Informacje Katolickiej Agencji Informacyjnej

Subskrybuje zawartość
Portal Katolickiej Agencji Informacyjnej
Zaktualizowano: 5 godzin 50 min. temu

Zakończyło się spotkanie stowarzyszenia małżeństw, które miały wesela bezalkoholowe

sob., 01/08/2020 - 19:42
– Dobrowolna abstynencja od alkoholu jest wymownym świadectwem troski o trzeźwość polskiego narodu – powiedział bp Tadeusz Bronakowski w czasie mszy świętej w kościele Miłosierdzia Bożego w Radomiu. 1 sierpnia odbyło się na terenie parafii krajowe spotkanie małżeństw, które miały wesela bezalkoholowe. Inicjatywa “Wesele Wesel” zgromadziła – na prośbę organizatorów – małą ilość uczestników z powodu panującej epidemii koronawirusa. Mszy świętej przewodniczył biskup radomski Henryk Tomasik. W koncelebrze uczestniczył ks. prał. Władysław Zązel, założyciel Stowarzyszenia „Wesele Wesel”.

W homilii bp Bronakowski zachęcał wiernych, by mieli odwagę przeciwstawiania się zgubnym modom i nawykom. – Niech rodzina będzie silna Bogiem a kraj silny rodziną zdrową moralnie. Przed nami zadanie, by uczyć młodych ludzi, że rodzina jest Bożym błogosławieństwem dającym życie i szczęście. Przed stu laty nasi bohaterowie odparli z Bożą pomocą bolszewików, tak dzisiaj i my musimy dać odważnie odpór lewicowej ideologii wymierzonej Bogu i człowiekowi. Fałszywe koncepcje człowieka, dawniej będące podstawą marksizmu a obecnie w nowoczesnych laickich ideologiach rodzą ogromne zagrożenia, które uderzają w istotę współczesnej rodziny – mówił przewodniczący zespołu KEP ds. apostolstwa trzeźwości i osób uzależnionych.

Dalej podkreślał, że musimy świadczyć swoim życiem, że tylko rodzina budowana na trwałych fundamentach, czyli miłości i wierności, może w pełni realizować swoją misję. Mówił, że rodzina tworzona przez odpowiedzialnych ludzi, może stworzyć ognisko domowe, w którego cieple wychowają się wartościowe pokolenia. Dodał, że tylko trzeźwa rodzina może być miejscem szczęśliwego życia dzieci.

Ks. Mirosław Kszczot, duszpasterz trzeźwości diecezji radomskiej wyraził ubolewanie, że w okresie koronawirusa nie dostrzegamy epidemii alkoholizmu. – Ona niszczy ludzi i rodziny. Ponad 30 tys. osób w Polsce umiera rocznie z powodu nadużywania alkoholu. Porównajmy te liczby z danymi osób, które umierają z powodu koronawirusa. To rzesza ludzi, która nie musi umierać, która może żyć bez alkoholu – zachęcał ks. Kszczot.

Do Radomia przyjechał ks. prał. Władysław Zązel, założyciel Stowarzyszenia „Wesele Wesel”. – Bogu dzięki, że są małżeństwa, które decydują się na organizowanie wesel bez alkoholu. Polaka będzie trzeźwa, albo w ogóle jej nie będzie. Liczy się ofiary koronawirusa, a nie liczy się ofiar choroby alkoholowej – powiedział ks. Zązel.

Wśród uczestników spotkania byli Adam i Aneta Wierzbicy, którzy przyjechali z parafii Podwyższenia Krzyża Świętego w Kobylanach w archidiecezji krakowskiej. – Kolejny raz uczestniczymy w spotkaniu „Wesele Wesel”. Chcemy przez to pokazać, że wiara, nadzieja i miłość, są obecnie w małżeństwie – mówi pan Adam. – Nasze wesele było bez alkoholu. Wszyscy to zaakceptowali. Można żyć bez alkoholu i my promujemy taką wartość – dodała pani Aneta.

europa Metropolita prawosławny proponuje zbudowanie nowej Hagii Sophii

Z kolei Marek i Krystyna pochodzą z Kamesznicy koło Żywca. Wesele bez alkoholu mieli w 2016 roku. – Trzeba trochę chęci i dobrej woli. My nie pijemy alkoholu. Znajomi o tym wiedzą i szanują nasz wybór. Można żyć bez alkoholu – przekonywała pani Krystyna.

Prezesem stowarzyszenia „Wesele Wesel” jest Józef Gacek. – Nikt na siłę nie zorganizuje wesela bez alkoholu. To musi być decyzja narzeczonych. Jest moda na ślubowanie w czasie skakania z samolotu czy mostu, to może warto uczynić to samo w trakcie wesela bez alkoholu – powiedział Józef Gacek.

Izabela Kolanowska ze stowarzyszenia „Słoneczny Dom” była współorganizatorem konferencji „Krok do przodu, po lepsze jutro”, która odbyła się pod patronatem Marszałka Województwa Mazowieckiego. – Są rodziny, które są dotknięte dramatem alkoholizmu. My pokazujemy, że można żyć bez alkoholu. Rodzina jest najważniejsza. Dzisiaj trzeba uczyć wartości, dzięki którym nasze życie stanie się lepsze – powiedziała Izabela Kolanowska.

W programie spotkania „Wesele Wesel” znalazły się wykłady i konferencje oraz warsztaty dla małżonków i ich dzieci. Kulminacyjnym punktem spotkania była msza święta. Początki „Wesela Wesel” sięgają roku 1994 roku.

Franciszek sprzeciwia się “pladze, która rani godność najsłabszych”

sob., 01/08/2020 - 19:29
„Plaga, która rani godność najsłabszych braci i sióstr”. Tak Papież Franciszek określił handel ludźmi w przesłaniu skierowanym do episkopatu Argentyny. Tamtejsi biskupi zorganizowali internetowe seminarium pt. „Razem przeciwko handlowi ludźmi”.

„Współczesna epoka – czytamy w orędziu papieskim – naznaczona jest niestety perspektywą utylitarną, czyli spojrzeniem na człowieka według kryteriów użyteczności i zysku. Taka wizja pozbawia jednostkę możliwości realizacji człowieczeństwa zgodnie z niepowtarzalnym i wyjątkowym charakterem każdej osoby ludzkiej”.

Ojciec Święty zachęca wszystkich do zaangażowania się w walkę z handlem ludźmi. „Wspieram wszelkie wysiłki dążące do pomocy ocalałym i budowania dróg prowadzących do wspólnego dobra i do pełnej realizacji życia każdego człowieka” – napisał Franciszek.

europa Metropolita prawosławny proponuje zbudowanie nowej Hagii Sophii

W wirtualnym seminarium uczestniczyło ponad 600 osób reprezentujących różne organizacje zwalczające handel ludźmi. Znaleźli się wśród nich: sędziowie, politycy, przedstawiciele organizacji pożytku publicznego i oczywiście ludzie Kościoła. Organizatorzy podkreślili, że czas pandemii sprzyja wykorzystywaniu i handlowi ludźmi, dlatego teraz należy zachować wzmożoną czujność i podnosić świadomość społeczną w tej kwestii.

Jarosław: muzyczne wsparcie dla powstającego przedszkola benedyktynek

sob., 01/08/2020 - 19:29
Znany krakowski franciszkański muzyk, o. Łukasza Buksa OFM, stworzył teledysk zachęcający do wspierania powstającego przedszkola benedyktynek w Jarosławiu. Placówka ma nosić imię św. Jana Pawła II i być wyrazem wdzięczności za jego życie w setnym roku urodzin papieża Polaka.

Mniszki do Jarosławia przybyły w 1991 r., po 209 latach nieobecności. Zastały wiele budynków do remontu, które jednak dzięki ludziom dobrej woli udało się gruntownie odnowić. Aktualnie benedyktynki pracują nad stworzeniem przedszkola, które będzie się mieścić w dawnej Rezydencji Kapelanów.

Była ona w katastrofalnym stanie. Postanowiłyśmy więc podjąć trud jej wyremontowania i przebudowania na cele oświatowe. Ta przygoda remontowa zaczęła się w 2015 r. – wspomina s. Barbara Dendor OSB, przeorysza klasztoru sióstr benedyktynek w Jarosławiu.

Łączny koszt remontu oszacowano na ponad 6 mln złotych. Przez lata dzięki hojności darczyńców udało się zrobić bardzo wiele. Na chwilę obecną siostrom do zamknięcia projektu brakuje około 1 mln złotych na prace wykończeniowe i wyposażeniowe.

W zbiórce wsparł ich znany franciszkański muzyk, o. Łukasz Buksa, który stworzył specjalny teledysk zachęcający do udziału w trwającej kweście. Jego premiera odbędzie się dzisiaj o godzinie 18:00 na kanale YouTube zatytułowanym “Łukasz Buksa”.

Uczyłem się w Jarosławiu, a do kościoła benedyktynek przychodziłem się modlić i rozeznawać swoje powołanie. Sądzę, że to bardzo ważne, aby w roku setnej rocznicy urodzin Karola Wojtyły budować mu pomniki nie tylko z cegieł czy stopów metali. I dlatego powstał teledysk, w którym występują dzieci i który ma zachęcić do wspierania powstania takiego ponadczasowego pomnika papieża Polaka, jakim na pewno będzie to przedszkole – opisuje zakonnik.

świat Podpalenie katedry w Nikaragui

Placówka będzie usytuowane na Wzgórzu św. Mikołaja – kolebce miasta Jarosławia. Przedszkole będzie posiadać 3 przestronne sale dydaktyczne z możliwością tworzenia kącików tematycznych. Zostaną w nich wydzielone sanitariaty zgodnie z najnowszymi standardami europejskimi. Zaplanowane są również 3 mniejsze pomieszczenia do zajęć grupowych i indywidualnych, kuchnia, szatnie oraz duży plac zabaw.

To ma być miejsce, w którym dzieci będą wchodzić w pierwszy etap nauczania. Chcemy zapewnić im warunki do mądrego wzrostu i dobrego wychowania w duchu katolickim. Wspólnie ze świecką kadrą będziemy uczyć najmłodsze pokolenia miłości Boga i Ojczyzny, kształtować właściwe postawy społeczne, troszczyć się o wszechstronny rozwój dzieci oraz zapewniać właściwą opiekę oraz wsparcie rodziców w procesie wychowania swoich pociech – zapowiada s. Barbara.

Benedyktyńskie Mikołajkowe Przedszkole im. św. Jana Pawła II będzie niepubliczną placówką o charakterze powszechnej dostępności – swoją opieką obejmie ok. 75 dzieci. – Dziękujemy za każdy dar serca, dzięki któremu będziemy mogły wykończyć naszą placówkę edukacyjną. Zmierzamy do finału, a czasu mamy już naprawdę niewiele, dlatego też każdy mały krok jest dla nas bardzo ważny. Pomóż i przekaż dalej! – podkreśla s. przełożona.

Szczegółowe informacje o inicjatywie powstawania przedszkola benedyktynek w Jarosławiu oraz specjalny formularz umożliwiający przekazanie darowizny można znaleźć na stronie www.zrob1malykrok.pl. Każdy, kto chce wykonać przelew tradycyjny, może to uczynić na numer konta 53 9096 0004 2001 0000 3766 0004 (Klasztor Sióstr Benedyktynek, ul. Benedyktyńska 5, 37-500 Jarosław, Bank Spółdzielczy w Jarosławiu) lub inne numery kont dla darczyńców z zagranicy, które podano na wspomnianej wyżej stronie.

Biskup-nominat Kulczycki SDS o ewangelizacji Australii

sob., 01/08/2020 - 19:21
Dziś Nuncjatura Apostolska ogłosiła nominację ks. Karola Kulczyckiego SDS na biskupa australijskiej diecezji Port Pirie. – W Australii dużym wyzwaniem jest znalezienie dróg ewangelizacji, by dotrzeć do tych, którzy odeszli od Boga i są zagubieni – mówi w rozmowie z KAI biskup-nominat.

Jak przyznaje ks. Kulczycki emocje związane z decyzją Ojca Świętego są ogromne. – Dostałem już wiele wiadomości zapewniających o modlitewnej pamięci od bliskich oraz współbraci-kapłanów i biskupów, także tych z Australii. Upewnili mnie oni, że w tej decyzji konieczne jest pełne zawierzenie Panu Bogu – opisuje.

Dodaje, że mocno odczuwa odpowiedzialność wynikającą z decyzji papieża Franciszka. – Od młodości towarzyszyła mi pewna modlitwa, która jest ze mną często także w tej chwili. Ona mówi, że trzeba usłuchać rozkazu danego od Boga i wtedy On będzie mógł się posłużyć człowiekiem, a może już się posługuje. I takie myśli mi teraz towarzyszą – podkreśla.

Biskup-nominat wskazuje, że Kościół w Australii charakteryzuje wielka rozległość, a jedna z diecezji ma powierzchnię 3-krotnie większą niż Polska. – Myślę, że moim istotnym zadaniem będzie umacnianie wiary tych, którzy trwają przy Bogu oraz budowanie wspólnoty po różnych zranieniach w tamtejszym Kościele. W Australii dużym wyzwaniem jest też znalezienie dróg ewangelizacji, by dotrzeć do tych, którzy odeszli od Boga i są zagubieni – wymienia.

kościół Polski zakonnik nowym biskupem w Australii

Ks. Kulczycki po 21 latach posługi w Kościele australijskim zaznacza, że wiele razy doświadczył pracy na placówkach poza miastami. – Te obszary charakteryzują się dużymi odległościami między poszczególnymi placówkami i bardzo małą liczbą kapłanów. To może zniechęcać, ale ja zawsze czułem, że wyjazd setki kilometrów na Eucharystię choćby dla kilku osób, jest niezmiernie ważny. I tak samo będę działał jako biskup – zapewnia.

Ks. Karol Kulczycki SDS urodził się w 1966 r. W latach 1987-1988 odbył nowicjat u Salwatorianów w Bagnie k. Wrocławia. W latach 1988-1994 ukończył studia filozoficzno-teologiczne w Bagnie. Święcenia kapłańskie przyjął w 1994 r. z rąk kard. Franciszka Macharskiego w Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej w Trzebini k. Krakowa. Przez 4 lata był związany z Salwatoriańskim Ośrodkiem Powołań.

W 1997 r. wyleciał do Australii. Był wikariuszem w Esperance i Willetton, a następnie proboszczem w Merredin. Później pracował jeszcze jako kapelan Chisholm College w Bedford, proboszcz parafii w Greenmount oraz superior Regionu Australijskiego Salwatorianów, kapelan Prendiville College w Ocean Reef i wikariusz parafii Ocean Reef. W 2018 r. został wybrany wikariuszem prowincjonalnym Polskiej Prowincji Salwatorianów i wrócił do Polski.

Siostry z Powstania – przejmująca książka o bohaterskich zakonnicach

sob., 01/08/2020 - 18:13
Było ich około tysiąca. Część z nich włączyło się w sposób planowany, bo były żołnierzami AK, reszta spontanicznie, odpowiadając na potrzebę chwili. Wszystkie zaangażowały się z całych sił, ryzykując życiem i zdrowiem, często ofiarując życie za współbraci. Zakonnice w Powstaniu Warszawskim. O nich jest książka Agaty Puścikowskiej, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak.

„Jak to się więc stało, że rola sióstr w powstaniu warszawskim oraz tak wielkie oddanie w walce o wolność i drugiego człowieka do dziś pozostały niemal nieznane?” – pisze we wstępie autorka. Trudno znaleźć odpowiedź na to pytanie.

W obszernej, bogatej literaturze badawczej, temat zaangażowania zgromadzeń zakonnych istnieje marginalne. Lepiej znane są losy benedyktynek sakramentek, emblematycznych sióstr, które ofiarowały swoje życie za Warszawę, świat i Polskę, urszulanek szarych z Powiśla czy zmartwychwstanek z Żoliborza, ale poza jedną pozycją brakowało pełnej panoramy działalności i powstańczej walki zakonnic. Dlatego tym większa jest zasługa Agaty Puścikowskiej, która zdecydowała się napisać, jak sama to określa, „przewodnik po powstańczej Warszawie”, a konkretnie opisać losy sióstr z dwudziestu czterech zgromadzeń ( w Warszawie działało około trzydzieści) i jeszcze większej liczby klasztorów i placówek opiekuńczych, gdyż wiele z nich prowadziło po kilka dzieł.

Powstała panorama przerażająca, a zarazem heroiczna, opracowana na podstawie opracowań, ale przede wszystkim archiwów zakonnych, nieraz odkrywanych i publikowanych po raz pierwszy po latach. Puścikowska rekonstruuje więc tę w wielu wypadkach dotychczas białą kartę, z której wynika, że ani jeden dom zakonny, ani jedno zgromadzenie nie wzięło „na przeczekanie” w dniach próby, a aktywnie, racjonalnie, na pograniczu heroizmu, włączyło się w walkę o niepodległość, ale przede wszystkim o Boga, o watości cywolizacji chrześcijańskiej.

Czym zajmowały się siostry w Powstaniu? Działalnością humanitarną. S. Zofia Szadkowska, benedyktynka samarytanka tak opisała zaangażowanie placówki przy ul. Szkolnej w Pruszkowie: „Zbyt nasz zakład był obciążony zakazanymi sprawami: niekolczykowane świnki w chlewie (wolno było hodować tylko określoną liczbę zwierząt, przyp. aw), broń na strychu, polowe telefony w piwnicy, nasłuchy radiowe na poddaszu, matryce i powielacz w rodzince, ukrywający się młodzi chłopcy (Zygmuś i Antoś Soczek), mnóstwo ludzi niemeldowanych, nietutejszych, żydowskie dzieci w grupach, dorośli Żydzi udający Aryjczyków – to było naprawdę za dużo jak na mój brak odwagi i jak na gusta Niemców, którzy mieli chyba bielmo na oczach, nałożone przez Opatrzność Bożą, że nam to wszystko uszło na sucho”.

historia Zakony w Powstaniu Warszawskim – męczeństwo samarytanek na Woli

Nie wszystkie miały aż taką „kumulację” spraw i były tak zaangażowane w konspirację, ale wszystkie ofiarnie karmiły, organizując kuchnie polowe, zaimprowizowane szpitale, opiekę nad starcami i dziećmi. Często miały własnych podopiecznych, gdyż w „normalnym” świecie taki był ich charyzmat zakonny, np. siostry ze Zgromadzenia Rodziny Maryi czy Felicjanki, odpowiedzialne za starców i dzieci. Ale nowe zadania nagle je zaskakiwały, więc z niezwykłą pomysłowością, nieraz sprytem, organizowały szpitale polowe dla ludności cywilnej i powstańców. Ale szczególną ich rolą była modlitwa, organizowanie wraz z księżmi Mszy św. i nabożeństw, nawet pod ostrzałem, podtrzymywania morale przerażonych ludzi, spokój i godność w obliczu śmierci.

A śmierć, tak jak głód, brud i pragnienie, tułaczka i poniewierka, stała się także ich udziałem. Już w pierwszych godzinach Powstania zginęły cztery urszulanki Jezusa Serca Konającego, niosące pomoc rannym. Siedem samarytanek benedyktynek – dwie pacjentki i pięć pracujących w szpitalu św. Łazarza jako pielęgniarki – zostały rozstrzelane w egzekucji w strasznych dniach rzezi Woli. Sześć felicjanek zostało zamordowanych w Zakładzie św. Stanisława na Nowym Mieście, gdyż nie chciały opuścić swoich podopiecznych.

Warszawską legendą są benedyktynki sakramentki z klasztoru na Nowym Mieście – siostry ofiarowały swe życie za Miasto, Ojczyznę (żeby była Chrystusowa), świat. Trzydzieści pięć z nich zginęło pod gruzami własnego klasztoru po długich prawie czterech tygodniach heroicznego wspierania powstańców i ludności cywilnej.

Puścikowska oddała głos siostrom. Rzecz jasna, różniły się losy poszczególnych placówek. Inaczej funkcjonowały te, których członkinie wiedziały o zbliżającej się godzinie „W”, inaczej te działające z zaskoczenia. Franciszkanka m. Matylda Getter, przełożona prowincji warszawskiej, żołnierz AK, zorganizowała w klasztorze przy ul. Hożej 53 prawdziwą redutę, zwożąc pożywienie, zaopatrując placówkę w wodę. Po wybuchu Powstania była to główna siedziba dowództwa VII Obwodu AK „Obroża”, obejmującego powiat warszawski. W czasie walk klasztor był także jadłodajnią, wydającą tysiąc posiłków dziennie, szpitalem polowym, w kaplicy ksiądz kapelan pobłogosławił małżeństwa czternastu par powstańców. Był też miejscem pochowku kilku ofiar toczących się w pobliżu walk…

Na Żoliborzu w budynku prowadzonej przez siostry zmartwychwstanki szkoły został zorganizowany przez s. Amatę Pruszko, wówczas ponad trzydziestoletnią lekarkę i Służbę Zdrowia II Oddziału AK szpital polowy, który później funkcjonował jako szpital powstańczy nr 100. Później placówka zamieniła się w słynną redutę, z trudem zdobytą przez Niemców.

Zaskoczeniem były wejścia powstańców do klauzurowego klasztoru benedyktynek – sakramentek, którego przełożona, m. Janina Byszewska, zdecydowała się otworzyć klauzurę po 250 latach zamknięcia. Powstańcy i ludność cywilna Starówki chronili się, jedli zupę, gotowaną w wielkich kotłach, po kilku dniach zaczął działać szpital polowy. Zakonnice straciły wszystko – klasztor i kościół zostały doszczętnie zniszczone przez Niemców, większość z nich zginęła. Podobnie franciszkanki Rodziny Maryi z ul. Żelaznej – ich klasztor – gniazdo rodzinne, założony przez abp Zygmunta Szczęsnego Felińskiego, do którego weszli powstańcy w pierwszych dniach sierpnia, w odwecie został zbombardowany i spłonął, one zaś, jako współuczestniczki „przestępstwa”, trafiły do obozu w Ravensbrück.

Tę książkę nie sposób czytać ciągiem. Zgroza, straszliwe sceny rzezi, gwałtów, rabunków, wyuzdanego bestialstwa, miesza się z heroiczną ofiarnością zakonnic. Są też opisania zdarzenia jak z innego świat – szarytki na Nowym Mieście przynoszą codziennie świeże kwiaty do kaplicy. Są historie podszyte czarnym humorem – w szpitalu zakaźnym św. Stanisława szarytka s. Marta Listopad wynosi pod nosem Niemca ukryte w basenie granaty, przekazane przez rannego powstańca. Gdyby je Niemcy znaleźli, a robili rewizję, nikt by nie ocalał…

powstanie Zakony w czasie Powstania Warszawskiego – urszulanki

Agata Puścikowska, zapytana przez KAI, co w pracy nad książką zrobiło największe wrażenie, wymienia siostrę Ludwikę, szarytkę, która ratowała młode kobiety przed gwałtami używając niezwykle przemyślnych forteli. A także czyn szarytek na Nowym Mieście, które nie opuściły pacjentów. – To były męczennice, święte, ale święte były też te, które przeżyły. Zmartwychwstanka, lekarka s. Amata Pruszko też nie zostawiła swoich pacjentów i towarzyszyła im w drodze do szpitala w Tworkach, a po wojnie zorganizowała specjalną poradnię dla zakonnic i księży. Felicjanki z Wawra i ich prowincjalna s. Symplicyta, marylki – siostry Imienia Jezus z Bielan, honoratki ze Starego Miasta… ta lista jest bardzo długa – wylicza autorka.

Siostra Małgorzata Krupecka, historyczka Zgromadzenia Urszulanek Serca Jezusa Konającego, autorka licznych książek i publikacji w rozmowie z KAI podkreśla, że w badaniach nad Powstaniem Warszawskim czynnik religijny jest niedoceniony. Taka książka jak Agaty Puścikowskiej, powinna powstać wiele lat wcześniej, tym większe podziękowania należą się autorce, że się tego trudu podjęła. Zdarzało się, że siostry nie były świadome, jakie skarby znajdują się w ich archiwach. – Chwała pani Agacie za to, że wprowadziła do zbiorowej świadomości i ocaliła od zapomnienia pamięć o bohaterskich siostrach, które podzieliły losy Polaków – stwierdza s. Krupecka.

W wielu wspomnieniach, pozostawionych przez zakonnice, przewija się wątek walki dobra ze złem, bo taki miały klucz do odczytania walk w Powstaniu Warszawskim. Zmartwychwstanka s. Emilia Radziszewska pisała: „Żyliśmy piąty rok w dławiącej atmosferze niemieckiego okrucieństwa. Tradycje chrześcijańskie i duch chrześcijański okazały się jednak silniejsze niż poglądowe i jakże odczuwalne lekcje dawane Polakom przez Niemców”.

Mimo doświadczeń piekielnego zła – dobro zwyciężało. Także dzięki oddanym Bogu i ludziom zakonnicom, gotowych na całopalenie.

Agata Puścikowska, Siostry z powstania. Nieznane historie kobiet walczących o Warszawę, Wydawnictwo Znak, Kraków 2020

Siostry Sakramentki dziękują darczyńcom w rocznicę Powstania

sob., 01/08/2020 - 16:27
Rok temu benedyktynki sakramentki z klasztoru na Nowym Mieście w Warszawie skierowały prośbę o pomoc w kupieniu nowoczesnej maszyny do wytwarzania komunikantów i opłatków. Dla tej klauzurowej wspólnoty zakonnej wypiekanie opłatków to podstawowe źródło utrzymania. Ubiegłoroczny apel zbiegał się z 75. rocznicą heroicznego włączenia się zakonnic w Powstanie Warszawskie, a także ich ofiarowanie się za Warszawę, Polskę, świat. W ostatnim dniu sierpnia 35 z nich zginęło pod gruzami własnego klasztoru po niemieckich bombardowaniach.

Darczyńcy okazali się wyjątkowo hojni, pieniądze zostały zebrane w rekordowym czasie i maszyna została kupiona. Resztę pieniędzy ma być przeznaczona na poszerzenie i modernizację opłatkarni.

Przełożona wspólnoty, m. Blandyna, dziękuje darczyńcom za okazaną hojność i tłumaczy, że pandemia pokrzyżowała te projekty, bo nie udało nam się uzyskać wszystkich potrzebnych pozwoleń (obiekt, mimo że z trudem odbudowany po wojnie, ma wartość historyczną) a obecność ekipy budowlanej na terenie klasztoru wiązałaby się ze zwiększonym ryzykiem zakażenia zarówno dla pracujących jak i dla wspólnoty. „Rozbudowę opłatkarni rozpoczniemy najszybciej, jak to będzie możliwe, a tymczasem pracujemy na ufundowanej przez Państwa automatycznej maszynie do wypieku opłatków i nasza wdzięczność dla wszystkich Dobroczyńców jest naprawdę przeogromna. Jeszcze raz dziękujemy!” – pisze na stronie sakramentek przełożona wspólnoty, m. Blandyna. Jeśli ktoś zechce, może ponownie wspomóc modernizację opłatkarni – i modlitwę za Warszawę.

Przypominamy historię bohaterskich zakonnic z Nowego Miasta.

Unikatowym rysem wspólnoty jest duchowość żertwy – zakonnice składają czwarty ślub, będący zgodą na oddanie życia w sprawie ważnej dla Kościoła i kraju. Bez tej wiedzy nie sposób zrozumieć wydarzeń, jakie rozegrały się w sierpniu 1944 roku po wybuchu Powstania Warszawskiego: ofiary z życia, złożonej przez trzydzieści pięć zakonnic, które zginęły pod gruzami własnego kościoła w ostatnim dniu miesiąca.Klasztor na Nowym Rynku w Warszawie, ufundowany pod koniec XVII w. przez królową Marysieńkę Sobieską był wotum dziękczynnym za zwycięstwo Jana Sobieskiego pod Wiedniem. Założone przez Matkę Mechtyldę – Katarzynę de Bar ponad trzy dekady wcześniej we Francji Zgromadzenie miało dwa podstawowe cele – nieustającą kontemplację i wynagradzanie za grzechy. Poza trzema podstawowymi zakonnice składały czwarty ślub, który, jak określiła to jedna z sakramentek, Bóg trzyma niejako w rezerwie, na trudne czasy.

Ukryte i modlące się za klauzurą pokolenia zakonnic czasem przypominały o swojej obecności. Tak się stało, gdy w 1794 r., odpowiadając na apel Najwyższej Rady Narodowej, oddały srebra i największy dzwon żeby wspomóc Insurekcję.

historia Zakony w Powstaniu Warszawskim – męczeństwo samarytanek na Woli

Najbardziej dramatyczna próba nastąpiła jednak w czasie Powstania Warszawskiego, gdy klasztor, w sposób nieplanowany i zaskakujący stał się kuchnią polową, szpitalem, miejscem schronienia dla setek mieszkańców dzielnicy, duchową redutą. W czasie okupacji wspólnota dzieliła los, który stał się udziałem całego narodu – ograbiane z żywności przez Niemców ciężko pracowały na utrzymanie produkując np. herbatę z suszonej marchwi i hodując świnki, których połowę musiały oddawać okupantom. Nie dojadały, ale wciąż dzieliły się z jeszcze biedniejszymi, wysyłały paczki więzionym w Dachau i Auschwitz. I niezmiennie wypiekały komunikanty – było to podstawowe źródło ich utrzymania, istotne także w czasach wojennych.

Powstanie było jednak z niczym nieporównywalną próbą i ujawniło, kim rzeczywiście są kobiety ukryte za klauzurą. Tylko pierwszych kilka dni po wybuchu walk było w miarę spokojnych, ale już 6 sierpnia do furty klasztornej zapukała delegacja powstańców z prośbą o otwarcie klauzury. Było to bardzo wskazane – walki toczyły się w Wytwórni Papierów Wartościowych, w szkole w nieistniejącej już dzielnicy Rybaki. Chodziło o nawiązanie łączności między Starówką a Rybakami, a było to możliwe dzięki przechodzenia przez teren, objęty klauzurą.

Przeorysza, matka Janina Byszewska, nie waha się ani chwilę, choć był to precedens w ponad 250-letniej historii klasztoru. Od tego momentu zakonnice poddają się biegowi wydarzeń, nie rezygnują tylko z jednego – z regularnej modlitwy, odmawiania psalmów, adoracji, Eucharystii, spowiedzi. W klasztorze zawsze przebywa kilku księży, można przystępować do sakramentów.

Po otwarciu klauzury do klasztoru, w celu schronienia się w piwnicach, przybywa setki mieszkańców okolicznych domów, którzy uznają, że tu będą bardziej bezpieczni. Siostry zaczynają gotować posiłki, na które przeznaczają wszystkie klasztorne zapasy włącznie z opłatkami z opłatkarni. Kawa i chleb na śniadanie i kolację, cienka bieda – zupa na obiad. Od rana do nocy siostry gotują, gdy ostrzał staje się bardziej intensywny, robią to w nocy, bo trudniej wtedy je „namierzyć”.

W drugiej dekadzie miesiąca klasztor przyjmuje szpital polowy z ul. Barokowej i Długiej – sakramentki od adoracji stają się pielęgniarkami. Szpital zajmuje zgrupowanie „Róg”, dr „Morwa” (Tadeusz Podgórski) i dr „Brom” (Zygmunt Kujawski), operują bez ustanku. Jedno z pomieszczeń zamienia się w salę operacyjną. Zakonnice oddają własną pościel i praktycznie przejmują szpital na całkowite utrzymanie.

Po jakimś czasie szpital zostaje przeniesiony – część personelu i ranni zostaną później wymordowani przez Niemców na ul. Długiej. Wszystko to dzieje się pod ciągłym ostrzałem, ale prawdziwe piekło zaczyna się w połowie miesiąca, gdy do akcji włączają się nowoczesne miotacze min zapalających i burzących, tzw. krowy lub szafy. Zburzone ściany, wybuch pożarów, zakonnice z wiadrami czuwają i gaszą płomienie. Giną ludzie, ale sakramentki są także świadkami materialnego zrujnowania ich gniazda – zostaje zniszczony nowicjat, Pałac Kotowskich, ich pierwsza siedziba, kupiona jeszcze przez królową Marysieńkę, 60 tys. tomów biblioteki, kompletowanej z pomocą jednego z braci Załuskich. Pewnego dnia zakonnice obserwują, jak płonie kopuła ich pięknego kościoła – dzieła Tylmana z Gameren, a na ziemią spada krzyż… Sypią się ściany klauzury, mocna eksplozja w czasie spowiedzi jednej z sióstr powoduje, że traci przytomność. Będąca w pobliżu s. Modesta dzieli się szokującym przeżyciem: „Działo się tak, jakby całe piekło wpadło i szatan podpalił wszystkie kąty”.

W brudzie, pyle, głodne, wciąż pracują. W połowie sierpnia przestaje działać kanalizacja, ratunkiem dla wszystkich jest klasztorne źródełko, ale wody jest wciąż za mało jak na taka liczbę osób. Cywile tracą ducha, złorzeczą, przeklinają powstańców. Siostry harują, opiekują się rannymi. I ciągle się modlą, adorują, wynagradzają.

powstanie Zakony w czasie Powstania Warszawskiego – urszulanki

Nie wiadomo, w jakich warunkach, ale bardzo dyskretnie część z nich przychodzi do m. Byszewskiej i prosi o pozwolenie na złożenie ofiary z życia. Jak to ujęła jedna z sióstr: Żeby Polska nie była taka czy inna, ale Chrystusowa. Dla wszystkich staje się oczywiste, że kapitulacja jest kwestią dni. Matka Byszewska rozważała możliwość poddania się. Klasztor był pod stałym ostrzałem, inwigilacją szpiegów i samolotów zwiadowczych, sypały się ulotki z apelem o poddanie się. Niemcy doskonale wiedzieli, że klasztor jest punktem oporu, który trzeba zlikwidować. Jednak do przeoryszy przyszli dowódcy Powstania z apelem, by zakonnice go nie opuszczały, bo wpłynie to fatalnie na morale żołnierzy. Matka Byszewska miała powiedzieć, że zostaną tu i tu zginą.

Tak się stało. 31 sierpnia po godz. 15 Niemcy przypuścili wściekły atak na klasztor. Zakonnice modliły się w zniszczonym kościele otaczając tabernakulum, trwając na adoracji. Seria kilkunastu bomb, zrzuconych na klasztor, dokonała zniszczenia. Pod gruzami kościoła zginęło trzydzieści pięć zakonnic. Wybitna tomistka s. Tomeę Koperską, tryskająca wspaniałym humorem s. Magdalena Schmitz de Grollenbourg, s. Klara Zdrojewska, uchodząca za świętą, która nie miała wykształcenia, ale przeorysza zawsze zasięgała jej porad, s. Ignacja, uchodząca za mistyczkę, s. Małgorzata Zalazek, która promieniowała Bogiem i w klasztorze opiekowała się świnkami. I wiele innych… Gruzy pogrzebały też czterech księży i kilkuset cywilów.

„To już koniec. Teraz będzie zupełnie inna historia i zupełnie inny klasztor” – powiedziała kiedyś s. Hilaria, która w klasztorze była zaledwie rok. Następnego dnia o świcie pozostałe przy życiu siostry (tyle, żeby móc prowadzić nieustająca adorację) udały się na tułaczkę. Wśród nich bardzo chora przeorysza m. Byszewska i s. Celestyna Wielowieyska, która po wojnie, w skrajnie niesprzyjających warunkach, odbuduje klasztor.

Miron Białoszewski z ogromną intuicją dostrzegł istotę tych wydarzeń i zapisał to w niezapomnianym „Pamiętniku z Powstania Warszawskiego”: „Te sakramentki, które przez ileś set lat, od Marysieńki, śpiewały za kratami i przez kraty przyjmowały Komunię, nagle stały się działaczkami, społeczniczkami, bohaterską instytucją, oparciem dla Nowego Miasta”.

***

Możemy pomóc

Zakonnice ze Zgromadzenia Benedyktynek Sakramentek, w którym pokolenia modlą się w intencji Warszawy tym razem potrzebuje pomocy. Muszą zmodernizować opłatkarnię – główne źródło utrzymania wspólnoty. Dlatego każda, nawet najmniejsza ofiara na ten cel zostanie przyjęta z wdzięcznością.

Klasztor Benedyktynek-Sakramentek
Rynek Nowego Miasta 2,
00-229 Warszawa

Bank PEKAO S.A.
PLN: 70 1240 1138 1111 0000 0209 2241 (rachunek PLN)
EUR: 90 1240 1037 1978 0010 6556 7255 (rachunek EUR)
USD: 14 1240 1037 1787 0010 4795 5601 (rachunek USD)

Dla przelewów zagranicznych
IBAN PL70 1240 1138 1111 0000 0209 2241 (rachunek PLN)
IBAN PL90 1240 1037 1978 0010 6556 7255 (rachunek EUR)
IBAN PL14 1240 1037 1787 0010 4795 5601 (rachunek USD)
SWIFT/BIC: PKOPPLPW

Tytułem: ofiara na cele kultu religijnego.

76. rocznica likwidacji więzienia niemieckiego w Forcie III

sob., 01/08/2020 - 16:00
W Pomiechówku na Mazowszu uczczono 76. rocznicę likwidacji więzienia karno-śledczego w Forcie III Twierdzy Modlin. Niemcy zamordowali w nim około 15 tysięcy osób. Modlitwę za pomordowanych na tymczasowym cmentarzu odmówił ks. kan. Tomasz Cymerman, proboszcz parafii św. Anny w Pomiechowie.

Uczestnicy rocznicowej uroczystości, która z powodu pandemii zgromadziła mniej niż zazwyczaj osób, spotkali się na cmentarzu, powstałym po ekshumacji ofiar niemieckiego Gestapo. Modlitwę za zmarłych odmówił ks. kan. Tomasz Cymerman, proboszcz parafii św. Anny w Pomiechowie.

W uroczystości uczestniczył Mariusz Błaszczak, minister obrony narodowej. Zaznaczył, że Fort III jest miejscem „uświęconym krwią”. „Przywracamy dziś pamięć tych, którzy zostali pomordowani. Oddajemy im hołd. Obiecujemy, że nie dopuścimy do tego, żeby zapomniano o nich. Obiecujemy, że nie dopuścimy do tego, aby ofiary nie były nazywane ofiarami, a kaci nie byli nazywani katami” – zapowiedział szef MON.

Minister podziękował także wszystkim, którzy opiekują się miejscem martyrologii narodu polskiego, w tym Wojsku Polskiemu, Instytutowi Pamięci Narodowej i samorządowi lokalnemu. Zobowiązał do tego, że Fort III Twierdzy Modlin będzie miejscem upamiętnienia poległych za Ojczyznę.

Uczestnicy uroczystości złożyli kwiaty na grobach i zapalili znicze na grobach ofiar niemieckiego terroru. Złożyli też kwiaty przy pomniku Żołnierzy Armii Krajowej. W tym gronie byli także potomkowie ofiar Fortu III Twierdzy Modlin, którzy systematycznie odwiedzają to miejsce, zwłaszcza Fundacja Fort III Pomiechówek oraz Ośrodek Kultury „PomPa” w Pomiechówku.

europa Metropolita prawosławny proponuje zbudowanie nowej Hagii Sophii

***
Fort III w Pomiechówku zbudowany został pod koniec XIX w., jest częścią wewnętrznego pierścienia fortów Twierdzy Modlin. W okresie II wojny światowej obiekt pełnił funkcję obozu dla przesiedleńców (1941-1945), miejsca przetrzymywania Żydów (lipiec-sierpień 1941) i więzienia karno-śledczego (1942-1945). Zaimprowizowany przez Niemców obóz (chociaż statusu obozu koncentracyjnego nie posiadał) według dawnych więźniów i świadków określany był jako jedna z „największych katowni na terenie III Rzeszy i terenów zagarniętych przez wojska niemieckie”.

Z północnego Mazowsza masowo zwożono do niego ludzi, często byli to przedstawiciele elit miasteczek i wsi. 30 lipca 1944 roku w ostatniej egzekucji Niemcy rozstrzelali w obozie 281 osób. Nazajutrz zlikwidowali i opuścili obóz. Trudno dziś jednoznacznie oszacować liczbę wszystkich zamordowanych. Prawdopodobnie więziono tu 50 tys. osób, a zabito 15 tys. osób. Podobna liczba pojawia się w dokumentach Polskiego Czerwonego Krzyża. Od jesieni 2018 r. Instytut Pamięci Narodowej prowadzi prace ekshumacyjne na terenie Fortu III. W grudniu 2018 r. odbył się pierwszy uroczysty pochówek kilkudziesięciu ekshumowanych ofiar, drugi miał miejsce we wrześniu 2019 roku.

Fort III Twierdzy Modlin w Pomiechówku jest jednym z największym na terenie województwa mazowieckiego miejscem niemieckich zbrodni popełnionych na obywatelach II RP – Polakach i Żydach.

Podpalenie katedry w Nikaragui

sob., 01/08/2020 - 15:54
Do uszkodzenia na skutek pożaru zabytkowego obrazu Krwi Pańskiej oraz krucyfiksu doszło wczoraj w katedrze w stolicy Nikaragui – Managui. Tamtejszy arcybiskup – kardynał Leopoldo José Brenes, nazwał to wydarzenie „aktem terrorystycznym”.

W komunikacie archidiecezji stwierdzono, że był to „działanie z premedytacją i planowane, dokonane przez osobę doświadczoną”. Zakapturzony mężczyzna, natychmiast zwrócił się w kierunku Kaplicy Krwi Chrystusa, gdzie znajduje się zabytkowy obraz Krwi Chrystusa sprzed 382 lat i rzucił tam butelkę z benzyną. Doszło do zniszczenia kaplicy. Przed obrazem tym modlił się w 1996 roku podczas swej drugiej wizyty w Managui św. Jan Paweł II.

europa Metropolita prawosławny proponuje zbudowanie nowej Hagii Sophii

Ten oczywisty atak nastąpił po napięciach między katolikami a zwolennikami lewicowego prezydenta Daniela Ortegi, który wcześniej kierował krajem przez ponad dekadę po obaleniu dyktatury Somozy przez Sandinistów w 1979 roku. Od 2007 roku Ortega ponownie został prezydentem Nikaragui, a w 2014 roku doprowadził do zniesienie ograniczeń kadencyjności prezydenta.

Ostatnio miały miejsce także inne ataki na kaplice w Nikaragui. Na przykład 29 lipca niezidentyfikowane osoby sprofanowały z kaplicę Matki Bożej Nieustającej Pomocy w gminie Nindirí, w Masaya.

Ks. Dragiel: powstańczy czyn wzywa nas do narodowej jedności

sob., 01/08/2020 - 15:27
Powstańczy czyn wzywa nas do narodowej jedności – mówił ks. Mirosław Dragiel, kapelan mazowieckiej policji, który 1 sierpnia wygłosił homilię w kościele garnizonowym św. Stanisława w Radomia. Wierni modlili się w intencji Ojczyzny i powstańców warszawskich. W liturgii uczestniczyli żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej na czele z ppłk. Łukaszem Baranowskim, dowódcą 62. Batalionu Lekkiej Piechoty w Radomiu.

Mszy świętej przewodniczył ks. Andrzej Góźdź, który przez ponad 30 lat pracował w Polskiej Misji Katolickiej we Francji. – Dziękujmy za wolną i rozwijającą się Ojczyznę oraz bohaterów Powstania Warszawskiego, których dzisiaj wspominamy – mówił ks. Góźdź.

Homilię wygłosił ks. Mirosław Dragiel, kapelan mazowieckiej policji, który mówił, że dzisiaj “wspominamy zbrojny czyn niezłomnej stolicy”. – Budując jedność społeczną i narodową należy koniecznie obudzić jeszcze większe poczucie odpowiedzialności za każde wypowiadane słowo i podejmowany czyn. Możemy się różnić, ale szlachetnie. Możemy się spierać, ale musimy stać na gruncie prawdy i szanować godność drugiego człowieka – mówił ks. Dragiel.

Dalej nawiązując do słów biskupa polowego WP Józefa Guzdka powiedział, że różnice i spory nie mogą przesłonić dobra nadrzędnego, na które wskazują nam dzisiaj warszawscy powstańcy. – Dlatego też powstańczy czyn wzywa nas do narodowej jedności – powiedział kapelan mazowieckiej policji.

europa Metropolita prawosławny proponuje zbudowanie nowej Hagii Sophii

Jeszcze dzisiaj w 76. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego o godz. 16.55, bezpośrednio przed godziną “W”, Klub Inteligencji Katolickiej im. Stefana Kardynała Wyszyńskiego w Radomiu zaprasza na modlitewny Apel na Cmentarzu Rzymskokatolickim przy ul. Limanowskiego.

– Zgromadzimy się przy grobie ks. biskupa Edwarda Materskiego, uczestnika Powstania Warszawskiego, zaprzysiężonego członka Armii Krajowej – zachęca prezes KIK Jan Rejczak. Wyjątkowo Msza Święta w intencji powstańców sprawowana będzie w niedzielę, 2 sierpnia, o godz. 12.30 w katedrze pw. Opieki NMP w Radomiu. Eucharystii przewodniczył będzie i kazanie wygłosi ks. prałat Edward Poniewierski, kanclerz Kurii Diecezji Radomskiej, kapelan KIK.

Plenerowe wykonanie Nieszporów Ludźmierskich na setne urodziny Jana Pawła II

sob., 01/08/2020 - 15:25
W ramach Podhalańskich Urodzin Jana Pawła II zaplanowano modlitwę różańcową z akcentami góralskimi oraz plenerowe wykonanie Nieszporów Ludźmierskich Jana Kantego Pawluśkiewicza do słów Leszka Aleksandra Moczulskiego. Wydarzenie będzie miało miejsce w ludźmierskim sanktuarium 16 sierpnia.

– W roku 100-lecia urodzin św. Jana Pawła II, pragniemy oddać hołd naszemu wielkiemu świętemu i zarazem największemu Pielgrzymowi Ludźmierskiemu. Nie było to możliwe w maju, ale zapraszamy teraz na Podhalańskie Urodziny św. Jana Pawła II – mówi KAI ks. Jerzy Filek, kustosz ludźmierskiego sanktuarium.

Nieszpory Ludźmierskie wykonają m.in. Hanna Banaszak, Beata Rybotycka, Jacek Wójcicki. Artystom towarzyszyć będzie Górecki Chamber Choir, Orkiestra Passionart. Dyrektorem artystycznym orkiestry i chóru jest Janusz Wierzgacz, a dyrygentem Piotr Sułkowski. Oprawę muzyczną zapewni także 100 osobowa kapela góralskich muzyków.

europa Metropolita prawosławny proponuje zbudowanie nowej Hagii Sophii

Koncert odbędzie się między bazyliką a ołtarzem polowym, czyli między miejscem koronacji cudownej figury Matki Boskiej Ludźmierskiej w 1963 r. a miejscem modlitwy św. Jana Pawła II w roku 1997.

Wykonanie “Nieszporów Ludźmierskich” Jana Kantego Pawluśkiewicza do słów Leszka Aleksandra Moczulskiego poprzedzi papieski różaniec w oprawie muzyki góralskiej.

Wydarzenie objęte jest honorowym patronatem metropolity krakowskiego arcybiskupa Marka Jędraszewskiego. Współorganizatorami wraz z ludźmierskim sanktuarium są: Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz kompozytor oratorium – Jan Kanty Pawluśkiewicz.

Uczestnicy XII Góralskiej Pielgrzymki Rowerowej na Hel weszli na Giewont

sob., 01/08/2020 - 15:17
Pod hasłem „Królowo nasza od zarazy chroń” 55 osób rozpoczęło XII Góralską Pielgrzymkę Rowerową na Hel. Ich pierwszym przystankiem w sobotni poranek 1 sierpnia był krzyż na Giewoncie. Liczba rowerowych pielgrzymów jest w tym roku ograniczona ze względu na pandemię.

– W roku epidemii oraz w czasie podejmowania trudnych decyzji, my – kolarze z Małopolski jesteśmy nieugięci i wyruszamy w Polskę z zawołaniem “Królowo nasza od zarazy chroń” – mówi KAI Jan Blańda ze Związku Podhalan w Spytkowicach, współorganizator pielgrzymki.

Pierwszym etapem na pątniczym szlaku jest indywidualne wejście o poranku na szczyt Giewontu w Tatrach. Dzień później, punktualnie o godzinie 7 z sanktuarium MB Fatimskiej na Krzeptówkach, ponad 50 osobowa grupa kolarzy rozpoczęła następny etapie pielgrzymki. Pierwszy przystanek nastąpił w Ludźmierzu, gdzie pątnicy uczestniczyli we mszy świętej.

W XII Góralskiej Pielgrzymce Rowerowej z Zakopanego na Hel bierze udział 55 kolarzy, którzy przez 8 dni jazdy pokonają ponad 1000 km oraz odwiedzą znane i te mniej znane sanktuaria i goszcząc w wielu polskich miastach i powiatach.

Trasa będzie wiodła przez: Kraków, Mogiłę, Jasną Górę, Piotrków Trybunalski, Niepokalanów, Skępe, Chojnice, Sianowo, Rybno, Swarzewo – na Hel. W tym roku kolarze zaznaczą swój ślad środkiem Polski. Najkrótszy odcinek to 73 km, a najdłuższy to aż 183 km, na trasie: Skępe – Obory – Chojnice.

europa Metropolita prawosławny proponuje zbudowanie nowej Hagii Sophii

9 sierpnia w Swarzewie pątnicy uczestniczyć będą w dziękczynnej mszy św., a następnie dojadą na sam Cypel Helski. Na Helu planują zostać jeden dzień, aby odpocząć po tygodniu spędzonym na rowerze. W poniedziałek w godzinach wieczornych, już autokarem, pielgrzymi wrócą na Podhale.

Za organizację pielgrzymki odpowiada Towarzystwo Cyklistów Orzeł Spytkowice oraz Związek Podhalan. Wyprawę wsparł finansowo Urząd Marszałkowski Województwa Małopolskiego. Kolarze mogą odwdzięczyć się szeroką promocją województwa – logo Małopolski zdobi m.in. koszulki uczestników pielgrzymki.

Włoch nowym osobistym sekretarzem Ojca Świętego

sob., 01/08/2020 - 15:08
41-letni ks. Fabio Salerno, zatrudniony w Sekcji ds. Relacji z Państwami w watykańskim Sekretariacie Stanu dołączy do Urugwajczyka, ks. Gonzalo Aemiliusa i będzie pracował jako pierwszy sekretarz osobisty Ojca Świętego – poinformował rzecznik Stolicy Apostolskiej, Matteo Bruni. Zastąpi na tym stanowisku Egipcjanina, ks. prał. Yoannisa Lahzi Gaida, który pełnił te obowiązki od roku 2014 i obecnie powraca do Egiptu.

W komunikacie zaznaczono, że ks. prał. Gaid będzie nadal członkiem Wysokiego Komitetu ds. Braterstwa Ludzkiego, który krzewi wartości zaproponowane w „Dokumencie o Ludzkim Braterstwie dla Pokoju i Światowego Współistnienia” podpisanego w lutym ubiegłego roku w Abu Zabi przez papieża Franciszka i wielkiego imama Al-Azhar, Ahmeda al-Tayyeba.

europa Metropolita prawosławny proponuje zbudowanie nowej Hagii Sophii

Nowy papieski sekretarz osobisty, ks. Fabio Salerno urodził się w Catanzaro, w Kalabrii na południu Włoch 25 kwietnia 1979 roku. Święcenia kapłańskie przyjął 19 marca 2011 r., został włączony do kleru archidiecezji Catanzaro-Squillace. Uzyskał doktorat obojga praw na Papieskim Uniwersytecie Laterańskim w Rzymie. Po studiach w przygotowującej dyplomatów watykańskich Papieskiej Akademii Kościelnej pełnił funkcję sekretarza Nuncjatury Apostolskiej w Indonezji oraz Stałej Misji Stolicy Apostolskiej przy Radzie Europy w Strasburgu, a następnie pracował w Sekcji ds. Relacji z Państwami Sekretariatu Stanu.

Św. Teresa od Dzieciątka Jezus z Powstania Warszawskiego

sob., 01/08/2020 - 14:42
Co ma wspólnego Powstanie Warszawskie z łódzkim karmelem? Jaki związek ma kościół pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Warszawie z łódzkim kościołem klasztornym sióstr klauzurowych? W jaki sposób święta Tereska od Dzieciątka Jezus wzięła udział w Powstaniu Warszawskim 1944 i została ranna? Na te i podobne pytania odpowiada o. Ernest Zielonka – przeor łódzkiego klasztoru oo. Karmelitów.

Jedną z najcenniejszych łódzkich pamiątek Powstania Warszawskiego jest obraz św. Teresy od Dzieciątka Jezus, który znajduje się w głównym ołtarzu kościoła klasztornego Sióstr Karmelitanek Bosych w Łodzi. Dzieło pędzla krakowskiego artysty Piotra Stachiewicza zostało namalowane w 1925 roku dla kościoła Księży Misjonarzy pw. Świętego Krzyża w Warszawie. Jest to prawdopodobnie jeden z pierwszych polskich wizerunków św. Teresy jaki został ukazany do publicznego kultu po akcie kanonizacyjnym, który miał miejsce 17 maja 1925 roku. Obraz ten został umieszczony w warszawskiej świątyni.

– W czasie Powstania Warszawskiego, kiedy Niemcy wprowadzili do wnętrza Kościoła przy Krakowskim Przedmieściu dwie samobieżne maszyny wypełnione amunicją, które eksplodowały zniszczone zostało 45% świątyni. Ucierpiał także obraz św. Teresy, który podziurawiony amunicją został zniesiony do piwnic, gdzie znajdował się do lat 50 ubiegłego wieku. – tłumaczy o. Ernest.

Obraz po zgliszczach wojennych został odnaleziony przez inż. Wiesława Konowicza, projektanta ołtarzy w łódzkim kościele Karmelitanek. Zwrócił się on do bp. Wacława Majewskiego – ówczesnego biskupa pomocniczego Archidiecezji Warszawskiej – by jeśli to możliwe, poprosił Misjonarzy o podarowanie tego płótna łódzkim Karmelitankom. – Obraz zostaje przywieziony do Łodzi i umieszczony w głównym ołtarzu kościoła klasztornego – dodaje łódzki przeor.

europa Metropolita prawosławny proponuje zbudowanie nowej Hagii Sophii

Tak oto święta Teresa od Dzieciątka Jezus – poraniona w czasie Powstania Warszawskiego – przywędrowała do Łodzi, gdzie przypomina wszystkim o tamtym historycznym wydarzeniu.

W intencji wszystkich, którzy zginęli w bohaterskiej walce w obronie Warszawy w czasie Powstania Warszawskiego zostanie odprawiona Msza św. w kościele ss. Karmelitanek Bosych w niedzielę – 2 sierpnia br. o godz. 9:00. Do udziału we wspólnej modlitwie zapraszają Siostry Karmelitanki.

Galeria zdjęć (6 zdjęć)

Chrześcijanie ewangelikalni ostro krytykują Trumpa

sob., 01/08/2020 - 13:47
Ponad 80 proc. ewangelikanych wyborców w Stanach Zjednoczonych głosowało w 2016 roku na Donalda Trumpa. Po czterech latach 30 przedstawicieli tego nurtu protestantyzmu opublikowało wspólnie książkę, w której w ostrych słowach krytykują prezydenta i przestrzegają przed ponownym głosowaniem na niego w listopadzie br.

Ponaddwustustronicowa książka nosi tytuł „The spiritual danger of Donald Trump: 30 evangelical christians on justice, truth and moral integrity” (Duchowe niebezpieczeństwo Donalda Trumpa: 30 ewangelikalnych chrześcijan o sprawiedliwości, prawdzie i moralnej uczciwości).

We wstępie do książki redaktor naczelny czasopisma „Christianity Today” Mark Galli, który już w ub.r. wzywał do złożenia prezydenta z urzędu, pisze, że Trump może „rozplątać ostatnie nici przyzwoitości w naszej kulturze”. Przez większość czasu swej prezydentury „spędził na kłamaniu, knuciu niegodziwych planów, pędzie do niemoralnych działań, dawaniu fałszywego świadectwa przeciwko domniemanym wrogom i wzniecaniu konfliktów”, wtóruje Chris Thurman w eseju „God Hates a Lying Tongue” (Bóg nienawidzi kłamiącego języka).

Autorzy tekstów zawartych w książce przekonują, że „nie można naprawdę kochać Jezusa i chcieć pójść za Nim a jednocześnie głosować na osobę, która jest oczywistym wcieleniem tego, co sprzeczne ze wszystkim, czego Jezus nauczał, za co umarł i o co nas prosił”. Ponadto Trump jest „dwukrotnym rozwodnikiem, ma trzecią żonę, samozwańczym drapieżnikiem seksualnym, którego rozumienie wiary jest tak ograniczone, że nie może on nawet udawać znajomości religii”. Jest, jak oceniono, „najbardziej niereligijnym prezydentem przynajmniej od stu lat”.

europa Metropolita prawosławny proponuje zbudowanie nowej Hagii Sophii

Zawarta w książce krytyka ewangelikalnych chrześcijan, którzy nie zauważają tego dysonansu i głosują na Trumpa jest jeszcze ostrzejsza. Christopher Hutchinson tłumaczy, że problemem nie jest w pierwszym rzędzie sam Trump”, lecz „kultura, tak materialistyczna i amoralna, że wynosi takiego człowieka na najwyższe stanowisko władzy”. Stephen R. Haynes, profesor Rhodes College ocenia, że ewangelikalni zwolennicy Trumpa „mogą się poddać” i przestać „chrystianizować Trumpa”, któremu za to „udało się strumpować amerykańskie chrześcijaństwo”.

Autor recenzji książki w dwutygodniku „National Catholic Reporter” przypomina, że podawano wiele powodów tak silnego poparcia Trumpa przez ewangelikalnych chrześcijan w wyborach w 2016 roku. Jednym z nich była nadzieja, że mianuje on sędziów Sądu Najwyższego, którzy zdelegalizują aborcję. Jednak ostatecznie „dla wszystkich, poza kręgiem białych chrześcijan ewangelikalnych, stało się jasne, że sprzedali oni swój moralny kręgosłup za dostęp do politycznej władzy”. Dlatego „być może ta książeczka pomoże wszystkim zrozumieć nie to, co się wydarzyło w 2016 roku, ale jakie będą konsekwencje, gdyby się to powtórzyło w listopadzie”.

Polski zakonnik nowym biskupem w Australii

sob., 01/08/2020 - 13:00
Ks. Karol Kulczycki, SDS, wiceprowincjał Polskiej Prowincji Towarzystwa Boskiego Zbawiciela (Księża Salwatorianie) w Krakowie, został mianowany biskupem diecezji Port Pirie w Australii. Decyzję Ojca Świętego Franciszka ogłosiła dziś w południe Stolica Apostolska.

Ks. Karol Kulczycki SDS urodził się 19 października 1966 roku w Górze (woj. Dolnośląskie). Został ochrzczony w kościele pw. św. Wawrzyńca w Czerninie.

W latach 1973-1981 ukończył szkołę podstawową w Czerninie, 1981-1984 zasadniczą szkołę zawodową w Lesznie, 1984-1987 technikum samochodowe w Głogowie. W latach 1987-1988 odbył nowicjat u Salwatorianów w Bagnie k. Wrocławia. W latach 1988-1994 ukończył studia filozoficzno-teologiczne w Bagnie.

28 maja 1994 roku przyjął święcenia kapłańskie z rąk kard. Franciszka Macharskiego w Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej w Trzebini k. Krakowa. Następnie przez dwa lata pełnił funkcję referenta Salwatoriańskiego Ośrodka Powołań, a w latach 1996-1997 był dyrektorem tegoż Ośrodka. W 1997 roku wyleciał do Australii.

W 1998 roku został wikariuszem parafii w Esperance w Zachodniej Australii, rok później został wikariuszem parafii w Willetton (Perth). W latach 2000-2001 został proboszczem parafii Merredin w Zachodniej Australii. W latach 2001-2004 pracował jako kapelan Chisholm College w Bedford (Perth), a od 2005 do 2009 roku był proboszczem parafii w Greenmount (Perth). W latach 2010-2018 był superiorem Regionu Australijskiego Salwatorianów, kapelanem Prendiville College w Ocean Reef (Perth) i wikariuszem parafii Ocean Reef.

polska Profanacja figury Chrystusa w Warszawie. Kard. Nycz reaguje

W 2018 roku został wybrany wikariuszem prowincjonalnym Polskiej Prowincji Salwatorianów i wrócił do Polski.

W latach 2011-2017 był w zarządzie komisji archidiecezjalnej „Catholic Outreach” w Perth. W latach 2013-2018 był członkiem salwatoriańskiej międzynarodowej komisji ds. powołań, a od 2018 roku jest członkiem salwatoriańskiej międzynarodowej komisji ds. komunikacji.

 

Publikujemy pełną treść Komunikatu:

Nuncjatura Apostolska
w Polsce
N. 4330/20

KOMUNIKAT

Ojciec Święty Franciszek mianował

ks. Karola KULCZYCKIEGO SDS, wiceprowincjała Polskiej Prowincji Towarzystwa Boskiego Zbawiciela (Księża Salwatorianie) w Krakowie, Biskupem Diecezji Port Pirie w Australii.

Warszawa, 1 sierpnia 2020 r.

Dziś, w godzinie „W” zawyją syreny i zabrzmią kościelne dzwony

sob., 01/08/2020 - 10:22
We wszystkich kościołach Archidiecezji Warszawskiej dziś, w godzinie „W” – o 17.00 – odezwą się kościelne dzwony . Jak co roku, również w 76. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego wierni będą pamiętać w modlitwie o poległych w tym zrywie. Równocześnie na terenie Mazowsza zostaną włączone syreny alarmowe.

W ten sposób mieszkańcy będą mogli wspólnie oddać cześć bohaterom Powstania Warszawskiego, którzy walczyli o wyzwolenie stolicy. Będzie to jednominutowy, ciągły sygnał dźwiękowy. Syreny zintegrowane z systemem Wojewody Mazowieckiego będą uruchomione przez Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego w Warszawie. Pozostałe syreny będą uruchomione przez Powiatowe i Miejskie Centra Zarządzania Kryzysowego.

Biskup polowy WP Józef Guzdek zaapelował do kapelanów ordynariatu polowego, aby dziś o godz. 17.00, odezwały się dzwony kościołów wojskowych w całym kraju. W specjalnym przesłaniu zachęcił też do udziału w wydarzeniach rocznicowych i godnego uczczenia pamięci powstańców.

warszawa Premier: nie ma zgody na profanowanie symboli narodowych i religijnych

Jak podkreślił bp Guzdek „głównym motywem podjęcia walki było dążenie do odzyskania niepodległości i wzięcie w swoje ręce odpowiedzialności za przyszłość narodu i państwa polskiego” a „63 dni walki stały się powodem zdumienia dla wszystkich państw naszego kontynentu i głośnym krzykiem o wolność i niezależność, jaki rozległ się w okupowanej Europie”.

Powstanie Warszawskie było największą akcją zbrojną podziemia w okupowanej przez hitlerowców Europie. Po 63 dniach walk zakończyło się kapitulacją. Zginęło w nim około 18 tys. powstańców i od 150 tys. do 200 tys. cywilów.

Koronawirus. Kościół w Katowicach-Dębie zamknięty

sob., 01/08/2020 - 09:50
Kościół pod wezwaniem św. Męczenników Jana i Pawła w Katowicach-Dębie został zamknięty do odwołania z powodu zakażenia koronawirusem, potwierdzonego u jednego z księży. Księża poprosili parafian o duchową łączność, zrozumienie i modlitwę.

– Z uwagi na zarażenie koronawirusem u jednego z księży, kościół parafialny pozostanie zamknięty do odwołania – czytamy na profilu facebookowym parafii św. Męczenników Jana i Pawła w Katowicach-Dębie. Jednocześnie kapłani zapewniają, że wszelkie przyjęte intencje mszalne, zostaną odprawione przez księży na probostwie.

Duchowni piszą, że jedyny kontakt z kancelarią i księdzem możliwy jest obecnie tylko telefonicznie. Poprosili parafian o duchową łączność, zrozumienie i modlitwę.

W osobnym komunikacje czytamy, że nie jest znany moment zakażenia księdza z potwierdzonym wirusem COVID-19. Wynik testu okazał się pozytywny 30 lipca 2020 rok.

– Sanepid uspokaja wiernych, że moment udzielania Komunii Św. przez księdza jest zbyt krótki, żeby doszło do transferu wirusa w relacji ksiądz – wierny. Dodatkowo ręce księdza były dezynfekowane przed rozdawaniem Komunii wiernym, a także po przyjęciu Komunii św. przez Księdza – uspokajają duszpasterze na Facebooku. Zalecają jednak do telefonicznego kontaktu z lekarzem pierwszego kontaktu, gdyby ktoś poczuł się źle i wystąpiły objawy, które towarzyszą zakażeniu, czyli temperatura 38° C, duszności, utrata smaku i węchu.

polska Profanacja figury Chrystusa w Warszawie. Kard. Nycz reaguje

Do sanepidu zostały zgłoszone osoby, które brały udział w nauce przed chrztem i w chrzcie – tu zakażony ksiądz miał bliski kontakt, także z dziećmi. Niewykluczone, że wtedy kapłan mógł się zarazić od nosiciela bezobjawowego.

1 sierpnia br. zostanie przeprowadzona dezynfekcja świątyni. Tego dnia od godz. 17:30 kościół będzie udostępniony wiernym. Jak zaznaczają duszpasterze, nabożeństwa odprawiać będą księża, którzy nie mieli kontaktu z zakażonym.

– Probostwo – jako miejsce przebywania zakażonego – jest pod ścisłą kwarantanną – czytamy w komunikacie. Dlatego kancelaria parafialna funkcjonuje tylko telefonicznie w godzinach jej urzędowania.

Szczegółowe informacje dla parafian są dostępne na stronie internetowej.

Według danych sanepidu w woj. śląskim – gdzie zanotowano najwięcej w kraju zakażeń – koronawirusa wykryto u 16 tys. 167 osób, z których 390 zmarło. W regionie wyzdrowiało 13 tys. 886 osób, czyli blisko 85,9 proc. wszystkich zakażonych.

Rozpoczął się Plenerowy VIII Ogólnopolski Zjazd Dużych Rodzin

sob., 01/08/2020 - 09:32
31 lipca w Warszawie rozpoczął się organizowany przez Związek Dużych Rodzin Trzy Plus (ZDR 3+) VIII Ogólnopolski Zjazd Dużych Rodzin. Podczas trzydniowego spotkania rodziny z całej Polski uczestniczyć będą w obchodach 76. rocznicy Powstania Warszawskiego. Spotka się z nimi prezydent Andrzej Duda, odbędzie się też forum samorządowców na temat polityki rodzinnej. Wydarzenie zakończy Msza św. w katedrze warszawskiej pod przewodnictwem kard. Kazimierza Nycza.

– Obecna sytuacja wymusiła zmianę formuły dorocznych spotkań dużych rodzin: przede wszystkim znaczne ograniczenie liczebne uczestników (o 70%) oraz rezygnację z warsztatów dla dzieci i rodziców, biesiady rodzinnej, panelu społeczno-ekonomicznego i dużych wydarzeń artystycznych, jak koncerty – informuje Judyta Kruk, rzecznika prasowa ZDR 3+.

Dodała, że celem tegorocznego zjazdu jest symboliczne spotkanie i uczczenie bohaterskiego zrywu do walki o wolność – Powstania Warszawskiego, dlatego hasło Zjazdu brzmi: „Warszawskie Powstanie – wśród nas pozostanie!”. Wyjaśniła, że „po raz pierwszy rodziny wielodzietne z całej Polski spotkają się w mniejszym gronie, ale za to mają okazję przeżycia wyjątkowego święta jakim jest rocznica Powstania Warszawskiego”.

W sobotę, 1 sierpnia od rana, uczestnicy zjazdu podzieleni na specjalne „powstańcze” bataliony będą mogli zwiedzić miejsca upamiętniające Powstanie i w ten sposób poznać Warszawę. Będą śpiewać powstańcze pieśni. Upamiętnią godzinę „W” minutą ciszy na ulicach Warszawy.

– Chcemy, aby nasze rodziny przeżyły ten czas koncentrując się na tych wartościach, jakie towarzyszyły powstańcom 76 lat temu, a jednocześnie Warszawiacy będą mogli spotkać liczne duże rodziny z całej Polski – dodała Joanna Krupska, prezes ZDR 3+.

polska Profanacja figury Chrystusa w Warszawie. Kard. Nycz reaguje

Jedną z atrakcji planowanych na wczorajszy wieczór (31 lipca) była możliwość posłuchania i zaśpiewania warszawskich melodii przedwojennych i z okresu okupacji w wykonaniu Kapeli Sztajer. „Zapraszamy duże rodziny do włączenia się w nastrój Warszawy z lat trzydziestych ub. wieku – dlatego mile widziane będą przebrania, charakteryzacja, rekwizyty czy hasła” zachęcał Związek Dużych Rodzin.

W sobotę od rana uczestnicy Zjazdu będą zwiedzać Warszawę w małych, rodzinnych grupach, w sposób nawiązujący do daty 1 sierpnia. W miasto wyruszą więc bataliony, pod nazwami prawdziwych batalionów powstańczych sprzed 76 lat. Będą im towarzyszyć pseudonimy prawdziwych Powstańców. Po południu uczestnicy zjazdu uczestniczyć będą w plenerowej Mszy św. w rycie trydenckim, czyli takiej jakie sprawowane była podczas Powstania, a swoimi wspomnieniami podzieli się ks. Stanisław Kicman.

1 sierpnia w południe delegacja rodzin wręczy prezydentowi Andrzejowi Dudzie statuetkę „Przyjaciel Dużych Rodzin”, która jest przyznawana osobom i firmom najbardziej zasłużonym dla budowania polityki rodzinnej. – Chcemy w ten sposób wyrazić wdzięczność prezydentowi za to, co zrobił, za wspieranie polityki rodzinnej, wsparcie roli rodziców w szkołach i podpisanie Karty Rodziny – wyjaśniła Krupska.

Z udziałem Prezydenta zostanie wręczona nagroda „Europejska Rodzina Roku”, znanemu muzykowi Joszko Broda i jego rodzinie z 11-tką dzieci. Przyznawana jest ona przez Europejską Federację Dużych Rodzin ELFAC, a wręczy ją jej przewodnicząca Regina Maroncelli.

Równolegle spotka się Samorządowe Forum na rzecz Dużych Rodzin, w którym uczestniczą samorządowcy z całej Polski. W tym roku prezydencję Forum sprawuje Lubartów.

– Będziemy dyskutować na temat polityki mieszkaniowej, o pomyśle tzw. bonu mieszkaniowego, gdyż brak perspektyw na większe mieszkanie jest częstą przyczyną odkładania decyzji o kolejnym dziecku i stanowi poważną barierę demograficzną – wyjaśniła Krupska. Dodała, że ZDR 3+ zachęcać będzie samorządowców także do zniżek dla rodzin wielodzietnych za wywóz śmieci. Okazuje się bowiem – jak wykazują badania – że rodziny wielodzietne produkują proporcjonalnie mniej śmieci niż inne rodziny. – Obok wzniosłych wartości związanych z Powstaniem, będziemy też próbować rozwiązywać bardzo praktyczne problemy – skonstatowała prezes ZDR 3+.

warszawa Premier: nie ma zgody na profanowanie symboli narodowych i religijnych

Zapowiedziała ponadto, że niebawem Związek wespół z europejską federacją EFAC zacznie przyznawać polskim gminom, tym, które najbardziej zasłużyły się we wprowadzaniu prorodzinnych rozwiązań, specjalne europejskie certyfikaty.

Wieczorem 1 sierpnia uczestnicy zjazdu posłuchają muzykowania rodziny Joszka Brody.

Zjazd zakończy się w niedzielę 2 sierpnia Mszą św. pod przewodnictwem kard. Kazimierza Nycza w Archikatedrze Warszawskiej oraz wspólnym, pamiątkowym zdjęciem rodzin pod pomnikiem Powstańców Warszawy. Metropolita warszawski otrzyma także statuetkę „Przyjaciel Dużych Rodzin”, gdyż od wielu lat konsekwentnie towarzyszy rodzinom wielodzietnym.

Honorowy Patronat nad Plenerowym VIII Zjazdem Dużych Rodzin objął Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda oraz Małżonka Prezydenta Pani Agata Kornhauser-Duda. Zjazd odbywa się dzięki wsparciu Fundacji KGHM Polska Miedź, ORLEN-u, Banku PKO BP oraz Grupy Eurocash. Partnerami merytorycznymi zjazdu są Instytut Pamięci Narodowej i Muzeum Powstania Warszawskiego.

Jednym z patronów medialnych Zjazdu jest Katolicka Agencja Informacyjna.

Zakony w Powstaniu Warszawskim – męczeństwo samarytanek na Woli

sob., 01/08/2020 - 09:00
Opisując rolę Kościoła w czasie Powstania Warszawskiego historycy najczęściej koncentrują uwagę na kapelanach wojskowych. Tymczasem wszystkie klasztory w stolicy włączyły się w pomoc walczącym oraz ludności cywilnej. Zakonnice gotowały posiłki, opatrywały rannych, dodawały otuchy, modliły się. Wszystkie klasztory w stolicy podzieliły los mieszkańców w czasie Powstania Warszawskiego. Część z nich zostały wciągnięte w oko cyklonu w sposób spontaniczny, inne włączyły się po informacjach o planowanym zrywie. Wszystkie zdały egzamin ofiarności, posuniętej do heroizmu.

Benedyktynki samarytanki podzieliły los mieszkańców dzielnicy – siedem sióstr zostało zamordowanych wraz z ok. 50 tys. cywilnych ofiar Woli 5 sierpnia 1944 r., w ramach jednej z najstraszliwszych rzezi współczesnej Europy. W tym dniu upływa 75 lat od ich śmierci.

Siostry Bernadetta (Jadwiga Trojanowska) i Prudencja (Antonina Baryła) były pacjentkami szpitala. Pierwsza z nich przebywała po operacji ortopedycznej i leżała z nogą w gipsie, druga przyjechała do Warszawy na kurację i zatrzymała się u współsióstr w zakładzie na Woli.

Siostra Edwarda (Olimpia Drozdowicz), która wcześniej pracowała w placówce Zgromadzenia w Karolinie, na własną prośbę pod koniec wojny znalazła się w szpitalu dla wenerycznie chorych i pracowała z wielkim poświęceniem jako pielęgniarka. Było to miejsce niełatwe, ale zakonnica uznała, że właśnie tu powinna służyć.

Siostra Rozalia (Maria Dragan) pracowała w placówce od kilku miesięcy. Po wybuchu walk z wielkim oddaniem troszczyła się o rannych powstańców, ale z równą troską opiekowała się rannymi Niemcami, nie robiąc żadnej różnicy – była przecież samarytanką, która z powołania miała przekraczać granice między wyznaniami, narodami, nawet wrogami.

warszawa Premier: nie ma zgody na profanowanie symboli narodowych i religijnych

Równie ofiarnie pracowały jako pielęgniarki siostra Ernesta (Władysława Antonina Krawecka) i rozmodlona i wyjątkowo odważna, wychodząca do rannych nie zważając na ostrzał i grad kul s. Teofila (Helena Więckowska). Jedynie s. Hipolita (Maria Radosz) pełniła inne funkcje w szpitalu – była magazynierką. I z magazynu została wywleczona przez przyszłych morderców i ustawiona w szeregu osób do egzekucji.

Praca z chorymi była jedną z dróg realizowania charyzmatu Zgromadzenia Sióstr Benedyktynek Samarytanek Krzyża Chrystusowego. Było to młode Zgromadzenia, liczące w chwili wybuchu Powstania niespełna dwie dekady. Założyła je w 1926 Polka matka Wincenta Jadwiga Jaroszewska. Jego celem była opieka nad dziećmi niepełnosprawnymi intelektualnie. Był to instytut pionierski nie tylko w obrębie Kościoła, ale także świeckiej opieki nad niepełnosprawnymi – zakonnice wypracowały owocne metody rehabilitacji swoich podopiecznych.

Część z sióstr pracowało w służbie zdrowia jako pielęgniarki i to był powód, dla którego znalazły się w szpitalu św. Łazarza – były jego pracownicami. Ale w tej placówce, w którym przymusowo leczono chore wenerycznie osoby, przeważnie prostytutki, wcześniej pracowała także założycielka Zgromadzenia, matka Jaroszewska, która najpierw powołała świeckie stowarzyszenie, mające wspomóc powrót do zwyczajnego życia pacjentkom szpitala, później zaopiekowała się ubogimi, ostatecznie dostrzegła dotkliwy brak opieki nad osobami upośledzonymi umysłowo. Powstało Zgromadzenie, a jego członkinie zdawały egzamin w ekstremalnych warunkach – w czasie okupacji przechowywały Żydów – dorosłych i dzieci – ratując im życie.

Niemcy wtargnęli do szpitala św. Łazarza przy ul. Wolskiej 18 około godz. 20 wieczorem 5 sierpnia. Rozpoczęli straszną masakrę chorych, personelu i chroniących się w szpitalu cywilów, którzy schronili się tu uznając, że będą bardziej bezpieczni. Wyrzucali chorych z łóżek, wrzucali granaty do schronu, wypędzili personel przed gmach. Zabitych zrzucali do wielkiego dołu i rzucali dodatkowo granaty.

polska Profanacja figury Chrystusa w Warszawie. Kard. Nycz reaguje

Dlaczego siostry zostały rozstrzelane? Siostra Margarita Brzozowska, historyk zgromadzenia sióstr samarytanek zwraca uwagę, że Niemcy nie byli konsekwentni w ludobójczych akcjach. Pracujące w wolskiej placówce zakonnice zostały potraktowane jako personel szpitalny – i wraz z nim i rozstrzelane. Historycy Powstania odnotowują zaś, że dopiero pojawienie się dowódcy oddziałów SS, tłumiących Powstanie, Ericha von dem Bacha 5 sierpnia sprawiło, że ustalono „reguły” ludobójstwa – mordowano mężczyzn, kobiety i dzieci odsyłano do obozu w Pruszkowie.

Postawa s. Rozalii wobec rannych Niemców została jednak dostrzeżona i przyniosła owoce – o oszczędzenie grupy sióstr upomniał się ranny niemiecki oficer, który zaświadczył, z jakim poświęceniem zakonnice pielęgnowały rannych niemieckich żołnierzy. Jedenastu samarytankom dowódca ludobójczego komando darował życie – zakonnice zostały później wywiezione do miasteczka Neckarsulm koło Heilebronnu w Wirtembergii.

„Siostry Benedyktynki Samarytanki Krzyża Chrystusowego do ostatniej chwili życia służyły chorym i Powstańcom w szpitalu św. Łazarza przy ul. Wolskiej 18. Na rozstrzelanie wyszły odmawiając ‘Pod Twoją obronę’. Niemcy strzelali do nich pojedynczo. Do ostatka słychać było modlitwę”. Tak zeznała po latach świadek Wanda Łokietek-Borzęcka. Cudem ocalała i była jedynym świadkiem zbiorowego mordu niemal wszystkich osób, przebywających w szpitalu.

Na podstawie Archiwum Zgromadzeni Sióstr Benedyktynek Samarytanek.

Zakony w czasie Powstania Warszawskiego – urszulanki

sob., 01/08/2020 - 09:00
Opisując rolę Kościoła w czasie Powstania Warszawskiego, historycy najczęściej koncentrują uwagę na kapelanach wojskowych. Tymczasem wszystkie klasztory w stolicy włączyły się w pomoc walczącym oraz ludności cywilnej. Zakonnice gotowały posiłki, opatrywały rannych, dodawały otuchy, modliły się. Pierwszymi ofiarami, już kilka godzin po wybuchu Powstania, były cztery siostry ze Zgromadzenia Serca Jezusa Konającego z klasztoru na Powiślu, które wybiegły do pierwszych rannych. A także ksiądz, który wyszedł z posługą do umierającego mieszkańca.

W połowie września odbędzie się uroczystość przy nowym pomniku, poświęconym bohaterskim zakonnicom – na skwerze przy ul. Browarnej zostaną ustawionych pięć dużych kamieni. W jednym z nich zostanie wmurowana tablica z informacją o ich heroizmie. – Otaczałyśmy je wielkim szacunkiem, byłyśmy pod wrażeniem ich heroizmu – mówi KAI s. Małgorzata Krupecka USJK, historyk Zgromadzenia. W klasztorze na Wiślanej mieszkały trzy siostry, które przeżyły tu Powstanie – Andrzeja Górska, Jana Płaska i Janina Chmielińska, która miała w wieku siedemnastu lat była sanitariuszką i dopiero później wstąpiła do Zgromadzenia. Uczestniczki tych dramatycznych wydarzeń długo nie dzieliły się swoimi wspomnieniami. Dopiero pod koniec życia opowiedziały o swoich przeżyciach, ale na szczęście przechowała się Kronika z dokładnym opisem sierpnia ’44 i pierwszych dni września – mówi s. Krupecka.

Dramatyczne wydarzenia w klasztorze sióstr Zgromadzenia Urszulanek Serca Jezusa Konającego opisała s. Stanisława Czekanowska już 14 września w Milanówku, gdzie schroniły się urszulanki wygnane ze swej siedziby na Powiślu.

polska Profanacja figury Chrystusa w Warszawie. Kard. Nycz reaguje

Cztery zakonnice z klasztoru urszulanek na Powiślu były chyba jednymi z pierwszych ofiar po wybuchu Powstania Warszawskiego. Siostry Teresa Bagińska, Amelia Ostoja-Chodakowska, Dolores Husmu Deymer (była pół-Turczynką) i postulantka Jadwiga Frankowska miały między 23 i 39 lat. Pierwszego sierpnia wybiegły z noszami w pierwszych godzinach walk, żeby nieść pomoc rannym cywilom. Niemcy prowadzili ostrzał z budynków Uniwersytetu Warszawskiego. Siostry już nie wróciły, a towarzysząca im s. Jana Płaska została ranna. W tym samym dniu został zastrzelony przez Niemców ks. Tadeusz Burzyński, który pełnił w klasztorze funkcję kapelana w okresie letnim. W komży i stule wybiegł na ulicę, wezwany do konającego. Był pierwszym kapelanem Powstania, który zginął po rozpoczęciu walk.

W kolejnych dniach sierpnia nazywany potocznie „szary dom” sióstr, w którym mieściły się klasztor, akademik dla studentek i przedszkole, przekształcił się w sposób nieplanowany w jadłodajnię, szpital polowy, miejsce schronienia dla około tysiąca cywili. Od rana do wieczora urszulanki wypiekały chleb, (ktoś ustawił nawet tabliczkę z napisem „Do urszulanek po chleb”), rozdawały 1,5 tys. porcji zupy i 900 śniadań i kolacji. Opatrywały rannych, także wrogów, m.in. służącego w formacji niemieckiej Kałmuka, który po tygodniu zbiegł do „swoich”.

„Szary dom” był punktem łączników i łączniczek, miejscem wytchnienia dla żołnierzy z terenu, którym dowodził „Kazik” – Jan Grodzicki.

Codziennie ks. kanonik Mikołaj Biernacki i trzech salezjanów z pobliskiego klasztoru odprawiali Mszę św.
Wszystko działo się pod ostrzałem niemieckim, kierowanym od strony leżących na skarpie budynków Uniwersytetu Warszawskiego oraz pocisków burzących i podpalających – „szary dom” był burzony kawałek po kawałku, poczynając od najwyższych pięter.

„Pociski, naloty, było tego coraz więcej, ale duch panował dobry. Czytało się liczne prawdziwie polskie dzienniki, przeżywało powodzenie, milczało na niepowodzenia, czekało się Bożej, ale i ludzkiej pomocy, choć o tej ostatniej można było już dawno zwątpić…” – notowała s. Czekanowska.

europa Metropolita prawosławny proponuje zbudowanie nowej Hagii Sophii

Co można było zrobić więcej? Sięgnąć po broń najsłabszych. „Siostry skupiły się w kuchni, kredensie, spiżarni, piwnicy – gromadka sióstr z ks. kan. Biernackim śpiewała Godzinki w kaplicy. Była to cała nasza obecna broń i dobrze nam służyła. Mocy Godzinek ku czci NMP doświadczyłyśmy w 1939 r. i również teraz” – pisała kronikarka.

Na początku września stało się oczywiste, że klęska jest nieunikniona. Czwartego września do klasztoru wkroczyli uzbrojeni po zęby Niemcy i kazali wszystkim się pakować, ustawić na ulicy i rozkazali w kolumnie ruszyć w kierunku zachodnich dzielnic miasta.

Matka Pia Leśniewska – ówczesna przełożona generalna Zgromadzenia wspominała: „Przez cały czas powstania, a szczególnie w ostatnim tygodniu, kiedy jego upadek był już pewny, siostry starały się tym bardziej o wielkie opanowanie. Nie mówiły o swych obawach ani między sobą, a tym bardziej z mieszkańcami. Usiłowałyśmy nie dopuścić do paniki. Żyłyśmy jak żołnierze na froncie, nie dopuszczając myśli o przegranej”.

Wygnańcy dotarli do obozu w Pruszkowie, a stamtąd do domu Zgromadzenia w Milanówku. W sumie różnymi drogami dotarło tu 116 urszulanek. Matka generalna poleciła odtworzenie zniszczonej kroniki. Później zakonnice wróciły na gruzy i rozpoczęły odbudowę zrujnowanego klasztoru, w którym całkowicie zachowała się jedynie cela Założycielki, św. Urszuli Ledóchowskiej.

Siostry Bagińska, Ostoja-Chodakowska, Dolores Husmu Deymer i Jadwiga Frankowska zostały odznaczone Krzyżami Walecznych. Od 2003 toczy się proces beatyfikacyjny ks. Bagińskiego, który jest jednym z grona 122 męczenników II wojny światowej.