, aby uczcić ten świątecznych czas.

Zgłoszenie udziału w akcji do 20.11.2017, (zgłoszenia można dokonać drogą mejlową oraz telefonicznie). Po zgłoszeniu chętni do włączenia się w Naszą Pakę otrzymają materiały promocyjne.

Przeprowadzenie akcji od 15.11.2017 do 15.12.2017. Odbiór paczek przez pracownika Caritas Archidiecezji Wrocławskiej od 29.11.201r. do 15.12.2017r.

Kontakt z koordynatorem akcji:

Michałem Brzezickim – 71 327 13 05; 668 021 036 lub mbrzezicki@wroclaw.caritas.pl.

Kościelisko: XVI „Majowe Granie”

pon., 20/11/2017 - 14:06
Po raz szesnasty przyjaciele Marka „Mai” Łabunowicza spotkali się w Kościelisku, aby uczcić pamięć wybitnego muzykanta, który zginął w akcji niesienia pomocy jako ratownik TOPR. Na scenie Domu Ludowego w Kościelisku wspominano Maję oraz tych muzykantów, którzy odeszli od nas w mijającym roku. W koncercie wzięli udział: Zespół 9 Sił, Chór Turliki, Polaniorze oraz Zespół Harni.

Marek Bernard Łabunowicz „Maja” urodził się w 1972r. w Jeleniej Górze, gdzie spędził kilka pierwszych lat swojego życia. Później przeprowadził się do Kościeliska do rodzinnego domu swych dziadków. Od dziecka w wolnym czasie wędrował po górach. W 1992 roku złożył przysięgę TOPR-owską.

Należał do zespołu regionalnego Poloniarze, działającego w Kościelisku. Łubunowicz odnosił sukcesy estradowe, występując z czołówką muzyków polskich i zagranicznych (Czarne Karakuły, Edyta Geppert, Golec uOrkiestra, Brathanki, Harlem, Zbigniew Namysłowski, Witold Rek). Do śmierci regularnie koncertował również z Kapelą Pieczarków.

Zginął zasypany lawiną pod Szpiglasową Przełęczą 30 grudnia 2001 niosąc pomoc ludziom potrzebującym. Marek patronuje Fundacji „Majowe Granie” – organizatora wielu ciekawych inicjatyw i projektów, których celem jest m.in. niesienie pomocy młodym i utalentowanym osobom.

Kraków: akcja „Z Wieszaka” – dla ubogich i bezdomnych

pon., 20/11/2017 - 13:58
Ściągnijcie coś z wieszaka i podzielcie się dobrem – namawiają studenci z dominikańskiego Duszpasterstwa Akademickiego „Beczka”, którzy organizują zbiórkę odzieży dla osób bezdomnych. Akcja „Z Wieszaka” potrwa do końca tygodnia.

Zbiórka rzeczy „ściągniętych z wieszaka” rozpoczęła się w związku z I Światowym Dniem Ubogich i zakończy w niedzielę Chrystusa Króla. Dla bezdomnych do przeżycia zimy niezbędne są, m.in. plecaki, w których mieszczą oni cały dobytek, śpiwory, karimaty, koce, termosy, kurtki ciepłe oraz zimowe buty.

– Papież Franciszek, kończąc Jubileusz Miłosierdzia, ogłosił w przedostatnią niedzielę roku liturgicznego Święto Ubogich. To bardzo świeże spojrzenie na to, jak w naszej wspólnocie, która nazywa się Kościół mamy patrzeć na ubogich: świętować ich – mówią studenci z „Beczki” i podkreślają, że sam Jezus był „tym, który nie miał gdzie głowy położyć”.

Ich zdaniem, Święto Ubogich to święto nas wszystkich, bo każdy ma jakieś braki w sobie. Akademicy chcą jednak konkretnie odpowiedzieć na potrzeby osób najuboższych i bezdomnych – by Dzień Ubogich nie stał się tylko jednorazową akcją, ale zobowiązaniem na co dzień. – Dlatego bardzo serdecznie zapraszamy, abyście ściągnęli w wieszaka kilka rzeczy i podarowali je komuś, kto ich potrzebuje – zachęcają studenci od dominikanów. Proszą jednak, by był to faktyczny dar z siebie, a nie pozbywanie się niepotrzebnych sztuk odzieży czy zużytego wyposażenia turystycznego.

Rzeczy można przynosić do Beczki przez cały tydzień po Mszy o 7 rano oraz na spotkaniach grup po 19.15. W niedzielę po Mszach św. ubrania można zostawiać w koszach ustawionych na krużgankach klasztoru ojców dominikanów.

„Szlachetna Paczka” już w akcji

pon., 20/11/2017 - 13:05
Rozpoczęła się XVII edycja Szlachetnej Paczki, projektu Stowarzyszenia Wiosna, który inspiruje społeczeństwo do pomocy potrzebującym. Przygotować paczkę dla osób starszych, samotnych, niepełnosprawnych, a także ubogich dzieci i rodzin można już za pośrednictwem strony internetowej szlachetnapaczka.pl. Akcja co roku łączy tysiące osób potrzebujących pomocy oraz darczyńców i wolontariuszy.

W ubiegłym roku paczki z potrzebnymi produktami dotarły do 19 tys. rodzin. Aktualne baza osób potrzebujących jest już dostępna na stronie Szlachetnej Paczki. W pomoc co roku angażują się ludzie świata polityki i kultury. W poprzednich latach paczki dla potrzebujących przygotowali, między innymi, papież Franciszek, para prezydencka, polscy piłkarze, skoczkowie narciarscy, znani aktorzy, muzycy i politycy.

– Dokonujemy rewolucji, ale to jedyna rewolucja, w której nie ma ofiar. Tworzymy historię, bo wydobywamy z ludzi piękno – podkreśla ks. Jacek Stryczek, prezes Stowarzyszenia Wiosna. – Nie chodzi jedynie o to, kim ludzie są, ale kim mogą się stać. Bo zaangażować się możesz w każdej chwili. Możesz być wolontariuszem, możesz być darczyńcą, możesz być kierowcą, który przewiezie paczkę. Po prostu dołącz i rób to razem z nami – zachęca pomysłodawca projektu Szlachetna Paczka.

Czytaj także: „Lubię ludzi”. Szlachetna Paczka chce zjednoczyć Polaków

W ostatnich tygodniach wolontariusze akcji odwiedzali rodziny, które mogą potrzebować pomocy. Aby zachęcić do pomocy i przekonać, że warto pomagać, zaangażowani w akcję wolontariusze zorganizowali w weekend pochody w całej Polsce, marsze Szlachetnej Paczki odbyły się, m.in. w Krakowie, Warszawie, Poznaniu, Szczecinie i Opolu.

Na stronie internetowej szlachetnapaczka.pl można wybrać rodzinę, której chcemy pomóc. Ogólnopolski finał akcji odbędzie się w weekend 9-10 grudnia. Wtedy paczki przygotowane przez darczyńców trafią do potrzebujących.

Akcję Szlachetna Paczka organizuje od 2001 roku krakowskie Stowarzyszenie Wiosna.

W Zabawie modlono się za ofiary wypadków drogowych i ich rodziny

pon., 20/11/2017 - 12:43
Znicz z ponad 3 tys. lampek zapłonął w Zabawie przy pomniku „Przejście”. To znak pamięci o osobach, które w ubiegłym roku zginęły na drogach. W obchodach Światowego Dnia Pamięci Ofiar Wypadków Drogowych uczestniczyły także rodziny, które w wypadkach straciły najbliższych.

Podczas Mszy św. w sanktuarium bł. Karoliny w Zabawie, ks. infułat Adam Kokoszka mówił w homilii, że Bóg jest blisko ludzi opłakujących najbliższych.

„Śmierć jest doświadczeniem, które dotyka wszystkich nas, bez wyjątku, bo nie da się oddzielić życia od śmierci, chociaż niektórzy, by tego pragnęli! Pragnęli by tego rodzice, dla których utrata dziecka: syna lub córki, jest czymś w rodzaju zatrzymania czasu. Jakby otwarciem otchłani, która pochłania przeszłość, a także przyszłość” – dodał.

Kaznodzieja przypomniał, że do śmierci nie należy ostatnie słowo. „Wiele osób pogrążonych w żałobie, dzięki otrzymanej łasce współczucia, okazywanej przez Boga w Jezusie Chrystusie, przekonuje się z biegiem czasu, że do śmierci nie należy ostatnie słowo – i nie pozwalają na to, aby śmierć najbliższych odebrała im wszystko, zniweczyła ich życie i sprawiła popadnięcie w ciemną pustkę. Co więcej, pocieszają się nawzajem, wiedząc, że Pan zwyciężył śmierć raz na zawsze! Wiara zapewnia ich, że bliscy nie zniknęli w mroku nicości, że są w dobrych i silnych rękach Boga” – dodał.

Przy pomniku „Przejście” złożono znicze, kwiaty, posadzono drzewo pamięci. Było także zapalenie znicza z ponad trzema tysiącami lampek. – Cztery lata temu w wypadku samochodowym zginęło nasze jedyne dziecko – powiedziała pani Elżbieta ze Szczecina. – Piotruś miał 22 lata. Byliśmy na skraju załamania. Nie znaleźliśmy pomocy u psychologa i psychiatrów. To właśnie tutaj dostałam wsparcie psychiczne. Ciężko, ale da się wolno iść do przodu – mówi kobieta.

– Każde światełko oznacza konkretną osobę, która w ubiegłym roku zginęła na drodze  – powiedział ks. Zbigniew Szostak, kustosz sanktuarium bł. Karoliny w Zabawie. – Mam nadzieję, że ten pomnik, zwłaszcza w nocy, kiedy będą świeciły te światła – będzie miał edukacyjne przesłanie. Możemy sobie lepiej uświadomić, ile osób straciliśmy w ciągu jednego roku – dodaje.

Znicz powstał dzięki Krajowej Radzie Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Konrad Romik – sekretarz Rady przypomina, że na stronie tej instytucji powstała baza podmiotów bezpłatnie świadczących pomoc ofiarom wypadków  drogowych. – Została ona teraz zaktualizowana, przygotowana tak, by pomoc można było znaleźć bardzo szybko – powiedział.

Łukasz Smółka, szef gabinetu politycznego w Ministerstwie Infrastruktury i Budownictwa mówiąc o wypadkach drogowych, podkreślił, że jest pewne światełko w tunelu. – Gdybyśmy porównali rok do roku,  styczeń – październik to w  2017 r. zginęło o 244 osoby mniej. To jest ok. 10% . Jest więc lepiej niż w 2016 roku – podkreśla rozmowie z KAI.

Katarzyna Dobrzańska Junco,  prezes zarządu Centrum Inicjatyw na rzecz poprawy Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego zwraca uwagę, że wyzwaniem jest praca z młodzieżą, bo to młodzi kierowcy są głównymi sprawcami wypadków.

Czytaj także: Zabawa koło Tarnowa: Modlitwa i wsparcie dla ofiar wypadków

– Wyzwanie jest ogromne, bo ciężko dotrzeć do tej grupy wiekowej. Ale mamy swoje sposoby. Przykładowo jest to program Road Show oparty na emocjach. Nie pouczamy, ale pokazujemy życie i doświadczenie ofiar wypadków, rodzin, służb ratunkowych – dodaje.

W uroczystościach uczestniczyli przedstawiciele instytucji, które zajmują się bezpieczeństwem, a także samorządowcy, służby mundurowe, motocykliści i rodziny ofiar.

Marzeniem kustosza sanktuarium bł. Karoliny w Zabawie ks. Zbigniewa Szostaka jest powstanie także Centrum Leczenia Traumy.

Młodzieżowa modlitwa o jedność

pon., 20/11/2017 - 12:39
Młodzież związana ze Wspólnotą Taizé, a na co dzień działająca w różnych krakowskich duszpasterstwach, zaprasza na wspólną modlitwę śpiewami z Taizé o jedność chrześcijan. Odbędzie się ona we wtorek 28 listopada o godz. 20.00 w kościele pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła przy Grodzkiej w Krakowie. Przybędą na nią przedstawiciele różnych Kościołów chrześcijańskich.

Wydarzenie to będzie również okazją do wspólnej modlitwy wszystkich przygotowujących się do wyjazdu na tegoroczne Europejskie Spotkanie Młodych w Szwajcarii.

„Najbliższe odbędzie się w dniach 28 grudnia – 1 stycznia w Bazylei. Wyjazd z Krakowa organizują cztery wspólnoty, których przedstawiciele udzielą informacji o możliwości wzięcia w nim udziału” – mówi franciszkański duszpasterz młodzieży o. Marcin Buntow.

„Świadectwo życia Brata Rogera, założyciela tej Wspólnoty, nie przestaje inspirować chrześcijan różnych wyznań, aby nieustannie i na nowo szukać dróg prowadzących do jedności” – dodaje zakonnik.

Inauguracja Roku Jubileuszowego pierwszej polskiej klaryski

pon., 20/11/2017 - 12:18
Bł. Salomea uczy nas, że głos serca, które jest spragnione Boga, można usłyszeć zawsze i wszędzie, także dziś, wśród otaczającego nas zgiełku i zamętu – mówił bp Damian Muskus OFM, który w kościele świętego Andrzeja Apostoła w Krakowie przewodniczył Mszy inaugurującej obchody Roku Jubileuszowego pierwszej polskiej klaryski. Mija 750 lat od śmierci księżnej, która wyrzekła się korony, by poświęcić życie na wyłączną służbę Bogu.

Do rozpoczęcia jubileuszu krakowskie klaryski przygotowywały się przez nowennę z uczczeniem relikwii bł. Salomei. W niedzielę, wraz ze swoją ksienią m. Joanną Długą, siostry wzięły udział w Mszy św. otwierającej jubileusz, której przewodniczył bp Damian Muskus. W homilii hierarcha mówił, że choć życie błogosławionej upływało w odległych dla nas czasach i skrajnie odmiennych warunkach, warto wsłuchać się w jej głos sprzed ośmiu wieków.

Przypomniał historyczne przekazy, z których wynika, że królewskie dwory, polityczne intrygi i wystawne życie nigdy nie było pragnieniem pobożnej Piastówny. „Urodzona w książęcym rodzie, musiała jednak podjąć obowiązki stanu. Ani jednak małżeństwo z węgierskim królewiczem, ani zabawy i uczty na dworze, nie przeszkodziły jej w dochowaniu wierności ewangelicznym wartościom, do których tęskniła od dzieciństwa” – mówił krakowski biskup pomocniczy.

Kaznodzieja zwrócił uwagę na fascynację Salomei franciszkańskimi ideałami ubóstwa, prostoty i radości, która zrodziła w niej pragnienie życia według rad ewangelicznych. Mogła je zrealizować po śmierci męża, kiedy to stała się pierwszą polską klaryską w konwencie utworzonym na ojczystej ziemi.

Czytaj także: Skała k. Krakowa: bł. Salomea została ogłoszona patronką ufundowanego przez siebie miasta

„Czy odnalazła swój skarb? Koronę księżnej zamieniła na zakonny welon, gwar dworu na wieczne milczenie, a światowe życie – na zamknięcie w surowych murach klasztoru. Była jednak szczęśliwa, bo nareszcie mogła żyć i oddychać jedynie Bogiem” – podkreślał bp Muskus.

Nawiązując do przechowywanego w krakowskim klasztorze obrazu Salomei ochraniającej siostry swoim zakonnym płaszczem, franciszkański biskup przypomniał o jej opiece nad tutejszą wspólnotą sióstr. Namawiał także do refleksji nad tym, kim byśmy byli bez cichej obecności krakowskich klarysek za murami, które mieszkańcy Krakowa i turyści codziennie mijają w zabieganiu.

„Rozpoczynając jubileuszowe obchody 750-lecia śmierci bł Salomei, pragnę wam życzyć, drogie siostry, byście w chwilach trudnych doświadczeń pamiętały o jej płaszczu, który chroni was przed złem” – mówił na zakończenie bp Muskus.

Bł. Salomea Piastówna (1211 lub 1212 – 1268) była księżniczką, która odrzuciła koronę królewską i wybrała ubóstwo idąc śladem św. Franciszka i św. Klary. Odkryła, że na Miłość odpowiada się miłością: całkowitą, pełną oddania i rezygnacji z siebie.

Spotkania młodych umacniają więzi ponad podziałami

pon., 20/11/2017 - 12:01
Osobiste spotkania pomiędzy młodymi z różnych krajów są niezbędne, jeśli chcemy uniknąć rosnących podziałów w Europie – uważa przeor ekumenicznej wspólnoty braci z Taizé, br. Alois. W rozmowie z francuskim portalem katolickim “La Vie”, duchowny zachęca by do społecznych i kulturowych przemian w Europie podchodzić z intencją pojednania i duchowego zrozumienia.

Jak mówi w rozmowie z portalem “La Vie” br. Alois, przeor ekumenicznej wspólnoty w Taizé, zanużenie w Ewangelii oraz pragnienie pojednania i spotkania się z drugim człowiekiem, pomimo dzielących różnic – to lekarstwo na rosnące podziały wewnątrz Europy. Protagonistami pozytywnych zmian są według niego ludzie młodzi.

– Obserwuję dwa sprzeczne ruchy. Z pewnością istnieje strach, z którym wiąże się szukanie zabezpieczeń, samoobrony, zamknięcia na innych. Ale z drugiej strony, widzę wielką otwartość wśród młodych, którzy nie tylko oczekują [wspólnego] budowania Europy, ale konkretnie się w nie angażują. Przekraczają granice, niekiedy wybierają życie na obczyźnie, a nie u siebie, uczą się innych języków – mówi duchowny. Odwołując się do doświadczeń spotkań w Taizé, zachęca, by myśląc wyzwaniach współczesnych Europejczyków, patrzeć szerzej, niż tylko na mieszkańców Unii Europejskiej.

“Do Taizé bardzo licznie przyjeżdżają np. Ukraińcy: ci młodzi chcą być częścią wspólnoty europejskiej, nawiązując do słów papieża. Dla nas Europa nie kończy się na granicy Unii Europejskiej” – przekonuje.

Czytaj także: Prymas Polski spędził z młodymi tydzień w Taizé

Br. Alois podkreśla też, że stawienie czoła współczesnym wyzwaniom Starego Kontynentu nie jest możliwe bez troski o duchowy wymiar wspólnoty europejskiej, a także bez otwarcia się narodów na siebie nawzajem.

“Aby dać nowy powiew Europie, zmagającej się z licznymi problemami ekonomicznymi i politycznymi, musi zapłonąć iskra entuzjazmu. Ta iskra rodzi się z poczucia, że potrzebujemy siebie nawzajem, przy uwzględnieniu naszych różnic. Nie możemy stawić czoła problemom i wyzwaniom, jeśli będziemy się ograniczać jedynie do własnych narodów” – ocenia.

Pytany o to, co może współcześnie zjednoczyć kraje europejskie, francuski duchowny wskazuje na pojednanie, jako ponadczasową wartość, która pomogła w budowaniu powojennej wspólnoty europejskiej i także dziś może prowadzić do umacniania więzi ponad podziałami. Jako przykład budowania takich więzi podaje spotkania młodych, odbywające się, m.in. w Taizé.

“Osobiste spotkania pomiędzy młodymi z różnych krajów są niezbędne, jeśli chcemy uniknąć rosnących podziałów w Europie. Próbujemy wnieść w nie swój wkład poprzez spotkania w Taizé i spotkania europejskie, które każdego roku organizujemy w dużym mieście takim, jak Ryga w 2016 r. czy najbliższe w Bazylei. Tam ok. 15-20 tys. młodych spotka się i odkryje, że Bazylea, to nie tylko szwajcarskie miasto, ale też centrum regionu obejmującego trzy kraje: Szwajcarię, Francję i Niemcy” – zapowiada br. Alois.

Jak podkreśla, oprócz otwartości wobec młodych i stworzenia im przestrzeni dialogu i spotkania, ważne jest też wsparcie ich w odnajdywaniu perspektyw na przyszłość tam, skąd pochodzą.

“W ubiegłym roku zorganizowaliśmy w Beninie spotkanie z udziałem 8 tys. młodych z różnych rejonów Afryki. Jednym z przedmiotów refleksji była wówczas przedsiębiorczość. Zauważyliśmy u tych młodych Afrykańczyków niebywały potencjał ludzki, intelektualny i wielką kreatywność, potencjał, który jak dotąd nie miał zbyt wielu okazji by zostać zaprezentowany. Właśnie w taki sposób możemy pomóc tym młodym: nie poprzez postawę paternalistyczną, ale partnerstwo” – wskazuje br. Alois.

W odpowiedzi na pytanie o obawy Europejczyków przed utratą własnych kultur, przeor ekumenicznej wspólnoty przypomina, że kultura jako taka podlega ciągłej ewolucji, a kultury naznaczone wiarą chrześcijańską nie mogą się właściwie rozwijać, jeśli “Ewangelia nie będzie właściwie przeżywana”.

“Wśród pierwszych chrześcijan, niektórzy mieli pokusę, by pozostać wewnątrz judaizmu, a następnie otworzyli się na świat grecki. Być może dziś chrześcijaństwo stoi wobec podobnego wyzwania. Odważne podjęcie go będzie ubogaceniem, nie tylko wśród narodów europejskich, ale też dzięki wkładowi migrantów, skądinąd licznych w naszych krajach. Tak wiele parafii i wspólnot chrześcijańskich odnajduje nowy zapał, przyjmując ich” – mówi.

Także w kontekście kontaktów międzyreligijnych, przełożony wspólnoty z Taizé odwołuje się do inspirującego przykładu młodzieży, która odwiedza francuską wioskę, dzieląc się swoim doświadczeniem budowania więzi międzyreligijnych z rówieśnikami, m.in. w Libanie.

Kalkuta jest wszędzie

pon., 20/11/2017 - 11:43
Światowy Dzień Ubogich powinien trwać przez… cały rok. Miłość bliźniego, świadczona zwłaszcza najbardziej potrzebującym, i to świadczona czynem, a nie tylko słowem, to przecież serce Ewangelii.

W niedzielnych homiliach słusznie zwracano uwagę, że chodzi nie tylko o ubóstwo materialne. No właśnie, zasobność portfela nie zabezpiecza przed różnego typu biedami duchowymi, poczuciem pustki, bezsensu życia, niezrozumienia czy samotności. A wszystko to – w większym czy mniejszym stopniu – może przecież dotknąć każdego, niezależnie od wieku, zasobności portfela, zawodu. Na takie biedy i na cierpiących tego typu niedostatki każdy chrześcijanin powinien mieć otwarte oczy, podobnie jak sam oczekuje na pomoc w różnego typu cierpieniach, na pierwszy rzut oka może niewidocznych, bo niewynikających z materialnego ubóstwa. Jak mawiała św. Matka Teresa – „Kalkuta jest wszędzie”…

Niedobrze by się stało, gdyby Światowy Dzień Ubogich stał się eventem, który porusza i mobilizuje do różnego typu akcji – i na tym koniec. Owszem, taki event także jest potrzebny, bo on przyniesie dobre skutki. Mnóstwo zorganizowanych tego dnia spotkań, tysiące wydanych obiadów i tony darów przekazanych w ostatnią niedzielę ubogim – na pewno mają swoją wartość. Najważniejszym jednak owocem Światowego Dnia Ubogich powinno być uwrażliwienie serca na stałą, codzienną pomoc tym, którzy się źle mają. Są wszędzie wokół nas. A i każdy z nas ma swoje biedy.

Czytaj także: Polskie obchody I Światowego Dnia Ubogich

„Nie miłujmy słowem, ale czynem” – brzmi zaczerpnięte ze św. Jana hasło pierwszego Światowego Dnia Ubogich. Wiara bez uczynków martwa jest – dopowiada św. Jakub. Ten czyn to nie tylko dar materialny, ale też czas – na rozmowę, wsparcie strapionego, na pocieszenie samotnego. Ubodzy są sercem Ewangelii. A Ewangelią nie można żyć raz do roku. Nie można żyć bez serca.
Tomasz Królak

Polak na czele nowej sekcji Sekretariatu Stanu?

pon., 20/11/2017 - 11:31
Polski arcybiskup Jan Romeo Pawłowski stanie niebawem na czele nowej trzeciej sekcji Sekretariatu Stanu, której podlegać będą watykańskie placówki dyplomatyczne na świecie, czyli nuncjatury apostolskie. Informację podaje mediolański dziennik „Il Giornale”, według którego 57-letni polski hierarcha otrzyma w najbliższym czasie odpowiedzialne stanowisko.

Abp Pawłowski, który w dyplomacji Stolicy Apostolskiej pracuje od połowy 1991 r., był, m.in. nuncjuszem apostolskim w Kongu i Gabonie, od 7 grudnia 2015 r. jest delegatem ds. nuncjatur w Sekretariacie Stanu. W ramach przeprowadzanej reformy Kurii Rzymskiej urząd ten zostanie rozbudowany i usamodzielni się jako trzecia sekcja Sekretariatu, obok dotychczasowych sekcji ds. ogólnych i sekcji ds. relacji z państwami.

Czytaj także: Abp Jan Romeo Pawłowski w Gnieźnie: czy Polak nie może być Polakowi bratem?

W ten sposób, jak uważa mediolańska gazeta, dyplomacja watykańska podlegać będzie bezpośrednio kardynałowi sekretarzowi stanu Pietro Parolinowi. Sprawami administracyjnymi nuncjatur, dodaje gazeta, nadal jednak zajmować się będzie sekcja pierwsza.

Stolica Apostolska utrzymuje obecnie stosunki dyplomatyczne ze 180 państwami.

Papież na obiedzie z ubogimi

pon., 20/11/2017 - 11:12
W I Światowym Dniu Ubogich papież Franciszek zjadł w Auli Pawła VI w Watykanie obiad z 1500 osobami potrzebującymi. Na kolejne 2,5 tys. ludzi czekały uroczyste posiłki w innych miejscach Rzymu. Wcześniej 4 tys. uczestników obchodów Dnia wzięło udział we Mszy św., jaką Ojciec Święty odprawił w Bazylice św. Piotra.

Franciszek przybył do Auli Pawła VI zaraz po zakończeniu modlitwy „Anioł Pański” na placu św. Piotra. Po powitaniu przez abp. Rino Fisichellę, przewodniczącego Papieskiej Rady ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji krótko przemówił papież, zapraszając zebranych, by „z sercem pełnym dobrej woli i wzajemnej przyjaźni” dzielili ten posiłek „życząc sobie nawzajem wszystkiego najlepszego”.

Odmówił następnie krótką modlitwę, prosząc w niej Boga, by pobłogosławił posiłek, tych, którzy go przygotowali, wszystkich, który go spożywają, ich serca, ich rodziny, ich marzenia, ich życie i dał im zdrowie. Swe błogosławieństwo rozciągnął także na tych, którzy spożywali obiad w innych miejscach Rzymu: stołówkach, seminariach i kolegiach katolickich.

Czytaj także: Papież w Światowym Dniu Ubogich: w ubogich objawia się obecność Jezusa

Na obiad podano typowo włoskie menu: kluski z pomidorami, oliwki i ser, kotlety cielęce z warzywami, polentę i brokuły, weneckie tiramisu, wodę, pomarańcze i kawę. Ubogich obsługiwali diakoni diecezji rzymskiej oraz wolontariusze.

Aby zorganizować watykańskie obchody Światowego Dnia Ubogich, Papieska Rada ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji zwróciła się o pomoc do licznych organizacji, takich jak Caritas, Wspólnota św. Idziego, Zakon Maltański i wielu innych. Jedną z inicjatyw była pomoc medyczna dla ubogich świadczona na placu Piusa XII w pobliżu Watykanu. 16 listopada po południu tę polową przychodnię lekarską odwiedził papież Franciszek. Rozmawiał z lekarzami i personelem medycznym, pozdrowił również grupę ubogich i bezdomnych, czekających w kolejce na badania, przeprowadzane tam w tych dniach bezpłatnie.

W sobotę 18 listopada wieczorem w bazylice Świętego Wawrzyńca za Murami odbyło się czuwanie modlitewne dla wolontariuszy. Papieska Rada ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji przygotowała także pomoce duszpasterskie przetłumaczone na sześć języków.

Belgijscy Bracia Miłosierdzia nie rezygnują z eutanazji

pon., 20/11/2017 - 11:01
Belgijska prowincja Braci Miłosierdzia zmieniła nieco swoje stanowisko w sprawie eutanazji, ale wciąż nie jest ono zgodne z nauczaniem Kościoła i charyzmatem zgromadzenia – powiedział Radiu Watykańskiemu jego przełożony generalny br. René Stockman. Po interwencji Watykanu bracia uznają, że życie ma wartość podstawową, lecz od razu dodają, że nie absolutną. Nadal więc godzą się na przeprowadzanie eutanazji w swych szpitalach psychiatrycznych.

Br. Stockman zaznaczył, że belgijska prowincja ma jeszcze jedną szansę. Jej przedstawiciele mają się stawić w Watykanie na ostatnią rozmowę. Jeśli nie zmienią zdania, Kościół się od nich publicznie odetnie – ostrzega przełożony generalny. Zastrzega jednak, że postawa belgijskich Braci Miłosierdzia to przypadek odosobniony. Zgromadzenie działa w ponad trzydziestu krajach i wszyscy dystansują się od postawy zbuntowanej prowincji.

Br. Stockman, który sam jest Belgiem, wyjaśnia, że jego współbracia sami padli ofiarą zsekularyzowanej mentalności i silnego eutanazyjnego lobby.

Czytaj także: „Ostatnia szansa” dla Braci Miłosierdzia ws. eutanazji

„Jest to negatywna mentalność. Św. Jan Paweł II mówi o kulturze życia i kulturze śmierci. W Belgii do powszechnej mentalności wdarła się właśnie ta kultura śmierci, a eutanazja jest tam wręcz postrzegana jako jeden z uczynków miłosierdzia. Dla wszystkich jest to oczywiste. Nawet katolicy, kiedy jest mowa o eutanazji, sami zastrzegają, że «trzeba przecież zrozumieć, są wszakże takie przypadki, kiedy nie ma już żadnych perspektyw…» Ale to są skutki tego, że Bóg zniknął z życia tych ludzi i człowiek stał się centrum wszystkiego. Bo wtedy rzeczywiście, kiedy Boga nie ma, a człowiek staje wobec cierpienia, wydaje się logicznym, że trzeba skończyć z tym życiem, bo nie ma już żadnych perspektyw. Rozumiem tę mentalność, ale zrozumieć a zaakceptować to nie to samo” – powiedział Radiu Watykańskiemu przełożony generalny Braci Miłosierdzia.

Od 5 lat „La Manif Pour Tous” broni tradycyjnego modelu rodziny

pon., 20/11/2017 - 10:23
La Manif Pour Tous (“Manifestacja dla wszystkich”), francuskie stowarzyszenie broniące tradycyjnego modelu rodziny, świętuje pięciolecie działalności. Niemal połowa Francuzów uważa dziś, że organizacja ta odgrywa w ich kraju kluczową rolę w debacie na temat etycznych, prawnych i społecznych aspektów rodziny, a inicjowane przez nią prorodzinne marsze gromadzą nad Sekwaną setki tysięcy zwolenników.

Według sondażu Francuskiego Instytutu Opinii Publicznej (IFOP) 49 proc. Francuzów, w tym 64 proc. młodzieży w wieku 18-24 lat uważa, że stowarzyszenie „La Manif Pour Tous” (“Manifestacja dla wszystkich”), odgrywa dziś kluczową rolę w społeczno-politycznej debacie nt. rodziny.

Zdaniem 41 proc. obywateli Francji, stowarzyszenie broniące tradycyjnego modelu rodziny i prowadzące kampanie społeczne przeciwko, m.in. ideologii gender, legalizacji małżeństw tej samej płci, adopcji dzieci przez pary homoseksualne i praktykowania tzw. “wspomaganego rozrodu bez ojca”, odniosło od początku swojej działalności co najmniej jedno istotne zwycięstwo.

Czytaj także: Ludovine de la Rochère dla KAI: ideologia gender runie jak domek z kart

W opinii Francuzów (57 proc. ankietowanych), największymi sukcesami „La Manif Pour Tous” jest, m.in. budowanie świadomości społecznej w zakresie szkodliwości technik wspomaganego rozrodu oraz wycofanie projektu regulacji prawnych dopuszczających in vitro dla par homoseksualnych oraz zezwalających na pełny dostęp do adopcji dla par żyjących w związkach partnerskich i konkubinatach. Respondenci podkreślali też pokojowy i rodzinny charakter marszów organizowanych przez stowarzyszenie i budowanie w społeczeństwie atmosfery przyjaznej rodzinie i wychowaniu dzieci.

– Po pięciu latach istnienia, uznanie przez co drugiego Francuza naszej kluczowej roli w debacie, to dla nas zachęta do kontynuowania naszych działań na rzecz rodziny i praw dzieci. Większość Francuzów świadomych naszej roli, zdaje sobie sprawę także z naszych zwycięstw, zarówno politycznych (jak skuteczne przeciwstawienie się wspomaganym technikom rozrodu i wspomaganemu rozrodowi bez ojca), jak i kulturowych – podsumowuje pięcioletnią działalność i wyniki sondażu przewodnicząca stowarzyszenia Ludovine de la Rochère.

Stowarzyszenie „La Manif Pour Tous” powstało w 2012 r. Jego nazwa jest odpowiedzią na hasło “Le mariage pour tous” (małżeństwo dla wszystkich), promujące legalizację małżeństw osób tej samej płci (prawo legalizacji tych małżeństw zostało uchwalone we Francji 17 maja 2013 r., potocznie nazywane jest “ustawą Taubiry” (od nazwiska ówczesnej francuskiej minister sprawiedliwości Christiane Taubiry).

Pierwsza z pokojowych manifestacji w obronie tradycyjnego modelu rodziny została zorganizowana przez „La Manif Pour Tous” 17 listopada 2012 r.

Sukcesem corocznym marszów i manifestacji organizowanych w różnych miastach Francji jest, m.in. wykluczenie z tzw. “ustawy Taubiry” zapisów o dostępności wspomaganego rozrodu bez ojca (dzięki kampanii prowadzonej w latach 2012-2013). Udało się także doprowadzić do rezygnacja rządu francuskiego z projektu ustawy zakładającego promowanie wspomaganego rozrodu bez ojca (w konsekwencji narodowej manifestacji 2 lutego 2014 r.). Sukcesem „La Manif Pour Tous” jest też ustanowienie stowarzyszenia ciałem doradczym ONZ i wystąpienie przewodniczącej Ludovine de la Rochère w ONZ na temat przemocy wobec kobiet, dokonywanej w związku z praktykowaniem technik wspomaganego rozrodu.

„La Manif Pour Tous” prowadzi też regularne konferencje, kampanie społeczne i spotkania, podnoszące świadomość społeczną co do praw i zagrożeń współczesnej rodziny.

Polskie obchody I Światowego Dnia Ubogich

pon., 20/11/2017 - 09:28
Zachęta, by pomoc potrzebującym nie była jednorazowym gestem i przypomnienie, że od pomocy materialnej ważniejsze jest spotkanie z osamotnionymi i okazanie im serdecznego zainteresowania – to główne motywy polskich obchodów I Światowego Dnia Ubogich. Obchodzono go w niedzielę pod hasłem „Nie miłujmy słowem, ale czynem”. Z tej okazji biskup, wierni i potrzebujący gromadzili się na wspólnej modlitwie, posiłkach i rozmowach. Odbyły się też kwesty, spotkania ewangelizacyjne i wydarzenia kulturalne.

Spotkanie ważniejsze od wsparcia materialnego

Od początku przygotowań do obchodów I Światowego Dnia Ubogich, Kościół przypomina, że ważniejsze od materialnego wsparcia jest spotkanie z potrzebującym człowiekiem. Mówił o tym, m.in. metropolita łódzki abp Grzegorz Ryś, w niedzielnej homilii wygłoszonej w katedrze w Łodzi.

„Otwórz dłoń dla ubogich, a także swoje ramiona! Spotkaj się z nim, popatrz mu w oczy, podaj mu rękę, a jeśli trzeba przytul go! Otworzyć ramiona i dłoń dla ubogiego – to wymaga męstwa!” – mówił podczas Mszy św. z udziałem, m.in. podopiecznych łódzkiej Caritas, sióstr Misjonarek Miłości oraz wszystkich potrzebujących pomocy oraz pomagających im. „Miłosierni, to są ludzi odważni. To zupełnie inaczej niż mówi się w dzisiejszym świecie – że miłosierdzie, to jest postawa ludzi słabych. Pismo Święte mówi, że miłosierdzie to postawa ludzi mężnych i odważnych” – przypomniał kaznodzieja. Kończąc homilię zaapelował: „nie módlcie się dzisiaj, aby Pan Bóg dał wam środki, by mieć z czym iść do ubogich, tylko się pomódlcie o odwagę i męstwo, aby Pan Bóg dał wam tyle męstwa, żeby wam otwarło w końcu dłonie i otwarło ramiona!”

Do pomocy ubogim, wykraczającej poza dary materialne zachęcał także biskup warszawsko-praski Henryk Hoser, który przewodniczył Mszy św. w katedrze św. Michała Archanioła i św. Floriana na warszawskiej Pradze.

„To nie są tylko ci, którzy żebrzą na ulicach czy bezdomni. Jest wielu takich, którzy mieszkają po domach i cierpią z choroby, która przykuła ich do łóżka, z powodu samotności, opuszczenia, bezradności, niemożliwości poradzenia sobie z życiowymi trudnościami, z powodu zdrady innych” – wymieniał duchowny. „Pytanie tylko czy my słyszymy ich głos, głos biednych, z którymi może mieszkamy pod jednym dachem, głos dziecka, dla którego rodzice nie mają czasu, głos sąsiada, o którym nic nie wiemy, choć mieszkamy na tej samej klatce schodowej czy nawet na tym samym piętrze. Trzeba nam otworzyć serca, by nasza uwaga sięgała dalej niż codzienne zabieganie” – zaapelował bp warszawsko-praski.

Do ofiarowania swojego czasu i modlitwy zachęcał także metropolita katowicki abp Wiktor Skworc, który spotkał się w parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Katowicach z osobami najbardziej potrzebującymi. „Czasem mówimy: nie mam co dać, nie mam się czym podzielić… Daj swoją modlitwę, daj swój czas, podziel się tym darem” – zachęcał hierarcha. Sam zrobił też potrzebującym miłą niespodziankę. „Na ręce siostry przełożonej przekazuję kosz pełen czapek i rękawiczek. Zbliża się zima, więc wszyscy będziemy ich potrzebować – powiedział. – Dlatego chciałbym, żebyście przyjęli ten skromny dar, żeby być lepiej przygotowanymi na nadchodzące temperatury”.

Okazją do spotkań z potrzebującymi były też wydarzenia towarzyszące obchodom Światowego Dnia Ubogich, m.in. krakowski Namiot Spotkań i rekolekcje głoszone w Krakowie przez podopiecznych Wspólnoty Betlejem, sandomierska inicjatywa „Zaproś sąsiada na obiad”, w ramach której diecezjanie zapraszali potrzebujących na niedzielny obiad w swoich domach, koszalińskie patrole i Apostołowie Miłosierdzia, którzy spotykali się z potrzebującymi i inne inicjatywy podejmowane, m.in. w Warszawie, Poznaniu, Krakowie i Bielsku-Białej.

W Warszawie, nuncjusz apostolski abp Salvatore Pennacchio zjadł obiad z podopiecznym warszawskiego ośrodka Caritas. Po Mszy świętej odprawionej w kaplicy ośrodka przy ulicy Żytniej, przedstawiciel Ojca Świętego w Polsce rozdawał zupę i ciasto. „To dla mnie wielka radość być tu razem z wami” – przyznał nuncjusz.

Działanie wypływające z wiary

Kard. Nycz, który przewodniczył Mszy św. w warszawskim kościele braci mniejszych kapucynów, apelował w homilii, by „wiązać wiarę z życiem” tak, żeby pobożność szła w parze z konkretnymi czynami miłości bliźniego, wyrażającymi się dobroczynnością. „W taki dzień jaki dzisiejszy, trzeba w sobie jeszcze bardziej ożywić związek wiary i życia, żeby on był udziałem wszystkich, udziałem całego Kościoła” – podkreślił.

Arcybiskup Warszawy wskazywał, że prawdziwym wyznaniem wiary jest pełnienie czynów miłości, zwłaszcza wobec tych, którzy jej najbardziej potrzebują. Zachęcił też do pomnażania przez całe życie talentu dobroczynności przez konkretną, uczynną miłość wobec ludzi potrzebujących, których spotykamy w rodzinie, pracy, na ulicach naszych miast. „To są nasi bracia, których Bóg nam dał! I nie próbujmy tworzyć żadnych konstrukcji, szukając winy, dlaczego jest taki lub inny – mówił kard. Nycz. – Naszym wezwaniem, powołaniem, zadaniem jest nie pozostawić nikogo potrzebującego bez pomocy. To są nasi bracia!”

Także abp Stanisław Gądecki zachęcał do tego, by spotkania z potrzebującymi prowadziło do jeszcze głębszego przeżywania własnej wiary. „Proszę moich współbraci biskupów, kapłanów oraz diakonów, którzy z powołania mają misję wspierania ubogich, proszę osoby konsekrowane, grupy, stowarzyszenia i ruchy, oraz całą rzeczywistość wolontariatu, aby zaangażowali się w ten Światowy Dzień Ubogich tak, by stał się on tradycją oraz konkretnym wkładem na rzecz ewangelizacji współczesnego świata. Ten nowy, Światowy Dzień, niech się stanie silnym wezwaniem dla naszego wierzącego sumienia, abyśmy byli coraz bardziej przekonani do tego, że dzielenie się z biednymi pozwala nam zrozumieć Ewangelię w najgłębszej jej prawdzie. Biedni nie są problemem, ale zasobem, z którego możemy zaczerpnąć, aby przyjąć i żyć istotą Ewangelii” – zachęcał w homilii podczas Mszy św. w poznańskim kościele Najświętszego Zbawiciela.

Z kolei biskup sandomierski Krzysztof Nitkiewicz, który już w ubiegłą niedzielę spotkał się z ubogimi, zapraszał osoby biedne do świętowania wspólnej liturgii, która jest Najświętszą ofiarą Chrystusa, a zarazem Jego ucztą, zaprosił je po niej do wspólnego obiadu w Wyższym Seminarium Duchownym. „Jesteśmy Waszymi dłużnikami. W każdym z Was spotykamy bowiem Pana Jezusa” – mówił.

W polskich diecezjach podjęto też inicjatywy, które miały wprowadzić wiernych w ewangeliczny wymiar niesienia pomocy ubogim. Np. w Elblągu, gdzie przed rozpoczęciem obchodów zorganizowano wystawę nt. św. Brata Alberta przygotowaną przez Muzeum Archeologiczno-Historyczne w Elblągu i prowadzono zajęcia dla dzieci i młodzieży poświęcone temu świętemu.

Przeciwdziałanie ubóstwu duchowemu

W liście pasterskim skierowanym do diecezjan, ordynariusz tarnowski bp Andrzej Jeż przypominał, że ubóstwo dotyczy także sfery duchowej. Podkreślał, że w Polsce, dzięki rozwojowi gospodarczemu oraz różnym formom wsparcia, stopniowo zanika zjawisko ubóstwa. Dlatego też należy przenieść akcent z troski o pomoc materialną na pokonywanie ubóstwa duchowego. Hierarcha zwrócił uwagę, że ubogim, może być w niejednej rodzinie zarówno dziecko naznaczone niepełnosprawnością, jak i młody człowiek zagubiony na drodze swego życia. Jak dodał, ubogim może też być współmałżonek dotknięty stałym lub chwilowym brakiem zatrudnienia, przeżywający z tego powodu frustracje i załamanie; ubogim może być osoba starsza potrzebująca stałej pomocy i opieki, a także może być ktoś chory z członków rodziny, który z utęsknieniem wyczekuje odwiedzin i gestów zainteresowania.

O pomoc osobom znajdującym się w trudnych sytuacjach życiowych zaapelował też metropolita wrocławski abp Józef Kupny, który przewodniczył Mszy św. w bazylice św. Jana Apostoła i Ewangelisty w Oleśnicy, z udziałem, m.in. osadzonych w tamtejszym zakładzie karnym. „Ci ludzie z różnych względów na co dzień nie mają możliwości, by poczuć się częścią większej wspólnoty wiernych, często znajdują się na peryferiach, a przecież od chwili chrztu świętego jest w nich Boże życie, należą do Kościoła i dobrze, że dzięki papieskiej inicjatywie będą mogli doświadczyć tego, że kto wierzy nigdy nie jest sam” – podkreślał hierarcha.

Więcej niż jednorazowy gest

Polscy biskupi zachęcali także, by pomoc ubogim nie było jednorazowym gestem, ale na stałe wpisała się w chrześcijańską wrażliwość.

„Mówiąc o ubogich, nie mamy na myśli jedynie bezdomnych i korzystających z kuchni Caritasu, ale również może sąsiadów, po których nie widać biedy. Są wielkie obszary biedy ukrytej, ludzi bezradnych, zadłużonych czy samotnych” – mówił bp Grzegorz Balcerek, który wygłosił homilię podczas Mszy św. w poznańskiej katedrze. Kaznodzieja przekonywał, że pomoc ubogim nie powinna sprowadzać się jedynie do sfery pomocy materialnej, ale dawać impuls, by odzyskali oni swoją godność i wiarę w drugiego człowieka. „Dzień Ubogich nie powinien zakończyć się jednorazową akcją, ale winien być przeniesiony w codzienność, bo bycie z ubogimi jest szansą dla każdego z nas” – tłumaczył biskup.

Do nieustannego wsłuchiwania się w głos ubogich wzywał także abp Marek Jędraszewski, podczas rekolekcji w Bazylice Mariackiej poprzedzających niedzielne obchody. „Jeśli ten głos świata usłyszymy i przyjmiemy to przyczynimy się do skutecznej przemiany historii. Nie jest to program tylko nasz, naszego pokolenia, ale historii i zmian oblicza tego świata, coś co naprawdę decyduje o autentycznym rozwoju człowieczeństwa w dziejach ludzkości” – mówił.

Podczas obiadowego spotkania z ubogimi w ośrodku Caritas przy Żytniej w Warszawie, nuncjusz apostolski abp Salvatore Pennacchio powiedział: „Ten dzień jest oczywiście bardzo ważny, ten dzień modlitwy i bliskości z osobami potrzebującymi. Ale nie może być to jeden dzień w roku. Musimy czuć tę potrzebę każdego dnia, żeby wyciągać rękę do osób, które są w trudnej sytuacji i potrzebują pomocy”.

Czytaj także: Biskupi ulepili pierogi dla ubogich. Ruszyła „Tytka charytatywna”

Nietypową formę zachęty do tego, by solidarność z potrzebującymi wykroczyła poza niedzielne obchody zaproponowano w archidiecezji gdańskiej. W tamtejszych parafiach rozdawano „Karty Miłosierdzia” z wypisanymi trzema zadaniami, inspirowanymi uczynkami miłosierdzia, z których można wybrać i zrealizować jedno z nich.

Największym z zainicjowanych w tych dniach długofalowych projektach pomocy jest “Tytka charytatywna”, inicjatywa Caritas Polska, w ramach której parafie otrzymują „tytki”, czyli papierowe torby, które będą rozprowadzane wśród wiernych. Wypełnią ją artykuły pierwszej potrzeby, spożywcze i chemiczne, które zostaną ofiarowane najuboższym mieszkańcom parafii.

Z kolei Wspólnota Sant’Egidio w Krakowie przygotowała przewodnik “Gdzie zjeść, spać, umyć się”. Przewodnik to także propozycja dla tych, którzy chcą się zaangażować, a nie wiedzą, jak pomóc i dokąd skierować osobę potrzebującą.

Kielce: w Schronisku dla Bezdomnych Mężczyzn obchodzono Światowy Dzień Ubogich

ndz., 19/11/2017 - 20:24
Msza św. w Schronisku dla Bezdomnych Mężczyzn, spotkanie parafialnych kół Caritas i złożenie darów dla osób w potrzebie, wspólna modlitwa Koronką do Miłosierdzia Bożego, integracyjna agapa oraz tzw. Tytka Charytatywna, złożyły się na organizowane dzisiaj po raz pierwszy obchody Światowego Dnia Ubogich. Wydarzenie miało miejsce w Schronisku dla Bezdomnych Mężczyzn.

W kaplicy Schroniska Mszy św. przewodniczył bp Marian Florczyk. Ks. prof. Jan Śledzianowski zaapelował w homilii, by pochylić się nad ubogimi i przyjść im z pomocą. Jako przykład wskazał św. Brata Alberta – patrona zarówno tego roku, jak i kieleckiego schroniska. Zachęcał także, aby „pomnażać dobra Pana przez rozwijanie heroicznej miłości do drugiego człowieka”.

Z kolei bp Marian Florczyk komentując zasadność obchodów Dnia Ubogich mówił, że powinniśmy zrobić wszystko, aby pomagać ludziom biednym i potrzebującym. Zaznaczył także, że Światowy Dzień Ubogich, to również modlitwa za tych, którzy mieszkają w krajach ogarniętych wojną. Takim miejscem jest np. Syria.

„Tam nie tylko są ubodzy i potrzebujący z racji materialnej, ponieważ mają zniszczone domy, ale tam są także prześladowani chrześcijanie z racji wiary. Chcieliśmy podziękować Polakom za pomoc tym osobom, zarówno materialnie, jak i duchowo. To jest niesamowity strumień pomocy” – mówił bp Marian Florczyk.

W rozmowie z dziennikarzami zauważył także ubóstwo w relacjach rodzinnych, np. miedzy gimnazjalistami i ich rodzicami, co jest obrazem współczesnej biedy, a jako przykład pomagania innym wskazał m.in. sportowców.

Kieleckie obchody miały miejsce w Schronisku dla Bezdomnych Mężczyzn w Kielcach, przy ul. Żeromskiego 36 B, które prowadzi kieleckie koło Towarzystwa Pomocy św. Brata Alberta. Uczestniczyło w nim kilkudziesięciu bezdomnych – 40 mieszkańców Schroniska, 20 podopiecznych Noclegowni, mieszkańcy lokali wspieranych oraz osoby, które zjawiły się po usłyszeniu informacji o obchodach.

Kuchnia Schroniska przygotowała bigos, Parafialne Zespoły Caritas – dodatkowy poczęstunek, w tym ciasta oraz produkty spożywcze jako podarunki dla zasiadających do stołu. Bp Florczyk zasiadł do wspólnego stołu.

„Pragniemy też włączyć się w ogólnopolską inicjatywę organizowaną z okazji Światowego Dnia Ubogich pt. ‚Tytka Charytatywna’, zaproponowaną przez Caritas Polska. Jej głównym celem jest zachęcenie wiernych do włączenia się w przygotowanie torby wypełnionej produktami spożywczymi oraz artykułami chemii gospodarczej. Mogą to uczynić osoby indywidualne, rodziny, grupy osób itd.” – zachęca ks. Krzysztof Banasik.

Takie torby (tytki) były rozdawane w niektórych parafiach w Światowy Dzień Ubogich. Zabrane przez wiernych do domu, zostaną wypełnione darami i przyniesione do parafii, a potem przekazane potrzebującym w domach lub placówkach pomagającym ubogim.

Ojciec Święty Franciszek zaproponował, by niedzielę przed uroczystością Chrystusa Króla obchodzić jako Światowy Dzień Ubogich. „Na zakończenie Jubileuszu Miłosierdzia chciałem ofiarować Kościołowi Światowy Dzień Ubogich, aby wspólnoty chrześcijańskie na całym świecie stawały się coraz wyraźniejszym i konkretnym znakiem miłości Chrystusa do tych ostatnich i najbardziej potrzebujących” – napiał papież w Orędziu na I Światowy Dzień Ubogich.