Informacje Katolickiej Agencji Informacyjnej

Subskrybuje zawartość
Portal Katolickiej Agencji Informacyjnej
Zaktualizowano: 37 min. 5 sek. temu

Bp Nitkiewicz zniósł dyspensę od obowiązku uczestnictwa we Mszy św.

sob., 30/05/2020 - 01:30
Biskup sandomierski Krzysztof Nitkiewicz opublikował 29 maja dekret, w którym znosi dyspensę od obowiązku uczestnictwa we Mszy św. w kościołach diecezji sandomierskiej. Postanowienie to wejdzie w życie 1 czerwca. Jednocześnie udzielił jej do końca czerwca br. osobom w podeszłym wieku, mającym objawy infekcji i przebywającym na kwarantannie.

W „Dekrecie o obowiązku uczestnictwa we Mszy świętej” ordynariusz przyjął z radością zniesienie ograniczeń sanitarnych dotyczących liczby uczestników liturgii odprawianej wewnątrz świątyni i jednocześnie postanowił, że „dyspensa od obowiązku uczestnictwa we Mszy św. w niedziele i dni nakazane, udzielona 12 marca br. i przedłużona 21 marca, obowiązuje jedynie do dnia 31 maja br. włącznie.”

„Jednocześnie udzielam dyspensy od obowiązku uczestnictwa we Mszy św. w niedziele i dni nakazane osobom: w podeszłym wieku, mającym objawy infekcji (np. podwyższona temperatura, kaszel, katar itd.), przebywającym na kwarantannie i tym, które z innych powodów są szczególnie podatne na zakażenie bądź obawiając się jego, unikają przebywania w miejscach publicznych. Dyspensa ta będzie obowiązywała do końca czerwca br.” – czytamy w biskupim Dekrecie

Hierarcha podkreślił, że „wierni uczestniczący w liturgii mają obowiązek przestrzegania wszystkich przepisów sanitarnych wydanych przez władze państwowe. Księża proboszczowie i rektorzy kościołów mają dołożyć wszelkich starań, aby zasady te zostały zachowane.

„Powinni jednocześnie zachęcić wiernych do pełnego uczestnictwa we Mszy św., organizując – z zachowaniem obowiązujących przepisów sanitarnych – adoracje oraz inne formy kultu Jezusa Eucharystycznego” – napisał bp Krzysztof Nitkiewicz.

Dyrektor Galerii Uffizi: niech muzea zwrócą dzieła sztuki sakralnej kościołom

pt., 29/05/2020 - 16:45
Dyrektor słynnej Galerii Uffizi we Florencji zaproponował, by znajdujące się w muzeach dzieła sztuki sakralnej wróciły do świątyń. – Myślę, że nadszedł czas, by muzea państwowe dokonały aktu odwagi i zwróciły obrazy kościołom, dla których zostały one pierwotnie stworzone – oświadczył Eike Schmidt podczas ponownego otwarcia pałacu Pittich w stolicy Toskanii.

Wyjaśnił, że w licznych muzeach państwowych znajdują się malowidła na drewnie, płótnie i nastawy ołtarzowe zaprojektowane i wykonane dla kościołów i kaplic. Argumentował, że przywrócenie ich w historyczne miejsca przeznaczenia podkreśli wartość zarówno owych miejsc, jak i samych dzieł sztuki, które w swej oryginalnej przestrzeni odnajdą „właściwy kontekst architektoniczno-przestrzenny”. Dzieła te odzyskają również swe „oryginalne znaczenie duchowe”, które było pierwszym powodem ich powstania.

Zdaniem Schmidta byłby to też konkretny sposób wprowadzenia w życie zasady „muzeum powszechnego”, sformułowanej przez włoskiego historyka sztuki prof. Antonio Paolucciego, byłego dyrektora Muzeów Watykańskich.

Kard. Nycz zniósł dyspensę od obowiązku uczestnictwa we Mszy św.

pt., 29/05/2020 - 15:00
W związku z łagodzeniem restrykcji sanitarnych w kraju kard. Kazimierz Nycz zniósł dyspensę od uczestnictwa we Mszy św. niedzielnej. Metropolita warszawski zachęca wiernych do powrotu do świątyń z zachowaniem obowiązujących zasad ostrożności, duszpasterzy zaś prosi do ograniczenia liczby transmisji internetowych Mszy św. Kard. Nycz przypomina też o obowiązku przystąpienia do wielkanocnej Komunii św.

Publikujemy Słowo Metropolity Warszawskiego kard. Kazimierza Nycza:

Słowo Arcybiskupa Metropolity Warszawskiego, kard. Kazimierza Nycza w związku ze złagodzeniem ograniczeń dotyczących kultu religijnego

Od 30 maja br. obowiązywać będą nowe przepisy dotyczące wielu dziedzin życia, w tym kultu religijnego, w czasie pandemii COVID 19. Po dwóch i pół miesiąca obostrzeń sanitarnych możemy wreszcie wrócić do uczestnictwa w Eucharystii, która jest źródłem i szczytem życia chrześcijańskiego. Bez Eucharystii, szczególnie sprawowanej w Dzień Pański – Niedzielę, nie możemy w pełni żyć jako chrześcijanie. W czasie ścisłych restrykcji, kiedy wiele osób uczestniczyło we Mszy św. duchowo poprzez transmisje telewizyjne i internetowe, doświadczyliśmy głodu Eucharystii przeżywanej we wspólnotach wiary.

Uświadomiliśmy sobie, że taka forma uczestnictwa we Mszy św. jest formą zastępczą, uprawnioną w nadzwyczajnych sytuacjach. Od najbliższej soboty będziemy mogli powrócić do zwyczajnych form praktyk religijnych. Zachęcam więc do powrotu do naszych świątyń parafialnych.

W związku z tym księży proboszczów proszę też o roztropność odnośnie do transmisji telewizyjnych i internetowych Mszy świętych. Wydaje się, że Msze święte dla chorych, transmitowane w mediach przed pandemią, wystarczająco zaspokoją potrzeby wiernych w nowej sytuacji.

Z uwagi na złagodzone rygory na czas epidemii, odwołuję dyspensę z dnia 26 marca 2020 r. Wracamy do zwykłych zasad, obowiązujących w prawie kościelnym, na mocy których od obowiązku niedzielnego uczestnictwa we Mszy św. zwolnione są osoby w podeszłym wieku, osoby z objawami infekcji lub mające wskazania władz sanitarnych (na przykład pozostające w kwarantannie) oraz osoby sprawujące opiekę nad chorymi i niepełnosprawnymi, co w niektórych przypadkach uniemożliwia im udział w niedzielnej Eucharystii.

Obecne możliwości pozwalają już na planowanie – nawet jeszcze przed wakacjami – w porozumieniu z rodzicami dzieci i młodzieży – uroczystości bierzmowania i Komunii św. W parafiach możliwa też jest praca z grupami duszpasterskimi, do czego z serca zachęcam zarówno duchownych jak i świeckich.

Przypominam wszystkim wiernym o obowiązku przystąpienia do wielkanocnej Komunii św. Okres ten kończy się 7 czerwca br. , w Uroczystość Trójcy Świętej. Wiąże się z tym sakramentalna spowiedź, którą należy odbyć nawet jeśli w czasie pandemii wyrażaliśmy doskonały żal oczyszczający z grzechów ciężkich. Bardzo proszę wszystkie parafie o umożliwienie w najbliższych dniach spowiedzi św. wszystkim wiernym oraz o upowszechnienie informacji o czasie sprawowania sakramentu pokuty i pojednania.

Choć restrykcje łagodnieją, groźna epidemia trwa nadal. Bardzo proszę o odpowiedzialne zachowania zwłaszcza w zgromadzeniach liturgicznych, o stosowanie maseczek, zachowywanie higieny i wszystkich obowiązujących zasad w miejscach kultu. Podczas pandemii preferowane jest przyjmowanie Komunii św. na rękę. Mimo to duszpasterze nie powinni odmawiać możliwości udzielania Najświętszego Sakramentu do ust, z zachowaniem przepisów higienicznych. Proszę o godne zorganizowanie udzielania Komunii św. w obu formach, z właściwym ich rozdzieleniem.

Nowe przepisy dotyczące sprawowania kultu w czasie pandemii pozwalają na zorganizowanie procesji Bożego Ciała, chociaż w zredukowanej formie. W związku z tym, proszę Księży Proboszczów, by kierując się roztropnością zorganizowali na terenie kościelnym procesję do czterech ołtarzy, z zachowaniem aktualnie obowiązujących przepisów.

Pragnę podziękować wszystkim wiernym za troskę o ludzi dotkniętych wirusem, za szlachetne zachowania w czasie epidemii, które były wyrazem odpowiedzialności za innych, zwłaszcza najsłabszych. Szczególne słowa podziękowania kieruję do służby zdrowia. Tylu wiernych dawało przykład autentycznej wiary, która przejawia się w dziełach miłości, szczególnie wobec ludzi najbardziej potrzebujących pomocy.

† Kazimierz Kardynał Nycz

Arcybiskup Metropolita Warszawski

Warszawa, 29 maja 2020 roku

Południowosudański biskup apeluje do świata: nie zostawiajcie nas samych!

pt., 29/05/2020 - 14:21
Katolicy Sudanu Południowego modlą się o pokój i przezwyciężenie pandemii. Właśnie tej intencji poświęcona jest nowenna przed Zesłaniem Ducha Świętego odmawiana tym razem nie w kościołach, które wciąż pozostają zamknięte, ale w domach wiernych. „Bez ufności pokładanej w Bogu nie przetrwalibyśmy” – podkreśla bp Edward Hiboro Kussala. Apeluje zarazem do świata: „Nie zostawiajcie nas samych! Potrzebujemy waszej pomocy”.

Sudański biskup wskazuje, że pandemia dramatycznie pogorszyła sytuację w tym najmłodszym państwie Afryki od lat dotkniętym kolejnymi wojnami, ogromnym ubóstwem i klęskami żywiołowymi. Rozprzestrzenianie się wirusa zablokowało nie tylko codzienne życie, ale i proces pokojowy, wciąż nie udało się stworzyć rządu przejściowego.

„Przedłużanie kryzysu epidemicznego może niestety przynieść ze sobą ponowne zaognienie konfliktu. Partie polityczne wciąż są mocno skłócone i trudno im znaleźć wspólną płaszczyznę spotkania” – mówi Radiu Watykańskiemu bp Kussala. Podkreśla, że właśnie dlatego w tych dniach Sudańczycy modlą się o pokój i światło Ducha Świętego dla polityków, aby umieli wspólnie pracować na rzecz pokoju, sprawiedliwości i lepszej przyszłości wszystkich.

Hierarcha wskazuje, że z dramatu wojny i pandemii mieszkańcy tego kraju nie są w stanie sami się podnieść, potrzebują konkretnej pomocy świata. Stąd jego przejmujący apel: „Wiem, że Europa i kraje Zachodu zajęte są obecnie leczeniem własnych ran wywołanych pandemią. Proszę jednak, by zauważono także nasze potrzeby. Bez wsparcia materialnego Sudańczycy nie przetrwają. Błagam, nie zostawiajcie nas samych!”.

Ks. Tykfer: potrzebny rozsądek, by czyszcząc Kościół nie wyczyścić go z księży

pt., 29/05/2020 - 14:19
„Musimy zachować spokój i rozsądek, bo przy okazji czyszczenia Kościoła możemy go skutecznie wyczyścić z księży” – pisze redaktor naczelny „Przewodnika Katolickiego” ks. dr Mirosław Tykfer w najnowszym numerze pisma.

„Chyba będę tutaj wyrazicielem uczuć większości z nas: coraz częściej rodzi się w nas jakiś nie do końca zdefiniowany lęk. Zaczyna prześladować nas przekonanie, że za chwilę ktoś zrobi nam jakąś nieuzasadnioną krzywdę” – stwierdza ks. Tykfer dzieląc się w felietonie własnymi przemyśleniami i doświadczeniami. Jak przyznaje, gdyby ktoś zapytał go, czy boi się, że zostanie ujawniona jakaś wstydliwa tajemnica jego życia, odpowiedziałby nie, niemniej nie chciałby, aby wszystkie jego grzechy znalazły się w przestrzeni publicznej.

„Kilka lat temu napisałem na ten temat tekst do miesięcznika „W drodze”. Przyznałem się, że przez pewien czas przeżywałem bardzo silne pokusy, aby odejść z kapłaństwa. Opisałem też kontekst tego kuszenia. To był czas, kiedy z kapłaństwa odeszli moi najbliżsi przyjaciele księża. Z kapłaństwa i Kościoła odszedł mój mistrz i ukochany profesor ks. Tomasz Węcławski. Na jaw wyszły skandale w Kościele w Polsce, także w mojej diecezji. A mnie zaczęła dręczyć myśl: uwierzyliśmy w jakąś ułudę życia niemożliwego” – przyznaje kapłan dopowiadając, że to zwątpienie, choć silne, ostatecznie nie wygrało.

„Dlaczego? Jezus – nie znajduję innej odpowiedzi” – odpowiada ks. Tykfer dodając, że w tym najtrudniejszym czasie postanowił sobie, że będzie na Niego patrzeć nawet, jeśli nie będzie w stanie wypowiedzieć żadnych słów modlitwy. I pokój przyszedł niemal z dnia na dzień. Dziś wie, że nawet jeśli doświadczenie to miało jakieś uzasadnienie psychologiczne, miało ono także charakter duchowy.

„Dlatego kontekst psychologiczny, jaki tworzy aktualnie dyskusja wokół pedofilii w Kościele – a ma ona bardzo pozytywne znaczenie dla zdrowia psychicznego i godności osób pokrzywdzonych – może mieć także skutek uboczny: rodzić lęk, że nie ma możliwości życia w kapłaństwie i celibacie w taki sposób, aby ktoś nie mógł każdego wręcz księdza podejrzewać o jakieś niewłaściwe zachowanie. Że może on być oskarżony o cokolwiek. Że nawet zwykłe wyrazy życzliwości ktoś wykorzysta przeciwko niemu, uznając je za nadużycie” – zauważa redaktor naczelny „Przewodnika Katolickiego”, pytając, czy księża są w stanie obronić się przed takimi nadużyciami?

„Czy jesteśmy w stanie zapewnić dzisiaj młodych księży, że nie będą oskarżonymi niewinnie lub zdecydowanie nieproporcjonalnie do ich przewinień? Czy możemy żądać od nich całkowitego braku wątpliwości przez całe życie? I czy księżmi mogą być naprawdę tylko ludzie nieskazitelni? Czy tacy w ogóle istnieją?” – kontynuuje.

„Myślę, że jest tutaj oczywiste, że nie mówię o przestępstwach. Nie szukam też usprawiedliwienia dla nadużyć władzy. Ja tylko chcę podkreślić jedną rzecz: musimy zachować spokój i rozsądek, bo przy okazji czyszczenia Kościoła możemy go skutecznie wyczyścić z księży” – stwierdza na koniec redaktor „Przewodnika Katolickiego”.

Bp Guzdek apeluje o szacunek wobec żołnierzy i funkcjonariuszy na misjach

pt., 29/05/2020 - 14:16
Mszą św. w katedrze polowej rozpoczęły się w Warszawie obchody Dnia Weterana Działań poza Granicami Państwa oraz Międzynarodowego Dnia Uczestników Misji Pokojowych ONZ. Eucharystii przewodniczył biskup Polowy Józef Guzdek. W homilii podkreślał konieczność budowania świadomości społecznej i szacunku wobec żołnierzy i funkcjonariuszy pełniących służbę na misjach.

Msza św. rozpoczęła się od wprowadzenia sztandaru Wojska Polskiego.

W homilii bp Guzdek przypomniał, że od lat 50. Polacy biorą udział w misjach pokojowych, pokazując, że nie jest im obojętny los ludzi w najdalszych rejonach świata. – Bardzo często obojętność ludów i narodów sprawiały, że pojawiały się kolejne konflikty, przelewana była krew, powstawały kolejne cmentarze ofiar wojen i ludobójstwa. Trzeba dziękować Bogu, że w ciągu tych powojennych lat zdawaliśmy i zdajemy egzamin z wierności i miłości – mówił bp Guzdek. Biskup przypomniał, że w Kaplicy Pamięci w katedrze polowej znajduje się tablica z nazwami państw, w których służyli sprawie pokoju polscy żołnierze i funkcjonariusze po zakończeniu II wojny światowej.

Ordynariusz wojskowy wyraził wdzięczność weteranom misji pokojowych za ich wkład w obronę pokoju i bezpieczeństwa. Zachęcił do modlitwy w intencji poległych i zmarłych, a także rodzin, które niosą ból po stracie najbliższych. Podkreślił konieczność budowy społecznej świadomości i szacunku wobec żołnierzy i funkcjonariuszy służących na misjach pokojowych i stabilizacyjnych. – Gorąco módlmy się o to, aby wzrastała świadomość w naszej Ojczyźnie. Trzeba być wdzięcznym tym, którzy idą na krańce świata i służą sprawie pokoju. Nie możemy się czuć bezpiecznie w naszej Ojczyźnie, jeśli poza jej granicami będzie przelewana krew – powiedział.

Kończąc bp Guzdek zachęcił do modlitwy w intencji pokoju oraz wszystkich, którzy przyczyniają się do zapewnienia bezpieczeństwa w świecie. – Prośmy o dar pokoju, ale prośmy także o dar wrażliwości na sprawę pokoju, bo nie ma nic gorszego niż obojętność – powiedział.

Eucharystię koncelebrowali, m.in. ks. płk Bogdan Radziszewski, wikariusz generalny biskupa polowego i ks. płk SG Zbigniew Kępa, współpracujący z Centrum Weterana Misji poza Granicami Państwa, a także kapelani Ordynariatu Polowego.

We Mszy św. uczestniczyli m.in. Wojciech Skurkiewicz, sekretarz stanu w MON, gen. broni. Jarosław Mika, Dowódca Generalny RSZ, gen. broni Tomasz Piotrowski, Dowódca Operacyjny, generałowie WP, oficerowie, podoficerowie oraz żołnierze, uczestnicy misji pokojowych i stabilizacyjnych, pracownicy Centrum Weterana Misji poza Granicami Państwa.

Przed południem w Belwederze odbyła się uroczystość wręczenia odznaczeń państwowych.

Dzień Weterana Działań poza Granicami Państwa został ustanowiony przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej 19 sierpnia 2011 roku. Jest świętem obchodzonym co roku 29 maja.

Obchody Dnia Weterana Działań poza Granicami Państwa połączone są z obchodami odbywającego się w tym samym dniu Międzynarodowego Dnia Uczestników Misji Pokojowych ONZ, ustanowionego przez Zgromadzenie Ogólne ONZ w 2002 r.
Od lat 50. XX w. w misjach zagranicznych wzięło udział ponad 100 tys. żołnierzy i kilka tysięcy funkcjonariuszy z Polski.

Harmęże: Sesja Kolbiańska o męczenniku z Auschwitz i Prymasie Tysiąclecia

pt., 29/05/2020 - 14:11
Po raz pierwszy w historii sesji – organizowanych od lat w Oświęcimiu i pobliskich Harmężach w rocznicę deportacji św. Maksymiliana Marii Kolbego do Auschwitz – wydarzenie miało charakter wirtualny. W 39. Sesji Kolbiańskiej, poświęconej postaci franciszkańskiego męczennika i prymasa Stefana Wyszyńskiego, z powodu obostrzeń związanych z pandemią uczestniczyć można było tylko przez internet.

Podczas spotkania zwrócono uwagę na symbolikę związaną z datą 28 maja – dnia, w którym o. Maksymilian został osadzony w niemieckim obozie Auschwitz i dnia – kilkadziesiąt lat później – śmierci kard. Stefana Wyszyńskiego.

Po Eucharystii w parafii pw. Matki Bożej Niepokalanej w Harmężach koło Oświęcimia odbyła się konferencja pt. „Prorocy wielkiego zawierzenia: św. Maksymilian M. Kolbe i sługa Boży kard. Stefan Wyszyński”. Wygład wygłosił o. prof. Grzegorz Bartosik OFMConv z UKSW. Zakonnik porównał duchowe postawy świętego męczennika i kandydata na ołtarze, wskazując na ich podobieństwa i różnice.

„Zawierzenie Maryi zaprowadziło tych dwóch wielkich Polaków na szczyty świętości. Zawierzenie Maryi stało się źródłem i przyniosło błogosławione owoce w ich pracy kapłańskiej i biskupiej. Z tych owoców ich posługi do dziś korzystamy. To zawierzenie uratowało Polskę przed błędami komunizmu – przed wojną, a kard. Wyszyński po wojnie” – stwierdził zakonnik w podsumowaniu. Zwrócił uwagę, że zawierzenie Maryi, jakiego dokonali ci dwaj wielcy Polacy, jest także wzorem dla współczesnych dojrzewających w świętości i pragnących zostać wiernymi Panu Bogu.

„Jest także ratunkiem dla świata i Ojczyzny. Zobaczmy, że w czasie pandemii poszczególne episkopaty na świecie, łącznie z polskim, zawierzyły się Maryi. Na nowo biskupi z ludem odkryli, jak wielkie znaczenie ma to maryjne zawierzenie” – dodał duchowny.

Sesję Kolbiańską organizują od lat Katolickie Stowarzyszenie „Civitas Christiana”, Centrum św. Maksymiliana w Harmężach, Starostwo Powiatowe w Oświęcimiu, Urząd Miasta Oświęcim i Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa w Oświęcimiu im. rtm. W. Pileckiego i Związek Gmin Związanych z Życiem św. Maksymiliana Marii Kolbego.

Portugalia: przewodniczący episkopatu apeluje o stopniowe przywracanie życia religijnego

pt., 29/05/2020 - 14:11
Kardynał Manuel Clemente, przewodniczący Konferencji Episkopatu Portugalii, zaapelował do wspólnot wiernych Kościoła katolickiego w tym kraju o stopniowe i odpowiedzialne przywracanie życia religijnego. Od soboty będzie można wznowić Msze z udziałem wiernych, które zakazane zostały w Portugalii od połowy marca w związku z nasilającą się epidemią koronawirusa.

Hierarcha przypomniał, że ryzyko powrotu do kolejnej fali zakażeń jest wciąż możliwe. Odnotował wciąż wysoką liczbę nowych przypadków dobowych infekcji SARS-CoV-2.

Warunkiem organizacji Mszy św. w Portugalii będzie zachowanie pomiędzy wiernymi co najmniej dwumetrowego odstępu, korzystanie z masek ochronnych, a także przyjmowanie Komunii św. na rękę.

W Portugalii nie słabnie liczba nowych przypadków zakażenia koronawirusem. Pomiędzy środą a czwartkiem służby sanitarne tego kraju zanotowały najwyższą od połowy maja liczbę dobowych przypadków infekcji – 304. Ze statystyk portugalskiego resortu zdrowia wynika, że od środy liczba zgonów wskutek zakażenia koronawirusem zwiększyła się o 13 do 1369, a łączne grono zakażonych SARS-CoV-2 wynosi już 31 596.

Kolumbia: przepełnione więzienia potencjalnymi centrami zarażeń

pt., 29/05/2020 - 14:10
Więzienia w Kolumbii są przepełnione, istnieje więc ogromne ryzyko rozprzestrzeniania się tam koronawirusa. Trzeba podjąć stosowne kroki, aby zaradzić tej sytuacji – apelują biskupi tego kraju.

Ks. Paulo Cesar Barahas, odpowiedzialny za duszpasterstwo więzienne podkreśla, że w więzieniach, miejscach zamkniętych, z bardzo ograniczoną ilością miejsca, prawdopodobieństwo zarażenia się jest ogromne.

„We wszystkich decyzjach podejmowanych w kwestiach związanych z więziennictwem trzeba wziąć pod uwagę, że niebezpieczeństwo związane z koronawirusem dotyczy nie tylko osadzonych, ale także całego personelu penitencjarnego, który jest z nimi w ciągłym kontakcie. Ryzyko zarażenia jest więc bardzo wysokie. Stąd episkopat kolumbijski wzywa, aby uczyniono wszystko, co konieczne, by wprowadzić odpowiednie środki zapobiegawcze – stwierdził w wywiadzie dla Radia Watykańskiego ks. Paulo Cesar Barahas. – (…) Ponadto około 40 procent osadzonych w Kolumbii i innych, sąsiednich krajach, cierpi na choroby przewlekłe związane z sercem, nadciśnieniem, cukrzycą, czy nadwagą. Oprócz tego jest jeszcze wiele osób, które zakończyły już odsiadywać swój wyrok, ale jeszcze nie zostały uwolnione. Dlatego też biskupi zwrócili uwagę na konieczność podjęcia wysiłków, aby zaradzić tej sytuacji. Trzeba pamiętać, że więzienia te są przepełnione o ponad 50 procent w stosunku do ich możliwości. Są bowiem przygotowane na przyjęcie 80 tys. więźniów, a obecnie jest ich w więzieniach ponad 120 tys., a jest jeszcze wielu, którzy otrzymali wyrok pozbawienia wolności i oczekują na jego wykonanie“- powiedział kapłan odpowiedzialny za duszpasterstwo więzienne w Kolumbii.

Ks. Paulo Cesar Barahas wskazał także, że w związku z koronawirusem zabroniono rodzinom widzeń z osadzonymi. Biorąc pod uwagę fakt, że często to rodziny dbają o żywność, środki higieniczne i lekarstwa dla więźniów ich sytuacja staje się jeszcze bardziej dramatyczna i grozi ewentualnymi buntami.

Peréz Esquivel: uchronić świat przed pandemią głodu

pt., 29/05/2020 - 14:10
„Covid-19 znaczy koniec pewnej epoki. Teraz jest czas, aby rozważyć, jak powinien wyglądać świat po pandemii” – powiedział w wywiadzie dla Osservatore Romano Adolfo Peréz Esquivel. W 1980 r. otrzymał on pokojową Nagrodę Nobla za obronę praw człowieka podczas reżimu wojskowego w Argentynie. Dziś pomimo sędziwego już wieku, 88 lat, jest obrońcą ludów tubylczych w Ameryce Łacińskiej.

Argentyński pacyfista przyznaje, że w popandemicznych przemianach swoją nadzieję pokłada w młodych. To oni muszą zrozumieć swoją rolę. Muszą odkryć drogi życia, duchowość, wartości. Muszą wiedzieć, że pośród blasków i cieni życia zawsze istnieje nadzieja na lepszy, bardziej braterski i sprawiedliwy świat. Peréz Esquivel porównuje ich do podziemnych nurtów solidarności, które teraz są niewidoczne dla oka, ale w pewnym momencie mogą wypłynąć na zewnątrz i połączyć się w jeden strumień. Młodzi muszą jednak przestać być jedynie widzami, muszą wziąć odpowiedzialność za swoje życie i historię. To tego wzywa ich również Papież Franciszek, chce, aby świat wreszcie ich usłyszał – uważa argentyński noblista.

W wywiadzie dla watykańskiego dziennika obszernie opisuje zgubne konsekwencje sanitarnych obostrzeń nałożonych w krajach Ameryki Łacińskiej. Choć niezbędne, by uchronić ludzi przed zakażeniem, pogłębiły kryzys gospodarczy i wzmogły bezrobocie. Peréz Esquivel apeluje więc o międzynarodową solidarność, by uchronić świat przed pandemią głodu.

Sędziwy pacyfista nie ukrywa swej chrześcijańskiej tożsamości. “Potrzebujemy modlitwy, aby iść naprzód przez życie” – mówi w wywiadzie dla watykańskiego dziennika. Przyznaje, że on sam, odmawia Ojcze nasz, prosząc o siły ducha, a także modlitwę św. Franciszka: Uczyń mnie, Panie, narzędziem Twego Pokoju. Bliska jest mu również modlitwa Charlesa de Foucault: „Ojcze mój, oddaje się w Twoje ręce”.

Papież otwiera Ogrody Watykańskie dla dzieci swoich pracowników

pt., 29/05/2020 - 14:09
Jak informuje włoski dziennik “Il Messaggero”, papież Franciszek zadecydował, że od 6 do 31 lipca Ogrody Watykańskie będą otwarte dla dzieci pracowników Stolicy Apostolskiej. To odpowiedź na trudności, przed jakimi stanęli powracający do pracy rodzice, z powodu trwającego zamknięcia włoskich szkół i przedszkoli.

“Lato dzieci w Watykanie” – to nazwa projektu, który umożliwi dzieciom korzystanie z niedostępnych na co dzień części Ogrodów Watykańskich, m.in. terenu lądowiska dla helikopterów, czy specjalnie przygotowanego kortu tenisowego w północno-zachodniej części ogrodów. Gubernatorat Państwa Watykan przygotował dla najmłodszych miejsca rekreacji, rozmieszczone w taki sposób, aby nie przeszkadzały w codziennym funkcjonowaniu Państwa Watykańskiego. W zaplanowanej ofercie, nad realizacją której czuwał ks. prał. Fernando Vergez, sekretarz Gubernatoratu, znajdzie się m.in. możliwość gry w tenisa, koszykówkę, ping-pong, a także korzystanie z dmuchanych basenów. W Auli Pawła VI dzieci otrzymają obiady oraz podwieczorek “na wynos”.

Oprócz zajęć sportowych, dla najmłodszych przygotowane są także wizyty w Muzeach Watykańskich, które nie spodziewają się w obecnym czasie dużej liczby zwiedzających, a także warsztaty artystyczne i spektakle. Każdego tygodnia przewidziana też będzie wycieczka poza mury Watykanu. Cały program letnich zajęć dedykowany jest dzieciom i młodzieży w wieku 5-14 lat. Będzie trwał od 6 do 31 lipca. Jak podkreśla “Il Messagero”, jest to pierwsza tego typu inicjatywa w Watykanie.

W Norwegii uchwalono prawo odnośnie in vitro. Krzywdzi dzieci?

pt., 29/05/2020 - 12:23
To decyzja, która depcze prawa dzieci, podjęta bez szerokiej i pogłębionej dyskusji na temat tak ważny etycznie jak ten dotyczący życia i śmierci. To słowa z dokumentu opracowanego przez ekspertów diecezji Oslo, a odnoszące się do uchwalonego przez norweski parlament (89 głosów „za”, 80 „przeciw”) w miniony wtorek, 26 maja, kontrowersyjnego prawa. Udostępnia ono samotnym kobietom zapłodnienie in vitro, zezwala na testy prenatalne, które umożliwiają eliminację dzieci chorych lub o niechcianej płci, a także uprawniają kobiety do przekazywania komórek jajowych.

Eksperci podkreślają, że powoływanie się przy uchwalaniu tego prawa na postulat postępu i konieczność zastąpienia starych przepisów nie jest argumentem. „Mówi się – czytamy w dokumencie – o potrzebie wyjścia naprzeciw pragnieniom ludzi oraz o prawie do świadomego wyboru przyszłego potomstwa, a przecież nikt nie ma prawa do posiadania dzieci, bo one są darem”.

Podkreśla się w nim także, iż przekazywanie komórek jajowych definitywnie wyklucza prawo dzieci do poznania swoich biologicznych rodziców, jak również do wzrastania w normalnej rodzinie. Do tej pory prawo zapewniało, że dziecko mogło poznać przynajmniej swoją matkę. Wraz z wejściem w życie nowego prawa nawet i to będzie niemożliwe, gdyż ważniejsze staje się prawo kobiety do posiadania dziecka, niż prawo dziecka do posiadania rodziców.

Biskup zawiesza uczestnictwo w Drodze Synodalnej

pt., 29/05/2020 - 12:20
Biskup pomocniczy archidiecezji kolońskiej, Dominik Schwaderlapp częściowo zawiesza uczestnictwo w Drodze Synodalnej – procesie dialogu na temat wewnętrznych reform w Kościele katolickim w Niemczech. W wywiadzie dla wydawanego w Würzburgu katolickiego tygodnika „Die Tagespost” ogłosił on, że wycofuje się z prac synodalnego forum dyskusyjnego „Życie w udanych związkach”, zajmującego się moralnością seksualną. „Linia, którą podąża większość ma na celu zmianę moralności seksualnej Kościoła” – powiedział bp Schwaderlapp uzasadniając swoją decyzję. Dodał, że „ta droga nie jest jego”. Zastrzegł jednak, że jest gotów nadal wnieść swój wkład w prace Drogi Synodalnej. Sprzeciw w kluczowych kwestiach

Według organizatorów Drogi Synodalnej biskup pomocniczy archidiecezji kolońskiej jest dotychczas jedynym, który wycofał się z jednego z czterech dyskusyjnych forów synodalnych. W wywiadzie bp Schwaderlapp stwierdził, że dotychczasowe dyskusje na forum, prezentujące różne poglądy, „w żadnym wypadku nie odbywały się w agresywnej, ale konstruktywnej atmosferze”. „Niemniej jednak ujawniła się masowa różnica zdań w kluczowych kwestiach” – zaznaczył.

„W przeciwieństwie do obecnego nauczania Kościoła, większość uczestników forum podtrzymuje tezę, że z seksualnością łączy się nie tylko płodność i miłość, ale także inne wartości, takie jak pożądanie i tożsamość. W związku z tym nie ma hierarchii w ramach tych wartości, które ponadto muszą być realizowane równocześnie”, wyjaśnił bp Schwaderlapp. Celem dyskusji jest też ponowna ocena środków antykoncepcyjnych, aktów homoseksualnych, masturbacji, sztucznego zapłodnienia oraz sytuacji osób rozwiedzionych, które zawarły ponownie cywilny związek małżeński. Forum zamierza kontynuować dyskusję w oparciu o wspomnianą wyżej tezę podstawową.

Ruchome piaski

Biskup zaznaczył, że nie jest zainteresowany tylko „formalnym utrzymywaniem swojego stanowiska”. Jest przekonany, że nauczanie Kościoła „prowadzi do wolności, miłości i szczęścia”. Jego zdaniem stanowisko większości uczestników forum jest, niestety, budowane na „ruchomych piaskach”.

Jednym z celów rozpoczętej w grudniu ub. r. przez Konferencję Episkopatu Niemiec i Centralny Komitet Niemieckich Katolików (ZdK) Drogi Synodalnej jest odzyskanie zaufania po skandalach nadużyć seksualnych przez ludzi Kościoła. W ciągu dwuletniego procesu zgromadzenie Drogi Synodalnej zbierze się czterokrotnie. Tematyka jest dyskutowana w czterech około 30-osobowych gremiach doradczych – forach Drogi Synodalnej i dotyczy moralności seksualnej, formy życia kapłańskiego, władzy i jej podziału oraz roli kobiet w służbie i urzędach Kościoła.

W zaplanowanej na dwa lata debacie nad reformami uczestniczy 230 osób – biskupów i świeckich. Członkowie zgromadzenia pochodzą ze wszystkich dziedzin życia Kościoła: są wśród nich biskupi i księża, asystentki i asystenci pastoralni, diakoni, przedstawiciele młodzieży, zakonnice i zakonnicy oraz pracownicy parafii i inni. Wśród gości obrad będą nuncjusz apostolski w Niemczech a także liczni obserwatorzy z Niemiec i krajów sąsiednich.

Ostrowiec Świętokrzyski: rozpoczęto kosztowny remont zabytkowej kolegiaty

pt., 29/05/2020 - 10:14
Rozpoczęty został kosztowny remont zabytkowej kolegiaty pw. św. Michała Archanioła w Ostrowcu Świętokrzyskim. W pierwszym etapie remontu ekipy budowlane zajęły się wieżą, która stwarzała największe zagrożenie.

– Co jakiś czas z wieży odpadały kawałki tynku, więc żeby nikomu nic się nie stało remont zaczęliśmy właśnie od niej. Koszt remontu wieży wyniesie ponad 150 tys. zł. Całość środków pochodzi z ofiar parafian. Na chwilę obecną nie otrzymaliśmy żadnych dofinansowań – informuje ks. prałat Jan Sarwa, proboszcz parafii.

Remont nadzoruje Wojewódzki Konserwator Zabytków w Kielcach. Podjęte prace z zaciekawieniem obserwują mieszkańcy miasta. Znajdująca się na wzgórzu kolegiata to najbardziej rozpoznawalna budowla miasta, jego symbol i wizytówka.

– Prace nie są łatwe, choć dla mieszkańców bardzo widowiskowe, ponieważ zatrudniona ekipa pracuje na wysokości 40 metrów, z użyciem specjalnego wysięgnika. Mimo to nasza świątynia cały czas jest otwarta dla wiernych. Tak prowadzimy remont, aby nie przeszkadzał on w odprawianych nabożeństwach i Mszach świętych. Konieczna jest renowacja i odnowienie całej elewacji świątyni, ale ze względu na brak środków, remont podzielony został na etapy – dodaje proboszcz.

Kolegiata pod wezwaniem św. Michała Archanioła to jeden z najstarszych zabytków miasta. Tutaj odbywały się najważniejsze wydarzenia w nowożytnej historii miasta, m.in. takiej rangi, jak obecność wizytatora apostolskiego Achillesa Rattiego, późniejszego papieża Piusa XI. Bp Wacław Świerzawski podniósł 12 czerwca 2000 r. kościół św. Michała Archanioła do godności kolegiaty i ustanowił przy niej kapitułę.

Historia kościoła parafialnego, wówczas pw. św. Uriela Archanioła, sięga 1614 roku, kiedy to został ufundowany przez księcia Janusza Ostrogskiego, właściciela dóbr opatowsko-ćmielowskich, Jego konsekracji dokonał bp W. Lubieniecki 8 sierpnia 1614 r.

Świątynia została zniszczona w czasie potopu szwedzkiego przez wojska księcia siedmiogrodzkiego Jerzego Rakoczego. Odbudowano ją i ponownie konsekrowano w 1672 r. Zmieniono wówczas patrona i w miejsce św. Uriela Archanioła obrano św. Michała Archanioła.

Kościół jest murowany, o układzie bazylikowym, przebudowany w stylu neobarokowym. Korpus poprzedzony jest od zachodu czworoboczną wieżą, z przylegającymi do niej od południa sienią i składzikiem, a od północy kaplicą pogrzebową. Wnętrze jest trójnawowe, trójprzęsłowe.

Od południowej strony prezbiterium znajduje się kaplica przykryta kopułą z latarnią. W 1944 r. wykonany został nowy kamienny ołtarz główny. Umieszczony jest w obraz Matki Boskiej Częstochowskiej, a u szczytu ołtarza – obraz patrona parafii św. Michała Archanioła.

Wracamy do normalności

pt., 29/05/2020 - 08:56
W tym roku uroczystość Zesłania Ducha Świętego ma charakter wyjątkowy, zarówno w Polsce, jak i w wielu innych krajach. Wierni bez poważniejszych przeszkód będą mogli wziąć udział w liturgii. Nie jest to rzecz jasna koniec okresu pandemii i zagrożeń dla naszego zdrowia, ale mimo wszystko powrót do tego, co kilka miesięcy temu traktowaliśmy jako normalne przejawy życia, a czego byliśmy pozbawieni. Przez niemal trzy miesiące byliśmy zamknięci z obawy przed wirusem. Przyszedł czas, by zgromadzić się jako Kościół i prosić Ducha Świętego o jego dary:

Dar mądrości – czyli dar patrzenia na rzeczywistość oczami Boga, także na wydarzenia minionych miesięcy

Dar rozumu – wnikania w tajemnice Boże i w ich świetle rozumienia głęboko tego, co najważniejsze: życia, miłości, śmierci.

Dar rady – orientacji w moralnej złożoności życia, aby zawsze wybierać dobro, a unikać zła

Dar męstwa – potrzebny w trudnych doświadczeniach życia, aby zawsze stawiać na Boga

Dar wiedzy (umiejętności) – uzdalniający do poznawania prawdy o Bogu i budowania wiedzy o sobie, ludziach i świecie na tej właśnie prawdzie.

Dar bojaźni Pańskiej – lęk przed tym, aby nie zerwać relacji z Bogiem, poczucie głębokie, że Bóg jest tajemnicą, z którą nie można igrać; lęk przed tym, że nie jest się w stanie sprostać wielkiej, Boskiej miłości, a równocześnie silne pragnienie bycia całym dla Boga. To dar, który owocuje odpowiedzialnością za siebie i innych. Bojaźń wobec Pana nie jest czymś, co miażdży, ale czymś, co poszerza serce i daje radość.

Dar pobożności -zdolności traktowania Boga jako Ojca. Czyli bycia wobec Niego na sposób synowski; prosto, z ciepłym szacunkiem, czule; wychwalając Go i adorując.

Nadszedł dzień, abyśmy powrócili do naszych świątyń i jako wspólnota już nie wirtualna, a rzeczywista, patrząc sobie w oczy modlili się wraz ze św. Janem Pawłem II: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi! Tej ziemi!”.

Tydzień Modlitw za Powołanych do Małżeństwa ‘Tak na Serio’

pt., 29/05/2020 - 02:18

30 maja, w Wigilię Zesłania Ducha Świętego rusza ogólnopolski Tydzień Modlitw za Powołanych do Małżeństwa ‘Tak na Serio’. Podczas tygodnia zostaną odnowione przyrzeczenia małżeńskie, narzeczeni otrzymają błogosławieństwo, odbędzie się także szereg spotkań tematycznych. Przede wszystkim jednak modlitwą wielu tysięcy ludzi zostaną otoczeni ci, których Pan Bóg powołuje na drogę życia małżeńskiego.

W tym roku po raz 7 wystartuje modlitewna sztafeta pomocy powołanym do małżeństwa. Nie chodzi nam – jak mówi ks. Maciej Dalibor, salwatorianin, inicjator i krajowy koordynator Tak na Serio – tylko o tych, którzy za sobą mają już ślub, albo do niego właśnie się przygotowują. Chodzi nam o wszystkich, którzy kiedyś żyli, dziś żyją lub w przyszłości będą żyli w sakramentalnym małżeństwie.

Każdego dnia Tygodnia Tak na Serio modlimy się za konkretną grupę osób. W tym roku zmieniliśmy trochę układ intencji i dodaliśmy modlitwę za wdowy i wdowców. Inną intencję, która zrodziła się z potrzeby modlitewnego towarzyszenia małżeństwom z problemami płodności, a do tej pory brzmiała: „za pragnących mieć potomstwo” rozszerzyliśmy, by modlić się tego samego dnia: „za dzieci, małżeństwa oczekujące narodzin potomstwa oraz za starające się o poczęcie”. Tego dnia chcemy też do błogosławieństwa zaprosić matki w stanie błogosławionym.

Bardzo ważnymi dla nas intencjami są co roku te za małżeństwa rozwiedzione, a także za te, które borykają się z różnymi kryzysami.

Tegoroczna edycja Tak na Serio nie będzie związana tak mocno jak poprzednie z konkretnymi parafiami. Tym razem, w związku z pandemią, przenosimy się w całości do internetu, gdzie na naszym kanale na youtubie oraz facebookowym profilu odbędą się zaplanowane modlitwy i konferencje. Edycja ta ma również swoje hasło przewodnie: „Posłuchaj mnie! Czyli o małżeńskich rozmowach”. W sytuacji, gdy ludzie więcej czasu spędzają w domach, mają też więcej okazji do tego, by ze sobą rozmawiać. To może być piękna okazja do tego, by po raz kolejny w małżeństwie się sobą zachwycić, ale może być to również przyczyna konfliktów, nieporozumień. Chcemy przez nasze konferencje dać małżeństwom narzędzia do rozwoju ich wzajemnej miłości.

W tym roku początek naszego Tygodnia zbiega się z naszym Dniem Tak na Serio, czyli ostatnią sobotą miesiąca, w którą regularnie, co miesiąc omadlamy za pomocą specjalnie ułożonej modlitwy wszystkich powołanych do małżeństwa.

Cykl konferencji rozpoczniemy spotkaniem z s. Judytą Pudełko PDDM, która pokaże nam małżeństwo jako dialog człowieka z Bogiem, a zakończymy konferencją ks. Jarosława Ogrodniczaka z projektu „Przed nami małżeństwo”, który powie nam jak korzystać w codziennym życiu z daru sakramentu małżeństwa.

Więcej informacji można znaleźć na www.taknaserio.com oraz na fb: www.facebook.com/taknaserio

O Tak na Serio:

Projekt Tak na Serio (TnS) to oddolna ogólnopolska inicjatywa, która ma na celu promowanie małżeństwa, jako powołania i związku opartego na relacji z Bogiem. Celem projektu jest otoczenie modlitwą wszystkich, których Pan Bóg wzywa na drogę życia małżeńskiego. Zwrócenie uwagi na małżeństwo jako realizację powołania i budowanie potrzeby uświęcenia związku poprzez sakrament. Projekt TnS został powołany z inicjatywy Towarzystwa Boskiego Zbawiciela (Salwatorianie), wspólnoty zakonnej założonej przez Czcigodnego Sługę Bożego o. Franciszka Marię od Krzyża Jordana. Zespół TnS tworzą wolontariusze z całej Polski, zarówno duchowni, jak i świeccy. Inicjatywę wspiera Rada ds. Rodziny Konferencji Episkopatu Polski oraz powołany z jej ramienia Krajowy Ośrodek Duszpasterstwa Rodzin.

Ks. Piasecki: kardynał Wyszyński – wielki i normalny

pt., 29/05/2020 - 00:22
Kardynał Wyszyński był jednocześnie wielki i normalny – powiedział w rozmowie z KAI ks. prałat Bronisław Piasecki. – W zmaganiach z komunistami był “pomnikowy” i mocny, ale jako ksiądz Stefan żartował z nami i podawał piłkę – mówi osobisty sekretarz Prymasa Polski. Ks. Piasecki mówi o aktualnych wątkach jego nauczania, o wizji Polski i Kościoła a także o relacjach Prymasa z kard. Wojtyłą oraz o panującej dziś w naszym kraju “walce klas”.

Tomasz Królak (KAI): Księże Prałacie, prymas Wyszyński to dla ludzi średniego i starszego pokolenia postać pomnikowa, wielka, legendarna. Jak pomnik zachowywał się na co dzień?

Ks. prałat Bronisław Piasecki: – Prawdziwa wielkość to skromność i prostota. On był skromny do tego stopnia, że niekiedy wręcz nieśmiały. Ale wiedział, jak działa na innych, bo sam kilka razy słyszałem, jak mówił: mój autorytet ciąży rozmówcy.

KAI: Miał tego świadomość.

– Tak, dlatego tym bardziej starał się być jak najbardziej prosty, zwyczajny i nie onieśmielać, a wręcz zachęcać rozmówcę do rozmowy. Kiedy w 1974 r. przyszedłem do pracy w Domu Arcybiskupów Warszawskich zapytałem, co będzie należało do moich obowiązków. Odpowiedział: będziesz w moim imieniu na progu tego domu przyjmował wszystkich wchodzących. Nie wszystkim uda się załatwić sprawę, ale każdy ma być wysłuchany i uszanowany, żeby wychodził stąd z poczuciem godności. Tak mnie instruował.

Po kilku dniach, kiedy już trochę ochłonąłem, poprosiłem: księże prymasie może jakiś dekret nominacyjny, żeby pozostał w archiwum rodzinnym?… Spojrzał na mnie ciepło i powiedział: w tym domu jest się i pracuje na zaproszenia, a nie “z dekretu”. Myślę, że to bardzo dobrze go charakteryzuje.
W domu, przy stole podawał sąsiadowi wazę z zupą czy półmisek, nalewał herbatę, żartował. Bardzo chciał tworzyć klimat bliskości. O sprawach biurowych czy tym podobnych nie rozmawiało się przy stole. Tu panowała prywatność, rodzinność.

KAI: Towarzyszył mu Ksiądz także w czasie wakacji.

– Kiedy graliśmy w piłkę, to on sam co prawda nie grał, ale chętnie nam ją podawał, kiedy potoczyła się poza boisko.

KAI: Uczestniczył w zabawie?

– Oczywiście! To były takie drobne gesty, którymi mówił: tu też jestem z wami. Nigdy żadnego wywyższania się, to było Księdzu Prymasowi obce.

KAI: Czy nie odnosi Ksiądz wrażenia, że rola, jaka przypadła kard. Wyszyńskiemu – prawdziwego przywódcy narodu, na tle komunistycznych pierwszych sekretarzy, którzy byli oczywistymi uzurpatorami – przysłoniła Wyszyńskiego – człowieka, kogoś, kto “po prostu” zawsze chciał być wierny Ewangelii?

– Władza w Polsce nie pochodziła od suwerena – narodu, lecz była z importu, z Moskwy. Nie miała umocowania społecznego, tylko zewnętrzny, moskiewski nadzór.

Słynne “non possumus” Prymasa było odpowiedzią na dekret rządu z 9 lutego 1953 r. o obsadzaniu stanowisk kościelnych. Największą karierę urzędnicy robili na walce z Kościołem. To było uciążliwe dla Kościoła, bo urzędnik z Urzędu ds. wyznań w Poznaniu w tej samej sprawie decydował odwrotnie niż urzędnik w Krakowie. Prymas proponował jakąś regulację, żeby strona kościelna miała do czego się odwołać (bo pamiętajmy, że po wojnie konstytucję przyjęto dopiero w 1952 r.).

Rząd zgodził się na porozumienie w kwietniu 1950 r., oczywiście licząc na to, że będzie to punkt wyjścia do podporządkowania sobie Kościoła. Niecałe trzy lata później uchwalono wspomniany dekret. Najkrócej mówiąc polegał on na tym, że biskupów mianuje premier, a proboszczów wojewoda. Możemy sobie wyobrazić istnienie Kościoła w takich “normach”…

Cztery miesiące po dekrecie, 4 czerwca 1953 r., odbyła się w Warszawie procesja Bożego Ciała. W latach powojennych na tę uroczystość przyjeżdżało wielu ludzi z całej Polski, 80-100 tys., bo chcieli posłuchać Prymasa. I wtedy, przemawiając przed fasadą kościoła św. Anny, powiedział wobec “ludu pracującego miast i wsi” (jak komuniści określali naród): “non possumus” – „nie możemy pozwolić”, bo to jest ingerencja w kanoniczną strukturę Kościoła. Odwołał się do ludzi, narodu, suwerena. To te słowa stały się przyczyną aresztowania Prymasa. Wcześniej słano protesty i petycje, ale władza nic sobie z tego nie robiła. Prawdziwie groźne okazało się odwołanie się do narodu.
Kiedy po uroczystości przyjechał do domu, powiedział: Nie wiadomo, czy aresztują mnie przede wakacjami czy dopiero po.

KAI: Pełna świadomość.

– Przemawiał z pełnym przekonaniem, jakie to może mieć konsekwencje, ale nie robił tego, by prowokować, ale jasno zaprezentować swoje przekonania.

Przyjechali… po wakacjach, 25 września, tuż przed północą. Pułkownik, który dowodził grupą operacyjną odczytał postanowienie rządu podpisane przez Cyrankiewicza, że: “Ze względu na szkodliwość działania wobec Polski zostaje odsunięty od urzędu arcybiskupa w Gniezna i Warszawy oraz izolowany”.
Kilka miesięcy po wyjściu z więzienia spotkał się z Gomułką. Rozmawiał z nim zresztą kilka razy. Za którymś razem dyskutowali do czwartej nad ranem. Gomułka, co sam słyszałem od Prymasa, oświadczył: „Jeszcze 20 lat i problem Kościoła w Polsce przestanie istnieć. Na co Kardynał odpowiedział: „Panie sekretarzu, 20 lat w Polsce to wy jesteście, a Kościół jest tu tysiąc lat.”

KAI: Ktoś, kto rzuca wyzwanie wszechpotężnej i – mogłoby się wydawać wówczas – wiecznej władzy, w oczach narodu staje się pomnikiem. Zwykli ludzie mogli czuć się maleńcy…

– Trzeba pamiętać, że w 1950 r. Prymas szukał kontaktu z władzą. Podpisane wówczas porozumienie okazało się jednak nietrwałe. Ratunkiem dla zagrożonego Kościoła był naród, więc wypowiadając w 1953 r. “non possumus” odwołał się do narodu. Nie po to, żeby walczyć z władzą, ale żeby Kościół mógł działać i wypełniać swoją misję zbawczą.

Użył pan, w odniesieniu do władz słowa “uzurpatorzy. Lepiej byłoby nazwać ich figurantami. Uzurpator musi być jakoś umocowany, a oni nie byli decydentami, lecz odbiorcami decyzji płynących z Moskwy.

Kościół i jego przywódca był zawsze z narodem i bardzo starał się, żeby ludzie mieli tego świadomość. Ale, uwaga, naród to nie tylko “Solidarność”. Naród to i ludzie “Solidarności” i ludzie partii, PZPR-u.

Pamiętamy przecież, jak w sierpniu 1980 r. “Solidarność” oczekiwała od Prymasa jednoznacznego poparcia. Tymczasem on mówił o narodzie, nie o “Solidarności”. Niektórzy oceniali, że: “Staruszek nie wie, o czym mówi”, że się “rozminął z nastrojami”, itd. A on pojmował to inaczej i tu widzę jego geniusz: po prostu naród to Polacy, wszyscy. Także ten, który jest uwikłany, złamany lub z jakiejkolwiek innej racji jest po tamtej stronie.

Prawdziwym reprezentantem suwerena, czyli narodu był Kościół, a w Kościele – prymas. Dlatego, o czym się nie mówi, a czego byłem świadkiem, wszyscy ambasadorzy państw zachodnich, rozpoczynając misję w Polsce, składali wizytę Prymasowi. Po pięciu latach, bo zazwyczaj tyle trwała ich kadencja, przed wyjazdem przybywali, żeby się pożegnać, bo dla nich to on reprezentował polski naród.

Kiedy we wrześniu 1967 r. przyjechał do Polski generał de Gaulle, chciał spotkać się Prymasem. Ale w niedzielę, gdy miało do tego dojść, władze uniemożliwiły to, “wywożąc” generała do Gdańska. To dobitnie pokazuje, jak kard. Wyszyński był odbierany za granicą i co znaczył dla świata.

Liberalni katolicy mieli mu za złe, że rozmawia tylko z pierwszym sekretarzem i z premierem. Tak, on tego bardzo przestrzegł. Mówił: Jeśli nie dopilnuję, to mi każą rozmawiać z dzielnicowym i wtedy nic nie załatwię. Nie robił więc tego z poczucia wielkości. To był po prostu przejaw pragmatyzmu i zdrowego rozsądku.

KAI: Co nam dziś, w zupełnie innych czasach, mówi kard. Wyszyński? Jakie wątki jego nauczania czy postawy w ogóle wydają się dziś najbardziej aktualne?

– Myślę, że ciągle aktualne pozostaje to, co podkreślał za życia: Człowiek, naród i Kościół. Człowiek, a więc szacunek dla drugiego. Każdy człowiek kocha, chce być kochany, cierpi, ma nadzieję… Wielkim zadaniem także na dziś jest autentyczne budowanie narodu i Kościoła. Poza tym: troska o rodzinę.
Moskwę zastąpiła dziś Bruksela, stąd deficyt polskości.

KAI: Myśli Ksiądz, że kard. Wyszyński zwracałby dziś uwagę na pogłębianie świadomości narodowej i troskę o zachowanie polskiej tożsamości?

– Z pewnością. Śluby narodu z 1956 r. zrodziły pierwszą solidarność Polaków. Na Jasną Górę przyjechało wtedy ponad milion pielgrzymów. Na dworcu kolejowym w Warszawie nie sprzedawano biletów do Częstochowy, jeden z biskupów w drodze z Warszawy był zatrzymywany siedem razy. Jak zebrał się tam ten milion, z całego kraju? I tam Polacy rozpoznali się po raz pierwszy: jesteśmy razem. A Śluby były skierowaną do wszystkich Polaków, zachętą do gruntownej refleksji wokół takich pojęć, jak: człowiek, osoba, rodzina, społeczeństwo, etyka, moralność, praca, odpowiedzialność.

KAI: A obchody milenijne były dobitną “powtórką”.

– Tak, inspiracją dla obchodów tysiąclecia chrztu Polski były Śluby zorganizowane 10 lat wcześniej. Cały projekt moralnej odnowy narodu w “formie” dziewięcioletniej nowenny, dał Kościołowi program duszpasterski. To była nie tylko pobożność, ale i formacja. Dalszym etapem tej formacji był program Społecznej Krucjaty Miłości, zawarty w 10 punktach i impuls do budowania cywilizacji miłości.

KAI: Zastanawiamy się dziś często nad tym, co epidemia powiedziała o naszym Kościele oraz jaki będzie po jej ustaniu. Jak patrzyłby na to kard. Wyszyński?

– Pandemia w dramatyczny sposób obnażyła myślenie niektórych ludzi Kościoła. Zamknąć kościół? Uciec, schować się…

KAI: Sugeruje Ksiądz, że Prymas Wyszyński reagowałby na zagrożenie epidemiczne inaczej? Wobec tego jak?

– Oczywiście, że inaczej, bo przecież człowiek jest zagrożony! A kto ma być blisko przy takim człowieku? Lekarz i kapłan!

KAI: Kościół się wystraszył?

– Przypomnę tylko co powiedział kilka dni temu prezydent Trump: w Stanach Zjednoczonych sklepy alkoholowe są otwarte, kliniki aborcyjne czynne, a kościoły wszystkich wyznań zamknięte. W Polsce na Wielkanoc w świątyniach obowiązywał limit pięciu osób.

KAI: A jak postrzega Ksiądz obecność myśli kard. Wyszyńskiego w przestrzeni publicznej? Czy potrafimy z niego czerpać – w życiu indywidualnym, w Kościele, w życiu społecznym, w praktyce politycznej?

– Dwa pokolenia Polaków, a może nawet trzy, wychowano w atmosferze walki klas. Nie zastanawiano się nad tym, jak pomnożyć dobro wspólne i dobro indywidualne, a cały wysiłek był skierowany na to, jak zabrać temu, kto ma, o ile jeszcze miał. Jakie to krótkowzroczne! Po kilkudziesięciu latach społeczeństwo nie miało już nic lub prawie nic. Całe dobro wspólne przejęła wąska grupa oligarchów. Dlatego Kardynał opracował Społeczną Krucjatę Miłości, która wyrosła z obchodów milenijnych.

KAI: Pierwszy punkt Krucjaty brzmi: “Szanuj każdego człowieka, bo Chrystus w nim żyje. Bądź wrażliwy na drugiego człowieka, twojego brata (siostrę)”. Gdyby choć część spuścizny Kardynała była traktowana poważnie, to chyba żylibyśmy w innej Polsce?

– Przecież i dziś wciąż mówimy o walce, a nie o szukaniu wspólnego dobra i budowaniu tego, co będzie służyło przyszłym pokoleniom. Zamiast tego rozgrywamy wszystko partyjnie. Powróciła walka klas.

KAI: A wskazania Prymasa Wyszyńskiego?

– Cóż, one przecież są, można ich słuchać, można je przeczytać. Ale nie robimy tego. Dlaczego? Dlatego, że utknęliśmy w walce klas. Najwyższą wartością społeczną jest dobro wspólne, ale nim nikt się nie przejmuje. Liczy się interes grupy. Mnie się wydaje, że społeczeństwo myśli prawidłowo, problem tkwi w stylu myślenia oligarchii politycznej. Ludzie mają naturalny zmysł wartościowania, wyczuwają, co jest dobre, a co złe, na czym trzeba się skoncentrować, co można poświęcić dla większego dobra, itd. Natomiast media zostały zdominowane przez interesy polityczne i jest to, co jest.

KAI: Może to, że czas oczekiwania na beatyfikację kardynała Wyszyńskiego nam się wydłużył, powinniśmy wykorzystać na doczytanie jego nauk?

– W Kościele nie ma przypadków. Dostaliśmy czas na refleksję. Myślę, że wszystkie te doświadczenia społeczne i polityczne będą temu sprzyjały. Może przyjdzie jakieś opamiętanie. Kiedyś mówiło się o “stylu parlamentarnym”, to coś znaczyło…

KAI: Wiosna tego roku jest wyjątkowa poprzez splot wydarzeń związanych z dwoma wielkimi postaciami Kościoła w Polsce w XX wieku: Jana Pawła II z okazji 100. rocznicy jego urodzin i Prymasa Wyszyńskiego w związku z oczekiwaną beatyfikacją.

– Obaj stanowili wielkie zagrożenie dla komunistów i liberałów. Zawsze byli razem, jak przy ołtarzu: jeden odprawiał, drugi przemawiał. Częściej przemawiał Stefan. Pamiętam ostatnią Mszę św., przed tym, jak obydwaj udali się na konklawe. To było w rzymskim kościele św. Stanisława. Odprawiał Stefan, a mówił Karol. Omawiał fragment z pytaniem Jezusa: „Piotrze, czy mnie miłujesz?” Do dziś pamiętam, jak zmagał się z tym pytaniem, jakby to było pytanie do niego. Za kilkadziesiąt godzin był już papieżem.

KAI: Władze PRL próbowały ich sobie przeciwstawiać, a nawet skłócić.

– Zawsze byli razem, więc żeby ich osłabić, usiłowali ich podzielić lub unicestwić. Jeden umierał w Warszawie, drugiego trzeba uśmiercić. Opatrzność znalazła rozwiązanie, co potwierdza dziś Kościół, że obaj są świętymi.

KAI: Prymas musiał wiedzieć, że próbuje się go skłócić z kard. Wojtyłą. Cierpiał z tego powodu, czy się tym nie przejmował?

– Poza konferencją episkopatu czy Radą Główną spędzili ze sobą dziesiątki godzin, rozmawiając w cztery oczy: w ogrodzie, w pokoju, w czasie wakacji w Bachledówce i wielu innych miejscach. Prymas przygotowywał go na swego następcę. Dlatego uzgadniali stanowiska, wyjaśniali argumentacje, a kiedy kard. Wojtyła został wybrany na papieża, zwrócił się do Prymasa: co mam robić. “Wybór przyjąć”.

Dla mnie kluczową sprawa, jeśli chodzi o ich relacje, była wizyta polskich biskupów w Niemczech, jesienią 1977 r. Zaczęło się to od słynnego listu biskupów polskich do niemieckich ze słowami: „Wybaczamy i prosimy o wybaczenie”. Jak wiadomo Niemcy odpowiedzieli na to dość powściągliwie, niemniej szybko zorientowali się, że trzeba wykazać się postawą bardziej otwartą. Dlatego przez kolejne lata przyjeżdżali do Polski kardynałowie i biskupi niemieccy, uczestnicząc w uroczystościach religijnych, m.in. w Gnieźnie, Warszawie i Częstochowie. Zaczął narastać problem proceduralny związany z rewizytą. Prymas powtarzał co roku, że jeszcze nie czas.

Po wyborze Jana Pawła I Prymas wrócił z Watykanu i pojechał do Fiszora pod Wyszkowem na odpoczynek. Po powrocie poprosił na rozmowę sekretarza Episkopatu bp. Bronisława Dąbrowskiego i powiedział mu, że nadszedł czas na rewizytę w Niemczech. Wizyta okazała się wielkim sukcesem. Rozpoczęła się w Fuldzie, u grobu św. Bonifacego, patrona Niemiec. Pierwszego wieczoru Prymas powiedział mi: “Chciałbym, żeby ktoś tym wiedział. Presja wojującego komunizmu rodzi głęboką erozję w polskim Kościele. Jeżeli to potrwa dłużej, to sami tego nie udźwigniemy. Trzeba szukać kontaktu, oparcia w innych Kościołach. Hiszpanie są daleko; Włosi są tacy, jacy są; na Francuzach nie można polegać, zostają nam Niemcy”.

W katedrze w Kolonii stałem za Prymasem, nagrywałem jego przesłanie. Powiedział wtedy, że: „Europa ma być Betlejem dla świata, to znaczy rodzić Chrystusa dla świata.„ Kardynał Karol słuchał tego, siedząc w stalli. Myślę, że to przemówienie mogło być jakąś inspiracją dla papieża Wojtyły, który jeździł od krańca do krańca Europy i świata, “rodząc Chrystusa”.

Po powrocie z Niemiec, Prymas pojechał na kilka dni do Fiszora i tam zastała go wiadomość o śmierci Jana Pawła I. Znowu trzeba było jechać na konklawe. Ale tym razem już nikt nie miał wątpliwości, kto zostanie wybrany.

KAI: Śmiertelnie już chory Prymas rozmawiał telefonicznie z rannym w zamachu Papieżem. Ksiądz był tego świadkiem. Pierwsza próba, gdy z rzymskiego szpitala zadzwonił Jan Paweł II, nie powiodła się z prozaicznych powodów: zbyt krótkiego kabla telefonicznego w domu Kardynała…

– Prymas niczego w swoim pokoju nie miał: telefonu, telewizora, radia. Trzeba było wykorzystać telefon, który stał na parterze, w sekretariacie. Rzeczywiście, przewód był zbyt krótki, więc trzeba było trochę czasu i umówiono rozmowę na następny dzień, 25 maja, w południe. Opuściłem pokój, nie było mnie przy tej rozmowie. Ale wiem, że mówił do Papieża: „Ojcze, całuję Twoje dłonie… Łączy nas cierpienie.”

KAI: A jaki był Prymas w ostatnich godzinach życia?

– Bardzo opanowany, powściągliwy, a jednocześnie świadomy swojej sytuacji.

KAI: Co dało Księdzu spotkanie z Prymasem – wielkim, a jednocześnie skromnym?

– Właśnie, w nim były te dwa wymiary. Z jednej strony miał świadomość, że reprezentuje Kościół w zmaganiach z ideologią wojującego ateizmu. Wiedział, że jest stroną i tu rzeczywiście był “pomnikowy”. W tamtych warunkach trzeba było być monumentem: inaczej oni nie rozumieli. Człowiek ciepły, znaczy – słaby, więc trzeba było pokazać moc. Natomiast gdy był księdzem Stefanem to z nami żartował i podawał piłkę. Wielki i normalny.

Służyłem do Mszy św., kiedy nie było koncelebry. Później on to robił, gdy ja odprawiałem: polewał wodą moje ręce, podawał ręczniczek. Jak prawdziwy ministrant. Uważał to za zupełnie normalne.

Co mi dało spotkanie z nim? Stojąc u Jego boku nauczyłem się odprawiać Mszę świętą, mimo, że miałem “kwalifikacje”. On nie czytał tekstu mszału, lecz tekstem wołał do Pana. Każda jego modlitwa: różaniec, Anioł Pański czy litania – to było wielkie wołanie. A nie gadanie…

***

Ks. Bronisław Piasecki (ur. 1940) przyjął święcenia kapłańskie w 1963 r. W latach 1974-1981 był osobistym sekretarzem kard. Stefana Wyszyńskiego, a następnie wicepostulatorem w Jego procesie beatyfikacyjnym. Jest doktorem teologii moralnej, prałatem Jego Świątobliwości, byłym proboszczem parafii Najświętszego Zbawiciela w Warszawie.

E. Bianchi odwołuje się od decyzji watykańskich

pt., 29/05/2020 - 00:10
Enzo Bianchi, któremu kilka dni temu Stolica Apostolska oficjalnie nakazała opuszczenie założonej przezeń Wspólnoty z Bose, odwołał się od tej decyzji, żądając „dowodów naszych braków”, aby móc „bronić się przed fałszywymi oskarżeniami”. Oświadczenie, które wydał z tej okazji, zapewnił o „stałym posłuszeństwie w sprawiedliwości i prawdzie woli papieża Franciszka, do którego żywię miłość i całkowitą cześć”.

Założyciel Wspólnoty napisał, że gdy tylko on i jego najbliżsi współpracownicy otrzymali nakaz „oddalenia się” od klasztoru, „daremnie prosiliśmy, aby pozwolono nam poznać dowody naszych niedociągnięć i abyśmy mogli bronić się przed fałszywymi oskarżeniami”. Bianchi przypomniał, że w ciągu ostatnich dwóch lat, gdy celowo częściej był nieobecny niż był na miejscu, mieszkając głównie w swej pustelni, „cierpiałem, nie mogąc wnosić swego uprawnionego wkładu jako założyciel”.

Dekret Stolicy Apostolskiej, podpisany przez sekretarza stanu kard. Pietro Parolina z datą 13 maja, nakazuje Bianchiemu „opuszczenie wspólnoty i udanie się na życie gdzie indziej”. Dokument ten, który zatwierdził „w sposób szczególny” papież Franciszek, polecał również, że Bose mają opuścić również najbliżsi współpracownicy założyciela: s. Antonella Casiraghi – była przełożona generalna (sióstr) oraz bracia Lino Breda – sekretarz Wspólnoty i Goffredo Boselli – odpowiedzialny za liturgię.

Decyzja watykańska była następstwem wizytacji, przeprowadzonej w dniach 6 grudnia 2019-6 stycznia 2020 na polecenie Watykanu przez delegację, w której skład wchodzili księża Guillermo León Arboleda Tamayo i Amedeo Cencini oraz matka Anne-Emmanuelle Devêche. W sprawozdaniu pokontrolnym, przekazanym papieżowi, przypomniano, że to Ojciec Święty zarządził tę wizytację duszpasterską, aby – uznając „kościelne i ekumeniczne znaczenie Wspólnoty oraz ważną rolę, jaką nadal ona odgrywa” – „przezwyciężyć poważne problemy i nieporozumienia, które mogłyby osłabić lub wręcz unicestwić” tę rolę. Podkreślono, że ma to być „czas słuchania przez osoby o sprawdzonym zaufaniu i mądrości”, a list sekretarza stanu „wytyczył drogę przyszłości i nadziei, wskazując ważne linie procesu odnowy, która – jak ufamy – wypełni nowym zapałem nasze życie monastyczne i ekumeniczne”.

Podkreślono w nim ponadto, że br. Bianchi „nie umiał w rzeczywistości wycofać się ani nawet odsunąć się na ubocze”, a zarzuty te potwierdziło kilkudziesięcioro jego współbraci, którzy „wypowiadali się w sposób nieskrępowany”.

Problemy, poruszane w sprawozdaniu komisji, ograniczają się wyłącznie do życia za murami klasztornymi i dotyczą zarządzania zespołem kierowniczym i administracją. Dalecy od braterskiego klimatu między „braćmi i siostrami” mnisi i mniszki Wspólnoty od lat byli „podzieleni przez nurty, waśnie i walkę o władzę” – głosi wspólny dokument trójosobowej komisji. Zwrócono uwagę, że sytuację komplikowało „celebryctwo” założyciela, uważanego przy tym za „heretyka” przez dużą część katolickich skrajnych konserwatystów a przez innych uznawanego za znakomitego twórcę dzieł duchowych i literackich.

On sam w swym oświadczeniu przyznał, że wprawdzie „trzy lata temu jako założyciel dobrowolnie ustąpiłem ze stanowiska przeora, ale rozumiem, że moja obecność mogła stanowić pewien problem”. Zapewnił jednak, że nigdy nie podważał „słowami i czynami władzy prawowitego przeora Luciano Manicardiego, mojego bliskiego współpracownika od ponad 20 lat jako mistrza nowicjatu i wiceprzeora, który dzielił ze mną w całej pełni decyzje i odpowiedzialność”.

„W tej sytuacji bardzo bolesnej dla mnie i dla wszystkich proszę, aby Stolica Apostolska pomogła nam i jeśli zrobiliśmy coś, co jest sprzeczne z duchem wspólnoty, żeby nam to powiedziała” – napisał E. Bianchi w swym odwołaniu. Zapewnił, że on i jego współpracownicy „jesteśmy gotowi prosić o miłosierdzie i udzielić go”, a „w cierpieniu i próbie prosiliśmy również i prosimy o pomaganie Wspólnocie na drodze pojednania”. Na zakończenie brat-założyciel podziękował „z całego serca” wszystkim braciom i siostrom z Bose, którzy „w tych godzinach wielkiego bólu wspierają mnie oraz wielu osobom, które mnie i nam okazały swą ludzką bliskość i swe szczere uczucie”.

„W najgłębszym smutku zawsze posłuszny, w duchu sprawiedliwości i prawdy, oddaję się woli papieża Franciszka, wobec którego żywię miłość i całkowitą część” – zakończył swe oświadczenie odsunięty założyciel Wspólnoty w Bose.

Enzo Bianchi urodził się 3 marca 1943 w Castel Boglione w Piemoncie na północy Włoch. Już w czasie studiów na Wydziale Ekonomii i Hnadlu Uniwersytetu w Turynie zetknął się z osobami różnych wyznań, z którymi stworzył jedne z pierwszych we Włoszech po Soborze Watykańskim II grupy biblijne, co z kolei skłoniło go do odkrycia na nowo życia chrześcijańskiego, zakorzenionego w Ewangelii. Doświadczenie to zaowocowało w nim pragnieniem obrania życia monastycznego.

Zaraz po studiach podjął życie pustelnicze koło Bose w prowincji Biella (w Piemoncie) i wkrótce do jego eremu dołączyło kilku jego przyjaciół z uczelni. Jako początek swej działalności wybrał 8 grudnia 1965 – uroczystość Niepokalanego Poczęcia Maryi Panny, ale też nazajutrz po zamknięciu Vaticanum II.

Wraz z pierwszymi braćmi – katolikami i protestantami – rozpoczął życie wspólnotowe w celibacie, na modlitwie i pracy. Tak narodziła się Wspólnota Monastyczna w Bose, uznana później przez Stolicę Apostolską jako prywatne stowarzyszenie wiernych. Po jej okrzepnięciu z biegiem lat Bianchi zaczął coraz bardziej poświęcać się przede wszystkim kaznodziejstwu we wspólnotach i społecznościach katolickich, protestanckich i prawosławnych. Jednocześnie, mimo kilkakrotnie powtarzanych propozycji, odmówił przyjęcia święceń kapłańskich, pragnąc pozostać „zwykłym chrześcijaninem, świeckim jak mnisi”.

Kierowana przezeń Wspólnota od wielu lat jest bardzo zaangażowana w kontakty ekumeniczne, zwłaszcza w zbliżenie z chrześcijaństwem wschodnim; w Bose odbywają się od lat sesje nt. różnych aspektów stosunków katolicko-prawosławnych.

Bianchi jest też bardzo aktywnym i płodnym pisarzem chrześcijańskim, podejmującym w swych książkach, ale też w artykułach na łamach prasy, katolickiej i nie tylko, zagadnienia religijne i bieżące tematy społeczne. Przez ponad 15 lat (do 2005) kierował czasopismem „Parola, Spirito e Vita” (Słowo, Duch i Życie) oraz był członkiem zespołu redakcyjnego międzynarodowego przeglądu teologicznego „Concilium”. W 2004 wchodził w skład delegacji watykańskiej, która na polecenie Jana Pawła II zawiozła do Moskwy ikonę Matki Bożej Kazańskiej.

W latach 2008 i 2012 uczestniczył jako ekspert w zgromadzeniach Synodu Biskupów (nt. Słowa Bożego i nowej ewangelizacji) a w 2018 jako audytor w Synodzie nt. młodzieży. W 2013 ukazała się książka „La sapienza del cuore” (Mądrość serca), zawierająca świadectwa i inne teksty biskupów i osobistości świata ekumenicznego z Włoch i zagranicy ku czci jego 70. urodzin.

22 lipca 2014 Franciszek mianował go konsultorem Papieskiej Rady Popierwania Jedności Chrześcijan. 26 grudnia 2016 Bianchi zapowiedział ustąpienie z urzędu przeora Wspólnoty w Bose i dokładnie w miesiąc później nowym przełożonym został br. Luciano Manicardi.

Msza św. w 39. rocznicę śmierci kard. Stefana Wyszyńskiego

pt., 29/05/2020 - 00:05
Bądźmy pełni nadziei, że za rok, w 40. rocznicę śmierci Prymasa Tysiąclecia, będziemy wołać „błogosławiony kardynale Wyszyński” – powiedział kard. Kazimierz Nycz. Metropolita warszawski w 39. rocznicę śmierci Prymasa Stefana Wyszyńskiego modlił się w Archikatedrze Warszawskiej, do której ze względu na obostrzenia sanitarne związane z epidemią koronawirusamogło mogło wejść ok. 150 osób.

W swojej homilii Kard. Nycz zauważył, że jeszcze kilka miesięcy temu cały Kościół oczekiwał na czerwcową beatyfikację kard. Stefana Wyszyńskiego. Nadzieje te zostały póki co przekreślone. Zdaniem duchownego, zmiana terminu uroczystości jest szansą, na jeszcze lepsze przygotowanie duchowe do tej uroczystości.

Bądźmy pełni nadziei, która wyrazi się życzeniem modlitewnym, że za rok, w 40. rocznicę śmierci, która będzie 120. rocznicą jego urodzin, będziemy wołać „błogosławiony kardynale Wyszyński” – powiedział kapłan, wyrażając nadzieję, że do beatyfikacji dojdzie w perspektywie miesięcy.

Metropolita warszawski zaznaczył, że w roku liturgicznym, w czasie między Wniebowstąpieniem Pańskim a Zesłaniem Ducha Świętego, Bóg prowadzi wiernych do wieczernika m.in. poprzez czytania mszalne. – Jesteśmy zaproszeni do wieczernika, Jezus w wieczerniku modli się również za nas. My jesteśmy owocem świadectwa i wiary apostołów – powiedział. Zaznaczył, że właśnie dlatego obecność w wieczerniku Eucharystii jest niezwykle oczekiwana. – Przychodzimy do wieczernika Wielkiego Czwartku po to by słuchać tej modlitwy Pana Jezusa za nas wszystkich – dodał.

Duchowny wyjaśnił, że w wieczerniku można usłyszeć modlitwę o jedność z Bogiem ale i z ludźmi, na wzór jedności Trójcy Świętej. Zaakcentował, że dla Prymasa Wyszyńskiego troska o jedność była bardzo ważnym wymiarem działalności. – On doskonale wiedział, że jeżeli Kościół da się podzielić, tak jak się to stało w sąsiednich krajach, to ten Kościół nie przetrwa czasu próby, jakim był tamten ustój, ateistyczny marksistowski systematem – powiedział kardynał.

Metropolita warszawski wspomniał o relacji jaka łączyła Jana Pawła II i kard. Stefana Wyszyńskiego. – Z tej pięknej współpracy narodził się wybór Karola Wojtyły na papieża Jana Pawła II. Później były jeszcze 3 lata pięknej współpracy – zauważył. – Czasem banalizujemy te relacje dwóch wielkich Polaków, dwóch wielkich biskupów. Mówiąc, że Wojtyła był w cieniu Prymasa, i odwrotnie… Myślę, że tu nie o to chodzi. Tam nie było żadnych cieni. Tam był wielki blask dwóch wielkich ludzi Kościoła, komplementarnych wobec siebie i wobec Boga – podsumował kapłan, prosząc w modlitwie na zakończenie o rychłą beatyfikację Prymasa Tysiąclecia.

W ramach przygotowania do beatyfikacji Prymasa Wyszyńskiego prof. Krzysztof Koehler – wybitny eseista i profesor nauk humanistycznych, wykładowca Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, poprowadził wykład pt. “Wizja obchodów Tysiąclecia Chrztu Polski”.

W nawiązaniu do daty rocznicy śmierci Prymasa Tysiąclecia 28 dzień miesiąca to od lat dzień modlitwy przy grobie kard. Stefana Wyszyńskiego w stołecznej Archikatedrze. Najpierw modlono się o jego beatyfikację, a od listopada 2019 roku trwa przygotowanie pastoralne i modlitwa o owoce beatyfikacji. Niewykluczone, że w przyszłości, jeśli tak zdecyduje papież, będzie to dzień liturgicznego wspomnienia Prymasa Wyszyńskiego.

Mija pół wieku od odnowienia w Kościele stanu dziewic

pt., 29/05/2020 - 00:00
Powołanie to istniało już w pierwszych wspólnotach chrześcijańskich, jednak z czasem poszło w zapomnienie. Mowa o „ordo virginum”, czyli „stanie dziewic”, który przeżył swój ponowny rozkwit dzięki papieżowi Pawłowi VI. Mija właśnie 50 lat od ogłoszenia przez niego odnowionego rytu konsekracji dziewic. Na wszystkich kontynentach jest ich około 5 tysięcy. Obecne są również w Polsce.

Z okazji tego jubileuszu w Watykanie miał się odbyć międzynarodowy kongres konsekrowanych dziewic, na który zgłosiły się przedstawicielki z 61 krajów. Z powodu pandemii spotkanie zostało jednak przełożone. Podobnie jak konsekracja niektórych z nich.

W tym gronie jest m.in. Chiara D’Onofrio, która swe śluby miała złożyć w czerwcu. Prowadzi ona dom dla byłych więźniarek, które na nowo próbują sobie ułożyć życie. Jak mówi Radiu Watykańskiemu, swe powołanie do dziewictwa odkrywała przez kilka dobrych lat. Miało to miejsce m.in. w zakładzie karnym w Rzymie, gdzie pracowała z kobietami jako wolontariuszka.

„Przede wszystkim ważny jest dla mnie w tej konsekracji element prawdziwych zaślubin, a więc życie całkowicie oddane w zjednoczeniu z Chrystusem. Drugim aspektem jest «eklezjalność», czy «diecezjalność», czyli to, że istnieje Kościół macierzysty, który mnie przyjmuje i rozpoznaje mój specyficzny charyzmat, który jest w każdej konsekrowanej dziewicy, przyjmuje go, błogosławi i posyła na świat – mówi papieskiej rozgłośni Chiara D’Onofrio. – Ta konsekracja pozostawia nas głęboko zakorzenione w świecie, pozwalając obliczu Chrystusa mocniej w nim zajaśnieć, jest to coś ważnego i pięknego. Ważny jest też wymiar siostrzanej wspólnoty. My, konsekrowane dziewice, nie jesteśmy samotnymi wyspami, nie jesteśmy też mniszkami, każda żyje osobno, ale istnieje jakby wspólna tkanina, dokładnie wpleciona w to ciało, którym jest Kościół i ludzkość, przy silnym wsparciu innych konsekrowanych, z których każda realizuje swój specyficzny charyzmat”.

Przez włączenie do stanu dziewic konsekrowane kobiety zostają mocniej wpisane w życie swych macierzystych diecezji. Żyjąc w dotychczasowych środowiskach, samodzielnie zarabiają na swoje utrzymanie, aktywnie angażują się nie tylko w życie kościelne, ale i społeczno-polityczne. Są wśród nich m.in. nauczycielki, dziennikarki, malarki, lekarki i pielęgniarki. Wyrazem konsekracji jest złota obrączka i zobowiązanie do codziennego odmawiania brewiarza.

Adhortacja posynodalna „Vita consacrata” rozróżnia pięć form życia konsekrowanego: instytuty zakonne oddane całkowicie kontemplacji, instytuty zakonne oddane dziełom apostolskim (tzw. czynne zakony), instytuty świeckie, stowarzyszenia życia apostolskiego oraz „ordo virginum” – stan dziewic, pustelników i wdów poświęconych Bogu. Ten ostatni był w pierwszych wiekach chrześcijaństwa bardzo rozpowszechnioną formą życia poświęconego Bogu, gdy nie istniało jeszcze zorganizowane życie zakonne. Później został zarzucony. Przywrócono go po wiekach w Kościele katolickim dzięki Soborowi Watykańskiemu II. 31 maja 1970 r. papież Paweł VI promulgował odnowiony ryt konsekracji dziewic.