Informacje Katolickiej Agencji Informacyjnej

Subskrybuje zawartość
Portal Katolickiej Agencji Informacyjnej
Zaktualizowano: 4 min. 33 sek. temu

XXII Targi Wydawców Katolickich na KUL

wt., 12/11/2019 - 14:36
W dniach od 19–21 listopada na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II odbędą się XXII Targi Wydawców Katolickich. W wydarzeniu organizowanym przez Stowarzyszenie Wydawców Katolickich i KUL swój udział zapowiedziało 38 oficyn wydawniczych z całej Polski.

Targi, jak co roku, są dla wydawnictw okazją do zaprezentowania swojego dorobku wydawniczego, promowania czytelnictwa, spotkania z czytelnikami, a wszystkim zainteresowanym dobrą książką do spotkania z nią w jednym miejscu o szerokim wachlarzu tematyki, edytorstwa i formach (książka tradycyjna, elektroniczna, e-booki).

“W tym roku pragniemy włączyć się w trwający jubileusz 100-lecia niepodległości Polski, w 40. rocznicę pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski, w rozpoczynający się Rok Świętego Jana Pawła II, w 450. rocznicę Unii Lubelskiej oraz w przygotowania do beatyfikacji kard. Stefana Wyszyńskiego” – wyjaśnia ks. Roman Szpakowski, prezes Stowarzyszenia Wydawców Katolickich.

W ramach Targów zaplanowano koncert „Serce dla Ciebie, Polsko” w wykonaniu Danuty Stankiewicz (śpiew), Mariusza Jaśko (śpiew), Filipa Borowski (recytacje). Artystom towarzyszyć będzie zespół muzyczny Piotra Kubackiego. Koncert przedstawia w pigułce historię Polski poprzez muzykę i słowo. Utwory muzyczne, charakterystyczne dla danego okresu dziejowego tworzącej się państwowości polskiej, przeplatają się z krótką opowieścią o ich powstaniu, a wiersze oraz efekty audiowizualne dopełniają obraz.

synteza Biskupi 11 listopada: “kocham Polskę” sprawdza się w codzienności

Wśród utworów wykonywanych przez artystów są np. „Bogurodzica”, „Rota”, „O mój rozmarynie”, „Marsz Pierwszej Brygady”, „Dziś do Ciebie przyjść nie mogę”, „Rozszumiały się wierzby płaczące”, a także utwory współczesnych kompozytorów. Dodatkowo podczas koncertu wybrzmią utwory związane ze Świętym Janem Pawłem II

Koncert odbędzie się drugiego dnia Targów, 20 listopada o godz. 19.00 w Auli im. Stefana Kardynała Wyszyńskiego KUL.

Organizatorzy zapraszają też na szereg innych wydarzeń towarzyszących imprezie targowej, m.in. na konferencję z okazji 130-lecia urodzin Zofii Kossak pt. “Zofia Kossak pisarka z Ziemi Lubelskiej” (środa, 20 listopada, godz. 9.30 w Sali Collegium Jana Pawła II) oraz kilka wystaw przygotowanych przez Stowarzyszenie Civitas Christiana, w tym “ekspozycję “Wyszyńskiego i Wojtyły gramatyka życia”, przygotowaną przez Biuro Edukacji Narodowej IPN oraz Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego.

Uroczyste otwarcie XXII Targów Wydawców Katolickich nastąpi we wtorek 19 listopada o godz. 10.00. Targi będą się odbywały w holu Collegium Jana Pawła II, na parterze, w godz. 9.00-18.00. Wstęp jest bezpłatny.

Patronatem honorowym imprezę objęli metropolita lubelski abp Stanisław Budzik, wojewoda lubelski Przemysław Czarnek, marszałek województwa lubelskiego Jarosław Stawiarski i ks. prof. dr hab. Antoni Dębiński, rektor Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II.

Na Placu św. Piotra otwarto czasowy ośrodek zdrowia dla bezdomnych

wt., 12/11/2019 - 14:32
Na placu św. Piotra w Watykanie otwarto 10 listopada już po raz trzeci czasowy ośrodek zdrowia, który będzie udzielał bezpłatnej pomocy medycznej osobom bezdomnym i potrzebującym. Lekarze przyjmują w ośrodku w godzinach od 8.00 do 22.00 i nie są wymagane wcześniejsze zapisy, ani dowody ubezpieczeniowe.

Po raz pierwszy taka pomoc medyczna była zorganizowana w 2017 roku z okazji ogłoszonego przez papieża Franciszka Światowego Dnia Ubogich. W kilkunastu kontenerach centrum oferuje przez cały tydzień bezpłatne leczenie oraz badania wszystkim osobom, które nie mają możliwości uzyskania pomocy medycznej.

Dzięki pomocy różnych ośrodków zdrowia oraz lekarzy udało się tym razem znacznie poszerzyć ofertę pomocy, poinformował Portal Vatican News. W tym roku obok lekarzy internistów przyjmować będą kardiolodzy, diabetolodzy, dermatolodzy, reumatolodzy, specjaliści chorób zakaźnych, ginekolodzy oraz okuliści.

synteza Biskupi 11 listopada: “kocham Polskę” sprawdza się w codzienności

Oferowane są także kliniczne analizy, badania USG oraz szczepienia przeciw grypie. Całość jest finansowana ze składek zorganizowanych przez Papieską Radę ds. Nowej Ewangelizacji. W najbliższą niedzielę 17 listopada, z okazji Światowego Dnia Ubogich, papież Franciszek odprawi Mszę św. w bazylice św. Piotra z udziałem wolontariuszy. Po liturgii w auli audiencyjnej Pawła VI zaplanowano obiad dla ok. 1,5 tys. potrzebujących.

Pieśni patriotyczne na krakowskim rynku

wt., 12/11/2019 - 14:01
Po raz kolejny 11 listopada wieczorem na Głównym Rynku w Krakowie mieszkańcy i przyjezdni mogli wspólnie wyśpiewać piosenki patriotyczne. Pod hasłem „Radosna Niepodległości” odbyła się tam 75. już Lekcja Śpiewania.

Waldemar Domański, dyrektor Biblioteki Polskiej Piosenki i pomysłodawca Lekcji Śpiewania podkreślił, że są one przestrzenią, która łączy mimo jakichkolwiek podziałów widocznych w codzienności.

– Śpiewamy wszyscy w jednym momencie te same słowa. I to nie byle jakie. Ale opowiadające naszą przeszłość. Przypominające poruszającymi słowami i muzyką wspaniałą historię Polski w pigułce – podkreślił.

To właśnie Waldemar Domański wspólnie z Ewą Kornacką poprowadził ten niezwykły koncert, którego głównym wykonawcą była… zgromadzona publiczność. Na twarzach uczestników wydarzenia widać było radość ze śpiewania kolejnych zwrotek znanych i mniej znanych pieśni o ojczyźnie.

synteza Biskupi 11 listopada: “kocham Polskę” sprawdza się w codzienności

Zebrani zaśpiewali wspólnie z artystami kabaretu Loch Camelot m.in. „Święta miłości. Hymn Szkoły Rycerskiej”, „Walczą karabiny” czy „My, pierwsza brygada”. Pomagały im w tym też specjalne śpiewniki, których kancelaria Prezydenta Miasta Krakowa, Jacka Majchrowskiego, przygotowała 6,5 tys. sztuk.

– To naprawdę wyjątkowy czas. Stoimy ramię w ramię, ciesząc się i ze śpiewem na ustach. Czy można wyobrazić sobie lepsze zakończenie dnia, w którym mamy radować się z niepodległości? Jedność i wspólnota między nami, ponad wszelkimi sporami – to właśnie dają nam te spotkania – oceniła pani Maria.

Krakowskie Lekcje Śpiewania to przewrotna forma koncertu polegająca na tym, że to nie artyści, ale publiczność jest głównym wykonawcą. Odbywają się one z okazji wydarzeń patriotycznych oraz Bożego Narodzenia, kiedy to przybyli wspólnie śpiewają kolędy.

Konferencja Biskupów USA wybiera nowego przewodniczącego

wt., 12/11/2019 - 14:00
W Baltimore rozpoczęło się 11 listopada jesienne zebranie Konferencji biskupów USA. Jednym z najważniejszych punktów w programie jest wybór nowego przewodniczącego episkopatu. Zazwyczaj po upływie kadencji przewodniczącego, jego następcą bywa wiceprzewodniczący. Jeśli tak się stanie, wówczas następcą ustępującego, 70-letniego kardynała Daniela DiNardo na czele Kościoła katolickiego w USA powinien stanąć arcybiskup Los Angeles, 67-letni José Horacio Gómez.

Gdyby tak się stało, wówczas urodzony w meksykańskim Monterrey abp Gómez byłby pierwszym Latynosem na urzędzie przewodniczącego Konferencji Biskupów USA. Kapłan Opus Dei zamieszkał w USA w latach 1980-tych, obywatelstwo Stanów Zjednoczonych otrzymał w 1995 roku. Już kilka lat później znalazł się wśród 25 najbardziej wpływowych Hiszpanoamerykanów magazynu “Time”.

Abp Gómez ma opinię człowieka skromnego i cichego, jednak w ostatnich latach coraz mocniej zabierał głos. W sposób zdecydowany bronił migrantów i szukających azylu ludzi z południa kontynentu. Po zamachu w El Paso w swojej gazecie diecezjalnej napisał, że „biały nacjonalizm nie jest czymś nowym”. “Mit, że Ameryka została utworzona przez białych i dla białych, jest właśnie takim mitem” – powiedział.

W opinii mediów USA arcybiskup Los Angeles byłby idealnym pomostem między dwoma skrzydłami biskupów: umiarkowanych konserwatystów lojalnych wobec papieża Franciszka i tradycjonalistów, którzy dość sceptycznie odnoszą się do kursu reform wprowadzonego przez papieża z Argentyny. Ponadto abp Gómez reprezentuje demograficzną przyszłość katolików USA. Już dziś bowiem czterech spośród 10 wiernych pochodzi z hiszpańskiego kręgu kulturowego szanującego tradycyjne wartości, a pod względem społeczno-ekonomicznym nastawieni są raczej liberalnie.

synteza Biskupi 11 listopada: “kocham Polskę” sprawdza się w codzienności

Przed jesiennym zebraniem w dniach 11-13 listopada swoje kandydatury na przewodniczącego episkopatu zgłosiło 10 biskupów USA. Spośród nich będzie też wybrany następny wiceprzewodniczący. Katolickie media USA odnotowały, że nie ma wśród nich trzech hierarchów, zdecydowanych zwolenników Franciszka. Są to: arcybiskup Chicago, Blase Cupich, kardynał Joseph Tobin z Newark oraz Robert McElroy , biskup w San Diego.

W jesiennym zebraniu episkopatu USA w Baltimore nie uczestniczą biskupi z Nowego Jorku, gdyż w tym czasie przebywają z wizytą ad limina w Watykanie oraz zostaną przyjęci na audiencji u papieża Franciszka. W wyborach na nowego przewodniczącego episkopatu wyślą swoje głosy z Watykanu.

Kraków: 3. Światowy Dzień Ubogich

wt., 12/11/2019 - 10:52
Od modlitewnego Jerycha w kościele św. Barbary na Małym Rynku rozpoczną się w środę obchody 3. Światowego Dnia Ubogich. W Krakowie potrwają one do niedzieli.

Wśród zaproszonych gości są m.in. Lidia i Marcin Pospieszalscy, krakowscy sportowcy i artyści. Ideą wydarzenia jest nie tylko doraźna pomoc udzielana osobom wykluczonym, bezdomnym i zmagającym się z biedą. – Zależy nam przede wszystkim na tym, by stworzyć z nimi wspólnotę, nie marginalizować ich – wyjaśnia Julia Bromberek, rzecznik prasowy wydarzenia.

Na Małym Rynku stanie, jak w poprzednich latach, Namiot Spotkań, gdzie zaplanowano cykl warsztatów artystycznych, tanecznych i aktorskich. Lidia Pospieszalska poprowadzi zajęcia z emisji głosu, a Marcin Pospieszalski przekaże podstawy gry na instrumentach muzycznych. Uczestnicy warsztatów oraz rodzina Pospieszalskich i ich przyjaciele wystąpią na zakończenie ŚDU we wspólnym koncercie uwielbieniowym.

Od czwartku odbywać się będą ponadto warsztaty teatralne z Magdaleną Sokołowską, Agnieszką „Tolą” Słomką i Juliuszem Chrząstowskim oraz warsztaty taneczne z Marysią Pospieszalską i Piotrem Zgorzelskim. Uczestnicy tych spotkań zaprezentują zdobyte umiejętności w sobotni wieczór. Nowością są zawody sportowe z nagrodami. Wśród zapowiadanych gości jest m.in. Kuba Błaszczykowski.

Oprócz zabawy, modlitwy i spotkań przy posiłkach, ubodzy będą mogli uzyskać w namiocie praktyczne porady od psychologów, pracowników socjalnych i prawników. Osoby w kryzysie bezdomności i doświadczające ubóstwa otrzymają paczki z żywnością i artykułami higienicznymi, ciepłe rękawiczki, czapki i szaliki, a zwycięzcy zawodów sportowych – również przydatne w okresie zimowym termosy i kubki. Na krakowskie Planty i okolice Rynku Podgórskiego wyruszą mobilne patrole wolontariuszy z rozgrzewającą herbatą i zaproszeniem do Namiotu Spotkań.

W kościele św. Barbary od środy trwać będzie nieustanna, 24-godzinna modlitwa w intencji wszystkich mieszkańców Krakowa, zwłaszcza najuboższych, a w bazylice Mariackiej franciszkanin z Katowic o. Wawrzyniec Jaworski OFM głosić będzie nauki rekolekcyjne dla bezdomnych, wykluczonych i wszystkich, którzy czują, że w różnych sferach życia czegoś im brakuje.

W siedzibie Dzieła Pomocy im. św. Ojca Pio na ul. Smoleńsk potrzebujący mogą korzystać z łaźni, przebrać się i odświeżyć. Czekać będą na nich także fryzjerzy, wizażyści i makijażystki. Metamorfozy służą nie tylko poprawie samopoczucia. Są pomocne m.in. dla osób, które chcą wyrobić sobie nowe dokumenty albo szukają pracy i potrzebują zdjęcia do CV.

W tym roku obchody Światowego Dnia Ubogich odbywać się będą w Krakowie w dniach 14 – 17 listopada. Przebiegać będą pod hasłem „Ufność nieszczęśliwych nigdy ich nie zawiedzie” (Ps 9, 19). Szczegółowy program i aktualne informacje znajdują się na stronie sdu.malopolska.pl.

Koszalin: 26. Diecezjalna Pielgrzymka Ruchu Światło-Życie

wt., 12/11/2019 - 10:51
W jubileusz 40-lecia Krucjaty Wyzwolenia Człowieka ponad 400 oazowiczów pielgrzymowało do Koszalina pod hasłem “Wolni i wyzwalający”.

Wszystkie gałęzie Ruchu Światło-Życie: dzieci, młodzież, rodziny oraz powstała w tym roku w Koszalinie oaza dorosłych zebrały się 11 listopada w budynku seminarium duchownego na Diecezjalnej Pielgrzymce. Wzięło w niej udział ponad 400 osób z całej diecezji. Pielgrzymom towarzyszył bp Krzysztof Włodarczyk, delegat KEP ds. Ruchu Światło-Życie. Biskup przewodniczył Mszy św. wieńczącej spotkanie.

Temat tegorocznej pielgrzymki “Wolni i wyzwalający” nawiązuje do 40-lecia Krucjaty Wyzwolenia Człowieka (KWC). – Chociaż podejmujemy go na każdych rekolekcjach, w tym roku robimy to w jeszcze szerszym wymiarze. Chodzi o to, byśmy wciąż na nowo odkrywali w sobie potrzebę dawania siebie samego innym, bo właśnie tym jest krucjata – wyjaśnia Małgorzata Kasprowicz z diakonii komunikowania społecznego.

Ks. Dawid Hamrol, moderator diecezjalny Ruchu Światło-Życie podkreśla, że krucjata ma charakter ewangelizacyjny. – Ludzie zaczynają widzieć problem swojego zniewolenia, gdy jest już za późno, gdy muszą przyznać “straciłem wolność” przez alkohol, papierosy, narkotyki, internet, pracoholizm – wymienia. – A przecież wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za siebie, bo żyjemy w społeczeństwie, które predysponuje nas do utraty wolności. Dlatego członkowie oazy podejmują krucjatę, która wyzwala, a ich świadectwo działa na zewnątrz naszego ruchu.

Pielgrzymom pomógł to zrozumieć ks. Krzysztof Dukielski, moderator krajowy KWC, który w konferencji ukazał, że sednem krucjaty jest miłość agape, która spala się dla innych i w ten sposób oazowicz może w pełni rozwijać swoje charyzmaty. Wyjaśnił to na przykładzie mającego 18-letnią historię herbu krucjaty, w którego centrum stoi krzyż. Puste miejsce na jego rewersie ks. Dukielski ukazał jako miejsce każdego, kto dobrowolnie daje się razem z Chrystusem przybić się do krzyża. Ale nie dla samego cierpienia, lecz by w tych trudach dać się nieść przez ukrzyżowanego Pana.

W homilii mszalnej biskup Włodarczyk podjął temat wytrwałości w podążaniu do celu. Stwierdził, że choć jest ona trudna, to wytrwać do końca w zobowiązaniach mogą ci, którzy mają wzrok utkwiony w Jezusa Chrystusa Ukrzyżowanego.

Biskup przedstawił drogę chrześcijanina, na której etapem oznaczającym dojrzałość jest nawiązanie osobistej relacji z Chrystusem, co staje się rozstrzygające dla reszty życia. Śladem, po którym biskup zalecał kroczyć na tej drodze, są ślady Maryi, wiodące do stóp Krzyża.

Bp Włodarczyk przyznał, że to trudne miejsce, bo wielu ludzi nawet apostołowie, właśnie pod Krzyżem, objawiło swoją słabość. Jednak nie Maryja. Jej obecność w tym miejscu objawiała, jak ważna w miłości jest obecność. – W Krucjacie Wyzwolenia Człowieka doświadczamy tego jako współobecności, współcierpienia z osobą, która doświadcza słabości nałogu – powiedział biskup.

Kaznodzieja zaznaczył na koniec, że to, że jest się wolnym, wymaga odkrycia. – Czy można z tej Chrystusowej wolności zrezygnować? Można. Ale trzeba sobie zadać pytanie czy warto?

Podczas Mszy św. ogłoszono nową parę rejonową w Koszalinie. Po trzyletniej posłudze Ewy i Wiktora Cisoniów, ich zadania przejmują Iwona i Sylwester Grudowie.

W kościele bez gotówki

wt., 12/11/2019 - 09:54
Większość Polaków woli płacić kartą – coraz rzadziej noszą przy sobie banknoty, więc złożenie ofiary za nabożeństwo lub zakup w parafialnym sklepiku staje się kłopotem. Aby zapewnić wiernym wygodę, kościoły zaczynają akceptować płatności bezgotówkowe.

Pierwszymi kościołami, które zdecydowały się wprowadzić terminal, były wspólnoty za granicą. We Włoszech, w katedrze w Turynie, terminale zostały zainstalowane w okresie wakacyjnym, by w szczycie turystycznym przetestować ich działanie. Kościół Anglii wprowadził terminale do 16 tys. parafii – tam można płacić kartą i smartfonem. W Polsce terminale też już działają w kościołach, głównie tych licznie odwiedzanych przez turystów, Dzięki temu wierni mają wybór: mogą wspomóc Kościół gotówką lub za pomocą karty płatniczej.

DLACZEGO WARTO MIEĆ TERMINAL W PARAFII?

Terminal jest prosty w obsłudze i gwarantuje pełne bezpieczeństwo dokonywanych wpłat. Jest też wygodny. Przyspiesza pracę w parafialnych sklepikach oraz w kawiarniach i szkołach prowadzonych przez parafię. Terminal ułatwia wiernym składanie ofiar (m.in. za chrzty, śluby, nabożeństwa). Jest to dobre rozwiązanie, nie tylko dla ludzi młodych, którzy chętniej posługują się dziś kartą płatniczą niż gotówką. Terminal płatniczy może również wzmacniać wizerunek Kościoła jako instytucji nowoczesnej, reagującej na potrzeby wiernych.

„Korzyści z posiadania w parafii terminala są oczywiste. Wierni mają komfort, że jeśli będą chcieli złożyć ofiarę, to mogą to zrobić, bez względu na to, czy mają przy sobie gotówkę, czy też nie. Obrót bezgotówkowy powinien wkraczać nie tylko na stragany i targi, ale również do kościoła. To powinien być standard” – zauważa o. Tomasz Klin SJ, proboszcz parafii pw. św. Ignacego Loyoli i św. Andrzeja Boboli w Jastrzębiej Górze. 

„Zdecydowaliśmy się na korzystanie z terminala do transakcji bezgotówkowych, bo bardzo często wierni pytali nas, czy istnieje możliwość złożenia ofiary albo zamówienia intencji Mszy św. za pomocą karty, bo nie mają gotówki, a chcieliby to zrobić. Coraz mniej ludzi nosi ze sobą banknoty, a terminal daje szansę, by złożyć ofiarę bez konieczności poszukiwania bankomatu w okolicy” – dodaje o.  Dawid Kołodziejczyk, OP, ekonom klasztoru św. Jacka w Warszawie.

JAK I GDZIE OTRZYMAĆ TERMINAL ZA DARMO?

Terminal można pozyskać bezkosztowo dzięki Programowi Polska Bezgotówkowa, prowadzonemu przez Fundację Polska Bezgotówkowa. Wystarczy: wejść na stronę www.polskabezgotowkowa.pl, wypełnić formularz i wybrać jednego (lub kilku) dostawców, którzy skontaktują z parafią i przedstawią szczegółowe informacje. Następnie należy podpisać umowę z wybranym dostawcą. Gotowy do pracy terminal zostanie szybko dostarczony pod wskazany adres. W ramach Programu Polska Bezgotówkowa, każda parafia może liczyć na wsparcie Fundacji: 12-miesięczny bezpłatny okres korzystania z terminala, brak opłat za transakcje i instalację terminala.

KTO ODPOWIADA ZA PROGRAM?

Fundacja Polska Bezgotówkowa. Została ona powołana w lipcu 2017 r. w związku z porozumieniem zawartym przez Związek Banków Polskich, Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii, Visa oraz Mastercard. Jej celem jest podejmowanie działań w zakresie rozbudowy sieci akceptacji instrumentów płatniczych, upowszechniania obrotu bezgotówkowego, a także promocja innowacji technologicznych, wspierających obrót bezgotówkowy w Polsce.

Prowadzony przez Fundację Program Polska Bezgotówkowa ma zasięg ogólnopolski – kierowany jest do parafii, małych, średnich i mikroprzedsiębiorstw, a także urzędów i innych instytucji sektora publicznego oraz podmiotów niebędących przedsiębiorcami, a przyjmujących płatności. Tym samym obejmuje on swoim działaniem urzędy gminne, sądy, uczelnie wyższe, instytucje kultury, sztuki i sportu, parki narodowe oraz szpitale i przychodnie, przedsiębiorstwa komunalne, a także fundacje czy stowarzyszenia, które chcą rozpocząć przyjmowanie płatności bezgotówkowych.

W Tajlandii Franciszek spotka się ze swoją kuzynką – salezjanką

wt., 12/11/2019 - 09:52
Podczas zbliżającej się wizyty w Tajlandii w dniach 20-23 listopada, papież Franciszek spotka się ze swoją kuzynką. 77-letnia argentyńska zakonnica Ana Rosa Sivori ze Zgromadzenia Córek Maryi Wspomożycielki Wiernych, pracuje jako misjonarka w Tajlandii od 1966 roku, obecnie jest wicedyrektorką szkoły katolickiej w północno-wschodnim regionie kraju. Ana Rosa i Jorge Mario Bergoglio są kuzynami drugiego stopnia. „Ale u nas, w Argentynie, stopień pokrewieństwa nie odgrywa zbyt wielkiej roli. Rodzina jest rodziną”, powiedziała s. Ana Rosa w rozmowie z korespondentem niemieckie agencji katolickiej KNA w klasztorze w Thanon Saladaeng w Bangkoku.

Ze swoim kuzynem utrzymywała kontakty przez cale życie. „W Buenos Aires często widywaliśmy się podczas uroczystości rodzinnych”, wspominała salezjanka. Kontakt nie zerwał się również wtedy, gdy Bergoglio, jako pierwszy nie-Europejczyk od czasów pochodzącego z Syrii Grzegorza III, a więc od VIII wieku, został wybrany papieżem. „Piszemy do siebie listy, on nie lubi e-maili”, powiedziała zakonnica.

Bardzo chętnie Jorge Bergoglio jeździłby po świecie jako misjonarz. Interesowała go zwłaszcza Japonia, która teraz będzie drugim etapem rozpoczynającej się w Tajlandii najbliższej podróży Franciszka w dniach 19-26 listopada. “Niestety, na pracę jako misjonarz jego zdrowie było za słabe”, zauważyła s. Ana Rosa, która – jak wyznała – też od początku chciała pracować gdzieś za granicą. „W Argentynie jest dość zakonnic, a ja chciałam pójść tam, gdzie będziemy potrzebne, aby głosić Jezusa” – wyznała.

Tym „gdzieś” okazała się Tajlandia, gdzie przyjechała po ukończeniu studiów pedagogicznych w Buenos Aires i gdzie żyje i pracuje od ponad 40 lat przeżywając zmienną historię tego kraju. W rozmowie z KNA wspomniała też, że swoją pracę jako misjonarka rozpoczęła w Udon Thani odległym o kilkaset kilometrów od ogarniętego wojną Wietnamu. Udon Thani był bazą lotnictwa USA. Każdego dnia słychać było bombowce B-52 wylatujące do Wietnamu.

Po wielu placówkach, m.in. w regionie zamieszkanym głównie przez muzułmanów, siostra Ana Rosa powróciła do Udon Thani nieopodal granicy z Laosem. Była tam nauczycielką, obecnie jest wicedyrektorką szkoły katolickiej. Uczy angielskiego i religii, mimo iż na uniwersytecie salezjańskim w indyjskim Madras ukończyła studia chemiczne. W tym kontekście zwróciła uwagę, że także jej kuzyn Franciszek ma dyplom technika chemika.

USA Ksiądz odmówił Komunii św. kandydatowi na prezydenta USA. Mógł to zrobić?

Do St. Mary’s School, szkoły, w której pracuje siostra Ana Rosa, uczęszcza 2.150 uczniów buddyjskich i 150 katolickich. Spośród 130 nauczycieli tylko 30 jest katolikami. „Rodzice posyłają tu dzieci, gdyż katolicki system oświaty cieszy się bardzo dobrą opinią, również dlatego, że przekazuje nie tylko wiedzę, ale i wartości”, podkreśliła salezjanka. Dodała, że atrakcyjny dla wielu rodziców jest także szeroki program stypendialny dla dzieci z ubogich rodzin.

Obecnie siostra Ava Rosa Sivori przebywa przez dłuższy czas w Bangkoku. „W tutejszym klasztorze musiałam zastąpić inną siostrę”, powiedziała nie nawiązując do zbliżającej się wizyty papieża. Prawdopodobnie jednak ta płynnie znająca język tajski zakonnica będzie prywatną tłumaczką swego kuzyna papieża Franciszka.

Siostra Ana Rosa cieszy się na osobiste spotkanie po latach. Przyznała, że mimo wypełnionego programu wizyty papieskiej, znajdzie się czas na krótkie prywatne spotkanie z Franciszkiem, podczas którego będą mogli chwilę powspominać i wymienić najnowsze informacje o rodzinie w Buenos Aires. Od czasu wyboru na papieża nigdy jeszcze nie odwiedził swojej rodzinnej Argentyny. Siostra Ana Rosa natomiast odwiedza Buenos Aires co trzy-cztery lata.

Franciszek jest drugim papieżem, który odwiedzi Tajlandię. Przed nim uczynił to 10 maja 1984 Jan Paweł II. Królestwo jest trzecim krajem azjatyckim zamieszkanym w większości przez buddystów, które odwiedza Franciszek. Poprzednie to Sri Lanka w 2015 i Mjanma w 2017. Wśród 69 milionów ludności Tajlandii katolicy stanowią niewielką mniejszość. Licząca 380 tys. wiernych wspólnota katolicka żyje w 12 diecezjach na terenie 436 parafii. Opiekę duszpasterską nad nimi sprawuje 662 księży.

Zbliżająca się wizyta papieża łączy się z dwoma wielkimi jubileuszami. Pierwszy z nich, to 350. rocznica utworzenia przez papieża Klemensa IX „Mission Siam” w 1669 roku, która miała na celu uporządkowanie struktur pracy misyjnej w kraju i ostateczne zakorzenienie wiary katolickiej w Tajlandii. Drugi jubileusz, to 50. rocznica nawiązania stosunków dyplomatycznych między Królestwem Tajlandii a Stolicą Apostolską w 1969 roku.

Znajdź pomysł na siebie – wywiad z Mateuszem Banaszkiewiczem

wt., 12/11/2019 - 06:45
We wrześniu rozpoczął się cykl spotkań z młodzieżą w szkołach w ramach projektu „Znajdź pomysł na siebie”. Przez jego realizację chcemy pokazać, że młody człowiek może znaleźć w swoim życiu szczęście, zbudować silne i zdrowe relacje oraz aktywnie przeżyć życie ze świadomością swoich pasji i talentów. Jesteśmy przekonani, że może się to dokonać w sposób wolny od przemocy i przestępczości. Łącznie, do końca roku odbędzie się 60 spotkań w szkołach, podczas których będziemy sprawdzać gdzie dziś warto szukać szacunku, miłości i akceptacji – niezbędnych wartości, aby budować silne, zdrowe społeczeństwo i promować wartości rodzinne, które stanowią fundament przeciwdziałania przyczynom przestępczości.

Jednym z naszych ambasadorów jest Mateusz Banaszkiewicz – artysta kabaretowy, członek Kabaretu Młodych Panów, pasjonat książek i biegania. Zadaliśmy mu kilka pytań, które dostarczą nam wiedzy o tym, w jaki sposób nasz ambasador realizuje pomysł na siebie.

Czy znalazłeś już pomysł na siebie? Czym on jest i jak realizujesz go w życiu codziennym?

Przede wszystkim jestem mężem i ojcem. To na płaszczyźnie rodzinnej realizuję swoje powołanie. Poza tym wykonuję zawód aktora i na co dzień występuję w Kabarecie Młodych Panów, gdzie również realizuję się zawodowo. Pomysł na samego siebie to przede wszystkim życie w zgodzie ze sobą i z otoczeniem. Życie w harmonii i miłości do każdego człowieka. Wszystko wychodzi i udaje się, kiedy odpowiednio wartościujemy życie.

Czy miałeś kiedykolwiek jakieś marzenie, które kiedyś wydawało Ci się nierealne, a spełniło się w Twoim życiu?

Miałem takie marzenie, które wydawało się nierealne. Chciałem występować na scenie przed widownią. Chciałem tworzyć i współtworzyć świat, który pozwala ludziom odpocząć od często trudnej codzienności, a jednocześnie daje możliwość znalezienia się i doświadczenia różnych rejonów własnej osobowości. Chciałem, aby praca, którą będę kiedyś wykonywał sprawiała mi szczerą frajdę, satysfakcję i zapewni mi i mojej rodzinie utrzymanie. To wielkie szczęście móc robić w życiu to, co się naprawdę lubi.

Co lub kto motywuje Cię, byś codziennie realizował swoje pasje i dążył do wyznaczonego celu?

Ludzie, którzy przychodzą na spektakle i tym samym dają wyraz temu, iż to co robię ma sens. Rodzina, która wspiera mnie każdego dnia i na każdym kroku sprawia, że czuję się potrzebny, mam obowiązki, ale i możliwość realizowania swoich pasji.

Co zrobić, by młodzi ludzie uwierzyli w swoje możliwości i zainwestowali w rozwój i pogłębianie swoich pasji i talentów?

Przede wszystkim muszą zobaczyć, że wszystko jest możliwe. Każdy dzień daje każdemu z nas nowe możliwości. Pasja w połączeniu z intensywnym samorozwojem, pracą i rozsądnym rozłożeniem akcentów na to, co dla nas ważne, daje świetne efekty. Nie wolno się zniechęcać i poddawać, a przede wszystkim trzeba odnaleźć w sobie odkrywcę, pobudzić swoją wyobraźnię i spojrzeć za horyzont.

Jak uchronić młodych ludzi od niebezpieczeństw, które oferuje świat pod przykrywką szczęścia i spełnienia?

Jeżeli będziemy opierać wszystko to, co robimy i do czego dążymy na najważniejszych wartościach w życiu człowieka, takich jak: miłość, przyjaźń, rodzina, wierność i zaufanie, to w połączeniu z nauką i wiedzą nie wpadniemy w pułapkę zastawioną na nas przez świat, który oferuje nam wszystko już i natychmiast. Będziemy mogli odróżnić, co jest prawdziwym szczęściem i spełnieniem od tego, co tylko je udaje.

***

Projekt dofinansowany jest ze środków Funduszu Sprawiedliwości, którego dysponentem jest Minister Sprawiedliwości.

Więcej szczegółów na:

Strona internetowa: http://znajdzpomyslnasiebie.org/ oraz http://muzadei.pl/

Facebook: https://www.facebook.com/znajdzpomyslnasiebie/?ref=bookmarks oraz https://www.facebook.com/MuzaDei/

Instagram: https://www.instagram.com/znajdzpomyslnasiebie/ oraz https://www.instagram.com/muzadei/

Twitter: https://twitter.com/nasiebie oraz https://twitter.com/MuzaDei

YouTube: https://www.youtube.com/channel/UC8hQikAMnIsSJ0CVq32Oq5w

Abp Ryś: z przegranej zaborców wyrosła Niepodległa Polska

wt., 12/11/2019 - 02:04
Dla pokolenia Polaków, którzy żyli przed pierwszą wojną światową rzeczą niemożliwą byłoby, aby powstała Niepodległa Polska. Pewnie nie wielu, a może nawet nikt, nie wyobrażał sobie, że dojdzie do wojny, w której przegranymi okażą się wszyscy nasi zaborcy, a z tej ich przegranej wyrośnie Niepodległa Polska – a stało się! To, co niemożliwe – stało się! Bóg czyni rzeczy niemożliwe – mówił arcybiskup Grzegorz Ryś, podczas uroczystości 101. rocznicy odzyskania przez Polskę Niepodległości.

Tegoroczne obchody Święta Niepodległości w Łodzi rozpoczęły się Mszą świętą o godzinie 10:30 sprawowaną w Archikatedrze Łódzkiej, której przewodniczył i homilię wygłosił metropolita łódzki.

Na uroczystość przybyli przedstawiciele władz wojewódzkich, miejskich i samorządowych. Licznie obecne były poczty sztandarowe z łódzkich szkół, przedstawiciele wojska, policji i innych służb miejskich.

O problemach Polski i Polaków jakimi są: zgorszenie i niemożność przebaczenie, oraz braterstwie pomiędzy obywatelami jednej Ojczyzny mówił w swojej homilii metropolita łódzki ksiądz arcybiskup Grzegorz Ryś.

– Pierwszym z naszych problemów jest zgorszenie! Kiedy mamy odczynienia ze zgorszeniem? Wtedy, kiedy mój grzech staje się przyczyną zgorszenia u innych. Kiedy mój grzech przynosi konsekwencje w życiu innych. (…) Ja myślę o sobie, o moim kochanym Kościele. Myślę o zgorszeniu jakie nie raz dajemy. Jak potem stawać przed ludźmi w pozycji tego, który naucza? To dotyczy wielu z nas. Mówimy dzisiaj, że w naszym kraju nie ma żadnego autorytetu. Skąd się to bierze? Dlaczego nie ma żadnego autorytetu? Bo nie potrafimy unieść własnej winy. Takiej winy, która dotyka także innych, która ma konsekwencje w życiu innych, która sprawa, że inni się potykają, że inni upadają. Tobie się nic nie dzieje – tym trudniej jest to unieść – zauważył łódzki pasterz.

– Drugim problemem jaki Jezus stawia nam dziś przed oczy jest umiejętność przebaczenia. To nie chodzi tylko o to, że nie potrafimy się zmierzyć z własną winą, ale też nie potrafimy się zmierzyć z winą drugiego wobec nas. Tu nie chodzi o upomnienie, które chce postawić na swoim, które zmierza do ukazania swoich racji, które zmierza do tego, by powiedzieć bratu – jesteś głupi, ale jest to upomnienie, które zmierza do pojednania. Idziesz i mówisz – zrobiłeś coś złego – ale w polu widzenia masz pojednanie. To spotkanie jest po to, by wybaczyć, a nie by upominać. My nie potrafimy ani jednego, ani z drugiego. Zwalniamy się z upomnienia i z pojednania – podkreślił kaznodzieja.

Odnosząc się do dzisiejszej liturgii słowa arcybiskup powiedział – jeśli twój brat zawini, idź i upomnij go, by się jednać – bo to jest twój brat! Jezus mówi – co jest dla ciebie większe? Co jest dla ciebie ważniejsze? Godność twojego brata? Więzi jakie cię z nim łączą? Czy ta wina, która między wami wyrosła? Co jest większe? Co dla ciebie jest ważniejsze? Do czego jesteś przywiązany? Do tej winy, czy do tej niesamowitej relacji, która jest wpisana w słowo brat? Do czego jesteś przywiązany? Z czego jest ci łatwiej zrezygnować? Z poczucia winy, czy z więzi braterskiej? My mówimy – niemożliwe, Jezus mówi miejcie choć trochę czasu na spotkanie ze mną, spotkaj się ze mną na minutę i to się stanie! To jest możliwe! – zakończył hierarcha.

Po błogosławieństwie wierni, jak również poczty sztandarowe, przedstawiciele władz i duchowieństwa przeszli przed Grób Nieznanego Żołnierza. Tu złożono kwiaty i znicze.
Przy dźwiękach Hymnu została wciągnięta na maszt Flaga Narodowa. Odbyła się uroczysta zmiana warty. Okolicznościowe przemówienie wygłosił wicewojewoda Karol Młynarczyk. Następnie przedstawiciele wojska odczytali Apel Poległych i oddali salwę honorową. Uroczystość zakończyła defilada kompanii honorowych.

Bp Jan Tyrawa: demokracja to nie pogarda elit dla ludu

wt., 12/11/2019 - 02:03
„Demokracja to nie pogarda elit dla ludu” – mówił w katedrze bydgoskiej z okazji 101. rocznicy święta Odzyskania Niepodległości ordynariusz diecezji bydgoskiej Jan Tyrawa.

W homilii duchowny odwołał się m.in. do myśli św. Pawła, że śmierć przyszła na świat przez grzech – jako symbol wszelkiego zła, a jedyną odpowiedzią człowieka może być zwyciężanie zła dobrem. Trzeba mieć jednak świadomość, że zło będzie z nami aż do końca dni. – Doświadczali tego losu również nasi przodkowie walczący o niepodległość Ojczyzny. Świadomi byli zdobywania zasobności i dobrobytu przez obce mocarstwa kosztem ich zniewolenia, ale też wiedzieli, że wszystko, co wymaga odzyskania, wszelkie dobro realizuje się poprzez ofiarę, poświęcenie, oddanie – powiedział.

Ordynariusz diecezji bydgoskiej zauważył, że nasi przodkowie byli świadomi, jak ważną sprawą jest posiadanie państwa. – Państwo jest fundamentem. Stanowi pierwszą wspólnotę, która poczynaniom poszczególnych obywateli dodaje idei, mocy, nadziei, chroni przed samotnością. Jest wspólnotą, to znaczy czymś więcej niż sumą poszczególnych obywateli, ma swoją duszę, odwagę, cel i środki jego realizacji, ma swoją politykę i swoją twarz – mówił biskup, przywołując postać Wojciecha Korfantego, działacza walczącego o Polskę, o polski Śląsk i jego słowa: „(…) Jeżeli chodzi o moralne wychowanie obywatela, to pomiędzy Kościołem a państwem nie może być sprzeczności, bo praca Kościoła i państwa w tej dziedzinie powinna się uzupełniać”. Jak podkreślił celebrans, dzisiejszy świat tego nie rozumie i stara się wyrzucić Kościół z przestrzeni publicznej. – Trudno jednak dostrzec, aby udało mu się moralnie obywatela wychować – dodał.

Biskup Jan Tyrawa zauważył, że stanęliśmy dziś wobec całkowicie nowych wyzwań, które przynoszą niebezpieczeństwo zainfekowania ducha polskiego narodu. – Doświadczmy dziś, że nie nadajemy się do współczesnego życia. Naszą duszę mają niszczyć patriotyzm, czyli nacjonalizm, a ostatnio populizm. Jesteśmy hardzi i nie chcemy słuchać elit, które nie chcą niczego innego jak naszego dobra. Populizm zamyka nas na nowoczesną myśl europejską. A równocześnie moralność zamieniono nam na polityczną poprawność, która coraz bardziej rozlewa się poprzez opinię publiczną, opanowuje uniwersytety, środowiska mass mediów, teatry, kina, szkoły i inne instytucje – mówił.

Drugim zagrożeniem ma być populizm. – Jest to coś nowego, a jednocześnie znajduje już szeroką analizę w światowej literaturze. Zauważa się podział społeczeństwa nie tylko na biednych i bogatych, lecz na „lud” i elitę władzy i rynku, które często stają się moralnie obojętne. Populizm z pogardą odrzuca „głos ludu”, który nie jest zdolny do głosowania. Pod tym względem nie jest to zjawisko nowe, bowiem miało już miejsce w systemach totalitarnych, komunistycznych, a dzisiaj przenika w systemy demokratyczne – tłumaczył biskup bydgoski, wskazując, że populizm – zdaniem elit – staje się najbardziej kontrowersyjny w przywracaniu poczucia utraconej solidarności wspólnotowej, w krytyce indywidualizmu i globalizmu, w obronie rodziny, niezależności narodu jako wspólnoty historycznej, tożsamości, wartości społecznych. – I dlatego dla jego przezwyciężenia nie wystarcza już dziś zmienić „bazę”, czyli stosunki społeczno-ekonomiczne, lecz „nadbudowę”, czyli szeroko rozumianą kulturę: aborcja na życzenie, ideologia gender, eliminacja Kościoła z przestrzeni publicznej – mówił.

W dalszej części bp Jan Tyrawa wskazał, że dziś zaproponowano ludziom liberalną demokrację, uniwersalizm i globalizm oraz powszechną emancypację jako jedyną wartość kulturową, ale kiedy lud zamanifestował sympatię do swoich partykularnych przywiązań, swoich odrębności, okrzyknięto go „zdrajcą sprawy postępu”. – Postęp ma tu być ruchem do przodu, aby nie dopuścić do zastoju, stąd elektorat populistów to coś zgniłego. Świadome przedkładanie partykularyzmu nad uniwersalizm to nie tylko przewinienie estetyczne, lecz także moralne, to grzech przeciwko duchowi czasu, to wypadnięcie poza historię. Kiedyś odnosiło się to do lumpenproletariatu, dzisiaj do drobnomieszczaństwa, które zasługuje jedynie na pogardę – tłumaczył biskup, wskazując na konieczność poznania nauczania św. Jana Pawła II – zwłaszcza jego myśli o demokracji.

Ostatnią myśl bp Jan Tyrawa poświęcił adhortacji „Ecclesia in Europa” Jana Pawła II, w której papież ukazał, że Europa jest owocem interakcji Jerozolimy, Aten i Rzymu. – Jerozolima uczy, że życie jest pielgrzymowaniem. Dzięki Atenom i filozofii greckiej Europa nauczyła się wiary w rozum i umiejętności rozumowego dochodzenia do istoty rzeczy, łącznie z ich prawdą moralną. Dzięki Rzymowi Europa nauczyła się tego, że w relacjach międzyludzkich od argumentu siły i przymusu ważniejsza jest zasada prawa. Zignorowanie któregokolwiek z tych elementów prowadzi do błędnego odczytania historii Zachodu. Dla jego przyszłości potrzebne są i Jerozolima, i Ateny, i Rzym. Utrata wiary w biblijnego Boga prowadzi do utraty wiary w rozum. A utrata wiary w rozum jest zgubna dla projektu demokratycznego – zakończył.

„Dobrem zwyciężaj” – wręczono nagrody w konkursie literackim dla uczniów szkół średnich

wt., 12/11/2019 - 01:50
Wstrząsająca opowieść o ostatnich chwilach życia księdza Jerzego Popiełuszki otrzymała pierwszą nagrodę w konkursie literackim „Dobrem Zwyciężaj”. Uroczysta gala wręczenia nagród odbyła się w sobotę 9 listopada w Warszawie.

Przed rozpoczęciem uroczystości, pięcioro laureatów wraz z rodzicami i nauczycielami spotkało się z aktorem Adamem Woronowiczem odtwarzającym rolę księdza Jerzego w filmie „Wolność jest w nas” oraz ze świadkami życia kapłana w mieszkaniu, w którym niegdyś mieszkał. Po rozmowie dotyczącej pokoleniowej sztafety wartości, zebrani udali się do kaplicy, w której wystawiona jest sutanna, w której zginął ksiądz Jerzy Popiełuszko.

Podczas uroczystej gali, głos w imieniu kard. Kazimierza Nycza, zabrał ks. infułat Jan Sikorski, który znał księdza Popiełuszkę osobiście. O pracach jury powiedziała jego przewodnicząca, Małgorzata Nawrocka, autorka literatury młodzieżowej. Następnie nagrody wręczali oraz krótkie słowo wygłaszali: Aneta Mintzberg, przedstawicielka Instytutu Pamięci Narodowej, Katarzyna Soborak, kierownik Ośrodka Dokumentacji życia i kultu księdza Jerzego Popiełuszki, Marek Chmielewski, współorganizator Mszy za Ojczyznę w latach 80-tych, Karol Szadurski, wiceprzewodniczący komitetu strajkowego w Hucie Warszawa z 1980 r. oraz Grażyna Siemion, siostrzenica ks. Popiełuszki.

Laureaci nagród odczytywali napisane przez siebie prace. Prace te, jak wspomniała przewodnicząca Jury, dotyczyły często wewnętrznej przemiany osób naznaczonych złem. Praca „10 minut”, która zdobyła pierwsze miejsce była zaś wstrząsającą analizą ostatnich 10 minut z życia księdza Jerzego Popiełuszki. Jej autorem jest Piotr Skrzypczak, uczeń Zespołu Szkół Salezjańskich z Legionowa. Drugie miejsce w konkursie otrzymała praca „Drugie skrzydło” autorstwa Jana Romanowskiego, ucznia Akademii High School w Warszawie. Trzecie miejsce przypadło pracy „Posyła mnie Bóg, abym głosił Ewangelię i leczył rany zbolałych serc” autorstwa Zofii Krupińskiej z Prywatnego Liceum Ogólnokształcącego Sióstr Niepokalanek w Szymanowie. Wyróżnienia przypadły Zofii Zielińskiej z Liceum Ogólnokształcącego Marsz. St. Małachowskiego w Płocku za pracę „Jurek” oraz Karolinie Kusiak z I Liceum Ogólnokształcącego im. Ks. S. Staszica za pracę „Skrawek Wolnej Polski”.

Po odczytaniu prac, świadek życia ks. Jerzego, Marek Chmielewski, prosił aby młodzi ponieśli dalej prawdę o księdzu Jerzym Popiełuszce. Karol Szadurski, dawny pracownik Huty Warszawa, mówił, że nie raz zastanawiał się jakie były ostatnie momenty życia jego przyjaciela, księdza Jerzego Popiełuszki i że jest wzruszony tym, że czternastoletni laureat głównej nagrody zadaje sobie to samo pytanie…

Partnerem strategicznym konkursu była Fundacja KHGM Polska Miedź. Konkurs dofinansowano ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach programu Kultura Interwencje. Partnerem konkursy był Instytut Pamięci Narodowej. Patronami honorowymi zaś: kard. Kazimierz Nycz, minister Edukacji Narodowej Dariusz Piontkowski oraz aktor Adam Woronowicz.

Akcji patronowali medialnie: TVP 1, TVP Info, PR1, Gość Niedzielny i Stacja7

Bp Solarczyk: wiara, czystość serca i duch służby to droga pomyślności Polski

wt., 12/11/2019 - 01:20
Wiara, czystość serca i duch służby to droga pomyślności naszego narodu i Ojczyzny – podkreślił bp Marek Solarczyk. Centralnym punktem obchodów 101. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości w diecezji warszawsko-praskiej była uroczysta msza św. w katedrze św. Michała Archanioła i św. Floriana Męczennika. Eucharystii przewodniczył bp Romuald Kamiński, a homilię wygłosił bp Marek Solarczyk. W czasie liturgii dziękowano Bogu za dar wolności Ojczyzny, polecając jej przyszłe losy oraz rodaków mieszkających w kraju i poza jego granicami.

Przywołując słowa Zbawiciela „Spraw Panie aby byli jedno”, bp Kamiński zaapelował o modlitwę w intencji jedności narodu. Zwrócił uwagę, że od wysiłku wszystkich stron zależy przyszłość kraju.

W homilii bp Solarczyk podkreślił, że troska o dobro i pomyślność Ojczyzny wiedzie poprzez szacunek dla darów Boga wpisanych zarówno w życie jednostki, jak i całego narodu. – 101. rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości jest dla nas okazją do odczytania na nowo i przyjęcie tego, co jest darem miłości Boga – darem zawartym w naszych rodzinach, parafiach, społecznościach, we wspólnocie Kościoła, w naszej Ojczyźnie. Darem, który przekazały nam, ofiarowały nam za cenę poświęcenia i krwi minione pokolenia – powiedział duchowny.

Zwrócił uwagę, że bogactwo, które kryje się w słowie Polska, to przede wszystkim dziedzictwo wiary posuniętej niekiedy wręcz do heroizmu, szacunek dla daru życia, troska o dobro rodziny i wspólnoty, oraz nadzieja na lepszą przyszłość. – Bóg był tym, która umacniał naszą nadzieję i ufność – podkreślił bp Solarczyk zachęcając, by także dziś na Nim oprzeć swoje życie osobiste i społeczne.

Nawiązując do słów św. Jana Pawła II wypowiedzianych w 1999 r. w Polsce na stołecznej Pradze przypomniał o odpowiedzialności za kultywowanie pamięci o bohaterach 1920 roku, oraz o zwycięskiej Bitwie Warszawskiej nazywanej „Cudem nad Wisłą”. – Pewnym symbolem tego jest berło i jabłko królewskie – dar Polskich kobiet ofiarowany Maryi na Jasnej Górze 3 maja 1926 r. Widnieje na nim wizerunek ks. Ignacego Skorupki jako znaku wiary. Zwiastunem nadziei jest młody człowiek trzymający w dłoniach kotwic, zaś symbolem miłości jest św. Jadwiga, królowa Polski – powiedział bp Solarczyk.

Podkreślił, że wolność i pomyślność Ojczyzny zależy od życia w oparciu o wiarę w Boga i posłuszeństwo Jego prawu. Zwrócił uwagę, że świadomość tego mieli Polscy biskupi, którzy stając wobec napaści bolszewików na kraj, w lipcu 1920 roku prosili Najświętszą Maryję Pannę: „Odwróć wroga od granic naszej Ojczyzny. Wróć krajowi naszemu pokój, ład i porządek. Wypleń z serc naszych ziarno niezgody. Oczyść dusze nasze z grzechów i wad naszych, byśmy bezpieczni od nieprzyjaciół naszych w czystości serca mogli ci służyć i przez Ciebie Boga i Pana naszego Jezusa Chrystus czcić i chwalić mogli”.

Bp Solarczyk nawiązał też do tekstu Jasnogórskich Ślubów Narodu, które kard. Stefan Wyszyński ułożył w samotności więzienia w Komańczy, a które naród w 1956 r. złożył na przed tronem Matki Bożej. Pytał, co zrobiliśmy z tymi siedmioma przyrzeczeniami? Co nimi się stało? Czy już przestały obwiązywać w naszym narodzie i naszej Ojczyźnie? Czy już je wypełniliśmy?

Zaapelował, by przygotowując się do beatyfikacji Prymasa Tysiąclecia przejść we wspólnocie diecezji warszawsko-praskiej drogę którą wyznacza tekst Jasnogórskich Ślubów Narodu. Zaznaczył, że ich wypełnienie jest drogą bycia świadkiem miłości, nadziei i wiary w naszej Ojczyźnie.

Bp Pindel: jesteśmy winni modlitwę tym, którzy wywalczyli niepodległość

wt., 12/11/2019 - 01:18
„Jesteśmy winni modlitwę tym, którzy przyczynili się do odzyskania niepodległości. Potrzebujemy modlitwy za tych, którzy przygotowywali pokolenia młodych, wolnych Polaków” – podkreślił bp Roman Pindel, który przewodniczył 11 listopada Mszy św. w intencji Ojczyzny w kościele pw. św. Maksymiliana Kolbego w Bielsku-Białej. Podczas uroczystości z okazji 101. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości biskup bielsko-żywiecki zachęcił, by modlić się o pomyślność Ojczyzny.

Podczas homilii bp Pindel przytoczył w skrócie historię pieśni „Boże, coś Polskę”, napisanej pierwotnie w 1816 r., na rocznicę ogłoszenia Królestwa Polskiego. Ukazując kolejne modyfikacje pieśni, która po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 r. konkurowała z Mazurkiem Dąbrowskiego o uznanie za hymn państwowy, biskup wskazał na jej przesłanie, oparte o historiozbawcze rozumienie dziejów narodu.

„W tej pieśni wspominamy, przypominamy sobie, uświadamiamy, jaki był Bóg wobec naszych przodków. W tym myśleniu historozbawczym nie ma miejsca na tani mesjanizm. Raczej powraca tu pytanie, dlaczego spadło na nas to nieszczęście, następuje uznanie winy, zaniedbań, grzechów, głupoty i prośba o przebaczenie. Potem zaś pojawia się prośba do Boga o działanie, mające na celu odnowienie człowieka, uwolnienie od tego, co go poniża i degraduje, z naciskiem na wychowanie młodego pokolenia chrześcijan gotowego na poświęcenie i pracę oraz wierność” – tłumaczył biskup.

„Potrzebujemy tej sprawiedliwości i mądrości, jeśli przyszło nam żyć w wolności naszej Ojczyzny. Jeżeli sami możemy kształtować jej sprawy, potrzebujemy szukać rozumem i w dyskusji, ale potrzebujemy także prosić jako dar od Boga. Potrzebujemy tego, zwłaszcza gdy obejrzymy się wstecz, popatrzymy w naszą historię i zobaczymy działanie Boga w ludziach dla odzyskania niepodległości przed stu laty. I to niezależnie od ich wiary, wyznania czy poglądów politycznych i społecznych” – wezwał kaznodzieja.

W modlitwie uczestniczył m.in. ks. Krzysztof Cienciała, proboszcz bielskiej parafii luterańskiej. W słowie, jakie skierował duchowny w imieniu zwierzchnika diecezji cieszyńskiej Kościoła ewangelicko-augsburskiego bp. Adriana Korczago, odwołał się do wezwania Jezusa z Ewangelii Łukaszowej o miłowaniu nieprzyjaciół.

„Jezus wiedział, że aby żyć w pokoju, trzeba o ten pokój zadbać i pielęgnować go każdego dnia. Nawet wtedy, gdy jest to trudne do zrozumienia i wykonania” – dodał. Wskazał, że powinniśmy siebie nawzajem błogosławić. „Winniśmy błogosławić nawet swych nieprzyjaciół” – podkreślił.

Mszę z biskupem celebrowali kapłani bielskich parafii oraz kapelan wojskowy ks. Mariusz Antczak. Wśród uczestników modlitwy był też emerytowany biskup ewangelicki Paweł Anweiler.

W uroczystościach udział wzięli członkowie rządu, posłowie, senatorzy, przedstawiciele władz miejskich i samorządowych, przedstawiciele dowództwa wojska, policji i straży pożarnej, harcerze oraz bielscy komandosi.

Przed Mszą św. uczestnicy uroczystości udali się pobliski cmentarz, na którym spoczywają żołnierze polegli w I i II wojnie światowej. Po modlitwie odbył się Apel Poległych z udziałem Kompanii Honorowej 18. Bielskiego Batalionu Powietrznodesantowego. Odbyła się ceremonia składania kwiatów przez delegacje uczestniczące w obchodach święta.

Abp Depo: prawdziwego patriotyzmu nie zbudujemy bez wiary w Boga

wt., 12/11/2019 - 01:18
„Prawdziwego patriotyzmu nie zbudujemy bez wiary w Boga i wiary w życie wieczne” – mówił w homilii abp Wacław Depo, metropolita częstochowski, który przewodniczył 11 listopada Mszy św. w archikatedrze Świętej Rodziny w Częstochowie z okazji obchodów 101. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości.

Metropolita częstochowski na początku Mszy św. podkreślił, że „odkąd stanowimy Polskę mamy Matkę w potrójnym wymiarze: Matkę daną nam z wysokości krzyża, matkę, która jest naszą ziemią i rodzoną matkę. Dar wolności i niepodległości naszej Ojczyzny dla naszego pokolenia jest szczególnym zobowiązaniem”.

W homilii abp Depo powiedział za papieże Franciszkiem, że „każda tożsamość ma swoją historię. Nie ma tożsamości uzyskanych w laboratorium. Takie tożsamości po prostu nie istnieją. Mając zaś historię tożsamość ma przynależność. Moja i twoja tożsamość bierze się z określonej rodziny, narodu, wspólnoty. Nie możemy mówić o tożsamości bez przynależności, bez korzeni, bez pamięci. Bez kultury, wiary i tradycji. To Ojczyzna zapewnia nam tożsamość. Kształtuje w nas swój język, obyczaje, historię i kulturę”.

– Zdumiewamy się tymi słowami Następcy św. Piotra. Przyjmujemy je dzisiaj jako zadanie, żebyśmy nie dali się zwieść różnym wiatrom i ideologiom – kontynuował metropolita częstochowski i przypomniał: „Jan Paweł II przybywając po raz pierwszy do Ojczyzny całował na kolanach polską ziemię, jak ręce matki”.

– Tożsamość wyrasta z rodzonej matki, ziemi ojczystej, Kościoła i wspólnot. Pamięć o ludziach z każdego frontu walki musi być ciągle żywa. Naród, który zapomina o swojej historii staje się narodem bez przyszłości i bez twarzy – mówił arcybiskup.

Metropolita częstochowski podkreślił, że „miłość Ojczyzny to coś więcej niż tylko wspominanie przeszłości. Przeszłość musi budować przyszłość. A przyszłość to jest czas mój i twój, dzisiaj. Już dzisiaj jesteśmy odpowiedzialni za jutro. I za tych, którzy przyjdą po nas”.

– Jesteśmy odpowiedzialni bardzo osobiście za kształt Ojczyzny i Kościoła. Dlatego musimy tworzyć wysepki prawdy. Każda rodzina, każda szkoła, uniwersytety, każda parafia ma się stać taką wyspą, z której wygnane będzie wszelkie kłamstwo i kompromis ze złem – mówił arcybiskup i dodał: „Chociażby to, że nie możemy się wyzwolić z oskarżeń „polskie obozy koncentracyjne i polskie obozy śmierci”. I nie ma rozróżnienia pomiędzy katem i ofiarą. Tak jest zawsze kiedy brakuje miejsca dla Boga i Jego praw”.

– Prawdziwego patriotyzmu nie zbudujemy bez wiary w Boga i wiary w życie wieczne. Ojczyzna zawsze, nie tylko w okresie wojen, ale także w okresie pokoju, staje przed nami jako wspólny obowiązek i gotowość do poświęcenia siebie – mówił abp Depo i przypomniał: „Bez ofiary nie jest możliwa przyszłość ani narodu ani Kościoła”.

Metropolita częstochowski zacytował również słowa poety Zbigniewa Herberta, który w „Labiryncie nad morzem” napisał: „Jednym z grzechów śmiertelnych kultury współczesnej jest to, że małodusznie unika ona frontalnej konfrontacji z wartościami najwyższymi. A także aroganckie przeświadczenie, że możemy się obyć bez wzorów (zarówno estetycznych, jak i moralnych), bo rzekomo nasza sytuacja w świecie jest wyjątkowa i nieporównywalna z niczym. Dlatego właśnie odrzucamy pomoc tradycji, brniemy w naszą samotność, grzebiemy w ciemnych zakamarkach opuszczonej duszyczki”.

„Istnieje błędny pogląd, że tradycja jest czymś podobnym do masy spadkowej i że dziedziczy się ją mechanicznie, bez wysiłku, dlatego ci, którzy są przeciw dziedziczeniu i niezasłużonym przywilejom, występują przeciw tradycji. A tymczasem w istocie każdy kontakt z przeszłością wymaga wysiłku, pracy, jest przy tym trudny i niewdzięczny, bo nasze małe „ja” skrzeczy i broni się przed nim” – napisał Zbigniew Herbert.

– W imię przyszłości chcemy budować na trwałych fundamentach Bożych i ludzkich. Kościół Chrystusowy jest nieodzowny do tego, aby Ojczyznę doczesną przenieść do końca świata, do wiecznej – zakończył arcybiskup.

W uroczystościach uczestniczyli m.in. kapłani, przedstawiciele władz państwowych i samorządowych, przedstawiciele parlamentu, organizacje kombatanckie, środowiska patriotyczne i niepodległościowe, poczty sztandarowe oraz mieszkańcy Częstochowy.

Po Eucharystii odbył się Marsz Niepodległości, którego uczestnicy złożyli wiązanki i kwiaty pod miejscami patriotycznej pamięci częstochowian: pod pomnikiem św. Jana Pawła II, przy tablicy poświęconej żołnierzowi niezłomnemu Stanisławowi Sojczyńskiemu „Warszycowi”, pod pomnikiem marszałka Józefa Piłsudskiego, przy pomniku bł. ks. Jerzego Popiełuszki i przy Grobie Nieznanego Żołnierza.

W Częstochowie 11 listopada 1918 r. załoga niemiecka opuściła koszary i stację kolejową, a młodzież z Polskiej Organizacji Wojskowej i Straż Obywatelska przystąpiła do rozbrajania Niemców. Podczas tych wydarzeń zginął m.in. Włodzimierz Zagórski, nastolatek z Częstochowy. Następnego dnia częstochowskimi Alejami przemaszerowały 3 kompanie Wojska Polskiego pod dowództwem kpt Ludwikowskiego. Na ulicach, balkonach, na Ratuszu załopotały biało-czerwone flagi.

W 1918 r. na Jasnej Górze świętowanie niepodległości Polski rozpoczęło się już 4 listopada. W Sanktuarium witał żołnierzy polskich przeor o. Piotr Markiewicz w otoczeniu całego konwentu paulinów. Podporucznik Artur Wiśniewski z oddziałem 22. pułku, w imieniu władz polskich objął pieczę nad jasnogórskim klasztorem.

Były komendant enklawy jasnogórskiej, utworzonej 28 kwietnia 1915 r., major Józef Kettlinger złożył pisemne oświadczenie, że z dniem 4 listopada 1918 r. zakończyła swoją działalność austriacka komendantura twierdzy jasnogórskiej.

Na wieży jasnogórskiej wywieszono polskie sztandary. Rozbrojeni żołnierze niemieccy opuszczali Częstochowę.

Biskupi 11 listopada: “kocham Polskę” sprawdza się w codzienności

wt., 12/11/2019 - 00:10
Łatwo mówić „kocham Polskę”, ale sprawdza się to dopiero w miłości do człowieka i prostej codzienności w małej ojczyźnie. Nie żądajmy od innych, tym bardziej od polityków, aby się odmienili, zacznijmy od siebie. Miłość do Ojczyzny winna być przekazywana młodemu pokoleniu w domach i szkole – wskazywali 11 listopada, w Narodowe Święto Niepodległości, arcybiskupi i biskupi podczas tradycyjnych Mszy św. w intencji Ojczyzny.

Nie rzucać kamieniami

W Mszy św. w intencji Ojczyzny, sprawowanej w poniedziałek rano w Świątyni Opatrzności Bożej uczestniczyli przedstawiciele najwyższych władz państwowych z prezydentem Andrzejem Dudą na czele. Obecni też byli marszałkowie Sejmu i Senatu minionej kadencji, parlamentarzyści, członkowie rządu z premierem Mateuszem Morawieckim oraz licznie przybyli mieszkańcy Warszawy.

W homilii biskup polowy Józef Guzdek wskazał, że do odzyskania przez Polskę niepodległości doprowadziło wiele przyczyn, ale jedną z najważniejszych było wzajemne zaufanie. „Polacy z trzech zaborów, o różnych przekonaniach politycznych, wierzący i niewierzący, katolicy, prawosławni i ewangelicy oraz wyznawcy innych religii wznieśli się ponad wszelkie podziały” – przypomniał duchowny.

Podkreślił, że ilekroć istniały w narodzie zgoda, współpraca i wzajemne zaufanie oraz poszanowanie godności i podstawowych praw, Polska rozwijała się i umacniała swoją pozycję międzynarodową, a Polakom żyło się dostatniej. Wskazywał, że w życiu naszego narodu bardzo potrzeba zgody i wzajemnego zaufania. „Nie wolno bagatelizować win, ale też należy odrzucić ducha zemsty. Pamięć – tak, ale nigdy pamiętliwość” – wskazywał hierarcha.

Jak zaznaczył, “nie istnieje żadna święta wojna, i nie jest nią nawet wojna z terroryzmem, bowiem tylko pokój jest święty”. – „Oby w naszej Ojczyźnie już bezpowrotnie zaprzestano rzucać kamieniami w tych, którzy mają inne pomysły na zagospodarowanie przestrzeni wolności. Potrzebne są dialog, bliskość i zaufanie – zaapelował biskup polowy.

Przypomniał też, że misją Kościoła jest budowanie mostów porozumienia i wzajemnego zaufania. „Zatem widząc zdradę Ewangelii, brak zaufania i poszanowania drugiego człowieka, Kościół ma prawo powtarzać do córek i synów katolickiej wspólnoty skargę Jezusa: „Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie” (Mt 15,8).

Podczas Eucharystii prezydent Andrzej Duda zapalił Świecę Niepodległości ofiarowaną Warszawie przez Piusa IX w 1867 r. z życzeniem, by zapalono ją dopiero wówczas, gdy Polska będzie już wolna.

– Ta świeca będzie przypominać to, co wydarzyło się w 1918, ale też ma uświadamiać Polakom, że wolność została wywalczona, ale została Polakom przez Pana Boga dana i zadana – powiedział na początku Mszy św. kard. Nycz, dodając: „Jesteśmy pokoleniem troski o niepodległość”.

Jak korzystamy z wolności?

Prymas Polski abp Wojciech Polak, cytując słowa Prymasa Tysiąclecia, nawoływał, aby nie oglądać się na innych, choćby na polityków, żądając od nich, aby się odmienili. Trzeba – powtórzył za kard. Wyszyńskim – aby każdy zaczął od siebie.

„Zacznijmy od siebie! Zapytajmy dziś siebie o to, w jaki sposób my czynimy użytek z tego, że jesteśmy ludźmi wolnymi? Zapytajmy o nasze konkretne zaangażowanie na rzecz wspólnego dobra” – mówił Prymas, wskazując na znaczenie osobistej odpowiedzialności i zarazem konieczność współpracy, która jest nieodzowna do „budowania społeczeństwa prawdziwie ludzkiego”, i która domaga się dojrzałych relacji międzyludzkich, do których – jak powtórzył za czytaną Ewangelią – należy także zdolność upominania i przebaczania.

„Chodzi o to, abyśmy zmagali się o coś, a nie zmagali z kimś. Gdy bowiem zmaganie o coś zostaje zdominowane przez zmaganie z kimś, wówczas – cytował społeczny list biskupów polskich z marca tego roku metropolita gnieźnieński – ginie roztropna troska o dobro wspólne, a w jej miejsce wkrada się ślepo prowadzona walka o władzę”.

Świadectwo miłości do Ojczyzny

Z okazji 101. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości przewodniczący Episkopatu Polski przypomniał, że jest to dla Polaków wielkie święto. – Potrzeba, abyśmy dawali świadectwo miłości do naszej Ojczyzny, czyli miłości do wszystkiego, co Polskę stanowi – zaznaczył abp Stanisław Gądecki.

Przewodniczący Episkopatu podkreślił jednocześnie, że nie możemy zapomnieć o naszych przodkach, którzy po odzyskaniu niepodległości dzięki bardzo ciężkiej pracy i ofiarności, odbudowali naszą państwowość oraz krzewili oświatę oraz kulturę. Powiedział: „Dziś szczególnie pamiętajmy o nich w naszej modlitwie”.

Abp Gądecki przypomniał również o ważnej roli duchowieństwa, które pracowało wówczas zarówno nad świętością naszego narodu, jak również nad jego rozwojem gospodarczym i kulturalnym, a gdy trzeba było broniło niepodległości Polski.

Tylko wiara gwarancją wolności

– Tylko wiara w Boga jest gwarancją bycia człowiekiem wolnym – mówił w katedrze na Wawelu metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski. – Tyle pokoleń Polaków powtarzało za apostołami w czasach niewoli: „Panie, przymnóż nam wiary”, a wraz z tym błaganiem łączyło się drugie: „Panie, przymnóż nam wiary w Polskę, daj nam poczucie siły i Polskę daj nam żywą”, jak mówił Konrad z “Wyzwolenia” Stanisława Wyspiańskiego.

“Konieczne były te błagania, bo były umysły Polaków, które dały się zniewolić, których duch był duchem zniewolenia, poddaństwa i marazmu. Jakże była potrzebna modlitwa, która by sprawiła, że nie warchołowie będą nadawali ton polskiemu duchowi, ale ci, którzy wierzyli w Polskę – stwierdził kaznodzieja.

Abp Jędraszewski wezwał do dziękczynienia za „wszystkich znanych, a głównie zupełnie nieznanych z imienia i nazwiska rodaków, którzy wierząc w zmartwychwstanie Chrystusa, wierzyli także w zmartwychwstanie Polski, oddawali swoje życie, rzucając je na stos”. – To nasze dzisiejsze dziękczynienie za ich wiarę w Boga i w Polskę, za ich patriotyzm i poświęcenie, za to, że ich wiara pozwala nam dzisiaj radośnie śpiewać: „Ojczyznę wolną pobłogosław Panie” – podsumował hierarcha.

Ojczyzna – dar Bożej Opatrzności

Abp Sławoj Leszek Głódź zauważył, że 11 listopada serca Polaków „mocniej niż każdego dnia biją rytmem spraw Ojczyzny”. – To także dzień naszej modlitewnej wdzięczności ku Bogu skierowanej. Jesteśmy bowiem świadomi, że naród chrześcijański, a takim jesteśmy, jest osadzony na fundamencie planów Opatrzności. Wypełnia swą dziejową misję otrzymaną od Boga. Ojczyzna jest darem Bożej Opatrzności – podkreślił, dodając, że dziś należy za ten dar szczególnie dziękować.

Hierarcha przypomniał, że w obliczu zagrożenia i wspólnego wroga zapomniano o podziałach społecznych, odłożono na bok ideowe spory i polityczne utarczki. – Wolność i niepodległość. Te dwa słowa pełniły rolę detonatorów narodowej jedności w dążeniu do wspólnotowego celu. Ponad doraźnymi podziałami i społecznymi zatargami. A celem tym było utrwalanie niepodległości i wolności – podkreślił. Historyczne zwycięstwo, zdaniem arcybiskupa, jest dziełem nie tylko walecznych obrońców Ojczyzny, ale również tysięcy modlących się wiernych.

Przestrzegał słowami przemówienia Jana Pawła II w polskim parlamencie 20 lat temu, że demokracja bez wartości łatwo może się przemienić w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm. – I to się dzieje w zsekularyzowanej, odwracającej się od własnej historii Europie. To jest widoczne w działaniach potężnych organizacji międzynarodowych, oferujących finansową i gospodarczą pomoc i wsparcie, ale w „pakiecie” z wymogiem angażowania się w tzw. „postępowe” programy ideologiczne. W strategii tych mediów, które pozostając w niepolskich rękach, narzucających szerokiemu kręgowi odbiorców, zafałszowaną, nierzeczywistą wizję rzeczywistości – powiedział hierarcha, podsumowując, że jest to wyzwanie dla dzisiejszej Polski.

Krzyż łączy

O znaku krzyża łączącym pokolenia Polaków i określającym tożsamość społeczeństwa polskiego mówił w homilii podczas Mszy za Ojczyznę w katowickiej katedrze Chrystusa Króla abp Wiktor Skworc. Metropolita katowicki zaapelował o modlitwę za całe społeczeństwo – aby pamiętało, że jest spod znaku krzyża.

Wspomniał też ludzi młodych tęskniących za wielkimi ideałami, którzy kuszeni są „mirażami ukazywanych przez współczesnych idoli i nauczycieli luzu”. Przywołał tych, którzy „chcieliby wyrzec się chrześcijańskich korzeni narodu, związku z krzyżem, domagając się usunięcia krzyży z przestrzeni publicznej, oddzielenia wiary od życia, moralności od polityki i gospodarki, zamknięcia ust chrześcijanom” oraz tych, którzy wyrzekają się nieraz krzyża „w pogoni za pieniądzem, prestiżem, stylem życia jakby Boga nie było” oraz ludzi, którzy „dopuszczają się bezczeszczenia świętego znaku wiary w imię wolności artystycznej, nowoczesności i europejskości”.

Wszystkich rodaków abp Skworc poprosił, aby „w nowym 100-leciu dziejów naszej Ojczyzny krzyż ubezpieczał nas i naszą ziemską Ojczyznę, wspólny dom Polaków”.

Narodowe wady

Abp Grzegorz Ryś wymienił wady, z jakimi muszą się dziś mierzyć Polacy. Są nimi zgorszenie i niemożność przebaczenia oraz brak braterstwa między obywatelami jednej Ojczyzny.

“Myślę o zgorszeniu, jakie nie raz dajemy. Jak potem stawać przed ludźmi w pozycji tego, który naucza? To dotyczy wielu z nas. Mówimy dzisiaj, że w naszym kraju nie ma żadnego autorytetu. Skąd się to bierze? Dlaczego nie ma żadnego autorytetu? Bo nie potrafimy unieść własnej winy. Takiej winy, która dotyka także innych, ma konsekwencje ich w życiu i sprawia, że inni się potykają i upadają – tłumaczył arcybiskup.

Nie ma też wśród Polaków umiejętności przebaczenia. – Nie chodzi tylko o to, że nie potrafimy się zmierzyć z własną winą, ale też nie potrafimy się zmierzyć z winą drugiego wobec nas. Tu nie chodzi o upomnienie, które chce postawić na swoim, które zmierza do ukazania swoich racji. To upomnienie, które zmierza do pojednania. Idziesz i mówisz: zrobiłeś coś złego, ale w polu widzenia masz pojednanie. To spotkanie jest po to, by wybaczyć, a nie aby upominać. My nie potrafimy ani jednego, ani z drugiego. Zwalniamy się z upomnienia i z pojednania – ubolewał abp Ryś.

Miłość do małej ojczyzny

Łatwo mówić „kocham Polskę”, ale sprawdza się to dopiero przez miłość do człowieka, który jest w zasięgu mojej ręki. To jest dopiero dobry sprawdzian prawdziwości ważnych słów, które weryfikuje prosta codzienność w mojej zwykłej małej ojczyźnie – mówił bp Edward Dajczak w uroczystej Mszy św. w kościele mariackim w podczas wojewódzkich obchodów Narodowego Święta Niepodległości w Koszalinie.

Ojczyznę kochać jak matkę i ojca

– Bóg chce, abyśmy pomagali Polsce, pracowali dla niej i jej się poświęcali. Abyśmy kochali ją, tak jak kochamy ojca i matkę – powiedział w katedrze lubelskiej abp Stanisław Budzik. W homilii mówił o duchowej spuściźnie, jaką zostawiły współczesnym Polakom poprzednie pokolenia doświadczone walką o wolność.

– Wspominamy tych, którzy wiarę w odzyskanie niepodległości przekuli na czyn. Odbudowa państwa polskiego była efektem wysiłku wielu Polaków. Reprezentowali różne poglądy polityczne, pochodzili z różnych zaborów. Mimo to, potrafili zjednoczyć się wokół jednego nadrzędnego celu: wolności i niepodległości Ojczyzny – podkreślił abp Budzik.

Dziedzictwo polskie i chrześcijańskie

W Białymstoku abp Tadeusz Wojda zauważył, że miłość do Ojczyzny winna być przekazywana młodemu pokoleniu w polskich domach, ale i w polskiej szkole. – To nasze narodowe dziedzictwo jest nie tylko polskie, ale jest też chrześcijańskie – równocześnie zakorzenione w tym, co Polskę stanowi, ale także w tysiącleciu chrześcijaństwa polskiego – mówił metropolita białostocki.

Abp Wojda zauważył, że dyskusja nad kształtem obecnej i przyszłej Polski trwa nieustannie, co „wyraża się nie tylko w wynikach wyborów, w sporach politycznych, czy ogłaszanych nowych programach edukacyjnych mających usprawnić proces kształcenia. Przejawia się przede wszystkim w walce o «rząd dusz», czyli w walce o przyszłość polskiej szkoły i wychowania młodego pokolenia”.

Podkreślił, że dzięki przemianom, jakie dokonały się w Polsce, katecheza znalazła swoje miejsce w systemie wychowawczym, jednak troska o nią jest nie tylko podstawowym zadaniem Kościoła. Ciężar odpowiedzialności za nią spoczywa na wszystkich wierzących.

„Nauczanie religii w polskich szkołach musi więc być postrzegane przez władze państwowe i samorządowe, ale i przez wszystkich Polaków, jako prawo osób wierzących. Ma być uznane za pierwszorzędny wkład Kościoła, nie tylko jako instytucji, ale przede wszystkim jako wspólnoty wierzących, w budowanie przyszłości Polski. To jest też wkład Kościoła w budowanie jedności całej Europy, opartej na dziedzictwie chrześcijańskiej kultury” – podkreślił abp Wojda.

Jan Paweł II i Japonia

wt., 12/11/2019 - 00:06
Przy okazji zbliżającej się duszpasterskiej wizyty papieża Franciszka w Japonii media przypominają mającą miejsce 38 lat temu pielgrzymkę św. Jana Pawła II. Papież Polak był pierwszym biskupem Rzymu, który odwiedził w dniach 23-26 lutego 1981 r. Tokio, Nagasaki i Hiroszimę. Była to wówczas jego najdłuższa pielgrzymka i do niej odwołują się przed drugą wizytą papieską media katolickie i niekatolickie, wierni oraz sami organizatorzy wizyty papieża Franciszka.

Odpowiedzialni za przygotowanie wizyty Franciszka prezentują filmy z wizyty Jana Pawła II. Katolickie portale internetowe, w tym portal diecezji Nagasaki, najbardziej katolickiej części Japonii, zamieszczają artykuły i filmy z wizyty papieża Polaka.

Jan Paweł II był w Japonii długo oczekiwanym Następcą św. Piotra. Zaskarbił sobie sympatię Japończyków przede wszystkim tym, że mówił płynnie po japońsku. Celebrował Msze św. oraz wygłosił po japońsku 13 homilii i przemówień. Przybył do Japonii głównie po to, aby przed planowaną kanonizacją, osobiście poznać misyjne dzieło św. Maksymiliana Marii Kolbe, misjonarza, który w 1931 roku wybudował w Nagasaki japoński Niepokalanów. Ojciec Święty chciał poznać kraj, w którym o. Maksymilian pracował i chciał złożyć hołd dziesiątkom tysięcy męczenników, którzy oddali życie za wiarę.

Nauka japońskiego

Choć katolicy stanowią zaledwie 0,3 procent społeczeństwa, Jan Paweł II postanowił nauczyć się mówić po japońsku. 3 grudnia 1980 roku, czyli we wspomnienie św. Franciszka Ksawerego, który w 1549 r. dotarł z nauką Chrystusa do Japonii, papież wezwał do siebie w Watykanie japońskiego franciszkanina konwentualnego o. Fidelisa Tatsuya Nishiyamę. O. Fidelis pracował w japońskiej sekcji Radia Watykańskiego i był wychowankiem franciszkańskiego seminarium założonego w Nagasaki przez o. Maksymiliana M. Kolbe.

O. Fidelis wspominał, że ze względu na wiele zajęć Jan Paweł II mógł się uczyć japońskiego tylko podczas kolacji. Po tygodniu nauki postanowił, że będzie po japońsku odprawiał prywatne Msze św.
13 stycznia 1981 roku celebrował w Watykanie Mszę po japońsku, na którą zaprosił osoby duchowne i świeckich z Japonii oraz osoby, które kiedyś w Japonii mieszkały.

Pielgrzym pokoju

W przemówieniu powitalnym w Tokio 23 lutego 1981 r. Jan Paweł II powiedział: „Przybywam do Japonii jako pielgrzym pokoju, przynosząc wam przesłanie przyjaźni i szacunku. Chciałbym każdemu mieszkańcowi tego kraju przekazać płynące z serca wyrazy uznania i miłości.” Papież pobłogosławił Japonię słowami: „Niech Pan Bóg hojnie obdarzy Japonię szczególnym błogosławieństwem.”

Program pielgrzymki Papieża był bardzo napięty. W dniu przyjazdu Jan Paweł II spotkał się z duchownymi w katedrze pw. Najświętszej Maryi Panny w Tokio, a potem w centrum katolickim z bratem Zenonem Żebrowskim, który przybył do Nagasaki 24. kwietnia 1930 r. z o. Kolbe i całe życie spędził jako misjonarz w Japonii. Br. Zeno przeżył w Nagasaki wybuch bomby atomowej. Później w całej Japonii, w tym w Tokio, zajmował się pomocą najbardziej potrzebującym, szczególnie sierotom i dzieciom ulicy.

Spotkanie z br. Zenonem, zwanym w Japonii „Zeno”, (od japońskiego słowa wszechmocny) było szczególnym życzeniem Jana Pawła II. Papież powiedział, że gdyby schorowany, 87-letni wówczas, zakonnik nie mógł przybyć na spotkanie z nim, jest gotowy sam odwiedzić go w szpitalu w mieście Kiyose w aglomeracji Tokio.

Ojciec Święty pochylił się nad siedzącym na wózku inwalidzkim br. Zenonem i głaszcząc jego rękę powiedział: „Jestem papieżem, papieżem z Polski”. „Kiedy przyjechałeś do Japonii?” – pytał. „Przyjechałeś z o. Maksymilainem Kolbe?” Br. Zenon, który nosił długą siwą brodę, symbol misjonarza, był tak wzruszony spotkaniem z polskim Papieżem, że płakał jak dziecko i powtarzał tylko: „Papież, papież” i nie mógł nic więcej powiedzieć. Br. Zenon zmarł w Tokio w następnym roku 24. kwietnia, w rocznicę swojego przybycia do Japonii z o. Kolbe. Przeżył w Japonii jako misjonarz 52 lata.

Spotkanie z młodymi

Na stadionie Budokan w Tokio, Jan Paweł II spotkał się 24 lutego młodzieżą i z ludźmi niepełnosprawnymi. Papież podszedł do każdego z siedzących na wózku inwalidzkim i przywitał uściskiem. Mówił młodym o celu życia, o miłości, pokoju, nadziei i o przyszłości. „Moi kochani, żyjecie w świecie wspaniałego postępu technicznego. Jesteście otoczeni rzeczami, które czynią wasze życie wesołym, ciekawym i łatwiejszym. Jednak postęp nie wypełnia ludzkich potrzeb tylko w taki sposób. Nie przyniesie pokoju waszym sercom. Istnieje wręcz niebezpieczeństwo, że towarzyszący współczesnemu postępowi materializm, wygodnictwo i egoistystyczny styl życia w pewnym momencie wejdą na dobre do życia codziennego i zniszczą te wartości duchowe i moralne, które przynoszą prawdziwe zadowolenie i spełnienie. Kochana młodzieży japońska, z całego serca apeluję do was, abyście nie ulegali pokusie egoizmu! Otwórzcie szeroko serca na życie duchowe i na świat! Weźcie za ręce młodzież z innych krajów świata i budujcie świat jutra! Tak, kochani młodzi Japończycy! Z Bożą pomocą, przyszłość leży w waszych rękach. Przyszłość należy do was” – mówił Jan Paweł II.

Podczas powitania papieża w Budokanie japoński chór męski zaśpiewał po polsku „Szła dzieweczka do laseczka”, a dziewczynki z katolickiego przedszkola, ubrane w stroje przypominające polskie stroje ludowe, tańczyły w rytm melodii tej piosenki. Papież wyszedł do nich i tańczył razem z nimi.

Podczas spotkania z młodzieżą na stadionie Budokan w Tokio, ktoś zadał Ojcu Świętemu pytanie dlaczego nauczył się japońskiego. Papież odpowiedział: „Uczyniłem to, ażeby dać wyraz poszanowania dla waszej kultury, która podobnie jak kultura każdego narodu, wyraża się między innymi, a nawet przede wszystkim w języku. W języku zawarty jest szczególny rys tożsamości danego ludu lub narodu. Poniekąd też bije w nim jego serce, ponieważ w języku, we własnym języku wyraża się to, czym żyje ludzka dusza we wspólnocie rodziny, narodu, historii.”

Apel pokoju

25 lutego, po niespodziewanej wizycie na katolickim Uniwersytecie Sophia w Tokio, Jan Paweł II odwiedził Hiroszimę, miasto, które jako pierwsze na świecie padło 6. sierpnia 1945 r. ofiarą amerykańskiego ataku atomowego. W przemówieniu przed pomnikiem ofiar wybuchu w Hiroszimie papież kilkakrotnie powtórzył: „Tylko oglądając się w przeszłość można wziąć odpowiedzialność za przyszłość.”

Ojciec Święty nawoływał do całkowitej likwidacji broni jądrowej i wypowiedział po japońsku przed pomnikiem ofiar ataku jądrowego „Apel pokoju”, który pozostał w pamięci Japończyków do dziś. Pierwsze dwa zdania apelu są po japońsku i po angielsku wygrawerowane na pomniku stojącym w Muzeum Wybuchu Atomowego w Hiroszimie.

„Wojna jest dziełem człowieka. Wojna to niszczenie życia. Wojna to śmierć.. Tylko spojrzenie w przeszłość umożliwia wzięcie odpowiedzialności za przyszłość… Wszyscy, którzy szanują życie na świecie muszą zabiegać o to, aby rządzący i przywódcy w dziedzinie gospodarki oraz polityki społecznej, podejmowali każdą decyzję nie w oparciu o wąski punkt widzenia, który zapewnia korzyści małej grupy społeczeństwa, ale aby brali pod uwagę wszystko to co jest potrzebne dla utrzymania pokoju. Nie wolno powtarzać błędów przeszłości, błędów wypełnionych przemocą i zniszczeniem.

Głowom państw i rządów, tym, którzy dzierżą władzę polityczną i ekonomiczną, mówię: dążmy do pokoju poprzez sprawiedliwość, podejmijmy solenną decyzję, że wojna nie będzie już nigdy środkiem
rozwiązywania konfliktów; obiecajmy naszym braciom, całej ludzkości, że doprowadzimy do rozbrojenia i wyeliminowania broni jądrowej. Zamiast przemocy i nienawiści nieśmy zaufanie i współczucie” – mówił Jan Paweł II.

Święcenie kapłańskie

W każdym miejscu swojej pielgrzymki Jan Paweł II spotykał się duchownymi, z księżmi i siostrami zakonnymi. W katedrze Urakami w Nagasaki 25 lutego Ojciec Święty wyświęcił 15 kleryków na księży. Jednym z wyświęconych był polski salezjanin ks. Jan Bury, obecnie proboszcz kościoła Suzuka w diecezji Kioto. 21. października 2019 r. ks. Bury został za pracę misyjną w Japonii i pomoc innym odznaczony przez prezydenta Andrzeja Dudę Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Ks. Jan wspomina, że w dzień święceń padał śnieg, co bardzo rzadko zdarza się w Nagasaki. Program wizyty był bardzo napięty i jego przybycie do katedry w Nagasaki opóźniało się. „Żeby tylko Ojciec Święty święceń nie odłożył i na narty nie poszedł” żartowali klerycy” – wspomina ks. Jan. Kiedy przyjmował błogosławieństwo po święceniach kapłańskich Ojciec Święty nachylił się i powiedział mu do ucha: „Żyj tu w zgodzie ze wszystkimi na tym końcu świata.” „Skąd Papież znał mój temperament. Dobry pasterz dobrze zna swoje owieczki i te zbłąkane też”- wspomina ks. Jan.

Przy okazji święceń kapłańskich Jan Paweł II zwrócił się do rodzin księży i do rodzin, które przez 250 lat, pomimo prześladowań zachowały wiarę katolicką w Japonii: „Na końcu chciałbym się zwrócić do rodzin nowych księży i do wszystkich japońskich rodzin. Z głębokim wzruszeniem wspominam mające miejsce dawno temu spotkanie przybyłego do Nagasaki misjonarza, który spotkał kilku japońskich wiernych. Po tym jak wierni upewnili się, że jest katolickim księdzem powiedzieli: `Bardzo, bardzo długo czekaliśmy na księdza przybycie`. Wierni w Japonii przez ponad 200 lat utrzymywali wiarę bez żadnego księdza, bez kaplicy i bez możliwości jawnego modlenia się. Pomimo tak licznych trudności, wiara w Chrystusa nie zginęła. Wiara przekazywana była w rodzinie, z pokolenia na pokolenie. Na tym przykładzie widać jak ważna jest rola chrześcijańskiej rodziny dla powołań.”

Miłość silniejsza od śmierci

Przed przybyciem do Japonii z Filipin papież beatyfikował w Manili 16 męczenników, którzy oddali życie w Nagasaki, bo nie chcieli porzucić wiary. Było wśród nich dziewięciu Japończyków. Podczas celebrowanej w Nagasaki w mroźny, śnieżny dzień 26. lutego rano Mszy św. upamiętniającej niezłomną wiarę męczenników, Jan Paweł II powiedział: ”Boża Opatrzność daje nam cząstkę cierpień jakie dla Chrystusa znosili w czasie prześladowań wasi przodkowie”.

Dalej podczas homilii Ojciec Święty mówił: „Po usłyszeniu przed chwilą słów Ewangelii wg św. Mateusza, wchodzenie z Jezusem na pobliskie wzgórze Nishizaka, które chrześcijanie w dawnych czasach zwykli nazywać „świętym wzgórzem” lub „wzgórzem męczenników”, staje się wydarzeniem radosnym. Możemy to wzgórze nazwać `wzgórzem błogosławieństw`.

Nowi błogosławieni są uznani przez Jezusa za szczęśliwych (Mt 5, 10), bo tak jak wszyscy męczennicy na ziemi cierpieli, aby ludzką sprawiedliwość wypełnić sprawiedliwością Ewangelii. Sprawiedliwość Ewangelii, to sprawiedliwość, którą głosił Jezus w Kazaniu na Górze, to sprawiedliwość, która jest przykładem dla ludzi pragnących w sposób pełny podążać za Ojcem, który jest w niebie. Zanim męczennicy ponieśli śmierć jako ludzie prawi w oczach Boga, byli ubodzy w duchu, byli cisi, wytrzymywali cierpienie i łaknęli sprawiedliwości. Byli pełni miłosierdzia i czystego serca, wprowadzali pokój.”

Po Mszy św. papież odwiedził wzgórze Nishizaka w Nagasaki. Znajduje się tam pomnik oraz muzeum 26 świętych męczenników japońskich, ukrzyżowanych w pierwszej egzekucji w lutym 1597 r. Muzeum poświęcone jest historii chrześcijaństwa, a szczególnie historii męczeństwa wielu Japończyków i cudzoziemskich misjonarzy, którzy oddali życie za wiarę. Męczeńską śmierć na wzgórzu Nishizaka poniósł w marcu 1643 r. polski jezuita o. Wojciech Albert Męciński, który w czasie prześladowań rok wcześniej przybył do Japonii, aby służyć wyznającym wiarę w ukryciu japońskim katolikom. Na cześć wizyty Jana Pawła II muzeum wydrukowało składaną ulotkę o śmierci o. Męcińskiego z ułożonym przez niego aktem zawierzenia się Matce Bożej. Ulotka z tekstami i aktem zawierzenia po polsku, angielsku i japońsku zawiera portret oraz rycinę przedstawiającą scenę męczeńskiej śmierci polskiego jezuity.

Na wzgórzu Nishizaka Jan Paweł II modlił się w milczeniu przed pomnikiem świętych męczenników. W tym świętym miejscu powiedział: „Przybyłem tu dziś jako pielgrzym. Przyjechałem tu, aby wyrazić dziękczynienia Panu Bogu za 26 męczenników i za tych kolejnych męczenników, którzy poszli w ich ślady, aby szczególnie chwalić życie i śmierć nowo beatyfikowanych bohaterów Chrystusowej łaski. Dziękuję Panu Bogu za wielu ludzi, którzy w każdym miejscu świata przyjmują cierpienie z powodu wiary w Boga, posłuszeństwa do Zbawiciela Jezusa Chrystusa i za wierność Kościołowi. Każda epoka, w przeszłości, teraźniejszości i w przyszłości rodzi wspaniałe przykłady działania wielkiej mocy Jezusa Chrystusa, które prowadzą wszystkich ludzi i są dla nich zachętą do dalszego działania. Chcę dziś na tym wzgórzu męczenników otwarcie ogłosić, że miłość posiada największą wartość na świecie. Na tym świętym miejscu ludzie wszystkich klas społecznych udowodnili, że miłość jest silniejsza od śmierci. Są oni uosobieniem ducha Ośmiu Błogosławieństw, które stanowią sedno chrześcijaństwa i zachęcają wszystkich tych, którzy ich teraz wielbią, aby kierowali się w życiu bezinteresowną miłością do Boga oraz miłością bliźniego.”

Ojciec Święty wspomniał japońskich katolików, którzy na początku XVII w. pomimo straszliwych prześladowań przechowywali w ukryciu wiarę. „Wierni sprzed 100 lat, których przodkowie przez dwa wieki w ukryciu przechowywali wiarę męczenników, zachowali prawdę dzięki sile wspierającej ich Ewangelii. Dzięki łasce Bożej, ukrywający się chrześcijanie kontemplowali Ewangelię używając do tego tajemnic Różańca i wiedzieli, że gdzieś daleko jest człowiek, który zwie się papieżem. Dziś ten papież przyjechał, aby oddać szacunek wiernym z Nagasaki, którzy przekazywali wiarę z pokolenia na pokolenie i żeby powiedzieć ich potomkom, że ich kocha podobnie jak Jezus Chrystus” – mówił Jan Paweł II.

Japoński Niepokalanów

Ważnym celem pielgrzymki Papieża Polaka w Japonii była chęć zobaczenia misyjnego dzieła o. Maksymiliana Marii Kolbe, przed planowaną przez kanonizacją polskiego męczennika. O. Kolbe założył 16. października 1917 roku w Rzymie Rycerstwo Niepokalanej, a w 1927 roku klasztor w Niepokalanowie, który stał się później największym klasztorem na świecie. Zaczął wydawać czasopismo „Rycerz Niepokalanej”, za
pośrednictwem którego chciał ewangelizować różne kraje świata.

Podczas pobytu w Rzymie o. Maksymilian spotkał się z japońskim klerykiem, Asajiro Satowaki, który potem został biskupem i kardynałem. To on przyjął w 1981 roku Jana Pawła na ziemi japońskiej. Według opublikowanej w japońskim “Rycerzu Niepokalanej” wypowiedzi kardynała, o. Kolbe zapytał go o możliwości ewangelizacji w Chinach. Satowaki powiedział, że sytuacja w Chinach jest niepewna i zachęcił do przyjazdu do Nagasaki i założenia tam dalekowschodniej bazy dla misyjnej działalności, w tym wydawania “Rycerza Niepokalanej”. Japoński kleryk napisał i przekazał o. Maksymilianowi list rekomendacyjny do miejscowego biskupa. Wyposażony w ten list o. Kolbe przybył do Nagasaki 24.kwietnia 1930 roku z br. Zenonem Żebrowskim i br. Hilarym Łysakowskim. Rok później założył w Nagasaki klasztor ojców franciszkanów konwentualnych w Hongochi, który funkcjonuje do dziś, który wydaje “Rycerza Niepokalanej” po japońsku, prowadzi przedszkole oraz gimnazjum i liceum im. “Rycerstwa Niepokalanej”.

W założonym przez o. Kolbe klasztorze o. franciszkanów konwentualnych Jan Paweł II powiedział: „Chęć odwiedzenia klasztoru założonego przez mojego rodaka o. Maksymiliana Marię Kolbe była od dawna moim szczególnym pragnieniem. Dzisiejszy popołudniowy program rozpocząłem od wizyty na wzgórzu męczenników, na którym przed kilkoma wiekami wielu wiernych dało świadectwo swojej wiary w Jezusa Chrystusa, a w tym miejscu chciałbym wspomnieć również o współczesnym męczenniku, błogosławionym o. Maksymilianie, który bez chwili wahania dał świadectwo miłości bliźniego, wskazanej nam przez Jezusa jako szczególną cechę chrześcijanina. Oddał życie w obozie koncentracyjnym w Auschwitz, aby uratować pewnego żonatego kolegę, ojca dwójki dzieci.

Jest pewien związek między japońskimi męczennikami i o. Kolbe. Polega on na tym, że byli oni zawsze gotowi dać świadectwo słowu Ewangelii. Chciałbym zwrócić jeszcze uwagę na związek między szlachetną ofiarą błogosławionego o. Maksymiliana i jego działalnością misyjną w Nagasaki, który tu dziś zauważyłem. Czy do Japonii i do komory głodowej nie prowadziła go ta sama pewność wiary oraz to samo całkowite oddanie się Jezusowi i Ewangelii? W jego życiu nie było podziałów, sprzeczności ani zwrotów, tylko wyrazy tej samej miłości okazywanej w różnych warunkach.”

Ostatniego dnia pobytu w Japonii odbyło się w katedrze w Nagasaki spotkanie Ojca Świętego z siostrami z różnych zgromadzeń. Do wygłoszenia przemówienia powitalnego wyznaczono siostrę generalną franciszkanek “Rycerstwa Niepokalanej”, zakonu założonego w 1949 r. w Nagasaki przez o. Mieczysława Marię Mirochnę, który przybył do Japonii jako kleryk z o. Maksymilianem M. Kolbe w sierpniu 1930 r. Od czasu wojny był on przełożonym zgromadzenia ojców franciszkanów konwentualnych w Nagasaki.

Siostra generalna Franciszka Maria Nakayama będąc pod wrażeniem znajomości japońskiego przez Ojca Świętego postanowiła przywitać go po polsku. „Niemal cały świat wdzięczny jest Twojej Ojczyźnie, bo na Stolicę Apostolską wydała najlepszego ze swych synów i z głębokim podziwem przyjmuje prawdy niesione przez Twoje podróże do ostatnich zakątków ziemi. Japonia zaś ma specjalny obowiązek wdzięczności dla Polski za dar w osobie bł. O. Maksymiliana Kolbe, który jest dla nas idealnym wzorem świętości przez całkowite oddanie się Niepokalanej” -powiedziała s. Nakayama.

Inne spotkania

Jan Paweł II spotkał się w Japonii nie tylko z wiernymi Kościoła katolickiego, ale również z przedstawicielami innych wyznań chrześcijańskich a także innych religii w tym z mnichami buddyjskimi i szintoistycznymi, a ponadto z przedstawicielami Polonii, przedstawicielami grupy społecznej “buraku”, która jest uznawana za najniżej położoną grupę społeczną i spotyka się z przejawami dyskryminacji, z cesarzem Hirohito, głową państwa japońskiego, z premierem Zenko Suzuki, z rezydującymi w Tokio dyplomatami, z dziennikarzami i naukowcami.

Zwracając się do dziennikarzy i ludzi mediów w hallu Muzeum Pokoju w Hiroszimie powiedział: „Korzystając z okazji chciałbym powiedzieć, że wspieram wszystkich dziennikarzy w ich codziennej pracy, ale chciałbym też prosić, aby podtrzymywali wzniosłe ideały. Nie szukajcie sensacji, nie wywierajcie wpływu na opinię publiczną, nie manipulujcie zachowaniami ludzi, nie poszukujcie władzy dla władzy, ale róbcie wszystko, abyście wy i wasze dzieci, aby wszystkie dzieci mogły godnie żyć, dążcie do budowy wspólnoty światowej, w której ludzie mogą doświadczyć nadziei, musicie szukać prawdy i miłości, która szanuje istnienie każdego człowieka. Wszyscy Państwo macie w rękach ogromną i nieograniczoną siłę. Ale nie wolno zapominać, że ta siła należy do ludzi. Ta siła, podobnie jak wszystko co zostało stworzone przez Boga, służy uniwersalnemu celowi i dobru wszystkich ludzi. Stoicie więc na straży siły należącej do ludzi i służycie szczęściu wszystkich ludzi.

To jest naprawdę wielka i wspaniała misja. Ale wymaga ona prawej postawy, ciągłego poświęcenia i wyraźnej odpowiedzialności przed ludźmi. Proszę was, abyście kontynuowali swój pełny poświęcenia wysiłek dla szczęścia ludzi, dla poprawy życia społeczeństw, dla jedności rodziny ludzkiej.”

Spotkanie z ofiarami bomby atomowej

Mimo złych warunków atmosferycznych i opadów śniegu, papież nie zgodził się na zmianę planów. „To miejsce muszę odwiedzić koniecznie” -powiedział i zgodnie z planem udał się na „Wzgórze łaski, dom dla ofiar wybuchu atomowego”. W hallu zgromadziło się ok. 500 osób, 100 z nich było ofiarami ataku jądrowego.

„Z wyrazami głębokiego wzruszenia pozdrawiam dziś Was, którzy nosicie wciąż na ciele ślady zniszczenia w wyniku tego niezapomnianego, straszliwego ognia. Ból, który do dziś znosiliście, stał się cierpieniem wszystkich ludzi żyjących na ziemi. Wasze życie jest najbardziej przekonywującym apelem sprzeciwu przeciw wojnie i apelem do utrzymania pokoju. Chciałbym wyrazić słowa szczególnie wielkiego uznania dla lekarzy, pielęgniarek i innego personelu, który dokłada starań, aby zapewnić Wam jak najlepszą opiekę. Z wyrazami szacunku, zachęcam ich do kontynuowania tej chwalebnej pracy leczenia i niesienia pomocy. Pozdrawiam też siostry, które pracują w tym ośrodku i poprzez swoją służbę wypełniają uczynek Chrystusowej miłości… Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią (Mt 5, 7)” – mówił Jan Paweł II.

Przed opuszczeniem Japonii 26 lutego 1981 w klasztorze założonym przez o. Maksymiliana Marię Kolbe, Ojciec Święty tymi słowami zawierzył Japonię opiece Matki Boskiej Niepokalanej: „Ja, Jan Paweł II, Biskup Rzymu i Następca św. Piotra, syn tego samego kraju co bł. Maksymilian Kolbe, zawierzam Tobie Niepokalana, Kościół Twojego Syna, który tu w Japonii ponad 400 lat pełni swoje posłannictwo. Jest to Kościół, który ma historię wielkich męczenników i niezłomnych wyznawców. Jest to dzisiejszy Kościół, który żyje poprzez służbę swoich biskupów i działalność japońskich księży oraz obcych misjonarzy, zakonników i zakonnic, który żyje w swoich rodzinach i w różnych dziedzinach życia społecznego, który każdego dnia przyczynia się do rozwoju kultury i cywilizacji, który przez świadectwo wiernych chrześcijan wspiera wspólne dobro, Kościół, który idzie do przodu.

Ten Kościół jest tą samą biblijną `małą trzódką`, którą stanowili pierwsi uczniowie i wierni. Ale to jest `mała trzódka`, której Jezus dodawał ducha mówiąc: „Nie bój się, mała trzódko, gdyż spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo (Łk 12, 32).”

Niepokalana Matko Kościoła, wstaw się do Swojego Syna, aby za Jego sprawą ta mała trzódka stawała się z dnia na dzień coraz bardziej wymownym znakiem Królestwa Bożego w Japonii. Spraw, aby za pośrednictwem tej małej trzódki, Królestwo Boże stawało się coraz jaśniejszym światłem w życiu ludzi i aby poprzez dar wiary oraz chrztu, szerzyło się również wśród innych. Aby Królestwo Boże umacniało się przez wzorowe, chrześcijańskie życie dzieci Kościoła japońskiego, aby czekając na dzień, w którym w samym Bogu wypełnią się dzieje świata, wzrastało wspierane nadzieją przyjścia Pana.

Niepokalanie Poczęta, powierzam Japonię Twojej opiece. Zawierzam ją Jezusowi prosząc o wstawiennictwo wszystkich męczenników japońskich, wszystkich apostołów, którzy tak ukochali Boga i wstawiennictwu błogosławionego Maksymiliana Kolbe. Amen”

Jan Paweł II zadziwił Japończyków wspaniałą wymową języka japońskiego. O. Fidelis myślał, że po czterodniowej pielgrzymce do Japonii jego misja jako nauczyciela się skończy, ale tak się nie stało. Papież powiedział mu, że chce pozdrawiać pielgrzymów z Japonii, którzy będą przybywać na środowe audiencje w Watykanie. Było oficjalnie pięć języków, w których Ojciec Święty pozdrawiał pielgrzymów, ale przed każdą audiencję, kiedy była na niej nawet mała grupka wiernych z Japonii, pozdrawiał ich po japońsku. Wierni Kraju Kwitnącej Wiśni cieszyli się więc specjalnym traktowaniem. Przez 13 lat w każdą środę, kiedy na audiencji u papieża byli katolicy z Japonii, o. Fidelis przygotowywał dla Ojca Świętego pozdrowienia po japońsku.

W każdym miejscu, które odwiedził papież w Tokio, w Hiroszimie i w Nagasaki wygrawerowane są słowa, które Jan Paweł II w tym miejscu wypowiedział. Przed katedrą w Hiroszimie oraz w każdym miejscu, które odwiedził w Nagasaki, stoi popiersie lub tablica pamiątkowa poświęcona papieżowi z Polski.

(Tłumaczenie z japońskiego fragmentów przemówień i homilii Jana Pawła II oraz innych tekstów japońskich – Dorota Hałasa)

Ks. prof. Kantyka: uderzanie w Lutra to uderzanie w Kościół

wt., 12/11/2019 - 00:05
Dialog katolicko-protestancki prowadzony długo i cierpliwie dał chrześcijanom możliwość wzajemnego spojrzenia na siebie jako na braci i siostry, w przyjaźni. Wspólnie wyznajemy, że Bóg nas zbawia ze swojej łaski, na podstawie naszej wiary. Ale jeżeli ta wiara jest, to musi rodzić owoce dobrych czynów. Wiara i uczynki są nierozłączne, ale to wiara rodząca dobre czyny zasługuje na usprawiedliwienie – powiedział w rozmowie z KAI ks. prof. Przemysław Kantyka, dyrektor sekcji Ekumenizmu Wydziału Teologii KUL. Z okazji 20. rocznicy podpisania katolicko-protestanckiej deklaracji w sprawie nauki o usprawiedliwieniu, 14 listopada o 10.30 na KUL-u zostanie zorganizowana konferencja naukowa z udziałem biskupów i teologów z obu Kościołów.

Damian Burdzań (KAI): Co nowego wniosła Wspólna deklaracja w sprawie nauki o usprawiedliwieniu?

Ks. prof. Przemysław Kantyka: Podpisanie Wspólnej deklaracji pomiędzy Kościołem rzymskokatolickim i Światową Federacją Luterańską usunęło jedną z najpoważniejszych teologicznych przeszkód na drodze pojednania z Kościołami wyrosłymi z Reformacji. Nauka o tym, jak Pan Bóg zbawia człowieka (czy jak mówił Luter: usprawiedliwia), była na początku XVI w. pierwszorzędnym teologicznym punktem sporu. W 2006 r. do porozumienia katolicko-luterańskiego przystąpili metodyści.

KAI: Jak wyglądała kwestia nauki o usprawiedliwieniu w teologii protestanckiej?

– Artykuł IV Konfesji Augsburskiej podkreślał inicjatywę Chrystusa, który z łaski usprawiedliwia nas na podstawie naszej wiary, my zaś nie możemy zasłużyć na usprawiedliwienie naszymi dobrymi czynami. Jednak to nie darmowość laski Bożej, lecz zanegowanie wartości dobrych czynów w dziele usprawiedliwienia grzesznika legło u podstaw gorących polemik w okresie Reformacji.

KAI: Stąd po wielu latach dyskusji teologicznej udało się pogodzić stanowiska reformacyjnych polemistów i ich katolickich adwersarzy?

– Punkt 15 omawianego dokumentu mówi: „Podzielamy wspólną wiarę, że usprawiedliwienie jest dziełem Trójjedynego Boga. Bóg posłał na świat swojego Syna dla zbawienia grzeszników. (…) Wspólnie wyznajemy: Tylko z łaski i w wierze w zbawcze działanie Chrystusa, a nie na podstawie naszych zasług zostajemy przyjęci przez Boga i otrzymujemy Ducha Świętego, który odnawia nasze serca, uzdalnia nas i wzywa do dobrych uczynków.”

KAI: O ile więc grzesznik otrzymuje usprawiedliwienie na podstawie wiary i dzięki łasce Chrystusa w sposób całkowicie darmowy, a nie w odpowiedzi na swe zasługi, o tyle ta sama wiara jest w człowieku źródłem dobrych uczynków?

– Wedle Deklaracji, współpraca człowieka z łaską Boga – tak mocno podkreślana przez katolików – to nic innego, jak akceptacja działania łaski Boga w nas, wyrażenie zgody na Jego usprawiedliwiające działanie (pkt. 20). Luteranie zaś, negując możliwość własnego wkładu człowieka w dzieło usprawiedliwienia, widzą jednak możliwość zaangażowania się człowieka w wierze, która jest warunkiem usprawiedliwienia (pkt. 21). Ponieważ więc przy zgodności w sprawie zasadniczej pozostaje odmienność w rozłożeniu akcentów, stąd też osiągnięte porozumienie w nauce o usprawiedliwieniu nazwano w literaturze teologicznej „zróżnicowanym konsensem”.

Mówiąc najprościej: wspólnie wyznajemy, że Bóg nas zbawia ze swojej łaski, na podstawie naszej wiary. Ale jeżeli ta wiara jest, to musi rodzić owoce dobrych czynów. Wiara i uczynki są nierozłączne, ale to wiara rodząca dobre czyny zasługuje na usprawiedliwienie (zbawienie).

KAI: Jak wyglądają relacje katolicko-protestanckie obecnie, 20 lat po ogłoszeniu wspólnej deklaracji o Usprawiedliwieniu?

Dialog długo i cierpliwie prowadzony dał chrześcijanom możliwość wzajemnego spojrzenia na siebie, jako na braci i siostry, w przyjaźni. Dał poczucie odpowiedzialności: problemów doktrynalnych nie można pominąć, lub ot tak po prostu unieważnić. Dialogi uświadomiły nam, jak trudna droga pozostaje jeszcze do przejścia; jednocześnie widzimy pierwsze owoce pojednania, co zachęca do bardziej wytrwałej pracy. Pozwoliły także na – powolne co prawda, ale jednak faktyczne – odkrywanie bogactwa zawartego w naszych teologicznych, liturgicznych i kanonicznych tradycjach. Można bez przesady powiedzieć, że dotychczas prowadzone dialogi pozwoliły wszystkim chrześcijanom wzrastać ku jedności i przyczyniły się do trwałej przemiany współczesnego Kościoła. Uświadomiły wreszcie, że nie sami i nie wyłącznie własnymi siłami sięgniemy po widzialną jedność Kościoła, gdyż ona jest darem Boga.

KAI: Jednak nie brakuje też pewnych napięć…

– W Polsce (ale nie tylko) ich nasilenie nastąpiło w 2017 roku, wraz z upamiętnieniem 500-lecia Reformacji. Wtedy ludzie z tzw. środowisk tradycjonalistycznych, nawet dziennikarze, publicyści i reżyserzy rozpoczęli nagonkę na Lutra, którą bardzo boleśnie odczuli dziś żyjący w Polsce protestanci. Luter dawno nie żyje. Jego poglądów Kościół katolicki nigdy nie przyjął i nie zmierza przyjąć. Uderzano jednak w nauczanie i osobę Lutra, aby w istocie uderzyć we własny Kościół i odciąć się od jego zaangażowania ekumenicznego podjętego na II Soborze Watykańskim oraz zdeprecjonować działania ekumeniczne papieża Franciszka. Bywa też, że niektóre media katolickie promują wypowiedzi samozwańczych ekspertów od Lutra, siejących zamęt w umysłach słuchaczy przez swą niekompetencję i błędne interpretacje. Tego typu wypowiedzi tylko pozornie bronią katolickiej wiary – stwarzając wrażenie, że protestanci ją atakują – a w najgłębszej swej warstwie sprzeciwiają się soborowej drodze Kościoła katolickiego i przez to są w rzeczywistości antykościelne.

KAI: Zdaniem Księdza Profesora, jakie problemy czekają dialog katolicko-protestancki w przyszłości?

– Są dwie grupy zagadnień, nad którymi trzeba się będzie pochylić w następnych dziesięcioleciach, bo na pewno w kilka lat ich się nie rozwiąże. Będzie to zresztą kontynuacja obecnych dialogów. Pierwsza grupa to zagadnienia natury eklezjologicznej: wspólna wizja Kościoła, a w niej nauka o sakramentach, o posługiwaniu duchownym (w tym święceniu kobiet), dalej struktury i instytucje służące szeroko pojętemu pasterzowaniu i zarządzaniu Kościołem, w tym instytucje synodalne oraz prymacjalne (w tym prymat papieski).

KAI: A druga grupa zagadnień?

– To zagadnienia etyczno-moralne, protestanci mówią raczej o etyce, katolicy o teologii moralnej. Do tej grupy należą zagadnienia związane z ochroną godności ludzkiego życia: aborcja, eutanazja, techniki wspomaganego rozrodu (w tym iv vitro) oraz manipulacje genetyczne, dalej zagadnienia związane z płciowością człowieka (określane skrótem LGBTQ+), a wreszcie ochrona Bożego stworzenia (ekologia, klimat), zbrojenia, głód, wojny, migracje. Na koniec – to dodatkowo w dialogu z Kościołami pentekostalnymi – relacja wiary rozumowej do przeżycia wiary, więc strony intelektualnej i doświadczeniowej wiary.

KAI: Wspólnemu budowaniu przyszłości ma służyć także przygotowywana na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim konferencja naukowa poświęcona 20-leciu podpisania Wspólnej deklaracji w sprawie nauki o usprawiedliwieniu…

Do wspólnej refleksji zaprosiliśmy naukowców katolickich i luterańskich. Zaczniemy od krótkiego nabożeństwa słowa w kościele akademickim KUL o g. 10.00 pod przewodnictwem Ks. abpa Budzika, Metropolity Lubelskiego i Wielkiego Kanclerza KUL, a kazanie wygłosi biskup Diecezji Warszawskiej Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP Jan Cieślar. Potem będzie jeszcze więcej biskupów – tym razem wśród prelegentów konferencji. Obecność swoją zapowiedział abp Grzegorz Ryś i bp Krzysztof Nitkiewicz. Będą znani dogmatycy, ekumeniści i bibliści. Katoliccy – ks. profesorowie Bogdan Ferdek, Rajmund Porada i Tomasz Siemieniec oraz p. prof. Piotr Kopiec. Będą też profesorowie luterańscy z ChAT – Kalina Wojciechowska i Jerzy Sojka. Tematyka będzie oscylować wokół reformacyjnej koncepcji usprawiedliwienia grzesznika, podpisanej w 1999 r. Deklaracji, ale też wokół zagadnień teologii (nie tylko) luterańskiej, wokół których toczy się – jakże niekiedy niekompetentna – dyskusja medialna. Właściwym miejscem debaty akademickiej jest uniwersytet, nie studio telewizyjne, a zaprasza się do takiej debaty fachowców i my właśnie coś takiego robimy. Zapraszamy wszystkich zainteresowanych tematyką 14 listopada o 10.30 na KUL do sali CTW-113.

***

Ks. prof. dr hab. Przemysław Kantyka – kapłan diecezji kieleckiej, kierownik Katedry Teologii Protestanckiej oraz kierownik Sekcji Ekumenizmu w Instytucie Nauk Teologicznych na Wydziale Teologii KUL; wykładowca ekumenizmu w diecezjalnym Wyższym Seminarium Duchownym w Kielcach, konsultor Rady ds. Ekumenizmu Konferencji Episkopatu Polski.

Dwóch księży zamordowanych przez bojówki Państwa Islamskiego

wt., 12/11/2019 - 00:03
Dwóch księży katolickich obrządku ormiańskiego zostało wczoraj zabitych przez bojówki Państwa Islamskiego w północno-wschodniej Syrii w wiosce Zar, w dystrykcie Busayra, na wschód od Dar ar-Zor.

Ofiarami terrorystów padło dwóch księży 43-letni Hovsep Petoyan i jego ojciec, także kapłan 71-letni A. Petoyan (w Kościele obrządku ormiańskiego nie obowiązuje duchownych celibat). Według niektórych źródeł, obydwaj, w towarzystwie diakona, mieli zweryfikować stan prac konserwatorskich ormiańskiego kościoła katolickiego w okolicy, kiedy znaleźli się w zasadzce na drodze łączącej Hasakeh z Dar ar-Zor. Uzbrojeni ludzie otworzyli ogień, zabijając starszego kapłana na miejscu, natomiast młodszy z księży zmarł wkrótce na skutek odniesionych obrażeń. Ranny został również diakon.

USA Ksiądz odmówił Komunii św. kandydatowi na prezydenta USA. Mógł to zrobić?

Według agencji prasowej Sana chodzi o „akt terroryzmu”, który ma miejsce w szczególnie trudnym momencie dla prowincji Hasakah, ponieważ Turcja rozpoczęła szeroko zakrojoną ofensywę w celu wyeliminowania obecności bojowników kurdyjskich.

Złoczew: bp Janiak poświęcił nową siedzibę nadleśnictwa

pon., 11/11/2019 - 21:24
Biskup kaliski Edward Janiak poświęcił nowy budynek Nadleśnictwa Złoczew. Uroczystość połączono z obchodami 101. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości i 95. rocznicy powstania Lasów Państwowych. Obchody rozpoczęła Msza św. w intencji ojczyzny w kościele pw. św. Andrzeja Apostoła w Złoczewie.

– W 1924 roku prezydent Stanisław Wojciechowski wydał rozporządzenie określające statut naszej organizacji. Dziś Lasy Państwowe są organizacją z olbrzymimi tradycjami, a jednocześnie organizacją nowoczesną. Jesteśmy gwarantem wzorowo prowadzonej gospodarki leśnej, chronimy bogactwo naszej przyrody, a jednocześnie dostarczamy dla gospodarki drewno, które jest surowcem odnawialnym – mówił nadleśniczy Edward Janusz, który przywitał gości zgromadzonych na uroczystości.

Wieloletni duszpasterz leśników bp Edward Janiak gratulując tego dzieła wskazał, że pierwszym jego powołaniem było leśnictwo. Zaznaczył, że ukończył technikum leśne, a następnie rozpoczął studia na wydziale w Poznaniu. – Wtedy wydawało mi się, że jest to najpiękniejsza służba, bo służy się temu co Pan Bóg stworzył. Jednak w czasie studiów doszedłem do wniosku, że ponad pięknem przyrody jest człowiek i ta myśl zaprowadziła mnie do drzwi seminarium. Moja historia z Lasami Państwowymi zaczęła się 23 lata temu, kiedy Prymas Polski kard. Józef Glemp powołał mnie na duszpasterza leśników – wspominał biskup kaliski.

Prosił też o modlitwę za zmarłych leśników, spośród których wymienił zmarłego niedawno ministra Jana Szyszko.

Uroczystość była okazją do wręczenia odznaczeń i wyróżnień leśnikom, wśród których były dwa akty nadania Kordelasa Leśnika Polskiego.

Biskup kaliski Edward Janiak poświęcił także tablicę upamiętniającą 101. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości.

W uroczystości uczestniczył m.in. Marek Miścierewicz, zastępca dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Łodzi, duchowieństwo i osoby związane ze służbą leśną.

Bp Edward Janiak przez 19 lat był delegatem Konferencji Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Pracowników Leśnictwa, Gospodarki Wodnej i Ochrony Środowiska. Od 10 czerwca 2015 r. tę funkcję pełni ordynariusz diecezji zielonogórsko-gorzowskiej Tadeusz Lityński.

Galeria zdjęć (14 zdjęć)