Informacje Katolickiej Agencji Informacyjnej

Subskrybuje zawartość
Portal Katolickiej Agencji Informacyjnej
Zaktualizowano: 2 godziny 4 min. temu

21 sierpnia orzeczenie w sprawie kard. Pella

czw., 15/08/2019 - 12:00
21 sierpnia australijski trybunał wyda orzeczenie w sprawie apelacji złożonej przez prawników kard. Georga Pella, skazanego za rzekome molestowanie nieletnich – podała agencja AP.

W grudniu ub. roku były arcybiskup Sydney oraz prefekt Sekretariatu ds. Gospodarczych został skazany przez ławę przysięgłych na sześć lat więzienia za molestowanie dwóch nastoletnich chórzystów w 1996 r., kiedy był arcybiskupem Melbourne. Kard. Pell nie przyznał się do winy.

Przysięgli orzekli winę wyłącznie na podstawie zeznań jednej z domniemanych ofiar. Druga zmarła pięć lat temu i przed śmiercią oświadczyła, że nigdy nie była molestowana. Za niewinnością kard. Pella przemawiają też zeznania ceremoniarza, który towarzyszył mu w zakrystii w czasie, gdy miało dojść do przestępstwa, oraz fakt, że w tym miejscu po uroczystej Mszy zawsze panuje wielki ruch.

agresja Uczestnicy wyborów Mr Gay podcięli gardło kukle abp. Jędraszewskiego

Argumenty te przypomnieli obrońcy kard. Pella. Uznali, że został on skazany na podstawie zeznań, które mogą budzić uzasadnione wątpliwości. Przypomnieli, że podczas rozprawy obrona nie mogła przesłuchać domniemanej ofiary, a zeznania świadka obrony nie zostały wzięte pod uwagę.

W procesie apelacyjnym kard. Pell odpowiada już nie przed ławnikami, lecz trzyosobowym kolegium zawodowych sędziów.

Homilia abp. Wiktora Skworca wygłoszona w 100. rocznicę wybuchu I Powstania Śląskiego (dokumentacja)

czw., 15/08/2019 - 11:36
Dziś wyrasta z wczoraj i kształtuje jutro – mówił 14 sierpnia abp Wiktor Skworc w czasie Eucharystii, odprawionej w Mysłowicach. W 100. rocznicę I Powstania Śląskiego metropolita katowicki upamiętnił ofiary rzezi mysłowickiej i przypomniał genezę i sens zrywu Ślązaków, którzy przed wiekiem zapowiedzieli: “Nie będziesz, Niemcze, miał z nas sług”.

Publikujemy tekst homilii metropolity katowickiego abp Wiktora Skworca:

1. Dziś w Mysłowicach, niedaleko byłej kopalni „Mysłowice”, modlitwą upamiętniamy ofiary rzezi mysłowickiej, jaka się dokonała w tutejszej kopalni w pamiętny dzień 15 sierpnia 1919 roku, co dało impuls do wybuchu I powstania śląskiego. Oddział Grenzschtz Ost otworzył ogień do górników domagających się należnego im wynagrodzenia za pracę. Na miejscu zginęło siedmiu górników, dwie kobiety i trzynastoletni chłopiec, który przyszedł po wypłatę dla chorego ojca. Było wielu rannych.
Po „mysłowickiej masakrze” przelała się czara goryczy, a rdzenna ludność Górnego Śląska układała Rotę Górnoślązaków, w której czytamy takie słowa:

„Nie damy Śląska, skąd nasz ród,
gdzie dom nasz, próg ziemicy,
śląscy żołnierze, śląski lud,
górale i górnicy.
Nie będziesz, Niemcze, miał z nas sług,
tak nam dopomóż Bóg!”.

Rozpoczęło się powstanie: nierówna walka ledwo uzbrojonych powstańców górników, mających oparcie w miejscowej ludności, z wojskiem niemieckim. Jedna z większych bitew tego powstania miała miejsce 16 sierpnia 1919 roku w Paprocanach (dziś dzielnica miasta Tychy). Po latach – dla upamiętnienia tego wydarzenia i dla uczczenia ofiar – mieszkańcy wybudowali tam kościół pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa.
I chociaż powstanie trwało krótko, było dla strony niemieckiej jasnym sygnałem, jakie są oczekiwania i dążenie mieszkańców Górnego Śląska; i że dla sprawy powrotu do polskiej macierzy, kiedy politycy podejmują niesprawiedliwe decyzje i zawodzi dyplomacja, zdolni są do insurekcji, co potwierdziły kolejne powstania, których rocznice przed nami.

Trudno dzisiaj precyzyjnie oszacować straty ludzkie I powstania. Nie znamy też liczby ofiar cywilnych. Przy braku zorganizowanej pomocy medycznej w oddziałach powstańczych (ograniczała się ona do opatrywania rannych przez kilkunastu górnośląskich lekarzy w domach i niekiedy ewakuacji do Polski) trudno precyzyjnie podać liczbę ofiar śmiertelnych wśród walczących. Jest ona szacowana na około pięciuset powstańców. Zachowała się pamięć o nich – niekoniecznie mogiły, niszczone przez przewalające się przez nasz kraj totalitaryzmy. Zachowała się pamięć o nich przekazywana w rodzinach z pokolenia na pokolenie. Zachowała się pamięć opisana i udokumentowana w Muzeum Powstań Śląskich w Świętochłowicach.

Nasza dzisiejsza modlitwa i związane z nią obchody 100-lecia są również wyrazem pamięci o tych, dzięki którym żyjemy dziś w wolnej, niepodległej i suwerennej Polsce. Jesteśmy wdzięczni samorządowi tego miasta, że zaplanował te obchody, które wspominają przeszłość i kształtują przyszłość. Bo przecież dziś wyrasta z wczoraj i kształtuje jutro.

W obchody te wpisuje się również symbol, gest: upamiętnimy was, polegli górnicy i powstańcy, symbolem dębu. W 1979 roku powiedział Jan Paweł II o narodzie polskim słowa następujące: „Otóż tego, co naród polski wniósł w rozwój człowieka i człowieczeństwa, co również dzisiaj wnosi, nie sposób zrozumieć i ocenić bez Chrystusa. «Ten stary dąb tak urósł, wiatr go żaden nie obalił, bo korzeń jest Jego Chrystus» (Piotr Skarga, Kazania sejmowe)”. Te słowa odnosimy dziś do pokolenia mysłowickich górników i powstańców, dziękując im za to, co swoją postawą, działaniem i poświęceniem wnieśli w społeczną przestrzeń tego miasta, naszej górnośląskiej ojcowizny i Polski.

Pozostaje mi życzyć, aby dąb, który za chwilę zostanie posadzony, urósł i wzrastał, żeby jak ten „stary dąb”, o którym mówił ks. Piotr Skarga w kazaniu sejmowym, stał się symbolem zakorzenienia w historii i tradycji tej ziemi; by mobilizował do wzrostu i rozwoju w pięknym, szlachetnym człowieczeństwie.
Drodzy Mieszkańcy Mysłowic, droga Młodzieży! I wy wzrastajcie, pamiętając jak życiodajna jest woda łaski Bożej i jak mocne jest drzewo zasadzone nad nią, wsadzone w glebę historii i tradycji, w ziemię użyźnioną posiewem krwi męczenników.
Pamiętajcie, że człowiek może być mocny jak dąb, jeśli buduje dom i przyszłość nie na piasku zmienności, lecz na fundamencie minionych pokoleń i na tym, na czym one budowały, jeśli buduje na skale, a skałą jest Chrystus!

2. Człowiekiem mocnym jak dąb, czerpiącym z gleby tradycji i kultury był również patron dnia dzisiejszego św. Maksymilian Kolbe, zresztą patron jednej z mysłowickich parafii.
Auschwitz. W tamtym miejscu, jak na innych miejscach kaźni, także na placu przed mysłowicką kopalnią, słuchać było wołania pełne bólu, oskarżające Boga o nieobecność, niesprawiedliwość i milczenie.
„Bóg ukrył się, żeby świat było widać // gdyby się ukazał to sam byłby tylko // miłość której nie widać nie zasłania sobą” – pisał ks. Jan Twardowski.

Pozostając w tej poetyckiej optyce, można dopowiedzieć, że Bóg ukrył się, żeby człowieka było widać. Liturgia dnia dzisiejszego nie pozostawia wątpliwości: człowieka o pięknym i szlachetnym człowieczeństwie, świętego: Maksymiliana Marię Kolbego, franciszkanina, kapłana, męczennika.
Auschwitz odsłania tylko część prawdy o tym człowieku, część może najważniejszą, najpiękniejszą, ale nie mówi przecież wszystkiego, nie ukazuje całej drogi od narodzin aż do bramy obozu, aż do wejścia do bunkra, aż do śmierci za brata. Dlatego nie możemy odnosić dziś do św. Maksymiliana wyłącznie słów I czytania z Księgi Mądrości. Owszem, Bóg doświadczył go – analogicznie i powstańców – jak złoto w tyglu, jego odejście poczytano za unicestwienie, w ludzkim rozumieniu doznał kaźni.

Maksymilian jawi się dziś przed nami przede wszystkim w świetle Ewangelii jako uczeń Chrystusa, uczeń wybrany i umiłowany, jako przyjaciel, któremu Pan powierza największe tajemnice, któremu powierza samego Siebie.
Jezus wybrał Maksymiliana na swego przyjaciela. Pieczęcią tego wyboru była śmierć krzyżowa, w której Chrystus oddał życie za swych przyjaciół, nikt nie ma większej miłości… A jednak uczeń może być jak Mistrz jego.

Wybór dokonany w Auschwitz był konsekwencją wyboru fundamentalnego, ale i wierności temuż wyborowi. Maksymilian pozostał wierny swemu Mistrzowi aż do końca. Nie jest to postawa, którą dziś chętnie się naśladuje, także w kontekście wiary. A przecież nie wystarczy tak zwany „wybór fundamentalny”, by wejść do Królestwa Bożego, jeśli owej podstawowej decyzji przeczą konkretne czyny, jeśli rozmijają się z konstytucja Królestwa Bożego i Dobrą Nowiną.

3. Św. Maksymilian swoim głosem przeciwstawił się na placu apelowym całemu systemowi pogardy i nienawiści do człowieka i tego, co w człowieku Boskie. Ten głos nie przemija, choć zmieniają się czasy, a twarde ideologie zastępują tak zwane „siły miękkie”, które równie skutecznie dehumanizują człowieka i życie społeczne.
Szczególnie niebezpieczny jest kult ludzkiej wolności bez wymagań i odpowiedzialności, w której człowiek sam sobie jest bogiem. Św. Jan Paweł II uczył nas, że wolność ma być ku dobru; nie może być wolnością do wszystkiego i od wszystkiego, bo wtedy staje się nową niewolą!

4. Co stało się w bunkrze głodowym w Auschwitz 14 sierpnia 1941 roku? Maksymilian swoją śmiercią za brata wyraził to, co stanowi fundament życia osobistego i społecznego, wypowiedział czynem prawdę o miłości, która zwycięża zło i jest silniejsza od śmierci.
Święty stał się też głosem obrony ludzkiego życia, ludzkiej godności, zasad moralnych, prawa naturalnego i Bożego, wszystkiego, czemu zaprzeczyć chce współczesna cywilizacja śmierci. Głos Maksymiliana Kolbego trwa i przetrwa!

I tak odnajdujemy punkty styczne ofiar mysłowickiej masakry, poległych i zmarłych powstańców śląskich, z postacią patrona dnia, który „życie dał”.
I raz jeszcze na ołtarzu krzyża składamy śmierć wszystkich powstańców górników i św. Maksymiliana, wierząc, że ich ofiara złączona ze zbawczą śmiercią Chrystusa przynosi owoc po dzień dzisiejszy.
Owoc pamięci. Niech wszyscy żyjący na Górnym Śląsku pamiętają o cenie polskości i wolności, o cenie człowieczeństwa.
Niech ofiara wszystkich męczenników XX wieku przyniesie owoc pokoju ojczyźnie, naszej ojcowiźnie i całej ludzkiej rodzinie. Amen.

Abp Kupny: w marszu do niepodległości Polakom zawsze towarzyszył Kościół

czw., 15/08/2019 - 11:36
Zwycięstwa nad wrogami Polski nie byłyby możliwe, gdyby w czasach niewoli nie przetrwał duch naszego narodu, a ten był umacniany przez Kościół – mówił abp Józef Kupny w kościele garnizonowym we Wrocławiu podczas Mszy św. w intencji Ojczyzny, sprawowanej w Uroczystość Wniebowzięcia NMP. Hierarcha tłumaczył przy tym, że Kościół był z narodem, uczył patriotyzmu, walczył o wolność i suwerenność Polski i płacił za to wysoką cenę.

Metropolita wrocławski, nawiązując do słów Maryi wyśpiewanych w Magnificat „Wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny”, zwrócił uwagę, że można rozważać je zarówno indywidualnie, dziękując Bogu za wysłużone zbawienia oraz otwarte bramy nieba, jak i wspólnotowo, uświadamiając sobie, że Bóg wielkie rzeczy czynił i czyni również w historii narodu polskiego. Hierarcha przypomniał przy tym, że w Święto Wojska Polskiego bezpośrednio wiąże się z rocznicą Bitwy Warszawskiej z 1920 r. – Tamto zwycięstwo rozstrzygnęło o losach naszej Ojczyzny i Europy – mówił abp Kupny, dodając: – Naród polski wielokrotnie skazywany był na unicestwienie i śmierć. Były to czasy wielkiej próby.

Następnie pasterz Kościoła wrocławskiego, przywołując fakty z historii Polski przekonywał, że wymodlona i wywalczona Polska wielokrotnie zmartwychwstawała, a ogromny udział w odradzaniu się Ojczyny miał również Kościół. – Józef Piłsudski prosił o dobrych kapelanów – mówił. – Symbolem takiego księdza, który porwał młodych do walki z najeźdźcą był ks. Ignacy Skorupka – dopowiedział abp Kupny, tłumacząc, że nic dziwnego, iż najeźdźcy, okupanci tak, jak oficerów i żołnierzy, mordowali również duchownych.

W dalszej części homilii arcybiskup zaznaczył, że dziś Polacy cieszą się wolnością i mogą organizować swoje życie osobiste i społeczne według własnego projektu oraz własnej woli. Nie wolno im jednak nigdy zapomnieć – mówił abp Kupny – że niepodległość jest darem Opatrzności. – Trzeba go szanować i pielęgnować, bo można go łatwo utracić – przestrzegał metropolita wrocławski, dodając: – Dobrze wiemy, że świat, w którym żyjemy nie jest wolny od nienawiści i konfliktów. Naród, który zatraciłby wolę samoobrony przekreśliłby sam siebie i zatraciłby własną przyszłość.

Na zakończenie hierarcha podziękował tym wszystkim, którzy walczyli o wolność Polski oraz tym, którzy dziś czuwają nad jej bezpieczeństwem.

W Eucharystii uczestniczyli przedstawiciele władz państwowych i samorządowych oraz służb mundurowych, a także środowisk kombatanckich. Po Mszy św. na wrocławskim Rynku odbył się uroczysty apel, koncert orkiestry reprezentacyjnej wojsk lądowych oraz wystawa sprzętu wojskowego.

Przeor Jasnej Góry do warszawskich pielgrzymów: nikt za nas nie pokona kilometrów dzielących nas od Boga

czw., 15/08/2019 - 11:35
Pątnicy warszawscy już oddali hołd Wniebowziętej Pani. Tradycyjnie ci, którzy przyszli w pielgrzymkach ze stolicy uczestniczyli rano we Mszy św. celebrowanej na szczycie Jasnej Góry pod przewodnictwem kard. Kazimierza Nycza, metropolity warszawskiego. Przeor klasztoru przypominał w kazaniu, że „nikt za nas nie pokona kilometrów dzielących nas od Boga”, pytał o nasze Magnificat i zachęcał, by pielgrzymkowy entuzjazm wiary przekuwać na konkretne czyny miłości Boga i człowieka, tak jak czyniła to Maryja.

– Każdy z nas wie, że można przejść te ponad 200 kilometrów czy więcej, można przejść tak długą trasę i znajdą się ludzie, którzy nam pomogą pokonać fizycznie słabości, ale nikt za nas nie pokona tych kilometrów, które w sercach, w naszych wnętrzach, dzielą nas od Boga – mówił w kazaniu przeor Jasnej Góry. O. Marian Waligóra podkreślał, że „dziś tu na Jasnej Górze na swoistej mecie pielgrzymiego szlaku odkrywamy jak bardzo potrzebujemy Maryjnej zgody, by Bóg nas ogarnął i przeniknął nas do głębi”.

Wyjaśniał, że „dlatego przychodzimy do Matki, by od Niej uczyć się zmniejszać ten dystans, który dzieli nas od Boga”. – Uczynimy to nie poprzez puste deklaracje, piękne słowa, ale przede wszystkim poprzez konkretne czyny, walkę z tym wszystkim co nas od Boga oddziela, walkę z grzechem, regularne korzystanie z sakramentów, codzienną modlitwę, ale także poprzez konkretne czyny i gesty miłości wobec naszych bliźnich – mówił jasnogórski przeor. Podkreślał, że pomocą jest nam w tym Maryja. – Ona wypowiedziane słowo „fiat” nie zamieniła w pustą deklarację, ale w czyn. Bez zastrzeżeń poddała się tajemnicy Chrystusa, Jemu służyła z całych sił, nie dała Mu tylko swego ciała, ale całą siebie – wyjaśniał.

O.Waligóra przypominał, że Maryja „nie szukała czasu prywatnego, czasu na prywatne życie, nie usuwała Boga ze sfery działalności oficjalnej, nie walczyła o tzw. czas dla siebie”, ale służyła Elżbiecie a potem pod krzyżem, kiedy usłyszała testament Chrystusa „troskę swojego serca przelała na troskę o każdego z nas”.

– Tę czynną miłość Maryi odkrywamy i w naszych czasach – przekonywał Paulin – w tylu sanktuariach świata, także na Jasnej Górze. „Doświadczamy Jej bliskości, konkretnej miłości jako naród, jako dzieci Boga. Maryja oręduje za nami, tyle cudów za Jej wstawiennictwem, tyle Jej pouczeń zatwierdzonych przez Kościół w objawieniach dociera do nas. Oto jak nasza Matka jest z nami”, mówił kaznodzieja.

Przeor zauważył, że „rzeczywistość, w której żyjemy nie jest bezbarwna i szara, choć nieraz poruszają nas burze w życiu społecznym i Kościoła, ale my widzimy, że życie wiarą może być pełne pięknych chwil, dlatego chciejmy się trzymać tego piękna, które czerpiemy z pielgrzymkowego szlaku”.

Jak zwykle podczas Mszy św. dla pielgrzymów warszawskich chętni wierni złożyli przyrzeczenia Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego deklarując 9-miesięczną modlitwę w obronie życia.

Z Warszawy na tegoroczny odpust Wniebowzięcia NMP w ośmiu pieszych pielgrzymkach przyszło na Jasną Górę w sumie 12 tys. 800 osób.
Były to: 308. Warszawska Pielgrzymka Piesza, 39. Warszawska Akademicka Pielgrzymka Metropolitalna, Grupy „17-ste” Warszawskiej Pielgrzymki Pieszej, 28. Międzynarodowa Pielgrzymka Żołnierzy, 28. Pielgrzymka Niepełnosprawnych, 36. Praska Pielgrzymka Rodzin, 13. Piesza Ogólnopolska Pielgrzymka Strażaków i 25. Międzynarodowa Pielgrzymka Tradycji Katolickiej.

Przesłanie dyrektora Caritas Polska na Światowy Dzień Pomocy Humanitarnej

czw., 15/08/2019 - 11:00
Żyjemy globalnie, więc wszyscy jesteśmy niejako sąsiadami. Jeżeli komuś dzieje się krzywda, nie możemy nie reagować. Nie możemy być znieczuleni na dramaty ludzkie – takimi słowami rozpoczyna swoje przesłanie z okazji Światowego Dnia Pomocy Humanitarnej ks. Marcin Iżycki, dyrektor Caritas Polska.

Co roku pomocy humanitarnej potrzebują miliony osób na świecie, poszkodowanych na skutek konfliktów zbrojnych i katastrof naturalnych. W Światowy Dzień Pomocy Humanitarnej, obchodzony 19 sierpnia, dyrektor Caritas Polska przypomina o niezwykłej misji pomocy, jaką może i powinien podjąć każdy z nas.

Dyrektor największej polskiej organizacji pomocowej podkreśla, że dziś znacznie łatwiej jest pomagać, ponieważ bardzo szybko dowiadujemy się o potrzebach naszych sióstr i braci, którzy żyją nawet tysiące kilometrów od nas. Caritas Polska niesie potrzebującym profesjonalną pomoc dzięki przynależności do międzynarodowej sieci humanitarnej Caritas Internationalis. W ten sposób Polacy szybko dowiadują się o kryzysach i odpowiednio na nie reagują.

– Sednem przesłania Światowego Dnia Pomocy Humanitarnej powinien być człowiek, bez względu na wyznanie czy miejsce zamieszkania. Bez pomocy z zewnątrz Ci ludzie skazani byliby na śmierć. Tak było w Syrii. Zareagowaliśmy na dramat umęczonych wojną Syryjczyków udzielając im wsparcia poprzez największy humanitarny program Caritas Polska – Rodzina Rodzinie – dodaje ks. Iżycki.

Dziś przed światem stoją kolejne wielkie wyzwania. Jest to dramat 20 mln Jemeńczyków zagrożonych śmiercią głodową, a także dramat mieszkańców Wenezueli, którzy każdego dnia walczą o przetrwanie.

Jemen

Sytuacja w Jemenie jest opisywana jako największy kryzys humanitarny na świecie. Toczący się od 4 lat konflikt zbrojny wyniszczył kraj, powodując że jego społeczeństwo znalazło się na skraju głodu, a gospodarka jest w stanie upadku. Ludność tego kraju zmaga się z powszechnym ubóstwem i utrudnionym dostępem do najbardziej podstawowych usług. Możliwości zarobkowe dramatycznie maleją, przez co mieszkańcy Jemenu mierzą się m.in. z trudnościami w zdobyciu pożywienia. Wiele dzieci cierpi w wyniku chorób spowodowanych niedożywieniem lub spożywaniem zanieczyszczonej wody, a dostęp do opieki zdrowotnej jest bardzo ograniczony. Szpitale i kliniki są często zniszczone na skutek działań zbrojnych, a częstokroć brakuje w nich bardzo podstawowego sprzętu oraz lekarstw. Dla jemeńskiej rodziny każdy dzień to walka o przetrwanie.

Wychodząc naprzeciw tym potrzebom, Caritas Polska rozpoczęła w Jemenie realizację projektu, w ramach którego zamierza dotrzeć do najbardziej potrzebujących Jemeńczyków, zapewniając im podstawową i ponadpodstawową opiekę medyczną m.in. poprzez zatrudnienie personelu medycznego, zakup lekarstw i środków medycznych. Dzięki wsparciu darczyńców, Jemeńczycy skorzystają z konsultacji medycznych w placówce w Imran, a kobiety i dzieci zostaną zaszczepione przeciwko cholerze, błonicy i innym chorobom.

Każdy z nas może wesprzeć Jemeńczyków:
• wysyłając SMS na numer 72052 o treści JEMEN (koszt 2,46 zł z VAT)
• przelewając dowolną kwotę na konto: 77 1160 2202 0000 0000 3436 4384 z dopiskiem JEMEN

Wenezuela

Trwający w Wenezueli kryzys społeczno-ekonomiczny sprawił, że ponad 90 % społeczeństwa żyje w ubóstwie. Według najnowszych doniesień UNHCR z kraju wyjechało już ponad 4 miliony uchodźców. Jednocześnie Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) szacuje, że utrzymująca się obecnie na wysokim poziomie inflacja w najbliższych miesiącach może przekroczyć 10 mln %.

Brak dostępu do lekarstw i żywności sprawia, że większość mieszkańców Wenezueli potrzebuje pomocy humanitarnej. Potrzebują jej także uchodźcy i migranci, którzy opuścili ten kraj i udali się do Kolumbii (1,3 mln) i innych krajów Ameryki Łacińskiej.

Obecnie Caritas Polska wspiera Wenezuelczyków przy współpracy z Palotyńskim Sekretariatem Misyjnym. Otrzymane od darczyńców środki umożliwiły sfinansowanie działań w Wenezueli, takich jak zakup żywności i lekarstw dystrybuowanych w Caracas i Guarenas. Dystrybucja paczek z żywnością i lekarstwami następuje trzy razy w tygodniu. Ponadto pomoc Caritas Polska dociera też do najmłodszych mieszkańców Wenezueli, którzy są szczególnie narażeni na negatywne konsekwencje kryzysu. Dzieci w Upata otrzymują paczki z artykułami pierwszej potrzeby, takimi jak ubrania i środki higieniczne.

Ponieważ potrzeby Wenezuelczyków są ogromne, Caritas Polska planuje rozpoczęcie kolejnych działań na ich rzecz i zbiera pieniądze na ten cel.

Wsparcie dla Wenezueli:

• SMS na numer 72052 o treści WENEZUELA (koszt 2,46 zł z VAT)
• dowolna kwota na konto: 77 1160 2202 0000 0000 3436 4384 lub 70 1020 1013 0000 0102 0002 6526 z dopiskiem WENEZUELA

W ostatnich słowach swojego przesłaniana na Światowy Dzień Pomocy Humanitarnej, dyrektor Caritas Polska zachęca, aby w tak wyjątkowym dniu nie tylko modlić się za mieszkańców Jemenu i Wenezueli, ale również okazać im swoją solidarność.

Światowy Dzień Pomocy Humanitarnej został ustanowiony w rocznicę zamachu na siedzibę ONZ w 2003 roku w Bagdadzie, w którym zginęło 22 pracowników organizacji pomocowych. Co roku społeczność międzynarodowa upamiętnia ten dzień przygotowując konferencje, pokazy i akcje edukacyjne, mające na celu usprawnienie pomocy oraz podkreślenie znaczenia wysiłków podejmowanych przez pracowników organizacji humanitarnych.

Kard. Dziwisz: Matko Boża Ludźmierska – módl się za nami, Twymi dziećmi!

czw., 15/08/2019 - 09:19
– Drogie siostry, drodzy bracia, dziękujmy dziś Wniebowziętej Pani, naszej Matce, za Jej opiekę nad nami, nad naszymi rodzinami i zagrodami. Uczmy się od Niej, jak wypełniać w naszym życiu wolę Bożą, jak zawierzać wszystko Bogu, jak iść z Nim przez życie. – mówił kardynał Stanisław Dziwisz w Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Ludźmierzu podczas sprawowanej o północy Eucharystii.

W homilii, kardynał przypomniał słowa Piusa XII, który w 1950 roku ogłosił dogmat o wniebowzięciu Marii: „Otrzymała jako najwspanialsze zwieńczenie swych przywilejów dar wolności od zepsucia cielesnego, i podobnie jak Syn, po zwycięstwie nad śmiercią, została z ciałem i duszą wzięta do chwały niebios, by tam zajaśnieć jako Królowa zasiadająca po prawicy swego Syna, «nieśmiertelnego Króla wieków»”. Dodał, że triumf Maryi powinien umacniać nadzieję wszystkich wierzących na osiągnięcie niebiańskiej ojczyzny.

– Ponieważ należymy do Chrystusa, wierzymy głęboko, że On przygotował nam miejsce w swym odwiecznym Królestwie, czyli w niebie. Taki jest horyzont naszej nadziei. Nie zapominajmy o tym, zwłaszcza wtedy, gdy dźwigamy ciężar naszych ziemskich problemów, trudności, niepowodzeń, lęków i słabości. Pamiętajmy, że ostateczne słowo należy do Chrystusa. Ostateczne słowo nie należy do śmierci, ale do życia.

Nawiązując do ewangelicznego opisu spotkania Maryi z Elżbietą, kardynał zwrócił uwagę, że w centrum hymnu „Magnificat” znajduje się Bóg.

– Dzisiaj to my jesteśmy pokoleniem, które błogosławi Maryję. Nasza obecność w Jej ludźmierskim sanktuarium, nasza maryjna pobożność czerpie natchnienie z tej dalekosiężnej zapowiedzi Matki Chrystusa: „błogosławić mnie będą wszystkie pokolenia”.

Kardynał zauważył, że Ludźmierz zajmuje szczególne miejsce nie tylko na Podhalu, ale również w wielu miejscach w Polsce i na świecie. Wspomniał postać świętej pamięci ks. prałata Tadeusza Juhasa, który przyczynił się do szerzenia kultu Pani Ludźmierskiej.

– Ileż spraw zostało Jej tu powierzonych? Ileż próśb zostało wysłuchanych? Ileż łez zostało otartych? Z każdym rokiem powiększa się duchowy rejestr tych spotkań, rozmów, błagań i dziękczynnych modlitw. Każdy z nas ma zapisaną w sercu osobistą historię spotkań z Matką Bożą Ludźmierską. Dziś chcemy Jej za wszystko jak najserdeczniej podziękować.

Kardynał przypomniał, że Królowa Podhala wpisała się również głęboko w życie św. Jana Pawła II. 15 sierpnia 1963 roku biskup Karol Wojtyła uczestniczył w koronacji figury Matki Bożej Ludźmierskiej, a jako metropolita krakowski wielokrotnie gościł w Sanktuarium. Podczas pierwszej podróży apostolskiej do Ojczyzny nie mógł przybyć do Ludźmierza, ale to cudowna figura Pani Ludźmierskiej wyszła mu na spotkanie na lotnisku w Nowym Targu. Ojciec Święty powiedział wtedy do wiernych „Bóg wam zapłać, żeście na to dzisiejsze spotkanie przynieśli tutaj Matkę Boską Ludźmierską. […] Matka Boska zawsze jest podobna do ludzi ze swojego domu. Kiedy teraz patrzyłem w Meksyku na Matkę Boską z Guadalupe, Matkę Boską Indian, przychodziła mi na myśl najbardziej Matka Boska Ludźmierska, bo to taka prawdziwa Gaździna podhalańska”.

Kończąc homilię, kardynał zacytował papieskie słowa, które Jan Paweł II wypowiedział w Ludźmierzu 20 lat temu: „Rozważając tajemnice różańcowe patrzymy na misterium życia, męki, śmierci i zmartwychwstania Pana Jej [Maryi] oczyma, przeżywamy je tak, jak Ona w swym matczynym sercu je przeżywała. Odmawiając różaniec rozmawiamy z Maryją, powierzamy Jej ufnie wszystkie nasze troski i smutki, radości i nadzieje. Prosimy o to, by pomagała nam podejmować Boże plany i by wypraszała u Syna łaskę potrzebną do wiernego ich wypełniania. Ona – radosna i bolejąca, i chwalebna, zawsze u boku Syna – jest równocześnie obecna pośród naszych codziennych spraw”.

Wieczór Pielgrzyma w Częstochowie

czw., 15/08/2019 - 09:18
Sierpień to miesiąc, w którym tysiące osób wyruszają na pielgrzymi szlak do Częstochowy. Kolejne rzesze podejmują się różnorakiej posługi na trasie pielgrzymki. Podobnie jest i w Częstochowie. Pallotyni z Sanktuarium Miłosierdzia Bożego zwanego popularnie Doliną Miłosierdzia już od wielu lat przygotowują ciepły posiłek i koncert uwielbienia. Nazwali go Wieczorem Pielgrzyma.

„14 sierpnia do Częstochowy wchodzi chyba najwięcej w całym roku pieszych pątników. Na Jasnej Górze mogą być tylko krótką chwilę na osobistej modlitwie. Pomyśleliśmy, by stworzyć miejsce z klimatem sprzyjającym wyciszeniu i uwielbieniu” – tłumaczą organizatorzy Wieczoru Pielgrzyma.

Inicjatywa od samego początku cieszyła się dużym zainteresowaniem ze strony wielu pątników. W tym roku przybyło ponad 1100 osób. Rozdano prawie 370 litrów zupy i kilkadziesiąt litrów lodów. „Lody?? To jest jak święto. Jedno związane z dotarciem na Jasną Górę, a drugie tutaj w Dolinie Miłosierdzia” – mówili pielgrzymi. Nie mniejszym zainteresowaniem cieszyła się zupa pomidorowa. Nad jej przygotowaniem już od kilku dni czuwali wolontariusze z Fundacji ufam Tobie. Całość spotkania zakończył ciągnący się do późnych godzin nocnych koncert uwielbienia prowadzony przez diakonię muzyczną grupy szarej Warszawskiej Akademickiej Pielgrzymki Metropolitalnej.

agresja Uczestnicy wyborów Mr Gay podcięli gardło kukle abp. Jędraszewskiego

Dolina Miłosierdzia usytuowana jest u zachodnich podnóży Jasnej Góry. Miejsce słynące z wielu cudów posiada w głównym ołtarzu obraz Jezusa Miłosiernego, namalowany przez artystę malarza Adolfa Hyłę z Krakowa (tego samego, który malował obraz znajdujący się w kaplicy Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w krakowskich Łagiewnikach). Oficjalnie jest to pierwsza w skali świata parafia, której nadano takie wezwanie. Określenie Dolina Miłosierdzia nadał temu miejscu pierwszy biskup częstochowski, bp Teodor Kubina.
Wota umieszczone w starym kościele oraz świadectwa przesyłane do Sanktuarium uwidaczniają namacalnie specjalne Boże działanie w tym miejscu. Cuda i łaski wypraszane są w sposób szczególny każdego dnia o godz. 15 podczas koronki do Bożego Miłosierdzia. Obecnie prawie na ukończeniu są mozaiki wykonywane w nowej świątyni przez o. Marko Rupnika.

Niekanoniczny Kościół “autokefaliczny” oficjalnie zaprzestał działalności

czw., 15/08/2019 - 09:12
Niekanoniczny Ukraiński Autokefaliczny Kościół Prawosławny (UAKP) oficjalnie przestał istnieć. Oświadczenie w tej sprawie zamieściła gazeta parlamentarna “Hołos Ukrajiny”. Zapis o zaprzestaniu działalności UAKP wniesiono 29 lipca br. do Jednolitego Państwowego Rejestru Osób Prawnych, Osób Prawnych-Przedsiębiorców i Stowarzyszeń Obywatelskich.

Z informacji tej wynika, że organizacja religijna pod nazwą “Patriarchat Ukraińskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego” zakończyła swe istnienie “w wyniku reorganizacji, a mianowicie przez przyłączenie jej do organizacji religijnej «Metropolia Kijowska Prawosławnego Kościoła Ukrainy”. Ewentualni kredytodawcy mogą zgłaszać wszelkie roszczenia pod adresem UAKP do 3 października br. Jednocześnie orzeczenie władz o likwidacji tego Kościoła oznacza, że z dniem 29 lipca zostały unieważnione wszystkie wierzytelności wydane pod jego adresem.

15 grudnia ub.r. na soborze zjednoczeniowym w Kijowie powstał Prawosławny Kościół Ukrainy (PKU), który formalnie połączył UAKP oraz Ukraińskie Kościoły Prawosławne Patriarchatów: Kijowskiego (UKP PK; niekanoniczny) i Moskiewskiego (UKP PM). 6 stycznia br. zwierzchnik nowo powstałego Kościoła metropolita Epifaniusz otrzymał w Stambule z rąk patriarchy Konstantynopola Bartłomieja tomos (dekret) o autokefalii, a więc o pełnej niezależności.

agresja Uczestnicy wyborów Mr Gay podcięli gardło kukle abp. Jędraszewskiego

W kilka tygodni później zwierzchnik Patriarchatu Kijowskiego, patriarcha Filaret, który także podpisał dokument o utworzeniu PKU i tym samym o samorozwiązaniu swej struktury kościelnej, oświadczył, że nie uznaje tej decyzji oraz oskarżył nowy Kościół o “bezprawne zagarnianie” wspólnot i majątku UKP PK. Wezwał również Ministerstwo Sprawiedliwości Ukrainy, aby nie cofało rejestracji jego Kościoła, a on sam nadal działa jako jego zwierzchnik.

Znacznie wzrosła liczba niewierzących wśród młodych Rosjan

czw., 15/08/2019 - 09:09
Prawie dwie trzecie obywateli Rosji uważa się za prawosławnych, z których 86 proc. to osoby ochrzczone. Za niewierzących uważa się 15 proc. Rosjan, przy czym wśród ludzi młodych w wieku od 18 do 24 lat wskaźnik ten wynosi 37 proc. i rośnie. Te i wiele innych danych przyniosła ankieta przeprowadzona przez Wszechrosyjski Ośrodek Badania Opinii Publicznej (WCIOM), przeprowadzona 26 lipca na 1600 osobach powyżej 18. roku życia w całym kraju. Jej wyniki ogłosiła 14 sierpnia rosyjska agencja prasowa “Interfax”.

Z badań wynika, że 63 proc. mieszkańców Rosji oświadczyło, że są prawosławnymi, którzy w zdecydowanej większości (86 proc.) są ochrzczeni, w tym 66 proc. przyjęło sakrament chrztu na podstawie decyzji swych krewnych. Ponad jedna trzecia badanych jest przekonanych, że o chrzcie powinno się samemu decydować w wieku dojrzałym, przy czym wśród młodzieży sądzi tak 59 proc. respondentów.

Według WCIOM 5 proc. obywateli kraju to wyznawcy islamu i po jednym procencie stanowią katolicy i protestanci różnych odłamów. Dalszych 6 proc. badanych oświadczyło, że są wierzącymi, ale nie należą do żadnego wyznania i taki sam odsetek stanowią osoby wahające się między wiarą a ateizmem. Za niewierzących uważa się 15 proc. Rosjan, ale wśród badanych do 24. roku życia jest to 37 procent.

agresja Uczestnicy wyborów Mr Gay podcięli gardło kukle abp. Jędraszewskiego

“Analizując wyniki badań należy poważnie przemyśleć nasilającą się tendencję do powstawania kryzysu wiary w ogóle a prawosławia w szczególności” – skomentował ankietę dyrektor WCIOM ds. kontaktów z organami władzy państwowej Kiriłł Rodin. Podkreślił, że tzw. “pokolenie Z lub, jak je inaczej nazywają, pierwsze, całkowicie cyfrowe, pokazuje wyraźny wzrost udziału niewierzących przy prawie trzykrotnym spadku tych, którzy uważają się za prawosławnych”.

Zdaniem rozmówcy agencji “nowe pokolenie bardzo różni się od swych poprzedników, ale niewątpliwie jeden czynnik przeważa: są to ludzie z nowej rzeczywistości komunikacyjnej, w której działają nowe prawa i narzędzia wpływania na kształtowanie się postaw”. Zacofanie w modernizowaniu dawnych formatów współdziałania z młodzieżą “może się stać fatalnym etapem w określaniu nowego miejsca i roli wiary w społeczeństwie” – przestrzegł dyr. Rodin.

Każdy z trzech ostatnich papieży kreował po 72 żyjących obecnie kardynałów

czw., 15/08/2019 - 09:04
Spośród 216 żyjących obecnie kardynałów każdy z trzech ostatnich papieży mianował 72, a więc dokładnie jedną trzecią. Na ten ciekawy zbieg okoliczności zwrócił uwagę portal Vatican News po śmierci meksykańskiego purpurata Sergio Obeso Rivery, który zmarł 11 sierpnia w wieku 87 lat.

Statystyka ta nie objęła dwóch kardynałów-papieży: emeryta Benedykta XVI i jego następcy Franciszka. Tego drugiego jeszcze jego arcybiskupa Buenos Aires – Jorge Mario Bergoglio włączył do Kolegium Kardynalskiego w 2001 roku Jan Paweł II, podczas gdy Joseph Ratzinger, wówczas arcybiskup Monachium i Fryzyngi, otrzymał kapelusz kardynalski w 1977 z rąk Pawła VI (1963-78). Tym samym, gdyby 92-letni obecnie Benedykt XVI nie został papieżem, byłby kardynałem o najdłuższym „stażu” w Kolegium.

Informując o tej przypadkowej zbieżności liczb nominacji kardynalskich Vatican News zastrzega, że odnoszą się one do Kolegium Kardynalskiego jako całości, a nie do grupy kardynałów z prawem udziału w konklawe, a więc poniżej 80. roku życia. Spośród 216 purpuratów warunek ten spełnia obecnie 119, w tym 57 mianowanych przez Franciszka, 43 przez Benedykta XVI i już tylko 19 – przez Jana Pawła II. Do wyboru papieża wymagana jest większość co najmniej dwóch trzecich, a więc w chwili obecnej 80 głosów.

Stary Sącz: Złota Lilia Świętej Klary dla filmu o siostrach, które przeżyły obóz w Auschwitz

czw., 15/08/2019 - 08:45
Złota Lilia Świętej Klary dla filmu „Gwiazda Andry i Tati”, produkcji włoskiej TV RAI – tak zdecydowało jury III Międzynarodowego Festiwalu Filmów i Programów Religijnych dla Dzieci MUNDI. Zakończył się on w Starym Sączu.

Srebrną Lilię św. Klary jury przyznało dla animacji „Karolinka” Studia Promyczek w Nowym Sączu, a Brązową Lilię św. Klary dla filmu „Wakacje z serii Koroland” TV LUX z Bratysławy.

W jury Festiwalu zasiedli: ks. dr hab. Marek Lis – filmoznawca, Anna Kurdziel z Papieskiej Rady ds. Kultury, Marta Stelmaszczyk ze Studia Miniatur Filmowych w Warszawie, a także aktorka Dominika Chorosińska i Eugeniusz Gordziejuk ze Stowarzyszenia Filmowców Polskich.

Ponadto jury dziecięce przyznało swoją nagrodę także dla filmu „Gwiazda Andry i Tati” produkcji TV RAI w Rzymie. To animowany film na temat Holokaustu.

„Niektórzy płakali oglądając projekcję. To smutny film, ale z głębokim przesłaniem, że miłość dodaje sił i może ją okazać każdy. Opowiada on o siostrach, które trafiły do obozu w KL Auschwitz. Udało im się przeżyć. To historia oparta na autentycznych wydarzeniach” – mówi KAI ks. Andrzej Mulka, pomysłodawca Festiwalu, dyrektor Wydawnictwa Promyczek i producent serii filmów religijnych dla dzieci Aureola – od Stanisława do Karola.

Tegoroczna edycja Festiwalu obok projekcji filmowych obfitowała w zajęcia dla dzieci. Zorganizowano m.in. warsztaty aktorskie, filmowe, teatralne, wokalno – taneczne. W zajęciach uczestniczyło prawie 40 dzieci z różnych rejonów Polski. Byli to laureaci Konkursu Polskiej Poezji Religijnej „Pierścień św. Kingi”, Festiwalu „Skowroneczek”, Konkursu Kaligraficznego „Bakałarz”, a także członkowie zespołu „Promyczki Dobra”.

Nazwa festiwalu Mundi – Międzynarodowy Festiwal Filmów i Programów Religijnych dla Dzieci nawiązuje do św. Maksymiliana Marii Kolbego – Rajmunda Kolbe, którego rodzice i koledzy nazywali „Mundzio”.

Festiwal zakończył się 14 sierpnia we wspomnienie św. Maksymiliana Marii Kolbego, który starał się wykorzystywać najnowocześniejsze osiągnięcia techniki do ewangelizacji.

Organizatorem Międzynarodowego Festiwalu Filmów i Programów Religijnych dla Dzieci MUNDI było Wydawnictwo Diecezji Tarnowskiej Promyczek, a współorganizatorami Urząd Miasta i Gminy w Starym Sączu oraz Stowarzyszenie Promyczek Dzieciom.

Bp Kamiński: w Bitwie Warszawskiej 1920 decydujące słowo należało do Boga

czw., 15/08/2019 - 08:44
W Bitwie Warszawskiej 1920 decydujące słowo należało do Boga – podkreślił bp Romuald Kamiński. W Wigilię uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny biskup warszawsko-praski przewodniczył liturgii w konkatedrze Matki Bożej Zwycięskiej na stołecznym Kamionku. 99 lat temu ostatnią Mszę św. przed wyruszeniem na front odprawił tam legendarny kapelan, ks. Ignacy Skorupka. Następnego dnia zginął w Bitwie Warszawskiej pod Ossowem.

– Ofiara kapłańskiego życia złożona świadomie i dobrowolnie na ołtarzu Ojczyzny, wydała plon stokrotny. Od tej chwili machina wojenna ruszyła wstecz. Nikt nie przypuszczał, że chwila śmierci kapłana będzie punktem zwrotnym bitwy pod Ossowem – powiedział w homilii bp Kamiński.

Zwrócił uwagę na dramatyczną sytuację w jakiej znalazła się Polska w 1920 roku. – Nie mieliśmy pomocy z Zachodu, a siły wroga miażdżąco przewyższały nasze. Świadomość tego miał sam Józef Piłsudski mówiąc kilka miesięcy wcześniej – „Losy wojny są w ręku Boga, ale ludzie są po to, aby wojnie dopomóc”. – zauważył biskup warszawsko-praski.

Podkreślił, że zwycięstwo w 1920 roku było owocem modlitwy wiernych w kraju i na świecie, oraz interwencji Boga. – Modlitwy, które wypłynęły z milionów polskich serc, otworzyły bramy nieba. Dzięki nim Bogurodzica, wzywana przez naród, który obrał Ją swoją Strażniczką, mogła zstąpić i ukazać się – powiedział bp Kamiński przywołując świadectwa bolszewickich żołnierzy, którzy widzieli na niebie postać Matki Boga.

agresja Uczestnicy wyborów Mr Gay podcięli gardło kukle abp. Jędraszewskiego

Przypomniał, że król Jan Kazimierz obrał Ją jako Królową – Regina Regni Poloniae. – Ma Ona do dziś w szczególnej opiece i obronie Rzeczpospolitą, jej wojsko i wszystkie stany – powiedział biskup warszawsko-praski.

Przekonywał, że interwencja Boga nie ujmuje chwały i męstwu żołnierzy, czy wartości ofiarom i wysiłkom całego społeczeństwa.

Konkatedra Matki Bożej Zwycięskiej stanowi wotum narodu za „Cud nad Wisłą”.

Centralne obchody 99 rocznicy Bitwy Warszawskiej odbędą się15 sierpnia w Ossowie i w Radzyminie. Uroczystej Mszy św. w kaplicy na Cmentarzu Poległych w Ossowie o godz. 11.15 będzie przewodniczył bp Romuald Kamiński. Natomiast liturgii o godz. 17.00 na Cmentarzu Żołnierzy Polskich Poległych w 1920 roku w Radzyminie będzie przewodniczył bp Marek Solarczyk.

Bp Libera: niech Maryja Wniebowzięta wyjedna łaskę bliskości Boga

czw., 15/08/2019 - 08:31
„Niech Maryja Wniebowzięta wyjedna łaskę bliskości Boga i doświadczenia Jego miłości” – napisał biskup płocki Piotr Libera do diecezjan z okazji uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, z Eremu Srebrnej Góry pod Krakowem. Zapewnił też o duchowej łączności z uczestnikami koronacji koroną papieską obrazu Matki Bożej 15 sierpnia w Smardzewie.

Bp Piotr Libera akcentuje, że jego myśl i serce podążają do sanktuarium w Smardzewie, gdzie 15 sierpnia wizerunek Maryi Królowej Różańca Świętego zostanie przyozdobiony koroną papieską, poświęconą przez Ojca Świętego Franciszka. Jest to powód do radości i wdzięczności względem Bożej Opatrzności, która daje „nowe znaki nadziei i miłości”.

Hierarcha przypomina, że pisze do diecezjan z klasztoru kamedulskiego pod Krakowem, gdzie z błogosławieństwem Papieża Franciszka i za jego zgodą, spędza sześć miesięcy na modlitwie i wyciszeniu: „Pustelnia Srebrnej Góry, to przestrzeń naznaczona Bożą obecnością, to mury, w których od 1605 roku, rozbrzmiewa w dzień i w nocy modlitwa pustelników kamedułów. To błogosławiona samotność, która otwiera serca na Boga i ludzi” – podkreśla bp Libera.

Biskup podkreśla też, że czas poświęcony na modlitwę indywidualną i wspólnotową, na adorację i medytację słowa Bożego, sprzyja pogłębieniu życia duchowego oraz przywróceniu równowagi między akcją i kontemplacją, której bardzo potrzeba w czasach pełnych zamętu i pośpiechu. Dlatego długie godziny spędzane w obecności Boga, to dla niego wielka łaska i wielki dar tych błogosławionych dni.

Bp Libera życzy też, aby każdy doświadczył w swoim życiu bliskości Boga Żywego i Jego słodkiej obecności i aby Maryja Wniebowzięta wyjednała łaskę bliskości Boga i doświadczenia Jego miłości. Nie przestaje też modlić się za cały Kościół płocki. Dziękuje za modlitwy w jego intencji.

Słowo bp. Piotra Libery zostanie odczytane wiernym w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny 15 sierpnia, w kościołach diecezji płockiej.

15. rocznica zatwierdzenia przez Stolicę Apostolską statutu Spotkań Małżeńskich

czw., 15/08/2019 - 06:00
„Wymarzony urlop” dla wielu par przeradza się w koszmar a najwięcej pozwów rozwodowych w Polsce wpływa ponoć po wakacjach. Całe szczęście – Spotkania Małżeńskie działają także w sezonie wypoczynkowym. 15 sierpnia br. przypada 15. rocznica zatwierdzenia przez Stolicę Apostolską statutu Spotkań Małżeńskich oraz uznania tego Ruchu za katolickie międzynarodowe stowarzyszenie wiernych.

Praktycznie co tydzień w miesiącach wakacyjnych uczestniczyć można w Polsce w weekendowych rekolekcjach podstawowych Spotkań Małżeńskich. Takie trzydniowe rekolekcje o charakterze warsztatowym to podstawowa forma pracy ruchu. W czasie ich trwania nie ma tradycyjnych konferencji ani katechez. Odpowiednio przygotowane małżeństwa i kapłani wprowadzają uczestników do pracy własnej, polegającej na nauce i doświadczeniu dialogu. Dzięki niemu mąż i żona mogą lepiej poznać się nawzajem a w przypadku nieporozumień – lepiej rozwiązywać konflikty.

Na Spotkania Małżeńskie przyjeżdżają ludzie w różnym wieku, o różnym stażu małżeńskim, różnym poziomie wiedzy i zaangażowania religijnego, z różną skalą uczuć łączących lub dzielących małżonków. Mogą to być zarówno tzw. „dobre małżeństwa” jak i pary przeżywające poważne kryzysy, często będące nawet na etapie rozmów o rozwodzie. Uczą się, jak bardziej słuchać niż mówić, bardziej dzielić się niż dyskutować, bardziej rozumieć niż oceniać, a nade wszystko – przebaczać. W weekendowym spotkaniu muszą uczestniczyć oboje – mąż i żona, bez dzieci.

Dla tych, którzy mają za sobą już rekolekcje podstawowe, wakacje są szansą na dłuższy, rodzinny wyjazd – na tydzień, 10 dni lub nawet 2 tygodnie. Spotkania Małżeńskie organizują turnusy wakacyjne, które przeznaczone są dla całych rodzin i mają charakter wypoczynkowo-rekolekcyjny. Warunkiem wyjazdu jest wcześniejsze wzięcie udziału w rekolekcjach podstawowych dla małżeństw.

życie zakonne Po 237 latach benedyktynki z Jarosławia wybrały nową przeoryszę

Na turnusie wakacyjnym codziennie można uczestniczyć we Mszy św., a z reguły co drugi dzień odbywają się spotkania z dialogiem małżeńskim, które prowadzą małżeństwa – animatorzy Spotkań Małżeńskich razem z kapłanem. Poza tym jest czas na wypoczynek – w rodzinie, z dziećmi i we wspólnocie uczestników.

W tym roku turnusy wakacyjne odbywają się w Zakrzowie, Gdańsku – Sobieszewie, Jantarze (Zatoka Gdańska), Wiśle, Rabce, Zakopanem, Wołkowyi, Stroniu Śląskim w Kotlinie Kłodzkiej, Trzęsaczu, Grzybowie, Piwnicznej – Zdroju, Łukęcinie i Nałęczowie.

Spotkania Małżeńskie pracują przez cały rok. Organizują zarówno rekolekcje podstawowe, jak i spotkania porekolekcyjne i rekolekcje pogłębiające. Prowadzą również Wieczory dla Zakochanych i Rekolekcje dla Narzeczonych, przygotowujące do małżeństwa a także rekolekcje dla związków cywilnych zawartych po rozwodzie. Szczególną formą pracy niektórych ośrodków są rekolekcje dla małżeństw oczekujących na adopcję dziecka.

Co ciekawe, Spotkania Małżeńskie organizują też rekolekcje kapłańskie i zakonne – wokół wypracowanych w ruchu prostych zasad dialogu. Uczestnicy, którzy zwykle towarzyszą małżeństwom, mają tym razem czas dla siebie, by zobaczyć, jak te zasady funkcjonują w nich – w konfesjonale, w kancelarii parafialnej, na wszystkich innych płaszczyznach ich spotkań z ludźmi oraz w relacji z Bogiem.

Rodzina 15-lecie zatwierdzenia przez Stolicę Apostolską statutu Spotkań Małżeńskich

W roku 2018 odbyło się 99 rekolekcji podstawowych, w których uczestniczyły po raz pierwszy 1272 małżeństwa. Ponadto odbyło się 16 weekendów rekolekcyjnych pogłębiających, w których wzięły udział 203 małżeństwa. Zostało przeprowadzonych 30 serii Wieczorów dla Zakochanych, w których uczestniczyło 590 par przygotowujących się do małżeństwa oraz 32 Rekolekcji dla Narzeczonych z udziałem 603 par.

Odbyło się także 12 warsztatów dla animatorów Spotkań Małżeńskich.

Warto przypomnieć, że w 2019 r. ukazało się już trzecie wydanie książki „Dialog jako droga duchowości w małżeństwie” autorstwa Jerzego Grzybowskiego, współzałożyciela wraz z żoną Ireną ruchu Spotkań Małżeńskich. Autor opisuje dialog jako drogę życia wewnętrznego i jako styl życia prowadzący do świętości. Wyjaśnia zasady dialogu i omawia jego płaszczyzny, począwszy od dialogu z samym sobą, poprzez dialog z drugim człowiekiem a wreszcie – z Bogiem. Ważną częścią książki są świadectwa, zarówno autora, jak i innych osób, które dzięki dialogowi na nowo odkryły miłość w swoim życiu.

Rzecznik KEP: podżeganie do nienawiści budzi niesmak i oburzenie

czw., 15/08/2019 - 05:01
– Chcielibyśmy jeszcze raz przypomnieć, że podżeganie do nienawiści i aktów przemocy wobec jakiegokolwiek człowieka, niezależnie od jego pozycji w społeczeństwie, nie mieści się kanonach europejskiej cywilizacji. W każdym wrażliwym człowieku budzi jedynie niesmak i oburzenie – napisał ks. Paweł Rytel-Andrianik, rzecznik Konferencji Episkopatu Polski, odnosząc się do informacji o manifestacji nienawiści wobec abp. Marka Jędraszewskiego, jaka miała miejsce w jednym z poznańskich klubów.

Publikujemy pełny tekst oświadczenia:

Z przykrością przyjęliśmy informację o manifestacji nienawiści, jaka miała miejsce w jednym z poznańskich klubów. Niedawno przetoczyła się przez Polskę dyskusja o spaleniu kukły Judasza. Choć kukła Judasza nie przedstawia żywej osoby, a cały obrzęd jest jedynie symbolicznym napiętnowaniem cechy, jaką jest zdrada, bp Rafał Markowski wydał wówczas oświadczenie: „Kościół jednoznacznie wyraża dezaprobatę wobec praktyk, które godzą w godność człowieka. Kościół katolicki nigdy nie będzie tolerował objawów pogardy do członków jakiegokolwiek narodu, w tym do narodu żydowskiego”.

usa Objawienia maryjne w Teksasie wciąż nie potwierdzone

Dzisiaj chcielibyśmy jeszcze raz przypomnieć, że podżeganie do nienawiści i aktów przemocy wobec jakiegokolwiek człowieka, niezależnie od jego pozycji w społeczeństwie, nie mieści się kanonach europejskiej cywilizacji. W każdym wrażliwym człowieku budzi jedynie niesmak i oburzenie.

Ks. dr Paweł Rytel-Andrianik

Rzecznik Konferencji Episkopatu Polski

Warszawa, 14 sierpnia 2019 r.

 

Rzecznik KEP: Wniebowzięcie NMP to okazja do dziękczynienia

czw., 15/08/2019 - 05:00
Obchodzona 15 sierpnia Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny oraz rocznica Cudu nad Wisłą to okazja do szczególnego dziękczynienia Bogu za opiekę Matki Bożej nad naszą Ojczyzną i przepraszania za to, co złe z naszej strony – powiedział rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. Paweł Rytel-Andrianik.

Rzecznik Episkopatu podkreślił, że uroczystość Wniebowzięcia NMP należy do tzw. świąt nakazanych, co oznacza, że katolicy na całym świecie mają obowiązek uczestniczenia w tym dniu we Mszy świętej.

Wniebowzięcie Maryi to dogmat Kościoła katolickiego. Maryja z duszą i ciałem została wzięta do nieba, co było potwierdzeniem Jej świętości. Uroczystość Wniebowzięcia uświadamia nam, że mamy w niebie wielką Orędowniczkę, której możemy powierzać naszą codzienność oraz przyszłość – powiedział ks. Rytel-Andrianik. – Maryja w wielu dziejowych kolejach była z Polakami i im pomagała. Dlatego jesteśmy Jej winni naszą szczególną wdzięczność, szacunek i miłość, a także obronę Jej wizerunku przed wszelkimi znieważeniami – dodał.

Rzecznik episkopatu przypomniał, że 15 sierpnia obchodzimy też 99. rocznicę Bitwy Warszawskiej zwanej Cudem nad Wisłą oraz Święto Wojska Polskiego. „Ten dzień łączy w sobie wymiar religijny i patriotyczny. To bardzo charakterystyczne dla polskiej historii i tradycji, w których zawsze najważniejszymi wartościami były: +Bóg, honor i Ojczyzna+” – powiedział, zachęcając w imieniu biskupów do modlitwy w intencji naszego kraju oraz żołnierzy, którzy dbają o jego bezpieczeństwo.

usa Objawienia maryjne w Teksasie wciąż nie potwierdzone

Jak co roku, na Jasnej Górze 15 sierpnia mają miejsce uroczystości z udziałem tysięcy pielgrzymów. „Tym razem sumie pontyfikalnej o godz. 11.00 będzie przewodniczyć i wygłosi homilię abp Jan Pawłowski z Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej ze względu na trwające obchody 100-lecia przywrócenia relacji dyplomatycznych między Stolicą Apostolską a Polską” – powiedział rzecznik episkopatu.

Dogmat o Wniebowzięciu Maryi z duszą i ciałem do nieba został ogłoszony przez papieża Piusa XII w 1950 r. w konstytucji apostolskiej “Munificentissimus Deus” (Najszczodrobliwszy Bóg). Dokonało się to na usilną prośbę biskupów i świeckich z całego świata, także z Polski. Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny nazywana jest tradycyjnie również dniem Matki Boskiej Zielnej. W tym dniu wierni przynoszą do kościołów zioła i kwiaty, które są tam święcone. To również okazja do dziękczynienia rolników za plony, które zebrali.

Uczestnicy wyborów Mr Gay podcięli gardło kukle abp. Jędraszewskiego

czw., 15/08/2019 - 04:05
Uczestnicy wyborów Mr Gay, które odbyły się w Poznaniu, symulowali obcięcie głowy kukle z podobizną abp. Marka Jędraszewskiego. Wydarzenie miało miejsce w sobotę, 9 sierpnia. Informuje o nim TVP3.

Jak podaje portal TVP3 jeden z uczestników wydarzenia, który używa pseudonimu “Drag Queen Mariolkaa Rebell”, trzymał jedną rękę nadmuchiwaną lalkę z naklejonym zdjęciem twarzy metropolity krakowskiego, drugą ręką symulował poderżniecie jej gardła. Na białym podkoszulku były czerwone plamy, imitujące ślady krwi.

Na profilu społecznościowym imprezy Mr. Gay Poland pojawiło się oświadczenie, w którym organizatorzy twierdzą, że sprzeciwiają się wszelkim rodzajom mowy nienawiści, nawoływania do przemocy oraz innym formom propagowania tego typu postaw.

“W imieniu swoim chcemy przeprosić wszystkie osoby, które poczuły się urażone występem jednej z Drag Queen podczas naszego wydarzenia. Pragniemy jednak zaznaczyć, iż nie zostaliśmy wcześniej poinformowani o szczegółach występu. Nie akceptujemy tego typu występów. Konkurs ma celu promowanie pozytywnych postaw oraz tolerancji i akceptacji” – czytamy.

usa Objawienia maryjne w Teksasie wciąż nie potwierdzone

Od wydarzenia odcięła się też Grupa Stonewall, organizator Poznańskiego Marszu Równości.

Biuro Prasowe KEP wydało komunikat, w którym wydarzenie na Mr Gay nazywa manifestacją nienawiści. „Dzisiaj chcielibyśmy jeszcze raz przypomnieć, że podżeganie do nienawiści i aktów przemocy wobec jakiegokolwiek człowieka, niezależnie od jego pozycji w społeczeństwie, nie mieści się kanonach europejskiej cywilizacji. W każdym wrażliwym człowieku budzi jedynie niesmak i oburzenie” – czytamy w komunikacie Biura Prasowego KEP.

Kościół w Polsce wobec “czerwonej zarazy” w 1920 roku

czw., 15/08/2019 - 04:03
Episkopat wzywał do obrony Ojczyzny przed bolszewicką nawałą, do modlitw za zwycięstwo oręża polskiego, gorliwie wspierał poczynania władz cywilnych oraz wojska. Kościół w Polsce nigdy nie wykazał się tak wielkim zaangażowaniem, jak latem 1920 r. – pisze historyk, prof. dr hab. Wiesław Jan Wysocki. W tym roku mija 99. rocznica Bitwy Warszawskiej, nazywanej “Cudem nad Wisłą”, a 14 sierpnia przypada rocznica śmierci bohaterskiego kapelana, ks. Ignacego Skorupki.

Lenin, Trocki, Kalinin mobilizowali Rosję i tzw. świat pracy do walki przeciwko „Pańskiej Polsce”. Rozkaz z 6 sierpnia 1920 r. Michaiła Tuchaczewskiego do czerwonoarmistów nie pozostawiał złudzeń: “Wojsko czerwonego sztandaru stoi gotowe do śmiertelnej walki z wojskami orła białego… do zemsty za zbeszczeszczony Kijów i do utopienia zbrodniczego rządu Piłsudskiego we krwi zmiażdżonej armii polskiej… Na zachodzie ważą się losy wszechświatowej rewolucji, po trupie Polski wiedzie droga do ogólnego wszechświatowego pożaru… Na Wilno, Mińsk, Warszawę marsz! Hasło Dajosz Warszawu!” zyskało ogromną popularność wśród sołdatów Armii Czerwonej; umieszczano je na sztandarach pułków, na transparentach, ulotkach, transportach kolejowych, by zagrzewało bolszewików do walki z Polakami.

W czerwcu 1920 r., wobec ofensywy wojsk bolszewickich i cofania się naszych oddziałów, zaczął się exodus ludności ze wschodnich ziem. Do Warszawy zaczęli napływać coraz liczniej uchodźcy, w końcu ze stolicy też – co bardziej panikujący – ewakuowali się do położonych na zachód miejscowości. Tak uczynili też dyplomaci akredytowani w Warszawie; pozostał jednakże nuncjusz apostolski Achille Ratti, późniejszy Pius XI. Wprawdzie powodem było spóźnienie się na opuszczający stolicę eszelon „dyplomatyczny”, ale później już nie zabiegał o wyjazd, chyba że… na front. Tę postawę nuncjuszowi pamiętano, nagrodzono orderem Orła Białego, a później – gdy stał się papieżem Piusem XI – uhonorowano tytułem „papieża polskiego”.

Polska obrończynią świata chrześcijańskiego Kościół katolicki nigdy w minionych dziejach – w czasie narodowych zrywów i w 1918 r. – nie wykazał się takim zaangażowaniem jak latem 1920 r.

7 lipca 1920 r. Episkopat wystosował list do papieża Benedykta XV, w którym wskazywał misję odrodzonej Polski jako obrończyni świata chrześcijańskiego.

“Ojcze Święty! Ojczyzna nasza od dwóch lat walczy z wrogiem Krzyża Chrystusowego, z bolszewikami. Odradzająca się Polska, wyczerpana czteroletnimi zmaganiami się ościennych państw na jej ziemiach, wyniszczona obecną wojną, zdobywa się na ostateczny wysiłek. Jeżeli Polska ulegnie nawale bolszewickiej, klęska grozi całemu światu, nowy potop ją zaleje, potop mordów, nienawiści, pożogi, bezczeszczenia Krzyża.

Ojcze Święty, w tej ciężkiej chwili prosimy Cię, módl się za Ojczyznę naszą. Módl się, abyśmy nie ulegli i przy Bożej pomocy murem piersi własnych zasłonili świat przed grożącym mu niebezpieczeństwem…” – w imieniu biskupów polskich list tej treści podpisali: kard. Edmund Dalbor, metropolita warszawski kard. Aleksander Kakowski, biskup krakowski abp Adam ks. Sapieha, metropolita lwowski obrządku ormiańskiego abp Józef Teodorowicz, ordynariusz lubelski bp Marian Fulman i bp Henryk Przeździecki, rządca na Podlasiu.
Ojciec Święty Benedykt XV, zwyczajem ówczesnej dyplomacji watykańskiej odpowiedział nie wprost, kierując 5 sierpnia 1920 r. list do Wikariusza Generalnego Stolicy Apostolskiej, kard. Bazylego Pompili, w którym m.in. pisał: “Gdy wszystkie narody cywilizowane korzyły się w milczeniu przed przewagą siły nad prawem, jedynie Stolica Święta protestowała przeciw bezprawnemu podziałowi Polski i przeciw nie mniej niesprawiedliwemu uciskowi ludu polskiego. Obecnie wszakże chodzi o rzeczy o wiele poważniejsze: obecnie jest w niebezpieczeństwie nie tylko istnienie narodowe Polski, lecz całej Europie grożą okropności nowej wojny. Nie tylko więc miłość dla Polski, ale miłość dla Europy całej każe nam pragnąć połączenia się z nami wszystkich wiernych w błaganiu Najwyższego, aby za orędownictwem Najświętszej Dziewicy Opiekunki Polski zechciał oszczędzić Narodowi Polskiemu tej ostatecznej klęski, oraz by raczył odwrócić tę nową plagę od wycieńczonej przez upływ krwi Europy”.

usa Objawienia maryjne w Teksasie wciąż nie potwierdzone

Papież z zadowoleniem akceptował ogłoszenie w rzymskim kościele jezuickim specjalnych modłów za “nieszczęsną” Polskę.

Nota bene, Benedykt XV po odparciu bolszewików z linii Wisły wystosował do kardynałów polskich Kakowskiego i Dalbora oraz pozostałych biskupów list, w którym podnosił znaczenie bitwy warszawskiej. Podkreślał w nim antycywilizacyjny charakter dążeń czerwonej Rosji: …”szalony napór wroga to miał na celu, aby zniszczyć Polskę, owo przedmurze Europy, a następnie podkopać i zburzyć całe chrześcijaństwo i opartą na nich kulturę, posługując się do tego krzewieniem szalonej i chorobliwej doktryny”.

Zatruwszy Rosję bolszewizm na Polskę swoje otwiera gardziele…

W liście „Do biskupów świata” z 7 lipca 1920 r. biskupi polscy pragnęli poruszyć sumienia i apelowali do międzynarodowej społeczności katolickiej uświadamiając niebezpieczeństwo, przed jakim stanąłby katolicyzm, gdyby Polska uległa bolszewickiej nawale.

“Zwracamy się do was, najczcigodniejsi księża biskupi całego katolickiego świata, z wołaniem gorącym o pomoc i ratunek dla Polski. Zwracamy się w chwili tak bardzo dla nas krytycznej, kiedy to wróg potężny staje na naszych rubieżach, zagrażając nam podbojem i zniszczeniem. (…) Wszak nie szukała Polska tej walki, narzucona jej ona została. I nie walczymy zupełnie z narodem, walczymy raczej z tymi, którzy Rosję zdeptali, jej krew i duszę wyssali, idąc po nowe zabory. Jak szarańcza, zniszczywszy wszelkie życia ślady w jednym miejscu, wędruje do miejsc innych, pędzona z dawnych granic własnym dziełem zniszczenia, podobnie bolszewizm, zatruwszy Rosję, splądrowawszy ją, na Polskę swoje otwiera gardziele. Nie upadamy wcale na duchu, bo znamy żywotność naszego narodu, bo żywo ufamy opatrznym rządom Bożym, ale jednak w ciężkiej potrzebie czujemy się całkiem odosobnieni. (…) Bo nie my sami zagrożeni jesteśmy. Dla wroga, który nas zwalcza, nie jest bynajmniej Polska ostatnią przystanią dla jego trofeów; lecz jest mu raczej etapem tylko i pomostem do zdobycia świata. (…) Bolszewizm idzie istotnie na podbój świata. Rasa, która nim kieruje, już przedtem podbiła sobie świat przez złoto i banki, a dziś, gnana odwieczną żądzą imperialistyczną, płynącą w jej żyłach, zmierza już bezpośrednio do ostatecznego podboju narodów pod jarzmo swych rządów. (…) Polska w pochodzie bolszewizmu na świat jest już ostatnią dla niego barierą, a gdyby się ta załamała, rozleje się on świecie falami zniszczenia. I jakżeż straszliwa jest ta fala, która dziś światu zagraża. Bo bolszewizm jest ostatnim wykwitem wszelkich zasad negacji, chowanych przez całe stulecie, które godziły w rodzinę, w wychowanie, w ustrój socjalny, w religię… (…) Oprócz doktryny i czynu, nosi jeszcze bolszewizm w swej piersi nienawiścią zionące serce. (…) Bolszewizm prawdziwie jest żywym wcieleniem i ujawnieniem się na ziemi ducha antychrysta.”

Przedstawionej przez biskupów polskich diagnozie, towarzyszy – w dalszej części listu – apel o solidaryzm duchowy modlitewnego świata z narodem polskim, uwikłanym w straszliwą wojnę a pragnącym pokoju. Uderza zdecydowany ton oczekiwań biskupów.

“Podnosząc dziś głos za Polską, podnosimy go na świat cały. Gdy mówimy o nas, mówimy zarazem o Was najczęściej: bracia. I w ogóle mówimy o Europie i o dzisiejszym świecie, Bo gdyby świat chciał być nawet obojętnym na losy Kościoła, nadprzyrodzonego życia i chrześcijańskiego ducha, to jeszcze i wtedy nie będzie przecie obojętny na zniszczenie, zagrażające jego kulturze własnej, jaką z chrystianizmu wyniósł.

Zwracamy się przeto… z prośbą o ratunek; nie o pieniądze was prosimy, nie o amunicję, nie o wojskowe zastępy, nie prosimy was o to, zwłaszcza że nie wojny pragniemy, lecz jedynie pokoju, byleby tylko pokój ten nie był nowym u nas podbojem, a światu zagrożeniem. Pokoju pragniemy i o pokój się modlimy i was dlatego, najczcigodniejsi bracia, o broń prosimy pokoju, jaką jest modlitwa. Prosimy was dzisiaj o szturm modłów do Boga za Polską. (…) Gdy słały narody tak niedawno wojska i amunicję na pokonanie bolszewizmu, to dziś zimnym zdają się patrzeć okiem, jak w krwawych zapasach pławi się Polska, a nieraz odnosi się wrażenie, jak gdyby państwa niektóre, miast odgradzać zarazę wschodu przez Polskę jak najsilniejszą, rade by ją jednak raczej widzieć małą i słabą.”

życie zakonne Po 237 latach benedyktynki z Jarosławia wybrały nową przeoryszę Dajcież ojczyźnie, co z woli Bożej dać jej przynależy!

Wielokrotnie biskupi polscy zbiorowo lub indywidualnie zwracali się też do narodu, do swoich duchowych podopiecznych z troską o przyszłość społeczeństwa i państwa.

W liście z 7 lipca 1920 r. episkopat stwierdzał: “Wróg to tym groźniejszy, bo łączył okrucieństwo i żądzę niszczenia z nienawiścią wszelkiej kultury, szczególnie zaś chrześcijaństwa i Kościoła. Za jego stopami pojawiają się mordy i rzezie, ślady jego znaczą palące się wsie, wioski i miasta, lecz nade wszystko ściga on w swej ślepej zapamiętałej zawiści wszelkie zdrowe związki społeczne, każdy zaczyn prawdziwej oświaty, każdy ustrój zdrowy, religię wszelką i Kościół. Mordowanie kapłanów, bezczeszczenie świątyń świadczy o drogach, przez które przechodzi bolszewizm(…). W takiej to ciężkiej chwili uważamy za swój obowiązek, ażeby ozwać się do was, słowem naszym was zagrzać i na duchu podnieść. Nie dajmyż, najmilsi, dostępu do serc naszych żadnej małoduszności. Pomnijmy, iż Bóg, który nam cudem dał ojczyznę, jest dziś obroną naszą i tarczą. Dopuszcza On na ojczyznę tę ciężką, wielką próbę, aby doświadczyć nas, a przez nawiedzenie uleczyć. (…) Zamiast Polskę budować, to myśmy klasowymi zawiściami raczej ją rozdzierali i ducha jej kurczyli. Więc doświadczył nas Pan… (…) Doświadczył nas, abyśmy pod przymusem niebezpieczeństwa, zagrażającego Polsce, to dali ojczyźnie, czegośmy dotąd dać się ociągali lub też poniechali. W takiej to chwili z głębi naszych serc wołamy do was i odzywamy się do sumień waszych. Dajcież ojczyźnie, co z woli Bożej dać jej przynależy. Nie słowem samym, ale czynem stwierdzajcie, iż ją miłujecie. Godnymi się stańcie najdroższego daru wolności przez wasze poświęcenie się dla Polski. (…) Bądźcie w służbie ojczyzny ofiarni, bo tylko wielką ofiarą okupicie nadal jej wolność i siłę. (…) Dawajcie jej wasze mienie, gdy was dziś ojczyzna wzywa, do pożyczki Odrodzenia. Dawajcie jej ofiarę z waszego życia, gdy zagrożona o nią woła. (…) Wzywamy was, abyście też dali zastępy ochotnicze dla ratowania narodu i Polski. W dzisiejszym naszym położeniu, w armii ochotniczej, obok istniejącego wojska, jest nasza nadzieja I przyszłość. Przez jej szeregi dajemy wojsku naszemu niezbędne rezerwy; wielkim czynem narodowym rozniecamy ogień zapału w całym społeczeństwie, ożywiamy nowym duchem zwątlałe siły armii.”

List do wiernych kończy zarządzenie, by codziennie po Mszy św. a w niedziele i święta po sumie kapłan wraz z ludem odmawiał litanię do Najświętszego Serca Pana Jezusa, zaś w każdy piątek by główna Msza odprawiana była przy wystawionym Najświętszym Sakramencie, a po Mszy odmawiany był akt poświęcenia się Sercu Pana Jezusa, natomiast w niedzielę po święcie Matki Boskiej Szkaplerznej, czyli 18 lipca, od sumy do zakończenia nieszporów miało miejsce wystawienie monstrancji z Sanctissimum a wierni zostali zachęceni do adoracji, celem uproszenia błogosławieństwa dla ojczyzny i wojska, jak też kapłani zachęcali wiernych do częstszej Komunii świętej.

Utwórzcie armię narodowego zbawienia!

W odezwie, wystosowanej z Jasnej Góry przez osiemnastu hierarchów kościelnych z okazji agresji bolszewickiej, czytamy: ‘… dziś nawała wrogów potopem zalewa Polskę, jak wówczas, tak i dziś widoczny jest związek między winą naszą a karą Pańską. I winy same, winy dzisiejsze, tak żywo przypominają nasze winy stare. (…) wtenczas wierzono żywo, a Kościół był narodowi ostoją. Dziś zaś wszystkie moce piekła wpędzono w ruch, ażeby Kościół pokurczyć, by wiernych od niego odstręczyć, by pismem, agitacją wywrotową samo serce ludu zatruć. (…) Z garstki obrońców Częstochowy spłynął wówczas na całą Polskę duch pokrzepienia i duch odrodzenia. I garstka stanęła za wielkie armie i pułki wojska. Zwyciężyła i naród zbawiła! Utwórzcie i Wy przez zjednoczenie uświęconą nadprzyrodzoną wiarą armie narodowego zbawienia. Idźcie do niej wszyscy – a jak wtedy tak i dziś duch jej przełamie obojętność i zwątpienie…”

Na zakończenie listu episkopat polski zwrócił się wprost do Najświętszej Panny Maryi w imieniu własnym i swych diecezjan, wszystkich wiernych synów Polski, obierając ją „naszą Królową i Panią”(…) “byś w ciężkiej kraju potrzebie przyszła nam w pomoc. Odrzuć wroga od granic naszej ojczyzny; wróć krajowi naszemu upragniony pokój, ład i porządek”.

27 lipca 1920 r. w jasnogórskim sanktuarium podczas konferencji episkopatu Polski hierarchowie dokonali podwójnego aktu religijnego: poświęcenia narodu i kraju Najświętszemu Sercu Jezusa oraz ponownie obrali Matkę Bożą Królową Polski.

Niezależnie od listów całego episkopatu także poszczególni biskupi – biskup podlaski Henryk Przeździecki, biskup kujawsko-kaliski Stanisław Zdzitowiecki, biskup płocki Antoni Julian Nowowiejski i inni – kierowali do wiernych listy i komunikaty; szczególnie ważne są epistoły kard. Aleksandra Kakowskiego, arcybiskupa warszawskiego.

9 lipca 1920 r. A. Kakowski zwrócił się do duchowieństwa swojej archidiecezji domagając się od nich rygorystycznego wykonywania obowiązków duszpasterskich i obywatelskich. Poza zintensyfikowaniem życia religijnego, zarówno liturgicznego jak i społeczno-duszpasterskiego, arcybiskup oczekiwał od duszpasterzy wsparcia władz cywilnych organizujących życie w szczególnym czasie wojny. Polecił powołać we wszystkich parafiach, zwłaszcza prowincjonalnych, komitety parafialne opieki nad rodzinami walczących na froncie rodaków. Oczekiwał wsparcia władz, propagowania odezw wojskowych (odezwa gen. Hallera „Do broni”), propagowania pożyczki Odrodzenia Polski i zastępowania w obowiązkach tych, co z bronią stanęli do walki z wrogiem.

31 lipca metropolita stołeczny zwrócił się do duchowieństwa swojej archidiecezji w sprawie mobilizacji religijno-patriotycznej ludności Warszawy w związku ze zbliżającą się nawałą bolszewicką. Kakowski zarządził nabożeństwa błagalne za wstawiennictwem patrona Polski bł. Andrzeja Boboli i patrona Warszawy bł. Władysława z Gielniowa, wskazując świątynie i czas, gdzie mają odbywać się nowenny, adoracje i procesje. Pieniądze zebrane w kościołach na tacę w dniu 8 sierpnia “winny być przeznaczone w całej archidiecezji na żołnierza polskiego. Pieniądze, złożone przez kapłanów, Kuria prześle do zarządu armii ochotniczej”.

Rzeczywiście w wielu świątyniach stołecznych od początku sierpnia odprawiane były nowenny i adoracje. 8 sierpnia w niedzielę we wszystkich kościołach Warszawy miała miejsce całodniowa adoracja Najświętszego Sakramentu z wieczornymi procesjami na plac Zamkowy, gdzie wystawiono relikwie bł. Władysława z Gielniowa i bł. Andrzeja Boboli.

Praca około okopów w dni świąteczne jest dozwoloną!

Nastrój panujący wśród mieszkańców Warszawy przekazał ówczesny premier Wincenty Witos: “Celem podniesienia na duchu ludności Stolicy, wydały władze duchowne zarządzenie publiczne modłów we wszystkich kościołach. Olbrzymie tłumy ludności chodziły z procesją i chorągwiami przez dwa dni po ulicach Warszawy, śpiewając pieśni i prosząc Boga o zwycięstwo”.

Kard. Kakowski nakazał proboszczom i rektorom kościołów warszawskich w czasie zagrożenia bolszewickiego trwać na stanowiskach. Mobilizował wszystkich do ofiarnego wysiłku na rzecz obrony ojczyzny. Czytamy w jego odezwie z 7 sierpnia 1920 r.: “Nadeszła chwila, kiedy cały naród, a w szczególności m. st. Warszawy, ma zdobyć się na siłę, aby odeprzeć najeźdźców i spełnić święty względem ojczyzny obowiązek. W tym celu tymczasowa Rada Obrony Miasta wzywa do stworzenia batalionów ochotniczych, do których winien stanąć każdy, kto zdolny unieść broń. Kogo na siły nie stać, niech śpieszy do drużyn, które pracują około kopania okopów. Nie trwoga, nie zemsta pchać nas winna, lecz płomienne wołanie Matki Ojczyzny o pomoc i ratunek. Ze względu na ważność chwili i grożące miastu naszemu niebezpieczeństwo, praca około okopów w dni niedzielne i świąteczne jest dozwoloną.

Gubernator wojenny i Rada Tymczasowa ujęła w swoje ręce obronę miasta, im więc należy się bezwzględny posłuch, a kto nie pójdzie za ich odezwaniem, nie jest godzien imienia Polaka.

Więc naprzód na posterunek pod hasłem: Bóg i Ojczyzna!

10 sierpnia kard. Kakowski wystosował do swoich księży apel o pozostanie na wyznaczonych im placówkach z wiernymi. “Tylko najemnik, a nie pasterz, opuszcza owce swoje w chwili niebezpieczeństwa. Gdyby jednak, co nie daj Boże, najemnik taki się znalazł i z jakichkolwiek pobudek opuścił stanowisko, obciążam go „ipso facto” suspensą „ab officio et beneficio”. Przy czym dodaję, że zbiegły kapłan na dawne stanowisko nie powróci. (…) Przykład wasz, którzy nadto jesteście stróżami mienia kościelnego, doda męstwa i otuchy waszym parafianom. (…) Stójcie niewzruszenie, a Bóg miłosierny niech nas wszystkich ma w swojej pieczy…

Niechaj ewangelicy i Żydzi dokoła Najjaśniejszej Rzeczypospolitej się skupią!

Na marginesie zaangażowania kleru Kościoła katolickiego godzi się wspomnieć o przedstawicielach innych wyznań i religii. Konsystorz Ewangelicko-Augsburski 12 lipca 1920 r. wydał odezwę „Do braci ewangelików”, w której apelował o udział w obronie kraju przed bolszewikami.

“Ojczyzna nasza w niebezpieczeństwie! Dzikie hordy barbarzyńców wschodnich stoją u wrót Polski, gotowe w każdej chwili zalać wraz z Polską Europę całą i zniszczyć dorobek pracy szeregu pokoleń. Jak za dawnych wieków, znowu w oczach naszych staje się Polska przedmurzem chrześcijaństwa i cywilizacji. …) Nie dopuścimy…, aby wiekopomne to dzieło sprawiedliwości dziejowej, jakim jest zmartwychwstanie i odrodzenie wielkiej niepodległej Polski, gdzieś w odmętach anarchii zaprzepaszczeniu ulec miało. (…) Niechaj wszyscy ewangelicy… dokoła Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Polskiej się skupią i na usługi Ojczyzny oddadzą mienie i życie; zapisując się na pożyczkę państwową polska i zaciągając się do szeregów polskiej armii ochotniczej.”

Również mozaiści polscy zaapelowali o aktywny udział w obronie kraju; z taką odezwą wystąpiła warszawska Gmina Żydowska. “Wróg wschodni, którego dłoń ciężką Polska odczuwała w ciągu stu z górą lat, znów stanął u wierzei kraju, chcąc je wywalić i ziemię naszą zwyczajem swoim zniszczyć w ogniu i utopić we krwi. Nakazem dla wszystkich nas jest wziąć broń do ręki i oddać się pod rozkazy naczelnego wodza. (…) Precz z urazami, kiedy nad krajem zawisa groza, wszak idziemy bronić nie naszych wrogów wewnętrznych, tylko ziemi, której nikt z nas kochać nie przestanie. Czynem wspólnym, da Bóg ciemiężcę wschodniego odeprzemy.”

Podobnie zareagowały organizacje syjonistyczne, choć z bezprecedensowym i jednostronnym wypominaniem „doznanych krzywd”… wewnętrznych. Separatyzm tych środowisk – niezależnie od deklaratywnej lojalności – musiał budzić nie tylko wobec nich powściągliwość, ale i daleko idącą podejrzliwość.

Kapelani w okopach

Około 25 tysięcy ochotników tylko do 10 sierpnia 1920 r. gotowych było zasilić walczące oddziały. Był to wynik szerokiej akcji agitacyjnej władz państwowych, samorządowych, organizacji społecznych i wspólnot kościelnych i wyznaniowych. Zaciąg ochotniczy był spontaniczny; najmłodszymi byli 15-letni uciekinierzy z domu, najstarszym 65-letni mężczyzna, którego trzej synowie byli już w wojsku.

18 lipca, obchodzony jako święto Armii Ochotniczej, stał się okazją do wyrażenia patriotycznych uczuć przez szerokie kręgi społeczeństwa. Święto miało charakter podniosły i poważny; propagowano pożyczkę Odrodzenia Polski, zbierano ofiary na Biały Krzyż, czyli na fundusz pomocy dla żołnierza. Uroczystości kościelne odbywały się na placu Saskim, gdzie celebrował Mszę św. biskup polowy WP gen. Stanisław Gall, podczas której w czasie podniesienia z Cytadeli oddano 20 strzałów armatnich, zaś po Mszy celebrans wręczył gen. Józefowi Hallerowi poświęcony sztandar Armii Ochotniczej. Na zakończenie ceremonii biskup pobłogosławił Najświętszym Sakramentem “tych, co gotowi w bój iść za ojczyznę. Uklękły tłumy. Z piersi wyrwały się suplikacje żarliwe. Śpiewano „Święty Boże” z przejęciem i silną wiarą, iż Bóg odwróci od nas zalew wrogów Kościoła.”

Biskupi odpowiadając na apel Naczelnego Wodza, Józefa Piłsudskiego, o „dobrych kapelanów”, którzy by szli w szeregach razem z żołnierzami a w okopach podnosili go na duchu, godzili się do wojska oddać 5 proc. liczby kapłanów w swoich diecezjach. Wielu prefektów wraz z młodzieżą ochotniczo zgłosiło się do służby.

W odezwie z 9 lipca 1920 r. kard. Kakowski, metropolita warszawski, wzywał kapłanów: “Wobec powiększenia się kadrów wojskowych i płynącej stąd potrzeby obsługi duchowej, wzywam kapłanów archidiecezji do zgłaszania w Kurii Metropolitalnej swej kandydatury na kapelanów wojskowych, a tymczasem wszyscy kapłani powinni stać na powierzonych sobie przez władzę stanowiskach. Całemu podwładnemu duchowieństwu polecam z jak najbardziej wytężoną gorliwością spełniać wszystkie obowiązki pasterzowania nie tylko za siebie, lecz i za tych, co obsługiwać będą zastępy ochotnicze obrońców ojczyzny.”

Z największą powagą i sumiennością odpowiedział na ten apel ks. Ignacy Skorupka, kapelan-ochotnik, który stał się symbolem „cudu nad Wisłą” i batalii z bolszewikami w 1920 r.

Dzieło Opatrzności i armii Bitwa o Warszawę stała się wyjątkowym egzaminem dla Kościoła katolickiego, skupiającego większą część społeczeństwa polskiego; w tym okresie zmagań polsko-bolszewickich nastąpiła wielka spontaniczna integracja Kościoła i narodu, porównywalna tylko do wcześniejszych wydarzeń poprzedzających 1863 r., choć na skalę daleko większą.

Pisał o tej atmosferze i późniejszym sukcesie polskim kard. Aleksander Kakowski: “Cud nad Wisłą jest oczywiście dziełem Opatrzności, ale też i dziełem armii i całego narodu, który w kilkudniowych zmaganiach w obronie stolicy wyładował całą swą energię i poświęcenie. Poszli do szeregów księża jako kapelani i sanitariusze. Wielu z nich wróciło ozdobionych krzyżami walecznych. Poszła szlachta średnia i drobna, nieomal wszystka na własnych koniach. Z mojej rodziny poszło czterech Kakowskich, dwóch Ossowskich, dwóch Wilmanów, Janowski, prawie wszyscy, co byli zdolni do boju. Poszła wszystka inteligencja, młodzież akademicka i gimnazjalna od 6-ej klasy. Poszli robotnicy fabryczni gromadnie. Niestety, w niedużej ilości poszli chłopi, bo do roku 1920 chłopi z Kongresówki mało czuli się Polakami. Dopiero, kiedy się przekonali, że bolszewicy znęcają się nad chłopami i że w potrzebie należy bronić Ojczyzny przed wrogiem – od 1920 roku stali się obywatelami Polski. Nie zagrzała chłopów do wojny odezwa Witosa, którego przecież na to powołano na prezesa rady ministrów, żeby pociągnął chłopów do wojska. Dopiero szkoła polska nauczyła chłopa być Polakiem”.

Ksiądz w komży a nad nim Matka Boska…

Ks. Ignacy Skorupka, kapłan archidiecezji warszawskiej, zwrócił się do abp. Kakowskiego z prośbą o zgodę na jego wstąpienie do wojska. Kardynał nie skłonił się do prośby, bowiem w konsystorzu leżało już 40 wniosków innych kapłanów archidiecezji warszawskiej. Ks. Ignacy dostrzegał coraz intensywniejsze przygotowania do obrony, jak też coraz większą nerwowość na ulicach i… rosła w nim determinacja.. 31 lipca kapelan ponowił swoją prośbę u ordynariusza, ale i tym razem nie otrzymał zgody. Mimo to zwrócił się do biskupa polowego, ks. Stanisława Galla, o kapelański przydział. Bp Gall nie mógł decydować wbrew wyraźnej woli kardynała-metropolity i ostatecznie wyraził zgodę na wystawienie ks. Skorupce nominacji na kapelana pomocniczego garnizonu na warszawskiej Pradze. Praktycznie do obowiązków dotąd wykonywanych, doszły mu nowe… wielce absorbujące.

31 lipca wypadały akurat imieniny Ignacego. Przyjmując w ognisku życzenia od podopiecznych zapewniał siostry i sieroty: – “Nie martwcie się. Bóg i Matka Boska Częstochowska, Królowa Korony Polskiej, nie opuści nas i ześle nam człowieka, jak ksiądz Kordecki, jak Joanna d’Arc we Francji. Człowiek ten stanie na czele armii, doda odwagi i nastąpi zwycięstwo. Bliskim jest ten dzień. Nie minie dzień 15-ty sierpnia, dzień Matki Boskiej Zielnej, a wróg będzie pobity”.

Zapewne pod wpływem takiej postawy kapelana zmieniono zamiar ewakuowania sierocińca, w którym był kapelanem, do przygotowanego już miejsca w Wilanowie. Ksiądz zabronił zresztą spakowania jego rzeczy osobistych i zobowiązał siostry, by nic nie ruszano w jego mieszkaniu.

Legenda boju pod Ossowem z udziałem 236. pp. Armii Ochotniczej i jej kapelana ks. kpt. I. Skorupki, tam poległego, nabrała wymiaru symbolicznego dla samej bitwy warszawskiej i wojny 1920 r. Warszawski pogrzeb ks. Skorupki, odznaczonego pośmiertnie VM 5 kl., przekształcił się w wielką patriotyczną manifestację mieszkańców stolicy, po którym w „Tygodniku Ilustrowanym” znalazły się słowa: “Kapłan – obywatel – nauczyciel, który nie opuścił swoich uczniów, ale przy ich boku jako ochotnik-kapłan poszedł walczyć, śmiercią swoją stwierdził, że miłość, którą głosił, była uczynkiem, zasłużył sobie na ten Krzyż Virtuti Militari, który do trumny jego w dniach pogrzebu podczas wzruszającej uroczystości przypiął gen. Haller. Patrzącym na to łzy nabiegały do oczu, ale jednocześnie rosły im serca dumą napełniały się dusze otuchą”.

“Naród, który ma takich synów, takich obywateli, takich kapłanów i nauczycieli potrafi być obrońcą swojej wolności, potrafi ją zdobywać, zachować dla przyszłych pokoleń.”

„Kurier Warszawski” z kolei pisał o kapelanie: “Zgon jego na polu chwały świadczy wymownie przed światem o zgodzie serdecznej miedzy polskim ludem prawowiernym a polskim klerem narodowym. Zgon ów podtrzymuje rycerską tradycję bojów za naszą wolność, w których ręka kapłańska niosła zawsze sztandar z hasłem: Bóg i Ojczyzna”.

watykan Ali Agca – nowy trop w sprawie Emanueli Orlandi

Wiadomość o śmierci kapelana rozeszła się błyskawicznie. Kapelan poległ – elektryzowało wszystkich, zwłaszcza młodzież z ochotniczego batalionu z Warszawy. Legenda śmierci ks. Skorupki przedstawia go jako idącego w komży z krzyżem w ręku w pierwszej linii atakujących żołnierzy. Dał temu wyraz kard. Aleksander Kakowski w swoim pamiętniku:… “poszedł i ksiądz Skorupka, młody i pięknej powierzchowności kapłan, który jeszcze piękniejszą miał duszę. Zwrócił się do mnie z prośbą, abym mu pozwolił pójść na front razem z batalionem młodzieży gimnazjalnej warszawskiej, w którym znajdowała się jego szkoła. ‘Zgadzam się, rzekłem, ale pamiętaj, abyś ciągle przebywał z żołnierzami w pochodzie i w okopach, a w ataku nie pozostawał w tyle, ale szedł w pierwszym rzędzie’. ‘Właśnie dlatego, odrzekł, chcę iść do wojska’. (…) Poszli naprzód. Wielu poległo, padł rażony granatem i ks. Skorupka. Dlaczego tak podnoszą i gloryfikują śmierć ks. Skorupki przed wszystkimi innymi ofiarami wojny? Chwila śmierci ks. Skorupki jest punktem zwrotnym w bitwie pod Ossowem w dziejach wojny 1920 r. Do tej chwili Polacy uciekali przed bolszewikami, odtąd uciekali bolszewicy przed Polakami. Nie dla innych przyczyn, ale dlatego właśnie cały naród czci ks. Skorupkę, jako bohatera narodowego. Szczegóły śmierci ks. Skorupki opowiadali mi młodociani żołnierze, których odwiedziłem w szpitalu jako rannych. Bolszewicy wzięci do niewoli opowiadali znowu, że widzieli księdza w komży z krzyżem w ręku, a nad nim Matkę Boską. Jakżeż mogli strzelać do Matki Boskiej, która szła przeciwko nim. Ten moment kulminacyjny w bitwie pod Warszawą nazwano tegoż dnia ‘cudem nad Wisłą'”.

Grzmot armat oddalił się od miasta…

Urzędowe pismo archidiecezji warszawskiej upowszechniło ten przekaz i legendę śmierci kapelana: “Ten cichy i świętobliwy kapłan, którego tak świeżo jeszcze widzieliśmy między nami, powołany został do spełnienia w przełomowej chwili naszych dziejów z obecnej wojny posłannictwa Joanny d`Arc. (…) niestety wielkie rzeczy nie dopełniają się bez wielkich ofiar. Ofiarą, którą wybrał Bóg przed innymi dla odkupienia wolności i zwycięstwa Polski, była świętobliwa dusza ks. Ignacego Skorupki. Zmarł z podniesionym w górę krzyżem z modlitwą na ustach, dając przykład wiary, patriotyzmu i zaparcia się siebie. Warszawa zrozumiała znaczenie tej śmierci. Umarłemu dla wyzwolenia milionów zgotowało wojsko i społeczeństwo hetmański pogrzeb.”

W podobnie patetycznym tonie pisały popularne czasopisma. Pierwsze wiadomości o śmierci kapelana pojawiły się w codziennej prasie stołecznej zaraz po 14 sierpnia a następnie zostały przedrukowane w tytułach i dodatkach w niemal całym kraju. Przede wszystkim sam fakt śmierci ks. Skorupki na tle zmagań i zmienności losów bitewnych na przedpolu Warszawy był osobliwie ekscytujący jako wydarzenie nabierające wieloznacznego sensu i wydźwięku. Kapelan miał w tych opisach prowadzić – w komży i z krzyżem w dłoni – cały batalion do ataku na bolszewików, w innych zaś ciało księdza było odbijane nieprzyjacielowi i przy tej akcji iluś ochotników miało odnieść rany. Prasowe teksty tworzyły legendę bohaterskiej śmierci ks. Skorupki. Nie weryfikowano tych przekazów, przyjmowano je tyle bezkrytycznie, co z dobrą wolą i przede wszystkim – emocjonalnie.

W kręgach kościelnych głoszono, że kapelan miał wizję Matki Boskiej Królowej Korony Polskiej i po tym widzeniu ks. Skorupka miał poderwać do kontrataku zaległych pod ogniem żołnierzy polskich i dzięki temu dokonać przełomu moralnego i militarnego w zmaganiach o stolicę. Szerzej uzasadni tę ideę metropolita lwowski obrządku ormiańskiego, abp. Józef Teodorowicz, w kazaniu wygłoszonym w katedrze warszawskiej podczas nabożeństwa dziękczynnego za ocalenie Warszawy. Mówił: Tu, pod Warszawą taka była pewność przegranej, że wróg telegramami światu oznajmił na dzień naprzód jej zajęcie. Sam zaś wódz francuski, który tyle zasług niespożytych położył około obrony naszej stolicy, gdy go nuncjusz zapytał w przededniu bitwy, czy liczy na zwycięstwo – odpowiedział znacząco: „Dziś pomóc mogą więcej nasze modlitwy, aniżeli nasza sztuka wojenna”. Istotnie modlitwy pomogły. (…) modły bitwę rozegrały, modły cud nad Wisłę sprowadziły. Dlatego cokolwiek mówić czy pisać się będzie o bitwie pod Warszawą, wiara powszechna nazwie ją cudem nad Wisłą i jako cud przejdzie ona do historii. (…) Nie plan strategiczny rozstrzygał o ocaleniu Warszawy… Plan to inny ocalenie przyniósł. Plan ten był skreślony ręką Bożą, a stworzył go i wykonał Duch Pański. Kaznodziejstwo podobnej treści o zmaganiach z bolszewikami pod Warszawą stawało się coraz popularniejsze w całym kraju; eksponowano epifanie Królowej Korony Polskiej (miała przerażać bolszewików), gloryfikowano Francję i gen. Weyganda oraz dowódcę Armii Ochotniczej gen. Józefa Hallera – także gen. gen. Tadeusza Rozwadowskiego, Władysława Sikorskiego, Lucjana Żeligowskiego, Franciszka Latinika – a pomijano Naczelnego Wodza.

Ossów pod Rzymem

Szczególny kult dla postaci ks. Ignacego Skorupki miał papież Pius XI, który jako nuncjusz apostolski w 1920 r. był w Warszawie, której nie opuścił – o czym wcześniej – w chwili zagrożenia przez bolszewików. W Loreto, w sanktuarium NMP, na freskach w kaplicy polskiej polecił umieścić wizerunek Ikony Częstochowskiej, po lewej stronie obrazu – postać ks. Skorupki, po prawej – kardynałów Kakowskiego i Dalbora oraz swoją podobiznę, gdy był nuncjuszem w Polsce (nad jego głową umieszczono papieską tiarę). W podrzymskiej letniej rezydencji papieskiej w Castel Gandolfo Pius XI wyraził życzenie, by umieszczono wielki fresk batalistyczny przedstawiający scenę spod Ossowa – wykonany przez polskiego malarza Jana Henryka Rosena – z postacią ks. Skorupki w centralnej części malowidła.

W warszawskiej świątyni na warszawskim Kamionku (ul. Grochowska), gdzie w drewnianej podówczas kaplicy ks. Skorupka sprawował swoją ostatnią Eucharystię przed pójściem na front, a która od jej wzniesienia w stylu kubistycznym i konsekrowania – w 1931 r. – nosi wezwanie Matki Boskiej Zwycięskiej jako votum za zwycięstwo nad bolszewikami w bitwie warszawskiej, do tryptyku głównego ołtarza, ufundowanego przez Juliannę i Wiktora Nałęcz-Cichockiego, namalował w 1935 r. obrazy Bronisław Wiśniewski. Jedno ze skrzydeł przedstawia wizerunki: klęczącego nuncjusza abp. Achille Rattiego i kapelana, ks. Skorupkę, w sutannie, komży, stule i manipularzu, z krzyżem w ręku na polu bitwy. Jeden z witraży autorstwa Haliny Cieślińskiej-Brzeskiej i rękodzieła Józefa Olszewskiego ukazuje „cud nad Wisłą”.

Jednym słowem: wojna z bolszewikami zintegrowała wymiar religijno-kościelny z misją narodu i państwa polskiego, a egzemplifikacją tego stała się data 15 sierpnia – święto maryjne i święto Wojska Polskiego – związana ze szczęśliwie już odpolitycznionym przesłaniem „cudu nad Wisłą”.

Wniebowzięcie Matki Bożej – bogactwo zwyczajów i tradycji

czw., 15/08/2019 - 04:02
Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, obchodzona przez Kościół katolicki 15 sierpnia, sięga V wieku i jest rozpowszechniona w całym chrześcijaństwie. W Kościołach wschodnich mówi się o Zaśnięciu i Odpocznieniu, Zachód wspomina o Przejściu i Wniebowzięciu, w polskiej ludowej tradycji natomiast czci się Pannę Zielną lub Żniwną.

Teologowie spierali się, czy Matka Boga została dotknięta śmiercią czy też, jako wolna od grzechu pierworodnego, jedynie zasnęła. Jednak w całym świecie chrześcijańskim obchody związane z końcem ziemskiego życia Najświętszej Maryi Panny są najważniejszymi uroczystościami roku liturgicznego, w związku z którymi powstały liczne zwyczaje i które wrosły mocno w kulturę wielu narodów.

Wspólna intuicja Wschodu i Zachodu

Przekonanie o tym, że Najświętsza Maryja Panna nie pozostała po śmierci na ziemi, ale Jej uwielbione przez Jezusa ciało zostało zabrane do nieba, było powszechne w Kościele od początków jego istnienia. Cesarz Maurycy na przełomie VI i VII w. polecił obchodzić w całym Cesarstwie Wschodnim 15 sierpnia jako święto dla uczczenia tej tajemnicy. Można przypuszczać, że było ono już obchodzone znacznie wcześniej, władca rozciągnął je jedynie na całe imperium.

W Rzymie święto było obchodzone w VII w., o czym świadczy fakt, że papież Sergiusz ustanowił z tej okazji uroczystą procesję, zaś żyjący w IX w. papież Leon IV dodał do tego święta wigilię i oktawę.

Również w Kościele Ormiańskim, Abisyńskim, Chaldejskim, Syryjskim, Maronickim, Koptyjskim, głoszona była prawda, że ciało Maryi zostało wzięte do nieba.

W kwestii zakończenia ziemskiej drogi Bogurodzicy teolodzy podzieli się na dwie grupy. Zwolennicy nauki głoszącej, że Maryja nie umarła, tzw. immortaliści, podkreślają, że śmierć jest następstwem grzechu a Maryja jako Niepokalanie Poczęta nie podlega prawu śmierci. Natomiast tzw. mortaliści są zdania, że powszechność śmierci przynależy do ludzkiej egzystencji, dlatego obejmuje także Maryję, gdyż uwolnienie Jej od grzechu pierworodnego nie likwiduje cierpień fizycznych ani śmierci. Przemawia za tym również tradycja Kościoła, zwłaszcza wschodniego, który mówił o zaśnięciu Maryi, co sugeruje łagodną śmierć, bez konsekwencji, jaką jest rozkład ciała.

W ikonografii chrześcijańskiej dominują dwa typy wyobrażeń – na Wschodzie przedstawia się Zaśnięcie Bogurodzicy, która leży na łożu, otoczona Apostołami, u wezgłowia stoi Pan Jezus trzymający na rękach niemowlę – symbolizujące czystość Jej duszy. Na Zachodzie przeważają obrazy, na których Matka Boża, w asyście aniołów, stoi na tle świetlistego nieba.

Ponad 1600-letnia wiara Kościoła została wyrażona w 1950 r. w dogmacie o Wniebowzięciu Maryi. Jak czytamy w konstytucji apostolskiej „Munificentissimus Deus”, którą w 1950 r. papież Pius XII ogłosił dogmat o Wniebowzięciu Maryi, Matka Boża, „po zakończeniu ziemskiego życia z duszą i ciałem została wzięta do
chwały niebieskiej”.

Dokument ten nie wypowiada się w kwestii śmierci Maryi, mówi jedynie o „zakończeniu ziemskiego życia”, daje do zrozumienia, że problem śmierci jest drugorzędny a znaczenie ważniejsze jest to, że Maryja została uwielbiona w pełni swojego człowieczeństwa, a więc „z duszą i ciałem” i znajduje się w niebie – czyli wspólnocie chwały z Chrystusem Zmartwychwstałym. Wniebowzięcie jest więc dopełnieniem i ukoronowaniem wszystkich innych przywilejów Matki Chrystusa.

Polska czci Wniebowziętą

Kościół podniósł obchody Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny do rangi uroczystości. Jest więc jednym z najważniejszych świąt, do których wierni przygotowywali się poprzez post ścisły, a po nim obchodzona była oktawa zlikwidowana dopiero w 1969 r.

O tym, że było to święto bardzo popularne świadczy fakt, że w Polsce na ponad 3 tys. kościołów i kaplic dedykowanych Matce Bożej aż 600 jest pod wezwaniem Wniebowzięcia. Jest ono tytulaturą bazylik i kościołów katedralnych w Gnieźnie, Białymstoku, Pelplinie, Płocku, Włocławku, Łowiczu, Sosnowcu, Zielonej Górze, Kołobrzegu.

Wzięcie Maryi z ciałem i duszą do nieba przemawiało do wyobraźni wiernych, którzy w ciągu stuleci stworzyli bogatą tradycję obchodów święta i liczne zwyczaje. Ważną okolicznością jest fakt, że obchody przypadają na zakończenie żniw i innych prac na roli – “Na Wniebowzięcie – zakończone żęcie” – głosi stare przysłowie ludowe. Była więc okazja, by podziękować za zbiory i prosić o błogosławieństwo na dalsze prace. Zaś na pamiątkę przekazu, że Apostołowie zamiast ciała Maryi znaleźli w Jej grobie kwiaty, lud przynosi 15 sierpnia do kościołów kwiaty, zioła i kłosy zbóż. Inwencja twórców tych bukietów jest niewyczerpana. W różnych regionach tworzono rozmaite wzory. Wiązało się to z wiarą, że poświęcone w tym dniu zioła otrzymują moc leczniczą.

Według starej tradycji, w bukiet przynoszony do poświęcenia w Matkę Boską Zielną wiązano siedem lub 77 różnych ziół i zbóż, później także kwiatów. Siódemka już w Starym Testamencie jest symbolem doskonałości. Do wiązanki wplatano rumianek, miętę, melisę, bazylię, rozmaryn, lubczyk i nasturcję. W innych regionach dodawano m.in. macierzankę, piołun, paproć, rumianek, estragon, a koriander, kwiaty wierzby i dziewięciornik błotny. W efekcie powstawał długi, ozdobny bukiet, do którego dodawano także, kłosy zbóż, grochowinę, marchew, gałązkę jabłoni, nawet niewielki ogórek, itp. Przy tworzeniu bukietu ważne jest żeby ilość ziół i zbóż była nieparzysta – najczęściej siedem lub dziewięć. Poświęcone wiązanki wieszano w izbach – miały chronić dom przed piorunami a mieszkańców przed chorobami. Wierzono też, że poświęcony koriander zapewni pannom szczęśliwe zamążpójście.

Maryję nazywano Patronką plonów, a pora sierpniowa była uważana za błogosławiony czas żniw. Tradycja ludowa nadaje duże znaczenie nie tylko uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Okres 30 dni od 15 sierpnia do święta Narodzenia Najświętszej Maryi Panny – 8 września – nazywany jest “kobiecą trzydziestką”. Według ludowej tradycji, ale potwierdza to także nauka, dokładnie w tym czasie zioła kwitną najpiękniej, mają intensywny zapach i największą moc. Dlatego właśnie w tych dniach należy zbierać zioła, które – wiedząc o ich leczniczym działaniu – będą używane w zimie.

“Pogrzeby” Matki Bożej

Wiara w to, że Maryja została „zachowana od zepsucia grobu, aby na podobieństwo Syna, po zwycięstwie nad śmiercią, zostać wyniesioną do najwyższej chwały nieba” – wyraża nie tylko ścisła definicja dogmatu, ale widoczna jest także w pobożności ludowej.

W co najmniej czterech miejscach w Polsce przed przypadającą 15 sierpnia uroczystością Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny organizowane są pogrzeby Matki Boskiej lub procesje jej Zaśnięcia. Słyną z nich m.in. Kalwaria Zebrzydowska i Pacławska, a także Jamna.

W Polsce najbardziej znane nabożeństwo Zaśnięcia Matki Bożej, zwane “pogrzebem” odbywa się co roku w Kalwarii Zebrzydowskiej z udziałem tysięcy pielgrzymów. W barwnej procesji na Dróżkach Matki Bożej wędrują asysty, orkiestry i pątnicy w strojach ludowych. Zgodnie z tradycją, młodzi kawalerowie i panny niosą trumienkę z figurą Maryi Zaśniętej do oddalonego o ponad 3 km kościoła Grobu Matki Bożej, gdzie zwyczajowo kończy się ta barwna procesja. Jednak ostatnim akcentem nabożeństwa Zaśnięcia jest procesja z figurą Matki Bożej Wniebowziętej po Placu Rajskim, przed bazyliką kalwaryjską w dniu 15 sierpnia.

Równie znana procesja pogrzebu Matki Boskiej gromadząca tysiące pielgrzymów z całego kraju oraz sąsiadującej Ukrainy odbywa się podczas wielkiego odpustu w Kalwarii Pacławskiej zwanej Jerozolimą Wschodu i Częstochową Podkarpacia. Odprawiane są tam złożone z 14 stacji Dróżki Pogrzebu i Wniebowzięcia Matki Bożej. W tzw. Domku Matki Bożej, przy ozdobionej suknią i kwiatami figurze Zaśnięcia Matki Bożej śpiewają na zmianę liczne chóry dziewcząt, które w ten sposób oddają hołd Maryi. Wierni w milczeniu modlą się za jej wstawiennictwem i rozważają tajemnicę śmierci jako przejścia do wieczności. Następnie w procesji ze świecami wracają do Kalwarii, po drodze rozważając tajemnicę wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.

Od ponad 300 lat obrzęd pogrzebu Matki Bożej kultywowany jest również w lokalnym sanktuarium Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Bolesławcu w diecezji legnickiej. Uroczystości te początkowo gromadziły głównie wiernych z terenów byłej Jugosławii, gdyż to oni po wojnie pielęgnowali ten zwyczaj w bolesławieckim sanktuarium. Obecnie również nowe pokolenia Ślązaków kultywują tę tradycję. Podczas uroczystości wierni niosą w procesji wokół kościoła figurę Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny, przy niej też odprawiane są nabożeństwa maryjne. Po Apelu Jasnogórskim, zgodnie z wieloletnią tradycją jest ona przenoszona do kaplicy za barokowym ołtarzem głównym.

Radosny pogrzeb Matki Boskiej organizowany jest też przez znanego duszpasterza młodzieży i inicjatora spotkań nad Lednicą, dominikanina o. Jana Górę na Jamnej. Przez pola i łąki przechodzi procesja z figurą Matki Bożej, w czasie której czytane są opowieści apokryficzne o ostatnich chwilach życia Matki Bożej. To niezwykłe nabożeństwo przyciąga rzesze pielgrzymów, nie tylko z tarnowskiego, ale także z Poznania, Bydgoszczy czy Białegostoku. Uczestnicy tego misteryjnego pochodu zatrzymują się na modlitwę przy rozsianych na tym terenie kapliczkach.

Europejskie świętowanie

Niemal każdy kraj katolicki szczyci się własną specyfiką obchodów najważniejszego maryjnego święta. W uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny tysiące wiernych z Austrii i z zagranicy co roku uczestniczy w tradycyjnych procesjach statkami na austriackich jeziorach Wörth oraz Bodeńskim.

Nie jest to bardzo stara tradycja – pierwsza procesji na jeziorze Wörth odbyła się w 1954 roku. Wtedy to do Klagenfurtu miała być przywieziona figura Matki Boskiej Fatimskiej. Chcąc ją uroczyście wprowadzić do miejsca przeznaczenia, postanowiono przewieźć ją statkiem. Wydarzeniu towarzyszyły uroczyste procesje. Z biegiem lat w ich przygotowanie angażowało się coraz więcej miejscowości wokół jeziora. Dziś procesja na statku po jeziorze Wörth w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny – obok aspektu religijnego – jest także atrakcją turystyczną. W różnych miejscowościach położonych wokół jeziora przygotowano specjalne programy. W niektórych z nich procesje witają „morza świateł“. Na jeziorze układa się np. m.in. świetlny krzyż.

Kilka tysięcy wiernych z Austrii, południowych Niemiec i Szwajcarii gromadzi się też rokrocznie 15 sierpnia w godzinach wieczornych na procesji fatimskiej na jeziorze Bodeńskim. Procesja połączona jest z modlitwą w określonych intencjach, np. jedności Europy czy poświęcenia kontynentu Matce Bożej.

Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny rozpoczyna też „natężony“ czas pielgrzymek do największego sanktuarium maryjnego w Austrii – Mariazell. Tradycyjną pielgrzymkę odbywają też wierni archidiecezji Salzburg. Wraz ze swym arcypasterzem modlą się w położonym na jednej z gór otaczających
miasto sanktuarium maryjnym Maria Plain.

Maryjne święto Matki Boskiej Zielnej ma także starą tradycję w regionie alpejskim i do dziś wiąże się z wieloma zwyczajami ludowymi. Tam również – podobnie jak w Polsce i całej Europie Środkowo-Wschodniej – święcone są wiązanki ziół zbieranych na alpejskich łąkach. W wielu parafiach kobiety wiją ozdobne kompozycje z 77 gatunków ziół i roślin leczniczych, które następnie święcone są podczas Mszy św. Bukiety ziół symbolizują nie tylko szacunek dla dzieła stworzenia, ale także zwrócenia się Boga do człowieka. Poświęcone w kościołach wiązanki ziół mieszkańcy Alp przechowują w domach do następnego roku. Również od 15 sierpnia w regionie zaczyna się tzw. “maryjna trzydziestka”, a więc czas pielgrzymek. Od tego dnia, przez 30 kolejnych dni aż do przypadającego 14 września święta Podwyższenia Krzyża wierni nawiedzają sanktuaria maryjne i uczestniczą w specjalnych nabożeństwach poświęconych Matce Bożej.

W Sienie, we włoskiej Toskanii, 15 sierpnia odbywa się święto zwane palio – wyścigi zaprzęgów konnych wokół głównego rynku. Organizuje się je na pamiątkę 1260 roku, gdy miasto, przeżywające wielkie nieszczęścia, oddało się w opiekę Najświętszej Maryi Pannie i zwyciężyło w walce o uniezależnienie się od Florencji. Zwycięzca palio otrzymuje szarfę z wymalowanym wizerunkiem Matki Bożej. Obchody przyciągają nie tylko wiernych, ale też turystów, którzy chcą uczestniczyć w tych unikatowych obchodach.

W Hiszpanii obchody Wniebowzięcia Matki Bożej mają długą tradycję i są bogate w liczne miejscowe zwyczaje. Wielu uważa je za najpopularniejsze hiszpańskie święto maryjne. Intuicja pobożnego ludu, a także znani hiszpańscy malarze – zwłaszcza barokowi, kompozytorzy i poeci, zgodnie podkreślali, że Maryja została wzięta do nieba jako Matka Jezusa Chrystusa, Syna Bożego.

Wśród wielu tradycji lokalnych, związanych ze świętem, na szczególną uwagę zasługuje „La Verbena de la Paloma” w Madrycie i tzw. misterium z Elche. Mieszkańcy stolicy tłumnie biorą udział w procesji z wizerunkiem Matki Bożej czczonej pod wezwaniem Virgen de la Paloma, a następnie w ulicznych zabawach, które trwają do późnych godzin nocnych.

Z kolei mieszkańcy Elche, miejscowości pięknie położonej koło Alicante, na południu Hiszpanii, od dziesiątków lat przedstawiają w tamtejszej bazylice scenę Wniebowzięcia Matki Bożej. Piękno widowiska ściąga tak pielgrzymów, jak i turystów z kraju i zagranicy.

Święcenie ziół 15 sierpnia – zwyczaj stary i ciągle żywy

czw., 15/08/2019 - 04:01
Przypadająca 15 sierpnia uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny wiąże się nierozłącznie ze święceniem ziół, toteż w pobożności ludowej nosi ona nazwę święta Matki Boskiej Zielnej lub Korzennej. W kościołach święci się wówczas zioła, kwiaty i snopy dożynkowe. W sanktuariach maryjnych gromadzą się wielkie rzesze pielgrzymów.

Zwyczaj obchodzenia tego święta sięga V wieku i jest rozpowszechniony w całym chrześcijaństwie. Jednocześnie należy zaznaczyć, że Nowy Testament nigdzie nie wspomina o ostatnich dniach życia, śmierci i o Wniebowzięciu Matki Bożej. Nie ma Jej grobu ani Jej relikwii.

W Kościele katolickim tajemnicę wzięcia Maryi do nieba z ciałem i duszą ogłosił jako dogmat wiary 1 listopada 1950 r. Pius XII. Uroczystość tę obchodzi zarówno Kościół katolicki na Zachodzie, jak i chrześcijaństwo wschodnie, w którym nosi ona nazwę Zaśnięcia Matki Bożej.

Święcenie ziół ma podkreślać, że człowiekowi potrzebna jest ozdrowieńcza moc natury. Zioła od zarania dziejów towarzyszą człowiekowi i nawet dziś wiele osób “powraca do natury” i stosuje je obok lub zamiast współczesnych leków. Ziołolecznictwo staje się ważną częścią naszego zdrowego życia, na nowo odkrywamy starą wiedzę o dobrodziejstwach różnych ziół. „W cebuli jest więcej lekarstwa niż w aptece” – głosi stara mądrość życiowa. Może jest w tym trochę przesady, ale bez wątpienia w przyrodzie znajduje się wiele substancji korzystnych dla zdrowia.

watykan Ali Agca – nowy trop w sprawie Emanueli Orlandi

Już na 400 lat przed narodzeniem Chrystusa grecki lekarz Hipokrates nauczał, że „to, co jecie, powinno być waszym lekarstwem”. Cebula pomaga przy ukąszeniach os, leczy odciski, łagodzi kaszel i przeziębienia. Tymianek jest nie tylko świetnym ziołem do pieczeni, ale też łagodzi koklusz i bóle reumatyczne. Szałwia nie tylko poprawia smak pieczonego jagnięcia, ale może jest jeszcze lepszym dodatkiem do kąpieli. A królewskie zioło – bazylia, które wkładano do grobów w dawnym Egipcie – łagodzi podrażnienia gardła i nerwowość.

W tym związku człowieka z naturą dużą rolę odgrywa uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i związany z nią dawny zwyczaj święcenia ziół. Człowiek powinien być doskonały, zbawiony i zdrowy, czego uosobieniem jest Maryja. Według starej tradycji, w bukiet do poświęcenia w tym dniu wiązano siedem lub 77 różnych ziół i zbóż, później także kwiatów. Siódemka już w Starym Testamencie jest symbolem doskonałości. Tych siedem ziół to rumianek, mięta, melisa, bazylia, rozmaryn, lubczyk i nasturcja.

Zwyczaj święcenia ziół sięga jeszcze czasów pogańskich. Wiele z wymienionych powyżej i podobnych ziół składali na ołtarzach ofiarnych Germanie. W okolicach sierpnia (według obecnej rachuby czasu) mieli oni dni postu przed wielkim świętem żniw. Wiele do dziś stosowanych ziół odgrywało też ważną rolę w medycynie Egipcjan, Rzymian i Greków. Nasi pogańscy przodkowie wiedzieli, że rośliny te mogły dać ludziom zdrowie, spokój i dobre samopoczucie. Również czarownicy używali ziół, by dzięki nim zaklinać złe duchy i demony. Wiedza o roślinach miała też duże znaczenie dla osób nawróconych na chrześcijaństwo. W czasie różnych uroczystości dawali oni zioła do poświęcenia, dziękując Bogu za dar natury. Od czasu, gdy Karol Wielki (742-814 r.) kazał zakładać wzorcowe ogrody zielne, mnisi i zakonnice zakładali je również masowo przy swoich klasztorach.

Dominikanin św. Albert Wielki z Kolonii ok. 1230 r. znał już ok. 200 ziół leczniczych. Odkrywana dziś na nowo św. Hildegarda z Bingen (1098-1179) znała wiele sposobów na „leczenie ciała i duszy” i np. przepisywała dziewannę jako środek “na słabe i smutne serce”. A wnuczka królowej Bony – Anna Wazówna była autorką pierwszego w Polsce zielnika. W swoich ogrodach, m.in. w Golubiu-Dobrzyniu, przez wiele lat uprawiała liczne rośliny lecznicze. Z ziół sporządzała lekarstwa i leczyła nimi mieszkańców zamku oraz okoliczną ludność. Mało kto pamięta, że to ona właśnie sprowadziła do Polski tytoń, którego wtedy się jeszcze nie paliło.

W Polsce ta uroczystość maryjna wiązała się z zakończeniem zbioru plonów, toteż mówiono, że „na Wniebowzięcie zakończone żęcie”. Stało się więc zwyczajem święcenie plonów, przede wszystkim tego, co rosło na własnych polach i w przydomowych ogródkach. Owa „dożynkowa wiązanka” musiała zawierać pokruszone kłosy pszenicy, żyta, jęczmienia i owsa – tzw. próżankę. Obowiązkowe były też len i groch, bób i marchew z natką, gałązka z gruszką lub jabłko, makówka i orzechy. Ale razem z „wiązanką” święciło się także różne zioła lecznicze.

życie zakonne Po 237 latach benedyktynki z Jarosławia wybrały nową przeoryszę

Kwiaty, zioła i zboża święci się w kościołach przy różnych okazjach w roku, ale najbardziej popularna jest Matka Boska Zielna – 15 sierpnia. Nie tylko dlatego, że w tym czasie kwitną prawie wszystkie zioła, lecz także przez nawiązanie do samego święta maryjnego. Już wczesne chrześcijaństwo znało legendę o tym, że Syn Boży wziął swoją Matkę do nieba, a apostołowie, otworzywszy Jej grób, znaleźli w nim tylko róże.

Już wówczas Maryję nazywano Patronką plonów, a pora sierpniowa była uważana za błogosławiony czas żniw. Tradycja ludowa nadaje duże znaczenie nie tylko uroczystości Jej Wniebowzięcia. Okres 30 dni od 15 sierpnia bywał nazywany „kobiecą trzydziestką”. Według ludowej tradycji, ale potwierdza to także nauka, dokładnie w tym czasie zioła kwitną najpiękniej, mają intensywny zapach i największą moc. Dlatego właśnie w tych dniach należy zbierać zioła, których – wiedząc o ich leczniczym działaniu – będziemy używali w zimie.

Wniebowzięcie Matki Boskiej w tradycjach innych narodów

W południowych Niemczech, podobnie jak w Polsce, święci się w tym dniu zioła. Wierni przynoszą do kościołów artystycznie ułożone, barwne bukiety. Liczba ziół waha się w nich od siedmiu do 77; najczęściej są wśród nich dziurawiec, rumianek, przywrotnik, oset, kozłek lekarski (waleriana) i lawenda, ale zdarzają się też koper, mięta i szałwia. W środku, niczym berło, umieszczana jest często dziewanna.

Podczas obrzędu poświęcenia śpiewa się pieśni, sławiące Maryję jako „lilię dolin” i „kwiat pól”. Bukiety poświęconych roślin zanosi się do domów i zasusza. Mają one chronić przed chorobami i przynosić błogosławieństwo domostwu. Po poświęceniu ziół często rzuca się za siebie przez lewe ramię jabłka i gruszki, wyrażając w ten sposób nadzieję na dobre zbiory, zaczynające się właśnie wtedy; od niepamiętnych czasów również zbiorom owoców patronuje Matka Boża. 15 sierpnia jest dla rolników dniem szczególnym.

Niemieckie przysłowie mówi, że „gdy w dzień Wniebowstąpienia świeci słońce, można spodziewać się obfitego owocobrania i słodkich winogron”, co miało oznaczać, że Maryja błogosławi niebo i ziemię, faunę i florę. Ok. 1700 r. sklepienie kościoła św. Michała w Bambergu pokrył wielobarwny ogród niebieski. Doliczono się w nim ponad 600 roślin.

Pielęgnowany jest też zwyczaj tzw. trzydziestki maryjnej, rozpoczynającej się 15 sierpnia. Od tego dnia przez 30 dni w kościołach, głównie z tytułami maryjnymi, wierni uczestniczą w nabożeństwach i procesjach ku czci Matki Bożej. W tym czasie przypadają także dwa inne święta: Jej Narodzenia – 8 września i Jej Imienia – 12 września.

usa Objawienia maryjne w Teksasie wciąż nie potwierdzone

W Sienie, we włoskiej Toskanii, 15 sierpnia odbywa się święto zwane palio – wyścigi zaprzęgów konnych wokół głównego rynku. Organizuje się je na pamiątkę 1260 roku, gdy miasto, przeżywające wielkie nieszczęścia, oddało się w opiekę Najświętszej Maryi Pannie i zwyciężyło w walce o uniezależnienie się od Florencji. Zwycięzca palio otrzymuje szarfę z wymalowanym wizerunkiem Matki Bożej.

Uroczystość Matki Bożej Wniebowziętej ma swoje początki w Kościele wschodnim, który wprowadził ją w 431 roku. Kościół prawosławny obchodzi je razem z katolikami, z tym, że jeśli trzyma się kalendarza juliańskiego („starego stylu”), który różni się od gregoriańskiego („nowy styl”) o 13 dni, uroczystość ta wypada 28 sierpnia. Kościół łaciński obchodzi Wniebowzięcie (Assumptio) Maryi od VII wieku. Pisma teologiczne potwierdzają, że liczni święci, m.in. Grzegorz z Tours, Albert Wielki, Tomasz z Akwinu i Bonawentura często rozważali wzięcie Maryi z duszą i ciałem do nieba.

Tradycja przedstawia ciało Matki Bożej, unoszone w promienistym świetle przez aniołów do nieba. W taki sposób Wniebowzięcie ukazuje większość dzieł sztuki. W Niemczech tematyka ta pojawia się przede wszystkim na barokowych freskach kościołów Bawarii. Często w sklepieniach można zobaczyć freski ukazujące Maryję, otoczoną aniołami i unoszącą się na obłoku. Hiszpański malarz okresu baroku Bartolomé Esteban Murillo (1617-82) poświęcił temu tematowi w 1675 r. dzieło, którego oryginał znajduje się obecnie w petersburskim Ermitażu. „Wniebowzięcie Maryi” Petera Paula Rubensa z 1626 r. znajduje się w Narodowej Galerii Sztuki w Waszyngtonie.

Do najpiękniejszych obrazów o tej tematyce zalicza się „Assunta” (Wniebowzięta) Tycjana (1488-1576) w kościele Santa Maria Gloriosa (Matki Bożej Chwalebnej) w Wenecji. Ten wielki obraz w głównym ołtarzu, namalowany w latach 1516-18, należy do mistrzowskich dzieł wielkiego malarza, w późniejszym okresie również wziętego portrecisty papieskiego. Ukazuje on Maryję jako piękną, powabną kobietę – nawet zbyt piękną i zbyt zmysłową dla zamawiających go franciszkanów. Dopiero po długich targach i długotrwałym procesie oswajania się z obrazem, przywykli do ascetycznego życia zakonnicy weneccy zgodzili się przyjąć pracę i zapłacić za nią Tycjanowi.