Informacje Katolickiej Agencji Informacyjnej

Subskrybuje zawartość
Portal Katolickiej Agencji Informacyjnej
Zaktualizowano: 6 godzin 9 min. temu

Tablica „100 Pomników Historii na Stulecie Odzyskania Niepodległości” dla Jasnej Góry

pon., 10/12/2018 - 18:52
Pamiątkowa tablica „100 Pomników Historii na Stulecie Odzyskania Niepodległości” została przyznana Jasnej Górze. Uroczysta gala odbyła się dziś w Teatrze Narodowym w Warszawie z udziałem pary prezydenckiej. Częstochowskie Sanktuarium uznane jest za Pomnik Historii już od 1994 r. – Zawsze przypomina o tym, co duchowe, a więc najważniejsze także w życiu narodu – powiedział o. Arnold Chrapkowski. Generał Zakonu Paulinów i o. Mariusz Tabulski, definitor generalny obecni byli na uroczystości.

Pomnik Historii to jedna z pięciu form ochrony zabytków wymienionych w ustawie o ochronie zabytków i opiece nad nimi. Terminem tym określa się zabytek o szczególnych wartościach materialnych i niematerialnych oraz o znaczeniu dla dziedzictwa kulturowego naszego kraju. Rangę pomnika historii podkreśla fakt, że jest on ustanawiany przez Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej specjalnym rozporządzeniem na wniosek Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Formuła ustanowienia Pomników Historii funkcjonuje od 1994 r., gdy powstała ich specjalna lista, ale w roku wyjątkowej narodowej rocznicy prezydent Andrzej Duda zdecydował o przyspieszeniu procedury jej rozszerzenia. Prezydent podkreślił, że w jego ocenie lista Pomników Historii jest bardzo ważna ze względu na budowanie pewnego obrazu naszej pamięci historycznej, polskiej tradycji i rozwoju polskiej kultury.

Częstochowa, z zespołem klasztoru ojców paulinów na Jasnej Górze, została uznana za Pomnik Historii już 8 września 1994 r. – Sanktuarium zawsze przypomina o tym, co duchowe, a więc co najważniejsze w życiu pojedynczego człowieka i całego narodu – powiedział po uroczystościach o. Arnold Chrapkowski, przełożony generalny Zakonu Paulinów. W gali wziął też udział o. Mariusz Tabulski, definitor Zakonu.

– Jeśli mówimy o Jasnej Górze to musimy pamiętać o jej wymiarze duchowym, o historii nie tylko tej „zewnętrznej”, ale historii ludzkich serc – podkreślał o. generał. Zauważył, że „sto lat, które wspominamy, to jest sto lat różnych ludzkich wydarzeń, historii tych małych i tych ogromnych, które pozostają w świadomości, zawierzeń Maryi. To są te wydarzenia, które zostały wpisane w nasze sumienie i one budowały i naszą wewnętrzną wolność i przyczyniły się do narodowych zrywów, które przyczyniły się do odzyskania niepodległości”.

Większość Pomników Historii to budowle sakralne pokazujące związek historii naszej Ojczyzny z chrześcijaństwem, z naszą kulturą. To – zauważył o. Chrapkowski – pokazuje także wkład Kościoła w budowanie wolności i dziedzictwa duchowego, ale i dziedzictwa materialnego. – Kościół był zawsze promotorem kultury i tak jest do dzisiaj. Widzimy z jaką starannością ludzie Kościoła troszczą się o powierzone im mienie, bo mają świadomość, że nie jest to tylko ich własność, ale także własność narodowa – powiedział generał Paulinów. Przypomniał, że również „biali mnisi” mają w tym swój udział i wszędzie, gdzie posługują są ambasadorami polskiego dziedzictwa.

Pomnik Historii to najbardziej prestiżowa forma ochrony zabytków, nadawana od 1994 r. Taki status ma obecnie 105 zabytków, m.in. zamek krzyżacki w Malborku, pole bitwy na Westerplatte, wrocławska Hala Stulecia, Kazimierz Dolny, historyczne zespoły dużych polskich miast – Warszawy, Krakowa, Poznania.

Wśród miejsc nowo wpisanych na listę znalazły się m.in. Zamek Piastów Śląskich w Brzegu, Twierdza Przemyśl czy najstarsza kopalnia ropy naftowej w Bóbrce. – To lista świadectwa naszych dziejów – mówił Andrzej Duda. – To niezwykle ważne dla każdego narodu, dla jego tożsamości, aby znał swoją tradycję, aby widział swoją historię także poprzez świadectwa jej materialnej obecności – zaznaczył.

W czasie ostatniej uroczystości wręczenia rozporządzeń uznających kolejne obiekty zabytkowe za Pomniki Historii – która odbyła się wiosną w Pałacu Prezydenckim – Andrzej Duda podkreślał, że chciałby, aby na 100-lecie odzyskania niepodległości wśród Pomników znalazło się 100 obiektów. Jednak w końcowym efekcie lista zawiera ich „trochę ponad 100”. Dotychczas miano Pomnika Historii nadano 91 obiektom, dziś do tej prestiżowej listy dołączyło kolejne 14. Dla wszystkich wyróżnionych miejsc zostały przekazane symboliczne tablice upamiętniające jubileusz odrodzenia Niepodległej.

Gdańsk: pomnik ks. Jankowskiego zostanie przeniesiony?

pon., 10/12/2018 - 18:29
Nie ma miejsca w przestrzeni publicznej dla pomnika księdza Jankowskiego – stwierdził prezydent Gdańska Paweł Adamowicz podczas poniedziałkowej konferencji prasowej. Dokąd trafi statua księdza, która stoi na skwerze między ul. Mniszki i Stolarską od 2012 r. – nie wiadomo. Paweł Adamowicz zadeklarował, że pomnik zostanie przeniesiony “kulturalnie i z poszanowaniem zasad” – podaje portal trojmiasto.pl

To reakcja na ubiegłotygodniowy reportaż „Dużego Formatu” Gazety Wyborczej. Opisano w nim traumatyczne wspomnienia Barbary Borowieckiej, która twierdzi, że jako dziecko była wielokrotnie molestowana przez ks. Henryka Jankowskiego.
Z treści reportażu wynika, że dzieci wykorzystanych seksualnie przez późniejszego kapelana “Solidarności” mogło być więcej.

Do publikacji odniosła się dziś gdańska Kuria oświadczając, że przeciwko ks. Jankowskiemu nie wpłynęły żadne doniesienia potwierdzające zarzuty podnoszone w mediach. Archidiecezja Gdańska wyraziła „gotowość podjęcia próby rzeczowego i zgodnego z prawdą zbadania wszystkich możliwych aspektów tej sprawy, w myśl Wytycznych Konferencji Episkopatu Polski”.

W oświadczeniu zacytowano też fragment Wytycznych, w którym stwierdza się, że “gdyby oskarżenie zostało wniesione przeciwko zmarłemu duchownemu, nie należy wszczynać dochodzenia kanonicznego, chyba że zasadnym wydałoby się wyjaśnienie sprawy dla dobra Kościoła”.

W sprawie pomnika stanowisko chce zająć także Rada Miasta Gdańska. Największy klub Platformy Obywatelskiej przedstawi swoje stanowisko jeszcze przed sesją, która odbędzie się we wtorek 11 grudnia. Jej przewodniczący Piotr Borawski w mediach społecznościowych otwarcie opowiada się za usunięciem postumentu.

Pomnik odsłonięto w 2012 r., w rocznicę wydarzeń Sierpnia`80, dwa lata po śmierci księdza.

Caritas Diecezji Sandomierskiej: wolontariusze zebrali 5 ton żywności

pon., 10/12/2018 - 18:09
Ponad 5 ton żywności zebrali wolontariusze Caritas Diecezji Sandomierskiej podczas XV Ogólnopolskiej Zbiórce Żywności, przebiegającej pod hasłem „Tak, Pomagam”. Zbiórka żywności odbywała się przez dwa dni (piątek i sobotę) w ponad 100 sklepach.

Celem zbiórki było pozyskanie artykułów spożywczych z długim terminem przydatności do spożycia oraz łatwych do przechowywania, które zostaną przeznaczone na świąteczne paczki dla osób potrzebujących.

– Wyrażamy wdzięczność darczyńcom, wolontariuszom i wszystkim osobom, które aktywnie włączyły się w to dzieło pomocy. Nasi wolontariusze w odpowiednich strojach i z wydanymi przez nas identyfikatorami, przeprowadzili zbiórkę żywności przez dwa dni w ponad 100 sklepach na terenie diecezji sandomierskiej – poinformował ks. Bogusław Pitucha, dyrektor diecezjalnej Caritas.

Zebrana żywność jest w trakcie segregowania i liczenia. Następnie zostanie ona przeznaczona na przygotowanie żywnościowych paczek bożonarodzeniowych dla najuboższych rodzin i osób samotnych z terenu diecezji, które zwracają się z prośbą o pomoc do Caritas Diecezji Sandomierskiej.

Paczki żywnościowe będą wydawane 12 i 13 grudnia od godz. 8.00 w budynku diecezjalnej Caritas w Sandomierzu przy ul. Opatowskiej 10. Jak zapowiada dyrektor ks. Bogusław Pitucha, zostanie przygotowanych ponad 300 paczek z żywnością dla osób ubogich.

Zbiórka żywności była przeprowadzona w: Sandomierzu, Tarnobrzegu, Gorzycach, Milczanach, Skopaniu, Stalowej Woli, Nisku, Rudniku nad Sanem, Jeżowem, Ostrowcu Świętokrzyskim, Opatowie, Klimontowie, Bogorii i Staszowie.

Bp Tomasik: budujmy wspólnotę Kościoła poprzez odważne wyznanie wiary

pon., 10/12/2018 - 17:04
Napełnieni Duchem Świętym budujemy wspólnotę Kościoła w całym świecie poprzez odważne wyznanie wiary – powiedział na antenie Radia Plus Radom biskup radomski Henryk Tomasik, nawiązując do rozpoczętego nowego roku duszpasterskiego w Kościele katolickim, który przebiega pod hasłem: “W mocy Bożego Ducha”. W tym okresie wierni są zachęcani do odkrywania darów i charyzmatów Ducha Świętego.

Bp Henryk Tomasik zachęcił do “budowania wspólnoty wierzących przez odważne wyznanie wiary”. – Szkoda, że wielu z nas bierzmowanie sprowadziło tylko do uroczystości, momentu przyjęcia tego sakramentu. Zapominamy o zobowiązaniu, aby być misjonarzem Chrystusa pomagając innym, by uwierzyli – powiedział bp Tomasik w audycji “Kwadrans dla pasterza” na antenie Radia Plus Radom.

Ordynariusz radomski przypomniał, że w czasie mszy świętej modlimy się o to, abyśmy stali się Kościołem. – Udział w liturgii eucharystycznej to otwieranie serca na działania Ducha Świętego, by razem z innymi tworzyć wspólnotę wiary. Każdy, kto buduje jedność jest napełniony Duchem Świętym. Z dobrego uczestnictwa we mszy świętej wynika obowiązek budowania jedności w rodzinie i parafii. Jeśli dobrze uczestniczymy we mszy świętej, a nie tylko stoimy przez godzinę w kościele, to wówczas odkrywamy nasze zadanie. Dlaczego nie budujemy mostów, abyśmy byli jedno? Potrzebna jest nam świadomość odpowiedzialności za cały Kościół. Napełnieni Duchem Świętym budujemy wspólnotę Kościoła w całym świecie – mówił biskup radomski.

Bp Tomasik przypomniał, że nowy rok duszpasterski jest poświęcony prawdzie działania Ducha świętego we wspólnocie wierzących. – Ale nie tylko, bowiem przypomina nam także o zadaniach ludzi ochrzczonych. Program ten jest pomocą dla diecezji i parafii. Chcemy skupić się na misji ochrzczonych i bierzmowanych. Chrzest to pierwszy moment napełnienia człowieka Duchem Świętym. W ten sposób wyznajemy naszą wiarę. To sakrament szczególnego działania. W czasie bierzmowania otrzymujemy uzdolnienie do tego, by być misjonarzem, by mężnie wyznawać wiarę i jej bronić – zakończył biskup.

Pierwszy rok duszpasterski (2017/2018) przebiegał pod hasłem: “Jesteśmy napełnieni Duchem Świętym”.

Kraków: zaprezentowano odnowione księgi z Archiwum Kurii Metropolitalnej

pon., 10/12/2018 - 15:25
W Archiwum Kurii Metropolitalnej w Krakowie zaprezentowano 10 grudnia cenne, odnowione tomy rękopisów z najstarszego zbioru archiwaliów. Od 2010 roku zabiegom konserwatorskim poddano już 500 woluminów z XVI, XVII i XVIII wieku, które stanowią cenne źródło wiedzy o Kościele i państwie.

Realizowany od 2010 roku projekt to pierwsza kompleksowa realizacja konserwatorska przy tym zbiorze staropolskich akt. Pozwala we właściwy sposób zabezpieczyć cały unikatowy zbiór rękopisów. Dokumenty te to jedyny w Polsce kompletny zbiór opisujący funkcjonowanie diecezji od 1410 do 1797 r. Liczy łącznie 626 rękopiśmiennych tomów, w każdym z nich jest od 600 do 2,5 tys. stron.

W tym roku zakonserwowano 53 tomy rękopisów z najstarszego zbioru archiwaliów przechowywanych w Archiwum Kurii Metropolitalnej. Zabiegom konserwatorskim poddano 9 tomów Officialiów i 44 tomy Episcopaliów. Zakonserwowane obiekty są udostępniane archiwistom, historykom i badaczom w czytelni Archiwum przy ul. Franciszkańskiej 3.

Ks. prof. Jacek Urban, dyrektor Archiwum Kurii Metropolitalnej mówił podczas prezentacji, że dzieła te wcześniej nie były poddawane konserwacji, a uszkodzeniu i zabrudzeniu uległy z powodu ich użytkowania. – Wszystkie dokumenty pochodzą ze staropolskiego zbioru. Zachowało się ich ponad 600, a w tym roku konserwacji poddano dziesiątą część zbioru, zatem przed nami jeszcze trzy lata pracy. Te dokumenty stanowią ważną część historii i dziedzictwa Kościoła w Polsce – podkreślił. Jak dodał, dzieła te zostaną także zdigitalizowane i w takiej formie będą udostępniane badaczom.

Z kolei Ewa Pietrzak, konserwatorka mówiła, że wymagające interwencji konserwatorskiej zniszczenia dokumentów były spowodowane upływającym czasem oraz sposobem korzystania z ksiąg. – To była bardzo żmudna praca. Zajmowaliśmy się nie tylko papierowymi kartami ksiąg, ale także ich wymagającymi napraw skórzanymi oprawami oraz zwięzami, które urywają się w przypadku ksiąg, które mają na przykład ponad dwa tysiące stron – wyjaśniała.

Akta Officialia i Episcopalia Archidiecezji Krakowskiej to jedyny w Polsce zbiór akt dokumentujących funkcjonowanie diecezji rok po roku na przestrzeni czterech wieków – od 1410 do 1797 roku. Na cały zbiór składa się 626 tomów rękopisów, tekstów źródłowych, fundamentalnych dla poznania historii biskupstwa krakowskiego w czasach Rzeczpospolitej Szlacheckiej.

– Widzimy jak obszarowo znaczący jest to zestaw dokumentów obejmujących jedną czwartą Rzeczpospolitej. Zwracam uwagę na zasięg tych ważnych dokumentów, bo one niewątpliwie stanowią bardzo ważny zapis działalności Kościoła sprzed kilku wieków – mówił abp Marek Jędraszewski, który uczestniczył w prezentacji odnowionych dzieł, dodając, że zapis działalności Kościoła XVI i XVII wieku to także zapis dziejów Polskiego narodu i polskiej państwowości.

Akta Officialia (1410-1796) to rękopiśmienne akta oficjała, czyli osoby stojącej na czele sądu biskupiego. Oficjał pomagał biskupowi w zarządzaniu diecezją. W imieniu biskupa zajmował się zarówno sprawami sądowymi, jak i administracyjnymi. Rękopiśmienne dokumenty, akta sądu biskupiego, spisywano najpierw na luźnych kartach, a później zszywano je w kolejne roczniki.

Akta Episcopalia (1466-1797) to inaczej akta czynności biskupów krakowskich. Pojawiły się w kancelarii biskupiej w połowie XV wieku, jako tzw. „księga wpisów”. Akta powstawały w ten sposób, że najpierw notariusz prowadził na bieżąco brudnopis (protokół). Po roku treść brudnopisu przepisywano do czystopisu. Wcześniej kanclerz przeglądał protokół i dokonywał selekcji wskazując materiał, który trafi do czystopisu. Acta Episcopalia również spisywane były na luźnych kartach, które potem łączono w jedną księgę i oprawiano.

Na karcie tytułowej każdej z ksiąg widnieje nazwisko urzędującego biskupa, określenie zawartych w księdze spraw i daty ramowe. Sprawy spisywano w porządku chronologicznym. Były to zawsze wydarzenia istotne dla diecezji: nominacje księży (dziekanów, proboszczów, wikariuszy), erekcje nowych parafii, pozwolenia na budowę kościołów czy kaplic, przyjęcie rezygnacji i decyzje o translokacji księży, nominacje rektora seminarium, przyjmowanie kleryków do seminarium, listy święconych, aprobaty do słuchania spowiedzi, upoważnienie do głoszenia Słowa Bożego, cenzura ksiąg duchownych, określanie porządku wizytacji biskupich, ogłaszanie suspens, udzielanie dyspens, informacje o przebiegu i decyzjach Synodu Diecezjalnego.

Projekt dofinansowany jest ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Oświadczenie Archidiecezji Gdańskiej ws. publikacji o ks. Jankowskim

pon., 10/12/2018 - 15:00
Archidiecezja Gdańska wyraża gotowość podjęcia próby rzeczowego i zgodnego z prawdą zbadania wszystkich możliwych aspektów tej sprawy, w myśl Wytycznych Konferencji Episkopatu Polski – czytamy w oświadczeniu gdańskiej Kurii przesłanym KAI. Oświadczenie nawiązuje do ubiegłotygodniowej publikacji w “Dużym Formacie”.

Publikujemy Oświadczenie Kurii Metropolitalnej Gdańskiej:

W związku z artykułem dotyczącym śp. ks. prałata Henryka Jankowskiego, (zm. w roku 2010), opublikowanym w „Dużym Formacie” oraz z komentarzami i trwającą dyskusją medialną, informujemy, że do Kurii Metropolitalnej Gdańskiej, na przestrzeni ostatnich 10 lat (2008-2018), nie wpłynęły żadne doniesienia potwierdzające zarzuty podnoszone w mediach.

To zaś, co dotyczy pomnika śp. ks. Henryka Jankowskiego oraz honorowego obywatelstwa Miasta Gdańska, Archidiecezja Gdańska nie jest kompetentna do podejmowania jakichkolwiek decyzji, gdyż inicjatorem i budowniczym pomnika był Społeczny Komitet, a śp. ks. Henryk Jankowski wszedł w poczet Honorowych Obywateli Gdańska uchwałą Rady Miasta.

Jednocześnie, Archidiecezja Gdańska wyraża gotowość podjęcia próby rzeczowego i zgodnego z prawdą zbadania wszystkich możliwych aspektów tej sprawy, w myśl Wytycznych Konferencji Episkopatu Polski (z dnia 8.10.2014 r.) dotyczących wstępnego dochodzenia kanonicznego, a mianowicie: “Gdyby oskarżenie zostało wniesione przeciwko zmarłemu duchownemu, nie należy wszczynać dochodzenia kanonicznego, chyba że zasadnym wydałoby się wyjaśnienie sprawy dla dobra Kościoła”.

Ks. Rafał Dettlaff
Kanclerz Kurii

Oświęcim: warsztaty w Centrum Dialogu i Modlitwy dla oficerów wojskowych z Polski, Niemiec i Francji

pon., 10/12/2018 - 14:51
Próba zbudowania wspólnej wizji odpowiedzialności wojskowej wobec przemocy oraz pogłębienie tematyki związanej z niemieckim obozem koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau – były celami kolejnych już warsztatów dla oficerów w Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu. W spotkaniu, organizowanym we współpracy niemieckiej Fundacji św. Maksymiliana Kolbe i Centrum Etycznej Edukacji Sił Zbrojnych (ZEBIS), udział wzięło 30 wojskowych ze sztabów generalnych Polski, Niemiec i Francji.

Organizatorzy wyjaśnili, że celem tego międzynarodowego spotkania była próba zbudowania wizji odpowiedzialności poprzez analizę pojęcia wspólnej pamięci o zaistniałych w historii aktach przemocy. Ich symbolem jest były niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny Auschwitz-Birkenau. Zdaniem pomysłodawców przedsięwzięcia, ten żywy symbol niedawnego bolesnego doświadczenia i pamięć o nim ma olbrzymi wpływ na budowanie tożsamości dzisiejszego społeczeństwa i całej Europy. Podczas spotkania nie zabrakło też rozmów o historii powojennej Starego Kontynentu i aktualnej sytuacji w świecie.

Uczestnicy warsztatów zwiedzili Miejsce Pamięci, a na koniec wzięli udział we wspólnej ceremonii uczczenia ofiar pod Ścianą Straceń na terenie byłego obozu Auschwitz I, gdzie od jesieni 1941 r. esesmani przez dwa lata wykonywali egzekucje przez rozstrzelanie. Rozstrzelano tam kilka tysięcy osób. Ten podniosły moment otwierał ks. Manfred Deselaers, niemiecki kapłan pracujący od wielu lat w oświęcimskim Centrum Dialogu i Modlitwy.

„Wiemy, gdzie jesteśmy i co się stało tu 75 lat temu. Dziś to miejsce jest dla całego świata symbolem nienawiści między narodami. Fakt, że jesteśmy tu teraz razem, wojsko z Polski, z Niemiec i z Francji, aby wspólnie uczcić ofiary, już sam w sobie jest ważnym znakiem. Czujemy naszą wspólną odpowiedzialność za pokój, za bezpieczeństwo i za porozumienie między naszymi narodami w Europie” – podkreślił duchowny.

Żołnierze z trzech krajów, stojąc jako jedna grupa, ułożyli pod Ścianą Śmierci wspólny wieniec z trzema wstęgami. Po salucie nastąpiła chwila ciszy, a następnie odmówiono razem modlitwę „Ojcze nasz”. Wypowiadał ją jednocześnie każdy z uczestników w swoim języku.

Podczas warsztatów odbyło się szereg ciekawych dyskusji. O sposobie radzenia sobie z bogatą w napięcia różnorodnością pamięci o Auschwitz i II wojnie światowej w Niemczech i Polsce mówił m.in. dr Robert Żurek – dyrektor zarządzający Fundacji „Krzyżowa” i kierownik Akademii Europejskiej Fundacji „Krzyżowa”, W panelach dyskusyjnych wziął także udział dr. Jörg Lüer z Fundacji im. Maksymiliana Kolbe. Żołnierze mieli okazję posłuchać relacji świadków historii, byłych więźniów obozu.

Warsztaty w CDiM w Oświęcimiu odbyły się w dniach od 26 do 30 listopada po raz siódmy. Po raz czwarty uczestniczyli w nich oficerowie z Francji.

100. rocznica pierwszej inauguracji roku akademickiego na KUL

pon., 10/12/2018 - 14:38

8 grudnia minęło 100 lat od pierwszej inauguracji roku akademickiego na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Z tej okazji odbyło się uroczyste zgromadzenie Senatu uczelni, na którym uhonorowano szczególnie zasłużonych dla uczelni oraz podjęto uchwałę z okazji jubileuszu. – W dalszym ciągu zobowiązujemy się do wytrwałego i pokornego poszukiwania prawdy w harmonii między nauką i wiarą, a także tworzenia chrześcijańskiej kultury i przekształcania współczesnego świata w duchu Ewangelii – czytamy w uchwale.

W okolicznościowym przemówieniu rektor KUL ks. prof. Antoni Dębiński przytoczył okoliczności wydarzeń sprzed wieku. Jak zauważył, założycielom uczelni przyświecał cel stworzenia miejsca badań naukowych w duchu harmonii między nauką i wiarą, kształcenia i wychowania inteligencji katolickiej oraz współtworzenia chrześcijańskiej kultury.

– Musimy na naszym Uniwersytecie formować ludzi mądrych i odważnych, roztropnych i niezłomnych, wiernych poznanej prawdzie i otwartych na prawdę. Tylko wtedy wypełnimy misję naszego Uniwersytetu i będziemy wierni jego pierwotnej wizji – powiedział rektor.

Podczas spotkania Senatu, przedstawiciele władz uczelni podjęli uroczystą uchwałę, w której dziękując Bogu za trwającą wiek obecność uniwersytetu, postanowili dalej stać na straży wartości, dla których KUL powstał. – W dalszym ciągu zobowiązujemy się do wytrwałego i pokornego poszukiwania prawdy w harmonii między nauką i wiarą, a także tworzenia chrześcijańskiej kultury i przekształcania współczesnego świata w duchu Ewangelii – czytamy w uchwale.

Abp Stanisław Budzik, wielki kanclerz KUL wyraził radość, że pamięć o pierwszym rektorze KUL jest ciągle żywa w społeczności akademickiej, czego świadectwem jest obecność w przestrzeni miejskiej pomnika ks. Idziego Radziszewskiego.

– Wniósł on szeroką kulturę światową. Filozof, teolog i przyrodnik. Przedziwnie wiążący te nauki w syntezę. Przyniósł do Lublina swobodny oddech Europy, śmiałość myśli, umiejętność łączenia ekstremów, zdolności organizacyjne, umiłowanie prawdy, gotowość do służenia wszystkim, zwłaszcza młodzieży – powiedział metropolita lubelski.

Uroczyste posiedzenie Senatu KUL było też okazją do wręczenia wyróżnień i oznaczeń. Najwyższym odznaczeniem, jakim uniwersytet może uhonorować swoich pracowników – Medalem za zasługi dla KUL, uhonorowani zostali rektorzy z lat 1989-2012: bp prof. Jan Śrutwa, abp prof. Stanisław Wielgus, ks. prof. Andrzej Szostek oraz ks. prof. Stanisław Wilk.

Sejm uczcił 100. rocznicę powstania KUL

Medal Jubileuszowy 100-lecia KUL otrzymali m.in.: bp nominat Franciszek Ślusarczyk – Kustosz Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach, Piotr Taracha – Prezes Fundacji Rozwoju KUL, ks. prof. Stanisław Sojka – Wiceprezes Zarządu Głównego Towarzystwa Przyjaciół KUL, prof. Andrzej Herbet – Prezes Fundacji Potulickiej oraz ks. prof. Marek Chmielewski – Wiceprezes tej fundacji.

Medal Jubileuszowy został także przyznany o. Hubertowi Czumie, wieloletniemu duszpasterzowi akademickiemu w Lublinie oraz przełożonemu wspólnoty ojców jezuitów na KUL – medal odebrał o. Wojciech Żmudziński, socjusz ojca prowincjała Tomasza Ortmanna.

Po uroczystościach, uczestniczy przeszli z auli kard. Stefana Wyszyńskiego na katolicką część cmentarza przy ul. Lipowej w Lublinie, gdzie pochowany jest ks. Idzi Radziszewski. Tam na grobie założyciela KUL złożyli okolicznościowe wieńce i odmówili okolicznościową modlitwę.

Dziś też na lubelskim skwerze abp. Józefa Życińskiego, został odsłonięty pomnik ks. Idziego Radziszewskiego. Projekt pomnika przygotował prof. Jerzy Fober – kierownik Zakładu Rzeźby Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, wielokrotny stypendysta Ministerstwa Kultury, laureat Nagrody im. Brata Alberta w dziedzinie rzeźby religijnej.

Pomnik przedstawia stojącą postać ks. Idziego Radziszewskiego, który w jednej dłoni trzyma książkę z napisem “Veritas in caritate”, drugą wskazuje na krzyż prałacki zawieszony na piersi. Postać ks. Idziego Radziszewskiego jest zwrócona do centrum miasta.

Odsłonięcia rzeźby, w sąsiedztwie uczelni, na Skwerze abp. Józefa Życińskiego umiejscowionego w sąsiedztwie uczelni, na początku ulicy ks. Idziego Radziszewskiego, dokonali rektor KUL ks. Antoni Dębińskiego i Prezydent Miasta Lublin Krzysztof Żuk. Monument poświęcił abp Stanisław Budzik, metropolita lubelski i Wielki Kanclerz KUL. Nawiązując do napisu umieszczonego na książce, życzył wszystkim by były one życiowym drogowskazem.

Postument powstał ze składek społecznych, m.in. biskupów-absolwentów KUL, do których rektor skierował specjalną prośbę o wsparcie tej inicjatywy oraz dzięki wsparciu lubelskich przedsiębiorców.

Galeria zdjęć (12 zdjęć)

Z Jasnej Góry wyszło w świat pojednanie polsko-ukraińskie

pon., 10/12/2018 - 14:13
Z Jasnej Góry wyszło w świat pojednanie polsko-ukraińskie – przypomina prof. Marek Melnyk z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Teolog i religioznawca zajmujący się historią Kościoła greckokatolickiego i dialogiem polsko-ukraińskim w artykule pt. “Jasnogórskie pojednanie” przypomina m. in. o 30. rocznicy obchodów na Jasnej Górze 1000-lecia chrztu Rusi-Ukrainy, które odbyły się 10-11 września 1988 roku. Z tej okazji w dniach 13-14 grudnia br. w jasnogórskim klasztorze odbędzie się konferencja naukowa pt. “Jasna Góra w procesie dialogu i pojednania polsko-ukraińskiego. Historia i Współczesność”. Jasnogórskie pojednanie

30 lat temu na Jasnej Górze 10-11 września 1988 rok świętowano 1000-lecie chrztu Rusi-Ukrainy. Było to jak dotychczas największe zgromadzenia Ukraińców w Polsce. W sakralnej przestrzeni sanktuarium – pierwszy raz od 1947 roku gdy deportowano ich z południa Polski na tzw. ziemie odzyskane – zobaczyli siebie samych siebie w masie 30 tysięcy osób. O wadze tego wydarzenia świadczy jeszcze to, że millenium chrztu św. Włodzimierza świętowali razem z Polakami jako dwa pojednane narody. Można zatem powiedzieć całkiem słuszne, że to z Jasnej Góry wyszło w świat pojednanie polsko-ukraińskie. Na mapie miejsc (Rzym, Lwów, Kijów, Warszawa, Wołyń, Lublin, Majdanek), które już wyznaczają wspólną drogę pojednania Częstochowa to istotne miejsce.

Dlaczego Jasna Góra?

Jak doszło, że Jasna Góra stała się miejscem największych uroczystości milenijnych chrztu Rusi-Ukrainy? Wydarzenia w Częstochowie w 1988 roku były możliwe dzięki szeregu wcześniejszym działaniom, które miały na celu przygotowanie Polaków i Ukraińców do wspólnego świętowania aktu chrztu w Kijowie w 988 roku. Możemy wskazać szereg takich wydarzeń, które po trzydziestu latach układają się w swoistą drogę-pielgrzymkę pojednania obu narodów, której celem i sceną była Częstochowa.

To co uderza przede wszystkim, gdy pytamy dlaczego Jasna Góra stała się miejscem największych ukraińskich uroczystości millenijnych, to analogia do schematu obchodów millenium chrztu Polski. Dotycz to zarówno samej Polski jak i uroczystości millenijnych poza jej granicami a szczególnie tych zorganizowanych w Rzymie. Polskie uroczystości milenijne w Rzymie w latach 1965-1966 mogły stać się wzorem dla Ukraińców w 1988 roku. Tym co najbardziej łączy obie uroczystości to integrujący je kult Matki Boskiej Jasnogórskiej oraz podkreślenie 1000 lat obecności Kościoła katolickiego zarówno w Polsce jak i na Ukrainie. Wyraźnie wyeksponował to prof. Oskar Halecki (1891-1973) odpowiedzialny za przygotowanie historycznego wymiaru całego programu polskiego millenium. W jego ujęciu dzieje katolicyzmu na ziemiach ukraińskich to ciągły proces rozpoczęty chrztem Rusi kijowskiej w 988 roku. Głosił on, że powstanie Kościoła greckokatolickiego było możliwe dzięki kontynuacji unii florenckiej.

Organizacja uroczystości millenijnych na Jasnej Górze była zaakceptowana i promowana przez Jana Pawła II. Wskazywać na to może szereg dokumentów papieskich. Pierwszym z nich był list papieski z 19 marca 1979 r. akceptujący program przygotowań grekokatolików do milenium chrztu Rusi-Ukrainy nakreślony przez ich zwierzchnika kard. Josyfa Slipyja. 25 stycznia 1988 r. Ojciec Święty podpisał List apostolski Euntes in Mundum z okazji Tysiąclecia Chrztu Rusi Kijowskiej, w którym podkreśla współczesne, ekumeniczne znaczenie obchodów milenijnych. Dwa tygodnie po tym, Jan Paweł II podpisał posłanie Magnum Baptisami Donum do katolickiej wspólnoty ukraińskiej z okazji Tysiąclecia Chrztu Rusi, w którym zaznacza jedność Ukraińskiego Kościoła katolickiego z Rzymem. Posłanie to wyrażało również nadzieję, że unici z Ukrainy będą mogli publicznie wyznawać swoją wiarę. Jan Paweł II zarazem przypominał grekokatolikom ukraińskim, że ich tożsamość musi być zbudowana w oparciu o tysiąclecie chrztu księcia Włodzimierza z 988 r. a nie wyłącznie na samej unii brzeskiej. Wychodząc z tego założenia dokonał wyraźniej ekumenicznej reinterpretacji unickiej tożsamości. W dniach 9-10 lipca 1988 r. w Rzymie miały miejsce centralne uroczystości milenijne Ukraińskiego Kościoła katolickiego z udziałem papieża Jana Pawła II. 10 lipca wygłoszone przez niego kazanie w bazylice św. Piotra było podsumowaniem całego wcześniejszego nauczania papieskiego dotyczącego przyjęcia chrztu w Kijowie przez księcia Włodzimierza. Co łączy te wszystkie dokumenty? Przede wszystkim papież nakazywał ukraińskim grekokatolikom przeżywać uroczystości millenijne w duchu ekumenicznym. Papież tak o tym mówił: „Szczególnie wy, synowie ukraińskiego narodu, jak moglibyście zapomnieć, że dziedzictwo waszych przodków jest wam wspólne z prawosławnymi braćmi waszego narodu? Jak moglibyście zaniedbać, oprócz tego, historyczne związki, które wiążą wasz naród z białoruski i rosyjskim?”. Przypominał, że Rosjanie i Białorusini tak samo jak Ukraińcy uczestniczą w dziedzictwie chrztu św. Włodzimierza. Co więcej zaraz potem papież zarysował jeszcze jeden fundamentalny problem ekumeniczny – przyjęcia chrześcijaństwa na Rusi kijowskiej w czasie kiedy nie zostało ono jeszcze podzielone konfesyjnie mówiąc: „ Chrzest uczynił was, jak również i ich, członkami tego samego Kościoła. Kiedy 1000 lat temu wasi przodkowie przyjęli Chrzest nie istniał podział między Kościołami. Święty Włodzimierz nakazał ochrzcić swój lud w błogosławionym czasie, w którym Kościół Chrystusa rozciągał się niepodzielony ze Wschodu na Zachód”. Papież tym samym nie chciał by unickie uroczystości millenijne nie były odczytane w Moskwie jako przeciwwaga dla uroczystości zorganizowanych przez Rosyjski Kościół Prawosławny. Po raz kolejny Jan Paweł II dał wyraz temu, iż Europa by osiągnąć swa prawdziwą, harmonijną tożsamość potrzebuje duchowej tradycji wschodniego chrześcijaństwa łącznie z prawosławiem rosyjskim. Tym bardziej, że tego samego roku doszło do oficjalnych wizyt kard. Józefa Glempa w ZSRR (Moskwa, Mińsk, Kijów) związanych z prawosławnymi upamiętnieniami chrztu św. Włodzimierza. W tych samych roku w Moskwie odbyła się oficjalna wizyta sekretarza stanu Stolicy Apostolskiej, kard. Agostino Casaroliego, który wręczył Michaiłowi Gorbaczowowi osobisty list Jana Pawła II i doprowadził do audiencji dla niego w Watykanie 1 grudnia 1989 r. Wszystko to razem przesądziło o nawiązaniu stosunków dyplomatycznych między Stolicą Apostolską a ZSRR. W Watykanie traktowano millenium chrztu Rusi jak swoistą misję, która nie może być obarczoną niedopracowaniem wynikającym z pośpiechu lub na skutek politycznych nacisków. Temu celowi w dużej mierze służyły działania sekretarza Kongregacji Kościołów Wschodnich abp Myrosława Marusyna (1924-2009). Głośnym echem odbiła się w jego wizyta w Polsce w 1984 r. Wówczas to nie tylko przeprowadził wizytację wielu greckokatolickich placówek duszpasterskich, wyświęcił też kilku księży, ale także konferował z polskimi hierarchami na temat dalszego funkcjonowania Kościoła greckokatolickiego. Dalsze wizyty abp Marusyna w Polsce łagodziły stosunek władz PRL do grekokatolików oskarżanych o ukraiński nacjonalizm.

Ważnym polsko-ukraińskim pojednawczym wydarzeniem przygotowującym millenium chrztu Rusi Kijowskiej była Msza św. w intencji pojednania polsko-ukraińskiego w obrządku bizantyjsko-słowiańskim, która odbyła się 3 czerwca 1984 r. w parafii św. Krzysztofa w Podkowie Leśnej pod Warszawą. Była to inicjatywa je proboszcza – zarazem wybitnego działacza opozycyjnego – księdza Leona Kantorskiego (1918-2019) oraz współpracujących z nim Bohdana Skardzińskiego (1931-2014) i Jana Jarco (1942-2012). Motywem przewodnim tej uroczystości było wzajemne wybaczenie krzywd. Dziś tamtą uroczystość można uznać za pionierski gest rozpoczynający drogę, którą doprowadziła do Jasnej Góry.

Uroczystości na Jasnej Górze w 1988 r. były możliwe dzięki formalnemu zaproszeniu kard. Glempa, do którego doszło 17 października 1987 roku podczas spotkania biskupów polskich i ukraińskich w Kolegium św. Jozafata w Rzymie. Prymas Polski uzasadnił to wspólnym dla tradycji chrześcijańskich Polski i Ukrainy kultem ikony z Jasnej Góry. Wedle zamysłu Prymasa jako ośrodek kultu maryjnego miała w naturalny sposób łączyć chrześcijan dwóch kręgów kulturowych łacińskiego i bizantyńskiego w tym Polaków i Ukraińców.

Uroczystości na Jasnej Górze

Aby przybliżyć się do prawdy religijnej, która ukazał się w czasie millenium chrztu Ukrainy świętowanym w Częstochowie należy pokrótce przedstawić program tych uroczystości. Trwały one dwa dni. 10 i 11 września 1988 r. Pierwszego dnia miały miejsce następujące wydarzenia: liturgia Eucharystii w bazylice na Jasnej Górze pod przewodnictwem Myrosława Marusyna, prezentacje zespołów dziecięcych z Polski w bazylice na Jasnej Górze, których tematem były historia chrześcijaństwa na ziemiach ukraińskich. W przedstawieniach wystąpiło ponad 400 dzieci. Po południu odbyła się uroczysta akademia na cześć Tysiąclecia Chrztu Ukrainy w Auli Papieskiej imienia Jana Pawła II. W jej trakcie odbył się koncert w ukraińskiej muzyki religijnej, który został poprzedzony wystąpieniem kard. Glempa. Następnie w kaplicy Matki Boskiej odprawiono Mołebeń a zaraz potem liturgię Eucharystii dla dzieci w bazylice jasnogórskiej. Zaraz potem zaczęło się szczególnego rodzaju misterium. O godz. 19.30 z bazyliki wyruszyła procesja 20 tysięcy osób ze świecami i krzyżami w rękach do sześciu stacji, ukazujących dzieje chrześcijaństwa na ziemiach ukraińskich. Jej zwieńczaniem było uroczyste odnowienie przyrzeczeń chrztu świętego. W kulminacyjnym momencie tego obrzędu całe zgromadzenie trzykrotnie wyrzekło się zła i grzechu. O północy rozpoczęto liturgię Eucharystii w bazylice pod przewodnictwem metropolity Maksyma Hermaniuka, która zakończyła się Panahydą – nabożeństwem za zmarłych.

Program 11 września rozpoczął się od godz. 8.00 – spotkaniem biskupów z dziećmi. Zaraz potem o godz. 9.00 rozpoczęto Mołebeń do Matki Bożej na wałach jasnogórskich odprawiany przez metropolitę Stefana Sułyka. Kulminacją wszystkich tych sakralnych wydarzeń była uroczysta liturgia Eucharystii na wałach jasnogórskich o godzinie 10.00. Zgromadziła ona około 50 tys. uczestników. W tym grekokatolików było około 30 tys. Podczas tej uroczystości pojawiły się dwa ważne przesłania istotne z punktu widzenia dialogu prawdy w relacjach polsko-ukraińskich. Pierwsze z nich było powitanie uczestników liturgii przez o. Rufina Abramka a drugim kazanie kard. Myrosława Lubacziwskiego.

Powitanie o. Rufina Abramka było pierwszym słowem skierowanym do zgromadzonych 30 tys. Ukraińców! Wydaje się, że przeor klasztoru jasnogórskiego dobrze to rozumiał. I to on jako pierwszy zainicjował publiczny dialog między obu narodami. To od niego Ukraińcy pierwszy raz w czasach PRL-u w tak wielkiej masie usłyszeli tak wiele dobra o sobie. Przeor mówił: „W imieniu Jasnej Góry pragnę jeszcze raz wypowiedzieć krótkie słowo serdecznego braterskiego powitania i radości, że Jubileusz może odbywać się na Jasnej Górze, w domu wspólnej Matki. Jesteśmy szczęśliwi, że w te dni serce Ukrainy bije tutaj, gdzie bije serce Polski. Kiedy serca dwóch narodów uderzają rytmicznie jedną miłością i wiarą, to rodzą się z tego owoce dobra. Tak więc bez tego nie byłoby dzisiejszego uroczystego wspólnego święta. Są to cuda Jubileuszu, cuda, które leczą i wzmacniają miłość. Ona przechodziła próbę ognia, krwi, podejrzeń, przeżyła wiele smutnych dni, a dzisiaj jednoczy się przez wspólny skarb świętej wiary. Wczoraj w jasnogórskiej bazylice arcybiskup Mirosław Marusyn, kreśląc długą historie ikony Bogurodzicy, powiedział: `Sześćset lat czekałaś tutaj na dzieci Ukrainy pytając, czy przyjdą? I przyszły!` Dobrze, że przyszliście na Jasną Górę z takim bogactwem modlitwy, z takim głębokim programem, z ukraińską pieśnią, z ikonami. Na tym rozległym placu przywołaliście wielkich świadków wiary i kultury, dawnych i współczesnych męczenników oraz wyznawców heroicznego chrześcijaństwa. Na każdej stacji procesyjnego pochodu przypominali Dziewicę Bogurodzicę, która nigdy nie zostawiła waszego narodu. Dziękuję za to świadectwo Ukraińskiego Kościoła Katolickiego, która bardzo donośnie zabrzmiało w tym miejscu, skąd każde świadectwo lepiej słychać i ono dalej się niesie. W tych wiekowych miejscach usłyszeliśmy waszą wiarę i wasze żale, wołanie dawnej krwi smak łez, zobaczyliśmy pożogę tułaczy, ogień i miecz. I słyszeliśmy – a dźwięk ten ponad wszystko się wznosił – chwałę wiary i nadziei, które trwają i mogliśmy razem z Wami wspólnie modlić się: Boże wielki jedyny, o szczęśliwy los dla Ukrainy Ciebie prosimy. Naród, który umiłował swą mowę, kulturę i Kościół, swoją liturgię i pieśń- nie zginie! Słuchając waszych pieśni, modlitw, wzdychań, biorąc udział w Liturgii, lepiej zrozumiałem to, że Ojciec Święty powiedział : `Kościół musi oddychać dwoma płucami`. Jakże dobrze, że nie przestało oddychać katolicką wiarą płuco Wschodu. Niechaj, więc płynie ten głos z Jasnej Góry, hen-hen daleko, w Ukrainę, może usłyszą go, może dojrzą was ci, którzy myślą, że was nie ma. Może usłyszą… Niechaj uczyni to Boża Matka w godzinę Tysiąclecia”.

W kazaniu kard. Lubacziwski złożył uroczyste podziękowanie stronie katolickiej za umożliwienie przeprowadzenia uroczystości upamiętnienia chrztu św. Włodzimierza na Jasnej Górze. Było to wyraźne nawiązanie do przytoczonych już wyżej słów Prymasa z 17 października 1987 roku. Kard. Lubacziwski nie powiedział tego wprost i publicznie, ale Prymas Polski wiedział, że to do niego te słowa wdzięczności są specjalnie skierowane. Warto je przytoczyć jako przykład interesującego nas dialogu sakralnej prawdy:

„Drodzy bracia w wierze. Jesteśmy niezmiernie wdzięczni Wam, że obecnie kiedy my Ukraińcy-katolicy nie mamy możliwości obchodzić uroczyście jubileuszu tysiąclecia naszego Chrześcijaństwa w Kijowie nad Dnieprem, gdzie ono się zaczęło, możemy to zrobić z naszymi wiernymi tutaj, na Jasnej Górze w Częstochowie. Przywiodła nas tutaj nasza wspólna Matka, której słynąca cudami ikona przywędrował tutaj z Bełza, z ziem Rusi Kijowskiej, ażeby w tę smutną godzinę Drogi Krzyżowej naszej Cerkwi pocieszyć nas, wzmocnić we wierze, podać nadzieję, rozpalić miłość. Cieszmy się niezmiernie, że cały polski Kościół i Ukraińcy-katolicy, którzy mieszkają obecnie w Polsce, razem zanoszą dziękczynną modlitwę w czasie uroczystości 1000-lecia chrztu Rusi Kijowskiej przez księcia Włodzimierza w 988 roku”.

Nauczanie związane uroczystościami millenijnymi.

Uroczystości millenijne na Jasnej Górze niosły wyraźny przekaz żądania prawdy. I co ciekawe było ono zarówno ukraińskie jak i polskie. Chyba już nigdy tak wyraźnie to nie zostało to eksponowane. Owa polsko-ukraińska prawda sakralna miała określoną strukturę. Były to podobne wątki w nauczaniu ukraińskich i polskich biskupów. Co więcej lektura ich kazań, okolicznościowych, wystąpień, wywiadów wykazuje zaskakująca spójność. Czasem można odnieść wrażenie, że jest to jeden wspólny przekaż rozpisany na dwa głosy. Pierwszą prawdą wyraźnie eksponowaną było kult Matki Boskiej – łączy Ukraińców i Polaków. Pojawiła się tutaj idea „wędrowania ikony” Matki Boskiej Jasnogórskiej, która z ziem ruskich przybyła do Częstochowy by stać się znakiem świętym dla społeczności ukraińskiej w Polsce i poza jej granicami. Ikona Matki Boskiej stał się zatem pośredniczką w dialogu polsko-ukraińskim. Na Jasnej Górze szukano uniwersalnego wzoru ludzkiego spotkania, dialog, przebaczenia i odcięcia się od zła przeszłości. O Jasnej Górze mówiono jako o domu wspólnej Matki Polaków i Ukraińców. Polsko-ukraińskie millenijne uroczystości chrztu Św. Włodzimierza na Jasnej Górze były możliwe przy założeniu, że historia obu narodów i jej traumatyczne doświadczenia są możliwe do przezwyciężenia jeżeli popatrzy się na nie z perspektywy 1000 lat wspólnego dziedzictwa chrześcijańskiego. To ono umożliwiło porozumie się w sprawie uroczystości jego upamiętnienia w sanktuarium tak silnie związanym z polskim patriotyzmem. Oznaczało to, że rok 1988 został potwierdzony przez historię 1000 lat wspólnego dziedzictwa chrześcijańskiego. W 1988 roku okazało się, że Polacy i Ukraińcy posiadają wspólną bo chrześcijańską tożsamość historyczną. W wielu oficjalnych wypowiedziach pojawiła się jednoznaczna wizja Ukrainy i Kijowa. Jasna Góra pełniła rolę zastępczą dla katolickich uroczystości millenijnych, które – jako zgodnie podkreślano – powinny się odbyć w Kijowie. Tysiąclecie Chrztu Rusi przygotowane i przeżywane na Jasnej Górze przez Ukraińców i Polaków uświadamiało szczególnie grekokatolikom, że są – katolikami – nie od Unii Brzeskiej ogłoszonej w 1596 roku, lecz od Chrztu św. Włodzimierza. Mieli poczucie, że są spadkobiercami Chrztu Włodzimierza. Dlatego tak akcentowano w Częstochowie fakt, że w r. 988 Kościół był jeden i nie był jeszcze instytucjonalnie podzielony, a Kościół ruski mimo przyjęcia chrztu z Konstantynopola tak wówczas jak i później utrzymywał związki z Rzymem po 1054 roku. W ten sposób przedefiniowano problem unii z 1596 roku oraz łagodzono jej antyprawosławny charakter. Unia jawiła się nie jako nawrócenie prawosławnych schizmatyków, lecz jako odnowienie pierwotnego stanu Kościoła – jedności sprzed schizmy z 1054 roku. Był to prosty i zrozumienia przekaz, który wyjaśniał problem dalszego istnienia grekokatolików. Wskazywano historyczny i ogólnochrześcijański sens istnienia ich wspólnoty. Pojednanie polsko-ukraińskie było następnym doświadczeniem uroczystości na Jasnej Górze. Klasztor ojców paulinów stał się sceną pojednania obu narodów. Braterstwa polsko-ukraińskie miało tutaj swą masową manifestację w postaci spotkania episkopatu polskiego i ukraińskiego na Jasnej Górze. Nie przypadkowo arcybiskup Marusyn swoją wizytę w Polsce w 1984 roku, która torowała uroczystości millenijne w Polsce zaczął od Częstochowy. Ważnym ich elementem był udział w nich polskiego episkopatu. W ten sposób akt pojednania z 1987 roku oparty na misterium chrztu został dopełniony jego uroczystym wspólnym świętowaniem na Jasnej Górze.

Kontynuacja

Patrząc z perspektywy 30 minionych lat widać wyraźnie, że greckokatolickie uroczystości w 1988 roku na Jasnej Górze miały swoją kontynuację dając początek szeregu wzajemnie ze sobą powiązanych wydarzeniom. Można odnieść wrażenie, że na Jasnej Górze zaczął działać mechanizm umożliwiający przygotowywanie następnych inicjatyw łagodzących napięcia i konflikty w relacjach polsko-ukraińskich. Greckokatolickie uroczystości millenijne na Jasnej Górze stały się wzorem szeregu późniejszych podobnych masowych polsko-ukraińskich aktów pojednawczych. Ich pomysłodawcy i wykonawcy rzadko jednak przypominali sobie ich pierwowzór.

Na początku tego procesu Jasna Góra stała się miejsce (16 września 1989 r.) święceń biskupich ks. Jana Martyniaka. W ten sposób rozpoczął się proces odnowy struktur Kościoła greckokatolickiego w Polsce. 16 stycznia 1991 roku bp. Martyniak uzyskał nominację na ordynariusza przemyskiego. I mimo trudności jego uroczysty ingres odbył się 13 kwietnia 1991 r. w łacińskiej katedrze w Przemyślu. W ten oto sposób po 45 latach wakatu obsadzona została greckokatolicka diecezja przemyska.

Dla Ukraińców Jasna Góra stała się ważna ponownie w 1991 roku. Tutaj bowiem przybyło tysiące Ukraińców na Światowy Dzień Młodzieży. W tym samym roku szczególną wagę uroczystości Tysiąclecia Chrztu Rusi na Jasnej Górze zaznaczył podczas swej wizyty w Przemyślu w 1991 roku Jan Paweł II: “Kościół grecko-katolicki, który w r. 1988 nie mógł uroczyście świętować uroczystości Tysiąclecia Chrztu Rusi we własnej ojczyźnie, odprawiał je na Jasnej Górze, w Polsce. (…) W najśmielszych nawet marzeniach trudno było przewidzieć, że jeszcze na końcu drugiego tysiąclecia Cerkiew ta odzyska swoją wolność oraz prawo do życia i rozwoju. Bogu Najwyższemu niech będą dzięki za ten cud Jego potęgi Miłosierdzia. Jakże serdecznie bym pragnął, bracia i siostry, aby tamte jasnogórskie uroczystości Kościoła greckokatolickiego okazały się pod jeszcze jednym względem prorocze: aby Bóg raczył przyjąć jako symboliczną pieczęć pojednania i prawdziwego braterstwa Polaków i Ukraińców. Tyle goryczy i udręki przeszły oba nasze narody w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat. Niech to doświadczenie posłuży jako oczyszczenie, które ułatwi spojrzenie z dystansem na liczne spory, pretensje i wzajemne nieufności, a przede wszystkim ułatwi wzajemne przebaczenie dawnych krzywd. Dzisiaj dosłownie wszystko a przede wszystkim wspólna wiara w Jezusa Chrystusa wzywa do pojednania, braterstwa i wzajemnego szacunku; do szukania tego, co łączy. Wzniecanie dawnych nacjonalizmów i niechęci byłoby również rażącym anachronizmem, niegodnym obu wielkich narodów. O jakże serdecznie pragnę, aby się wzajemnie miłowali katolicy obydwóch obrządków. (…)

Papieskie wspomnienie o uroczystościach w Częstochowie w 1988 roku służyło jako przykład tego, ze Polacy i Ukraińcy mogą się porozumieć mimo napięć i sporów, które wystąpiły w Przemyślu podczas wizyty Jana Pawła II i doprowadzały do niewpuszczenia papieża do świątyni katolickiej – dawnej katedry greckokatolickiej. W tej sytuacji Papież przekazał wspólnocie greckokatolickiej dotychczas współużytkowany przez nią kościół garnizonowy na „wieczną własność” i podniósł go do godności katedry tegoż obrządku. Uwieńczeniem wspomnianego powyżej aktu było wyłączenie diecezji przemyskiej z łacińskiej metropolii warszawskiej i podporządkowanie jej bezpośrednio Stolicy Apostolskiej dnia 19 czerwca 1993 r.

W okresie późniejszym jakby zapomniano Jasnej Górze i Częstochowie jako o miejscu dialogu i pojednania polsko-ukraińskiego. Co prawda kontynuowano pojednanie dokonane podczas uroczystości millenium chrztu Rusi na Jasnej Górze 1988 roku, ale już w innych miejscach. Stało się tak z kilku powodów. Otóż pojednanie polsko-ukraińskie zdominowały kolejne rocznice upamiętniające zbrodnie, ból, cierpienie. Pojednania dokonywano na odnawianych cmentarzach (Orląt Lwowskich), miejscach kaźni, ludobójstwa (Pawliwka na Wołyniu). To były zupełnie nowe rytuały pojednawcze, które jeszcze nie pojawiły się na uroczystościach na Jasnej Górze. Tutaj w 1988 roku upamiętniano coś innego – sakrament Chrztu św. – misterium zbawienia, zwycięstwo Boga nad złem. Pamiętano o wielkiej historii. Później mówiono jakby o tym samym, ale przy okazji czegoś innego. Zwracano uwagę głównie i wciąż na leczeniu niezagojonych ran, eksponowano obolałą zbiorową pamięć obu narodów z II wojny światowej niezdolną jeszcze do zapomnienia zła i przebaczenia. Na Jasnej Górze pojednanie było aktem jednorazowym, uniwersalnym w czasie i przestrzeni. Później zaczęło się ono „rozmywać” oraz wikłać w czasie. Ciągle szukano nowych szans i okazji do przebaczenia. Zaczęły się „dziesięciolatki”, „pięciolatki” upamiętnień ludobójstwa wołyńskiego z 1943 roku: 2003 – 60. rocznica, 2013 – 70. rocznica. Przy tych okazjach pojawiły się cyklicznie nowe deklaracje o pojednaniu. Powstawały jakby w pośpiechu bo w związku z następną rocznicą. Czytając je można odnieść wrażenie, że wciąż korygowano i poprawiano ten sam tekst, który miał być tym ostatnim słowem biskupów na temat przebaczenia i pojednania. I ostatecznie nigdy nie powstał. Całkiem możliwe, że już nie powstanie ponieważ istnieją obawy, że będzie to już „kościelna makulaturą”, której nikt już nie będzie czytał.

Jednak w tym czasie dwa razy przypomniano sobie o tym co wydarzyło się na Jasnej Górze w 1988 roku. Pierwszy raz nastąpiło to w 2004 roku. Wówczas to na Jasną Górę 26 sierpnia przyjechała kilkuset osobowa pielgrzymka na czele z kard. Lubomyrem Huzarem. Jej celem były modlitwy w intencji pojednania polsko-ukraińskiego. Była ona końcowym etapem szeregu podobnych inicjatyw zrealizowanych w tym roku zarówno w Polsce jak i na Ukrainie. Na przykład Prymas Polski w dniach 7-8 sierpnia brał udział w spotkaniu modlitewnym w sanktuarium maryjnym w Zarwanicy na Ukrainie. Następca kard. Huzara – abp Światosław Szewczuk nawiedził Jasną Górę 8 czerwca 2015 roku. Towarzyszyły temu dramatyczne okoliczności wojny rosyjsko-ukraińskiej. W Polsce przebywał w dniach w 8-9 czerwca 2015 roku z okazji upamiętnienia wydania w Warszawie i we Lwowie 19 i 25 czerwca 2005 roku deklaracji o pojednaniu polsko-ukraińskim oraz wręczenia nagrody pojednania polsko-ukraińskiego. Abp Szewczuk przed ikoną Matki Boskiej odprawił Msze św. w intencji pokoju na Ukrainie. W wygłoszonej homilii wspomniał wydarzenia z 1988 roku. Swoją obecność na Jasnej Górze interpretował jako kontynuację tamtych wydarzeń mówiąc: „Pragnę wyrazić moją radość z danej mi przez Opatrzność możliwości pielgrzymowania na Jasną Górę by nawiedzić Cudowną Ikonę Matki Bożej, która w sposób tajemniczy od wieków łączy i chroni od niebezpieczeństw dwa nasze bratnie narody. Podobnie jak moi poprzednicy kardynałowie Myrosław Iwan Lubacziwski i Lubomyr Huzar, którzy przed laty stali w tym miejscu, pragnę wyrazić wdzięczność za wszystkie przejawy wsparcia duchowego i solidarności z narodem ukraińskim okazywane w ostatnim czasie ze strony hierarchów, duchowieństwa i wiernych Kościoła rzymskokatolickiego w Polsce. Szczególnym wyrazem tej bliskości z nami, jest inicjatywa wspólnoty Ojców Paulinów, którzy tu w Jasnogórskim Sanktuarium, centrum duchowym Polski podjęli modlitwę błagalną o pokój w Ukrainie prosząc wstawiennictwa Matki Bożej. Ostatnie dramatyczne wydarzenia na Kijowskim Majdanie i w Donbasie nie tylko jeszcze mocniej złączyły Polaków i Ukraińców, ale również pokazały jak bardzo jesteśmy sobie wzajemnie potrzebni i także zachęcają nas do dalszych wspólnych działań”.

Zakończenie

O millenium chrztu Rusi na Jasnej Górze warto pamiętać. Był to czas nadziei na przezwyciężenie fatum historii i wiary, że oba narody mogą zbudować swe relacje na wartościach ewangelicznych. który nakazują mówić „przebaczamy i prosimy o przebaczenie”, ale i działać, uparcie dążyć do dialogu, myśleć o przyszłości, troszczyć się o wszystko co łączy. Wymaga to jednak myślenia teologicznego. I to najpierw o Bogu jako o niewyczerpanym i nieustannym źródle przebaczania, z którego wypływa łaska przebaczania międzyludzkiego. Obecnie już chyba zaczyna brakować tego chrześcijańskiego realizmu. Niektórzy wręcz podważają pojednania polsko-ukraińskie zapoczątkowane przez katolickich biskupów. Dotyczy to tych, którzy kształtują politykę historyczną obu państw. Zapominają o wypracowanych już chrześcijańskich podstawach autentycznego pojednania.

Marek Melnyk

Prof. Marek Melnyk (ur. 1967), teolog i religioznawca. Zajmuje się prawosławną antropologią, historią Kościoła greckokatolickiego, dialogiem polsko-ukraińskim. Doktorat obronił 1999 r. na Wydział Filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego (Zagadnienia soteriologiczne w świetle prawosławnych projektów unijnych powstałych w Rzeczpospolitej (koniec XVI – poł. XVII w.)), a habilitację tamże w 2006 r. (Problematyka antropologiczna w pismach Piotra Mohyły). Pracuje jako profesor nadzwyczajny w Katedrze Aksjologicznych Podstaw Edukacji w Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie.

Terytorialiści złożyli przysięgę wojskową

pon., 10/12/2018 - 11:58
Ponad 100 kolejnych żołnierzy 4 Warmińsko-Mazurskiej Brygady Obrony Terytorialnej wypowiedziało słowa roty przysięgi wojskowej podczas niedzielnej uroczystości, która odbyła się 9 grudnia na placu Jana Pawła II w Ełku. Nowi żołnierze zasilą bataliony lekkiej piechoty na Warmii i Mazurach, w Olsztynie, Ełku, Braniewie, Morągu i Giżycku. Przysięgę poprzedził uroczysta Msza św. w katedrze pw. św. Wojciecha w Ełku pod przewodnictwem proboszcza ks. kan. dra Marka Janowskiego.

W niedzielę, 9 grudnia ponad 100 żołnierzy 4 Warmińsko-Mazurskiej Brygady Obrony Terytorialnej im. kpt. Gracjana Fróga ps. „Szczerbiec”, złożyło przysięgę wojskową. Obecnie w Wojskach Obrony Terytorialnej służbę pełni ponad 15 tys. żołnierzy, w tym ponad 1500 żołnierzy to Terytorialsi z Warmii i Mazur.

Przysięgę poprzedził uroczysta Msza św. w katedrze pw. św. Wojciecha w Ełku pod przewodnictwem proboszcza ks. kan. dra Marka Janowskiego. Homilię wygłosił ks. por. Marek Rycio – kapelan garnizonu Olsztyn i garnizonu Lidzbark Warmiński.

Nawiązując do ewangelii kapłan stwierdził, iż „Głos wołającego na pustyni” to dziś głos wielu naszych rodaków, którzy oddali swoje życie walcząc w obronie Ojczyzny, byśmy potrafili bronić jej granic”.

Ks. Rycio wskazał również, że przymierze z Bogiem zobowiązuje do wierności Bogu, a składana przez żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej przysięga zobowiązuje do „obrony wolności naszej Ojczyzny, nawet z narażeniem życia”. Kapelan zwracając się do żołnierzy mówił: „Jeśli Bóg będzie obecny w życiu waszym i waszych rodzin, to każda trudność w codzienności będzie stawała się okazją do pogłębienia swojej relacji z Bogiem, bo tylko z Bogiem człowiek może dojść do pełni wolności i szczęścia”.

Po zakończonej Eucharystii wszystkie obecne oddziały przemaszerowały na plac św. Jana Pawła II w Ełku, gdzie żołnierze w obecności władz, przełożonych wojskowych oraz swoich rodzin wypowiedzieli słowa roty przysięgi wojskowej.

Republika Konga: tłumy wiernych modlą się z biskupem z Tarnowa

Obecnie w Wojskach Obrony Terytorialnej służbę pełni ponad 15 tys. żołnierzy, w tym ponad 1500 żołnierzy to Terytorialsi z Warmii i Mazur.

Po niedzielnym zaprzysiężeniu zwiększyła się liczba żołnierzy 5 batalionów lekkiej piechoty na Warmii i Mazurach, w Olsztynie, Ełku, Braniewie, Morągu i Giżycku.

Przez złożenie przysięgi wojskowej ponad 100 ochotników z całego województwa warmińsko-mazurskiego stało się pełnoprawnymi żołnierzami Wojsk Obrony Terytorialnej. Uroczystość jest zwieńczeniem 16-dniowego szkolenia podstawowego, które jest tylko przepustką do dalszego okresu szkolenia terytorialsów trwającego 3 lata. Szkolenia w WOT odbywają się głównie w weekendy, co pozwala pogodzić życie zawodowe i rodzinne ze służbą wojskową.

Przeprowadzone analizy pokazują, że Terytorialsi składający przysięgę 9 grudnia br. są ludźmi młodymi, 36 % żołnierzy jest w wieku 25 lat oraz mniej, a blisko 40 % jest w wieku od 25 do 35 lat. Dużą grupę stanowią Panie, których jest ponad 30.

„W naszych szeregach mamy także strażników miejskich, fizjoterapeutę, doradcę klienta, spawacza, radcę prawnego” – mówi dowódca 4 Warmińsko-Mazurskiej Brygady Obrony Terytorialnej, płk Mirosław Bryś.

4 Warmińsko-Mazurska Brygada Obrony Terytorialnej im. kpt. Gracjana Fróga ps. „Szczerbiec” została powołana w drugim etapie tworzenia Wojsk Obrony Terytorialnej. Jej stałym rejonem odpowiedzialności jest województwo warmińsko-mazurskie. W skład brygady wchodzi 5 batalionów lekkiej piechoty (blp): Morągu, Braniewie, Giżycku, Ełku oraz Olsztynie. Brygadą dowodzi płk Mirosław Bryś.

Republika Konga: tłumy wiernych modlą się z biskupem z Tarnowa

pon., 10/12/2018 - 11:33
Świątynie licznie wypełniają się po brzegi podczas modlitewnych spotkań w Republice Konga. Misjonarzy i wiernych odwiedza biskup pomocniczy diecezji tarnowskiej Leszek Leszkiewicz. W tym roku mija 45 lat obecności tarnowskich misjonarzy w Kościele w Kongo.

Na początku podróży misyjnej biskup odwiedził ks. Mariana Pazdana, posługującego w tym kraju od niemal 30 lat i ks. Pawła Turka, który w Republice Konga rozpoczął trzeci rok swojej pracy.

W parafii pw. św. Jana Pawła II, Msza święta trwała niemal dwie i pół godziny. Długa była zwłaszcza procesja z darami, które przyniosło kilkadziesiąt osób. Kościół, którym jest tymczasowo kaplica, wypełnił się po brzegi. Przyszła świątynia jest w trakcie budowy. Po celebrze miało miejsce poświęcenie dzwonu, ufundowanego przez trzy mieszkanki Tarnowa.

Biskup odwiedził także katedrę w Dolisie, mieście, które jest stolicą diecezji o tej samej nazwie. Kościół został szczelnie wypełniony, a na zewnątrz postawiono dwa duże namioty dla wiernych.

Nie zabrakło wizyty biskupa Leszka Leszkiewicza w sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Louvakou, które niemal pięć lat temu zostało konsekrowane przez biskupa tarnowskiego Andrzeja Jeża. Sanktuarium to jest dziełem księdza Mariana Pazdana.

– Posługa misjonarzy tarnowskich na terenie obecnej diecezji Dolisie, w której pracuje 35 księży (w tym dwóch z Tarnowa), jest wyjątkowa – podkreśla ks. Krzysztof Czermak, wikariusz biskupa tarnowskiego ds. misji, który też poleciał do Konga.

Prezydent Filipin: zabić bezużytecznych biskupów

Swoją proboszczowską posługę zaznaczyli tam: bp Jan Piotrowski, ks. Jan Kudłacz, ks. Józef Kiwior, a obecnie kontynuują ją ks. Marian Pazdan i ks. Paweł Turek.

„Wyjątkowość posługi tarnowskich misjonarzy wyraża się w tym, że na 13 obecnie funkcjonujących parafii, 6 zostało utworzonych przez nich. Cztery przez ks. Mariana Pazdana (w tym jedna z ks. Janem Kudłaczem), a pozostałe dwie przez ks. Jana Piotrowskiego oraz ks. Pawła Turka. Ten ostatni został proboszczem w parafii Moungoundou Sud, oddalonego od Dolisie 250 km. Pokonanie tego odcinka w porze deszczowej wymaga przeznaczenia co najmniej 7 godzin”– dodaje ks. Czermak.

W tej miejscowości, dziś są ważne uroczystości – otwarcie parafii pw. św. Archanioła Gabriela w obecności biskupa Leszka Leszkiewicza i miejscowego biskupa Bienvenu Manamiki.

W tym roku minęła także 20. rocznica śmierci księdza Jana Czuby, tarnowskiego misjonarza, który zginął śmiercią męczeńską na południu kraju w Loulombo. Delegacja z diecezji tarnowskiej odwiedzi to miejsce w najbliższych dniach.

Obecnie w Kościele kongijskim, w dwóch diecezjach, posługuje pięciu kapłanów z diecezji tarnowskiej.

Zamość: powstała pierwsza w regionie „Jadłodzielnia – Spichlerz Brata Alberta”

pon., 10/12/2018 - 11:32
Przy zamojskiej parafii pw. św. Brata Alberta powstała „Jadłodzielnia – Spichlerz Brata Alberta”, miejsce, w którym można nieodpłatnie wymienić się niewykorzystaną żywnością. – Ufamy, że to miejsce stanie się iskrą w naszym społeczeństwie, która rozpowszechni tak praktyczną formę zapobiegania marnowaniu jedzenia i dzielenia się nim ze wszystkimi – podkreślają organizatorzy.

W rozmowie z KAI pomysłodawca akcji Łukasz Kamiński tłumaczył zasadę działania Jadłodzielni. Jest to miejsce wymiany pomiędzy tymi, którzy chcą zostawić niewykorzystane nadwyżki żywności, pozostawiając je na półkach lub w lodówce, a tymi, którzy w danej chwili potrzebują, chcą i mogą się nimi częstować. Chodzi o to, by ci, którzy mogą, dzielili się – codziennie – żywnością z tymi, którzy jej w danej chwili potrzebują – wyjaśniał organizator.

Jego zdaniem akcja nie mogłaby się odbyć gdyby nie czynny udział wielu osób. – Dzięki ogromnemu zaangażowaniu wszystkich kapłanów posługujących w Parafii pw. Św. Brata Alberta w Zamościu udało się dosłownie w kilka dni zorganizować pomieszczenie, które niegdyś służyło jako część dawnej kaplicy tymczasowej. Odbyło się już pierwsze spotkanie organizacyjne, podczas którego kilkadziesiąt osób zadeklarowało swoją pomoc w ramach funkcjonowania tzw. Grupy Wsparcia, wśród której zostaną wyznaczeni m. in. Ratownicy Żywności – wymieniał mieszkaniec Zamościa.

Jak zaznaczył, zamojska Jadłodzielnia nie przypadkowo powstała przy parafii, której patronuje krakowski opiekun ubogich. – Modląc się o to „(…) abyśmy za jego przykładem umieli być braćmi wszystkich potrzebujących”, czujemy się zobowiązani do szczególnego zaangażowania się w ideę niesienia pomocy. Z pewnością cieszymy się wstawiennictwem Brata Alberta, bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że zaledwie w kilka dni udało się stworzyć miejsce z pełnym wyposażeniem i liczną grupą osób chętnych do działania? – pytał parafianin.

Twórcy zamojskiej placówki już odbierają pierwsze sygnały od firm i instytucji, deklarujących gotowość do dostarczania jedzenia, potraw i posiłków, czyli żywności niewykorzystanej podczas wydarzeń, imprez czy cateringów. – Ufamy, że to miejsce stanie się iskrą w naszym społeczeństwie, która rozpowszechni tak praktyczną formę zapobiegania marnowaniu jedzenia i dzielenia się nim ze wszystkimi – wyznał Łukasz Kamiński.

Idea Jadłodzielni (ang. Foodsharing), jako miejsca udostępnionego do dzielenia się żywnością nie jest, w skali globalnej, niczym nowym. W Europie takie miejsca działają już od wielu lat, w Polsce pierwsze tego typu miejsca zaczęły pojawiać się już ponad dwa lata temu w Warszawie, Toruniu, Krakowie, Wrocławiu. Tak powstały formalne podwaliny nieformalnego wolontariatu, którego celem jest przede wszystkim ograniczenie marnowania żywności.

Aktualne informacje na temat działalności zamojskiej Jadłodzielni można znaleźć na profilu facebookowym instytucji – www.facebook.com/jadlodzielnia.zamosc.

W Polsce rocznie marnuje się ok 9 mln ton żywności, z czego 2 mln ton to żywność z gospodarstw domowych. Według szacunków Federacji Polskich Banków Żywności najczęściej zdarza się nam wyrzucać pieczywo (58 proc.), ziemniaki i wędliny (po 37 proc.), warzywa (19 proc.) oraz owoce (18 proc.).

Misjonarz z Brazylii w gorzowskim kościele: ludzie są szczęśliwi, że mają kapłana

pon., 10/12/2018 - 11:25
Ludzie są przeszczęśliwi, że mają kapłana, a nie w każdej brazylijskiej parafii jest ksiądz – mówił misjonarz ks. Piotr Pochopień, podczas rozpoczynających się trzydniowych rekolekcji adwentowych w parafii Najświętszego Zbawiciela w Gorzowie Wielkopolskim. Ks. Pochopień od ośmiu lat jest na misjach w Ameryce Płd.

Polski misjonarz z Brazylii rozpoczął nauki rekolekcyjne 9 grudnia w kościele, którego proboszczem jest ks. Andrzej Tomys, budowniczy nowej świątyni na terenie po byłym poligonie wojskowym na osiedlu Staszica. W starej kaplicy po byłym garażu wojskowym, w której nadal odprawiane są Msze św. umieszczony został dzwon, który poświęcony będzie 12 grudnia przez ordynariusza diecezji zielonogórsko – gorzowskiej bp. Tadeusza Lityńskiego.

Ks. Piotr Pochopień wspomniał również, że jego parafia w brazylijskim mieście obejmuje prawie 11 tys. wiernych. Jest tam kościół główny i 18 wyjazdowych. Najdalsze położone są w odległości ok. 60. km. Dojeżdża się po polach i wśród lasów, nie asfaltem. Wspólnoty wyjazdowe obejmują od kilkudziesięciu do ponad setki rodzin. W rodzinach brazylijskich jest przeważnie od pięciorga do nawet do czternaściorga dzieci. Ci ludzie są przeszczęśliwi, że mają kapłana, a przecież nie w każdej parafii jest ksiądz. Na 44 parafie, pięć jest bez duchownego od kilku miesięcy – powiedział rekolekcjonista.

Dalej mówił kapłan, że kiedy nie ma księdza pojawiają się sekty, które niszczą kościół z zewnątrz. Świat wiejski w Brazylii to potężny obszar, większość ludzi jest biednych, pracują u bogatych za bezcen. Utrzymują się z wypasu bydła, wiele dzieci nie chodzi do szkoły. Natomiast w mieście są tzw. fawele, gdzie mieszka biedota. Sao Paolo ma ok. 30 mln. mieszkańców, z czego ok. 25 mln. mieszka w dzielnicy nędzy. Większość utrzymuje się z narkotyków, czy handlu, tam nawet nie wjeżdża policja, bo się boi. Rządzący dogadali się z mafią. Niedawno były wybory prezydenckie, wybrany został po raz pierwszy nie komunista, jest to pułkownik wojska i jest to szansa, aby coś zmienić – z nadzieją wyznał misjonarz.

Ks. Piotr Pochopień w rozmowie z KAI powiedział, że pracuje wśród ludzi biednych, często niewykształconych ale bardzo otwartych na Boże Słowo, na Ewangelię. – Przyjazd kapłana jest dla tubylców nie tylko spotkaniem religijnym ale jest to także spotkanie społeczne i kulturalne. Przychodzi tam wiele ludzi, mimo, iż w pobliżu świątyni nie ma domostw. Ludzie muszą przejść wiele kilometrów, czasem się zdarzy, że ktoś kogoś podwiezie. Warunki w Brazylii są bardzo trudne, okolice zalesione, albo rozciągają się pola, a gdy pada deszcz wtedy muszą czekać kilkanaście godzin aby dojechać do parafii czy wrócić do domu – powiedział misjonarz.

Podczas głoszenia rekolekcji duchowny wiele miejsca poświęcił rodzinie. Mówił o roli ojca, matki i dzieci oraz wzajemnych stosunków między najbliższymi. Głosił nauki zdecydowanie, porównując m.in. warunki panujące w naszym kraju do bardzo trudnych na amerykańskim kontynencie. Po Mszy św. wierni dyskutowali o kazaniu, wiele osób twierdziło, że mimo lepszej sytuacji materialnej w Polsce, moralnie i duchowo jesteśmy zubożali. I trzeba coś z tym zrobić – podkreśliła jedna z wiernych.

Ks. Piotr Pochopień pochodzi z diecezji kieleckiej, od 8. lat jest proboszczem parafii Niepokalanego Serca Maryi w Marquinho. Ponad rok nie było tam księdza – kapłan na wstępie zastał różne braki, od duszpasterskich, po logistyczne i gospodarcze.

W starym gorzowskim kościele Najświętszego Zbawiciela, po raz pierwszy parafianie obejrzeli dzwon. Obok powstała nowa świątynia, na wieży której zostanie umieszczony 12 grudnia i poświęcony przez ordynariusza diecezji. Dzwon wykonany został w ludwisarni Zbigniewa Felczyńskiego. Widnieją na nim m.in napisy: Ojczyzna 1918-11-11- 2018. Dzwon ufundowano dla upamiętnienia Rocznicy Odzyskania Niepodległości. Za posługi Ojca Świętego Franciszka. Ks. BP-A Tadeusza Lityńskiego. Prob. Ks. Kan. Andrzeja Tomys Budowniczego Kościoła.

Druga strona z wizerunkiem, poświęcona jest papieżowi Polakowi. 40-ta rocznica wyboru św. Jana Pawła II na stolicę Piotrową. Są także słowa świętego: – Niech nasza droga będzie wspólna. Niech nasza modlitwa będzie pokorna. Niech nasza miłość będzie potężna. Gorzów Wlkp. – Par. Najświętszego Zbawiciela.

Parafia Najświętszego Zbawiciela powstała z podziału parafii Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski przy ul. Żeromskiego, która z inicjatywy byłego proboszcza ks. prof. Harmacińskiego ogłoszona została sanktuarium św. Weroniki Guliani. Parafię ustanowił dekretem 1 lutego 2001 r. ówczesny ordynariusz diecezji zielonogórsko–gorzowskiej bp Adam Dyczkowski, której proboszczem od początku jest ks. Andrzej Tomys.

Prezydent Filipin: zabić bezużytecznych biskupów

pon., 10/12/2018 - 11:09
„Ci wasi biskupi, pozabijajcie ich. Nie służą oni żadnemu celowi. Jedyne, co robią to krytykują” – to słowa prezydenta Rodrigo Duterte, którego autorytarne rządy od 2016 r. spowodowały już na Filipinach setki ofiar.

W środę w Malacañang filipiński prezydent nawoływał do zabijania bezużytecznych biskupów. Natomiast w swoim kolejnym przemówieniu, podczas wręczania nagród dla najlepszych pracowników w kraju, stwierdził, że większość księży to homoseksualiści, więc nie mają oni prawa pouczać go o moralności. Nie są to pierwsze tego typu wypowiedzi. W czerwcu bowiem ściągnął na siebie falę krytyki po tym, jak nazwał Boga katolików „głupim”.„Mój ma znacznie więcej zdrowego rozsądku” – dodał Duterte, który założył swój własny kościół.

Katolicka Konferencja Biskupów Filipin pomija prezydenckie rozgrywki milczeniem, aby „nie dolewać oliwy do ognia”. „Nasze komentarze mogłyby jedynie pogorszyć sytuację” – powiedział ks. Jerome Seciliano, zajmujący się sprawami publicznymi przy filipińskim episkopacie. Hierarchowie znaleźli się na celowniku Duterte ze względu na krytykę jego polityki antynarkotykowej, która zakłada mordowanie sprzedających lub posiadających niedozwolone substancje, bez uprzedniego postawienia winowajców przed sądem.

70 lat Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka

W lutym Międzynarodowy Trybunał Karny oskarżył Rodrigo Duterte o śmierć prawie 4 tys. osób. W przemówieniu do żołnierzy prezydent powiedział wtedy, że jeżeli w kraju pojawią się przedstawiciele ONZ badający stan praw człowieka, wojsko może rzucić ich na pożarcie krokodylom.

Małe Ciche: podhalańscy pszczelarze na Mszy św. podziękowali za tegoroczny sezon

pon., 10/12/2018 - 11:03
Podhalańskie Zrzeszenie Pszczelarzy podsumowało tegoroczny sezon. Miłośnicy miodu spotkali się 9 grudnia na Mszy św. w kościele oo. dominikanów w Małem Cichem. Parafii podarowali nową świecę paschalną.

– Od pszczół możemy wiele się nauczyć. Przede wszystkim harmonii i ładu, wytężonej pracy. Pszczoły są naszym błogosławieństwem, są nam dane od Boga – zauważył ks. Franciszek Rembiesa, proboszcz parafii św. Brata Alberta w Nowym Targu i kapelan podhalańskich pszczelarzy. Kapłan podczas kazania wyjaśniał także mieszkańcom i turystom tajniki hodowli pszczół. Mówił o zagrożeniach, jakie płyną z tego, że pszczoły masowo giną. – To nie jest tak, że ten problem jest gdzieś poza nami. Także i w naszym regionie pszczoły giną, jest ich po prostu mniej. Ma na to wpływ wiele czynników, m.in. zanieczyszczone powietrze. Musimy o nie dbać, być odpowiedzialni za środowisko – dodał ks. Franciszek.

Podczas procesji z darami pszczelarze przynieśli do ołtarza miody i święcę paschalną, którą przekazali na ręce dominikanina o. Artura Musialskiego i sołtysa wsi Małe Ciche. Na zakończenie Eucharystii głos zabrał Jan Świdroń, prezes Podhalańskiego Zrzeszenia Pszczelarzy, a także Anita Żegleń, nowa wójt Gminy Poronin.

– Pszczoła nam nie powie, że jest głodna, że jest chora. Musi to zauważyć w porę pszczelarz. Aby być pszczelarzem trzeba mieć powołanie do pszczelarstwa i trzeba mieć podstawową wiedzę z zakresu hodowli pszczół. Celem statutowym naszej organizacji jest min. stałe podnoszenie wiedzy wśród jej członków, ale także podnoszenie świadomości pszczelarskiej osób z nią niezwiązanych – ocenia Jan Świdroń.

Po Mszy św. pszczelarze spotkali się w jednym z pensjonatów na obiedzie i spotkaniu podsumowującym miniony sezon. Prezes Jan Świdroń dziękował wielu osobom za zaangażowanie w sprawy zrzeszenia, m.in. kapłanom – wspomnianemu ks. Franciszkowi z Nowego Targu, obecnemu także ks. Janowi Kołodziejowi z parafii św. Michała Archanioła w Zubrzycy Górnej. Słowa podziękowania pszczelarze skierowali także do statutowego członka organizacji, którym jest o. Mateusz Jacukiewicz, dominikanin z Wiktorówek.

Pszczelarze nie zapomnieli także o podziękowaniach dla wszystkich pań, które w jakikolwiek sposób angażują się w sprawy zrzeszenia.

Zrzeszenie Pszczelarzy istnieje od 1987 roku. Zrzesza obecnie 124 członków, którzy pod swoją opieką mają około 2800 rodzin pszczelich. Statutowy obszar działalności to teren województwa małopolskiego, ze szczególnym uwzględnieniem powiatów tatrzańskiego i nowotarskiego. Pszczelarze spotykają się na corocznym “Pszczelarskim Roju” organizowanym od ponad 30 lat. W latach 1987 -1993 roje “osiadały” w parafii św. Katarzyny w Nowym Targu, a od 1994 roku osiadają każdego roku w innej parafii na terenie działania pszczelarzy.

Bp Marczak: czas modlitwy to wejście w wolę Ojca

pon., 10/12/2018 - 10:59
Czas, który oddajemy Panu Bogu na modlitwę, jest czasem, który tak jak Jezus chcę wejść w wolę Ojca. I chociaż jej się boi, chociaż chciałby ją od siebie odsunąć, to jednak chcę powtarzać: nie tak ja chcę, ale jak Ty! Modlitwa to jest czas, aby wola Pana Boga w naszym sercu zwyciężała – tłumaczył bp Marek Marczak

W II niedzielę adwentu – przygotowania do świąt Bożego Narodzenia – pątnicy Ekumenicznej Pielgrzymki do Ziemi Świętej uczestniczyli w Eucharystii w Kościele Gethsemane. Eucharystii przewodniczył i kazanie wygłosił ksiądz biskup Marek Marczak

– Wiemy, że całe życie Jezusa zmierzało do męki i śmierci, a później do zmartwychwstania, ale kiedy Jezus wspominał o krzyżu, był niezrozumiany. Nawet święty Piotr – Szymon Piotr wyznający swoją wiarę w Jezusa jako mesjasza, gdy usłyszał o krzyżu, to jakby nie wiedział o co chodzi. W naszych umysłach postać Jezusa Chrystusa, Boga i Człowieka – Mesjasza, który przychodzi, aby nas zbawić jawi się jako ktoś, kto wie czego chce w swoim życiu. Wie, po co przyszedł i dokąd zmierza w swoim życiu. Tajemnica dnia, która nas dziś tutaj gromadzi, to jest tajemnica, w której wydaje się, że sam Jezus jakby na chwilkę tracił pewność siebie – mówił w homilii kaznodzieja.

– Poprzez te słowa- Ojcze niech mnie ominie ten kielich – Chrystus jednoczy się z nami w tym wymiarze naszego ludzkiego zastanawiania się nad tym, jaka jest wola Boża w moim życiu? Czy ta wola Boże musi się rzeczywiście dokonać przez krzyż? Czy musimy przejść przez krzyż, cierpienie i śmierć? Ale oczywiście, że ta modlitwa Jezusa w Ogrójcu oprócz tego wymiaru wewnętrznej walki woli ludzkiej z wolą Bożą, w tym samym zdaniu przechodzi w akceptację – przyjęcie. Niech mi się stanie nie tak jak ja, ale jak Ty! – podkreślił.

Biskup Marczak zwrócił uwagę swoich słuchaczy na to, że – modlitwa dla nas chrześcijan jest bardzo często potokiem słów. Bardzo często jest wypowiadaniem jakiś treści, w które jest nam trudno wejść. Łatwo jest nam je powtarzać modlitwy, odczytywać modlitwy. Myślę, że każdy w jakiś sposób się z tym zmaga. Ksiądz modlący się brewiarzem, czy osoba świecka, która bierze do ręki książeczkę do nabożeństwa. Czym ta modlitwa ostatecznie jest i jaki ma wpływ na Pana Boga? Pewnie rzadko zastanawiamy się nad tym: jak ta modlitwa wpływa na nas. Jak czas który oddaje Panu Bogu, jak te słowa które wypowiadam jaki mają wpływ na mnie? – pytał celebrans.

W liturgii obok grup katolickich uczestniczyły także grupy prawosławna oraz luterańska.

Ostatnie – wspólne dla wszystkich grup – nabożeństwo pierwszej Ekumenicznej Pielgrzymki do Ziemi świętej celebrowane było w niedzielne popołudnie na katolickim cmentarzu w Jerozolimie. Liturgii przewodniczył Kościół Ewangelicko – Augsburski, a celebracji przewodniczył ks. Michał Makula – proboszcz laterańskiej parafii w Łodzi.

W czasie nabożeństwa czytania ze Starego i Nowego Testamentu przeczytali świeccy i duchowni z Kościoła luterańskiego, a psalm zaśpiewała przedstawicielka Kościoła katolickiego. W homilii ksiądz Makula podkreślił, że – Jezus w tej historii umycia nóg pokazuje nam, że przyjęcie Jego miłości ma swoje konsekwencje. Skoro doświadczamy Bożej miłości to tak samo mamy ją okazywać innym. Skoro ja doświadczam w moim życiu tego, jak Bóg mnie kocha, to tak samo ma to być widoczne w moich relacjach wobec innych ludzi, którzy są wokół mnie bez wyjątku i to do samego końca – podkreślił kaznodzieja.

– Pomału nasza pielgrzymka dobiega końca – kontynuował duchowny. – Chodziliśmy po miejscach, w których działał nasz Pan i Zbawiciel Jezus Chrystus. Byliśmy w tych miejscach, w których dokonywał wielu cudów, ale ile cudów dokonało się w czasie naszej pielgrzymki? Czy tego doświadczyliśmy? Czy doświadczyliśmy cudu miłości? Ja doświadczyłem. W wielu miejscach, w których spotykałem ludzi w różnych szarfach doświadczyłem cudu miłości poprzez uśmiech. Nie znamy się wszyscy, ale uśmiechaliśmy się. Ten świat stał się jakby na chwilę lepszy! Gdy wrócimy do Łodzi i będziemy chodzić po jej ulicach róbmy to, co tu robiliśmy – uśmiechajmy się do siebie – a ten świat stanie się lepszy! – apelował pastor ewangelicki.

– Na tym polegają cuda Chrystusa – On przywraca wiarę. Wiarę w Boga, wiarę w siebie, w swoje własne możliwości, wiarę w to, że razem wspólnie możemy coś pięknego uczynić. On otwiera nasze oczy i uszy na innych, abyśmy słyszeli co mówią inni. – dodał.

Przed błogosławieństwem kończącym ostatnie wspólne nabożeństwo zostały złożone podziękowania za podjętą inicjatywę ekumenicznego pielgrzymowania, a także wszystkim za zaangażowanie w organizację tej pielgrzymki oraz jej przebieg. Już jutro z samego rana poszczególne grupy pielgrzymów będę wracać do Polski.

Kościół na Ukrainie dziękuje za pomoc z Polski

pon., 10/12/2018 - 10:45
Duchowe i materialne wsparcie dla Kościoła na Wschodzie jakie płynie z Polski jest zauważalne i doceniane na Ukrainie. Z racji obchodzonego w Polsce Dnia Modlitwy i Pomocy Materialnej Kościołowi na Wschodzie, bp Witalij Krywicki, ordynariusz stołecznej diecezji kijowsko-żytomierskiej wystosował do wiernych list, w którym przypomina o pomocy, jaką Kościół na Ukrainie, otrzymuje od Polaków.

Bp Witalij Krywicki w liście skierowanym do wiernych diecezji kijowsko-żytomierskiej nazywa dzisiejszą niedzielę „Dniem wdzięczności i modlitwy w intencjach tych, co wspomagają Kościół na Ukrainie”. Przypomina w nim o różnorakiej pomocy, jaką wierni na Ukrainie otrzymują z Polski i innych krajów. Płynie ona zwłaszcza przez takie organizacje jak Zespół Pomocy Kościołowi na Wschodzie czy Caritas Polska.

“Jesteśmy bardzo wdzięczni Polakom za wszelką pomoc. Caritas-Spes Ukraina razem z Caritas Polska zorganizowali pomoc medyczną dla gabinetów lekarskich, które urządziliśmy w Zaporożu, Berdiańsku, Krzywym Rogu i Charkowie, czyli w bezpośrednim sąsiedztwie terytoriów, gdzie aktualnie toczy się wojna. Na Ukrainie przeżywamy teraz trudny czas, a wojna jeszcze bardziej go pogłębia. Wielu młodych ludzi, którzy karmili rodziny, musiało iść na wojnę. Wracają z niej bez ręki, bez nóg, albo tracą na niej życie. I wówczas nie ma kto wykarmić rodziny. Jest to taka podwójna bieda” – powiedział szef Caritas-Spes Ukraina ks. Piotr Żarkowski.

Dzisiaj wspieramy Kościół na Wschodzie

Warto też podkreślić trwającą przez cały rok pomoc wielu polskich parafii, które wspomagają na Ukrainie budowę nowych świątyń, remonty starych oraz inicjatywy o charakterze edukacyjnym i humanitarnym.

Nie dajmy się uzależnić od mentalności świata

pon., 10/12/2018 - 10:34
“Nie możemy dać się uzależnić od mentalności świata, ponieważ centrum naszego życia stanowi Jezus i Jego słowo światła, miłości, pocieszenia” – powiedział Franciszek podczas niedzielnej modlitwy “Anioł Pański” w Watykanie. Papież podkreślił wagę “nawrócenia” polegającego na wyzbyciu się oziębłości i obojętności, otwarcia się na innych z serdecznością i braterską wrażliwością, na ich potrzeby, a szczególnie na najbardziej potrzebujących.

Franciszek zwrócił uwagę, że dzisiejsza liturgia, drugiej niedzieli Adwentu jak ma wyglądać proces naszego nawrócenia. Ewangelia przedstawia postać Jana Chrzciciela, który obchodząc całą okolicę nad Jordanem głosił chrzest nawrócenia na odpuszczenie grzechów i przypomina starożytne proroctwo Izajasza: „Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego”.

Papież podkreślił wagę “nawrócenia” polegającego na wyzbyciu się oziębłości i obojętności, otwarcia się na innych z serdecznością i braterską wrażliwością, na ich potrzeby, a szczególnie na najbardziej potrzebujących.

Zachęcił do walki z pychą i poczuciem wyższości, podejmując konkretne gesty pojednania z naszymi braćmi, prosząc o przebaczenie naszych win. “Nawrócenie jest bowiem pełne, jeśli prowadzi do pokornego uznania naszych błędów, naszych niewierności i niewywiązywania się ze zobowiązań” – zaznaczył Franciszek.

70 lat Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka

Zwrócił uwagę, że wierzący to osoba, która wskazuje perspektywy nadziei nawet w tych trudnych sytuacjach życiowych, naznaczonych porażką i klęską. Zachęcił aby nie poddawać się w obliczu sytuacji negatywnych zamknięcia i odrzucenia. “Nie możemy dać się uzależnić od mentalności świata, ponieważ centrum naszego życia stanowi Jezus i Jego słowo światła, miłości, pocieszenia” – powiedział Franciszek.

Wskazując na świadectwo życia Jana Chrzciciela papież zaznaczył, że także dzisiaj, “uczniowie Jezusa są wezwani, aby byli Jego pokornymi, ale odważnymi świadkami, aby rozniecić nadzieję, aby uzmysłowić, że mimo wszystko królestwo Boże jest stale budowane z dnia na dzień mocą Ducha Świętego”.

Na zakończenie wezwał: “Niech Najświętsza Maryja Panna pomaga nam w codziennym przygotowaniu drogi Pańskiej, poczynając od samych siebie; i rozsypywania wokół nas, z wytrwałą cierpliwością, ziaren pokoju, sprawiedliwości i braterstwa”.

Całość papieskiego przemówienia dostępna jest TUTAJ.

70 lat Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka

pon., 10/12/2018 - 03:00
Przed 70 laty, 10 grudnia 1948, została podpisana w Paryżu Powszechna Deklaracja Praw Człowieka, natomiast 9 grudnia mija 20 lat od podpisania ONZ-owskiej deklaracji o ochronie obrońców praw człowieka. Uważa się, że te dwa dokumenty mają wielkie znaczenie dla społeczności świata ukazując niepodzielność i uniwersalność praw człowieka. Te rocznice przypominają jednak także, iż w wielu krajach świata prawa człowieka są zagrożone.

Z tej okazji zostaną oświetlone na niebiesko najważniejsze gmachy na świecie. Będzie to symbol godności człowieka, którą ta deklaracja gwarantuje, oświadczyła 7 grudnia w Nowym Jorku Human Rights Watch (HRW), pozarządowa organizacja zajmująca się ochroną praw człowieka.

„Żyjemy w czasach trudnych dla praw człowieka” – powiedział dyrektor HRW, Kenneth Roth. Zwrócił jednocześnie uwagę, że mimo ciągłego łamania tych praw oraz związanych z nimi wartości, jak godność i sprawiedliwość, ich obrońcy nie ustają w działaniach i stanowią coraz większą silę. Deklaracja Praw Człowieka z 1948 roku jest „kamieniem milowym polityki międzynarodowej”, symbolem życia w godności i wolności, bez niewolnictwa i tortur, gwarantem wolności myśli i wyznania, prawa do pracy i nauki oraz wielu innych praw – stwierdził Roth.

Od 2013 roku każdego 10 grudnia Organizacji Praw Człowieka na niebiesko – a więc w kolorze organizacji – oświetla swoją główną siedzibę – Empire State Building w Nowym Jorku. W 70. rocznicę uchwalenia Powszechna Deklaracja Praw Człowieka, w błękitnych barwach zostaną oświetlone m.in. Muzeum Narodowe w Bejrucie, ratusz i Grand Place w Brukseli, CT Tower w Toronto, ministerstwo spraw zagranicznych w Kopenhadze, Flinders Street Station w Melbourne, Gran Torre w Santiago de Chile, fontanna Jet d‘Eau na Jeziorze Genewskim, muzeum sztuki islamskiej w Doha (Katar), Pałac Pokoju w Hadze i Somerset House w Londynie, natomiast w Niemczech kościół św. Pawła we Frankfurcie, będący symbolem ruchu demokratycznego. Jest to apel, aby w sprawach praw człowieka być aktywnym – stwierdził przewodniczący HRW.

Kościół ma 19 nowych męczenników

Z kolei europejska gałąź „Iustitia et Pax” – Komisji Biskupów na rzecz Sprawiedliwości i Pokoju – określiła Kartę Praw Człowieka jako „dar dla ludzkości”. Zawarte w niej przed 70 laty zasady stanowią w dalszym ciągu ”zobowiązanie moralne”, podkreśliła „Iustitia et Pax” w okolicznościowym oświadczeniu dodając, że wspieranie praw człowieka powinno cechować postawę wszystkich ludzi. Ważne jest przy tym, aby nie tylko bronić swoich własnych praw, ale także praw innych. Na wielkie znaczenie niepodzielności praw człowieka wskazuje także katolicka nauka społeczna.

Szczególnego znaczenia nabiera dziś potrzeba przezwyciężania „nowych podziałów społecznych w naszych społeczeństwach oraz polityki populistycznej, która po części do nich prowadzi”, uważa europejska „Iustitia et Pax“. Obchody 70-lecia Karty Praw Człowieka powinny stać się okazją do umacniania walki z wrogością wobec obcych, z brakiem tolerancji oraz wszelkimi formami nacjonalizmu.

Również biskupi katoliccy Austrii zwracają uwagę na zagrożenia wynikające z nieprzestrzegania praw człowieka. W wielu krajach świata coraz częściej prawa ludzi wykorzystywane są systematycznie dla interesów politycznych i gospodarczych. W krajach, w których występują niepokoje społeczne, w których władzę sprawują reżimy totalitarne, ludzie są pozbawiani swoich praw podstawowych, a więzi społeczne słabną; to pozwala reżimom zmuszać i wykorzystywać, a nawet wypędzać z kraju poszczególne osoby, a nawet całe grupy społeczeństwa, stwierdziła Komisja Koordynacyjna Episkopatu Austrii ds. rozwoju międzynarodowego i misji (KOO).

Skupione w niej organizacje katolickie oczekują od Austrii, jako kraju przewodniczącego pracom Rady Europy i nowego członka Rady Praw Człowieka ONZ, że zaangażuje się „w sposób odpowiedzialny, jako prawdziwy obrońca najuboższych oraz opowie się „na rzecz globalnego poszanowania praw człowieka i sankcji wobec ich naruszania”.

50 lat temu zmarł Thomas Merton

ndz., 09/12/2018 - 23:45
Przed 50 laty, 10 grudnia 1968 r. zmarł o. Thomas Merton, trapista, działacz na rzecz pokoju i obrońca praw człowieka. Był jednym z najważniejszych pisarzy religijnych wszechczasów. Obdarzony wielkim talentem literackim sławę zyskał nie tylko dzięki pionierskim dziełom o duchowości kontemplacyjnej, próbom zrozumienia myśli Dalekiego Wschodu i zintegrowania jej z duchowością Zachodu, lecz także dzięki niezachwianej wierze w wartość chrześcijańskiej aktywności społecznej.

Młody Amerykanin trafia do Kościoła katolickiego i do klasztoru po burzliwych młodzieńczych latach. Kilka lat później pisze swoją duchową autobiografię “Siedmiopiętrową górę” opowiadającą o ujarzmieniu wolności, która ostatecznie prowadzi wszechstronnie uzdolnionego młodzieńca “w ramiona Boga”. Staje się ona światowym bestsellerem i została przetłumaczona na ponad 15 języków osiągając nakład przekraczający milion egzemplarzy. Merton pisząc o duchowości, mistycyzmie i monastycyzmie, ale także o sprawiedliwości społecznej, stał się znany daleko poza granicami USA.

Zwykle trapiści stronią od publiczności. Jednak Merton w niezwykłym stopniu ściągał uwagę rzesz czytelników żyjąc w klasztorze Gethsemani w stanie Kentucky. Czytali go katolicy na całym świecie, dla wielu stał się duchowym guru. Był m.in. “pustelnikiem hipisów”, którego młoda dziewczyna prosiła o mszę św. w intencji zmarłego menadżera Beatlesów, Briana Epsteina. Walczył z rozpasanym materializmem i wojną w Wietnamie. Dzięki niemu duchowe impulsy buddyzmu stały się użyteczne dla życia monastycznego i nie tylko.

O tym jak bogate było krótkie, zaledwie 53-letnie życie Martona i jego wielka charyzma, może zaświadczyć pięć tomów jego listów do 1800 osób: papieży, prezydentów i możnych tego świata. Dzięki lekturze “Siedmiopiętrowej góry” wielu młodych ludzi odnalazło drogę do życia zakonnego. Nie bez powodu przez pewien czas pełnił funkcję mistrza nowicjatu. Jednym z jego nowicjuszy, który jednak nie odnalazł się w klasztornym życiu był ks. Ernesto Cardenal, nikaraguański duchowny katolicki, poeta i zwolennik teologii wyzwolenia.

Merton kochał świat i szukał samotności. Dychotomia ta towarzyszyła mu przez całe życie. Ojciec Louis, takie było zakonne imię Mertona, był powołany do życia kontemplacyjnego, ale nie mógł też opuścić świata poza murami klasztoru. Po prostu chciał być tym, kim jest, człowiekiem, który szuka Boga w samotności i ciszy oraz zarazem z pasją bierze udział w życiu świata i kocha wymianę myśli z przedstawicielami Kościoła, polityki i kultury. Widzieli w nim fascynującego rozmówcę, którego wolnemu i niezależnemu umysłowi towarzyszy duchowa głębia. Jednym z nich był Czesław Miłosz, polski poeta, laureat literackiej Nagrody Nobla.

Kościół ma 19 nowych męczenników

Rozwój talentu literackiego zawdzięczał swoim przełożonym, którzy nie robili mu żadnych trudności, ale wręcz zachęcali do pisania. W latach 50. i na początku lat 60. Merton wspierał ruch praw obywatelskich w USA. Ostro sprzeciwiał się segregacji rasowej, pisał przeciwko wojnie koreańskiej, a później wojnie w Wietnamie. Odrzucał ideę “sprawiedliwej wojny” i zamiast tego propagował ideę autentycznego “niestosowania przemocy”.

To sprawiło, że miał problemy ze swymi przełożonymi. W 1962 r. na krótko otrzymał zakaz publikacji. Słynna amerykańska piosenkarka Joan Baez wraz z innymi poprosiła go, aby na jakiś czas opuścił klasztor i dołączył do ich ulicznych protestów. Jednak w tym czasie w Mertonie zrodziła się wielka nieufność do własnego aktywizmu. Wycofał się do pustelni na terenie klasztoru i studiował duchowe tradycje Wschodu.

W ostatnich latach życia odkrył buddyzm widząc w nim inspirację dla chrześcijańskiego życia monastycznego. W 1968 r. otrzymał zgodę swego przełożonego na wyjazd na konferencję benedyktyńskich opatów w Tajlandii. Wcześniej podróżował po Indiach, gdzie spotkał m.in. Dalajlamę. To spotkanie okazało się ważne dla obu stron. Merton był pierwszym chrześcijańskim mnichem, którego spotkał Dalajlama.

Jak przyznał, poznanie tego trapisty “zmieniło jego podejście do chrześcijaństwa”. O Mertonie powiedział: “Bardzo uczony, zdyscyplinowany człowiek o dobrym sercu”. Kilka dni po tym spotkaniu Merton już nie żył. W hotelu w Bangkoku, gdzie wygłaszał przemówienie na konferencji, dotknął wadliwego wentylatora. Prąd śmiertelnie poraził jego ciało. Jak mówili świadkowie śmierci ojca Thomasa: “Jego twarz promieniowała ciszą”.