Informacje Katolickiej Agencji Informacyjnej

Subskrybuje zawartość
Portal Katolickiej Agencji Informacyjnej
Zaktualizowano: 1 godzina 5 min. temu

Abp Michalik: modlitwy uczymy się w rodzinach

ndz., 12/08/2018 - 21:40
Bez modlitwy w rodzinach dzieci nie nauczą się modlić, a bez tego będzie im trudniej w życiu – wskazywał na to abp Józef Michalik, który w niedzielę przewodniczył Mszy św. w czasie Wielkiego Odpustu Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Kalwarii Pacławskiej koło Przemyśla.

Abp Józef Michalik przyznał, że Kościół ma problem z brakiem młodzieży i średniego pokolenia w świątyniach, a wielu ludzi latami nie przyjmuje sakramentów. Zauważył, że wiele par żyje razem bez ślubu, a rodzice nie zwracają im uwagi, bo „boją się utraty dziecka”. – Ty już ją straciłaś, bo sumienie uspane. Straciłaś ją, ale miejmy nadzieję, że nie dla nieba. Nie wolno agresywnie, nie wolno przymuszać, ale pukać do serca słowem i modlitwą. Musimy czuć się odpowiedzialni za wiarę, za życie według wiary – wskazał.

Były przewodniczący KEP podkreślił, że głównym powodem braku modlitwy wśród młodzieży jest brak wspólnej modlitwy w rodzinach. – Ja nie wiem, kiedy mnie moja matka uczyła modlitwy, nie pamiętam. Jestem przekonany, że nigdy mnie nie uczyła, ale ja umiałem modlitwę. Skąd umiałem? Bo modliło się w domu – mówił o własnym dzieciństwie.

Zaznaczył, że różne trudności i „zachwiania” mogą się zdarzyć, ale zostaną pokonane, „jeśli rola jest dobrze uprawiona, jeśli serce jest zaprawione na wrażliwość.”

– Ludzie są lepsi niż myślimy – stwierdził kaznodzieja. – Chociażby nasza obecność tutaj, ale i obecność ludzi w różnych inicjatywach, które są wyrazem gotowości pomocy Kościołowi i innym ludziom w nieszczęściach, w kłopotach. Jest potęga w narodzie, jest potęga w sercu każdego człowieka – podkreślił.

Emerytowany metropolita przemyski zaznaczył, że również młodzież jest dobra. – Oni chcą nas widzieć lepszymi, gorliwszymi, dlatego nieraz się buntują – mówił.

Wskazywał, że zmiany trzeba zacząć od siebie. – Ja muszę być lepszy, ja mam się nawrócić, ja mam coś dobrego zrobić, ja mam nawiązać kontakt z Matką Najświętszą, z patronem, ja mam być świadkiem Chrystusa – mówił.

Abp Michalik zachęcał do pogłębiania wiary, aby „opierać ją na prawdzie, a nie na mitach”. Sposobem na to jest przede wszystkim czytanie Pisma Świętego, a także media, w szczególności katolickie, zarówno te lokalne, jak i ogólnopolskie. Zachęcał przy tym, żeby nie tylko je słuchać, bądź czytać, ale także wspierać materialnie. – To też jest apostolstwo, które idzie i przynosi owoce, bo otwiera ludzkie serca i prostuje sumienia – mówił.

Hierarcha zaznaczył, aby uważać na niektóre media, które podają propagandę oraz „sączą relatywizm moralny, nienawiść do Polski i do Kościoła”. – Robią to w różny sposób, nie zawsze agresywnie, a często w taki obłudny, perfidny sposób, niby z przyjaźnią – powiedział.
Ważną rzeczą według abp. Michalika jest także wsparcie księży. Prosił, aby włączać się w różne inicjatywy, aby „ksiądz nie czuł się sam” i że „jest potrzebny i oczekiwany”. Jak zaznaczył, jeśli będzie życzliwość wobec kapłanów, to wzrośnie też liczba powołań. Jednocześnie wzywał, aby stawiać księżom wymagania.

Tegoroczny Wielki Odpust Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Kalwarii Pacławskiej k. Przemyśla połączony jest z jubileuszem 350-lecia kultu w tym miejscu. Centralna Msza św. odprawiona zostanie 13 sierpnia o 18.00. Przewodniczyć jej będzie przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki wraz z biskupami z metropolii przemyskiej i z zagranicy. Tego dnia odbędzie się także prapremiera Oratorium Kalwaryjskiego „Oto Matka Twoja” – utworu skomponowanego specjalnie z okazji jubileuszu 350 lat Kalwarii Pacławskiej.

W czasie odpustu pielgrzymi będą uczestniczyć w charakterystycznych dla tego miejsca nabożeństwach, chodząc po tzw. dróżkach. 13 sierpnia z figurą Maryi rozważać będą pogrzeb Matki Bożej, a 14 – Mękę Pana Jezusa.

Abp Jędraszewski na Turbaczu: wolność jest skarbem, którego nie wolno roztrwonić

ndz., 12/08/2018 - 21:34
– Wolność jest wartością, dla której warto poświęcić wszystko. Wolność jest skarbem, którego nie wolno roztrwonić. Wolność wpisana jest w krzyż, także w ten krzyż na Turbaczu – mówił abp Marek Jędraszewski. Metropolita krakowski przewodniczył 12 sierpnia uroczystej Mszy św. na Polanie Rusnakowej pod Turbaczem, w której uczestniczyli Ludzie Gór. Te spotkania 38 lat temu zapoczątkował ks. prof. Józef Tischner.

W homilii metropolita krakowski, rozważając pojęcie wolności, odwołał się do dzisiejszego pierwszego czytania z Księgi Królewskiej, w którym prorok Eliasz w imię wolności ucieka przed pogańską królową i chroni się na pustynię. – Bóg nie stworzył człowieka po to, aby w swej wolności lękał się i uciekał i żeby wpadał w depresję i myśli samobójcze. Bóg umacnia człowieka w jego wolności – mówił arcybiskup. Hierarcha zaznaczył, że kiedy wolność nie jest wpatrzona w swe źródło jakim jest Bóg, to bardzo często obraca się przeciwko sobie samej.

Metropolita krakowski nawiązał do setnej rocznicy odzyskania niepodległości przez nasz kraj. Podkreślił, że słowa o wolności w sercu gorczańskiej polany brzmią szczególnie i nabierają jeszcze większej wartości. – Musimy chronić ojczyznę wolną jak skarb. Wolności nie możemy marnotrawić. Stanowi przecież ona płaszczyznę, która powinna jednoczyć i traktujemy ją jak wspólne dobro – zauważył hierarcha.

Abp Marek Jędraszewski zaznaczył, że pamiątką zmagań z systemem komunistycznym jest także ta kaplica na Turbaczu, która z góry ma kształt krzyża Virtuti Militari, nadawanego tym, co okazali szczególne bohaterstwo w walce o wolną ojczyznę.

Na zakończenie homilii metropolita krakowski mówił o krzyżach rozsianych po naszej polskiej ziemi, także o krzyżu, na kształt którego została zbudowana kaplica na Turbaczu.- Musicie jej, drodzy górale, strzec jako świątyni Pańskiej, ale także strzec, czcić i kochać jako szczególny znak bohaterskiego zmagania o wolność, bo przecież ten krzyż, według którego została zbudowana ta kaplica to przecież Virtuti Militari, to krzyż, który mówi o cnocie żołnierskiej, o konieczności zmagania. Wolność jest wartością, dla której warto poświęcić wszystko. Wolność, jest skarbem, którego nie wolno roztrwonić. Wolność wpisana jest w krzyż – także w ten krzyż na Turbaczu – mówił abp Jędraszewski.

Ks. Jan Gacek, kapelan Związku Podhalan, po góralsku dziękował abpowi Jędraszewskiemu za przybycie, za jego pasterzowanie góralom i za umocnienie słowem. Zapraszał metropolitę krakowskiego na Turbacz także w przyszłości. Z kolei ksiądz prałat Władysław Zązel, główny kapelan Związku Podhalan, wspomniał, że Msze św. na Turbaczu odbywają się od 1981 roku z inicjatywy ks. prof. Józefa Tischnera. Nawiązując do tematu spotkań, jakim jest wolność, szczególnie pozdrowił tych, którzy uwolnili się od nałogu pijaństwa.
Setki osób, które zgromadziły się pod Turbaczem pozdrowił także gospodarz tego miejsca sercanin ks. Kazimierz Dadej i Józef Knap, przewodniczący nowotarskiego Związku Podhalan, który zorganizował niedzielną uroczystość. A ta była pełna akcentów góralskich. Kapłani założyli ornaty z ozdobami podhalańskimi, przygrywała kapela i grała orkiestra dęta z Mszany Górnej. Była procesja z darami, podczas której górale przynieśli m.in. regionalne produkty.

Na spotkanie Ludzi Gór przybyli podhalańscy parlamentarzyści, władze samorządowe Nowego Targu.

W latach 80. i 90. XX wieku każdego lata na Mszę św. odprawianą w drugą niedzielę sierpnia przez ks. prof. Józefa Tischnera przybywało coraz więcej ludzi. Pierwsze nabożeństwo zgromadziło blisko 2 tys. wiernych, głównie z Łopusznej i Nowego Targu. Dla górali Msze św. pod Turbaczem były zwłaszcza w czasach komunistycznych umocnieniem wiary. Stąd ks. Tischner nazwał te spotkania “poszerzaniem serc”.

Karpacz: św. Wawrzyniec patronem miasta

ndz., 12/08/2018 - 19:55
W niedzielę 12 sierpnia, w Karpaczu leżącym u podnóża Śnieżki, w Karkonoszach, ogłoszono św. Wawrzyńca Patronem Miasta. Uroczystości przewodniczył biskup legnicki Zbigniew Kiernikowski.

Mszę św. odprawianą w Parku Miejskim, poprzedziła nadzwyczajna sesja Rady Miasta, podczas której przyjęto Uchwałę Rady Miejskiej Karpacza z dnia 12.08.2018 r., w sprawie wyrażenia aprobaty dla ustanowienia św. Wawrzyńca patronem miasta. Jednocześnie ustanowiła dzień 10 sierpnia, dzień liturgicznego wspomnienie św. Wawrzyńca, świętem miasta, a dni od 10 do 15 sierpnia, jako Dni Patrona Miasta. Uchwałę tę ogłosiła uroczyście Przewodnicząca Rady Miasta Ewa Walczak.

Liturgia rozpoczęła się od wykonania hymnu ku czci św. Wawrzyńca, skomponowanego specjalnie na tę okazję. Wykonała go orkiestra i chór złożony z uczestników specjalnie zorganizowanych przed tym wydarzeniem warsztatów muzycznych.

Następnie kanclerz legnickiej kurii ks. prał Józef Lisowski odczytał stosowny Dekret Stolicy Apostolskiej, a dokładnie Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, przychylający się do prośby biskupa legnickiego i władz miasta o uznanie św. Wawrzyńca Patronem Karpacza.

– Od dzisiaj, mieszkańcy Karpacza, oraz odwiedzający go goście, zostają oddani pod opiekę św. Wawrzyńca – mówił podczas uroczystości ks. Zenon Stoń, proboszcz miejscowej parafii, witając wszystkich obecnych. – W pięknym, górskim, karkonoskim krajobrazie, w którym turystyczne znaki, drogowskazy pomagają szczęśliwie wędrować, pojawia się oto ten znak szczególny – św. Wawrzyniec. Wpatrzeni w obraz św. Wawrzyńca, łączmy się we wspólnym uwielbieniu Boga, którego chwała jaśnieje w Świętych – mówił proboszcz.

– Przeżywamy niecodzienne wydarzenie dla tego miasta. Jest to pewien znak historyczny, który wpisuje się w tradycję ponad trzech wieków, związaną ze św. Wawrzyńcem, świętym Kościoła powszechnego, a jednocześnie tak bardzo konkretnym, związanym tak bardzo z człowiekiem. Patronat, to obranie pewnego stylu życia, po to, że by właściwie przeżywać codzienność i teraźniejszość. Nie jest to przywołanie „oficjalne”, po to, żeby mieć jakiś emblemat. Dla nas wierzących jest to uobecnianie, wołanie o to, by w nas dokonywało się to, co się stało w tym świętym Patronie. Obyśmy na podobieństwo św. Wawrzyńca, stawali się wonią miła dla Boga – mówił w homilii biskup legnicki.

– Dzisiejsze wydarzenie jest szczególne dla Karpacza. A że świat wartości jest tutaj, w górach prosty i oczywisty dla każdego, z pełną odpowiedzialnością, chcę powiedzieć, że wielowiekowa historia Karkonoszy, w którą wpleciona jest postać św. Wawrzyńca znajduje swe zwieńczenie tu, w Karpaczu – mówił z kolei burmistrz miasta Radosław Jęcek – dziękując za udział w tej uroczystości wszystkim uczestnikom.

Dopełnieniem wydarzenia, było poświęcenie przez biskupa legnickiego Zbigniewa Kiernikowskiego obrazu św. Wawrzyńca, namalowanego przez miejscowego artystę Janusza Motylskiego.

– To jedyne takie przedstawienie w świecie, na którym św. Wawrzyniec ukazany jest ze swymi atrybutami świętości na tle Śnieżki i karkonoskiej przyrody – mówi ks. kan. Zenon Stoń, proboszcz parafii w Karpaczu.

Karpacz, to prawie 5. tysięczne miasto, leżące u podnóża Śnieżki (1602 mnpm) – najwyższego szczytu Karkonoszy, które jest bardzo licznie odwiedzane przez turystów przez cały rok. Wybór św. Wawrzyńca za patrona, nastąpił między innymi dlatego, że od ponad 300. lat, na Śnieżce znajduje się kaplica pod jego wezwaniem. To najwyżej położona w Polsce kaplica, w której sprawowana jest liturgia. Od 1981 r. przypadający 10 sierpnia dzień odpustu św. Wawrzyńca, stał się najpierw świętem Przewodników Sudeckich, a w kolejnych latach dołączali do nich ratownicy Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, funkcjonariusze Straży Granicznej i służby Karkonoskiego Parku Narodowego. W ten sposób, stał się wspólnym świętem ludzi gór. Co roku, odprawiana na szczycie Śnieżki Msza św., gromadzi Polaków, Czechów i Niemców na wspólnej modlitwie.

Sam pomysł obrania za patrona miasta tego Świętego, dojrzewał kilkanaście lat. Dwa lata temu, przybrało to konkretny kształt, poprzez zebranie podpisów mieszkańców pod tym projektem i przekazanie ich na ręce Ewy Walczak, Przewodniczącej Rady Miasta. Tym samym zapoczątkowano procedury legislacyjne, które zaowocowały Uchwałą Rady Miasta z dnia 31 sierpnia 2016 r. w sprawie woli ustanowienia św. Wawrzyńca Patronem Karpacza. Następnie została ona przekazana na ręce proboszcza miejsca, który rozpoczął starania o dopełnienie formalności kościelnych w tej sprawie. Biskup legnicki Zbigniew Kiernikowski przyjął tę decyzję z zadowoleniem i skierował pismo do odpowiednich dykasterii watykańskich. Odpowiedź pozytywna przyszła w czerwcu bieżącego roku i 29 czerwca. Władze miasta Karpacza otrzymały z rąk Biskupa legnickiego stosowny Dekret Stolicy Apostolskiej, z Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów.

Jasna Góra: dotarło ponad 5 tys. pątników

ndz., 12/08/2018 - 19:51
Aż z Helu, Gdańska, Białegostoku a także z Sandomierza, Gorzowa, Zielonej Góry i Olsztyna na Jasną Górę przyszły dziś piesze pielgrzymki. Już ponad 5 tys. pątników a to jeszcze nie wszyscy.

Nasza diecezja ma już 200 lat. Musimy wiedzieć skąd pochodzimy i kim jesteśmy! – wołali pielgrzymi sandomierscy. Bp Krzysztof Nitkiewicz przypomniał, że diecezja powstała po decyzjach Kongresu Wiedeńskiego i wojnach napoleońskich i była odpowiedzią na potrzeby Kościoła w Polsce.

– Wówczas papież Pius VII, męczennik, bo przeciw Napoleon więził go przez pięć lat, postanowił wyjść naprzeciw potrzebom wiernych w tzw. Królestwie Polskim i dokonał reorganizacji granic Kościoła w Polsce – zauważył biskup. Podkreślił, że trzeba wracać do historii. – Trzeba wiedzieć skąd przychodzimy i kim jesteśmy a ta wiedza historyczna jest bardzo skromna. Dlatego podczas pielgrzymki poznawaliśmy nasze dzieje i ludzi – powiedział ordynariusz diec. sandomierskiej.

W przygotowaniu jest także herb diecezji, którego dotąd nie było. – Dziś każda nawet mała firma ma swoje logo, herb, to co prawda nie logo, ale znak identyfikujący, wizytówka, to synteza dziejów i kierunek na przyszłość – uważa bp Nitkiewicz.

Jubileusz świętuje nie tylko diecezja, ale także i sama pielgrzymka. Odbywała się już po raz 35. Stąd hasłem wędrówki były słowa: „Wielbi Dusza moja Pana i raduje się Duch mój w Bogu Zbawicielu moim”.

W jubileuszowej pielgrzymce Ziemi Sandomierskiej przybyło 1,5 tys. osób.

Ks. Grzegorz Polak, główny koordynator kompanii zauważył, że pielgrzymka z pewnością uczy Kościoła. – Pierwsze doświadczenie tych, którzy po raz pierwszy pielgrzymują do Tronu Jasnogórskiego jest takie, że odkrywają, czym jest wspólnota, ta wspólnota, utworzona przez kilka dni wędrówki, a potem przenoszona w codzienne życie tworząc wspólnotę domową, rodzinną, parafialną i te szersze lokalne społeczności – stwierdził kapłan. Dodał, że „ci, którzy idą po raz kolejny, idą właśnie dlatego, że za każdym razem coś nowego w tej wspólnocie znajdują, coś, co ich ubogaca wewnętrznie, przemienia, odradza wtedy, kiedy skrzydła naszej wiary osłabły”.

W zależności od miejsca wyjścia pątnicy pokonali od 250 do 350 km w ciągu 9-11 dni.

Juliusz z grupy św. Jadwigi szedł w pielgrzymce po raz 13. – Na pielgrzymki chodzę, ponieważ 13 lat temu żona mi zachorowała na nowotwór, a żyje, pracuje i chciałbym za to podziękować, i będę chodził dotąd, dopóki będę mógł – zapewnia pątnik.

Renata z grupy św. Floriana i bł. Jolanty wyruszyła po raz 9. i jak podkreśla, jej pielgrzymka jest zawsze pielgrzymką dziękczynną. – Mam rodzinę, troje dzieci i wszyscy jesteśmy zdrowi i za każdym razem dziękuję naszej Pani za wszystko, co otrzymałam, za łaski, którymi obdarza mnie każdego dnia i moją rodzinę – powiedziała uczestnika kompani sandomierskiej.

Z modlitwą za polską oświatę wraz z pielgrzymką zielonogórsko-gorzowską po raz 26. przyszły nauczycielskie „Warsztaty w drodze”. – Na co dzień spotykamy się z różnymi sytuacjami i to pielgrzymowanie daje nam siłę na kolejny rok pracy. Szliśmy z hasłem: w służbie Bogu i Ojczyźnie – powiedziała Agnieszka Matuszewska. Wyjaśniła, że warsztaty to forma doskonalenia zawodowego i dobra okazja do wymiany doświadczeń. W pielgrzymce uczestniczą dyrektorzy i nauczyciele każdego poziomu nauczania z całej Polski, wychowawcy, w tym roku 51 osób.

– Nasze nauczycielskie powołanie jest bardzo specyficzne, bo jest to powołanie i z jednej strony wychowujemy młode pokolenie, wspierając rodziców w tym duchu wychowania uczymy dzieci, ale przez to również służymy naszej Ojczyźnie – podkreśliła nauczycielka.

Podczas pielgrzymki pedagodzy słuchali różnych konferencji. W tym roku rozważań biblistów, mecenasa, socjologa i psychologa.

W 36. pieszej pielgrzymce diec. zielonogórsko-gorzowskiej odbywającej się pod hasłem: „W Duchu Świętym” przyszło 1,3 tys. osób.
– Modliliśmy się o powołania kapłańskie, ale również o to, żeby pomyślnie zakończył się remont naszej katedry, która w zeszłym roku uległa spaleniu – powiedział ks. Andrzej Wręczycki, przewodnik pielgrzymki z Gorzowa Wielkopolskiego.

Przed pielgrzymką nawet biskupi klękają. Tak uczynił ordynariusz zielonogórsko-gorzowski Tadeusz Lityński. – Oni niosą Chrystusa, to dla mnie jest uroczystość Bożego Ciała, chciałem ich uszanować, Jezusa w ich duszach i sercach – powiedział bp Lityński, który klękał przed każdą z grup.

Pielgrzymi z grupy seledynowej z Sulechowa na Jasną Górę nieśli relikwie św. Stanisława Kostki. – To jest znak szczególny w naszej pielgrzymce zwłaszcza w Roku Św. Stanisława Kostki – zaznacza ks. Maciej Drozd.

Radosław z grupy studenckiej z Gorzowa pielgrzymował po raz pierwszy. -Koleżanka mnie namówiła, ale czułem taką potrzebę, czułem się trochę zagubiony i potrzebowałem trochę spokoju, trochę ciszy, żeby pomyśleć o wszystkim i przemyśleć gdzie dalej iść w życiu. Pielgrzymka bardzo pomogła – wyznał student.

Wyróżniającymi się pielgrzymami w wielu grupach są nowożeńcy. Dominika i Wojciech wyjaśniają, że „jest taka tradycja w grupie, że pary, które chodziły na pielgrzymkę mają ten zaszczyt wejść do Matki Bożej w strojach ślubnych. Tym bardziej, że się poznaliśmy na pielgrzymce”. Nowożeńcy dodają, że „to jest wielki dar i chcemy nasze małżeństwo, naszą rodzinę zawierzyć Matce Najświętszej”.

Uwagę zwracają nie tylko stroje ślubne, ale także te regionalne. Widać to np. w przypadku pielgrzymki kaszubskiej. Kaszubi, którzy przemierzając Polskę przez 19 dni w stroju, śpiewie i języku wyrażają miłość do swej małej ojczyzny.

Kaszëbskô Królewô, śpiewali pątnicy. Z Helu po pokonaniu 638 km dotarła najdłuższa pielgrzymka w Polsce. – Umiłowanie tego co wielkie, zaczyna się od umiłowania tego co małe czyli poznania i kultywowania lokalnej tradycji – podkreśla ks. Robert Jahns, nowy przewodnik grupy kaszubskiej i dodaje, że w kaszubskiej pielgrzymce tradycja jest bardzo żywa a wyraża się m.in. w przekazywaniu wiary i świata wartości kolejnym pokoleniom, w przekazywaniu także zwyczaju pielgrzymowania do Częstochowy, jako elementu, który także tworzy nas, jako naród.

Ks. Przewodnik podkreśla, że wielką bolączką kaszubskiej kompani jest to, że bierze w niej udział mało osób aktywnych zawodowo, w „sile wieku”. – Z tym pewnie mniej zmagają się inne pielgrzymki. Trudno jest otrzymać urlop na tak długi czas, stąd w naszej pielgrzymce jest spora rotacja. Wielu przyjeżdża na tylko na kilka dni, niektórzy tylko na wejście. Całą drogę przeszło sto osób a przez 19 dni przewinęło się ok. 400 – zauważa kapłan.

Jedną z pątniczek, która przeszła całą drogę jest pani Hanna. Pielgrzymuje co roku, od 12 roku życia. Pierwszy raz zabrał ją wujek, ksiądz, który zapoczątkował pielgrzymki z Helu, na 600- lecie Jasnej Góry. – Teraz zabrałam też córkę, która ma 12 lat i razem pielgrzymujemy. Mamy specjalnie przygotowane dla Matki Bożej, ręcznie wyszywane stroje wejherowskie – opowiada pątniczka. Podkreśla, że „ choć długa droga zawsze przeraża to zwycięża przekonanie, że Maryja jest z nami, niesie miłość i opiekę”. – Upały dały nam się we znaki, ale każdy pielgrzym powie, że lepsze słońce niż deszcz – dodała Hanna.

Z różańcami w dłoniach wyplecionymi w drodze przybyło 450 osób z Warmii. Pątnicy wołali o nowe powołania kapłańskie i zakonne. – Siostry wstańcie z kanapy i wyruszcie, bardzo was potrzeba na pielgrzymce, która jest także dziełem powołaniowym – mówił ks. Jarosław Dobrzeniecki, kierownik. W tym roku na pielgrzymce nie było ani jednej siostry zakonnej.

35. Piesza Pielgrzymka Arch. Warmińskiej odbywała się pod hasłem:
„Duch, który umacnia miłość”.

– Moim zdaniem to są bardzo dobre rekolekcje w drodze – stwierdza Ewelina Jakimczuk – Jeżeli ktoś szuka swojej drogi życiowej, to zapraszam. Pod Szczytem czujemy ogromną radość, całe zmęczenie odchodzi w niepamięć i moje osobiste wrażenie jest takie, że poszła bym jeszcze raz, nawet w tym roku.

Biskup Piotrowski konsekrował sanktuarium św. Maksymiliana

ndz., 12/08/2018 - 19:05
Po 12 latach od rozpoczęcia budowy nowej świątyni, biskup kielecki Jan Piotrowski konsekrował kościół św. Maksymiliana Kolbego w Wolicy-Tokarni – sanktuarium diecezjalne dedykowane męczennikowi z czasów II wojny światowej. Z roku na rok sanktuarium odwiedza coraz więcej pielgrzymów.

Biskupowi Piotrowskiemu na pl. św. Maksymiliana został wręczony klucz, którym hierarcha otworzył drzwi świątyni. Podczas uroczystej koncelebrowanej Eucharystii – jedynej w tym dniu – biskup pokropił ołtarz i ściany wodą święconą, następnie je namaścił.

W homilii bp Piotrowski gratulując wiernym wspólnego dzieła – „pięknej i estetycznej świątyni”, zauważył, że będą w niej ludzie doświadczali Bożego miłosierdzia. – To wyjątkowe miejsce na zawsze pozostanie świętą przestrzenią, gdzie Bóg w Jezusie Chrystusie i mocą Ducha Świętego będzie nas ogarniać i zapewniać swoją odkupieńczą miłością. Drogą do tej miłości jest słowo Boże, które jest głosem Boga – mówił. Przypomniał także, że „przestrzeń tego świętego miejsca (…) ma służyć wam i kolejnym pokoleniom do osobistego uświęcenia, duchowego wzrostu i codziennego świadectwa wiary”.

Pół wieku od koronacji obrazu Maryi w Świętej Lipce

Burmistrz Chęcin, Robert Jaworski, przypomniał, że to jedyna świątynia, która w gminie Chęciny powstała podczas ostatnich stu lat.

– W ciągu roku są dwa dni, szczególnie ważne dla każdej świątyni: dzień jej patrona i rocznica jej poświęcenia. Pierwszy z nich jest odpowiednikiem naszych imienin – w tym dniu w kościele obchodzona jest uroczystość odpustowa. Dzień rocznicy poświęcenia kościoła jest analogią do wspomnienia dnia przyjęcia chrztu – przypominał proboszcz parafii ks. Jacek Dąbek.

W 1970 r. rozpoczęto budowę kaplicy, a 5 listopada 1972 r. bp Edward Materski – sufragan kielecki poświęcił zbudowaną kaplice ku czci bł. Maksymiliana Marii Kolbego. Ordynariusz kielecki bp Jan Jaroszewicz utworzył przy tej kaplicy samodzielny ośrodek duszpasterski i mianował rektorem ks. Wacława Ligóra – wikariusza z Łukowej.

5 lutego 1982 r. bp Stanisław Szymecki erygował parafię i kaplicę podniósł do godności kościoła parafialnego pw. bł. Maksymiliana Marii Kolbego w Wolicy-Tokarni.

W 2006 r. bp Marian Florczyk poświęcił plac pod budowę oraz wykonał ,,pierwszą łopatę”. Budowa nowego kościoła rozpoczęła się 19 czerwca 2006 r.

Pierwszą Mszę św. na fundamentach wznoszonej świątyni odprawiono 16 października 2006 r. Wmurowanie kamienia węgielnego nastąpiło 14 sierpnia 2007 r. podczas Mszy św. sprawowanej przez bp. Kazimierza Ryczana. Pierwsza Pasterka w murach budującego się kościoła odprawiona została w 2009 r.

25 października 2016 r. biskup kielecki Jan Piotrowski ustanowił kościół św. Maksymiliana Kolbego Diecezjalnym Sanktuarium św. Maksymiliana Marii Kolbego. Pierwszym kustoszem sanktuarium został ks. kan. Jacek Dąbek – proboszcz parafii.

Elbląska pielgrzymka piesza i rowerowa na Jasnej Górze

ndz., 12/08/2018 - 18:04
Ponad 500 pątników, w tym 25 księży, 4 diakonów, 9 sióstr zakonnych, 6 kleryków uczestniczyło w tegorocznej XXVI Elbląskiej Pieszej Pielgrzymce na Jasną Górę. Wraz z nimi na szczyt jasnogórski przybyło 140 pielgrzymów IX Pielgrzymki Rowerowej z Elbląga do Częstochowy.

Pielgrzymi pokonali dystans ponad 500 km: pieszo 16 dni, na rowerach 7 dni. 11 sierpnia na wałach jasnogórskich powitał ich biskup elbląski Jacek Jezierski, a w kaplicy Cudownego Obrazu podprzeor jasnogórski o. Mieczysław Polak.

– Trzeba z radością to powiedzieć, że dotarliście do zamierzonego celu. Za wami dni trudu, wielkiego zmęczenia i upałów. Przed wami obraz Matki Bożej, swoista relikwia Matki Zbawiciela – mówił pielgrzymom podczas Mszy św. bp Jezierski. Przypomniał też, że po Wniebowzięciu Maryi nie pozostała na ziemi żadna relikwia Jej ciała. Jednak miłość chrześcijan do Matki Jezusa wyraziła się w Jej ikonach, obrazach i rzeźbach. Jednym z przedstawień Maryi, które powstało najpierw w wyobraźni nieznanego nam malarza jest obraz jasnogórski.

– Przed Maryją można otworzyć serce, prosić o pomoc i wstawiennictwo oraz matczyną opiekę nad ważnymi i trudnymi sprawami naszego życia. Nad nami, naszymi bliskim i nad Polską – wskazał biskup elbląski. Zachęcił też, aby mówić do Maryi sercem. – Niech mówi do Niej nasze serce: serce do serca – cor ad cor loquitur, jak za św. Augustynem powtarzał angielski teolog, później kardynał i błogosławiony John Henry Newman – podkreślił kaznodzieja.

Nawiązując do obchodów 100-lecia odzyskania niepodległości bp Jezierski przypomniał również o roli pamięci, która w życiu osobistym i społecznym pełni ważną funkcję. – Utrata pamięci jest chorobą, poważnym zaburzeniem w życiu człowieka – zauważył. Według pasterza Kościoła elbląskiego, jesteśmy spadkobiercami minionych pokoleń. W pamięci zachowujemy ich dziedzictwo, gdyż posiada ono wymiar nie tylko materialny, ale duchowy, symboliczny. – Dlatego nie wolno nam utracić zbiorowej pamięci narodu: z tym, co w niej wspaniałe i z tym, co trudne – dodał bp Jezierski.

Elbląska Pielgrzymka Piesza na Jasną Górę powstała w 1993 r. i od tego czasu nieprzerwanie co roku na przełomie lipca i sierpnia podąża do Częstochowy. Pielgrzymi przez 16 dni wędrują podzieleni na grupy nawiązujące do historycznych krain, miast i nazw plemion pruskich: Pogezania, Pomezania, Zantyr. Tegorocznej pielgrzymce towarzyszyło hasło: „Przez krzyż do wolności”, które nawiązuje do obchodów 100-lecia odzyskania niepodległości przez Polskę. Od 9 lat, w ostatnim dniu pielgrzymowania do grup pieszych dołącza pielgrzymka rowerowa, która trasę z Elbląga na Jasną Górę pokonuje w dniach 5-11 sierpnia.

Bp Muskus: kryzys wiary rodzi pytanie o miłość

ndz., 12/08/2018 - 17:37
Kryzys wiary, o którym coraz częściej i głośniej mówi się w kontekście Kościoła w Polsce, nie jest pytaniem o liczebność wiernych w świątyniach i częstotliwość praktyk religijnych, ale w swojej istocie jest pytaniem o miłość – mówił bp Damian Muskus OFM podczas Mszy św. w bazylice Matki Bożej Anielskiej w Kalwarii Zebrzydowskiej, inaugurującej jeden z największych w Polsce odpustów Wniebowzięcia NMP. W polskiej Jerozolimie rozpoczynają się tygodniowe obchody tego święta.

W homilii bp Muskus nawiązał do czytanej w święto NMP Kalwaryjskiej Ewangelii opisującej testament z krzyża. Podkreślał, że na Kalwarii, pod krzyżem zrodziła się miłość doskonała, która każe trwać przy Ukochanym wbrew wszystkiemu, nawet wbrew całemu światu.

Dodał, że jest to „rzeczywistość miłości, o której wielu uśpionych, letnich chrześcijan zdaje się zapominać”. „To rzeczywistość miłości, która sprawdza się w godzinie kryzysu. Taka miłość do samego końca szuka dobra drugiej osoby i nie patrzy na własne korzyści czy wygodę” – ocenił.

Według kaznodziei, kryzys wiary, o którym coraz częściej i głośniej mówi się również w Polsce, nie jest pytaniem o liczebność wiernych w świątyniach i częstotliwość praktyk religijnych, ale w swojej istocie jest pytaniem o miłość. „Jeśli człowiek obojętnieje na Boga, to nie będzie szukał z Nim kontaktu. Udział w niedzielnej Eucharystii będzie w najlepszym razie uciążliwym obowiązkiem, z którego chętnie się zwolni” – podkreślał.

Duchowny ocenił ponadto, że jeśli Bóg jest przez człowieka traktowany utylitarnie, „jako Ktoś, u kogo można załatwić sobie różne sprawy, zbić jakiś kapitał, kto może pomóc w życiu”, to taka relacja nie przetrwa w momencie, gdy człowiekowi przestanie się to opłacać. Dodał również, że Dobra Nowina nie może być traktowana jako „piękna idea” czy „system przekonań”, ale jako treść życia.

„Miłość chrześcijanina to nie teoria, choćby najpiękniejsza, ale realne pragnienie bycia z Bogiem dla Niego samego. To pragnienie życia w jedności z Nim nie dlatego, że to się opłaca, ale dla Niego samego, nawet jeśli to oznacza krzyż i ofiarę” – tłumaczył krakowski biskup pomocniczy.

Zgromadzonych w kalwaryjskim sanktuarium bp Muskus zachęcał do zadania sobie pytań, od których, jak stwierdził, zależy przyszłość Kościoła w Polsce. „Czy jesteśmy w Kościele jak grupa uciekających spod krzyża uczniów, rozczarowanych, bo Bóg nie spełnia naszych oczekiwań, przestraszonych, że zostaniemy wykpieni przez otoczenie, odrzuceni przez świat lub uznani za nieprzystosowanych do nowoczesności? A może znajdziemy się wśród żołnierzy rzucających losy o szatę Jezusa, szukających w Kościele swoich korzyści i obojętnie odwracających wzrok od rozgrywającego się tuż obok dramatu krzyża?” – zapytywał.

„Być może odszukamy się w gronie garstki najbliższych Jezusowi, którzy dają przepiękne, autentyczne świadectwo miłości, trwając przy Nim do końca” – zastanawiał się hierarcha, zachęcając do naśladowania postawy Jana, który z miłości „wziął Maryję do siebie”.

„Znaczenie tego wspaniałego aktu miłości rozumieją pielgrzymujący od wieków na Kalwarię pątnicy, którzy Matce Boga powierzają swoje życie, sprawy swoich rodzin, losy ojczyzny. Ci wszyscy, którzy modlą się w tym świętym miejscu, zabierają Maryję do swoich domów i dzielą z Nią codzienność, mogą zaświadczyć o tym, że Ona naprawdę króluje, uzdrawia, pociesza” – podkreślił kaznodzieja.

Na koniec wezwał do dziękczynienia za dar obecności Maryi w dziejach Kościoła i narodu, w naszych własnych historiach i na naszych ludzkich drogach. „Prośmy też o to, byśmy umieli odpowiadać miłością na Jej miłość i troszczyć się wraz z Nią o to domowe ognisko, jakim jest wspólnota Kościoła. Oddając w Jej ręce przyszłość tego domu, możemy być pewni, że będzie on wciąż otwartym, przyjaznym i pełnym miłości miejscem, gdzie każdy odnajdzie schronienie” – podsumował.

Po Mszy św. odbyła się procesja Współcierpienia NMP z bazyliki do Domu Matki Bożej.

Sanktuarium pasyjno-maryjne w Kalwarii Zebrzydowskiej jest najstarszą i największą w Europie kalwarią. Kalwaria Zebrzydowska była ulubionym miejscem modlitwy św. Jana Pawła II. Od najmłodszych lat Karol Wojtyła przybywał tu ze swoim ojcem z pobliskich Wadowic. Pielgrzymował również jako kapłan i arcybiskup, a także dwukrotnie (w 1979 i 2002 r.) jako papież.
Rocznie przybywa do Kalwarii Zebrzydowskiej blisko 2 mln pielgrzymów z kraju i zagranicy.

Abp Skworc: Kapłan uświęca się przez sprawowanie sakramentów

ndz., 12/08/2018 - 17:05
Sprawa kapłańskiej duchowości, służebny charakter urzędu proboszcza, zadania wypływające z posługi nauczania, uświęcania, pasterzowania, jak również kwestie związane z gospodarowaniem dobrami parafii były tematem homilii metropolity katowickiego podczas wprowadzania na urząd proboszcza piekarskiej bazyliki ks. Krzysztofa Fulka.

Metropolita katowicki podkreślał, że w czasie Eucharystii „modlimy się za nowego Księdza Proboszcza, aby znalazł w tej wspólnocie parafialnej wielu współpracowników, którzy razem z nim będą budowali Kościół żywy”.

Podczas homilii metropolita katowicki podkreślił, że podstawową sprawą w podejmowaniu i wypełnianiu powierzonych proboszczowi zadań jest „sprawa kapłańskiej duchowości”. Zauważył, że „kapłaństwo jest powołaniem do szczególnej służby człowiekowi na wzór Chrystusa”. – Kiedy wskazujemy na duchowość kapłana diecezjalnego, to trzeba też ukazać dwie płaszczyzny jego szczególnego uświęcania, duchowości: (…) sprawowanie Sakramentów (…) i osobista modlitwa brewiarzowa – mówił.

– Konieczna jest znajomość parafii/parafian, co rodzi się z wychodzenia ku człowiekowi. Duszpasterstwo statyczne dziś nie wystarcza. Trzeba wychodzi – jak tego chce papież Franciszek – na peryferie; aby poczuć „zapach” owiec; aby potem im towarzyszyć a zagubione przyprowadzić do owczarni – powiedział.

Metropolita katowicki odnosząc się do Kodeksu Prawa Kanonicznego pojął także tematykę zarządzania dobranymi materialnymi parafii. Przypomniał, że proboszcz ma tutaj być „dobrym gospodarzem”. – Dobry gospodarz odnosi się z pietyzmu do tego, co w parafii zostanie, szczególnie w zakresie wystroju wnętrza kościoła. Dobry gospodarz szuka dobrej rady i dobrych współpracowników – mówił abp Skworc.

Na zakończenie Eucharystii metropolita katowicki przekazał ks. Fulkowi klucze do bazyliki oraz mucet, który przysługuje kustoszowi bazyliki i może go używać podczas większych uroczystości oraz, gdy reprezentuje bazylikę.

Przedstawiciele parafian wręczyli natomiast nowemu proboszczowi świecę. – Niech będzie ona symbolicznym wyrazem gotowości podążania za Chrystusem, którym będziesz nas karmił – mówili.

Słowa wdzięczności popłynęły także pod adresem proboszcza Nieszporka przechodzącego na emeryturę. – Dziękujemy, że z tak ogromnym zaangażowaniem starałeś się o upiększanie tego miejsca. Niech Bóg Ci to wszystko wynagrodzi oraz błogosławi na dzieło dalszego budowania centrum duchowości maryjnej – dodała przedstawicielka Rady Parafialnej.

– Mam świadomość świętości miejsca, w którym się znajduję. Miejsca w którym niebo dotknęło ziemię w cudownym obrazie Panienki Piekarskiej – mówił na koniec Eucharystii ks. Krzysztof Fulek.

– Otrzymałeś klucz do bazyliki, niech więc Chrystus prowadzi, abyś odkrywał klucz do wszystkich parafian. Otrzymałeś mucet, znak proboszcza bazyliki, pamiętaj jednak, że najważniejsza jest szata Chrystusa, niech ona Ci przyświeca podczas pełnienia tej posługi – dodał.

Przed błogosławieństwem metropolita katowicki zaprezentował i pobłogosławił złotą różę, którą w niedzielę oficjalnie kobiety podarują Matce Bożej.

Ks. Krzysztof Fulek objął urząd proboszcza 29 lipca. Dzisiaj metropolita katowicki wprowadził go kanonicznie w pełnienie tej posługi. Zastąpił on na tym urzędzie ks. Władysława Nieszporka, który przez ostatnie 20 lat pasterzował piekarskiej parafii.

Franciszek spotkał się w Rzymie z młodymi Włochami

ndz., 12/08/2018 - 15:48
Ponad 70 tys. młodych pielgrzymów ze 195 diecezji włoskich przybyło pieszo, autobusami, koleją do Rzymu na czuwanie modlitewne, które 11 i 12 sierpnia odbywa się na terenie Circo Massimo pod hasłem “Jesteśmy tutaj”. Jest to etap przygotowań młodzieży i Kościoła we Włoszech do październikowego Synodu Biskupów, poświęconego młodemu pokoleniu, wierze i rozeznawaniu powołania. 

Przybywającego na miejsce spotkania Ojca Świętego, który objechał papamobilem wszystkie sektory, przyjęli radośnie oklaskami, śpiewem i chorągiewkami młodzi uczestnicy czuwania, a gdy zajął przygotowane dlań miejsce, powitała go w imieniu wszystkich obecnych Elena z Modeny. Podkreśliła, że zgromadzeni tu młodzi ludzie z całych Włoch musieli pokonać zmęczenie, upał i inne trudności, ale znosili to dobrze, a nawet radośnie, bo nie szli sami, ale wędrował z nimi Kościół i papież. Podziękowała za jego obecność wśród nich i poświęcony im czas i dodała, że łatwiej się idzie, podpierając się laską. Toteż na pamiątkę tego spotkania Franciszek otrzymał prosty “pastorał”, wykonany z rozwidlonego kawałka drewna. “Byłoby pięknie, gdyby towarzyszył on obradom Synodu nt. młodzieży” – dodała młoda kobieta.

Następnie młodzi ludzie zadali swemu gościowi trzy pytania, na które odpowiadał on po kolei. Najpierw 23-letnia Letizia i 20-letni Lucamatteo krótko przedstawili siebie i swoje drogi życiowe, po czym zapytali, czy warto marzyć o czymś wzniosłym, a nawet mało realnym.

W odpowiedzi Ojciec Święty podkreślił, że “marzenia są bardzo ważne, poszerzają spojrzenie, pomagają nam ogarnąć horyzont, żywić nadzieję w każdym codziennym działaniu”. “Są waszą odpowiedzialnością i waszym skarbem” – zaznaczył. Zauważył, że “młody, który nie umie marzyć, jest znieczulony, nie zrozumie życia i jego siły”. Dlatego wezwał młodych, aby nie pozwolili okraść się z marzeń i zachęcił ich, aby “przemieniali swe dzisiejsze marzenia w rzeczywistość w przyszłości”. Zaapelował ponadto, aby marzyli o czymś wielkim, a nie o wygodnictwie i dobrobycie, “które usypiają młodych i czynią z kogoś odważnego młodzieńca kanapowego”. Powtórzył swe wcześniejsze porównania o “emerytach w wieku 20 czy 22 lat”. “Młody człowiek, który marzy, idzie naprzód, nie staje się szybko emerytem!” – podkreślił papież.

Zwrócił uwagę, że wielkie i prawdziwe marzenia to te, które są płodne, gdyż myślą nie o sobie tylko, ale “o nas”, wychodzą poza siebie, rodzą nowe życie. Potrzebują one “niewyczerpanego źródła nadziei i potrzebują Boga, aby nie stały się złudzeniami albo majaczeniami o wszechmocy”. Marzenia młodych budzą nieraz lęki u dorosłych – mówił dalej papież. I w tym kontekście przypomniał pewnego młodego Włocha z XIII wieku, który odważył się marzyć i potrafił w ten sposób zmienić historię Włoch – był to św. Franciszek. Dodał, że marzeń nie można kupić, są one darem, które Bóg rozsiewa w sercach ludzi.

Z kolei 24-letnia Martina zapytała, dlaczego “marzenia o prawdziwych stosunkach międzyludzkich, o założeniu rodziny są uważane za mniej ważne od innych i winny być podporządkowane osiągnięciu najpierw stabilizacji zawodowej klub innym celom”. Oświadczyła też, że młodzi bardzo potrzebują dorosłych, którzy będą dla nich autorytetami i przewodnikami na drodze życiowej.

Franciszek nazwał jej wypowiedź “odważną”, która “porusza nas”, po czym wskazał, że umiejętność dokonania właściwego wyboru i możność decydowania o sobie wydaje się być najwyższym wyrazem wolności i w pewnym sensie tak rzeczywiście jest. Tyle, że dzisiaj często chodzi o rozumienie wolności bez zobowiązań, bez angażowania się i zawsze z pewnym poczuciem ucieczki.

“Wybieram, ale, zawsze jest jakieś ale, które nieraz staje się większe od wyboru i przytłumia go” – stwierdził Ojciec Święty. Zaznaczył, że warto zaryzykować miłość, ale tę prawdziwą, nie coś, co jest miłosnym entuzjazmem, udającym ją. Papież podkreślił, że “największym wrogiem miłości podwójne życie”, bo “niewierność nie jest miłością”. Dodał, że “największą wolnością jest wolność miłości”, a “miłość nie jest zawodem, ale jest życiem”.

Franciszek wezwał rodziców, aby pomagali młodym dojrzewać, gdy przychodzi miłość i aby młodzi nie odkładali jej na później. I dodał, że mąż ma za zadanie starać się, aby jego żona była jeszcze bardziej kobietą, a zadaniem żony jest, aby jej małżonek był jeszcze bardziej mężczyzną. “To jest jedność, oto ideał miłości i małżeństwa” – zakończył swą odpowiedź na drugie pytanie papież.

Jako trzeci zabrał głos 27-letni Dario, pracujący jako pielęgniarz w zakładach opieki paliatywnej. Jego codzienne zajęcie stawia przed nim stale pytanie o obecność i dobroć Boga w obliczu bezmiaru ludzkiego cierpienia. Poruszył też sprawę coraz większego – jego zdaniem – oddalania się i zamykania się w sobie Kościoła, wstrząsanego w dodatku licznymi skandalami.

Ojciec Święty zaznaczył na wstępie, że jest wiele pytań, na które trudno znaleźć zadowalającą odpowiedź, szczególnie w obliczu cierpienia ludzi, a jeszcze bardziej dzieci. Aby próbować na nie odpowiedzieć, trzeba przede wszystkim nauczyć się wsłuchiwać się w cierpienia, w problemy, umieć zachować milczenie i pozwolić mówić innym. Potrzebne jest świadectwo, bo tam, gdzie go nie ma, nie ma też Ducha Świętego – mówił dalej Franciszek. Przywołał świadectwa pierwszych chrześcijan, których podziwiano za ich wzajemną miłość, bo potrafili słuchać a potem żyć Ewangelią.

Przemówienie Franciszka do włoskiej młodzieży

Papież wspomniał też o faryzeuszach, którzy ze swą wiarą wynosili się nad innych i w tym kontekście przypomniał obiad, jaki spożył z młodymi w Krakowie [w 2016]. Jeden z jego uczestników powiedział wówczas, że ma przyjaciela agnostyka i zapytał, co ma mu powiedzieć, aby tamten zrozumiał, że “nasza religia jest prawdziwa”. I Franciszek mu odpowiedział: “Zacznij żyć jak chrześcijanin, to on cię zapyta, dlaczego żyjesz tak”.

Zaznaczył też, że “skandalem jest Kościół formalny, nie świadczący, zamknięty, który nie wychodzi ku innym”. “Jezus uczy nas tej drogi wychodzenia od siebie, drogi świadectwa” – dodał mówca. Wskazał, że “bez świadectwa czynimy Go więźniem naszych formalizmów, naszych zamknięć, egoizmu i klerykalizmu”, a klerykalizm jest wypaczeniem Kościoła, który nie należy tylko do księży, ale do wszystkich”. “Kościół bez świadectwa jest tylko dymem” – przestrzegł na zakończenie Ojciec Święty.

Po pytaniach rozpoczęła się część modlitewno-liturgiczna. Wstępem do niej była krótka scena baletowa, wykonana przez – jak się później okazało – dwie kobiety: niepełnosprawną Nicolettę i opiekującą się nią Silvię. Ta pierwsza zajęła wkrótce miejsce na wózku i pokrótce przedstawiła swoją historię życiową – od kariery gimnastyczki, reprezentantki kraju, do ciężkiej choroby, która pozbawiła ją władzy w nogach. A jednak dzięki pomocy życzliwych ludzi, zwłaszcza Silvii, znów może, choć w ograniczonym stopniu, zajmować się swą pasją – tańcem.

Następnie modlono się na podstawie tekstów biblijnych z Księgi Rodzaju – o stworzeniu świata i człowieka – oraz Ewangelii św. Jana – o odkryciu pustego grobu Pańskiego przez Marię Magdalenę, Piotra i Jana. I wokół tego ostatniego fragmentu osnuł swe rozważania Franciszek, który w ten sposób zakończył swój udział w tym spotkaniu. Przed opuszczeniem Circo Massimo przyjął od zgromadzonych wyznanie wiary, odmówił z nimi Modlitwę Pańską i zaprosił ich na niedzielną Mszę św. na Placu św. Piotra.

Bp Balcerek: żołnierze uczą nas cnoty męstwa

ndz., 12/08/2018 - 15:31
Cnota męstwa jest ważna dla tych, którzy bronią Ojczyzny. W świecie trwa walka dobra ze złem, dlatego wszyscy potrzebujemy cnoty męstwa – mówił podczas przysięgi wojskowej żołnierzy 12. Wielkopolskiej Brygady Obrony Terytorialnej bp Grzegorz Balcerek. Uroczystość na Rynku w Lesznie poprzedziła Msza św. w miejscowej bazylice.

Zwracając się do żołnierzy bp Balcerek zauważył, że cnota męstwa pozwala zachować „równowagę pomiędzy tchórzostwem i lekkomyślną zuchwałością, czyli niepotrzebnym narażaniem życia”, bo „nie można lekkomyślnie narażać życia, ale też nie można tchórzyć, gdy sytuacja wymaga stanowczej postawy”.

Poznański biskup pomocniczy przypomniał Ewangelię o rzymskim setniku, który wstawiając się do Jezusa za swoim sługą przypomniał istotę żołnierskiej służby względem drugiego człowieka, który cierpi, który jest w potrzebie, którego trzeba bronić.

„Zło tego świata potrafi zwieść ludzkie serce i wówczas człowiek służąc złu, niszczy piękno stworzenia. Wtedy miłość bliźniego, troska o ojczysty dom nie pozwala pozostawać obojętnym” – przekonywał żołnierzy obrony terytorialnej bp Balcerek.

Biskup pomocniczy archidiecezji poznańskiej nawiązał do słów Jana Pawła II wypowiedzianych na Kahlenbergu w Wiedniu i na Westerplatte przypominając, że chrześcijanie powinni bronić najwyższych wartości, a nawet ‒ jeśli zajdzie taka potrzeba ‒ ofiarować swoje życie.

„Przez wieki nie dezerterowali polscy rycerze i do dziś odwołujemy się do tych pięknych tradycji ich męstwa, sięgających chwalebnych zwycięstw na polach Grunwaldu, pod Wiedniem i tylu, tylu innych. Tradycja rycerska, żołnierska, została przekazana powstańcom w okresie rozbiorów. Tradycja ta odżyła z nową siłą u progu naszego stulecia” – mówił bp Balcerek.

Poznański biskup pomocniczy przypomniał wiernym, że sakrament chrztu oznacza wyrzeczenie się szatana i „zaciągnięcie pod sztandar Chrystusa”.

„Wszyscy chrześcijanie mają być rycerzami Chrystusa. Tutaj, nad Wartą i Wisłą, od 1050 lat u Chrystusa my na ordynansach, słudzy Maryi. W tym zmaganiu nie ma kibiców, obserwatorów, nie możesz powiedzieć, że ciebie to nie dotyczy” – podkreślił bp Balcerek.

350 lat Sanktuarium w Kalwarii Pacławskiej

ndz., 12/08/2018 - 15:28
Nazywane „Jasną Górą Podkarpacia” i „Jerozolimą Wschodu” Sanktuarium Męki Pańskiej i Matki Bożej Kalwaryjskiej w Kalwarii Pacławskiej jest jednym z najważniejszych w południowo-wschodniej Polsce. Wyjątkowe miejsce zajmuje przede wszystkim w pobożności mieszkańców archidiecezji przemyskiej. W tym roku obchodzi ono 350-lecie istnienia.

Kalwaria Pacławska to bardzo mała wioska (ok. 80 mieszkańców) w województwie podkarpackim. Leży ok. 25 km na południe od Przemyśla. Powstała z myślą upowszechniania kultu Męki Pańskiej, ale z czasem – ze względu na słynący łaskami obraz – stało się ważnym miejscem czci wobec Matki Bożej. Najwięcej pielgrzymów gromadzi Wielki Odpust Kalwaryjski ku czci Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Odbywa się on od 11 do 15 sierpnia.

Fundacja Andrzeja Maksymiliana Fredry

Założycielem Kalwarii był hrabia Andrzej Maksymilian Fredro. Z tą fundacją wiąże się pewna legenda, według której podczas polowania między porożem jelenia Fredrze miał się ukazać jaśniejący krzyż. W miejscu tym w 1665 r. hrabia postawił drewniany kościół i klasztor.

Trzy lata później sprowadził tu franciszkanów (czarnych), którzy posługują w tym miejscu do tej pory. Na samym początku osada nazywała się Słoboda, później nazwano ją Kolonią Fredrów oraz Miasteczkiem Fredrów. Nazwy te jednak zostały zastąpione nazwą Kalwaria Pacławska.

Kalwaria na wzór Jerozolimy

Zamysłem Andrzeja Maksymiliana Fredry było utworzenie kalwarii na wzór jerozolimskiej drogi krzyżowej i upowszechnienie kultu Męki Pańskiej. Z tego względu topografia Kalwarii Pacławskiej ma duże podobieństwo do krajobrazu Jerozolimy. Od strony wschodniej rozciąga się pasmo gór o nazwie Ubocz.

Na północy występuje pasmo gór zwane Górą Oliwną i Kopystańką o wysokości porównywalnej do Góry Kalwarii. Od strony zachodniej położone są wyższe partie gór, zaś na południu widoczne są Karpaty. Kalwaryjski klasztor ulokowany jest na szczycie góry o wysokości 465 m n.p.m. Dwa duże wzniesienia przecięte są doliną, która ma obrazować Dolinę Jozafata. Płynie w niej rzeka Wiar, będąca odwzorowaniem biblijnej rzeki Cedron.

Na zboczach tych gór, gdzie jedna ma przedstawiać Golgotę, a druga Górę Oliwną postawione zostały kaplice. Długość drogi krzyżowej w Kalwarii wynosi około 1662 m, jednak wiedzie po dość trudnym, stromym i nieutwardzonym terenie.

Szczepan Józef Dwernicki

Drugim fundatorem Kalwarii Pacławskiej był Szczepan Józef Dwernicki, uważany za największego darczyńcę dla klasztoru. To jemu zawdzięczamy nowy murowany kościół, który 29 września 1776 r. został konsekrowany przez biskupa ormiańskiego Jakuba Waleriana Tumanowicza z Kamieńca Podolskiego.

Świątynia otrzymała wezwanie Znalezienia Krzyża Świętego. Dwernicki ufundował także nowe kaplice dróżkowe. Ofiarował na te cele znaczne sumy pieniężne, zorganizował też nieopodal klasztoru cegielnię, która wyrabiała specjalnie dekorowane cegły.

Kaplice

Charakterystycznymi dla Kalwarii Pacławskiej są nabożeństwa dróżek. Do ich odprawiania służy łącznie 41 kaplic ustawionych na kalwaryjskich wzgórzach. 35 z nich jest murowanych, a 6 drewnianych i trzy kamienne słupy. 35 kaplic i krzyż nad rzeką Wiar służą do rozważania tajemnic Męki Pańskiej, a także tajemnic związanych z życiem Matki Bożej (Zaśnięcia, Pogrzebu i Wniebowzięcia). Na terenie Kalwarii Pacławskiej znajduje się jeszcze 5 kaplic, których nie wlicza się do obchodów kalwaryjskich. Należą do nich: kaplica św. Anny, grobowiec Tyszkowskich, pustelnia św. Marii Magdaleny, kaplica św. Gabriela i Wniebowstąpienia Pana Jezusa. W dolinie rzeki Wiar granice tzw. Doliny Jozafata wytyczają trzy kamienne słupy.

Pierwsze 28 kaplic do rozważania Męki Pańskiej wybudował Fredro. Prawdopodobnie były one drewniane albo w formie figur, bądź krzyży. Przy kapliczkach bardzo często zamieszkiwali pustelnicy, którzy swoje życie spędzali na rozmyślaniu. Do dnia dzisiejszego nie zachowała się żadna z nich.

Za czasów działalności Dwernickiego w Kalwarii wybudowano 20 kaplic murowanych i drewnianych oraz nadano im nazwy. We wnętrzach ustawiono figury obrazujące sceny z Drogi Krzyżowej. Do 1875 r. franciszkanie budowali nowe kaplice.
Dróżki kalwaryjskie

Kaplice służą do odprawiania „dróżek” – nabożeństw z rozważaniami Męki Pańskiej oraz wydarzeń związanych z życiem Matki Bożej. Dróżki Męki Pańskiej (lub Dróżki Pana Jezusa) obejmują 28 stacji. Uroczyście odprawia się je w sobotę przed niedzielą Zesłania Ducha Świętego oraz 14 sierpnia i 13 września. Za odprawienie tego nabożeństwa można uzyskać odpust zupełny. Z Dróżkami Męki Pańskiej pokrywa się 14 stacji Drogi Krzyżowej.

Dróżki Matki Bożej Bolesnej poświęcone są rozważaniu roli Maryi w zbawczym dziele Chrystusa i w życiu Jego wyznawców. Obejmują 16 stacji, które w dużej mierze pokrywają się z kaplicami Dróżek Pana Jezusa. Wspólnie obchodzi się je w Niedzielę Zesłania Ducha Świętego po południu.

Dróżki Pogrzebu i Wniebowzięcia Matki Bożej składają się z 14 stacji. Uroczyście obchodzi się je 13 sierpnia. W procesji niesiona jest figura Matki Bożej, którą mężczyźni przenoszą w bród przez rzekę Wiar. Wokół idą dziewczęta ubrane w długie białe suknie. Wydarzenie to należy do najbardziej widowiskowych w czasie odpustów i gromadzi dziesiątki tysięcy pielgrzymów.
Wszystkie „dróżki” prywatnie lub z pielgrzymką można obchodzić również w innym dowolnym dniu.

Od 1995 r. na „dróżkach” w Niedzielę Palmową i Wielki Piątek odbywa się Misterium Męki Pańskiej. Przedstawia ono ostatnie chwile życia Jezusa od ostatniej wieczerzy, poprzez sąd u Annasza, Kajfasza i Piłata, po śmierć na krzyżu i złożenie do grobu. W biblijne role wciela się ok. 50 osób świeckich, a w wydarzeniu co roku bierze udział kilka tysięcy ludzi.

Cudowny obraz Matki Bożej Słuchającej

Z sanktuarium w Kalwarii Pacławskiej nieodzownie łączy się cudowny obraz Matki Bożej Kalwaryjskiej nazywanej też Słuchającą. Taki tytuł zawdzięcza temu, że artysta namalował Jej jedno, odkryte ucho. Modlący przekonują, że Maryja naprawdę wysłuchuje próśb swoich czcicieli.

Sam obraz Matki Bożej namalowany jest na płótnie o wymiarach 119 cm na 81 cm, jednak srebrno-złota sukienka przedłuża wizerunek i w rzeczywistości długość wynosi 153 cm.

Wizerunek znalazł się w tutejszym kościele niedługo po założeniu kalwarii – w 1679 r. Wcześniej słynący łaskami obraz Matki Bożej swoją cześć odbierał w kościele franciszkańskim w Kamieńcu Podolskim. Przed obrazem modlili się między innymi hetmani: Stanisław Żółkiewski, Stefan Czarniecki, książę Jarema Wiśniowiecki, król Jan Kazimierz, czy król Jan III Sobieski. Po zajęciu Kamieńca przez Turków, obraz znalazł się w Kalwarii Pacławskiej.

Maryja wskazała to miejsce

Legenda mówi, że Turcy wyrzucili obraz Matki Bożej do rzeki Smotrycz. Nieopodal mieszkał starzec, któremu przyśniła się Maryja, wskazując, gdzie obraz się znajduje i nakazując przeniesienie go do Kalwarii. Starzec obraz odnalazł i wyruszył w drogę. Na noc zatrzymał się w Samborze.

W zajeździe, w którym nocował, obraz schowano do skrzyni, na której sypiał syn właścicieli. W nocy niewidzialna siła miała trzy razy zrzucić chłopca ze skrzyni. Zbudzeni krzykiem rodzice otwarli skrzynię i wtedy ujrzano, że obraz jaśnieje niezwykłą światłością. Na wieść o tym zbiegli się mieszkańcy, modlili się i chcieli zmusić starca, by zostawił obraz w mieście. Ten jednak odmówił i w procesji przeniesiono obraz do Kalwarii.

Możliwe też, że obraz znalazł się w tutejszym kościele za sprawą Andrzeja Fredry, który go wykupił z rąk tureckich (tak twierdził jego syn Stanisław) albo w jakiś inny sposób odzyskał. Niewykluczone też, że obie wersje zawierają w sobie część prawdy.

Liczne cuda

W XVIII wieku zaistniał pewien spór o obraz, ponieważ chcieli go odzyskać franciszkanie z Kamieńca. Wspierał ich w tym biskup kamieniecki, komisarze twierdzy i sami mieszkańcy. Kategorycznie jednak sprzeciwiał się temu Stanisław Fredro i nie uległ nawet woli kapituły prowincjalnej, która w 1717 r. opowiedziała się za powrotem obrazu do Kamieńca.

Wpływ na pozostanie wizerunku Matki Bożej miał nie tylko upór Fredry, ale też coraz większy kult, jakim cieszyła się Maryja w tym obrazie. Przyczyniały się do tego liczne łaski i cuda, jakie miały być wypraszane za Jej wstawiennictwem. Pierwszym było uratowanie kościoła od pożaru w 1685 r. W XVIII w. zanotowano w księgach ponad 50 cudów.

22 maja 1882 r. Kapituła Watykańska wydała akt koronacyjny zatwierdzony przez papieża Leona XIII. Koronacja koronami papieskimi odbyła się 15 sierpnia 1882 r. Dokonał jej bp Łukasz Ostoja Solecki. Wedle przekazów, w uroczystości wzięło udział ponad 150 tys. pielgrzymów.

W 1939 r. obraz wywieziono do klasztoru w Czyszkach pod Lwowem, po dwóch latach przewieziono do klasztoru w Jaśle, a następnie w Krakowie, gdzie został zamurowany w fundamentach kościoła. Zaraz po wojnie powrócił do Kalwarii.

W czasie sierpniowego odpustu w 1968 r. obchodzono 300-lecie założenia Kalwarii Pacławskiej. Uroczystości przewodniczył kard. Karol Wojtyła, który odprawił Mszę św. i wygłosił kazanie.

Parafia

Parafia w Kalwarii Pacławskiej została powołana 2 grudnia 1743 r. dekretem bp. Wacława Hieronima Sierakowskiego. Było to podyktowane istotnymi potrzebami duszpasterskimi: mieszkańcy pobliskich wsi mieli do kościoła parafialnego kilkanaście kilometrów, brakowało dróg. Z tego powodu ich udział w Mszach i nabożeństwach był słaby, często zmieniali obrządek ze względu na liczne w tamtym czasie cerkwie. Gdy powstał kościół w Kalwarii, trend ten zaczął się odwracać.

W skład parafii kalwaryjskiej zawsze wchodziło kilka okolicznych wiosek. Dziś tworzą ją: Kalwaria Pacławska, Pacław, Nowosiółki Dydyńskie i Leszczyny. Parafia liczy ok. 320 osób i wszyscy są wyznania rzymskokatolickiego. Decyzją abpa Józefa Michalika 18 maja 2003 r. został utworzony dekanat Kalwaria Pacławska.

Duszpasterstwo

W parafii kalwaryjskiej działały liczne bractwa i stowarzyszenia. Ich szczególny rozwój nastąpił w XIX w., a szczytowy okres przypadł na przełom XIX i XX w. Wówczas liczba członków przekroczyła 7 tys. Należy jednak mieć na uwadze, że jedna osoba mogła należeć jednocześnie do kilku grup oraz że przyjmowano do nich pątników w czasie odpustów. Schyłek działalności bractw rozpoczął się po I wojnie światowej, zaczęły się natomiast bardziej rozwijać grupy młodzieżowe. II wojna światowa przerwała ten proces i nigdy nie został on już przywrócony.

Zakonnicy rozwijali także działalność charytatywno-społeczną. Do takiej należały: szpital dla ubogich i chorych w XVIII w., instytut inwalidów wojennych w XIX w. i ochronka dla dzieci w XX w.

Franciszkanie założyli także w Kalwarii 3-klasową szkołę. Rocznie uczęszczało do niej ok. 80 dzieci. Nauka odbywała się według programu państwowego i – co istotne na tym terenie zdominowanym wówczas przez Rusinów – w języku polskim. Wzmacniało to poczucie przynależności narodowej wśród ludzi.

Wenanty Katarzyniec

Szczególnym zakonnikiem w historii Kalwarii Pacławskiej jest o. Wenanty Katarzyniec. Ten skromny franciszkanin urodził się 7 października 1889 r. we wsi Obydów, należącej do parafii Kamionka Strumiłowa (archidiecezja lwowska). Na chrzcie świętym otrzymał imię Józef (w tamtym czasie w zakonie franciszkanów konwentualnych istniał zwyczaj nadawania nowych imion zakonnych). Święcenia kapłańskie przyjął 2 czerwca 1914 r. Dał się poznać jako cichy i skromny, ale bardzo gorliwy kapłan. Okazał się doskonałym kaznodzieją, dobrym spowiednikiem i świetnym wychowawcą dzieci. Chętnie wyjeżdżał do chorych, nie zważając na grasujące wówczas choroby zakaźne. Mimo młodego wieku, już w 1915 r. został wychowawcą nowicjuszy w zakonie.

W 1920 roku o. Wenanty podupadł na zdrowiu. Odpoczywał w klasztorach franciszkańskich: w Hanaczowie, a potem w Kalwarii Pacławskiej, ale gdy tylko czuł się lepiej, siadał do konfesjonału, by służyć spowiedzią. Zmarł 31 marca 1921 roku z powodu gruźlicy.

Jego przyjacielem był o. Maksymilian Kolbe, który zaraz po jego śmierci zabiegał o napisanie biografii i wszczęcie procesu beatyfikacyjnego. „Nie silił się na czyny nadzwyczajne, ale zwyczajne nadzwyczajnie wykonywał” – opisywał główną cechę jego świętości. 26 kwietnia 2016 r. papież Franciszek wydał zgodę na publikację dekretu o heroiczności cnót Sługi Bożego Wenantego Katarzyńca.

Orkiestra kalwaryjska

Ok. 1868 r. przy kościele kalwaryjskim założono orkiestrę. Powstała ona z inicjatywy Józefa Tyszkowskiego, właściciela pobliskiej wsi Huwniki, który kupił instrumenty, a później utrzymywał orkiestrę z własnych pieniędzy. Po jego śmierci w latach 80. XIX w. orkiestrę utrzymywał klasztor. Jej członkowie rekrutowali się wyłącznie z mieszkańców Kalwarii i Pacławia, obcym był jedynie kapelmistrz. II wojna światowa zakończyła działalność grupy, jednak jest ona corocznie reaktywowana na czas sierpniowych odpustów.

Nowicjat

Od 1982 r. w Kalwarii Pacławskiej funkcjonuje nowicjat franciszkanów konwentualnych prowincji krakowskiej, w której formują się także zakonnicy ze Słowacji, Czech, Ukrainy, Rosji, Węgier czy Uzbekistanu. Nowicjat w tym miejscu istniał już wcześniej. Najpierw w latach 1822 – 1830, a potem w latach 1924 – 1926.

Kalwaria Pacławska od 1988 r. jest także miejscem Franciszkańskich Spotkań Młodych.

Kard. Dziwisz: Kalwaria Zebrzydowska odegrała istotną rolę w życiu św. Jana Pawła II

ndz., 12/08/2018 - 12:51
Mogę dziś zaświadczyć jako wieloletni osobisty sekretarz metropolity krakowskiego, że Kalwaria odgrywała istotną rolę w jego duchowym życiu, w jego sposobie przeżywania trudnych spraw, w jego stylu służby – mówił kard. Stanisław Dziwisz w kalwaryjskim sanktuarium w Praszce, gdzie odbywa się odpust Zaśnięcia NMP. Hierarcha podkreślał, że tutejsza Kalwaria nawiązuje do sanktuarium w Kalwarii Zebrzydowskiej, które było umiłowanym celem pielgrzymek Jana Pawła II.

Przed Mszą św. w Sanktuarium Pasyjno-Maryjne Kalwaryjskiej Matki Zawierzania na Kalwarii w Praszce odbyła się tradycyjna procesja Zaśnięcia Matki Bożej oraz poświęcenie kaplicy Matki Bożej Królowej Palestyny, Nawiedzenia św. Elżbiety i bł. Bartolo Longo z umieszczeniem jego relikwii oraz kaplicy Narodzenia i Męczeństwa św. Jana Chrzciciela. W darze dla Matki Bożej została złożona złota róża, „symbol wdzięczności za Jej nieustanną pomoc i opiekę, której doświadcza ta ziemia”.

Uroczystościom przewodniczył kard. Stanisław Dziwisz. W homilii podkreślał, że polską ziemię pokrywa „sieć świątyń i sanktuariów maryjnych”, które są szczególnym miejscem spotkań z Maryją. Wśród nich jest również Sanktuarium Pasyjno-Maryjne Kalwaryjskiej Matki Zawierzania na Kalwarii w Praszce – jedno z najmłodszych polskich maryjnych sanktuariów, nawiązujące do do polskiej Jerozolimy w Kalwarii Zebrzydowskiej, które od ponad czterystu lat przybliża pielgrzymom Święte Miasto, gdzie umarł i zmartwychwstał Jezus Chrystus.

Wieloletni sekretarz Jana Pawła II wspominał ponadto jego wędrówki do Kalwarii Zebrzydowskiej. „Urodzony w pobliskich Wadowicach, od dzieciństwa wędrował do tego szczególnego miejsca i nigdy tego wędrowania nie poprzestał. Obarczany coraz większą odpowiedzialnością w Kościele, zawierzał Chrystusowi i Jego Matce wszystkie najważniejsze sprawy związane ze swoją pasterską służbą” – opowiadał zgromadzonym w praszkowskiej świątyni wiernym. Dodał, że dla polskiego papieża Kalwaria była „lekcją miłości i wierności, źródłem nadziei i pokoju”.

„Mogę dziś zaświadczyć jako wieloletni osobisty sekretarz metropolity krakowskiego, że Kalwaria odgrywała istotną rolę w jego duchowym życiu, w jego sposobie przeżywania trudnych spraw, w jego stylu służby” – wyznał kard. Dziwisz. Podkreślił, że kard. Karol Wojtyła powracał zawsze z Kalwarii „wewnętrznie umocniony, gotowy stawiać czoło wyzwaniom, przed jakimi stawał Kościół pełniący misję w totalitarnym i bezbożnym systemie”.

Purpurat przywołał dwie pielgrzymki papieża do Kalwarii Zebrzydowskiej: w latach 1979 i 2002. Podczas ostatniej wizyty w kalwaryjskim sanktuarium Ojciec Święty pobłogosławił wierną kopię obrazu Matki Bożej i wypowiedział słowa: „Niech Matka Boża Kalwaryjska króluje także w Praszce. Módlcie się tam za mnie”.

Krakowski metropolita senior przypomniał również, że Jan Paweł II podczas ostatniej pielgrzymki do polskiej Jerozolimy w 2002 roku zawierzył Matce Bożej Kalwaryjskiej cały polski naród i losy Kościoła oraz samego siebie. Wypowiedziane wówczas słowa modlitwy do Pani Kalwaryjskiej nazwał duchowym testamentem papieża.

W roku 2000, kiedy zbliżała się czterechsetna rocznica powstania sanktuarium Kalwarii Zebrzydowskiej, postanowiono zbudować na terenie archidiecezji częstochowskiej w Praszce kościół Najświętszej Maryi Panny Kalwaryjskiej. Uroczystość konsekracji tego kościoła miała miejsce w 2002 roku, a dokonał jej abp Stanisław Nowak, który ustanowił w nim sanktuarium maryjne.

W Peru zamordowano hiszpańskiego jezuitę

ndz., 12/08/2018 - 11:25
W nocy z czwartku na piątek zamordowano w Amazonii Peruwiańskiej 73-letniego misjonarza, pochodzącego z Hiszpanii ks. Carlosa Riudavets. Duchowny był związany i zakneblowany z głębokimi ranami na brzuchu.

Ks. Carlos Riudavets Montes był misjonarzem w Peru od 38 lat i od czasu przybycia do tego południowoamerykańskiego kraju zawsze pracował w regionie Amazonii ze społecznościami aborygenów. Był przez nich bardzo ceniony. To 22 kapłan na świecie zamordowany w roku 2018.

Abp Jędraszewski do pielgrzymów: odpowiedzialność za wolność spoczywa na wszystkich pokoleniach

ndz., 12/08/2018 - 11:15
O tym, że odpowiedzialność za skarb wolności spoczywa na wszystkich pokoleniach przypomniał w homilii abp Marek Jędraszewski podczas Mszy św. sprawowanej na zwieńczenie 38. Pieszej Pielgrzymki Krakowskiej. Metropolita apelował, by nie dopuścić do znieprawienia ducha narodu, być zatroskanym o naszą tożsamość i rodzinę, w której rozgrywa się przyszłość Polski i Kościoła. Na Jasną Górę dotarło 8,1 tys. pątników z Wawelskiego Wzgórza.

Abp Jędraszewski zauważył w homilii, że tak jak Izraelici wędrowali do Ziemi Obiecanej w spiekocie słońca, tak i w tym roku pątnikom krakowskim towarzyszyła upalna aura, ale to, co spaja obie te wędrówki to pielgrzymowanie z niewoli do ziemi wolności. Przypomniał, że Jasna Góra to miejsce, na które wskazywał św. Jan Paweł II, w którym Polacy zawsze mogli się czuć wolni, a nasze synostwo Boże niesie w sobie dziedzictwo wolności.

Metropolita krakowski zwrócił uwagę na niezwykłą aktualność papieskiej nauki o wolności w roku świętowania odzyskania przez Polskę niepodległości. – To był prawdziwy cud zmartwychwstania – powiedział kaznodzieja o wydarzeniach 1918 r.

Abp Jędraszewski zauważył, że być wolnym to znaczy cieszyć się wolnością ducha, radością dziecka Bożego, to dążyć do Chrystusa. Wskazał na pozytywną stronę wolności, którą jest jej zdobywanie. – Wasze zdążanie do Matki Bożej jest obrazem tego, jak trud zdobywania wiary staje się radością – mówił do pątników.

– Zdążanie za Chrystusem jest zdążaniem ku coraz wspanialszym horyzontom prawdy, która daje poczucie wewnętrznego pokoju i pewności będącej fundamentem codziennych wyborów. Jeżeli wybory dokonywane są na fundamencie, jakim jest Chrystus, to mamy pewność wynikającą z wiary, ze zwyciężymy, a bramy piekielne Kościoła nie przemogą – tłumaczył hierarcha.

Przypomniał nauczanie św. Jana Pawła o jasnogórskiej ewangelizacji w wymiarze osobistym wiernych i narodowym. – Trzeba nam zrozumieć, jak wielkim skarbem jest niepodległa Ojczyzna, a jednocześnie jak wielka odpowiedzialność spoczywa na nas wszystkich, by ten skarb wolności ocalić – zachęcał metropolita krakowski i uwrażliwiał, że wolność jest wartością, którą trzeba ciągle zdobywać na nowo i jest to zadanie dla nas wszystkich i na przyszłe pokolenia.

Sięgając do nauczania papieża z Polski kaznodzieja wskazał, że naród jest prawdziwie wolny, gdy może kształtować się jako wspólnota kultury, języka i historii. Stąd nie można się zgadzać na „współczesne prądy głoszące, że nie ma prawdy obiektywnej, historia jest nieważna i liczy się tylko teraźniejszość, nie można odrzucać pytań o przyszłość” – apelował abp Jędraszewski. Podkreślił, ze wspólnotę buduje się przez żywe odniesienia do tego, co najbardziej ważne, płynące jako nauka z przeszłości. Wzywał do odpowiedzialności za to, jaki dorobek przekażemy kolejnym pokoleniom. – Czy będzie to piękny język? Czy będzie to historia prawdziwa; pokazująca jakże często nasze klęski, ale i zwycięstwa budzące tyle nadziei, bo z klęsk można wyjść i budować dobrą przyszłość – pytał hierarcha.

Jako fundamentalne dla naszego rozwoju metropolita krakowski wskazał na konieczność ustawicznego stawiania sobie jako wspólnocie i jej poszczególnym budowniczym pytań o to, czy jesteśmy zatroskani o naszą tożsamość, o to kim jestem jako Polak i czym jest dla mnie moja Ojczyzna, czy patrzę na nią w kategoriach dobra wspólnego. – Ta z trudem wywalczona przed stuleciem Ojczyzna staje przed nami jako ogromne zadanie, zadanie współtworzenia, a nie odrzucania na zasadach totalnej negacji – uwrażliwiał kaznodzieja.

Powrócił do nauczania św. Jana Pawła II mówiącego, ze suwerenność państwa jest głęboko związana z jego zdolnością promowania wolności narodu, czyli stwarzania warunków, które mu pozwolą wyrazić całą własną tożsamość historyczną i kulturalną. Duchowny ubolewał, że zapominamy, że wspólnota europejska u swych początków rodziła się jako wspólnota ojczyzn, „gdzie każdy kraj wnosił do skarbca europejskiego, a przynajmniej powinien wnosić, to co najbardziej piękne i szlachetne do wspólnego dobra na zasadzie wzajemnego poszanowania i solidarności, a nie zacierania różnic i tworzenia struktur o charakterze kosmopolitycznym, gdzie tożsamość się nie liczy, a narzuca się prawa, które uderzają w samą tkankę moralną narodu”. Przypomniał przestrogę papieża z Polski, że naród ginie, gdy znieprawia swego ducha, rośnie zaś, gdy jego duch coraz bardziej się oczyszcza, a tego żadne siły zewnętrzne nie zdołają zniszczyć.

Apelował, by nie dopuścić do znieprawienia ducha narodu, by nie ulec zewnętrznym i wewnętrznym destrukcyjnym siłom. – Nie można pozwolić na przekreślenie Bożego zamysłu odnośnie do najbardziej podstawowych prawd dotyczących człowieka – kim on jest jako kobieta i mężczyzna, do czego jest przeznaczony, jak ma żyć w prawdziwym związku małżeńskim, jak rozwijać się w rodzinie, w której Bóg zajmuje podstawowe miejsce – podkreślał abp Jędraszewski i wskazał, że właśnie na tych płaszczyznach w rodzinie rozgrywa się przyszłość naszej Ojczyzny i Kościoła w Polsce.

Pielgrzymkę Krakowską utworzyło tworzą 43. grupy wychodzące promieniście z różnych miejsc archidiecezji. W zależności o tego wędrówka trwała od 6 do 9 dni. 38. Piesza Pielgrzymka Krakowska była dziękczynieniem za pontyfikat św. Jana Pawła II w 40.rocznicę jego wyboru na Stolicę Piotrową, a także za bł. Hannę Chrzanowską. Pątnicy z Wawelskiego Wzgórza realizowali w drodze program duszpasterski: „Jesteśmy napełnieni Duchem Świętym”.

Jasna Góra: pielgrzymka osób uzależnionych i ich rodzin

ndz., 12/08/2018 - 11:01
Na co dzień walczą z uzależnieniem. Od 6 dni walczyli także z pęcherzami, bólem nóg i prawie afrykańskim upałem. Kolejna już pielgrzymka osób uzależnionych, ich rodzin i przyjaciół dotarła w sobotę, 11 sierpnia na Jasną Górę. Organizatorem, jak zawsze, było Stowarzyszenie Katolicki Ruch Antynarkotyczny KARAN.

W tym roku na pątniczy szlak wyruszyło prawie 200 neofitów, rodziców dzieci uzależnionych, terapeutów i przyjaciół oraz członków światowej róży różańca w intencji osób uzależnionych. Najmłodszy pątnik miał 2 lata, a najstarszy 67.

“Jesteśmy żywym świadectwem tego, że z niemożliwego można powstać, a z ciemności dojść do światła” – tłumaczy Dorota Szczęsna, matka dziecka uzależnionego oraz terapeutka prowadząca grupy wsparcia dla rodzin osób uzależnionych.

Głównym przewodnikiem grupy wędrującej pod hasłem: “Chcemy żyć” był pomysłodawca pielgrzymki i założyciel Stowarzyszenia Katolicki Ruch Antynarkotyczny KARAN, ks. Paweł Rosik SAC. “To, co nas wyróżnia spośród innych grup, to wiara w to, że można zmienić życie, że można wyzwolić się z narkotyków i innych uzależnień oraz że można na nowo odbudować siebie i złączyć się z rodziną i Bogiem” – wyjaśnia pallotyn.

Obok ks. Rosika posługę kapłańską na szlaku pielgrzymki pełnił także ks. Jerzy Bieńkowski, pallotyn z częstochowskiej Doliny Miłosierdzia. I chociaż ks. Bieńkowski na co dzień mieszka niespełna kilometr od Jasnej Góry, to juz od lat swój urlop spędza właśnie na pielgrzymce KARAN-u, gdyż, jak mówi: “tutaj jest prawdziwe życie i tutaj człowiek doświadcza bardzo namacalnie Bożego działania”.

Ze względu na fakt, że pielgrzymkę osób uzależnionych, ich rodzin i przyjaciół prowadzą pallotyni, to wspólna wędrówka nie kończy się na Jasnej Górze, ale w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego prowadzonym właśnie przez księży pallotynów.

Ruch KARAN powstał w 1987 r. Stowarzyszenie Katolicki Ruch Antynarkotyczny KARAN to kontynuacja i rozszerzenie działań Ruchu. Swoją działalność zarejestrowało w maju 1992 r. Obie inicjatywy zapoczątkował ks. Paweł Rosik, pallotyn.
Stowarzyszenie KARAN jest organizacją pożytku publicznego, która zajmuje się promocją zdrowego stylu życia, przeciwdziałaniem występowaniu wszelkich dysfunkcji społecznych w środowisku dzieci i młodzieży, w tym głównie uzależnieniu od różnego rodzaju środków zmieniających świadomość.

KARAN jest pierwszą i największą organizacją pozarządową o profilu katolickim, nastawioną na wszechstronną i systemową pomoc osobom uzależnionym od środków zmieniających świadomość, a także dzieciom i członkom rodzin w kryzysie i niewydolnych wychowawczo.

Przedstawiciele Watykanu i USA rozmawiali o Nikaragui

ndz., 12/08/2018 - 10:55
Wiceprezydent Mike Pence odbył 10 sierpnia rozmowę telefoniczną z watykańskim sekretarzem stanu kard. Pietro Parolinem na temat sytuacji w Nikaragui, wyrażając poparcie dla wysiłków Kościoła w tym kraju – informuje agencja CNA.

Mike Pence uznał, że Kościół katolicki w Nikaragui jest wiodącą siłą w wysiłkach na rzecz mediacji i dialogu. Wyraził uznanie dla jego działań na rzecz obrony praw człowieka i wolności religijnej oraz promowania negocjacji w dobrej wierze w celu zaprowadzenia pokoju w tym regionie.

Od 18 kwietnia w Nikaragui trwają protesty przeciwko reżimowi prezydenta Daniela Ortegi. W kraju dochodzi do zamieszek i szerzy się przemoc. Zginęło już ponad 400 osób. Coraz częściej dochodzi też do wystąpień antykościelnych, a przedstawiciele Kościoła są atakowani i szykanowani za udzielanie wsparcia protestującym obywatelom.

W rozmowie telefonicznej zarówno Mike Pence, jak i kard. Parolin potępili trwającą przemoc i potwierdzili swoje poparcie dla episkopatu Nikaragui oraz jego działań na rzecz wspierania demokracji i praw człowieka.

Polak członkiem Papieskiej Komisji ds. Państwa Watykańskiego

Po wyrażeniu empatii wobec protestujących, Kościół w Nikaragui został oskarżony przez Ortegę o próbę obalenia jego rządu. W ciągu ostatnich kilku miesięcy w całym kraju miały miejsce ataki na kościoły oraz napady na biskupów.

Pod koniec lipca Stany Zjednoczone obiecały Nikaragui 1,5 miliona dolarów na pomoc organizacjom praw człowieka i niezależnym mediom w tym kraju.

Według oświadczenia wydanego przez Biały Dom, kardynał Parolin i wiceprezydent Pence „potępili przemoc, która pochłonęła setki istnień ludzkich i coraz bardziej skoncentrowała się na Kościele oraz potwierdzili swoje poparcie dla Nikaraguańskiej Konferencji Episkopatu oraz całej wspólnoty wierzących, która zdecydowanie wspiera prawa człowieka, demokrację i wolność”.

Polak członkiem Papieskiej Komisji ds. Państwa Watykańskiego

ndz., 12/08/2018 - 10:43
Ojciec Święty mianował kard. Stanisława Ryłko, archiprezbitera bazyliki Santa Maria Maggiore członkiem Papieskiej Komisji ds. Państwa Watykańskiego – podało Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej.

Kard. Stanisław Ryłko urodził się 4 lipca 1945 r. w Andrychowie. Święcenia kapłańskie otrzymał 30 marca 1969 r. z rąk kard. Karola Wojtyły, który 27 lat później już jako papież udzielił mu także sakry biskupiej. Po 2 latach posługi duszpasterskiej w archidiecezji krakowskiej na ówczesnym Papieskim Wydziale Teologicznym w Krakowie uzyskał licencjat z teologii moralnej, po czym wyjechał na dalsze studia do Rzymu i tam na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim uzyskał w 1978 doktorat w zakresie nauk społecznych. Po powrocie do kraju był wicerektorem Wyższego Seminarium Duchownego w Krakowie, a w latach 1978-87 wykładał teologię pastoralną i socjologię w Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie. W 1979 został sekretarzem Komisji ds. Apostolstwa Świeckich Konferencji Episkopatu Polski.

W 1987 rozpoczął pracę w Watykanie jako kierownik biura Sekcji Młodzieżowej Papieskiej Rady ds. Świeckich i na tym stanowisku m.in. współorganizował Światowe Dni Młodzieży w Santiago de Compostela (1989), w Częstochowie (1991) i w Denver (1993). W latach 1992–95 ks. prał. Ryłko pracował w sekcji polskiej Sekretariatu Stanu.

20 grudnia 1995 Jan Paweł II mianował go sekretarzem Papieskiej Rady ds. Świeckich i biskupem tytularnym Novica a 6 stycznia 1996 udzielił mu sakry. 4 października 2003 papież powoła go na przewodniczącego tego urzędu, wynosząc go jednocześnie do godności arcybiskupa. W tym charakterze był współorganizatorem Światowych Dni Młodzieży w Kolonii (2005), w Sydney (2008) i w tym roku w Krakowie. Na konsystorzu 24 listopada 2007 Benedykt XVI włączył go w skład Kolegium Kardynalskiego. Jako kardynał uczestniczył w konklawe w marcu 2013, które wybrało papieża Franciszka. Przewodniczącym Rady przestał być 31 sierpnia br., w związku z gruntowną reformą Kurii Rzymskiej, której częścią była likwidacja tego urzędu i zastąpienie go nową dykasterią. 28 grudnia 2016 roku papież Franciszek mianował go archiprezbiterem bazyliki papieskiej Santa Maria Maggiore.

Przedstawiciele Watykanu i USA rozmawiali o Nikaragui

Jest autorem wielu publikacji, podejmujących takie zagadnienia jak pobożność ludowa, rola małych wspólnot i ruchów kościelnych w życiu Kościoła itp.

W 2015 prezydent RP Andrzej Duda udekorował go Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski. Wcześniej zaś na mocy postanowienia prezydenta Lecha Kaczyńskiego z 9 listopada 2009 został odznaczony Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą tego samego orderu „za wybitne zasługi w działalności publicznej na rzecz rozwijania współpracy między Rzecząpospolitą Polską i Stolicą Apostolską”.

Papieska Komisja ds. Państwa Watykańskiego pełni w imieniu papieża, będącego Suwerenem Państwa Watykańskiego władzę ustawodawczą. Wszystkie wydane przez Komisję akty ustawodawcze trafiają do Sekretariatu Stanu, który przekazuje je papieżowi do zatwierdzenia. Przewodniczy jej Prezydent Gubernatoratu Państwa Watykańskiego, którym jest obecnie kard. Giuseppe Bertello. Sekretarzem generalnym jest Fernando Vérgez Alzaga. Oprócz przewodniczącego w skład Komisji wchodzi sześciu kardynałów, mianowanych przez papieża na pięcioletnią kadencję. Kard. Ryłko zastąpi w jej składzie zmarłego 5 lipca b.r. kard. Jean-Louisa Taurana.

Jasna Góra Podkarpacia ma 350 lat

ndz., 12/08/2018 - 08:16
Na Podkarpaciu liczy się czas „przed” i „po Kalwarii” – mówi w rozmowie z KAI o. Edward Staniukiewicz OFMConv, duszpasterz w Sanktuarium Męki Pańskiej i Matki Bożej Kalwaryjskiej w Kalwarii Pacławskiej koło Przemyśla. W tym roku obchodzi ono jubileusz 350-lecia istnienia. Główne uroczystości odbędą się podczas odpustu ku czci Wniebowzięcia Matki Bożej od 11 do 15 sierpnia.

Paweł Bugira (KAI): Jak wyglądały początki kultu na Kalwarii Pacławskiej?

O. Edward Staniukiewicz OFMConv: – Dokładnie 3 maja 1668 roku pierwsi pątnicy przeszli dróżkami kalwaryjskimi, rozważając mękę Pana Jezusa. Nie mamy dokładnych opisów tamtego wydarzenia, ale zostały fragmentaryczne zapiski, które mówią, że była to pierwsza droga krzyżowa. Kalwaria nie była jeszcze tak rozbudowana. Nie było nawet kaplic, tylko krzyże.

KAI: To było nabożeństwo dróżek czy drogi krzyżowej?

– Sądzę, że była to droga krzyżowa, aczkolwiek mogło to być już nabożeństwo tak zwanych dużych dróżek kalwaryjskich, obejmujących 28 stacji, które odtwarzają ostatnie dni życia Chrystusa.

KAI: Mamy jakieś informacje, czy to pierwsze nabożeństwo wiązało się z dziękczynieniem za jakieś szczególne wydarzenie lub przebłaganiem za zło?

– Nie spotkałem się z takim opisem, ale na pewno było ono podyktowane z pobożnością fundatora i okolicznych mieszkańców. Sam fundator Andrzej Maksymilian Fredro pragnął, aby pielgrzymi, którzy tu przybywają, mogli otrzymywać odpusty i przywileje Ziemi Świętej, dlatego kilka lat po założeniu Kalwarii, Fredro występuje do ówczesnego papieża, aby nadał takie przywileje Kalwarii. I faktycznie Klemens X przysyła odpowiedni dekret.

KAI: Cudowny obraz Matki Bożej już wtedy tutaj był?

– Jeszcze nie. Cudowny obraz Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej znalazł się tutaj w 1679 roku. Wcześniej znajdował się w naszym kościele franciszkańskim w Kamieńcu Podolskim i tam był czczony jako słynący łaskami. Gdy Kamieniec znalazł się pod panowaniem tureckim, kościoły były zamieniane w meczety, stajnie i magazyny. Obraz uratował się w jakiś cudowny sposób. Jest legenda, mówiąca, że został wyrzucony do rzeki, woda uniosła go na jakieś szuwary. Pewnemu mężczyźnie przyśniła się Matka Boża, mówiąca, gdzie obraz się znajduje i wskazująca, aby zanieść go do Kalwarii Pacławskiej. Jest jednak prawdopodobne, że Andrzej Maksymilian Fredro, który był też wojewodą podolskim, wykupił ten obraz od Turków albo w jakiś inny sposób uratował.

KAI: Czym Kalwaria Pacławska zasłużyła sobie na miano Jerozolimy Wschodu lub Jasnej Góry Podkarpacia?

– Jasna Góra Podkarpacia, bo jest to chyba jedyne tego typu sanktuarium na Podkarpaciu, położone rzeczywiście na najwyższym wzniesieniu Pogórza Przemyskiego. Pięknie to ujął abp Adam Szal, nadając ten tytuł świadomie lub nieświadomie.

A Jerozolima Wschodu, bo jest to najdalej wysunięte tego typu sanktuarium na wschód – w linii prostej jest 1,5 kilometra do granicy z Ukrainą. Poza tym chyba mało kto dziś wie, że do 1939 roku to sanktuarium służyło wiernym dwóch obrządków: rzymsko- i greckokatolickiego. Jedni i drudzy przed obliczem Matki Bożej odprawiali swoje nabożeństwa. Było nawet tak, że w tabernakulum był przechowywany Pan Jezus „rzymskokatolicki” i „greckokatolicki”, to znaczy pod postacią naszego białego opłatka i prosfory. Wiązało się to z tym, że na tych ziemiach przed wojną mieszkało wielu wiernych obrządku wschodniego.

KAI: Jak wyglądają obchody roku jubileuszowego?

– Uroczyste obchody zainaugurowaliśmy 3 maja 2018 roku Mszą świętą pod przewodnictwem abpa Adama Szala. Potrwają one do 3 maja 2019 roku. Centralne uroczystości to właśnie Wielki Odpust Kalwaryjski, który przeżywamy od 11 do 15 sierpnia. Wystąpiliśmy do Stolicy Apostolskiej o udzielenie specjalnych odpustów roku jubileuszowego. Takie pozwolenie otrzymaliśmy, dlatego każdy pielgrzym, który nawiedzi naszą świątynię, może uzyskać odpust zupełny pod zwykłymi warunkami przez cały rok, a więc do 3 maja 2019 roku. Papież Franciszek dał również pozwolenie abp. Adamowi Szalowi na udzielenie błogosławieństwa papieskiego. Arcybiskup przemyski udzieli go 14 sierpnia podczas Mszy św. o godz. 18.00. Otrzymają je również ci, którzy będą uczestniczyć w tej Eucharystii poprzez radio, telewizję lub internet.

KAI: Ilu pielgrzymów się spodziewacie?

– Możemy się opierać na podstawie doświadczeń poprzednich lat. W ubiegłym roku służby obliczyły, że w czasie wielkiego odpustu przewinęło się tutaj ok. 170 tysięcy pielgrzymów. W tym roku, ze względu na jubileusz, możemy się spodziewać większej liczby, może nawet 200 tysięcy.

KAI: W archidiecezji przemyskiej sierpniowe odpusty w Kalwarii Pacławskiej są swoistym fenomenem. Mówi się nawet, że coś odbędzie się „przed Kalwarią” albo „po Kalwarii”. Każdy wie, że mowa o odpuście i połowie sierpnia. Z czego to wynika?

– Tak faktycznie jest i tak mieszkańcy Podkarpacia mierzą czas. Myślę, że ten fenomen wypływa z tego, że ci ludzie z pokolenia na pokolenie są związani z tym miejscem. I w swoich parafiach i rodzinach ten fenomen przekazują.

KAI: Podczas kalwaryjskiego odpustu w 1968 r. kard. Karol Wojtyła głosząc kazanie pytał: „Czyż to nie dziwne, że my przychodzimy żeby uczestniczyć w śmierci i pogrzebie? Przecież człowiek od śmierci stroni. Przecież człowiek chce przedłużyć swoje życie”. Powtarzając pytanie papieża: czy to nie dziwne?

– To jest właśnie fenomen Kalwarii, że ludzie przychodzą uczestniczyć w pogrzebie. Zresztą, jeśli kogoś kochamy, to przychodzimy na pogrzeb. Ale jest to perspektywa nie tylko odejścia ziemskiego, ale jak powiedział kardynał 50 lat temu: chcemy poprzez tę śmierć spojrzeć dalej, w przyszłość. Bo poza bramą śmierci, wierzymy, że życie istnieje i to życie ukazuje nam Maryja, którą odprowadzamy w tym kondukcie pogrzebowym. Liturgia pogrzebowa mówi: „Życie Twoich wiernych o Panie zmienia się, ale się nie kończy”. Maryja daje nam tę nadzieję, że Ona jako pierwsza z ludzi z ciałem i duszą została wzięta do nieba, czyli przekroczyła tę bramę śmierci. Ten pogrzeb daje nam nadzieję.

KAI: Zainteresowanie sanktuarium kalwaryjskim nie spada?

Nie spada, a nawet wzrasta. Również dlatego, że po prawie stu latach od śmierci czcigodny sługa Boży o. Wenanty Katarzyniec został „obudzony z grobu”. Jego proces beatyfikacyjny jest już właściwie zamknięty, bo papież Franciszek podpisał dekret o heroiczności cnót w 2016 r. Od tego momentu rozpoczął się jeszcze większy kult o. Wenantego. Do jego grobu, który znajduje się w kościele, przybywają pielgrzymi. Ktoś nawet niedawno zapytał, czy o. Wenanty nie przyćmi czasem kultu Matki Bożej Kalwaryjskiej. Odpowiedziałem, że absolutnie nie. O. Wenanty przyciągnie jeszcze więcej ludzi do Matki Bożej.

KAI: Zmienia się sposób pielgrzymowania albo sami pielgrzymi?

– Sposób pielgrzymowania na pewno tak. Dzisiaj jest ono bardziej zmotoryzowane. Pielgrzymi przyjeżdżają na cały dzień lub na kilka godzin, później wracają do domów. Jeszcze 20, czy 50 lat temu większość pielgrzymów przybywała na cały odpust i zostawała tu na kilka dni do zakończenia uroczystości. Dzisiaj jest inaczej, ale do tego zmuszają lub skłaniają nas sytuacje. Może ludzie są też bardziej wygodni, chcą się dobrze wyspać, wykąpać, odświeżyć się, żeby przyjechać na drugi dzień ponownie.

KAI: W ostatnich latach jako opiekunowie tego sanktuarium, poszerzacie „ofertę” dla pielgrzymów. Kiedyś Kalwaria żyła głównie w wakacje, teraz niemal przez cały rok coś proponujecie: rekolekcje, dni skupienia.

– To wypływa nie tyle od nas, co z potrzeby ludzkich serc. Oni potrzebują takich weekendów w ciszy, rekolekcji biblijnych, czy małżeńskich. To wypływa od ludzi, którzy w tym całym zapracowaniu nie mają czasu, żeby przemyśleć swoje życie. A że mamy tutaj odpowiednie warunki, bo jest dom pielgrzyma, to jesteśmy otwarci na to i wychodzimy z pewnymi propozycjami.

Ponad 8 tys. pielgrzymów z Krakowa dotarło na Jasną Górę

sob., 11/08/2018 - 20:42
Po prostu biało-czerwoni. 8 wspólnot, 46 grup, ok. 8 tys. pątników. 38. Piesza Pielgrzymka Krakowska dotarła na Jasną Górę. Była dziękczynieniem za pontyfikat św. Jana Pawła II w 40.rocznicę jego wyboru na Stolicę Piotrową, a także za bł. Hannę Chrzanowską. Przyszło 8,1 tys. pątników.

Początki pielgrzymki związane są z Janem Pawłem II i zamachem na jego życie, stąd pątnicy szczególnie pamiętali o 40. rocznicy wyboru naszego rodaka na Stolicę Piotrową. Ks. Jan Przybocki, koordynator krakowskiej pielgrzymki, podkreślił, że droga z Wawelu do Częstochowy była podziękowaniem za pontyfikat Jana Pawła II. – Przez 27 lat modliliśmy się o zdrowie, życie dla Ojca Świętego a teraz dziękujemy. On był z nami na tej pielgrzymce, szczególnie w swoim nauczaniu – dodał.

Ks. Andrzej Telus misjonarz św. Wincentego a Paulo, wspominając „Biały marsz” w intencji Ojca św. przed 38 laty, podkreślił, ze pielgrzymka ta zaczęła się w wielkich sercach Polaków, którzy podjęli żarliwą modlitwę i pokutę za wolność Ojczyzny.
– Modliliśmy się w czasie tej niełatwej drogi o przezwyciężenie wad narodowych, bo wolność to nie tylko dar, ale zadanie – mówił pątnik Rafał Gratkowski.

Ryszard Szewczyk z Bochni zwrócił uwagę na potrzebę modlitwy o zgodę w naszej Ojczyźnie. – Cieszę się, że mogę żyć w Polsce – powiedział pielgrzym.

Wraz z pielgrzymami krakowskimi szli do Częstochowy obcokrajowcy; m.in. Włosi, Amerykanie, Czesi, Francuzi, Niemcy, Słowacy i Węgrzy. Dotarły także siostry Misjonarki św. Piotra Klawera z Czarnego Lądu. Założycielka ich zgromadzenia, Polka, bł. Maria Teresa Ledóchowska nazywana była Matką Afryki.S. Synthia pochodzi z Nigerii. – Dla mnie to jest cud. Jesteśmy bardzo wdzięczne i szczęśliwe, że Matka Boża jest dla nas największym skarbem dla Polaków i dla wszystkich ludzi na świecie. Jesteśmy tutaj, aby dziękować Matce Bożej za wszystko.
Ze wspólnotą IV nowohucką w 38. PPK na Jasną Górę wędruje też grupa Karan, czyli Katolicki Ruch Antynarkotykowy.

– Dzięki modlitwie, dzięki pracy nad sobą, niemożliwe staje się możliwe, można wyjść z narkomanii, poprawić relacje w rodzinie, odszukać siebie nawzajem – powiedziała Dorota Szczęsna, która modli się za syna
Dawniej Karan na Jasną Górę wędrował z pielgrzymką warszawską, ale od 4 lata przesłanie grupy niesione jest w kompani krakowskiej. Grupę Karan tworzą pątnicy z całej Polski, a nawet ze świata, i są to zarówno osoby uzależnione (te, które pokonały nałóg, i te, które nadal z nim walczą), ich rodziny, przyjaciele, terapeuci. Jako znak rozpoznawczy niosą ogromny, kolorowy różaniec – znak Światowej Róży Różańcowej rodziców dzieci uzależnionych. Do światowej róży rodziców dzieci uzależnionych dołączyć może każdy, także przez Internet.
Idea Karanu, czyli kompleksowego wsparcia osób uzależnionych i ich bliskich, łączącego pomoc psychologiczną i duchową zrodziła się przed laty właśnie w drodze do Częstochowy.

Pielgrzymkę Krakowską tworzą 43 grupy wychodzące promieniście z różnych miejsc archidiecezji. W zależności od tego wędrówka trwa od 6 do 9 dni. Najmłodszy pątnik miał zaledwie 3 miesiące, najstarszy 83 lata. Posługę duszpasterską na pielgrzymce pełniło 103 kapłanów, 23 kleryków, 8 diakonów i 43 siostry zakonne. Pątnicy z Wawelskiego Wzgórza realizowali w drodze program duszpasterski: „Jesteśmy napełnieni Duchem Świętym”.

W Częstochowie pątników witali: abp Marek Jędraszewski, metropolita krakowski oraz biskup pomocniczy archidiecezji krakowskiej Jan Szkodoń. Ostatni odcinek drogi – spod Kurii Częstochowskiej na Jasną Górę – księża biskupi pokonali pieszo razem z pielgrzymami. Na czele pielgrzymki metropolita krakowski niósł krzyż.

Pielgrzymi z archidiecezji krakowskiej spotkali się na Mszy św. na Szczycie o godz. 19.00. Eucharystii przewodniczy abp Marek Jędraszewski, metropolita krakowski.

Galeria zdjęć (10 zdjęć)

Kraków: Msza św. za pracowników telewizji u sióstr klarysek

sob., 11/08/2018 - 20:26
W sobotę w kościele św. Andrzeja u krakowskich klarysek odprawiona została Msza św. w intencji pracowników telewizji, których patronką jest św. Klara. W uroczystość Świętej z Asyżu wierni mieli możliwość uczczenia jej relikwii.

Msza św. w intencji ludzi telewizji odprawiona została w kościele św. Andrzeja przy ul. Grodzkiej, przy którym znajduje się klasztor sióstr klarysek. W homilii o. Rufin Maryjka OFM, wikariusz Prowincji Matki Bożej Anielskiej Zakonu Braci Mniejszych mówił, że św. Klara i św. Franciszek, postanowili porzucić wszystko, aby żyć Ewangelią i aby ich życie stało się także dla ich późniejszych sióstr i braci – wzorem życia złączonego z Bogiem.

– Słowo Boga dokonuje w człowieku oczyszczenia. Ono ma moc oczyszczenia nas z tego wszystkiego, co nie pozwala nam przynosić dobrych owoców, co nas zwodzi – podkreślił kaznodzieja. – Z przywiązania do rzeczy materialnych, z tego co wchodzi na miejsce Pana Boga w naszej skali wartości niejednokrotnie, stąd konieczne jest oczyszczenie przez Słowo – dodał. Jak wyznał Słowo skierowane do człowieka mówi o zamieszkaniu w Chrystusie. – To zamieszkanie to oczywiście nie dom, to nie mieszkanie w wymiarze materialnym, ale to to, co każdy z nas ma najważniejszego w sercu. To właśnie to było powołaniem św. Klary – wyznał o. Maryjka.

Nawiązując do słów papieża Benedykta XVI powiedział, że św. Franciszek wskazał św. Klarze jak wkroczyć na drogę Ewangelii i ukazał jej styl świętego życia. A także wyższą piękność, „która nie jest życiem w próżności, ale w autentycznej miłości”. W jego ocenie, to dodało św. Klarze odwagi do tego, aby prowadzić święte życie w ubóstwie. – Nawrócenie św. Klary jest w tym głębokim znaczeniu nawróceniem do miłości. Chcemy dzisiaj dziękować za wierność Ewangelii św. Klary, za jej życie w prawdzie, niech ona będzie dla nas wzorem zamieszkania w Chrystusie – powiedział o. Maryjka.

Po Mszy św. wierni mieli możliwość uczczenia relikwii św. Klasry. Uroczystość Świętej z Asyżu poprzedziła nowenna ku czci św. Klary, która rozpoczęła się 2 sierpnia oraz Triduum Eucharystyczne połączone z codzienną adoracją. Tegoroczne uroczystości wpisują się w obchody jubileuszu 750-lecia śmierci bł. Salomei, pierwszej polskiej klaryski.

Święta Klara z Asyżu urodziła się w 1194 roku. Była zafascynowana przykładem św. Franciszka i od dziecka chciała prowadzić życie podobne jak on. Mając 17 lat uciekła z domu i z rąk św. Franciszka przyjęła habit zakonny. Wkrótce dołączyło do niej kilka innych kobiet. Razem utworzyły przy kościele św. Damiana pierwszy klasztor, którego przełożoną została Klara. Dbała ona szczególnie o to, by zakon zachował swoją specyfikę, czyli skrajne ubóstwo i prostotę życia. Zmarła 11 sierpnia 1253 roku. Dwa lata później została ogłoszona świętą przez papieża Aleksandra IV. Relikwie Świętej spoczywają w Asyżu, w bazylice pod jej wezwaniem.

W 1958 roku papież Pius XII ogłosił św. Klarę patronką telewizji. W breve „Clarius explendescit”, ogłaszającym św. Klarę „niebiańską przed Bogiem patronką telewizji”, odwołał się do historii zapisanej w „Źródłach franciszkańskich”. Kiedy św. Klara na rok przed śmiercią nie mogła z powodu choroby uczestniczyć w pasterce, ujrzała w nadprzyrodzonej wizji – jakby na telebimie – zebranych ludzi w kościele św. Franciszka z Asyżu i w sposób duchowy uczestniczyła we Mszy św., widząc i słysząc wszystko, co tam się działo. „Słyszała braci radośnie śpiewających psalmy, uważała na melodie kantorów, wreszcie słyszała granie instrumentów. Doznała jeszcze większego cudu, gdyż zobaczyła żłóbek Pański” – napisał franciszkański biograf br. Tomasz z Celano. Gdy nazajutrz rano przyszły jej współsiostry, powiedziała im, że dzięki łasce Jezusa słyszała i widziała wszystkie obrzędy, jakie dokonywały się tej nocy w kościele św. Franciszka.

W Krakowie siostry klaryski osiedliły się ok 1320 r., przy kościele św. Andrzeja, przy Trakcie Królewskim.