Informacje Katolickiej Agencji Informacyjnej

Subskrybuje zawartość
Portal Katolickiej Agencji Informacyjnej
Zaktualizowano: 1 godzina 5 min. temu

Abp Ryś: św. Maksymilian Kolbe jest wzorem kapłaństwa i człowieczeństwa

wt., 14/08/2018 - 15:18
Św. Maksymilian jest nie tylko wzorem kapłaństwa, ale i człowieczeństwa. Jest wzorem dla każdego. Jest wzorem człowieczeństwa przez to, że szukał spełnienia siebie, w darze z siebie samego – mówił abp Grzegorz Ryś we wspomnienie św. Maksymiliana Marii Kolbego do energetyków i ich rodzin, w intencji których odprawiona została we wtorek Msza św. w kościele Zesłania Ducha Świętego w Bełchatowie.

W homilii metropolita łódzki przywołał postać św. Maksymiliana Kolbego. Mówił, że „życie Maksymiliana jest życiem owocnym”. – Wy jesteście owocem życia Maksymiliana, skoro przyznajecie się do niego, przyzywacie go jako swojego patrona. Życie św. Maksymiliana też w szczególny sposób owocuje życiem Jana Pawła II – wskazywał hierarcha, przywołując własne doświadczenia z czasów procesu beatyfikacyjnego Jana Pawła II.

Abp Ryś wspomniał o dokumencie z synodu biskupów w Rzymie w latach 70., na którym dyskutowano o kapłaństwie i celibacie. „Argumenty były rozmaite. Kard. Wojtyła jako jedyny argument stawiał postać św. Maksymiliana. Nie argumenty teoretyczne, ale osobę. Popatrzcie na osobę, popatrzcie, kim on był” – mówił abp Ryś.

„To, co mnie wtedy bardzo uderzyło, to podkreślenie, że św. Maksymilian jest nie tylko wzorem kapłaństwa, ale i człowieczeństwa. Jest wzorem dla każdego. Jest wzorem człowieczeństwa przez to, że szukał spełnienia siebie, w darze z siebie samego. Człowiek nie może się spełnić w życiu inaczej, jak dając siebie w sposób wolny. Maksymilian jest taką osobą. Pełnie człowieczeństwa osiągną w darze z siebie samego. Maksymiliana nikt nie zabił, on oddał życie” – zaznaczył metropolita.

Arcybiskup zapytał także, „dokąd w naszych czasach, w naszym świecie, w Polsce, w naszych miejscach pracy będzie wet za wet, cios za cios, zło za zło?”.

– Dokąd to ma być? Gdzie jest to pokolenie uczniów Jezusa, którzy są granicą? Zło nie jest w stanie ich przekroczyć, nie dlatego, że są obojętni i odporni, tylko dlatego, że złu sprzeciwiają się dobrem. Wtedy, gdy panuje nienawiść i odwet, oni są tymi, którzy potrafią kochać. Kto może być takim człowiekiem? To jest najważniejsze pytanie dzisiejszej liturgii. Macie ważniejsze pytanie dzisiaj w Polsce? Jezus dzisiaj odpowiada, że takim człowiekiem jest tylko ten, kto jego poznał – podkreślił abp Ryś.

Na zakończenie Mszy Św. arcybiskup, zwracając się do energetyków, podkreślił, że ”ważne jest to, co człowiek produkuje”. – Tym posługuje innym, ale najważniejszy owoc pracy to przemiana ludzkiego serca. Życzę wszystkim energetykom na ich święto, aby ich serce rosło dzięki pracy, którą wykonują, a nam będzie cieplej”.

Na Jasną Górę dotarła 37. Piesza Pielgrzymka Diecezji Płockiej

wt., 14/08/2018 - 14:43
Około 1200 pielgrzymów z diecezji płockiej dotarło dziś na Jasną Górę w 37. Pieszej Pielgrzymce Diecezji Płockiej. Pątnicy wędrowali pod hasłem „Stworzeni do wielkości”, co było nawiązaniem do trwającego Roku św. Stanisława Kostki, pochodzącego z diecezji płockiej. W trakcie pielgrzymki rozważano dzieło życia patrona roku oraz 100. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości.

Pątnicy z diecezji płockiej wędrowali na Jasną Górę przez 9 dni, w 11 grupach oznaczonych kolorami. Codziennie pokonywali około 30 km, łącznie przeszli około 270 km pod hasłem „Stworzeni do wielkości”. Hasło to nawiązywało do Roku św. Stanisława Kostki (1550-1568), który urodził się w Rostkowie w tej diecezji i świadom swojego powołania powtarzał, że „do wyższych rzeczy jest stworzony” („ad maiora natus sum”).

Podczas pielgrzymki modlilono się także w intencjach ojczyzny – w roku 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. W programie pielgrzymowania, oprócz codziennej Mszy św., wieczornych Apeli Jasnogórskich, słuchania konferencji oraz możliwości korzystania z sakramentu pokuty, znalazły się też spotkania z gośćmi.

Pątnicy m.in. mieli okazję uczestniczyć w spotkaniu z Anitą Czupryn – autorką książki pt. „Cuda dzieją się po cichu”, o cudach jasnogórskich. Modlili się też przy relikwiach św. Stanisława Kostki, wraz z diecezjalnym duszpasterzem młodzieży ks. Krzysztofem Rucińskim. Wysłuchali koncertów barda Jacka Kowalskiego oraz zespołu muzyki chrześcijańskiej „Moja Rodzina” z Glinojecka w diecezji płockiej.

Głównym przewodnikiem pielgrzymki był ks. Jacek Prusiński. Na Jasną Górę pątnicy weszli również z bp. Mirosławem Milewskim, biskupem pomocniczym diecezji płockiej. Część pielgrzymów pozostanie w Częstochowie do jutra, aby uczestniczyć w uroczystościach odpustowych ku czci Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.

Około 1200 pielgrzymom pieszym towarzyszyli pielgrzymi duchowi, którzy m.in. uczestniczyli w codziennej Mszy św. i Apelu Jasnogórskim.

Kraków: bukiety z okazji święta Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny

wt., 14/08/2018 - 13:41
Z okazji Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, w Polsce znanego także jako święto Matki Boskiej Zielnej, krakowski Instytut Dziedzictwa wspólnie z Muzeum Narodowym organizuje cykl pokazów „Cudowna moc sztuki”, w ramach którego zorganizowano warsztaty florystyczne. Podczas zajęć można było przygotować własny bukiet.

W ramach projektu w Europeum – oddziale Muzeum Narodowego w Krakowie zorganizowane zostały zajęcia edukacyjne, podczas których uczestnicy mogli m.in. wysłuchać wykładu o zielnikach, jakie w XIX wieku tworzyła pisarka Eliza Orzeszkowa. Chętni uczestniczyli także w warsztatach florystycznych, podczas których każdy mógł przygotować własny bukiet.

– Do przygotowania bukietów wykorzystujemy jedną z technik florystycznych – skrętu łodyg. Bukiety tworzone są z ziół takich jak wrotycz, dziki koper, bazylia, mięta, owoce malin, gałęzie orzecha i dębu oraz krwawnik i budziszek – powiedziała Agnieszka Stój, florystyka, która prowadziła warsztaty. – Przygotowaną wiązankę trzeba zasuszyć. Zgodnie z tradycją z ziół korzystano w okresie zimowym, przygotowując np. napary. Według tradycji posiadanie takiej wiązanki w domu chroniło także od zła – wyjaśniła.

Ponadto z okazji święta Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny Muzeum Narodowe zaprasza na pokaz wyjątkowego obrazu. To wizerunek Matki Boskiej w różanej girlandzie – rzymskie dzieło Giovanniego Battisty Salviego wypożyczone z warszawskiego klasztoru sióstr wizytek. Pokaz wzbogacają trzy przykłady średniowiecznego malarstwa książkowego z kolekcji Biblioteki Książąt Czartoryskich. Są to dwa modlitewniki i karta, w czasach nowożytnych wycięta z kodeksu „Godzinek”. Wszystkie są dziełami iluminatorstwa niderlandzkiego z jego najlepszego okresu, za jaki uznać można przełom XV i XVI w.

Pokaz specjalny “Cudowna moc sztuki” potrwa w Europeum (Kraków, pl. Sikorskiego 6) do 9 września.

W tym roku w Krakowie po raz dziewiąty odbędzie się konkurs „Cudowna moc bukietów” zainicjowany przez krakowski Instytut Dziedzictwa. Tradycyjnie w święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny Mały Rynek wypełni się zapachem ziół: mięty, rumianku, piołunu czy dziurawca oraz polnych kwiatów – dzwonków, maków, chabrów i stokrotek.

– Poprzez niesienie ziół w dniu święta Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny oddawano hołd Matce Bożej oraz wyrażano szacunek dla natury. Ten piękny zwyczaj przypomina nam o naszej religijnej tradycji, którą powinniśmy pielęgnować i przekazywać – podkreśliła Liliana Sonik, prezes Instytutu Dziedzictwa. Jak dodała, to także przejaw szacunku dla otaczającej przyrody.

W konkursie może wziąć udział każdy, kto w tym świątecznym dniu przyniesie bukiet na Mały Rynek. Na autorów najpiękniejszych i najbardziej tradycyjnych kompozycji czekają nagrody. W konkursie mogą uczestniczyć również dzieci, przygotowano dla nich specjalną kategorię: „Mały bukiet”.

Zwyczaj przygotowywania i święcenia bukietów z ziół i kwiatów praktykowany jest prawdopodobnie od VI wieku i wywodzi się z chrześcijańskiej legendy, według której po Zaśnięciu ciało Matki Bożej zniknęło, a grotę wypełniły wonne zioła i kwiaty. Z kolei święcenie ziół ma podkreślać także, że człowiekowi potrzebna jest ozdrowieńcza moc natury.

Płock: doroczny zjazd mariawitów 15 sierpnia (zapowiedź)

wt., 14/08/2018 - 13:04
W uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i rocznicę konsekracji Świątyni Miłosierdzia i Miłości w Płocku 15 sierpnia odbędzie się doroczny zjazd ogólnomariawicki. Każdego roku biorą w nim udział mariawici z Polski i zagranicy.

Mariawickie uroczystości w Świątyni Miłosierdzia i Miłości przy ul. Kazimierza Wielkiego 27 w Płocku trwać będą przez cały dzień 15 sierpnia. Msze św. odprawiane będą o godzinach 7.30 i 10.00 – uroczysta suma. Na godz. 15.00 zaplanowano Nieszpory.

Doroczny zjazd ogólnomariawicki odbywa się w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, a także z okazji kolejnej rocznicy konsekracji Świątyni Miłosierdzia i Miłości. Uczestnicy zjazdu będą mieli możliwość odwiedzenia i modlitwy przy grobie założycielki mariawityzmu Marii Franciszki Kozłowskiej, zwanej Mateczką. Znajduje się on w podziemiach płockiej świątyni.

W 1893 r. Kozłowska miała w Płocku objawienie, że należy odnowić moralnie ludzkość, nieustannie adorować Najświętszy Sakrament, modlić do Maryi Matki Bożej i naśladować Jej życie. Od imienia Maryi wywodzi się nazwa mariawityzmu.

W związku z uroczystościami Kościoła Starokatolickiego Mariawitów w godzinach 7.00-17.00 w środę 15 sierpnia w Płocku zamknięta dla ruchu będzie ulica Kazimierza Wielkiego na odcinku od ul. Okrzei do skrzyżowania z ul. Nowowiejskiego.

Kościół Starokatolicki Mariawitów wyodrębnił się z Kościoła rzymskokatolickiego w 1906 r., gdy Stolica Apostolska odmówiła zalegalizowania mariawickich zgromadzeń modlitewnych, a następnie ekskomunikowała Marię F. Kozłowską. W 1935 r. w mariawityzmie doszło do rozłamu i wyodrębnienia się Kościoła Katolickiego Mariawitów z siedzibą w Felicjanowie pod Płockiem. Obecnie ma on około 3 tys. wiernych, skupionych w 10 parafiach w całym kraju.

Natomiast Kościół Starokatolicki Mariawitów liczy obecnie ok. 25 tys. wyznawców w Polsce i 5 tys. wyznawców w Paryżu. Podzielony jest na 3 diecezje: lubelsko-podlaską, śląsko-łódzką i warszawsko-płocką oraz prowincję francuską. Wybudowany w stylu neogotyckim wraz z kompleksem klasztornym kościół jest największą i najważniejszą świątynią mariawitów. Duchowieństwo to 6 biskupów i 25 kapłanów. Biskupem naczelnym od 2007 r. jest bp M. Ludwik Jabłoński. Kościół jest członkiem Polskiej Rady Ekumenicznej, Światowej Rady Kościołów i Konferencji Kościołów Europejskich.

Przasnysz: wystawa o św. Patryku w Muzeum Historycznym

wt., 14/08/2018 - 12:52
Kamienne krzyże św. Patryka, miejsca związane z działalnością misjonarzy w Irlandii Północnej oraz zabytki z okresu wczesnego chrześcijaństwa, można oglądać na wystawie „Śladami Świętego Patryka” w Muzeum Historyczny w Przasnyszu w diecezji płockiej. Eksponaty związane ze świętym, który ochrzcił Irlandię, można oglądać do końca sierpnia.

Wystawę „Śladami Świętego Patryka” w Muzeum Historycznym w Przasnyszu tworzy 12 plansz, na których znajdują się informacje dotyczące św. Patryka – patrona Irlandii, w tym kamienne krzyże świętego Patryka. Umieszczono na nich też miejsca związane z działalnością misjonarzy w Irlandii Północnej. Na planszach pokazano na przykład zabytki z okresu wczesnego chrześcijaństwa m.in. kościoły, klasztory, okrągłe wieże, święte studnie, miejsca pochówku i relikwie.

Zaprezentowanie w Przasnyszu reliktów wczesnego chrześcijaństwa w hrabstwie Down w Irlandii było możliwe dzięki współpracy Muzeum Historycznego z Państwowych Muzeum Archeologicznym w Warszawie, które z kolei współpracuje z Down County Museum w Downpatrick w Ulsterze.

Jak przypomniano podczas wernisażu wystawy, św. Patryk właśnie w hrabstwie Down i jego okolicach w Irlandii Północnej w 432 r. rozpoczął swoją misję ewangelizacyjną. Po śmierci święty ten został pochowany na Wzgórzu Down.

Wystawę pt. „Śladami Świętego Patryka” oglądać można w Muzeum Historycznym w Przasnyszu do końca sierpnia br. Kuratorem wystawy jest Sebastian Pietrzak. W planach placówka ta ma też wystawę o św. Stanisławie Kostce (1550-1568), który pochodził z Rostkowa koło Przasnysza.

Patryk nosił celtyckie imię Sucat. Urodził się prawdopodobnie w 385 r. Pochodził z terenów dzisiejszej Walii, z pochodzenia był Brytem. Urodził się w rodzinie kapłańskiej, był synem diakona i wnukiem kapłana. Gdy miał szesnaście lat, uprowadzono go i sprzedano w niewolę do Irlandii, gdzie pracował jako pasterz. Podczas trwającego sześć lat pobytu zajmował się tam sprawami wiary. Po tym okresie udało się mu uciec i przepłynąć statkiem na kontynent do Galii. Wkrótce potem przyjął święcenia kapłańskie.

Kiedy Patryk postanowił wrócić do ojczyzny, miał we śnie widzenie, w którym usłyszał wezwanie, by wrócił do Irlandii i głosił tam wiarę w Chrystusa. Chyba spędził najpierw kilka lat w klasztorze w Lerins. Do stanu kapłańskiego przygotowywał się prawdopodobnie w Galii, ucząc się od św. Germana z Auxerre. Był też podobno bliskim krewnym św. Marcina z Tours i znajdował się pod jego duchowym wpływem. Działalność misyjną rozpoczął w roku 431, w 432 roku został biskupem. Wtedy też powrócił do Irlandii jako biskup misyjny.

Praca św. Patryka doprowadziła do ewangelizacji północnej, środkowej i zachodniej części wyspy oraz wprowadzenia zorganizowanej formy działalności kościelnej. Założył wiele kościołów, m.in. katedrę i klasztor w Armagh (444). Prowadził bardzo surowe życie zakonne. Jeszcze za życia zasłynął wieloma cudami, które przyczyniły się do nawrócenia Irlandczyków. Według legend przywracał wzrok ślepcom, ożywiał zmarłych i uwolnił Irlandię od plagi węży. Pod koniec życia dokonał chrztu kraju. Zmarł prawdopodobnie w 461 r.

Kto stworzył poranek ?

wt., 14/08/2018 - 12:26
Kto stworzył poranek?

Autor: Jan Godfrey

Tłumacz: Krzysztof Kurek

Cena detaliczna: 15,90

Numer ISBN: 978-83-7502-671-9

Format: 190 x 190 mm

Stron: 32

Oprawa: miękka

Dzieci codziennie zadają mnóstwo pytań, i to bardzo trudnych. Dlaczego jest tak, a nie inaczej, skąd wzięło się to czy tamto? Kto stworzył kwiatek, motylka, nasionko, z którego wyrosło wielkie drzewo, chmury i deszcz, dzień i noc, a kto stworzył poranek? – no właśnie, kto? Mały strzyżyk, bohater opowieści, zachwycony otaczającym go światem, każdego, kogo napotka pyta o to samo – “kto?”. Czy znajdzie osobę umiejącą odpowiedzieć na to pytanie? Trzeba przeczytać. Warto! Prosta historia, pełna radości i mądrości. Delikatne, pastelowe ilustracje umilają lekturę.

KUP KSIĄŻKĘ WYDAWNICTWA PROMIC

Tajemnice różańcowe

wt., 14/08/2018 - 12:21
Tajemnice różańcowe

20 rozważań różańcowych, każde na osobnej karcie, połączone w jedną całość. Krótkie wprowadzenie zawierające informacje, jak odmawiać Różaniec i starannie dobrane ilustracje to dodatkowe zalety książeczki.

 

Cena detaliczna: 9,90

Numer ISBN: 978-83-7502-675-7

Format: 77 x 105 mm

Stron: 20

 

KUP KSIĄŻKĘ WYDAWNICTWA PROMIC

Rosyjscy pielgrzymi też szli do Częstochowy

wt., 14/08/2018 - 11:16
Letni czas pielgrzymkowy przyciąga na pątniczy szlak tysiące ludzi. Na Jasną Górę pielgrzymują nie tylko Polacy. Po raz pierwszy z Warszawy przed tron Królowej Polski dotarła osobna grupa rosyjska.

Rosjanie już nie pierwszy raz wzięli udział w pieszej pielgrzymce do głównego sanktuarium Polski – do ikony Matki Bożej Częstochowskiej na Jasnej Górze. W sercach licznych rosyjskich katolików i prawosławnych wciąż żywe są wspomnienia o Światowych Dniach Młodzieży w 1991 roku, kiedy do Częstochowy – na spotkanie z papieżem Janem Pawłem II – przybyło ponad milion pielgrzymów z całego świata.

Co kwadrans dociera kolejna pielgrzymka piesza na Jasną Górę

Jednak 5 sierpnia ze stolicy Polski, pod przewodnictwem rosyjskich franciszkanów, po raz pierwszy wyruszyła oddzielna rosyjskojęzyczna grupa. Weszła ona w skład Warszawskiej Akademickiej Pielgrzymki Metropolitalnej. Grupa ta, licząca około 60 osób przybyłych z różnych miast Rosji, podążała na Jasną Górę jednym z najbardziej malowniczych szlaków pielgrzymkowych. Po drodze nawiedziła kilka znanych polskich sanktuariów, m.in. w Niepokalanowie, Szymanowie i Smardzewicach.

Po pokonaniu prawie 400 kilometrów niełatwej wędrówki, 14 sierpnia pielgrzymi doszli do Częstochowy.

Organizatorami pielgrzymki są franciszkanie ojciec Nikołaj Dubinin i brat Adam Nowak, którzy sprawowali też duchową opiekę nad pątnikami.

Abp Gądecki: Europa stała się miejscem miękkiej wersji totalitaryzmu

wt., 14/08/2018 - 11:01
Europa stała się miejscem miękkiej wersji totalitaryzmu – stwierdził abp Stanisław Gądecki, który 13 sierpnia przewodniczył Mszy św. jubileuszowej 350-lecia sanktuarium w Kalwarii Pacławskiej. Trwa tam obecnie odpust ku czci Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski podkreślił, że wniebowzięcie jest celem każdego chrześcijanina, jednak na drodze do niego staje ponowoczesność.

W kazaniu abp Stanisław Gądecki wskazywał, że wniebowzięcie jest tajemnicą, która w pierwszym rzędzie dotyczy samej Maryi, ale „dotyczy ona także każdego z nas i naszej przyszłości”. – Wniebowzięcie ukazuje nam nasze przeznaczenie, we wniebowzięciu Maryi podziwiamy chwałę, do której został wezwany każdy z nas i cały Kościół – mówił.

Zaznaczył, że poniżenie człowieka nie wynika z jego cielesności, ale z grzechu, bo to „grzech poniża nasze ciała”. Wskazywał, że życie każdego chrześcijanina powinno być droga naśladowania Jezusa, która ma wyraźnie określony cel: „ostateczne zwycięstwo nad grzechem i śmiercią oraz pełne zjednoczenie z Chrystusem”.

Przewodniczący Episkopatu Polski podkreślił, że wniebowzięcie jest celem każdego chrześcijanina, jednak – jak stwierdził – dzisiaj ta droga wydaje się trudniejsza niż w czasach Jezusowych. – Bo ten świat został niemal całkowicie opanowany przez tzw. ideologię ponowoczesności – powiedział.

– Ta ideologia istotowo zmienia sytuację duchową Europy. Pod jej wpływem społeczeństwa ponowoczesne przyjmują cechy społeczeństw utopijnych, czyli zaczynają wierzyć w możliwość osiągnięcia ziemskiej nieśmiertelności i doskonałości – wyjaśniał.

Abp Szal pieszo pielgrzymuje na Kalwarię Pacławską

Metropolita poznański tłumaczył, że jest ona ukierunkowana na szeroko rozumiane wyzwolenie, co brzmi „bardzo miło dla ucha każdego człowieka”. Przestrzegał jednak, że prowadzi do wyzwolenia od wszystkich struktur, także rodziny, co w efekcie daje odwrócenie systemu wartości.

– Kulturę wyrzeczenia oraz ideały ma zastąpić kultura natychmiastowego spełnienia i przyjemności. Wolność ma odtąd oznaczać wyłącznie oswobodzenie się od nakazów i praw.

Skutkiem tego ma nastąpić oddanie człowieka we władzę jego popędów, które zaczynają nim rządzić, redukując go do stanu zwierzęcego. Wolność ma oznaczać odtąd nieograniczoną konsumpcję, która staje się religią. Potężna mniejszość, która kieruje tym procesem, udaje potężną większość, posługując się orężem szyderstwa – podkreślił.

Przewodniczący KEP uznał, że „Europa stała się miejscem miękkiej wersji totalitaryzmu”. Przykładem tego – jak mówił hierarcha – była sytuacja ze Słowacji. Gdy na monecie o nominale 2 euro wybito w tym kraju postacie świętych Cyryla i Metodego, Komisja Europejska zażądała usunięcia z nich aureoli i krzyży.

– Głos ludu staje się bowiem dzisiaj tylko pretekstem po który się sięga wówczas, gdy staje się on użyteczny. Gdy lud nie głosuje tak jak trzeba, każemy mu głosować ponownie – stwierdził.

Mszę św. z abp. Stanisławem Gądeckim koncelebrowali: metropolita przemyski abp Adam Szal, bp Marian Rojek z Zamościa, bp pomocniczy Stanisław Jamrozek z Przemyśla oraz bp Stanisław Dowlaszewicz z Boliwii i ponad 100 księży.

Po Mszy św. abp Gądecki poświęcił pomnik św. Jana Pawła II, który odwiedził Kalwarię Pacławską dokładnie 50 lat temu 13 sierpnia 1968 r. jako kardynał i przewodniczył uroczystościom 300-lecia Kalwarii.

Dochodzenie w sprawie domniemanych nadużyć w bostońskim seminarium

wt., 14/08/2018 - 10:50
W związku z pojawieniem się w mediach społecznościowych zarzutów, jakoby w diecezjalnym seminarium św. Jana w Bostonie miało dojść do działań sprzecznych z normami moralnymi i wymaganiami formacji do kapłaństwa, tamtejszy arcybiskup kard. Sean O’Malley nakazał przeprowadzenie w tej placówce wizytacji i zbadanie tych doniesień. Na stronie internetowej opublikowano oświadczenie purpurata, stojącego na czele Papieskiej Komisji ds. Ochrony Małoletnich.

Kard. O’Malley: konieczna stanowczość wobec łamania celibatu przez biskupów

Kard. O’Malley posłał rektora placówki na urlop naukowy, aby dochodzenie mogło odbywać się całkowicie obiektywnie. Jednocześnie tymczasowo mianował na to stanowisko jednego z profesorów. „W tej chwili nie jestem w stanie zweryfikować ani obalić tych zarzutów” – stwierdził arcybiskup Bostonu. Dodał, że mianował już zespół, który w jego imieniu ma przeprowadzić dochodzenie, prosząc o jak najszybsze sformułowanie wniosków.

W swoim oświadczeniu kard. O’Malley nie kryje, że podnoszone w ubiegłym tygodniu zarzuty są dnia niego poważnym problemem. „Posługa kapłaństwa katolickiego wymaga zaufania ze strony członków Kościoła i szerszej społeczności, w której pełnią posługę nasi kapłani. Jestem zdeterminowany, by wszystkie nasze seminaria spełniały standard zaufania i zapewniały formację niezbędną kapłanom do wykonywania wymagającego powołania do służby we współczesnym społeczeństwie” – czytamy w oświadczeniu arcybiskupa Bostonu.

Przeor Jasnej Góry o pielgrzymowaniu: ten trud ma sens

wt., 14/08/2018 - 10:46
Ten trud ma sens, uważa przeor Jasnej Góry. O. Marian Waligóra nazywa tegorocznych pątników orędownikami za polską ziemię i zachęca do wspólnego przeżywania „dnia wdzięczności” za wolną Polskę, 15 sierpnia.

Izabela Tyras: Polska, Jasna Góra oddychają pielgrzymkami. Ma Ojciec też takie wrażenie?

O. Marian Waligóra: Czas sierpniowy to wyjątkowy czas w życiu naszego sanktuarium. Choć pielgrzymi przybywają tu cały rok, to jednak tzw. szczyt pieszych pielgrzymek, to wielka radość dla nas, posługujących w tym świętym miejscu. Widzimy trud tych, którzy idą setki kilometrów, by stanąć przed Cudownym Obrazem. Widzimy też, że ten trud ma sens, bo kiedy pielgrzym stanie przed Matką Bożą zalany łzami, dziękujący za to, że mógł przynieść tu swoje życie, to radość dla serca tego, który tu posługuje, jest ogromna.

IT: Jakoś nie sprawdzają się, na szczęście, przepowiednie tych, którzy wieścili zmierzch ruchu pielgrzymkowego?

– Ruch pątniczy zmienia się z roku na rok. Różne sytuacje życia społecznego go modyfikują, ale nie sądzę, by on ustał. To jest przede wszystkim potrzeba serca tych, którzy wyruszają na pielgrzymkowy szlak. Oni, tak bardzo nie przejmują się tym, co mówią media, co wyrokują inni. Człowiek idzie ze swoim życiem, wyznacznikiem jest wiara i chęć zostawienia tego życia przed Panem Bogiem, szukanie umocnienia. To jest o wiele silniejsze niż statystyki i różnego rodzaju pomysły na to, jak będzie wyglądało nasze życie religijne.

IT: Może nieco maleje ruch pątniczy, bo jest nas, Polaków, po prostu mniej, ale widzimy, jak jest on z roku na rok coraz dojrzalszy?

– Widzimy, że to pielgrzymowanie zmienia się też w kontekście zaangażowania w pielgrzymkę, motywacji dlaczego idziemy. Wiele motywacji, które było przed laty teraz odpada. My też dojrzewamy duchowo, by zrozumieć, że pielgrzymka to duchowy czas przeżycia religijnego. To nie znaczy, że nie przynosimy tu spraw społecznych, życia naszego narodu, bo Jasna Góra zawsze miała w sobie element życia patriotycznego mocno żywy, ale pogłębianie więzi duchowych z Maryją jest wyznacznikiem pielgrzymki.

IT: Wzrusza fakt, że w tym roku większość pielgrzymek rozpoczyna swoje przywitanie z Maryją od odśpiewania hymnu narodowego?

Wolność pielgrzyma

– To jeden z elementów naprawdę wzruszających. Bardzo się cieszę, że praktycznie wszystkie pielgrzymki podejmują szczególną modlitwę za Ojczyznę. Musimy sobie zdać sprawę z tego, że w tych, którzy idą z całej Polski mamy orędowników za naszą ziemię. Dzięki pielgrzymom Jasna Góra promieniuje tą modlitwą na całą Polskę. To wspaniałe, że umiemy i chcemy pokazać, że kochamy naszą Ojczyznę, że chcemy wyrazić to, że jesteśmy Polakami i w tym, że śpiewamy hymn, ale i w barwach narodowych tak mocno obecnych w grupach pielgrzymkowych. To jest element, który pokazuje jak bliska jest nam ta ziemia, na której mieszkamy, że kochamy Polskę. Włączamy naszą Ojczyznę w nasze stawanie przed Panem Bogiem.

IT: Jasna Góra nadaje kierunek. „Tu zawsze byliśmy wolni”, te słowa św. Jana Pawła II są niejako wyryte na murach jasnogórskich. Przypominają o wolności dzieci Bożych?

– Tak, i nawet niektóre pielgrzymki diecezjalne przyjęły te słowa na hasło swojej drogi. Chcieli w ten sposób dziękować za odzyskaną przez naszą Ojczyznę niepodległość, ale wprowadzić też ten element duchowy, że chcemy być wolni od duchowych zniewoleń, które są o wiele bardziej niebezpieczne, niż to zewnętrzne zniewolenie, które tak mocno dotknęło naszą ziemię. To bardzo ważne, byśmy pamiętali o tym, że pielgrzymka to czas, w którym uwalniamy się od balastu obciążenia dnia codziennego, od naszych słabości i grzechów po to, by stać się nowymi ludźmi wolnymi w Bogu, którzy z wdzięcznością patrzą na swoje życie.

IT: Czego uczy nas Wniebowzięta Pani?

– Owocem wolności serca Maryi jest tajemnica wniebowzięcia, którą będziemy świętować. Musimy sobie uświadomić, że najpiękniejszym wzorem dla nas jest wolność serca Matki Najświętszej, Jej „tak” wypowiedziane Bogu w momencie zwiastowania i „tak”, które przeniosła na wszystkie chwile swojego życia, które nie było łatwe. Życie Maryi było wielkim zadaniem do wypełnienia, które kosztowało wiele wysiłku, ale Ona nie cofnęła się. Jej wielka wolność serca, by we wszystkim być dla Boga, powodowała, że miała siły, by to powołanie Matki Bożej, Dziewicy, Wspomożycielki pięknie wypełnić.

IT: Jaki charakter będzie miała tegoroczna uroczystość Wniebowzięcia, 15 sierpnia?

– Już od początku roku razem z pielgrzymami przeżywamy różne uroczystości w klimacie wdzięczności Bogu za wolność naszej Ojczyzny. To jest spojrzenie na Matkę Pana, na Jej wolność, na poddanie się Bogu we wszystkim
Zewnętrzne świętowanie będzie patriotyczne, bo główną sumę odpustową uświetni występ „Mazowsza”, zespołu narodowego, który jest naszą wizytówką. Zespół będzie śpiewał podczas Mszy św. o godz. 11.00, której przewodniczyć będzie Nuncjusz Apostolski w Polsce a homilię wygłosi abp Wacław Depo, metropolita częstochowski.
Po Eucharystii odbędzie się wspólne śpiewanie z „Mazowszem” pieśni patriotycznych, wspólne radosne dziękowanie za Polskę, za to, że jesteśmy Polakami i na to wspólne świętowanie zapraszam. Dla każdego znajdzie się tu miejsce. Zachęcam pielgrzymów, by zostali i byśmy wspólnie świętowali i dziękowali za wolną Polskę.

Kard. Ladaria: chrześcijaństwo rozkwita w Azji i Afryce

wt., 14/08/2018 - 10:22
Od roku hiszpański jezuita kard. Luis Ladaria jest prefektem Kongregacji Nauki Wiary, a wcześniej, od 2004 r., był jej sekretarzem. W wywiadzie dla watykańskiego dziennika “L’Osservatore Romano” opowiada o pracy w Kongregacji, o wyzwaniach przed nią stojących, a także o Międzynarodowej Komisji Teologicznej.

Prefekt watykańskiej kongregacji wskazał, iż w ostatnich dziesięcioleciach w komisji teologicznej wzrosła bardzo obecność teologów pochodzących spoza kontynentu europejskiego. Należą do niej także kobiety, które wniosły w jej prace szczególny wkład. Dodał jednocześnie, że członkowie komisji nie są wybierani ze względu na płeć, ale ze względu na swe zdolności i kompetencje.

Kard. Farrell: trzeba wypracować nowe modele duszpasterstwa rodzin

Odnosząc się do prac Kongregacji Nauki Wiary zaznaczył, iż koncentrują się one zasadniczo wokół zagadnień dotyczących eklezjologii, wolności religijnej, sakramentów. Jej zadaniem jest nie tylko obrona wiary, ale także jej promocja.

Przyznał, iż w ostatnim czasie Kongregacja zajmuje się także sprawami dotyczącymi nadużyć seksualnych popełnionych przez duchownych. Jej zadaniem jest przede wszystkim zbadanie i ocena podanych przypadków. „Chciałbym zauważyć – stwierdził kard. Ladaria – że wiele spraw, które wpływają do naszej dykasterii, a które odnoszą się do nadużyć wobec nieletnich, odnosi się do sytuacji sprzed dziesiątek lat. Mogłoby to dawać nadzieję, że chodzi przede wszystkim o kwestie z przeszłości, ale nie mamy pewności, czy rzeczywiście tak jest”.

Hiszpański purpurat podkreślił także pilną potrzebę formacji wiernych. Zauważył, że wielu z nich nie miało dobrej katechezy i dziś wymaga rzetelnej formacji. Konieczność ta jest tym większa, że w ostatnich dziesiątkach lat bardzo mocno postąpiła naprzód sekularyzacja, szczególnie w krajach europejskich. Natomiast nadzieją napawa fakt, że szczególnie w Azji i Afryce rozkwita życie chrześcijańskie i wzrasta liczba powołań.

Po co idę – piesza pielgrzymka na Jasną Górę oczami pątników

wt., 14/08/2018 - 09:01
Piesze pielgrzymowanie na Jasną Górę nazywane jest fenomenem. Na pątniczy szlak wyruszają wszystkie pokolenia oraz grupy społeczne i zawodowe. Modlą się w sprawach Kościoła, Ojca Świętego i Ojczyzny, a także swoich rodzin, wypraszają łaskę narodzin dziecka i dziękują za uzdrowienie duszy czy z choroby ciała. Niektórzy tu czują się czują się “u siebie”- rozumiani i akceptowani. Na Jasnej Górze spotyka się „wiele ludzkich historii”. Idzie Chrystus…

Biskup zielonogórsko – gorzowski Tadeusz Lityński zwrócił uwagę na wielką odwagę i determinację tegorocznych pielgrzymów, którzy nie przestraszyli się ekstremalnych temperatur i podjęli trud wędrówki do Częstochowy – Oni niosą Chrystusa, to dla mnie jest uroczystość Bożego Ciała, chciałem ich uszanować, Jezusa w ich duszach i sercach – powiedział bp Lityński, który klękał przed każdą z grup.

Przewodnicy pielgrzymek podkreślają, że wzrasta świadomość pielgrzymów. Trud podejmują ci, którzy chcą rzeczywiście przeżyć rekolekcje w drodze. Choć pielgrzymki na Jasną Górę na ogół kojarzy się z grupami młodych rozśpiewanych i roztańczonych ludzi, to niezmiennie od lat utrzymuje się zainteresowanie tzw. grupami pokutnymi czy ciszy.

S. Laura elżbietanka, która przyszła w grupie pokutnej pielgrzymki wrocławskiej podkreśliła, ze grupa pokutna ma wiele intencji, ludzie też powierzają im wiele próśb. Cały dzień pielgrzymkowy staramy się wypełniać modlitwą, w tym roku szczególnie za Ojczyznę w stu lecie niepodległości, medytacją Słowa Bożego, modlimy się całą Liturgią Godzin – wyjaśniła zakonnica. Kolejnym specyficznym akcentem pielgrzymowania w „jedynce” są nawiedzenia Pana Jezusa obecnego w Najświętszym Sakramencie w każdym mijanym kościele. Jak dodaje s. Laura, „inni myślą, że to pokuta, a dla nas to radość”. Duchowi pokutnemu służy także dzień ciszy czy piątkowy post o chlebie i wodzie.

– Mega przeżycie – nocna adoracja Jezusa – wyznaje Robert z pielgrzymki Młodzieży i Rodzin Różnych Dróg. Dla niego motywem decydującym podjęcia wędrówki jest „po prostu gdzieś w głębi chęć szukania Pana Boga, od którego się oddalam, trafienie na siebie. Jan Paweł II mówił kiedyś, że człowiek nie może zrozumieć siebie w pełni bez Chrystusa, może coś w tym jest”. Mirek po raz pierwszy wyruszył z pielgrzymką hipisowską w 1981 r. i jak mówi z mocą, to uratowało mu życie, wrócił do Kościoła i sakramentów. Pytani o motywację pielgrzymi ze „szpakowiska” odpowiadają, ze po prostu tu czują się “u siebie”- rozumiani i akceptowani. Wierzą, ze ich opiekun zmarły w ubiegłym roku inicjator pielgrzymki hipisowskiej ks. Andrzej Szpak błogosławi im z nieba. Pamiętają, że uczył ich, ze rozmowa jest jak sakrament i że każdy ma szansę być świętym.

– Dzięki modlitwie, dzięki pracy nad sobą niemożliwe staje się możliwe, można wyjść z narkomanii, poprawić relacje w rodzinie, odszukać siebie nawzajem – powiedziała Dorota Szczęsna, która modliła się za syna i innych uzależnionych w grupie Karan, czyli Katolickiego Ruchu Antynarkotykowego w pielgrzymce krakowskiej.

Bp Jacek Jezierski zauważył, że pielgrzymowanie to szczególny czas, kiedy „moc w słabości się doskonali”, poprzez trud, fizyczne zmęczenie, dolegliwości, oparzenia, otarcia nóg, skręceniu kostek, pątnicy w swoich słabościach oni się doskonalą, stają się silniejszymi.

Słowa biskupa potwierdza Piotr Modliński z grupy elbląskiej: „Super wakacje, jak w Turcji, słońce świeci, gorąco, all inclusive, jedzenie, naprawdę warto i wszystkich gorąco zapraszam” śmiał się pątnik, a na poważnie wyjaśniał, że pielgrzymka to wspaniały czas, niesamowity reset od rzeczywistości, pędu. Siłę trzeba czerpać od Pana Boga i z siebie. Podkreślił, ze to nie ból fizyczny, jest największym problemem, ale ten psychiczny „kiedy człowiek zaczyna się zastanawiać nad tym co robi, co dzieje się w jego życiu”.

Wielu, szczególnie młodych, czas pielgrzymki wykorzystuje na przemyślenie życia i znalezienie odpowiedzi – co dalej. Rozeznają powołanie do małżeństwa, kapłaństwa czy życia zakonnego. Paweł dwa lata temu modlił się o rozpoznanie życiowej drogi. W tym roku oświadczył się Kindze przed Cudownym Obrazem Matki Bożej. Oboje przyszli w 40. Pieszej Pielgrzymce Diecezji Toruńskiej.

Ci, którzy chcą pielgrzymować do Matki i Królowej w Częstochowie nie znają przeszkód, nie są nimi ani podeszły wiek, ani niepełnosprawność.

W drogę na Jasną Górę wyruszyło „wiele ludzkich historii”. O wielości doświadczeń i sposobów przeżywania pielgrzymki mówił do „pielgrzymów od dominikanów” o. Rafał Szymko, neoprezbiter. Wskazał na drogę do Częstochowy jako czas dla jednych kryzysu, dla innych rozwiązywania problemów, czas światłości albo czas ciemności. Wszystkie te historie wchodzą w „kościół drogowy, którym byliśmy” – zauważył zakonnik i podkreślił, ze na pielgrzymce nie ma „lepszej lub gorszej historii”, bo wszystkie znalazły swoje zakończenie przed Maryją.

Znany ewangelizator i raper ks. Jakub Bartczak zwraca uwagę, że idzie się po to, aby przeżyć piękne rekolekcje w drodze. – Jestem dłużnikiem Pana Boga, bo na pielgrzymce wymodliłem sobie powołanie i dlatego trzymam się zawsze pieszej pielgrzymki – opowiadał. Dla ks. Bartczaka najważniejszą rolą na pielgrzymce jako kapłana jest rola spowiednika i duszpasterza – Przyznam się, ze tak co roku sobie podsumowuję, ile było tych spowiedzi, jakie, na ile udało mi się wypełnić właśnie tę rolę. Myślę, że pierwszorzędna rola, to właśnie ta sakramentalna – podsumował duchowny.

Daj Boże kapłanów i siostry zakonne…

– Jesteśmy wstrząśnięci brakiem powołań – powiedział ks. Romuald Brudnowski, przewodnik świdnicki. – Bardzo przejęci jesteśmy powołaniami. Nie możemy się jakoś otrząsnąć z wrażenia, że w tym roku pojawiły się dwa seminaria, do których na razie nie zgłosił się ani jeden kandydat, ale my ich omadlamy – powiedział kapłan. Podkreślił, że „może trzeba taki wstrząs przejść, by ludziom nie zabrakło kapłanów”.

Od początku istnienia pielgrzymki intencja o powołania kapłańskie jest szczególna dla pątników z archidiecezji szczecińsko – kamieńskiej.

Z różańcami w dłoniach wyplecionymi w drodze przybyli wierni z Warmii. Pątnicy wołali o nowe powołania kapłańskie i zakonne. – Siostry wstańcie z kanapy i wyruszcie, bardzo was potrzeba na pielgrzymce, która jest także dziełem powołaniowym – apelował ks. Jarosław Dobrzeniecki, kierownik. W tym roku na pielgrzymce nie było ani jednej siostry zakonnej.

Salezjanin ks. Andrzej Policht z grupy oświęcimskiej, który po raz 30-ty poszedł na pielgrzymkę, na brak powołań nie narzeka, w drogę wyruszyło 17 kandydatów do zgromadzenia. Salezjanin ubolewał, że zdarzają się grupy, w których jest tylko jeden kapłan i księża nie doceniają tych rekolekcji w drodze, a jako księża musimy docenić to duszpasterstwo podkreślał. „Tu mamy być, tu, gdzie są ludzie” – akcentował kapłan i apelował, by klerycy byli wysyłani do posługi w drodze do Częstochowy. Tak zresztą w wielu diecezjach i zgromadzeniach się dzieje, można było spotkać np. kleryków z świdnickiego czy krakowskiego seminarium.

Jest moc – mówił także o. Kamil z grupy franciszkańskiej, w której jedną piątą uczestników stanowiły osoby konsekrowane.

Ks. Karol Waga z Elbląga opowiada, że pielgrzymka to wiele spowiedzi, wiele rozmów, czasami wiele łez – Chce się być księdzem, gdy widzi się taki Kościół właśnie wyznał duchowny.

Pielgrzymki w smartfonowym świecie

Choć dzięki podążającym na Jasną Górę pielgrzymki mają swoje drugie życie m.in. na Instagramie, Facebooku, Snapchacie czy Twitterze, to wielu młodych, podejmując trud rekolekcji w drodze, pragnie “wylogować” się ze współczesnego świata.

– Krzyż to wyrzeczenie polegające na odcięciu się od świata, by zjednoczyć się z Bogiem – mówił Filip z Grupy Salvator-Redemptor. Na czas pielgrzymki nastolatek zdecydował się nie używać internetu. – I to jest fajne, że mogę się tak odciąć i przeżyć to tylko i wyłącznie z Bogiem i Maryją.

Wielu nie sięga po smartfona z powodu… braku czasu. Bartosz Kurkowski z grupy chojnickiej jest porządkowym od kilku lat i tak opowiada o swoich współbraciach: „To są po prostu wariaci – posumował Bartosz swoich współbraci z grupy. – Na każdym postoju nie siedzimy, nie odpoczywamy, tylko gramy w piłkę, tańczymy, śpiewamy i po prostu super się bawimy, a idziemy na pielgrzymkę, bo tu jest samo sedno – Jasna Góra, tu zostawiamy swoje modlitwy, swoje prośby”.

Pielgrzymi z fascynacją opowiadają o wspólnocie, która wytwarza się w drodze do Częstochowy. W dobie promowania indywidualizmu i życia w tzw. świecie „mediów społecznościowych”, dla wielu młodych ludzi to wręcz oczyszczające uczucie. – Postawa wdzięczności wyzwala w nas tyle dobra i tyle pokory, że uczymy się wzajemnego zrozumienia i szacunku. Wdzięczność sprawia również, że ludzie czują się sobie nawzajem bardziej potrzebni.

Pielgrzymka umożliwia spojrzenie z dystansu na rzeczywistość, jest czasem na słuchanie Boga, na modlitwę, która składa się nie tylko z mówienia do Boga, ale i słuchania Go. Jest wypełnianiem swojego powołania i pomocą innym w realizacji ich powołania.

Ks. Grzegorz Polak, główny koordynator kompanii sandomierskiej zauważył, że pierwsze doświadczenie tych, którzy po raz pierwszy pielgrzymują do Tronu Jasnogórskiego jest takie, że odkrywają, czym jest wspólnota, ta wspólnota, utworzona przez kilka dni wędrówki, a potem przenoszona w codzienne życie tworząc wspólnotę domową, rodzinną, parafialną i te szersze lokalne społeczności – stwierdził kapłan. Dodał, że „ci, którzy idą po raz kolejny, idą właśnie dlatego, że za każdym razem coś nowego w tej wspólnocie znajdują, coś, co ich ubogaca wewnętrznie, przemienia, odradza wtedy, kiedy skrzydła naszej wiary osłabły”.

Do Matki Bożej z Synkiem

Na pielgrzymce do Częstochowy pątnicy wypraszają wiele łask dla swoich rodzin. Niektórzy mówią o cudach jak Magdalena Leśniowska-Pabian z Nowego Targu, która na Jasną Górę pielgrzymowała z całą rodziną i było to dziękczynienie za zdrowie Emanuela. To trzecie dziecko państwa Pabian, które w 10. dobie życia miało wylew krwi do mózgu. Jak twierdzi mama chłopczyka, „jest cudownie uzdrowiony, nawet wydarzył się taki cud, że wczoraj zaczął chodzić, mając 13 miesięcy. Lekarze się wypowiadają, że jest to niesamowite, że jakiś święty orędował za naszym dzieckiem, i że ma najwspanialszego Anioła Stróża. Za to dziękujemy w tym roku Matce Bożej”.

Prawdziwym fenomenem można nazwać liczny udział rodzin z dziećmi w pielgrzymce góralskiej. Niektórzy mali pątnicy mogą się pochwalić stażem dłuższym niż ich wiek, bo wiele góralek wyrusza na pielgrzymkę w stanie błogosławionym.

Coraz częściej w pielgrzymkach powstają specjalne grupy rodzinne, a zainteresowanie nimi pielgrzymów coraz większe. Odpowiadając na potrzeby np. w pielgrzymce dominikańskiej powstała kolejna grupa rodzinna – Dzieci to prawdziwa iskierka grupy rodzinnej. Tyle dobra otrzymaliśmy od innych, pomagali nam przy dzieciach, a dzieci były dzielne. To jest idealne świadectwo; dużo ludzi na noclegach, jak widzieli nas z dziećmi, to po prostu płakali, byli wzruszeni, ze są takie młode rodziny, że chodzą z dziećmi” – opowiadała pątniczka Kasia, która przyszła z dwoma synami, młodszy Wiktor miał półtora roku.

W pielgrzymkach nie brakuje obcokrajowców, którzy chcą zasmakować polskiej wiary i miłości do Matki Najświętszej. Np. w kompani wrocławskiej szli m.in. kapłani z Meksyku i Nikaragui. O pokój w sercach rządzących i wszystkich obywateli Nikaragui prosił o. Rodolfo, który na co dzień studiuje w hiszpańskiej Pampelunie. Nikaraguańczyk i Meksykanin podkreślali, że łączy ich z Polakami wielka miłość do Matki Bożej.

S. Synthia pochodzi z Nigerii po raz pierwszy poszła w pielgrzymce krakowskiej – Dla mnie to jest cud. Jesteśmy bardzo wdzięczne i szczęśliwe, że Matka Boża jest dla nas największym skarbem dla Polaków i dla wszystkich ludzi na świecie. Jesteśmy tutaj, aby dziękować Matce Bożej za wszystko mówiła klawerianka.

Bp Jacek Kiciński z Wrocławia nazwał tegoroczne rekolekcje w drodze „pielgrzymką dobroci” i podkreślił, że „może te upały wywoływały zmęczenie, ale wydobywały dobroć z ludzkich serc”.

TK: wniosek ws. aborcji eugenicznej – “w toku postępowania merytorycznego”

wt., 14/08/2018 - 05:12
Wniosek o rozpatrzenie niekonstytucyjności tzw. aborcji eugenicznej jest “w toku postępowania merytorycznego”, a termin posiedzenia w tej sprawie nadal nie został wyznaczony – dowiedziała się KAI w biurze prasowym Trybunału Konstytucyjnego. Wniosek został złożony 10 miesięcy temu, a niedawno o pilne podjęcie prac nad nim zaapelowały posłanki PiS.

Katolicka Agencja Informacyjna zapytała służby prasowe Trybunału Konstytucyjnego, na jakim etapie jest postępowanie w sprawie parlamentarnego wniosku o stwierdzenie niekonstytucyjności tzw. aborcji eugenicznej.

“Zgodnie z obowiązującymi przepisami terminy rozpraw/publicznych ogłoszeń orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego wyznaczane są na niejawnych naradach sędziów składów orzekających. Jeżeli termin zostanie wyznaczony, to informacja ta będzie dostępna na stronie internetowej Trybunału” – poinformowali lakonicznie pracownicy Obsługi Medialnej TK.

Życie zwyciężyło. Argentyna odrzuciła aborcję

Biuro prasowe Trybunału podkreśliło, że termin posiedzenia w tej sprawie nie został jeszcze wyznaczony. Potwierdziło natomiast, że sprawa rozpoznawana jest przez pełny skład orzekający Trybunału Konstytucyjnego, któremu “zgodnie z Regulaminem Trybunału Konstytucyjnego z 27 lipca 2017 r. przewodniczy Prezes Trybunału”.

“Trybunał Konstytucyjny wypowiada się poprzez swoje orzecznictwo. Wyrok w powyższej sprawie jeszcze nie zapadł” – odpowiedziały KAI służby prasowe TK.

Wniosek o stwierdzenie niekonstytucyjności tzw. przesłanki eugenicznej został złożony w październiku ub. roku przez posła Bartłomieja Wróblewskiego (PiS) w imieniu 107 posłów, którzy podpisali się pod skargą do TK.

We wniosku zapytano, czy możliwość przerywania ciąży ze względu na chorobę dziecka – zapisana w ustawie z 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży – jest zgodna z kilkoma artykułami Konstytucji RP.

Chodzi o art. 30 (przyrodzona i niezbywalna godność człowieka), art. 32 (równe traktowanie przez władze publiczne) i art. 38 (gwarancje prawnej ochrony życia dla każdego człowieka), a także art. 2, mówiący o tym, że Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej, a w szczególności przyporządkowaną tej zasadzie zasadą określoności przepisów prawa.

Trybunał Konstytucyjny nie jest zobligowany do zajęcia się wnioskiem w konkretnych ramach czasowych. Nie ma przepisów, które by tę kwestię regulowały.

Pod koniec lipca z apelem „o jak najszybsze rozpatrzenie skargi konstytucyjnej dotyczącej dopuszczalności aborcji w przypadku przesłanki eugenicznej” wystąpiły do TK dwie posłanki PiS, Anna Sobecka i Anna Siarkowska. Jak stwierdziły, sprawa aborcji nie jest jedną z wielu rozpatrywanych przez Trybunał spraw, lecz „dotyczy najbardziej podstawowego prawa do życia”.

Parlamentarzystki wyrażają niepokój, że choć od złożenia poselskiego wniosku minęło 9 miesięcy, nic nie słychać o dalszych działaniach w sprawie tego wniosku.

„Apelujemy do Pani Prezes o pilne rozpoczęcie procedowania w niniejszej sprawie i powstrzymanie tego przerażającego procederu zabijania niewinnych dzieci w świetle prawa” – podkreślają posłanki PiS w liście do prezes Trybunału Konstytucyjnego.

 

Sejm upamiętni ks. Z. Peszkowskiego w 100. rocznicę urodzin

wt., 14/08/2018 - 05:10
Kapelan Rodzin Katyńskich ks. Zdzisław Peszkowski zostanie upamiętniony okolicznościową uchwałą Sejmu. Zmarły w 2007 kapłan obchodziłby 23 sierpnia tego roku 100. rocznicę urodzin.

W projekcie uchwały zgłoszonym przez posłów PiS przypomniano, że ks. Zdzisław Peszkowski aktywnie działał na rzecz polskiej kultury. Opublikował ponad 100 pozycji z zakresu teologii, historii Polski, literatury, filozofii. Był autorem podręczników do nauki języka polskiego i kultury, podręczników wychowawczych, dydaktycznych, a także modlitewników i antologii.

“Zapisał się jednak w pamięci Polaków głównie jako głosiciel prawdy o Zbrodni Katyńskiej. ‘Ocalałem, by dać świadectwo prawdzie’ – powtarzał wielokrotnie. W tym celu założył Fundację “Golgota Wschodu”, prowadził badania naukowe, uczestniczył w ekshumacjach w Katyniu, Charkowie i Miednoje, opracował kilkanaście pozycji książkowych o tematyce „katyńskiej”, organizował konferencje i uroczystości. Od 1993 roku aż do końca swoich dni był kapelanem Rodzin Katyńskich i Rodzin Pomordowanych na Wschodzie” – czytamy w projekcie uchwały.

“Przez lata pracując na rzecz polskiej kultury i nauki oraz wskazując drogę prawdy przypominającą światu o zbrodni katyńskiej dobrze zasłużył się Polsce” – podkreślili wnioskodawcy uczczenia ks. Peszkowskiego.

Modlitwa przy Pomniku Gloria Victis w godzinie “W”na Powązkach

Zdzisław Peszkowski urodził się 23 sierpnia 1918 r. w Sanoku, w rodzinie pieczętującej się herbem Jastrzębiec. Jako absolwent Szkoły Podchorążych Rezerwy Kawalerii w Grudziądzu brał udział w kampanii wrześniowej 1939 r. jako podchorąży kawalerii 20. pułku ułanów z Rzeszowa. Wzięty do niewoli sowieckiej, więziony był w obozie w Kozielsku, Pawliszczew Borze i Griazowcu, uniknął śmierci w Katyniu.

W II Korpusie Armii Polskiej gen. Władysława Andresa przeszedł szlak wojenny przez Rosję, Iran, Palestynę, Irak, Egipt, Indie, Syrię, Liban, Włochy i Anglię, gdzie został zdemobilizowany w stopniu rotmistrza. Po wojnie studiował przez rok w Oxfordzie, a następnie wstąpił do polskiego seminarium w Orchard Lake w USA. Święcenia kapłańskie przyjął 5 czerwca 1954 r. w Detroit.

Studiował na Uniwersytecie Wisconsin, University of Detroit i Polskim Uniwersytecie na Obczyźnie w Londynie, zdobywając doktorat z filozofii i magisterium z teologii. Został m.in. prezesem Polish American Historical Association, naczelnym kapelanem Związku Harcerstwa Polskiego poza Krajem i moderatorem Apostolstwa Chorych Polonii.

W 1994 r. ks. Peszkowski wrócił do Polski, gdzie był kapelanem Rodzin Katyńskich i Pomordowanych na Wschodzie, podejmując liczne inicjatywy na rzecz upamiętnienia męczeństwa Polaków na Wschodzie. Dzięki jego staraniom mogły powstać cmentarze wojskowe w Katyniu, Charkowie i Miednoje, liczne pomniki i miejsca pamięci ku czci polskich oficerów na polskiej ziemi i na obczyźnie, wśród Polonii.

W latach 90. uczestniczył w ekshumacji polskich oficerów. każdą czaszkę osobiście brał w dłonie, dotykał ją i błogosławił różańcem otrzymanym i poświęconym przez Jana Pawła II. Z jego inicjatywy rok 1995 został ogłoszony Rokiem Katyńskim.

Opublikował ponad 100 pozycji z zakresu teologii, historii Polski, literatury, filozofii. Opublikował m.in.: “Kult Matki Boskiej w literaturze polskiej” (Orchard Lake 1962), “Stefan Kardynał Wyszyński. Biografia” (Orchard Lake 1969 – pierwsza biografia kard. Wyszyńskiego), “Modlitewnik harcerski” (Orchard Lake 1982 – 5 wydań), “Wspomnienia jeńca z Kozielska” (Warszawa 1989 – także po angielsku), “Pamięć Golgoty Wschodu” (Warszawa 1995 – także po angielsku i rosyjsku), “Myśląc o Józefe Czapskim” (Warszawa 1994).

Zmarł 8 października 2007. Zgodnie z wolą metropolity warszawskiego kard. Kazimierza Nycza spoczął w krypcie w Panteonie Wielkich Polaków w Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie.

 

„Tajemnica objawienia” – w kinach

wt., 14/08/2018 - 05:01
„Tajemnica objawienia” – film o ukazaniu się Maryi osiemnastoletniej dziewczynie – trafi do kin 24 sierpnia.

Objawienia w Kościele niezmiennie są tematem, który jednych porusza i przyciąga, innych śmieszy – niezależnie od uznania ich przez stosowne władze kościelne, wielu ludzi ma wyrobioną opinię np. na temat ukazywania się Maryi. Tak odmienne stanowiska można odnaleźć w filmie „Tajemnica Objawienia”, który wkrótce zagości w naszych kinach. Bohaterowie spotykają się na południu Francji, gdzie Matka Boża miała objawić się 18-letniej Annie. Postacią kluczową w filmie i dochodzeniu kanonicznym prowadzonym w sprawie objawienia jest reporter francuskiej gazety, słynący z tego, że potrafi doskonale uchwycić i przekazać w swych relacjach oglądaną rzeczywistość.

Warto zwrócić uwagę na polski tytuł filmu – „Tajemnica objawienia”, który nawet lepiej oddaje treść niż oryginalne „L’apparition”. O tym bowiem, czy objawienie faktycznie miało miejsce, dociekamy przez ponad 2 godziny produkcji i nie wiadomo, do jakiego wniosku dojdą widzowie po obejrzeniu filmu. Nie ulega zaś wątpliwości, że odczuwa się obecność tajemnicy, a nawet kilku tajemniczych wątków, czasem splatających się w nieoczekiwany sposób.

Zdjęcia do filmu fabularnego “Klecha” kręcono na Jasnej Górze

,,Tajemnica objawienia” obrazuje różne podejścia wielu osób do tego samego wydarzenia. Szerzej można rozpatrywać je jako różne podejścia do wiary – od osobistej relacji z Bogiem, poprzez podążanie za tłumem, po sceptycyzm wobec tego, czego nie da się uchwycić i na co brak dowodów. Nie zabraknie i wątku marketingowego – wszak handlowcy nie czekają na oficjalne uznanie objawień przez Kościół, by wystawić swoje stragany z pamiątkami…

Niezależnie od podejścia, z jakim zasiądziemy przed ekranem, po filmie można zastanowić się, co by było, gdyby ukazane wydarzenie rozegrało się w naszym mieście, w naszym sąsiedztwie, a może nawet z naszym udziałem? Nie jest to takie niemożliwe, skoro Bóg „zakrył te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawił je prostaczkom” (zob. Mt 11, 25), a Matka Boża na swych rozmówców wybierała dzieci. Niejako przy okazji film uświadamia, że objawienia prywatne uznawane przez Kościół to nie „zwidy” – podlegają wnikliwej ocenie specjalistów z różnych dziedzin, a i samo wydarzenie musi spełnić określone warunki. Ponadto w scenach z Watykanu pojawia się wątek objawień w Ile-Bouchard we Francji w 1947 r., a polskiego widza ucieszy widok Gietrzwałdu na watykańskiej liście objawień uznanych przez Kościół.

Dystrybucja: Kino Świat.

Kard. Farrell: trzeba wypracować nowe modele duszpasterstwa rodzin

wt., 14/08/2018 - 05:00
Celem Światowego Spotkania Rodzin będzie rozwój duszpasterstwa rodzinnego, obszernie naszkicowany w adhortacji apostolskiej papieża Franciszka „Amoris laetitia”, bowiem wzorce i metody duszpasterskie przeszłości zdają się już nie funkcjonować, w obliczu głębokich przemian społecznych – powiedział w wywiadzie dla agencji SIR kard. Kevin Farrell. Zaznaczył, że wydarzenie to nie chce w żaden sposób zmieniać doktryny na temat małżeństwa. Kierowana przez niego Dykasteria ds. Świeckich, Rodziny i Życia jest głównym organizatorem IX Światowego Spotkania Rodzin w Dublinie. Przed tym wydarzeniem kard. Farrell udzielił wywiadu Lorenie Leonardi z agencji SIR. SIR: Jakie oczekiwania wiążą się z tym spotkaniem?

– Jest wiele oczekiwań, ale podstawowym celem jest przede wszystkim rozwój duszpasterstwa rodzinnego, szeroko naszkicowanego w adhortacji apostolskiej „Amoris laetitia”. Żyjemy w sytuacji skrajnego indywidualizmu, który grozi zatraceniem piękna małżeństwa i rodziny. Wzorce duszpasterskie oraz metody z przeszłości wydają się już nie funkcjonować, w obliczu głębokich przemian społecznych. W tej radykalnie nowej, często destabilizującej sytuacji odczuwamy jednak obowiązek przygotowania i towarzyszenia narzeczonym do małżeństwa w sposób bardziej angażujący oraz ciągły, jako prawdziwy „katechumenat”, zgodnie z trafnymi słowami Franciszka. Nie chodzi tylko o organizację kursów przedmałżeńskich: kwestia jest o wiele głębsza i dotyczy towarzyszenia także mężczyznom i kobietom, którzy postanawiają uczestniczyć w Bożym planie w pierwszych latach małżeństwa. W przeszłości temu trudnemu i pięknemu zadaniu poświęcały się rodziny, rodziny wielopokoleniowe, które stanowiły sieć wsparcia. Obecnie jednak ona zanikła ze względu na dezintegrację więzi lub po prostu ze względu na obiektywne trudności we wspieraniu na przykład dzieci, które ze względu na pracę muszą mieszkać daleko od miejsca swego pochodzenia.

Każda rodzina powinna być sanktuarium życia

SIR: Kontekst irlandzki jest szczególny, historia pozostawiła wiele blizn w kraju, a „klimat” jest tam niekiedy nieco burzliwy. Starczy pomyśleć tylko o niedawnym referendum dotyczącym aborcji. Jaką wartość ma spotkanie w tej konkretnej scenerii?

– Zawsze jest to szczególnie ważny moment, aby przypomnieć i umocnić życie oraz misję rodziny. W istocie złożony klimat, o którym pani wspomina, jest niezaprzeczalny, ale zawiera w sobie ziarno odrodzenia. Nieodłączną częścią życia rodzin jest siła, by głosić światu radość, o której często będzie się mówiło w tych dniach. Będziemy głosić niestrudzenie, że rodzina jest zawsze bogactwem, bezcennym wsparciem – ze swoim szczególnym słownictwem w oparciu o gramatykę miłości – dla dobra wspólnego i życia Kościoła. Spotkanie w Dublinie będzie wielkim zgromadzeniem rodzin katolickich, które zbierają się, aby manifestować swoją wiarę i świadczyć światu – wszystkim rodzinom i wszystkim ludziom dobrej woli – radość przeżywanej Ewangelii, chociaż w prostocie i ograniczeniach swojej kondycji. Światowe Spotkanie Rodzin nie ma jakiegokolwiek zamiaru, by zmieniać doktrynę katolicką na temat małżeństwa, ale raczej ukazać jej płodność i piękno, przede wszystkim pod znakiem radości. Taki jest sens jego hasła: „Ewangelia rodziny: radość dla świata”.

SIR: Kongres Rodzin jest bogaty i dobrze skonstruowany, z ekspertami i świadectwami z całego świata, z tematyką poruszającą cały zakres kwestii, począwszy od duszpasterskiego znaczenia „Amoris laetitia” po imigrację, poprzez troskę o środowisko: rodzina jest czynnie obecna w każdym aspekcie. Czy możemy dokonać przeglądu panoramicznego?

– W sposób racjonalny i konsekwentny Kongres podejmie wszystkie dziewięć rozdziałów „Amoris laetitia”, oferując panoramę doktrynalną, pastoralną i empiryczną całej adhortacji. Głównym wątkiem trzech dni będzie formacja do małżeństwa (dalsza, bliska i następująca po zawarciu małżeństwa). Jest ona ważna nie tylko, aby zapobiegać konfliktom i problemom, ale również dlatego, że samo powołanie do sakramentu małżeństwa musi być przygotowane, wspierane i kontynuowane w czasie. Kongres oraz Spotkanie w Dublinie, którego punktem kulminacyjnym będzie obecność papieża Franciszka, w sposób widzialny i wysoce reprezentatywny dla całego Kościoła katolickiego pragnie być dojrzałym owocem dwóch synodów o rodzinie i nauczania duszpasterskiego papieża oferowanych w „Amoris laetitia” oraz w wielu późniejszych jego wystąpieniach, a także w dziele reformy Kurii Rzymskiej, które objęło naszą dykasterię odpowiedzialną między innymi „za duszpasterstwo młodzieży, rodziny i jej misję” (Statut, artykuł 1).

SIR: Ostatnim papieżem, który odwiedził Irlandię, był w 1979 r. św. Jan Paweł II. Kiedy Franciszek ogłosił swoją decyzję o udziale w spotkaniu, wierni irlandzcy zareagowali z wielkim entuzjazmem, tak że bilety na Mszę św. i Święto Rodzin bardzo szybko się wyczerpały. Czy pośród muzyki, świadectw i chwil autentycznego dzielenia się, rodziny prawdziwie ucieleśnią na scenie „radość dla świata”, o której mowa w temacie wybranym przez papieża na to IX Spotkanie?

– Irlandczycy mają swoje korzenie w wyjątkowo głębokiej wierze chrześcijańskiej. Kraj ten odpowiedział bardzo wielkodusznie i entuzjastycznie na przygotowanie tego wydarzenia a zwłaszcza na wiadomość o wizycie papieża. Mamy nadzieję, że dzięki spotkaniu, rodziny będą mogły zyskać bardziej intensywną świadomość swego powołania, to znaczy świadczenia radości światu, pomimo wszystkich trudności, jakie nieuchronnie napotykamy po drodze. Jesteśmy przekonani, że spojrzenie na siebie w zwierciadle oraz dzielenie się z innymi rodzinami tym powołaniem do radości, zapewni każdemu bardziej rodzinny styl życia, zgodnie z najbardziej autentyczną istotą chrześcijaństwa.

Rozmawiała: Lorena Leonardi (SIR)

W trwającym od 21 do 26 sierpnia w Dublinie IX Światowym Spotkaniu Rodzin wezmą udział przedstawiciele 116 krajów świata, w tym 6 tys. dzieci i młodzieży poniżej 18. roku życia oraz 7 tys. wolontariuszy. Zarezerwowano 85 tys. biletów na Święto Rodzin w Croke Park Stadium 25 sierpnia wieczorem oraz pół miliona na Mszę św. końcową na Phoenix Park 26 sierpnia.

W Kongresie Rodzin, odbywającym się w dniach 22-24 sierpnia weźmie udział 37 tys. osób, reprezentujących sto krajów, w tym około 50 z regionów ubogich. Koszty ich udziału pokryły Dykasteria ds. Świeckich, Rodziny i Życia oraz archidiecezja dublińska, a także inne diecezje irlandzkie.

Jasna Góra: do sanktuarium dotarło 16 tys. pielgrzymów pieszych

pon., 13/08/2018 - 22:39
Niosąc Chrystusowy pokój i entuzjazm wiary, na Jasną Górę dotarło dziś 16 tys. pątników. Obok własnych intencji dominowały te za Ojczyznę, za Kościół, Ojca Świętego i o nowe powołania.

Wejścia pielgrzymkowych kolumn rozpoczęły się już wczesnym rankiem. Pielgrzymi, którzy weszli na Jasną Górę przed południem, zgromadzili się na wspólnej Mszy św. o godz. 11.30 na jasnogórskim Szczycie. Eucharystii przewodniczył i homilię wygłosił bp Edward Dajczak, biskup diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej. Zaapelował, by nie zmarnować trudu pielgrzymki.

Dotarło 12 dużych grup; znad Bałtyku, Podlasia, Podkarpacia, Zagłębia Dąbrowskiego, prastarego Kalisza, historycznej stolicy Kujaw – Włocławka. Najliczniej, bo prawie 6 tys. wiernych przyszło z Radomia. W grupie nr 7 z Radomia wędrowały też służby mundurowe diec. radomskiej

Najstarszą, bo już 381.była pielgrzymka kaliska. Aspekt Nadzwyczajnego Roku Świętego Józefa Kaliskiego podkreśliło wejście na Jasną Górę z obrazem św. Józefa, który na początku istnienia diecezji kaliskiej peregrynował po wszystkich parafiach i teraz umieszczony jest w kaplicy seminaryjnej. Obraz wniosła grupa z kaliskiej bazyliki. To symboliczne przejście św. Józefa do Maryi, czyli z Narodowego Sanktuarium św. Józefa do Narodowego Sanktuarium Matki Bożej – zaznaczył kierownik pielgrzymki.

Pielgrzymi nieśli 100 flag w 100-lecie odzyskania niepodległości, 50 flag biało-czerwonych i 50 flag powstańców wielkopolskich. – „Jestem dumny z tego, że młodzi ludzie niosą flagi, widać, że dla nich nie jest obce: Bóg – Honor – Ojczyzna, to jest najpiękniejsze, co można dzisiaj, w tym świecie pokazać. To jest niesamowite świadectwo wiary” – podkreślił ks. Dariusz Matusiak, przewodnik grupy biało-zielonej.

Z Jasną Górą połączyła ich miłość do Matki Bożej i Zakon Paulinów. Pokonując 400 km, po raz 28. przyszła pielgrzymka Słowaków z paulińskiej parafii pw. Narodzenia Marii Panny w Vranov nad Toplou. Paulini przyszli do Vranova w 1990 roku, po 204-letniej przerwie spowodowanej kasatami zakonu oraz niewolą komunistyczną.

Ostatnią grupą, która dotarła dziś pod jasnogórski Szczyt, była 34. Piesza Pielgrzymka Diec. Łomżyńskiej. Pątnicy świętowali w drodze także 600-lecie otrzymania praw miejskich przez miasto Łomża.

Pielgrzymi, którzy dotarli po południu, zgromadzili się na Mszy sw. o 19.30. Bp Grzegorz Kaszak przypomniał wkład Jasnej Góry w podtrzymywaniu ducha w okresie niewoli i zrywów wolnościowych. Podkreślił, że Polacy nawet w trudnych chwilach, których nie brakowało w naszych dziejach. Nigdy nie buntowali się przeciwko Bogu.

– Trzeba nam Polakom i dziś krzewić i rozwijać kult Maryjny i za Jej przyczyną modlić się za naszą ukochaną Ojczyznę. Jej miłość do nas jest bardzo konkretna, nikogo nie odrzuca, niezależnie jak mu się pogmatwały życiowe drogi – zapewnił kaznodzieja.

We wtorek wejścia pieszych pielgrzymek rozpoczną się od godz. 6.00 rano.

Abp Gądecki: Europa stała się miejscem miękkiej wersji totalitaryzmu

pon., 13/08/2018 - 21:29
Europa stała się miejscem miękkiej wersji totalitaryzmu – stwierdził abp Stanisław Gądecki, który 13 sierpnia przewodniczył Mszy św. jubileuszowej 350-lecia sanktuarium w Kalwarii Pacławskiej. Trwa tam obecnie odpust ku czci Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski podkreślił, że wniebowzięcie jest celem każdego chrześcijanina, jednak na drodze do niego staje ponowoczesność.

W kazaniu abp Stanisław Gądecki wskazywał, że wniebowzięcie jest tajemnicą, która w pierwszym rzędzie dotyczy samej Maryi, ale „dotyczy ona także każdego z nas i naszej przyszłości”. – Wniebowzięcie ukazuje nam nasze przeznaczenie, we wniebowzięciu Maryi podziwiamy chwałę, do której został wezwany każdy z nas i cały Kościół – mówił.

Zaznaczył, że poniżenie człowieka nie wynika z jego cielesności, ale z grzechu, bo to „grzech poniża nasze ciała”. Wskazywał, że życie każdego chrześcijanina powinno być droga naśladowania Jezusa, która ma wyraźnie określony cel: „ostateczne zwycięstwo nad grzechem i śmiercią oraz pełne zjednoczenie z Chrystusem”.

Przewodniczący Episkopatu Polski podkreślił, że wniebowzięcie jest celem każdego chrześcijanina, jednak – jak stwierdził – dzisiaj ta droga wydaje się trudniejsza niż w czasach Jezusowych. – Bo ten świat został niemal całkowicie opanowany przez tzw. ideologię ponowoczesności – powiedział.

– Ta ideologia istotowo zmienia sytuację duchową Europy. Pod jej wpływem społeczeństwa ponowoczesne przyjmują cechy społeczeństw utopijnych, czyli zaczynają wierzyć w możliwość osiągnięcia ziemskiej nieśmiertelności i doskonałości – wyjaśniał.

Metropolita poznański tłumaczył, że jest ona ukierunkowana na szeroko rozumiane wyzwolenie, co brzmi „bardzo miło dla ucha każdego człowieka”. Przestrzegał jednak, że prowadzi do wyzwolenia od wszystkich struktur, także rodziny, co w efekcie daje odwrócenie systemu wartości.

– Kulturę wyrzeczenia oraz ideały ma zastąpić kultura natychmiastowego spełnienia i przyjemności. Wolność ma odtąd oznaczać wyłącznie oswobodzenie się od nakazów i praw.

Skutkiem tego ma nastąpić oddanie człowieka we władzę jego popędów, które zaczynają nim rządzić, redukując go do stanu zwierzęcego. Wolność ma oznaczać odtąd nieograniczoną konsumpcję, która staje się religią. Potężna mniejszość, która kieruje tym procesem, udaje potężną większość, posługując się orężem szyderstwa – podkreślił.

Przewodniczący KEP uznał, że „Europa stała się miejscem miękkiej wersji totalitaryzmu”. Przykładem tego – jak mówił hierarcha – była sytuacja ze Słowacji. Gdy na monecie o nominale 2 euro wybito w tym kraju postacie świętych Cyryla i Metodego, Komisja Europejska zażądała usunięcia z nich aureoli i krzyży.

– Głos ludu staje się bowiem dzisiaj tylko pretekstem po który się sięga wówczas, gdy staje się on użyteczny. Gdy lud nie głosuje tak jak trzeba, każemy mu głosować ponownie – stwierdził.

Mszę św. z abp. Stanisławem Gądeckim koncelebrowali: metropolita przemyski abp Adam Szal, bp Marian Rojek z Zamościa, bp pomocniczy Stanisław Jamrozek z Przemyśla oraz bp Stanisław Dowlaszewicz z Boliwii i ponad 100 księży.

Po Mszy św. abp Gądecki poświęcił pomnik św. Jana Pawła II, który odwiedził Kalwarię Pacławską dokładnie 50 lat temu 13 sierpnia 1968 r. jako kardynał i przewodniczył uroczystościom 300-lecia Kalwarii.

Obchody 98. rocznicy obrony Płocka przed bolszewikami (zapowiedź)

pon., 13/08/2018 - 19:21
Msza św. w bazylice katedralnej pod przewodnictwem bp. Romana Marcinkowskiego w uroczystość Wniebowzięcia NMP oraz święto Wojska Polskiego, Bieg Obrońców Płocka 1920 roku oraz uroczystości na Cmentarzu Garnizonowym złożą się na obchody 98. rocznicy obrony Płocka przed bolszewikami 1920 roku. Zaplanowano je w dniach 15-19 sierpnia, w miejscach związanych z wojną polsko-bolszewicką.

Uczestnicy rocznicowych uroczystości, w tym poczty sztandarowe, zbiorą się w środę 15 sierpnia o godz. 9.30 przed bazyliką katedralną. O godz. 10.00 rozpocznie się tam Msza św. w intencji Ojczyzny. Będzie jej przewodniczył i homilię wygłosi biskup senior Roman Marcinkowski.

Po Mszy św. uczestnicy uroczystości złożą kwiaty na Bratniej Ziemi przy katedrze, a następnie przejdą pod pomnik Marszałka Józefa Piłsudskiego. W tym miejscu wysłuchają hymnu państwowego, wystąpienia prezydenta Płocka Andrzeja Nowakowskiego, złożą kwiaty i zapalą znicze.

W piątek 17 sierpnia o godz. 17.00 w Towarzystwie Naukowym Płockim odbędzie się promocja książki dr. Grzegorza Gołębiewskiego „Płock 1920”, wydanej bez Wydawnictwo Bellona w serii „Bitwy”. Tego samego dnia o godz. 20.00 na Bratniej Mogile przy u. Targowej odbędzie się capstrzyk harcerski Hufca ZHP Płock im. Obrońców Płocka 1920 roku.

W sobotę 18 sierpnia harcerze złożą kwiaty w Miejscach Pamięci Narodowej. O godz. 16.00 rozpoczną się uroczystości na Cmentarzu Garnizonowym przy ul. Norbertańskiej. Przewidziane jest m.in. wystąpienie prezydenta Andrzeja Nowakowskiego, modlitwa za poległych podczas I wojny światowej i obrońców Płocka 1920 roku oraz apel pamięci. Natomiast o godz. 17.00 sprzed kina Przedwiośnie ruszy Bieg Obrońców Płocka 1920 roku, inicjowany przez Stowarzyszenie Płock Biega „No Age Limit”.

Tegoroczne obchody zakończą się w niedzielę 19 sierpnia. O godz. 12.00 przy ławeczce Druha Wacława Milke spotkają się uczestnicy spaceru z przewodnikami Płockiej Lokalnej Organizacji Turystycznej – do miejsc związanych z obroną Płocka 1920 roku.

W sierpniu 1920 roku Płock był punktem strategicznym na froncie wojny polsko-bolszewickiej. Obrona Płocka w dniach 18-19 sierpnia była przypadkiem boju z udziałem niemal wszystkich rodzajów broni i służb. W mieście i na przedpolu walczyła piechota i kawaleria, wspomagana przez artylerię. Na Wiśle pojedynek ogniowy z nieprzyjacielem prowadziła flotylla rzeczna. 19 sierpnia ustępujący z Płocka III Korpus Konny ostrzeliwali polscy lotnicy.

W walkach brały też udział różne służby: żandarmi z plutonu żandarmerii wojskowej, łącznościowcy z 9 kompanii telegraficznej jazdy czy żołnierze intendentury z Wojskowego Urzędu Gospodarczego. Walczących wspierali policjanci oraz członkowie organizacji cywilnych, takich jak Straż Obywatelska, Służba Narodowa Kobiet Polskich i harcerze. W pomoc wojsku i bezpośredni udział w walkach zaangażowali się także zwykli mieszkańcy, nie będący członkami żadnych formacji.

Za ofiarną obronę przed bolszewikami Płock otrzymał od Marszałka Józefa Piłsudskiego odznaczenie – Krzyż Walecznych. Płock jest jednym z dwóch miast, które zostały wyróżnione odznaczeniem po zakończeniu wojny polsko-bolszewickiej. Drugim był Lwów, odznaczony Krzyżem Virtuti Militari. Płock jest także jednym z dwóch miast obdarzonych przez Piłsudskiego tytułem „miasta bohatera”.