Informacje Katolickiej Agencji Informacyjnej

Subskrybuje zawartość
analizy opinie komentarze
Zaktualizowano: 1 godzina 17 min. temu

Nowe relikwie św. Jana Pawła II

pon., 18/09/2017 - 08:59
Od 24 września wystawione zostaną w katedrze w Kolonii nowe relikwie św. Jana Pawła II (1920-2005). Tego dnia relikwie polskiego papieża powitają niemieccy katolicy podczas uroczystej Mszy św. sprawowanej przez arcybiskupa Kolonii, kard., Rainera Marię Woelkiego w ramach diecezjalnej pielgrzymki 2017, poinformował media proboszcz kolońskiej katedry, ks. Gerd Bachner. Kard. Woelki otrzymał relikwie od kardynała Stanisława Dziwisza 18 sierpnia 2016 r. Czytaj także: Kard. Dziwisz: wizerunek Matki Bożej z Lewoczy – znak więzi Słowaków ze św. Janem Pawłem II

Pierwsze relikwie Jana Pawła II – ampułkę zawierającą skrawek materiału z kroplą krwi świętego papieża – zostały skradzione z kolońskiej katedry 4 czerwca 2016. Nowe relikwie umieszczone zostaną w bocznej nawie katedry. Artysta z Kolonii Matthias Heiermann otoczył je specjalną szybą, na której w 14 językach widnieją słowa Jana Pawła: „Nie lękajcie się! Otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi!”

18 września – święto św. Stanisława Kostki

pon., 18/09/2017 - 07:31
Święto Stanisława Kostki, patrona młodzieży oraz współpatrona Polski i Litwy obchodzi Kościół katolicki 18 września. Św. Stanisław był klerykiem jezuickim, do zakonu wstąpił wbrew woli rodziców, pokonując ogromne przeciwności. Odznaczał się bardzo głęboką pobożnością i zdolnością kontemplacji. Zmarł w Rzymie, mając 18 lat.

Św. Stanisław urodził się w 1550 r. w Rostkowie na Mazowszu. W wieku 14 lat wraz z bratem został wysłany do jezuickiego kolegium w Wiedniu. Tam ze względu na wielką pobożność i rozmodlenie był nieraz wyśmiewany i prześladowany przez rówieśników.

Wkrótce z powodu surowego sposobu życia i wytężonej pracy ciężko zachorował. Miał wówczas widzenie Matki Bożej, któremu przypisywał swój powrót do zdrowia. Od Maryi właśnie miał usłyszeć polecenie wstąpienia do jezuitów. Ponieważ ojciec św. Stanisława nie chciał się na to zgodzić, przełożeni zakonu wielokrotnie odmawiali jego prośbom. Dlatego też w 1567 r. uciekł z jezuickiego kolegium w Wiedniu i postanowił udać się najpierw do Niemiec a później do Rzymu, by tam starać się o przyjęcie do zakonu. Aby zmylić pościg i utrudnić poszukiwania zamienił się w drodze na ubrania z jakimś żebrakiem.

Czytaj także: Uroczystości św. Stanisława, głównego patrona Krakowa i Polski

Pod koniec 1567 r. przyjęto go do nowicjatu a na początku następnego roku złożył śluby zakonne. Zmarł w tym samym roku 15 sierpnia, w uroczystość Wniebowzięcia Maryi. Jego brat, który przybył do Rzymu z polecenia ojca, by skłonić Stanisława do wystąpienia z zakonu, trafił właśnie na uroczystości pogrzebowe. Był to początek jego nawrócenia.

W dwa lata po śmierci, gdy otwarto grób św. Stanisława, okazało się, że jego ciało nie zostało tknięte rozkładem. Niebawem rozpoczął się kult, który sprawił, że w 1674 r. papież Klemens X ogłosił go jednym z głównych patronów Korony Polskiej i Wielkiego Księstwa Litwy, co zostało uznane zarazem za akt beatyfikacji. W 1726 r. Stanisław Kostka został kanonizowany.

Jest on patronem studentów, nowicjuszy jezuickich, polskiej młodzieży a także patronem wielu miast i diecezji, m.in. archidiecezji warszawskiej i łódzkiej, diecezji płockiej.

Włocławek: 16 alumnów rozpocznie studia w seminarium duchownym

ndz., 17/09/2017 - 23:14
Zakończył się nabór do Wyższego Seminarium Duchownego we Włocławku. Także i w tym roku uczelnia przygotowująca przyszłych księży dla diecezji włocławskiej zanotowała – wbrew tendencjom ogólnopolskim – wzrost kandydatów do stanu duchownego. Na rok pierwszy zgłosiło się szesnastu kandydatów, którzy wybrali formację seminaryjną i studia teologiczne mające przygotować ich do kapłaństwa.

Pierwszy nabór trwał do 8 lipca br. W pierwszym terminie zgłosiło się ośmiu kandydatów, którzy pochodzą z Brudzewa, Chocenia, Izbicy Kujawskiej, Konina, Krzywosądzy, Rychwała, Sieradza oraz Sompolna. Kandydaci spotkali się z moderatorami seminarium 1 lipca, a 9 lipca przystąpili do egzaminu wstępnego na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, do którego afiliowane jest włocławskie seminarium. W drugim terminie, od 11 do 16 września br., zgłosiło się również ośmiu mężczyzn, którzy pochodzą z Brzeźna k. Konina, Ciechocinka, Konina, Kramska, Krzymowa, Szadku, Piotrkowa Kujawskiego oraz Tuliszkowa. Także oni, 19 września na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu przystąpią do egzaminu wstępnego. Tego samego dnia, po raz pierwszy przekroczą furtę seminaryjną jako alumni.

Kandydaci szczerze i dobrowolnie pragną poświęcić się służbie Bożej w stanie kapłańskim w diecezji włocławskiej. Od października, już jako alumni pierwszego roku Seminarium, rozpoczną sześcioletnie studia przygotowujące ich do kapłaństwa. Uroczysta inauguracja nowego roku akademickiego w WSD we Włocławku, podczas której będzie miała miejsce immatrykulacja alumnów roku pierwszego, odbędzie się 12 października br.

Radom: diecezjalny dzień modlitw o beatyfikację Matki Kazimiery Gruszczyńskiej

ndz., 17/09/2017 - 23:13
O dar beatyfikacji Sługi Bożej Matki Kazimiery Gruszczyńskiej modlił się wieczorem, 17 września bp Henryk Tomasik. Uroczystość odbyła w kościele parafialnym św. Krzyża w Kozienicach, rodzinnej miejscowości założycielki Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek od Cierpiących, które powstało w XIX w. żeby służyć chorym. Tego dnia obchodzona była 90. rocznica śmierci zakonnicy.

Homilię wygłosił biskup radomski Henryk Tomasik. Mówił, że Matka Kazimiera Gruszczyńska jest wzorem poszanowania sprawiedliwości i miłosierdzia. – Jest przykładem wielkiej wrażliwości, wierności i troski o wydobywanie dobra. Jest także wzorem miłosierdzia rozumianego jako czynna pomoc okazana potrzebującemu – mówił ordynariusz radomski. – Dziękujemy za ten wzór człowieka miłosierdzia i prosimy Boga, by każdy potrafił kierować się miłosierdziem wobec bliźniego. Prosimy, by to wielkie świadectwo Matki Kazimiery mogło zaowocować jej beatyfikacją – mówił dalej.

O przebiegu procesu beatyfikacyjnego Matki Kazimiery Gruszczyńskiej mówiła jego wicepostulatorka siostra dr Lucyna Czermińska, franciszkanka od cierpiących. – W Kongregacji do Spraw Świętych w Rzymie zostało złożone „positio” i czeka na opinię komisji historycznej. Potem z dokumentami zapozna się komisja teologiczna – poinformowała siostra Czermińska.

– W naszym świecie, kiedy krzyż staje się wyrazem sprzeciwu, Matka Kazimiera pokazuje, że ten krzyż jest drogą do wolności. Obchodząc 90. rocznicę jej urodzin warto o tym pamiętać. Modlimy się o łaskę beatyfikacji i cud potrzebny wymagany do uznania jej świętości. Dziękujemy za dzieło i wiarę naszej założycielki – powiedziała siostra Lucyna Czermińska.

Kazimiera Gruszczyńska urodziła się w 1848 r. w Kozienicach. Pochodziła z patriotycznej i przywiązanej do wiary ziemiańskiej rodziny, która zadbała o jej staranne wykształcenie. Po okresie edukacji domowej dziewczynka wyjechała na naukę do Instytutu Maryjskiego w Puławach, ale uczyła się tu tylko trzy lata, gdyż za udział w manifestacji patriotycznej została usunięta ze szkoły. Naukę kontynuowała na pensji w Skierniewicach, a po jej ukończeniu wróciła do domu rodzinnego. Choć miała uprawnienia, nie otrzymała pozwolenia od władz zaborczych na otworzenie szkoły – ciążyło na niej piętno buntowniczki, co było skrzętnie odnotowane w jej dokumentach.

Od dziecka pragnęła całkowicie należeć do Boga, dlatego mając 10 lat złożyła ślub czystości. Gdy po powrocie z pensji wróciła do rodzinnego domu, ułożyła sobie regulamin, przypominający regułę zakonną. W planie dnia przewidziane było uczestnictwo we Mszy św., adoracja Najświętszego Sakramentu, lektury duchowe. Zaczęła prowadzić działalność charytatywną – odwiedzała i pielęgnowała chorych, katechizowała wiejskie dzieci. W tym okresie jej spowiednikiem był miejscowy proboszcz ks. Józef Khaun. Na jego ręce, mając 21 lat, ponowiła ślub czystości. Duchowny musiał mieć wielkie zaufanie do swojej penitentki, skoro pozwolił jej codziennie przystępować do Komunii św. (w owych czasach nie było to częste), powierzył jej też klucze od bocznego wejścia do kościoła, dzięki czemu mogła zawsze adorować Najświętszy Sakrament. Marzyła o wstąpieniu do zakonu, ale nie godził się na to jej ojciec, który boleśnie przeżył śmierć żony i trójki dzieci. Nie udała się próba wstąpienia do szarytek, w której pomagał jej spowiednik. Swoje powołanie zaczęła realizować w 1875 r. w trakcie rekolekcji pod kierunkiem charyzmatycznego kapucyna o. Honorata Koźmińskiego, założyciela blisko 30 ukrytych zgromadzeń zakonnych. Młoda kobieta wstąpiła najpierw do Zgromadzenia Sióstr Posłanniczek Serca Jezusowego. Pierwsze śluby złożyła w 1879 r.

Trzy lata później o. Honorat powierzył jej kierowanie zakładem dobroczynnym „Przytulisko” w Warszawie. Już w tym okresie zorganizowała nową wspólnotę zakonną, której celem było opiekowanie się chorymi i ubogimi – Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek od Cierpiących. Mimo ukrycia przed władzami, wspólnota dynamicznie się rozwijała. Swoje współsiostry uczyła, by widziały w chorych cierpiącego Jezusa. W czasie I wojny światowej franciszkanki od cierpiących odznaczyły się wielkim męstwem i ofiarnością w opiece nad rannymi żołnierzami. Matka Kazimiera otrzymała złoty medal „Za miłosierdzie” od władz rosyjskich. Już w niepodległej Polsce za działalność dla dobra Kościoła otrzymała order „Pro Ecclesia et Pontifice”, przyznany przez papieża Piusa XI.

Ostateczną aprobatę Stolicy Apostolskiej dla zgromadzenia uzyskała w 1924 r. Wraz ze współsiostrami założyła cieszącą się dobrą opinią szkołę dla pielęgniarek. Założycielka Zgromadzenia dbała o kwalifikacje sióstr, które wysyłała na podniesienie kwalifikacji także za granicę. Przez długie dziesięciolecia m. Gruszczyńska opiekowała się chorymi. Sama ciężko chorowała, mówiła o sobie, że jest dzieckiem krzyża. Nieraz tygodniami nie opuszczała łóżka, choć cały czas kierowała Zgromadzeniem. Zmarła w Kozienicach w 1927 r., a została pochowana na warszawskich Powązkach.

Gdańsk: 100-lecie Zgromadzenia Sióstr Benedyktynek Misjonarek

ndz., 17/09/2017 - 23:03
W kościele parafialnym pw. św. Antoniego Padewskiego w Gdańsku-Brzeźnie, w niedzielę 17 września abp Sławoj Leszek Głódź przewodniczył Mszy św. z okazji 100-lecia Zgromadzenia Sióstr Benedyktynek Misjonarek. W Eucharystii uczestniczyły licznie przybyłe siostry wraz z matką Marceliną Kuśmierz OSB, przełożoną generalną zgromadzenia, a także kapłani i wierni.

W homilii metropolita gdański nawiązał do historii zgromadzenia założonego przez Matkę Jadwigę Kuleszę 24 czerwca 1917 roku w Białej Cerkwi koło Kijowa, które jest instytutem zakonnym, zatwierdzonym przez Stolicę Apostolską, w którym każda siostra dąży do doskonałej miłości Boga i bliźniego drogą ślubowanych rad ewangelicznych. Przybliżając postać założycielki, arcybiskup powiedział. – Najpierw, wsłuchując się nieustannie w pragnienie Najświętszego Serca Pana Jezusa, matka Jadwiga założyła ochronkę dla dzieci osieroconych na skutek działań wojennych. A dla zgłaszających się do pomocy w prowadzeniu tego dzieła dziewcząt, stała się matką i założycielką wspólnoty zakonnej.

Metropolita gdański podkreślił, że siostry w myśl Reguły św. Benedykta: „Aby Bóg we wszystkim był uwielbiony”, realizując wiernie charyzmat Matki Założycielki, włączają się w zbawcze dzieło Kościoła przez piękne świadectwo swojego życia oraz działalność apostolską.

Arcybiskup wyraził też swoją wdzięczność za gorliwą pracę sióstr zakonnych w archidiecezji Gdańskiej. – W Gdańsku od 50. lat siostry uczestniczą w życiu parafialnym w Brzeźnie. Troszczą się o wychowanie dzieci i młodzieży poprzez katechizację i działalność przedszkolną, którą prowadzą niemal od początku swojej obecności. W imieniu całej archidiecezji gdańskiej pragnę podziękować za waszą modlitwę i pracę, a także wyrazić wdzięczność Panu Bogu za wszelkie łaski, dobrych ludzi i dobrodziejów, którzy wspierają wasze zgromadzenie – powiedział.

W trakcie liturgii głos zabrała także m. Marcelina Kuśmierz OSB, przełożona generalna zgromadzenia, która podziękowała mieszkańcom Brzeźna i gdańszczanom za zaufanie, którym darzą zgromadzenie, powierzając opiekę nad swoimi dziećmi siostrom benedyktynkom. – Dziękujemy za waszą życzliwość oraz wszelkie formy przekazywanej siostrom pomocy – powiedziała.

Przed Mszą św. wierni mogli uczestniczyć w pokazie multimedialnym przygotowanym przez siostry ze wspólnoty w Gdańsku-Brzeźnie. Ukazana została historia zgromadzenia i formy działalności apostolskiej.

Kielczanie oddali hołd tysiącom ofiar tzw. „kieleckiego Katynia”

ndz., 17/09/2017 - 22:17
Od Mszy św. w kościele Chrystusa Króla – parafii, w której znajduje się miejsce martyrologii kielczan na Stadionie Leśnym i Pomnik Straceń, rozpoczęły się w niedzielę 17 września uroczystości poświęcone tysiącom kielczan zamordowanym przez Niemców w latach 1940-1944 na terenie kompleksu leśnego w granicach i obrzeżach miasta. Zbrodnia nazywana jest „kieleckim Katyniem”.

„Modlimy się w tym dniu także za ofiary agresji Związku Sowieckiego na Polskę, przypominamy zebranym, w tym młodzieży – nazwiska harcerzy Szarych Szeregów i ministrantów – Wojtka Szczepaniaka, Zygmunta Kwasa, czy Wiesława Gołasa, którzy konspiracyjnie zbierali się w tej parafii” – wyjaśnia w imieniu organizatorów Andrzej Wiatkowski ze Stowarzyszenia Ochrony Dziedzictwa Narodowego.

Zwykle Msza św. polowa jest sprawowana przy Pomników Straceń w lesie, nieopodal grobu zamordowanego przez Niemców 16 -letniego Wojtka Szczepaniaka. Ze względu na pogodę przeniesiono uroczystości do kościoła Chrystusa Króla.

Mszy św. przewodniczył ks. dr Jerzy Marcinkowski, proboszcz parafii, w koncelebrze z ks. dr. Jackiem Kopciem – dyrektorem Zespołu Szkół Diecezji Kieleckiej im. św. Stanisława Kostki i ks. kan. Wiktorem Zapartem, który powiedział homilię.

Zwracając się do zebranych w kościele, zapytał, jak dzisiaj rozumiemy słowo: ojczyzna? Przywołał cytaty m.in. z poezji Cypriana Kamila Norwida, czy z homilii zmarłego kilka dni temu bp. Kazimierza Ryczana oraz św. Jana Pawła II, który ojczyznę nazywał „naszą ziemską matką i wspólnym dobrem wszystkich Polaków”. Zaapelował o dobre, patriotyczne wychowanie dzieci i młodzieży, co jest zadaniem dla rodzin i dla szkoły oraz mediów.

W Mszy św. uczestniczyły delegacje jednostek wojskowych, policji, służb mundurowych, harcerzy i kilku szkół, z kilkunastoma sztandarami. Obecny był wicewojewoda Andrzej Będkowski, wiceprezydent Kielc Andrzej Sygut oraz coraz mniej liczni kombatanci.

Organizatorem wydarzenia było Stowarzyszenie Ochrony Dziedzictwa Narodowego, Urząd miasta w Kielcach, Szkoła Podstawowa Nr 9 im. Adolfa Dygasińskiego.

Po Mszy św. delegacje udały się z wieńcami do kaplicy MB Częstochowskiej, gdzie harcerze trzymali wartę przy tablicy dedykowanej swoim kolegom z czasów II wojny światowej. Oficjalne delegacje złożyły także wieńce i zapaliły znicze przy Pomniku Straceń.

Eucharystia w intencji pomordowanych na Stadionie Leśnym i ofiar agresji ZSRR na Polskę, jest sprawowana przy Pomniku Straceń i w kościele Chrystusa Króla od 2000 r. Drogę do pomnika przez las znaczy szlak kamiennych tablic z inskrypcjami wieszczów polskich – to tzw. „Ścieżka Pamięci”.

W 1939 r. Niemcy zaraz po wkroczeniu do Kielc utworzyli na Stadionie Leśnym jeden z czterech obozów jenieckich dla żołnierzy polskich. Cały teren, będący przed wojną dzielnicą rekreacyjno – wypoczynkową z torem jeździeckim, narciarskim, skocznią, kortami i basenem, stał się dostępny wyłącznie dla Niemców. Masowe egzekucje Polaków dokonywane przez Niemców, rozpoczęte na początku wojny pod nazwą Akcja A – B, były konsekwencją podpisanego przez stronę rosyjską i niemiecką Paktu Ribbentrop-Mołotow 23 sierpnia 1939 r., mówiącego o wzajemnej współpracy w zwalczaniu polskiego ruchu oporu, jak i wyniszczeniu polskiej elity społecznej, intelektualnej i politycznej.

Pierwsza egzekucja na kielczanach na Stadionie odbyła się 26 lutego 1940 r. – Niemcy stracili wówczas 14 osób. Kolejne odbywały się w obrębie lasu na Stadionie przez całą wojnę, m.in. w okolicy strzelnicy sportowej i wojskowej, na zboczach Pierścienicy, na cmentarzu żydowskim, przy drodze na skocznię narciarską, na wyrobisku po piaskowni. Historycy nie ustalili dokładnej liczby zamordowanych na Stadionie Leśnym. Mówi się o co najmniej kilkunastu do 20 tys. zabitych: głównie przedstawicieli inteligencji, duchowieństwa, członków ruchu oporu.

Kraków: abp Jędraszewski przewodniczył na Wawelu Mszy św. w 78. rocznicę agresji sowieckiej

ndz., 17/09/2017 - 22:05
Wiemy z całą pewności, że ci którzy walczyli wtedy za Polskę, ci którzy oddawali swoje życie za honor, za Boga, za ojczyznę, żyli dla Chrystusa i umierali dla Chrystusa, i stąd takie wobec nas wielkie zobowiązanie do wdzięczności, do pamięci i wielkie zobowiązanie byśmy my dzisiaj, ludzie 2017 roku, byśmy dzisiaj żyli dla Chrystusa i umierali dla Chrystusa, żyjąc dla Polski, naszej ojczyzny, tego kraju, który dał nam od tylu już wieków nasz Bóg i Stwórca – mówił abp Marek Jędraszewski 17 września podczas Mszy w katedrze na Wawelu z okazji 78. rocznicy agresji sowieckiej na Polskę.

W Mszy św. w katedrze wawelskiej uczestniczyły władze Małopolski, przedstawiciele służb mundurowych, środowisk sybirackich i kombatanckich, poczty sztandarowe, harcerze, dzieci i młodzież w krakowskich szkół oraz mieszkańcy.

W homilii abp Marek Jędraszewski przypomniał najważniejsze słowa jakie otrzymał ambasador Rzeczypospolitej w Moskwie Wacław Grzybowski w nocie podpisanej przez Mołotowa.

Jak powiedział, zawarto w niej kilka stwierdzeń m.in., że rząd polski rozpadł się i nie przejawia żadnych oznak życia, czyli państwo polskie przestało istnieć i wskutek tego traktaty zawarte między Związkiem Radzieckim a Polską utraciły swoją moc. A także, że Rząd Radziecki uznał jako swoją powinność wzięcie Ukraińców i Białorusinów zamieszkujących terytorium Polski i wydał rozkaz dowódcy Armii Czerwonej, aby jej oddziały przekroczyły granicę i wzięły w obronę życie i mienie ludności zachodniej Ukrainy i zachodniej Białorusi.

– Tej noty ambasador Rzeczypospolitej Polskiej nie przyjął, ale to był tylko gest dyplomaty, w jakiejś mierze gest rozpaczy i bezbronności, a to dlatego, że o godzinie 4 nad ranem Armia Czerwona w sile ogromnej jeśli chodzi o liczbę żołnierzy i samolotów, czołgów, liczbę przekraczającą nawet tę, która ruszyła 1 września od strony zachodniej, od strony hitlerowskich Niemiec na Polskę. Ta armia już zajmowała terytorium Polski – wyjaśniał arcybiskup.

– Nikt z władz Polski, także ambasador w Moskwie nie wiedział o traktacie zwartym między Ribbentropem a Mołotowem, a dokładnie trzeba by powiedzieć między Hitlerem a Stalinem z 23 sierpnia 1939 r. Nikt nie wiedział o układzie, który faktycznie był czwartym rozbiorem Polski. Ikt nie wiedział też, że właśnie wtedy kiedy podpisywano ten układ, z ogromnym cynizmem, świętowano śmierć, jak to mówiono bękarta Układu Wersalskiego i koniec państwa sezonowego – tłumaczył metropolita krakowski. -Takim państwem była dla nich Polska – dodał.

Jak ocenił metropolita krakowski, to co się stało wtedy było dalszym ciągiem tej wielkiej nienawiści Stalina i jego najbliższych przeciwko Polsce i Polakom i dodał, że według dokumentów NKWD na śmierć skazano wówczas ponad 110 tys. Polaków „tylko dlatego, że byli Polakami”.

– Nie ma najmniejszej wątpliwości, że to, co się stało, zasługuje na prawne określenie „ludobójstwo” – podkreślił abp Jędraszewski.

Jak tłumaczył, wraz z wejściem Armii Sowieckiej nakazywano mordować polską inteligencję, zaczęto oddzielać oficerów od prostych żołnierzy, oficerów skierowano do specjalnych obozów i to była zapowiedź tego co do najnowszej, tragicznej historii Polski przeszło jako „Katyń”.

– Zaczęła się też Golgota kolejna masowe wywózki ludności. Historycy mówią dzisiaj, ze są tylko suche, zimne dane, że Związek Radziecki zagarnął obszar o powierzchni ponad 190 tys. km kw. z ludnością liczącą około 13 milionów. Co się stało z większością dokładnie nie wiemy. Szacuje się, że ponad milion Polaków było poddanym różnym forma opresji, obozom, schyłkom, przymusowej pracy, około 30 tys. zostało od razu zamordowanych. Na zesłaniu straciło życie około 100 tys – zwracał uwagę hierarcha.

– Co mówi nam historia po tych 78 latach? Wbrew wielkim tamtego świata, Bóg nie taki bezbronny i historia nie skończyła się na tym, co się wtedy wydarzyło. Historia jest głucha, mówi nic się nie kończy na polu bitewnym, nic się nie kończy traktatem z papieru i przy zielonym stole wyrokiem dysputy – powiedziała arcybiskup i dodał, że tak rzeczywiście się stało, skończyły się definitywnie układ Ribbentrop-Mołotow i układ z Jałty.

– Dzisiaj, kiedy rozważamy tragedię sprzed 78 lat, musimy spojrzeć na to przez historię, w której jesteśmy zanurzeni. Historię, którą pisze Jezus Chrystus i dlatego zdajemy sobie sprawę z tego, że trzeba przebaczyć, trzeba pamiętać, ale także trzeba przebaczyć tym, którzy o przebaczenie proszą – powiedział hierarcha.

– Nie może być inaczej skoro wszyscy jesteśmy winni wobec krwi Chrystusa, który za każdego, naprawdę każdego człowieka, przelał swoją krew. Ta historia, Boża historia, której jesteśmy od chrztu świętego włączeni sprawia, że jak pisał św. Paweł w „Liście do Rzymian”: nikt z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie. Jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana, jeśli zaś umieramy, umieramy dla Pana i w życiu więc i w śmierci należymy do Pana – kontynuował metropolita krakowski.

-Wiemy z całą pewności, że ci którzy walczyli wtedy za Polskę, ci którzy oddawali swoje życie za honor, za Boga, za ojczyznę, żyli dla Chrystusa i umierali dla Chrystusa, i stąd takie wobec nas wielkie zobowiązanie do wdzięczności, do pamięci i wielkie zobowiązanie byśmy my dzisiaj ludzie 2017 roku, byśmy my dzisiaj żyli dla Chrystusa i umierali dla Chrystusa, żyjąc dla Polski, naszej ojczyzny, tego kraju, który dał nam od tylu już wieków nasz Bóg i Stwórca – podkreślił abp Jędraszewski.

17 września 1939 r. Armia Czerwona, łamiąc pakt o nieagresji, wkroczyła na tereny II Rzeczpospolitej, położone na wschód od linii Narew-Wisła-San. Był to efekt tajnego paktu Ribbentrop-Mołotow, podpisanego 23 sierpnia 1939 roku w Moskwie, określający strefy interesów Niemiec i ZSRR na terytorium Polski. Związek Sowiecki zagarnął obszar o powierzchni ponad 190 tys. km kw. z ludnością liczącą ok. 13 mln.

Bp Buzun: droga życia sakramentalnego prowadzi do Chrystusa

ndz., 17/09/2017 - 22:03
Droga życia sakramentalnego jest drogą nieodzowną, żeby odzyskiwać miłość Chrystusa, która objawia się na krzyżu – powiedział bp Łukasz Buzun. Biskup pomocniczy przewodniczył diecezjalnym uroczystościom Podwyższenia Krzyża Świętego na najwyższym wzniesieniu Wielkopolski.

Wierni zgromadzili się wokół 20-metrowego Krzyża Jubileuszowego na najwyższym wzniesieniu Wielkopolski na Kobylej Górze, zwanej Górą Krzyża. Tegoroczne hasło spotkania było zaczerpnięte do patrona roku – św. Brata Alberta „Być dobrym jak chleb”. Modlitwę połączono z dziękczynieniem za 380. Pieszą Pielgrzymkę Kaliską i 26. Diecezji Kaliskiej na Jasną Górę.

W homilii kaliski biskup pomocniczy wskazywał, że krzyż to tajemnica cierpienia Jezusa Chrystusa, która ma charakter zbawczy. – Owocem ukrzyżowania jest to co jest istotą pragnienia życia człowieka, a więc życie wieczne. W krzyżu spotyka się to co jest najgorsze w tym świecie, czyli to co nas poniża i to co jest jednocześnie najpiękniejsze, a więc miłość Boga. To wszystko co jest najgorsze ze strony człowieka zostało w krzyżu przemienione. Człowiek odnajduje w krzyżu to, że szatan został zgładzony, chociaż ciągle działa i ma w człowieku jakieś lądowisko. Czasami jest to lądowisko pożądliwości człowieka, czasami lądowisko pychy – zaznaczył kaznodzieja.

Zachęcał wiernych do ciągłej współpracy z Panem Jezusem. – Jak człowiek zaczyna uciekać od krzyża to prędzej czy później ucieka w stronę grzechu. Współpraca z Jezusem wymaga z mojej strony ofiary. Każda współpraca z łaską jest pracą nad sobą. Jezus po to umiera na krzyżu, żeby zbliżyć się do człowieka, żeby go uratować, żeby uczynić go nowym w działaniu, stylu bycia i dlatego potrzebuje naszej współpracy. Cechą charakterystyczną tej współpracy z łaską jest wytrwałość – przekonywał hierarcha.

Dodał, że Pan Jezus wzywa człowieka do pracy nad sobą poprzez modlitwę, sakrament pokuty, Eucharystię. – Droga życia sakramentalnego jest drogą nieodzowną, żeby odzyskiwać miłość Chrystusa, która objawia się na krzyżu – stwierdził biskup pomocniczy diecezji kaliskiej.

Wskazywał, że Maryja jest przewodniczką dla człowieka w osiąganiu świętości. – Prośmy, żeby Matka Boża była przewodniczką na drodze naszego życia w tej świadomości, że Bóg mnie kocha, że jestem przybranym synem Bożym, że mam swoją godność i wartość. Niech Maryja prowadzi nas do głębszej wiary, nadziei i miłości – mówił bp Buzun.

W tym roku uroczystości rozpoczęło czuwanie modlitewne z adoracją krzyża. O godz. 15.00 wierni odmówili koronkę do Miłosierdzia Bożego, a następnie uczestniczyli we Mszy św.

18 lat temu na Kobylej Górze, najwyższym wzniesieniu Wielkopolski, dzięki
ofiarności wielu ludzi ustawiono Krzyż Jubileuszowy. Gdy krzyż był budowany delegacja osób związanych z tym dziełem udała się do papieża Jana Pawła II po błogosławieństwo. W Ośrodku „Samotnia” znajduje się dokument potwierdzający ten fakt z własnoręcznym podpisem Jana Pawła II, który miał się zwrócić
do przybyłej delegacji: „Pracujcie dalej”. Gdy papież odchodził do Domu Ojca, na wzgórzu pod Krzyżem Jubileuszowym spontanicznie gromadziły się tłumy wiernych i wtedy zrodziła się idea odlania dzwonu Jana Pawła II, który odtąd każdego dnia bije o godz. 15.00 w Godzinie Miłosierdzia, a w soboty odzywa się o 21.37 przypominając godzinę śmierci Jana Pawła II.

W 2014 r. na prośbę opiekuna „Samotni” ks. Marcina Wiśniewskiego kard. Stanisław Dziwisz przekazał relikwie św. Jana Pawła II, by jeszcze bardziej podkreślić związek Papieża Polaka z tym miejscem. W 2015 r. poświęcony został Dom Rekolekcyjny, w którym stworzono Okno Papieskie. – Papież Jan Paweł II chciałby mieć tutaj swoje okno, aby błogosławić tym wszystkim, którzy będą przybywać na rekolekcje, będą przejeżdżać i tym, którzy na co dzień tutaj żyją i pracują – mówi ks. Marcin Wiśniewski, opiekun Diecezjalnego Ośrodka Duchowości „Samotnia”.

Poznań: blisko 1700 osób na rekolekcjach ewangelizacyjnych na MTP

ndz., 17/09/2017 - 21:59
Blisko 1700 osób uczestniczyło na Międzynarodowych Targach Poznańskich w rekolekcjach ewangelizacyjnych, które w miniony weekend prowadzili charyzmatyczni włoscy kapłani, Antonello Caddedu i Enrique Porcu, założyciele Przymierza Miłosierdzia.

Na rekolekcje, które zorganizowała poznańska Wspólnota Przymierza Miłosierdzia, dotarli oprócz Wielkopolan także mieszkańcy różnych miejsc w kraju, a nawet Polacy mieszkający w Irlandii i w Niemczech. Prawie 40 osób przyjechało natomiast ze Lwowa. Część tej grupy to młodzi ludzie, którzy w czasie Dni w Diecezjach poprzedzających ŚDM w Krakowie mieszkali w Poznaniu. Nawiązane wówczas relacje zaowocowały zaproszeniem ich przez poznaniaków na rekolekcje na MTP.

Dołączyli do nich inni członkowie Szkoły Maryi utworzonej na Ukrainie przez kapucyna o. Piotra Kurkiewicza oraz osoby zaangażowane we wspólnotę charyzmatyczną. – Żeby tu dotrzeć jechaliśmy ponad 14 godzin autokarem. Jesteśmy więc wdzięczni rodzinom, które zapewniły nam noclegi na czas rekolekcji – mówi w rozmowie z KAI Natalija Bałachowska. – To był wyjątkowy czas. Doświadczyliśmy wielu duchowych przeżyć. A najważniejsza była dla nas modlitwa we własnych intencjach, ale także w tych, które nam powierzono – dodaje Oksana Bartkiw.

Duży nacisk podczas rekolekcji położono na modlitwę za małżeństwa i rodziny. Jak bowiem zauważył o. Enrique Porcu, świat chce zniszczyć Kościół i rodzinę. – Potrzebujemy więc Ducha Świętego dla małżonków. Potrzebujemy sił, odwagi i śmiałości – zauważył.

Prosił też obecnych na rekolekcjach małżonków, aby raz w tygodniu, np. w sobotę, wyłączali telewizor, a „włączali” jako rodzina słowo Boże. – Przeczytajcie fragment Ewangelii i módlcie się wspólnie, podzielcie się tym fragmentem. Rodzina, która nie staje się domowym Kościołem zbudowanym na fundamencie słowa Bożego, nie może przetrwać – tłumaczył o. Enrique dopowiadając, że w jego rodzinie ta praktyka zaowocowała tym, że spośród pięciu braci trzech zostało kapłanami.

Rekolekcje miały tytuł „Bo do wolności powołał nas Bóg”, stąd w czasie modlitwy proszono Boga o uwolnienie od lęków, chorób i wszelkich zniewoleń. Centralnym punktem każdego dnia była Msza św., po której następowała modlitwa o uzdrowienie i wylanie darów Ducha Świętego. Niedzielnej Eucharystii przewodniczył jej poznański biskup pomocniczy Damian Bryl.

‒ Ufam, że w tym czasie dokonało się w was coś ważnego. Nie zachowujcie tego jedynie dla siebie, chciejcie się tym dzielić. Bądźcie świadkami tego, co przeżyliście, świadkami działania Boga wśród nas. Opowiadajcie o tym, ale szukajcie też sposobów, jak o tym mówić, żeby pociągnąć innych do Jezusa – zachęcał uczestników rekolekcji bp Bryl zwracając jednocześnie uwagę, aby świadectwo zawsze było budujące, aby pociągało innych, a nie przytłaczało.

Abp Szal: niech znak krzyża nie będzie pustym gestem

ndz., 17/09/2017 - 21:56
Do tego, by znak krzyża nie był pustym gestem, ale by był wykonywany z wiarą, nadzieją i miłością wzywał abp Adam Szal w parafii Moszczany-Łazy. Metropolita przemyski przewodniczył tam w niedzielę popołudniu Mszy św. z okazji odpustu Podwyższenia Krzyża Świętego i jubileuszu 50-lecia istnienia miejscowej Ochotniczej Straży Pożarnej.

Abp Szal zauważył, że ludzie idą za krzyżem od dwóch tysięcy lat – także wtedy, „kiedy jest to niemodne, krytykowane, wyśmiewane, a nawet zabraniane”. – Próbują zrozumieć swój własny krzyż, mając przekonanie, że ten krzyż doprowadzi nas do chwały zmartwychwstania – mówił.

Kaznodzieja, za papieżem Franciszkiem, starał się wskazać czym może być współcześnie plaga węży, czyhających na ludzi. – Gdy w naszym życiu zaczyna królować kłamstwo, to chcąc nie chcąc, przestajemy sobie ufać. Jeśli w naszym życiu rozpusta zaczyna być uważana za coś normalnego, to chcąc nie chcąc, rośnie niezdolność do prawdziwej miłości. Jeśli akceptujemy rozwody, to nie dziwmy się, że rozwód staje się najczęstszym sposobem rozwiązywania konfliktów małżeńskich. Jeśli całą energię ładujemy w cele doczesne, to nie dziwmy się, że nasze dzieci nie widzą sensu życia – mówił.

– Są to mocne słowa, ale są one przestrogą, aby nie poddawać się lekkomyślnie ukąszeniom, które możemy spotkać na naszej drodze – zaznaczył.

Do wszystkich obecnych abp Szal apelował, aby znak krzyża wykonywali z wielką wiarą, z miłością i nadzieją, aby nie był to pusty gest, ale „znak wiary, nacechowany namaszczeniem i braku pośpiechu i refleksją, że jest to znak zbawienia”.

Strażakom z miejscowej OSP, która obchodzi jubileusz 50-lecia istnienia życzył, by wyruszając do akcji, czynili znak krzyża świętego, by uzmysłowili sobie, że to, co będą czynić, narażając się na niebezpieczeństwa, chcą to robić w służbie Chrystusowi zmartwychwstałemu.

Parafia pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Moszczanach-Łazach liczy ok. tysiąca wiernych, a tworzą ją trzy miejscowości. Parafia istnieje od 1976 r., ale do czerwca 2015 r. nie miała swojej świątyni i korzystała z kaplicy w Domu Pomocy Społecznej w Moszczanach, który prowadzą Siostry Miłosierdzia. W ubiegłym roku konsekracji nowego kościoła dokonał abp Józef Michalik. Proboszczem parafii od 2001 r. jest ks. Ryszard Buryło.

Strachocina: jubileusz 100-lecia Rycerstwa Niepokalanej

ndz., 17/09/2017 - 20:26
W Strachocinie odbyły się w niedzielę 17 września uroczystości jubileuszowe 100-lecia Rycerstwa Niepokalanej, którego założycielem jest św. Maksymilian Maria Kolbe. Mszy św. przewodniczył abp Adam Szal. W kazaniu uznał, że Rycerstwo jest skutecznym sposobem głoszenia Ewangelii i chwały Matki Bożej.

Metropolita przemyski przypomniał hasło, które głosił św. Maksymilian Maria Kolbe, mówiąc, że trzeba zdobyć cały świat dla Niepokalanej, aby Ona, a przez Nią Chrystus zakrólował w duszach wszystkich ludzi.

– Dziękujemy św. Maksymilianowi za to, że dokonał rzeczy bardzo ważnej, która jest wyzwaniem dla nas: potrafił odczytywać znaki czasu. Widząc zagrożenia, które czyhają na wierzących, widząc spustoszenie, jakiego dokonują wobec ludzi wierzących członkowie masonerii i innych związków negatywnie nastawionych do Kościoła i Pana Boga, stworzył środek bardzo skuteczny, czyli Rycerstwo Niepokalanej. Nakreślił cel, by używać wszelkich możliwych, ale oczywiście godnych sposobów do tego, by głosić Ewangelię i chwałę Matki Bożej Niepokalanej – mówił abp Szal.

Kaznodzieja starał się odpowiedzieć na pytanie, co by było, gdyby dzisiaj żył św. Maksymilian? – Zapewne poruszałby się w internecie, posiadałby komórkę, miałby też wiele życzliwości wobec prasy, radia i telewizji katolickich, bo uważał, że te środki trzeba wykorzystywać, aby głosić Ewangelię – uznał abp Szal.

– Zapewne pisałby sms-y o Ewangelii i zaczynał każde spotkanie od wezwania imienia Maryi i na pewno byłby kimś nowoczesnym w poszukiwaniu jak najbardziej skutecznych sposobów głoszenia Ewangelii – dodał.

Metropolita przemyski zachęcał, aby naśladować św. Maksymiliana w jego bohaterstwie, jakim było „spalanie się dla Ewangelii”.

Eucharystię koncelebrowali m.in.: o. Stanisław Piętka – prezes narodowego Rycerstwa Niepokalanej, ks. Józef Niżnik – asystent MI w archidiecezji przemyskiej i kustosz miejscowego sanktuarium oraz asystenci MI w różnych prowincjach franciszkańskich.

Podczas Mszy św. miał miejsce obrzęd posłania jednej z sióstr Franciszkanek Rycerstwa Niepokalanej na misje do Japonii.

Uroczystość odbyła się w Sanktuarium św. Andrzeja Boboli w Strachocinie. W tej samej parafii znajduje się tzw. Żeński Niepokalanów, czyli dom główny i dom formacyjny Sióstr Franciszkanek Rycerstwa Niepokalanej – zgromadzenia założonego przez św. Maksymiliana Kolbego.

Stowarzyszenie Rycerstwo Niepokalanej (Militia Immaculatae – MI) założył 16 października 1917 r. w Rzymie św. Maksymilian Maria Kolbe. Jego istotą i podstawowym warunkiem jest osobiste oddanie się Niepokalanej. Ma ono cel apostolski – pogłębienie świadomego i odpowiedzialnego życia chrześcijańskiego, nawrócenie i uświęcenie wszystkich pod opieką i za pośrednictwem Niepokalanej. Rycerstwo Niepokalanej, przybierając różne formy działalności, liczy obecnie ok. 3 mln członków.

Warszawa: modlitwa międzyreligijna w 78. rocznicę sowieckiej agresji na Polskę

ndz., 17/09/2017 - 20:18

Apel pamięci oraz modlitwa międzyreligijna przed Pomnikiem „Poległym i Pomordowanym na Wschodzie” w Warszawie zakończyły obchody 78. rocznicy agresji sowieckiej na Polskę. „Razem cierpieli, razem się modlili, przywracali nadzieję i razem umierali. Dlatego stoimy dziś w tym szczególnym miejscu, w szczególnym dniu, by razem odmówić modlitwę, której nas nauczył Jezus Chrystus” – mówił przewodniczący modlitwie biskup polowy Józef Guzdek.

W uroczystości na skwerze Matki Sybiraczki wzięli udział przedstawiciele rządu i Kancelarii Prezydenta RP, parlamentarzyści, rodziny zamordowanych i poległych na Wschodzie, przedstawiciele organizacji kombatanckich, weterani II wojny światowej i konspiracji niepodległościowej oraz służby mundurowe. Obecna była też prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Modlitwie międzyreligijnej w intencji pomordowanych na Wschodzie przewodniczył biskup polowy Józef Guzdek. Uczestniczyli w niej także bp płk Mirosław Wola – Naczelny Kapelan Ewangelickiego Duszpasterstwa Wojskowego, ks. płk rezerwy Michał Dudicz z Prawosławnego Ordynariatu WP, a także rabin Joshua Ellis oraz imam Mezar Sharif z Centrum Kultury Islamu w Warszawie.

„Po 17 września 1939 roku milkły organy, kościoły były wygaszone, mniej było płomiennych kazań i przemówień. Była szeptana cicha modlitwa, a duchowni wyznań chrześcijańskich towarzyszyli swoim wiernym, udając się razem z nim na poniewierkę, na Sybir” – powiedział na wstępie bp Guzdek.

„Razem cierpieli, razem się modlili, przywracali nadzieję i razem umierali. Dlatego stoimy dziś, w tym szczególnym miejscu, w szczególnym dniu – tu, by razem odmówić modlitwę, której nas nauczył Jezus Chrystus: myśląc, prosząc, wspominając wszystkich pomordowanych, poległych daleko na Wschodzie” – zaznaczył biskup polowy.

Listy do uczestników uroczystości skierowali prezydent Andrzej Duda i premier Beata Szydło.

Prezydent zwrócił uwagę, że każdy z krzyży współtworzących pomnik na stołecznym skwerze Matki Sybiraczki upamiętnia tysiące obywateli Rzeczypospolitej deportowanych do łagrów i miejsc osiedlenia.

„W lodach Syberii, stepach Kazachstanu i innych miejscach kaźni wielu z nich spoczęło na zawsze, pochowanych przez towarzyszy niedoli w płytkich mogiłach, po których ślad szybko się zatarł. Ale prawda o ich tragicznym losie wciąż trwa w naszej pamięci i jestem przekonany, że będzie trwać zawsze, bo my, potomni, mamy obowiązek ją pielęgnować i przekazywać następnym pokoleniom – podkreślił prezydent Duda.

Premier podkreśliła, że uroczystości przy Pomniku „Poległym i Pomordowanym na Wschodzie” to uczczenie bohaterstwa żołnierzy polskiego września 1939 r. oraz męczeństwo tych, których udziałem stała się golgota Wschodu: masowe wywózki i deportacje oraz represje.

„Szukamy słów, które mogą wyrazić cierpienie setek tysięcy Polaków skazanych na śmierć i nieludzkie warunki życia. Dziś także na nowo podejmujemy zobowiązanie, że niepodległa Rzeczpospolita nigdy nie zapomni o ofiarach zbrodniczych totalitaryzmów i będzie je godnie upamiętniać” – napisała Beata Szydło.

Minister obrony narodowej Antoni Macierewicz stwierdził, że gdyby nie zadany Polsce 17 września cios ze strony sowieckiej, losy całej wojny potoczyłyby się inaczej. Uznał, że gdyby nie pakt Ribbentrop-Mołotow, nie byłoby nie tylko straszliwych zniszczeń Warszawy i innych miast Polski, ruin Europy, niemieckich obozów koncentracyjnych i sowieckich łagrów, „ale też nie byłoby tej zbrodni, która po dzień dzisiejszy jest symbolem II wojny światowej – nie byłoby Holokaustu”.

Uroczystości pod Pomnikiem „Poległym i Pomordowanym na Wschodzie” były częścią obchodów 78. rocznicy agresji sowieckiej na Polskę. 17 września 1939 r., łamiąc polsko-sowiecki pakt o nieagresji, Armia Czerwona wkroczyła na teren Rzeczypospolitej Polskiej, realizując tym samym ustalenia zawarte w tajnym protokole paktu Ribbentrop-Mołotow.

Po agresji Związku Radzieckiego do niewoli trafiło około 250 tys. polskich żołnierzy. Sowieci mordowali jeńców, a ludność cywilną deportowali w głąb ZSRR. Według różnych szacunków wywieziono od 550 tys. do 1,5 mln Polaków, w tym całe rodziny.

Spośród 18 tys. polskich oficerów, którzy dostali się do niewoli, 15 tys. wywieziono do obozów w Kozielsku, Ostaszkowie i Starobielsku. Na mocy dekretu Stalina, w 1940 r. zostali oni rozstrzelani przez NKWD, a ich ciała pochowano w masowych grobach w Katyniu, Miednoje, Charkowie i Bykowni. Związek Radziecki przez ponad pół wieku przekonywał światową opinię publiczną, że zbrodni katyńskiej dopuścili się Niemcy.

Bp Nitkiewicz: nie bójmy się być dobrzy dla tych, którzy zawinili wobec nas

ndz., 17/09/2017 - 19:54
Nie bójmy się być dobrzy dla tych, którzy zawinili wobec nas – apelował bp Krzysztof Nitkiewicz do uczestników zakończonych dziś XX Spotkań Młodych Diecezji Sandomierskiej. Przez trzy dni ponad 2 tys. młodych uczestniczyło w Nowej Dębie i Hucie Komorowskiej w spotkaniach formacyjnych, koncertach ewangelizacyjnych i wspólnej zabawie.

Mszy św. podsumowującej XX Spotkania Młodych Diecezji Sandomierskiej przewodniczył bp Krzysztof Nitkiewicz. Koncelebrowali ją kapłani, którzy przybyli z młodzieżą, jak również miejscowi duszpasterze.

We wspólnej modlitwie wraz z młodymi uczestniczyli samorządowcy, przedstawiciele władz miasta, harcerze oraz wielu wolontariuszy, którzy pomagali w organizacji całej imprezy.

Bp Krzysztof Nitkiewicz mówił w kazaniu o pięknie życia we wspólnocie z innymi, a także o związanych z tym trudnościach. Zauważył, że nie uniknęli ich nawet apostołowie.

Przypominając Chrystusowe wezwanie do przebaczenia, które jest gwarancją harmonii w Kościele i w społeczeństwie biskup podkreślił, że chodzi tutaj o przebaczenie z całego serca i bez żadnych ograniczeń.

– Można powiedzieć, że synonimem słowa „przebaczać” jest słowo „kochać”, przebaczam równa się kocham. Bez miłości przebaczenie pozostaje formułką, którą określają czasami wyroki sądu, z nakazem jej opublikowania w środkach masowego przekazu. Takie przebaczenie niczego nie zmienia na lepsze. Skonfliktowane osoby myślą o sobie tak samo negatywnie, jak wcześniej, a może i gorzej. Tymczasem przebaczenie powinno prowadzić do tego, że od tej chwili jesteśmy znowu razem – mówił kaznodzieja.

Na zakończenie Mszy św. bp Krzysztof Nitkiewicz przekazał ikonę Chrystusa Nauczyciela delegacji władz miejskich i młodzieży z Zawichostu, gdzie odbędą się przyszłoroczne XXI Spotkania Młodych Diecezji Sandomierskiej.

Zakończonym jubileuszowym XX Spotkaniom Młodych Diecezji Sandomierskiej przyświecało hasło: „Wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny”.

Przez trzy dni ponad 2 tys. młodych znalazło gościnę u rodzin w kilku parafiach dekanatu nowodębskiego.
Młodzi ludzie po modlitwach, spotkaniach formacyjnych, a także po wspólnej zabawie, śpiewach i tańcach, wyjechali do domów, uduchowieni modlitwami, zadowoleni i wzbogaceni o świadectwa swoich rówieśników.

– Po raz trzeci uczestniczę w tych spotkaniach. Jest to dla mnie bardzo ważny czas, w którym mogę wraz z moimi rówieśnikami dać świadectwo bycia autentycznym chrześcijaninem. Z serca dziękujemy rodzinom, które nas gościły i czuliśmy się tutaj jak w domu – powiedział Karol z Tarnobrzega.

Dla Karoliny ze Stalowej Woli spotkania bardzo wiele jej dały, były momentem, w którym mogła posłuchać świadectwa swoich rówieśników, ale także momentem osobistej modlitwy, w której mogła powierzyć Bogu to, co mamy w sercu.

– Bardzo wzruszył mnie moment modlitwy za bliźniego. Mogłam poczuć jak inna osoba, która stała obok mnie, której nawet nie znałam, obejmuje mnie swoją modlitwą – podkreślała Karolina.

Ks. Marian Bolesta, diecezjalny duszpasterz dzieci i młodzieży podkreślał, że młodzi od 20 lat spotykają się, by wspólnie modlić się, doświadczać bycia we wspólnocie i cieszyć się sobą nawzajem.

– Jak możemy zobaczyć młodzi chcą przyjeżdżać na takie spotkania, chcą być razem, bo we wspólnocie czują się mocni i doświadczają Bożej miłości. Te spotkania to także czas ewangelizacji, czas, w którym Bóg rzuca swoje ziarno, swoje Słowo, aby ono w czasie przynosiło owoc. Już dziś zapraszamy za rok do Zawichostu – podsumował ks. Marian Bolesta.

Pierwsze spotkanie młodych odbyło się w 1998 r. w Stalowej Woli. Przez kilka lat spotkania były organizowane na Świętym Krzyżu. Począwszy od 2010 r. diecezjalne spotkania młodych wprost nawiązują do Światowych Dni Młodzieży i odbywają się w kolejnych miastach diecezji sandomierskiej.

Rektor sanktuarium w Fatimie: orędzie jest wciąż aktualne

ndz., 17/09/2017 - 19:42
Jestem przekonany, że orędzie fatimskie jest dziś bardziej aktualne, niż 100 lat temu – przekonuje w rozmowie z KAI ks. dr Carlos Cabecinhas, rektor sanktuarium Matki Bożej Różańcowej w Fatimie, który uczestniczył w Międzynarodowym Kongresie Mariologiczno-Maryjnym nt. “Fatima w Bożym planie zbawienia” w Zakopanem.

Dorota Abdelmoula (KAI): Księże Rektorze, cztery miesiące temu papież Franciszek mówił w Fatimie, że przybywa tam, jako pielgrzym nadziei. Kim są pozostali pielgrzymi, odwiedzający to miejsce w trwającym roku jubileuszowym?

Ks. dr Carlos Cabecinhas: Papież był wyjątkowym pielgrzymem, ale oprócz niego do Fatimy przyjeżdżają bardzo licznie pielgrzymi z Europy i całego świata. W trwającym roku jubileuszowym Fatima stała się “ołtarzem świata”, wokół którego gromadzą się pielgrzymi ze wszystkich kontynentów. Szczególnie chciałbym podkreślić obecność pielgrzymów z Azji, skąd dotąd przybywało mniej wiernych, a obecnie liczba zaczęła znacznie rosnąć. Przyjeżdżają tu by przedstawiać swoje intencje, często: o pokój w swoich krajach i rodzinach.

Czytaj także: Papież Franciszek w Fatimie 12 – 13 maja 2017 [relacja]

Wśród odwiedzających Fatimę jest bardzo wiele osób z Polski – już we wrześniu ubiegłego roku najliczniejszą grupą pielgrzymów spoza Portugalii byli właśnie Polacy – nie tylko wśród grup, ale też wśród osób, które przyjeżdżają indywidualnie. Ta różnorodność pielgrzymów i przedstawianych przez nich intencji stanowi bogactwo Fatimy.

Według szacunków, w czasie roku jubileuszowym do Fatimy przybędzie ok. 8 mln pielgrzymów. Czy to świadectwo rosnącej na świecie pobożności maryjnej?

– Każdego roku w uroczystościach w Fatimie uczestniczy ponad 5,5 mln osób – a wszystkich odwiedzających jest znacznie więcej. W tym roku spodziewamy się, że będą jeszcze liczniejsi. Tym niemniej jest dla nas oczywiste, że przede wszystkim wzrasta nie liczba pielgrzymów, ale nabożeństwo do Matki Bożej. Pielgrzymi nie przybywają tu ze względu na jubileusz, ale na nabożeństwo do Matki Bożej Fatimskiej, które wciąż rośnie – o czym świadczą choćby coraz liczniejsze sanktuaria maryjne na świecie. Najwięcej jest ich obecnie w Brazylii, choć nowe wciąż powstają też m.in. w Polsce.

Naszym celem nie jest przyciąganie pielgrzymów do sanktuarium fatimskiego, ale do orędzia Maryi, które z tego miejsca płynie. I pomaganie im, by żyli tym orędziem.

A na czym polega jego aktualność dziś, w 2017 r. w kontekście wyzwań Europy i świata?

– Jestem przekonany, że orędzie fatimskie jest dziś bardziej aktualne, niż 100 lat temu. Podam dwa przykłady. Po pierwsze: potrzeba pokoju. 100 lat temu świat stał w obliczu I wojny światowej. Dziś dzieje się to, co papież Franciszek nazywa “III wojną światową w kawałkach” – więc temat pokoju jest bardzo aktualny. Orędzie fatimskie mówi o pokoju, o sile modlitwy o pokój. Benedykt XVI mówił, że Fatima pokazuje, że modlitwa jest potężniejsza od wojsk.

Drugim aspektem jest podkreślenie w fatimskim orędziu tego, że Bóg powinien się znajdować w centrum naszego codziennego życia. W czasach objawień, mieliśmy polityków, którzy walczyli z Bogiem i próbowali oddalić Go od świata. Dziś jest inaczej: Boga się ukrywa, promując taki styl życia, jakby Go nie było. Wobec tego orędzie fatimskie wzywające do postawienia Boga w centrum życia jest całkowicie aktualne.

Czytaj także: Tysiące próśb o modlitwę w Fatimie

Ono zachęca nas m.in. do codziennej modlitwy różańcem – to prośba najczęściej powtarzana przez Maryję podczas objawień, kiedy mówi ona, że ta modlitwa może ocalić pokój na świecie. Kolejnym wezwaniem i zarazem wyzwaniem fatimskim, jest bycie wrażliwym na potrzeby innych osób. Takiej postawy uczy m.in. przykład świętych Franciszka i Hiacynty, których proste życie jest przewodnikiem po orędziu z Fatimy.

Czy tegoroczna kanonizacja inspiruje pielgrzymów do lektury tego, co przekazała dzieciom Maryja?

– Tak, i sprawiła, że Fatima stała się jeszcze bardziej popularna. To było naprawdę wyczekiwane wydarzenie. W sanktuarium od dawna znajdują się groby dzieci, przy których modlili się wierni – choć niezbyt licznie. Od dnia kanonizacji 13 maja nie ma chwili, żeby w tym miejscu nie było tłumu pielgrzymów.

Czytaj także: Święte dzieci – Franciszek i Hiacynta Marto

Franciszek i Hiacynta, to wyjątkowi święci, którzy otworzyli w historii Kościoła nowy rozdział, jako pierwsze dzieci, które zostały kanonizowane w tak młodym wieku, nie będąc męczennikami. Ich proste życie pokazuje, że świętość jest blisko każdego z nas, że nie jest niedostępna – dla mnie to najważniejsze przesłanie tej kanonizacji.

Czy możemy spodziewać się wkrótce także beatyfikacji trzeciej wizjonerki – siostry Łucji?

– 13 lutego zakończył się etap diecezjalny procesu beatyfikacyjnego i dokumenty zostały przekazane do watykańskiej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. To proces długi i złożony, ze względu na ogrom materiałów. Samych listów, napisanych przez s. Łucję, zebraliśmy 11 tys. To mnóstwo stron, których przeanalizowaniem i skomentowaniem zajęło się dwóch teologów. Fundamentalne wydaje się powszechne przekonanie o świętości s. Łucji: z całego świata napływają pytania o jej kanonizację. Trzeba jednak powoli wykonać wszystkie kroki. Osobiście, liczę na szczęśliwe zakończenie.

Wspominał Ksiądz o Brazylii. To jedno z miejsc, gdzie w tym roku również trwa maryjny jubileusz – w Aparecidzie. Podobne rocznice obchodzimy też m.in. w polskich sanktuariach: gietrzwałdzkim i jasnogórskim. Możemy powiedzieć, że w Kościele trwa kolejny rok maryjny?

– W tym roku jest tyle uroczystości związanych z Matką Bożą, że uzasadniłoby to ogłoszenie w Kościele kolejnego roku maryjnego. Jednak był on obchodzony ostatnio w 1985 r., potem był także Rok Różańca Świętego – więc nie ogłoszono kolejnego. Ale rzeczywiście, liczba wydarzeń i znaczących dat, także poza Fatimą, pokazują, że na świecie trwa rok Matki Bożej.

Także w tym roku papież Franciszek zachęcił ludzi młodych, by do Światowych Dni Młodzieży i Synodu Biskupów przygotowywali się, naśladując Maryję. Czy także w Fatimie mogą oni znaleźć inspirację?

– Pod koniec ubiegłego tygodnia mieliśmy w Fatimie narodową pielgrzymkę młodzieży, w której oprócz Portugalczyków wzięli też udział ich rówieśnicy z innych krajów. Razem poznawali orędzie, które jest wyzwaniem dla młodzieży: postawienie Boga w centrum. Młodzi ludzie są radykalni i radośni w swojej wierze. A orędzie fatimskie mówi im: właśnie tacy bądźcie!

Czytaj także: Fatima chronologicznie

Tak naprawdę młodzi są obecni w Fatimie od początku, nawet wówczas, kiedy sanktuarium nie jest na nich ukierunkowane. To znaczy, że zaproszenie, by Boga postawić w centrum ma dla nich znaczenie, że słyszą zaproszenie, by dać się prowadzić Maryi, że tu szukają odpowiedzi na swoje wątpliwości i pragnienia. Czujemy się w obowiązku pomóc znaleźć im odpowiedzi.

Obecnie przygotowujemy w sanktuarium głęboką odnowę naszego krajowego duszpasterstwa młodzieży. A kiedy coś dzieje się w Fatimie, inspiruje też inne kraje. Ta odnowa ma pomóc w synodzie i podkreślić jakie przesłanie dla młodych płyną z orędzia fatimskiego.

Zatem rok jubileuszowy daje konkretne inspiracje na przyszłość?

– Tak, od początku przygotowań traktowaliśmy jubileusz jako punkt wyjścia, a nie punkt dojścia. Dlatego przygotowaliśmy też program post-jubileuszowy, którego pierwszym etapem będzie dziękczynienie za łaski otrzymane w tym roku.

Nie oznacza to, że w najbliższych latach nie będziemy świętować kolejnych stuleci. To m.in. 100. rocznice śmierci Franciszka, Hiacynty, budowy małej kaplicy, przybycia statuy fatimskiej – to wszystko w najbliższych trzech latach. Zatem nie chcemy, aby wszystko, co teraz się wydarzyło – zostało zatrzymane. Zamierzamy kontynuować prowadzone inicjatywy i przypominać o aktualności przesłania, właśnie poprzez te mniejsze jubileusze. To pomoże nam odkryć drogi dalszego rozwoju duszpasterstwa, rozprzestrzeniania orędzia i prowadzenia sanktuarium.

To też kontynuacja doświadczeń z lat ubiegłych – w referacie podczas sympozjum mówił Ksiądz, że nie sposób oddzielić orędzie fatimskie od orędzia o Miłosierdziu Bożym, rozważanego w Kościele w ubiegłym roku.

– Z pewnością. Miłosierdzie, to słowo klucz, które pozwala odczytać sens fatimskiego przesłania. Mówiąc o Fatimie, musimy mówić o miłosierdziu. Nie ma innej drogi, bo Fatima, to opowieść o Bożym Miłosierdziu, które daje się poznać przez ręce Maryi. Także w przyszłości chcemy mówić o tym jak, poprzez Fatimę, Bóg wsłuchuje się w nasze pragnienia, potrzeby i wychodzi im naprzeciw.

Zobacz także: Serwis specjalny przygotowany z okazji 100-lecia objawień Matki Bożej w Fatimie

A jak będzie wyglądało zamknięcie jubileuszowych obchodów, które nastąpi jesienią?

– Odbędzie się ono w dwóch etapach. 12 i 13 października odbędą się duże uroczystości, połączone z festiwalem. Przygotowaliśmy m.in. video mapping na fasadzie bazyliki, który przypomni aktualność orędzia. Zaplanowaliśmy wielki koncert, z udziałem m.in. kompozytora Jamesa McMillana i portugalskich kompozytorów, którzy przygotują zupełnie nowe dzieło – pamiątkę po jubileuszu. Modlitwie pielgrzymów będzie przewodniczył lokalny biskup, gospodarz miejsca, który na ogół tego nie robi, zapraszając w to miejsce innych kardynałów i biskupów.

Następnie, 27 listopada odbędzie się oficjalne zamknięcie roku jubileuszowego, którego dokona biskup, jako papieski delegat.

Dziękuję za rozmowę.

Ks. dr Carlos Cabecinhas, rektor sanktuarium Matki Bożej Różańcowej w Fatimie uczestniczył w Międzynarodowym Kongresie Mariologiczno-Maryjnym w Zakopanem nt. “Fatima w Bożym planie zbawienia”, zorganizowanym przez zakopiańskie sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej, Komisję Maryjną KEP, Zespół KEP ds. Sanktuariów i Polskie Towarzystwo Mariologiczne. Patronatem honorowym objęły to wydarzenie Konferencja Episkopatu Polski oraz Międzynarodowa Papieska Akademia Maryjna.

Katowice: Dzień Wspólnoty Dzieci Maryi

ndz., 17/09/2017 - 19:10
Bp Marek Szkudło przewodniczył Eucharystii w intencji ruchu Dzieci Maryi, który miał swój powakacyjny Dzień Wspólnoty w katowickiej katedrze.

– Pan Jezus bardzo lubił matematykę – mówił bp Marek Szkudło w homilii. – Na pewno pamiętacie jakie liczby wymienił Pan Jezus w Ewangelii – dodał. – „Siedem” i „siedemdziesiąt siedem” odpowiedziała jedna z dziewczynek uczestniczących w Eucharystii. – W ten sposób Pan Jezus chciał powiedzieć, że zawsze mamy przebaczać, bo „siedem” w Piśmie św. znaczy „wszystko”, „pełnia” – tłumaczył pomocniczy biskup katowicki uczestnikom liturgii.

– Widzicie jak doskonale Pan Jezus znał tabliczkę mnożenia? – zażartował bp Szkudło. Odnosząc się do przeczytanej przypowieści o talentach mówił do Dzieci Maryi: – 10 tysięcy talentów złota… wiecie ile to jest? – zapytał. – Talent był miarą ciężaru złota i wynosił około 34 kg. Kiedy pomnożymy, wychodzi 340 ton złota. Coś niewyobrażalnego – wytłumaczył.

Hierarcha zastanawiał się dalej nad tym, jak to możliwe, że ktoś, „komu tak wielki dług darowano, nie potrafił darować swojemu dłużnikowi?”. – Niestety: zamknął się w sobie, we własnych możliwościach. To dlatego nie był w stanie darować długu drugiemu człowiekowi, przebaczyć, kochać innych i dla nich żyć – mówił dalej.

Homilię zakończył śpiewając ze zgromadzonymi w katedrze dziećmi i młodzieżą piosenkę Arki Noego „Taki duży, taki mały” z refrenem: „tabliczka mnożenia, uczy przebaczenia; przebacz bliźniemu jego przewinienia”.

Dzień Wspólnoty Dzieci Maryi w tym roku został zorganizowany w katowickiej katedrze po raz 39. W tym roku zgromadził około 1,5 tys. dzieci i młodzieży. Ruch Dzieci Maryi został założony w archidiecezji katowickiej w 1978 roku z woli ks. bp Herberta Bednorza. Moderowanie ruchu zostało powierzone ks. Janowi Morcinkowi, który w dalszym ciągu pełni tę funkcję.

Abp Jędraszewski: są dziś dwie formy walki z krzyżem – jego banalizacja i przemilczenie

ndz., 17/09/2017 - 15:54
Można zapytać, co się proponuje w imię tej pustki, która musiałaby zaistnieć w kulturze Europy, jeżeli pozwolimy na usunięcie krzyża, który jest symbolem miłości i miłosierdzia? – mówił abp Marek Jędraszewski podczas sumy pontyfikalnej odprawionej dziś z okazji trwającego odpustu ku czci Podwyższenia Krzyża Świętego w opactwie cystersów w Krakowie – Mogile. Hierarcha powiedział, że istnieją dzisiaj dwie formy walki z krzyżem: jego banalizacja i przemilczenie.

Abp Marek Jędraszewski przewodniczył 17 września centralnej uroczystości odpustowej w opactwie oo. cystersów w Krakowie – Mogile, które jest najstarszym i najsłynniejszym w Polsce ośrodkiem kultu Pana Jezusa Ukrzyżowanego.

W homilii abp Marek Jędraszewski powiedział, że aby zrozumieć czym krzyż w swym przesłaniu był, jest i będzie, trzeba wyniknąć w to co pisał św. Paweł w „Liście do Filipian”.

– Bóg umiłował świat, bo mu na tym świecie zależy. Nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, aby świat został przez Niego zbawiony. Dlatego, że Chrystus zgodził się na to ostateczne i bezmierne wyniszczenie i poniżenie, dostąpił wywyższenia, które nie było już tylko wywyższeniem na krzyżu i poprzez krzyż, ponad innych ludzi znajdujących się wtedy na szczycie Golgoty – wyjaśnił metropolita krakowski.

Jego zdaniem to, co wydarzyło się na Golgocie pokazuje jak wielkie znaczenie dla dziejów zbawienia, dla odkupienia każdego człowieka, ma krzyż Chrystusa. – Krzyż, który dotychczas był przerażająco okrutną obietnicą, stał się znakiem miłości bezkresnej, bezmiernej Boga Ojca do nas, a jednocześnie narzędziem, które dla nas wszystkich stało się zbawienie – podkreślił metropolita krakowski.

Zdaniem arcybiskupa, pojednanie ludzi z Bogiem i Boga z ludźmi mogło się dokonać tylko przez krew Chrystusa. Według niego dzięki temu krzyż stał się pojednaniem między dwoma światami, będącymi dotąd dla siebie wrogimi: światem pogańskim i światem żydowskim.

– Prawda o krzyżu musi być potwierdzona poprzez osobiste życie, inaczej pozostaje głupstwem i skandalem. Ale jeśli jest potwierdzona staje się dla wszystkich, którzy tę prawdę usłyszą, przejawem mocy i mądrości Bożej – wyjaśnił hierarcha.

– O ludzkie względy ubiegają się Ci, którzy chcą uniknąć prześladowania z powodu krzyża Chrystusowego, bo jest jakieś szczególne ”albo albo”. Albo przypodobać się światu i upodabniać się do świata, albo związać się z krzyżem Chrystusowym i w nim widzieć jedynie nadzieję na wieczność – kontynuował abp Jędraszewski. – Dzieje Kościoła pokazują jak wiele ludzi nie chciało upodobnić się do świata, jak nie chcieli uniknąć prześladowania i wiedzieli, że wierność Chrystusowi domaga się tego, co Pan Jezus wielokrotnie mówił do swoich uczniów: „Kto chce mnie naśladować niech weźmie swój krzyż na każdy dzień” – tłumaczył metropolita krakowski.

Jak dodał, w nieodległych czasach pojawili się imperatorzy, dwóch przerażających w swych treściach i realizacji ideologii totalitarnych. – Byli przedstawiani jako dobroczyńcy ludzkości, jeden jako ten, który miał zapewnić przestrzeń życiową dla rasy panów, a drugi, który miał budować świetlane jutro. Domagali się dla siebie absolutnego posłuszeństwa i uległości a potencjalnych przeciwników chcieli złamać terrorem, terrorem jakiego świat jeszcze dotychczas nie widział – zwrócił uwagę arcybiskup. – Masowe rozstrzeliwania, komory gazowe, obozy koncentracyjne i łagry. I walczono programowo z krzyżem. System nazistowski zamiast krzyża umieścił swastykę, którą można odczytać jako krzyż z połamanymi ramionami. A drugi system bolszewicki w miejscu krzyża stawiał czerwona gwiazdę – mówił.

Abp Jędraszewski powiedział w trakcie homilii, że to mieszkańcy Nowej Huty przede wszystkim znają z własnego doświadczenia i z własnej pamięci rodzinnej „jak wielkie było tutaj zmaganie o prawdę krzyża”.

– I jak w miejsce krzyża chciano uwielbiać jednego z największych zbrodniarzy w dziejach ludzkości. I jak walczono tutaj o krzyż razem z młodym biskupem pomocniczym, krakowskim, Karolem Wojtyłą. A potem o kościół, właśnie po to, aby nie pozwolić wydrzeć sobie z własnych serc i sumień prawdy o krzyżu – podkreślił hierarcha.

– To czasy nie aż tak odległe. A dzisiaj, przynajmniej w naszej strefie kulturowej, robi się wszystko aby o krzyżu zapomnieć, o jego wymowie i o jego przesłaniu. Czyni się to najpierw przez banalizację krzyża – tłumaczył metropolita krakowski. W jego ocenie są dwie formy walki z krzyżem: jego banalizacja i przemilczenie.

Mówiąc o banalizacji krzyża, abp Jędraszewski wyjaśniał, że ten proceder trwa w wielu miejscach świata i odnosi się do bardzo wielu ludzi, dalekich od wiary, dalekich od rozumienia czym naprawdę jest w swym przesłaniu krzyż.

– Druga to przemilczenie, czyli próba usunięcia krzyża z przestrzeni publicznej naszego kraju i naszego kręgu kulturowego, mimo że ten krzyż jest – podkreślił arcybiskup.

Odnosząc się do tego hierarcha przypomniał film, który kilka lat temu zamówiło Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP, który miał pokazywać prawdę o polskiej kulturze, a rozpoczął się od widoku Giewontu, na którym nie było krzyża. Dodał też, że kilka dni temu internauci zauważyli, że w Google, gdzie są trójwymiarowe modele świątyń, nie widać na nich krzyży.

Hierarcha mówił także o oddanym niedawno w Brukseli Domu Europejskiej Historii. Jak podkreślił jest to miejsce „nie europejskiej historii tylko złej pamięci o Europie”, ponieważ na wystawie nie ma postaci Jana Pawła II, który przywrócił Europie jedność i przyczynił się do obalenia komunizmu.

– Można siebie zapytać co jest, co się proponuje w imię tej pustki, która musiałaby zaistnieć w naszych sercach, w kulturze Europy, jeżeli pozwolimy na usunięcie krzyża? Krzyża, który jest symbolem miłości i miłosierdzia. Jeżeli usunie się krzyż jako znak miłości, pozostaje obojętność na los własny i drugiego człowieka. A gdzie jest obojętność tam zaczyna się przemoc. Jeśli usunie się krzyż jako znak miłosierdzia i przebaczenia to pozostaje jedynie tolerancja jako zgoda i przyzwolenie na wszelkie zło – przestrzegał hierarcha.

– Ale przecież krzyż jest znakiem miłości Boga do każdej i każdego z nas. A przecież krzyż jest ciągłym wołaniem o miłość między ludźmi, o pojednanie, przebaczenie i zgodę. To dlatego do tego sanktuarium od tylu wieków zdąża tylu, tylu pielgrzymów szukających w krzyżu siły i mocy, i mądrości Bożej – zwrócił uwagę abp Jędraszewski.

Odpust w Mogile rozpoczął się 14 września. W dni powszednie odprawiane są w bazylice Msze św. i nabożeństwa, podczas których przybywający licznie pielgrzymi czczą autentyczne relikwie Krzyża Świętego, przechowywane w tym miejscu. Odpust zakończy się 21 września.

Sanktuarium Krzyża Świętego w Krakowie – Mogile jest najstarszym i najsłynniejszym w Polsce ośrodkiem kultu Pana Jezusa Ukrzyżowanego. Cysterskie opactwo powstało w XIII wieku. W nim znajdują się autentyczne relikwie Krzyża Świętego, które wierni czczą przez ucałowanie, głównie w czasie nabożeństw wielkopostnych, pierwszopiątkowych czuwań oraz odpustu.

Sanktuarium w Mogile było częstym miejscem modlitwy bp. Karola Wojtyły. Z kolei jako papież w czasie swojej pierwszej podróży do Ojczyzny, właśnie w Mogile w 1979 r. w wygłoszonej homilii po raz pierwszy w nauczaniu papieskim użył wyrażenia „nowa ewangelizacja”.

Jasna Góra: ludzie pracy o wolnych niedzielach i sprawiedliwości społecznej

ndz., 17/09/2017 - 15:34
Z udziałem ok. 25 tys. osób na Jasnej Górze odbyła się 35. Pielgrzymka Ludzi Pracy. Uczestnicy spotkania apelowali o wolne niedziele, jeszcze większe dostrzeżenie przez rządzących roli rodziny i szacunek instytucji europejskich dla polskiego prawa pracy. Przewodniczący NSZZ „Solidarność” Piotr Duda zaapelował o wolne od pracy niedziele „dla Boga i rodziny”. Zauważył, że w dzisiejszej pielgrzymce nie ma wielu kobiet zatrudnionych w handlu, bo z powodu zawodowych obowiązków nie mogą w niej uczestniczyć.

Przewodniczący Solidarności podkreślił, że dopełnieniem programu 500 plus jest w tym kontekście dbałość o rodzinę, bo „niedziela jest dla Boga i rodziny”.

Do uczestników i organizatorów 35. Pielgrzymki Ludzi Pracy specjalny list wystosował Prezydent RP Andrzej Duda. Podkreślił w nim, że ideały „Solidarności”, które stały się fundamentem wolnej Polski, są niezmiennie aktualne i inspirujące. – Jest wymowne, że na czele postulatów sierpniowych z 1980 r., które stały się już światowym dziedzictwem, znalazły się żądania dotyczące wolności, prawdy ludzkiej, godności, a dopiero na dalszych miejscach sprawy bytowe i materialne. Solidarność zawsze walczyła nie tylko o chleb, który jest w ludzkim życiu bardzo ważny, ale również o ludzką podmiotowość, o wartości fundamentalne w życiu jednostek i narodów – przypomniał prezydent

Andrzej Duda podkreślił, że nie da się stworzyć silnej gospodarki i sprawiedliwego ładu społecznego bez uwzględnienia głosu świata pracy a o sprawach podstawowych dla polskich pracowników nie powinien decydować sam tylko rynek, bo „muszą być one troską państwa, przedmiotem dialogu społecznego i dalekowzrocznego kompromisu, który będzie łączyć potrzeby i interesy wielu stron”.

Prezydent Duda zachęcił też w liście uczestników pielgrzymki do uczestnictwa w debacie w sprawie zmian w Konstytucji RP.

Uczestnicy pielgrzymki zaapelowali o szacunek instytucji europejskich dla polskiego prawa pracy. Jak podkreślali związkowcy, zróżnicowanie wieku emerytalnego w Polsce w zależności od płci nie jest dyskryminacją, ale przywilejem polskich kobiet.

Leszek Troć, emerytowany stoczniowiec wczoraj uczestniczył w proteście Solidarności przed siedzibą Komisji Europejskiej w Warszawie, dziś – jak czyni to od wielu lat – przyjechał na jasnogórską pielgrzymkę. Związkowcy sprzeciwiają się – jak mówi – ingerencji Komisji w polską reformę emerytalną. – Staramy się, aby od 60 lat kobiety przechodziły na emeryturę. Oczywiście, jeżeli chcą czy mają dobre stanowiska, niech pracują nawet, daj im Boże do stu lat, ale na miły Bóg niech nam tu nikt nie mówi 60 czy 65 lat. My tu decydujemy jako Polacy – wyjaśnia Troć.

Polska reforma emerytalna wchodzi w życie w październiku. Za jej sprawą mężczyźni będą mogli przejść na emeryturę w wieku 65-ciu lat, a kobiety – pięć lat wcześniej. To powrót do stanu sprzed 2012 r. Wtedy rząd wprowadził reformę, zgodnie z którą wiek emerytalny miał być stopniowo podnoszony do 67. roku życia, niezależnie od płci.

Do dawania świadectwa wiary w środowiskach pracy zachęcił w homilii biskup Roman Pindel, ordynariusz diecezji bielsko-żywieckiej, podczas Mszy świętej sprawowanej na rozpoczęcie pielgrzymki w sobotę, 16 września. Zaznaczył, ze największą wartość ma świadectwo wiary w miejscach, gdzie spędzamy najwięcej czasu, czyli w domu i miejscu pracy. Biskup Roman Pindel dodał, że wiarę przekazują rodzice, którzy wraz ze swymi dziećmi się modlą i uczestniczą w niedzielnej Mszy świętej.

Mszy św. na jasnogórskim Szczytem przewodniczył abp Józef Kupny, krajowy duszpasterz ludzi pracy. W kazaniu bp Roman Pindel w nawiązaniu do hasła pielgrzymki „Matka sprawiedliwości społecznej nauczycielką miłosierdzia” przypomniał, że programem czynienia miłosierdzia jest Ewangelia. „Kiedy Maryja w Kanie wypowiada słowa: uczyńcie wszystko cokolwiek Syn mój powie, pozostawia nam orędzie ważne na wszystkie czasy, orędzie podstawowe dla każdego kto uwierzył w Jezusa” – mówił.

Wspólną modlitwę przez wstawiennictwo Królowej Polski za Ojczyznę, o godność człowieka pracy i prawa pracownicze zainicjował bł. ks. Jerzy Popiełuszko. W maju 1982 roku, poprowadził na Jasnej Górze Drogę Krzyżową dla robotników Huty Warszawa. W roku następnym na pielgrzymce świata pracy było już 4 tys. robotników. Idea ks. Jerzego przerodziła się w coroczną ogólnopolską Pielgrzymkę Ludzi Pracy. Po jego śmierci ruch pielgrzymkowy jeszcze bardziej się spotęgował.

Pielgrzymki wrześniowe stawały się głównym wydarzeniem, podczas którego ludzie pracy, zwłaszcza skupieni pod sztandarami „Solidarności” mieli jedyną okazję by zamanifestować swą jedność. Nigdy jednak pielgrzymki Ludzi Pracy nie traciły charakteru religijnego.

Dziś spotkania osób, skupionych głównie pod sztandarami „Solidarności”, są także dziękczynieniem za niezłomnego kapelana robotników i prośbą o jego kanonizację.

Zdaniem Marka Bogusza, przewodniczącego Zarządu Regionu Podbeskidzie pielgrzymki na Jasną Górę niezmiennie przynoszą umocnienie wiary i umocnienie w dążeniach do lepszego życia w myśl zasady ks. Jerzego: „Zło dobrem zwyciężaj”.

W pielgrzymkach zawsze uczestniczy rodzina ks. Jerzego. Alfreda Popiełuszko, żona brata błogosławionego księdza podkreśla, że kult kapłana jest bardzo żywy, a jego wstawiennictwo skuteczne. „Nie możemy wypraszać tego co nam się podoba, tylko to, co Bóg nam ofiaruje. Modlimy się o patronat dla Ojczyzny a nawet Europy, bo na cały świat poszły jego relikwie, wszędzie o nim pamiętają. Śmierć męczeńska nie poszła na marne” – powiedziała.

„Jesteśmy to winni księdzu Jerzemu, żeby żyć według tych wartości, za które on oddał życie” – podkreślił Witold Dorbiński, górnik z Lubina. Dodał, że ks. Popiełuszko za cenę niesienia prawdy przypłacił własnym życiem, a ludzie pracy są mu winni to, żeby o tej prawdzie mówić.

Kazimierz Nowak, górnik-emeryt z Zagłębia Miedziowego przyznał, że przyjeżdża na jasnogórskie pielgrzymki, bo „tego nauczył mnie mój umiłowany kapłan bł. ks. Jerzy”.

Pielgrzymi dziękowali za posługę niedawno zmarłego krajowego duszpasterza ludzi pracy śp. bp. Kazimierza Ryczana z Kielc. Przewodniczący „Solidarności” zaprosił uczestników pielgrzymki na wtorkowe uroczystości pogrzebowe. W modlitwie pamiętano także o niedawno zmarłym Głównym Inspektorze Pracy Romanie Giedrojciu.

Organizatorem tegorocznej 35. Pielgrzymki Ludzi Pracy na Jasną Górę była NSZZ „Solidarność” Regionu Podbeskidzie.

Przemyśl upamiętnił 78. rocznicę napaści Związku Sowieckiego na Polskę

ndz., 17/09/2017 - 14:51
W Przemyślu odbyły się uroczystości upamiętniające 78. rocznicę napaści Związku Sowieckiego na Polskę. Rozpoczęła je Msza św. w kościele ojców karmelitów bosych. Przewodniczył jej i kazanie wygłosił ks. ppłk Marcin Kwiatkowski. – Budujmy przyszłość tak, aby już nigdy nie trzeba było upamiętniać śmierci niewinnie mordowanych – mówił w kazaniu.

W Mszy św. uczestniczyli przedstawiciele władz parlamentarnych i samorządowych, służb mundurowych oraz liczne poczty sztandarowe.

W kazaniu kapelan przemyskiego garnizonu podkreślił, że każdy ma prawo do swojej indywidualnej pamięci i każdy naród prezentuje własną narrację o tamtym czasie, ale nie można pomijać historycznych faktów.

Przypomniał, że ci, którzy przeżyli sowiecką okupację, zsyłki i więzienia oraz ich krewni zrzeszeni m.in. w Rodzinach Katyńskich, po zakończeniu wojny nadal musieli walczyć o zachowanie pamięci. Ale dzięki ich heroizmowi udało się tę pamięć zachować, mimo że wielu musiało zapłacić cenę pokazowych procesów, prześladowania, więzień oraz zsyłek do przymusowej pracy w kopalniach węgla i uranu, a wielu poniosło śmierć.

– Dlaczego po upływie 78 lat od wybuchu II wojny światowej znów powracamy do wspomnień z przeszłości? Czy nie czas o tym zapomnieć? – pytał w kazaniu ks. Kwiatkowski. – Jedni radzą, że trzeba z żywymi iść naprzód, inni tłumaczą, ze nie wskrzesimy umarłych, ani nie wymażemy cierpień ocalałych. Pośród argumentów przemawiających za tym, aby nie zapomnieć o wydarzeniach II wojny światowej jest potrzeba przypominania światu, że ze złem nie należy paktować. Polska nie paktowała z Hitlerem, Polacy nie paktowali także ze Stalinem – kontynuował kaznodzieja.

Ks. Kwiatkowski zaznaczył, że najważniejszym miejscem kształtowania sumień i godnego zachowania jest rodzinny dom. – To tam czynem i przykładem powinno uczyć się miłości ojczyzny. Musimy uczyć młode pokolenie, aby nigdy nie paktowało ze złem, lecz by pozostało wierne najwyższym wartościom wypisanym na żołnierskich sztandarach: „Bóg, Honor, Ojczyzna” – mówił.

Przywołując odczytany fragment ewangelii o konieczności przebaczenia, kaznodzieja podkreślił, że trzeba przebaczać, ale nigdy nie wolno zapomnieć, bo jak mówił Winston Churchill „zapomnieć przeszłość, oznacza zgodzić się z jej powrotem”.

– Zabiegajmy o świat, który nigdy nie będzie podważał fundamentalnych wartości, budujmy przyszłość tak, aby już nigdy nie trzeba było upamiętniać śmierci niewinnie mordowanych. Od wojny, obozów zagłady i śmierci niewinnych zachowaj nas Panie – mówił ks. Kwiatkowski.

Po Mszy św. dalsza część uroczystości miała miejsce w strugach deszczu przy pomniku poświęconym Zesłańcom Sybiru i Ofiarom Katynia. Tam modlitwę za ofiary odmówili kapelani: rzymskokatolicki ks. Marcin Kwiatkowski i prawosławny ks. Jerzy Mokrauz.

Agresja Związku Sowieckiego na Polskę rozpoczęła się o świcie 17 września 1939 r. Była ona konsekwencją paktu Ribbentrop – Mołotow zawartego między Niemcami i ZSRR. Był to ostateczny cios, który przyczynił się do przegranej Polski w czasie kampanii wrześniowej i tzw. IV rozbioru Polski.

Papieski Uniwersytet Świętego Krzyża w Rzymie

ndz., 17/09/2017 - 14:41
Papieski Uniwersytet Świętego Krzyża w Rzymie (PUSC) to najmłodsza uczelnia, której przysługuje zaszczytny tytuł uniwersytetu papieskiego nadany przez św. Jana Pawła II w 1998 r. Uczelnia powstała z pragnienia świętego Josemarii Escrivy de Balaguera, założyciela Opus Dei. Jego plan zrealizował bł. Álvaro del Portillo, zakładając wszechnicę w 1984 r. Jej prowadzenie Stolica Apostolska powierzyła prałaturze Opus Dei, która czerpała z wzorców Uniwersytetu Nawarry w Pampelunie, prowadzonego także przez prałaturę.

Papieski Uniwersytet Świętego Krzyża kształci studentów w myśl idei św. Jana Pawła II. Papież podkreślał wielokrotnie potrzebę wysokiego poziomu kształcenia kapłanów, tak aby byli przygotowani do nowych wyzwań ewangelizacyjnych trzeciego tysiąclecia. Podobny zamysł miał św. Josemaria Escriva. Założyciel Opus Dei pragnął, aby w Rzymie powstało centrum nauk kościelnych, które dbałoby o harmonię intelektualną i duchową studentów. To życzenie zostało spełnione przez jego następcę bł. Álvaro del Portillo, który poprosił Stolicę Apostolską o stworzenie pożądanego centrum. Św. Jan Paweł II przychylił się do tej prośby, powołując 9 stycznia 1985 r., w rocznicę urodzin św. Josemarii, Centro Accademico Romano della Santa Croce. 5 lat później, 9 stycznia 1990 r., ze względu na znaczny rozwój uczelni, Kongregacja Wychowania Katolickiego, erygowała Ateneum z wydziałami teologii i filozofii, a wkrótce potem, prawa kanonicznego. 15 lipca 1998 r. Papież Jan Paweł II przyznał uczelni tytuł uniwersytetu papieskiego.

Rzymski Uniwersytet składa się obecnie z czterech wydziałów: teologii, prawa kanonicznego, filozofii, komunikacji społecznej oraz Instytutu Nauk Religijnych. Poszczególne wydziały mogą nadawać stopnie bakałarza, licencjata i doktora. Uniwersytet ma jedną z najbogatszych bibliotek, która posiada 185 tys. pozycji książkowych. Na uczelni pracuje 186 profesorów. W ubiegłym roku akademickim 2015/2016 na uniwersytecie zarejestrowanych było 1430 studentów pochodzących z 76 krajów z całego świata. Największą grupę stanowili Europejczycy – 522 osoby, w tym 18 z Polski, a następnie studenci z: Ameryki Południowej – 163, Ameryki Północnej – 150, Afryki – 123, Azji – 118, Ameryki Środkowej – 32 i Oceanii – 8.

Od chwili rozpoczęcia działalności akademickiej, papieską uczelnię ukończyło ponad 150 studentów z Polski. Niemal wszyscy absolwenci wrócili po studiach do kraju by służyć Kościołowi w Polsce. Uniwersytet Santa Croce w Rzymie ukończyli: bp Artur Miziński sekretarz generalny Episkopatu Polski, bp Grzegorz Kaszak, ordynariusz diecezji sosnowieckiej, bp Wiesław Lechowicz, biskup pomocniczy diecezji tarnowskiej. Do grona absolwentów zaliczają się także m.in.: ks. Paweł Rytel-Adrianik, rzecznik prasowy KEP, ks. Janusz Królikowski, dziekan tarnowskiej Sekcji Wydziału Teologicznego oraz zmarły niedawno ks. Stanisław Warzeszak, profesor Papieskiego Wydziału Teologicznego w Warszawie.

Studiowanie w Wiecznym Mieście ułatwiają przyznawane przez różne fundacje stypendia naukowe, m.in. CARF w Hiszpani, Pontifical University of the Holy Cross Foundation w USA. Na terenie Polski fundusze na kształcenie księży zbiera Fundacja Rzymskiego Centrum Akademickiego FURCA założona w 2014 r. przez osoby świeckie. Są wśród nich przedsiębiorcy, lekarze, prawnicy, dziennikarze. Stypendium przyznawane jest zwykle na 2 lata licencjatu z możliwością przedłużenia na 2 lata doktoratu. Stypendium wynosi ok. 10 tysięcy euro rocznie na jednego księdza i obejmuje zakwaterowanie, wyżywienie oraz wszelkie opłaty uniwersyteckie. Księża studiujący w Rzymie mieszkają w konwiktach dla rzymskich studentów.

Wspieranie studentów Uniwersytetu Santa Croce nie deprecjonuje rodzimych uczelni. Dla każdego kapłana studia w Rzymie to szczególny czas. Z jednej strony mają szanse na wysoki poziom nauczania, z drugiej strony, używając określenia Jana Pawła II, mogą uczyć się Rzymu, to znaczy powszechności Kościoła oraz miłości do Ojca Świętego – sentire cum Ecclesia. Nabyte doświadczenia pozwalają księżom skuteczniej realizować zadania duszpasterskie, ale także pracować w instytucjach kościelnych, pełnić funkcję wykładowcy czy wychowawcy seminaryjnego.

Hymn na wizytę papieża w Chile – hitem w Internecie

ndz., 17/09/2017 - 14:27
Oficjalny hymn, skomponowany z okazji wizyty papieża Franciszka w Chile, stał się hitem w Internecie. Już wkrótce po ukazaniu się w tym tygodniu pieśń „Mi paz les doy” (Pokój mój daję wam) odsłuchało na Youtubie sto tysięcy osób.

Papież Franciszek złoży wizytę w Chile w dniach 15-18 stycznia 2018. Wykonawcą hymnu na cześć Ojca Świętego jest 39-letni chilijski piosenkarz pop Domingo Jonhy Vega Urzua, występujący na scenach jako Americo. Należy on do najpopularniejszych artystów w tym kraju.