Informacje Katolickiej Agencji Informacyjnej

Subskrybuje zawartość
analizy opinie komentarze
Zaktualizowano: 49 min. temu

Abp Gądecki: Światowy Dzień Ubogich jest pogłębieniem Tygodnia Miłosierdzia

ndz., 19/11/2017 - 20:14
„Kontynuującą, a zarazem rozwinięciem i pogłębieniem Tygodnia Miłosierdzia będzie ustanowiony przez papieża Franciszka Światowy Dzień Ubogich” – powiedział abp Stanisław Gądecki. Przewodniczący KEP podkreślił, że celem tego dnia jest nie tylko dzielenie się dobrami materialnymi z potrzebującymi, ale chodzi o podjęcie nowego stylu życia polegającego na spotkaniu z ubogimi.

Metropolita poznański przewodniczył Mszy św. w kościele pw. Najświętszego Zbawiciela w Poznaniu, w której uczestniczyli ubodzy, samotni i bezdomni oraz wolontariusze i pracownicy placówek, gdzie potrzebujący na co dzień otrzymują pomoc. Obecne były też siostry zakonne prowadzące jadłodajnie Caritas.

W homilii abp Gądecki zauważył, że nowy Światowy Dzień ustanowiony przez papieża Franciszka ma nie tylko uwrażliwić chrześcijan na problem potrzebujących i zbieranie funduszy na pomoc dla ubogich, ale ma ich zachęcać do podejmowania nowego stylu życia, polegającego na spotkaniu z ubogimi.

Przewodniczący KEP przypomniał, że w Polsce już w 1937 r., na pierwszym ogólnopolskim zjeździe dyrektorów diecezjalnych Caritas, podjęto decyzję o zorganizowaniu Dni Miłosierdzia. Zaznaczył, że przed wojną w ich organizację włączały się oprócz środowisk religijnych także władze świeckie oraz media.

Abp Gądecki zwrócił uwagę na dwa wymiary Tygodnia Miłosierdzia, rozpoczynającego się od 2013 r. w niedzielę Bożego Miłosierdzia.

„Pierwszym jest modlitwa oraz apostolstwo miłosierdzia. Idzie o budzenie wrażliwości na potrzeby bliźnich: chorych, samotnych, bezrobotnych, bezdomnych i prześladowanych. Druga płaszczyzna działań to konkretny czyn miłosierdzia” – zaznaczył metropolita poznański.

Przypomniał, że co roku w przeżywanie Tygodnia Miłosierdzia włączają się w sposób szczególny Parafialne Oddziały Caritas, Szkolne Koła Caritas oraz placówki prowadzone przez Caritas diecezjalne. „Przyłączają się do tego dzieła wszyscy, którzy rozumieją, do czego wzywają słowa Kazania na Górze, rozpoczynające się błogosławieństwami” – podkreślił metropolita poznański.

Metropolita poznański zauważył, że troska o biedniejszych jest wymogiem miłości. „Jest wymogiem miłości i sprawiedliwości, aby w trudnych chwilach ci, którzy dysponują większymi środkami, zatroszczyli się o tych, którzy żyją w niedostatku” – stwierdził abp Gądecki.

Przewodniczący KEP podkreślił, że aby zwalczyć niesprawiedliwe ubóstwo, które stanowi zagrożenie dla pokoju wszystkich, należy odkryć na nowo umiar i solidarność jako wartości ewangeliczne, a jednocześnie uniwersalne. „Mówiąc konkretniej, nie można skutecznie zwalczać biedy, jeżeli nie postępuje się zgodnie z tym, co pisze św. Paweł do Koryntian, jeśli nie dąży się do tego, „żeby była równość”, zmniejszając dystans między tymi, którzy marnotrawią to, co mają w nadmiarze, a tymi, którym brakuje nawet rzeczy najniezbędniejszych” – tłumaczył abp Gądecki.

Podczas Mszy św. modlono się za ubogich, samotnych i bezdomnych oraz za wolontariuszy i pracowników instytucji, którzy niosą im na co dzień pomoc.

Po Eucharystii zebrani spotkali się na placu Wolności, gdzie Caritas Archidiecezji Poznańskiej przygotowała gorący posiłek dla ubogich.

Tychy: kard. Dziwisz na odpuście w parafii bł. Karoliny Kózkówny

ndz., 19/11/2017 - 17:40
Kard. Stanisław Dziwisz przewodniczył w niedzielę uroczystościom odpustowym w parafii pw. bł. Karoliny Kózkówny w Tychach. Wieloletni sekretarz św. Jana Pawła II wprowadził do świątyni jego relikwie. Uroczystości odbyły się z racji 30. rocznicy beatyfikacji Karoliny oraz 30. rocznicy powstania parafii pod jej wezwaniem.

Na początku swojej homilii kard. Dziwisz przywołał tragiczne okoliczności śmierci Karoliny – „prostej i mądrej, pobożnej i czystej polskiej dziewczyny”. Zauważył, że jej opór wobec rosyjskiego żołnierza nie był przypadkowy i wynikał z głębokiej wiary. „Broniąc osobistej godności i czystości, mówiła zdecydowanie „nie” wobec przemocy zła, a była gotowa za to zapłacić najwyższą cenę. Została ugodzona, ale nikt nie mógł i nic nie mogło ugasić płomienia jej czystej, żarliwej miłości Boga, pragnienia życia zgodnego z Dekalogiem i Ewangelią” – podkreślał.

Kard. Dziwisz przypomniał, że Jan Paweł II, jeszcze jako arcybiskup Metropolii Krakowskiej, do której należy diecezja tarnowska, żywo interesował się procesem beatyfikacyjnym i kanonizacyjnym Karoliny Kózkówny. „Był zafascynowany jej postacią i świadectwem. Pamięć o młodej dziewicy i męczennicy zabrał ze sobą do Wiecznego Miasta” – opowiadał wieloletni sekretarz świętego papieża.

Wspomniał też, że śledził on uważnie postępujący proces w Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, a kiedy nadeszła stosowna chwila, dokonał beatyfikacji Karoliny w Tarnowie, 10 czerwca 1987 roku, podczas swojej trzeciej pielgrzymki do ojczyzny.

Kardynał, który uroczyście wprowadził do tyskiej świątyni relikwie św. Jana Pawła II, mówił, że on sam okazał się niezwykłym darem dla Kościoła, wprowadzając go w trzecie tysiąclecie wiary chrześcijańskiej. Podkreślał, że jego postawa wobec Boga i człowieka, niezmordowana służba Kościołowi i światu była owocem żaru jego serca.

Kard. Dziwisz zaznaczył, że Jan Paweł II otarł się o męczeństwo podczas zamachu na swoje życie w 1981 roku, ale męczeństwo papieża wyraziło się w jego codziennej ogromnej pracy dla Kościoła, w wyczerpujących podróżach apostolskich, w kierowaniu Kościołem. „Męczeństwo Jana Pawła II przyjęło także kształt postępującej choroby, cierpienia i słabości i również tą swoją postawą ewangelizował, budził nadzieję w sercach ludzi dźwigających ciężar życia” – zaznaczył osobisty sekretarz papieża.

„Daję o tym wszystkim świadectwo, bo największym przywilejem mojego kapłańskiego życia stała się wieloletnia służba u boku świętego Papieża. Pamięć o nim trwa w naszych sercach i tę pamięć powinniśmy przekazywać następnemu pokoleniu. Niech pomoże w tym również obecność relikwii św. Jana Pawła w waszej pięknej i oryginalnej świątyni” – życzył kard. Dziwisz zgromadzonym w świątyni wiernym.

Mirków: bp Janiak poświęcił kaplicę sióstr antoninek

ndz., 19/11/2017 - 17:35
W I Światowy Dzień Ubogich bp Edward Janiak odwiedził w Mirkowie k. Wieruszowa Dom Dobrych Serc prowadzony przez Zgromadzenie Sióstr Opieki Społecznej Świętego Antoniego. Biskup kaliski poświęcił odnowioną kaplicę sióstr antoninek.

Siostry antoninki posługują w Mirkowie od 1948 r. – Początkowo modliły się tutaj i posługiwały siostry serafitki, z których pochodzi nasza matka założycielka s. Innocenta Rzadka. To ona założyła z Zgromadzenie Sióstr Opieki Społecznej, wykupiła kaplicę i klasztor w Mirkowie, ponieważ z tej miejscowości pochodziła jej rodzina – powiedziała s. Renata, przełożona zakonu.

Zakonnice prowadzą Dom Dobrych Serc, w którym przebywają starsze osoby cierpiące na różne schorzenia. Do placówki przyjmowane są głównie kobiety – dotąd przebywało w nim ok. 30 osób, z których 15 zmarło. Obecnie przebywa tam 5 kobiet. Poza tym siostry pomagają w zależności od potrzeb, chorym i starszym mieszkańcom wioski w ich domach. Chorzy korzystają z posługi kapelana sióstr ks. Jana Bednarka, który na stałe mieszka w domu zgromadzenia i sprawuje codziennie Eucharystię, na którą przychodzą licznie (zwłaszcza w niedzielę) mieszkańcy Mirkowa.

Dzięki darczyńcom siostrom udało się w 2017 r. gruntownie wyremontować kaplicę. Prace trwały dwa miesiące. Wykonano nowe ściany, podłogi, sufit, schody, chór, ołtarz, tabernakulum, ambonkę, stacje drogi krzyżowej oraz figurę Matki Bożej Niepokalanie Poczętej. – To wszystko zostało zrobione dzięki przychylności matki generalnej naszego zgromadzenia oraz ofiarności Kazimiery Szczęsniak, której wolę wypełniła po śmierci jej siostra – Emilia Tomczyk z Jarocina. To dzieło nie byłoby możliwe bez mieszkańców Mirkowa, którzy wspierali nas ofiarami i modlitwą – podkreśla s. Renata.

Biskup kaliski Edward Janiak w homilii dziękował siostrom za ich ofiarną pracę. Odwołując się do dzisiejszej Ewangelii wskazywał, że katolicy są wezwani do duchowego rozwoju talentów. – Mamy do spełnienia ogromne zadanie, aby dawać odważny przykład naszej wiary, aby w Europie dzisiaj nie wstydzić się Chrystusa – akcentował kaznodzieja.

Wraz z biskupem kaliskim Edwardem Janiakiem modlili się ks. kan. Karol Galewski, dziekan i proboszcz parafii Nawiedzenia NMP w Wieruszowie, ks. kan. Jan Bednarek, kapelan sióstr antoninek, kapłani z dekanatu wieruszowskiego, siostry zakonne i licznie zgromadzeni wierni.

Zgromadzenie Sióstr Opieki Społecznej pw. Świętego Antoniego zostało powołane do życia w 1933 r. Wszystko za sprawą pochodzącej z Mirkowa Katarzyny Rzadkiej, która przez dwadzieścia lat przebywała u sióstr serafitek w Oświęcimiu. Według przekazów przez wiele lat słyszała wewnętrzny głos, który miał ją nawoływać do zainicjowania nowego zgromadzenia. Jej wewnętrzne rozterki trwały dość długo i dopiero ciężka choroba stała się momentem przełomowym. Przebywając na granicy życia i śmierci złożyła Bogu ślub. Zadeklarowała, że jeśli wyzdrowieje to chwilę później założy nowy zakon. Tak też się stało. Nowa wspólnota miała być ukierunkowana na pomoc potrzebującym i biednym oraz dedykowana dla tych, którzy często w obliczu choroby mogą liczyć jedynie na siebie. W Mirkowie siostry antoninki posługują od 1948 r.

Kęty: prawie 30 litrów krwi oddano podczas parafialnej akcji

ndz., 19/11/2017 - 17:32
Podczas niedzielnej akcji honorowych krwiodawców przy parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Kętach na Podbeskidziu zebrano 19 listopada prawie 30 litrów krwi. Drogocenny dar złożyło 64 krwiodawców. Z przyczyn medycznych 28 osób, gotowych oddać krew, musiało z tego zrezygnować.

Była to ostatnia w tym roku akcja parafialnego klubu Honorowych Dawców Krwi, jednego z najprężniej działających w Polsce. Parafialny klub honorowego krwiodawstwa w Kętach działa od około 20 lat.

Inicjatorem powstania klubu był ówczesny proboszcz parafii ks. Jerzy Leśko. W 2000 roku klub wsławił się akcją, podczas której 518 osób oddało 233 litry krwi. Była to największa tego typu akcja w Europie.

Klinikom i szpitalom polskim potrzeba dziennie blisko 1,5 tys. litrów krwi. Rocznie zbiera się jej ok. 600 tys. litrów. Dawcą krwi może zostać każda zdrowa osoba w wieku od 18 do 65 lat. W Polsce jest ponad 400 tys. honorowych dawców.

Katowice: Abp Wiktor Skworc spotkał się z potrzebującymi

ndz., 19/11/2017 - 17:28
Metropolita katowicki abp Wiktor Skworc z okazji ogłoszonego przez papieża Franciszka Światowego Dnia Ubogich spotkał się dziś w parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Katowicach, z osobami najbardziej potrzebującymi.

– Każdy z nas jest w pewnym sensie ubogim i potrzebującym, bo nikt nie jest samowystarczalny – mówił do zgromadzonych w kościele podopiecznych Sióstr Misjonarek Miłości abp Wiktor Skworc.

Hierarcha zrobił też potrzebującym miłą niespodziankę. – Na ręce siostry przełożonej przekazuję kosz pełen czapek i rękawiczek. Zbliża się zima, więc wszyscy będziemy ich potrzebować – powiedział. – Dlatego chciałbym, żebyście przyjęli ten skromny dar, żeby być lepiej przygotowanymi na nadchodzące temperatury – dodał.

Abp Skworc podziękował działającym w Katowicach Siostrom Misjonarkom Miłości za wieloletnia opiekę nad tymi, którzy potrzebują duchowej i materialnej pomocy. Zwrócił się także do wszystkich z prośbą o wsparcie. „Czasem mówimy: nie mam co dać, nie mam się czym podzielić… Daj swoją modlitwę, daj swój czas, podziel się tym darem” – zachęcał hierarcha.

Papież Franciszek ogłosił 33 niedzielę zwykłą Światowym Dniem Ubogich. W archidiecezji katowickiej obchody tego dnia rozpoczęły się już w piątek od spotkania metropolity katowickiego ze wspólnotą Cenacolo. W niedzielę najbardziej potrzebujący otrzymali od abp. Wiktora Skworca czapki i rękawiczki.

W obchody tego dnia wpisuje się także koncert charytatywny pod hasłem: „Polska dla świata”, który odbędzie się w piątek, 24 listopada w katowickim Spodku, o godz. 20.00.

Abp Hoser: nie ma miłości Boga bez troski o człowieka

ndz., 19/11/2017 - 17:24
Nie ma miłości Boga bez troski o człowieka, zwłaszcza tego potrzebującego – podkreślił abp Henryk Hoser. Z okazji pierwszego Światowego Dnia Ubogich biskup warszawsko-praski modlił się za potrzebujących w katedrze św. Michała Archanioła i św. Floriana Męczennika.

W homilii abp Hoser zwrócił uwagę, że ludzka bieda nie ogranicza się jedynie braków materialnych. – To nie są tylko ci, którzy żebrzą na ulicach czy bezdomni. Jest wielu takich którzy mieszkają po domach i cierpią z choroby, która przykuła ich do łóżka, z powodu samotności, opuszczenia, bezradności, niemożliwości poradzenia sobie z życiowymi trudnościami, z powodu zdrady innych – wymieniał duchowny podkreślając, że to często bezgłośne wołanie Bóg słyszy.

– Pytanie tylko czy my słyszymy ich głos, głos biednych, z którymi może mieszkamy pod jednym dachem, głos dziecka dla którego rodzice nie mają czasu, głos sąsiada, o którym nic nie wiemy choć mieszkamy na tej samej klatce schodowej czy nawet na tym samym piętrze. Trzeba nam otworzyć serca by nasza uwaga sięgała dalej niż codzienne zabieganie – zaapelował biskup warszawsko-praski.

Podkreślił, że autentyczna miłość do Boga musi być wcielona, musi wyrażać się w konkretnym działaniu. – „Jeśli chcecie uczcić Ciało Chrystusa, to nie lekceważcie Go dlatego, że jest nagie. Nie czcijcie Jezusa Eucharystycznego jedwabnymi ozdobami zapominając o tym, który za murami kościoła jest nagi i cierpi z zimna – pisał już tysiąc lat temu św. Jan Chryzostom” – zauważył abp Hoser.

Zaznaczył, że ekonomia Ewangelii nie ma nic wspólnego z systemem rynkowym. – Im więcej dajemy innym, tym bardziej jesteśmy ubogaceni zarówno duchowo jak i materialnie – przekonywał abp Hoser. Przypomniał też słowa Franciszka: „Błogosławione ręce, które pokonują bariery religii, kultur i narodów wylewając oliwę pocieszenia na rany ludzkości. Błogosławione ręce, które się otwierają nie prosząc nic w zamian, bez ludzkiego „jeśli”, bez „ale” czy „być może”.

Biskup warszawsko-praski przestrzegł przed robieniem z obchodów Światowego Dnia Ubogich tzw. ‘show’. – Nie chodzi by robić z tego spektakularne eventy w blaskach fleszy i kamer telewizyjnych, ale by wejście w ciągły nurt kontaktu z biednymi, mając jednocześnie świadomość, że wszyscy jesteśmy w jakiejś mierze ubodzy, ponieważ mamy różnego rodzaju braki. Nie ma jednak takiej sytuacji, w której posiadając nawet niewiele nie moglibyśmy kogoś wesprzeć. Jeśli nie środkami materialnymi, to chociażby osobistą modlitwą – przekonywała duchowny.

Przypomniał, że w każdej parafii działają odziały Caritas. „Warto w ten nurt troski o potrzebujących włączyć także młode pokolenie poprzez angażowanie uczniów w Szkolne Koła Caritas. Musimy uwrażliwiać serca dzieci i młodzieży na potrzebujących by nie stali się zamkniętymi w sobie egoistami” – zaapelował abp Hoser.

I Światowy Dzień Ubogich w Łodzi

ndz., 19/11/2017 - 17:00

– Otwórz dłoń dla ubogich, a także swoje ramiona! Spotkaj się z nim, popatrz mu w oczy, podaj mu rękę, a jeśli trzeba przytul go! Otworzyć ramiona i dłoń dla ubogiego – to wymaga męstwa! – mówił arcybiskup Grzegorz Ryś. Metropolita łódzki sprawował katedrze Msze św. w ogłoszony przez papieża Franciszka I Światowy dzień Ubogich.

W Mszy uczestniczyli podopieczni łódzkiej Caritas, sióstr Misjonarek Miłości, Stacji Opieki Środowiskowej Konwentu Bonifratrów w Łodzi, Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta w Łodzi oraz wszyscy potrzebujący pomocy oraz pomagający im.

W homilii abp Ryś wskazał na to, że w święto ubogich ewangelia nam uzmysławia jak bardzo wszyscy jesteśmy obdarowani przez Pana Boga. On każdego z nas obdarował, a Jego dary są wielkie! Nawet jeśli ktoś dostał jeden talent, a nie pięć, to jest to i tak tyle, że nie wiadomo, co z tym darem zrobić. Jak go wykorzystać! – podkreślił metropolita łódzki.

– Pan Jezus dziś mówi: Ja przychodzę do ciebie jako głodny. Ja przychodzę do ciebie jako spragniony. Ja przychodzę do ciebie jako nagi. Ja przychodzę do ciebie jako ten, który dał tobie, a ty nie wiesz co masz zrobić z darem, który od Niego otrzymałeś! My dzielimy się z innymi tym, co sami otrzymaliśmy od Boga, a dostaliśmy tyle, że przekracza to nasze możliwości! – zaznaczył arcybiskup.

Dzieląc się własnym doświadczeniem wskazywał, że „poprzez danie, podzielenie się tym, co sami posiadamy, pomnażamy to, cośmy dali innym”

– Miłosierni, to są ludzie odważni. To zupełnie inaczej niż mówi się w dzisiejszym świecie – że miłosierdzie, to jest postawa ludzi słabych. Pismo święte mówi, ze miłosierdzie to postawa ludzi mężnych i odważnych – przypomniał kaznodzieja.

Kończąc homilię metropolita łódzki zaapelował: „nie módlcie się dzisiaj, aby Pan Bóg dał wam środki, by mieć z czym iść do ubogich, tylko się pomódlcie o odwagę i męstwo, aby Pan Bóg dał wam tyle męstwa, żeby wam otwarło w końcu dłonie i otwarło ramiona!”

Po Mszy odbyła się agapa przygotowana przez Caritas Archidiecezji Łódzkiej, Centrum Służby Rodzinie, Stację Opieki Środowiskowej Konwentu Bonifratrów w Łodzi, Towarzystwo Pomocy im. św. Brata Alberta, Siostry Misjonarki Miłości oraz Wyższe Seminarium Duchowne. Przeszło 100 wolontariuszy wydawało ciepły posiłek dla uczestników liturgii i wszystkich przybyłych na plac przy katedrze.

Galeria zdjęć (33 zdjęć)

– Wraz z naszymi partnerami przygotowaliśmy ok. 2500 porcji grochówki, pieczywo i herbatę – powiedział Tomasz Kopytowski, rzecznik prasowy łódzkiej Caritas. W wydawaniu posiłku pomagali nam nasi wolontariusze, a także klerycy, młodzież oraz Rycerze Kolumba – dodaje.

I Światowy Dzień Ubogich w Łodzi, to nie tylko coś dla duszy – Eucharystia i dla ciała – ciepły posiłek, ale to także coś dla rozwoju kulturalnego. „Przywracajmy nadzieję ubogim” – to spektakl przygotowany przez młodych konsekrowanych i ich przyjaciół, który został zaprezentowany w teatrze D.O.M., przy ul. Piotrkowskiej 243.

Dzisiejszą niedzielą w Archidiecezji Łódzkiej kończy się tydzień ubogich. W tym czasie do 200 parafii diecezjalnych i zakonnych trafiło przeszło 20 tys. papierowych toreb tzw. Tytek Charytatywnych. Wierni, po zabraniu ich do swoich domów, wypełnili je produktami żywnościowymi i chemicznymi, a następnie przynieśli je do świątyń, aby potrzebujący pomocy mogli je otrzymać.

Jak informuje łódzka Caritas – Tytka Charytatywna – organizowana jest w Łodzi po raz pierwszy, ale cieszy się ona dużym zainteresowaniem, co świadczy o ogromnym zaangażowaniu ludzi w pomoc potrzebującym.

I Światowy Dzień Ubogich ustanowiony został przez papieża Franciszka i jest owocem Roku Miłosierdzia, który obchodzony był w całym Kościele Powszechnym w 2016 roku.

Wisła: prezydent Duda odznaczony luterańskim medalem

ndz., 19/11/2017 - 16:44
Medal z okazji 500-lecia Reformacji (1517-2017) odebrał 19 listopada w Wiśle z rąk luterańskiego duchownego Andrzej Duda. Prezydent, przebywający obecnie w Zameczku na Zadnim Groniu w Wiśle-Czarnem, przyjął medal w kształcie Róży Lutra, wręczanym przez parafię luterańską m.in. osobom, które przyczyniają się do dialogu pomiędzy Kościołami ewangelickim i katolickim. Wśród wyróżnionych medalem jest m.in. papież Franciszek.

Pomysłodawca wyróżnienia, ks. Jan Byrt wyjaśnił, że prezydent Duda otrzymał też kalendarz „na dobry zasiew na 2018 ze słowem Bożym na każdy dzień”.

„Chcielibyśmy, aby słowo Boże było pomocne każdego dnia w życiu pana prezydenta” – dodał luterański ewangelizator i zaznaczył, że artystka z Wisły, Ewa Lazar przygotowała z kolei specjalną bańkę choinkową na Rok Jubileuszowy 500 lat Reformacji (1517-2017) z wygrawerowaną Różą Lutra. „Zawiśnie ona na drzewku wigilijnym prezydenta w Wiśle w Zameczku” – zapowiedział duchowny.

Ks. Byrt podkreślił, że w ten sposób wspólnota ewangelicka w Szczyrku podziękowała prezydentowi za wizytę w roku 2015 na Śląsku Cieszyńskim. Głowa państwa odwiedziła wtedy osobiście parafię na Salmopolu. Prezydent przekazał wówczas parafii kielich komunijny oraz zasadził jabłonkę w Ogrodzie Reformacji.

W spotkaniu w wiślańskim Zameczku uczestniczył też burmistrz Szczyrku Antoni Byrdy. Ks. Byrt, który otrzymał od prezydenta akwarelę Pałacu Prezydenckiego w Warszawie, przekazał także Andrzejowi Dudzie najnowszą powieść Lidii Czyż, pastorowej z parafii ewangelicko-augsburskiej w Wiśle Malince, ze specjalną dedykacją.

Wisła, gdzie gości prezydent Duda, to miasto wielowyznaniowe. W tym wypoczynkowym kurorcie u stóp Baraniej Góry mieszkają m.in. przedstawiciele wszystkich ważniejszych nurtów protestantyzmu oraz innych, wywodzących się z niego ruchów religijnych. Z około 12 tys. żyjących tu ludzi – 50 proc. to luteranie, 30 proc. stanowią katolicy. Pozostali to m.in. baptyści, zielonoświątkowcy, adwentyści Dnia Siódmego, świadkowie Jehowy oraz inne, mniejsze, tzw. wolne Kościoły chrześcijańskie.

Kraków: osoby ubogie, wolontariusze i duchowni na wspólnym obiedzie z okazji Światowego Dnia Ubogich

ndz., 19/11/2017 - 16:42
Osoby bezdomne i potrzebujące oraz wolontariusze, duchowni i siostry zakonne zgromadzili się dziś na wspólnym, niedzielnym obiedzie w Namiocie Spotkań na Małym Rynku w Krakowie z okazji I Światowego Dnia Ubogich.

Do Namiotu Spotkań na wspólny obiad przybyły osoby ubogie, samotne i bezdomne, obecni byli wolontariusze, przedstawiciele instytucji na co dzień pomagający potrzebującym, siostry zakonne i duchowni. Posiłek osobom potrzebującym wydawali wolontariusze, siostry zakonne i księża.

– Przychodziłem tutaj przez cały tydzień, bo tutaj widzę walkę o człowieka. Nie ma żadnych różnic i kategorii. Jeden do drugiego się uśmiecha, rozmawia. Ja myślę, że w imieniu wszystkich bezdomnych mogę za to podziękować – powiedział KAI pan Jan.

Anna Jarzyniewska, wolontariuszka zaangażowana w pomoc podczas Światowego Dnia Ubogich mówiła, że wśród młodych ludzi jest ogromne pragnienie, żeby coś robić dla drugiego człowieka. – Doświadczyłam tutaj ogromnego bogactwa spotkania z człowiekiem, bo każdy człowiek, przy którym się zatrzymywałam albo prosił o rozmowę, to bardzo głęboka historia i niezwykłe doświadczenie. Nagle zobaczyliśmy, że można być blisko człowieka, można z nim porozmawiać, oni dzielą się sercem i to jest bardzo ubogacające. Niesamowite doświadczenie i polecam je każdemu – powiedziała wolontariuszka. Jej zdaniem Światowy Dzień Ubogich pokazał potrzebującym, że są zauważeni. – Zobaczyłam, że między nami nie ma żadnych barier, wystarczy porozmawiać i wtedy znikają nasze obawy i lęki. Czułam się tutaj jak w domu – podkreśliła.

Według organizatorów do Namiotu Spotkań, który od wtorku stoi na Małym Rynku z dnia na dzień przychodziło więcej potrzebujących, gromadziło się kilkaset osób.

Ks. Łukasz Michalczewski, duszpasterz młodych archidiecezji krakowskiej, który był również zaangażowany w organizację pomocy dla ubogich, podkreślił, że najważniejsze nie są liczby, ale to, co dokonało się między ludźmi. – Przecięliśmy pewną barierę, która może do dzisiaj była. Barierę pomiędzy ludźmi ubogimi, a żyjącymi codziennie w biegu. Pewne osoby się zatrzymały i zobaczyły, że jest koło nich człowiek, który potrzebuje często tylko spotkania i rozmowy i to jest ten największy sukces, który udało się osiągnąć – zaznaczył duchowny. Według niego, osoby, które szukały pomocy, wiedzą już gdzie ją znaleźć. – To są konkretne osoby, które mówiły o tym w tym namiocie i którym udało się już pomóc. Z roku na rok ta liczba będzie większa – podkreślił.

Po wspólnym posiłku osoby potrzebujące mogły obejrzeć program artystyczny. Wydarzenie zakończy koncert świętowania i uwielbienia, podczas którego wystąpi m.in. zespół Sąsiedzi i Arkadio.

Toruń: 25-lecie Stowarzyszenia Rodzin Katolickich Diecezji Toruńskiej

ndz., 19/11/2017 - 16:28
Chrześcijanin nie zaczyna od zera. Nie może też powiedzieć, że wszystko zdobył sam. W życiu chrześcijańskim budujemy z materiału, który został nam dany – mówił bp Andrzej Suski podczas jubileuszu Stowarzyszenia Rodzin Katolickich Diecezji Toruńskiej. W uroczystej Mszy św. uczestniczyli członkowie SRK z całej diecezji oraz przedstawiciele władz państwowych i samorządowych.

Mszę św. pod przewodnictwem bpa Andrzeja Suskiego koncelebrowali asystenci kościelni poszczególnych oddziałów SRK z terenu diecezji. Wśród nich był obecny ks. prał. Józef Nowakowski, który od 25 lat pełni funkcję asystenta diecezjalnego Stowarzyszenia.

Obecni byli także przedstawiciele władz samorządowych, które wspierają działania SRK na terenie miasta i województwa m.in. prezydent Torunia Michał Zaleski oraz poseł Anna Sobecka, która pełniła funkcję prezesa SRK.

W homilii bp Andrzej Suski nawiązując do Ewangelii o talentach podkreślił, że ewangeliczny talent jest przede wszystkim darem od Boga. – Chrześcijanin nie zaczyna od zera, nie może powiedzieć, że wszystko zdobył sam. W życiu chrześcijańskim jest inaczej: budujemy z materiału, który został nam dany. Istnieje podstawa, która została nam podarowana. Wszystko jest łaską, ale z naszej strony trzeba odpowiedzieć na dar, który został nam powierzony – mówił bp Suski.

Trzeba zadać sobie pytanie: co zrobiliśmy z darami, które otrzymaliśmy? – Co z nimi robimy? Kogo ubogaciliśmy naszą wiarą? Jak wiele rozdaliśmy ze skarbca miłości swojego serca? Ile dzieł dokonaliśmy pod natchnieniem Ducha Świętego? – pytał bp Suski. Wskazując na postawę sług, którzy nie bali się zaryzykować i puścili w obieg talenty otrzymane od swojego pana, podkreślił, że jest to wskazówka dla każdego z nas. Tak mamy działać w naszych środowiskach. – Dla chrześcijanina nie ma zamkniętych miejsc i sytuacji. Każde środowisko może stać się okazją do wykorzystania darów Bożych – mówił.

Analizując postawę sługi, który nie pomnożył otrzymanego daru wskazał, że przyczyną unikania odpowiedzialności może być błędne wyobrażenie Boga. – W oczach sługi Pan jawi się jako ktoś twardy, chciwy, nieludzki. Jest postrzegany jako niewrażliwy sędzia, nieczuły księgowy, który porusza się wyłącznie po terenie suchych liczb. Ten sługa nie rozumie, że relacja z Bogiem jest relacją miłości – dodał ksiądz biskup. Z błędnego obrazu Boga rodzi się zachowanie, którym kieruje strach. – Taki człowiek przemienia wszystko: słowo, Ducha Świętego, wiarę, prawdę w martwy depozyt i grzebie samego siebie – mówił.

Sługa dobry i wierny nie oddaje talentów, ale je tylko pokazuje. Pokazanie, to coś innego niż zwrot z procentami. Tu chodzi nie tyle o liczby, ile o relację z działalności. – Jubileusz jest okazją do tego, by opowiedzieć Bogu o dobru, które zasialiśmy w najmniej spodziewanych miejscach, o wolności z której korzystaliśmy wyzwalając innych swoim jasnym stanowiskiem i w duchu Ewangelii. W takim przypadku możemy przyjść nawet z pustymi rękoma bez obawy. I możemy wyznać: Panie niczego nie zatrzymaliśmy dla siebie. Obsypałeś nas darami, ale przychodzimy ubodzy, bo szczodrze rozdaliśmy te dary innym – podkreślił bp Suski.
Hierarcha wezwał wszystkich do modlitwy o hojne serce i światły umysł, byśmy umieli wykorzystywać dla dobra innych dary, które otrzymaliśmy od Boga na przestrzeni 25 lat i nadal otrzymujemy.

Na zakończenie uroczystości życzenia złożyli przedstawiciele władz. Poseł Anna Sobecka podkreśliła znaczenie rodziny w życiu społecznym. – Rodzina jest najważniejszą grupą społeczną, która pełni wiele funkcji umożliwiających trwanie i rozwój społeczeństwa. To w niej kształtują się charaktery, postawy życiowe i przekazywane są wartości stanowiące fundament życia społecznego – mówiła. Podkreśliła, że Stowarzyszenie Rodzin Katolickich diecezji toruńskiej już od 25 lat troszczy się o kondycję polskiej rodziny, angażuje się w ochronę życia ludzkiego od poczęcia aż do naturalnej śmierci i wyraziła radość, że wywodzi się z tak szlachetnego środowiska.

Prezydent Torunia Michał Zaleski podziękował za owocną współpracę Stowarzyszenia z samorządem Torunia i podkreślił, że minione 25 lat to dobrze wykorzystane ćwierćwiecze.
Przedstawiciel marszałka województwa kujawsko-pomorskiego dziękował za cenne inicjatywy podejmowane na rzecz społeczności lokalnej. W imieniu marszałka Piotra Całbeckiego wręczył srebrny medal za działalność na rzecz Województwa Kujawsko-Pomorskiego i jego mieszkańców.

Skała k. Krakowa: bł. Salomea została ogłoszona patronką ufundowanego przez siebie miasta

ndz., 19/11/2017 - 16:20
Msza św. pod przewodnictwem bp. Jana Piotrowskiego, uroczysta sesja Rady miejskiej, spektakle, wystawy, przyznanie tytułów i statuetek złożyły się na trwające 18 i 19 listopada uroczystości ogłoszenia patronką miasta Skała k. Krakowa – bł. Salomei Piastówny – księżnej, klaryski i fundatorki miasta. W tym roku Skała świętuje jubileusz 750-lecia założenia.

Starania o ten patronat trwały od kilku lat. 5 czerwca 2017 r. Kongregacja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów specjalnym dekretem potwierdziła wybór bł. Salomei na patronkę miasta Skały. Kuria kielecka wystosowała komunikat i zaproszenie na tę uroczystość.

„Dzisiejsze wydarzenia są ukoronowaniem kultu, który w Skale trwa od stuleci. Obrazem i wyrazem tego kultu są np. liczne wizerunki naszej patronki w domach prywatnych, szkoła nosząca jej imię, fundowanie kaplic i pomników, powstające publikacje” – uważa Piotr Trzcionka, historyk i regionalista, jeden z inicjatorów pozyskania dla miasta patronatu bł. Salomei.

Piotr Trzcionka w latach 1994-2006 był redaktorem i kierownikiem działu historycznego „Kroniki gmin i miasta Skała”. Jest autorem monografii „Skała – zarys dziejów miasta”, „Kronika XX wieku miasta i gminy Skała”, „Ślady papieskie na ziemi – Skała Najświętszej Maryi”, „Ochotnicza Straż Pożarna w Skale 1910-2010” , „Jest pośród nas na wieki. Święty Jan Paweł II wpisany w historię Skały” .

Skalskie uroczystości rozpoczęły się wczoraj w Hali Sportowej w Skale od uroczystej Sesji Rady miejskiej, połączonej z wręczeniem tytułów Przyjaciel Ziemi Skalskiej. Pokazano także widowisko „My mieszkańcy Skały” w reżyserii Juliana Chrząstowskiego z gościnnym występem Urszuli Makosz z zespołem. Nastąpiło również otwarcie wystawy będącej pokłosiem pleneru malarskiego w Ojcowie, z udziałem dziewięciu artystów.

Natomiast dzisiaj w niedzielę uroczystości rozpoczęły się na Rynku w Skale, gdzie oficjalnie ogłoszono dekret ustanawiający bł. Salomeę Piastównę – patronką miasta.

Mszy św. w kościele pw. św. Mikołaja w Skale przewodniczył biskup kielecki Jan Piotrowski, a asyście licznie przybyłych księży, w tym pochodzących ze skalskiej parafii. W homilii zostały przypomniane dzieje i przymioty postawy oraz pełne altruizmu i miłosierdzia działania księżnej z rodu Piastów i późniejszej klaryski. Jak zauważył bp Piotrowski, dzieło jej życia wpisuje się w obchodzony dzisiaj po raz pierwszy w Kościele – Dzień Ubogich.

Dzisiejsza Skała to niewielkie miasteczko w Małopolsce, na obrzeżach Ojcowskiego Parku Narodowego, oddalone 20 km od Krakowa. Miasto przez wieki było własnością klasztorną, akt lokacyjny wydał książę Bolesław Wstydliwy w 1267 r., a fundatorką była jego siostra – Salomea, później ogłoszona błogosławioną.

Skała zachowała zabytkowy układ urbanistyczny, z centralnie położonym Rynkiem i odbiegającymi uliczkami, skąd łatwo dojechać do unikatowej, średniowiecznej pustelni Bł. Salomei w pobliskim Grodzisku.
Barokowy kościół św. Mikołaja w Skale, stojący niedaleko Rynku, pochodzi z lat 1737-63. Zbudowano go w miejscu dwóch starszych świątyń, pierwszego drewnianego kościółka z XV wieku i późniejszego murowanego z XVI wieku.

Salomea, córka księcia Leszka Białego i Grzymisławy, księżniczki ruskiej, urodziła się w 1212 r. w Krakowie. Mając zaledwie sześć lat, zgodnie ze średniowiecznym zwyczajem została zaręczona z księciem węgierskim Kolomanem i zamieszkała na Węgrzech. Zasiadała wraz z przyszłym mężem na tronie halickim. W wieku 13. lat poślubiła Kolomana, który był bratem św. Elżbiety Węgierskiej. Razem z mężem zdecydowali, że będzie to „białe małżeństwo”, to znaczy bez podejmowania współżycia. W 1241 roku Koloman odniósł ciężkie rany w walce z Tatarami i zmarł.

Niedoszła królowa Węgier powróciła do Polski pragnąc swoje życie oddać Bogu oraz posłudze ubogim, opuszczonym i chorym. Była zafascynowana była duchowością franciszkańską, dlatego sprowadziła  do Polski siostry klaryski z czeskiej Pragi i założyła dla nich klasztor w Zawichoście k. Sandomierza. Zamieszkała w nim od 1245 r., dołączając do grona sióstr przez złożenie ślubów zakonnych. W 1257 r. klasztor został przeniesiony do Skały-Grodziska koła Ojcowa, w miejsce bardziej bezpieczne, nie zagrożone najazdami tatarskimi. Salomea założyła miasto Skałę i ufundowała kilka szpitali. Zmarła w 1268 r. Jej relikwie zostały przeniesione do Krakowa do kościoła św. Franciszka z Asyżu. Papież Klemens X w 1672 roku ogłosił Salomeę błogosławioną.

Przemyśl: 40 lat parafii oo. franciszkanów-reformatów

ndz., 19/11/2017 - 15:26
Parafia pw. św. Antoniego z Padwy oo. franciszkanów-reformatów w Przemyślu obchodzi 40-lecia istnienia. Mszy św. jubileuszowej przewodniczył w niedzielę abp Adam Szal. – Parafia to nie jest tylko instytucja. Nie odpowiada za nią tylko proboszcz, czy biskup. Za parafię powinniśmy być odpowiedzialni my wszyscy – podkreślił metropolita przemyski.

W kazaniu abp Szal powiedział, że parafię należy rozumieć jako żywy organizm, a nie tylko jako twór administracyjny. – Parafia to żywy Kościół. Tak patrzyli na parafię papieże ostatnich czasów. Jan XXIII mówił, że parafia jest jak oaza na pustyni, która ma źródło i do niego przychodzą wszyscy, którzy są spragnieni. Możemy dopowiedzieć, że to źródło łaski, sakramentów świętych, źródło, które ma doprowadzić nas do świętości. Taka jest misja Kościoła – mówił.

Hierarcha przypomniał porównanie św. Jana Pawła II, który mówił, że parafia jest jak wspólnota zamieszkała przez synów i córki. Z kolei Franciszek wskazywał na trzy zadania parafii, którymi są: doprowadzenie ludzi do kontaktu z sobą, wzrastanie w wierze i świadczenie o Panu Bogu. Abp Szal życzył, by ludzie czuli się w parafii dobrze i bezpiecznie, ale jednocześnie, żeby poczuwali się do odpowiedzialności za nią.

– Parafia to nie jest tylko instytucja. Nie odpowiada za nią tylko proboszcz, czy biskup. Za parafię powinniśmy być odpowiedzialni my wszyscy. Dzisiaj, kiedy dziękujemy Panu Bogu za 40 lat istnienia tej parafii, dziękujemy również za ludzi, którzy ją tworzyli i tworzą – podkreślił metropolita przemyski.
Kaznodzieja zachęcał parafian do przyjrzenia się stanu obecnemu swojej wspólnoty i modlił się, by parafia św. Antoniego była żywą parafią, a grupy duszpasterskie działały dynamicznie i świadczyły o Bogu, pogłębiając jednocześnie swoją wiarę.

Klasztor oo. franciszkanów-reformatów istnieje w Przemyślu od 1629 r. Kiedyś znajdował się poza murami miasta, obecnie jest to jego ścisłe centrum. Jego fundatorami byli: Piotr Cieciszewski i jego żona Felicja Szczęsna Stadnicka. Małżonkowie ofiarowali zakonowi posesję i dom położony za murami miasta w pobliżu Bramy Lwowskiej.

Początkowo zakonnicy zajmowali drewniane zabudowania, które strawił pożar w 1637 r. Osiem lat później postawiono murowany klasztor z fundacji Hermolausa Tyrawskiego. Ponieważ znajdował się on na przedmieściach, często stawał się ofiarą toczących się wojen.

Franciszkanie byli przykładem wielkiej symbiozy ze społeczeństwem i to w bardzo licznych dziedzinach życia duchowego. Specyfiką duszpasterstwa franciszkańskiego była praktyka kazań pasyjnych i szerzenie kultu Męki Pańskiej: mają długą tradycję i znane do dziś są tzw. Piątki Marcowe w Wielkim Poście poświęcone rozważaniu Męki Chrystusa.

Osobliwością kościoła klasztornego jest znajdująca się w nim duża relikwia św. Jozafata Kuncewicza, męczennika: jego paliusz arcybiskupi zwany omoforem.

W 1967 r. w kościele wprowadzono całodzienną adorację Najświętszego Sakramentu, przez co frekwencja wiernych bardzo się zwiększyła. W 1977 r. przy klasztorze erygowano parafię. Położenie klasztoru przy ul. Jagiellońskiej – jednej z najbardziej ruchliwych w Przemyślu oraz bezpośrednie sąsiedztwo ze stacją kolejową i autobusową sprawiają, że kościół jest codziennie nawiedzany przez wielu wiernych.

Kraków: odnowienie Jubileuszowego Aktu Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana

ndz., 19/11/2017 - 15:24
Trwa batalia o kształt Europy i jej powrót do chrześcijańskich korzeni – mówił abp Marek Jędraszewski, który w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach przewodniczył Mszy św. w rocznicę proklamacji Jubileuszowego Aktu Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana. Przed rozpoczęciem Eucharystii Akt został ponowiony przez metropolitę krakowskiego wraz z biskupami, kapłanami i zgromadzonymi w bazylice wiernymi.

W homilii abp Jędraszewski stwierdził, że choć na świecie trwa, jak mówił papież Franciszek, „wojna we fragmentach”, ludziom usiłuje się narzucić przekonanie o pokoju i bezpieczeństwie. Według niego chodzi o to, by nas wewnętrznie uśpić. Tymczasem Kościół z nieugiętą mocą głosi nadejście Dnia Pańskiego, przyjście Chrystusa w chwale, a chrześcijanie – synowie Światłości – nie pogrążają się we śnie, ale czuwają.

„Trzeźwość naszych umysłów i czuwanie naszych serc sprawia, iż uznajemy, że Jezus Chrystus jest Królem Wszechświata, Panem dziejów i historii, Panem naszych serc” – mówił hierarcha. Podkreślał, że zadaniem chrześcijan jest nie tylko modlić się o to, ale czynić wszystko, aby „Królestwo Boże stawało się naszą codzienną rzeczywistością, aby przenikało sposób naszego myślenia i postępowania, aby przemieniało świat”.

Przywołując ubiegłoroczną uroczystość Aktu Przyjęcia Chrystusa za Króla i Pana, kaznodzieja stwierdził, że jego dzisiejsze ponowienie odbywa się w nieco innym kontekście historycznym, który wyznaczają rocznice objawień maryjnych w Fatimie i Gietrzwałdzie. „W obu objawieniach pojawiły się wezwania do nawrócenia, pokuty i modlitwy o pokój dla świata” – przypomniał.

Hierarcha podkreślał, że przesłanie fatimskie powinno być na nowo odczytywane, bo mimo wezwania Matki Najświętszej do modlitwy, nawrócenia i pokuty, świat się nie nawrócił, a ludzie pozostali głusi na Jej orędzie. W konsekwencji, jak mówił, fala ateizmu rozlała się na Europę i świat, a wiek XX stał się wiekiem męczenników. Przypomniał o „wielkim nieszczęściu rewolucji październikowej”, która nigdy nie została potępiona przez świat, a jej konsekwencje trwają.

„Nasila się nieustannie niechęć Europy Zachodniej do swoich chrześcijańskich korzeni” – zdiagnozował metropolita krakowski, podając jako przykład usunięcie krzyża z pomnika św. Jana Pawła II we Francji.

„Szerzy się chęć urzeczywistniania kolejnych utopii, zbudowania idealnego społeczeństwa, opartego o wojujący feminizm, genderyzm, kosmopolityzm, relatywizm moralny, tzw. wartości europejskie, pośród których jest eutanazja i tzw. prawo kobiet do zabijania w swoich łonach nienarodzonych dzieci” – wyliczał abp Jędraszewski. Podkreślił, że w tę batalię o zachowanie chrześcijańskiej Europy „wplątana jest” także Polska.

Według niego przejawami tej batalii są inicjatywy świeckich zmierzające do uszanowania niedzieli jako dnia Pańskiego oraz do zniesienia prawa pozwalającego na eugeniczną aborcję. Nie możemy zgodzić się na śmierć najbardziej niewinnych i bezbronnych istot, zadawaną w imieniu prawa, które broni „silnych, dorosłych i zapatrzonych w swoja osobistą wygodę”.

Hierarcha podkreślał, że wraz z uznaniem Chrystusa jako Pana naszych serc idzie zrozumienie, że Jego królestwo jest królestwem miłości, poświęceniem się i służbą dla drugiego człowieka. Jako przykład podał zaangażowanie wielu świeckich i duchownych w organizację Światowego Dnia Ubogich, w którym chodzi o to, by „otworzyć się na ludzi biednych i rozpoznać w ich twarzach, niekiedy bardzo zniszczonych, oblicze Chrystusa i zrobić wszystko, by zajaśniało nowym blaskiem”.

Jubileuszowy Akt Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana został proklamowany w krakowskich Łagiewnikach, z udziałem Episkopatu i Prezydenta RP Andrzeja Dudy 19 listopada ub. roku, na zakończenie obchodów Nadzwyczajnego Roku Świętego Miłosierdzia w Polsce. Dzień później akt odmawiany był we wszystkich polskich kościołach podczas modlitwy przed Najświętszym Sakramentem.

Radomianie modlili się w intencji Orląt Lwowskich

ndz., 19/11/2017 - 14:59
W kościele garnizonowym św. Stanisława w Radomiu celebrowana była msza święta w intencji Orląt Lwowskich i Obrońców Lwowa z 1920 roku. Byli to głównie uczniowie, studenci, robotnicy, urzędnicy, którzy w latach 1918–1920 walczyli w obronie Lwowa.

Mszy świętej i homilię wygłosił ks. Edward Poniewierski, kanclerz Kurii Biskupiej w Radomiu. – Dzisiaj wspominamy młodych ludzi, którzy ofiarowali swoje życie dla Polski i jej niepodległości. Podziękujmy Bogu za ich bohaterstwo i wyciągnijmy dla siebie umocnienie we wszystkich troskach, o dobro ojczyzny, języka i kultury – mówił ks. Poniewierski.

Bogusław Stańczuk, prezes Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo- Wschodnich w Radomiu przypomniał, że data modlitwy w intencji Orląt Lwowskich nie była przypadkowa. – Właśnie 22 listopada zakończyła się obrona Lwowa przez Orlęta. Oni są bohaterami. Trzeba brać z nich przykład – mówił Bogusław Stańczuk.

Modlitwa w intencji Orląt Lwowskich była częścią obchodów Dni Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich, które od 15 listopada odbywały się w Radomiu. W programie różnych spotkań była prelekcja „Wielkość i dramat polskich kresów”, którą wygłosił Stanisław Srokowski, pisarz, publicysta, autor m.in. zbiorów opowiadań „Nienawiść” i „Strach”, na podstawie których był pisany scenariusz filmu „Wołyń” w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego. Odbył się także koncert „Lwowskie krajobrazy serdeczne” Wojciecha Habeli, aktora scen krakowskich.

Papież w Światowym Dniu Ubogich: w ubogich objawia się obecność Jezusa

ndz., 19/11/2017 - 14:29
W ubogich objawia się obecność Jezusa – mówił papież Franciszek w homilii wygłoszonej podczas Mszy św., którą odprawił w bazylice św. Piotra w I Światowym Dniu Ubogich. Jednocześnie zauważył, że „nikt nie może uważać siebie za bezużytecznego, nikt nie może uznać siebie za tak ubogiego, aby nie mógł dać czegoś innym”.

Przeżywamy radość dzielenia się chlebem Słowa, a wkrótce dzielenia się i przyjmowania Chleba eucharystycznego, będących pokarmem na drogę życia. Wszyscy bez wyjątku ich potrzebujemy, ponieważ wszyscy jesteśmy żebrakami tego, co istotne – miłości Boga, która daje nam sens życia i życie bez końca. Dlatego również dzisiaj wyciągamy do Niego rękę, aby otrzymać Jego dary.

Właśnie o darach mówi ewangeliczna przypowieść. Powiada, że Boże talenty są adresowane do każdego z nas, „do każdego według jego zdolności” (Mt 25,15). Uznajemy przede wszystkim, że mamy talenty, że jesteśmy „utalentowani” w oczach Boga. Dlatego nikt nie może uważać siebie za bezużytecznego, nikt nie może uznać siebie za tak ubogiego, aby nie mógł dać czegoś innym. Jesteśmy wybrani i pobłogosławieni przez Boga, który pragnie napełnić nas swoimi darami, znacznie bardziej niż ojciec i matka pragną obdarować swoje dzieci. A Bóg, sprzed którego oczu żadne dziecko nie może zostać odrzucone, powierza każdemu pewną misję.

Czytaj także: Diecezjalne Caritas na I Światowy Dzień Ubogich

Rzeczywiście, będąc kochającym i wymagającym Ojcem, uczy nas odpowiedzialności. Widzimy, że w przypowieści każdy sługa otrzymuje talenty, które ma pomnożyć. Ale podczas gdy dwaj pierwsi wypełniają misję, to trzeci sługa nie sprawia, aby talenty dawały owoc. Zwraca tylko to, co otrzymał: „Bojąc się, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność” (w. 25). Sługa ten otrzymuje w zamian surowe słowa: „zły i gnuśny” (w. 26). Co się w nim Panu nie podobało? Jednym słowem, które może trochę wyszło z obiegu, a jednak bardzo aktualnym powiedziałbym: zaniechanie. Jego winą było to, że nie czynił dobra. Również my często uważamy, że nie uczyniliśmy nic złego i tym się zadowalamy, przyjmując, że jesteśmy dobrzy i sprawiedliwi. Tak więc grozi nam, że będziemy się zachowywali jak zły sługa: również on nie uczynił nic złego, nie zrujnował talentu, a nawet dobrze zakonserwował go w ziemi. Ale nieczynienie niczego złego nie wystarcza. Ponieważ Bóg nie jest kontrolerem szukającym ludzi jeżdżących na gapę, ale Ojcem poszukującym dzieci, któremu trzeba powierzyć swoje dobra i swoje plany (por. w. 14). I smutno, kiedy miłujący Ojciec nie otrzymuje wielkodusznej odpowiedzi miłości od dzieci, które ograniczają się do przestrzegania reguł, aby wypełniać przykazania, jak najemnicy w domu Ojca (por. Łk 15,17).

Zły sługa, pomimo talentu, który otrzymał od Pana, kochającego dzielenie się i pomnażanie darów, strzegł go zazdrośnie i zadowolił się tym, że go zachował. Ale nie jest wierny Bogu ten, kto troszczy się jedynie o zachowanie, o utrzymanie skarbów przeszłości. Natomiast, jak mówi przypowieść, ten, kto dodaje nowe talenty jest naprawdę „wierny”, (ww. 21,23), ponieważ ma taką samą mentalność jak Bóg i nie stoi biernie: podejmuje ryzyko ze względu na miłość, naraża swe życie dla innych, nie godzi się, by zostawić wszystko takim, jakim jest. Pomija tylko jedną rzecz: własną korzyść. To jest jedyne słuszne zaniechanie.

Zaniechanie to także wielki grzech wobec ubogich. Tutaj przyjmuje wyraźną nazwę: obojętność. To powiedzenie: „To mnie nie obchodzi, to nie moja sprawa, to wina społeczeństwa”. To odwrócenie się w inną stronę, kiedy brat jest w potrzebie, to zmienianie kanału, kiedy jakaś poważna sprawa nas irytuje, a także oburzanie się na zło, nic nie czyniąc. Jednakże Bóg nie zapyta nas, czy mieliśmy słuszne oburzenie, ale czy uczyniliśmy dobro.

W jaki sposób możemy zatem konkretnie podobać się Bogu? Gdy chcemy zadowolić kogoś nam drogiego, na przykład dając mu prezent, trzeba najpierw poznać jego gusty, aby uniknąć takiej sytuacji, gdy prezent bardziej podoba się temu, kto go daje niż temu, kto go otrzymuje. Kiedy chcemy ofiarować coś Panu, to Jego upodobania odnajdujemy w Ewangelii. Zaraz po usłyszanym dzisiaj fragmencie mówi On: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25, 40). Tymi braćmi najmniejszymi, przez Niego umiłowanymi są głodny i chory, obcy i więzień, ubogi i opuszczony, cierpiący pozbawiony pomocy i odrzucony potrzebujący. Możemy sobie wyobrazić odciśnięte na ich twarzach Jego oblicze; na ich ustach, mimo że zamkniętych z bólu, Jego słowa: „To jest Ciało moje” (Mt 26, 26). W ubogim Jezus puka do naszego serca i spragniony prosi nas o miłość. Kiedy pokonujemy obojętność i w imieniu Jezusa poświęcamy się Jego braciom najmniejszym, to jesteśmy Jego przyjaciółmi dobrymi i wiernymi, z którymi lubi On przebywać. Bóg to bardzo docenia, docenia postawę, o której słyszeliśmy w pierwszym czytaniu mówiącym o „dzielnej niewieście”, która „otwiera dłoń ubogiemu, do nędzarza wyciąga swe ręce” (Prz 31,10.20). To jest prawdziwe męstwo: nie zaciśnięte pięści i założone ramiona, ale ręce pracowite i wyciągnięte ku ubogim, ku zranionemu ciału Pana.

Czytaj także: Stolica Apostolska i Kościół w Polsce na Światowy Dzień Ubogich

W ubogich objawia się obecność Jezusa, który będąc bogatym, stał się ubogim (por. 2 Kor 8, 9). Z tego powodu, w nich, w ich słabości jest „zbawcza moc”. A jeśli w oczach świata mają małą wartość, to oni otwierają nam drogę do nieba, są naszym „paszportem do raju”. Dla nas troska o nich, będących naszym bogactwem, to ewangeliczny obowiązek i mamy to czynić nie tylko dając chleb, ale również dzieląc z nimi chleb Słowa, którego są oni naturalnymi adresatami. Kochać ubogiego to walczyć z wszelkim ubóstwem, duchowym i materialnym.

Przydałoby się nam wszystkim zbliżenie do uboższych od nas, poruszy to nasze życie. Przypomni nam, co liczy się naprawdę: kochać Boga i bliźniego. Tylko to trwa wiecznie, wszystko inne przemija. Zatem to, co inwestujemy w miłość – pozostaje, reszta zanika. Dziś możemy zadać sobie pytanie: „Co liczy się dla mnie w życiu, gdzie inwestuję?”. W bogactwa, które mijają, których świat nigdy nie jest syty, czy też w bogactwo Boga, które daje życie wieczne? Ten wybór stoi przed nami: żyć, aby mieć na ziemi lub dawać, aby pozyskać niebo. Dla nieba nie liczy się bowiem to, co posiadamy, ale to co dajemy, a „kto skarby gromadzi dla siebie, nie jest bogaty przed Bogiem” (Łk 12,21). Nie szukajmy zatem dla siebie tego co nadmierne, ale dobra dla innych, a niczego cennego nam nie zabraknie. Niech Pan, który współczuje naszemu ubóstwu i obdarza nas swoimi talentami, daje nam mądrość, byśmy szukali tego, co się liczy i odwagę, aby kochać, nie słowami, lecz czynem.

Tychy: pobłogosławiono tablicę poświęcono ks. Pawłowi Kontnemu, obrońcy kobiet

ndz., 19/11/2017 - 14:28
Metropolita katowicki abp Wiktor Skworc pobłogosławił w sobotę wieczorem tablicę upamiętniającą odważne działania ks. Pawła Kontnego pochodzącego z Tychów – Paprocan.

Za głoszenie patriotycznych kazań ks. Paweł Kontny najpierw trafił do więzienia. Wydarzenie to miało miejsce w 1941 r. Później, w 1945 r. przebywał w Lędzinach. 1 lutego przybiegła do niego dziewczynka z prośbą, by pomógł jej mamie, która była napastowana przez sowieckiego żołnierza. Gdy pobiegł na miejsce zdarzenia okazało się, że matka zdążyła uciec, ale oficer siłą wpychał do samochodu dwie młode dziewczyny.

Interwencja ks. Pawła spowodowała, że rozwścieczony oficer wyciągnął broń. Rozpoczął się pościg za ks. Kontnym, do którego włączyli się inni sowieccy żołnierze. Ks. Pawłowi nie udało się uciec i został przez nich zamordowany.

– Każda Eucharystia jest celebrowaniem pamięci – mówił metropolita górnośląski podczas homilii. – Dzisiaj w pamięć o Jezusie Chrystusie wpisuje się pamięć o ludziach Chrystusa. O tych, którzy uwierzyli, którzy poszli za nim; którzy przez chrzest św. weszli w rzeczywistość Kościoła i ten Kościół budowali – dodał.

Hierarcha przypomniał, że dzisiaj w sposób szczególny chcemy wspomnieć ks. Pawła Kontnego ale również wydarzenie, gdy to w lutym 1945 roku ok. 50 tys. górników zostało wywiezionych do kopalń Kazachstanu, Doniecka, Donbasu.

– Wojna niczego nie buduje, wszystko rujnuje. A naszą powinnością jest pamiętać o męczennikach każdej wojny – mówił abp Skworc. W homilii podziękował także wszystkim, którzy przyczynili się do powstania tablicy mówiącej o „obrońcy godności kobiety”.

Tablica w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa w Tychach – Paprocanach powstała z inicjatywy Rady Miasta. Jej pobłogosławienie zbiega się z obchodami 60. rocznicy erygowania parafii. W tym roku przypada także 80 rocznica wybudowania na Paprocanach pierwszego, małego kościółka.

Kard. Nycz: ubodzy są braćmi, których dał nam Bóg

ndz., 19/11/2017 - 13:56
„Ubodzy są naszymi braćmi, których Bóg nam dał!” – przypomniał dziś kard. Kazimierz Nycz podczas Mszy św. sprawowanej z okazji obchodzonego po raz pierwszy Światowego Dnia Ubogich. Liturgię sprawowano w kościele kapucynów w Warszawie. Od 30 lat przy tutejszym klasztorze działa jadłodajnia, w której codziennie posiłek otrzymuje około 300 ubogich i bezdomnych.

Kard. Nycz apelował w homilii, by „wiązać wiarę z życiem” tak, żeby pobożność szła w parze z konkretnymi czynami miłości bliźniego, wyrażającymi się dobroczynnością. „W taki dzień jaki dzisiejszy, trzeba w sobie jeszcze bardziej ożywić związek wiary i życia, żeby on był udziałem wszystkich, udziałem całego Kościoła” – podkreślił kard. Nycz.

Arcybiskup Warszawy wskazywał, że prawdziwym wyznaniem wiary jest pełnienie czynów miłości, zwłaszcza wobec tych, którzy jej najbardziej potrzebują.

Kard. Nycz nawiązał do spotkania modlitewnego w którym kilka dni temu uczestniczył w rzymskiej Bazylice Najświętszej Maryi Panny na Zatybrzu. Przy tej świątyni swoją siedzibę ma wspólnota Sant’Egidio, zaangażowana w pomoc ubogim, bezdomnym i uchodźcom. Kardynał przypomniał, że w rzymskim domu wspólnoty przebywa też kilkudziesięciu uchodźców z Afryki, a tylko niektórzy z nich to chrześcijanie.

„Patrzymy nieraz na nich z perspektywy rysowanej często w mediach narracji, iż to są wrogowie, ludzie niebezpieczni. To są biedni ludzie, młodzi, uczą się, chcą się jakaś urządzić a niektórzy po zakończeniu wojny pragną wrócić” – mówił kard. Nycz. Podkreślił, że ludzie ci doznają ze strony Włochów i tamtejszego kościoła niezwykłej pomocy. „Także tych ludzi ma na myśli papież Franciszek i o nich nam przypomina ustanawiając Światowy Dzień Ubogich” – zaznaczył metropolita warszawski.

Arcybiskup Warszawy zachęcił do pomnażania przez całe życie talentu dobroczynności przez konkretną, uczynną miłość wobec ludzi potrzebujących, których spotykamy w rodzinie, pracy, na ulicach naszych miast. „To są nasi bracia, których Bóg nam dał! I nie próbujmy tworzyć żadnych konstrukcji, szukając winy, dlaczego jest taki lub inny – mówił kard. Nycz. – Naszym wezwaniem, powołaniem, zadaniem jest nie pozostawić nikogo potrzebującego bez pomocy. To są nasi bracia! Światowy Dzień Ubogich jest wielkim wezwaniem do tego byśmy czynili dla nich jeszcze więcej” – zachęcał hierarcha.

Kard. Nycz podziękował ojcom kapucynom za czynione przy ich klasztorze od wielu lat dzieło pomocy najuboższym. Zachęcił wszystkich do wspierania tej pracy ofiarą i modlitwą, wspominając, że przy klasztorze buduje się nowe pomieszczenie, które będzie służyło ubogim.

Przy stołecznym klasztorze ojców kapucynów działa powołana przez nich Fundacja Kapucyńska im. bł. Aniceta Koplińskiego. W latach międzywojennych o. Anicet wspierał ubogich i bezdomnych, organizując dla nich żywność i ubrania. Dzięki inicjatywie kapucynów, w tym o. Aniceta, powstała na Annopolu kuchnia dla najuboższych Warszawiaków, wydająca 8 tys. posiłków dziennie.

Obecnie przy klasztorze na ul. Miodowej w Warszawie zakonnicy prowadzą działającą od 30 lat jadłodajnię, z której korzysta codziennie 300 osób. Posiłki przygotowują wolontariusze. Fundacja wspiera też bezdomnych pomocą psychologiczną i duchową oraz organizuje warsztaty socjoterapeutyczne.

Obchodzony dziś po raz pierwszy Światowy Dzień Ubogich ustanowiony został przez Franciszka na zakończenie Jubileuszowego Roku Miłosierdzia. Papież postanowił, że dzień ten będzie obchodzony w każdą XXXIII Niedzielę Zwykłą – tydzień przed uroczystością Chrystusa Króla. Swoje orędzie na I Światowy Dzień Ubogich ojciec święty opatrzył hasłem „Nie miłujmy słowem, ale czynem”, zaczerpniętym z 1 Listu św. Jana.

Elbląg: św. Brat Albert przewodnikiem przed obchodami I Światowego Dnia Ubogich

ndz., 19/11/2017 - 13:52
Ok. 1,5 tys. osób odwiedziło wystawę, związaną z osobą i twórczością św. Brata Alberta Chmielowskiego, przygotowaną przez Muzeum Archeologiczno-Historyczne w Elblągu. Równolegle z wystawą prowadzono zajęcia poświęcone temu świętemu, w których wzięło udział 2 tys. dzieci i młodzieży. Wystawa i związane z nią przedsięwzięcia stanowiły swoiste preludium do I Światowego Dnia Ubogich, ustanowionego przez papieża Franciszka. Inicjatorem i patronem projektu był biskup elbląski Jacek Jezierski.

Ekspozycję obrazów Adama Chmielowskiego indywidualnie obejrzało blisko 700 osób, a około 950 osób w grupach. W dniu otwarcia wystawy ok. 100 osób łamało się symbolicznie chlebem.

Dzięki wsparciu Wydziału Nauki Katolickiej Kurii Diecezjalnej Elbląskiej, pomocy nauczycieli religii zaangażowanych w projekt, a także dzięki środkom finansowym Marszałka Województwa Warmińsko-Mazurskiego udało się dotrzeć z ofertą zajęć do wielu szkół oddalonych nawet o 100 kilometrów od Elbląga. Pracownicy muzeum spotkali się z wielką otwartością dyrektorów, wychowawców i nauczycieli.

Największym zainteresowaniem cieszyły się lekcje dla klas szkół podstawowych: IV-VII. Blisko 30 lekcji przeprowadzono dla szkół elbląskich, zaś 40 dla szkół spoza Elbląga. W ramach prowadzonych zajęć dzieci otrzymywały serduszka z masy solnej, by zapamiętać, że miłość to nie tylko walentynkowa kartka, ale i chrześcijańskie dzielenie się i bycie „dobrym jak chleb”.

Uczestnicy zajęć mogli wziąć udział w konkursie plastycznym na temat postaci św. Brata Alberta. Na konkurs wpłynęło 90 prac plastycznych. Większość z nich przedstawiała charakterystyczną postać Świętego z chlebem. Ciekawsze prace nawiązywały do obrazu Ecce Homo, wskazywały na Adama Chmielowskiego jako artystę miłosierdzia, czy też przypominały o założonych przez niego zgromadzeniach: sióstr albertynek i braci albertynów.

Pracowników muzeum zaskoczyła bardzo niewielka szkoła w miejscowości Łęgowo [powiat iławski], z której każde dziecko uczestniczyło w zajęciach muzealnych. W pracach dzieci z Łęgowa odnaleźć można Adama Chmielowskiego, który spada z konia podczas powstania styczniowego, maluje Ecce Homo, opiekuje się chorymi leżącymi w łóżku, czy też przygarnia biednych do siebie. Na jednej z prac ukazano nawet człowieka z kamieniem w dłoniach – być może jako reminiscencję zdarzenia, kiedy rzeczywiście święty został uderzony kamieniem. Komisja konkursowa podjęła decyzja o wyróżnieniu 19 prac.

Trwająca od 29 września br. wystawa zakończyła się tuż przed obchodami I Światowego Dnia Ubogich. Przypominając postać i życie św. Brata Alberta wskazała jednocześnie na osoby biedne i potrzebujące, które papież Franciszek nazywa „skarbem Kościoła”.

Adam Chmielowski urodził się 1845 r. w Igołomii k. Krakowa. Przez rok kształcił się w szkole kadetów w Petersburgu. Odznaczonego przez cara medalem syna, matka wycofała jednak z rosyjskiej szkoły, lękając się rusyfikacji. Adam kształcił się dalej w gimnazjum warszawskim i Instytucie Rolniczo-Leśnym w Puławach. W 1863 r. w wieku 18. lat wziął udział w powstaniu styczniowym. Kontuzjowanemu amputowano nogę. Do końca życia posługiwał się protezą. W latach 1869-74 podjął studia w Akademii Sztuk Pięknych w Monachium. Pracował jako malarz w Warszawie. Jego pracownia mieściła się w Hotelu Europejskim. W 1880 wstąpił do nowicjatu jezuitów w Starej Wsi. Odchodząc z nowicjatu, popadł w depresję. Leczył się szpitalnie. Podjął działalność wędrownego tercjarza. Osiadł w Krakowie, gdzie poświęcił się ubogim i bezdomnym. W 1887 r. przyjął imię Albert i złożył śluby zakonne. Zmarł 25 grudnia 1916 roku. Beatyfikacja br. Alberta miała miejsce na krakowskich Błoniach 22 czerwca 1983 r. Kanonizowany został w Rzymie przez św. Jana Pawła II dnia 12 listopada 1989 r.

Bp Milewski: troska o człowieka jest zawsze najważniejsza

ndz., 19/11/2017 - 13:31
Troska o zysk nigdy nie może przeważyć troski o człowieka – głosił bp Mirosław Milewski 19 listopada w parafii św. Piotra i Pawła w Radzyminie w diecezji płockiej. Dokonał także poświęcenia odnowionego kościoła parafialnego.

Na wstępie homilii bp Mirosław Milewski zaznaczył, że z wielką radością podczas Mszy św. dokona poświęcenia odnowionego kościoła. To zasługa proboszcza, ponieważ „żaden remont nie byłby możliwy bez trudu gospodarza miejsca”, ale też bez wrażliwości i szczodrobliwości parafian. Wierni udowodnili w ten sposób, że chcą, aby Msze św. i wszystkie spotkania modlitewne miały „odpowiednią, godną czci Boga oprawę”.

Zapytał też obecnych, czy zastanawiali się, dlaczego takie uroczystości najczęściej odbywają się w niedzielę: to właśnie niedziela, czyli Dzień Pański, jest najlepszym dniem do tego, aby „podziękować dobremu Bogu za wszelkie dobro, jakie się od Niego otrzymuje”.

Hierarcha przypomniał trwającą dyskusję o wolnej od handlu niedzieli. Stwierdził, że większości osób walczących o to, aby otwarte były wtedy sklepy, chodzi o własne korzyści, o „bogacenie się tych, którzy i tak się dobrze mają, o uzyskanie maksymalnych zysków dla prywatnych celów”.

„Nie mamy oczywiście żadnej gwarancji, czy ludzie, którzy nie pójdą w niedzielę do sklepu, wezmą udział w Mszy św. Ale Kościół zawsze będzie ujmował się za tymi, którzy chcieliby dzień święty spędzić na modlitwie i z rodziną, ale z powodów ekonomicznych nie mogą tego spełnić. Pamiętajmy tę prostą katechizmową prawdę, że świętowanie niedzieli to nałożony przykazaniem Bożym obowiązek religijny chrześcijan! I powinien być on w porządku demokratycznym szanowany, a troska o zysk nigdy nie może przeważyć troski o człowieka” – zaakcentował kaznodzieja.

Zaapelował też do wiernych, aby troszczyli się o niedzielę – Dzień Pański w swoich rodzinach i domach, uczyli dzieci i młodzież drogi do kościoła parafialnego, a nie do centrów handlowych, by uczyli młodych „jaki zapach ma kadzidło, a nie towary na sklepowych półkach”.

Natomiast młodych poprosił, aby nie płynęli z prądem nowoczesności, nie ulegali modom i trendom, które mogą być dla nich niebezpieczne, ale „odkrywali piękno Kościoła i nie odchodzili od niego”.

W czasie Mszy św. bp Milewski dokonał także aktu poświęcenia odnowionego kościoła.

Oprawę muzyczną liturgii zapewnił parafialny zespół muzyczny.

W czasie trwającego rok remontu w parafii pw. św. Piotra i Pawła w Radzyminie dokonano konserwacji i restauracji trzech ołtarzy: głównego, w którym znajduje się obraz Matki Bożej Śnieżnej z 1719 r., dwóch ołtarzy bocznych: z Najświętszym Sercem Jezusa i Pokłonem Trzech Króli, chrzcielnicy, ambony, stacji Drogi Krzyżowej. Poza tym pomalowane zostało całe wnętrze świątyni parafialnej i wymienione pokrycie dachu na parafialnym gospodarczym. Ks. proboszcz Zdzisław Kupiszewski dokonał także zakupu dwóch nowych żyrandoli i kinkietów.

Wymienione remonty i zakupy przeprowadzono dzięki dofinansowaniu unijnemu (z Europejskiego Funduszu Rolnego na rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich: Europa inwestującą w obszary wiejskie) oraz za środki parafialne.

Zmarł ks. Andrzej Szpak SDB – twórca Pieszej Pielgrzymki Młodzieży Różnych Dróg

ndz., 19/11/2017 - 13:00
W wieku 73 lat, po długiej chorobie, zmarł w Krakowie ks. Andrzej Szpak SDB – twórca i długoletni przewodnik pielgrzymki Młodzieży Różnych Dróg na Jasną Górę. Kapłan odszedł w otoczeniu współbraci, młodzieży i wychowanków, którzy do samego końca czuwali przy jego łóżku.

Ks. Andrzej Szpak hipisowskie pielgrzymki prowadził na Jasną Górę od 1979 r. Podczas pierwszej z nich hipisi szli jako grupa „czarno-biała”, wchodząca w skład akademickiej pielgrzymki warszawskiej. Od 1982 roku grupa usamodzielniła się i odtąd do Częstochowy wędruje pod szyldem Pielgrzymki Młodzieży Różnych Dróg i Kultur, wychodząc co roku z innej miejscowości. Ma chrześcijański charakter, ale przyciąga także osoby wyznające inne religie, a nawet niewierzące. Ma międzynarodowy charakter, bo oprócz Polaków do Częstochowy wędrują w niej mieszkańcy Czech, Niemiec, Słowacji, Ukrainy i Stanów Zjednoczonych.

Pierwsze kontakty z hipisami ks. Szpak nawiązał, gdy był młodym duszpasterzem w parafii św. Michała we Wrocławiu. „To byli mądrzy, młodzi ludzie, których nie miał kto wysłuchać, z reguły pochodzili z rodzin skonfliktowanych, byli bardzo spragnieni uczuć, przede wszystkim miłości i wolności. Długie włosy, brody to były przejawy ich buntu” – wspominał dwa lata temu na łamach „Gazety Krakowskiej”. „Rozumiałem ich, bo zdaje się z natury sam jestem trochę hipisem” – mówił wtedy. Spotykał się z nimi tam, gdzie żyli: w squatach, na stancjach, dworcach, w kawiarniach i na ulicach, jeździł na zloty. Pod koniec lat 70. Taki zlot odbył się w Częstochowie. To wtedy ks. Szpak na zaimprowizowanym ołtarzu odprawił Mszę św. Nikt nie zaprotestował.

W pielgrzymki ze „Szpakiem” wyruszali ludzie, którzy na co dzień nie chodzili do kościoła i nie uznawali żadnych autorytetów. „Pewien reżyser filmowy, który rejestrował kiedyś pielgrzymkę, zapytał mnie: Szpaku, co jest?! Tam sobie ktoś przyćpał, tu z dziewczyną się kocha, palą papierosy, no i jak ty na to reagujesz? A ja mu powiedziałem: jestem tu po to, żeby ich rozgrzeszać” – wspominał ich duszpasterz.

Czytaj także: Polscy bezdomni spotkali się z papieżem Franciszkiem

„Ksiądz Szpak to charyzmatyczny kapłan, który nikogo nie odrzuca, dla każdego ma czas. Często potrafił całą noc przegadać ze swoimi „podopiecznymi”, żeby tylko nie sięgnęli po strzykawki” – mówiła o nim Gabriela Mruszczak z Oświęcimia, autorka filmu o niezwykłych pielgrzymach.

Ks. Szpak cieszył się szacunkiem i uznaniem wielu pokoleń młodzieży. Jeszcze w PRL, jako jeden z nielicznych duchownych, pomagał tym, którzy wpadli w uzależnienie od narkotyków.

„Każdy z niego może czerpać wiele, a chce się z niego czerpać, bo on nie demonstruje swojej siły, lecz nie ukrywa swoich słabości. Andrzej to człowiek, który płacze, dlatego właśnie jest godny zaufania! Andrzej to człowiek, który przeżywa człowieka, zwłaszcza tego, który go atakuje, a można się domyślać, że taka osoba jest narażona na wiele ciosów. On nas wszystkich prawdziwie przeżywa w Bogu i przy Maryi” – wspominała uczestniczka pielgrzymki Katarzyna Chrzan z okazji 72. urodzin „Szpaka”.

Podkreślała wtedy, że jest on „prawdziwie tatą, a dla naszych dzieci dziadkiem”. „W całym swoim człowieczeństwie nie buduje pozy siebie samego, ale całkowicie przylgnięty do Boga i Maryi – z którymi jest w niezwykłej przyjaźni dziecięctwa, rzuca się w szaleństwo Bożego entuzjazmu i od wielu lat to działa!” – przekonywała.

„Odszedł wycieńczony chorobą w otoczeniu współbraci, młodzieży i wychowanków, którzy z wielką miłością czuwali przy jego łóżku” – głosi sobotni komunikat zamieszczony na facebookowym profilu Inspektorii Krakowskiej Salezjanów. Ostatnie chwile legendarnego duszpasterza wspominają jego wychowankowie: „Szpaku jak Abraham, wszędzie jego dzieci się plączą po korytarzu. Salezjanie ciągle chodzą i powtarzają, że to dla nich najwspanialsze świadectwo. Ci wszyscy ludzie, którzy przychodzą do Szpaka. Jeden powiedział, dzisiaj, że aż się chce być salezjaninem. Dzisiaj Inspektor mówił klerykom kazanie o Szpaku, wskazując go jako żywy przykład podążania za powołaniem”.