Informacje Katolickiej Agencji Informacyjnej

Subskrybuje zawartość
Portal Katolickiej Agencji Informacyjnej
Zaktualizowano: 5 min. 23 sek. temu

W październiku obchody 103. rocznicy zakończenia objawień w Fatimie

czw., 28/05/2020 - 13:00
W dniach 12 i 13 października w sanktuarium Matki Bożej Różańcowej w Fatimie odbędą się obchody 103. rocznicy zakończenia objawień maryjnych – oznajmił rektorat tego portugalskiego miejsca kultu. “Po zakończeniu pandemii koronawirusa sanktuarium podejmie na nowo normalną działalność duszpasterską i będzie gotowe na przyjęcie grup pielgrzymów, którzy w tym roku przybędą do Cova da Iria, aby składać dziękczynienie za życie w Bogu” – podała rzeczniczka sanktuarium Carmo Rodeia.

Zapowiedziała też, że międzynarodowej pielgrzymce rocznicowej w październiku, która zamknie cykl peregrynacji upamiętniających objawienia z 1917 r., będzie przewodniczył arcybiskup Panamy José Domingo Ulloa.

Po okresie restrykcji wprowadzonych z powodu epidemii koronawirusa, obowiązujących od 14 marca, sanktuarium w Fatimie otwarto we wtorek 26 maja. Miejscowe władze przewidują, że pierwsze Msze św. z udziałem wiernych zostaną tam odprawione w sobotę 30 bm. W najbliższych tygodniach będą one sprawowane na głównym placu sanktuarium lub wewnątrz bazyliki Trójcy Przenajświętszej. Obiekt ten jest największą świątynią Portugalii.

sylwetkaDziś 39. rocznica śmierci kard. Wyszyńskiego

Jednocześnie ogłoszono, że warunkiem uczestnictwa w nabożeństwach w Fatimie będzie noszenie masek ochronnych. Wstęp na teren sanktuarium będzie możliwy po wcześniejszym zdezynfekowaniu rąk przez wiernych.

W niedzielę premiera nowych utworów dyrygenta ŚDM w Polsce

czw., 28/05/2020 - 12:31
W najbliższą niedzielę odbędzie się internetowa premiera nowych utworów jednego z czołowych kompozytorów polskiej muzyki liturgicznej oraz dyrygenta chóru i orkiestry podczas ŚDM w Polsce. „Jutrznię Paschalną” o. Dawida Kusza OP zaprezentuje Dominikański Ośrodek Liturgiczny w Krakowie.

Poszczególne utwory zostały w dziele ułożone na kształt tradycyjnej Jutrzni, czyli modlitwy porannej, znanej z Liturgii Godzin. – Zainteresowani usłyszą premierowo „Psalm 63” i „Psalm 149” na chór mieszany a cappella oraz „Kantyk Trzech Młodzieńców” na kwartet solistów, chór mieszany i organy. Aby podkreślić maryjny charakter kończącego się miesiąca maja, w programie znalazł się także utwór „Ave Virgo Sanctissima” – zapowiada twórca.

Utwory, które będzie można poznać w niedzielę, dominikanin napisał w tym roku i będzie to pierwsza publiczna prezentacja tych kompozycji. Koncert odbędzie się w pięknej scenerii Bazyliki Najświętszego Serca Pana Jezusa w Krakowie, którą opiekują się ojcowie jezuici.

Transmisja wydarzenia rozpocznie się 31 maja o godz. 10:00 na kanałach YouTube „Liturgia.pl” i „Dominikanie.pl”. Organizatorem koncertu jest Fundacja Dominikański Ośrodek Liturgiczny w Krakowie. Oglądający będą mogli usłyszeć m.in. chór mieszany oraz muzyków: skrzypaczkę Aleksandrę Czajor i organistę Marka Pawełka.

O. Dawid Kusz OP z wyróżnieniem ukończył Akademię Muzyczną w Krakowie na Wydziale Twórczości, Interpretacji i Edukacji Muzycznej na kierunku edukacji artystycznej w zakresie sztuki muzycznej. Był dyrygentem chóru i orkiestry podczas Światowych Dni Młodzieży w Krakowie. Jest wykładowcą przedmiotów muzyczno-teoretycznych w Międzyuczelnianym Instytucie Muzyki Kościelnej w Krakowie oraz członkiem Archidiecezjalnej Komisji Muzyki Liturgicznej.

Fundacja Dominikański Ośrodek Liturgiczny dąży do tego, by wszyscy mogli świadomie uczestniczyć w pięknej liturgii. Organizuje warsztaty, rekolekcje i katechezy, wydaje książki i nagrania muzyczne oraz tworzy przedmioty, które podkreślają treść i godność celebracji liturgicznej, a także organizuje środowisko osób zaangażowanych w odnowę liturgii. Jest organizacją pożytku publicznego.

Transmisje z sanktuarium w Fatimie ogląda codziennie w internecie 7 tys. widzów

czw., 28/05/2020 - 12:29
Transmisje z sanktuarium Matki Bożej Różańcowej w Fatimie ogląda codziennie za pośrednictwem mediów społecznościowych, takich jak Facebook czy Youtube, około 7000 osób, poinformowały władze rektoratu tego portugalskiego miejsca kultu maryjnego. Jak wyjaśniła rzecznik prasowa sanktuarium w Fatimie Carmo Rodeia, odkąd z powodu epidemii koronawirusa ograniczono dla pielgrzymów wstęp do tego miejsca kultu “znacząco” wzrosła liczba wiernych śledzących transmisje z Fatimy.

– Największą oglądalność kanał Youtube miał 25 marca, kiedy to 49 tys. osób oglądało bezpośrednią transmisję z poświęcenia Portugalii i Hiszpanii Najświętszemu Sercu Jezusa i Niepokalanemu Sercu Maryi. Relację z tej uroczystości pokazywało 51 mediów na całym świecie, które korzystały z sygnału telewizyjnego wyprodukowanego przez sanktuarium fatimskie – ujawniła Carmo Rodeia.

Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej w Fatimie uruchomiło z powodu pandemii codzienne transmisje mszy św. oraz nabożeństw różańcowych w połowie marca, a więc krótko po decyzji Episkopatu Portugalii o zawieszeniu organizowania mszy św. z udziałem wiernych. Pomocy władzom sanktuarium w przygotowaniu transmisji telewizyjnych udzieliła katolicka telewizja Canção Nova – Portugal.

39. rocznica śmierci kard. Wyszyńskiego w Archidiecezji Warszawskiej

czw., 28/05/2020 - 11:01
Dziś, w 39. rocznicę śmierci kard. Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Polski, o owoce jego beatyfikacji będą modlić się w Archikatedrze Warszawskiej mieszkańcy stolicy. Jak co miesiąc, będą uczestniczyć we Mszy świętej, którą o godz. 19.00 odprawi kard. Kazimierz Nycz. Prelekcję pt. “Wizja obchodów Tysiąclecia Chrztu Polski” wygłosi prof. Krzysztof Koehler.

Ze względu na obostrzenia sanitarne związane z epidemią koronawirusa, do Archikatedry św. Jana Chrzciciela na Starym Mieście będzie mogło wejść ok. 150 osób. Msza święta, modlitwa i prelekcja będzie transmitowana na kanale You Tube Archidiecezji Warszawskiej.

W ramach przygotowania pastoralnego do beatyfikacji Prymasa Wyszyńskiego prof. Krzysztof Koehler poruszy temat “Wizja obchodów Tysiąclecia Chrztu Polski”. – Przedstawiając program tych obchodów będę starał się wskazać nie tylko na czym on polegał, ale także jakie było jego znaczenie dla przyszłości Polski i Kościoła – zapowiada wybitny eseista i profesor nauk humanistycznych, wykładowca Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

W nawiązaniu do daty rocznicy śmierci Prymasa Tysiąclecia 28 dzień miesiąca to od lat dzień modlitwy przy grobie kard. Stefana Wyszyńskiego w stołecznej Archikatedrze. Najpierw modlono się o jego beatyfikację, a od listopada 2019 roku trwa przygotowanie pastoralne i modlitwa o owoce beatyfikacji. Niewykluczone, że w przyszłości, jeśli tak zdecyduje papież, będzie to dzień liturgicznego wspomnienia Prymasa Wyszyńskiego.

Beatyfikacja kard. Wyszyńskiego, przewidywana była pierwotnie na 7 czerwca tego ale została bezterminowo zawieszona – taką decyzje ogłosił w końcu kwietnia kard. Kazimierz Nycz. “Nowy termin zostanie ustalony i ogłoszony po ustaniu pandemii, z wyprzedzeniem czasowym, umożliwiającym odpowiednie przygotowanie bezpośrednie” – napisał w komunikacie metropolita warszawski.

Abp Ryś: jeśli nie będziemy jedno, to świat nie uwierzy

czw., 28/05/2020 - 09:39
„Jezus w dzisiejszej Ewangelii mówi, że to czy świat uwierzy nie zależy od tego, co potrafimy zrobić, ale od tego kim jesteśmy. Świat patrząc na to, kim jesteśmy uwierzy ,że Ojciec posłał Jezusa i uwierzy że Bóg jest tym, który kocha”- mówił abp. Grzegorz Ryś podczas Mszy Św. sprawowanej dziś w archikatedrze łódzkiej.

W swoim słowie abp Ryś wyznał, że zawsze go porusza modlitwa arcykapłańska Jezusa, bo Jezus modli się w niej za każdego z nas. „Ta modlitwa jest poruszająca, ale też dyscyplinująca. Trzeba spróbować się otworzyć na ten dar o który Jezus dla nas prosi, tym bardziej, że od tego zależy czy świat uwierzy czy nie. Ta modlitwa prześwietla nasze myślenie o ewangelizacji”- mówił.

Kaznodzieja pytał dalej, co powinniśmy zrobić, aby świat uwierzył? Zwrócił uwagę, że szukamy nowych środków przekazania prawd ewangelicznych, piszemy różne programy duszpasterskie, zastanawiamy się jak sprawić, aby ludzi wrócili do świątyń po epidemii. „Jezus mówi, że to czy świat uwierzy nie zależy od tego, co potrafimy zrobić, ale od tego kim jesteśmy. Świat patrząc na to, kim jesteśmy, uwierzy, że Ojciec posłał Jezusa i uwierzy że Bóg jest tym, który kocha. To, kim jesteśmy jest ważne nie tylko indywidualnie, ale liczy się to, kim jesteśmy razem. Świat nie uwierzy, jeśli nasza ewangelizacja polega na tym, że ścigamy się ze sobą”- zauważył metropolita łódzki.

„Jeśli nie będziemy jedno, to świat nie uwierzy i to będzie nasza wina” – powiedział.

Adam Małysz odznaczony luterańskim medalem

czw., 28/05/2020 - 07:00
Znany skoczek narciarski Adam Małysz odebrał 27 maja br. od parafii ewangelickiej w Szczyrku medal z okazji 500 lat Reformacji (1517-2017). Choć odznaczenie dla jednego z najbardziej znanych ewangelików w Polsce czekało na sportowca od 3 lat, dopiero dziś nadarzyła się okazja, by je mu wręczyć.

Jak tłumaczy ks. Jan Byrt z filialnej parafii ewangelickiej w Szczyrku Salmopolu, sposobność do wręczenia medalu miała związek ze zgrupowaniem kadry skoczków narciarskich trenujących na miejscowej skoczni.

Adam Małysz wielokrotnie wspierał projekty naszej parafii ewangelickiej, przekazując piłki dla dzieci. Otrzymał też z projektu ‘500 budek dla ptaków na 500 lat Reformacji’ dwie budki. Ma swoje drzewko w Ogrodzie Reformacji przy szczyrkowskiej parafii. Zasadził tu brzózkę razem z Hannu Lepisto z Finlandii” – wylicza ks. Byrt. „Cieszymy się, że przed tak wielkim świętem, urodzinami Kościoła – Zesłaniem Ducha Świętego – mogliśmy odznaczyć Adama Małysza” – dodał.

Koronawirus Rząd znosi limit wiernych w kościołach, ale nadal konieczne maseczki i dystans

Medal w kształcie Róży Lutra jest wręczany przez parafię luterańską m.in. osobom, które przyczyniają się do dialogu pomiędzy Kościołami ewangelickim i katolickim. Wśród wyróżnionych medalem jest m.in. papież Franciszek, a także prezydent RP Andrzej Duda.

Na awersie medalu znajduje się złote godło Reformacji i symbol Kościoła ewangelicko-augsburskiego. Na rewersie wygrawerowane zostały cztery fundamenty Reformacji: „Tylko Jezus. Tylko wiara. Tylko Pismo Święte. Tylko łaska”.

ZDR3+ apeluje o stworzenie programu mieszkaniowego dla rodzin wielodzietnych

czw., 28/05/2020 - 06:30
– Najbardziej wykluczone dostępną ofertą mieszkaniową są rodziny wielodzietne, a problemy istotnie się pogłębiają wraz ze wzrostem liczby dzieci – pisze Joanna Krupska, prezes ZDR 3+ w przesłanym KAI oświadczeniu. Wyjaśnia, że „konieczne jest stworzenie specjalnego programu mieszkaniowego ukierunkowanego na specyfikę rodzin wielodzietnych”, gdyż istniejący program 500+ nie rozwiązuje tych problemów. Związek proponuje m.in.: rodzinny bom mieszkaniowy, rodzinne konto mieszkaniowe, rodzinne preferencje kredytowe oraz rozwój rodzinnego budownictwa komunalnego. Związek Dużych Rodzin Trzy Plus (ZDR3+) – informuje Krupska – od 2014 systematycznie obserwuje i analizuje sytuację na krajowym rynku mieszkaniowym w zakresie dostępnej oferty dla rodzin wielodzietnych. Z ogólnodostępnych informacji oraz badań prowadzonych przez ZDR3+ wynika, że warunki mieszkaniowe rodzin 3+ są dalece niezadowalające, w porównaniu do innych grup rodzin: około 360 tys. rodzin wielodzietnych mieszka w mieszkaniach zbyt małych lub o nieodpowiednim standardzie – zdarza się, że bez dostępu do kanalizacji, zagrzybionych, bez WC, otoczonych hałasem czy zlokalizowanych w otoczeniu nieodpowiednim dla rodzin z dziećmi. Według przeprowadzonego przez GUS (dane za 2017 rok) badania budżetów gospodarstw domowych, wśród grup rodzin, wyodrębnionych ze względu na liczbę wychowywanych dzieci, najbardziej wykluczone dostępną ofertą mieszkaniową są rodziny wielodzietne, a problemy istotnie się pogłębiają wraz ze wzrostem liczby dzieci.

– Przyczyny takiej sytuacji są złożone – wyjaśnia Krupska. Po pierwsze, obserwujemy trudności w dostępie do mieszkań komunalnych – rodziny wielodzietne muszą oczekiwać nawet do 8 lat na taki przydział. Po drugie, w remontowanych zasobach komunalnych mieszkania o dużym metrażu z reguły są dzielone na mniejsze, co znacząco zawęża dostępność mieszkań, które potencjalnie mogłyby być wykorzystane przez rodziny wielodzietne. Po trzecie, w przypadku rządowych programów wspierających tworzenie zasobów mieszkaniowych brak zachęt do budowy mieszkań o większym metrażu. Po czwarte, program zakładający zwiększenie dopłat do czynszów dla rodzin 3+ nie stanowi satysfakcjonującego rozwiązania, gdyż proponowane rozwiązanie nie są wystarczające, a rodziny wielodzietne często nie są w ogóle do tego programu kwalifikowane. W tym kontekście wydaje się, że jedynie na rynku komercyjnym istnieje wystarczająco szeroka oferta, jednak jest ona dla większości rodzin wielodzietnych niedostępna finansowo. Dzieje się tak dlatego, że w dużych rodzinach jest więcej dzieci, które wymagają ponoszenia stałych kosztów, a nie osiągają dochodów. Relatywnie wysokie koszty utrzymania oznaczają, że w wypadku nawet przejściowych problemów z dochodami – wynikającymi np. z utraty zatrudnienia lub niewypłacalności pracodawcy – możliwość obniżenia wydatków jest stosunkowo niewielka. Jeśli dodatkowo uwzględnimy, że w dużych rodzinach często jedna z osób pracuje w domu zajmując się dziećmi, to ryzyko, że rodzina doświadczy problemów finansowych jest już duże. Stąd dużym rodzinom jest znacznie trudniej zapewnić odpowiednie warunki mieszkaniowe, co potwierdzają dane GUS.

Dlatego – konkluduje Krupska – uwzględniając trudne warunki bytowe utrudniające lub wręcz uniemożliwiające rodzinom z dziećmi decyzję o kolejnym dziecku, w ocenie ZDR3+ konieczne jest stworzenie innego programu mieszkaniowego ukierunkowanego na specyfikę rodzin wielodzietnych.

Prezes ZDR 3+ informuje, że wedle prognoz GUS do 2050 roku ludność Polski zmniejszy się o ok. 5 mln. osób. Proces starzenia się populacji będzie postępował. Program 500+ mimo pozytywnego odbioru nie spowodował trwałego wzrostu wskaźnika dzietności. Dlatego ZDR3+ wskazuje na potrzebę, jak najszybszego przeanalizowania przekazanych w załączeniu propozycji mieszkaniowych oraz zorganizowanie eksperckiej debaty dotyczącej proponowanych rozwiązań.

A oto pakiet proponowanych przez ZDR 3+ konkretnych rozwiązań w zakresie poprawy sytuacji mieszkaniowej rodzin:

RODZINNY BON MIESZKANIOWY – premia finansowa dla rodziny związana z urodzeniem kolejnego dziecka. Środki te przeznaczone byłyby do wykorzystania wyłącznie na cele związane z mieszkalnictwem, w szczególności spłatę kredytu hipotecznego, remont domu lub mieszkania, zakup mieszkania, domu albo działki lub dopłaty do czynszu.

Proponowane rozwiązanie stanowiłoby istotne wsparcie w zakresie możliwości zagwarantowania odpowiednich warunków mieszkaniowych rodzin, zwłaszcza wielodzietnych, zmniejszając tym samym obawy przed wielodzietnością. Tworzyłoby także impuls pronatalistyczny. Dodatkowo, transfery ratalne ze zdefiniowaną poniżej możliwością przedłużenia okresu ich wypłaty, mają na celu szczególne wsparcie rodzin wielodzietnych w trudnej sytuacji materialnej, które nie posiadają mieszkania lub domu na własność.

Proponowane warianty wypłaty – do wyboru przez rodzinę:

1) Wypłata jednorazowa – 10 000 PLN przy urodzeniu pierwszego dziecka, 20 000 PLN przy urodzeniu drugiego dziecka, 30 000 PLN przy urodzeniu trzeciego i kolejnych dzieci.

2) Wypłata ratalna – 100 PLN/mc przy urodzeniu pierwszego dziecka, 200 PLN/mc przy urodzeniu drugiego dziecka, 300 PLN/mc przy urodzeniu trzeciego i kolejnych dzieci.

Wypłaty w formie rat byłyby realizowane standardowo przez 84 miesiące. W wypadku jednak urodzenia kolejnego dziecka w okresie wypłacania świadczenia, wypłacanie dotychczasowych świadczeń ulegałoby przedłużeniu do momentu, do którego wypłacane będzie nowe świadczenie, nie dłużej jednak niż do 18 roku życia (lub do 25 roku życia, w wypadku pobierania nauki) dziecka, na które przyznane zostało dane świadczenie. Z uwagi na to, iż szczególną ochroną należałoby objąć rodziny wysoce wielodzietne, w wypadku rodzin z minimum 5 dzieci, od momentu urodzenia kolejnego dziecka świadczenie wypłacane byłoby także na każde z pozostałych dzieci (urodzonych przed wejściem w życie nowych rozwiązań).

Koronawirus Rząd znosi limit wiernych w kościołach, ale nadal konieczne maseczki i dystans

RODZINNE KONTO MIESZKANIOWE – wspierające oszczędzanie na cele mieszkaniowe rodziny lub dzieci. Rozwiązanie polegałoby na preferencyjnym oprocentowaniu oszczędzania na cele mieszkaniowe, w tym na spłatę kredytu, wkład własny przy zakupie nieruchomości na kredyt, remont, zakup mieszkania, domu lub działki albo najem mieszkania lub domu. Zgromadzone środki mogłyby być wykorzystane wyłącznie na cele mieszkaniowe – w przeciwnym wypadku utracone zostałyby odsetki od zgromadzonych środków. Charakterystyka instrumentu:

1) Oprocentowanie zmienne (inflacja bazowa + 5 p.p) lub stałe.

2) Zwolnienie z podatku od zysków kapitałowych.

RODZINNE PREFERENCJE KREDYTOWE – wsparcie w procesie uzyskania kredytu hipotecznego oraz zwiększenie bezpieczeństwa rodzin z dziećmi w trudnych sytuacjach życiowych. Ułatwienia te obejmowałyby dwa działania:

1) Zniesienie obowiązkowego udziału własnego przy kredycie dla rodzin z dziećmi na utrzymaniu. Wkład państwa obejmowałby poniesienie kosztu ubezpieczenia niskiego wkładu własnego, albo gwarancji ze strony BGK.

2) Gwarancja przejęcia spłaty rat kredytu na okres do 12 miesięcy w przypadku nagłego pogorszenia sytuacji bytowej rodziny z dziećmi, wynikającej np. z utraty pracy lub niezdolności do pracy głównego żywiciela rodziny.

RODZINNE BUDOWNICTWO KOMUNALNE – najtańszym i najszybszym sposobem zapewnienia odpowiednich mieszkań rodzinom wielodzietnym wydaje się udostępnienie na preferencyjnych warunkach mieszkań komunalnych. W obecnym stanie prawnym rodziny wielodzietne nie tylko nie są wskazane jako podmiot wspierany w sposób szczególny, ale wręcz wykluczane przez np. możliwość eliminowania mieszkań o pow. powyżej 80m2 z mieszkaniowego zasobu gminy.

Skorzystanie z tego rozwiązania wymaga wprowadzenia zmian w Ustawie z dnia 21 czerwca 2001 r. o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego (Dz.U. 2001 nr 71 poz. 733 ze zm.) oraz Ustawy z dnia 21 czerwca 2001 r. o dodatkach mieszkaniowych (Dz.U. 2001 nr 71 poz. 734 ze zm.).

Proponowane rozwiązania nie powodują znaczących kosztów dla budżetów gminnych i centralnego, gdyż dotyczą niedużego procentu zasobu mieszkaniowego, zwiększą natomiast zaufanie rodzin do urzędów dzięki wsparciu w jednym z najistotniejszych aspektów życia, jakim jest zagwarantowanie odpowiedniej sytuacji mieszkaniowej. Uregulują natomiast przepływ dużych mieszkań do rodzin potrzebujących (rodzinom dużym łatwiej będzie utrzymać duże mieszkanie niż rodzinie która przestaje być wielodzietna) oraz polepszą wykorzystanie istniejącego zasobu gminnego (głównie w dużych miastach).

Proponowane w tym obszarze rozwiązania obejmują zmiany w Ustawie z dnia 21 czerwca 2001 r. o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego oraz ustawy z dnia 21 czerwca 2001 r. o dodatkach mieszkaniowych:

1) Włączenie rodzin wielodzietnych jako szczególnego podmiotu wspieranego, z uwzględnieniem wielkości rodziny (im większa rodzina tym wyższy priorytet w przyznawaniu mieszkania).

2) Włączenie mieszkań powyżej 80m2 w mieszkaniowy zasób gminny i przeznaczenie ich w pierwszej kolejności dla rodzin wielodzietnych.

3) Ustalenie standardu mieszkania dla rodziny wielodzietnej (wielkość, liczba i wielkość pokoi, liczba łazienek, lokalizacja).

4) Skrócenia procedur przyznawania mieszkań w wypadku rodzin wielodzietnych.

5) Stworzenie szybkich procedur zamiany mieszkania na większe lub mniejsze.

6) Obniżenie kosztów utrzymania mieszkania przez rodziny wielodzietne przez m.in. rezygnację z kaucji za mieszkanie, ustalenie niższej stawki czynszu dla rodzin wielodzietnych, utrzymanie niższej stawki przez określony okres (np. do czasu gdy najmłodsze dziecko uczy się w szkole podstawowej).

Rodzinne budownictwo komunalne to również propozycja zrównoważonego rozwoju budownictwa mieszkaniowego kreującego aktywności wspierające budowę mieszkań większych, z przeznaczeniem dla rodzin wielodzietnych, obejmujące następujące działania:

1) Przeznaczenie środków centralnych na wsparcie gmin w budowie (a także przystosowaniu, remoncie) zasobu komunalnego z przeznaczeniem dla rodzin wielodzietnych przez celowe programy dotacyjne.

2) Przy budowie nowego zasobu komunalnego – ustalenie procentowego udziału (na podstawie badań) mieszkań, z przeznaczeniem dla rodzin wielodzietnych w odpowiedniej wielkości i z odpowiednim standardem (jako odsetek mieszkań o powierzchni powyżej 80m2).

W atmosferze skandalu Enzo Bianchi musi opuścić Wspólnotę z Bose

czw., 28/05/2020 - 06:00
W 55 lat po powstaniu monastycznej Wspólnoty Bose w Piemoncie w północnych Włoszech jej założyciel i wieloletni przełożony br. Enzo Bianchi musi ją opuścić. Odpowiedni dekret w tej sprawie podpisał 13 maja sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej kard. Pietro Parolin za specjalną aprobatą Franciszka. Chociaż nie są znane szczegóły tej decyzji, wiadomo, że chodzi o „poważne problemy związane ze sprawowaniem władzy we Wspólnocie”. Zapowiedziano, że Watykan wyśle jeszcze delegata apostolskiego „z pełnymi pełnomocnictwami” do zbadania wykonania tej decyzji.

Dokument watykański uznaje „kościelne i ekumeniczne znaczenie Wspólnoty oraz ważną rolę, jaką nadal ona odgrywa” i w tym duchu Ojciec Święty zarządził wizytację duszpasterską, „aby przezwyciężyć poważne problemy i nieporozumienia, które mogłyby osłabić lub wręcz unicestwić” tę rolę. Podkreślono, że ma to być „czas słuchania przez osoby o sprawdzonym zaufaniu i mądrości”, a list sekretarza stanu „wytyczył drogę przyszłości i nadziei, wskazując ważne linie procesu odnowy, która – jak ufamy – napełni nowym zapałem nasze życie monastyczne i ekumeniczne”.

Wewnętrzna sytuacja w Bose od dawna budziła zastrzeżenia władz kościelnych. Potwierdziła to inspekcja, przeprowadzona na polecenie papieża przez komisję, w której skład wchodzili: księża Guillermo León Arboleda Tamayo i Amedeo Cencini oraz matka Anne-Emmanuelle Devêche. Przebywali oni w klasztorze od 6 grudnia 2019 do 6 stycznia br. i w tym czasie przekonali się, że „poważne problemy” podważają „sprawowanie władzy wewnętrznej”. Opisali to w sprawozdaniu, przekazanym następnie Watykanowi.

W efekcie br. Bianchi „musi odłączyć się od Wspólnoty”, gdyż po ustąpieniu z urzędu w styczniu 2017 nadal narzucał swoją władzę, utrudniając działalność swemu następcy – przeorowi br. Luciano Manicardiemu. Wraz z założycielem Wspólnotę muszą opuścić także jego najbliżsi współpracownicy: bracia Goffredo Boselli i Lino Breda oraz siostra Antonella Casiraghi. Wszyscy oni tracą swe stanowiska w Bose – stwierdza raport komisji. Podkreślono w nim ponadto, że br. Bianchi „nie umiał w rzeczywistości wycofać się ani nawet odsunąć się na ubocze”, a zarzuty te potwierdziło kilkudziesięcioro jego współbraci, którzy „wypowiadali się w sposób nieskrępowany”.

Problemy, poruszane w sprawozdaniu komisji, ograniczają się wyłącznie do życia za murami klasztornymi i dotyczą sposobu zarządzania i administracji. Dalecy od braterskiego klimatu między „braćmi i siostrami” mnisi i mniszki Wspólnoty od lat byli „podzieleni przez nurty, waśnie i walkę o władzę” – głosi wspólny dokument trójosobowej komisji. Zwrócono uwagę, że sytuację komplikowało „celebryctwo” założyciela, uważanego przy tym za „heretyka” przez dużą część katolickich skrajnych konserwatystów a zarazem czczonego jako najwierniejszy punkt odniesienia duchowego i literackiego.

Koronawirus Rząd znosi limit wiernych w kościołach, ale nadal konieczne maseczki i dystans

W najbliższym czasie z Watykanu ma przybyć delegat apostolski w osobie wspomnianego ks. Cenciniego z zadaniem czuwania nad obecnym meczącym etapem zmian tak, aby nowy przełożony br. Manicardi mógł swobodnie i bez nacisków kierować Wspólnotą. „Nareszcie” – wzdycha wielu jej członków. Pierwszym wyzwaniem jest przezwyciężenie wielkich „udręk i niezrozumienia”. Innym problemem będzie złamanie silnego oporu ze strony samego Bianchiego, który – według źródeł z Bose – nie pogodził się z koniecznością ustąpienia i chce nadal zajmować swe mieszkanie w klasztorze, przynajmniej te pomieszczenia, w których pisał swe prace. z których część ukazała się drukiem, często ciesząc się dużym powodzeniem u czytelników.

Watykan przypomniał, że pierwsza wizytacja apostolska w Bose odbyła się w 2014 i „już wówczas prośba o kontrolę wypłynęła z samej Wspólnoty za zgodą br. Enzo Bianchiego”. A zatem od co najmniej 7 lat była „napięta i problematyczna sytuacja w naszej Wspólnocie, gdy chodzi o sprawowanie władzy przez założyciela” – stwierdzili mnisi cytowani przez komisję.

77-letni obecnie Enzo Bianchi po studiach na Wydziale Ekonomii i Handlu Uniwersytetu w Turynie przeniósł się do Bose – niewielkiej miejscowości w gminie Magnano koło Serra d’Ivrea (prowincja Biella w Piemoncie) z zamiarem założenia tam wspólnoty zakonnej. W 1968 dołączyli doń pierwsi bracia i siostry, którzy stali się później mnichami i mniszkami – dziś jest ich prawie 80 z 5 krajów. Wspólnota od początku miała nastawienie ekumeniczne, a szczególnym obszarem jej zainteresowań było chrześcijaństwo wschodnie i dialog katolicko-prawosławny. Od wielu lat w Bose odbywają się doroczne sympozja poświęcone różnym aspektom stosunków katolicko-wschodniochrześcijańskich. 23 czerwca 2014 Franciszek przyjął na audiencji w Watykanie br. Bianchiego.

Kard. Tagle: Franciszek zachęca nas do “rozbijania luster”

czw., 28/05/2020 - 06:00
„Przesłanie Franciszka skierowane do Papieskich Dzieł Misyjnych, jest świetnym rachunkiem sumienia z naszego zaangażowania w głoszenie Ewangelii” – powiedział w wywiadzie dla papieskiej rozgłośni kard. Luis Antonio Tagle. Zaznaczył, że najskuteczniejsza organizacja Kościelna może być najmniej misyjna.

W maju miało się odbyć w Rzymie doroczne spotkanie krajowych dyrektorów Papieskich Dzieł Misyjnych, zostało ono jednak przełożone ze względu na pandemię. W przesłaniu, przygotowanym na to wydarzenie Papież podkreślił, że misja Kościoła zawsze jest darem Ducha Świętego, a nie wynikiem strategii i kalkulacji, czy wręcz kampanii reklamowych, które naśladują modele biznesowe. „Franciszek nie ma nic przeciwko byciu skutecznym, ale przestrzega przed oceną misji Kościoła jedynie przez pryzmat zaplanowanego sukcesu. Naszym zadaniem jest modlitwa, czyli relacja z Bogiem, rozeznawanie planów Opatrzności, przyjmowanie ich w wierze i postępowanie zgodnie z pragnieniami Dawcy” – wyjaśnił prefekt Kongregacji ds. Ewangelizacji Narodów.

W swoim przesłaniu Ojciec Święty zachęca do „rozbijania luster”, oczywiście nie dosłownie, chodzi raczej o zwrócenie uwagi na narcyzm, który jest wielkim szkodnikiem misji. „Lustrem, które należy stłuc jest samowystarczalność. Bywa, że kiedy przychodzą sukcesy, zaczynamy przeceniać swoje możliwości i zapominać o Bogu, który jest przecież celem misji i jej źródłem. To prowadzi do samoizolacji, która jest przeciwieństwem misji” – powiedział kard. Tagle. Przypomniał, że Papież zachęca nie tylko do stłuczenia lustra samowystarczalności, ale przede wszystkim do otwarcia drzwi i okien, wyjścia do innych ludzi, do sąsiadów i osób potrzebujących. „Patrząc na nich mamy szansę dostrzec również siebie i Boga. Oni są prawdziwymi lustrami, na które warto skierować swój wzrok. Szczepionka przeciw narcyzmowi polega na wydostaniu się z siebie. Myślę, że kluczem jest zmiana luster, z tego, w którym widzę siebie, na lustro mojego brata i siostry” – powiedział purpurat.

Koronawirus Rząd znosi limit wiernych w kościołach, ale nadal konieczne maseczki i dystans

W swoim przesłaniu Ojciec Święty zwraca uwagę, abyśmy w naszych misjach szukali raczej najbardziej potrzebujących, najbiedniejszych, a nie autopromocji. Prosi, aby docierać do ludzi w środowiskach ich życia, tam gdzie mieszkają i pracują. „Nie tylko zawodowi misjonarze są odpowiedzialni za misję Kościoła. Każdy z nas jest misjonarzem, gdy pamięta o potrzebujących. Papież zachęca, aby przywrócić praktykę misji, jako zwyczajny element życia chrześcijańskiego w rodzinach, miejscach pracy, szkołach i gospodarstwach. Wiara jest wielkim darem Boga, a nie ciężarem czy obowiązkiem do wypełnienia. Jeżeli będziemy nią szczęśliwi i ubogaceni, to automatycznie będziemy się nią dzielić z innymi” – zapewnił kard. Tagle.

Ważna część przesłania Papieża jest poświęcona darowiznom. Papież prosi o przezwyciężenie pokusy poszukiwania wielkich darczyńców, aby nie przekształcić Papieskich Dzieł Misyjnych w zwykłe organizacje pozarządowe nastawione na zbieranie funduszy. „Franciszek widzi darowizny jako ofiary charytatywne, które towarzyszą modlitwie za misje. To sprawia, że darowizny stają się częścią daru wiary. Kiedy horyzont daru zostaje zastąpiony horyzontem skuteczności w prowadzeniu organizacji, wówczas darowizny stają się jedynie funduszami lub zasobami do wykorzystania, a nie namacalnymi znakami miłości, modlitwy, dzielenia się owocami ludzkiej pracy. Niebezpieczeństwo polega na tym, że pieniądze zostaną zebrane w imię misji, ale nie staną się wyrazem miłosierdzia misyjnego ze strony darczyńcy. Celem może być po prostu osiągnięcie pożądanej kwoty pieniędzy, a nie budzenie świadomości i radości misyjnej” – powiedział kard. Tagle.

Założyciel Rycerzy Kolumba będzie beatyfikowany

czw., 28/05/2020 - 05:30
26 maja 2020 roku papież Franciszek zatwierdził cud przypisywany wstawiennictwu sługi Bożego ks. Michaela McGivney’a, założyciela Rycerzy Kolumba. Akt ten wieńczy proces, potrzebny do ogłoszenia ks. McGivney’a błogosławionym Kościoła katolickiego. Dekret o heroiczności cnót zezwalający na publiczny kult ks. McGivney’a jako sługi Bożego podpisał w 2008 roku papież Benedykt XVI.

Od chwili rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego do Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych wpłynęło wiele informacji o łaskach otrzymanych za przyczyną ks. McGivney’a w sprawach związanych z walką z nałogiem, powrotem do wiary, pojednaniem w rodzinie, odzyskaniem pracy i uzdrowieniem z chorób. Dekret Kongregacji podpisany przez Ojca Świętego opisuje cudowne uzdrowienie dziecka w łonie matki w sytuacji zagrażającej jego życiu. Rodzina dziecka prosiła o wstawiennictwo sługę Bożego ks. Michaela McGivney’a. Sytuacja miała miejsce w 2015 r.

Ks. McGivney zainspirował wiele pokoleń katolickich mężczyzn do podwinięcia rękawów i wcielania wiary w czyn” – powiedział przywódca międzynarodowej wspólnoty Rycerzy Kolumba, Carl Anderson. „Znacznie wyprzedził swoją epokę, jeśli chodzi o powierzanie świeckim ważnej roli w Kościele. Dziś jego duch kształtuje wyjątkową działalność Rycerzy, służących osobom na marginesie społeczeństwa, podobnie jak on sam służył wdowom i sierotom w latach 80. XIX w”- dodał.

„Zbliżająca się beatyfikacja naszego założyciela jest ogromnym świętem dla rycerskiej wspólnoty na całym świecie. Od ponad 10 lat trwamy na modlitwie w intencji beatyfikacji tego wspaniałego kapłana, którego wizja dała początek idei od niemal 140 lat kształtującej nasze rozumienie wiary i wierności Kościołowi oraz inspirującej nas do niesienia pomocy potrzebującym każdego dnia” – powiedział Delegat Stanowy Tomasz Wawrzkowicz, przywódca Rycerzy w Polsce.

watykan Kościół będzie miał 4 nowych błogosławionych

Ks. McGivney urodził się w USA w 1852 r. jako najstarszy syn w ubogiej, wielodzietnej rodzinie irlandzkich imigrantów. Już jako 13-latek pomagał rodzicom w utrzymaniu, pracując w miejscowej fabryce. Święcenia kapłańskie przyjął w 1877 r. w najstarszej katolickiej katedrze w USA, w Baltimore. Powierzono mu posługę w kościele pw. Najświętszej Maryi Panny w New Haven w stanie Connecticut, gdzie pierwotnie miał być asystentem chorego proboszcza, ale w krótkim czasie był zmuszony przejąć wszystkie jego obowiązki.

W reakcji na problem wysokiej śmiertelności mężczyzn wykonujących niebezpieczne prace, silne antykatolickie uprzedzenia amerykańskiego społeczeństwa oraz powszechną biedę wśród katolików ks. McGivney w 1882 roku założył ze swoimi parafianami męską wspólnotę Rycerzy Kolumba – świecką organizację katolików pragnących formować się w wierze, pomagać sobie nawzajem i działać dla dobra katolickich rodzin. Oprócz sprawowania duszpasterskiej opieki nad swoimi parafianami ks. McGivney pracował z miejscową młodzieżą, posługiwał w miejscowym więzieniu i z wielką determinacją promował abstynencję poprzez krzewienie kultury oraz popularyzację sportu. Zmarł na gruźlicę w wieku 38 lat w 1890 r., zostawiając po sobie silną 6-tysięczną organizację Rycerzy.

W czasie pielgrzymki do Stanów Zjednoczonych, niespełna miesiąc po ogłoszeniu ks. McGivney’a sługą Bożym, papież Benedykt XVI w homilii wygłoszonej w Katedrze św. Patryka w Nowym Jorku powiedział: „Czyż to nie zjednoczenie wizji i celu – zakorzenione w wierze i duchu ciągłego nawracania się i ofiarności – stanowi o tajemnicy imponującego wzrostu Kościoła w tym kraju? Musimy tu wspomnieć o wyjątkowych osiągnięciach wzorowego, amerykańskiego kapłana, Sługi Bożego ks. Michaela McGivney’a, którego wizja i zapał doprowadziły do ustanowienia Rycerzy Kolumba, oraz o dziedzictwie całych pokoleń osób konsekrowanych i księży, którzy w cichości poświęcili swe życie służbie Ludowi Bożemu w niezliczonej liczbie szkół, szpitali i parafii”.

święci Kościół będzie miał 3 nowych świętych. Wśród nich bł. Karol de Foucauld

Dziś Rycerze Kolumba są międzynarodową organizacją. Działają w kilkunastu państwach świata i gromadzą w swoich szeregach ponad 2 miliony członków. W Polsce rozpoczęli działalność na zaproszenie św. Jana Pawła II prawie 15 lat temu i liczą ponad 6 tysięcy członkkard. Dziwisz, “]kard. Nycz, czy abp Ryś.

Zasadami Rycerzy Kolumba są Miłosierdzie, Jedność, Braterstwo i Patriotyzm i wokół tych wartości kształtuje się ich formacja.

Jubileusz prof. Wincentego Kućmy

czw., 28/05/2020 - 05:20
Prof. Wincenty Kućma skończył 25 maja 85 lat. Wykonane przez artystę ołtarze, płaskorzeźby, reliefy i witraże znajdują się w ponad 60 kościołach i kaplicach w Polsce i zagranicą.

W wigilię Uroczystości Wniebowstąpienia Pańskiego Mszy św. z okazji jubileuszu 85-lecia urodzin oraz 70-lecia pracy twórczej prof. Wincentego Kućmy w kościele św. Józefa w Podgórzu przewodniczył abp Marek Jędraszewski.

– Nie zrozumielibyśmy pana niezwykłej twórczości, gdyby nie dwa pytania. Dlaczego stoimy tutaj na ziemi i dlaczego stojąc na ziemi, jednocześnie pochylamy się ku niebu, ku Chrystusowi, który siedzi po prawicy Ojca, i który przyjdzie? – mówił w czasie homilii metropolita krakowski nawiązując do pytania aniołów, skierowanego do apostołów: „Dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo?”.

Życzenia i gratulacje jubilatowi złożył także obecny na Eucharystii abp Stanisław Budzik. – Już od najmłodszych lat miał w sobie tę szczególną iskrę Bożą, ten dar dostrzegania Bożego piękna. Potem uczył innych jak przywracać i tworzyć piękno i sam to piękno tworzył – mówił metropolita lubelski.

Życzenia i pamiątkowe medale prof. Kućmie przekazali także przedstawiciele senatu Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie i Związek Polskich Artystów Plastyków. Proboszcz parafii św. Józefa w Krakowie-Podgórzu ks. Antoni Bednarz odczytał list gratulacyjny od prezydenta Krakowa.

Wincenty Kućma urodził się 25 maja 1935 r. w Zbelutce na Kielecczyźnie. W latach 1957-62 studiował na Wydziale Rzeźby Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Do 2000 r. kierował Pracownią Przestrzeni w Katedrze Sztuk Wizualnych na Wydziale Form Przemysłowych krakowskiej ASP. W 1995 r. otrzymał tytuł profesora zwyczajnego. Jego prace eksponowane były w kraju na ponad 50 wystawach indywidualnych i 80 zbiorowych oraz na blisko 60 wystawach zagranicą.

Prof. Wincenty Kućma rysuje, fotografuje, tworzy medale, reliefy, witraże, małe i duże rzeźby, pomniki, a także projektuje wnętrza i przestrzenie urbanistyczne. Do najważniejszych jego monumentów należą: Pomnik Armii Krajowej w Kielcach, Pomnik Powstania Warszawskiego 1944 w Warszawie, Pomnik Obrońców Poczty Polskiej w Gdańsku. Wykonane przez artystę ołtarze, witraże, płaskorzeźby i reliefy o tematyce sakralnej znajdują się w ponad 60 kościołach i kaplicach w Polsce i zagranicą.

Najdonioślejsze realizacje to dekoracja wnętrza katedry w Irkucku na Syberii, Ołtarz Trzech Tysiącleci na Skałce w Krakowie, Droga Krzyżowa w Pasierbcu, a także monumentalny ołtarz Rodzina Rodzin oraz witraże w kościele Najświętszej Rodziny w Krakowie-Bieżanowie.

Artysta brał udział w wielu konkursach rzeźbiarsko-architektonicznych uzyskując ponad 50 nagród i wyróżnień. Jest także m.in. kawalerem Orderu Orła Białego i Krzyża Komandorskiego Orderu św. Grzegorza Wielkiego.

Na tyłach neogotyckiego kościoła św. Józefa w Krakowie-Podgórzu znajduje się droga krzyżowa zaprojektowana przez prof. Wincentego Kućmę. W sąsiadującym z kościołem ogrodzie, usytuowana została galeria na wolnym powietrzu licząca ponad 20 dzieł układających się w opowieść o wierze, historii i patriotyzmie.

Do istniejącej stałej galerii rzeźby plenerowej przy kościele św. Józefa w Podgórzu z okazji jubileuszu 85-lecia życia i 70-lecia pracy twórczej została zorganizowana wystawa rysunku, reliefu i rzeźby. Rysunek jest eksponowany w kościele w dwóch kaplicach za ołtarzem głównym.

W Kamieniołomie im. Jana Pawła II można zobaczyć 10 dużych reliefów i inne rzeźby wykonane w brązie patynowanym z wkomponowanymi cokołami. Wystawa będzie czynna od 23 maja do 30 sierpnia 2020.

Fot. Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej

Obchody 39. rocznicy śmierci kard. Wyszyńskiego w Warszawie

czw., 28/05/2020 - 05:19
Dziś, w 39. rocznicę śmierci Prymasa Stefana Wyszyńskiego mieszkańcy stolicy będą modlić się w archikatedrze warszawskiej o owoce jego beatyfikacji. Jak co miesiąc, będą uczestniczyć we Mszy świętej, którą 28 maja o godz. 19.00 odprawi kard. Kazimierz Nycz. W ramach duchowych przygotowań wysłuchają też prelekcji, którą wygłosi prof. Krzysztof Koehler.

Ze względu na obostrzenia sanitarne związane z epidemią koronawirusa, do archikatedry św. Jana Chrzciciela na Starym Mieście będzie mogło wejść ok. 150 osób. Msza święta, modlitwa i prelekcja będzie transmitowana na kanale YouTube Archidiecezji Warszawskiej.

W ramach przygotowania pastoralnego do beatyfikacji Prymasa Wyszyńskiego prof. Krzysztof Koehler poruszy temat “Wizja obchodów Tysiąclecia Chrztu Polski”. – Przedstawiając program tych obchodów będę starał się wskazać nie tylko na czym on polegał, ale także jakie było jego znaczenie dla przyszłości Polski i Kościoła – zapowiada wybitny eseista i profesor nauk humanistycznych, wykładowca Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

W nawiązaniu do daty rocznicy śmierci Prymasa Tysiąclecia, 28. dzień miesiąca to od lat dzień modlitwy przy grobie kard. Stefana Wyszyńskiego w stołecznej archikatedrze. Najpierw modlono się o jego beatyfikację, a od listopada 2019 r. trwa przygotowanie pastoralne i modlitwa o owoce beatyfikacji. Niewykluczone, że w przyszłości, jeśli tak zdecyduje papież, będzie to dzień liturgicznego wspomnienia Prymasa Wyszyńskiego.

Prymas Wyszyński a władze komunistyczne

czw., 28/05/2020 - 05:15
Stosunek prymasa Stefana Wyszyńskiego do komunistycznej władzy nie był wbrew pozorom niezmienny. Ewoluował wraz z upływem czasu, zmianami w polityce władz, zwłaszcza w stosunku do Kościoła i w związku ze zmieniającą się sytuacją Kościoła i narodu. Zachowując pryncypialność co do zasadniczych celów, przede wszystkim zachowania niezależności Kościoła od władzy, a także dobra narodu, prymas Wyszyński umiejętnie zmieniał taktykę, wybierając te środki, które w danym czasie najlepiej służyły przyjętym przezeń celom. 1945-1953: obrona Kościoła, ustępstwa, non possumus

Prymas Wyszyński uznał powojenne przemiany społeczne za niezbędne. Uważał, że Kościół nie ma powodu bronić niesprawiedliwego kapitalizmu. „Ustrój poprawia się w widoczny sposób” – pisał już jako biskup lubelski, w liście na adwent 1946 r. Później, gdy komuniści pokazali, jak w praktyce realizują przemiany społeczne, Prymas już takich deklaracji nie składał. Aprobował jednak reformę rolną, nacjonalizację przemysłu, a nawet gospodarkę planową, zdecydowanie odrzucał natomiast walkę klas. Nie zareagował na przejęcie przez władze dóbr martwej ręki (nieruchomości ziemskich należących do Kościoła) – uważał, że to w istocie posłuży Kościołowi, zbliżając księży do ludu.

Prymas długo miał nadzieję, że komunizm w Polsce nie będzie ateistyczny, choć jego wiedza o sowieckim komunizmie podpowiadała mu sceptycyzm w tej kwestii. We wspomnianym liście z 1946 r. opowiedział się w obronie praw człowieka – ten język jeszcze długo nie był w Kościele używany. W praktyce, wobec nieprzejednanej walki z Kościołem, podjętej przez komunistyczne władze od samego początku, skupiał się przede wszystkim na obronie Kościoła i praw ludzi wierzących.

W kraju wyniszczonym straszliwą wojną i okupacją prymas apelował o spokój, pochwalał amnestię dla podziemia, apelował o ujawnianie się. Domagał się od biskupów zakazania księżom działalności politycznej, zwłaszcza konspiracyjnej. W obliczu prześladowań Kościoła wzywał do miłości nieprzyjaciół „Nie walczcie z ludźmi, tylko z szatanem!” – apelował do księży w 1949 r.

Prymas uważał, że Kościół ma działać w każdych warunkach, rozmawiać z każdym państwem, także komunistycznym. „To nie koniunktura […]. To zasada” – mówił w 1953 do swego partyjnego rozmówcy Franciszka Mazura. Nie zamierzał być przywódcą opozycji, irytował się, gdy nazywano go interreksem. Dlatego też od początku dążył do porozumienia z władzą, nie tylko z pobudek taktycznych.

Prymas doprowadził do utworzenia w sierpniu 1949 rządowo-kościelnej Komisji Mieszanej, pracującej nad porozumieniem. Jej pracom towarzyszyły antykościelne posunięcia władz. Prymas protestował przeciw nim na form komisji i w listach do władz, ale wierny zasadzie „nie obrażamy się, rozmawiamy”, nie zrywał rokowań.

Priorytetem dla prymasa w czasie otwartych prześladowań Kościoła było zachowanie jego maksymalnej niezależności od władz, zwłaszcza w kwestii obsady stanowisk kościelnych, przede wszystkim biskupich. Dla osiągnięcia tego celu gotów był na daleko idące ustępstwa.

W podpisanym 14 kwietnia 1950 porozumieniu z rządem za sukces Kościoła uznał przede wszystkim zgodę władz na zachowanie zwierzchnictwa papieża w sprawach wiary, moralności i jurysdykcji kościelnej, co zapobiegało planom komunistów oderwania Kościoła w Polsce od Rzymu. Rząd zobowiązywał się też do nieograniczania nauki religii w szkołach, zachowania katolickich szkół, stowarzyszeń i prasy, zgodę na działalność charytatywną, katechetyczną, kult publiczny, procesje, pielgrzymki, duszpasterstwo w szpitalach, wojsku i więzieniach, swobodę działania zakonów, a także odraczanie służby wojskowej kleryków.

Biskupi zobowiązywali się wystąpić do Watykanu o ustanowienie diecezji na Ziemiach Zachodnich, co akurat łączyło władze i Kościół. Watykan jednak odmawiał wobec braku traktatu pokojowego z Niemcami.

Cena za te deklaracje – niespotykane w innych krajach pod władzą komunistów – była jednak wysoka. Kościół zobowiązywał się do wpłynięcia na księży, by nie przeciwstawiali się kolektywizacji, deklarował też zwalczanie „zbrodniczej działalności band podziemia”.

Prymas był zdania, że tak daleko idące ustępstwa były dla władzy warunkiem podpisania porozumienia. Uważał, że warto było je zawierać, nawet jeśli rządzący łamali wszystkie swoje zobowiązania. W jego opinii stanowiło ono jednak jakieś ograniczenie działania władz – można się było do niego odwoływać. Dlatego zawarł porozumienie mimo sprzeciwu części episkopatu, dlatego bronił go wobec wiernych, a także Piusa XII i Watykanu.

Prymas Wyszyński upominał „księży patriotów”, kolaborujących z władzą, ale w obawie przed rozłamem w Kościele nie stosował konsekwentnie dekretu św. Oficjum, grożącego ekskomuniką katolikom współpracującym z komunizmem. Odwołał się do dekretu dopiero na początku 1953 r., gdy „księża patrioci” zażądali zmian personalnych w Kościele.

Po zawarciu porozumienia ataki władz tylko się nasiliły. Jest to okres ustępstw Prymasa, w zamian za ograniczenie strat i uniknięcie najgorszego: przejęcia kontroli nad Kościołem przez władze. Mimo to prymas protestował wobec władz, choć zwykle nie publicznie.

Gdy w 1951 r. władze usunęły administratorów apostolskich na Ziemiach Zachodnich i mianowały powolnych sobie wikariuszy kapitulnych – Prymas ustanowił ich wikariuszami generalnymi, zatwierdzając niejako bezprawne posunięcia władz. W 1952 r., po wygnaniu biskupów katowickich ze swej diecezji za protest przeciw usuwaniu religii ze szkół, przyznał uprawnienia ks. Filipowi Bednorzowi, narzuconemu przez władze wikariuszowi kapitulnemu w Katowicach. Prymas publicznie odciął się od księży z kurii krakowskiej, fałszywie oskarżonych w pokazowym procesie – w zamian wikariuszem kapitulnym w Krakowie został bp Franciszek Jop, a nie kandydat władzy.

W tym samym czasie Prymas był głównym autorem memoriału do władz, apelującego o uszanowanie praw ludzi wierzących i Kościoła w nowej konstytucji z 1952 r. Uzgadniał z władzą przedstawiane papieżowi kandydatury na biskupów. Gdy władze zażądały, by wysyłać tylko jedną kandydaturę, co oznaczałoby w praktyce kontrolę komunistów nad mianowaniem nowych biskupów, prymas szukał formuły możliwej do przyjęcia dla władz i zapewniającej niezależność Kościoła. Dzięki tym staraniom w stalinowskiej Polsce mimo wszystko byli biskupi.

Prymas spotykał się ze stalinowskim wielkorządcą Bolesławem Bierutem. Rozmowy z nim wspominał dobrze. Z trudnych do zrozumienia powodów Bieruta cenił najwyżej ze wszystkich przywódców: uważał, że jest „szczerze zatroskany o los Polski”.

Gdy władze uznały, że Prymas nie jest godny rozmawiać z samym Bierutem, rozmówcą prymasa stał się Franciszek Mazur, członek Biura Politycznego KC PZPR. Prymas bezskutecznie przekonywał go do zaprzestania dalszych nacisków w sprawach personalnych, apelował o powrót religii do szkół i zelżenie cenzury. W zamian za to proponował dalsze ustępstwa – instrukcje dla duchowieństwa, zobowiązującą do powstrzymania wszelkich wystąpień przeciw władzom, dla prefektów szkolnych i redaktorów prasy katolickiej.

Władze jednak ani myślały przyjąć tych propozycji. Odpowiedzią był dekret Rady Państwa z 9 lutego 1953 o obsadzie stanowisk kościelnych, zgodnie z którym wszelkie zmiany na kościelnych stanowiskach, od wikarego do biskupa, miałyby się odbywać za zgodą władz, za działalność „sprzeczną z prawem i porządkiem publicznym” (czyli dowolni, uznani za takich przez władze) duchowni mieli być usuwani, a wszyscy księża musieli ślubować wierność PRL.

Mimo to prymas Wyszyński jeszcze dwa razy spotkał się z Mazurem. Protestował, nie zgadzał się na żądanie zdjęcia ekskomuniki z „księży patriotów”, ale i proponował dalsze ustępstwa. Jednak władze chciały już tylko kapitulacji – komuniści uznali ustępstwa za oznakę słabości Kościoła.

Teraz jednak prymas wyraźnie usztywnił swe stanowisko, także ze względu na lekką odwilż po śmierci Stalina. Owocem była deklaracja z 8 maja 1953, znana jako „Non possumus”. Prymas na 25 stronach wytykał władzom łamanie porozumienia, wyrażał sprzeciw wobec dekretu. „Rzeczy Bożych na ołtarzach Cezara składać nam nie wolno. Non possumus!” – brzmiały ostatnie słowa deklaracji, nieupublicznionej, ale przesłanej do Bieruta. 4 czerwca 1953, w Boże Ciało, wygłosił „najbardziej wrogie” – w ocenie władz – kazanie, powtarzające argumentację memoriału.

Mimo to Prymas zgodził się na ślubowanie, nie było natomiast zgody na usuwanie i mianowanie przez władzę biskupów – tu od początku była granica ustępstw prymasa Wyszyńskiego.

20 lipca 1953 prymas napisał bezskuteczną prośbę o uwolnienie biskupa kieleckiego Czesława Kaczmarka, któremu wytoczono pokazowy proces o urojone a bardzo ciężkie przestępstwa. Dzień po skazaniu biskupa na 12 lat więzienia, 23 września 1953, zapadła decyzja o uwięzieniu Prymasa. Następnego dnia Bolesław Piasecki, przywódca współpracującego z władzą ruchu PAX, przekazał propozycję uniknięcia więzienia w zamian za potępienie biskupa. Prymas się na to nie zgodził i napisał list odrzucający oskarżenia.

25 września 1953 wieczorem Prymas wygłosił kazanie w warszawskim kościele św. Anny. „Kościół będzie wiecznie żądać prawdy i wolności. Może dlatego Kościół ma tyle wrogów” – mówił prymas. Około 22.30 został internowany.

1953-1956: Uwięzienie

Przez następne trzy lata bezpośrednimi rozmówcami prymasa Wyszyńskiego byli jedynie pilnujący go ubecy. Prymas protestował wobec nich na bezprawne uwięzienie pod kłamliwymi zarzutami łamania porozumienia, działania sprzecznego z racją stanu wobec Ziem Zachodnich oraz działalności antypaństwowej. Chciał pisać list do Bieruta albo Mazura, ale – i to dopiero po dziewięciu miesiącach – zezwolono mu na skierowanie pisma do min. Antoniego Bidy, szefa Urzędu ds. Wyznań. Na to z kolei nie zgodził się Prymas.

Po kolejnym miesiącu mógł skierować protest do prezydium rządu. Odrzucił zarzuty władz jako nieprawdziwe. Odpowiedzi, rzecz jasna, nie dostał, podobnie jak na kolejny list, wysłany trzy miesiące później. Bez odpowiedzi pozostały także listy z prośbą o uwolnienie ze względu na stan zdrowia (26 października 1954) oraz o możliwość widzenia się z ciężko chorym ojcem.

Podczas uwięzienia modlił się regularnie za swych prześladowców – Bieruta, Mazura, Bidę, Edwarda Ochaba, „partię, UB, więziennych dozorców”.

Gdy władze zorientowały się, że nie tylko nie mają szans na planowany na początku proces pokazowy Prymasa, a nadchodząca z Sowietów polityczna odwilż sprawia, że uwięzienie staje się problemem dla władz, przedstawiciel bezpieki w randzie podpułkownika zaproponował Prymasowi zelżenie rygoru w zamian za zobowiązanie do powstrzymania się od wszelkiej działalności publicznej, a nawet niedopuszczenie do protestów w jego sprawie. Prymas odmówił, uważając, że zgoda oznaczałaby usankcjonowanie przezeń bezprawia.

W miarę łagodzenia reżimu w PRL łagodniała też izolacja Prymasa. Pojawiły się otwarte żądania jego uwolnienia. Gdy 26 października 1956 – a więc w trakcie tzw. polskiego Października, czyli masowych wystąpień społecznych na rzecz zwiększenia wolności – do uwięzionego Prymasa przyjechali bliscy współpracownicy nowego I sekretarza KC PZPR Władysława Gomułki, Zenon Kliszko i Władysław Bieńkowski – Prymas postawił im warunki! Zażądał odwołania dekretu o obsadzaniu stanowisk kościelnych, powrotu wygnanych biskupów, usunięcia narzuconych przez władze wikariuszy kapitulnych we Wrocławiu i Katowicach, przywrócenia Komisji Mieszanej, niezależności prasy katolickiej. Sam zobowiązał się do poparcia nowej ekipy władzy. Dwa dni później warunki zostały przyjęte. Prymas – na własnych warunkach! – wrócił na swe urzędy.

1956-1970: Od warunkowego poparcia Gomułki do konfliktów z antykościelnym sekretarzem

Jesienią 1956 r. Polska stanęła na rozdrożu. Społeczeństwo chciało demokratyzacji, a nowa władza – swojej stabilizacji. Równocześnie na Węgrzech trwało powstanie, krwawo tłumione przez Armię Czerwoną. W tej sytuacji prymas Wyszyński za swój obowiązek uznał przede wszystkim – jak wcześniej i później w chwilach przesileń – niedopuszczenie do rozlewu krwi. Jak mógł, tonował nastroje. Mówił, że zamiast umrzeć w chwale, trzeba cierpliwie znosić trudności. W tym duchu przemawiał nawet – po raz pierwszy! – w oficjalnym Polskim Radiu

Dążenie do uspokojenia nastrojów i uniknięcia losu Węgier sprawiło, że jedyny raz w historii PRL episkopat wezwał do udziału w tzw. wyborach, 20 stycznia 1957 r. Wziął w nich udział (też jedyny raz) osobiście prymas Wyszyński, który wcześniej spotkał się z premierem Józefem Cyrankiewiczem, skądinąd współodpowiedzialnym za jego uwięzienie.

Wydaje się, że prymas w pewnym stopniu – choć zapewne mniejszym niż ogół społeczeństwa – uległ też powszechnym wówczas nadziejom na trwałe pozytywne zmiany w Polsce, wiązanym z ekipą Gomułki, jeszcze niedawno więzionego przez swych towarzyszy. Dlatego przeżył też rozczarowanie, gdy względna demokratyzacja została szybko zatrzymana. Jednak pośpiech w dążeniu do uregulowania stosunków z władzą wskazuje, że spodziewał się szybkiego odwrotu władz na dawne antykościelne pozycje.

Owocem prac Komisji Wspólnej było tzw. małe porozumienie z 8 grudnia 1956, w znacznej mierze spełniające warunki prymasa, a nawet przywracające naukę religii w szkole. Z kolei w dekrecie Rady Państwa z 31 grudnia 1956 o organizowaniu i obsadzaniu stanowisk kościelnych władze zastrzegły sobie istotny wpływ na kwestie personalne oraz tworzenie parafii i diecezji, miały też możliwość domagania się od Kościoła usuwania „nieposłusznych” księży, pozostał też wymóg składania przyrzeczeń przez duchowieństwo. Prymas twierdził, że dosłowna treść dekretu została narzucona przez władze.

Spór z ekipą Gomułki był nieunikniony. Prymas bronił suwerenności katolickiego narodu, sekretarz, jeśli w ogóle, z konieczności, widział jakąś rolę Kościoła w „socjalistycznym państwie”, to jako element wspierający działania władzy. Jak zauważa biografka prymasa, Ewa K. Czaczkowska, oznacza to, że w konsekwencji Kościół miał służyć partii, dążącej do ateizacji społeczeństwa…

Mimo że Gomułka nie szczędził „kierownikowi episkopatu”, jak o nim mówił, publicznej krytyki, Prymas nigdy nie odwzajemniał mu się tym samym, choć w „Zapiskach” nie brak uwag krytycznych wobec sekretarza. Rozmawiali czterokrotnie: w 1957, 1958, 1960 i 1963. Atmosfera spotkań stopniowo się pogarszała. Obaj rozmówcy zgadzali się, że konieczne jest współistnienie socjalistycznego państwa i Kościoła, jednak o ile Prymas oczekiwał, że państwo respektować będzie wolność religijną, o tyle sekretarz chciał wsparcia Kościoła dla ustroju PRL. Nie tolerował przy tym wkraczania Kościoła w „politykę”, czyli bardzo szeroko rozumianą sferę publiczną. Dążył też do ateizacji narodu, co oczywiście było biegunowo sprzeczne z misją Kościoła.

Stąd gwałtowny konflikt wokół Wielkiej Nowenny i Milenium 1966 r. Dla Prymasa była to przede wszystkim rocznica chrześcijaństwa w Polsce, dla sekretarza – tysiąclecie państwa, którego zwieńczeniem jest PRL. Wielką Nowennę i obchody milenijne Gomułka traktował nie jako przedsięwzięcie religijne, ale jako konkurencję dla swej władzy i uderzenie w polską rację stanu, którą określał on sam. Zarzucał Prymasowi dążenie do władzy i przeciwstawianie Polski Związkowi Radzieckiemu. Prymas podkreślał, że działania Kościoła nie mają charakteru politycznego.

Podobnie musiało dojść do konfliktu na tle listu biskupów polskich do biskupów niemieckich z 18 listopada 1965 r., ze sławnymi, choć często przekręcanymi słowami „udzielamy wybaczenia i prosimy o nie”. Gomułka odebrał go nie jako akt o charakterze moralnym, jak to rozumieli biskupi, ale jako uzurpację episkopatu, który wkroczył na teren polityki, zastrzeżonej – zdaniem komunistów – wyłącznie dla nich. Stąd wszczęta przez władze propagandowa nagonka na biskupów i na Prymasa osobiście, zarzucająca episkopatowi działalność sprzeczną z polską racją stanu, uosabianą przez komunistyczne władze. Opinia ta jest wyjątkowo krzywdząca wobec Prymasa, dla którego podpis pod listem wymagał przezwyciężenia wojennych wspomnień i wynikającej z nich wieloletniej nieufności wobec Niemców.

Władze, umocnione, także dzięki poparciu Kościoła w 1956, i niezadowolone z niezależności episkopatu i Prymasa, utrudniały działalność Kościoła, zwłaszcza wykraczającą poza mury kościołów, na których budowę też przyzwalały bardzo niechętnie. Dlatego Prymas musiał się nieustannie i często bezskutecznie upominać o to, do czego władze się zobowiązały i przeciwstawiać się kolejnym szykanom: usuwaniu krzyży ze szkół, eliminowaniu nauki religii, obciążaniu ogromnymi podatkami, nadzorowi władz nad seminariami, poborowi kleryków do wojska.

W marcu 1968 Prymas wsparł w kazaniu protestującą młodzież. „Władza państwowa nie może zastąpić rozsądku i sprawiedliwości społecznej pałką gumową” – pisali biskupi w liście do premiera Cyrankiewicza. Prymas poparł też, także publicznie, posłów koła „Znak”, których interpelacja na temat ataku milicji na studentów spotkała się z niebywałą napaścią w Sejmie.

Gdy krwawo stłumione przez władzę rozruchy na Wybrzeżu w grudniu 1970 kończyły epokę Gomułki, Prymas nie wezwał do spokoju, uznając, że zostałoby to odebrane jako stanięcie po stronie władzy. Opóźnił jedynie o dwa miesiące czytanie w Kościołach listu o dramatycznym tytule „W obronie zagrożonego bytu narodu” – o złej sytuacji demograficznej, w obronie życia.

1970-1980: Przełom w połowie gierkowskiej dekady

Rządy nowego I sekretarza Edwarda Gierka Prymas powitał dramatycznym kazaniem, w którym przyjął współodpowiedzialność za krew przelaną na Wybrzeżu. „Bo może nie dość wołałem, nie dość upominałem, nie dość ostrzegałem i prosiłem!” – wołał Prymas, wzywając ludzi do przebaczenia, a do władzy apelując – o demokratyzm i wolność.

Jednak początki epoki Gierka nie przyniosły szczególnych zmian w antykościelnej polityce władz, Prymas nie miał więc powodu do zmiany swej postawy. Upominał się o prawa robotników, wolność religijną, prawo do budowy kościołów. Domagał się zniesienia dekretu o obsadzaniu stanowisk kościelnych – ta sprawa została załatwiona „via facti” dopiero za pontyfikatu Jana Pawła II. Nie dawał się wciągnąć w zastawianą przez władze pułapkę szukania poparcia w Kościele. To samo tłumaczył prymas Wyszyński nowemu premierowi Piotrowi Jaroszewiczowi, z którym rozmawiał w 1971 r.

Zmiany nastąpiły dopiero w 1976 r. Władze uznały w końcu Prymasa za zło mniejsze niż kard. Wojtyła, a premier Piotr Jaroszewicz na 75. urodziny Prymasa przysłał mu 75 biało-czerwonych róż i list gratulacyjny. Konkretnym przejawem zmian było wysłuchanie – choć nie od razu – kościelnego postulatu amnestii dla skazanych za udział w rozruchach w Radomiu w 1976 r. Prymas i episkopat działali jak zwykle – pisali listy do władz, potem upubliczniali swój protest, nowością było to, że do amnestii doszło.

Wobec działającej otwarcie od 1976 r. opozycji Prymas zachowywał się pozytywnie, acz powściągliwie, ale pomagał represjonowanym i apelował do władz o zaniechanie szykan.

Gdy ekipa Gierka zaniechała szykan wobec Kościoła, Prymas uznał, że znikł główny powód sprzeciwu wobec władz. Uznał, że w trwałej – jak się wówczas wydawało – sytuacji geopolitycznej jest to maksimum tego, co Kościół i naród mogą osiągnąć. Dlatego ostrożne wspieranie państwa, takiego jakie było, uznał za rację stanu. Zabiegał natomiast o kondycję moralną Polaków. Wygłosił cykl kazań świętokrzyskich (w warszawskim kościele św. Krzyża) na tematy społeczne, otwarcie bronił praw człowieka, nie tylko wolności religijnej. Protestował przeciw zmianom w konstytucji w 1976 r.

Spotkania z Gierkiem (w 1977 i dwukrotnie w 1979) przebiegały w atmosferze nieporównanie lepszej niż z jego poprzednikami. Prymas przekonywał I sekretarza o konieczności dania ludziom więcej wolności oraz moralnej przemiany partyjnego przywództwa – jak wiemy, bezskutecznie. Szczególnym gestem było pojawienie się Prymasa na przyjęciu, które przywódca PRL wydał w Rzymie na cześć premiera Aldo Moro. Było to powszechnie odbierane jako gest wsparcia dla słabnącej – wraz z polską gospodarką – władzy Gierka.

Wybór Jana Pawła II umocnił tendencje z lat wcześniejszych. Zasadniczą zmianą była rezygnacja z uzgadniania z władzami kandydatur na biskupów – pierwszy był następca Karola Wojtyły, abp Franciszek Macharski.

Po raz ostatni prymas Wyszyński spotkał się z Gierkiem, na jego prośbę, 25 sierpnia 1980 r. – kilka dni przed końcem strajków sierpniowych i upadkiem sekretarza. Radził mu, by zgodził się na wolne związki zawodowe i zniósł cenzurę, zapewnił o poparciu Kościoła dla strajków. Dzień później na Jasnej Górze wygłosił kazanie, które zawiodło wielu – Prymas nie poparł wyraźnie strajkujących, ale wezwał do spokoju. Nastroje tonował już wcześniej, jak zresztą zwykł czynić w okresie kryzysów grożących rozlewem krwi. W kilka dni później (28 sierpnia) zainspirował wydanie stanowiska przez Radę Główną Episkopatu, w którym wyraźnie poparty został postulat wolnych związków zawodowych.

1980-1981: Doradca „Solidarności” i mediator

W ostatnich miesiącach swojego życia, które przypadły na czas pierwszej „Solidarności”, Prymas umiejętnie godził role, zda się, nie do pogodzenia: był doradcą Związku i zarazem mediatorem między nim a władzą. W rozmowie z nowym partyjnym przywódcą, Stanisławem Kanią, nalegał na rejestrację „Solidarności”, patronował też kompromisowi w sprawie statutu, który to umożliwił. W kolejnej rozmowie z Kanią nalegał też na rejestrację „S” rolniczej.

Równocześnie nawoływał związkowców do umiarkowania i przestrzegał przed polityzacją ruchu. Podkreślał, że wyrwanie Polski z orbity wpływów sowieckich jest w przewidywalnej przeszłości niemożliwe. Mediował w konkretnych konfliktach, łącznie z najgroźniejszym – bydgoskim, po pobiciu działaczy „S” przez ZOMO, półtora miesiąca przed śmiercią. Liczył, że jeśli Związek przetrwa kilka lat, władzom będzie trudno go zlikwidować.

Paradoksalnie, zapewne z tych samych powodów władze zdecydowały się na siłową rozprawę z „S” w grudniu 1981. Ale tego już Prymas nie zobaczył.

Dziś 39. rocznica śmierci kard. Wyszyńskiego

czw., 28/05/2020 - 04:00
W czwartek, 28 maja przypada 39. rocznica śmierci Prymasa Tysiąclecia. Z tej okazji publikujemy materiały obrazujące historyczne dokonania i różne aspekty nauczania kard. Stefana Wyszyńskiego.

Stefan Wyszyński urodził się 3 sierpnia 1901 r. w Zuzeli na Bugiem, w zaborze rosyjskim, na granicy Mazowsza i Podlasia. Był dzieckiem Stanisława (1876-1970) i Julianny (1877-1910) z domu Karp. Jego ojciec nie posiadał gospodarstwa, lecz był organistą. Przyszły kardynał wychowywał się na historycznym pograniczu Korony i Litwy. Mama była czcicielką Matki Bożej Ostrobramskiej a ojciec Częstochowskiej. W domu silnie kultywowano tradycje patriotyczne. Wyniesiona ze środowiska rodzinnego religijność była prosta ale zarazem pogłębiona, z silną nutą maryjną. Ta właśnie nuta uległa wzmocnieniu po śmierci Matki, która zmarła 31 października 1910 r. (Stefan miał wtedy 9 lat).

Stefan Wyszyński wychował się w licznej rodzinie, gdyż jego ojciec wszedł w drugi związek małżeński. Miał dobre relacje ze swoim przyrodnim rodzeństwem. Doskonały kontakt miał z ojcem, który przekazywał mu tradycje patriotyczne. Wraz z nim uczestniczył m. in. w nielegalnym odnawianiu mogił powstańców styczniowych. Jako kilkulatek został ministrantem.

W 1912 r. Stefan zdał egzaminy i rozpoczął naukę w Warszawie w prywatnym gimnazjum Wojciecha Górskiego z polskim językiem wykładowym. Od września 1915 r. z powodu frontu niemiecko-rosyjskiego, oddzielającego drogę do Warszawy, kontynuował naukę w Łomży w Męskiej Szkole Handlowej im. Piotra Skargi. Podczas nauki w Łomży wstąpił do powstającego wówczas harcerstwa. Należał do środowiska skautowego, które zainicjował w Łomży ks. Kazimierz Lutosławski, jedna z bardziej wybitnych postaci Kościoła warszawskiego, twórca Krzyża Harcerskiego, a po uzyskaniu niepodległości poseł z ramienia Narodowej Demokracji.

Powołanie kapłańskie

Kiedy Stefan zdecydował się na kapłaństwo, wybrał nie diecezjalne seminarium w Płocku, lecz ambitniej – seminarium we Włocławku, które miało opinie jednego z najlepszych na ziemiach polskich.

Był człowiekiem słabego zdrowia. Miał chore płuca, a kiedy kończył seminarium, wątpiono, czy warto go wyświęcać. Został wyświęcony indywidualnie na mocy specjalnej decyzji biskupa 3 sierpnia 1924 r. w katedrze we Włocławku przez bp. Wojciecha Owczarka. Mszę prymicyjną odprawił 5 sierpnia 1924 r. na Jasnej Górze, by, jak pisał, „mieć Matkę, która nie umiera”.

Duszpasterz robotników, promotor katolickiej nauki społecznej

Po święceniach przez rok pracował jako wikariusz przy parafii katedralnej we Włocławku, był też prefektem w szkole przy fabryce celulozy oraz redaktorem dziennika diecezjalnego „Słowo Kujawskie”.

W 1925 r. rozpoczął studia na KUL z zakresu prawa kanonicznego i katolickiej nauki społecznej, zakończone w 1929 r. obroną doktoratu nt. „Prawa rodziny, Kościoła i państwa do szkoły”. Był uczniem ks. prof. Antoniego Szymańskiego, jednego z najwybitniejszych przedstawicieli katolickiej nauki społecznej w Polsce. W Lublinie poznał też ks. Władysława Korniłowicza, współtwórcę Dzieła Lasek, który miał duży wpływ na jego formację duchową i intelektualną. Podczas pobytu na KUL związał się ze środowiskiem Stowarzyszenia Katolickiej Młodzieży Akademickiej „Odrodzenie”, tworzącego ruch młodej inteligencji katolickiej, stawiający na solidną formację intelektualną, zaangażowanie społeczne i otwartość na rodzące się wówczas prądy odnowy Kościoła, prekursorskie wobec Soboru Watykańskiego II.

W 1929 r. ks. Wyszyński uzyskał stypendium naukowe, dzięki któremu odwiedził specjalizujące się w katolickiej nauce społecznej ośrodki naukowe w Austrii, Włoszech, Szwajcarii, Francji, Belgii, Holandii i Niemczech. Zapoznał się m.in. z działalnością Akcji Katolickiej oraz chrześcijańskich stowarzyszeń i związków zawodowych. Owocem tej podróży była publikacja „Główne typy Akcji Katolickiej za granicą” (Lublin 1931).

Po powrocie w 1930 r. do Włocławka był wykładowcą prawa kanonicznego i ekonomii społecznej w seminarium duchownym, a jednocześnie prowadził Chrześcijański Uniwersytet Robotniczy oraz był asystentem kościelnym Chrześcijańskich Związków Zawodowych. Pod jego kierunkiem robotnicy mieli zajęcia z ekonomii, socjologii, historii Polski, geografii, ustawodawstwa pracy, samorządu gospodarczego i katolickiej nauki społecznej.

Dość szybko dał się poznać jako zdolny, obiecujący intelektualista i publicysta. W 1932 r. został redaktorem naczelnym „Ateneum Kapłańskiego”, jednego z najwybitniejszych wówczas periodyków dla duchowieństwa. Było to pismo nowatorskie, otwarte na nowe nurty w Kościele powszechnym, zdające sobie sprawę z potrzeby reformy a jednocześnie zajmujące stanowisko w pełni zgodne z doktryną Kościoła. Ks. Wyszyński angażował się w obronę praw robotników, na skutek czego przypięto mu łatkę „czerwonego księdza”.

Działał również w Akcji Katolickiej, zorganizował m.in. Katolicki Związek Młodzieży Robotniczej i sieć Katolickich Uniwersytetów Ludowych. Z uwagą śledził percepcję marksizmu na tych terenach, i analizował to w swej publicystyce. Był jednym z nielicznych duchownych, którzy przeczytali w całości „Kapitał” Karola Marxa. W tym okresie ks. Wyszyński napisał książki pt: „Katolicki program walki z komunizmem” i „Inteligencja w straży przedniej komunizmu” oraz około stu artykułów skoncentrowanych wokół problemów katolicyzmu, kapitalizmu i komunizmu. Publikował często pod pseudonimem dr Zuzelski. Zaangażowanie społeczne ks. Wyszyńskiego dostrzegł kard. August Hlond, który w 1937 r. zaprosił go do Rady Społecznej przy Prymasie Polski.

Wydana już po wojnie książka Wyszyńskiego „Duch pracy ludzkiej” jest jasnym i głębokim, wykładem teologii pracy, opracowaniem nowatorskim na polu ówczesnej katolickiej nauki społecznej. Założyciel Opus Dei św. Josemaria Escriva de Balaguer poznawszy ją zalecił najpierw jako obowiązkową lekturę swoim duchowym podopiecznym, a następnie z jego inspiracji została ona przetłumaczona na większość języków europejskich.

Związki z Dziełem Lasek

Po wybuchu drugiej wojny światowej ks. Wyszyński przewidując, że może być poszukiwany przez gestapo opuścił Włocławek. Od lipca 1940 r. był kapelanem niewidomych dzieci oraz sióstr franciszkanek służebnic krzyża z Lasek, które znalazły schronienie w Kozłówce na Lubelszczyźnie, a potem w Żułowie. W październiku 1940 zagrożony chorobą płuc wyjechał na krótko do Zakopanego, gdzie w przypadkowej łapance został aresztowany. Udało mu się uciec zanim ustalono jego tożsamość. W czerwcu 1942 r. przyjechał do Lasek pod Warszawą i jako kapelan zakładu dla niewidomych pozostał tam do zakończenia wojny. W Warszawie prowadził wykłady na tajnych uniwersytetach. W 1944 r. przystąpił do Armii Krajowej, nosił pseudonim Radwan III. W czasie powstania warszawskiego był kapelanem w szpitalu powstańczym w Laskach.

Podczas pobytu w Laskach poznał Marię Okońską i prowadzaną przez nią w ramach Sodalicji Mariańskiej grupę kilku dziewcząt, tzw. Ósemkę, zaangażowaną w pracę z gimnazjalistkami i licealistkami warszawskimi. Na prośbę młodych kobiet został ich kierownikiem duchowym, prowadząc je stopniowo ku złożeniu ślubów i założeniu nowego instytutu świeckiego.

W marcu 1945 r. powrócił do Włocławka, gdzie był rektorem Seminarium Duchownego, które wymagało odbudowy. Jednocześnie z powodu braku księży, wymordowanych przez Niemców, sprawował funkcję proboszcza w dwóch parafiach oraz był redaktorem naczelnym „Ładu Bożego” i „Ateneum Kapłańskiego”.

Biskup lubelski

Biskupem został mianowany 4 marca 1946 r. Wspominał, że nominacją był „mocno przestraszony”. Poprosił o czas do namysłu, ale szybko przekonały go słowa kard. Hlonda, że „papieżowi się nie odmawia”. Sakrę biskupią przyjął 12 maja 1946 r. na Jasnej Górze, a ingres do katedry w Lublinie odbył 26 maja. Porządkował zniszczoną przez okupację diecezję, wizytował parafie, wygłaszał liczne kazania, szczególnie w dzielnicach robotniczych Lublina, prowadził rekolekcje, organizował kursy katechetyczne, wykładał na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim i opiekował się nim jako wielki Kanclerz.

22 października 1948 r. niespodziewanie zmarł kard. August Hlond. Przed śmiercią jako swego następcę wskazał bp Stefana Wyszyńskiego. Pius XII decyzję o nominacji podjął już 12 listopada, a 16 listopada podpisał bullę, w której powoływał Wyszyńskiego na arcybiskupa gnieźnieńskiego i warszawskiego, prymasa Polski. Wedle ówczesnej opinii Konferencji Episkopatu Polski, rola prymasa Polski jako metropolity gnieźnieńskiego oraz funkcja arcybiskupa warszawskiego powinny zostać rozdzielone, ale papież się z tym nie zgodził.

Prymas Polski

Ingres do katedry w Gnieźnie nowy prymas odbył 2 lutego, a 6 lutego 1949 r. do prokatedry w Warszawie (katedra św. Jana leżała jeszcze w gruzach). W liście, jaki z okazji ingresu ogłosił do wiernych obu archidiecezji pisał: „Nie jestem ci ja ani politykiem, ani dyplomatą, nie jestem działaczem ani reformatorem. Jestem natomiast ojcem waszym duchowym, pasterzem i biskupem dusz waszych, jestem apostołem Jezusa Chrystusa”.

Arcybiskup Wyszyński został wyposażony w specjalne pełnomocnictwa Stolicy Apostolskiej, otrzymane w spuściźnie po kard. Hlondzie. Dawały mu one uprawnienia legata papieskiego wobec całego Kościoła w Polsce jak i terenów włączonych do ZSRR a w okresie międzywojennym należące do II Rzeczpospolitej, jurysdykcję nad Kościołem na ziemiach zachodnich i północnych (poniemieckich) oraz opiekę nad katolickimi obrządkami wschodnimi w Polsce.

Komuniści po sfałszowaniu wyborów w styczniu 1947 r. i wyeliminowaniu opozycji politycznej oraz antykomunistycznego podziemia, rozpoczęli intensywną walkę z Kościołem. Jej celem była eliminacja Kościoła ze sfery publicznej oraz podporządkowanie go państwu. Władze państwowe na początku 1950 r. przejęły Caritas, kościelną ziemię (poza niewielkimi działkami dla parafii i seminariów duchownych) i dużą część nieruchomości. Zamykano prowadzone przez Kościół szkoły, szpitale, wydawnictwa, nastąpiła likwidacja stowarzyszeń katolickich.

Prymas, wobec tej nowej sytuacji próbował więc szukać dla Kościoła „modus vivendi” z władzą. Uważał, że skoro komuniści przejęli rządy w Polsce z uwagi na warunki geopolityczne, to nieuniknione jest, że przez jakiś czas będą ją sprawować. Stąd zgodził się na „Porozumienie” z 1950 r., które na okres kilku lat szalejącego stalinizmu wyhamowało frontalny atak na Kościół. W zamian za potępienie wciąż walczących oddziałów partyzanckich oraz uznanie nowej granicy zachodniej uzyskał zgodę na naukę religii w szkołach i działalność KUL.

Jednak prymasowska gotowość do porozumienia miała ściśle zakreślone granice. W lutym 1953 r. władze wydały dekret o obsadzaniu stanowisk kościelnych, wszelkie nominacje – aż do szczebla proboszcza – uzależniając od zgody władz. Wobec próby ubezwłasnowolnienia w ten sposób biskupów kard. Wyszyński wypowiedział kategoryczne: „Non possumus!” – świadomie narażając się na uwięzienie. W marcu 1953 r. w imieniu Episkopatu napisał do Bolesława Bieruta memoriał, kończący się słowami: „gdyby postawiono nas wobec alternatywy: albo poddanie jurysdykcji kościelnej jako narzędzia władzy świeckiej, albo osobista ofiara, wahać się nie będziemy. Pójdziemy za głosem apostolskiego naszego powołania i kapłańskiego sumienia, idąc z wewnętrznym pokojem i świadomością, że do prześladowania nie daliśmy powodu, że cierpienie staje się naszym udziałem nie za co innego, lecz tylko za sprawę Chrystusa i Chrystusowego Kościoła. Rzeczy Bożych na ołtarzach Cezara składać nam nie wolno. Non possumus”.

Trzy miesiące później, 25 września 1953 r. prymas Wyszyński został aresztowany. Bez aktu oskarżenia, procesu i wyroku był więziony przez trzy lata – do 28 października 1956 r. Był internowany w kolejnych miejscach odosobnienia: Rywałdzie Królewskim (do 12 października 1953 r.), Stoczku Warmińskim (do 6 października 1954 r.), Prudniku Śląskim (do 26 października 1955 r.) oraz Komańczy (do 28 października 1956 r.).

Wielka Nowenna

Podczas pobytu Komańczy Prymas napisał tekst Jasnogórskich Ślubów Narodu Polskiego, pomyślanych jako odnowienie ślubów lwowskich Jana Kazimierza z czasów Potopu szwedzkiego. Zostały one dostarczone na Jasną Górę przez Ósemki, które mogły się z nim kontaktować. Ponieważ kardynał Wyszyński wciąż był więziony, tekst ślubów odczytał bp Michał Klepacz 26 sierpnia 1956 r., w obecności blisko miliona pielgrzymów, przybyłych na Jasną Górę.

Po odzyskaniu wolności 28 października 1956 r. prymas, w latach 1957 – 1966 prowadził Wielką Nowennę, która miała przygotować naród na obchody Tysiąclecia Chrztu Polski. Był to szeroko zakrojony projekt moralnej przemiany narodu, wyzwolenia go z licznych wad i nałogów, prowadząc w ten sposób wyzwolenia duchowego w znacznie poważniejszym wymiarze. Z jego inicjatywy rozpoczęło się Nawiedzenie, czyli wędrówka Matki Bożej w kopii Obrazu Jasnogórskiego po wszystkich polskich diecezjach parafiach, co było przedmiotem nieustannej konfrontacji z władzami. W sensie moralnym Kościół odniósł jednak zwycięstwo. Nowenna zakończyła się 3 maja 1966 r. Aktem Oddania Narodu Matce Bożej za wolność Kościoła w Polsce i na świecie. Te wielkie projekty duszpasterskie kard. Wyszyńskiego – realizowane w państwie komunistycznym – robiły w Kościele powszechnym gigantyczne wrażenie. Większość hierarchii patrzyła na to ze zdumieniem i podziwem. Zyskał na tym Kościół w Polsce, stając się w tym czasie istotnym punktem zainteresowania Kościoła powszechnego.

Udział w Soborze Watykańskim II

W latach 1962-1965 kard. Wyszyński brał czynny udział w pracach Soboru Watykańskiego II, najpierw w jego przygotowaniu, a potem w obradach wszystkich czterech Sesji. Podczas pierwszej sesji soborowej został mianowany przez papieża Jana XXIII członkiem Sekretariatu do Spraw Nadzwyczajnych, a później przez kolejnego papieża Pawła VI, członkiem Prezydium soboru. Wielokrotnie przemawiał podczas spotkań plenarnych, składał pisemne memoriały, prowadził wykłady czy udzielał wywiadów. W nurt prac soborowych włączył cały Kościół w Polsce, inicjując w nim modlitwy w intencji Soboru m.in.: Czuwania Soborowe z Maryją Jasnogórską. Biskupi polscy złożyli na III Sesji Soboru specjalny memoriał do Ojca Świętego z prośbą o ogłoszenie Maryi Matką Kościoła i oddanie Jej świata. Dokonało się to 21 listopada 1964 roku, na zakończenie III Sesji. Papież Paweł VI ogłosił Maryję Matką Kościoła.

Orędzie do biskupów niemieckich

Kardynał Wyszyński był też jednym z inicjatorów słynnego orędzia biskupów polskich do biskupów niemieckich z 1965 r. Na zakończenie obrad Soboru Watykańskiego II, w przyjętym przez Prymasa liście biskupów polskich do niemieckich, napisano m. in.: „W tym ogólnochrześcijańskim, a zarazem bardzo humanitarnym duchu wyciągamy do Was nasze dłonie z ław kończącego się Soboru, udzielamy przebaczenia i prosimy o przebaczenie. A jeśli wy – biskupi niemieccy i ojcowie soborowi – ujmiecie po bratersku nasze wyciągnięte dłonie, wówczas dopiero będziemy mogli ze spokojnym sumieniem obchodzić w Polsce nasze Milenium w sposób całkowicie chrześcijański.” Słowa te spotkały się z niemal histeryczną nagonką ze strony władz komunistycznych.

W 1972 dzięki jego długoletnim staraniom Stolica Apostolska ostatecznie potwierdziła polskie diecezje na ziemiach zachodnich i północnych oraz uznała granice zachodnie PRL.

We wrześniu 1978 r. kard. Wyszyński odbył podróż do Niemiec, która upłynęła pod znakiem chrześcijańskiego przebaczenia oraz pragnienia jedności i pokoju. W Fuldzie delegacja polska spotkała się z niemiecką Konferencją Episkopatu. Ponadto odwiedziła Kolonię, Monachium, Dachau, Frankfurt i Moguncję. „Europa – mówił wówczas Prymas – musi dostrzec ponownie, że jest ona nowym Betlejem – dla świata, dla ludów i narodów. (…) Wśród współczesnych wojen i wieści o wojnach, Europa – która otrzymała przez Kościół powszechny pokój, jakiego świat nie jest zdolny dać, nie może być ciągle fabryką amunicji, międzynarodowym targowiskiem i dostawcą broni, nie może nadal być poligonem dla doświadczeń wojennych, czy też miejscem samoudręki ludów i narodów.”

Krytyk watykańskiej Ostpolitik i promotor wiary na Wschodzie

Kard. Wyszyński nie zgadzał się z watykańską Ostpolitik – polityką wobec państw bloku komunistycznego, którą oceniał jako zbyt ugodową – i w związku z tym miał trudne relacje z kolejnymi sekretarzami stanu Stolicy Apostolskiej, począwszy od Domenico Tardiniego, a skończywszy na kard. Jean-Marie Villotcie z czasów Pawła VI.

A korzystając ze swych nadzwyczajnych pełnomocnictw był swego rodzaju łącznikiem ze Stolicą Apostolską dla katolickich księży pracujących za wschodnią granicą Polski. Notatki Prymasa ujawniają, że w 1957 r. otrzymał od papieża Piusa XII szczególne uprawnienia „facultates specialissime” dotyczące katolików obrządku łacińskiego żyjących na terenie Związku Sowieckiego. Te nadzwyczajne uprawnienia były Prymasowi Polski przedłużane przez kolejnych papieży. W październiku 1978 r. przed audiencją u Jana Pawła II Prymas zapisał, że poprosi go o konfirmację uprawnień z 1957 r., gdyż jego zdaniem „są one jeszcze potrzebne”. 26 października 1978 r. zostały mu one przyznane na kolejne lata.

W ramach tych uprawnień kard. Wyszyński dokonywał tajnych święceń duchownym potajemnie działającym w ZSRR. 30 czerwca 1967 roku udzielił sakry biskupiej ks. Janowi Cieńskiemu w prywatnej kaplicy prymasów Polski w Gnieźnie. Tajnie wyświęcony biskup miał uprawnienia sufragana (biskupa pomocniczego) archidiecezji lwowskiej. Kolejną ważną postacią z sowieckiej Ukrainy, która miała kontakt z kard. Wyszyńskim był prof. Henryk Mosing ze Lwowa. 20 września 1961 r. w Warszawie otrzymał z rąk kard. Wyszyńskiego święcenia diakonatu, natomiast w nocy 21 października 1961 r. święcenia kapłańskie. Odbyło się to w ścisłej tajemnicy w klasztorze ss. Służebniczek Krzyża w Laskach pod Warszawą. Profesor Mosing przez wiele lat działał jako kapłan, nielegalnie docierając do najdalszych zakątków Związku Sowieckiego. Prymas Wyszyński wyświęcił także szereg innych kapłanów pracujących w ZSRR, ale ich liczby dokładnie nie znamy,

Ważną częścią posługi Prymasa na Wschodzie było zbieranie informacji o sytuacji Kościoła na tych terenach. Informatorami byli zarówno duchowni, jak i ludzie świeccy. Jednym z ważnych rozmówców Prymasa był ks. Władysław Bukowiński, łagiernik i kapłan pracujący w Kazachstanie który od 1965 r. miał możliwość odwiedzania rodziny w Polsce.

Obchody Millennium

Prymas przewodniczył wszystkim uroczystościom milenijnym 1966 r., przemierzając wraz z całym Episkopatem „Szlak Tysiąclecia” , gdzie na stacjach milenijnych głosił słowo Boże.

Punktem kulminacyjnym uroczystości milenijnych było święto Królowej Polski, 3 maja 1966 r. W tym dniu Prymas wraz z całym Episkopatem, wobec kilkuset tysięcznej rzeszy wiernych zebranych u stóp Jasnej Góry, wypowiedział Akt całkowitego Oddania Polski w niewolę Matce Chrystusowej za wolność Kościoła w Ojczyźnie i w świecie. Z punktu widzenia politycznego sukcesem Prymasa było przede wszystkim zachowanie samodzielności i autonomii Kościoła katolickiego od państwa komunistycznego – dzięki czemu udało się obronić resztki samodzielności społecznej Polaków.

W trakcie obchodów milenium władze przypuściły niezwykle ostry atak na osobę Prymasa i rozpoczęły organizowanie konkurencyjnych, świeckich obchodów tysiąclecia polskiej państwowości. Nie zgodziły się też na przyjazd Ojca Świętego Pawła VI na Jasną Górę. W wielu miejscach kościelne obchody milenium miały dramatycznych przebieg, chociażby w Warszawie, gdzie wierni zostali zaatakowani przez bojówki ORMO.

Obrońca praw człowieka i narodu

Prymas Wyszyński był twórcą oryginalnej koncepcji „teologii narodu”. Koncepcja ta wychodzi z założenia, że naród jest wspólnotą naturalną, równie naturalną co rodzina. Naród kard. Wyszyński rozumiał jako pewien sposób egzystencji człowieka – także w sferze nadprzyrodzonej – zgodnie z teologiczną prawdą, że łaska buduje na naturze.

Był też konsekwentnym obrońca praw każdej osoby ludzkiej. Podczas wydarzeń marcowych 1968 r. Prymas zdecydowanie występował w obronie podstawowych praw człowieka. Wołał: „Nie wolno bić! Chrześcijanin nigdy na nikogo ręki nie podnosi, bo w każdym widzi godność dziecięcia Bożego. Ugodzony może wydawać się sponiewieranym. Ale bardziej poniewiera się ten, który uderza, niż ten, który jest uderzany… Najmilsi, przezwyciężajcie nienawiść miłością.”

Po tragicznych wypadkach na Wybrzeżu w grudniu 1970 r. Prymas wypowiedział wstrząsające słowa: „Wasz ból jest naszym wspólnym bólem. Gdybym mógł w poczuciu sprawiedliwości i ładu, wziąć na siebie całą odpowiedzialność za to, co się ostatnio stało w Polsce, wziąłbym jak najchętniej… Bo w Narodzie musi być ofiara okupująca winy Narodu… Jakżebym chciał w tej chwili – gdyby ta ofiara przyjęta była – osłonić wszystkich przed bólem, przed męką.” Nadzieję na przemiany w Polsce Prymas wiązał z faktem, że komunizm jest systemem tak bardzo zdegenerowanym, że – prędzej czy później – zapadnie się. Uważał, że na ten właśnie moment trzeba się przygotować, nie narażając się na zbytnie straty lecz wychowując ludzi do tego, by wewnętrznie stali się wolni.

5 września 1971 r. wypełniając milenijne zobowiązania Narodu, w poczuciu współodpowiedzialności za cały Kościół, Prymas Wyszyński dokonał wraz ze wszystkimi biskupami polskimi na Jasnej Górze Aktu oddania Maryi, Matce Kościoła całej rodziny ludzkiej.

W październiku 1971 r. udał się do Rzymu na kolejny Synod Biskupów oraz uczestniczył w pracach Kongregacji ds. Kapłanów i Papieskiej Komisji Rewizji Prawa Kanonicznego. Wraz z dwutysięczną rzeszą pielgrzymów z kraju wziął wówczas udział w uroczystościach beatyfikacyjnych ojca Maksymiliana Kolbego w Bazylice świętego Piotra w Rzymie.

26 sierpnia 1978 r. kard. Wyszyński uczestniczył w konklawe, które wybrało papieża Jana Pawła I, a 16 października 1978 w konklawe, które wybrało kardynała Karola Wojtyłę na papieża.

W dniach 2–10 czerwca 1979 przyjął Ojca świętego Jana Pawła II w Polsce, podczas jego pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny.

Po wybuchu strajków w sierpniu 1980 r. na Wybrzeżu Prymas spotkał się z Gierkiem, a później 26 sierpnia wygłosił kazanie na Jasnej Górze. Mówił w nim o potrzebie wolności związkowej oraz o konieczności upominania się o swobody społeczne. W kilka dni później z jego inicjatywy Rada Główna Episkopatu wydała 28 sierpnia oświadczenie jednoznacznie popierające postulaty strajkujących. Do Stoczni Gdańskiej wysłał Romualda Kukułowicza jako swego osobistego wysłannika.

W latach 1980 – 1981 prymas Wyszyński pełnił rolę pośrednika w negocjacjach pomiędzy władzą a „Solidarnością”. Przez cały czas troszczył się o zachowanie w Polsce pokoju społecznego. Na ostatnim spotkaniu z władzami „Solidarności” w marcu 1981 r. tonował radykalne nastroje, mówiąc: „Chyba ani ja ani panowie nie darowalibyśmy sobie, gdyby popłynęła krew chociaż jednego młodego chłopca”. Był przekonany, że „Solidarność” nie ma żadnych szans w siłowej konfrontacji z reżimem. Uważał, że w tym momencie trzeba się skoncentrować na budowie struktur oraz na samokształceniu, po to, by być silniejszym na dalszych etapach rozwoju sytuacji w Polsce.

Ostatnie przemówienie

W marcu 1981 r. uwidoczniła się silnie śmiertelna choroba Prymasa na tle nowotworowym. 22 maja 1981r. wygłosił ostatnie przemówienie do Rady Głównej Episkopatu. Powiedział m.in.: „Żadnych próśb w mojej intencji nie zanoszę do Matki Najświętszej. (…) Waszą żywą wiarę zawsze podziwiałem i waszą gorliwość apostolską, której nie zawsze mogłem sprostać. Same uczucia wdzięczności. Do nikogo – najmniejszego żalu. Na nikim – najmniejszego zawodu, wszystkim pozostawiam moje serce, które nie zabiera ze sobą żadnego zastrzeżenia w stosunku do żadnego z biskupów, do kapłanów i ludu Bożego. Wszystkie nadzieje, to Matka Najświętsza. I jeżeli jaki program – to Ona.”

Kard. Stefan Wyszyński zmarł 28 maja 1981 r. w Warszawie w uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego. Miał 80 lat, z których 57 przeżył jako kapłan. Pogrzeb odbył się 31 maja 1981 r., z udziałem sekretarza stanu Stolicy Apostolskiej kard. Agostino Casaroli reprezentującego Ojca Świętego, przebywającego wówczas w szpitalu po zamachu. Uroczystości te stały się wielką manifestacją narodową, co symbolizował m. in. napis na jednym z wieńców: „Niekorowanemu królowi Polski”. Trumna z jego ciałem spoczęła w podziemiach katedry św. Jana w Warszawie.

Prymas Wyszyński a trzeźwość narodu

czw., 28/05/2020 - 03:30
Wskazania kard. Stefana Wyszyńskiego na temat potrzeby budowania trzeźwej Polski są dziś bardziej niż aktualne. Polacy piją bowiem więcej niż w czasach, gdy Prymas Tysiąclecia wskazywał, że nasze społeczeństwo ma problem z piciem i że zagraża mu “niebezpieczeństwo biologicznego zwyrodnienia i utraty moralnej sprawności wskutek stale wzrastającego w naszym kraju spożycia alkoholu”. Dziś, 28 maja przypada 39. rocznica śmierci Prymasa Tysiąclecia. Stefan Wyszyński był wychowywany w duchu wierności zasadom abstynencji od najmłodszych lat. Już jako ministrant, a potem w wieku 10 lat złożył ślubowanie całkowitej abstynencji aż do osiągnięcia pełnoletności. Abstynentem pozostał jednak także zarówno w czasie studiów w seminarium duchownym, jak i w posłudze kapłańskiej i biskupiej.

Jako kapłan zabraniał spożywania alkoholu podczas odpustów, organizował wielkopostne rekolekcje trzeźwościowe, a na prywatnych przyjęciach zachęcał, by nie podawano alkoholu. Zachęcał do zakładania bractw wstrzemięźliwości, ruchów abstynenckich oraz prowadzenia parafialnych ksiąg trzeźwości, w których wpisywani byli parafianie podejmujący się abstynencji alkoholowej. Przewodniczył też nabożeństwom ekspiacyjnym za grzechy pijaństwa.

Co ciekawe, ks. Wyszyński nie był od początku nastawiony w nieprzejednany sposób wobec alkoholu. Z początku był zwolennikiem umiarkowanej wstrzemięźliwości, ale ta postawa uległa zmianie w czasie okupacji i latach powojennych, gdy alkohol stał się dla władzy komunistycznej swoistym narzędziem ułatwiającym rozbijanie polskiej tożsamości narodowej, której fundamentem były m.in. zasady moralne głoszone przez Kościół.

Alkoholizm – skala problemu

A skala problemu, jakim był w tamtym czasie alkoholizm wśród Polaków, zawiera się w konkretnych liczbach. Gwałtowność wzrostu spożycia, przypadająca na ponad trzy dekady posługi biskupiej i prymasowskiej kard. Stefana Wyszyńskiego, jest faktem.

Czasy po II wojnie światowej przyniosły w Polsce gwałtowny wzrost konsumpcji napojów wysokoprocentowych, głównie wódki. Podczas gdy przed 1939 r. nie przekraczało ono 1 litra czystego spirytusu rocznie na głowę statystycznego Polaka, to m.in. wskutek permanentnego rozpijania Polaków w trakcie okupacji, w 1947 r. spożycie to notowane było na poziomie już 2,5 litra na mieszkańca – piszą Marcin Wnuk, Barbara Purandare i Jerzy T. Marcinkowski w artykule „Struktura spożycia alkoholu w Polsce w ujęciu historycznym” opublikowanym w 2013 r. kwartalniku „Problemy Higieny i Epidemiologii” Polskiego Towarzystwa Higienicznego.

W 1958 r. konsumpcja alkoholu w Polsce oscylowała wokół poziomu 3,7 litra. W połowie lat 60. było to już 4,6 litra. Do 1978 r. nastąpił sukcesywny, duży wzrost spożycia do 9,2 litra alkoholu na mieszkańca, przy uwzględnieniu szacunkowych danych na temat nielegalnej produkcji.

Niepokojące przywiązanie rodaków do alkoholu, uwarunkowane wieloma różnymi czynnikami natury społecznej, politycznej i gospodarczej, stało się dla prymasa Wyszyńskiego jedną z fundamentalnych trosk o odnowę moralno-społeczną polskiego narodu. Polska, wydostawszy się z jednego systemu totalitarnego, została zniewolona przez drugi, komunistyczny. Obydwa systemy czyniły wiele, aby poprzez łatwą dostępność alkoholu stępić w Polakach poczucie narodowej tożsamości i solidarności oraz konieczność przezwyciężenia społecznych wad, co było konieczne do świadomej walki o wewnętrzną i zewnętrzną suwerenność. Społeczeństwo łatwo rozpijane jest przecież bardziej podatne na zniewolenie.

Prymas Wyszyński nie był oczywiście pierwszym, który zrozumiał problem, jakim jest zgubny wpływ nałogu alkoholowego na społeczeństwo w jego całości, więzi rodzinne, pracę, gospodarkę, życie duchowe i tożsamość narodową. Już w czasie zaborów powstał dobrze zorganizowany ruch abstynencki. W zaborze rosyjskim działał o. Honorat Koźmiński, w Galicji ks. Bronisław Markiewicz, na Śląsku charyzmatyczni duszpasterze trzeźwościowi w osobach ks. Jana Ficka i ks. Jana Kapicy. Także młody ks. Stefan Wyszyński w ramach Chrześcijańskiego Uniwersytetu Robotniczego w latach 30. poruszał ten problem.

Jednak dopiero dla kard. Wyszyńskiego alkoholizm stał się przykładem klęski społecznej, gospodarczej i wychowawczej o skali ogólnonarodowej. Dlatego w jego przekonaniu również cały naród powinien był podjąć wysiłek wydostania się z tego zgubnego nałogu. Pierwszym wielkim krokiem, aby ten wysiłek podjąć, była diagnoza problemu i uświadomienie go całemu społeczeństwu, a potem przyrzeczenie konkretnego działania.

Narodowe przyrzeczenie abstynencji

W 1947 r. biskupi wydali list pasterski do wiernych „O palącej sprawie grozy alkoholizmu i pijaństwa”. Swoją działalność zaczął rozwijać Krajowy Referat Trzeźwości pod przewodnictwem ks. A. Cząstki w ramach Krajowej Centrali „Caritas”. Jednak na przełomie 1949 i 1950 r. wszystkie bractwa i stowarzyszenia trzeźwościowe zostały zlikwidowane administracyjnie przez władze komunistyczne.

Dopełnieniem, oczywiście w szerszym kontekście społeczno-politycznym, działań władz w tym okresie, było uwięzienie prymasa Wyszyńskiego i to ono paradoksalnie przyczyniło się do szeroko zakrojonych działań Kościoła w Polsce w celu budowy postaw trzeźwościowych w społeczeństwie. Podczas internowania w Prudniku i Komańczy prymas ułożył tekst Jasnogórskich Ślubów Narodu, złożonych 26 sierpnia 1956 r. pod nieobecność wciąż więzionego wtedy ich autora, ale w obecności Episkopatu i miliona wiernych na Jasnej Górze.

W tekście Ślubów znalazło się m.in. także ogólnonarodowe przyrzeczenie walki z nałogiem pijaństwa. Kluczowy w tym kontekście fragment brzmiał: „Zwycięska Pani Jasnogórska. Przyrzekamy stoczyć pod Twoim sztandarem najświętszy i najcięższy bój z naszymi wadami narodowymi. Przyrzekamy wypowiedzieć walkę lenistwu i lekkomyślności, marnotrawstwu, pijaństwu i rozwiązłości. Przyrzekamy zdobywać cnoty wierności i sumienności, pracowitości i oszczędności, wyrzeczenia się siebie i wzajemnego poszanowania, miłości i sprawiedliwości społecznej”.

Jasnogórskie Śluby Narodu Polskiego, będące w zamyśle kard. Wyszyńskiego swoistym oddaniem Polaków w opiekę Maryi, miały zmobilizować naród do wytężonej, wielopłaszczyznowej pracy nad sobą tak, aby doprowadzić do odnowy religijnej i moralnej, zarówno w wymiarze indywidualnym, jak i rodzinnym oraz społecznym, a w efekcie do oparcia się systemowej ateizacji, do której parła władza komunistyczna.

Śluby stały się początkiem Wielkiej Nowenny, programu duszpasterskiego rozpisanego na dziewięć kolejnych lat i prowadzącego do obchodów tysiąclecia chrztu Polski w 1966 r., który należało rozumieć jako początek kształtowania się tożsamości polskiego narodu.

Tekst ślubowania stał się inspiracją do założenia przez ks. Franciszka Blachnickiego Krucjaty Trzeźwości, przemianowanej potem na Krucjatę Wstrzemięźliwości. Prymas Wyszyński błogosławił temu dziełu. Pod pseudonimem Gabryel Mar ks. Blachnicki pisał w 1957 r., że Polskę uratuje od „potopu alkoholowego” Maryja, która przed 300 laty wybawiła nas od potopu szwedzkiego. „Ujawniła się Jej moc i Jej zwycięstwo w dniu 26 sierpnia ubiegłego roku (…). Ona pragnie królować w narodzie trzeźwym i czystym, wiernym Bogu, Ewangelii, Krzyżowi, Kościołowi świętemu i jego Pasterzom” – tłumaczył.

Trzeźwościowe wytyczne Episkopatu

Krótko potem nastąpiło ogłoszenie „Wytycznych Episkopatu dla kościelnej działalności trzeźwościowej” (1959). Episkopat, pod wyraźnym wpływem myśli prymasa Wyszyńskiego, skonstruował w nich w ogólne ramy duszpasterskiej pracy nad „wykorzenieniem pijaństwa i ugruntowaniem cnoty trzeźwości w kraju” oraz z zadowoleniem przywitał fakt powstawania w ostatnich latach „maryjnego, dynamicznego i skutecznego ruchu abstynenckiego pod nazwą Krucjata Wstrzemięźliwości, mobilizującego pod sztandarem Niepokalanej jednostki ofiarne do walki o Polskę trzeźwą i czystą (…)”.

Po Soborze Watykańskim II wytyczne zostały znowelizowane (1971 r.), ale ich zasadnicze punkty nie uległy zmianie. Episkopat “w obliczu ciągłego wzrostu alkoholizmu w społeczeństwie polskim” oraz nawiązując do tradycji pracy Kościoła w Polsce nad trzeźwością narodu, stworzył “Kościelną Działalność Trzeźwościową nad wykorzenieniem pijaństwa i ugruntowaniem cnoty trzeźwości w Narodzie”.

Warto prześledzić niektóre punkty tej strategii Kościoła w Polsce, mimo że od jej sformułowania upłynęło już kilka dekad, bowiem dostrzegalne jest w nich rozwinięcie słów i działań prymasa Wyszyńskiego.

1. Duszpasterze, zgodnie z zaleceniem Episkopatu, powinni zachowywać pełny szacunek wobec tych, którzy “w sposób godny chrześcijanina i katolika używają czasami napojów alkoholowych”, ale powinni też zachęcać wiernych do składania dobrowolnej ofiary całkowitej abstynencji na pewien okres lub na całe życie.

2. Prymicje kapłańskie, oficjalne zebrania duchowieństwa, nie wykluczając przyjęć odpustowych czy imieninowych, powinny odbywać się bez podawania alkoholu. Także zakony i zgromadzenia żeńskie oraz męskie, poczynając od wewnętrznych przepisów, powinny gorliwie włączać się w kościelną działalność trzeźwościową.

3. We wszystkich seminariach duchownych diecezjalnych i zakonnych oraz we wszystkich nowicjatach zgromadzeń i zakonów żeńskich powinny być poważnie potraktowane wychowanie trzeźwościowe, kształtujące właściwe postawy młodzieży i przygotowujące ją do przyszłej pracy na tym polu.

4. Należy pokazywać młodzieży, że abstynencja od alkoholu i tytoniu jest dla niej doniosłą wartością w formacji duchowej, osobistej i społecznej. W seminariach należy wprowadzić przygotowania alumnów do przyszłej pracy duszpasterstwa trzeźwościowego przez systematyczne wykłady, prelekcje oraz pracę w zespołach trzeźwościowych.

5. Na uczelniach katolickich – Katolickim Uniwersytecie Lubelskim i Akademii Teologii Katolickiej – powinny zostać wprowadzone “specjalne wykłady z zakresu alkohologii”.

6. Episkopat zachęcił do prowadzenia parafialnych ksiąg trzeźwości, a wpisanymi do nich osobami trzeba się opiekować. Przynamniej cztery razy w roku, najlepiej w niedziele, w każdej parafii duszpasterze powinni urządzać dla nich odpowiednie nabożeństwo z homilią i aktem zadośćuczynienia.

7. Szkołą chrześcijańskiej trzeźwości jest przede wszystkim rodzina. Episkopat wręcz “domaga się od rodziców katolickich chrześcijańskiej postawy trzeźwości oraz zdobycia i w tym zakresie wiedzy pedagogicznej, a także ustawicznego wysiłku wychowawczego”.

8. Episkopat zachęcił proboszczów i katechetów do przyjmowania od dzieci przy I Komunii św. przyrzeczenia powstrzymania się od napojów alkoholowych i palenia tytoniu aż do pełnoletniości i zapisywania tych przyrzeczeń w parafialnej księdze trzeźwości. Rodzice powinni się zobowiązać, że nie urządzą przyjęcia pierwszokomunijnego z alkoholem i zatroszczą się o wychowanie dzieci w trzeźwości.

9. Episkopat wymaga także, żeby przyjęcia wiernych z okazji chrztów, ślubów, pogrzebów, odpustów oraz innych uroczystości rodzinnych odbywały się bez alkoholu.

10. Biskupi ustanowili ponadto, przypadający zawsze na początku Wielkiego Postu, Tydzień Modlitw o Trzeźwość Narodu. Ma on być poświęcony modlitwie i pokucie “dla wyproszenia łaski ugruntowania trzeźwości w narodzie oraz problemom walki z alkoholizmem i kształtowaniu cnoty wstrzemięźliwości”.

11. Ustanowiono także Komisję ds. Trzeźwości oraz funkcję krajowego duszpasterza ds. trzeźwości. W skład komisji wchodzić mają “znawcy alkohologii pastoralnej i działacze trzeźwościowi zarówno duchowni, jak i świeccy”, a jej zadaniem ma być opracowywanie bieżących programów duszpasterstwa trzeźwości oraz organizacja różnych inicjatyw na tym polu.

Polska w „pijackiej podkulturze”?

Prymas Wyszyński był tym, który o niszczącej sile alkoholu i potrzebie walki z tym zjawiskiem mówił najdobitniej. Nie bał się ostrego języka w pokazywaniu, że Polacy mają problem z piciem; że tkwią w “pijackiej podkulturze”, a społeczeństwu zagraża “niebezpieczeństwo biologicznego zwyrodnienia i utraty moralnej sprawności wskutek stale wzrastającego w naszym kraju spożycia alkoholu”.

Prymas dostrzegał także ekonomiczne skutki pijaństwa. Apelował, aby pieniądze do tej pory marnotrawione na alkohol przeznaczać na potrzeby dzieci. Bezlitośnie przy tym wyliczał, ile pieniędzy przepija rocznie polskie społeczeństwo.

W liście pasterskim Episkopatu Polski z 28 lutego 1965 r. wskazywał, że skutki pijaństwa są straszne, a przy tym wielopłaszczyznowe, widoczne m.in. w dziedzinie materialnej. “Alkoholizm marnuje zdrowie, wpływa na upośledzenie potomstwa, jest przyczyną licznych wypadków śmierci i kalectwa. Rocznie przepijamy ponad 25 miliardów złotych. Za tę sumę mogłyby powstać nowe szpitale, kościoły, szkoły, domy mieszkalne i fabryki, urządzenia drogowe, sanitarne, domy opieki”.

Za największy problem uznał rozpijanie się młodzieży i rozszerzanie się w rodzinach pijackiego obyczaju, który prawie zmusza do „opijania” niemalże każdej okazji. Brzmi znajomo? Oczywiście, że tak. Powszechne także dziś jest bowiem mniemanie, że dobra zabawa jest tylko przy alkoholu, każde urodziny, imieniny lub wesele muszą być okraszone trunkiem.

Z badań przeprowadzonych na zlecenie Instytutu Matki i Dziecka w 2018 r. wynika, że inicjację alkoholową miał za sobą prawie co trzeci nastolatek do 15. roku życia (34,6%).

Jeszcze w 1980 r., na rok przed śmiercią Prymasa, statystyczny Polak wypijał 8,4 litra czystego alkoholu, w 1981 r. spożycie spadło wprawdzie do 6,4 litra, ale potem znów zaczęło rosnąć. Obecnie jest to ponad 11 litrów na jednego obywatela. Polacy piją dziś mniej wódki, a więcej alkoholi wysokogatunkowych, ale co do szkodliwości dla organizmu nie ma to żadnego znaczenia. Piją też częściej, nie tylko w weekendy i święta, ale także w tygodniu.

– Mimo upływu lat i zmian cywilizacyjno-społecznych, które zaszły w Polsce po 1989 r., ta kwestia wciąż pozostaje dużym wyzwaniem zarówno na płaszczyźnie społeczno-ekonomicznej, jak i duchowej. Zmieniła się jedynie struktura spożycia alkoholu, ale odsetek pijących nawet wzrósł. Zgodnie z najnowszymi danymi przeciętny dorosły Polak wypija ponad 12 litrów czystego alkoholu rocznie. Tego nigdy wcześniej nie było – mówił kard. Kazimierz Nycz podczas spotkania prezentującego antologię tekstów Prymasa Tysiąclecia na temat problematyki uzależnień, autorstwa Mariana Piotra Romaniuka.

Metropolita warszawski zwrócił przy tym uwagę, że nie wystarczy dziś tylko przypominać nauczanie kard. Wyszyńskiego w kwestii trzeźwości. – Trzeba nam żyć tym, o czym on mówił i pisał. Trzeba nam zacząć myśleć i patrzeć na pewne zjawiska, tak jak on na nie patrzył i jak je oceniał – uważa metropolita warszawski.

Za spuściznę wskazań Prymasa Tysiąclecia można dziś uznać Narodowy Program Trzeźwości, opracowany kilka lat temu z intencją odnowy całego polskiego społeczeństwa, a oparty na współpracy i odpowiedzialności rodzin, organizacji pozarządowych, Kościoła, samorządu i państwa. Jego twórcy odwoływali się zresztą do wskazań prymasa Wyszyńskiego, jak i działalności ks. Blachnickiego.

Wśród postulatów Narodowego Programu Trzeźwości jest całkowity zakaz reklamowania napojów alkoholowych oraz ograniczenie dostępności napojów alkoholowych, bezwzględne respektowanie zakazu sprzedaży alkoholu osobom niepełnoletnim oraz promowanie abstynencji w każdej grupie wiekowej.

Prymas i papież – wierność niezłomna

czw., 28/05/2020 - 03:00
„Wojtyła zawsze dawał pierwsze miejsce prymasowi Wyszyńskiemu” – wspomina kard. Stanisław Dziwisz. Relacja, jaka łączyła Prymasa Tysiąclecia z Janem Pawłem II, była kwestią nurtującą wielu obserwatorów i biografów. Peerelowska propaganda od początku starała się postawić obie postacie w opozycji do siebie, by doprowadzić do konfliktu i rozłamu wewnątrz Kościoła. Chociaż nie brakowało prowokacji ze strony SB, mających na celu skłócenie duchownych i rozbicie polskiego społeczeństwa, Jan Paweł II i Prymas Tysiąclecia do końca pozostali nieugięci, zachowując wierność wobec Ojczyzny, a także względem siebie nawzajem. Dziś, 28 maja, obchodzimy 39. rocznicę śmierci Prymasa Tysiąclecia.

Do dzisiaj gdzieniegdzie pobrzmiewają echa plotki Służb Bezpieczeństwa, jakoby Karol Wojtyła i Stefan Wyszyński mieli ze sobą rywalizować i nie darzyć się sympatią. W 1967 roku, gdy arcybiskup krakowski otrzymał nominację kardynalską, bezpieka rozpoczęła grę operacyjną polegającą m.in. na rozsiewaniu pogłosek o rzekomej niechęci duchownych wobec siebie. Plan był prosty, chciano zastąpić „nieugiętego” Prymasa, rzekomo „ugodowym” Wojtyłą. Nie było to jednak możliwe do zrealizowania. Przede wszystkim dzięki bezkompromisowej lojalności biskupa z Wadowic do kard. Wyszyńskiego, jego niezwykłej pokorze, a z czasem również przyjaźni, jaka połączyła kapłanów. Jak się później okazało, samo założenie propagandzistów było błędne – dopiero w latach 70. służby zdały sobie sprawę, z tego, że to właśnie młodszy duchowny jest tym bardziej bezkompromisowym.

Stefan Wyszyński był od Wojtyły starszy o 19 lat. Różniło ich wiele, przede wszystkim życiowe doświadczenie i usposobienie. Pierwszy pasjonował się Katolicką Nauką Społeczną, drugi filozofią, literaturą, teatrem. W kwestii przeżywania wiary również dostrzec można kilka zasadniczych różnic. Tym co cechowało duchowość Prymasa było umiłowanie pobożności ludowej połączonej z silną nutą maryjną i zaangażowaniem na polu społecznym. Z kolei Wojtyle przypisywane jest bardziej intelektualne podejście do wiary. Z pewnością łączyła ich miłość do Maryi. Obaj przyznali, że to śmierć matki, której doświadczyli jako kilkuletni chłopcy, spowodowała pewną łatwość w nawiązaniu relacji z Matką Bożą. Jednak zdaniem kard. Dziwisza, tu również widać pewną różnicę – prymas miał podejście „Przez Maryję do Jezusa”, natomiast Karol Wojtyła „Przez Jezusa do Maryi”.

Kolejną różnicą zauważoną przez biografów było spojrzenie na politykę i ówczesną sytuację Polski. Wyszyński starał się poprawić sytuację Polaków w zaistniałych warunkach życia, miał przekonanie, że póki co system socjalistyczny musi trwać, choć miał nadzieję, że kiedyś upadnie na skutek wewnętrznej degeneracji. Wojtyła natomiast zakładał, że Kościół powinien wpłynąć na zmianę sytemu, co w istocie czyniło go nawet bardziej niebezpiecznym dla ówczesnych władz. „Ci dwaj panowie zostali w historii Kościoła postawieni w zupełnie innych rolach. Wyszyński był prymasem, ale i mężem stanu, myślał w kategoriach całego społeczeństwa. Wojtyła był filozoficznie i teologicznie głębszy – to nie była kwestia sposobu mówienia, ale myślenia. Natomiast sprawy społeczne stały się mu bliskie później” – tłumaczył prof. Bohdan Cywiński. W jego opinii kard. Wyszyński był wodzem, zaś kard. Wojtyła “najpierw tylko uroczym młodym biskupem krakowskim”, później natomiast autorytetem dla tych, którzy mieli wymagania intelektualne wobec współczesnej kultury. Dopóki duchowny z Wadowic nie został ogłoszony papieżem, stał w cieniu prymasa, był to zabieg świadomy, uniemożliwiający stworzenie pozoru, jakoby Kościół miał być podzielony. Główną rolę miał tu grać kard. Wyszyński, jako interreks, Pater Patriae – Ojciec Ojczyzny.

Obaj duchowni brali aktywny udział we wszystkich obradach Soboru Watykańskiego II. Jak podkreślił ks. prof. Rober Skrzypczak, prymas dziesięciokrotnie zabrał głos podczas obrad, dwa razy złożył swoje interwencje na piśmie. Natomiast Wojtyła, miał ok. osiem wystąpień plus 16 interwencji na piśmie. „Można powiedzieć, że jego aktywność na Soborze jest wiodąca” – podsumował autor książki „Karol Wojtyła na Soborze Watykańskim II”. Dodał, że prymas był postrzegany niemalże jako męczennik, dlatego podczas pierwszego roboczego zgromadzenia biskupów został przywitany owacją oklasków. Wojtyła był wówczas biskupem pomocniczym krakowskim. „Z czasem jego ranga wzrosła, był traktowany jako człowiek o niesamowitych horyzontach, umiejętności nawiązywania kontaktów, znał języki, czym robił niesamowite wrażenie, to wybrzmiewało w opiniach soborowych ekspertów. Wybił się spośród innych uczestników” – zaznaczył ks. Skrzypczak. Zdaniem prof. Pawła Skibińskiego fakt, że Sobór Watykański II i reforma soborowa nie kojarzy się ani z rewolucyjnym zapałem reformatorów, ani z dramatem zwykłego katolika, który jest pozbawiony ciągłości i stabilności duszpasterstwa, to też ogromny sukces prymasa Wyszyńskiego.

Koronawirus Rząd znosi limit wiernych w kościołach, ale nadal konieczne maseczki i dystans

Gdy w 1964 roku Wojtyła został arcybiskupem krakowskim, kard. Wyszyński na pytanie, jaki on jest, odpowiedział tylko: „On jest poetą”. Dopiero z czasem było mu dane poznać i docenić zalety przyszłego papieża, który mimo nasilających się prowokacji ze strony władz PRL wciąż pozostawał nieugięty w swej lojalności wobec prymasa. Jak podkreślił kard. Dziwisz, obaj byli świadomi działań Służb Bezpieczeństwa i wiedzieli, że najlepszą metodą przeciwdziałania im będzie zachowanie pełnej solidarności. „Nie wolno utrudniać zadania prymasowi” – powtarzał często Wojtyła. „Ciągnijmy wóz Ojczystego Kościoła społem” – napisał kard. Wyszyński w 1967 roku. Natomiast już w 1968 roku Wyszyński w swoich notatkach zapisał: „Wtajemniczyłem Kardynała we wszystkie ważniejsze sprawy”. Być może już wówczas widział w nim swojego następcę. Oficjalnie ten pogląd wypowiedział w 1970 roku. Podkreślił, że kard. Wojtyła na pewno przejmie po nim odpowiedzialność za los Kościoła w Polsce. Warto dodać, że sam tytuł „Prymas Tysiąclecia” był pomysłem Jana Pawła II, który powstał podczas pierwszej pielgrzymki do Polski. „Ojca i Pasterza Bóg daje raz ma tysiąc lat” – stwierdził wówczas Jan Paweł II.

Z czasem wspólne spotkania prymasa i kardynała stały się wakacyjną tradycją. 3 sierpnia Wyszyński obchodził dzień urodzin, imienin i święceń kapłańskich. Wojtyła zawsze starał się przyjechać odrobinę wcześniej, by być pierwszą osobą, która złoży mu życzenia. Często zostawał na kilka dni, odwiedzał go również, gdy ten odpoczywał w górach. Świadkowie ich spotkań podkreślają, że duchowni potrafili rozmawiać ze sobą godzinami, wspólnie spacerowali, śpiewali przy ognisku. Jeden czytał gwarą, drugi grał na gitarze. „Wizyty Wojtyły w przeddzień imienin Wyszyńskiego były wyrazem szacunku dla prymasa, co ten doceniał” – podsumowała dr Ewa Czaczkowska w swojej biografii kard. Wyszyńskiego. Dodała, że w Krakowie utarła się nawet pewna anegdota na ten temat – podobno podczas wizyty w Rzymie duchowny z Wadowic zdziwił się, że włoscy kardynałowie nie jeżdżą na nartach. Podkreślił, że w Polsce 40% kardynałów to narciarze. Ktoś zauważył, że w Polsce było wtedy tylko dwóch kardynałów, na co odpowiedział: „Tak, ale kard. Wyszyński liczy się jako 60%”. „Z perspektywy lat widzę, że to było jedną z większych zasług kard. Wojtyły. Zawsze, gdy byli we dwóch, prymas mówił kazanie, a Wojtyła celebrował Mszę św. W przekonaniu wielu biskupów metropolita krakowski powinien czasem wystąpić jako pierwszy, bo przecież byli sobie równi tytułami kardynalskimi, ale on chyba nigdy tego nie chciał” – ocenił śp. bp Ignacy Jeż.

Nie bez znaczenia była także rola Wyszyńskiego, jaką odegrał na konklawe. „Zapiski prymasa są bodaj jedynym tak obszernym źródłem do poznania jego roli na konklawe w październiku 1978 roku, gdy w kuluarach zabiegał o wybór kard. Karola Wojtyły na papieża” – podkreśliła dr Ewa Czaczkowska. Zdaniem prof. Cywińskiego wybór na Stolicę Piotrową w 1978 był momentem przełomowym, który sprawił, że papież Polak zyskał w oczach polskiego społeczeństwa “format wielkiego nauczyciela”. „Wtedy nas uderzyło, z jak wielkim człowiekiem mieliśmy dotąd i mamy do tej pory do czynienia” – stwierdził.

O zażyłości, jaka łączyła duchownych, świadczy również moment pierwszego homagium kardynałów (złożenie hołdu symbolizującego poddanie się władzy nowego papieża). „Popłakaliśmy się obydwaj”, „Jesteśmy obydwaj zażenowani tym tytułem, który nagle w ciągu 2 godzin stanął miedzy nami”– zanotował wówczas prymas. Po tym wydarzeniu gest przyklęknięcia przed sobą wzajemnie papieża i prymasa oraz całowanie przez Jana Pawła II dłoni kard. Wyszyńskiego powtarzał się niejednokrotnie. „Nie byłoby na Stolicy Piotrowej tego papieża Polaka, który dziś pełen bojaźni Bożej, ale i pełen ufności rozpoczyna nowy pontyfikat, gdyby nie było Twojej wiary, nie cofającej się przed więzieniem i cierpieniem, Twojej heroicznej nadziei, Twojego zawierzenia bez reszty Matce Kościoła” – powiedział Jan Paweł II 23 października 1978 r. podczas audiencji dla Polaków.

wywiad Kard. Nycz: Kard. Wyszyński zasługuje na wielką, a nie kameralną beatyfikację

13 maja 1981 roku całym światem wstrząsnęła wiadomość o zamachu na Jana Pawła II. W tym samym czasie kard. Wyszyński zmagał się z ciężką, śmiertelną chorobą. Prymas zaapelował do modlących się za niego wiernych, by modlitwy skierować „ku Matce Chrystusowej, błagając o życie i siły dla Ojca Świętego”. To właśnie tego dnia papież Polak odzyskał przytomność. Niestety stan zdrowia kard. Wyszyńskiego nie ulegał poprawie. Kilka dni później, 16 maja, przyjął on sakrament namaszczenia chorych. 24 maja w pałacu na Miodowej odebrano telefon z Watykanu, Jan Paweł II poczuł się na siłach, by porozmawiać z konającym prymasem, jednak kabel telefonu był za krótki i nie sięgnął do łóżka. „Trudno wyobrazić sobie dramatyzm tej sytuacji. Dwie wielkie postacie: prymas, który zasłużył sobie na miano interreksa jako prawdziwy przywódca narodu, i polski papież, byli o krok od śmierci – zauważyła dr Ewa Czaczkowska. Rozmowa powiodła się dopiero następnego dnia. „Przesyłam błogosławieństwa i ucałowanie” – miał powiedzieć Ojciec Święty, wg kardynała Dziwisza. Na co Wyszyński odparł: „Ojcze jestem bardzo słaby, bardzo. Całuję twoje stopy. Błogosław mi”.

Trzy dni później, 28 maja o 4.40 nad ranem, w uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego, zmarł kard. Stefan Wyszyński. Prymas odszedł niemalże w tej samej chwili, w której mógł odejść również Jan Paweł II. Pogrzeb odbył się 31 maja 1981 r. Wojtyła przebywał wówczas w klinice Gemelli i słuchał transmisji radiowej, mimo złego samopoczucia napisał homilię pogrzebową, w której jeszcze raz wyraził swoje uznanie i lojalność wobec kardynała. „Będzie mi go brakowało. Łączyła mnie z nim przyjaźń, potrzebowałem jego obecności” – wyznał Jan Paweł II kardynałowi Dziwiszowi.

Kard. Hollerich: kluczowa rola solidarności w Europie

śr., 27/05/2020 - 21:00
W pokonywaniu kryzysu spowodowanego w Europie pandemią koronawirusa kluczową rolę ma do odegrania solidarność. „Wszystko zależy od tego, czy w Europie będzie możliwe solidarne działanie”, stwierdził przewodniczący Komisji Wspólnoty Europejskiej COMECE, kardynał Jean-Claude Hollerich, w wywiadzie dla francuskiego dziennika „La Croix” i holenderskiej „Nederlands Dagblad”. Dodał, że jeśli tak się stanie, wówczas wspólnota państw lepiej niż dotąd poradzi sobie w wychodzeniu z kryzysu. „W innym przypadku będzie się powiększała przepaść między krajami najbogatszymi i najbiedniejszymi, co osłabi Europę”, uważa arcybiskup Luksemburga.

“Na początku kryzysu Europa była nieobecna; państwa członkowskie myślały tylko o sobie i zamknęły swoje granice”, powiedział kard. Hollerich podkreślając, że “ucierpiał na tym wizerunek Europy”. “Kryzys pokazał, że integracja musi postępować, bo inaczej Europa się rozpadnie”, ostrzegł przewodniczący COMECE. Jego zdaniem nie wszystko w sektorze opieki zdrowotnej trzeba „uwspólnotowić”, ale należy zapewnić, aby w przypadku kryzysu Europa mogła „odpowiednio zareagować”. “Wiemy przecież, że obecna katastrofa nie będzie ostatnią” – przestrzegł kardynał.

Koronawirus Rząd znosi limit wiernych w kościołach, ale nadal konieczne maseczki i dystans

Zaznaczył, że w przyszłości konieczne będą decyzje „ekologiczne” i nie należy wzmacniać gospodarki tak, jak to miało miejsce w przeszłości. “Jednocześnie należy pamiętać o aspekcie społecznym”, przypomniał kard. Hollerich. „Jeśli niektórzy ludzie stracą pracę z powodu decyzji ekologicznych, zwrócą się przeciwko działaniom na rzecz ochrony środowiska. Jednak cokolwiek się wydarzy, musi być chronione dobro wspólne. Mając odwagę i wizję można iść naprzód na obu frontach”, powiedział arcybiskup Luksemburga i przewodniczący COMECE.

Bp Gurda będzie przewodniczył uroczystościom pogrzebowym o. Hryniewicza

śr., 27/05/2020 - 20:57
Uroczystościom pogrzebowym zmarłego 26 maja śp. o. prof. Wacława Hryniewicza OMI przewodniczyć będzie ordynariusz siedlecki, bp Kazimierz Gurda. Odbędą się one w sobotę 30 maja w Sanktuarium Matki Bożej Kodeńskiej Królowej Podlasia – Matki Jedności. Po Mszy św. pogrzebowej ciało zmarłego spocznie na cmentarzu parafialnym w Kodniu. List kondolencyjny na ręce prowincjała misjonarzy oblatów przesłał m.in. kard. Kurt Koch, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan.

Jak informują ojcowie oblaci, Msza św. pogrzebowa o. prof. Wacława Hryniewicza OMI, wybitnego teologa, ekumenisty, znawcy teologii prawosławnej, rozpocznie się o godz. 12 w Sanktuarium Matki Bożej Kodeńskiej Królowej Podlasia – Matki Jedności. Liturgii przewodniczyć będzie bp Kazimierz Gurda, ordynariusz siedlecki. Słowo wygłosi wikariusz prowincjalny, o. Sławomir Dworek OMI. Eucharystia transmitowana będzie na stronie internetowej oblaci.pl.

Liturgię pogrzebową poprzedzi modlitwa różańcowa, która rozpocznie się o godz. 11.30.

O. Hryniewicz pochowany zostanie w kwaterze oblackiej na cmentarzu parafialnym w Kodniu.

Na ręce o. dr. hab. Pawła Zająca, Prowincjała Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej kondolencje przesłał m.in. kard. Kurt Koch, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan a także ordynariusz opolski, bp Andrzej Czaja.

Prawie 400 spraw o “bezprawną” działalność misyjną w Rosji

śr., 27/05/2020 - 20:33
W 2019 wymiar sprawiedliwości Federacji Rosyjskiej rozpatrzył 388 spraw na podstawie przepisów o “bezprawnej” działalności misyjnej, wymierzając kary 223 osobom fizycznym i prawnym. W większości przypadków były to kary pieniężne, których łączna wartość przekroczyła 3,3 mln rubli (ok. 188,5 tys. zł). Dane powyższe ujawnił Wydział Sądowy Sądu Najwyższego Rosji.

Omawiane przestępstwa są ścigane na podstawie art. 5.26 Kodeksu Prawa Administracyjnego Federacji Rosyjskiej, który mówi o “naruszeniu ustawodawstwa o wolności sumienia, wolności wyznania i o stowarzyszeniach religijnych”.

Ogłoszone obecnie liczby są nieco niższe od tych z 2018 r., gdy wszczęto 419 takich spraw przeciw 250 osobom fizycznym i prawnym. Wśród 223 skazanych w ub.r. było 131 osób fizycznych, 82 prawne i 10 osób funkcyjnych.

Podobnie jak w latach poprzednich w większości przypadków wymierzano grzywny – w 2019 było tak w 209 sprawach (w 2018 – 243); 13 przypadków kończyło się ostrzeżeniem winnych a w jednym przypadku oskarżonego skazano na roboty przymusowe. Ponadto w 8 sprawach głównemu wyrokowi towarzyszyła konfiskata mienia a w 7 – wydalenie z kraju; bieg 61 spraw wstrzymano. Łączna wysokość kar pieniężnych, które nabrały mocy prawnej, wyniosła w ub. r. 3337100 rubli (w 2018 – 3736500).

Zdaniem chrześcijańskiej prawniczki Inny Zagriebiny przez Rosję “przetacza się fala pociągania do odpowiedzialności za łamanie zasad prowadzenia działalności misyjnej w sieciach społecznościowych”. Prokuratura śledzi tego rodzaju wiadomości nie tylko na stronach organizacji religijnych i osobistych stronach duchowieństwa, ale także aktywnych uczestników tych portali.

Koronawirus Rząd znosi limit wiernych w kościołach, ale nadal konieczne maseczki i dystans

Kilka lat temu w Rosji uchwalono bardzo represyjną ustawę, zwaną “przepisami Jarowej” (od nazwiska deputowanej, która zgłosiła ich projekt w Dumie Państwowej). Zabrania ona prowadzenia jakiejkolwiek działalności misyjnej (kaznodziejskiej) na zewnątrz budynków wspólnot religijnych, jeśli dany kaznodzieja nie ma oficjalnego dokumentu zezwalającego mu na taką działalność.

W tym kontekście Zagriebina, która wcześniej działała w Gildii Ekspertów ds. Religii i Prawa, wezwała innych blogerów, aby po pierwsze, wskazywali pełną nazwę danej organizacji religijnej, gdy zapraszają na swe wydarzenie wyznaniowe, po drugie, aby mieli pełnomocnictwa do prowadzenia działalności misyjnej i po trzecie, aby w razie wezwania na przesłuchanie, natychmiast skontaktowali się z prawnikiem a w razie jego nieobecności, skorzystali z art. 51 Konstytucji Rosji i później poprosili prawnika.

Kara, wymierzana osobom prawnym za “nielegalną działalność misyjną”, dochodzi do miliona rubli (57,1 tys. zł), a w wypadku osoby fizycznej – do 50 tys. rubli.

Bp Libera spotkał się on-line z Radą Ruchów i Stowarzyszeń Katolickich

śr., 27/05/2020 - 20:23
Członkowie Rady Ruchów i Stowarzyszeń Katolickich diecezji płockiej spotkali się on-line z bp. Piotrem Liberą. Uczestnicy łączyli się na czacie dzięki Katolickiemu Radiu Diecezji Płockiej. Wymianie myśli i doświadczeń w Opactwie Pobenedyktyńskim w Płocku towarzyszyły relikwie św. Jana Pawła II.

Biskup płocki Piotr Libera podczas spotkania on-line zachęcił członków wspólnot, aby podzielili się doświadczeniami z ostatnich miesięcy, opowiedziały, czy udało się znaleźć inne niż dotychczas sposoby docierania z Ewangelią do ludzi. Stwierdził, że ruchy zdały egzamin z obecności w przestrzeni medialnej.

„Jako chrześcijanie żyjemy chwilą obecną, ale Boża Mądrość każe stawiać pytania, jak będziemy się rozwijać po pandemii. To spotkanie z wami w innej niż dotychczas formie, ale to nam nie przeszkadza, bo Duch Święty działa też w przestrzeni, w której zazwyczaj funkcjonują środki społecznego przekazu. Nie możemy jednak pozostać „Kościołem w sieci” – przestrzegł pasterz Kościoła płockiego.

Przypomniał, że bywały takie czasy, kiedy chrześcijaństwo rozwijało się w katakumbach czy bez struktur. Kościół obecnie istniej nadal, mimo tego, że czasem „przechodzi przez ciemną dolinę”. Warunkiem jest zachowanie wiary, duchowej relacji z Jezusem: „Nie jesteśmy pierwszym pokoleniem, które przechodzi przez doświadczenie utrudnionego dostępu do sakramentów. Czas odosobnienia zrewidował także i obnażył braki i nasze „płytkie” podejście do sakramentów” – stwierdził bp Libera.

Członkowie ruchów przekazali na czacie, że czas pandemii był dla nich czasem rekolekcji, bycia z Bogiem, rewizji siebie, swojej relacji z Bogiem i swojej posługi w Kościele. Był to też czas „czyszczenia” relacji w najbliższej rodzinie, ogołacający, stawiający w prawdzie, czasami bardzo trudny. Pandemia pozwoliła docenić wartość wspólnoty: okazało się, że spotkania on-line to nie to samo, co spotkanie we wspólnocie, ponieważ Kościół jest Ciałem Chrystusa.

Koronawirus Rząd znosi limit wiernych w kościołach, ale nadal konieczne maseczki i dystans

Podkreślali, że nie da się budować wspólnoty bez osobistych relacji, a już na pewno nie da się formować uczniów bez osobistego spotkania, towarzyszenia i bliskości. Jako członkowie stowarzyszeń, doświadczyli oni nie tylko głodu sakramentów, Eucharystii czy spowiedzi, ale także głodu wspólnoty.

Dr Iwona Zielonka, dyrektor wydziału ds. nowej ewangelizacji w płockiej kurii przypomniała, że w czasie pandemii Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży zorganizowało on-line warsztaty medialne, moderator Ruchu Światło-Życie systematycznie kontaktował się z członkami wspólnoty, Szkoła Nowej Ewangelizacji diecezji płockiej inicjowała spotkania modlitewne, wiele pomysłów realizowała też wspólnota młodzieżowa „Laboratorium Wiary”, a członkowie Odnowy w Duchu Świętym uczestniczyli w ogólnopolskich spotkaniach internetowych.

Na zakończenie spotkania bp Piotr Libera zaprosił ruchy i stowarzyszenia na czuwanie do katedry w Wigilię uroczystości Zesłania Ducha Świętego, 30 maja o godz. 19.00 w katedrze płockiej.

Spotkanie odbyło się z inicjatywy wydziału ds. nowej ewangelizacji. Uczestniczył w nim także ks. Andrzej Janicki, przewodniczący Rady Ruchów i Stowarzyszeń Katolickich diecezji płockiej. Transmisję umożliwiło Katolickie Radio Diecezji Płockiej.

Diecezjalna Rada Ruchów i Stowarzyszeń Katolickich Diecezji Płockiej została powołana przez biskupa płockiego Piotra Liberę. Tworzy ją ponad 40 osób, przewodniczących i moderatorów ruchów i stowarzyszeń katolickich, działających w diecezji oraz księży, którzy pełnią funkcje asystentów kościelnych stowarzyszeń. Przewodniczącym rady jest ks. Andrzej Janicki, pracownik Sądu Biskupiego Płockiego. Celem działalności rady jest popieranie misji ruchów katolickich w Kościele i społeczeństwie. Jej zadaniem jest m.in. koordynacja wspólnych inicjatyw.