Informacje Katolickiej Agencji Informacyjnej

Subskrybuje zawartość
Portal Katolickiej Agencji Informacyjnej
Zaktualizowano: 2 godziny 37 min. temu

Rosyjskie językoznawczynie uznały Biblię za tekst “ekstremistyczny”

czw., 15/08/2019 - 04:00
Dwie językoznawczynie z Kirowa w środkowej Rosji (część europejska) dopatrzyły się przejawów ekstremizmu w jednym z wersetów ze Starego Testamentu. Swe badania przeprowadziły na prośbę miejscowego sądu, który prowadził rozprawę przeciw pięciorgu świadkom Jehowy, których wspólnota wyznaniowa jest, od ponad dwóch lat, zakazana w Rosji. Ich opinię skrytykował prawnik Władimir Postaniuk, zarzucając im albo nieznajomość Biblii, albo błędną jej interpretację.

Ekspertki Anna Fiediajewa i Julia Igoszyna z Wiackiego Uniwersytetu Państwowego [Wiatka to do 1934 nazwa miasta Kirow – KAI] przeanalizowały na potrzeby sądu, rozpatrującego sprawę świadków Jehowy, zabraną im literaturę. Szczególną ich uwagę zwrócił werset z Psalmu 37 (36): “Sprawiedliwi posiądą ziemię i będą mieszkać na niej na zawsze” (w. 29).

Zdaniem badaczek fragment “propaguje niepełnowartościowość” na podstawie przynależności religijnej a jego zakończenie informuje przedmiot groźby, czyli “niesprawiedliwych” o możliwości podjęcia wobec nich aktów przemocy, a więc śmierci. Ponadto obie uczone dostrzegły w tym zdaniu “wezwanie do dokonania agresji fizycznej w postaci zadania śmierci «niesprawiedliwym”.

Na zakończenie swych wywodów zwróciły uwagę, że – głosząc życie zgodnie z przepisami biblijnymi – świadkowie Jehowy wyrażają się nieprzyjaźnie o wyznawcach innych kultów religijnych i o tych, którzy nie przyjęli ich “wieści”. Językoznawczynie są przekonane, że sformułowania użyte w skonfiskowanej literaturze mogą wpływać psychologicznie na czytelnika.

Rozprawa w Kirowie dotyczy pięciorga świadków, oskarżonych o działanie we wspólnocie religijnej, uznanej za ekstremistyczną oraz o finansowanie działalności o takim charakterze.

usa Objawienia maryjne w Teksasie wciąż nie potwierdzone

Komentując całe to wydarzenie prawnik Władimir Postaniuk przypomniał w rozmowie z agencją RIA Nowosti, że ustawa federalna “O przeciwdziałaniu działalności ekstremistycznej” wskazuje, że święte księgi czterech religii uznanych w Rosji za “tradycyjne” [chrześcijaństwo, przede wszystkim prawosławie, islam, judaizm i buddyzm – KAI] nie mogą być sprawdzane pod kątem ekstremizmu ani uznane za ekstremistyczne.

“Głupota ludzka nie ma granic i najwidoczniej dlatego wniesiono poprawki do [wspomnianej] ustawy, wskazując właśnie na niedopuszczalność takich kontroli” – zaznaczył rozmówca agencji. Wyjaśnił, że chodziło o to, aby w ten sposób “wykluczyć jakąkolwiek polemikę” na tym tle. Według Postaniuka obie ekspertki mogły doszukać się ekstremizmu w jednym z Psalmów chyba tylko z powodu nieznajomości Biblii albo przez omyłkę.

Władze Federacji Rosyjskiej zdelegalizowały organizację religijną świadków Jehowy w kwietniu 2017 roku.

Abp Jędraszewski w Auschwitz: „Miłość, a nie nienawiść jest siłą twórczą”

czw., 15/08/2019 - 04:00
– Będąc świadkiem ofiarnej miłości, Ojciec Maksymilian Maria Kolbe był jednocześnie świadkiem fundamentu wszelkiej autentycznej miłości, jaką jest wolność – mówił abp Marek Jędraszewski podczas Mszy św. z okazji 78. rocznicy śmierci św. Maksymiliana M. Kolbego. Eucharystia była sprawowana przy ołtarzu polowym na Placu Apelowym przy Bloku 11 w Auschwitz z udziałem między innymi arcybiskupa Bambergu Ludwiga Schicka i bpa Jerzego Maculewicza OFM, administratora apostolskiego w Uzbekistanie. Wcześniej duchowni złożyli wiązanki kwiatów pod ścianą śmierci oraz modlili się w celi, w której śmiercią głodową zmarł św. o. Kolbe.

Zebranych przywitał biskup Piotr Greger. Przypomniał, że do byłego nazistowskiego obozu koncentracyjnego KL Auschwitz przybyło trzech wielkich papieży: Jan Paweł II, Benedykt XVI i Franciszek.

– Wyjątkowość Oświęcimia mierzy się świętością tych, którzy na obozowym ołtarzu złożyli ofiarę ze swego życia. – powiedział bp Greger.

Na początku homilii metropolita krakowski zauważył, że Ojczyzna to groby i krzyże, które świadczą o pamięci, cierpieniu, ale niosą również nadzieję zmartwychwstania i zwycięstwo. – Chcę mówić o Ojczyźnie wyznaczonej przez obecność chrześcijan, przez obecność męczenników – podkreślił.

Zaznaczył, że obóz koncentracyjny w Oświęcimiu był przestrzenią odmowy. Po pierwsze odmówiono w nim miejsca człowieczeństwu – więzień stawał się numerem. Zastępca komendanta Rudolfa Hoessa, Karl Fritzsch, mówił: „Dla nas wszyscy razem nie jesteście ludźmi, tylko kupą gnoju”. Auschwitz był również miejscem odmowy wspólnoty rodziny, narodu i Kościoła, nadziei na wolność i pamięci. W tym kontekście arcybiskup zacytował słowa Józefa Tischnera: „Czy można kierować odwet przeciwko zmarłym? Tak. Można im odmówić cmentarza. Nieprzyjaciołom, którzy padli ofiarą odwetu, odmawia się cmentarza. Nie chowa się ich ciał do grobów, lecz, zasypuje się je, zaciera ślad, sadzi na mogiłach lasy. Nie ma już śladu po człowieku”.

usa Objawienia maryjne w Teksasie wciąż nie potwierdzone

– Na koniec, Konzentrazionslager Auschwitz był miejscem odmowy Boga: przekonanie wielu, że jeśli na ziemi zaistniało takie piekło jak Auschwitz, to Boga nie ma. Naprzeciw tej wielopłaszczyznowej odmowie, jaka składa się na rzeczywistość obozu, Ojciec Maksymilian Maria Kolbe pojawia się jako świadek.

Metropolita podkreślił, że św. Maksymilian świadczył przede wszystkim o człowieku. Przytoczył dramatyczną rozmowę, jaka dokonała się między franciszkaninem a Karlem Fritzschem, kiedy wbrew zakazowi, św. Maksymilian wystąpił z szeregu i poprosił, aby to on poszedł w miejsce innego więźnia na śmierć głodową. Zastępca komendanta pytał wtedy: „Kto ty jesteś?”. Ojciec Maksymilian, wskazując na swoją tożsamość i powołanie, odpowiedział: „Jestem księdzem katolickim”. Arcybiskup zaznaczył, że św. Maksymilian jest również świadkiem rodziny – broniąc wspólnoty rodzinnej Franciszka Gajowniczka, wolności ducha, pamięci Boga i Jego potęgi.

– Ojciec Maksymilian słuchał Chrystusa, był z prawdy Bożej, prawdy Chrystusowej. Dał świadectwo o swoim Mistrzu i Panu. Umierając, dał świadectwo o swojej wierze w Boga, który jest miłością i daje nadzieję życia wiecznego.

Arcybiskup zwrócił uwagę na przesłanie, które po 78. latach nadal przekazuje św. Maksymilian: choć nie ma grobu, krzyża i relikwii świętego, pozostaje pamięć, a Auschwitz jest miejscem w którym – mówiąc słowami Józefa Tischnera – „umarli mówią, stanowią jakieś mniej lub bardziej określone zobowiązania. To wiąże. Niekiedy umarli zobowiązują mocniej niż żywi. U grobu zmarłego człowiek uświadamia sobie, że jest dziedzicem. Co znaczy, że jest dziedzicem? Znaczy przede wszystkim: mieć udział w godności tych, którzy byli przed nami. Kontynuując, kontynuujemy przede wszystkim godność. Jesteśmy spadkobiercami dzięki przodkom”.

Jakie dziedzictwo przekazuje światu św. Maksymilian? – pytał metropolita. Jest to przede wszystkim zwycięstwo miłości nad nienawiścią. Arcybiskup zacytował słowa Jana Pawła II z czerwca 1979 r.: „W tym miejscu straszliwej kaźni, która przyniosła śmierć czterem milionom ludzi z różnych narodów, o. Maksymilian Kolbe odniósł duchowe zwycięstwo, podobne do zwycięstwa samego Chrystusa, oddając się dobrowolnie na śmierć w bunkrze głodu – za brata”. Dodał, że św. Maksymilian uczy szacunku dla wartości rodziny i autentycznej wolności, opartej na Dekalogu, wynikającej z godności istot stworzonych na obraz i podobieństwo Boga.

– Wolność autentyczna nie jest absolutną wolnością, sprowadzoną do hasła: „róbta, co chceta” (…) Wolność musi być rzeczywistością przenikniętą przez rozum, zgodnie z tym, o czym mówi nam w głębi naszych serc prawo naturalne – czyń dobro, a unikaj zła. Tylko taka wolność jest wolnością autentyczną.

życie zakonne Po 237 latach benedyktynki z Jarosławia wybrały nową przeoryszę

Arcybiskup nawiązał do „Klisz pamięci” Mariana Kołodzieja, który został przywieziony do Auschwitz w pierwszym transporcie. W obozie spotkał o. Maksymiliana i dzięki rozmowie z nim, zrozumiał, że Bóg również cierpiał w Auschwitz i nigdy nie opuścił swoich wiernych. Metropolita przywołał także papieskie słowa, wygłoszone na Błoniach w 1979 r.: „Człowiek jest wolny. Człowiek może powiedzieć Bogu: nie. Człowiek może powiedzieć Chrystusowi: nie. Ale – pytanie zasadnicze: czy wolno? I w imię czego <>? Jaki argument rozumu, jaką wartość woli i serca można przedłożyć sobie samemu i bliźnim, i rodakom, i narodowi, ażeby odrzucić, ażeby powiedzieć <> temu, czym wszyscy żyliśmy przez tysiąc lat?! Temu, co stworzyło podstawę naszej tożsamości i zawsze ją stanowiło. Kiedyś Chrystus zapytał apostołów (było to po zapowiedzi ustanowienia Eucharystii, gdy różni odsuwali się od Niego): <<Czyż i wy chcecie odejść?>>. Pozwólcie, że następca Piotra powtórzy dzisiaj wobec was wszystkich tu zgromadzonych – i wobec całych naszych dziejów i całej współczesności… że powtórzy dziś słowa Piotra – słowa, które wówczas były jego odpowiedzią na pytanie Chrystusa: <<Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego>>”.

– Tu, w Auschwitz, dzięki św. Maksymilianowi Maria Kolbemu jawi się nam, Polakom, ale także przedstawicielom innych narodów, chrześcijanom i katolikom, Ojczyzna jako szczególnie zobowiązujące dziedzictwo. Kardynał Karol Wojtyła pisał w poemacie z 1974 roku „Myśląc Ojczyzna…”: „Ojczyzna – kiedy myślę – / wówczas wyrażam siebie i zakorzeniam, / mówi mi o tym serce, / jakby ukryta granica, / która ze mnie przebiega ku innym, / aby wszystkich ogarniać/ w przeszłość dawniejszą niż każdy z nas: / z niej się wyłaniam…/ gdy myślę Ojczyzna – / by zamknąć ją w sobie jak skarb”.

Kończąc homilię, arcybiskup zwrócił uwagę na konieczność świadomego wyłaniania się z Ojczyzny, którą dla wszystkich wierzących jest święty, apostolski i katolicki Kościół.

– Zamknąć w sobie chrześcijańską, a w tym także polską, kulturę. Zamknąć w sobie chrześcijańską, a w tym także polską, historię i tradycję. Zamknąć w sobie dzieje polskich męczenników – od św. Wojciecha i Stanisława Szczepanowskiego, przez św. Andrzeja Bobolę i św. Maksymiliana Marię Kolbego po bł. ks. Jerzego Popiełuszkę. Zamknąć w sobie ten wielki skarb – by go pomnażać i przekazywać kolejnym pokoleniom, które przyjdą po nas i będą myśleć: Ojczyzna.

Przed błogosławieństwem, w imieniu niemieckiego episkopatu, głos zabrał arcybiskup Ludwig Schick, który podziękował za możliwość uczestniczenia w obchodach 78. rocznicy śmierci św. Maksymiliana.

– Maksymilian Kolbe nie chciał pokłonić się przed nacjonalistyczną pychą nazistów. Rzeczywistym motywem ruchu oporu przeciwko Hitlerowi był on – Maksymilian Kolbe, który nie chciał uznać Hitlera za absolutnego przywódcę, lecz ogłaszał Boga jako absolutnego Pana i władcę narodów.

Prowincjał prowincji krakowskiej franciszkanów o. Maran Gołąb zauważył, że św. Maksymilian, wstępując do zgromadzenia, miał świadomość, że życie zakonne pomoże mu budować silną więź z Maryją.

– Cud miłości, który wygrał w życiu św. Maksymiliana dalej jest kontynuowany – w tym miejscu, które było zaprojektowane jako piekło na ziemi, przez kolejne lata sparowana jest Eucharystia – cud miłości.

Św. Maksymilian Maria Kolbe urodził się w Zduńskiej Woli 8 stycznia 1894 r. Tego samego dnia został ochrzczony w kościele Wniebowzięcia NMP w Zduńskiej Woli i otrzymał imię Rajmund. Jego rodzice, Juliusz i Marianna, byli tkaczami. Kiedy Rajmund miał około 10 lat, objawiła mu się Najświętsza Maryja Panna, która trzymała w rękach dwie korony: białą (symbol czystości) i czerwoną (symbol męczeństwa). W 1907 r. 13-letni Rajmund podjął naukę w Małym Seminarium Duchownym Ojców Franciszkanów we Lwowie. Po jego ukończeniu, zdecydował się wstąpić do zakonu franciszkanów konwentualnych (1910). Wraz z habitem otrzymał imię Maksymilian. W kwietniu 1918 r. przyjął święcenia kapłańskie. Wcześniej, w październiku 1917 r. założył stowarzyszenie Rycerstwo Niepokalanej. 17 lutego 1941 r. został aresztowany przez gestapo i przewieziony na Pawiak. Pod koniec lipca 1941 r. z obozu uciekł jeden z więźniów. W odwecie za tę ucieczkę, Niemcy wybrali dziesięciu ludzi na śmierć głodową. Jednym z nich był Franciszek Gajowniczek, w miejsce którego zgłosił się o. Maksymilian. Zmarł 14 sierpnia 1941 r. dobity zastrzykiem fenolu. Jego ciało zostało spalone w krematorium następnego dnia. Papież Jan Paweł II kanonizował go 10 października 1982 r. Ogłosił go również Męczennikiem z miłości.

Ponad tysiąc osieroconych dzieci w skutek eboli

czw., 15/08/2019 - 03:00
Na skutek epidemii ebola, utrzymującej się we wschodnich regionach Demokratycznej Republiki Konga, tysiące dzieci pozostały bez opieki dorosłych. Fundusz Narodów Zjednoczonych Pomocy Dzieciom w Nowym Jorku podał 13 sierpnia, że od czasu wybuchu zarazy rok temu w prowincjach Północne Kiwu i Ituri odnotowano 1380 osieroconych dzieci. W tym samym okresie dalszych 2469 dzieci epidemia oddzieliła od ich rodziców i opiekunów.

„Ta epidemia jest straszna zwłaszcza dla dzieci. Muszą one patrzeć, jak umierają ich rodzice lub jak bliskie im osoby przewożone są do ośrodków leczenia ofiar eboli. Nigdy nie wiedzą, czy i kiedy ich bliscy stamtąd powrócą” – powiedział ekspert UNICEFu Pierre Ferry.

Obecna epidemia wybuchła w sierpniu 2018 w prowincjach Kiwu Północne i Ituri. Według miejscowych władz w jej wyniku zmarło w tym roku blisko 2 000 osób, podczas gdy w ciągu całego 2018 roku śmiertelnych ofiar eboli było 356. Jest to drugi tak silny atak tej epidemii po roku 2014, gdy szalała ona w kilku karach Afryce Zachodniej. Ostatnio zarejestrowano przypadki zachorowań w sąsiedniej Ugandzie. W połowie lipca Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła w tym regionie stan najwyższego zagrożenia.

Jutro Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny

śr., 14/08/2019 - 17:28
W czwartek 15 sierpnia przypada uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny oraz 99. rocznica Cudu nad Wisłą – “Bitwy Warszawskiej”, która ocaliła Europę przed bolszewickim najazdem. Główne uroczystości Wniebowzięcia NMP z udziałem polskich biskupów będą miały miejsce tradycyjnie na Jasnej Górze, a obchody rocznicy Bitwy Warszawskiej w diecezji warszawsko-praskiej. Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny jest jednym z dogmatów Kościoła Katolickiego od roku 1950 – ustanowił go papież Pius XII 1 listopada 1950 r. w konstytucji apostolskiej Munificentissimus Deus (łac. Najszczodrobliwszy Bóg), w odpowiedzi m. in. na prośbę polskich biskupów.

“Powagą Pana naszego Jezusa Chrystusa, świętych Apostołów Piotra i Pawła i Naszą, ogłaszamy, orzekamy i określamy jako dogmat objawiony przez Boga: że Niepokalana Matka Boga, Maryja zawsze Dziewica, po zakończeniu ziemskiego życia z duszą i ciałem została wzięta do chwały niebieskiej” (Breviarium fidei VI, 105)

Na Wschodzie Wniebowzięcie nazywane jest do dzisiaj obchodzone jako święto «Zaśnięcia Matki Bożej».
Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, obchodzona przez Kościół katolicki 15 sierpnia, sięga V wieku i jest rozpowszechniona w całym chrześcijaństwie. Jednocześnie należy zaznaczyć, że Nowy Testament nigdzie nie wspomina o ostatnich dniach życia, śmierci i o Wniebowzięciu Matki Bożej. Nie ma Jej grobu ani Jej relikwii. Ale od początku dziejów Kościoła istniała żywa wiara, że Maryja “wraz z ciałem i duszą” została wzięta do nieba.

Uroczystość Matki Bożej Wniebowziętej ma swoje początki w Kościele wschodnim, który wprowadził ją w 431 roku. Kościół łaciński (rzymski) obchodzi Wniebowzięcie (Assumptio) Maryi od VII wieku. Pisma teologiczne potwierdzają, że liczni święci, m.in. Grzegorz z Tours, Albert Wielki, Tomasz z Akwinu i Bonawentura często rozważali wzięcie Maryi z duszą i ciałem do nieba.

Czy dogmat o Wniebowzięciu oznacza, że Matka Boża nie umarła śmiercią fizyczną? Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta. Nie wszyscy ojcowie Kościoła, zwłaszcza na Wschodzie, byli przekonani o fizycznej śmierci Maryi. Papież Pius XII ustanawiając dogmat nie wspomina o śmierci, a jedynie o chwalebnym uwielbieniu ciała Maryi i jego Wniebowzięciu. Kościół nie rozstrzygnął zatem, czy Maryja umarła i potem została wzięta do nieba z ciałem i duszą, czy też przeszła do chwały nie umierając, lecz „zasypiając”. Stąd zresztą w różnych tradycjach i okresach różne nazwy tego wydarzenia, jak na przykład: Wzięcie Maryi do nieba, Przejście, Zaśnięcie czy Odpocznienie Maryi.

Warszawa Protest przed Nuncjaturą w związku z homilią abp. Jędraszewskiego

Przekonanie o tym, że Pan Jezus nie pozostawił ciała swojej Matki na ziemi, ale je uwielbił, uczynił podobnym do swojego ciała w chwili zmartwychwstania i zabrał do nieba, było powszechnie wyznawane w Kościele katolickim. Już w VI wieku cesarz Maurycy (582-602) polecił obchodzić na Wschodzie w całym swoim państwie w dniu 15 sierpnia osobne święto dla uczczenia tej tajemnicy. Święto to musiało lokalnie istnieć już wcześniej, przynajmniej w V w. W Rzymie istnieje to święto z całą pewnością w wieku VII. Wiemy bowiem, że papież św. Sergiusz I (687-701) ustanawia na tę uroczystość procesję. Papież Leon IV (+ 855) dodał do tego święta wigilię i oktawę.

Z pism św. Grzegorza z Tours (+ 594) dowiadujemy się, że w Galii istniało to święto już w VI w. Obchodzono je jednak nie 15 sierpnia, ale 18 stycznia. W mszale na to święto, używanym wówczas w Galii, czytamy, że jest to “jedyna tajemnica, jaka się stała dla ludzi – Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny”. W prefacji zaś znajdujemy słowa: “Tę, która nic ziemskiego za życia nie zaznała, słusznie nie trzyma w zamknięciu skała grobowa”.

Tradycja ikonograficzna przedstawia ciało Matki Bożej unoszone w promienistym świetle przez aniołów do nieba. W taki sposób Wniebowzięcie ukazuje większość dzieł sztuki.

Do najpiękniejszych obrazów o tej tematyce zalicza się „Assunta” (Wniebowzięta) Tycjana w kościele Santa Maria Gloriosa (Matki Bożej Chwalebnej) w Wenecji. Ten wielki obraz w głównym ołtarzu, namalowany w latach 1516-18, należy do mistrzowskich dzieł wielkiego malarza, w późniejszym okresie również wziętego portrecisty papieskiego. Ukazuje on Maryję jako piękną, powabną kobietę – nawet zbyt piękną i zbyt zmysłową dla zamawiających go franciszkanów. Dopiero po długich targach i długotrwałym procesie przyzwyczajania się do obrazu, przywykli do ascetycznego życia zakonnicy weneccy zgodzili się przyjąć pracę i zapłacić za nią Tycjanowi.

W Niemczech tematyka ta pojawia się przede wszystkim na barokowych freskach kościołów Bawarii. Często w sklepieniach można zobaczyć freski ukazujące Maryję, otoczoną aniołami i unoszącą się na obłoku. Hiszpański malarz okresu baroku, Bartolomé Esteban Murillo poświęcił temu tematowi w 1675 r. dzieło, którego oryginał znajduje się obecnie w petersburskim Ermitażu. „Wniebowzięcie Maryi” Petera Paula Rubensa z 1626 r. znajduje się w Narodowej Galerii Sztuki w Waszyngtonie.

Zwyczaje ludowe

W Polsce i wielu innych krajach europejskich dzień ten jest często nazywany także świętem Matki Bożej Zielnej lub Korzennej. W kościołach święci się wówczas zioła, kwiaty i snopy dożynkowe. W sanktuariach maryjnych gromadzą się wielkie rzesze pielgrzymów.

Z Wniebowzięciem NMP łączą się liczne zwyczaje ludowe. Święci się w tym dniu zioła. Wierni przynoszą do kościołów artystycznie ułożone, barwne bukiety. Liczba ziół waha się w nich od siedmiu do 77; najczęściej są wśród nich dziurawiec, rumianek, przywrotnik, oset, kozłek lekarski (waleriana) i lawenda, ale zdarzają się też koper, mięta i szałwia. W środku, niczym berło, umieszczana jest często dziewanna.

Podczas obrzędu poświęcenia śpiewane są pieśni, wychwalające Maryję jako „lilię dolin” i „kwiat pól”. Bukiety poświęconych roślin zanosi się do domów i zasusza. Mają one chronić przed chorobami i przynosić błogosławieństwo domostwu. Po poświęceniu ziół często rzuca się za siebie przez lewe ramię jabłka i gruszki, wyrażając w ten sposób nadzieję na dobre zbiory, zaczynające się właśnie wtedy; od niepamiętnych czasów również zbiorom owoców patronuje Matka Boża. 15 sierpnia jest dla rolników dniem szczególnym.

Niemieckie przysłowie mówi, że „gdy w dzień Wniebowstąpienia świeci słońce, można spodziewać się obfitego owocobrania i słodkich winogron”, co miało oznaczać, że Maryja błogosławi niebo i ziemię, faunę i florę.

Pielęgnowany jest też zwyczaj tzw. trzydziestki maryjnej, rozpoczynającej się 15 sierpnia. Od tego dnia przez 30 dni w kościołach, głównie z tytułami maryjnymi, wierni uczestniczą w nabożeństwach i procesjach ku czci Matki Bożej. W ciągu tych 30 dni przypadają także święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny – 8 września i Imienia Maryi – 12 września.

Święcenie ziół ma podkreślać, że człowiekowi potrzebna jest ozdrowieńcza moc natury. Chrześcijaństwo ma tu bogatą tradycję, jeśli wspomnieć choćby bardzo dziś popularną św. Hildegardę z Bingen, żyjącą w latach 1098-1179 frankońską mniszkę, a także liczne klasztory, zajmujące się ziołolecznictwem.

usa Objawienia maryjne w Teksasie wciąż nie potwierdzone

W Sienie, we włoskiej Toskanii, 15 sierpnia odbywa się święto zwane palio – wyścigi zaprzęgów konnych wokół głównego rynku. Organizuje się je na pamiątkę 1260 roku, gdy miasto, przeżywające wielkie nieszczęścia, oddało się w opiekę Najświętszej Maryi Pannie i zwyciężyło w walce o uniezależnienie się od Florencji. Zwycięzca palio otrzymuje szarfę z wymalowanym wizerunkiem Matki Bożej.

W Polsce ta uroczystość maryjna wiązała się z zakończeniem zbioru plonów, toteż mówiono, że „na Wniebowzięcie zakończone żęcie”. Stało się więc zwyczajem święcenie plonów, przede wszystkim tego, co rosło na własnych polach i w przydomowych ogródkach. Owa „dożynkowa wiązanka” musiała zawierać pokruszone kłosy pszenicy, żyta, jęczmienia i owsa – tzw. próżankę. Obowiązkowe były też len i groch, bób i marchew z natką, gałązka z gruszką lub jabłko, makówka i orzechy. Ale razem z „wiązanką” święciło się także różne zioła lecznicze.

Ukraińscy prawosławni autokefaliści w międzywojennej Polsce

śr., 14/08/2019 - 17:14
Likwidacja Ukraińskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego została zakończona na terenie radzieckiej Ukrainy w latach 1935-37, kiedy OGPU (Zjednoczony Państwowy zarząd Polityczny przy NKWD, radziecka bezpieka) aresztowało ostatnich biskupów UAKP, wraz z metropolitą Ioannem (Pawłowskim). W więzieniach i łagrach znalazło się praktycznie całe duchowieństwo tego Kościoła. Jedynie biskup Ioann (Teodorowicz) kontynuował służbę ukraińskiego Kościoła na terenie Kanady i Stanów Zjednoczonych Ameryki, mając zresztą za parafian w większości byłych grekokatolików z Galicji, Zakarpacia i wschodniej Słowacji. Elita ruchu autokefalistycznego na emigracji w Polsce

Innym miejscem, gdzie ukraińska autokefalia mogła rozwijać się swobodnie była II Rzeczpospolita. Ideę tę na grunt przedwojennej Polski przenieśli ukraińscy intelektualiści-narodowcy, przedstawiciele elit kijowskich. Znaleźli się oni w Polsce wraz z wojskiem i rządem Ukraińskiej Republiki Ludowej.

Postacią najbardziej wyrazistą wśród nich był prof. Aleksander Łotocki, historyk Kościoła, profesor Uniwersytetu im. Księcia Włodzimierza w Kijowie. W 1918 roku minister Wyznań Religijnych i wicepremier w rządach Ukraińskiej Republiki Ludowej i Dyrektoriatu. W roku 1918 opracował ustawę o utworzeniu Ukraińskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego, przyjętą przez Centralną Radę, która wysłała go w charakterze Ambasadora Ukraińskiej Republiki Ludowej do Konstantynopola. Podstawowym celem jego misji, zakończonej jesienią 1920 r. z powodu upadku URL, było prowadzenie rokowań z Patriarchatem Ekumenicznym w sprawie darowania Ukrainie Tomosu o autokefalii. Od 1929 r. Łotocki był profesorem Uniwersytetu Warszawskiego. Pełnił również funkcję dyrektora Ukraińskiego Instytutu Naukowego w Warszawie.

Kolejną ważną postacią wśród ukraińskich autokefalistów działających w okresie międzywojennym w Polsce był Iwan Ohijenko, filolog, profesor Uniwersytetu Kijowskiego, gdzie wykładał historię języka ukraińskiego. W rządach URL pełnił funkcje ministra oświaty (1918–1919) i ministra wyznań religijnych, a na emigracji w Polsce, ministra zdrowia i opieki społecznej. Od 1926 profesor zwyczajny Uniwersytetu Warszawskiego. Przetłumaczył na ukraiński Biblię z języków oryginalnych. Owdowiał w 1937 r., a w 1940 r. wstąpił do monasteru w Jabłecznej. W tym samym roku otrzymał święcenia biskupie z rąk metropolity Sawwatiusza (Vrabca), konstantynopolitańskiego arcybiskupa Pragi oraz metropolity warszawskiego Dionizego (Waledyńskiego). Po ataku Niemiec na ZSRR Dionizy nominował go na katedrę kijowską, dokąd nie dopuścili go Niemcy. Resztę życia spędził w Ameryce, jako biskup UAKP.

Mówiąc o liderach ukraińskich autokefalistów nie można pominąć Stefana Skrypnika (ur. w 1898 r.). Był on siostrzeńcem Szymona Petlury. W 1917 r., gdy powstała Ukraińska Republika Ludowa, porzucił rosyjską szkołę oficerską i wstąpił jako szeregowiec do wojsk ukraińskich. Uczestniczył we wszystkich ich kampaniach, zaczynając od udziału w wyzwoleniu Kijowa spod władzy bolszewików w marcu 1918 r., a kończąc na wojnie polsko-bolszewickiej. W początkach 1920, jego wuj, Szymon Petlura, dał młodemu Stefanowi stanowisko adiutanta. Pełnił również obowiązki kuriera dyplomatycznego.
Po zawieszeniu broni w wojnie polsko-bolszewickiej, w listopadzie 1920 wraz z innymi żołnierzami URL, został internowany w Kaliszu. Po zwolnieniu z internowania ukończył studia w Warszawskiej Szkole Nauk Politycznych, jednocześnie udzielając się w ukraińskim ruchu spółdzielczym. W wyborach samorządowych zdobył stanowisko wiceburmistrza Równego na Wołyniu. Pełniąc tę funkcje stał się jednym z najbliższych współpracowników wojewody Henryka Józewskiego, który umożliwił mu „pracę u podstaw” nad rozwojem tego regionu zamieszkałego w lwiej części przez ludność ukraińską. W 1930 został wybrany na posła do Sejmu RP III kadencji z okręgu Równe. Wybierano go również w kolejnych wyborach IV i V kadencji. Dzięki poparciu przez wojewodę wołyńskiego lokalnych inicjatyw na rzecz ukrainizacji poszczególnych parafii, aktywnie przyczynił się do tego, że do roku 1930, w eparchii wołyńskiej 49 placówek duszpasterskich w całości przeszło na język ukraiński.
Po 17 września 1939 r., ratując się przed aresztowaniem przez NKWD, Skrypnik zdołał uciec wraz z dwiema córkami pod okupację niemiecką i zamieszkał w Chełmie. Jego żonie Iwannie nie udała się ucieczka. Została ona zamordowana w maju 1940 r. Jej śmierć stanowiła ostatni akord obławy na petlurowców, przeprowadzonej przez NKWD na przełomie 1939/1940. Radziecka bezpieka wymordowała wcześniej całą rodzinę Petlurów-Skrypników. W grudniu 1939 zostali kolejno rozstrzelani jego rodzice: Iwan i Marianna. Mariannę Petlurównę-Skrypnikową, rozstrzelano razem z całym rodzeństwem Szymona Petlury: siostrami Maryną i Teodozją i bratem Romanem. Ukryć się przed siepaczami zdołał się jedynie Aleksander Petlura, najmłodszy brat Głównego Atamana Ukraińskiej Republiki Ludowej, oficer kontraktowy Wojska Polskiego i uczestnik kampanii wrześniowej w stopniu pułkownika.
Zostawszy wdowcem Stefan Skrypnik, samotnie wychowywał córki i postanowił poświęcić resztę swojego życia Bogu i ukraińskiemu Kościołowi prawosławnemu. Został wybrany zastępcą prezesa Chełmskiej Rady Eparchialnej, którą kierował prof. Iwan Ohijenko, po chirotonii biskupiej władyka Hilarion. W kwietniu i maju 1942 złożył śluby zakonne z imieniem Mścisław i otrzymał w soborze św. Andrzeja w Kijowie, kolejno chirotonię kapłańską i biskupią. Udzielił mu ich metropolita Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego Polikarp (Sikorski). Władyka Mścisław został mianowany biskupem Perejasławia. W październiku 1942 aresztowało go gestapo.
Po wojnie znalazł się w Kanadzie, gdzie od 1970 r. kierował Ukraińskim Autokefalicznym Kościołem Prawosławnym. W czerwcu 1990 r. pierwszy Światowy Sobór UAKP wybrał go patriarchą, powierzając misję utworzenia na wolnej już Ukrainie Patriarchatu Kijowskiego i zjednoczenia w nim ukraińskich prawosławnych nie uznających zwierzchnictwa Moskwy. Przejściowo nawet metropolita kijowski Filaret Denisenko, po swoim zerwaniu z Moskwą, uznał nad sobą zwierzchnictwo patriarchy Mścisława. W czerwcu 1993 r., po śmierci patriarchy Skrypnika, obie te gałęzie ukraińskiego prawosławia jednak rozeszły się na 25 lat.

Wizja Kościoła ukraińskich autokefalistów

Prawosławie opiera się na jedności w wielości wzajemnie uznających się Kościołów lokalnych. Autokefalia (samorządność) poszczególnych Kościołów oparta jest przede wszystkim na zasadzie terytorialnej, która powinna pokrywać się z mapą polityczną.

Ukraińscy autokefaliści już u zarania niepodległości Polski głosili, że zasada narodowa jest równie ważną przesłanką dla utworzenia nowego ukraińskiego autokefalicznego Kościoła lokalnego, jak zasada terytorialna. Obok zasady narodowej, nie mniej ważną przesłanką, był argument historyczny, mówiący o jedności narodu i Kościoła Rusi-Ukrainy od czasów chrztu księcia Włodzimierza (998 r. ) do czasów obecnych.

Powrót do ukraińskiego charakteru Kościoła prawosławnego na ziemiach należących do państwa polskiego a zamieszkałych w większości przez ludność ukraińską, autokefaliści traktowali jako przywrócenie stanu sprzed roku 1686. Zamierzeniom tym sprzyjało stanowisko patriarchatu ekumenicznego. Patriarcha Konstantynopola Grzegorz VII udzielił Kościołowi prawosławnemu w Polsce tomosu o autokefalii, uznając metropolię warszawską za część metropolii kijowskiej – włączonej z pogwałceniem prawa kanonicznego do Patriarchatu Moskiewskiego.

Autokefalia Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego stworzyła szansę na zbudowanie wewnątrz niego autonomicznej struktury dla wiernych narodowości ukraińskiej. Główną przeszkodą w realizacji tego zamiaru był fakt, że prawosławie w Polsce, pod względem hierarchicznym stanowiło kontynuację Kościoła rosyjskiego.

Za cechę charakterystyczną prawosławia ukraińskiego uznawano dużą rolę świeckich w podejmowaniu decyzji soborowych, a także obieralność hierarchii. Prawosławny Kościół Ukraiński znajdując się na styku chrześcijańskiego Wschodu i Zachodu, do momentu wchłonięcia go przez Kościół rosyjski zdążył wypracować bogaty dorobek zarówno w zakresie prawa kościelnego jak i wykładu teologii wschodniego chrześcijaństwa po łacinie, za pomocą pojęć zrozumiałych dla ludzi Zachodu, wypracowanych przez teologię katolicką.

Sprawa „rosyjskości” w polskim Kościele prawosławnym

Wśród prawosławnego episkopatu w międzywojennej Polsce, pomimo różnego pochodzenia etnicznego biskupów, przeważali zwolennicy „jednego, niepodzielnego prawosławnego imperium”. Idea „prawosławnego imperium”, po upadku Rosji carskiej mogła przetrwać jedynie na gruncie kościelnym. Zarazem biskupi ci przejawiali lojalność wobec państwa polskiego, traktowanego jako jedyna realna zapora przeciwko bolszewikom.

Ukraińscy autokefaliści, stanowiący poważną siłę w polskim Kościele prawosławnym, używali przekładów tekstów liturgicznych dokonanych jeszcze przed 1918 r. przez prof. Iwana Ohijenkę. W tym samym roku Kościół powołał specjalną komisję, która miała przygotować nowe tłumaczenie Biblii i ksiąg liturgicznych na ten język. Do 1925 działała ona jednak bardzo powoli, nie ciesząc się wsparciem hierarchii. Dopiero w roku 1934 metropolita Dionizy udzielił błogosławieństwa na wydanie Służebnika (Mszał) w ukraińskim przekładzie prof. Ohijenki.

Kościół prawosławny w II RP powoli, z ogromnym trudem przezwyciężał swoje rosyjskie imperialne oblicze, budzące niechęć nie tylko w społeczeństwie polskim i jego władzach, ale również wśród ukraińskich autokefalistów. Wśród tych ostatnich zdecydowanie przeważała opcja „ukrainizacyjna”, postulująca głębokie reformy w łonie prawosławia na ziemiach polskich, których ostatecznym celem miała być budowa narodowego Kościoła ukraińskiego, który mógłby udźwignąć rolę jednoczenia narodu.

Tymczasem władze II Rzeczpospolitej od prawosławnych żądały nie tylko pełnej lojalności, ale również przejawiania patriotyzmu polskiego. Same zaś nadal traktowały ich jako obcych, zarówno religijnie, jak i narodowo. Prawosławni czuli się obywatelami drugiej kategorii. Ich położenie było najtrudniejsze na Chełmszczyźnie i południowym Podlasiu. Wojskowe władze polskie, traktując te tereny za „czysto polskie”, próbowały oczyścić ze je świątyń obrządku wschodniego, czemu miała służyć dwukrotnie przeprowadzona akcja burzenia cerkwi. Pierwsza jej fala nastąpiła w 1929 r., druga w 1938 r. Spowodowała ona falę radykalizacji niechęci wobec Polski zarówno wśród ukraińskich prawosławnych, jak i grekokatolików.

Walka o ukrainizację Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego.

Ruch ukraiński w Polskim Autokefalicznym Kościele Prawosławnym miał w okresie międzywojennym charakter oddolny. Postulat przeprowadzenia reformy PAKP w duchu ukraińskim został po raz pierwszy postawiony przez szeregowych duchownych w październiku 1921 r., na soborze (zjeździe) diecezjalnym duchowieństwa i laikatu eparchii wołyńskiej w Ławrze Poczajowskiej. Postulowano projekt stopniowego wprowadzenia języka ukraińskiego do praktyki liturgicznej na Wołyniu. Pierwszym etapem ukrainizacji miało być przywrócenie ukraińskiej wymowy liturgicznego języka cerkiewnosłowiańskiego. Wymowę z czasów metropolii kijowskiej (w jurysdykcji Konstantynopola) zachował tylko Kościół grekokatolicki. Wołyńscy biskupi prawosławni projekt ten przyjęli 16 czerwca 1922, spodziewając się, że ukrainizacja liturgii i życia Kościoła prawosławnego spowoduje obniżenie zainteresowania Wołynian Kościołem greckokatolickim.

Tymczasem większość biskupów PAKP, którzy swój Kościół utożsamiali z rosyjskim obrządkiem i rosyjską tradycją, projekt ukrainizacji przyjęli niechętnie i zezwolili na jego realizację tylko na ograniczoną skalę. Proces przejścia na język ukraiński i powrót do tradycji kijowskiej, mógł dokonywać się jedynie w zainteresowanych nim parafiach, za błogosławieństwem miejscowego biskupa, początkowo tylko na obszarze Wołynia. 3 września 1922 zgoda ta została poszerzona na inne jednostki terytorialne PAKP. Te same zastrzeżenia dotyczyły głoszenia homilii oraz organizowania w parafiach lekcji religii w języku ukraińskim.

Natomiast długo nie był realizowany postulat wyświęcenia na katedrę wołyńską biskupa-Ukraińca. W końcu, obserwując zaostrzającą się z tego powodu sytuację wewnątrz Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego, władze Rzeczypospolitej zażądały od metropolity Dionizego uspokojenia nastrojów, wyrażając przy tym zgodę na powołanie biskupa narodowości ukraińskiej. Metropolita spełnił ten postulat, sprowadzając na Wołyń biskupa Aleksego Hromadskiego, którego mianował arcybiskupem wołyńskim.

Objęcie katedry wołyńskiej przez arcybiskupa Aleksego i powołanie biskupa Polikarpa Sikorskiego, jako jego biskupa pomocniczego, zostało przyjęte przez ruch ukraiński jako pierwsze zwycięstwo. Arcybiskup Hromadski od momentu objęcia katedry realizował postulaty ruchu, wprowadzając język ukraiński do liturgii, nauczania religii, a także do codziennej działalności administracji Kościelnej. 8 lutego 1936 wydawnictwo metropolii warszawskiej opublikowało opracowany przez niego tekst Świętej Liturgii Jana Chryzostoma oraz liturgii panichidy (nabożeństwo za duszę zmarłego). A żyjący na Wołyniu księża-Rosjanie i rusofile zostali przez abp. Aleksego pozbawieni parafii i przeniesieni, głównie do białoruskich eparchii PAKP. Z 687 parafii eparchii wołyńskiej,415 – w stopniu mniej, czy bardziej pełnym, przeszło w drugiej połowie lat 30-tych na ukraiński. Stał się on językiem liturgii, prowadzono w nim też księgi parafialne.

Zakończenie XXVIII Międzynarodowej Pieszej Pielgrzymki Żołnierzy na Jasną Górę

śr., 14/08/2019 - 17:05
W ostatnim dniu XXVIII Międzynarodowej Pieszej Pielgrzymki Żołnierzy na Jasną Górę, uczestniczący w niej pątnicy spotkali się na Przeprośnej Górce koło Częstochowy, gdzie w Sanktuarium św. Ojca Pio biskup polowy Józef Guzdek przewodniczył Mszy św. wieńczącej dziesięciodniowy marsz na Jasną Górę. W homilii podkreślał, że udział w pielgrzymce przyniesie owoce. – Obyście byli powodem zachwytu i zdumienia wielu! – zachęcał. W kończącej się dziś pielgrzymce wzięli udział goście zagraniczni z USA, Litwy, Słowacji, Niemiec i Chorwacji. Wczoraj dołączyli do nich reprezentanci Straży Granicznej.

Święta Górka Przeprośna k. Częstochowy zwana jest Górą Pojednania Narodów ze względu na pielgrzymujących tu wraz z kadrą dowódczą żołnierzy z różnych krajów członkowskich Paktu Północnoatlantyckiego NATO. Znajduje się tu Sanktuarium św. Ojca Pio nazywane „polskim San Giovanni Rotondo”.

W homilii bp Guzdek powiedział, że z podziwem patrzy na pielgrzymów, którzy przemierzyli ponad 300 km w drodze na Jasną Górę. – Powiedziałem do was w dniu wyruszenia na pielgrzymi szlak, że świadomie i dobrowolnie opuściliście strefę komfortu, aby doświadczyć spotkania z Bogiem w Jego słowie i sakramentach świętych. Dzięki tej dziesięciodniowej pielgrzymce odkrywaliście, że tak naprawdę w ziemskim życiu najważniejszy jest Bóg i spotkanie szlachetnych ludzi. Rzeczy są jedynie dodatkiem, niezbędnym do godnego życia, ale tylko dodatkiem – powiedział.

Zdaniem biskupa polowego nadszedł czas, aby zastanowić się nad owocami pielgrzymowania. – Trzeba się zastanowić nad tym, czego nie wolno stracić, na co zwrócić uwagę, aby po powrocie do rodzinnego domu, do środowiska służby i pracy, do wojskowych uczelni i garnizonów, nadal być źródłem zachwytu i zdumienia. Być ewangelicznym zaczynem, solą ziemi i światłem dla świata. Zdumienie bowiem poprzedza nawrócenie i przemianę serc – przekonywał bp Guzdek.

Ordynariusz wojskowy podkreślił, że jako chrześcijanie powinniśmy być „powodem zachwytu i zdumienia otaczającego nas środowiska nauki, służby i pracy!”. – A czasem znakiem sprzeciwu! Pamiętając jednak, aby nigdy nie sięgać po metody niegodne ucznia Jezusa – dodał.

Na koniec życzył zebranym, aby po powrocie do swoich rodzin, miejsc pracy i służby „byli znakiem zdumienia i zachwytu dla wielu”.

Eucharystię koncelebrowali z bp. Guzdkiem bp Franciszek Rabek, biskup polowy armii słowackiej, bp William James Muhm, biskup pomocniczy archidiecezji wojskowej USA oraz kapelani towarzyszący żołnierzom w drodze. Bp Rabek uczestniczył w wojskowej pielgrzymce na Jasną Górę po raz trzynasty.

usa Objawienia maryjne w Teksasie wciąż nie potwierdzone

Biskup Guzdek odznaczył hierarchów medalami „W służbie Bogu i Ojczyźnie”, ustanowionymi z okazji setnej rocznicy powstania Biskupstwa Polowego w Polsce.

We Mszy św. uczestniczyli m.in. wiceminister ON Wojciech Skurkiewicz, gen. dyw. pil. Jan Śliwka, zastępca dowódcy generalnego, gen. bryg. Tadeusz Szczurek, komendant WAT. Wspólnie modlili się także idący od pierwszego dnia pielgrzymki wojskowej: gen. dyw. Adam Joks, dowódca NATO-wskiego Centrum Szkolenia Sił Połączonych (JFTC) w Bydgoszczy z małżonką, gen. bryg. Zbigniew Powęska, Szef Zarządu Logistyki – P4 Sztabu Generalnego WP oraz gen. bryg. pil. Piotr Krawczyk, rektor-komendant „Szkoły Orląt” z Dęblina. Obecni byli również przedstawiciele armii zagranicznych biorących udział w pielgrzymce, a także delegacje służb mundurowych: Straży Granicznej i Straży Ochrony Kolei oraz Służby Ochrony Państwa.

Po Mszy św. pielgrzymi wyruszyli na ostatni etap prowadzący na Jasną Górę. Tam, przed Cudownym Obrazem nastąpi akt zawierzenia żołnierzy, funkcjonariuszy służb mundurowych, kapłanów i osób cywilnych, związanych w różny sposób z formacjami mundurowymi. Na Jasnej Górze pielgrzymi spodziewani są ok. godz. 15.

Lubelscy pątnicy dotarli na Jasną Górę

śr., 14/08/2019 - 17:00
Jesteście obrazem Kościoła, ludu wędrującego do wspólnego celu. Wędrujemy do Maryi, by w Jej ramionach zobaczyć Jezusa. Ona wskazuje swoją ręką na Tego, który jest Drogą, Prawdą i Życiem – powiedział abp Stanisław Budzik do uczestników 41. Lubelskiej Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę. Pielgrzymi w dziewiętnastu grupach przez czternaście dni pokonali prawie 400 kilometrów.

Witając pątników na Wałach Jasnogórskich, abp Budzik podziękował im za trud pielgrzymowania, który dla wielu ludzi był świadectwem wiary i miłości. – Byliście apostołami Bożej radości. Budując łańcuch życzliwości i współpracy daliście wspaniałe świadectwo waszej wiary – powiedział metropolita lubelski.

Arcybiskup zwrócił uwagę, że poprzez pielgrzymowanie do sanktuariów maryjnych, pątnicy chcą upodabniać się do Matki Bożej. – Chcemy, aby uczyła nas jak życiem odpowiadać na to, co mówi do nas Bóg. Chcemy, aby otwierała nas na działanie Bożego Ducha. Takie było nasze zadanie podczas tej pielgrzymki, by poczuć w swoich żaglach Jego wicher – mówił hierarcha.

Abp Budzik odniósł się także do III Synodu Archidiecezji Lubelskiej, który jest obecnie w fazie przygotowawczej. Zauważył, że piesza pielgrzymka wiernych najlepiej wyraża idee odnowy życia religijnego w lokalnej wspólnocie. – Jesteście obrazem Kościoła, ludu wędrującego do wspólnego celu. Wędrujemy do Maryi, by w Jej ramionach zobaczyć Jezusa. Ona wskazuje swoją ręką na Tego, który jest Drogą, Prawdą i Życiem.

14 sierpnia przed oblicze Czarnej Madonny, oprócz Lubelskiej Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę, dotarły też inne piesze i rowerowe pielgrzymki: m.in. Warszawska Akademicka Pielgrzymka Metropolitalna, Piesza Pielgrzymka Diecezji Zamojsko-Lubaczowskiej, Łowicka Piesza Pielgrzymka Młodzieżowa czy Piesza Praska Pielgrzymka Rodzin z diecezji warszawsko-praskiej.

41. Lubelska Piesza Pielgrzymka na Jasną Górę odbywała się pod hasłem „W mocy Ducha Świętego”. Wyruszyła z Lublina 3 sierpnia, liczyła 19 grup i pokonała prawie 400 km.

Premier napisał list do pielgrzymów

śr., 14/08/2019 - 15:20
13 sierpnia na Jasną Górę dotarło wiele pieszych pielgrzymek, w tym jedna z największych w kraju, 41. Piesza Pielgrzymka Diecezji Radomskiej, w której uczestniczyło ponad 6 tys. pątników. List do pielgrzymów skierował też premier Mateusz Morawiecki, który napisał: “Udział w pielgrzymce jest wyrazem wiary i osobistego zaangażowania w pielęgnowanie dziedzictwa naszej ojczyzny wyrosłej na chrześcijańskich fundamentach”.

Pielgrzymów witał o. Sebastian Matecki, rzecznik prasowy Jasnej Góry. – Przeżywamy ogromne oblężenie pielgrzymów. To wbrew powszechnym opiniom, że ruch pielgrzymkowy maleje. To znak, że Polska żyje wiarą. Pielgrzymowanie ma ogromne znaczenie w życiu całego kraju. To radość dla nas wszystkich, że możemy gościć tylu pątników. Cieszę się, że przyszła do nas 41. Piesza Pielgrzymka Diecezji Radomskiej. To ponad 6 tys. osób. To jedna z większych pieszych pielgrzymek w Polsce – powiedział w rozmowie z Radiem Plus Radom o. Sebastian Matecki.

Premier Mateusz Morawiecki skierował do pielgrzymów list, który został odczytany w czasie wieczornej Mszy świętej na wałach jasnogórskich. – Wszystkim pielgrzymom pragnę przekazać serdecznie pozdrowienie. Udział w pielgrzymce jest wyrazem wiary i osobistego zaangażowania w pielęgnowanie dziedzictwa naszej ojczyzny wyrosłej na chrześcijańskich fundamentach – napisał w liście premier Morawiecki. Treść listu odczytał minister Marek Suski.

W tym roku na Jasną Górę dotarło ponad 6 tys. osób z diecezji radomskiej. Razem z nimi było 108 księży, 17 sióstr zakonnych, 5 braci zakonnych, 46 alumnów, 16 lekarzy, 105 pielęgniarek, 14 ratowników medycznych. Byli także pątnicy z Białorusi, Litwy, Ukrainy, Niemiec, Holandii, USA i Brazylii. Grupa z Drzewicy była najliczniejszą w całej diecezjalnej pielgrzymce. Liczyła ponad 400 osób.

Z grupy do grupy pielgrzymowała grupa powołaniowa, złożona z 7 kleryków z seminarium duchownego w Radomiu wraz z ojcem duchownym seminarium, opowiadając pielgrzymom o pięknie powołania kapłańskiego.

franciszek Papież Franciszek wobec osób LGBT+

W pielgrzymce szła także grupa mundurowa, a w niej żołnierze, strażacy, policjanci, straż miejska, pracownicy służby więziennej i inspekcji transportu drogowego.

Na Jasną Górę dotarła także 8. Diecezjalna Pielgrzyma Biegowa z Radomia do Częstochowy. 50 biegaczy pokonało trasę z Radomia na Jasną Górę w ciągu 2 dni. Modlili się oni w intencji tragicznie zmarłego ultramaratończyka Grzegorza Lasoty. Organizatorem pielgrzymki był Tadeusz Kraska ze Stowarzyszenia ‘Biegiem Radom!’. Pielgrzymi biegli w systemie 15-minutowych zmian sztafetowych oraz odcinkami biegu wspólnego. I tak, 200 kilometrów w 2 dni przebiegł Grzegorz Baćmaga. – W pierwszym dniu po 45 kilometrze musiałem zrobić 15-minutową przerwę. W sumie przebiegłem 200 kilometrów. Warto było. To ładuje akumulatory. To sens całego naszego życia. Tylu młodych ludzi widzę na Jasnej Górze, to coś wspaniałego. Nie jest aż tak źle z nami, Polakami. Nie wyobrażam sobie sierpnia bez pielgrzymki biegowej – powiedział ultramaratończyk z Radomia.

Lucyna Wiśniewska była szefową służb medycznych pielgrzymki. – To była moja 25 pielgrzymka do Częstochowy. Od 15 lat zajmuję się służbami medycznymi. W tym roku były przypadki, że musieliśmy skierować pątników do specjalistycznej opieki lekarskiej, ale nie były to zdarzenia, które zagrażały ich życiu – powiedziała dr Wiśniewska.

usa Objawienia maryjne w Teksasie wciąż nie potwierdzone

Z parafią Matki Bożej Częstochowskiej w Radomiu na Jasną Górę szła 20-osobowa grupa Romów z Polski i jedna rodzina z Kanady. – Kolejny raz pielgrzymowała z nami grupa Romów. Niosą ze sobą obraz z wizerunkiem maryjnym – powiedział ks. Wiesław Lenartowicz.

Wieczorem pielgrzymi wzięli udział we mszy świętej na wałach jasnogórskich. Przewodniczył jej bp Wiesław Mering, ordynariusz włocławski. W koncelebrze uczestniczyli biskupi radomscy: Henryk Tomasik i Piotr Turzyński, bp Grzegorz Kaszak z Sosnowca i bp Jan Piotrowski z Kielc, który wygłosił homilię.

Głos zabrał także podprzeor Jasnej Góry o. Mieczysław Polak. – Pozdrawiam was serdecznie drodzy pielgrzymi. Swoja postawę pokazywaliście, jak przez pielgrzymkę można we wspólnocie przeżyć wiarę i przynależność do Kościoła – powiedział o. Polak.

Abp Michalik wspiera abp. Jędraszewskiego

śr., 14/08/2019 - 15:20
“Ludzie wiary potrzebują zdrowego pokarmu Ewangelii i niekiedy szczególnie jasnego «tak» lub «nie» w pasterskim przepowiadaniu” – napisał arcybiskup senior archidiecezji przemyskiej Józef Michalik w liście do metropolity krakowskiego abp. Marka Jędraszewskiego.

Publikujemy list abp. Józefa Michalika do metropolity krakowskiego abp. Marka Jędraszewskiego:

Przemyśl, 7 sierpnia 2019

Najdostojniejszy i Drogi Metropolito Krakowski,

z prawdziwym uznaniem dowiaduję się i cieszę z wystąpień z posługą modlitwy i słowa, którą realizuje Ks. Arcybiskup. Ludzie wiary potrzebują zdrowego pokarmu Ewangelii i niekiedy szczególnie jasnego „tak” lub „nie” w pasterskim przepowiadaniu, a Kościół – jak jego Założyciel podejmuje gotowość bycia „znakiem, któremu sprzeciwiać się będą!” (Łk 2, 34).
Czytam o atakach na Księdza Arcybiskupa za jego odważne przepowiadanie i dziękuję Panu Bogu, że daje siłę Arcybiskupowi Krakowskiemu – bo daru mądrości już mu wcześniej nie poskąpił – i życzę wytrwania w pokorze, wdzięczności Panu Bogu i w modlitwie. Zwycięstwo da Pan w swoim czasie!

Z braterską modlitwą
+ Józef Michalik Arcybiskup Senior Archidiecezji Przemyskiej

 

Arcybiskup Melbourne – wolę więzienie niż złamanie tajemnicy spowiedzi

śr., 14/08/2019 - 15:00
Kościół katolicki popiera obowiązek zgłaszania organom sprawiedliwości informacji o wykorzystywaniu małoletnich i zachęca ofiary, by donosiły o doznanych krzywdach na policję, ale nie zgadza się, by ktokolwiek naruszał tajemnicę spowiedzi – powiedział arcybiskup Melbourne Peter Comensoli. W związku z wprowadzeniem na forum parlamentu australijskiego stanu Nowa Południowa Walia ustawy, która ma zmuszać kapłanów między innymi do złamania tajemnicy spowiedzi zapowiedział on, że woli pójść do więzienia, niż złamać tajemnicę sakramentalną. Abp Comensoli podkreślił, że sam przekazywał policji informacje tego rodzaju, ale uzyskane poza spowiedzią. Podkreślił, że duchowni w większości nie znają osobiście penitentów przychodzących do konfesjonału i że sakrament pokuty ma charakter anonimowy. Nie oznacza to jednak, by nie zachęcać osobę wyznającą ten grzech, aby sama zgłosiła się do organów sprawiedliwości i wyznała poza konfesjonałem swe czyny.

Podkreślił konieczność stałego odpowiedniego kształcenia osób duchownych, aby nie dawały podstaw do ewentualnych oskarżeń a także potrzebę odpowiedniego nadzoru za pomocą właściwych środków przewidzianych przez prawo kanoniczne. Wskazał na konieczność zdecydowanej walki z wykorzystywaniem małoletnich, a zarazem poszanowanie tajemnicy spowiedzi.

Koronacja obrazu Matki Bożej w Smardzewie

śr., 14/08/2019 - 13:32
W uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny 15 sierpnia w Smardzewie w diecezji płockiej odbędzie się koronacja obrazu Matki Bożej. Aktu tego dokona abp Józef Michalik, były wieloletni przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, w obecności biskupa seniora Romana Marcinkowskiego i biskupa pomocniczego Mirosława Milewskiego. – Koronacja będzie przejawem czci dla Maryi i Dzieciątka Jezus – powiedział ks. kan. Henryk Tadeusz Dymek, gospodarz uroczystości. Smardzewo koło Płońska w diecezji płockiej jest siedzibą parafii pw. w. Stanisława Kostki oraz Sanktuarium Diecezjalnym Matki Bożej Różańcowej. Ponad 300 lat temu zbudowano tam drewnianą kaplicę, w której został umieszczony cudowny wizerunek Matki Bożej Smardzewskiej (kopia wizerunku Matki Bożej Bocheńskiej). Od tamtego czasu wierni parafii św. Stanisława Kostki oraz mieszkańcy okolicznych miejscowości oddawali cześć Maryi w Jej cudownym obrazie. Świadczą o tym liczne wota.

Jednym z najcenniejszych jest wotum ofiarowane w pierwszą niedzielę września 1711 r. przez bp. Ludwika Załuskiego, ordynariusza diecezji płockiej, który przybył wówczas do Smardzewa, aby konsekrować kościół. Podczas tej uroczystości oddał w opiekę Matki Bożej Smardzewskiej i Jej Syna diecezję płocką, całe Mazowsze i Rzeczpospolitą. Był to pierwszy publiczny akt zawierzenia Matce Bożej na terenie całego Mazowsza. Złożone wówczas srebrne wotum przetrwało w świątyni do dziś.

Od tamtego czasu do Smardzewskiej Pani pielgrzymują rzesze pątników m.in. w diecezjalnej pielgrzymce członkowie Kół Żywego Różańca. 15 sierpnia 2011 r. biskup płocki Piotr Libera ustanowił kościół w Smardzewie Diecezjalne Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej. Po ośmiu latach od tego wydarzenia, na prośbę proboszcza ks. kan. Henryka Tadeusza Dymka i zasięgnięciu opinii kompetentnych gremiów, podjął decyzję o koronacji obrazu Matki Bożej Smardzewskiej.

usa Objawienia maryjne w Teksasie wciąż nie potwierdzone

Uroczystość odbędzie się 15 sierpnia, w Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. O godz. 11.00 odmówiona zostanie modlitwa różańcowa. Mszy św. koronacyjnej, która rozpocznie się o godz. 12.00 na placu przed kościołem, przewodniczył będzie abp Józef Michalik, były wieloletni metropolita przemyski i były przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski. Towarzyszyć mu będą biskupi z Płocka: biskup senior Roman Marcinkowski i biskup pomocniczy Mirosław Milewski.

Obraz Matki Bożej otrzyma koronę (srebrny, pozłacany i ozdobiony kamieniami diadem), którą 23 maja 2018 r. podczas audiencji generalnej pobłogosławił papież Franciszek. – Koronacja obrazu Matki Bożej Smardzewskiej, to jeden z najważniejszych momentów w historii parafii. Koronacje obrazów maryjnych to przejaw czci dla Matki Najświętszej i Dzieciątka Jezus. Koronowane mogą być tylko obrazy łaskami słynące w miejscach będących ośrodkami kultu liturgicznego. Koronacja będzie duchowym aktem uwielbienia Maryi – powiedział gospodarz uroczystości ks. Henryk Tadeusz Dymek.

Do udziału w uroczystości zaproszeni są wszyscy diecezjanie: kapłani, osoby życia konsekrowanego, wierni świeccy – szczególnie członkowie Kół Żywego Różańca. O liczny udział zaapelował bp Piotr Libera, przebywający obecnie w eremie kamedulskim w Krakowie.

Sanktuarium w Smardzewie będzie siódmym sanktuarium Maryjnym w diecezji płockiej z wizerunkiem koronowanym tzw. koroną papieską.

Bp Dec: Maryja chce być naśladowana w posłuszeństwie Bogu

śr., 14/08/2019 - 13:08
– Nieustannie mamy być zapatrzeni w naszą Matkę, na którą zawsze możemy liczyć i która nie tylko chce, by ją obsypywać prośbami; Maryja tego nie unika, ale przypomina nam, że chce być naśladowana w posłuszeństwie Bogu, bo Maryja zdobyła świętość przez posłuszeństwo – mówił bp Ignacy Dec. Ordynariusz świdnicki 13 sierpnia przewodniczył wieczornej Mszy św. w Sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia w Leżajsku.

– Maryja wszystko wytrzymała, bo była oblubienicą Ducha Świętego i zawsze podobała się Bogu. I mocy Bożego Świętego Maryja zakończyła ziemskie życie i przeszła do życia niebieskiego – mówił bp Ignacy Dec podczas homilii.

Biskup nawiązał również do hasła trwającego roku duszpasterskiego: “Całe dzieło zbawcze Jezus wypełnił w mocy Ducha Świętego. Bożego Ducha Jezus nie zatrzymał dla siebie, założył Kościół i wiedział, że trzeba Go przekazać Apostołom, bo oni sami nie dadzą rady”.

Ordynariusz świdnicki przypomniał również o potrzebie świętowania niedzieli: “Jeśli ktoś nie idzie na niedzielą Mszę świętą, to traci ogromne skarby; tłumaczcie to jako ludzie ochrzczeni osobom, które spotykacie”.

Mszę św. poprzedziła procesja zaśnięcia NMP na dróżkach kalwaryjskich i nieszpory.

W Sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia w Leżajsku, którego opiekunami są ojcowie bernardyni, trwa trzydniowy odpust. Co roku bp Ignacy Dec bierze udział w procesji zaśnięcia NMP na dróżkach kalwaryjskich.

Caritas pomoże poszkodowanym przez ostatnie wichury

śr., 14/08/2019 - 12:59
Caritas Diecezji Tarnowskiej pomoże mieszkańcom wsi Jodłówka – Wałki. Kilka dni temu nad miejscowością przeszła trąba powietrzna, która uszkodziła i zerwała dachy na kilkunastu budynkach. Poszkodowani mogą składać wnioski do diecezjalnej Caritas. – Będą one bardzo szybko rozpatrzone – deklaruje dyrektor ks. Zbigniew Pietruszka.

– Jeżeli wniosek wpłynie do Caritas, to postaramy się go rozpatrzyć w ciągu jednego dnia, góra dwóch dni. Byłem na miejscu, widziałem jakie są straty, spotkaliśmy się także z księdzem proboszczem. Trudno powiedzieć dziś o kwotach jakie zostaną przyznane, bo zależy to od wielkości szkody. Zwracamy także uwagę na dochód rodziny – dodaje.

W tym roku mieszkańcy również innych miejscowości musieli remontować swoje domy.

Caritas pomogła poszkodowanym, którym w marcu wichura zniszczyła dachy na budynkach mieszkalnych. Straty były wówczas w całym regionie. Caritas wsparła 73 rodziny. Na odbudowę dachów przeznaczono 372 tys. zł.

usa Objawienia maryjne w Teksasie wciąż nie potwierdzone

Natomiast przed wakacjami wielka woda wyrządziła duże szkody na terenie diecezji. Zalane zostały m.in. domy. Caritas pomogła 37 rodzinom i przeznaczyła na ten cel ponad 82 tys. zł. Powodzianie dzięki tej dotacji mogli kupić m.in. panele, płytki, farby a także pralki, lodówki, czy meble.

Łącznie na pomoc osobom poszkodowanym przez ulewy i wichury Caritas Diecezji Tarnowskiej przekazała już prawie pół miliona złotych. Pieniądze pochodziły ze zbiórek diecezjalnych przeprowadzonych w Środę Popielcową i Niedzielę Bożego Miłosierdzia.

Spłonęła firma, Caritas pomoże

śr., 14/08/2019 - 12:48

Caritas Diecezji Koszalińsko–Kołobrzeskiej wesprze pracowników spalonej firmy Opak ze Szczecinka.  „Otoczymy opieką osoby, które znalazły się w sytuacji kryzysowej. Pomoc otrzymają rodziny z dziećmi, chorzy, seniorzy, wszyscy, którzy nie poradzą sobie z trudną sytuacją” – powiedział ks. Tomasz Roda, dyrektor Caritas diecezji.

Pożar w firmie Opak wybuchł 12 sierpnia. Ogień strawił pomieszczenia biurowe, hale produkcyjne i park maszyn. W akcji gaszenia pożaru wzięły udział 22 zastępy straży pożarnej. Straty szacowane są w milionach złotych.

W pomoc poszkodowanym włączyła się Caritas Diecezji Koszalińsko–Kołobrzeskiej. Rozmowy dotyczące, kto i jakiego wsparcia najpilniej potrzebuje, odbędą się w środę.

„Spotkamy się w Szczecinku z właścicielem zakładu i osobami kompetentnymi, które wskażą, kto z pracowników, biorąc też pod uwagę ich sytuację rodzinną, jest obecnie w najtrudniejszej sytuacji – wyjaśnił w rozmowie z portalem gosc.pl dyrektor Caritas. – Jesteśmy otwarci na ich wskazania, będziemy chcieli też ustalić, jak tę pomoc przeprowadzić – dodał ks. Tomasz Roda.

Zginął, by inny żył – dziś Kościół wspomina św. Maksymiliana Kolbe

śr., 14/08/2019 - 10:06
Miał odwagę oddać swoje życie, by uratować życie kogoś innego. Kościół wspomina 14 sierpnia św. Maksymiliana Marię Kolbego. W tym roku mija 78 lat od jego śmierci.

Był franciszkaninem, założycielem Niepokalanowa w Polsce i w Japonii, gdzie działał jako misjonarz. W lutym 1941 r. o. Kolbego aresztowało Gestapo. Trzy miesiące spędził na Pawiaku, po czym został wywieziony do Oświęcimia, gdzie otrzymał numer obozowy 16670.

W lipcu, po ucieczce z obozu jednej osoby, z całego bloku co dziesiąty więzień został skazany na śmierć głodową. Wśród wyznaczonych był Franciszek Gajowniczek, mąż i ojciec rodziny. O. Maksymilian dobrowolnie ofiarował się umrzeć zamiast niego. Przez dwa tygodnie był głodzony w bunkrze, a 14 sierpnia został dobity zastrzykiem z fenolu. Przed śmiercią swoją wielką wiarą i modlitwą podnosił na duchu, pomagał przezwyciężyć nienawiść i rozpacz dziewięciu swoim towarzyszom z bunkra głodowego.

Święty opowiadał, że gdy miał 12 lat, ukazała mu się Matka Boża, która pokazała mu dwie korony, białą – znak czystości i czerwoną, symbolizującą męczeństwo. “Którą wybierasz?” – miała zapytać Maryja. Maksymilian odpowiedział, że obie.

Urodził się 7 stycznia 1894 r. w Zduńskiej Woli koło Łodzi. Na chrzcie otrzymał imię Rajmund. Rodzice, którzy należeli do III Zakonu św. Franciszka, wychowali go w duchu głębokiej wiary i patriotyzmu. Jako chłopiec Maksymilian marzył, by zostać żołnierzem. Później jednak zetknął się z franciszkanami i przedarł się przez granicę zaboru do Lwowa, gdzie wstąpił do małego seminarium. Studiował w Rzymie i tam uzyskał doktorat z filozofii i teologii. W 1918 r. przyjął święcenia kapłańskie.

Liturgia Nakazane święta kościelne w 2019 roku

Wcześniej jednak założył Rycerstwo Niepokalanej – ruch apostolski, którego szczególnym rysem miało być całkowite poświęcenie siebie Maryi. W krótkim czasie Rycerstwo liczyło ponad 120 tys. członków. Osobiście bardzo przestrzegał ubóstwa, ale do celów apostolskich używał najnowocześniejszej techniki.

W 1938 r. uruchomił franciszkańską radiostację, interesował się badaniami nad telewizją. W 1922 r. św. Maksymilian zaczął wydawać pismo “Rycerz Niepokalanej”, a później również “Rycerzyk Niepokalanej” i “Mały Dziennik”, które osiągnęły kilkusettysięczne nakłady.

W 1927 r. założył Niepokalanów z klasztorem, małym seminarium, a później też z drukarnią i radiostacją. W trzy lata po tym Maksymilian wyjechał do Japonii, gdzie w Nagasaki założył drugi Niepokalanów i wydawał po japońsku “Rycerza Niepokalanej”. Planował założyć podobne ośrodki w wielu krajach na całym świecie, by przez Maryję cały świat prowadzić do Chrystusa.

W 1939 r. powrócił do Polski. 19 września Niemcy rozpoczęli likwidację Niepokalanowa. O. Maksymilian wraz z innymi franciszkanami został aresztowany i osadzony w obozie w Amtlitz, a następnie w Ostrzeszowie. Jednakże w uroczystość Niepokalanego Poczęcia Maryi 8 grudnia wszystkich ich zwolniono. Maksymilian natychmiast wrócił do Niepokalanowa, gdzie zorganizował pomoc dla ok. 3 tys. osób wysiedlonych z poznańskiego, wśród których było wielu Żydów.

17 lutego 1941 r. został ponownie aresztowany przez Gestapo i wywieziony do Oświęcimia, gdzie zginął śmiercią męczeńską w przeddzień Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.

Paweł VI beatyfikował o. Maksymiliana w 1971 r., a Jan Paweł II ogłosił go 10 października 1982 r. świętym.

usa Objawienia maryjne w Teksasie wciąż nie potwierdzone

1972 roku odznaczony pośmiertnie Krzyżem Złotym Orderu Virtuti Militari. Uchwałą Senatu Rzeczypospolitej Polskiej rok 2011 (70. rocznica śmierci) był Rokiem św. Maksymiliana Marii Kolbego. W uzasadnieniu Senatorowie RP świętego franciszkanina nazwali: wyjątkową postacią w panteonie wielkich Polaków dwudziestego wieku, symbolem ofiar nazizmu, symbolem trudnych wyborów obecnych w życiu każdego człowieka, obrońcą godności człowieka, wzorcem cnót, autorytetem moralnym, bohaterem o heroicznej odwadze, wychowawcą, społecznikiem, obywatelem świata. A za Janem Pawłem II dodatkowo – „patronem trudnych czasów”.

Św. Maksymilian jest patronem honorowych dawców krwi, elektryków, elektroników i energetyków, patronuje też diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej i wielu dziełom pomocy.

Uroczystości ku czci św. Maksymiliana Marii Kolbego w 78. rocznicę jego męczeńskiej śmierci odbędą się w Harmężach i w Oświęcimiu. Rano celebrowano „Transitus” – nabożeństwo przejścia o. Kolbego z tego świata do nieba. Następnie w pieszej pielgrzymce uczestnicy przejdą do niemieckiego obozu Auschwitz, gdzie wezmą udział we Mszy św. na Placu Apelowym przy Bloku 11. Eucharystii przewodniczyć będzie metropolita krakowski.

Kard. Ouellet: migranci i uchodźcy to wysłannicy Boga

śr., 14/08/2019 - 09:49
Prefekt Kongregacji ds. Biskupów kard. Marc Ouellet przewodniczył 12 sierpnia wieczorem w Fatimie Mszy św. dla uczestników portugalskiej narodowej pielgrzymki migrantów i uchodźców. W homilii nazwał ich wysłannikami Boga. Przypomniał też tych, którzy stracili życie, próbując uciec przed wojnami i nędzą.

Liturgia ta była głównym punktem obchodów 47. Tygodnia Migracji, obchodzonego przez Kościół w Portugalii, trwającego od 11 do 18 sierpnia. Połączono ją z upamiętnieniem rocznicy objawienia Matki Bożej trojgu pastuszkom w sierpniu 1917 r.

Kanadyjski purpurat mówił o migrantach i uchodźcach jako „ludzie złożonym z istot bezbronnych, odrzuconych, pomiatanych i pogardzanych, tak jak Ukrzyżowany”. Wezwał do modlitwy o to, aby zostali „pokrzepieni, pocieszeni, podniesieni” pośród tylu trudności, w jakie obfituje ich droga.

– Drodzy przyjaciele migranci i uchodźcy, w waszych perypetiach podróży do domu, który Bóg przygotowuje dla swych dzieci możecie znaleźć świadectwa miłości chrześcijan i niechrześcijan, które pozwolą wam po drodze zachować nadzieję – mówił kard. Ouellet.

Wskazał, że miłość Boga do ludzi pobudza ochrzczonych do obdarzania innych bezinteresowną miłością, a szczególnie tych, których papież Franciszek nazywa „ostatnimi”, a więc „oszukanych, opuszczonych, torturowanych, wykorzystywanych, ofiary przemocy”.

– Wasza solidarność z nimi, która wyraża się poprzez tę pielgrzymkę jest znakiem czasów i znakiem Boga działającego w historii, Boga, który poprzez swój lud będący w drodze objawia głębokie dążenia ludzkości, w istocie przewyższające ziemski horyzont – stwierdził kaznodzieja.

Na zakończenie zwrócił się do migrantów i uchodźców ze słowami zachęty. – Nie jesteście jedynie nieszczęśliwcami wydanymi na pastwę wszelakich burz: jesteście wysłannikami Boga, którzy za waszym pośrednictwem przypomina wszystkim o wspólnym przeznaczeniu ludzkości w drodze do domu Bożego, niebiańskiej Jerozolimy, obiecanej wszystkim ludziom dobrej woli – powiedział prefekt Kongregacji ds. Biskupów.

Jasna Góra: 38. Piesza Pielgrzymka Kielecka dotarła do celu

śr., 14/08/2019 - 09:44
Wieczorna Msza św. pod przewodnictwem bp. Jana Piotrowskiego zakończyła 38. Pieszą Pielgrzymkę Kielecką na Jasną Górę, z udziałem ok. 2 tysięcy pielgrzymów. Pątnicy w 13 grupach przeszli z Wiślicy do Częstochowy 200 kilometrów. Modlitwą towarzyszyła im 14. grupa duchowa.

Dotarli na Jasną Górę wczesnym popołudniem we wtorek 13 sierpnia. Z pielgrzymami szedł bp Jan Piotrowski. Ostatnie dni, wskutek nawałnic, dały się pielgrzymom we znaki – został przerwany ostatni Apel Jasnogórski i prezentacja grup. Ostatnią noc pielgrzymi spędzili w Mstowie, skąd od samego rana podążali w stronę Częstochowy. Na ich trasie znalazło się sanktuarium Świętego Ojca Pio w Przeprośnej Górce. Od 2018 r. jest tutaj przeżywane specjalne nabożeństwo pokutne. Pielgrzymi modlą się o przebaczenie grzechów własnych i wiernych diecezji kieleckiej.

– Dziś ósmy dzień idę do Maryi, widzę już Jasną Górę. Na drodze przemienienia jest czas na żal i doskonałą pokutę. Nie mam już wątpliwości dla kogo bije moje serce. Uczę się też trwania dla Matki Boga i krzyża – mówi Anna.

Hasłem przewodnim pątniczej drogi pielgrzymów z diecezji kieleckiej były słowa: „Z Maryją w mocy Bożego Ducha”. W pielgrzymce uczestniczyło 45 kapłanów, 14 kleryków, 3 diakonów i 13 sióstr zakonnych. Tradycyjnie na pielgrzymi szlak wyruszył biskup kielecki Jan Piotrowski. Nad przebiegiem pielgrzymowania czuwał ks. Jacek Iwan. Najmłodszym uczestnikiem pielgrzymki była: Ania – 11 miesięcy, najstarsza była Marianna – 84 lata.

Centralne uroczystości 99. rocznicy Bitwy Warszawskiej 1920 roku

śr., 14/08/2019 - 08:12
Centralne uroczystości 99. rocznicy Bitwy Warszawskiej 1920 odbędą się 15 sierpnia w Ossowie i na Cmentarzu Poległych 1920 roku w Radzyminie.

– Tegoroczne uroczystości rozpoczną obchody roku jubileuszowego. Stając wspólnie na modlitwie będziemy dziękować Bożej Opatrzności za zwycięstwo polskiego oręża, które ocaliło nie tylko nasz naród, ale całą Europę przed rewolucją bolszewicką, która niosła zalew ateizmu. Będziemy również polecać Panu wszystkich, którzy polegli w obronie Ojczyzny oraz tych, którzy w czasach zaborów działali na różnych polach aktywności, by Polska wróciła na mapę Europy. Rozważając wydarzenia sprzed 99. lat będziemy chcieli uczyć się szacunku dla tego, co nazywamy dobrem wspólnym oraz wierności Bogu i podjętym przez naszych przodków przyrzeczeniom i zobowiązaniom – powiedział w rozmowie z KAI bp Romuald Kamiński.

Biskup warszawsko-praski podkreślił, że nie można zatrzymywać się tylko na wspominaniu wydarzeń sprzed lat, nawet tych, które budzą dumę. – Było to wielkie zwycięstwo wiary Polaków w pomoc i obronę Najświętszej Maryi Panny – Królowej Polski, i Strażniczki Warszawy oraz miłości do Ojczyzny, która dopiero co odzyskała niepodległość. Pokazują nam one, jak ważna jest wspólnota ducha i działania oraz szacunek dla tego, co jest dziedzictwem minionych pokoleń. Trzeba nam więc wyciągnąć dziś lekcję z przeszłości i podjąć autentyczną modlitwę za kraj – powiedział bp Kamiński.

Zapowiedział, że przyszłość narodu będzie oddawana opiece Matki Bożej Zwycięskiej, która jest patronką diecezji warszawsko-praskiej, a której tytuł bierze swój początek właśnie z wydarzeń roku 1920, nazywanych również „Cudem nad Wisłą”.

W tym roku centralne obchody 99. rocznicy Bitwy Warszawskiej rozpoczną się w wigilię uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w konkatedrze Matki Bożej Zwycięskiej na stołecznym Kamionku, świątyni będącej pomnikiem za “Cud nad Wisłą”. Liturgii o godz. 18.00, z udziałem kapituły konkatedralnej będzie przewodniczył bp Romuald Kamiński.

Natomiast w Ossowie o godz. 18.30 nastąpi odsłonięcie tablicy upamiętniającej pomoc Ormian w 1920 roku. Następnie o godz. 21.00 odbędzie się uroczysty Apel Poległych przy Krzyżu upamiętniającym bohaterską śmierć ks. Ignacego Skorupki.

W samą uroczystość, 15. Sierpnia, zgodnie z tradycją centralne obchody odbędą się w Ossowie i w Radzyminie. Przed południem o godz. 10.00 rozpoczną się w Ossowie modlitwą przy Krzyżu Pamięci księdza Ignacego Skorupki. Stamtąd przejdzie procesja do doliny Dębów Pamięci, gdzie zostanie odsłonięte popiersie śp. ks. Romana Jndrzejczyka. Uroczystej Mszy świętej polowej w kaplicy na Cmentarzu Poległych o godz. 11.15 będzie przewodniczył bp Romuald Kamiński. Po liturgii odbędzie się Apel Poległych i złożenie wieńców na Cmentarzu Bohaterów 1920. Liturgię uświetni Reprezentacyjny Zespól Artystyczny Wojska Polskiego.

Episkopat Episkopaty Słowacji i Węgier popierają abp Jędraszewskiego

Następnie na polach Ossowa odbędzie się widowisko plenerowe – “Rekonstrukcja Bitwy Warszawskiej 1920 roku”, w którym weźmie udział kilkuset aktorów i statystów. Tego dnia będzie można również zobaczyć militaria z okresu międzywojennego oraz wziąć udział w rodzinnej grze edukacyjnej.

Po południu centralne uroczystości rocznicowe Bitwy Warszawskiej odbędą się na Cmentarzu Żołnierzy Polskich Poległych w 1920 roku w Radzyminie. Liturgii o godzinie 17.00 będzie przewodniczył bp Marek Solarczyk. Asystę honorową zapewni Dowództwo Garnizonu Warszawa i Pułk Reprezentacyjny Wojska Polskiego. Po Mszy św. przewidziany jest Apel Poległych i złożenie wieńców na mogiłach z 1920 r.

Wcześniej, o godz. 15.00 przy pomniku Wincentego Witosa odbędzie się oficjalna uroczystość ku czci Premiera Rządu Obrony Narodowej, który w 1920 r. odwiedził miasto i walczących żołnierzy.

Przez cały dzień w centrum Radzymina odbędzie się wystawa sprzętu wojskowego, zorganizowana przez Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych i 1. Warszawską Brygadę Pancerną Garnizon Wesoła.

Wieczorem na scenie głównej w centrum miasta rozpocznie się koncert zespołu „All the Same”. Następnie spektakl muzyczny „Kobiety według Młynarskiego” oraz występ zespołu „Golec Uorkiestra”.

W ramach obchodów, jak co roku odbędą się min.: Bieg 1920 – XXVIII Półmaraton „Cud nad Wisłą”, XVIII Rajd Motocyklowy MotoCud oraz XVIII Wyścig Cudu nad Wisłą im. Henryka Różyckiego.

Lokalne obchody mają również miejsce w Zielonce, Markach, Kobyłce oraz w Tłuszczu.

Caritas Polska przekazała wsparcie dla dzieci i rodzin na Syberii

śr., 14/08/2019 - 08:00
Ponad 2 tys. dolarów przekazała Caritas Polska na zakup żywności do centrum dziennego pobytu dla dzieci przy Parafii św. Cyryla i Metodego w Bracku na Syberii. Dzięki temu polskim siostrom prowadzącym placówkę przez 4 miesiące udało się przygotowywać ciepłe posiłki dla swoich podopiecznych. Polskie siostry ze Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej przybyły do obwodu irkuckiego w Rosji w 2004 r.

Dzięki wsparciu z Caritas Polska przez 4 miesiące możliwy był zakup produktów spożywczych, m.in. owoców, warzyw, mięsa, wędlin, ryb, nabiału, mąki, ryżu i kaszy. Z produktów przygotowywano ciepłe posiłki dla dzieci korzystających z centrum – 22 przedszkolaków i 20 dzieci szkolnych. Część żywności przekazano też czternastu rodzinom z Bracka i dwóch wiosek. Były to rodziny dzieci uczęszczających do ośrodka i inne ubogie rodziny, które zwracały się po pomoc.

– Dzięki projektowi bliżej poznałyśmy te rodziny i ich złożoną sytuację rodziną, duchową i materialną. Osoby, z którymi zetknęłyśmy się po raz pierwszy okazywały zdziwienie i wdzięczność za okazywaną im bezinteresowną pomoc – mówi s. Elżbieta Winiarska, odpowiedzialna za projekt – Mówiłyśmy im, że to Caritas Polska udzieliła im pomocy. Mówiłyśmy o tym, że ofiarodawcami są ludzie wierzący z Polski, młodzi i starsi, którzy składają swoje ofiary, by nieść pomoc innym znajdującym się w trudniejszej sytuacji. Niech uśmiech dzieci i wdzięczność rodziców przyjmujących z wdzięcznością okazaną im pomoc napełni radością i pokojem serca wszystkich ofiarodawców z Polski – dodaje s. Elżbieta Winiarska.

Episkopat Episkopaty Słowacji i Węgier popierają abp Jędraszewskiego

Centrum dziennego pobytu prowadzone jest w budynku, który siostry otrzymały od parafii. Tutaj realizują swoją misję. Systematyczne dożywianie dzieci jest bardzo ważne, gdyż zaspokaja ich podstawowe potrzeby. Dzieci biorą też udział w różnorodnych zajęciach, mają też czas na gry i zabawy, co wpływa na ich wszechstronny rozwój.

– Rodziny, które wspieramy borykają się z trudnościami finansowymi. Pozostawienie dzieci w naszym centrum daje im możliwość dorywczej pracy, a dzieciom rozwój i opiekę, tak niezbędną w okresie rozwojowym – podkreśla s. Elżbieta.

Głos Kościoła w Polsce w konflikcie o LGBT+

śr., 14/08/2019 - 05:00
– Osoby przynależące do środowisk tzw. mniejszości seksualnych są naszymi braćmi i siostrami, za których Chrystus oddał swoje życie i które również chce doprowadzić do zbawienia – napisał 8 sierpnia abp Stanisław Gądecki w oświadczeniu. Dodał, że „szacunek dla konkretnych osób nie może jednak prowadzić do akceptacji ideologii, która stawia sobie za cel przeprowadzenie rewolucji w zakresie społecznych obyczajów i międzyosobowych relacji”.

Takie – w największym skrócie – jest nauczanie Kościoła odnośnie do osób z mniejszości LGBT+ (gejów, lesbijek, osób biseksualnych i transseksualnych). Ludzi obarczonych tymi skłonnościami Kościół akceptuje i przeciwstawia się wszelkiej ich dyskryminacji, grzech potępia, a społeczeństwo ostrzega przed niebezpieczeństwem rewolucji obyczajowo-kulturowej. Kościół w Polsce w tym co mówi na ten temat reprezentuje nauczanie Kościoła powszechnego.

Tymczasem wokół stanowiska Kościoła wobec mniejszości LGBT+ panuje u nas ogromne zamieszanie. Środowiska LGBT+ wraz z polityczną lewicą zarzucają Kościołowi popieranie aktów przemocy, dyskryminowanie osób o orientacji homoseksualnej i wykluczanie ich. Uważają, że to Kościół ponosi moralną odpowiedzialność za wszelkie zło, jakie spotyka osoby tej orientacji.

Eskalacja konfliktu

Obecny rok jest czasem promocji programów środowisk LGBT+, w nieznanej dotąd skali. Zanim jednak na ulice polskich miast wyszły tzw. Marsze Równości, w lutym ogłoszono powstanie Partii Wiosna na czele z Robertem Biedroniem, b. prezydentem Słupska, znanym działaczem LGBT+. Jej program – jak sama głosi – jest: socjaldemokratyczny, socjalliberalny, antyklerykalny, feministyczny i proekologiczny. A w odróżnieniu od dawnych ugrupować polskiej lewicy, do czołowych jej postulatów należy legalizacja małżeństw osób tej samej płci i wprowadzenie instytucji rejestrowanego związku partnerskiego. Z kolei w sferze edukacji Wiosna proponuje wprowadzenie „nowoczesnej edukacji seksualnej”, uwzględniającej pojmowanie płciowości zgodnie z kanonami LGBT+ oraz obowiązkowej edukacji przeciwko przemocy w szkołach.

Partia Biedronia stawia sobie za cel integrację całej lewicy w Polsce wokół nowego „paliwa programowego” jakim jest walka o prawa społeczności LGBT+. Podobnie jak w zachodniej Europie, myśl lewicowa w Polsce nie będzie się już koncertować wokół idei sprawiedliwości społecznej, bo o tym dawno już zapomniano, ale wokół programu rewolucji społeczno-kulturowej środowisk LGBT+.

Kolejnym elementem tegorocznej kampanii było podpisanie 1 marca przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego deklaracji: ”Warszawska polityka miejska na rzecz społeczności LGBT+”. Deklaracja ma charakter uroczystego, politycznego zobowiązania prezydenta wobec warszawskiej społeczności LGBT+. Stanowi obietnicę realizacji (w trakcie kadencji 2018-2023) wielu konkretnych działań. Przewiduje m. in. specjalny pakiet praw mających chronić mniejszości seksualne przed dyskryminacją w sferach: Bezpieczeństwa, Edukacji, Kultury i Sportu, Pracy i Administracji.

Największe wątpliwości środowisk katolickich wywołał postulat wprowadzenia obowiązkowej edukacji seksualnej w szkołach, wedle standardów Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Zgodnie ze standardami WHO, szkolni seksedukatorzy powinni przekazywać dzieciom w wieku poniżej 4 lat m. in. takie treści jak „radość i przyjemność z dotykania własnego ciała” czy wiedzę o „masturbacji w okresie wczesnego dzieciństwa”. Z kolei dzieci w wieku od 4 do 6 lat mają zgłębiać tematykę „związków osób tej samej płci”, a w wieku od 6 do 9 lat mają być nauczane o antykoncepcji oraz poznawać „seks w mediach” (włącznie z Internetem). Na etapie od 9 do 12 lat przedmiotem nauczania ma być m. in.: „przyjemność, masturbacja, orgazm” oraz „miłość wobec osób tej samej płci” czy także przekonywanie ich o „różnicach między tożsamością płciową i płcią biologiczną”. A już w wieku 12 do 15 lat – tym dzieciom, które odkryły swą odmienność seksualną – proponowany ma być «coming out», czyli publiczne ogłoszenie tego faktu. Cel edukacji ma być osiągnięty wraz z ukończeniem 15 roku, kiedy młody człowiek powinien już osiągnąć pełną „otwartość na różnego rodzaju związki seksualne i style życia”.
Tak zarysowany program edukacji seksualnej pozostaje w diametralnej sprzeczności z „integralną wizją ludzkiej seksualności” zawartą w obowiązującej w Polsce podstawie programowej, wprowadzonej rozporządzeniem Ministra Edukacji Narodowej z 14 lutego 2017.

Deklaracja sprzeczna z antropologią chrześcijańską

Warszawska Karta LGBT+ wywołała protesty rodziców, psychologów i prawników. 8 marca br. wypowiedzieli się na jej temat biskupi warszawscy: kard. Kazimierz Nycz i bp Romuald Kamiński. W swym oświadczeniu mówią o zawartej w niej „ideologii LGBT”. Wyjaśniają, że „chrześcijańska antropologia nie może zaakceptować wielu obecnych w ideologii LGBT aspektów, działań i postulatów, w tym związanych z promocją zawartej tam wizji ludzkiej płciowości, rodziny i jej roli w społeczeństwie, małżeństwa oraz tzw. „praw reprodukcyjnych”. A odnośnie do edukacji seksualnej w szkołach, przypominają stanowisko papieża Franciszka, który opowiada się za jej istnieniem, ale pod warunkiem przyznania „pierwszoplanowej roli” rodzicom. Duży niepokój biskupów wzbudziły zawarte w Karcie standardy edukacji seksualnej wedle Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Biskupi konkludują, że Karta LGBT+ jest sprzeczna „z konstytucyjnym prawem rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami oraz z obowiązującym prawem oświatowym”.

Kolejną instytucją katolicką, która poddała warszawską Deklarację krytyce, było prowadzone przez ks. Adama Żaka SJ Centrum Ochrony Dziecka. W stanowisku z 12 marca br. COD czytamy, że błędem jest obejmowanie szczególną ochroną prawną jednej grupy społecznej, gdyż „wyróżniając jedną grupę, nawet w celach jej ochrony , zwiększa się ryzyko dyskryminacji innych grup”. A odnośnie do programów edukacji seksualnej COD oświadcza, że „nikt nie ma prawa narzucić standardów edukacji bez uprzedniej zgody rodziców” oraz, że władza publiczna powinna w tym zakresie trzymać się zasady pomocniczości.

13 marca w sprawie Deklaracji zabrała głos Konferencja Episkopatu Polski, przypominając, że zgodnie z Konstytucją RP „każdy ma prawo żądać od organów władzy publicznej ochrony dziecka przed demoralizacją” . Biskupi zaznaczyli że „u podstawy ich stanowiska nie stoi brak szacunku dla godności osób homoseksualnych, ale troska o dobro wspólne całego społeczeństwa, a zwłaszcza o poszanowanie praw rodziców i dzieci”.

Dalej jasno wykazują, że idee głoszone przez środowiska LGBT stanowią „zakwestionowanie chrześcijańskiej wizji człowieka”, gdyż „zgodnie z obrazem biblijnym, Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo, jako mężczyznę i kobietę”, a różnica płci, chciana przez Boga, stanowi podstawę małżeństwa i zbudowanej na nim rodziny, będącej podstawową komórką społeczeństwa”. Zdaniem biskupów „proponowane alternatywne wizje człowieka nie liczą się z prawdą o ludzkiej naturze, a odwołują się jedynie do wymyślonych ideologicznych wyobrażeń. Nie tylko są całkowicie obce europejskiej cywilizacji, ale – gdyby miały stać się podstawą normy społecznej – byłyby zagrożeniem dla przyszłości naszego kontynentu”.

Episkopat skrytykował także proponowane w Deklaracji zapisy nt. edukacji seksualnej oraz inne, nakazujące uwzględnianie „orientacji psychoseksualnej” czy „styl życia”, przy podejmowaniu decyzji personalnych w administracji miejskiej jak również „preferencyjnego traktowania przez lokalne społeczności pracodawców zrzeszonych w <tęczowych sieciach pracowniczych> oraz próby wykluczenia z grona kontrahentów wszystkich przedsiębiorców podejrzewanych o brak tolerancji.

Biskupi wyrazili obawę, że „ewentualne wprowadzenie przytoczonych postulatów może spowodować istotną zmianę w funkcjonowaniu demokracji w naszym kraju, powodując nie tylko ograniczenie praw dzieci i rodziców, ale także prawa wszystkich obywateli”.

Wobec Marszów Równości

Poczynając od kwietnia br. w kolejnych polskich miastach organizowane są Marsze Równości (w sumie 23). W tym roku po raz pierwszy towarzyszyły im akty profanacji symboli chrześcijańskich. W Gdańsku parodiowano procesję z Najśw. Sakramentem: w formie monstrancji ozdobionej wstęgami niesiono rysunek waginy. W Warszawie przed marszem odprawiono „mszę”, której przewodniczył znany działacz LGBT Szymon Niemiec, będący duchownym jednego z tzw. wolnych kościołów protestanckich, a koncelebrował mężczyzna w durszlaku na głowie z Kościoła Potwora Spaghetti. Niezależnie od marszów, w Płocku i Warszawie środowiska LGBT+ rozpowszechnały wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej z doklejoną tęczową aureolą.

Akty te spotkały się ze sprzeciwem społeczności katolickiej. W niektórych diecezjach i sanktuariach sprawowano nabożeństwa ekspiacyjne. „Niestety i w naszych czasach niemal codziennie dochodzi do profanacji znaków religijnych, w tym Wizerunku Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej. Samo dochodzenie konsekwencji prawnych jest niewystarczające. Jako katolicy musimy podejmować kroki do umocnienia naszej wiary” – napisał abp Wacław Depo w słowie pasterskim odczytanym 19 maja w kościołach archidiecezji częstochowskiej. Metropolita szczecińsko-kamieński abp Andrzej Dzięga zaapelował o modlitwę wynagradzającą, w postaci różańca po nabożeństwach majowych 12 i 13 maja w rocznicę objawień fatimskich.

W niektórych miastach, kiedy paradowały Marsze Równości, kościelne ruchy i stowarzyszenia spotykały się na wspólnej modlitwie. Np. w Kielcach 13 lipca, kiedy ulicami miasta podążała Parada Równości, środowiska katolickie spotkały się na placu przy katedrze, na wspólnej modlitwie różańcowej, pod hasłem: „Różaniec na szaniec”. W pokojowej modlitwie, trwającej przez kilka godzin, uczestniczyło ponad 300 osób z Akcji Katolickiej, Stowarzyszenia Rodzin Katolickich, Neokatechumenatu, Jerycha Różańcowego, Róż Żywego Różańca, Apostolatu Maryjnego i Koła Przyjaciół Radia Maryja.

Podobnie, kiedy zbliżał się Marsz Równości w Białymstoku (zaplanowany na 20 lipca), tamtejsze środowiska katolickie wpadły na analogiczny pomysł. Abp Tadeusz Wojda 7 lipca wydał odezwę, w której podkreślił, że marsz LGBT+ „jest to inicjatywa obca naszej podlaskiej ziemi, która jest mocno zakorzeniona w Bogu i zatroskana o dobro własnego społeczeństwa, a zwłaszcza dzieci”. Opisał antyreligijne incydenty jakie miały miejsce w innych miastach, dodając, że „wobec takiej postawy mówimy stanowcze nie i powtarzamy za kard. Stefanem Wyszyńskim ”. „Ewangelia uczy nas szacunku i miłości do każdego człowieka i to staramy się czynić, ale nie godzimy się na szydzenie z naszej wiary i deprawację najmłodszych” – pokreślił i poprosił wiernych o modlitwę „w intencji obrony chrześcijańskiej wizji człowieka i rodziny.
Marszałek województwa podlaskiego zorganizował piknik rodzinny równolegle z Marszem Równości, a patronat nad min objęli metropolita białostocki wraz z prawosławnym arcybiskupem Jakubem. W ramach pikniku odbywały się m. in. zabawy dla dzieci, koncerty, pokazy sprzętu wojskowego jak i zabytkowych aut.

Piknik poprzedził o przemarsz środowisk katolickich, który wyruszył sprzed kościoła św. Rocha. Ok. 400 osób, w tym rodziny z małymi dziećmi, idąc modliło się, niesiono transparenty: “Rodzina Bogiem silna”, “Stop marksizmowi kulturowemu” oraz “Mama i tata największym skarbem świata”. Następnie w katedrze trwała adoracja, a przed świątynią modlitwy i intencji wynagrodzenia Panu Bogu i Maryi za grzech homoseksualizmu. Uczestniczyło od 1000 do 3000 osób, w tym marszałek województwa podlaskiego oraz samorządowcy. Odmawiano różaniec przeplatany cytatami ze świętych (Tomasza z Akwinu, Piotra Damianiego, Katarzyny ze Sieny), w których krytyce poddany został „grzech sodomski”.

W trakcie wydarzeń, organizowanych pod egidą Kościoła, nie miały miejsca żadne akty agresji czy inne niepokojące incydenty. Nawet przeciwnie – jak relacjonuje Stanisław Sadowski z Krucjaty Młodych – uczestnicy spotkania modlitewnego znosili prowokacje osób z zewnątrz, prawdopodobnie zabłąkanych lub spóźnionych uczestników Parady Równości, którzy ostentacyjnie wyrażali pogardę i nienawiść dla modlących się.

Episkopat Episkopaty Słowacji i Węgier popierają abp Jędraszewskiego

Jak wiemy, miały też miejsce akty agresji i przemocy ze strony przeciwników Marszu Równości, głównie tzw. kiboli i przedstawicieli organizacji narodowych. Największa, ponad 1000-osobowa kontrmanifestacja zgromadziła się pod pomnikiem Bohaterów Ziemi Białostockiej. Olbrzymim echem odbiły się sceny, w których osobnicy z różańcami i chrześcijańskimi symbolami przejawiali agresję wobec uczestników Marszu Równości. Spod transparentów: „Bóg – honor – ojczyzna”, padały wulgarne czy nawołujące do przemocy określenia. W Marsz Równości rzucano petardy, kamienie, kostkę brukową, butelki, jajka.

W tym momencie należy zaznaczyć, że środowiska, które stosowały przemoc w Białymstoku nie mają wiele wspólnego z Kościołem, który odnosi się do nich z olbrzymia rezerwą. A posługiwanie się przez nie symboliką religijną ma wszelkie znamiona nieuprawnionej instrumentalizacji.

Czyny przeciwne nauczaniu Chrystusa

O postawie Kościoła świadczy stanowisko abp. Wojdy, który zdecydowanie potępił przemoc, jaka miała miejsce. „Nie do pogodzenia z postawą chrześcijanina, naśladowcy Chrystusa, były akty przemocy i pogardy. Te, w żadnym przypadku, nie mogą być usprawiedliwiane i akceptowane. Są to czyny przeciwne nauczaniu Chrystusa” – napisał w oświadczeniu wydanym 22 lipca.

Z kolei rzecznik KEP, ks. Paweł Rytel-Andrianik, oświadczył, że „przemoc i pogarda w żadnym przypadku nie mogą być usprawiedliwiane i akceptowane” oraz, że „trzeba wyrazić jednoznaczną dezaprobatę wobec aktów agresji, takich jak te, które miały miejsce w Białymstoku”.

Nowa ideologia?

Apogeum konfliktu spowodowały słowa abp. Marka Jędraszewskiego z 1 sierpnia, który podczas mszy z okazji 75. Rocznicy Powstania Warszawskiego, w nawiązaniu do wiersza poety powiedział m. in.: „Czerwona zaraza już nie chodzi po naszej ziemi, ale pojawiła się nowa, neomarksistowska, chcąca opanować nasze dusze, serca i umysły. Nie czerwona, ale tęczowa”.

Wyjaśniając sens swej wypowiedzi, w kilka dni później tłumaczył, że ideologia LGBT “jest to bardzo określony system myślenia i antywartości. Podkreślił, że używając stwierdzenia „tęczowa zaraza” miał na myśli tę ideologię, a nie ludzi z nią związanych. – Kościół ludzi nie potępia. Potępia zło. Także to, które przyjmuje kształt konkretnej ideologii – zauważył. Dodał, że grzech jest złem, które czyni człowiek, a miłosierny Jezus pochyla się nad grzesznikiem, wskazując mu drogę nawrócenia.

Porównanie przez abp. Marka Jędraszewskiego programu społeczno-kulturowej rewolucji postulowanej przez środowiska LGBT do ideologii XX – stulecia wywołało falę protestów. W sobotę 3 sierpnia około 30 osób manifestowało pod rezydencją metropolity krakowskiego z transparentami m. in: „Nie jesteśmy zarazą”. Podczas manifestacji środowisk LGBT, 7 sierpnia pod nuncjaturą w Warszawie słowa metropolity krakowskiego określane były jako „faszystowskie”, domagano się jego dymisji jak i całego polskiego Episkopatu. Generalnie w ramach Kościoła, i to nie tylko w Polsce, abp Jędraszewski uzyskał olbrzymie poparcie i z zewsząd kierowano doń wyrazy solidarności.

Krakowscy pielgrzymi, którzy 6 sierpnia wyruszyli w 39. Pieszej Pielgrzymce na Jasną Gorę wyrazili solidarność z e swym biskupem. – Księże arcybiskupie, jesteśmy z tobą, będziemy polecać ciebie i twoje intencje na naszym pielgrzymim szlaku – powiedział ks. Jan Przybocki, koordynator pielgrzymki na początku Mszy św. rozpoczynającej wędrówkę. Na jego słowa wierni odpowiedzieli brawami. 10 sierpnia pod siedzibą metropolity na Franciszkańskiej 3 zgromadziło się ok. 3 tys. osób z całej Polski. Przeczytano odezwę, w której napisano m. in.: „Po atakach na arcybiskupa Marka Jędraszewskiego, zdecydowaliśmy się wyjść na ulicę, by przypomnieć, że my katolicy, jesteśmy polskimi obywatelami. Że chroni nas prawo. Z tego miejsca, pamiętającego spotkania Polaków ze świętym Janem Pawłem II oraz jego następcami: papieżami Benedyktem XVI i Franciszkiem, wzywamy polskich biskupów i polskie władze do stanowczego przeciwstawienia się antychrześcijańskiej rewolucji, ideologii LGBT zmierzającej de facto do neomarksistowskiej dyktatury. Nie możemy na to pozwolić. Non possumus!”

Przewodniczący Episkopatu abp Stanisław Gądecki w oświadczeniu z 8 sierpnia wyraził opinię, że „fala krytyki, która dotknęła metropolitę krakowskiego, arcybiskupa i profesora, a także reakcje pracodawców wobec osób wyrażających swoją dezaprobatę wobec ideologii LGBT+, świadczą o zakorzenionym w pewnych środowiskach totalitaryzmie światopoglądowym, polegającym na usuwaniu poza sferę obszaru wolności ludzi myślących inaczej”. Do polskich samorządów zaapelował z tej okazji „o niepodejmowanie decyzji, które – pod pozorem przeciwdziałania dyskryminacji – skrywałyby ideologię zaprzeczającą naturalnej różnicy płci i komplementarności mężczyzn i kobiet”. Zaapelował również do parlamentarzystów, aby „oparli się dalekosiężnym planom środowisk LGBT+ polegającym na zmianie polskiego prawa na rzecz wprowadzenia tzw. małżeństw homoseksualnych oraz możliwości adopcji przez nie dzieci”. Przypomniał, że szacunek dla osób homoseksualnych nie może prowadzić do akceptacji ideologii, która stawia sobie za cel przeprowadzenie rewolucji w zakresie społecznych obyczajów i międzyosobowych relacji”.

Wśród licznych głosów poparcia na uwagę zasługują wyrazy solidarności, płynące zza granicy a wyrażone przez przewodniczących Konferencji Biskupich Czech, Słowacji i Węgier. „Jako prymas Czech, przewodniczący Konferencji Biskupów Czeskich, arcybiskup Pragi i kardynał Kościoła rzymskokatolickiego przyłączam się do deklaracji przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski i wzywam do podobnego kroku przedstawicieli episkopatów Słowacji i Węgier – napisał kard. Dominik Duka OP 11 sierpnia. Dzień później przewodniczący episkopatu Słowacji abp Stanislav Zvolenský w liście do metropolity poznańskiego przypomniał, że jeszcze przed trzydziestu laty kraje Europy Środkowej i Wschodniej znajdowały się w niewoli ideologii komunistycznej. „Jesteśmy zatem wrażliwi na wszelkie próby uciszenia opinii na pewne tematy tylko dlatego, że są one uważane za politycznie niepoprawne z powodów ideologicznych” – podkreślił i dodał, że dziś, bardziej niż kiedykolwiek „ważne jest, by rozmawiać o człowieku w perspektywie integralnej a także rozwijać antropologię chrześcijańską”.

Z kolei 13 sierpnia zabrał głos przewodniczący episkopatu węgierskiego bp András Veres. Wyraził solidarność z przewodniczącym polskiego Episkopatu, informując, że „obserwujemy ze zdumieniem ostatnie niesłuszne ataki, ponieważ wyraziliście jedynie nauczanie Kościoła Katolickiego w obliczu zjawiska naszych czasów”. Jednocześnie dodał, że „szokujące jest to, że ci, którzy domagają się akceptacji swoich przekonań, jednocześnie odmawiają prawa do wypowiadania się Wam i tym, którzy mają odmienne zdanie w danej sprawie”.

Inny nurt w Kościele

Po wypowiedzi abp. Jędraszewskiego z 1 sierpnia dał o sobie znać również inny nurt obecny w ramach polskiego katolicyzmu. W czasie manifestacji pod nuncjaturą w Warszawie, zorganizowanej przez środowiska LGBT + oraz lewicowych polityków, przemawiał także Ignacy Dudkiewicz z warszawskiego Klubu Inteligencji Katolickiej, redaktor naczelny magazynu „Kontakt”, który stwierdził, że osoby LGBT po słowach abp. Jędraszewskiego poczuły się dyskryminowane i że dla arcybiskupa “czas odejść”.

Analogiczne stanowisko zajął również „Tygodnik Powszechny”, który w artykule Piotra Sikory zamieścił opinię, że „przesłanie kazania, które 1 sierpnia wygłosił abp Marek Jędraszewski, jest przeciwne nauce Jezusa”. Krytycznie do słów metropolity krakowskiego odniósł się również ks. prof. Alfred Wierzbicki z KUL, pisząc na łamach „Więzi”, że “Zamiast wojny kulturowej z LGBT+ Kościół powinien iść mało spektakularną drogą poszukiwania zagubionej owcy i zagubionej monety”. Do pisania listów protestacyjnych do arcybiskupa krakowskiego zachęcał również dominikanin o. Paweł Gużyński, za co zresztą został ukarany pokutą przez swego prowincjała o. Pawła Kozackiego OP.

Widać, że środowiska określające się same jako tzw. katolicyzm otwarty, a od dziesięcioleci deklarujące ideową bliskość do szeroko pojętej lewicy, mają dziś olbrzymi kłopot. O ile bowiem kilkadziesiąt lat temu będąc katolikiem można było w uczciwy sposób deklarować „lewicowość” w rozumieniu poparcia dla społecznej wrażliwości tego nurtu, wyrażanej w hasłach sprawiedliwości społecznej, to powstaje pytanie czy ten sojusz może być dziś kontynuowany. Ideowe oblicze lewicy uległo radykalnej zmianie. W miejsce haseł sprawiedliwości społecznej czy walki o wyzwolenie proletariatu, wysuwa ona program reformy istniejącej struktury społecznej drogą legalizacji małżeństw homoseksualnych i związków partnerskich. Postuluje też dalekosiężną rewolucję w zakresie społecznych obyczajów i międzyosobowych relacji, jakże daleką od europejskich wartości, czerpiących swe źródła z judaizmu i chrześcijaństwa.

Przydałaby się niewątpliwie pogłębiona dyskusja na ten temat w ramach tzw. katolicyzmu otwartego, gdyż szkoda byłoby, aby tak zasłużone dla kształtowania ducha dialogu i promocji Soboru Watykańskiego II środowiska, znalazły się w konflikcie z hierarchią Kościoła i jego nauczaniem.