Informacje Katolickiej Agencji Informacyjnej

Subskrybuje zawartość
Portal Katolickiej Agencji Informacyjnej
Zaktualizowano: 20 min. 56 sek. temu

W Niedzielę Męki Pańskiej ostatnie Gorzkie Żale

sob., 24/03/2018 - 21:25
Muzyczna refleksja o Męce Pańskiej w nabożeństwie Gorzkich Żali ma miejsce w polskich parafiach w każdą niedzielę Wielkiego Postu. Nabożeństwo znane od początków XVIII wieku, połączone z wystawieniem Najświętszego Sakramentu i kazaniem pasyjnym, odprawiane będzie także w Niedzielę Męki Pańskiej.

– Gorzkie Żale opisują tragiczne wydarzenia męki Chrystusa, który jako zupełnie niewinny doświadczył tylu cierpień, ale z drugiej strony, wiemy, że zrobił to dla nas, z miłości do nas. Poświęcił się aż tak, by pokazać ogrom miłości do nas. My możemy zatem to wydarzenie kontemplować z wdzięcznością w świadomości, że na taką miłość nie zasłużyliśmy. Ponad to wszystko mamy też perspektywę zmartwychwstania i wiecznego zbawienia – mówi Michał Niemiec, organista, teolog i muzykoterapeuta.

Gorzkie Żale jako nabożeństwo z czasów baroku zarówno w tekście, jak i melodii oddaje dramatyzm wydarzeń męki i śmierci Jezusa. – Autorzy muzyki pasyjnej przez stosowanie w swoich kompozycjach odpowiednich pochodów czy interwałów sprawiają, że ten smutek możemy wyśpiewać. Muzyczne figury retoryczne, bardzo widoczne m.in. w Gorzkich Żalach, oddają także prawdy teologiczne – mówi Niemiec.

Trzy części nabożeństwa Gorzkich Żali śpiewane są także na parafiach w Wielki Piątek, ale już bez akompaniamentu organów. – Muzyka nabiera wtedy surowości i wzmaga większy dramatyzm i smutek wykonywanych pieśni – opisuje Niemiec.

Organista przeprowadził do swojej pracy naukowej na Akademii Muzycznej badania na temat odbioru Gorzkich Żali w parafii Matki Bożej Saletyńskiej w Krakowie.

– W ok. 100 odpowiedziach od uczestników nabożeństw dowiedziałem się, że ludzie przeżywają właśnie tę wdzięczność, ale i pewnego rodzaju katharsis – podsumowuje muzyk. Twierdzi, że ludzie inaczej odbierają traumę wydarzeń Męki Pańskiej niż np. przemoc w filmach, bo odczuwają to przez pryzmat Bożej miłości. – Wśród odpowiedzi znalazła się także opinia pewnej matki, której ulubioną częścią jest „Rozmowa duszy z Matką Bolesną” przez to, że sama identyfikuje się z boleścią Maryi jako kobieta posiadająca dzieci – dodaje.

Michał Niemiec, absolwent Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie, Diecezjalnego Studium Organistowskiego w Tarnowie oraz Akademii Muzycznej w Krakowie (studia z zakresu muzykoterapii) pracuje jako organista i katecheta. W 2017 wydawnictwo Salwator wydało jego drugą płytę – „Gorzkie Żale. Tekst, muzyka i emocje”.

Abp Jędraszewski zaprosił wiernych na Nowohucką Drogę Krzyżową

sob., 24/03/2018 - 20:01
Metropolita krakowski na specjalnym nagraniu filmowym skierował do diecezjan słowa zaproszenia na Nowohucką Drogę Krzyżową. Odbędzie się ona pod jego przewodnictwem wieczorem w Niedzielę Palmową.

Jak podkreślił abp Marek Jędraszewski na krótkim filmie zamieszczonym na kanale archidiecezji krakowskiej w serwisie YouTube, w tym roku modlitwa będzie miała szczególny wymiar z uwagi na przeżywane 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości.

– Polska zmartwychwstała, choć nie miała prawa zmartwychwstać. Dlatego chcemy na nadzieję tych wielu pokoleń Polaków związanych z czasem rozbiorów spojrzeć poprzez Chrystusa – Jego cierpienia, Jego drogę na krzyż, ale ostatecznie ku zmartwychwstaniu – zapowiedział hierarcha, zachęcając do tak głębokiego wejścia w obchody Wielkiego Tygodnia, ale również obchody odzyskania wolności przez ojczyznę.

Droga Krzyżowa ulicami Nowej Huty gromadzi co roku tysiące wiernych, którzy chcą przenieść krzyż przez dzielnicę, która w zamyśle władz komunistycznych miała być „miastem bez Boga”. Dają tym samym świadectwo swojej wiary i poczucia przynależności do tego wyjątkowego miejsca.

Tradycyjnie uczestnicy modlitwy przejdą drogę od pallotyńskiej parafii Matki Bożej Pocieszenia do Opactwa Cystersów w Mogile. Organizatorzy modlitwy zachęcają do wzięcia ze sobą świec i lampionów. Nabożeństwo rozpocznie się 25 marca o godz. 19:00.

Sucha na Pomorzu: „Powrót do Ojca” – rekolekcje dla bezdomnych

sob., 24/03/2018 - 19:08
„Powrót do Ojca” – to myśl przewodnia rekolekcji dla bezdomnych, które zorganizowano w domu rekolekcyjnym w Suchej na Pomorzu. W miejscu, którym od ponad czterdziestu lat opiekują się ojcowie jezuici z Bydgoszczy.

Spotkania zostały wypełnione modlitwą, adoracją, posiłkami oraz świadectwem osób, które odbiły się od życiowego dna. – Złotówka dana żebrzącemu na ulicy jest mało skutecznym sposobem niesienia pomocy. Bezdomni potrzebują w pierwszej kolejności naszej przyjaźni. To jest ważniejsze od pieniędzy, ubrania, ciepłego posiłku. Ponieważ są to ludzie samotni – powiedział gospodarz miejsca o. Mieczysław Łusiak SJ.

Rekolekcje poprowadził o. Piotr Hejno OFMCap z bydgoskiej wspólnoty Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów. – Na pewno za każdą z tych osób kryje się inna historia. Nikt na początku swojego życia nie wybiera bezdomności. Jednak często koleje losu, problemy, które przerosły, sprawiły, że osoby te znalazły się na ulicy – powiedział kapucyn, który ma doświadczenia pracy z osobami bezdomnymi w wielu miejscach Polski.

W zorganizowanie czasu w Suchej oprócz kapucynów i jezuitów zaangażowały się Zgromadzenie Ducha Świętego oraz Zgromadzenie Sióstr Albertynek Posługujących Ubogim. Uczestnicy zostali wcześniej zaproszeni, a następnie dowiezieni na miejsce. – Zabraliśmy bezdomnych na kilka dni – by się najedli, odpoczęli, zregenerowali siły fizyczne. Zapewniliśmy im odzież, kosmetyki, miejsce do spania. Resztę wykonywał sam Pan Bóg. Dla niektórych jest to zawsze możliwość powrotu do Kościoła po latach – dodał o. Piotr Hejno OFMCap.

Nauki były nawiązaniem do przypowieści o synu marnotrawnym. – Pracowałem u szklarza, zarabiałem bardzo dobre pieniądze, miałem dach nad głową. Najpierw zabrakło mi taty, potem mamy. Został tylko brat, który wybrał luźny styl życia, zaś siostra wyprowadziła się do innej dzielnicy Bydgoszczy. Bezdomność jest tragedią. Jestem na tych rekolekcjach, aby poznać nowych ludzi, zmienić kierunek życia. Wierzę, że wszystko idzie jeszcze naprawić – zakończył Janusz Jaworski.

Zakopane: uroczystości pogrzebowe zasłużonego ratownika TOPR

sob., 24/03/2018 - 18:54
Miał niespełna 94 lata, uczestniczył w 33 akcjach niesienia pomocy w Tatrach, wytyczył trasy pod Giewontem. W Zakopanem odbyły się w sobotę 24 marca uroczystości pogrzebowe Jana Krupskiego, ratownika TOPR i górskiego przewodnika.

Uroczystości pogrzebowe miały miejsce na cmentarzu przy ul. Nowotarskiej w Zakopanem. Wśród duszpasterzy był ks. Jerzy Grzyb, kapelan przewodników. Duchowny jest proboszczem parafii na zakopiańskiej Olczy pw. Matki Bożej Objawiającej Cudowny Medalik. Zmarłego wspominał przewodnik górski i ratownik TOPR Apoloniusz Rajwa.

Jan Krupski był zakopiańczykiem. Do Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego został przyjęty w 1945 r., ale już w czasie II wojny światowej uczestniczył w akcjach ratunkowych, do udziału w których chętnie zwalniało go kierownictwo stacji kolejowej, gdzie pracował.

Jak wspomina Apoloniusz Rajwa, dziennikarz zajmujący się tematyką górską, zmarły ratownik TOPR również w okresie młodzieńczym miał sporo czasu na wspinanie się. – Miał swoje ulubione ściany, a wśród nich północną ścianę Giewontu, gdzie przeszedł kilka dróg. W 1946 r. razem z Józkiem Świerkiem doszli filarem do Drogi Śląskiej i nią prosto do Krzyża, a 7 lat później powtórzył tę drogę z Aleksandrem Tobolewskim. Na Długim Giewoncie z Markiem Wikorejczykiem poprowadził dwie nowe drogi o V stopniu trudności – opowiada A. Rajwa.

Jan Krupski obowiązki zawodowe i pomoc turystom potrafił łączyć z przewodnictwem górskim. Przewodnikiem został w 1951 r. Wszedł też do władz Koła Przewodników Tatrzańskich PTTK w Zakopanem i został jego prezesem w 1966 r. – Jasiek zrobił bardzo wiele dobrego dla środowiska przewodników, nawiązał współpracę z parkami narodowymi TPN i słowackim TANAP, czego efektem było uzgodnienie umożliwiające prowadzenie grup poza szlakami znakowanymi – podkreśla A. Rajwa.

Zmarły ratownik miał 94 lata. Urnę z prochami Jana Krupskiego złożono do jednego z grobowców na zakopiańskim cmentarzu przy ul. Nowotarskiej. W ostatniej drodze towarzyszyli mu koledzy ratownicy, przewodnicy górscy, pracownicy TPN, starosta tatrzański Piotr Bąk, a także najbliżsi.

W ostatnim pożegnaniu zmarłego towarzyszyły mu liczne delegacje z pocztami sztandarowymi a modlitwę uświetniła kapela góralska. Kiedy Jan Krupski przechodził na niebiańską grań – jak zwykli mówić podhalańczycy – w stolicy polskich Tatr była piękna pogoda. Niebo było niemal bez chmur, a z centrum miasta było doskonale widać górskie szczyty.

Bieszczady: około 150 osób na Drodze Krzyżowej na Przełęcz Bukowską

sob., 24/03/2018 - 18:13
Około 150 osób wzięło udział w sobotę w Drodze Krzyżowej z Wołosatego na Przełęcz Bukowską (1107 m n.p.m.). Mszy św. na rozpoczęcie nabożeństwa przewodniczył w kościele w Ustrzykach Górnych metropolita przemyski abp Adam Szal.

– Pogoda była dobra, było słonecznie i ciepło, aczkolwiek w zimowych warunkach, bo w górnych granicach lasu pokrywa śnieżna sięga 2 do 3 metrów. Mieliśmy tylko jedną interwencję, która dotyczyła mężczyzny z urazem kolana – powiedział KAI Paweł Szopa, ratownik dyżurny ze Stacji Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego w Ustrzykach Górnych.

Bieszczadzka Droga Krzyżowa ma wieloletnią tradycję. Do 2016 r. odbywała się na najwyższy szczyt Bieszczadów – Tarnicę i związana była z ustawieniem w tym miejscu krzyża w 1987 r. Upamiętnia on wędrówki ks. Karola Wojtyły po Bieszczadach.

W zeszłym roku dyrekcja Bieszczadzkiego Parku Narodowego zdecydowała jednak o zamknięciu tej trasy. Podyktowane było to tym, że ze względu na ścisłą ochronę przyrody, na szlakach prowadzących na Tarnicę , wyznaczono limit dobowy 2100 turystów. W czasie nabożeństwa często był on natomiast przekroczony dwukrotnie.

Ponadto o tej porze roku na szczytach jest śnieg, lód i błoto, co zagrażało bezpieczeństwu uczestników. Wyznaczono więc inną trasę Drogi Krzyżowej – z Wołosatego na Przełęcz Bukowską. Postanowiono, że nabożeństwo będzie się odbywać w sobotę poprzedzającą Niedzielę Palmową. Ta sama trasa będzie udostępniona także w Wielki Piątek. W tym dniu dla celów religijnych otwarty będzie również szlak z Wetliny na Smerek (zejście do Kalnicy).

Kraków: Dzień Modlitw za Federację Skautingu Europejskiego

sob., 24/03/2018 - 17:48
W sanktuarium św. Jana Pawła II w Krakowie Skauci Europy obchodzili w sobotę Dzień Modlitw za Federację Skautingu Europejskiego. „Jesteście da nas wszystkich nadzieją, że zbudujecie dobry świat, że będziecie szczególnie świadomie wracać do chrześcijańskich wartości Europy” – mówił do zgromadzonych w papieskiej świątyni abp Marek Jędraszewski.

Skauci rozpoczęli swoje świętowanie od Drogi Krzyżowej, która biegła od Sanktuarium Bożego Miłosierdzia do Sanktuarium św. Jana Pawła II. Kulminacyjnym punktem wydarzenia była Msza św. i Apel Harcerski. W homilii abp Marek Jędraszewski zapewnił o swojej modlitwie o to, aby Skauci Europy pozostali wierni Chrystusowi i mieli odwagę Go bronić. „Jesteście dla nas wszystkich nadzieją, że zbudujecie dobry świat, że będziecie szczególnie świadomie wracać do chrześcijańskich wartości Europy” – mówił hierarcha.

Dzień Modlitw za Federację Skautingu Europejskiego to wyjątkowe spotkanie wilczków, harcerek i harcerzy, szefowych i szefów oraz rodziców i sympatyków Skautów Europy. Odbywa się co roku w dzień Uroczystości Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny. „Właśnie wtedy, całe dzieło Federacji Skautingu Europejskiego zostało zawierzone Niepokalanej i akt ten jest ponawiany we wszystkich Hufcach – zarówno Polskiego Stowarzyszenia Harcerstwa Katolickiego „Zawisza”, jak i całej Federacji Skautingu Europejskiego, czyli stowarzyszenia wiernych na prawie papieskim” – tłumaczy Szymon Helbin. W tym roku, mimo przeniesienia uroczystości na 9 kwietnia, zachowano tradycję marcowego świętowania.

Jest to również okazja do integracji i spotkania dwóch na co dzień działających rozdzielnie nurtów: męskiego i żeńskiego, oraz rodziców i instruktorów. To święto dziękczynienia i radości, ale również prośby o Boże błogosławieństwo i opiekę Matki Najświętszej dla każdej osoby związanej z Ruchem.

Tegoroczne odnowienie aktu Zawierzenia jest wyjątkowe ze względu na miejsce świętowania. Odbywa się ono w Sanktuarium św. Jana Pawła II, którego dewizą posługi były słowa „Totus Tuus”. „Wraz ze św. Janem Pawłem II, przyzywając Jego orędownictwa, będziemy mówimy dziś „tak” Bogu, by na wzór Maryi uczynił z nas narzędzia wprowadzające pokój i Jego królestwo tu na Ziemi” – podkreśla Helbin.

Skauci Europy to katolickie stowarzyszenie harcerskie, posługujące się oryginalną pedagogiką Baden-Powella i o. Jakuba Savina SJ. Czerpią z polskiej myśli harcerskiej oraz wzorują się na tradycji Hufców Polskich. Należą do wielkiej rodziny Federacji Skautingu Europejskiego, liczącej ponad 60 tys. członków. Formują się w dwóch nurtach: męskim i żeńskim. Akcentują przez to inne potrzeby każdej z płci na drodze dorastania, dążąc do integralnego rozwoju człowieka do odpowiedzialności i świętości.

Formacja podzielona jest na trzy grupy wiekowe. Wilczki, czyli najmłodsi skauci, w wieku 9-12 lat, poprzez życie w gromadzie i zabawę, uczą się nawiązywać relacje z rówieśnikami oraz przybliżają się do Pana Boga. Harcerze i harcerki, czyli młodzi w wieku 12-16 lat, poprzez wspólną grę, przygodę, życie w kilkuosobowych grupach-zastępach uczą się współpracy, ćwiczą zdrowie, charakter, zmysł praktyczny, rozwijają ducha służby oraz pogłębiają swoje życie religijne. Przewodniczki i wędrownicy to dorośli, którzy poprzez swoje zaangażowanie służą młodszym siostrom i braciom w ruchu. Kobiety formują się w Ogniskach Przewodniczek, a mężczyźni w Kręgach Wędrowników. Do elementów pomagających w rozwoju i kroczeniu drogą dojrzałości należy: stały spowiednik, Godzina Drogi (lektura Pisma Świętego połączona z rozmyślaniem), Starszy Brat (opiekun, opiekunka drogi – ktoś, kto osiągnął dojrzałość harcerską oraz społeczną i jest gotów wysłuchać czy udzielić porady „młodszemu bratu”) a także rozwój intelektualny i techniczny.

Rzeszów: Sejmik Rehabilitacyjny Województwa Podkarpackiego

sob., 24/03/2018 - 17:43
„Miłosierdzie to podróż z serca do rąk” – mówił ks. Stanisław Słowik, dyrektor Caritas Diecezji Rzeszowskiej, podczas zorganizowanych 24 marca obrad 27. Sejmiku Rehabilitacyjnego Województwa Podkarpackiego. W trakcie spotkania kapłan otrzymał odznakę „Zasłużony dla Województwa Podkarpackiego”.

Sejmik Rehabilitacyjny Województwa Podkarpackiego to organizowane od 1992 r. spotkania osób zaangażowanych w pracę na rzecz niepełnosprawnych: urzędników, działaczy społecznych, polityków, lekarzy i pielęgniarek, duchownych, a także samych niepełnosprawnych.

Sejmik poprzedziła Msza św. w Sanktuarium Matki Bożej Rzeszowskiej. Eucharystii przewodniczył bp Jan Wątroba. W homilii zachęcił do troski o dzieci niepełnosprawne jeszcze nie narodzone, które nie mogą się same bronić. Kaznodzieja wiele miejsca poświęcił Służebnicy Bożej Hannie Chrzanowskiej – pielęgniarce, prekursorce pielęgniarstwa domowego, współpracowniczce kardynała Karola Wojtyły (jej beatyfikacja odbędzie się 28 kwietnia 2018 r. w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w krakowskich Łagiewnikach). „Tak jak św. Adama Chmielowskiego nazywamy bratem naszego Boga, tak o Hanie Chrzanowskiej mówimy, że była siostrą naszego Boga” – mówił biskup rzeszowski.

Po Mszy św. w siedzibie Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego w Rzeszowie odbyły się obrady z udziałem duchowieństwa, władz państwowych, samorządowych, dyrektorów placówek medycznych i instytucji zaangażowanych w działalność na rzecz osób chorych i niepełnosprawnych. W sumie w tegorocznym sejmiku udział wzięło około 200 osób.

Na początku sejmiku Władysław Ortyl – marszałek Województwa Podkarpackiego i Jerzy Cypryś – przewodniczący sejmiku Województwa Podkarpackiego wręczyli ks. Stanisławowi Słowikowi – dyrektorowi Caritas Diecezji Rzeszowskiej odznakę „Zasłużony dla Województwa Podkarpackiego” przyznawaną przez Sejmik Województwa Podkarpackiego. „Praca w Caritas jest pracą zespołową. I dlatego za wszystko, wszystkim bardzo dziękuję. Miłosierdzie to podróż z serca do rąk – tak mówił św. Franciszek. Jeśli się udało, że to miłosierdzie dociera do rąk, chwała za to Panu Bogu” – mówił ks. Słowik.

Głównym temat obrad była rehabilitacja w przeszłości i przyszłości. Prof. dr hab. Andrzej Kwolek – konsultant Wojewódzki ds. Rehabilitacji przedstawił sposoby rehabilitacji w przeszłości oraz najnowsze metody stosowane w tej dziedzinie medycyny.

Po wykładzie, zgodnie ze zwyczajem, była otwarta dyskusja w nawiązaniu do referatu i możliwość zadawania pytań. Bardzo ważnymi wystąpieniami były głosy ludzi z niepełnosprawnością oraz ich rodzin. Wykorzystując obecność przedstawicieli Narodowego Funduszu Zdrowia oraz Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych pytali o sprawy formalne związane z rehabilitacją.

Organizatorami Sejmiku Rehabilitacyjnego Województwa Podkarpackiego są: Polskie Towarzystwo Rehabilitacji – Oddział w Rzeszowie, Caritas Diecezji Rzeszowskiej, Fundacja Caritas na Rzecz Regionalnego Ośrodka Rehabilitacyjno-Edukacyjnego dla Dzieci i Młodzieży oraz Sejmik Województwa Podkarpackiego.

Abp Skworc: dobro człowieka i dobro społeczeństwa to gwarancja dobrego ustroju społecznego

sob., 24/03/2018 - 17:20
Rybnik, Piekary Śląskie, Wodzisław i Tychy to miasta, w których odbył się w sobotę przed Niedzielą Palmową Wielkopostny Dzień Skupienia dla samorządowców. W Tychach Mszę św. dla uczestników dnia skupienia celebrował abp Wiktor Skworc. – Dobro osoby ludzkiej i dobro wspólnego całego społeczeństwa to gwarancja dobrego ustroju społecznego – podkreślił metropolita katowicki.

Zwracając się do samorządowców, arcybiskup przypomniał, że „Kościół, pełniąc swój prorocki urząd, mówi językiem katolickiej nauki społecznej”. – Podpowiada szczególnie tym, którzy noszą odpowiedzialność za organizowanie życia społecznego jakimi powinni się kierować zasadami – powiedział abp Skworc.

W homilii przypomniał, że „Kościół postuluje, by w tworzeniu porządku (ustroju) społecznego uwzględniać dwa krańce rzeczywistości społecznej: z jednej strony osobę ludzką z jej godnością i prawami, zaś z drugiej, dobro wspólne całego społeczeństwa stanowiące cel państwa, przy ostatecznym przyporządkowaniu wszystkich instytucji społecznych osobie ludzkiej”.

Hierarcha wskazał także, iż „społeczne nauczanie Kościoła mocno akcentuje koncepcję państwa pomocniczego, kierującego się zasadą pomocniczości”. – Nie jest to państwo ani słabe (liberalizm), aby mocne (kolektywizm) – mówił abp Skworc.

Zdaniem metropolity katowickiego, „rola państwa winna sprowadzać się do ograniczonej interwencji w życie społeczne i gospodarcze”. – Jak najwięcej inicjatyw od dołu, czyli jednostek ludzkich oraz mniejszych i większych społeczności i jak najmniej działań odgórnych – zaapelował hierarcha.

Abp Skworc podjął także temat konieczności wznoszenia się ponad partyjne podziały, którego wymaga dobro wspólne. Nawiązał także do roku 100-lecia odzyskania niepodległości, apelując o poszanowanie krzyża w przestrzeni publicznej. Podjął także temat wolnej niedzieli i konieczności umocnienia jej jako „dnia rodziny”.

W krótkich słowach zachęcił także samorządowców do troski o oświatę, dbania o jakość powietrza, gleby i wody, prowadzenia akcji trzeźwościowych, rozwoju polityki senioralnej czy szeroko pojętej rewitalizacji „szczególnie starych poprzemysłowych dzielnic”.

– Wszystkie poruszone tematy to okazja do rachunku sumienia. Jest on ważny, kiedy kończy się kadencja i czas na podsumowania, rozliczenia. Jest on ważny dla pokoju sumienia, bo ono – jako Boży głos w nas – stale czuwa nad jakością społecznej służby – mówił abp Skworc.

Podczas dnia skupienia jego uczestnicy mieli okazję także do wysłuchania konferencji, którą przygotował ks. Jan Smolec, kanclerz katowickiej kurii metropolitalnej. „Jesteśmy napełnieni Duchem Świętym” – to hasło aktualnego roku duszpasterskiego. Te hasło jest też kanwą dla rozważań podjętych podczas Dnia Skupienia Samorządowców – mówi ks. Smolec.

O znaczeniu samego Dnia Skupienia mówią także samorządowcy. Prezydent Mysłowic Edward Lasok podkreśla, że „jak człowiek zrobi taki rachunek sumienia, ale także tego co przed nami, co się udało, a co się by się chciało jeszcze, to wiele spraw można uporządkować”. – Możemy się razem spotkać, pomodlić się wspólnie i przygotować się na te najważniejsze święta – dodaje Barbara Prasoł, wójt gminy Wyry.

Dzień Skupienia dla Samorządowców jest wieloletnią tradycją archidiecezji katowickiej. Ma on miejsce w sobotę przed Niedzielą Palmową i jest organizowany w czterech parafiach archidiecezji katowickiej. W jednej z nich Eucharystii przewodniczy metropolita katowicki.

Bp Milewski: bezbronny człowiek potrzebuje najwięcej ochrony

sob., 24/03/2018 - 16:54
O tym, że rolą państwa jest zapewnienie ochrony każdemu obywatelowi, także w jego pierwszym etapie życia i że właśnie wtedy potrzebuje on najwięcej ochrony i troski, mówił bp Mirosław Milewski w Narodowym Dniu Życia w Rypinie w diecezji płockiej. – W Narodowym Dniu Życia trzeba z całą mocą powtórzyć nauczanie Kościoła, że aborcja nigdy nie była, nie jest i nie będzie OK – podkreślił bp Milewski.

Bp Mirosław Milewski w homilii przypomniał wiernym wydarzenie sprzed kilku dni, gdy kard. Stanisław Dziwisz, emerytowany metropolita krakowski, wieloletni sekretarz św. Jana Pawła II – Papieża Rodziny, ochrzcił Zuzannę Marię Nelc – szesnaste dziecko w rodzinie Nelców. Uczynił to w obecności prezydenta Andrzeja Dudy i wicepremier Beaty Szydło. Grażyny i Sławomir Nelc z dziećmi byli w czerwcu ubiegłego roku w Pałacu Prezydenckim w związku z programem 500+.

Zaznaczył, że kiedy oglądał to zdjęcie, niestety nie mógł sobie nie przypomnieć innego, jakże kontrastującego z tym obrazem: zdjęcia trzech kobiet w różowych strojach na okładce ogólnopolskiego magazynu dla kobiet, które mówiły, że `aborcja jest OK`, a ludzki, poroniony płód porównywały z mandarynką lub kawałkiem wątróbki.

„W Narodowym Dniu Życia trzeba z całą mocą powtórzyć nauczanie Kościoła, że aborcja nigdy nie była, nie jest i nie będzie OK. Że życie człowieka, także na tym początkowym etapie, a może zwłaszcza wtedy, jest ogromną wartością. Że każde poczęte dziecko ma prawo do narodzin i życia, niezależnie od wrodzonych chorób i wad genetycznych, a rolą państwa jest zapewnienie ochrony każdemu obywatelowi, także w jego pierwszym etapie życia. Właśnie wtedy trzeba najbardziej troszczyć się o zupełnie bezbronnego człowieka, który jak nikt potrzebuje ochrony i troski” – zaakcentował hierarcha.

Dodał, że Kościół w Polsce robi wszystko, co w jego mocy, aby uczyć społeczeństwo szacunku do życia ludzkiego: życie każdego człowieka jest wartością podstawową i nienaruszalną, a jego obrona stanowi obowiązek wszystkich Polaków, niezależnie od światopoglądu. Potrzebna jest współpraca w tym zakresie Kościoła, państwa i organizacji pro-life.

Bp Milewski przypomniał również, że Kościół w Polsce popiera projekt „Zatrzymaj aborcję”, który znajduje się w Sejmie, a podpisy pod nim złożyło 830 tysięcy obywateli. Przewiduje on zniesienie możliwości aborcji eugenicznej. I apeluje do sumień do sumień polskich katolików, aby opowiedzieli się za tym projektem.

Poprosił też o modlitwę w intencji ochrony życia od poczęcia do naturalnej śmierci – nie tylko w Narodowym Dniu Życia, ale przez wszystkie 365 dni w roku, bo „życie jest wartością, która jednoczy wszystkich ludzi na całym świecie”. – Niech w naszym kraju dzieci będą największym skarbem i nadzieją. Niech nasze polskie rodziny będą miejscem budowania, tworzenia silnego narodu. I niech zawsze pamiętają, że nie wolno zabijać – dodał.

Narodowy Dzień Życia został ustanowiony przez Sejm RP 27 sierpnia 2004 r. Postanowiono, że pomoże on propagować odpowiedzialność za założenie rodziny oraz będzie zachęcał do budowania rodzin wielodzietnych. W sejmowej uchwale podkreślono też, że dzień ten jest „okazją do narodowej refleksji nad odpowiedzialnością władz państwowych, społeczeństwa i opinii publicznej za ochronę i budowanie szacunku dla życia ludzkiego, szczególnie ludzi najmniejszych, najsłabszych i zdanych na pomoc innych”.

Łódzka Droga Krzyżowa

sob., 24/03/2018 - 16:11
Tradycyjnie w piątek poprzedzający Niedzielę Palmową, ulicami miasta przeszła Łódzka Droga Krzyżowa. To znane od średniowiecza nabożeństwo pasyjne celebrowane we wszystkie piątki wielkiego postu, praktykowane jest tylko w Kościele katolickim (i kościołach starokatolickich) z uwagi na to, że stacje tego nabożeństwa opierają się o wydarzenia zawarte na kartach Pisma Świętego jak i na czcigodnej i wielowiekowej tradycji Kościoła.

W Łodzi zwyczaj procesji z krzyżem niesionym od stacji do stacji po ulicach miasta zrodził się w połowie lat 90 ubiegłego wieku. Wówczas nabożeństwo to było celebrowane w wieczór wielkopiątkowy i miało charakter ekumeniczny. Rozpoczynało się przy kościele ewangelicko – augsburskim p.w. św. Mateusza, a kończyło się w kościele oo. Jezuitów przy ul. Sienkiewicza 60. Ekumeniczny charakter tego nabożeństwa nadawały rozważania i obecność duchownych bratnich kościołów chrześcijańskich.

Od 2013 roku, wraz z wprowadzeniem przez ówczesnego metropolitę łódzkiego ks. abp. Marka Jędraszewskiego nowej formy przeżywania wielkiego postu, którym było pielgrzymowanie do wielkopostnych kościołów stacyjnych, zmienił się termin łódzkiej Drogi Krzyżowej oraz jej trasa. Przeniesiono sprawowanie tego nabożeństwa na piątek po V Niedzieli Wielkopostnej, a trasa stacyjna wiedzie teraz od kościoła p.w. św. Faustyny przy Placu Niepodległości do łódzkiej archikatedry p.w. św. Stanisława Kostki.

Łódzkie nabożeństwo Via Crucis nawiązujące do ostatnich chwil życia Chrystusa na ziemi i ubogacane jest rozważaniami, które przygotowywane są przez wyznaczone osoby. Tegoroczne rozważania przygotował i poprowadził metropolita łódzki ksiądz arcybiskup Grzegorz Ryś. – Podczas dzisiejszego nabożeństwa będziemy modlić się psalmem 22. To jest ten psalm, którym Pan Jezus modlił się na krzyżu. Dzisiaj tę Jego modlitwę spróbujemy uczynić swoją własną. – mówił abp Ryś rozpoczynając modlitwę.

W czasie wspólnej modlitwy, już pod samego początku praktykowania tego nabożeństwa na ulicach Łodzi, krzyż niosą przedstawiciele grup społecznych i zawodowych: lekarze, studenci, harcerze, strażacy, strażnicy miejscy, policjanci, niepełnosprawni.

W tym roku we wspólnej łódzkiej modlitwie wzięło udział blisko 1,5 tys. wiernych z całego miasta. Kończąc spotkanie modlitewne metropolita łódzki zaprosił wszystkich obecnych na Ekumeniczną Drogę Światła, która odbędzie się w piątek 13 kwietnia br.

Galeria zdjęć (8 zdjęć)

Warszawa: Diecezjalny Dzień Młodzieży – 5 tys. młodych w Świątyni Opatrzności Bożej

sob., 24/03/2018 - 16:08
Pięć tysięcy młodych z ponad 300 parafii archidiecezji warszawskiej wzięło udział w sobotę przed Niedzielą Palmową w Diecezjalnym Dniu Młodzieży w Świątyni Opatrzności Bożej. „Nie bójcie się przyjąć Jezusa do waszego życia. To jest sens naszego spotkania – mówił młodym kard. Kazimierz Nycz. – Niech te słowa, prowadzą nas do świąt wielkanocnych a wszystkich – do głębi wiary. Nie bójcie się, znaleźliście łaskę u Pana” – zachęcał metropolita warszawski.

Do Świątyni Opatrzności Bożej młodzież przywiozła ze sobą wizerunki maryjne czczone w ich parafiach. Spotkanie bowiem odbywało się pod hasłem „Nie bój się Maryjo, znalazłaś łaskę u Boga” wybranym przez papieża Franciszka. Procesję, w której młodzi nieśli przygotowane przez siebie wizerunki otwierał obraz Matki Bożej Opatrzności, za nim m.in. Matka Boża Królowa Szkół Pobożnych, Matka Boża Bolesna, Nieustającej Pomocy a nawet Matka Boża Harcerska.

Młodzi wzięli udział we Mszy świętej pod przewodnictwem metropolity warszawskiego kard. Kazimierza Nycza. Wysłuchali też homilii bp. Michała Janochy, który wyjaśniał im co znaczą słowa proroctwa o Jezusie: „lepiej, żeby jeden człowiek umarł za lud, niżby zginął cały naród”. – Wielki Post jest po to – mówił bp Janocha, byśmy usłyszeli głos: obudź się. „A my uciekamy w rozrywkę, internet, gry, głośną muzykę, grzech. A Bóg przychodzi tu i teraz. Tylko że nas tu i teraz nie ma” – zauważył.

Przywołał też postać św. Maksymiliana Kolbe, który w obozie w Auschwitz oddał życie za współwięźnia, Franciszka Gajowniczka. „To obraz sytuacji każdego z nas, który został uratowany na wieczność przez Chrystusa. Chrystus przyjął krzyż żebyśmy mogli żyć na wieki. To jest tajemnica wiary” – mówił bp Janocha.

Biskup pomocniczy roztoczył przed młodymi perspektywę, jak w przyszłości będzie wyglądała Świątynia Opatrzności Bożej. Opowiedział o świętych, których wizerunki ozdobią Świątynię i będą kierować ku Chrystusowi.

„Gromadzimy się tu u progu wydarzeń, które zadecydowały o naszym losie na wieczność. Każdy z nas został włączony w śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa we chrzcie. Uczestniczymy w całym dramacie ludzkości i całego kosmosu – mówił bp Janocha, przypominając młodym, że już wkrótce w Kościele rozpocznie się Triduum Paschalne. „Usłyszymy hymn w którym możemy odnaleźć naszą ciemność i naszą nadzieję. Tu wszystko mówi o tajemnicy Paschy. Jesteś maleńki w kosmosie, ale jesteś wybrany i umiłowany – znalazłeś łaskę u Pana, jak Maryja – dodał bp Janocha.

Kończąc homilię poprosił młodych, by do swoich intencji modlitewnych dołączyli modlitwę za Mateusza z Pieczysk. „Planował tu być, ale wczoraj gdy wracał z drogi krzyżowej potrącił go autobus i jest w śpiączce” – powiedział biskup.

Diecezjalny Dzień Młodzieży już po raz drugi odbywał się w Świątyni Opatrzności Bożej. Spotkanie animowała wspólnota „Mocni w Duchu” oraz młodzi ze wspólnoty „Młodość. Lubię to!”. Młodzi wysłuchali świadectw wiary swoich rówieśników, włączali się w śpiew, modlitwę. Z zainteresowaniem obejrzeli współczesne przedstawienie o św. Stanisławie Kostce. Nie brakowało też chwil refleksji i modlitwy.

Młodzi z rąk do rąk podawali sobie olbrzymi krzyż, który przewędrował na ich rękach całą świątynię. Dotykając krzyża modlili się „Jezu, nie chcę się bać”. Potem adorowali Najświętszy Sakrament. Każdy mógł podejść blisko ołtarza i młodzi chętnie skorzystali z tej możliwości.

Spotkaniu młodych towarzyszyły „Targi Wspólnot Młodzieżowych”. W specjalnym namiocie obok Świątyni swoje propozycje dla młodzieży przedstawiły działające w archidiecezji warszawskiej instytucje i środowiska. Młodzi mogli zapoznać się z ofertą szkół katolickich prowadzonych przez Centrum Edukacyjne Archidiecezji Warszawskiej, zaprezentowały się też różne wspólnoty formacyjne: Ruch Światło-Życie, Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży, duszpasterstwa akademickie i wiele innych.

Misjonarze Trzeciego Tysiąclecia udali się do Polaków na Litwie i w Rumunii

sob., 24/03/2018 - 15:54
Ponad 40 młodych Misjonarzy Trzeciego Tysiąclecia wyjechało na Wielki Tydzień do Rumunii i na Litwę z kapłanami ze zgromadzenia Legionistów Chrystusa. Aż do Niedzieli Wielkanocnej będą pomagać społeczności lokalnej i parafiom. Młodzież Trzeciego Tysiąclecia (MTT) jest katolicką organizacją, która kształtuje młodych ludzi, aby byli prawdziwymi świadkami Chrystusa w dzisiejszym świecie.

21 osób wyjechało do polskiej parafii w Nowym Solońcu w Rumunii, a 22 – na Litwę do miejscowości Ejszyszki. – Misje na Litwie pozwoliły mi zobaczyć zupełnie inny świat, w którym żyją Polacy na ziemiach litewskich i docenić to, co mam na co dzień – mówi Rafał Ślusarczyk, student Akademii Muzycznej, który wyjechał tym razem do Rumunii.

Do zadań misjonarzy należy, oprócz pomocy w liturgiach Wielkiego Tygodnia, organizacja zajęć dla dzieci i młodzieży a także odwiedzanie parafian w domach. – Podczas poprzedniego wyjazdu zetknąłem się z naprawdę poważną biedą: brak prądu, klepisko w chatach, starsze samotne osoby, ponieważ młodzi wyjechali za lepszym życiem. Osoby, które są w ciężkiej sytuacji materialnej, emocjonalnej i politycznej, mogły przed nami wylać swoje żale – opowiada Rafał. – Chcemy jechać do tych wiosek, gdzie mało się dzieje i „zrobić raban” – dodaje.

W ramach przygotowań młodzież zorganizowała akcję „Operacja kilo”. W krakowskich supermarketach zbierano środki czystości, które zostaną przekazane przedszkolu na Litwie. Od strony duchowej przygotowywali się m.in.: przez rekolekcje misyjne w ciszy i rozesłanie z bp. Janem Zającem.

– Rodzice, jak się dowiedzieli, że chcę wyjechać na święta wielkanocne z domu, to zupełnie się nie zmartwili, wręcz mnie do tego zachęcali – mówi Katarzyna Mierzejewska, która był na misjach już kilka razy: i w Ejszyszkach, i w Nowym Solońcu.

Jak mówią młodzi misjonarze, co prawda sami muszą coś od siebie dać, poświęcić czas na przygotowania i sam wyjazd, zrezygnować z czasu ze swoją rodziną, ale z drugiej strony o wiele więcej zyskują. – Przez to, że angażujemy się tak mocno w życie na parafii, śpiewamy na Mszach, czytamy, przygotowujemy kościół – możemy jeszcze głębiej wejść w paschalne tajemnice – mówi Katarzyna. – Do tego nie mamy innych rozproszeń, jak choćby sprzątanie w domu – dodaje.

Młodzież Trzeciego Tysiąclecia (MTT) jest katolicką organizacją, która kształtuje młodych ludzi, aby byli prawdziwymi świadkami Chrystusa w dzisiejszym świecie. Organizacja oferuje młodym wyjazdy misyjne, akcje charytatywne, klub dyskusyjny oraz różne rodzaje formacji, aby wzmacniać ich poczucie przynależności do Kościoła. Wyjazdy młodzieży odbywają się także w innych krajach, gdzie posługują Legioniści Chrystusa. Wyjazd Polaków na Litwę odbywa się już po raz 19.

Nocna Droga Krzyżowa ze Skalbmierza do Proszowic

sob., 24/03/2018 - 15:51
Blisko 700 osób i 19 km nocnej trasy ze Saklbmierza do Proszowic – to bilans Nocnej Drogi Krzyżowej, która przez parafię Skalbmierz jest organizowana od 2014 roku. W modlitwie prowadzonej z piątku na sobotę uczestniczyło około 700 osób.

W nabożeństwie wzięli udział wierni z południowej Polski, z archidiecezji krakowskiej, diecezji kieleckiej i radomskiej. Towarzyszyli im wikariusze z Kazimierzy Wielkiej i Proszowic. Oprawę muzyczną zapewniali organiści ze Skalbmierza.

Rozważania przy poszczególnych stacjach dotyczyły ośmiu błogosławieństw skomponowanych z refleksjami na temat ważnych postaci w ostatnim stuleciu Polski, m.in. marszałka Józefa Piłsudskiego, Ireny Sendlerowej, św. s. Faustyny, św. Jana Pawła II, Żołnierzy Wyklętych oraz bł. ks. Józefa Pawłowskiego, do którego sanktuarium prowadziła trasa nocnego nabożeństwa.

Patron sanktuarium w Proszowicach, ks. Józef Pawłowski urodził się w tej miejscowości w 1890 r. Absolwent Państwowego Progimnazjum w Pińczowie, w 1906 r. wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Kielcach. W okresie 1911-1915 studiował w Katolickim Uniwersytecie w Innsbrucku, gdzie uzyskał tytuł doktora teologii. Święcenia kapłańskie otrzymał 13 lipca 1913 r. Od 1916 r. wykładał archeologię biblijną, introdukcję do Pisma Świętego i egzegezę w kieleckim Wyższym Seminarium Duchownym.

W latach 1918-1936 był wicerektorem, a w okresie 1936-1939 – rektorem kieleckiego seminarium.
Tuż po wybuchu wojny objął stanowisko proboszcza parafii katedralnej w Kielcach. Zasłynął z roztaczanej opieki nad bezdomnymi. Rozdawał im ubrania, pożywienie, pieniądze, odwiedzał ich w kieleckim więzieniu, z przemycanym Najświętszym Sakramentem.

Aby pomagać polskim żołnierzom, którzy przebywali w obozach jenieckich na terenie miasta oraz więźniom Niemieckiego Zakładu Karnego przy ul. Zamkowej, został kapelanem Polskiego Czerwonego Krzyża.
Ks. Pawłowski pomagał im duchowo i materialnie, przenosił korespondencję, ułatwiał ucieczki. W swojej ryzykownej i konspiracyjnej akcji pomocy wspierał zarówno Polaków, jak i Żydów. Ukrywał także chorych i rannych członków organizacji podziemnych.

Został zamordowany przez Niemców w KL Dachau 9 stycznia 1942 r. Świadectwa więźniów poświadczają jego godną, niezłomną postawę.

13 czerwca 1999 r. podczas Mszy św. w Warszawie ks. Józef Pawłowski został wraz ze 108. polskimi męczennikami wyniesiony na ołtarze przez Jana Pawła II.
Nocne Drogi Krzyżowe organizowane są w Skalbmierzu od 2014 r. Zawsze prowadzą trasą do znanych sanktuariów, np. do Wiślicy czy Zielenic lub Miechowa. W tych 20 – 30 km trasach uczestniczą ludzie z całej Polski.
dziar/skalbmierz

„Polska potrzebuje ustawy zakazującej aborcji eugenicznej”

sob., 24/03/2018 - 15:00
Obecne protesty feministek to efekt spowalniania sejmowych prac nad ustawą zakazująca aborcji eugenicznej – ocenia w rozmowie z KAI Kaja Godek z Fundacji Życie i Rodzina. Pełnomocniczka komitetu inicjatywy obywatelskiej „Zatrzymaj aborcję” uważa, że zakaz zabijania niepełnosprawnych dzieci jest zmianą, której Polska dziś potrzebuje.

Dawid Gospodarek (KAI): Jak ocenia Pani obecne protesty przeciw zmianie prawa dotyczącego aborcji?

Kaja Godek: Te protesty są efektem przedłużania prac nad ustawą „Zatrzymaj aborcję”. Jej pierwsze czytanie odbyło się na początku stycznia, a mamy już koniec marca. Szybkie uchwalenie tej ustawy gwarantowałoby, że ulica nie wybuchnie. Spowalnianie prac nad złożonym przez obywateli projektem powoduje, że przeciwnicy się mobilizują i wychodzą pod Sejm. To jest szkodliwe dla wszystkich: i dla dzieci, które w majestacie prawa są zabijane w polskich szpitalach, i dla większości parlamentarnej, która raczej nie chce takich protestów na ulicach.

Wyjście z tej sytuacji jest jedno – niezwłoczne uchwalenie ustawy. Zmiana prawa przez parlament kończy temat aborcji na ulicy. Po uchwaleniu tej ustawy oczywiście jakieś protesty się odbędą, ale z czasem w sposób naturalny obumrą.

KAI: Dlaczego nie zostać przy aktualnym kompromisie aborcyjnym?

– Dlatego, że ten kompromis oznacza przyzwolenie na zabijanie dzieci z niepełnosprawnościami. To jest kompromis, który niektórym osobom przyznaje prawa człowieka, a inne osoby dyskryminuje. Jeśli dziś ktoś opowiada się za kompromisem, opowiada się za możliwością zabijania dzieci np. z zespołem Downa czy z innymi schorzeniami. Dzieci, które powinny żyć tyle czasu, ile jest im to dane. Dziś nie ma ucieczki przed pytaniem o dopuszczalność aborcji eugenicznej – można być albo za albo przeciw, nie da się stać pośrodku. To pytanie dziś pada przede wszystkim w kierunku rządzących.

Mity protestujących zwolenniczek aborcji eugenicznej

KAI: Czy ma Pani wrażenie, że władzy zależy na tej zmianie?

– Proszę pytać polityków, czy im zależy i kiedy to wreszcie zrobią. Ja mogę powiedzieć, że społeczeństwu na tym zależy. Pokazała to zbiórka podpisów, która zakończyła się pięciokrotnie wyższym wynikiem niż równoległa pod projektem feministek, które w tym samym czasie prowadziły swój projekt. Widać również dużą mobilizację ludzi, którzy już po pierwszym czytaniu projektu pisali i dzwonili do polityków, przypominając o konieczności uchwalenia naszej ustawy.

KAI: Uważa Pani, że przy tak głośnych protestach władze zdecydują się na przyjęcie tego obywatelskiego projektu?

– Były już w historii przypadki, kiedy protesty nękały kraj, a władza w interesie narodu ignorowała je i działała dla dobra społeczeństwa. W latach 70. związki zawodowe paraliżowały Wielką Brytanię. Margaret Thatcher po dojściu do władzy mimo fali strajków wprowadziła niezbędne reformy. Dotyczyły one sfery ekonomii, a sprzeciwiały im się związki zawodowe odwołujące się wprost do marksizmu i finansowane m.in. przez sowietów. Thatcher co prawda była za aborcją, ale sam styl jej działania wobec związkowców należałoby przełożyć na postępowanie wobec destabilizujących spokój społeczny w Polsce feministek.

W Polsce krzykliwy ruch proaborcyjny również odwołuje się do idei marksistowskich i jest dofinansowywany z zagranicy. Thatcher wprowadziła konieczne reformy gospodarcze, a Brytyjczycy ją za to docenili, nadając jej nawet przydomek Żelaznej Damy. Władza w Polsce powinna postąpić tak samo: patrzeć na to, co jest realnie dobre, nawet jeżeli budzi to opór społecznych radykałów. Zakaz zabijania niepełnosprawnych dzieci jest zmianą, której Polska dziś potrzebuje.

KAI: Niedawno brała Pani udział w programie Moniki Olejnik. Jak Pani go wspomina?

– Ten program pokazał, że lobby lewicowe jest wygodnie usadowione w dużych mediach, które próbują narzucić swoją narrację opinii publicznej. Pokazał również, że aborcjoniści zachowują się agresywnie. Prowadząca, która swojego stanowiska w sprawie aborcji nie ukrywa, była wobec mnie natarczywa. Nie był to zresztą atak na mnie, to był atak na dzieci, których życia bronię. Nie spotkałam się do tej pory z podobnym stylem prowadzenia programu publicystycznego.

Na szczęście coraz mniej ludzi w Polsce kupuje feministyczne slogany. Droga do uchwalenia zakazu aborcji eugenicznej jest otwarta, nawet jeśli na ulicy lub w telewizji pokrzyczą sobie feministki. Byłoby niezrozumiałe, gdyby w imię dobrych relacji z aborcjonistami politycy opowiedzieli się przeciw chorym dzieciom.

Święto patronackie w Muzeum Polaków Ratujących Żydów

sob., 24/03/2018 - 14:23
W Markowej na Podkarpaciu odbyły się w piątek obchody święta patronackiego i 2. rocznicy powstania Muzeum Polaków Ratujących Żydów im. Rodziny Ulmów. Związane było jednocześnie z dzisiejszymi obchodami nowego święta państwowego – Narodowego Dnia Pamięci Polaków ratujących Żydów pod okupacją niemiecką.

Listy z okazji tego święta przesłali marszałek senatu oraz Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Marszałek Stanisław Karczewski przypomniał, że za pomoc udzieloną Żydom zamordowane zostały m.in. całe rodziny Kowalskich z Ciepielowa koło Radomia, Baranków z Siedlisk koło Miechowa i Ulmów z Markowej koło Łańcuta.

„Każdy z tych przypadków pokazuje, że nawet w najbardziej nieludzkim świecie znajdą się ludzie, którzy – niczym posłańcy z niebios – przychodzą z pomocą potrzebującym i cierpiącym” – zauważył marszałek senatu. „Im, obrońcom człowieczeństwa, składamy dzisiaj wyraz najgłębszego szacunku” – podkreślił marszałek.

Polacy ratowali Żydów. Dziś oddajemy im hołd

Podczas obchodów – po raz pierwszy w swojej historii – markowskie muzeum otrzymało szczególny depozyt – medal Sprawiedliwego wśród Narodów Świata należący do warszawianki Heleny Barchanowskiej. Z kolei dyrektor rzeszowskiego oddziału NBP Jerzy Guniewski oddał na rzecz muzeum monetę poświęconą Janowi Karskiemu, polskiemu emisariuszowi państwa podziemnego i Sprawiedliwego wśród Narodów Świata.

Obchody rozpoczęły się od oddania hołdy rodzinie Ulmów przy poświęconym im po pomnikiem oraz wszystkim ofiarom Holokaustu przy pomniku na placu muzealnym. Odsłonięto też nowe tabliczki na Ścianie Pamięci. Każda z nich zawiera nazwisko rodziny, która pomagała Żydom podczas okupacji niemieckiej. Wszystkie są zweryfikowane. Obecnie jest już 1100 takich tabliczek.

W sali wystawowej odbył się też koncert klarnecisty Roberta Mosiora, który wykonał utwory nieznanych rzeszowskich kompozytorów pochodzenia żydowskiego, posługując się przy tym historycznymi zapiskami nutowymi Feiwela Einhorna z Rzeszowa.

Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej zostało uroczyście otwarte 17 marca 2016 r. przy udziale prezydenta RP Andrzeja Dudy, ambasador Izraela w Polsce, duchownych chrześcijańskich i żydowskich, a także przedstawicieli ocalonych z Holokaustu i polskich Sprawiedliwych wśród narodów świata. Wydarzenie obiło się szerokim echem w mediach w kraju i na świecie.

Jest to pierwsza instytucja muzealna poświęcona Polakom, którzy z narażeniem życia nieśli pomoc prześladowanym w czasach niemieckiej okupacji Żydom. Placówka przyciąga rzesze zwiedzających z kraju i zagranicy. Od 30 czerwca br. muzeum jest samodzielną placówką, której głównym organem prowadzącym jest Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Józef Ulma urodził się 2 marca 1900 r., a Wiktoria Ulma z domu Niemczak – 10 grudnia 1912 r. w Markowej. Pobrali się w 1935 r. Przez dziewięć lat małżeństwa na świat przyszło sześcioro ich dzieci. Podczas okupacji niemieckiej, mimo biedy i zagrożenia życia, Ulmowie dali schronienie ośmiorgu Żydom o nazwiskach: Goldman i Szall. Wszyscy zginęli rankiem 24 marca 1944 r. Niemcy najpierw zamordowali Żydów, potem Józefa i Wiktorię (będącą w siódmym miesiącu ciąży), a na końcu dzieci.

W 1995 r. Wiktoria i Józef Ulmowie zostali uhonorowani pośmiertnie tytułem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Od 2003 r. trwa ich proces beatyfikacyjny.

Więźniowie przygotowują się na spotkanie z Franciszkiem

sob., 24/03/2018 - 14:22
Wielki Czwartek papież uda się do rzymskiego więzienia „Regina Coeli”, gdzie odprawi liturgię Wieczerzy Pańskiej. „Więźniowie patrzą na papieża z ogromnym szacunkiem. Wielu z nich powtarza jego słowa wypowiedziane do osadzonych: «Zamykając drzwi celi pamiętajcie, że zawsze jest w niej z wami Jezus»” – mówi kapelan rzymskiego więzienia.

Papież napisał poruszający list do rodaków

Ks. Trani w rozmowie z Radiem Watykańskim przypomina zarazem, że wizyta papieża w takim miejscu jak zakład karny przyczynia się także do zmiany sposobu patrzenia na osadzonych, szczególnie, gdy papież wybiera ich towarzystwo w tak ważnym dniu.

Wielki Czwartek ma bardzo głębokie znaczenie, ponieważ właśnie wtedy Jezus pochyla się nad tą szczególną grupą ludzkości, jaką są więźniowie. W zbiorowym myśleniu postrzegani są, jako ci z marginesu. I papież jedzie właśnie do nich, by pochylić się nad nimi, jak Chrystus. To przepiękny obraz. To niesamowicie mocny gest, aż brakuje mi słów, by go dobrze wyrazić” – mówi ks. Trani.

„Sposób patrzenia na więźniów nie łatwo jest zmienić. Konieczna jest pewna zmiana kulturowa i duchowa, trzeba zmieć swą optykę. Kto wychodzi od Ewangelii temu jest łatwiej, niż tym, którzy patrzą na więzienia jedynie jako na fenomen społeczny. Oczywiście obecność papieża w tym miejscu przyciąga uwagę, a jego gest skłania do refleksji” – wskazuje kapłan.

Rzymskie więzienie „Regina coeli” będzie czwartym zakładem karnym, w którym Franciszek odprawił wielkoczwartkową Mszę Wieczerzy Pańskiej. Stało się to tradycją pontyfikatu Papieża Bergoglio.

Ponad 400 km liczyły ekstremalne trasy drogi krzyżowej

sob., 24/03/2018 - 12:38
Kilkuset pielgrzymów modliło się na trasach liczących łącznie ponad 400 km podczas Ekstremalnych Dróg Krzyżowych które zorganizowano w nocy z 23 na 24 marca w diecezji sandomierskiej. Odbywała się pod hasłem: „Droga Pięknego Życia”. Trasy prowadziły m.in. do sanktuariów maryjnych w Sulisławicach, Ożarowie, Radomyślu nad Sanem i Relikwii Drzewa Krzyża Świętego na Świętym Krzyżu.

Z sandomierskiego kościoła św. Ducha pątnicy wyruszyli na trzy trasy liczące łącznie 107 km, z których każda zakończyła się w maryjnym sanktuarium w Sulisławicach, Ożarowie i Radomyślu nad Sanem. Blisko 100 osób wybrało trasę do Sulisławic, ok. 40 – do Radomyśla i ok. 30 – do Ożarowa. Jak podkreślali organizatorzy trasa w kierunku Ożarowa była najbardziej wymagająca i prawdziwie ekstremalna.

Przed wyruszeniem na trasę pątnicy uczestniczyli we Mszy św. sprawowanej pod przewodnictwem biskupa seniora Edwarda Frankowskiego, który w homilii podkreślił, że w tej nietypowej drodze krzyżowej ważny jest trud, wysiłek i są często ciężkie warunki wędrowania, jednak najważniejsze jest połączenie tych wyrzeczeń z Chrystusem. Zachęcał uczestników do modlitwy w intencji diecezji z racji obchodów 200 – lecia jej istnienia.

– W tym roku warunki do pielgrzymowania są naprawdę trudne. Myślę, że wiele osób zrezygnowało z udziału ze względu na niskie temperatury. Z drugiej strony powstają nowe rejony i trasy po których wędrują uczestnicy. Dziękujemy wszystkim uczestnikom i wolontariuszom, którzy włączyli się w organizację tego wydarzenia w naszym rejonie – mówiła Anna Bednarz-Wrona, lider EDK w Sandomierzu.

Główną zasadą Ekstremalnej Drogi Krzyżowej jest to, że każdy uczestnik pokonuje ją jak najbardziej indywidualnie. Pątnicy zazwyczaj idą w ciszy, zatrzymując się tylko na rozważania kolejnych stacji i oczywiście na odpoczynek. Pierwsi uczestnicy dojdą do miejsc docelowych około godz. 5.00 rano, kościoły były otwarte i oczekiwały na pielgrzymów. Była możliwość uczestniczenia we Mszy św.

Po raz pierwszy zorganizowana Ekstremalna Droga w parafii św. Jana Pawła II (parafia akademicka) w Stalowej Woli rozpoczęła się Eucharystią, po której pątnicy przeszli trasę liczącą 41 km do Sandomierza. Zatrzymywali się na poszczególnych stacjach między innymi w Rozwadowie, Obojni, Kotowej Woli, Kępiu Zaleszańskim, Orliskach, Sokolnikach i Trześni. Mordercza trasa zakończyła się Mszą św. w bazylice katedralnej.

– Ekstremalna Droga Krzyżowa to nowa forma duchowości. Polega na przejściu ponad 40 kilometrów w nocy, w milczeniu z rozważaniami stacji drogi krzyżowej. Poprzez wymagającą formułę daje okazję do zmierzenia się z trudami i własnymi słabościami a przez to, do głębokiego przeżycia duchowego i spotkania z Bogiem – powiedział stalowowolski organizator Piotr Butryn.

Kilkuset modlących się osób pielgrzymowało do sanktuarium Relikwii Drzewa Krzyża Świętego na Świętym Krzyżu z Ostrowca Świętokrzyskiego, z Klasztoru OO. Bernardynów w Opatowie i z kościoła św. Józefa w Klimontowie.

W drodze do Matki Bożej Sulisławskiej na trasie 41 – modlili się wierni ze Staszowa. W Słupi Nadbrzeżnej organizatorzy przygotowali dwie trasy – „Srebrną św. Faustyny” liczącą 43 km oraz „Jedności” o długości 24 km. Z Janowa Lubelskiego z kościoła św. Jana Chrzciciela wierni pójdą w modlitwie na 48 – km trasie „Biało – Czerwonej” do Radomyśla nad Sanem.

Ekstremalne Drogi Krzyżowe organizowane są w diecezji sandomierskiej od kilku lat Podczas takich nabożeństw pątnicy wędrują nocą, w samotności i w ciszy kilkadziesiąt kilometrów modląc się rozważając stacje męki Pana Jezusa. Cieszą się one bardzo dużą popularnością, szczególnie wśród młodzieży i osób w średnim wieku.

Ponad ,5 tys. osób na trasie EDK w diecezji kaliskiej

sob., 24/03/2018 - 12:26
Ponad 1,5 tys. osób podążało w pięciu ekstremalnych trasach EDK w diecezji kaliskiej. W Kaliszu Mszy św. na rozpoczęcie drogi krzyżowej w Narodowym Sanktuarium św. Józefa przewodniczył biskup kaliski Edward Janiak.

W homilii celebrans podkreślał, że odpowiedzią na czarny marsz, który przeszedł ulicami Kalisza jest Ekstremalna Droga Krzyżowa. – Ta dzisiejsza obecność w Sanktuarium św. Józefa z uczestnikami Ekstremalnej Drogi Krzyżowej jest dla mnie jako biskupa wielką radością – zaznaczył bp Janiak.

Wskazywał, że śmierć Jezusa na krzyżu jest ogromną tajemnicą. – Pamiętajmy, że to wszystko miało wymiar miłości do Ojca i do nas. Jezus umarł dla naszego zbawienia. Przejęci tą postawą uniżenia, milczenia, pokory naszego Zbawiciela prośmy, abyśmy jak najlepiej przeżyli dzisiaj tajemnicę naszego zbawienia – powiedział kaznodzieja.

Przekonywał, że Pan Bóg kocha każdego człowieka. – Podejmując dzisiaj ten wielki trud proszę pamiętać, że Pan Bóg Cię kocha. Ludzie mogą opuścić, ale Bóg nigdy człowieka nie opuści, bo On umarł dla naszego zbawienia na krzyżu, ale prawda o zmartwychwstaniu jest mocniejsza od śmierci na krzyżu – akcentował hierarcha.

Po Mszy św., adoracji Najświętszego Sakramentu i indywidualnym błogosławieństwie prawie 600 osób w grupach wyruszyło z Narodowego Sanktuarium św. Józefa do kościoła Narodzenia NMP w Kotłowie. Trasa św. Józefa liczy 42 km. Uczestnicy po drodze zatrzymują się przy kościołach, figurach i kapliczkach, gdzie rozważają stacje drogi krzyżowej.

– Podczas nocnej wędrówki sam na sam z Panem Bogiem chcemy rozważać kolejne stacje drogi krzyżowej w zmaganiu się z własnymi słabościami, z trudem, zmęczeniem. Chcemy doświadczyć bliskości Pana Boga, chcemy doświadczyć Jego miłości. Ta droga na pewno nie będzie łatwa. Ponad 40 km pójdziemy w nocy lasami, łąkami, pewnie będzie zimno, trzeba będzie zachować milczenie i to wszystko w jakiś sposób pozwoli zrozumieć to, co Pan Jezus musiał przeżywać, kiedy dźwigał ciężki krzyż na Golgotę – powiedział KAI ks. Mateusz Puchała, koordynator trasy kaliskiej.

W diecezji kaliskiej wyznaczono jeszcze cztery inne trasy. Uczestnicy trasy bł. Edmunda Bojanowskiego rozpoczęli swoją wędrówkę od Eucharystii w kościele Najświętszego Zbawiciela w Pleszewie. Po przejściu 41 km uczestnicy EDK powrócą do tej samej świątyni. Osobą odpowiedzialną za trasę pleszewską jest Ireneusz Reder z Akcji Katolickiej. Trasa bł. Michała Kozala o długości 46 km prowadzi z kościoła św. Jana Chrzciciela w Krotoszynie do Sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia w Lutogniewie. Liderami są: ks. Daniel Zarębski i Karolina Bączkiewicz. Kolejna trasa św. Jadwigi Królowej, licząca 48 km, rozpoczęła się i zakończy w kościele św. Jadwigi Królowej w Ostrzeszowie. Za tę trasę odpowiadają: Mirosław Zakręt, Andrzej Gabryś i Marcin Pluta. Osoby, które wybrały trasę św. Marcina mają do przejścia 48 km. EDK zakończy się w kościele św. Marcina w Jarocinie. Liderami trasy jarocińskiej są: ks. prał. Dariusz Matusiak i Szymon Hypki.

Ekstremalna Droga Krzyżowa to pokonanie wybranej trasy w nocy, medytowanie i zmaganie się z własnymi słabościami. W trakcie długiej, ponad 40-kilometrowej wyprawy uczestnicy mają czas na refleksję i spotkanie z Panem Bogiem.

– W ubiegłym roku mąż szedł w tej drodze krzyżowej, a w tym roku zdecydowaliśmy, że wspólnie będziemy podążać. Chcemy w inny sposób przeżyć tę drogę krzyżową, bo to jest noc, jest cisza. To jest takie wyzwanie i w tym Wielkim Poście ma to szczególny wymiar. Oprócz naszych osobistych intencji niesiemy jedną wspólną. Będzie to nasz rodzinny marsz w obronie rodziny, która jest w obecnych czasach zagrożona. Będziemy modlić się, żeby rodziny były silne Panem Bogiem – powiedziała Kinga Jopek z parafii św. Jakuba w Tłokini Kościelnej wędrująca wspólnie z mężem Januszem i córką Olą.

Uczestnicy zdają sobie sprawę, że w drodze nie będzie łatwo, ale ufają, że Pan Bóg da im siłę dojść do końca. – Po raz pierwszy uczestniczę w EDK. Idę wspólnie z moim młodszym bratem. Ufam, że ta droga będzie dla mnie duchowym przeżyciem. Stwierdziłam, że warto polecić swoje problemy i troski Panu Bogu. Pewnie będzie trudno, ale trzeba mocno zawierzyć Bogu, wystarczy iść, modlić się i prosić Pana Boga o siłę – mówi Katarzyna Plichta z Brzezin.

Motywacje uczestnictwa w drodze krzyżowej są różne, ale najczęściej jest to modlitwa za rodzinę, chorych i wielu innych intencjach. – Miesiąc temu zostałem szczęśliwym dziadkiem. Idę w intencji córki, żeby Boże błogosławieństwo towarzyszyło tej rodzinie od samego początku. To jest moja główna intencja. Poza tym chcę nauczyć się milczeć. I na tej drodze chcę odkryć Boga. Myślę, że ta cisza jest doskonałą okazją w tym zagonionym, rozkrzyczanym świecie, aby posłuchać, co Pan Bóg chce mi powiedzieć. Nigdy nie przeszedłem tak długiego odcinka, ale myślę, że sobie poradzę, Pan Bóg pomoże – stwierdził Robert Lis z Rajska.

Galeria zdjęć (4 zdjęć)

Trud i szczęście na twarzach uczestników Ekstremalnej Drogi Krzyżowej

sob., 24/03/2018 - 12:00
„Płacz, ból, zmęczenie – to wszystko towarzyszyło mi podczas Ekstremalnej Drogi Krzyżowej. Jednak owoce, które otrzymałam, były warte tego ogromnego wysiłku” – powiedziała siedemnastoletnia Kasia Kiedos, która uczestniczyła w Ekstremalnej Drodze Krzyżowej.

Pątnicy z diecezji bydgoskiej wędrowali m.in. z Nakła nad Notecią i Torunia do Bydgoszczy, z Więcborka do Byszewa oraz ze Złotowa do Górki Klasztornej. – Ekstremalna, kilkugodzinna droga nocą, rozważania, dotyczące w tym roku piękna naszego życia to podjęcie kolejnej próby zmiany swojego życia, które ma się przecież stawać coraz piękniejsze w oczach Boga – powiedział ks. Tomasz Klafetka.

Poprowadził on grupę z Więcborka do Byszewa. – Wyzwanie i szansa – to dwa impulsy, dzięki którym człowiek może odkrywać tajemnicę Bożej miłości, która nie cofnęła się przed niczym, aby umiłować do końca, do całkowitego poświęcenia. Jestem szczęśliwy, że rok temu, dzięki zaangażowaniu kilku osób, udało się stworzyć trasę, która prowadzi z Więcborka do Sanktuarium Matki Bożej Królowej Krajny w Byszewie – dodał ks. Klafetka.

Czerwona trasa liczyła 40 kilometrów. – Pokonałam nie tylko długą trasę, ale swoje słabości i lęki. Wiem, że kiedy zawierzam swoje cele Jezusowi, to dam radę. Warto żyć ekstremalnie – powiedziała siedemnastoletnia Kasia Kiedos. – Ostatnie kilometry były ekstremalnie męczące. To wydarzenie pozwoliło mi zdobyć się na wyciszenie i ucieczkę od pędzącego na co dzień świata. Daje ono możliwość wyjątkowego i bardzo osobistego spotkania z Bogiem – podkreśliła osiemnastoletnia Martyna Olszewska.

Trasa z Torunia do Bydgoszczy pod patronatem ks. prałata Zygmunta Trybowskiego liczyła 43 kilometry. Na zakończenie przy czternastej stacji w kościele św. Łukasza Ewangelisty na każdego pątnika czekała ciepła herbata, mała przekąska oraz nagroda – pamiątkowy medal.

Na Ekstremalną Drogę Krzyżową decyduje się coraz więcej osób. Przemierzają one najróżnorodniejsze trasy już nie tylko w Polsce, ale również w Belgii, Hiszpanii, Holandii, Irlandii, Niemczech, Szwajcarii i Wielkiej Brytanii.

Masłów: Droga Krzyżowa śladami Jana Pawła II

sob., 24/03/2018 - 11:55
W Masłowie, gdzie w 1991 r. gościł Jan Paweł II – Mszą św. i tradycyjną Drogą Krzyżową na lotnisko w piątek 23 marca uczczono i przypomniano zbliżającą się 13. rocznicę śmierci Jana Pawła II. Uroczystościom przewodniczył bp Marian Florczyk, z udziałem wielu mieszkańców Masłowa i okolicznych parafii.

W Masłowie 3 czerwca 1991 r. Jan Paweł II spotkał się i modlił z mieszkańcami ziemi świętokrzyskiej, a po jego śmierci w 2005 r. na masłowskim lotnisku ok. 20 tys. wiernych ułożyło na płycie lotniska ogromny krzyż ze zniczy. Po Mszy św. rozpoczęło się nabożeństwo Drogi Krzyżowej, która prowadziła od głazu przy kościele upamiętniającego pobyt Jana Pawła II, do symbolicznej płyty papieskiej przy lotnisku na terenie aeroklubu.

Bp Marian Florczyk przypomniał, że odbywana w Masłowie od lat Droga Krzyżowa stanowi upamiętnienie Jana Pawła II. Zwrócił uwagę na wspólnotowy charakter spotkań w tym miejscu, od chwili śmierci Papieża, gdy w Masłowie spontanicznie zgromadziły się tysiące wiernych, po tradycję dorocznej modlitwy podczas wspólnego nabożeństwa. Rozważania stacji Drogi Krzyżowej były przygotowane w oparciu o wypowiedzi i świadectwo życia Jana Pawła II. Nawiązywały także do wątków cierpienia i motywów lokalnych.

W religijnym wydarzeniu uczestniczyło co najmniej kilkaset wiernych, w tym m.in. harcerze, strażacy, delegacje szkół, poczty sztandarowe, koła gospodyń wiejskich w świętokrzyskich zapaskach. Na zakończenie ustawiono krzyż z lampionów, zaśpiewano „Barkę”, a bp Marian Florczyk podziękował wszystkim za przybycie i udzielił im błogosławieństwa.

Parafia w Masłowie była erygowana 19 IV 1918 r. przez bpa Augustyna Łosińskiego, wydzielono ją z macierzystej parafii św. Wojciecha w Kielcach. Kościół murowany zbudowano w latach 1926-1937 na miejscu drewnianego z 1835 r., był konsekrowany 5 VI 1960 r. przez bpa Jana Jaroszewicza. Prace remontowe prowadzono w kościele w 1977 i 1983 r. Kapitalny remont organów przeprowadzono w 1992 r., polichromię odnowiono w 1993 r.

Obecnie parafia liczy ponad 3 tys. wiernych. W Masłowie odbywają się uroczystości związane z obecnością tutaj bł. Jana Pawła II, który odprawił na lotnisku Eucharystię 3 czerwca 1991 r. dla mieszkańców ziemi świętokrzyskiej podczas pielgrzymki do Ojczyzny.

Lotnisko w Masłowie powstało w 1937 r. Posiada pas startowy o długości 900 metrów.