Informacje Katolickiej Agencji Informacyjnej

Subskrybuje zawartość
Portal Katolickiej Agencji Informacyjnej
Zaktualizowano: 2 godziny 30 min. temu

Kard. Dziwisz obchodził 57. rocznicę święceń kapłańskich

wt., 23/06/2020 - 12:41
Miłość Chrystusa, głęboka i osobista przyjaźń z Nim jest warunkiem wszelkiej owocnej służby w Kościele – mówił kard. Stanisław Dziwisz, który przewodniczył w katedrze na Wawelu Mszy św. w 57. rocznicę święceń kapłańskich. Przyjął je z rąk bp. Karola Wojtyły 23 czerwca 1963 r.

Msza św. sprawowana była według formularza liturgicznego ze wspomnienia św. Jana Pawła II, który udzielił święceń klerykom z rocznika 1963. – Dziś trudno nam sobie wyobrazić piękniejszy projekt życia – mówił w homilii kard. Dziwisz.

– Zostaliśmy wybrani bez żadnych naszych zasług. Staliśmy się narzędziami w Chrystusowej misji zbawienia świata. I to przede wszystkim my zostaliśmy obdarowani, obdarzeni zaufaniem i dopuszczeni do przyjaźni z Chrystusem. To On w nas i przez nas działał – dodał.

Jak podkreślał, Jezus nie chciał mieć najemników, ale przyjaciół. – Na tym samym zależało Mu i nadal zależy podczas całej naszej kapłańskiej służby w różnych miejscach i wspólnotach, na różnych urzędach. Miłość Chrystusa, głęboka i osobista przyjaźń z Nim jest warunkiem wszelkiej owocnej służby w Kościele – mówił.

Wieloletni sekretarz osobisty św. Jana Pawła II podkreślał, że wielkim przywilejem życia księży wyświęconych przez krakowskiego biskupa pomocniczego Karola Wojtyłę była więź z nim.

– Mogliśmy go poznać jako młodego biskupa pomocniczego i naszego profesora. To on 23 czerwca 1963 roku jako biskup i wikariusz kapitulny nałożył na nasze głowy swoje ręce i wypowiedział słowo modlitwy, przez które spłynęła na nas moc Ducha Świętego i zostaliśmy kapłanami. Pod kierunkiem arcybiskupa i kardynała Karola Wojtyły pełniliśmy przez kilkanaście lat naszą posługę w archidiecezji, posyłani przez niego do wspólnot parafialnych lub przyjmując inne zadania – przypominał. Wspomniał lata pontyfikatu Jana Pawła II, którego „z dumą i radością” nazywali „Piotrem naszych czasów”. Jak stwierdził, jest on teraz z pewnością „bliskim orędownikiem naszych spraw u Boga”.

kościół Kard. Scola: dość bezczelnych ataków ludzi Kościoła na papieża

Nawiązując do obchodzonej w tym roku 100. rocznicy urodzin św. Jana Pawła II, kard. Dziwisz podkreślał, że jubileusz ten miał uświadomić, ile zawdzięcza papieżowi Polakowi Kościół, Polska i świat, dla którego był duchowym przewodnikiem i autorytetem.

– Zawdzięczamy mu odnowę Kościoła w duchu Soboru Watykańskiego II i wprowadzenie nas w trzecie tysiąclecie wiary chrześcijańskiej. Zawdzięczamy mu ogromne bogactwo nauczania, z którego możemy czerpać światło, by stawiać czoło nowym wyzwaniom w zmieniającym się na naszych oczach świecie – mówił hierarcha. – Zawdzięczamy to, że pokazał wszystkim drogę do świętości przez umiłowanie nade wszystko Boga i podjęcie służby człowiekowi – dodał.

Na koniec kard. Dziwisz wezwał do modlitwy o nowe powołania kapłańskie. Modlił się także za wszystkich dotkniętych przez epidemię oraz za tych, którzy się nimi opiekują i spieszą z pomocą.

Wśród księży, którym 23 czerwca 1963 roku w katedrze na Wawelu udzielił święceń bp Karol Wojtyła, są, oprócz kard. Stanisława Dziwisza i biskupów Jana Zająca i Tadeusza Rakoczego, byli m.in. nieżyjący już proboszcz wawelski ks. Janusz Bielański oraz rektor UPJPII i kanclerz krakowskiej kurii ks. Jan Maciej Dyduch.

Fot. Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej

Władze Chin oficjalnie uznały “podziemnego” biskupa

wt., 23/06/2020 - 11:44
W katedrze św. Józefa w Fengxiangu w środkowochińskiej prowincji Shaanxi odbył się ingres nowego biskupa miejscowej diecezji – Pietro Li Huiyuana. Kierował on tą diecezją już od 2017, ale jako biskup nieoficjalny, tzn. nieuznawany przez władze państwowe, podczas gdy Stolica Apostolska uważała go od 2015 za biskupa koadiutora. Obecnie natomiast również rząd prowincji uznał oficjalnie nominację zarówno biskupią, jak i na rządcę diecezji. Liczy ona ok. 20 tys. katolików, wśród których pracuje 50 kapłanów i ok. 200 sióstr zakonnych.

W uroczystości wzięło udział sześciu innych biskupów z diecezji położonych na terenie Shaanxi, natomiast ze względu na ograniczenia spowodowane koronawirusem, którego ogniska znajdują się m.in. w Pekinie i w stolicy tej prowincji – mieście Xi’an – w świątyni obecnych było jedynie 300 osób, zarówno wiernych, jak i przedstawicieli władz cywilnych.

“Wszystko odbyło się bardzo spokojnie i uroczyście” – powiedział włoskiej agencji misyjnej AsiaNews jeden z miejscowych katolików.

Biskup Li Huiyuan ma 55 lat i od 2015 był koadiutorem bp. Lucasa Li Jingfenga, zmarłego w 2017, który przez całe swoje życie nigdy nie zgodził się na przystąpienie do kontrolowanego przez rząd Patriotycznego Stowarzyszenia Katolików Chińskich (PSKCh).

Obecnie z chwilą oficjalnej instalacji dotychczasowego biskupa “podziemnego” również cała diecezja “podziemna” stała się Kościołem oficjalnym. Jednakże, w odróżnieniu od tego, co się wydarzyło w diecezjach w Fujianie, Zhejiangu, Henanie, Guangdongu, Heilongjiangu, których władze zachowują bardzo twardą linię wobec wspólnot nieoficjalnych, rząd prowincji Shaanxi szuka od dłuższego czasu pewnej harmonii z Kościołem. A zdaniem niektórych miejscowych księży owo wyjście “z podziemia na powierzchnię” nastąpiło “w spokoju” dzięki kilku czynnikom.

kościół Kard. Scola: dość bezczelnych ataków ludzi Kościoła na papieża

Po pierwsze bp Li Jingfeng już wcześniej przygotował ten proces, zgadzając się na uznanie państwowe tylko pod warunkiem niezrywania łączności z papieżem i z zagwarantowaniem wolności religijnej dla swoich wspólnot. Po drugie, władze Shaanxi, pragnąc załagodzić problem, udzieliły tych gwarancji nieżyjącemu już biskupowi i następnie jego następcy. Niedawno pojawił się problem z kościołem zniszczonym w Qianyangu, za co władze przeprosiły diecezjan, tłumacząc, że muszą stosować się do nowych regulacji dotyczących działalności religijnej. Przewidują one ścisłe normy bezpieczeństwa dla budynków sakralnych, które mogą być wznoszone wyłącznie w miejscach mało widocznych i ukrytych, podczas gdy wspomniany kościół znajdował się w samym centrum miasta. “Przepraszając” za zburzenie, władze obiecały przyznać pod budowę nową działkę, ale na przedmieściach. Po trzecie, jeszcze za życia bp. Jingfenga wszyscy kapłani z Fengxiangu zgodzili się na to przejście, podobnie jak pełna jedność w tej sprawie istnieje też ze wszystkimi pozostałymi diecezjami na terenie prowincji, co bardzo ułatwia stosunki z miejscowymi władzami.

Bp Li Huiyuan “jest człowiekiem wiary, uczciwym i szczerym, trochę lękliwym, ale bardzo szanowanym przez wszystkich” – mówią księża i świeccy diecezji. Potwierdza to jego jednogłośny wybór na kandydata na biskupa “oficjalnego” przez komitet diecezjalny. Wymaga tego “demokratyczna” procedura, narzucona przez władze Kościołowi oficjalnemu.

W tym roku wyświęconych będzie 126 neoprezbiterów

wt., 23/06/2020 - 11:19
W roku 2020 wyświęconych zostanie we Francji 126 nowych kapłanów, w tym 83 księży diecezjalnych – podała Konferencja Episkopatu Francji.

Najwięcej księży będzie wyświęconych w następujących diecezjach: Fréjus-Toulon (8), Paryż oraz Saint-Brieuc (po 6), Wersal i Avignon (po 5), La Rochelle i Bayonne (po 4), Nicea i Lyon (po 3).

W diecezji Saint-Brieuc, 5 z tych księży diecezjalnych należy do Stowarzyszenia Księży z Santiago, które zostało oficjalnie założone w 1966 roku, ale wywodzi się z grupy misjonarzy obecnych na Haiti od 1864 roku. Jest ona nadal obecna na Haiti, a także w Brazylii i Francji.

Wśród kapłanów wywodzących się ze wspólnot lub stowarzyszeń życia apostolskiego, którzy będą posługiwali w diecezji, 11 pochodzi ze Wspólnoty św. Marcina, 5 ze Wspólnoty Emmanuel, a 1 ze Zgromadzenia Eudystów.

kościół Kard. Scola: dość bezczelnych ataków ludzi Kościoła na papieża

Jeśli chodzi o 18 zakonów lub stowarzyszeń życia apostolskiego to 6 kapłanów zostanie wyświęconych dla Wspólnoty Chemin Neuf, 4 dla dwóch prowincji dominikanów, również 4 dla Wspólnoty Braci św. Jana i 3 dla Zgromadzenia Augustianów Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (asumpcjonistów).

Ponadto 5 kapłanów zostaje wyświęconych w instytutach celebrujących według nadzwyczajnej formy obrządku rzymskiego (tzw. trydenckiej): 3 w Instytucie Dobrego Pasterza i 2 w Bractwie Kapłańskim św. Piotra.

W 2018 roku całkowita liczba święceń była taka sama, rozłożona w następujący sposób: 78 księży diecezjalnych, 18 księży pochodzących ze wspólnoty niezakonnych i posługujących w diecezji, 30 kapłanów zakonnych.

Odwołano tegoroczne Wakacyjne Spotkanie Misjonarzy i Misjonarek w Warszawie

wt., 23/06/2020 - 09:41
Tegoroczne Wakacyjne Spotkanie Misjonarzy i Misjonarek w Warszawie zostało odwołane w związku z wybuchem pandemii koronawirusa. “Niestety, okoliczności zewnętrzne i ograniczenia komunikacyjne nie pozwalają na zorganizowanie naszego dorocznego spotkania. Mamy jednak nadzieję, że w przyszłym roku, zostaną stworzone warunki do tego, byśmy razem mogli się spotkać w czasie Waszych urlopów” – poinformował KAI sekretarz Komisji KEP ds. Misji i delegat ds. misjonarzy, werbista o. dr Kazimierz Szymczycha.

Organizowane co roku wakacyjne spotkanie w Centrum Formacji Misyjnej w Warszawie jest okazją do podzielenia się doświadczeniami w gronie polskich misjonarzy z różnych kontynentów. Zazwyczaj w kilkudniowym wydarzeniu uczestniczy ponad 100 osób reprezentujących różne misyjne “stany”: księża, siostry zakonne, misjonarze świeccy.

Jest to zarówno czas wspólnej modlitwy, jak też rozrywki: w kinie, teatrze czy przy grillu. “To bardzo ważne móc podczas spotkań prowadzonych w luźnej atmosferze wymienić doświadczenia i podzielić się swoimi przeżyciami. To są takie misyjne ‘białe noce'” – mówi KAI o. Szymczycha.

Uczestnicy wakacyjnych zlotów wykorzystują też pobyt w Ojczyźnie do wysłuchania konferencji na temat życia Kościoła czy sytuacji społecznej w Polsce, uczestniczą w szkoleniach prowadzonych przez funkcjonariuszy służb państwowych na temat zasad bezpieczeństwa na misjach itp. Organizowane są też każdorazowo spotkania z kolejnymi prezydentami.

kościół Kard. Scola: dość bezczelnych ataków ludzi Kościoła na papieża

“Misjonarze są ambasadorami polskości więc dobrze, że polskie państwo ich szanuje” – zaznacza werbista. Dodaje, że są kraje, w których jedynymi Polakami są właśnie misjonarze.

Wakacyjne spotkania służą też wspólnej modlitwie i celebracjom z okazji kolejnych rocznic pobytu na misjach, ślubów zakonnych czy kapłańskich.

Obecnie na misjach pracuje 1903 misjonarzy z Polski. Kapłani diecezjalni, osoby konsekrowane i wierni świeccy posługują w 98 krajach – w Afryce, Ameryce Południowej i Środkowej, Azji, w Oceanii i na Alasce.

Zbiórka na aplikację „Adoptuj Życie” w języku suahili

wt., 23/06/2020 - 09:31
Aplikacja Fundacji Małych Stópek “Adoptuj Życie”, która pełni rolę mobilnego asystenta duchowej adopcji dziecka poczętego, ukazała się w ciągu ostatnich 2 miesięcy w języku francuskim i włoskim. Szczecińska organizacja rozpoczęła właśnie zbiórkę na jej opracowanie w wersji suahili, a także wysłanie materiałów pro-life do Afryki.

Z pomysłem przetłumaczenia aplikacji do ks. Tomasza Kancelarczyka, prezesa Fundacji, zwrócił się ks. Krzysztof z Tanzanii. Jak zaznaczył kapłan, niektórym może się wydawać, że w Afryce taki program jest niepotrzebny, gdyż jej mieszkańcy nie posiadają telefonów.

Rzeczywiście w wioskach smartfonów jest niewiele, ale w miastach jest inaczej, a aborcji bardzo dużo, w której bardzo często umierają kobiety jej się poddające – wyjaśnił ks. Kancelarczyk. Dodał, że ks. Krzysztofowi zaproponowano także wysłanie odpowiednich materiałów pro-life, w tym modeli dziecka w 10. tygodniu od poczęcia, a także przygotowanie grafik, które zostaną wydrukowane już na miejscu.

bielsko-żywiecka „Ewangelizacja w Beskidach” w innej formie niż zwykle

Nie wiemy jeszcze jaki będzie koszt całej operacji, jednak rozpoczynamy zbiórkę na ten cel. Wszystkich ludzi dobrej woli zachęcam do wsparcia – zaapelował ks. Kancelarczyk. Każdy, kto chciałby wesprzeć akcję, może to uczynić przelewem na konto Fundacji o numerze 13 2030 0045 1110 0000 0231 0120 lub poprzez stronę www.dlazycia.info/darowizna

Bractwo Małych Stópek to nieformalna grupa osób, które łączy idea obrony wartości ludzkiego życia od samego poczęcia aż do naturalnej śmierci oraz godności jego przekazywania. Jego działania sformalizowało powołanie do życia 5 kwietnia 2012 r. Fundacji Małych Stópek.

„Ewangelizacja w Beskidach” w innej formie niż zwykle

wt., 23/06/2020 - 09:23
Inną niż zwykle formę będzie miała tegoroczna „Ewangelizacja w Beskidach” – największa tego typu akcja w diecezji bielsko-żywieckiej, która odbywa się w lipcu i sierpniu od ośmiu lat. W związku z sytuacją pandemii, organizatorzy nie ma wyznaczyli tym razem szczytów górskich do zdobycia, pozostawiając to osobistemu wyborowi każdego z uczestników wypraw beskidzkich.

„Przez cztery soboty lipca i pierwsze cztery soboty sierpnia każdy wybiera indywidualnie dowolną górę w Beskidach i ją zdobywa. W każdą sobotę o godz. 11.00 będzie transmitowana na Facebooku i YouTube Msza św. z Sanktuarium w Rychwałdzie” – poinformowali organizatorzy, zachęcając do wzięcia udziału w tej formie ewangelizacji.

Hasłem tegorocznej edycji są słowa „Z Janem Pawłem II zdobywamy szczyty”.

kościół Kard. Scola: dość bezczelnych ataków ludzi Kościoła na papieża

„Ewangelizacja w Beskidach” to inicjatywa, która narodziła się wśród wspólnot związanych z rychwałdzkim sanktuarium, ma być odpowiedzią na wezwanie Kościoła powszechnego do nowej ewangelizacji. Wspólnotami odpowiedzialnymi za projekt są m.in.: Francesco Team, Fraternia Franciszkańska i Krucjata Wyzwolenia Człowieka.

Od ośmiu lat podczas wakacyjnej akcji na kolejnych szczytach beskidzkich pojawiają się ludzie z różnych wspólnot z terenu diecezji bielsko-żywieckiej, archidiecezji katowickiej i krakowskiej.

Polska misjonarka pomaga zorganizować żywność dla ubogich rodzin w Limie

wt., 23/06/2020 - 09:18
Mimo że jest w Polsce, myślami i sercem ciągle jest Limie. Misjonarka Katarzyna Jawor z powodu pandemii nie może wrócić do Peru, ale chce pomóc swoim podopiecznym. Epidemia koronawirusa sprawiła, że ludziom doskwiera głód.

„Mieszkańcy kilkunastomilionowej stolicy kraju pozbawieni z dnia na dzień pracy walczą z głodem i bezsilnością. W Limie kumuluje się prawie 70% zakażonych całego kraju. Bez wątpienia głód staje się gorszy niż niewidzialny wirus. Bardzo potrzebują pomocy. Zdecydowana większość Limy to dzielnice ubogie, slumsy, a ich mieszkańcy żyją z dnia na dzień, wyłącznie z tego, co w ciągu dnia sprzedadzą na ulicy. Z powodu radykalnych restrykcji już ponad trzy miesiące nie mają pracy ani środków do życia. Dzięki pomocy z Polski, żywność dociera do ludzi najbardziej potrzebujących” – opowiada misjonarka, która jest w stałym kontakcie m.in. z siostrami urszulankami.

Konkretną pomocą w tej sytuacji są paczki żywnościowe. „Koszt takiej paczki z podstawową żywnością na ok. 3 dni to ok. 20-25 zł. Dla nas to nie jest duża kwota, a po drugiej stronie świata – w tym dramatycznym czasie pandemii – przeżycie kilku dni dla całej rodziny. Przygotowują je i rozdają niektóre parafie i wspólnoty zakonne oraz organizacje i urzędy. W sytuacji głodu i bezsilności ludzie właśnie u sióstr szukają wsparcia i proszą je o pomoc materialną, o chleb i leki” – dodaje misjonarka.

Katarzyna Jawor założyła zrzutkę i chciałaby zebrać 50 tys. zł. To koszt przygotowania ok. 2 tys. paczek. Jak zapewnia 100% zebranych środków zostanie przeznaczone wyłącznie na zakup żywności dla rodzin, które znalazły się w krytycznej sytuacji. „Część zostanie przekazana dwóm ośrodkom, które przygotują paczki żywnościowe i zajmą się przekazaniem ich najbardziej potrzebującym: ks. Omarowi w Lurin (południe Limy) i siostrom urszulankom w San Miguel (północ Limy). Przekażę je również osobom, z którymi dotychczas pracowałam, a które mieszkają w dzielnicach największego głodu i wspomagają głodujących w swoim otoczeniu, bo to jedyna możliwość dotarcia do nich z konkretną pomocą” – dodaje.

kościół Kard. Scola: dość bezczelnych ataków ludzi Kościoła na papieża

Katarzyna Jawor jest świecką misjonarką z archidiecezji krakowskiej. Od 2010 r. pracuje w Limie. „Każdego dnia dostaję z Peru wiadomości z prośbą o pomoc. Jestem związana z Peru i jego ubogimi mieszkańcami od wielu lat i bardzo boli mnie ich bezsilność, głód i strach. Będąc obecnie w Polsce, w ten konkretny sposób włączam się w pomoc dla moich podopiecznych i osób najbardziej potrzebujących w Peru, mając pewność, że jeśli przekażemy zebrane środki tym dwóm ośrodkom, na pewno dotrą one w ręce potrzebujących” – opowiada.

Aby jak najszybciej zebrać kwotę i przekazać pieniądze do Peru, misjonarka stworzyła na Facebooku stronę Peru– pomoc dla Peru. Można tam wylicytować m.in. przedmioty z Peru.

LINK do zrzutki.

Przenieśmy Dzień Mamy i Taty na wolny od pracy

wt., 23/06/2020 - 08:53
23 czerwca obchodzimy dzień Taty. To wyjątkowa okazja by przypomnieć sobie ich znaczenie w naszym życiu i podziękować za każde dobro płynące w relacji z tatą.

Chciałbym również złożyć wszystkim ojcom życzenia. Jesteście niezastąpioną wartością i dobrem dla waszych dzieci, rodzin i społeczeństwa. Nie traćcie wiary w Waszą misję i traktujcie ją, jako najważniejszą karierę w swoim męskim życiu!

Zdanie z klasycznej już dziś piosenki zespołu dziecięcego Arka Noego: mama to nie jest to samo, co tata, przypomina o podstawowej prawdzie, że na rodzicielstwo składają się dwie równie ważne wartości: macierzyństwo i ojcostwo. Dziecko potrzebuje mamy i taty, aby wychowywać się w atmosferze miłości, czerpać od obojga rodziców wzorce płci oraz uczyć się odnoszenia wzajemnego mężczyzny i kobiety. Czego dziecko potrzebuje konkretnie od taty? Inicjatywa Tato.Net, gromadząca tysiące ojców z Polski i Europy, na podstawie badań amerykańskich i polskich wskazuje na kluczowe cechy charakteryzujące efektywnych ojców. Należą do nich:

  • świadome i aktywne zaangażowanie w bycie tatą;
  • coraz lepsze poznawanie własnych dzieci;
  • stałość charakteru ojca i wierność podjętym zobowiązaniom;
  • zapewnianie bezpieczeństwa i troska o codzienne potrzeby rodziny;
  • szacunek i miłość dla żony – matki swoich dzieci;
  • aktywne słuchanie dziecka i dobra z nim komunikacja;
  • dbałość o rozwój duchowy i moralny dzieci.

Pomysł, by świętować Dzień Ojca, zrodził się z wdzięczności córki wychowywanej przez ojca samotnie wychowującego 6 dzieci, którego żona zmarła. Pomysłodawczyni, Sonory Smart Dodd, zainspirowana wprowadzonym w 1907 r. Dniem Matki zaproponowała podobne święto dla uczczenia ojców.

opinie Jak powinien głosować katolik?

Dzięki wysiłkom Sonory, pierwsze obchody odbyły się już trzy lata po pierwszym Dniu Matki, 19 czerwca 1910 roku w miasteczku Spokane w stanie Waszyngton i miało charakter jedynie lokalny. Upłynęło 62 lata, zanim nabrało znaczenia krajowego.

W Polsce Dzień Ojca obchodzony jest od 1965 roku, ale jego znaczenie z każdym rokiem wydaje się rosnąć wraz ze świadomością, że ojciec to nie mama bis, ale pełnowartościowy rodzic, niezastąpiony dla swoich dzieci.

Dziś ojcostwo i macierzyństwo warto i trzeba świętować. Za inicjatywą Tato. Net niezwykle aktywnie działającą na rzecz odpowiedzialnego ojcostwa, chciałbym poprzeć pomysł przeniesienie obu świat z dni powszednich, na dni wolne od pracy – na niedziele. Świętowane tych dni w dniu wolnym od pracy umożliwi bardzo wielu osobiste spotkania z rodzicami, co często w dniu pracy nie jest możliwe. Wówczas życzenia składane są listownie i najczęściej telefonicznie. Jednak znaczenie obu świąt jest tak duże, że warto się spotkać osobiście z mamą czy tatą i w spędzić w gronie najbliższych nieco czasu.

Pomysł nie jest wielce oryginalny gdyż Dzień Matki w 78 krajach świata jest obchodzony w 2 niedzielę maja, a Dzień Ojca np. w Wielkiej Brytanii, USA i Kanadzie obchodzony jest w 3 niedzielę czerwca.

Może się wydawać niektórym, że to mało znacząca zmiana. Tych chciałbym przekonywać, że możliwość upowszechnienia osobistych spotkań z rodzicami z okazji ich święta będzie wzmacniać więzi rodzinne, stworzy lepsze warunki do wyrażenia wdzięczności za rodzicielski trud i miłość. Ta zmiana nic nie kosztuje w sensie materialnym, ale da wielki zysk w relacjach rodziców z ich dziećmi.

Papież senior Benedykt XVI w rodzinnej Bawarii – podsumowanie wizyty

wt., 23/06/2020 - 05:00
Benedykt XVI odwiedził w dniach 18-22 czerwca rodzinną Bawarię. Głównym celem prywatnej wizyty było spotkanie w Ratyzbonie z chorym 96-letnim bratem ks. Georgiem Ratzingerem, byłym wieloletnim dyrygentem chóru katedralnego – Regensburger Domspatzen. Papież senior po raz pierwszy opuścił Watykan od czasu swojej rezygnacji z pełnienia posługi Piotrowej w 2013 r.

Ostatnia wizyta byłego metropolity Monachium i Fryzyngi w jego rodzinnej Bawarii miała miejsce przed 14 laty. Nikt nie liczył się z tym, że papież Ratzinger jeszcze kiedyś wyjedzie z Ogrodów Watykańskich, gdzie zamieszkał po ustąpieniu z papieskiego urzędu. Od dawna nie jest tajemnicą jego coraz większa słabość fizyczna i to, że wiele czasu przebywa na wózku inwalidzkim. To także dodało „sensacyjności” tej podróży.

Specjalny samolot z Benedyktem XVI na pokładzie wylądował na lotnisku w Monachium 18 czerwca około 11.45. Papieża seniora powitał ordynariusz Ratyzbony bp Rudolf Voderholzer. Zanim Benedykt XVI wsiadł z nim do samochodu, pobłogosławił dwutygodniowe dziecko, Konstantina. Z lotniska odjechał do domu swego brata w Ratyzbonie.

Papieżowi seniorowi w podróży towarzyszyli: jego osobisty sekretarz abp Georg Gänswein, lekarz, pielęgniarz, jedna z członkiń instytutu świeckiego Memores Domini, które prowadzą dom Benedykta XVI w Watykanie oraz zastępca komendanta żandarmerii watykańskiej.

„Z wielką radością i szacunkiem witamy papieża seniora Benedykta XVI w Niemczech. Cieszymy się, że papież, który przez kilka lat był członkiem naszej konferencji biskupów, przybył do swojej ojczyzny, choć okoliczności są smutne” – powiedział przewodniczący Konferencji Episkopatu Niemiec bp Georg Bätzing. Życzył papieżowi seniorowi „dobrego pobytu w Niemczech i niezbędnego spokoju, aby osobiście zaopiekować się swoim bratem”. Zapewnił, że w modlitwie towarzyszy pobytowi papieża seniora”.

Na dni pobytu w Ratyzbonie Benedykt XVI zatrzymał się w tamtejszym seminarium duchownym. Dwa razy dziennie: rano oraz po południu, eskortowany przez policję jechał na kilka godzin do swego brata na Lutzengasse. Obaj chcieli spędzić razem jak najwięcej czasu, także na modlitwie i wspólnej Eucharystii, którą sprawowali wspólnie każdego dnia. „Ks. Georg był przytomny, rozmowy z nim ograniczone, ale najbardziej liczyła się po prostu obecność razem”, zwróciła uwagę niemiecka agencja katolicka KNA, powołując się na informacje z diecezji. Jak podkreślono, „to był eliksir życia dla nich obu”.

Diecezja ratyzbońska poinformowała, że „pierwszego ranka w swojej ojczyźnie na papieża w seminarium czekało prawdziwe bawarskie śniadanie. Były też precle, z których ucieszył się również towarzyszący Benedyktowi XVI arcybiskup Georg Gänswein”. Obydwaj bracia Ratzingerowie zjedli strudel jabłkowy – popularne ciasto w Bawarii i Austrii.

W sobotę 20 czerwca po południu Benedykt XVI odwiedził w pobliżu Ratyzbony grobowiec rodzinny na cmentarzu w Ziegetsdorf, gdzie spoczywają jego rodzice i siostra. Ojciec Benedykta – Josef zmarł w 1959 r., jego matka Maria w 1963 r., zaś starsza siostra, również Maria, która nigdy nie wyszła za mąż i prowadziła jego dom aż do swej śmierci – w 1991 r. Potem udał się do swojego dawnego domu w Pentling, w którym mieszkał jako „profesor Ratzinger” w latach 1970-1977. Ostatni raz Benedykt XVI odwiedził ten dom podczas swojej podróży duszpasterskiej do Bawarii w 2006 r.

Episkopat Rzecznik KEP po wystąpieniu Emilewicz: kościół to nie miejsce na uprawianie polityki

W sobotę papieża seniora odwiedził także nuncjusz apostolski w Niemczech abp Nikola Eterović. W niedzielę rano w katedrze w Ratyzbonie wyznał, że „to zaszczyt ponownie powitać papieża-seniora w Niemczech, nawet w tej trudnej sytuacji rodzinnej”. Zaznaczył, że Benedykt XVI „czuje się dobrze tutaj w Ratyzbonie”. Abp Eterović podziękował bp. Voderholzerowi, jego współpracownikom, katolikom w tym pięknym mieście, ale także wszystkim mieszkańcom za szacunek i przyjaźń, troskę, aby papież senior poczuł się jak w domu w tym mieście i w Bawarii. „Wszyscy trwamy w więzi jedności jako członkowie Kościoła katolickiego. To duża rodzina na całym świecie”, stwierdził nuncjusz apostolski w Niemczech.

W poniedziałek rano Benedykt XVI przed odlotem do Rzymu pożegnał się ze swoim bratem i około południa udał się na monachijskie lotnisko. Tam po krótkim pożegnaniu z biskupem Ratyzbony oraz premierem Bawarii Markusem Söderem papież senior odleciał do Rzymu.

Podczas wizyty spekulowano, że Benedykt XVI mógłby na stałe przeprowadzić się do Ratyzbony, co autor obszernej biografii Josepha Ratzingera, Peter Seewald nazwał „czystym nonsensem”. W wypowiedzi dla „Passauer Neue Presse” zaznaczył, że spekulacje te są pozbawione wszelkich podstaw. „Z jednej strony, Joseph Ratzinger od dziesięcioleci mieszka w Rzymie, który stał się jego nowym domem. Z drugiej strony, ma tam swoją siedzibę jako papież senior. Rzym jest centrum Kościoła i chce tam być ze swoją modlitwą, jak to obiecał w dniu swojej rezygnacji z kontynuowania posługi Piotrowej”, zaznaczył Seewald.

Z kolei rzecznik diecezji ratyzbońskiej Clemens Neck zapewnił, że „nigdy nie było to tematem”, a w grę wchodziła „jedynie kilkudniowa, może nawet dwutygodniowa wizyta”.

Decyzja o wyjeździe Benedykta XVI do Ratyzbony została podjęta w trybie nagłym, w związku z pogorszeniem się w ostatnich dniach stanu zdrowia ks. Georga Ratzingera, który jednak pozostaje w swoim domu. Papież senior chciał być blisko swego brata, z którym przez całe życie był serdecznie związany. Obydwaj bracia zawsze chcieli razem spędzić emeryturę. Plany te zostały jednak udaremnione przez wybór kard. Ratzingera na Stolicę Piotrową w 2005 roku.

Bracia Ratzingerowie – starszy Georg i młodszy Joseph – razem przyjęli święcenia kapłańskie 29 czerwca 1951 r. we Fryzyndze. Ks. Georg był długoletnim dyrygentem chóru katedralnego w Ratyzbonie. Wspólnie z bratem – teologiem, a następnie kardynałem spędzali wakacje. Gdy Joseph został papieżem, Georg wielokrotnie odwiedzał go w Watykanie, także po rezygnacji Benedykta XVI z urzędu papieskiego w 2013 r.

Bp Śmigiel: każda deklaracja niewiary to porażka Kościoła

wt., 23/06/2020 - 04:00
Każda deklaracja niewiary jest porażką wspólnoty Kościoła – powiedział KAI bp Wiesław Śmigiel, komentując badania CBOS, wedle których 8 proc. Polaków deklaruje się jako niewierzący. Najwłaściwszą odpowiedzią Kościoła jest nowa ewangelizacja, która skierowana jest do osób, które utraciły zmysł wiary – ocenił przewodniczący Komitetu KEP ds. Dialogu z Niewierzącymi.

Dodał, że przybliżanie Kościoła osobom, które utraciły z nim więź oraz czynienie z Kościoła gościnnego domu jest procesem, który ciągle trwa i się nie zakończy. Dlatego, jak tłumaczy, Kościół w Polsce nigdy nie będzie mógł powiedzieć, że zrobił wszystko, co było w jego mocy. “Trzeba też zrobić miejsce Bogu i Jego łasce” – stwierdził duchowny.

Bp Śmigiel zwrócił uwagę, że już wcześniejsze polskie badania wskazywały na przyrost osób deklarujących się jako niewierzące oraz, że w innych krajach europejskich już dawno doszło do jasnej polaryzacji religijnej. Podkreślił jednocześnie, że nadzieją napawa wciąż wysoki wskaźnik deklaracji wiary [ponad 90 proc. Polaków, z czego 8 proc. określa się jako głęboko wierzący – przyp. KAI].

“Sekularyzacji nie unikniemy, bo są to prądy ogólnoświatowe, które się przetaczają przez glob. Natomiast musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy aby te prądy nie poczyniły spustoszenia” – ocenia biskup toruński. Jego zdaniem niezwykle ważne jest, by przybywało ludzi związanych z Kościołem, praktykujących, czujących z nim więź i odpowiedzialnych za całą wspólnotę. “To jest bowiem żywy Kościół; Kościół, który może ewangelizować w tym świecie” – zaznaczył bp Śmigiel.

Duchowny przyznał, że wzrost liczby osób deklarujących się jako niewierzące niepokoi biskupów. Tym bardziej, że za statystykami stoją konkretni ludzie. “Każdy, kto zdeklarował się jako niewierzący, znalazł jednak argumenty, żeby tak się zdeklarować. A my, którzy jesteśmy w Kościele, nie zdołaliśmy go przekonać, odpowiedzieć mu czy doprowadzić go do spotkania z Chrystusem – ocenił ordynariusz toruński. – Widzimy to więc w kategoriach porażki ale jednocześnie zdajemy sobie sprawę, że to są pewne prądy, które występują w całej Europie i my przed nimi nie uciekniemy” – dodał.

Przewodniczący Komitetu KEP ds. Dialogu z Niewierzącymi zapewnił, że biskupi doskonale widzą, co dzieje się w diecezjach i parafiach i starają się znaleźć najlepsze formy docierania do ludzi spoza Kościoła. “To nie jest takie proste. Gdyby była jakaś uniwersalna i stuprocentowo ‘skuteczna’ metoda ewangelizacji, to zastosowalibyśmy ją i my i wszystkie kraje, które mają większe doświadczenie od nas w relacjach z niewierzącymi” – zaznacza bp Śmigiel. – Wydaje mi się, że jedyną metoda jest po postu ewangelizacja, nowa ewangelizacja, , która skierowana jest do osób, które utraciły zmysł wiary” – stwierdził duchowny.

Pytany o inicjatywy Kościoła na rzecz spotkania i dyskusji z osobami niewierzącymi bp Śmigiel powiedział, że takie próby są podejmowane, m.in. w Toruniu. Miasto, które ma wielowiekowe tradycje w tym względzie, obecnie organizuje tzw. Colloquia Torunensia. To inicjatywa przygotowywana przez diecezję we współpracy z prezydentem Torunia, Uniwersytetem Mikołaja Kopernika i Toruńskim Towarzystwem Naukowym. “Spotkania staramy się konstruować tak, aby były one płaszczyzną rozmowy z różnymi środowiskami, także z osobami niewierzącymi” – powiedział KAI bp Śmigiel.

Episkopat Rzecznik KEP po wystąpieniu Emilewicz: kościół to nie miejsce na uprawianie polityki

Colloquia Torunensia to nawiązanie do tradycji do toruńskiego „colloquium charitativum” (braterskiej rozmowy) z 1645 r., kiedy to przy wspólnym stole zasiedli katolicy, luteranie i kalwini, by wspólnie rozmawiać o pokoju religijnym.

Biskup toruński zaznaczył jednocześnie, że zazwyczaj organizowanie spotkań z niewierzącymi jest dosyć trudne. “Musimy sobie zdawać sprawę z tego, że te osoby, bardzo mocno zdeklarowane jako niewierzący czy ateiści, niekoniecznie chcą dialogować, a do dialogu potrzeba dwóch stron, dobrej woli i wzajemnego szacunku. Jeśli tego nie ma, to właściwie dialog jest niemożliwy i każda próba takiego spotkania zamienia się w medialną manifestację” – stwierdził bp Wiesław Śmigiel.

Wedle niedawnych badań Centrum Badania Opinii Społecznej (CBOS), ponad 90 proc. Polaków deklaruje się jako wierzący i głęboko wierzący. Taki trend utrzymuje się niezmiennie od końca lat dziewięćdziesiątych, niemniej w roku bieżącym jest najniższy, od kiedy jest monitorowany przez Centrum – a więc od ponad 20 lat – i wynosi 91 proc.

Odsetek osób głęboko wierzących pozostaje stabilny od 2011 r. i wynosi 8 proc.

Powoli rośnie udział osób zaliczających się do raczej lub całkowicie niewierzących: w 2007 r. cztery na sto osób uważały się za niewierzące, a w 2019 r. odsetek ten był już dwukrotnie wyższy (8 proc.).

Udział wierzących i praktykujących był w 2019 r. najniższy w historii badań CBOS, a odsetki wierzących i niepraktykujących oraz niewierzących i niepraktykujących – najwyższe.

Komentując badania CBOS ks. dr Wojciech Sadłoń, dyrektor Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego (ISKK) stwierdził, że w Polsce przez ostatnie 30 lat mamy bardziej do czynienia z procesem, który można określić jako “indywidualizacja religijności”. Wyjaśnił, że owa indywidualizacja nie oznacza po prostu osłabienia religijnego, ale złożony proces kształtowania się tożsamości religijnej Polaków.

Biskup Ratyzbony podkreślił wyjątkowy charakter wizyty Benedykta XVI

wt., 23/06/2020 - 03:00
Krótko po wylądowaniu samolotu z papieżem -seniorem Benedyktem XVI na lotnisku Ciampino w Rzymie biskup Ratyzbony, Rudolf Voderholzer, który gościł i organizował wizytę u jego bardzo podeszłego wiekiem i chorego brata, spotkał się z dziennikarzami na dziedzińcu tamtejszej kurii, w celu podsumowania pobytu Ojca Świętego –seniora w Ratyzbonie.

„Mogę wam powiedzieć, że jestem bardzo zadowolony, że to spotkanie, będące głębokim pragnieniem obu braci, było dla nich obu odnawiające i wyraźnie ożywiające” – stwierdził. Bp Voderholzer wymienił pokrótce najistotniejsze etapy wizyty Benedykta XVI w Ratyzbonie. „Odwiedził Instytut Papieża Benedykta,[dawny dom, w który mieszkał ks. prof. Ratzinger – KAI] gdzie są przechowywane i udokumentowane wszystkie jego prace teologiczne, a także przygotowywana jest kompletna edycja jego dzieł zebranych. W mojej niedzielnej homilii nazwałem go «teologiem stulecia» i największym kaznodzieją na katedrze Piotra, od czasów Leona Wielkiego i Grzegorza Wielkiego” – powiedział biskup Ratyzbony.

„W obliczu wielkości teologa – mówił dalej biskup Voderholzer, pięć dni pobytu papieża-seniora w Bawarii ukazały natomiast jego kruchość, zmęczenie starością i skończoność. Mówił słabym głosem, prawie szeptem, a wypowiadanie słów jest dla niego wyraźnie trudne. Jego myśli są jednak całkowicie jasne, jego pamięć i zdolności kojarzenia fenomenalne. W wykonywaniu spraw codziennych musi się zdać na pomoc innych. Trzeba odwagi, a jednocześnie pokory, aby oddać się w ręce innych i pokazać się publicznie” – stwierdził ordynariusz Ratyzbony.

Episkopat Rzecznik KEP po wystąpieniu Emilewicz: kościół to nie miejsce na uprawianie polityki

„Serdeczność jego miasta oraz jego mieszkańców, atmosfera domowa, krótko mówiąc, wyraźnie ożywiły starszego wiekiem papieża-seniora: Podróż Benedykta była być może także pożegnaniem z bawarską ojczyzną. Można było namacalnie dotknąć, jak Benedykt ponownie rozkwitł, gdy zobaczył z okien samochodu umiłowany krajobraz, alejki, a przede wszystkim ludzi. Gdyby mógł, przyjechałby rowerem ze swojej wioski, Pentling, na Stare Miasto w Ratyzbonie, usiadłby z młodzieżą na placu Bismarcka, słuchał, śmiał się, a nawet trochę poplotkował” – przypuścił biskup Voderholzer.

Oprócz aspektu historycznego i duchowego ordynariusz Ratyzbony podkreślił także wymiar ludzki podróży Benedykta XVI: „W moich oczach jego wizyta była podróżą człowieczeństwa”, powiedział – dzieląc się swoimi uczuciami związanymi ze spotkaniem z papieżem-seniorem. Zaznaczył, że człowiek, z którym można wiązać wielkie sprawy, spotkał się ze swymi rodakami jako człowiek kruchy i bezbronny, którego siła życiowa ledwo starcza na to, co istotne na tym świecie. „Byłem pod dużym wrażeniem tego doświadczenia” – powiedział bp Rudolf Voderholzer.

Również Stała Rada Konferencji Episkopatu Niemiec oficjalnie powitała Benedykta XVI: „Bardzo się cieszymy, że zadał sobie trud ponownego przybycia do swojej bawarskiej ojczyzny i wiemy, jak bardzo to było od niego wymagające” – czytamy w przesłaniu.

Pomoc Kościołowi w Potrzebie: 111 mln euro na projekty pomocy

wt., 23/06/2020 - 02:00
Międzynarodowe papieskie dzieło Pomoc Kościołowi w Potrzebie (PKwP) przeznaczyło w 2019 roku 111,2 mln euro na projekty pomocy oraz działania na rzecz prześladowanych chrześcijan. Ta kwota jest porównywalna z rokiem poprzednim, kiedy na podobne projekty przeznaczono 111,1 mln euro, poinformowała centrala tej organizacji w niemieckim Königstein. Jak podkreślono, pieniądze przeznaczono głównie na realizację około 5200 projektów pomocy w 139 krajach świata.

W 2019 roku 23 biura krajowe zgromadziły ze składek ofiarodawców ponad 106 mln euro. Według informacji PKwP ponad 80 procent wpływów przeznaczono na podstawowe zadania dzieła, a więc pracę w projektach, informacje o prześladowanych chrześcijanach na świecie oraz inicjatywy modlitewne. Wydatki na administrację wyniosły około ośmiu procent.

Głównym miejscem, w które skierowano niemal jedną trzecią całej pomocy finansowej, była w 2019 roku Afryka, zwłaszcza Demokratyczna Republika Konga, Nigeria, Kamerun i Burkina Faso. Te kraje od lat najbardziej cierpią na skutek fundamentalistycznego terroru.

Jedna czwarta pieniędzy przeznaczonych na projekty została przekazana na Bliski Wschód, aby tam wspierać zagrożone istnienie chrześcijan. Dzieło wspiera m.in. wspólnoty chrześcijańskie w Syrii oraz Iraku. Pomaga odbudowywać domy na Równinie Niniwy, przywracać do stanu używalności kościoły i klasztory.

Trzeci region objęty pomocą PKwP jest Europa Wschodnia. Największą ilość środków przeznaczono na wsparcie mniejszości katolickiej na Ukrainie i realizację tam 300 projektów pomocy. Wsparcie finansowe otrzymały też projekty pomocy w Wenezueli, Brazylii, Pakistanie oraz w Indiach.

Międzynarodowe katolickie dzieło pomocy Kirche in Not – Pomoc Kościołowi w Potrzebie założył w 1947 r. z inicjatywy papieża Piusa XII pochodzący z Holandii norbertanin o. Werenfried van Straaten (1913-2003). Początkowo akcja pod nazwą Pomoc Księżom ze Wschodu obejmowała powracających z frontu żołnierzy niemieckich i ich rodziny, a także wypędzonych. W latach pięćdziesiątych organizacja rozszerzyła swoją działalność na pomoc Kościołowi uciskanemu w krajach komunistycznych.

Episkopat Rzecznik KEP po wystąpieniu Emilewicz: kościół to nie miejsce na uprawianie polityki

Obecnie pierwszoplanowe obszary pomocy to kształcenie seminarzystów, księży i duchowieństwa zakonnego, budowa kościołów i kaplic, finansowanie zakupu samochodów i rowerów duszpasterzom w Ameryce Łacińskiej, Azji, Afryce i Europie Wschodniej, pomoc uchodźcom, stypendia i intencje mszalne dla księży oraz wydawanie literatury religijnej. Szczególne miejsce w działalności organizacji zajmuje „Biblia dla dzieci”, którą wydano dotychczas w ponad 150 językach, również po polsku.

Dziś – jako fundacja na prawie papieskim – dzieło wspiera pracę duszpasterską tam, gdzie Kościół poddawany jest uciskowi, pomagając szczególnie prześladowanym i zagrożonym chrześcijanom na Bliskim Wschodzie. Pragnie w ten sposób pomóc przetrwać wspólnotom chrześcijańskim i przywrócić do normalnego stanu ich życie w tym regionie.

Realizuje rocznie pięć tysięcy projektów w 140 krajach świata. Swoje biura krajowe ma w 23 krajach, w tym od stycznia 2006 r. także w Polsce (w Warszawie). Pieniądze pochodzą z ofiar ponad 600 tys. darczyńców z krajów, w których działają placówki Kościoła w Potrzebie.

W 2011 r. organizacja zmieniła swój status. Decyzją Benedykta XVI to międzynarodowe katolickie dzieło pomocy stało się fundacją na prawie papieskim z siedzibą w Watykanie. Na jej pierwszego prezesa Ojciec Święty powołał prefekta Kongregacji ds. Duchowieństwa kard. Mauro Piacenzę, który ze swej strony 1 grudnia 2011 r. mianował pierwszym dyrektorem wykonawczym fundacji Johannesa Nepomucka Heeremana von Zuydtwycka – wcześniej dyrektora wykonawczego Maltańskiej Służby Medycznej w Niemczech. Jego następcą został w kwietniu 2018 urzędujący do dziś prawnik Thomas Heine-Geldern, były przewodniczący zarządu PKWP w Austrii.

Najstarszy biskup na świecie ofiarą koronawirusa

pon., 22/06/2020 - 17:30
Najstarszy biskup katolicki na świecie zmarł 21 czerwca w Chile. Emerytowany metropolita La Sereny abp Bernardino Piñera Carvallo pod koniec maja zaraził się koronawirusem. We wrześniu skończyłby 105 lat. Jego bratankiem jest prezydent Chile Sebastián Piñera.

Urodzony 22 września 1915 r. w Paryżu we Francji Bernardino Piñera Carvallo studiował medycynę i w 1941 r. został lekarzem. Specjalizację odbywał w Cleveland w USA. Następnie podjął studia teologiczne i w 1947 r. przyjął święcenia kapłańskie w 1947 r. jako kapłan archidiecezji Santiago de Chile.

Był asesorem generalnym Akcji Katolickiej i asesorem krajowym Stowarzyszenia Katolickiej Młodzieży Żeńskiej, a także wicerektorem stołecznego uniwersytetu katolickiego. W 1958 r. Pius XII mianował go biskupem pomocniczym diecezji Talca. Dwa lata później z nominacji Jana XXIII został ordynariuszem diecezji Temuco. Uczestniczył w czterech sesjach Soboru Watykańskiego II (1962-1965) i w dwóch zgromadzeniach Synodu Biskupów (1967 i 1980).

W 1977 r. zrezygnował z kierowania diecezją po wyborze na sekretarza generalnego konferencji episkopatu Chile. W 1983 r. Jan Paweł II mianował go metropolitą La Sereny. Od 1984 do 1987 r. przewodniczył chilijskiej konferencji episkopatu, organizując w tym czasie wizytę papieża w Chile. W 1990 r. przeszedł na emeryturę.

W ostatnich latach życia stał w centrum skandalu pedofilskiego w Kościele w Chile. Najpierw w 2018 r. oskarżono go o krycie przez lata przypadków wykorzystywania seksualnego, jakiego dopuszczał się jego następca w La Serenie abp Francisco José Cox Huneeus (usunięty w 2018 r. przez papieża Franciszka ze stanu kapłańskiego). Rok później Stolica Apostolska wszczęła dochodzenie w sprawie domniemanego przypadku wykorzystania osoby małoletniej, jakiego abp Piñera miał się dopuścić pół wieku wcześniej. Hierarcha w specjalnym oświadczeniu zadeklarował pełną gotowość do wyjaśnienia zarzutów. „Wierzę, że w moim długim życiu kapłańskim zawsze dawałem przykład nieskazitelnego postępowania” – napisał sędziwy hierarcha.

30 maja arcybiskup trafił do szpitala w Santiago de Chile po tym, jak zaraził się COVID-19 w domu starców, w którym mieszkał. Zmarł na zapalenie płuc wywołane koronawirusem.

Obecnie najstarszym katolickim biskupem na świecie jest 104-letni bp Damián Iguacén Borau, emerytowany ordynariusz diecezji San Cristóbal de La Laguna na Teneryfie na Wyspach Kanaryjskich. Oprócz niego jeszcze czterech innych hierarchów ukończyło już sto lat.