Informacje Katolickiej Agencji Informacyjnej

Subskrybuje zawartość
Portal Katolickiej Agencji Informacyjnej
Zaktualizowano: 2 godziny 54 min. temu

Biskupi apelują o działania po kolejnych strzelaninach w USA

wt., 06/08/2019 - 09:16
Do modlitwy i konkretnych działań wzywają biskupi Stanów Zjednoczonych po trzech ostatnich strzelaninach, które miały miejsce w ubiegłym tygodniu. Niezależne przesłania wystosowali metropolita San Antonio, abp Gustavo Garcia-Siller oraz kard. Daniel DiNardo, przewodniczący konferencji amerykańskiego episkopatu.

W niedzielę po modlitwie „Anioł Pański”, do tych tragicznych wydarzeń odniósł się Papież Franciszek, wyrażając swoją duchową bliskość z ofiarami i ich rodzinami.

Pierwszy atak miał miejsce w Gilroy w Kalifornii, gdzie zginęły 3 osoby, w tym 6-letni chłopiec i 13-letnia dziewczynka. Niespełna tydzień później strzelanina w centrum handlowym, w teksańskim El Paso pochłonęła 20 ofiar. Od tej tragedii nie upłynęły 24 godziny, kiedy w Dayton, w stanie Ohio, zamachowiec zabił 9 osób, w tym swoją siostrę. Była do 22 strzelanina w Stanach Zjednoczonych w 2019 r.

Abp Gustavo Garcia-Siller, metropolita San Antonio w Teksasie wyraził wdzięczność personelowi medycznemu i policji. „Ta bezsensowna przemoc przeraża nas i przytłacza, gdyż wydaje się, że rozlewowi krwi w kraju nie ma końca” – napisał hierarcha. Wezwał do przywrócenia i odbudowania szacunku dla życia w narodzie amerykańskim. W intencji ofiar organizowane jest czuwanie modlitewne.

Watykan Benedykt XVI przyjął usuniętego z Instytutu Jana Pawła II byłego rektora

Z kolei kard. Daniel DiNardo wskazał, że plaga przemocy związanej z bronią palną rozprzestrzenia się po całym kraju w niekontrolowany sposób. „Rzeczy muszą się zmienić – zaznaczył purpurat. – Po raz kolejny wzywamy do ustanowienia skutecznego prawa, które zmierzy się z problemem tych niewyobrażalnych i morderczych przypadków, ciągle dotykających naszych wspólnot”.

Jan Paweł II odwiedzał miejsce narodzin swojego poprzednika

wt., 06/08/2019 - 09:16
Papież Jan Paweł II podczas letniego wypoczynku w Lorenzago di Cadore kilka razy odwiedzał miejsce urodzin swojego poprzednika w Canale d’Agordo. Były to wizyty o charakterze prywatnym, o których długo nikt nie wiedział.

Potwierdził to w wywiadzie dla Radia Watykańskiego były proboszcz parafii św. Jana Chrzciciela w Canale d’Agordo, ks. Andrea Tison. Wspomniał, że Papież Polak odwiedzał dom rodzinny Lucianich oraz spotykał się i rozmawiał z Edoardo Lucianim, bratem Jana Pawła I.

Po raz pierwszy Papież Wojtyła przybył do Canale d’Agordo w czasie swojej pierwszej podróży duszpasterskiej po Włoszech, dokładnie w pierwszą rocznicę wyboru Albino Lucianego na Stolicę Piotrową.

– Widziałem Jana Pawła II, kiedy w 1979 roku pierwszy raz przybył do Canale. Byłem obecny na placu, celebrowano wtedy Mszę, przyjechali także moi rodzice, przyjęliśmy Komunię świętą, zrobiono nam zdjęcia – wspominał ks. Tison. – Niestety tamto spotkanie przebiegło przy intensywnie padającym deszczu. Staliśmy pod parasolami. Było przenikliwie chłodno. Czuliśmy się jak w zimie. Wydarzenie miało miejsce 26 sierpnia. Nie mogliśmy wtedy nawet w pełni ucieszyć się jego obecnością.

130 lat temu przyszły papież wytyczył nową drogę na szczyt Alp

wt., 06/08/2019 - 09:15
130 lat temu Achille Ratti, przyszły papież Pius XI, razem z kolegą prof. Luigi Grassellim i dwoma przewodnikami Giuseppe Gadinem i Alessio Promentem, jako pierwsza z włoskich wypraw, zdobyli jeden z najwyższych szczytów w Alpach, Monte Rosa (4534 m n.p.m.), wchodząc ścianą wschodnią.

Podążali szlakiem wiodącym przez szczyt Zumstein 4552 m n.p.m. “Nie można zrobić kroku w jakimkolwiek kierunku. Temu, kto usiadł nogi zwisają w próżnię. Dotkliwe zimno. Pamiętam, że kawa była zupełnie zamarznięta, wino i jajka również nie nadawały się ani do picia, ani do jedzenia” – tak opisywał przyszły papież biwak na wysokości 4000 m.

W 1890 r. wraz z Gadinem, wytyczył on także drogę wiodącą w dół z Mont Blanc do Courmayeur, zwaną obecnie “papieskim szlakiem”, i tym samym zapewnił sobie znaczące miejsce w historii alpinizmu.

synod o amazonii Kard. Kasper: celibat nie jest wartością najwyższą

Wybrany papieżem w 1922 r. Achille Ratti nie opuścił już Watykanu i nie wrócił w Alpy, które przemierzał wzdłuż i wszerz w latach 1885-1913. Po audiencji, na którą Pius XI zaprosił włoskich przewodników górskich, Zumstein nazwano “Wzgórzem Papieża”.

W Alpach znajduje się wiele tablic upamiętniających jego górskie eskapady.

Szkoły z plastikowych cegieł

wt., 06/08/2019 - 09:14
Fundusz Narodów Zjednoczonych na rzecz Dzieci (UNICEF) wraz z kolumbijską organizacją społeczną (Conceptos Plasticos) ogłosili w Wybrzeżu Kości Słoniowej wdrażanie nowego projektu, którego celem jest budowanie nowych sal lekcyjnych z plastikowych śmieci.

Dyrektor włoskiego oddziału UNICEF-u wskazał, że tylko w samej stolicy tego afrykańskiego kraju produkuje się 280 ton plastikowych odpadów, z czego tylko 5 proc. jest poddanych recyklingowi. Zalegające sterty plastikowych śmieci są przyczyną 60 proc. zachorowań na malarię, zapalenie płuc i biegunek, z powodu których cierpi wiele dzieci.

O szczegółach projektu opowiedział w wywiadzie dla Radia Watykańskiego Paolo Rozera.

synod o amazonii Kard. Kasper: celibat nie jest wartością najwyższą

– Projekt ten narodził się, gdyż mamy bardzo duży problem z ochroną środowiska. Cały czas szukamy także nowych rozwiązań. Ów projekt więc wychodzi naprzeciw tym dwom kierunkom, czyli z jednej strony ekologia, a z drugiej nowatorskie rozwiązania – wskazał Paolo Rozera. – Dla wszystkich nas ważny jest program: świat wolny od plastiku. Ale on jest, został wyprodukowany i zużyty i teraz trzeba go odpowiednio zutylizować. Będą więc z niego robione cegły, a z nich będziemy budować szkoły w miejscach, gdzie naprawdę są bardzo potrzebne. Szacujemy, że w Wybrzeżu Kości Słoniowej potrzeba 15 tys. nowych sal lekcyjnych. Będziemy je budować w Abidżanie i w okolicy. Wybudujemy 500 takich sal. Plastik, który zostanie użyty do produkcji cegieł będzie pochodził z tych samych terenów, gdzie powstaną nowe szkoły. Taki jest bowiem plan tego projektu, aby tam, gdzie będą powstawać szkoły z plastikowych cegieł czyścić środowisko z tego materiału.

Bp Piotrowski do pielgrzymów: pielgrzymka ma zawsze szczere i czyste intencje

wt., 06/08/2019 - 08:58
Pielgrzymka ma zawsze szczere i czyste intencje – prowadzi do źródła. Szlaki, które wydepczemy, nie zaprowadzą do złego miejsca, gdzie jest zgorszenie, bród moralny i rynsztok – mówił dzisiaj w wiślickiej bazylice bp Jan Piotrowski, podczas wieczornej Mszy św. rozpoczynającej 38. Pieszą Pielgrzymkę Kielecką na Jasną Górę.

Biskup kielecki jako pielgrzym idzie z kielecką pielgrzymką.

W bazylice przypomniał znaczenie wiślickiego sanktuarium z gotycką figurą Madonny Łokietkowej Uśmiechniętej i tradycje chrzcielne sięgające w czasy przedmieszkowe. O znaczeniu sanktuarium mówił także pielgrzymom ks. prałat Wiesław Stępień, proboszcz i kustosz w Wiślicy.

W homilii biskup kielecki rozważał sens pielgrzymowania oraz tegoroczne jego motto: „Z Maryją w mocy Bożego Ducha”, mówił o czystości intencji pielgrzymowania i jedności pielgrzymiej wspólnoty.

– Wakacyjne rzesze polskich pielgrzymów – i z różnych krajów, bo będą wśród nas kapłani-pielgrzymi ze Stanów Zjednoczonych, wyruszą w drogę, aby dotrzeć pod szczyt Jasnej Góry i tam sercem pełnym miłości i zawierzenia, pokłonić się Maryi, Matce Bożego Syna, Jasnogórskiej Pani Zawierzenia i Królowej Polski – mówił biskup. Przypomniał, że niezależnie od długości pielgrzymki i dni spędzonych w drodze, wszystkim „przyświeca ten sam cel- powierzyć się Bogu przez Maryję. Ta prawda żyje w Kościele”.

– 38. Piesza Pielgrzymka Kielecka na Jasną Górę chce odkrywać sens i głębię pielgrzymowania ze świadomością, że Maryja, Matka Bożego Syna, uczy nas, jak rozważać Słowo Boże we własnym sercu – mówił hierarcha, przypominając zarazem czystość intencji pielgrzymki i szlachetność jej celów.
Maryję nazwał także „Nauczycielką wierności” w różnych rodzajach powołania: kapłańskiego, zakonnego, małżeńskiego, rodzicielskiego i in. oraz całkowitego zaufania Jezusowi.

– Trasa naszej pielgrzymki jest od lat ta sama, choć pojawiają się nowi pielgrzymi, a niektórzy z racji wieku – nie będą mogli w niej uczestniczyć, ale mogą włączyć się w 14. grupę – duchową – mówił. Biskup zachęcał, aby głębiej zastanowić się nad przyjętym przez każdego sakramentem bierzmowania, „odszukać w pamięci ten dzień, gdy wyrażaliśmy wolę życia według Bożych przykazań”; zapytywał, czy „rzeczywiście żyjemy łaską tego sakramentu i jesteśmy wierni zobowiązaniom?”. Przypomniał zarazem, że „Bóg nigdy nie zabiera nadziei na osobistą przemianę”.

Podążajmy ze świadomością, że pielgrzymka jest czasem łaski, obdarowania, serdeczności, dobroci, miłości (…) – podkreślał biskup, prosząc zarazem o modlitwę w intencji misjonarzy świeckich i duchowych, osób samotnych i chorych, wątpiących i poszukujących. – Wszyscy potrzebujemy się wzajemnie, a pielgrzymka nie wyklucza nikogo, i w tym jest piękno Kościoła – podkreślał bp Piotrowski.

Po nocy spędzonej w Wiślicy pielgrzymi wyruszą jutro w 13. grupach na pątniczy szlak. Mają do przebycia ok. 200 kilometrów. W Kielcach będą 8 sierpnia, a do Częstochowy dotrą 13 sierpnia.

Powstała pierwsza uczelnia kształcąca funkcjonariuszy Służby Więziennej

wt., 06/08/2019 - 08:38
Pierwsi studenci nowo powstałej Wyższej Szkoły Kryminologii i Penitencjarystyki złożyli ślubowanie. Główna siedziba uczelni będzie w Warszawie, ale w Kaliszu prowadzone będą zajęcia dydaktyczne. Jest to pierwsza uczelnia wyższa w stuletniej historii służb penitencjarnych w naszym kraju. Studentom pasterskiego błogosławieństwa udzielił biskup kaliski Edward Janiak.

Na bazie Centralnego Ośrodka Szkolenia Służby Więziennej w Kaliszu powstała uczelnia akademicka, która będzie szkolić przyszłe kadry więzienne. Studenci będą jednocześnie pracować i uczyć się. – Powstanie tej szkoły to istotny krok w kształceniu przyszłych kadr. Służba Więzienna była bowiem jedyną służbą, która nie miała swojej wyższej szkoły – powiedział w rozmowie z KAI wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski.

Nauka rozpocznie się jesienią, ale już dzisiaj wraz ze złożeniem przysięgi studenci odebrali akty mianowania na funkcjonariuszy służby więziennej. W przyszłości mają być wysoko wykwalifikowanymi funkcjonariuszami.

Naukę w placówce rozpocznie 50 osób, ale zainteresowanie było znacznie większe. Na jedno miejsce przypadało trzech kandydatów. – Rozpoczynamy kształcenie akademickie funkcjonariuszy służby więziennej i pierwszy raz wprowadziliśmy taki model, jak służba kandydacka, czyli jest to model podchorążych stosowanych w innych służbach – wyjaśnia ppłk Marcin Strzelec, rektor komendant Wyższej Szkoły Kryminologii i Penitencjarystyki.

Watykan Benedykt XVI przyjął usuniętego z Instytutu Jana Pawła II byłego rektora

W planach jest rozbudowa kampusu studenckiego, o czym rozmawiali z władzami miasta Kalisza przedstawiciele uczelni i Ministerstwa Sprawiedliwości.

Biskup kaliski Edward Janiak zwracając się do władz uczelni i studentów wyraził radość, że taki oddział akademicki powstaje w Kaliszu. Zapewnił, że ustanowiony zostanie duszpasterz akademicki dla tej uczelni.

Ordynariusz diecezji kaliskiej wręczył rektorowi uczelni medal papieski, który otrzymał od papieża Franciszka. Życzył siły i odwagi duchowej w prowadzeniu wyższej szkoły.

W swoim wystąpieniu prezydent Kalisza Krystian Kinastowski zapewnił wsparcie dla rozwoju uczelni.

W uroczystościach związanych z przyjęciem kandydatów na studia udział wzięli: przedstawiciele władz państwowych i samorządowych, duchowieństwo, szefowie służb mundurowych oraz reprezentanci środowisk naukowych.

Wielka Brytania: pole golfowe w… katedrze

wt., 06/08/2019 - 08:34
Wielki zielony dywan zamiast ławek, dziewięć dołków i darmowy minigolf ma przyciągnąć wiernych do anglikańskiej katedry w Rochester w Wielkiej Brytanii.

To nasza odpowiedź na słowa arcybiskupa Canterbury, Justina Welby’ego, który powiedział: “Jeśli nie umiesz bawić się w katedrze, to nie wiesz, co to zabawa” – tłumaczy ks. Matthew Rushton, promotor inicjatywy.

Pomysł ma przyciągnąć tych, którzy nigdy wcześniej nie zaglądali do katedry. Ma również cel edukacyjny – przy każdym dołku stoją reprodukcje sławnych brytyjskich mostów, np. londyńskiego Tower Bridge.

Zabawa pod nazwą “Adventure golf“, której godziny nie kolidują z porządkiem nabożeństw w świątyni, potrwa do końca sierpnia.

Dziś w Kościele święto Przemienienia Pańskiego

wt., 06/08/2019 - 05:00
Święto Przemienienia Pańskiego zwane także epifanią lub teofanią obchodzi Kościół katolicki 6 sierpnia. Liturgia tego dnia wspomina opisane w ewangeliach wydarzenie, przez które Chrystus objawił swoje bóstwo.

Czytany w liturgii ewangeliczny opis Przemienienia Pańskiego pełen jest znaczeń symbolicznych: góra, światło i obłok są w Biblii charakterystyczne dla objawień Boga. “Jezus wziął ze sobą Piotra, Jakuba i brata jego Jana i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno. Tam przemienił się wobec nich” (Mt 17,1). Twarz Jezusa zajaśniała jak słońce, szata była biała jak światło, ukazali się też Mojżesz i Eliasz a z obłoku dobiegł głos Boga.

Są oni świadkami, którzy potwierdzają widzenie Apostołów i wskazują, że całe objawienie prowadzi do Jezusa. Dodatkowym i niepodważalnym uwierzytelnieniem jest głos Ojca, który mówi: “To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!” (Mt 17,5).

Przemienienie Jezusa miało umocnić wiarę Apostołów oraz przygotować ich na przeżycie męki i śmierci Jezusa. Przemienienie ukazuje też, że do chwały objawionej przez Jezusa dochodzi się przez cierpienie i śmierć. Tak jak każda teofania (czyli objawienie bóstwa) Przemienienie Pańskie budzi fascynację i zachwyt ale zarazem lęk, dlatego św. Piotr powiedział najpierw: “dobrze, że tu jesteśmy” a w chwilę później uczniowie “upadli na twarz i bardzo się zlękli”. W religioznawstwie mówi się, że Bóg jest “mysterium fascinosum et tremendum”, czyli tajemnicą fascynującą i przerażającą.

Liturgia Nakazane święta kościelne w 2019 roku

W chrześcijaństwie wschodnim święto Przemienienia obchodzone było już w V wieku. Do dziś zajmuje ono w liturgicznym kalendarzu chrześcijańskiego Wschodu jedno z najważniejszych miejsc. Przemienienie jest też bardzo częstym motywem ikonografii wschodniej.

Na Zachodzie pierwsze wzmianki o tym święcie pochodzą z VII i VIII wieku. Bardziej upowszechniło się ono w okresie wypraw krzyżowych, kiedy bardzo popularne były pielgrzymki do Ziemi Świętej, w tym także na Górę Tabor, uznawaną za górę przemienienia.

W 1457 r. papież Kalikst III, jako wyraz wdzięczności za zwycięstwo nad Turkami odniesione 6 sierpnia 1456 r. pod Belgradem, wprowadził je do liturgii całego Kościoła katolickiego. W 1964 r. Górę Tabor odwiedził papież Paweł VI, który jako pielgrzym przemierzał Ziemię Świętą.

Ukazała się pierwsza pełna biografia Albino Lucianiego – Jana Pawła I

wt., 06/08/2019 - 04:00
Ukazała się pierwsza, pełna biografia Albino Lucianiego – papieża Jana Pawła I. Prezentacja odbyła się w Canale d’Agordo, w jego domu rodzinnym. Dokonał jej kard. Beniamino Stella, prefekt Kongregacji ds. Duchowieństwa, postulator w procesie beatyfikacyjnym Papieża Lucianiego.

Purpurat podkreślił, że charakteryzowała go pokorna i powściągliwa świętość, a także przyjazny i serdeczny sposób bycia. Był osobą prostolinijną, która nie lubiła błyszczeć. Był ponadto dobrym i uważnym pasterzem wcielającym ewangeliczną cichość.

Biografia zawiera opis ludzkiego oraz kapłańskiego profilu Sługi Bożego, przechodząc lata od narodzin do roku 1958, okres posługi biskupiej w diecezji Vittorio Veneto i w Wenecji oraz krótki czas od 10 sierpnia do 28 września 1978 roku obejmujący konklawe, które wybrało go papieżem, jego pontyfikat, a także niespodziewaną śmierć. Książka przedstawia człowieka, który naśladował Pana w sposób nadzwyczajny, służył Kościołowi jako ksiądz, biskup i niewiele ponad miesiąc jako papież nie tracąc nigdy pogodnego usposobienia oraz ubóstwa duchowego apostoła, któremu leżało na sercu ewangelizowanie dzieci i dorosłych.

Jego pierwszą „mistrzynią katechizmu” była matka, od której nauczył się szczerej wiary, modlitwy oraz zaufania do Opatrzności, doświadczając od małego ojcostwa i macierzyństwa Boga. Wyjątkowa więź łączyła go również z ojcem, którego zdjęcie nosił zawsze w portfelu. To właśnie ojciec przekazał mu swoisty testament życiowy, kiedy napisał w liście: „mam nadzieję, że jak zostaniesz księdzem, staniesz po stronie ubogich, ponieważ Chrystus zawsze opowiadał się po ich stronie”. Sposób w jaki Luciani przeżywał bycie pasterzem ludu Bożego odbija te słowa, które skierował do niego ojciec, a także łączy go bardzo ze sposobem realizowania misji przez papieża Franciszka.

Watykan Benedykt XVI przyjął usuniętego z Instytutu Jana Pawła II byłego rektora

Jego wielką troską duszpasterską było odnowione ukazanie katechizmu dzieciom i dorosłym, także przy użyciu nowych metod, do powstania których sam się przyczynił. Jako biskup z wielką gorliwością docierał do każdego zakątka diecezji, włączając się w życie odwiedzanych wspólnot. Gdy był już patriarchą Wenecji, w trudnych czasach napięć i podziałów w Kościele dała o sobie znać jego zdolność słuchania ludzi i oceny sytuacji, a także równowaga w rządach duszpasterskich. Jako następca Apostoła Piotra Luciani prezentował żywy obraz Chrystusa, dobrego pasterza.

Podkreślano dwie wyróżniające go cechy: prostotę oraz bliskość z ludem. Zdobył sobie jego serce poprzez swoją prostotę, jasność języka oraz serdeczny uśmiech wyrażający naturalną empatię.

41 lat temu zmarł papież św. Paweł VI

wt., 06/08/2019 - 04:00
Czterdzieści jeden lat temu, 6 sierpnia 1978 r., zmarł w Castel Gandolfo papież Paweł VI. 14 października ub.r. odbyła się jego kanonizacja, której dokonał papież Franciszek.

Cud do kanonizacji Pawła VI dotyczył ocalenia życia dziewczynki w łonie matki w piątym miesiącu ciąży. Była to trudna ciąża z powodu przedwczesnego pęknięcia pęcherza płodowego, co zagrażało życiu dziecka. Kilka dni po beatyfikacji papieża (19 października 2014) – mieszkająca w prowincji Werona matka pojechała do sanktuarium Matki Bożej Łaskawej w Brescii, by pomodlić się za wstawiennictwem pochodzącego stamtąd nowego błogosławionego. Wiedziała bowiem, że cud uznany do jego beatyfikacji miał również związek z trudną ciążą. Dziecko urodziło się 25 grudnia 2014 r. zdrowe i tak jest do tej pory.

Papież Franciszek darzy wielkim szacunkiem Pawła VI i wielokrotnie cytował go w swoich wystąpieniach. W homilii w czasie Mszy beatyfikacyjnej podkreślił, że „potrafił on kierować z dalekowzroczną mądrością – a czasem w samotności – sterem Nawy Piotrowej, nigdy nie tracąc radości i ufności w Panu”. „W odniesieniu do tego wielkiego papieża, odważnego chrześcijanina, niestrudzonego apostoła, przed Bogiem możemy dziś tylko wypowiedzieć słowo tak proste, a jednocześnie szczere i ważne: dziękuję! Dziękujemy ci, nasz drogi i umiłowany papieżu Pawle VI! Dziękujemy za Twoje pokorne i prorocze świadectwo miłości do Chrystusa i Jego Kościoła!” – powiedział wówczas Ojciec Święty.

Kapłan, dyplomata, arcybiskup, kardynał, papież

Paweł VI (Giovanni Battista Montini) urodził się 26 września 1897 r. w lombardzkim miasteczku Concesio koło Brescii. Jego ojciec Giorgio był dziennikarzem i propagował społeczną naukę Kościoła, działał we Włoskiej Akcji Katolickiej, był parlamentarzystą.

Święcenia kapłańskie przyszły papież przyjął 28 maja 1920 r. w Brescii, po czym kontynuował naukę i studia w Mediolanie i Rzymie, m.in. w Papieskiej Akademii Kościelnej, kształcącej dyplomatów watykańskich. W maju 1923 r. rozpoczął pracę w nuncjaturze apostolskiej w Warszawie jako sekretarz nuncjusza abp. Lorenzo Lauriego. W Polsce spędził niespełna pół roku, poznawał kraj (był m.in. na Jasnej Górze), uczył się języka, ale częste przeziębienia spowodowane surowym klimatem sprawiły, że musiał wrócić do Włoch.

Po powrocie do Rzymu ks. Montini rozpoczął pracę w Sekretariacie Stanu, będąc jednocześnie m.in. asystentem kościelnym sekcji akademickiej Włoskiej Akcji Katolickiej (1925-33) i krajowym moderatorem (kapelanem) Federacji Studentów Włoskich Uniwersytetów Katolickich (FUCI).

W 1937 r. został substytutem do spraw zwyczajnych w Sekretariacie Stanu, którym kierował wówczas kard. Eugenio Pacelli (późniejszy papież Pius XII). Na stanowisku substytuta ks. prałat Montini pozostał także po wyborze kardynała na papieża w marcu 1939 r. W latach II wojny światowej był odpowiedzialny za pomoc i opiekę nad uchodźcami.

Po wojnie Pius XII chciał na konsystorzu w styczniu 1953 r. mianować go kardynałem, ale ks. prałat Montini nie przyjął wyróżnienia. Papież powołał go więc w 1954 r. na arcybiskupa Mediolanu. Na stanowisku tym objawiły się jego talenty duszpasterskie i organizacyjne. W ciągu ponad ośmiu lat odnowił życie duchowe archidiecezji, ogłosił liczne listy i orędzia duszpasterskie, odwiedzał zakłady pracy i przyczynił się do powrotu do Kościoła wielu zeświecczonych środowisk robotniczych i intelektualnych, wspierał rozwój prasy katolickiej.

Następca Piusa XII, Jan XXIII już na pierwszym konsystorzu 15 grudnia 1958 r. mianował 61-letniego wówczas arcybiskupa Mediolanu kardynałem. A gdy ku zaskoczeniu wszystkich papież Roncalli ogłosił 25 stycznia 1959 r., decyzję o zwołaniu Soboru Watykańskiego II, nowy kardynał znalazł się w Głównej Komisji Przygotowawczej i w Komisji Techniczno-Organizacyjnej przyszłego Soboru.

Po śmierci Jana XXIII kard. Montini po dwóch dniach konklawe, 21 czerwca 1963 r. został jego następcą, przyjmując imię Pawła VI. Nowy papież mógł wznowić obrady Soboru albo zakończyć je po pierwszej sesji, tymczasem już nazajutrz po wyborze zapowiedział, że zamierza kontynuować dzieło Jana XXIII. “Właśnie temu dziełu głównie poświęcimy wszystkie nasze siły” – podkreślił.

Zmarł w święto Przemienienia Pańskiego 6 sierpnia 1978 w wieku 81 lat. Wiadomość o śmierci papieża Montiniego była zaskoczeniem i wstrząsem dla całego Kościoła i świata, gdyż w odróżnieniu od swych poprzedników, Piusa XII i Jana XXIII, do końca życia zachował aktywność.

Jeszcze w środę 2 sierpnia spotkał się z wiernymi na dziedzińcu Pałacu Apostolskiego w Castel Gandolfo na cotygodniowej audiencji, nazajutrz przyjął nowego prezydenta Włoch Sandro Pertiniego i przygotowywał rozważania przed niedzielną modlitwą “Anioł Pański”. W sobotę 5 sierpnia stan zdrowia Ojca Świętego gwałtownie się pogorszył. W niedzielę 6 sierpnia po południu pojawiły się problemy z krążeniem, o godz. 18.00 papież, leżąc uczestniczył we Mszy św., którą odprawił jego sekretarz osobisty ks. prałat Pasquale Macchi i przyjął Komunię św., po czym sekretarz stanu kard. Jean Villot udzielił mu sakramentu chorych. O godz. 19.40 Paweł VI odszedł do Domu Ojca.

Paweł VI był człowiekiem o szczególnym charakterze – wyrafinowanym intelektualistą, delikatnym i subtelnym (mówiono o nim “człowiek nieskończonej uprzejmości”), a zarazem chłodnym i nieco powściągliwym w obcowaniu z ludźmi, co nie ułatwiało mu kontaktów z otoczeniem.

Papież Soboru

Wielką zasługą Pawła VI było takie pokierowanie pracami Soboru, że stworzono warunki pełnej wolności wypowiedzi jego uczestników, przeprowadzono głębokie reformy w Kościele, zachowując nienaruszony depozyt wiary Chrystusowej.

Po Vaticanum II Paweł VI zaangażował cały swój autorytet we wprowadzanie w życie postanowień soborowych, co nie było łatwe ani proste. Z jednej strony istniał opór, głównie ze strony starszych hierarchów i katolików świeckich, obawiających się, że zbyt szybkie wprowadzanie zmian, np. języków narodowych w liturgii czy otwieranie się Kościoła na inne wyznania i religie, może doprowadzić do zamętu wśród wiernych i osłabi wiarę. Z drugiej strony papież musiał hamować największych zapaleńców, którzy zmiany soborowe chcieli wprowadzać od razu, bez odpowiedniego przygotowania duchowieństwa i wiernych.

To właśnie na fali podważania uchwał soborowych zrodził się ruch abp. Marcela Lefebvre’a. Pojawiały się inne niebezpieczne tendencje, np. próby wspólnej Eucharystii z niekatolikami, gwałtowny spadek powołań czy kwestionowanie celibatu przez księży – na pontyfikat Pawła VI przypada największa liczba wystąpień ze stanu kapłańskiego i zakonnego.

Reformator

Idąc za wnioskami ojców soborowych w sprawie reformy Kurii Rzymskiej, Paweł VI podjął się trudnego dzieła gruntownych zmian tej instytucji, będącej jakby “rządem” Kościoła.

W dniu zakończenia Soboru 7 grudnia 1965 r. ogłosił przeobrażenie dotychczasowej Kongregacji Świętego Oficjum – spadkobierczyni Świętej Inkwizycji – w Kongregację Nauki Wiary. Zmieniła się nie tylko nazwa, ale struktura i zadania tego urzędu, który odtąd miał być miejscem nie tylko troski o czystość wiary, ale również dyskusji z teologami. Ale najważniejszym posunięciem była ogólna reforma Kurii, przeprowadzona na mocy konstytucji apostolskiej “Regimini Ecclesiae Universae” z 15 sierpnia 1967 r. Papież zmieniał, likwidował jedne, tworzył inne urzędy centralne, aby centralny “rząd” Kościoła działał jak najsprawniej.

W 1969 r. przeprowadzono reformę Kalendarza Rzymskiego, co pociągnęło za sobą m.in. nowe daty wspomnień niektórych świętych i błogosławionych. We wrześniu 1965 papież po wiekach przywrócił Synod Biskupów. I to on zarządził, aby wszyscy biskupi po osiągnięciu 75. roku życia składali dymisję na ręce papieża, a w 1970 r. wydał rozporządzenie, że kardynałowie po skończeniu 80 lat nie mogą już uczestniczyć w konklawe ani pełnić stanowisk w Kurii Rzymskiej. W 1973 papież ustalił, że kardynałów wybierających nowego Biskupa Rzymu nie może być więcej niż 120.

Mąż stanu

Idąc śladami swego wielkiego poprzednika Jana XXIII, Paweł VI wypracował politykę wschodnią Stolicy Apostolską – otwarcie się na ówczesne kraje komunistyczne, szczególnie w Europie. Jako pierwszy papież przyjął w 1967 r. przywódcę sowieckiego (była to wizyta nieoficjalna), przewodniczącego Rady Najwyższej ZSRR Nikołaja Podgornego; sześciokrotnie spotykał się z ministrem spraw zagranicznych tego kraju Andriejem Gromyką. Przyjmował też w Watykanie szefów innych krajów socjalistycznych, m.in. prezydenta Jugosławii Josipa Broz Titę, przywódców Rumunii – Nicolae Ceauşescu i Węgier – Jánosa Kádára.

Wizyty te nie zawsze przekładały się np. na możliwość mianowania nowych biskupów, ale dzięki nim papież lepiej zapoznawał się z sytuacją w krajach komunistycznych, a propaganda łagodziła ton wypowiedzi antykościelnych, co nieraz prowadziło do poprawy sytuacji ludzi wierzących.

Watykan Benedykt XVI przyjął usuniętego z Instytutu Jana Pawła II byłego rektora

Polityka wschodnia miała też swoich krytyków w kołach kościelnych, zarzucano jej małą skuteczność. Zwykle dyplomaci watykańscy rozmawiali niemal wyłącznie z rządami komunistycznymi, niejako ponad głowami miejscowych biskupów. W Polsce, dzięki stanowczej postawie kard. Stefana Wyszyńskiego, udało się tego uniknąć i episkopat był jednym z partnerów rozmów.

Niezależnie od trudności papież chciał maksymalnie wykorzystać wszelkie możliwości prawne, aby ułatwić lub wręcz umożliwić normalne funkcjonowanie Kościoła w niektórych krajach, np. w Czechosłowacji.

Owocem takich założeń i “polityki małych kroków” było porozumienie z Węgrami (15 września 1964 r.) w sprawie obsady stolic biskupich i układ z Jugosławią (25 czerwca 1966 r.), po którym kraj ten jako pierwszy, rządzony przez komunistów, nawiązał 14 sierpnia 1970 stosunki dyplomatyczne ze Stolicą Apostolską.

Paweł VI był też pierwszym Biskupem Rzymu, który odwiedził w 1965 r. nowojorską siedzibę ONZ i wygłosił tam przemówienie nt. pokoju, sprawiedliwości i bezpieczeństwa na świecie. Ważną międzynarodową inicjatywą pokojową tego papieża było ustanowienie w 1967 Światowego Dnia Pokoju, obchodzonego od 1968 r. 1 stycznia.

Papież pielgrzym

Wielką nowością pontyfikatu Pawła VI były jego pielgrzymki. Wprawdzie niektórzy jego poprzednicy odbywali podróże po Państwie Kościelnym, Półwyspie Apenińskim lub do Francji, zwykle zresztą wymuszone przez władców świeckich, ale dopiero Paweł VI rozpoczął całkowicie dobrowolny “podbój świata”, odbywając w latach 1964-70 dziewięć podróży do niemal 20 państw.

Pierwszą wizytę złożył w dniach 4-6 stycznia 1964 r. w Ziemi Świętej: w Izraelu i Jordanii. Podróż ta – obok swego wymiaru historycznego – miała też charakter ekumeniczny ze względu na pierwsze od czasów rozłamu między chrześcijaństwem wschodnim i zachodnim w 1054 spotkania ze zwierzchnikami Kościołów wschodnich, m.in. z patriarchą ekumenicznym Konstantynopola Atenagorasem i patriarchą jerozolimskim Benedyktem.

Następne podróże papież Montini odbył do Indii (2-5 XII 1964), USA (ONZ; 3-4 X 1965), Portugalii (Fatima; 13 V 1967), Turcji (25-26 VII 1967), Kolumbii (22-25 VIII 1968), Szwajcarii (w Genewie odwiedził Światową Radę Kościołów i Międzynarodowe Biuro Pracy; 10 VI 1969), Ugandę (w Kampali kanonizował św. Karola Lwangę i jego towarzyszy; 31 VII-2 VIII 1969) oraz na Daleki Wschód: Filipiny, Australia, Indonezja, Hongkong i Cejlon (dziś Sri Lanka; 26 XI-5 XII 1970).

W latach 1964-77 odbył też 14 podróży do 20 miejscowości i regionów Włoch.

Ekumenizm, encykliki, kanonizacje

Działalność na rzecz jedności chrześcijan to kolejny ważny aspekt tego pontyfikatu. Na zakończenie Vaticanum II – 7 grudnia 1965 r. Paweł VI i patriarcha Atenagoras jednocześnie w Watykanie i Konstantynopolu znieśli ekskomuniki rzucone przez przedstawicieli Kościołów Wschodu i Zachodu w 1054 r. W 10 lat później, na zakończenie nabożeństwa w Kaplicy Sykstyńskiej Biskup Rzymu upadł do stóp przewodniczącego delegacji greckiej metropolity Melitona, prosząc go o wybaczenie grzechów przeciw
jedności ze strony Kościoła katolickiego.

Za pontyfikatu tego papieża rozpoczęły się oficjalne dialogi m.in. z anglikanami i luteranami oraz ożywione kontakty z Patriarchatem Moskiewskim. Paweł VI przyjął też wielu zwierzchników innych Kościołów, np. anglikańskiego arcybiskupa Canterbury Michaela Ramseya (1966) i jego następcę Donalda Coggana (1977), kilkakrotnie spotykał się z patriarchą Atenagorasem, w 1973 r. przyjął przywódcę buddystów tybetańskich Dalajlamę itp.

Paweł VI jest autorem 7 encyklik (najbardziej znaną była “Humanae vitae”), 10 konstytucji apostolskich, 6 adhortacji apostolskich, 11 listów apostolskich. Ogłosił 61 błogosławionych i 84 świętych i po raz pierwszy w dziejach, w 1970 r., dwóm kobietom przyznał tytuły doktorów Kościoła (święte: Teresa z Avili i Katarzyna ze Sieny).

Na sześciu konsystorzach mianował łącznie 143 kardynałów (w tym 3 Polaków: Karola Wojtyłę – 26 czerwca 1967, Bolesława Kominka – 5 marca 1973 i Bolesława Filipiaka – 24 maja 1976).

Paweł VI a Polska

Zawsze pamiętał o Polsce. Gdy w 1966 r. trwały obchody milenijne, kilkakrotnie dawał do zrozumienia, że chętnie przyjechałby do naszego kraju, choćby na jeden dzień, aby np. na Boże Narodzenie odprawić milenijną Mszę św. na Jasnej Górze. Jednak ówczesne władze stanowczo się temu sprzeciwiły.

28 czerwca 1972 r. Paweł VI wydał bullę “Episcoporum Poloniae coetus”, która ustanawiała diecezje na ziemiach zachodnich i północnych: we Wrocławiu, w Opolu, Gorzowie, Szczecinie-Kamieniu Pomorskim, Koszalinie-Kołobrzegu i Olsztynie.

Ojciec Święty powierzał ważne zadania Polakom. W lutym 1967 mianował bp. Władysława Rubina pierwszym sekretarzem generalnym Synodu Biskupów, w 1973 powołał bp. Andrzeja Deskura na przewodniczącego Papieskiej Komisji ds. Środków Społecznego Przekazu, a kard. Karola Wojtyłę zaprosił w marcu 1976 do wygłoszenia rekolekcji wielkopostnych dla papieża i Kurii Rzymskiej.

W 1971 r. rozpoczęły się pierwsze po II wojnie światowej oficjalne rozmowy polsko-watykańskie, które doprowadziły do ustanowienia w lipcu 1974 r. zespołu ds. stałych kontaktów roboczych między rządem PRL a Stolicą Apostolską – jedynej tego typu w polityce międzynarodowej Stolicy Świętej.

Trzeba też pamiętać, że to Paweł VI beatyfikował w 1971 r. o. Maksymiliana Kolbego, a w 1975 r. s. Marię Teresę Ledóchowską.

Autentyczny święty

Paweł VI nie był “świętym łatwym i ludowym, lecz świętym autentycznym”. – W jego nauczaniu i postępowaniu widać było Ewangelię – uważa abp Gaetano Bonicelli, były ordynariusz podrzymskiej diecezji Albano, biskup polowy Włoch i metropolita Sieny.

– Przeczytałem jego przemówienia na Soborze Watykańskim II, jego encykliki. Ale dzisiaj wystarczy mi jego arcydzieło teologiczne i duszpasterskie – adhortacja apostolska “Evangelii nuntiandi“, jej jasność, gorliwość, pasja. Angażuje życie duchowe i apostolską odpowiedzialność całego ludu Bożego. Papież Franciszek ma rację, że znalazł u papieża Montiniego źródła inspiracji dla swojego pontyfikatu – podkreśla 94-letni włoski hierarcha.

Oddano hołd ofiarom Rzezi Woli

wt., 06/08/2019 - 02:00
Przy pomniku 50 tysięcy cywilnych mieszkańców Woli wymordowanych przez Niemców podczas Powstania Warszawskiego odbyły się w poniedziałek uroczystości upamiętniające największą jednorazową masakrę ludności cywilnej w Europie w czasie II wojny światowej. W obchodach wziął udział burmistrz niemieckiej gminy Sylt Nikolas Häckel.

W uroczystości zorganizowanej w 75. rocznicę Rzezi Woli, wzięli też udział m.in. wiceprezydent Warszawy Paweł Rabiej, wicemarszałek Sejmu RP Małgorzata Gosiewska, władze dzielnicy Wola, parlamentarzyści, przedstawiciele Kancelarii Prezydenta RP, Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych, Rady Pamięci Ochrony Walk i Męczeństwa oraz IPN.

Wiceprezydent Paweł Rabiej wskazał, że Powstanie Warszawskie miało dwa oblicza: bohaterskie i tragiczne. – To nie tylko opowieść o odwadze, bohaterstwie i rozpaczliwym pragnieniu wolności, ale też opowieść o cywilnych ofiarach ludności Warszawy, o zamordowanych matkach i dzieciach, rozstrzelanych nastolatkach, czy rozrywanych granatami starcach. Te opowieści to dwie strony tej samej monety – powiedział wiceprezydent.

Zauważył, że prawda o niewyobrażalnym cierpieniu setek tysięcy mieszkańców Warszawy, na których Niemcy i ich sojusznicy mścili się za wybuch powstania jest tak samo ważna, jak prawda o odwadze żołnierzy Armii Krajowej. – Rzeź Woli na zawsze pozostanie synonimem okrucieństwa i barbarzyństwa okupantów – mówił Rabiej.

Z kolei Leszek Żukowski ze Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, przypomniał, że zgodnie z rozkazem Adolfa Hitlera Warszawa miała stać się twierdzą, broniącą przeprawy przez Wisłę, stolica miała zostać zrównana z ziemią. – Siły niemieckie do zwalczania powstania zwiększyły się. Powstańcy na Woli zmuszeni byli do wycofania się z walki z przeważającą siłą wojsk niemieckich. Niestety na miejscu pozostała bezbronna ludność cywilna, mieszkańcy, którzy stali się ofiarami bestialstwa nacierającej armii, mordującej bez litości wszystkich bez wyjątku: mężczyzn, kobiety i dzieci – wspominał kombatant.

Wojciech Konarski z Kancelarii Prezydenta RP odczytał list od Andrzeja Dudy. „Stajemy wobec wojny niewyobrażalnej, która wobec okrucieństw II wojny światowej nie miała precedensu, zbrodni, dokonanej w sposób i na skalę wcześniej nieznaną” – napisał prezydent. „Mordowano ich, aby na zawsze pochować myśl o wolnej Polsce, tymczasem Polska była, jest i będzie wolna, suwerenna i niepodległa, choć okupiona krwią wielu naszych rodaków, w tym dziesiątek tysięcy mieszkańców Woli” – przypomniał prezydent RP.

Watykan Benedykt XVI przyjął usuniętego z Instytutu Jana Pawła II byłego rektora

Gościem specjalnym uroczystości zorganizowanej na wolskim Skwerze Pamięci był burmistrz gminy Sylt Nikolas Häckel. To włodarzem tej gminy był nazistowski zbrodniarz generał SS Heinz Reinefarth, nazywany katem Warszawy. Burmistrz poprosił o przebaczenie i dozgonną pamięć o ofiarach tragedii II wojny światowej.

– Świadkowie tamtych czasów potwierdzają, że Heinz Reinefarth, jako dowódca SS był współodpowiedzialny za Rzeź Woli i masowe zbrodnie na warszawskiej ludności cywilnej – przypomniał Nikolas Häckel.

– Nie możemy cofnąć krzywd wyrządzonych narodowi polskiemu. Możemy i musimy jednak stawić czoła przeszłości, nazwać winy naszych przodków, musimy zrobić wszystko, by uświadomić naszym dzieciom i wnukom, że takie bestialskie czyny nigdy więcej nie mogą się powtórzyć – powiedział Nikolas Häckel.

Podczas uroczystości odbył się Apel Pamięci, w którym wspomniany został m.in. ks. Kazimierz Ciecierski, kapelan Szpitala Wolskiego, zamordowany przez hitlerowców. Zabrzmiała też salwa honorowa, a przedstawiciele poszczególnych instytucji oraz mieszkańców Woli złożyli pod pomnikiem wieńce.

Uroczystość zakończył Marsz Pamięci w kierunku Cmentarza Powstańców Warszawy. Znicze zapalono w parku Powstańców Warszawy na Woli, gdzie umieszczona została wystawa „Zachowajmy ich w pamięci”.

***

Rzeź Woli stanowiła bezpośrednią realizację rozkazu Adolfa Hitlera, nakazującego zburzenie Warszawy i wymordowanie wszystkich jej mieszkańców. W trakcie masakry, której punkt szczytowy przypadł w dniach 5–7 sierpnia 1944, zamordowano od 30 tys. do 65 tys. cywilnych mieszkańców Woli. Była to największa jednorazowa masakra ludności cywilnej dokonana w Europie w czasie II wojny światowej. Historyk Norman Davies uznał 5 i 6 sierpnia 1944 r. za „dwa najczarniejsze dni w historii Warszawy. Żaden ze sprawców ludobójstwa dokonanego na Woli nie został po wojnie pociągnięty do odpowiedzialności karnej.

5 sierpnia 1944 od godzin porannych na Woli trwała rzeź polskiej ludności cywilnej. Wypełniając rozkaz Hitlera esesmani i policjanci mordowali bez względu na wiek i płeć każdego schwytanego Polaka. Masowo rozstrzeliwano mieszkańców zdobytych kwartałów. Zbiorowym egzekucjom towarzyszyły gwałty na kobietach oraz masowa grabież. Cywilów, których nie zamordowano od razu, pędzono w charakterze „żywych tarcz” na powstańcze barykady. Dzień ten przeszedł do historii Woli jako „czarna sobota”.

Początkowo ludność Woli mordowano w sposób chaotyczny i bezładny – w mieszkaniach, w piwnicach, na podwórzach kamienic, na ulicach. Szereg domów podpalono, a uciekającą w panice ludność ostrzeliwano z broni maszynowej. Ukrywających się w piwnicach cywilów zabijano przy użyciu granatów. Dochodziło także do zakłuwania bezbronnych bagnetami, zakopywania rannych żywcem, roztrzaskiwania głów niemowlętom, czy wrzucania małych dzieci wraz z matkami do płonących budynków.

W drugiej połowie dnia ludność dzielnicy w bardziej zorganizowany sposób spędzano do kilku wyselekcjonowanych miejsc egzekucji przy ulicach Wolskiej i Górczewskiej, gdzie ich mordowano zazwyczaj strzałem w tył głowy lub przy użyciu broni maszynowej. Nierzadko prowadzeni na stracenie ludzie byli zmuszani do wspinania się na stos ciał osób zamordowanych przed nimi. Świadkowie wspominali, że w takich miejscach zwały trupów sięgały niekiedy ok. 25-35 metrów długości, 15-20 metrów szerokości i 2 metrów wysokości.

5 sierpnia ofiarą rzezi padli także pacjenci i personel wolskich szpitali. W godzinach popołudniowych żołnierze niemieccy wkroczyli na teren Szpitala Wolskiego przy ul. Płockiej. Likwidacja Szpitala Wolskiego przyniosła ponad 360 ofiar. W gronie zamordowanych znalazło się 60 pracowników, w tym sześciu lekarzy oraz 300 pacjentów.

W ręce Niemców wpadł tez kompleks budynków Szpitala św. Łazarza. Żołnierze podpalili szpital, a większość przebywających w nim Polaków rozstrzelali lub wymordowali za pomocą granatów. Liczba ofiar masakry dokonanej przez Niemców w Szpitalu św. Łazarza jest szacowana na ok. 1200, gdyż schroniło się tam wielu mieszkańców. W gronie zamordowanych znalazło się m.in. jedenaście sanitariuszek z patrolu sanitarnego Obwodu AK „Wola” (w tym dziesięć nastoletnich harcerek z drużyny im. Emilii Plater), a także siedem sióstr benedyktynek.

W nocy z 5 na 6 sierpnia Niemcy otrzymali znaczne posiłki. W myśl rozkazu von dem Bacha mieli oszczędzać kobiety i dzieci, nadal obowiązywał ich rozkaz rozstrzeliwania wziętych do niewoli powstańców oraz polskich mężczyzn-cywilów. 6 sierpnia zamordowano na Woli około 10 tys. Polaków. Ofiarą masakry padli m.in. mieszkańcy zdobytych tego dnia domów przy ulicach Chłodnej, Leszno, Towarowej i Żelaznej. Kontynuowano także masowe rozstrzeliwanie cywilów w opanowanych uprzednio kwartałach. Zbiorowym egzekucjom nadal towarzyszyły gwałty, grabieże i palenie domów.

6 sierpnia głównym miejscem kaźni stał się skład maszyn rolniczych fabryki Kirchmajera i Marczewskiego na Wolskiej. W gronie ofiar znaleźli się m.in. mieszkańcy domów przy ulicach Krochmalnej, Płockiej i Towarowej oraz około 50 Żydów greckich, węgierskich i rumuńskich z obozu KL Warschau przy ul. Gęsiej, uwolnionych dzień wcześniej przez AK. W nocy 5/6 sierpnia na terenie składu zamordowano także ponad 20 redemptorystów przyprowadzonych z klasztoru przy ul. Karolkowej. Łącznie w czasie rzezi Woli zginęło 30 redemptorystów z tego klasztoru – w tym 15 ojców, 9 braci koadiutorów, 5 kleryków i 1 nowicjusz.

6 sierpnia masowe egzekucje mieszkańców Woli były przeprowadzane przez Niemców również w fabryce Franaszka, gdzie zginął m. in. ojciec i inni członkowie rodziny abp. Henryka Hosera. Po południu Niemcy oraz żołnierze jednego z batalionów azerbejdżańskich wtargnęli do Szpitala Karola i Marii przy ul. Leszno 136. Szpital został spalony, a od 100 do 200 ciężko rannych i chorych zostało zamordowanych.

6 sierpnia z kościoła św. Wojciecha skierowano pierwszy transport do obozu przejściowego w Pruszkowie. Znalazło się w nim około 5 tys. ocalałych z rzezi mieszkańców Woli, którzy pieszo musieli pokonać blisko piętnastokilometrową trasę. Transport dotarł do obozu 7 sierpnia w godzinach porannych. Tego dnia pognano również do Pruszkowa kilka tysięcy polskich cywilów przetrzymywanych dotąd w halach warsztatów kolejowych na Moczydle. Po drodze Niemcy wyciągali z tłumu młodych mężczyzn, których rozstrzeliwali na miejscu.

7 sierpnia Niemcy zdobyli gmach sądów na Lesznie, a także opanowali rejon ulic Chłodnej i Elektoralnej oraz Hale Mirowskie i plac Żelaznej Bramy, gdzie oddziały niemieckie dopuściły się szeregu mordów. Jednym z głównych miejsc kaźni stały się Hale Mirowskie, gdzie między 7 a 8 sierpnia rozstrzelano ok. 700 osób. Niemcy kontynuowali także egzekucje na opanowanych w poprzednich dniach terenach Woli – m.in. w okolicach kościoła św. Wawrzyńca. 7 sierpnia zamordowano na Woli w sumie ok. 3800 Polaków.

Trwało jednocześnie wysiedlanie ludności stolicy. Płonącymi ulicami, wśród stosów trupów, tysiące mieszkańców Woli, Powiśla i Śródmieścia Północnego pognano do kościoła św. Wojciecha, a stamtąd na Dworzec Zachodni lub do Włoch, skąd wysiedleńcy byli następnie wywożeni do obozu w Pruszkowie. Towarzyszyła temu masowa grabież oraz gwałty na kobietach. Prawdopodobnie 7 sierpnia zginął na terenie Woli ks. płk Tadeusz Jachimowski ps. „Budwicz”, naczelny kapelan Armii Krajowej. Nagminnie mordowano także osoby ranne, chore i niedołężne, które opóźniały marsz lub nie miały siły iść dalej.

Począwszy od 8 sierpnia tempo akcji eksterminacyjnej ludności cywilnej na Woli wyraźnie zmalało.

Po wojnie zinwentaryzowano miejsca straceń na Woli, oznaczając je w większości wypadków piaskowcowymi tablicami. Przez długi czas nie podejmowano jednak innych działań na rzecz uczczenia ofiar ludobójstwa. Co więcej, w czasach PRL zlikwidowano wiele stawianych oddolnie znaków pamięci, w szczególności zawierających elementy symboliki religijnej.

Działania na rzecz upamiętnienia dokonanego na Woli ludobójstwa nabrały intensywności na początku XXI wieku. Obecnie zamordowanych mieszkańców dzielnicy upamiętniają, m. in.: pomnik Ofiar Rzezi Woli dłuta Ryszarda Stryjeckiego, odsłonięty w 2004 r. przy rozwidleniu ulic Leszno i al. „Solidarności”; plac Męczenników Warszawskiej Woli – niewielki ogrodzony placyk przylegający do kościoła i klasztoru oo. redemptorystów przy ul. Karolkowej, poświęcony w sierpniu 2000 r. oraz ośmiometrowy stalowy krzyż przy Górczewskiej 32. Osobna ekspozycja nt. Rzezi Woli obecna jest w Muzeum Powstania Warszawskiego. Rzeź Woli upamiętnia też 49 piaskowych tablic, umieszczonych na murach budynków w różnych punktach dzielnicy.

W 2010 roku Rada m.st. Warszawy ustanowiła 5 sierpnia Ogólnowarszawskim Dniem Pamięci Mieszkańców Woli.

Częstochowa: pielgrzymi z archidiecezji gnieźnieńskiej dotarli na Jasną Górę

pon., 05/08/2019 - 20:53
Piesza Pielgrzymka Archidiecezji Gnieźnieńskiej dotarła 5 sierpnia na Jasną Górę. Do Matki Bożej w grupach kolorowych, promienistych i rowerowych przybyło łącznie ponad tysiąc pątników. Wszystkich u celu witał Prymas Polski abp Wojciech Polak.

„Towarzyszy nam radość, że po tych dniach drogi spotykamy się na Jasnej Górze, że możemy nasze pielgrzymowanie wspólnie zakończyć, że razem jesteśmy u Matki Bożej. Towarzyszy nam także nadzieja, że droga, którą pielgrzymi odbyli i dobrze przeżyli będzie owocowała w ich życiu” – mówił podczas powitania abp Wojciech Polak.

Prymas nawiązał też do hasła tegorocznej pielgrzymki „Oto ja” oraz rozważań, które koncentrowały się wokół owoców Ducha Świętego.

„Papież Franciszek powiedział kiedyś, że ten świat bardzo potrzebuje owoców Ducha Świętego, a więc postaw, które zrodzą się z wiary – miłości, cierpliwości, opanowania, pokoju, łagodności, radości, dobroci. To wszystko rodzi się z Ducha Świętego. W czasie tegorocznego pielgrzymowania nie tylko sobie o tym przypominaliśmy, ale również – taką mam nadzieję – otworzyliśmy się na działanie Ducha Świętego i takimi postawami, takimi przymiotami będziemy w życiu owocować” – podkreślił metropolita gnieźnieński.

Na Jasną Górę dotarło łącznie 15 grup – 5 kolorowych (regionalnych) i 10 promienistych, które łączą się z tymi pierwszymi hasłem i programem, wędrują jednak własnymi, sprawdzonymi przez dziesięciolecia trasami. Ta część pielgrzymki ma swoje korzenie w czasach PRL, kiedy pielgrzymowanie na Jasną Górę było zakazane. Grupy wędrowały wówczas w rozdrobnieniu, każda inną drogą, łącząc się dopiero u tronu Jasnogórskiej Pani. Na znak jedności każda z grup niosła cząstkę krzyża, który u celu składano w całość i ten zwyczaj jest do dziś kultywowany. Krzyż składany jest co roku na jasnogórskich błoniach po dotarciu wszystkich pielgrzymkowych grup. Z nim pielgrzymi idą przed obraz Matki Bożej.

Razem z pielgrzymami pieszymi na Jasną Górę dotarły w poniedziałek także 3 grupy rowerowe. Łącznie jechało w nich ponad sto osób. Wszystkich pielgrzymów było zaś ponad tysiąc. Najmłodszy miał 2 lata, najstarszy 80 lat. W drodze pątnikom towarzyszyło 42 kapłanów, 17 kleryków i 12 sióstr zakonnych.

Pielgrzymi z archidiecezji gnieźnieńskiej pokonali ponad 300 kilometrów. Przed jasnogórski tron zanieśli intencje własne i powierzone, a także specjalne, przypisane do każdej z grup kolorowych i związane z dedykowanym im patronem. Modlili się m.in. za Ojczyznę, rodziny, młodzież, dzieci, osoby chore, prześladowanych chrześcijan. Intencją szczególną była modlitwa za Kościół i kapłanów, by byli święci i wytrwali w posłudze, a także o nowe powołania.

Dziś wieczorem pielgrzymi wezmą udział w Apelu Jasnogórskim, a jutro rano w nabożeństwie Drogi Krzyżowej na jasnogórskich wałach. Później będą uczestniczyć w Mszy św. pod przewodnictwem Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka wieńczącej tegoroczne pielgrzymowanie.

Po zakończeniu pielgrzymki diecezjalnej z Jasnej Góry wyruszy pielgrzymka kapłanów i kleryków do Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie Łagiewnikach. Duchowni z archidiecezji gnieźnieńskiej będą się modlić o Boże miłosierdzie dla kapłanów, o świętość kapłanów oraz o nowe powołania kapłańskie i zakonne.

Powstaje pierwszy od 1923 roku nowy kościół w Turcji

pon., 05/08/2019 - 18:30
Po raz pierwszy od utworzenia republiki w Turcji w 1923 roku zostanie zbudowany nowy kościół chrześcijański. Kamień węgielny pod jego budowę wmurował prezydent Recep Tayyip Erdoğan podczas uroczystości transmitowanej przez telewizję. Będzie to świątynia syryjsko-prawosławna w dzielnicy Stambułu – Bakırköy, która pomieści 700 wiernych.

Wprawdzie w tej dzielnicy jest już kościół tego wyznania, jednak jest on położony daleko od osiedla mieszkaniowego, a ponadto od dawna za ciasny. W Stambule żyje ok. 17 tys. wyznawców syryjskiego prawosławia. Dzielnica Bakırköy znajduje się w europejskiej części Stambułu i sąsiaduje z lotniskiem Atatürka.

Syryjsko-prawosławny biskup Stambułu Filiksinos Yusuf Çetin podkreślił, że jest to historyczny dzień dla jego Kościoła. W uroczystości, obok innych wysokiej rangi hierarchów syryjsko-prawosławnych, uczestniczyli także przedstawiciele Kościoła ormiańsko-apostolskiego oraz honorowy zwierzchnik prawosławia, patriarcha Bartłomiej I.

Prezydent Erdogan powiedział, że syryjscy chrześcijanie w Turcji są „synami regionu”. Podkreślił, że zadaniem państwa jest troska o to, aby chrześcijanie mieli dostateczną ilość kościołów na swoje nabożeństwa. Nowa świątynia jest – zdaniem Erdoğana – ubogaceniem Turcji. Ma być czynna za dwa lata.

Działka, na której będzie zbudowany nowy kościół, została podarowana Kościołowi katolickiemu w 1868 r. przez jednego z parafian i była wykorzystywana jako cmentarz. W 1950 r. teren został odebrany przez państwo i przekazany administracji miejskiej, zaś cmentarz zamknięto.

Watykan Benedykt XVI przyjął usuniętego z Instytutu Jana Pawła II byłego rektora

Od utworzenia w Turcji republiki w 1923 r. mniejszość chrześcijańska może remontować swoje świątynie, ale nigdy dotąd nie dostała zgody na budowę nowej. W 2009 r. ówczesny premier Erdoğan zwrócił się do władz Stambułu o wyszukanie działki pod budowę kościoła. Kolejny premier, Ahmet Davutoğlu, ogłosił oficjalnie w 2015 r. plan budowy świątyni, jednak rozpoczęcie prac utrudniała turecka biurokracja.

Zgodnie z konstytucją Turcja jest państwem świeckim. Mniejszości religijne – z wyjątkiem sunnickiego islamu – przeżywają co pewien czas trudności i dyskryminację, przypomniała ekumeniczna fundacja Pro Oriente z Wiednia. Jako mniejszości religijne państwo tureckie uznaje oficjalnie tylko Kościół grecko-prawosławny, Ormian oraz judaizm, które mają pewne, bardzo ograniczone prawa, m.in. mogą prowadzić własne szkoły.

Kościół syryjsko-prawosławny, podobnie jak katolicki, nie jest uznany za mniejszość wyznaniową. Dużym problemem dla Kościoła syryjsko-prawosławnego jest np. nauka religii, która wyjątkowo może być prowadzona tylko w Stambule.

Od czasu wojny syryjskiej i związanym z nią kryzysem uchodźców liczba wyznawców syryjskiego prawosławia w Turcji znacznie się zwiększyła. W samym tylko Stambule ta wspólnota wzrosła do 17 tys. wiernych. Jak podaje watykańska agencja Fides, ogółem w Turcji żyje 25 tys. chrześcijan syryjsko-prawosławnych.

Warszawa: zmarł ks. Wojciech Czarnowski, animator podziemnej kultury i opiekun ubogich

pon., 05/08/2019 - 17:04
Dziś nad ranem w wieku 79 lat zmarł w Warszawie ks. Wojciech Czarnowski, były proboszcz parafii Miłosierdzia Bożego na Żytniej, zaangażowany w duszpasterstwo środowisko kultury, inicjator wielu dzieł charytatywnych. Ks. Czarnowski odszedł po długiej chorobie, w szpitalu onkologicznym na Ursynowie.

Ks. Wojciech Czarnowski od 1974 r. zorganizował od podstaw życie duszpasterskie w zrujnowanym, niezagospodarowanej od czasów Powstania Warszawskiego kaplicy przy ul. Żytniej. Działalność na tym terenie prowadził przy silnym wsparciu kard. Stefana Wyszyńskiego. Prowizorycznie odbudowana przez ks. Czarnowskiego ze zniszczeń wojennych kaplica – w której modliła się ongiś św. Faustyna – stała się zaczątkiem powołanej w 1980 r. parafii pw. Miłosierdzia Bożego. Najsłynniejsza polska mistyczka, św. Faustyna Kowalska została przyjęta do mieszczącego się tutaj zakonu w 1925 r., a obecny kościół pełnił wówczas rolę zakonnej kaplicy.

Wśród wielu inicjatyw Zmarłego warto wymienić opiekę nad środowiskiem kultury. W latach 80-tych w tutejszym kościele miały miejsce liczne spektakle teatralne, koncerty, wystawy, projekcje filmowe, dyskusje i odczyty. W okresie stanu wojennego Żytnia stała się miejscem spotkań dla działaczy podziemia.

W 1983 r. historyk sztuki i kurator Janusz Bogucki oraz jego żona Nina Smolarz za zgodą rady parafialnej i przy współpracy proboszcza Czarnowskiego zorganizowali wystawę „Znak krzyża”. Uczestniczyło w niej 106 malarzy, rzeźbiarzy i fotografików a ekspozycji ich prac towarzyszyły inscenizacje teatralne, instalacje i koncerty w wykonaniu czołowych polskich artystów. Dzieła sztuki mieszały się wówczas z workami cementu, stosami cegieł i zwojami kabli; między artefaktami robotnicy pchali taczki z materiałem budowlanym.

Kościół Miłosierdzia Bożego wkrótce gościł kolejne inicjatywy artystyczne i od lata 1983 r. budynki parafialne służyły jako ważny ośrodek sztuki niezależnej. Kościół Miłosierdzia Bożego zyskał w krótkim czasie status słynnego w całym kraju dysydenckiego centrum kultury. W latach 1983–85 gościły tutaj kolejne edycje Tygodnia Kultury Chrześcijańskiej, w których uczestniczyło kilkudziesięciu pisarzy, awangardowe sztuki teatralne – często objęte zapisem cenzury, jak „Raport z Oblężonego Miasta” w wykonaniu Teatru Ósmego Dnia czy wieczory poetyckie ks. Jana Twardowskiego. W Wielki Piątek 5 kwietnia 1985 r. zespół teatralny kierowany przez Andrzeja Wajdę wystawił tu po raz pierwszy „Wieczernik” Ernesta Brylla.

W końcu lat 80-tych inicjatywom artystycznym zaczęły towarzyszyć przedsięwzięcia stricte opozycyjne. Tutaj miał miejsce “Tygodnik mówiony” animowany przez Stefana Bratkowskiego wraz z małżonką, czy seminarium poświęcone prawom człowieka, zorganizowane w 1987 r. przez Ruch Wolność i Pokój i obsadzone przez delegatów z 16 krajów. Pod koniec dekady pomieszczenia kościelne zaczęły gościć liderów pół-konspiracyjnej Solidarności. Podczas jednego z nich pod koniec 1988 r. powołano tu Komitet Obywatelski przy Lechu Wałęsie. Komitet spotykał się na Żytniej przez kilka miesięcy.

Drugą ważną sferą działalności ks. Wojciecha Czarnowskiego była pomoc charytatywna. Na terenie parafii zapoczątkował on wszechstronną opiekę nad bezdomnymi i ubogimi. Wraz z grupą świeckich powołał do życia w 1990 r. Ośrodek Charytatywny „Tylko z darów miłosierdzia”. W ramach ośrodka zorganizowano najpierw bar dla bezdomnych na Lesznie, a następnie ośrodek dla bezdomnych kobiet „Malwa” i ośrodek dla bezdomnych mężczyzn „Przystań” oraz przeznaczoną dla nich łaźnię. Ponadto codziennie zanoszono obiady ludziom schorowanym i samotnym, mieszkającym na terenie całej dzielnicy Wola. Prezesem ośrodka był Olaf Gail a jego zastępczynią Danuta Baszkowska, znana działaczka ekumeniczna. Z ośrodkiem współpracowało gospodarstwo rolne pod Warszawą prowadzone przez bezdzietne małżeństwo, które umożliwiało nie tylko pracę osobom bezdomnym ale i wytwarzało żywność dla ośrodka „Tylko z darów miłosierdzia”.

– Duszą tej całej, szeroko zakrojonej działalności dla najuboższych był ks. Wojciech Czarnowski – mówi KAI Danuta Baszkowska. – To on zarażał nas swą energią i optymizmem, przypominając, że chrześcijanin winien oddać siebie i wszystko co ma potrzebującym. Był kimś, który całą swą postawą pokazywał, że kapłan powinien być sługą sług, skupiając uwagę na ludziach cierpiących, odrzucanych i bezdomnych oraz odległych od Kościoła – dodaje.

W 2006 r. ośrodek „ Tylko z Darów Miłosierdzia” został włączony w struktury Caritas Archidiecezji Warszawskiej i aktywnie działa do dziś przy ul. Żytniej. A kościół, którego proboszczem do 1997 r. był ks. Czarnowski został przez kard. Kazimierza Nycza w 2017 r. podniesiony do rangi sanktuarium Bożego Miłosierdzia i św. Faustyny.

Podróż śladami Schumana

pon., 05/08/2019 - 17:03
Instytut Myśli Schumana zaprasza na 5-dniową podróż śladami życia i służby Roberta Schumana, jednego z trzech Ojców Założycieli Wspólnoty Europejskiej. Będzie to podróż do świata, w którym wartości chrześcijańskie wyznaczały cele, kierunki i sposoby działania wielu osób, również polityków.

Taki był Robert Schuman, człowiek skromny, uczciwy i pełen Bożego pokoju w sercu, który całym swoim życiem wprowadzał jedność, solidarność i pokój. Ten świat zanika, ale można i warto go przywrócić. Każda osoba, poprzez udział w tej podróży, może dołączyć do grona osób pragnących takiej zmiany.

Wyjazd do Metz jest związany również z jednym z projektów Instytutu Myśli Schumana pod nazwą Wspólnota Serca. Tworzymy wspólnoty w których rodziny z osobami niepełnosprawnymi na regularnych spotkaniach budują relacje z rodzinami nie mającymi osób niepełnosprawnych po to, aby sobie nawzajem pomagać w codziennych, zwykłych sprawach. 4 września w Metz na uroczystej Mszy św. w rocznicę śmierci Roberta Schumana będzie wiele osób chorych i niepełnosprawnych. Będziemy modlić się o cud uzdrowienia za wstawiennictwem Roberta Schumana. Również każda pomoc, każde otwarcie serca na rodziny z osobami niepełnosprawnymi jest cudem polegającym na przełamaniu swojego egocentryzmu i barier, jakie mamy wobec osób innych niż my.

Zapisy oraz informacje:
Instytut Myśli Schumana tel. 575 990 686, e-mail: WyjazdMetz@IMSchuman.com

Ramowy program wyjazdu:

3 września:
– 6:00 – wyjazd autokarem z Warszawy do Metz we Francji, miasta Roberta Schumana

4 września:
– 11:00-13:00 – konferencja na temat życia i służby Roberta Schumana
– 15:00 – uroczysta Msza św. w katedrze w rocznicę śmierci Roberta Schumana, modlitwa o uzdrowienie za wstawiennictwem Roberta Schumana
– 18:00 – spotkanie z Polonią w polskiej parafii, prelekcja prof. Krysiaka na temat Roberta Schumana oraz dzieł Instytutu Myśli Schumana

5 września:
– 9:00 – wyjazd do Strasburga
– 12:00-17:00 – konferencja na temat wizji Roberta Schumana wspólnej Europy opartej na wartościach chrześcijańskich, zwiedzanie Europarlamentu, zwiedzanie miasta
– 18:00-19:00 – Msza św. w polskiej parafii
– 19:00-20:00 – spotkanie z Polonią w polskiej parafii, prelekcja prof. Krysiaka na temat Roberta Schumana oraz dzieł Instytutu Myśli Schumana
– 20:30 – powrót do Metz

6 września:
– 9:00 – wyjazd do Luksemburga
– 10:00 – zwiedzanie domu rodzinnego Roberta Schumana, zwiedzanie miasta i katedry
– 12:00 – 13:00 – powrót do Metz
– 14:00 – zwiedzanie muzeum Roberta Schumana w Metz
– 16:00 – zwiedzanie miasta
– 19:00 – Msza św. w parafii polskiej

7 września:
– 6:00 – powrót do Warszawy, w drodze powrotnej wizyta w opactwie Maria Laach, z którym związany był Robert Schuman.

mp

Oleandry: jutro wyrusza 54. Marsz Szlakiem I Kompanii Kadrowej

pon., 05/08/2019 - 17:03
We wtorek 6 sierpnia z podkrakowskich Oleandrów wyruszy 54. Marsz Szlakiem Pierwszej Kompanii Kadrowej, w którym weźmie udział około 350 osób – najwięcej z Kielc i Kielecczyzny. Idąc szlakiem wytyczonym przez marszałka Piłsudskiego, obszarem głównie diecezji kieleckiej, kadrówka dotrze do Kielc za tydzień, 12 sierpnia.

Uroczystości poprzedzające wymarsz, trwały od niedzieli 4 sierpnia, gdy spotkano się w dworku w Goszczycach, następnie odbył się apel w Kwaterze Legionowej Cmentarza Rakowickiego i złożenie kwiatów na miejscach związanych z Józefem Piłsudskim i czynem legionowym w Krakowie. Dzień zakończył uroczysty capstrzyk na Kopcu Józefa Piłsudskiego na krakowskim Sowińcu. Poniedziałkowe uroczystości poprzedzające wymarsz kadrówki koncentrują się na krakowskim Rynku i na Wawelu, a jutro 6 sierpnia kadrówka wyrusza na szlak. Prowadzi on w większości przez tereny diecezji kieleckiej.

Pierwszego dnia marszu jego uczestnicy odwiedzą Słomniki i Prandocin, gdzie odbędzie się m.in. modlitwa w kościołach i zawody strzeleckie. Kolejne etapy to Miechów i Wodzisław, gdzie przewidziano pokazy sprawnościowe i konkursy wiedzy o kadrówce. W Wodzisławiu kawaleria marszowa oraz oficjalna delegacja i chętni udadzą się na cmentarz nad grób Czesława Bankiewicza „Skaut”. W piątek 9 sierpnia kadrówka dotrze do Jędrzejowa – przewidziano m.in. spotkanie w muzeum im. Przypkowskich. Niedzielną Mszę św. zaplanowano w kościele św. Bartłomieja w Chęcinach, tam także piknik i pokazy WOT oraz koncert na rynku.

W poniedziałek 12 sierpnia kadrówka wkroczy do Kielc, zatrzymując się i składając kwiaty w miejscach ważnych historycznie w tradycji marszu, m.in. przy figurze Najświętszej Maryi Panny przy ul. Krakowskiej, przed pomnikiem Czwórki Legionowej, przy pomniku komendanta Piłsudskiego na placu Wolności. Tam w obecności najwyższych władz państwowych, wojskowych i samorządowych wręczone zostaną odznaki i nagrody marszowe.

I Kompania Kadrowa wymaszerowała w nocy z 5 na 6 sierpnia 1914 r. o godzinie 2.42 w stronę Miechowa, w Michałowicach obalając rosyjskie słupy graniczne. Kompania liczyła około 160 żołnierzy. Był to pierwszy od czasów Powstania Listopadowego wymarsz wojska w polskich mundurach. Jakkolwiek w sensie militarnym był to raczej epizod, wydarzenie miało duże znaczenie społeczne i polityczne jako wyraz woli walki o niepodległą Polskę. Po zajęciu Kielc i bezskutecznej próbie przebicia się do Warszawy w celu wywołania powstania, I Kadrowa powróciła do Krakowa, stając się zalążkiem Legionów Polskich.

Pogrzeb ks. Kazimierza Orzechowskiego 8 sierpnia

pon., 05/08/2019 - 15:34
Pogrzeb zmarłego ks. Kazimierza Orzechowskiego – znanego duszpasterza i aktora – odbędzie się w czwartek, 8 sierpnia – poinformowała w poniedziałek archidiecezja warszawska. Uroczystościom pogrzebowym będzie przewodniczył metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz.

Msza św. pogrzebowa zostanie odprawiona w czwartek 8 sierpnia o godz. 12.00, w kościele sióstr wizytek przy Krakowskim Przedmieściu. Po liturgii ciało zmarłego zostanie złożone na cmentarzu w Skolimowie.

Kazimierz Orzechowski urodził się 3 marca 1929 roku w Gdańsku. Święcenia kapłańskie otrzymał z rąk kard. Stefana Wyszyńskiego w 1968 r. Był uznanym duszpasterzem środowiska artystycznego w Polsce. Od 1994 r. był związany z Domem Aktora w Skolimowie, gdzie przez piętnaście lat był kapelanem, a od 2005 r. – rezydentem.

Pierwszym powołaniem ks. Orzechowskiego było aktorstwo – był absolwentem Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Łodzi, którą ukończył w 1952 r. Grał w popularnych serialach – takich jak “Dom”, “W labiryncie”, “Złotopolscy“, w filmie Andrzeja Wajdy “Człowiek z żelaza” i opartym na noweli Jarosława Iwaszkiewicza „Pannach z Wilka”. Autor noweli napisał specjalną rolę dla ks. Orzechowskiego na zamówienie Andrzeja Wajdy. Gdy Iwaszkiewicz umierał, ks. Orzechowski pojechał do niego żeby go wyspowiadać.

Ostatni film artysty to “Jeszcze nie wieczór” Jacka Bławuta opowiada o pensjonariuszach Domu Aktora Weterana w Skolimowie. Pierwszym filmem Kazimierza Orzechowskiego – gdy jeszcze nie był księdzem – były “Spotkania” według Iwaszkiewicza.

Ks. Orzechowski był także znakomitym organizatorem i przewodnikiem pielgrzymek.

Bp Balcerek: księża nie mogą myśleć tylko o przeszłości

pon., 05/08/2019 - 14:21
Byłoby błędem, gdybyśmy oglądali się wstecz i przysłowiowo chcieli „zawracać kijem rzekę”, wspominali tylko to, co było. Właśnie w takich czasach umieścił nas Bóg, trzeba to z wiarą przyjąć – mówił do poznańskich proboszczów bp Grzegorz Balcerek z okazji święta ich patrona, św. Jana Marii Vianneya.

Spotkanie proboszczów odbyło się w parafii na poznańskim Sołaczu. Księża wysłuchali konferencji ascetycznej i wspólnie modlili się o świętość kapłanów. Bp Balcerek, który sam był proboszczem jednej z największych parafii w Poznaniu, w słowie wprowadzenia mówił, że wszyscy żyjemy w trudnych duchowo czasach dla Kościoła.

„Oczywiście, każde czasy mają swój krzyż, swoje trudności. Są nasi bracia kapłani w różnych krajach mordowani za swoje kapłaństwo, wtrącani do więzień i obozów pracy. Nie taka jest obecnie nasza udręka. Naszą udręką jest utrata autorytetu i ośmieszenie” – zauważył bp Balcerek.

Poznański biskup pomocniczy szczególną uwagę zwrócił na podważanie sensu kapłaństwa i związanego z nim życia w celibacie. „Grzechy i przestępstwa seksualne nielicznych są tak przedstawiane, jakby były popełniane przez nas wszystkich, jakby konieczne było odstąpienie od bezżeństwa dla Królestwa Bożego. Świat tego bardzo pragnie, byśmy odstąpili od ideału ukazanego przez Chrystusa, by inni mogli łatwiej usprawiedliwiać swoje grzechy” – zauważył bp Balcerek.

Zdaniem biskupa pomocniczego archidiecezji poznańskiej zjawisko utraty autorytetu jest jednak słuszną karą Bożą za grzechy kapłanów, którzy sprzeniewierzyli się powołaniu i złożonym przyrzeczeniom celibatu i posłuszeństwa.

„Niech nas nie dziwi, że nas wszystkich to dotyka, są to przecież grzechy wołające o pomstę do nieba – to znaczy będą ukarane w tym i przyszłym życiu. Nawet jeśli ci, którzy nas osądzają czynią to nieszczerze i bywa, że bardziej od dobra dzieci i młodzieży szukają okazji, by wykorzystując grzechy niektórych księży walczyć z Kościołem” – podkreślił bp Balcerek.

Poznański biskup pomocniczy przypomniał ofiarę z życia, którą złożyli księża archidiecezji poznańskiej w czasie II wojny światowej, podczas której 263 kapłanów zostało zamordowanych m.in. w niemieckim obozie w Dachau. „Co wobec tego czeka nasze pokolenie? Teraz trzeba spełniać przesłanie Ewangelii przypominane w Fatimie: pokuta, pokuta i jeszcze raz pokuta” – podkreślił bp Balcerek.

Dzień skupienia proboszczów archidiecezji poznańskiej odbywa się na początku sierpnia z okazji liturgicznego wspomnienia ich patrona, św. Jana Marii Vianneya, w pierwszym polskim kościele zbudowanym pod jego wezwaniem.

Warszawa: Piesza Praska Pielgrzymka Rodzin już na trasie

pon., 05/08/2019 - 14:02
Napełniajcie się wiarą, miłością i ufnością, by zanieść je później innym – życzył pątnikom bp Romuald Kamiński. Mszą św. w stołecznym sanktuarium Matki Bożej Ostrobramskiej zainaugurowano 36. Pieszą Praską Pielgrzymkę Rodzin. Wraz z nią po raz 13. poszła Ogólnopolska Pielgrzymka Państwowych i Ochotniczych Straży Pożarnych. W tym roku pątnikom towarzyszy hasło „W mocy Bożego Ducha”. Na Jasną Górę idzie też biskup pomocniczy diecezji warszawsko-praskiej Marek Solarczyk.

W czasie liturgii bp Kamiński podkreślił, że pielgrzymka to czas łaski, kiedy człowiek ma szansę odnowić swoją wiarę i miłość do Boga i bliźniego. – Każdy z nas potrzebuje dłuższego bądź krótszego oddalenia od codziennych spraw, od zabiegania, by podjąć refleksję nad rzeczywistości, w której funkcjonuje. Nie da się podejmować ważnych decyzji żyjąc w wirze codzienności – zwrócił uwagę duchowny.

Podkreślił, że pątniczy szlak to także okazja doświadczenie wspólnoty ludzkiej i duchowej. – Idąc przez kilka dni tę samą drogą mamy szansę spotkać ludzi, którzy podzielają nasz system wartości. To niezwykle ubogaca człowieka – przyznał bp Kamiński.

Zachęcał pątników, by z hojnością serca otwierali się na Boże słowa napełniając się łaską, pogłębiali swoją wiarę, uczyli się autentycznej miłości oraz zaufania Bogu. – To będzie wam potrzebne, kiedy wrócicie do codzienności byście byli w stanie służyć innym, by ofiarowywać im to czego będą w danej sytuacji potrzebować – powiedział biskup.

Praska Pielgrzymka Rodzin dzieli się na osiem grup różniących się wiekiem i dynamiką. Obok młodzieży akademickiej, spory odsetek stanowią rodziny, które wyruszają z małymi dziećmi. – Swoją przygodę z pielgrzymką rozpoczęłam mając kilka lat, dziś sama zabieram swoje dzieci. W tym roku najmłodsza córeczka ma pół roku. To dla całej naszej rodziny czas rekolekcji – wyznała Magdalena z Wołomina.

Najmłodsi pątnicy idą w grupie nazywanej “białaskami”, którą opiekują się alumni Wyższego Seminarium Duchownego Diecezji Warszawsko-Praskiej. Formuje się ona drugiego dnia pielgrzymki. – Obserwując dynamizm i radość dzieci wydaje się, że one dużo łatwiej znoszą trud wędrówki. Nawet w czasie postojów nie brakuje im energii – powiedział Anna z Kałuszyna.

Wraz z Pieszą Praska Pielgrzymką Rodzin po raz 13. podążyła Ogólnopolska Pielgrzymka Państwowych i Ochotniczych Straży Pożarnych. – Przed Mszą strażacy udali się do katedry warszawsko-praskiej, gdzie znajdują się relikwie ich patrona. Tam otrzymali specjalne błogosławieństwo z rąk bp. Kamińskiego. – Niech będzie to dla was czas odnowy duchowej – życzył pątnikom mundurowym biskup warszawsko-praski zachęcając, by zanieśli przed tron Matki Bożej intencje całego swojego środowiska.

Zgodnie z tradycją biskup warszawsko-praski spotka się z pielgrzymami we wspomnienie św. Teresy Benedykty od Krzyża (9 sierpnia) w sanktuarium Świętej Rodziny w Studziannej. Na Jasną Górę pątnicy dotrą 14 sierpnia.

Warszawa upamiętni Rzeź Woli – największe ludobójstwo II Wojny Światowej

pon., 05/08/2019 - 14:00
5 sierpnia o godz. 18.00 na Skwerze Pamięci u zbiegu ul. Leszno i al. Solidarności przy pomniku upamiętniającym 50 tys. cywilnych mieszkańców Woli wymordowanych przez Niemców w trakcie Powstania Warszawskiego rozpoczną się uroczystości upamiętniające to wydarzenie. Na zakończenie odbędzie się Marsz Pamięci w kierunku Cmentarza Powstańców Warszawy i zapalenie zniczy w miejscu wystawy „Zachowajmy ich w pamięci”.

Rzeź Woli stanowiła bezpośrednią realizację rozkazu Adolfa Hitlera, nakazującego zburzenie Warszawy i wymordowanie wszystkich jej mieszkańców. W trakcie masakry, której punkt szczytowy przypadł w dniach 5–7 sierpnia 1944, zamordowano od 30 tys. do 65 tys. cywilnych mieszkańców Woli. Była to największa jednorazowa masakra ludności cywilnej dokonana w Europie w czasie II wojny światowej. Historyk Norman Davies uznał 5 i 6 sierpnia 1944 r. za „dwa najczarniejsze dni w historii Warszawy. Żaden ze sprawców ludobójstwa dokonanego na Woli nie został po wojnie pociągnięty do odpowiedzialności karnej.

5 sierpnia 1944 od godzin porannych na Woli trwała rzeź polskiej ludności cywilnej. Wypełniając rozkaz Hitlera esesmani i policjanci mordowali bez względu na wiek i płeć każdego schwytanego Polaka. Masowo rozstrzeliwano mieszkańców zdobytych kwartałów. Zbiorowym egzekucjom towarzyszyły gwałty na kobietach oraz masowa grabież. Cywilów, których nie zamordowano od razu, pędzono w charakterze „żywych tarcz” na powstańcze barykady. Dzień ten przeszedł do historii Woli jako „czarna sobota”.

Początkowo ludność Woli mordowano w sposób chaotyczny i bezładny – w mieszkaniach, w piwnicach, na podwórzach kamienic, na ulicach. Szereg domów podpalono, a uciekającą w panice ludność ostrzeliwano z broni maszynowej. Ukrywających się w piwnicach cywilów zabijano przy użyciu granatów. Dochodziło także do zakłuwania bezbronnych bagnetami, zakopywania rannych żywcem, roztrzaskiwania głów niemowlętom, czy wrzucania małych dzieci wraz z matkami do płonących budynków.

W drugiej połowie dnia ludność dzielnicy w bardziej zorganizowany sposób spędzano do kilku wyselekcjonowanych miejsc egzekucji przy ulicach Wolskiej i Górczewskiej, gdzie ich mordowano zazwyczaj strzałem w tył głowy lub przy użyciu broni maszynowej. Nierzadko prowadzeni na stracenie ludzie byli zmuszani do wspinania się na stos ciał osób zamordowanych przed nimi. Świadkowie wspominali, że w takich miejscach zwały trupów sięgały niekiedy ok. 25-35 metrów długości, 15-20 metrów szerokości i 2 metrów wysokości.

5 sierpnia ofiarą rzezi padli także pacjenci i personel wolskich szpitali. W godzinach popołudniowych żołnierze niemieccy wkroczyli na teren Szpitala Wolskiego przy ul. Płockiej. Likwidacja Szpitala Wolskiego przyniosła ponad 360 ofiar. W gronie zamordowanych znalazło się 60 pracowników, w tym sześciu lekarzy, oraz 300 pacjentów.

W ręce Niemców wpadł tez kompleks budynków Szpitala św. Łazarza. Żołnierze podpalili szpital, a większość przebywających w nim Polaków rozstrzelali lub wymordowali za pomocą granatów. Liczba ofiar masakry dokonanej przez Niemców w Szpitalu św. Łazarza jest szacowana na ok. 1200, gdyż schroniło się tam wielu mieszkańców. W gronie zamordowanych znalazło się m.in. jedenaście sanitariuszek z patrolu sanitarnego Obwodu AK „Wola” (w tym dziesięć nastoletnich harcerek z drużyny im. Emilii Plater), a także siedem sióstr benedyktynek.

W nocy z 5 na 6 sierpnia Niemcy otrzymali znaczne posiłki. W myśl rozkazu von dem Bacha mieli oszczędzać kobiety i dzieci, nadal obowiązywał ich rozkaz rozstrzeliwania wziętych do niewoli powstańców oraz polskich mężczyzn-cywilów. 6 sierpnia zamordowano na Woli około 10 tys. Polaków. Ofiarą masakry padli m.in. mieszkańcy zdobytych tego dnia domów przy ulicach Chłodnej, Leszno, Towarowej i Żelaznej. Kontynuowano także masowe rozstrzeliwanie cywilów w opanowanych uprzednio kwartałach. Zbiorowym egzekucjom nadal towarzyszyły gwałty, grabieże i palenie domów.

6 sierpnia głównym miejscem kaźni stał się skład maszyn rolniczych fabryki Kirchmajera i Marczewskiego na Wolskiej. W gronie ofiar znaleźli się m.in. mieszkańcy domów przy ulicach Krochmalnej, Płockiej i Towarowej oraz około 50 Żydów greckich, węgierskich i rumuńskich z obozu KL Warschau przy ul. Gęsiej, uwolnionych dzień wcześniej przez AK. W nocy 5/6 sierpnia na terenie składu zamordowano także ponad 20 redemptorystów przyprowadzonych z klasztoru przy ul. Karolkowej. Łącznie w czasie rzezi Woli zginęło 30 redemptorystów z tego klasztoru – w tym 15 ojców, 9 braci koadiutorów, 5 kleryków i 1 nowicjusz.

6 sierpnia masowe egzekucje mieszkańców Woli były przeprowadzane przez Niemców również w fabryce Franaszka, gdzie zginął m. in. ojciec i inni członkowie rodziny abp. Henryka Hosera. Po południu Niemcy oraz żołnierze jednego z batalionów azerbejdżańskich wtargnęli do Szpitala Karola i Marii przy ul. Leszno 136. Szpital został spalony, a od 100 do 200 ciężko rannych i chorych zostało zamordowanych.

List pasterski Abp Dzięga o obecnym konflikcie: Boża Prawda kontra pogaństwo

6 sierpnia z kościoła św. Wojciecha skierowano pierwszy transport do obozu przejściowego w Pruszkowie. Znalazło się w nim około 5 tys. ocalałych z rzezi mieszkańców Woli, którzy pieszo musieli pokonać blisko piętnastokilometrową trasę. Transport dotarł do obozu 7 sierpnia w godzinach porannych. Tego dnia pognano również do Pruszkowa kilka tysięcy polskich cywilów przetrzymywanych dotąd w halach warsztatów kolejowych na Moczydle. Po drodze Niemcy wyciągali z tłumu młodych mężczyzn, których rozstrzeliwali na miejscu.

7 sierpnia Niemcy zdobyli gmach sądów na Lesznie, a także opanowali rejon ulic Chłodnej i Elektoralnej oraz Hale Mirowskie i plac Żelaznej Bramy, gdzie oddziały niemieckie dopuściły się szeregu mordów. Jednym z głównych miejsc kaźni stały się Hale Mirowskie, gdzie między 7 a 8 sierpnia rozstrzelano ok. 700 osób. Niemcy kontynuowali także egzekucje na opanowanych w poprzednich dniach terenach Woli – m.in. w okolicach kościoła św. Wawrzyńca. 7 sierpnia zamordowano na Woli w sumie ok. 3800 Polaków.

Trwało jednocześnie wysiedlanie ludności stolicy. Płonącymi ulicami, wśród stosów trupów, tysiące mieszkańców Woli, Powiśla i Śródmieścia Północnego pognano do kościoła św. Wojciecha, a stamtąd na Dworzec Zachodni lub do Włoch, skąd wysiedleńcy byli następnie wywożeni do obozu w Pruszkowie. Towarzyszyła temu masowa grabież oraz gwałty na kobietach. Prawdopodobnie 7 sierpnia zginął na terenie Woli ks. płk Tadeusz Jachimowski ps. „Budwicz”, naczelny kapelan Armii Krajowej. Nagminnie mordowano także osoby ranne, chore i niedołężne, które opóźniały marsz lub nie miały siły iść dalej.

Począwszy od 8 sierpnia tempo akcji eksterminacyjnej ludności cywilnej na Woli wyraźnie zmalało.

Po wojnie zinwentaryzowano miejsca straceń na Woli, oznaczając je w większości wypadków piaskowcowymi tablicami. Przez długi czas nie podejmowano jednak innych działań na rzecz uczczenia ofiar ludobójstwa. Co więcej, w czasach PRL zlikwidowano wiele stawianych oddolnie znaków pamięci, w szczególności zawierających elementy symboliki religijnej.

Działania na rzecz upamiętnienia dokonanego na Woli ludobójstwa nabrały intensywności na początku XXI wieku. Obecnie zamordowanych mieszkańców dzielnicy upamiętniają, m. in.: pomnik Ofiar Rzezi Woli dłuta Ryszarda Stryjeckiego, odsłonięty w 2004 r. przy rozwidleniu ulic Leszno i al. „Solidarności”; plac Męczenników Warszawskiej Woli – niewielki ogrodzony placyk przylegający do kościoła i klasztoru oo. redemptorystów przy ul. Karolkowej, poświęcony w sierpniu 2000 r. oraz ośmiometrowy stalowy krzyż przy Górczewskiej 32. Osobna ekspozycja nt. Rzezi Woli obecna jest w Muzeum Powstania Warszawskiego. Rzeź Woli upamiętnia też 49 piaskowych tablic, umieszczonych na murach budynków w różnych punktach dzielnicy.

W 2010 roku Rada m.st. Warszawy ustanowiła 5 sierpnia Dniem Pamięci Mieszkańców Woli.