Informacje Katolickiej Agencji Informacyjnej

Subskrybuje zawartość
Portal Katolickiej Agencji Informacyjnej
Zaktualizowano: 1 min. 30 sek. temu

Pierwsze w Polsce sanktuarium św. Rity

ndz., 19/05/2019 - 18:27
Kościół Matki Bożej Niepokalanej w Nowym Sączu został ogłoszony Sanktuarium Świętej Rity – patronki od spraw trudnych i beznadziejnych. Zostało ono erygowane w związku z rozwijającym się kultem. Niektórzy wierni przyszli na uroczystości z czerwonymi różami.

„Cieszymy się z decyzji Księdza Biskupa i dziękujemy, że mamy sanktuarium. To dla nas zaszczyt i odpowiedzialność. Będziemy nadal szerzyć kult świętej Rity” – powiedzieli podczas uroczystości przedstawiciele parafii.

W homilii biskup tarnowski Andrzej Jeż mówił o wyjątkowości życia i drogi ku świętości Rity z Cascii. Jak wskazywał, nie przestaje ona fascynować i inspirować przede wszystkim tym, iż w swoim życiu zdołała zrealizować wszystkie stojące przed kobietą powołania: była żoną i matką, wdową, siostrą zakonną, mistyczką.

„Tysiące ludzi, którzy zwracają się do św. Rity z prośbą o pomoc, czynią to z głębokim przeświadczeniem, iż święta, która sama tak wiele przeżyła, jest ich szczególną orędowniczką u Boga we wszelkich sprawach. Erygując dziś pierwsze w Polsce sanktuarium poświęcone Świętej Ricie, pragniemy, by piękno jej świętego życia i heroiczności cnót ujrzało jak najwięcej ludzi” – dodał biskup.

Bp Jeż mówił także o roli tego sanktuarium. „Niech to sanktuarium będzie znakiem tęsknoty za Bogiem, którą wspomagają przede wszystkim modlitwa, cisza, możliwość dobrze odbytej spowiedzi, uczestniczenia w pięknie sprawowanej liturgii. Niech to nowe sanktuarium będzie również miejscem szczególnej ewangelizacji. Bowiem święte miejsca przyciągają wielu ludzi, którzy poszukują Boga i z tego względu są też bardziej otwarci na przyjęcie Jego łaski, jako nowej szansy dla siebie” – podkreślił.

Bp Jeż prosił, aby nowe sanktuarium było także szczególnym miejscem modlitwy o dobre powołania zarówno do życia małżeńskiego i rodzinnego, jak również do kapłaństwa i życia zakonnego. „Niech z tego miejsca płynie wzmożona modlitwa o święte żony i świętych mężów; o święte matki i świętych ojców; o świętych kapłanów i święte siostry zakonne” – powiedział.

Mszę św. koncelebrowali abp Juliusz Janusz i kapłani z różnych zakątków diecezji. Wśród uczestników uroczystości była także Straż Graniczna.

Czciciele św. Rity gromadzą się na nabożeństwie w drugie czwartki miesiąca. Są setki próśb i podziękowań. „Święta Rita jest dla mnie wzorem. To, że tak dużo ludzi się tutaj modli to świadectwo, że Ona działa. Ludzie proszą o dar macierzyństwa, o zdrowie, siły do walki z nałogiem” – mówi Włodzimierz Oleksy z Powroźnika, czciciel św. Rity. Mężczyzna chce podziękować za nowe sanktuarium oraz otrzymane łaski i wyrusza na piechotę do Cascii – miejsca w którym żyła św. Rita i gdzie spoczywa.

„Planuję iść ok. 40 dni. Biorę ze sobą płatki czerwonych róż. Będę się modlił m.in. w tych intencjach, które ludzie zanoszą do św. Rity. Jest za co dziękować także w moim życiu” – przyznaje mężczyzna.

„Kult św. Rity nie jest długi w naszej parafii, bo przed 26 laty bp Piotr Bednarczyk dokonał poświęcenia obrazu Świętej Rity w parafii Matki Bożej Niepokalanej w Nowym Sączu. Ten obraz szybko zasłynął łaskami i cudami. Na nowennie są setki ludzi, nie tylko z naszej parafii, bo pielgrzymi przyjeżdżają autokarami. Kiedy z nimi rozmawiam potwierdzają że św. Rita jest wielką orędowniczką” – mówi ks. Czesław Paszyński, proboszcz parafii.

Rozmowa Kościół powinien być przestrzenią dialogu kultur

Prośby, podziękowania do Świętej Rity, która jest patronką ludzi potrzebujących wsparcia i pomocy można także przesyłać przez Internet. Formularz znajduje się na stronie.

Św. Rita urodziła się we Włoszech w 1381 r. Jej marzeniem było poświęcenie się życiu zakonnemu. Rodzice zadecydowali jednak inaczej i Rita została mężatką. Po śmierci męża i synów wstąpiła do klasztoru Sióstr Augustianek w miejscowości Cascia. W klasztorze spędziła resztę swojego życia. Zmarła 22 maja 1457 w opinii świętości.

Kult św. Rity jest bogaty w symbole, ale dwa z nich są najbardziej wymowne. Pierwszy symbol to kolec z korony cierniowej i rana na czole, które symbolizują ludzkie życie pełne cierpienia i bólu. Mówi się też o niej święta od róż, wspominając cud jakim było zakwitnięcie w zimie róży w ogrodzie jej dzieciństwa.

Biskupi zachęcają do udziału w wyborach do Parlamentu Europejskiego

ndz., 19/05/2019 - 17:50
Do wzięcia udziału w wyborach do Parlamentu Europejskiego i “głosowania zgodnego z właściwie ukształtowanym sumieniem” zachęcają polscy biskupi w Słowie Rady Stałej Konferencji Episkopatu Polski. Przypominają też, że Polska stała się częścią Unii Europejskiej także dzięki osobistemu zaangażowaniu Jana Pawła II. Wybory do europarlamentu odbędą się w niedzielę 26 maja.

Publikujemy tekst:

SŁOWO RADY STAŁEJ KONFERENCJI EPISKOPATU POLSKI PRZED WYBORAMI DO PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO

Drodzy Siostry i Bracia,

W niedzielę 26 maja br. we wszystkich państwach tworzących Unię Europejską odbędą się wybory do jej Parlamentu. Od wyników tych wyborów będzie zależał nie tylko kształt polityczny, ale także duchowy Unii Europejskiej.

Polska należy do Unii od 2004 roku. Stało się to również dzięki osobistemu zaangażowaniu Ojca Świętego Jana Pawła II, który w członkostwie naszego państwa w tej instytucji dostrzegał nie tylko szansę na rozwój Polski pod względem materialnym i cywilizacyjnym, ale również szansę dla Unii, która będzie mogła czerpać z duchowego skarbca naszej Ojczyzny. W konsekwencji przed Europą otworzy to – jak często głosił to Papież – możliwość oddychania obydwoma płucami, a przez to trwania przy jej chrześcijańskich korzeniach.

Jeszcze na kilka lat przed wstąpieniem Polski do Unii, dnia 3 czerwca 1997 roku Jan Paweł II w obecności pięciu prezydentów państw Europy Środkowej i Wschodniej mówił w Gnieźnie: „Bez Chrystusa nie można budować trwałej jedności. Nie można tego robić, odcinając się od tych korzeni, z których wyrosły narody i kultury Europy i od wielkiego bogactwa minionych wieków. Jakże można liczyć na zbudowanie «wspólnego domu» dla całej Europy, jeśli zabraknie cegieł ludzkich sumień wypalonych w ogniu Ewangelii, połączonych spoiwem solidarnej miłości społecznej, będącej owocem miłości Boga?”

Hiszpania Kościół ma nową błogosławioną

Mając na uwadze to papieskie nauczanie, lepiej możemy zdać sobie sprawę z tego, jak wielka odpowiedzialność na nas spoczywa w obecnym momencie naszej najnowszej historii. Dlatego bardzo zachęcamy Was, Drodzy Siostry i Bracia, do wzięcia udziału w wyborach do Parlamentu Europejskiego i głosowania zgodnego z właściwie ukształtowanym sumieniem.

Modląc się do Boga – za wstawiennictwem świętych Patronów Europy i Polski – o dobrą przyszłość Europy, a także o dobrą przyszłość naszej Ojczyzny, z serca Wam błogosławimy w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.

Jasna Góra, 2 maja 2019 roku

Wczoraj Irlandia – dzisiaj Polska!

ndz., 19/05/2019 - 16:50
Ostatnie wydarzenia w Polsce mogą i powinny budzić nasz największy niepokój. Agresywne konfrontacje, dezinformacja, manipulacje faktami, dezintegrujące społeczeństwo akcje – wszyscy to odczuwamy. Można wyróżnić zasadnicze dwie linie tego ataku. Pierwsza dotyczy naszych dzieci, druga naszych duszpasterzy.

Zaledwie 20 lat temu Irlandia była krajem jednoznacznie katolickim. W niedzielnej Mszy uczestniczyło ok. 90% obywateli. W 1983 roku społeczeństwo poparło w referendum poprawkę do konstytucji, zapewniającą prawo do życia dla każdego poczętego dziecka i było z tego bardzo dumne. Większość za wielką wartość uznawała liczną, katolicką rodzinę, opartą na małżeństwie mężczyzny i kobiety, która przekazuje wiarę i tradycję swoim dzieciom.

Dzisiejsza Irlandia całkowicie się zmieniła. Demokratycznie wybrany premier Leo Varadkar nie jest chrześcijaninem i publicznie oświadcza, że jest gejem. Doprowadził on do przeprowadzenia dwóch ogólnonarodowych referendów. Pierwsze dotyczące akceptacji tzw. małżeństw jednopłciowych i adopcji przez nie dzieci, drugie na temat wprowadzenia swobody aborcji na życzenie. Obydwa zdecydowanie wygrał, bo młodzi odcięli się od fundamentalnych zasad moralnych, głoszonych przez Kościół katolicki i z radością poparli jego propozycje. Teraz kościoły świecą pustkami, bo kapłani stracili autorytet, mało kto z młodych chce ich słuchać. Katolicka Irlandia przeżywa dramat utraty wiary.

Tak szybko? Jak to możliwe? To ważne pytania, ponieważ te zmiany nie nastąpiły same z siebie, ale były konsekwentnie stymulowane według określonego programu, nazywanego „scenariuszem irlandzkim”.

Nie ulega wątpliwości, że zastosowana tu została fachowo opracowana inżynieria społeczna. Warto się jej przyjrzeć dokładniej, odnosząc się do tych dwóch referendów. W jaki sposób można zmienić poglądy dorosłych ludzi, w dodatku oparte na fundamencie wiary? Oni są odporni, po prostu wiedzą swoje. Zmiany należy więc rozpoczynać od dzieci.

Otóż w Irlandii ok. 30 lat temu wprowadzono do szkół permisywną edukację seksualną według wzorca brytyjskiego. Irlandzkie dzieci otrzymywały wielką dawkę antychrześcijańskiej ideologii od 4 roku życia po kilka godzin w tygodniu. Pod pretekstem tolerancji uczono je akceptacji dla aktywności osób LGBT (do wyboru) oraz swobody seksualnej i co za tym idzie przyzwolenia na przerywanie niechcianej ciąży. To pokolenie po 30 latach przestało chodzić do kościoła i samo zmieniło obowiązujące prawo.

Kościół katolicki w Irlandii, wcześniej posiadający olbrzymią władzę i autorytet, zdecydowanie przegrał. Pojawiło się wielu kapłanów bez powołania, który dopuszczali się nadużyć. Wystarczyło nagłośnienie skandali. W Irlandii było to wyjątkowo łatwe, bo przypadki pedofilii zdarzały się często. Ludzie nie są ślepi, a krzywdzenie dzieci budzi wielki sprzeciw i obrzydzenie oraz utratę zaufania. W tej sytuacji wielu kapłanów bało się (lub nie chciało) protestować przeciwko pierwszemu referendum. Zabrakło odwagi do głoszenia prawdy. Drugie referendum było jakby kontynuacją pierwszej ofensywy. Młodzi już nie chcieli słuchać, zabrakło autorytetu Kościoła i żywej wiary.

Porównajmy to z obecną sytuacją w jeszcze katolickiej Polsce, która na tle ateizującej się Europy została samotną wyspą i usiłuje bronić swoich wartości. Akcja zmiany świadomości społecznej staje się coraz bardziej agresywna i jest prowadzona dwutorowo, podobnie jak w Irlandii.

Warto się zastanowić, skąd ten atak na nasze dzieci! Batalię przeciwko edukacji seksualnej typu brytyjskiego wygraliśmy wiele lat temu. W polskiej szkole obowiązuje, pozytywny i akceptowany przez rodziców, przedmiot „Wychowanie do Życia w Rodzinie”. Właśnie dzięki dobrej podstawie programowej polska młodzież nadal w większości opowiada się za tradycyjną rodziną i ochroną życia. Atak zaczął się od akcji wmawiania, że w polskiej szkole nie ma edukacji seksualnej. Nie jest to prawda, gdyż realizowana jest edukacja seksualna typu „A” – wychowanie do odpowiedzialności i abstynencji seksualnej nastolatków (według Amerykańskiego Instytutu Pediatrii). Wszystkie badania potwierdzają pozytywne efekty tego przedmiotu. Pomimo tego w mediach nieustannie pojawiają się twierdzenia, że trzeba wreszcie edukację seksualną wprowadzić do szkół i wiele osób, nie znając problemu, publicznie je popiera.

Wyraźnie widać, że podstawowym celem ataku jest właśnie szkoła i nasze dzieci. Wbrew podstawie programowej, obowiązującej w szkołach, gminy kilku dużych miast (np. Gdańska czy Warszawy) podjęły akcje wejścia do szkół z promocją zachowań IGBT oraz ideologii gender. Szokiem dla wielu była wypowiedź nowego wiceprezydenta Warszawy Pawła Rabieja, że te propozycje są jedynie programem przejściowym, a celem jest uchwalenie prawa do adopcji dzieci przez tzw. małżeństwa jednopłciowe.

Równolegle pojawiło się zamieszanie w szkolnictwie poprzez strajk płacowy nauczycieli, zagrożenie egzaminów itd. Bardzo poważnym następstwem jest obniżenie autorytetu wielu nauczycieli oraz doprowadzenie do konfrontacji z uczniami. W kontekście akcji strajkowej w ogóle nie poruszano problemu czego, jak i przez kogo są uczone nasze dzieci. Można się spodziewać dalszej konfrontacji z początkiem roku szkolnego. Jeżeli nie uda się powstrzymać akcji wchodzenia przedstawicieli LGBT do polskich szkól, za kilkanaście lat, tak jak w Irlandii, ta młodzież straci wiarę i sama zmieni obowiązujące prawo.

Drugim elementem ataku jest wmawianie społeczeństwu, że za dramaty związane z pedofilią jest odpowiedzialny tylko i wyłącznie Kościół katolicki. Seksualne wykorzystywanie dzieci jest dramatem, wielką ohydą i podlega prawu karnemu. Osoba, która się dopuszcza takich czynów, powinna być surowo ukarana, niezależnie od tego z jakiego środowiska pochodzi i jaki wykonuje zawód. Prawo dla wszystkich powinno być jednakowo surowe. Potrzebujemy obiektywnej prawdy, odpowiednich kar i prewencji. Ofiarom należny jest szacunek i pomoc. Można mieć jednak wątpliwości czy trafianie na łamy gazet jest dla nich w jakimkolwiek stopniu pomocne.

Problem pedofilii w szerokim zakresie ogólnoświatowym dotyczy milionów ludzi, zwłaszcza wykorzystywania biednych dzieci z Azji. Nikt nie przypomina o znanych sprawach sądowych w Polsce dotyczących nauczycieli, psychologów, trenerów, artystów czy znanych osób ze świata polityki i biznesu. Cisza!

Prowadzona akcja propagandowa ma na celu wskazać jako sprawców tylko kapłanów katolickich. Pseudo raport, przekazany papieżowi przez poseł Joannę Scheuring-Wielgus, składał się z doniesień prasowych bez weryfikacji. Na jego podstawie zrobiono mapę przypadków pedofilii w polskim Kościele, sugerującą, że jest to problem powszechny. Mnóstwo w tym pomówień i oszczerstw. Powstają kolejne filmy, których produkcja wiąże się z wielkimi kosztami. Przeciwko Irlandii szły wielkie pieniądze, które stymulowały realizację antykatolickich programów. Warto zadać pytanie, kto finansuje te filmy, manifestacje, raporty i programy czy kampanię „Wiosny” Biedronia, który coraz częściej jest przedstawiany jako kandydat na polskiego premiera.

Bieżących przypadków pedofilii niemal nie ma, więc ktoś wytrwale szuka w przeszłości, aby podgrzewać temat. Wyciągane są nazwiska zmarłych już dawno księży, którzy sami bronić się już nie mogą.
Ten temat nie zniknie z naszych mediów. Będzie systematycznie wyciągany, stymulowany w celu podkręcania emocji i budowania postaw antykatolickich. Tymczasem jeżeli odetnie się pasterzy od stada, owce wilki zjedzą! To oczywiste! Kapłan jest krzewicielem wiary i szafarzem sakramentów, koniecznych do zbawienia. Zniszczenie zaufania do kapłanów, niszczy Kościół, pozbawia wiernych ochrony, naraża na odrzucenie wiary.

Widzę na Facebooku wypowiedzi nieznanych mi osób, że po obejrzeniu ostatniego filmu, nie puszczą dziecka do I Komunii. Nikt tego nie blokuje, tak jak moich informacji pro-life. Myślę, że to prowokacje, które mają służyć za przykład do naśladowania. Jeżeli dziecko nie będzie uczestniczyć w katechezie, nie będzie przystępować do sakramentów i uczestniczyć w grupach parafialnych, nie otrzyma żadnej „odtrutki” na indoktrynację ideologiczną serwowaną w szkole czy mediach. O to właśnie chodzi, bo głównym celem tej akcji jest doprowadzenie do kryzysu wiary! Chrystus i Jego przesłanie ma nie istnieć, tak jakby mogło być unicestwione przez ludzki grzech. Wtedy będzie można z nami zrobić dosłownie wszystko. Czyż to nam nie przypomina akcji z czasów komunizmu?

Polska ma szansę się obronić!

Polska nie jest jednak Irlandią. Mamy inne doświadczenia historyczne. Przeszliśmy przez trudny okres przymusowej ateizacji komunistycznej i obroniliśmy swoją wiarę! Do tych doświadczeń trzeba wracać i pokazywać naszym młodym tę perspektywę.

Po naszej stronie jest też czas. Takich zmian nie można przeprowadzić szybko, a oni tego czasu nie mają. Starają się więc atakować coraz bardziej frontalnie, a to budzi większy opór społeczny i daje dużo do myślenia.

Mamy też wiele ruchów i stowarzyszeń katolickich, również skupiających młodzież, które czynią Kościół żywym i zaangażowanym. Nie zabraniajmy dzieciom korzystać z tych spotkań. Te grupy są przyszłością Kościoła i naszą.

Polska jest bogata męczeństwem naszych kapłanów i podczas II wojny światowej, i w okresie dominacji komunizmu. Broni nas przesłanie, wielka odwaga i wiara Sługi Bożego Prymasa Tysiąclecia kard. Stefana Wyszyńskiego, krew bł. ks. Jerzego Popiełuszki i innych kapłanów bestialsko mordowanych w tamtych trudnych czasach. Mamy przesłanie św. Jana Pawła II na temat małżeństwa i rodziny. Nie dziwią więc próby podważania tych wielkich autorytetów i skandaliczne, nie poparte faktami, próby dyskredytowania Papieża Polaka kłamliwymi pomówieniami, że nie sprzeciwiał się pedofilii w Kościele. Czy nawet bezczelne próby jego „dekanonizacji”!

Rozmowa Film „Tylko nie mów nikomu” dowodzi jak wiele Kościół powinien się nauczyć i zmienić

Obrażanie naszych biskupów, krzykliwe i bezpodstawne wnioski o „delegalizację Kościoła”, jakby był jakąś nikomu niepotrzebną, skompromitowaną organizacją pozarządową, bluźniercze ataki na Matkę Bożą Częstochowską, „artystyczne” bluźniercze wystawy i spektakle dopełniają tego obrazu. W przeproszeniu potrzebna jest wielka narodowa modlitwa i ekspiacja. Mieliśmy i mamy wielu wspaniałych kapłanów, którzy są ludźmi wielkich poświęceń – ofiarni, kochani, autentyczni. Stójmy za nimi, brońmy ich i wspomagajmy. Bardzo ich potrzebujemy!

Zachowując spokój, musimy zdać sobie sprawę, że obecny atak na wiarę naszych dzieci jest potężny i podstępny. Posługuje się fake newsami, króluje w liberalnych mediach oraz ukrywa się w ciszy mediów społecznościowych.

Pamiętajmy, że ateiści atakujący Kościół, nie są w stanie zrozumieć, jak wielką siłę daje wiara i żywa Boża obecność. Wygramy z nimi tylko wtedy, jeżeli tę wiarę zachowamy, przekażemy ją naszym dzieciom i pozostaniemy wierni Jezusowi Chrystusowi, który jest naszym Królem i prowadzi swój Kościół. Wszystkie problemy musimy nieustannie zanosić przed Boży tron, prosząc o pomoc w tym dramatycznym zmaganiu.

76 proc. obywateli Argentyny deklaruje się jako wierzący

ndz., 19/05/2019 - 16:30
Około 76 proc. obywateli Argentyny deklaruje się jako osoby wierzące w Boga, wynika z badania przeprowadzonego przez uniwersytet św. Andrzeja (UdeSA) w Victorii, w prowincji Buenos Aires. Jak poinformowały w komunikacie władze uczelni, 14 proc. mieszkańców tego południowoamerykańskiego kraju uznaje siebie za osoby niewierzące.

Największy odsetek osób deklarujących wiarę w istnienie Boga występuje w grupie osób powyżej 65. roku życia. Wśród nich 80 proc. określa siebie jako wierzących. Z kolei najmniej osób deklarujących wiarę w istnienie Boga występuje w grupie wiekowej 18-35 lat. Tylko 65 proc. z nich to osoby wierzące.

Z sondażu wynika, że w 45-milionowej Argentynie około 59 proc. obywateli wierzy w życie po śmierci, natomiast 32 proc. w istnienie piekła. Badanie dowiodło również bardzo niskiej liczby osób uczęszczających przynajmniej raz w tygodniu do kościoła – 13 proc.

FrancjaWkrótce konfrontacja nuncjusza apostolskiego i jego oskarżycieli

W podobnym badaniu dotyczącym wierzeń, przeprowadzonym w Argentynie w 2008 r., jako osoby wierzące deklarowało się 91 proc. obywateli, zaś jako niewierzące zaledwie 5 proc.

Niemal codziennie dochodzi do profanacji znaków religijnych

ndz., 19/05/2019 - 16:30
Niestety i w naszych czasach niemal codziennie dochodzi do profanacji znaków religijnych, w tym Wizerunku Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej. Samo dochodzenie konsekwencji prawnych jest niewystarczające. Jako katolicy musimy podejmować kroki do umocnienia naszej wiary – napisał abp Wacław Depo w swoim słowie pasterskim pt. „Maryja Matka Kościoła”, odczytywanym dziś we wszystkich kościołach archidiecezji częstochowskiej.

Przypominając o obecności Maryi w tajemnicy Chrystusa i Kościoła abp Depo podkreśla aktualność orędzia fatimskiego. „Wzywając do nawrócenia Maryja zaprasza nas do kultu Jej Niepokalanego Serca” – pisze abp Depo i dodaje: „Dlatego nieustannie podpowiada nam, jak mamy odpowiadać na różne dziejowe zagrożenia. Jej fatimskie orędzie, które jest nadal aktualne, streszcza się w trzech słowach: pokuta, nawrócenie i wiara”.

Metropolita częstochowski wskazuje na wielką wartość nabożeństwa pierwszych pięciu sobót miesiąca. „Sam Chrystus podczas jednego z objawień przypomniał Łucji, że grzechy przeciw Maryi obrażają samego Boga i wyjaśnił dlaczego ma być pięć pierwszych sobót miesiąca. Dzieje się tak ponieważ „…jest pięć rodzajów grzechów, jakimi ludzie obrażają Niepokalane Serce Maryi. Mianowicie bluźnierstwa przeciw Niepokalanemu Poczęciu, przeciwko Dziewictwu Matki Najświętszej, przeciwko Jej Bożemu Macierzyństwu, bluźnierstwa chcących zaszczepić w sercach dzieci obojętność, wzgardę i nienawiść do Matki Najświętszej oraz zniewagi Maryi w Jej wizerunkach”.

„Niestety i w naszych czasach, niemal codziennie dochodzi do profanacji znaków religijnych, w tym Wizerunku Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej, czego byliśmy ostatnio świadkami. Wobec zaistniałej sytuacji, samo dochodzenie konsekwencji prawnych wobec dopuszczających się obrażenia uczuć religijnych ludzi wierzących jest niewystarczające. Jako katolicy musimy podejmować kroki do umocnienia naszej wiary osobistej i wspólnotowej, do jej obrony i ochrony jej wartości, nade wszystko modlitwą” – dodał arcybiskup.

Metropolita częstochowski zarządził, aby na terenie całej archidiecezji częstochowskiej, począwszy od dnia dzisiejszego, została odprawiona 9-dniowa nowenna wynagradzająca Niepokalanemu Sercu Maryi. „Proszę, by dzisiaj po każdej Mszy św. odmówić „Akt wynagrodzenia Niepokalanemu Sercu Maryi”, a w kolejnych ośmiu dniach włączyć go do nabożeństwa majowego” – napisał abp Depo.

„Zachęcam również wszystkich wiernych, by przynajmniej raz w życiu odprawili nabożeństwo pierwszych sobót miesiąca” – napisał metropolita częstochowski.

Odnosząc się do 40. rocznicy pierwszej pielgrzymki św. Jana Pawła II do Ojczyzny, do Częstochowy i na Jasną Górę abp Depo przypomina, że św. Jan Paweł II uczył nas miłości i zawierzenia Maryi. „Zdajemy sobie sprawę – zwłaszcza w obliczu ostatnich wydarzeń i podziałów społecznych, że wciąż nie dorastamy do miary wdzięczności Bogu za dar osoby i pontyfikatu św. Jana Pawła II. Nasze miasto Częstochowa, które zostało nazwane przez Papieża „dobrym miastem”, mającym charyzmat maryjny i obdarowało Jana Pawła II tytułem „Honorowego Obywatela”, musi okazać się wierne tej łasce” – napisał abp Depo.

Hiszpania Kościół ma nową błogosławioną

„Zawierzmy Jej na nowo, bo Ona najbardziej przybliża ku nam Boże moce w walce z mocami ciemności oraz ze słabością ludzką. Wypraszajmy też realizację jednego z najbardziej istotnych zadań Kościoła na ziemi polskiej, a mianowicie: podstawowego prawa wolności religii i sumienia. Bo dopiero wówczas Ojczyzna nasza będzie rozwijała się w pokoju i jedności” – napisał na zakończenie metropolita częstochowski.

Abp Depo zaprosił wiernych na dziękczynienie w 40. rocznicę pierwszej pielgrzymki św. Jana Pawła II do Częstochowy i na Jasną Górę. 4 czerwca o godz. 17.00 zostania odprawiona na Szczycie Jasnej Góry uroczysta Msza św. A następnie w Bazylice Jasnogórskiej odbędzie się koncert poświęcony św. Janowi Pawłowi II. Dziękczynienie zakończy się na Apelową „godziną szczerości i jedności Polaków”.

„Niech nas nie zabraknie na tym dziękczynieniu, a zarazem zobowiązaniu heroicznego zawierzenia Maryi przez wstawiennictwo św. Jana Pawła II – „Patrona Rodzin” – napisał abp Depo.

Kościół powinien być przestrzenią dialogu kultur

ndz., 19/05/2019 - 16:00
Wielokulturowość Kościoła jest naprawdę nowym sposobem ukazywania Bożego Oblicza w ciągu historii – mówi o. Arturo Sosa Abascal SJ. Generał jezuitów podkreśla wagę reform w kierunku synodalności i ożywienia kolegialności, jakie podejmuje dziś papież Franciszek. Odnosi się też do problematyki seksualnego wykorzystywania małoletnich, wskazując na potrzebę postawienia ofiar w centrum uwagi Kościoła.

Andrzej Majewski SJ: W blisko 500-letniej historii zakonu jest ojciec pierwszym generałem jezuitów pochodzącym z Ameryki Południowej. Podobnie papież Franciszek „został znaleziony” przez kardynałów „na końcu świata”. Jak ojciec widzi ten zbieg wydarzeń. Czy w Kościele nastał czas Ameryki?

Arturo Sosa Abascal SJ: Myślę, że to rzeczywiście zbieg okoliczności, ale też Kościół w Ameryce Łacińskiej od wielu lat jest bardzo żywy. Sięga to jeszcze czasów kolonialnych. Muszę dodać, że dla Ameryki Łacińskiej momentem prawdziwego odrodzenia i rozbudzenia wielkiego entuzjazmu wiary był Sobór Watykański II. To po nim zaczęły powstawać wspólnoty podstawowe, zaczęto zastanawiać się nad odnową sposobów głoszenia Ewangelii, nastąpiło zbliżenie do Biblii, odnajdywano źródła życia w Eucharystii, w zaangażowaniu społecznym, w solidarności itd. A zatem Kościół latynoski naprawdę poszedł po linii nauczania ostatniego Soboru. Także Towarzystwo Jezusowe było bardzo zaangażowane w odnowę posoborową – w tym ojciec Bergoglio, dzisiejszy papież. On był starszym ode mnie jezuitą. Ja wstąpiłem do Towarzystwa, kiedy Sobór dobiegał końca.

Myślę, że Kościół na całym świecie docenia tę drogę, jaką przeszedł przez ostatnie 50 lat Kościół Latynoski, bowiem Kościół ten przeszedł długą drogę inkulturacji, refleksji teologicznej, pracy z ubogimi. To wszystko spowodowało, że stał się ważnym punktem odniesienia dla innych.

AM: Wydaje się, że Kościoły lokalne na całym świecie stają się jakby coraz mniej europejskie. Do czego prowadzi ten proces deeuropeizacji Kościoła?

– Rezultatem jest Kościół bardziej katolicki, naprawdę powszechny. Myślę, że jest to Kościół, w którym coraz to bardziej odbija się Oblicze Boga, oblicze wielokulturowe. Bóg uczynił nas współtwórcami stworzenia, a podstawowym dziełem twórczości ludzi jest kultura – różne kultury. A zatem wielokulturowość Kościoła jest naprawdę nowym sposobem ukazywania Bożego Oblicza w ciągu historii.

Sądzę, że także i w ten sposób Kościół może wnieść ogromny wkład w procesie wielokulturowej globalizacji, a więc takiej, która szanuje to bogactwo, jakim jest kulturowe zróżnicowanie. Pozostaje jeszcze inne wielkie wyzwanie, wyzwanie dialogu kultur, ponieważ samo współistnienie kultur w łonie jednego organizmu Kościoła to za mało. Potrzeba więc, by ta wielość i różnorodność nas przemieniała, abyśmy – w świetle Ewangelii – mogli wzajemnie się wzbogacać tym, co posiadamy i udostępniać nasze wartości innym. Moim zdaniem, największym wyzwanie dla przyszłości Kościoła jest bycie przestrzenią dialogu kultur.

AM: A zatem obowiązuje nadal znana maksyma: „Roma locuta, causa finita” (Rzym przemówił, sprawa zakończona”)?

– Myślę, że nie, w tym sensie, że papież Franciszek, idąc drogą Soboru Watykańskiego II, podejmuje ogromny wysiłek, aby ożywić Kościół „synodalny”, kolegialny. Bardzo poważnie potraktował on tę sprawę, o której zresztą wiele mówią dokumenty soborowe. Papież przedstawiany jest jako „animator”, „koordynator” tego, co dzieje się w Kościołach na całym świecie. A więc nie postrzega on siebie jako „ostatnie słowo”, ale daje się wypowiedzieć Kościołowi. Myślę, że tak było niedawno, podczas synodu poświęconego młodym, gdzie zadziałały takie właśnie bodźce.

Generał jezuitów na KUL Kościół w Polsce przed wielką szansą na uzdrowienie

Wkrótce rozpocznie się synod poświęcony Amazonii, ale także synod poświęcony rodzinie szedł w podobnym kierunku, pokazując rodzinę w różnych sytuacjach i miejscach. Franciszek zmienił także sposób odbywania wizyt „Ad limina”, składanych przez biskupów. Obecnie jest to czas poświęcony słuchaniu i doświadczeniu wspólnoty. A odpowiadając na poważny problem nadużyć seksualnych zwołał do Rzymu przewodniczących wszystkich Episkopatów.

A zatem Rzym wykonuje „posługę Piotrową” utwierdzania braci w wierze, stając się „czynnikiem jedności”, ale nie jedności pojmowanej na sposób wojskowy czy „ujednolicania”. Jest to jedność we wspólnym poszukiwaniu i rozeznawaniu tego, jakiego świadectwa pragnie Duch Święty od nas dziś, w tym momencie dziejów.

AM: Kościół w Ameryce Łacińskiej był i jest mocno zaangażowany w sprawy społeczno-polityczne. My w Europie przywykliśmy do tego, że Kościół nie powinien angażować się w politykę. Jak sobie z tym poradzić?

– Myślę, że nie tylko Kościół w Ameryce Łacińskiej jest poważnie zaangażowany w sprawy społeczne czy społeczno-politycznej, ale także Kościół w Afryce czy w Azji. Obecna sytuacja Kościoła w Europie jest wynikiem bardzo złożonej tradycji. Na przestrzeni wieków Kościół w krajach Europy był zbyt mocno wciągnięty w procesy polityczne, co skutkowało wieloma poważnymi problemami.

Pochodząc spoza Europy mam wrażenie, że Kościół na tym kontynencie ponownie stawia sobie pytanie: w jaki sposób mógłby on odnaleźć się w obecnej sytuacji, ale też przyczynić się do rozwoju Europy, do jej jedności, która jest jednym z wielkich, powojennych darów. Sądzę, że na obecnym etapie Europa powinna postarać się o zjednoczenie o wiele głębsze. Znów – patrząc trochę z zewnątrz – Europa uczyniła ogromne postępy na drodze ku jedności, która dziś wydaje się być zagrożona. Myślę, ze Kościół europejski, motywowany również przez papieża, zadaje sobie to właśnie pytanie: w jaki sposób możemy zaangażować się w tę sprawę?

Jest jeszcze jeden temat, który – moim zdaniem – w jakiejś mierze wstrząsa Kościołem w Europie. Chodzi o przyjmowanie imigrantów. Stanowią oni duże wyzwanie dla kontynentu. Pojawiają się różne reakcje. Zadaniem Kościoła jest dawanie chrześcijańskiego świadectwa przez przyjmowanie imigrantów. Sądzę, że Kościół w Europie zaczyna traktować ten problem bardzo poważnie. Także nasz zakon jest wezwany, by podejmować działania na tym polu. Mamy tu wiele do zrobienia, powinniśmy szukać w tej sytuacji wspólnego dobra.

Ale bodźcem do poszukiwania wspólnego dobra są też problemy ekologiczne, degradacja środowiska. To wszystko są wielkie wyzwania, które domagają się od nas podejmowania o wiele większego wysiłku.

AM: Pochodzi ojciec z Wenezueli. Także tu, w Polsce, dzięki przekazom medialnym, śledzimy przejmujące obrazy jakie docierają do nas z ojca ojczyzny. Jakie widzi ojciec szanse na wyjście z tego dramatu?

– Największą część Kościoła w Wenezueli stanowią proste, ubogie wspólnoty, a więc te które zostały najbardziej dotknięte kryzysem społecznym i migracyjnym. Wenezuela tradycyjnie była krajem, który przyjmował zewsząd migrantów: z Ameryki Łacińskiej ale też z innych krajów – również z Europy, a szczególnie uchodźców reprezentujących wszystkie warstwy społeczne. Szkolnictwo katolickie odgrywa istotna rolę w społeczeństwie Wenezueli, obejmując wszystkie grupy społeczne.

A zatem kryzys, jaki dziś przeżywa Wenezuela, dotknął Kościół, rozumiany jako Lud Boży. Wszyscy: ludzie świeccy, zakonnicy i zakonnice, księża i biskupi starają się być blisko ludzi dotkniętymi dziś problemami, ponieważ przeżywają je w swoich wspólnotach. Wszyscy są przekonani o potrzebie nalezienia jakiejś nowej drogi.

Hiszpania Kościół ma nową błogosławioną

Większość ludzi w Kościele jest przekonana co do konieczności zmiany rządu, to znaczy jest świadoma, że obecny kryzys – który można nazwać wręcz „humanitarnym” ze względu na brak podstawowych usług, lekarstw, pożywienia, wody, elektryczności – jest konsekwencją prowadzonej polityki. Nie jest możliwa zmiana tej sytuacji bez zmiany rządu.

Odnoszę wrażenie, że konferencja episkopatu przy wielkim wsparciu zakonników i zakonnic oraz całej wspólnoty, jasno dała temu wyraz mówiąc: musimy znaleźć rozwiązanie kryzysu i dlatego musimy znaleźć sposób na zmianę rządów. Tak, by można było utworzyć rząd jedności narodowej, który będzie w stanie opracować nową strategię, stawiającą czoło sytuacji i rozpisać nowe wybory.

W Kościele – jak zawsze – ścierają się różne opinie, ale wszyscy są za pokojowymi zmianami. To oczywiście wymaga czasu. Nie da się wszystkiego zmienić z dnia na dzień. A nawet jeśli byłoby to możliwe, to w tym momencie jest to walka o władzę. Rząd nawet nie chce myśleć o możliwości zmian i ucieka się do środków przemocy, którymi dysponuje. Ale – paradoksalnie – są to środki słabe. Na chwilę obecną sytuacja pozostaje trudna i nieprzewidywalna.

AM: Czy ojciec odwiedził już Wenezuelę po swoim wyborze na generała jezuitów?

– Odwiedziłem Wenezuelę jako syn mojej mamy (śmiech). Tak, byłem w Wenezueli już 3 razy. Jako generał odwiedziłem również przy okazji tamtejszych jezuitów i wielu naszych współpracowników w misji, ale przede wszystkim jechałem tam, by zobaczyć mamę.

AM: Przed tygodniem w Polsce miał swoją premierę film dokumentalny zawierający świadectwa ofiar księży, którzy dopuścili się pedofilii. Wielu uważa, że Kościół stracił swoją wiarygodność przez ujawnione skandale pedofilskie. Jak my, jezuici, powinniśmy reagować, żeby ta reakcja była zgodna z Ewangelią?

– Jako jezuici jesteśmy wezwani, by iść za wskazaniami Ojca Świętego. Papież dokonał ważnej zmiany strategii, stawiając w centrum uwagi ofiary tych nadużyć. Zażądał od całego Kościoła poważnego ich wysłuchania, udzielenia pomocy, uwierzenia w ich świadectwa, zagwarantowania sprawiedliwego osądu – w sensie kanonicznym, ale też cywilnym. Nie traktowania takich przypadków jakby nic się nie stało, postarania się o naprawienie wyrządzonych krzywd w takim stopniu, w jakim tylko to jest możliwe i przy użyciu wszelkich środków, jakimi jesteśmy w stanie zadysponować, w dialogu z ofiarami.

Sądzę, że wszystko to, co odnosi się do Miłosiernego Boga, ma tutaj zastosowanie, ponieważ potrzebne jest miłosierne serce, aby wreszcie naprawić tę sytuację dzięki przebaczeniu. Tak właśnie jezuici chcą postępować: nie zostawiać tych rzeczy na boku i nie bronić za wszelką cenę swojego prestiżu. Problemy, niestety, istnieją i musimy – zgodnie z żądaniem papieża wyrażonym w liście z sierpnia ubiegłego roku – cierpieć z tymi, którzy cierpią – także ze sprawcami takich czynów, którzy są naszymi braćmi.

Ale powinniśmy zrobić wszystko to, co do nas należy: domagać się sprawiedliwości dla ofiar i mieć pootwierane wszystkie kanały, aby móc usłyszeć wszelkie oskarżenia, jakie do nas docierają, osądzić te czyny i starać się je naprawić. Z doświadczeń ostatnich lat wynika, że gdy docierało do nas jakieś oskarżenie, zawsze było w nim coś na rzeczy – sprawa bardziej czy mniej poważna, ale coś było.

Poza tym, obok takiego właśnie reagowania my, jako jezuici, powinniśmy zaprowadzać systematyczną prewencję, aby zapobiec tego typu sytuacjom w prowadzonych przez nas dziełach i w naszym środowisku.

Kongregacja Generalna w 2016 roku zażądała od całego Towarzystwa szczególnej troski o zmianę kultury zachowań, która może rodzić takie nadużycia. Niestety, nie jest to tylko problem Kościoła. Rozpoczęliśmy naszą prace od powołania niewielkiej komisji, która ma za zadanie przyjrzeć się, w jaki sposób stawić czoło tej sprawie, która jest tak złożona. Pracuje ona pod kierunkiem Sekretariatu ds. Sprawiedliwości, gdyż mamy tu do czynienia z problemem struktur społecznych. Mam nadzieję, że w ciągu ok. 3 lat będziemy dysponować konkretną wiedzą, w jaki sposób możemy przyczynić się do głębszych przeobrażeń mentalności w tej materii.

AM: A jak powinniśmy postępować ze sprawcami? Jak zakon powinien reagować na tych współbraci, którzy wyrządzili wielkie krzywdy?

– Idziemy za przykładem naszego Pana Jezusa Chrystusa, który powiedział, że nie przyszedł szukać tych, którzy się dobrze mają, ale leczyć chorych. Ci, którzy dopuścili się takich nagannych czynów, są naszymi braćmi, pozostają nimi jako jezuici. A ci, którzy, na skutek różnych okoliczności musieli opuścić zakon, nie przestają być ludźmi. Z punktu widzenia ludzkiego, chrześcijańskiego, ale i miłosierdzia – o nich też winniśmy się troszczyć.

AM: Rozpoczął się proces beatyfikacyjny naszego charyzmatycznego ojca Pedro Arrupe, którego postać – jak się wydaje – budziła pewne zastrzeżenia w Rzymie… Czy nie sądzi ojciec, że były generał mógłby być dobrym patronem ludzi udających się na wszelkiego rodzaju „peryferie czy granice”?

– Oczywiście, postać o. Pedro Arrupe jest bardzo pociągająca, najpierw ze względu na jego osobistą historię i początek powołania, już po rozpoczętych studiach medycznych. Pamiętajmy, że po wznowieniu działania naszego zakonu po kasacie, jezuici podjęli wielki wysiłek misyjny, wysyłając w dużej liczbie misjonarzy z Europy i Ameryki Północnej do Ameryki Łacińskiej, Azji, Afryki. To ich zasługą jest dzisiejszy stan zakonu w tych częściach świata. Z tej grupy misjonarzy odnowionego Towarzystwa wywodził się o. Arrupe. Jego sposób życia i działania wynikał z zażyłości z Bogiem w duchu św. Ignacego, odnajdującego Boga we wszystkim i ponad wszystkim. Trzeba też dodać, że o. Arrupe odznaczał się wielką wrażliwością. Kiedy nikt jeszcze nie mówił o uchodźcach i ich cierpieniach on już dostrzegał te „znaki czasu”. Jemu zawdzięczamy, że dzisiaj jezuici zajmują się uchodźcami na wielką skalę. Zgadzam się, że o. Arrupe mógłby być patronem ludzi pracujących na granicach, ale równie dobrze mógłby stać się patronem rozeznawania, i na pewno wierności Kościołowi, może też być patronem pomagającym przy odczytywaniu znaków czasu.

AM: Czas na podsumowanie wizyty w Polsce…

– To jest moja pierwsza wizyta w Polsce. Byłem przez dwa tygodnie. Odwiedziłem wiele miast, spotkałem tu żywy Kościół i społeczeństwo z wielką pasją budujące przyszłość. Z serca błogosławię temu procesowi i życzę, byśmy byli świadkami Pana, co zresztą jest zgodne z polską tradycją.

***
Arturo Sosa Abascal urodził się 12 listopada 1948 r. w Caracas w Wenezueli. Otrzymał licencjat z filozofii na Katolickim Uniwersytecie Andrés Bello w 1972 r., a później w 1990 r. uzyskał tytuł doktora nauk politycznych na Uniwersytecie Centralnym Wenezueli. Mówi po hiszpańsku, włosku, angielsku i rozumie język francuski.

Płock Bp Libera spędzi pół roku u kamedułów

W latach 1996-2004 o. Sosa pełnił funkcję Prowincjała jezuitów w Wenezueli. Wcześniej był koordynatorem apostolatu społecznego i w tym samym czasie Dyrektorem Socjalnego Centrum Gumilla, centrum badań i działań społecznych jezuitów w Wenezueli.

O. Arturo Sosa poświęcił swoje życie badaniom i nauczaniu. Zajmował różne stanowiska w środowisku uniwersyteckim. Był profesorem i członkiem Rady Katolickiej Fundacji Andrés Bello i rektorem Katolickiego Uniwersytetu w Táchira. Prowadził badania i nauczał w dziedzinie nauk politycznych w wielu ośrodkach i instytucjach, takich jak Katedra Współczesnej Teorii Polityki i Departament Zmian Społecznych w Wenezueli na Wydziale Nauk Społecznych.

W 2004 r., będąc już profesorem Departamentu Wenezuelskiej Myśli Politycznej Katolickiego Uniwersytetu w Táchira, został zaproszony jako wizytujący profesor przez Centrum Studiów Latynoamerykańskich na Uniwersytecie Georgetown w Stanach Zjednoczonych. Podczas 35. Kongregacji Generalnej w 2008 r. o. generał Adolfo Nicolás SJ mianował o. Arturo Sosa SJ konsultorem generalnym, z siedzibą w Wenezueli. W 2014 r. o. Sosa dołączył do wspólnoty Kurii Generalnej, gdzie powierzona mu została funkcja delegata ds. Międzyprowincjalnych Domów Rzymskich Towarzystwa Jezusowego, w skład których wchodzą: Papieski Uniwersytet Gregoriański, Papieski Instytut Biblijny, Papieski Instytut Wschodni, Obserwatorium Watykańskie, Civiltà Cattolica, a także międzynarodowe kolegia jezuickie w Rzymie.

W październiku 2016 r. został wybrany przełożonym generalnym Towarzystwa Jezusowego. Swoją pierwszą wizytę w Polsce rozpoczął 6 maja 2019 r.

Katowice: abp Skworc zainaugurował Metropolitalne Święto Rodziny

ndz., 19/05/2019 - 15:54
Do tegorocznego hasła XII edycji Metropolitalnego Święta Rodziny, które brzmi: „Rodzina – wspólnota pokoju” nawiązał metropolita katowicki abp Wiktor Skworc podczas Eucharystii w katowickiej Archikatedrze Chrystusa Króla.

– Bóg pragnie, aby ludzkość żyła w zgodzie i pokoju. Dlatego położył jego fundamenty w samej naturze człowieka, stworzonego „na Jego obraz”. Ten Boży obraz urzeczywistnia się nie tylko w pojedynczym człowieku, ale także w owej szczególnej komunii osób utworzonej przez mężczyznę i kobietę, którzy tak ściśle jednoczą się w miłości, że stają się „jednym ciałem” – mówił abp Skworc podczas homilii w katowickiej katedrze.

Ks. Zdzisław Brzezinka, dyrektor wydziału duszpasterstwa rodzin katowickiej kurii, na początku Eucharystii powiedział: “Dzisiaj w Katedrze Chrystusa Króla przed ks. Arcybiskupem i biskupami pomocniczymi zgromadzili się świadkowie miłości wiernej, uczciwej i trwałej. Małżeństwa, które przeżywają swój czas łaski – jubileusze”.

W czasie Mszy św. w katedrze zgromadziło się ponad 800 par małżeńskich, które przeżywają swoje jubileusze małżeńskie. – Wydaje się, że pierwszym i najważniejszym celem obchodzenia rocznic i jubileuszy jest wdzięczność, małżeńskie „dziękuję” wypowiedziane pod adresem męża, żony i wspólne „dziękuję” wypowiedziane w modlitwie wobec Boga – powiedział abp Skworc.

Odnosząc się do tegorocznego hasła Metropolitalnego Święta Rodzina abp Skworc przypomniał, że jeżeli „rodziny żyją miłością, otwierając się wielkodusznie na całe społeczeństwo, to wówczas są najważniejszym czynnikiem przyszłego pokoju”. – Cywilizacja pokoju nie jest możliwa, jeżeli braknie miłości i jej świadków – stwierdził.

Metropolita katowicki, zwracając się do małżonków – jubilatów, porównał ich małżeństwa do toczących się dziejów historii zbawienia. – Jeśli czerpaliście siłę do wspólnego pisania historii życia z Boga, z modlitwy, Eucharystii i wzajemnej miłości, wasza historia płynęła i płynie z nurtem dziejów zbawienia, otwarta na Boga zstępującego z niebios i pragnącego pośród Was mieszkać. Jeśli złączeni w dobrej i złej doli, byliście i jesteście dla siebie prezentem, darem, wasza historia ujmuje wartością prawdy i sprawiedliwości, wolności i miłości, szacunku, przebaczenia i dialogu – mówił.

Dziękując małżonkom za świadectwo wierności na przestrzeni lat zauważył, że to właśnie rodzina jest „podstawową i niezastąpioną wspólnotą wychowawczą, środowiskiem stwarzającymi najlepsze warunki do przekazywania wartości religijnych i kulturowych, które pomagają człowiekowi w ukształtowaniu własnej tożsamości”. Podkreślił, że „rodzina nosi w sobie przyszłość społeczeństwa”.

W dzisiejszą niedzielę podczas Mszy św. razem z małżonkami świętował także sam abp Wiktor Skworc, obchodząc kolejną rocznicę urodzin. Z tej okazji pod koniec Eucharystii metropolicie katowickiemu przedstawiciele rodzin złożyli życzenia. – Dziękujemy dobremu Bogu za Twoje posługiwanie dla całej diecezji – mówili.

Po zakończonej Mszy św. każda para małżonków – jubilatów miała okazję podejść do biskupów oraz księży, aby otrzymać indywidualne błogosławieństwo. Później wszyscy udali się na plac przed kurią metropolitalną na „małe wesele”. Tam przy dźwiękach muzyki można było posilić się i spotkać w gronie najbliższych.

Eucharystia w intencji małżonków jubilatów miała miejsce już 6 raz. Zgromadziła w katowickiej katedrze około 800 par. Wśród nich było ponad 300 przeżywających 50. oraz kolejne rocznice wspólnego pożycia małżeńskiego.

Henryków: IV Archidiecezjalna Pielgrzymka Ludzi Pracy

ndz., 19/05/2019 - 13:37
Nie robimy wykładu z ekonomii czy zarządzania, ale głosimy Ewangelię Chrystusa, Jego orędzie i w Jego imieniu nawołujemy do układania relacji ludzkich na fundamencie miłości – mówił abp Józef Kupny podczas Mszy św. inaugurującej IV Archidiecezjalną Pielgrzymkę Ludzi Pracy do Henrykowa. Słów hierarchy słuchało ponad tysiąc osób – pracowników, przedsiębiorców oraz przedstawicieli władz i związków zawodowych.

W homilii metropolita wrocławski nawiązał do słów Chrystusa: „Przykazanie nowe daje wam, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem”. – Chrystus umiłował nas jako pierwszy wraz z naszą przeszłością i ludzką słabością – mówił abp Kupny dodając, że to sam Bóg sprawił, że staliśmy się godni Jego miłości, która nie zna żadnych granic i nigdy się nie kończy. – Odkupił nas drogocenną krwią swoją. Nauczył nas tej miłości i nam ją powierzył – mówił ksiądz arcybiskup. Zauważył przy tym, że przykazanie miłości jest ciągle aktualne, a jeśli chrześcijanie chcą odpowiedzieć na miłość Jezusa, powinni podejmować ten nakaz niezależnie od czasu i miejsca.

W dalszej części homilii Krajowy Duszpasterz Ludzi Pracy zauważył, że termin miłość stał się dziś jednym z najczęściej używanych i także nadużywanych słów. Co więcej – ludzie nadają mu dziś różne znaczenie. – Mówimy o miłości damsko-męskiej, rodzicielskiej, rodzeństwa, bliźniego, między przyjaciółmi i także o miłości ojczyzny, ale istnieje także umiłowanie zawodu, zamiłowanie do pracy – zaznaczył hierarcha, tłumacząc, że pomimo tej wielości i różnorodnych definicji miłości jest ona jedną rzeczywistością, jednak ma różne wymiary. Podkreślił także, że Pielgrzymka Ludzi Pracy stanowi okazję do przypomnienia i wyeksponowania miłości bliźniego, praktykowanej w miejscu pracy. – Chrześcijanin powinien nie tylko kochać współmałżonka, krewnych, rodziców, ojczyznę, ale równie ważny okazuje się wymiar miłości w miejscu pracy – zaznaczył.

– Nauka Społeczna Kościoła podaje, że można utrzymywać stosunki prawdziwie ludzkie również w obrębie działalności ekonomicznej – wyjaśnił abp Kupny, dopowiadając: “W encyklice ‘Mater et Magistra’ Jan XXIII mówi, by przedsiębiorstwa stanowiły formę ludzkiej wspólnoty. Wzajemne stosunki miedzy przedsiębiorcami, kierownikami i pracownikami powinny opierać się na zasadzie solidarności, wzajemnego szacunku i życzliwości. Zdaniem metropolity wrocławskiego konieczne jest, by wszyscy podejmowali wysiłki nie tylko z myślą o osiągnięciu dochodu, ale także by traktowali pracę jako pełnienie obowiązków i wypełnianie zadań, przez które służą drugiemu człowiekowi”.

– Św. Jan Paweł II nawiązywał w swoim nauczaniu do idei przedsiębiorstwa jako wspólnoty ludzi, którzy na różny sposób zdążają do zaspokojenia swoich potrzeb i stanowią szczególną grupę służącą całemu społeczeństwu – przypomniał ksiądz arcybiskup. Jak dodał, nie wyklucza to oczywiście rachunku ekonomicznego. Najcenniejszym majątkiem przedsiębiorstwa jest jednak człowiek, który nie może być traktowany na równi z kapitałem i z zyskami. – Propozycja tworzenia zakładu pracy jako wspólnoty ludzkiej adresowana jest do wszystkich pracowników, ale również przedsiębiorców i pracodawców. Dlatego cieszę się, że pracodawcy są tu obecni i dziękuję wam za dialog ze związkami zawodowymi – mówił kaznodzieja, tłumacząc, że zakład pracy i przedsiębiorstwo jako wspólnota ludzka nie jest pomysłem utopijnym. – Dzisiaj wielu specjalistów od zarządzania widzi związek między dobrym wynikiem ekonomicznym, właściwym traktowaniem pracowników i zalecają przywiązywanie dużej uwagi do czynnika ludzkiego – wyjaśnił hierarcha.

Zastrzegł przy tym, że Kościół zachęca do tego nie dlatego, że widzi ten związek, ale dlatego, że uczeń Chrystusa zobowiązany jest do miłowania bliźniego. – My nie robimy wykładu z ekonomii czy zarządzania, ale głosimy Ewangelię Chrystusa, Jego orędzie i w Jego imieniu nawołujemy do układania relacji ludzkich na fundamencie miłości. Niech udział w tej Eucharystii da nam siły do realizacji tego przykazania – dodał abp Kupny.

Pierwsza pielgrzymka ludzi pracy do Henrykowa została zorganizowana w 2016 r. jako wspólna inicjatywa abp. Józefa Kupnego oraz związkowców, którym bliskie są wartości chrześcijańskie. Zaowocowała pragnieniem regularnych spotkań pracowników, pracodawców oraz związkowców. Odbywają się one zawsze w trzecią niedzielę maja. Poza wspólną modlitwą oraz możliwością zwiedzania pocysterskiego klasztoru jej uczestnicy mogą wspólnie bawić się podczas koncertów, wymieniać doświadczenia oraz nawiązywać nowe kontakty. W tym roku uczestnikom spotkania przygrywał zespół Czerwone Gitary.

Pierwsza Msza w katedrze Notre-Dame w czerwcu?

ndz., 19/05/2019 - 11:31
Archidiecezja paryska pragnie, by w czerwcu została odprawiona Msza św. w katedrze Notre-Dame, pierwsza od czasu pożaru z 15 kwietnia. Złożono już prośbę w tej sprawie do odpowiednich władz. Poinformował o tym wikariusz generalny archidiecezji prał. Philippe Marsset.

Chodzi o ukazanie, że świątynia „jest przede wszystkim miejscem kultu”, a nie tylko atrakcją turystyczną. – Jeśli uda nam się odprawić tę Mszę w czerwcu, pokaże to pierwsze przeznaczenie tej katedry – wyjaśnił duchowny.

Dodał, że nie chodzi o uroczystą Mszę publiczną. Byłaby to raczej Msza jedynie z udziałem kanoników katedralnych i wolontariuszy. – Chodzi o znak, ale jeśli to nie będzie możliwe, to jej nie odprawimy – powiedział prał. Marsset.

Na razie wokół świątyni obowiązuje strefa bezpieczeństwa, do której nie można wchodzić, obowiązuje wydane przez prefekturę policji obwieszczenie o zagrożeniu, zaś w samej katedrze szkody po pożarze usuwają pracownicy 40 przedsiębiorstw.

Burkina FasoZnów zabito księdza w Burkina Faso

Na mocy ustawy o rozdziale Kościoła od państwa z 1905 r. świątynie zbudowane przed tą datą należą do państwa (katedry) lub gmin (kościoły). Kościół katolicki jest jedynie ich użytkownikiem.

Kościół gotowy do Synodu o Amazonii

ndz., 19/05/2019 - 09:28
Jest już gotowy dokument roboczy na Synod Biskupów o Amazonii. Będzie on wytyczną dla obrad synodalnych, które odbędą się w październiku w Watykanie.

Dokument został przygotowany przez Radę Przedsynodalną na podstawie materiałów, które napłynęły do Watykanu w ramach ogólnokościelnych konsultacji. Synod chce się wsłuchiwać w głos Amazonii, pojmowanej w trzech kategoriach: jako terytorium, ekologia integralna i Kościół o amazońskim obliczu.

Równolegle z obradami Rady Przesynodalnej na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim odbyło się spotkanie ekspertów poświęcone Amazonii. Rozpoczęło się ono od wystąpienia kard. Petera Turksona, prefekta Dykasterii ds. Zrównoważonego Rozwoju. Zwrócił on uwagę na naglące wyzwania ekologiczne. Przypomniał, że w Amazonii znajduje się 50 proc. światowej fauny i flory. Jej losy są więc wyzwaniem globalnym, a nie tylko lokalnym – podkreślił watykański purpurat.

Hiszpania Kościół ma nową błogosławioną

Z kolei kard. Claudio Hummes, relator generalny Synodu, mówił o wyzwaniach duszpasterskich. Zapewnił, że w Amazonii działa Kościół misyjny, ubogi i heroiczny. Boryka się on jednak z poważnymi problemami, które wynikają z ogromnej rozległości terytorium, niewielkiej liczby misjonarzy i degradacji środowiska. Z tego względu potrzebuje pomocy całej wspólnoty Kościoła – dodał brazylijski kardynał.

Abp Skworc: jedna z definicji Kościoła to „rodzina rodzin”

ndz., 19/05/2019 - 09:20
Tymi słowami metropolita katowicki podczas inauguracji XII Metropolitalnego Święta Rodziny podziękował zebranym w Domu Muzyki i Tańca w Zabrzu rodzinom za „doświadczenie pokoju”, które dają.

Komentując hasło tegorocznego święta, które brzmi: „Rodzina – wspólnota pokoju” abp Skworc podkreślał, że „pokój jest nie tylko do konsumpcji, jest także do budowania i uczciwie trzeba powiedzieć, że pokój zależy od każdego z nas”. – Hasło tegorocznego Święta Rodziny łączy rodzinę z pokojem. Bo właśnie w rodzinie uczymy się pokoju. To jest ta podstawowa komórka społeczna, gdzie człowiek się „humanizuje” i uczy się człowieczeństwa, a do natury człowieka nie należy wojna, tylko pokój: życie w pokoju i pokój w sercu – mówił.

– Bardzo cieszy fakt, że kolejne miasta dołączają do naszego Metropolitalnego Święta Rodziny – zauważa Małgorzata Mańka-Szulik, prezydent Zabrza oraz koordynator całości Święta. – Każdy tęskni za rodziną. Jeżeli zapytamy młodych ludzi: za czym naprawdę tęsknią, to odpowiedzą: za rodziną. Więc stwórzmy takie warunki, by młodzi ludzie nie tylko zakładali rodziny, ale by w tej rodzinie byli szczęśliwi – mówi.

Podczas inauguracji Metropolitalnego Święta Rodziny w Domu Muzyki i Tańca w Zabrzu zagrał zespół Sound’n’Grace. Podczas koncertu zaśpiewali swoje największe przeboje.

Idea Metropolitalnego Święta Rodziny narodziła się podczas pielgrzymki samorządowców do grobu św. Jana Pawła II w 2007. Inicjatorkami wydarzenia były Małgorzata Mańka-Szulik oraz Krystyna Bochenek. Wydarzenia związane z MŚR potrwają do połowy czerwca. Wśród nich jest pielgrzymka mężczyzn i młodzieńców do Piekar Śląskich.

Papież do dziennikarzy: bądźcie lustrem odbijającym nadzieję

ndz., 19/05/2019 - 09:18
Podczas spotkania z przedstawicielami Stowarzyszenia Prasy Zagranicznej we Włoszech, papież Franciszek życzył im, aby byli lustrem odbijającym nadzieję oraz nigdy nie tracili pokory i wolności, a wtedy pozostawią trwały ślad w historii. Ojciec Święty zapewnił, że on sam, jak i cały Kościół bardzo ceni pracę dziennikarzy, również wtedy gdy wkładają palec w bolesne miejsca, także w rany wspólnoty wierzących. Ich misja jest bardzo potrzebna, ponieważ pomaga w poszukiwaniu prawdy, a jedynie prawda czyni wolnymi. Na dziennikarzach spoczywa jednak ogromna odpowiedzialność za słowa używane w artykułach, za obrazy przekazywane w serwisach oraz za wszystko, co publikują w mediach społecznościowych. Papież wezwał ludzi mediów, aby działali według kryterium prawdy i sprawiedliwości, aby komunikowanie było narzędziem budowania, spotkania, dialogu, zrozumienia oraz udzielania głosu tym, którzy go nie mają.

Franciszek podkreślił znaczenie pokory w pracy dziennikarskiej. Samo dociekanie prawdy wymaga pokory. Ponieważ świadomość, że nie wiemy wszystkiego posuwa nas do przodu w jej poszukiwaniu. Dziennikarze pokorni nie są przeciętni, ale świadomi, że poprzez artykuł, tweeta, transmisję radiową lub telewizyjną można uczynić wiele dobra, ale jeśli zabraknie uwagi i wrażliwości, można również sprowadzić na bliźnich i całe wspólnoty wiele zła.

– W czasach, kiedy wielu przesądza z góry o wszystkim i wszystkich, pokora pomaga również dziennikarzowi, aby nie był zawładnięty pośpiechem, potrafił się zatrzymać, by znaleźć potrzebny czas na zrozumienie. Pokora pozwala nam zbliżyć się do rzeczywistości oraz do innych w postawie zrozumienia – zauważył papież. – Pokorny dziennikarz stara się poznać w prawdzie wszystkie fakty, zanim zacznie o nich opowiadać i je komentować. Nie karmi nadmiarem sloganów, które zamiast pobudzać do myślenia, wyłączają je. Nie tworzy stereotypów. Nie zadowala się wygodnymi prezentacjami, które ukazują jednostki tak, jakby były w stanie rozwiązać wszystkie problemy, lub przeciwnie jako kozły ofiarne, na które można zrzucić całą odpowiedzialność.

Papież podkreślił, że dziennikarz pokorny jest wolny od uwarunkowań i uprzedzeń. Przypomniał o dziennikarzach, którzy zginęli podczas pełnienia swojej misji informowania o wojnach oraz dramatycznych sytuacjach dotykających ludzi w różnych częściach świata. Powiedział, że świat potrzebuje dziennikarzy, którzy stają po stronie ofiar, prześladowanych, wykluczonych oraz dyskryminowanych. Ich misja powinna pomagać innym, aby nie zapominali o sytuacjach cierpienia, ponieważ często nie mają światła reflektorów, aby je zobaczyć. Dziennikarze nie pozwalają zapomnieć o bezbronnych dzieciach przed narodzeniem, a potem o tych głodnych, spragnionych, którym brakuje opieki, o tych, które są żołnierzami podczas wojny, albo cierpią z powodu nadużyć. Dziennikarze nie pozwalają zapomnieć o prześladowanych z powodu wiary, przynależności etnicznej, o ofiarach przemocy i handlu ludźmi.

Hiszpania Kościół ma nową błogosławioną

– Dziennikarz pokorny i wolny szuka okazji do mówienia o dobru, także jeśli częściej podaje złe wiadomości. To, co zawsze umacniało mnie w mojej posłudze biskupa, to odkrywanie ile dobra znajduje się pośród nas, ilu ludzi się poświęca – także heroicznie – aby pomagać któremuś z rodziców lub choremu dziecku – wspominał papież. – Jak wiele osób angażuje się każdego dnia w służbę innym, ilu wyciąga rękę, zamiast odwrócić się w drugą stronę. Proszę was, opowiadajcie dalej o tej części naszej rzeczywistości, która dzięki Bogu jest coraz szerzej obecna: o tych, którzy nie ulegają obojętności, którzy nie uciekają wobec niesprawiedliwości, ale budują z cierpliwością, w milczeniu. Jest przeogromny ocean dobra, które zasługuje na bycie dostrzeżonym i który daje siłę naszej nadziei.

Franciszek na zakończenie zapewnił dziennikarzy, że ceni ich zaangażowanie, z jakim wykonują swoją pracę. Przeżywana w duchu służby, staje się misją. Żyjąc z dala od swoich ojczyzn są ich lustrem w krajach, w których pracują.

Pierwszy w Polsce escape room o tematyce religijnej

ndz., 19/05/2019 - 09:10
W Szkole Podstawowej im. Jana Pawła II w Łochowie otwarto pierwszy w Polsce pokój zagadek dotyczący papieża Polaka. Zagadki, a jest ich szesnaście, zostały tak wymyślone, by poprzez ich rozwiązywanie poznać najważniejsze wydarzenia z życia Karola Wojtyły – od Wadowic po Watykan.

Maksymalny czas na rozwiązanie i wyjście z escape roomu wynosi godzinę. W całym projekcie znalazło się sporo multimediów. Tradycja, jak choćby rekonstrukcja pokoju Jana Pawła II w Wadowicach, miesza się z nowoczesnością – interaktywnym panelem dotykowym. W przedsięwzięcie sporo własnej pracy włożyli uczniowie starszych klas szkoły podstawowej i gimnazjum, których uczy zaangażowana w projekt nauczycielka, Sabina Waszczuk.

Młodzież zajęła się na początku renowacją starych mebli, które otrzymali od ks. dr. Marcina Chrostowskiego z pobliskiej parafii i rodziców, a następnie malowaniem. Do późnej nocy przez kilka tygodni pracowały same nauczycielki, a wszystko zaczęło się od szkolenia.

– Na początku roku szkolnego z koleżanką, Justyną Wamką, znalazłyśmy warsztaty z tworzenia edukacyjnych escape roomów i za zgodą dyrektora wzięłyśmy w nich udział. Już podczas wykładów wpadłyśmy na pomysł, aby stworzyć pokój zagadek o Janie Pawle II w naszej szkole, z racji zbliżającej się rocznicy nadania jej imienia papieża Polaka. Od razu na myśl przyszła nam dawno zapomniana Izba Pamięci Jana Pawła II. Chciałyśmy nadać jej nowy wymiar, by znów mogła spełniać swoje pierwotne funkcje przybliżania sylwetki naszego patrona. Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę – mówiła chwilę po oficjalnym otwarciu Edyta Szulc, autorka wszystkich zagadek.

Przestrzeń została podzielona na trzy pomieszczenia: Wadowice, Kraków, Watykan. Edukacyjna rola tego escape roomu polega na tym, że wszystkie potrzebne informacje na temat Jana Pawła II ukryte są w zagadkach, podpowiedziach, a nawet elementach dekoracyjnych, dzięki czemu przechodząc pokój równocześnie zdobywa się wiedzę. Zagadki wymagają ogromnej spostrzegawczości, umiejętności logicznego myślenia, zdolności manualnych, a także pracy zespołowej.

Już podczas prac nad tym nowym na mapie escape roomów w Polsce miejscem dzieci pytały: Dlaczego on się nazywa „U Lolka”? – Odpowiedź na to pytanie na pewno znajdziecie w pokoju – odpowiadała im Justyna Wamka. Minimalna ilość osób, które mogą wejść do pokoju, to trzy, a maksymalna – sześć.

Jak można się zapisać? Na Facebooku powstała strona Escape room „U Lolka”. Tutaj, poprzez wiadomość prywatną, należy sprawdzić dostępność terminów. Następnie wpłacić 80 złotych na konto szkoły, jako darowiznę na cele edukacyjne, z dopiskiem „U Lolka” i z wydrukowanym potwierdzeniem przelewu przyjść na umówioną godzinę. Jeśli ktoś nie posiada konta na FB, może skontaktować się mailowo.

Edukacyjna rola escape roomu jest ściśle związana z uczniami szkoły, w której się znajduje. Od 8 do 16 będzie przeznaczona dla dzieci i młodzieży, również z innych szkół. Po tej godzinie do 21.15 będzie otwarta dla każdego.

Marzę o ekonomii na miarę człowieka

ndz., 19/05/2019 - 08:56
Marzę o ekonomii na miarę człowieka, która będzie miała duszę i nie będzie niekontrolowaną maszyną niszczącą ludzi. Słowa te papież wypowiedział do członków Europejskiej Federacji Banków Żywności, których przyjął na audiencji. Franciszek podkreślił, że walka z głodem jest także walką z marnotrawstwem. Wyraża się ono brakiem zatroskania o dobra i obojętnością wobec tych, którzy są ich pozbawieni. Skandalem nazwał nie uświadamianie sobie jak wielkim darem jest żywność i jak często jest ona marnowana. Podobnie wiele dóbr jest niszczonych przez bezduszną biurokrację.

– W dzisiejszym złożonym świecie ważną rzeczą jest, aby dobro rodziło się z dobra: nie może być owocem czystej improwizacji, wymaga inteligencji, planowania i ciągłości. Potrzebuje wspólnej wizji i osób, które są razem. Bardzo trudno jest czynić dobro bez pragnienia dobra dla siebie – podkreślił Ojciec Święty. – W tym sensie wasze działania prowadzą nas na nowo do solidarnych korzeni Europy, gdyż na nowo szukają jedności w konkretnym dobru: jak dobrze jest zobaczyć różne języki, wyznania, tradycje i kierunki odnajdujące się nie po to, by budować własne interesy, ale aby dzielić je na rzecz godności innych. To, co robicie bez wielu słów nie szukając korzyści dla siebie stanowi konkretne przesłanie: postęp wszystkich wzrasta, kiedy towarzyszy tym, którzy są z tyłu.

Papież zaznaczył, że współczesna ekonomia została zdehumanizowana, zamiast służyć człowiekowi zniewala go. Ludzie zostali zredukowani do numerów, statystyki liczą się bardziej niż człowiek, a życie zależy od indeksów giełdowych. Lekarstwem na to jest wspólne działanie na rzecz dobra.

Hiszpania Kościół ma nową błogosławioną

– W obliczu chorego kontekstu ekonomicznego nie można brutalnie interweniować, ryzykując śmierć, ale należy zachować ostrożność: nie jest to destabilizacja lub marzenie o powrocie do przeszłości, że rzeczy są ustalone, ale umacnianie dobra, podejmowanie zdrowych i solidarnych ścieżek. Musimy zebrać się razem, aby ożywić dobro, wiedząc, że jeśli zło jest na świecie, z pomocą Boga i dobrej woli wielu takich jak wy, rzeczywistość można poprawić – zaznaczył Franciszek. – Musimy wspierać tych, którzy chcą zmienić coś na lepsze, wspierać modele wzrostu oparte na równości społecznej, godności ludzi, rodzin, przyszłości młodych ludzi, szacunku dla środowiska. Gospodarki o obiegu zamkniętym nie można już odkładać. Marnotrawstwo nie może być ostatnim słowem pozostawionym przez niewielu bogatych, podczas gdy większość ludzkości milczy.

Uroczystości 75. rocznicy bitwy pod Monte Cassino

ndz., 19/05/2019 - 05:00
– Z tej ofiary rodziła się Europa wolna, pełna szacunku dla każdego człowieka, powracająca do swych chrześcijańskich korzeni – mówił podczas Mszy św. w 75 rocznicę zwycięskiego szturmu na Monte Cassino biskup polowy Józef Guzdek. Eucharystią, z udziałem prezydenta RP Andrzeja Dudy z małżonką oraz kombatantów i weteranów II wojny światowej, sprawowaną w Polskim Cmentarzu Wojennym na Monte Cassino rozpoczęły się centralne uroczystości 75 rocznicy bitwy. Po Mszy św. odbędzie się apel pamięci. W czasie uroczystości harcerze odebrali z rąk weteranów walk testament i odpowiedzialność za wolność Ojczyzny.

Do Cassino od rana przybyły liczne delegacje z Polski i Włoch. Od czwartku w Gaecie (mieście położonym kilkadziesiąt kilometrów od Cassino) obecna jest m. in. grupa weteranów przybyłych z całego świata. Pielgrzymkę zorganizował Urząd ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych. Weterani walk przybyli na cmentarz nieco wcześniej, aby mogli w spokoju oddać hołd spoczywającym tam towarzyszom broni, zapalić znicze i pomodlić się przy ich grobach. Droga na cmentarz udekorowana została barwami narodowymi obydwu państw.

Msza św., której przewodniczył ordynariusz wojskowy, była celebrowana z asystą honorową żołnierzy Pułku Reprezentacyjnego.

W homilii bp Guzdek przypomniał, że po wybuchu II wojny światowej i przegranej kampanii wrześniowej oraz agresji sowieckiej rozpoczął się czas zaplanowanej eksterminacji polskiego narodu. – W niemieckich obozach koncentracyjnych i sowieckich gułagach oraz wielu innych miejscach kaźni dokonywano masowych egzekucji wielkiej rzeszy naszych rodaków. Najlepsi synowie i córki polskiego narodu zostali zamordowani tylko dlatego, że byli Polakami – powiedział.

Biskup Polowy podkreślił, że nasi rodacy nie godzili się na niewolę i w okupowanym kraju zorganizowali masowy ruch oporu, a także podjęli walkę „za wolność naszą i waszą” na wielu frontach II wojny światowej. – Byli świadomi tego, że mogą stracić swoje życie. Umierając i ginąc na polach bitewnych mieli nadzieję, że ofiara ich życia nie będzie daremna. Ufali, że z niej narodzi się nowa, powojenna rzeczywistość – powiedział.

Ordynariusz Wojskowy przypomniał, że jedną z najbardziej zaciętych bitew w czasie II wojny światowej, w której uczestniczyli polscy żołnierze, była walka o Monte Cassino. – Żołnierze 2. Korpusu Polskiego po wyjściu z Rosji, z „domu niewoli”, przebyli długą drogę przez Iran, Irak i Palestynę. W maju 1944 roku pod dowództwem gen. Władysława Andersa stoczyli zwycięską bitwę o Monte Cassino. Dokładnie przed 75 laty zatknęli biało-czerwoną flagę na ruinach benedyktyńskiego klasztoru. Za zdobycie tego wzgórza zapłacili bardzo wysoką cenę – powiedział.
Bp Guzdek podkreślił, że usychające i niszczone przez totalitaryzm niemiecki i sowiecki drzewo chrześcijańskiego kontynentu, zasadzone przez założyciela klasztoru św. Benedykta z Nursji, „zostało podlane życiodajną krwią polskiego żołnierza”. – Z tej ofiary rodziła się Europa wolna, pełna szacunku dla każdego człowieka, powracająca do swych chrześcijańskich korzeni – powiedział.

Kaznodzieja powiedział, że uroczystość ta jest okazją do refleksji i modlitwy w intencji poległych, a także wdzięczności tym, którzy zmagali się „o wolny i sprawiedliwy świat, wolną Polskę i nowy kształt Europy”. – Jesteśmy na tym wojennym cmentarzu, aby na nowo odkryć, że dorodne ziarna wsiane w skalistą glebę pod lazurowym niebem Italii, choć obumarły, wydały obfity plon wolności. To była śmierć „ku przyszłości”. Ofiara życia polskiego żołnierza miała sens. I nie poszła na marne – powiedział

Biskup polowy przypomniał, że 50 lat temu gen. Władysław Anders, przekazał młodzieży polskiej z całego świata tradycje walki o wolność. Ordynariusz wojskowy przypomniał również, że ówczesny przewodniczący Związku Harcerstwa Polskiego działającego poza granicami Kraju, późniejszy prezydent, harcmistrz Ryszard Kaczorowski, na cmentarzu wojennym pod Monte Cassino w 1969 roku złożył „meldunek Narodowi Polskiemu, że młodzież polska na obczyźnie jest gotowa do służby Bogu i Polsce”. – Wszyscy mamy świadomość, że trzeba uczyć polską młodzież wierności wartościom, za które nasi ojcowie przelewali krew i oddawali swoje życie. Nadal potrzebna jest ofiarna służba Rzeczpospolitej i wiara w sens pokonywania wszelkich przeciwności, które mogą zagrozić niepodległości Ojczyzny – powiedział.

Dodał, że właśnie dziś polscy żołnierze, harcerze i skauci licznie obecni na cmentarzu wojennym pod Monte Cassino, „przejmą odpowiedzialność za wolność od pokolenia, które walczyło w czasie II wojny światowej”. – Niech nam wszystkim bliskie będą słowa śpiewane przez harcerzy: „Wszystko, co nasze, Polsce oddamy”. Chcemy dla niej żyć i pracować. Jeśli jednak zajdzie taka potrzeba, za przykładem naszych ojców, staniemy w obronie wolności naszej Ojczyzny, gotowi przelewać krew i ofiarować swoje życie. Wierzymy jednak, że pokój jest możliwy. Pragniemy pokoju. Chcemy we współpracy z wolnymi narodami Europy służyć sprawie pokoju – zakończył.

Rozmowa Film „Tylko nie mów nikomu” dowodzi jak wiele Kościół powinien się nauczyć i zmienić

Eucharystię koncelebrowali kapelani Ordynariatu Polowego i polscy duchowni duszpasterzujący we Włoszech. Obecny był także o. Donato Ogliari, opat Monte Cassino. We Mszy św. uczestniczyli m. in. prezydent RP Andrzej Duda z małżonką, senator Anna Maria Anders – córka gen. Andersa, minister spraw wewnętrznych i administracji Joachim Brudziński, minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej Elżbieta Rafalska, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego min. Paweł Soloch, kombatanci i weterani walk 2 Korpusu Polskiego, przedstawiciele parlamentu RP, ministerstwa obrony narodowej Rzeczpospolitej Polskiej oraz Republiki Włoskiej, władze lokalne i mieszkańcy leżącego u podnóża wzgórza miasta Cassino. W uroczystościach wzięło udział ponad 1,5 tys. harcerzy i skautów, którzy pełnili warty przy grobach żołnierzy.

Po Mszy św. miała miejsce międzyreligijna modlitwa za zmarłych, poprowadzona przez ks. mitrata Michała Dudicza z prawosławnego ordynariatu, ks. ppłk Sławomira Fonfarę z Ewangelickiego Duszpasterstwa Wojskowego oraz rabina Stasa Wojciechowicza, przedstawiciela naczelnego rabina Polski.

Na zakończenie odśpiewano hymny „Boże coś Polskę” i „Z dawna Polski Tyś Królową”.

Po liturgii odbył się apel pamięci i ceremonia złożenia kwiatów w centralnym miejscu cmentarza, gdzie spoczywa gen. Władysław Anders, dowódca 2 Korpusu Polskiego. Wziął w nim udział również prezydent Republiki Włoskiej Sergio Mattarelli wraz z córką Laurą. Uroczystość rozpoczęła się od odegrania hymnów Polski i Włoch. Do kombatantów i zebranych okolicznościowe przemówienia wygłosili prezydenci Polski i Włoch. Odczytany został także testament weteranów 2 Korpusu Polskiego skierowany do młodego pokolenia Polaków.

O orędziu fatimskim na Jasnej Górze

ndz., 19/05/2019 - 04:08
Orędzie fatimskie z 1917r. wciąż jest bardzo aktualne, przekonują pielgrzymi z Fatimy. Na Jasną Górę przybyli rektor portugalskiego Sanktuarium, ks. Carlos Cabecinhas i s. Angela Coelho, wicepostulatorka procesu beatyfikacyjnego s. Łucji, jednej z trojga dzieci, którym ukazywała się Matka Boża.

Goście od kilku dni przebywają w Polsce. Modlili się m.in. w narodowym sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej na Krzeptówkach w Zakopanem.

Ks. Carlos Cabecinhas podkreślił, że orędzie, które Matka Boża pozostawiła trojgu dzieciom w Fatimie, jest dziś bardzo aktualne. – Chodzi o nawrócenie, postawienie Boga w centrum naszego życia i przekonanie, że Maryja jest wśród nas i wciąż nam pomaga – powiedział rektor. Dodał, że jego zdaniem szczególnie ważne jest postawienie Jezusa w środku naszych codziennych spraw.

S. Angela Coelho, wicepostulatorka procesu beatyfikacyjnego s. Łucji przypomina, że zakonnica „otrzymała swoją misję powierzoną jej przez Boga za pośrednictwem Matki Bożej, kiedy miała zaledwie 10 lat i wypełniają przez wiele lat i to w wielkim posłuszeństwie wobec Kościoła”. – Myślę, że to jest jej największa cnota heroiczności, która doprowadzi do beatyfikacji i kanonizacji – powiedziała postulatorka. Zwróciła także uwagę na jej wielkie poczucie humoru i praktyczne podejście do życia. – Kiedy czytałam jej listy i dzienniki, to zachwyca właśnie to poczucie humoru, byłam tym zadziwiona – wyznaje s. Coelho.

Podkreśla, że w procesie beatyfikacyjnym s. Łucji trwa teraz opracowanie tzw. positio czyli zbioru dokumentów na temat życia i posługi karmelitanki z Fatimy.

– Zebrane są zeznania świadków, zdołaliśmy zgromadzić ponad 16 tys. stron dokumentów, które będą teraz badane w Rzymie. Trwa druga faza procesu – powiedziała s. Angela. Dodała, że zgromadzonych jest także „bardzo dużo doniesień o łaskach za wstawiennictwach s. Łucji i być może niektóre z nich będą mogły być uznane za cuda”.

S. Łucja dos Santos jest jedną z trojga pastuszków, którym Matka Boża objawiła się wielokrotnie w Fatimie w 1917 roku.

Oficjalne zamknięcie diecezjalnego etapu procesu beatyfikacyjnego siostry Łucji miało miejsce w klasztorze, w którym 13 lutego 2005 r. zmarła w wieku 98. lat. Znajduje się tam muzeum poświęcone wizjonerce, spędziła ona tam większość swojego życia zakonnego. Jej korespondencja zachowała się w ponad 70 walizkach. Treść żadnego ze znajdujących się tam listów nie była podawana w wątpliwość i nie stanowiła problemu dla rozwoju procesu beatyfikacyjnego w diecezji.

Portugalska diecezja, na terenie której zmarła siostra Łucja dos Santos, otworzyła proces beatyfikacyjny w roku 2008, czyli w trzy lata po śmierci.

Płock Bp Libera spędzi pół roku u kamedułów

W czasie tego postępowania przeanalizowano 11 tys. listów napisanych przez najdłużej pozostającą przy życiu spośród trojga pastuszków oraz zebrano 61 świadectw od osób, które ją znały.

Jak wyjaśniła s. Coelho diecezjalna faza przedłużyła się ponieważ bogate zbiory dokumentacji dotyczącej siostry Łucji były skrupulatnie czytane i analizowane.

Papież Franciszek mocno sprzyja procesowi beatyfikacyjnemu. To dzięki jego decyzji, skróceniu uległ okres 5 lat przerwy od śmierci kandydata na ołtarze, stosowany przy tego typu postępowaniach.

Pielgrzymi z Fatimy byli zachwyceni Jasną Górą, zwłaszcza ilością obecnych tu pielgrzymów w różnym wieku. – Widać, że Polacy mają wielkie nabożeństwo do Matki Bożej – powiedział ks. Rektor.

Kościół ma nową błogosławioną

ndz., 19/05/2019 - 03:00
Guadalupe Ortiz de Landázuri, jako pierwsza osoba świecka z Opus Dei została dzisiaj beatyfikowana w Madrycie. „Jest ona wielkim darem dla Kościoła i przykładem do naśladowania” – powiedział w homilii kard. Angelo Becciu, prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. W beatyfikacji udział wzięły delegacje z 60 krajów.

Guadalupe Ortiz de Landázuri urodziła się w Madrycie w 1916 r. W latach 30. zaczęła studiować chemię na ówczesnym Uniwersytecie Centralnym, co w tamtych czasach było czymś wyjątkowym. Wybuch wojny domowej w Hiszpanii uniemożliwił dalsze studia. Republikanie rozstrzelali jej ojca, a ona sama z rodzina schroniła się w Valladolid. Po wojnie wróciła na uniwersytet, a po ukończeniu studiów uczyła chemii i fizyki w kilku szkołach w Madrycie. W 1944 r. wstąpiła do Opus Dei. W latach 50. znalazła się w Meksyku, gdzie m. in. otworzyła Copenhague – pierwszą żeńską placówkę placówkę Opus Dei. Zmarła 16 lipca 1975 r. Była kobietą, którą wyprzedziła swoje czasy: doktor chemii, pilot i naukowiec.W pamięci została jako kobieta pełna poświęcenia, wrażliwości na drugiego człowieka i zawsze uśmiechnięta.

Uroczystości beatyfikacyjne, którym przewodniczył kard. Angelo Becciu, odbyły się w Palacio Vistalegre w Madrycie.

Burkina Faso Znów zabito księdza w Burkina Faso

Koncelebrowali kard. Carlos Osoro, prałat Opus Dei – Fernando Ocariz oraz około 200 kapłanów. W Eucharystii wzięło udział 11 tys. osób z 60 krajów świata.

Guadalupe jest „darem dla Kościoła i cennym przykładem do naśladowania. Zrozumiała, że jedność z Bogiem nie mogła ograniczyć się do chwili modlitwy w kaplicy i przemieniła w modlitwę to wszystko, co robiła. Lubiła powtarzać, że trzeba chodzić po ziemi, ale patrząc w niebo” – powiedział w homilii kard. Becciu.

Pogrzeb s. Gabrieli Sporniak – najstarszej michalitki na świecie

ndz., 19/05/2019 - 02:09
– Ta kobieta była gigantem wiary i wulkanem radości do grobowej deski – mówił o śp. s. Gabrieli Sporniak w homilii pogrzebowej ks. Ryszard Andrzejewski, rektor WSD michalitów w Krakowie. Uroczystości odbyły się w sobotę 18 maja w Miejscu Piastowym. Mszy św. przewodniczył metropolita przemyski abp Adam Szal. S. Gabriela Sporniak była najstarszą michalitką na świecie – za miesiąc obchodziłaby 108. urodziny.

Na początku Eucharystii abp Szal zwrócił uwagę, że s. Gabriela odeszła do wieczności w Tygodniu Modlitw o Powołania, stąd „prosimy Pana Boga, by wzbudził powołania także dla następczyń s. Gabrieli oraz dla naszych seminariów”.

– Wyrosłaś na giganta wiary. Wiem, co mówię. Każdy z nas znał siostrę Gabrielę. Urosłaś w potężne drzewo i pośród gałęzi można by wymieniać wiele owoców. Dziś stajesz się filarem zgromadzenia, Kościoła, stajesz się naszą podporą. My, którzy nie dorastamy ci duchem, ofiarą, o wieku nie mówiąc, obiecujemy ci dochować twojego testamentu – mówił ks. Ryszard Andrzejewski w homilii.

Kaznodzieja dał do zrozumienia, że chodzi o duchowy testament. Zaznaczył, że zawiera on wiele punktów, ale dwa główne to: wiara i radość. – Ta kobieta była gigantem wiary i była wulkanem radości do grobowej deski, wulkanem pogody ducha – podkreślił.

Ks. Andrzejewski przytoczył jej słowa, które powiedziała w wywiadzie z okazji 100. urodzin dla zakonnego czasopisma „Zwiastun”: „Nie wyobrażam sobie życia bez wiary. Jak to żyć bez wiary? To w ogóle nie jest życie. Bez Pana Boga, bez Kościoła nie ma życia”.

Matka Julia Szteliga, przełożona generalna Zgromadzenia Sióstr św. Michała Archanioła mówiła, że s. Gabriela swoje powołanie realizowała w piękny sposób. Przypomniała, że swoją formację odbywała ona bezpośrednio u założycielki zgromadzenia Czcigodnej Sługi Bożej m. Anny Kaworek, która „uczyła patrzeć na życie oczami wiary, uczyła pracować, modlić się i cierpieć”. – S. Gabriela żyjąc w bliskości matki Anny nasiąknęła ideą michalickiego ducha: ukochaniem pracy, radością życia, modlitwą, poprzestawaniem tego, co konieczne. Siostra mawiała, że jeżeli czegoś nam brakuje, to tak powinno być, powinniśmy odczuwać braki – wspominała m. Julia Szteliga. – Dziękujemy ci kochana siostro Gabrielo za twoją wiarę, za twoją pasję życia dla Boga, która wyrażała się w darowaniu siebie przez pracę, nieraz nie licząc ani czasu, ani zmęczenia, ani godzin – dodała.

Wraz z abp Adamem Szalem, Mszę św. koncelebrowali m.in.: bp Jan Ozga, pracujący w Kamerunie, a pochodzący z diecezji przemyskiej i przełożony generalny księży michalitów ks. Dariusz Wilk.

S. Gabriela Sporniak urodziła się w 17 czerwca 1911 r. w Rogach, niedaleko Krosna. Na chrzcie otrzymała imię Helena. Rodziców prawie nie znała. Ojciec został wcielony do wojska i trafił do niewoli rosyjskiej, a matka zmarła na siejącą wówczas grozę hiszpankę. Mając 5 lat, Helenka trafiła do ochronki prowadzonej przez panny od ks. Markiewicza, jak nazywano michalitki jeszcze przed zatwierdzeniem zgromadzenia. Przyjęła ją matka Anna Kaworek, współzałożycielka michalitek.

Dziewczynki mieszkały z siostrami w ubogich chatach, nie miały bowiem jeszcze własnego domu, nieraz też brakowało jedzenia. Dzieci miały także swoje obowiązki. Helenka pilnowała krów, gęsi, kur i kaczek. Gdy była starsza, nauczyła się szyć i haftować, z czego potem zasłynęła w zakonie.

Rozmowa Film „Tylko nie mów nikomu” dowodzi jak wiele Kościół powinien się nauczyć i zmienić

Przez wiele lat stworzyła tysiące ornatów, stuł i sztandarów. Jeszcze przed kilkoma laty s. Gabriela, mimo że przekroczyła 100 lat, nadal zajmowała się szyciem. W 2012 r., kiedy przypadała setna rocznica śmierci założyciela zgromadzenia bł. ks. Bronisława Markiewicza, siostra Gabriela podjęła postanowienie, że uszyje 100 stuł. Zrealizowała je, a stuły trafiły do Sanktuarium św. Michała Archanioła i bł. ks. Bronisława Markiewicza w Miejscu Piastowym oraz na misje.

W lutym 1928 r. Helena Sporniak została postulantką michalitek. Pierwszą profesję złożyła 29 września 1931 r., a wieczystą – 28 września 1934 r., stając się już na zawsze s. Gabrielą.
Wykonywała różne funkcje, od prania i sprzątania przez szycie i haftowanie, po kierowanie domem dziecka. W latach 1962-1966 była radną generalną. Nigdy na zadany obowiązek nie narzekała, ani nie prosiła o zmianę. „Tak miało być, to Bóg wyznacza nam miejsce” – zwykła mówić. Była optymistką, często się uśmiechała i żartowała, bardzo lubiła przyrodę.

Warszawa: sympozjum na PWTW “Młodzi, wiara i rozeznawanie powołania”

sob., 18/05/2019 - 21:08
Czy Kościół na zawsze utracił młodych ludzi? Czy wysiłki papieży i Światowe Dni Młodzieży to już ostatnia próba pogodzenia Ewangelii z młodością? Nad podobnymi pytaniami zastanawiali się uczestnicy sympozjum, które odbyło się dziś na Papieskim Wydziale Teologicznym w Warszawie.

Wydarzenie rozpoczęło się uroczystą Mszą świętą w kościele pokamedulskim, której przewodniczył Wielki Kanclerz PWTW, ksiądz kardynał Kazimierz Nycz.

W homilii kard. Nycz podkreślił wagę podtrzymywanej tradycji organizowania wspólnego sympozjum dla wszystkich seminariów i ośrodków afiliowanych do PWTW w Polsce. Przywołał też rocznicę urodzin Karola Wojtyły, pokazując na jego przykładzie, jak wiele trudnych wyborów stoi w młodości nawet przed wielkimi postaciami.

We wstępie rektor uczelni, ks. Krzysztof Pawlina, zwrócił uwagę, że kończy się tydzień modlitw o powołania kapłańskie i zakonne, a PWTW rozpoczyna sympozjum o rozeznawaniu powołania. Tematyka nawiązuje do zeszłorocznego synodu o młodzieży. „Dziś powołanie zagubiło się w takich określeniach jak samorealizacja, kariera, samospełnienie” – mówił. Wśród przyczyn kryzysu powołania rektor wymienił nie tylko demografię, sceptycyzm intelektualny wobec wiary czy negatywny wizerunek Kościoła. „Czy to opisuje w pełni kryzys powołania?” – pytał. „Przedstawię jeszcze jedną przyczynę i nie wiem, czy nie najważniejszą – etos służby. Ktoś, kto nie chce służyć, nigdy powołania nie znajdzie. Kłopot z rozeznaniem powołania wynika z tego, że my nie chcemy służyć. Chcemy służyć, ale tylko sobie” – mówił ks. Pawlina.

Pierwszy wykład zatytułowany „Rozeznawanie woli Bożej” wygłosił ks. dr hab. Wacław Królikowski SJ. Prelegent wyjaśnił, że rozeznanie duchowe jest poszukiwaniem Pana Boga we własnym życiu. Przypomniał, że pojęcie to jest niezwykle szerokie i dotyczy również odkrywania własnego powołania, które Bóg daje. „Są różne czasy w rozeznawaniu. Trzy pory wyboru: pierwsza gdzie Bóg bezpośrednio przychodzi. Druga – poprzez stany duchowe, które trzeba rozeznać. A trzecią porą jest rozum oświecony wiarą i wtedy trzeba podejmować decyzje” – mówił o. Królikowski SJ.

Następnie na temat „Kryzys powołania: problem czy szansa na drodze rozwoju?” wypowiadał się ks. dr Tadeusz Kotlewski SJ. Według jezuity kryzys powołania jest zawsze szansą i częścią życia. Jest punktem na continuum między początkiem a końcem. „Wejść w kryzys to wejść w pasję życia. Pasja to zamiłowanie do czegoś, ale także misterium cierpienia, walki i bólu. Dlatego też, kto wchodzi w pasję, ma pasję życia – jako znalezienie sensu, ma pasję wiary jako poszukiwanie Boga i ma pasję powołania jako radykalne pójście za Jezusem” – mówił o. Kotlewski SJ.

Z kolei ks. Stanisław Szlassa, duszpasterz singli, pochylił się nad zagadnieniem: „Powołanie do bycia singlem?” Pytał: „Co to znaczy mieć powołanie? Co to znaczy ‘być’? Dopiero odpowiedź na te pytania pozwoli człowiekowi stwierdzić, czy jego samotność jest przewidziana przez Boga, czy też jest – co zdarza się częściej – wynikiem złej interpretacji znaków czy niewłaściwie definiowanych oczekiwań wobec życia”.

W panelu dyskusyjnym dr Anna Buchner z Centrum Humanistyki Cyfrowej PAN przypomniała, jak olbrzymia jest dzisiaj presja rówieśnicza, która dzięki komunikacji cyfrowej otacza młodego człowieka 24 godziny na dobę. Dopiero jej przezwyciężenie staje się szansą na osobowy rozwój. Ignacy Dudkiewicz, filozof i dziennikarz, członek zarządu KIK, wskazał na kryzys rodziny, którego pochodną jest kryzys religijny, psychologiczny i tożsamościowy młodego człowieka. Kościół – w jego opinii – głosi swoje nauczanie zbyt mocno pochylony nad problemami świata zamiast nad słowem Bożym. Ks. dr Tadeusz Kotlewski postulował budowanie granic, w ramach których może się rozwijać autonomia i afirmacja życia młodzieży. Zwrócił uwagę na zrywanie ciągłości pokoleniowej, wskutek czego młody człowiek opuszczający dom nie odkrywa w pełni swoich korzeni ani nie rozwija skrzydeł. Ks. dr hab. Krzysztof Siwek, rektor kościoła akademickiego św. Anny w Warszawie, podzielił się doświadczeniami pracy wśród studentów. Widzi wśród nich wielkie pragnienie spotkania z oryginalnymi, naturalnymi duszpasterzami, którzy nie boją się mówić o swojej drodze do Boga, także o kryzysach. Wszystkie doświadczenia i wypowiedzi przypomniały o niezastąpionej roli autentycznego świadectwa.

W sympozjum wzięli udział profesorowie i studenci wszystkich seminariów i ośrodków PWTW z całej Polski. Dziękując im jeszcze raz za uczestnictwo, rektor ks. Krzysztof Pawlina podkreślił wagę wspólnoty akademickiej, która raz w roku przeżywa swoje wspólne święto.

Kalisz: Ogólnopolska Pielgrzymka Rodzin Domowego Kościoła u św. Józefa

sob., 18/05/2019 - 20:54
Ok. dwa tysiące osób z całej Polski wzięło udział w XXII Ogólnopolskiej Pielgrzymce Rodzin Domowego Kościoła do Narodowego Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu. – Małżonkowie powinni na nowo odkrywać znaczenie miłości ofiarnej w swoim małżeństwie – mówił w homilii bp Krzysztof Włodarczyk, który przewodniczył Mszy św.

Tegoroczna pielgrzymka odbyła się w dniu 99. urodzin św. Jana Pawła II i w 40. rocznicę zawołania papieskiego „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi”.

Kaznodzieja podkreślał, że małżonkowie powinni stale przywoływać Ducha Świętego, który buduje jedność i miłość. – Rodzina na fundamencie miłości małżeńskiej pozostanie zawsze wyjątkowym miejscem dojrzewania człowieka do wspólnoty z drugim człowiekiem – powiedział celebrans.

Zachęcał małżonków, aby w trudnych momentach powracali do dnia zawarcia sakramentu małżeństwa. – Małżonkowie powinni na nowo odkryć znaczenie miłości ofiarnej w swoim małżeństwie, ale nie da się tego uczynić bez pomocy Ducha Świętego – zaznaczył bp Włodarczyk.

Stwierdził, że egoizm jest zagrożeniem głębokiej wspólnoty członków rodziny. – Rodzina jako wspólnota osób domaga się zachowania postawy ofiary, która zakłada często rezygnację z siebie na rzecz drugiej osoby. Codzienne zmaganie się z własnym egoizmem jest koniecznym warunkiem, aby rodzina była rzeczywistą jednością osób – akcentował hierarcha.

Prosił wiernych, aby od Ducha Świętego uczyli się pięknej miłości wciąż gotowej do poświęceń. – Każda rodzina musi sobie zdawać sprawę, że napięcia, konflikty, niezgoda uderzają we wspólnotę członków rodziny, a postawa miłości ofiarnej buduje tę wspólnotę – wskazał biskup pomocniczy diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej.

Z pielgrzymami spotkał się także bp Łukasz Buzun, który podkreślał, że modlitwa za rodzinę jest w tym czasie najbardziej wartościowa.

Po Mszy św. biskupi, kapłani i przedstawiciele Kościoła Domowego udali się do Kaplicy Cudownego Obrazu św. Józefa, gdzie para krajowa Kościoła Domowego zawierzyła patronowi wszystkie małżeństwa i rodziny oraz Domowy Kościół.

Podczas pielgrzymki konferencję nt. „Aktualizacja myśli Jana Pawła II do rodzin” wygłosił ks. Krzysztof Łapiński, krajowy moderator Kościoła Domowego

Wraz z bp. Krzysztofem Włodarczykiem, delegatem Konferencji Episkopatu Polski ds. Ruchu Światło-Życie, modlili się: ks. Krzysztof Łapiński, moderator krajowy Domowego Kościoła, ks. Michał Pacyna, moderator Domowego Kościoła diecezji kaliskiej, ks. Maciej Krulak, moderator Ruchu Światło-Życie diecezji kaliskiej, Katarzyna i Paweł Maciejewscy z archidiecezji poznańskiej, para krajowa Domowego Kościoła, Jagoda i Zbigniew Gajewy, para Domowego Kościoła diecezji kaliskiej oraz liczne delegacje Kościoła Domowego z kapłanami z całej Polski.

Galeria zdjęć (14 zdjęć)