Informacje Katolickiej Agencji Informacyjnej

Subskrybuje zawartość
Portal Katolickiej Agencji Informacyjnej
Zaktualizowano: 2 godziny 28 min. temu

Kołobrzeg: XX edycja Herbertiady

wt., 13/08/2019 - 12:54
W tym roku w podwójnym – sierpniowym i wrześniowym wydaniu – znani artyści, jak i debiutanci, zaprezentują dorobek Księcia Poetów, Zbigniewa Herberta. „Herbertiada” to jedyne takie cykliczne i interdyscyplinarne wydarzenie kulturalne w Polsce.

Ogólnopolski Przegląd Twórczości Zbigniewa Herberta „Herbertiada” w roku 2019 odbędzie się w Kołobrzegu po raz dwudziesty. Jest świętem “Księcia Poetów” – Zbigniewa Herberta, jednego z najwybitniejszych polskich twórców XX wieku, dwukrotnie nominowanego do literackiej Nagrody Nobla.

Tegoroczna „Herbertiada” w swoim jubileuszowym wydaniu składa się z dwóch części: sierpniowej i wrześniowej.
24 sierpnia o godz. 17 będzie można zobaczyć spektakl „Wokół Herberta, czyli potęga smaku, albo sztuczny miód”, który jest autorskim projektem aktora Dariusza Jakubowskiego z okazji Roku Zbigniewa Herberta (ustanowionego przez Sejm RP w 2018 w 20. rocznicę śmierci poety). Wystąpią w nim obok pomysłodawcy i reżysera, Katarzyna Thomas (sopran) oraz Piotr Szafraniec (fortepian).

Drugą propozycją na sierpniowy wieczór będzie unikalny koncert zespołu dziecięcego „Dzieci z Brodą” pod kierownictwem Joszko Brody: „Pudełko zwane wyobraźnią”. Najmłodsze pokolenie Polaków wykona wiersze Zbigniewa Herberta w folkowym, acz nowocześnie zaaranżowanym i ciekawym brzmieniu.

Powyższe propozycje kulturalne będzie można zobaczyć w Regionalnym Centrum Kultury im. Z. Herberta (sala widowiskowa, ul. Solna 1). Poprowadzi je dziennikarka Programu Pierwszego Polskiego Radia Małgorzata Raducha.

Natomiast we wrześniowej odsłonie „Herbertiady” – w dniu 19 września – odbędą się warsztaty recytatorskie dla młodzieży szkół ponadpodstawowych, które poprowadzi Małgorzata Kaczmarska, aktorka i pedagog Akademii Teatralnej w Warszawie w Zespole Szkół Społecznych nr 1 im. Z. Herberta.

Następnego dnia, w piątek 20 września, do rywalizacji w ramach konkursu recytatorskiego przystąpią uczniowie szkół ponadpodstawowych z Polski. Ich zmaganiom można się przysłuchiwać na małej sali teatralnej w RCK. Konkurs poprzedzi monodram „Tango z Herbertem” w wykonaniu Przemysława Tejkowskiego.

Tego wieczora, zamykającego 20. jubileuszową „Herbertiadę”, zostanie zaprezentowany przejmujący monodramat pt. „Pokuć”, dotykający problematyki wysiedleń Polaków z Kresów Wschodnich widziany oczyma dziecka. To nawiązanie do wydarzeń z życia Herberta, którego rodzina i on sam, doświadczyli podobnego dramatu, co znalazło odbicie w jego twórczości. W monodramie wystąpi Szymon Majchrzak, student III roku wydziału aktorskiego na krakowskiej PWST i laureat wielu prestiżowych nagród. Monodram wyreżyserowała Ewa Czapik – Kowalewska ze Studia Artystycznego im. Ziembińskich w Koszalinie, a poprzedzi go krótka prezentacja dokumentu filmowego.

Organizatorem „Herbertiady” jest Stowarzyszenie Katolicka Inicjatywa Kulturalna, a wstęp na wydarzenia jest darmowy. Patronat honorowy objęli: Rodzina Zbigniewa Herberta, minister kultury i dziedzictwa narodowego, wicepremier prof. dr hab. Piotr Gliński, wojewoda zachodniopomorski Tomasz Hinc.

„Herbertiada” to jedyne cykliczne i interdyscyplinarne wydarzenie kulturalne w Polsce, którego najważniejszym celem jest rozpowszechnianie wiedzy o osobie i dorobku twórczym Zbigniewa Herberta poprzez prezentację programów artystycznych inspirowanych osobą i dziełami poety z udziałem zarówno uznanych, legitymujących się doświadczeniem scenicznym, jak i młodych debiutujących artystów. Na przeglądzie gościli wybitni aktorzy scen polskich, bardowie: Jacek Kaczmarski i Przemysław Gintrowski. Publiczność obejrzała przedstawienia przygotowane m.in. przez Teatr Narodowy w Warszawie, Teatr Dramatyczny w Gorzowie Wielkopolskim, Teatr Tańca w Sopocie, Teatr Polski w Warszawie. Na deskach kołobrzeskiej sceny swoje prace dyplomowe wystawili studenci PWST w Krakowie przygotowane pod kierownictwem aktorek Doroty Segdy i Moniki Rasiewicz. Integralnym elementem „Herbertiady” są warsztaty i konkurs recytatorski dla młodzieży szkół ponadpodstawowych.

Oficjalna strona Ogólnopolskiego Przeglądu Twórczości Zbigniewa Herberta: www.herbertiada.pl

Święty Krzyż: tygodniowy Odpust Podwyższenia Drzewa Krzyża Świętego

wt., 13/08/2019 - 11:59
„Patrząc na krzyż – uczymy się miłości” – pod takim hasłem odbywać się będzie tygodniowy Odpust Podwyższenia Drzewa Krzyża Świętego w dniach 8–15 września na Świętym Krzyżu. Poprzedzi go dzień wcześniej Ogólnopolska Pielgrzymka Osób Konsekrowanych.

W ciągu wielodniowego odpustu w wyznaczonych dniach do sanktuarium Relikwii Drzewa Krzyża Świętego pielgrzymować będą m.in.: leśnicy, małżonkowie oczekujący dziecka i rodzice, kapłani, młodzież, rolnicy, sadownicy i ogrodnicy oraz osoby chore i starsze.

W sobotę, 7 września, Ogólnopolskiej Pielgrzymce Osób Konsekrowanych przewodniczyć będzie biskup kielecki Jan Piotrowski.

Oficjalne rozpoczęcie tygodniowych uroczystości odpustowych odbędzie się w niedzielę, 8 września Eucharystią sprawowaną pod przewodnictwem biskupa włocławskiego Wiesława Meringa na błoniach świętokrzyskich.

W poniedziałek na uroczystości odpustowe przybędą leśnicy. Mszy odpustowej przewodniczyć będzie biskup senior diecezji sandomierskiej Edward Frankowski. We wtorek we wspólnej modlitwie uczestniczyć będą małżonkowie oczekujący potomstwa i rodzice z małymi dziećmi. W środę do świętokrzyskiego sanktuarium zaproszeni zostali wszyscy wierni.

W czwartek uczestnicy będą modlić się o uświęcenie kapłanów. Konferencję dla kapłanów z diecezji sandomierskiej, kieleckiej i radomskiej wygłosi ks. prał. Tomasz Rusiecki z Kielc. Mszy św. z udziałem kapłanów przewodniczyć będzie biskup pomocniczy kielecki Andrzej Kaleta.

W piątek, 13 września, pielgrzymować będą rolnicy, ogrodnicy, sadownicy i pszczelarze. Sumie odpustowej będzie przewodniczył biskup senior archidiecezji częstochowskiej Antoni Długosz.

W sobotę w Święto Podwyższenia Krzyża Świętego Mszy św. odpustowej przewodniczyć będzie biskup sandomierski Krzysztof Nitkiewicz. O godz. 21.00 przy Krzyżach Katyńskich w Hucie Szklanej rozpocznie się Ogólnopolskie Nocne Czuwanie Wspólnot Intronizacji Najświętszego Serca Pana Jezusa.

Odpust zakończony zostanie 15 września. Eucharystia sprawowana będzie w intencji ludzi starszych i chorych. Udzielany będzie także sakrament namaszczenia chorych na wszystkich sprawowanych Mszach św. Organizatorami wielodniowego odpustu są Misjonarze Oblaci Maryi Niepokalanej, kustosze Sanktuarium Relikwii Drzewa Krzyża Świętego.

Inicjatorem Pielgrzymki Osób Konsekrowanych oraz Tygodniowego Odpustu Podwyższenia Drzewa Krzyża Świętego był w 2006 r. podczas jubileuszu życia monastycznego na Świętym Krzyżu bp Andrzej Dzięga, ówczesny ordynariusz sandomierski.

Święty Krzyż to najstarsze polskie sanktuarium. Inicjatorem założenia opactwa benedyktyńskiego był Bolesław Chrobry w 1006 r. W sanktuarium przechowywane są Relikwie Drzewa Krzyża Świętego. Od X w. do kasacji opactwa w 1819 r. gospodarzami sanktuarium byli benedyktyni, obecnie opiekę nad nim sprawują Misjonarze Oblaci Maryi Niepokalanej.

Wolontariusze SSG na misjach w Gruzji

wt., 13/08/2019 - 10:23
Wzięli ze sobą zabawki, prezenty i dużo pomysłów. Wolontariusze ze Stowarzyszenia Solidarności Globalnej (SSG) w Lublinie ruszyli dziś (13.08.) z następną misją do Gruzji. W Nikozi, Ianeti i Shavshvebi zorganizują kolonie dla małych uchodźców.

– To dzieci z rodzin przesiedlonych wskutek zbrojnych konfliktów z Rosją – mówi inicjator gruzińskich działań i założyciel Stowarzyszenia, ks. Mieczysław Puzewicz. Pomoc uruchomił w 2008 roku, kiedy to Gruzja straciła Osetię Południową i Abchazję, a mieszkańcy prowincji musieli opuścić domy. Mimo upływu lat wciąż żyją w spartańskich warunkach, zamieszkują dawne bazy turystyczne i obozy uchodźcze – mówi ks. Puzewicz.

Te trudne warunki odczuwają również najmłodsi. Dzieci i młodzież nie mają warunków do spotkań, rekreacji, czy rozwijania swoich pasji. Stąd lubelski pomysł wakacyjnych misji. Jest realizowany w różnych miejscowościach od kilku lat. W tym roku wolontariusze ruszyli do Nikozi, Shavshvebi i Ianeti. Wzięli ze sobą zabawki, prezenty i dużo pomysłów. Będą prowadzić gry, organizować wielokulturowe imprezy i zabawy edukacyjne. – Wszystko po to, by uatrakcyjnić dzieciom wakacje, ale też uczyć je aktywności – mówi Aneta, jedna z wolontariuszek. Grupa z Lublina będzie też pracować z młodzieżą i zachęcać ją do wolontariatu. – By w przyszłości także młodzi umieli organizować wakacje swoim młodszym kolegom z wioski – dodaje Jola, która w misjach weźmie udział po raz drugi.

Tegoroczne misje w Gruzji to następny etap solidarnościowych działań lubelskiego wolontariatu. I jedna ze ścieżek. Bo Stowarzyszenie Solidarności Globalnej swoją pomoc kieruje także do dorosłych. Z jego inicjatywy w gruzińskich centrach uchodźczych powstały pracownie stolarskie, komputerowe i krawieckie. Dziś działa tam kilka małych przedsiębiorstw, które dają uchodźcom pracę i wynagrodzenie. Organizacja wspiera też mobilny szpital, który z medyczną pomocą dociera do kilku uchodźczych miejscowości. SSG podejmuje inicjatywy już 11 lat i będzie je podejmować także w przyszłości. Podczas wyjazdu ks. Puzewicz planuje zrobić następny rekonesans. – Chodzi o to, by poznać obecne potrzeby uchodźców. Co potem skutkuje konkretnymi działaniami – wyjaśnia.

Lubelskie misje w Gruzji ruszyły zaraz po rosyjsko-gruzińskiej wojnie z 2008 roku. Jak zaznacza ks. Puzewicz – są wyrazem solidarności i odpowiedzią na apel, jaki św. Jan Paweł II skierował do Polaków w 1991 roku. Mówił wówczas: “Wciąż jesteśmy wzywani. Każdy na inny sposób. Na różnych miejscach bowiem cierpi człowiek i woła o człowieka”. Stowarzyszenie Solidarności Globalnej organizuje działania ze środków własnych i z pieniędzy pochodzących ze zbiórek.

Czarny Dzień „niedotykalnych” chrześcijan

wt., 13/08/2019 - 10:10
Chrześcijańscy dalici, czyli należący do najniższej kasty tzw. „niedotykalni” wyszli na ulice stolicy Indii domagając się poszanowania swych praw. Manifestacja, popularnie nazywana Black Day, jest dniem żałoby i protestu tych wszystkich, którzy walczą o przyznanie przedstawicielom mniejszości takich samych praw, z jakich korzystają hinduiści.

Protest odbył się 10 sierpnia w 69. rocznicę wprowadzenia w Indiach prawodawstwa, które zapewnia przywileje dalitom, wyznającym hinduizm. Gwarantują one im m.in. odpowiednią liczbę miejsc w szkołach i na uczelniach, a także miejsca pracy w instytucjach państwowych. Ma to na celu ułatwienie startu życiowego przedstawicielom społeczności znajdujących się na najniższych szczeblach hierarchii społeczeństwa indyjskiego. Takich ułatwień prawo nie gwarantuje jednak chrześcijanom i muzułmanom ze społeczności niedotykalnych. Są oni dyskryminowani już na starcie nie mając dostępu do edukacji.

„W Indiach system kastowy został oficjalnie zniesiony, jednak w praktyce wciąż obowiązuje dzieląc społeczeństwo. Trzeba formacji do równości i sprawiedliwości, co w naszych realiach jest naprawdę trudnym wyzwaniem” – podkreśla bp Theodore Mascarenhas. Wskazuje zarazem, że Czarny Dzień ma wymiar symboliczny, ponieważ przedstawiciele mniejszości nie liczą się w debacie publicznej i nikt z władz tak naprawdę nie słucha ich głosu.

Episkopat Episkopaty Słowacji i Węgier popierają abp Jędraszewskiego

„Dalici uznawani są za najgorszych z ludzi, będących poza systemem kastowym. Często nazywani są «niedotykalnymi», co oznacza w praktyce, że nikt z wyższej kasty nie chce mieć z nimi do czynienia. Nie mogą korzystać ze wspólnych studni, żyją w odrzuceniu na obrzeżu wiosek. Są otwarcie dyskryminowani – mówi Radiu Watykańskiemu bp Mascarenhas. – Kościół katolicki próbuje to zmienić zapewniając im dostęp do edukacji, opiekę medyczną i walcząc o ich prawa. Wielu dalitów przyjęło chrześcijaństwo, a tym samym utraciło swe minimalne prawa, jakie gwarantował im hinduizm. Stąd właśnie nasza batalia o równe prawa. Jesteśmy jednak niewielką mniejszością i nasz głos nie liczy się w debacie politycznej, stąd też nasz protest ma wymiar symboliczny, ponieważ nikt nas nie słucha”.

Klasztory w Powstaniu: Samarytanki z Pruszkowa – ostatni etap

wt., 13/08/2019 - 10:00
Opisując rolę Kościoła w czasie Powstania Warszawskiego historycy najczęściej koncentrują uwagę na kapelanach wojskowych. Tymczasem wszystkie klasztory w stolicy włączyły się w pomoc walczącym oraz ludności cywilnej. Zakonnice gotowały posiłki, opatrywały rannych, dodawały otuchy, modliły się. Po upadku Powstania siostry z klasztorów na linii Warszawa – Grodzisk Mazowiecki zaopiekowały się wypędzonymi mieszkańcami stolicy.

Siostrom ze Zgromadzenia Benedyktynek Samarytanek Krzyża Chrystusowego z podwarszawskich klasztorów, zwłaszcza z Pruszkowa, przypadła niepowtarzalna posługa – to one zorganizowały pomoc dla wygnanej ludności w trakcie i po Powstaniu Warszawskim, ratowały od wywózek do obozów, pomagały uciec jak największej liczbie uchodźców. Był to ostatni etap Powstania, dla wielu przedostatni przed śmiercią w obozach koncentracyjnych.
Czy wśród uratowanych przed wywózką był także poeta Czesław Miłosz, późniejszy laureat literackiej Nagrody Nobla i jego rodzina?

Ryzyko istniało zawsze

„Ryzyko istniało zawsze. Niemniej ryzykowałyśmy, gdyż szło o ludzkie życie, o zwolnienie lub wywiezienie z obozu młodych ludzi” – wspominała ponad dwadzieścia lat po wojnie s. Charitas Soczek, która wraz ze współsiostrami oraz z zakonnicami z innych zgromadzeń uratowała setki, może tysiące osób, przed wywózką do obozów śmierci, ratując im w ten sposób życie.
Obecność samarytanek w tym miejscu była naturalna – w pobliżu obozu, przy ul. Szkolnej 15 zakonnice prowadziły szkołę specjalną z internatem dla setki wychowanków. Zaś Durchgangslager 121 – przejściowy obóz dla wypędzonych po Powstaniu żołnierzy i mieszkańców stolicy – został utworzony w Pruszkowie w pierwszych dniach sierpnia 1944. Już 6 sierpnia przybył pierwszy transport z wypędzonymi, których trzeba było nakarmić, opatrzyć rany, wyleczyć.

Dlatego niestrudzona ekipa dzielnych zakonnic – s. Charitas Soczek, s. Wacława Rawska oraz „postulantka” Eugenia Szymańska, która była Żydówką, ukrywającą się w klasztorze samarytanek i doskonale znała niemiecki, od rana do później nocy krążyły po obozie.
Siostra Charitas wspomina, że hale obozowe były ponumerowane i do nich kierowano wygnańców po uprzedniej segregacji. Do baraku numer jeden kierowano ludzi starych, matki z dziećmi i dzieci; do „dwójki” chorych. Urzędował w tym baraku Niemiec dr Koenig wraz z polskimi lekarzami i pielęgniarkami i to on podpisywał nakazy zwolnienia, a ludzie tam stłoczeni byli rozsyłani do różnych miejsc w Generalnej Guberni lub w nieznane. W baraku tym posługiwały również siostra niepokalanka, magdalenka, urszulanka szara i kilka innych sióstr zakonnych. Z „czwórki” i „szóstki” wywożono na roboty do Niemiec i obozów koncentracyjnych i było to najbardziej złowieszcze miejsce w całym Dulagu 121. W baraku numer pięć upychano wszystkich przed selekcją, która była też demonstracją niewyobrażalnego niemieckiego sadyzmu, gdyż właśnie tu rozdzielano rodziny – małżeństwa, synów i córki, rodziców i dzieci. Jak mówią świadkowie – działy się wówczas dantejskie sceny.

Głównym zadaniem „ekipy” s. Charitas było wyławianie i doprowadzanie do zwolnienia ludzi Kościoła – księży i zakonnic. Było to stosunkowo proste, jeśli mieli kenkarty. Jeśli nie, trzeba było przekonać komendanta obozu, że dana osoba jest księdzem lub zakonnicą. Siostra Charitas, która przed wojną studiowała medycynę podpowiadała, jakie choroby i jak symulować. Wynosiła z obozu dzieci, które zgodnie z „regulaminem” byłyby wysłane nawet do Auschwitz. Któregoś dnia wyniosła zawiniętą w koc pięcioletnią dziewczynkę i oddała opiekunom. Wspominała, że przy tak ryzykownych akcjach trzeba było się zorientować, kto stoi na warcie. O wiele łatwiej było załatwić nielegalne wyjście z żołnierzami Wermachtu, inaczej zachowywali się esesmani, którzy z lubością czynili zło, rozdzielając rodziny i rozsyłając w różne strony. Niemal wszystkich jednak można było przekupić – Niemcy bez skrupułów przyjmowali wódkę i ostatnie sztuki złotej biżuterii, jakie zostały jeszcze wypędzonym.

Trafić do „dwójki”

Siostry robiły wszystko, aby młodzi ludzie trafiali do „dwójki”. „Doprawdy nie wiadomo, skąd przychodziły pomysły, jak z młodych robić starców, ze zdrowych – chorych. Tak przeobrażonych prowadziłyśmy z baraku do baraku obozu w Pruszkowie, oddając ich tam w ręce sióstr zakonnych lub lekarzy i pań z opaskami Czerwonego Krzyża na ramieniu – sanitariuszek” – pisała s. Charitas.

Aby uratować więcej osób samarytanki organizowały kryjówki w różnych zakamarkach, beczkach, pod wagonami, gdzie młodzi ludzie czekali na przywiezienie kolejnego transportu, by wmieszać się w tłum. Siostra Wacława wykazała się niewyczerpaną inwencją w znajdowaniu takich kryjówek, ale działania te były ryzykowne. „Ryzyko było ogromne, bo Niemcy dokładnie sprawdzali opróżniony z ludzi barak. Jednego razu o mało nie przypłaciłam takiej pomocy wyjazdem do obozu koncentracyjnego” – pisała s. Charitas.

Ogromną pracę zakonnice wykonały zaopatrując uwięzionych w naczynia do jedzenia. Niemiecka załoga dostarczała co prawda kotły z zupą, ale nie dostarczała naczyń. Ludzie pozostawali głodni, bo mało kto miał w czym jeść. Trzeba było rozwiązać problem. Jedna z sióstr wpadła na pomysł, by wykorzystać puszki po konserwach. Siostra Rustyka Wiśniewska pojechała wozem do Piastowa do fabryki Tudor i przywiozła cały wóz puszek. W pierwszej chwili zakonnice je myły, później nie traciły już na to czasu – głodni wygnańcy wprost bili się o puszki, bo była to jedyna możliwość zjedzenia gorącego posiłku.

Były siostry świadkami ludzkiej nikczemności, ale też ofiarności i poświęcenia. Byli wśród wygnańców osoby, które wykorzystywały okoliczności i okradały współuczestników niedoli. Byli ludzie, którzy gotowi byli oddać ostatnią kromkę chleba słaniając się na nogach z wyczerpania.

Zakonnice udzielały też pomocy duchowej. Umożliwiały spowiedź, rozdawały różańce i medaliki, o które przed drogą w nieznane błagali wypędzeni. Po wizycie w obozie bp. Antoniego Szlagowskiego 21 sierpnia w baraku numer dwa ustawiono ołtarz, zaś pierwszą Mszę św. odprawiono 10 września.

Kto wyprowadził Czesława Miłosza?

Odrębną posługą było ratowanie tzw. VIP-ów. Wiadomo, że przez Dulag 121 przeszły takie osobistości jak były prezydent RP Stanisław Wojciechowski, aktorka Elżbieta Barszczewska, pisarz i poeta Leopold Staff. Siostra Charitas szybko zorientowała się, że osoby te są w kontakcie z podziemiem, które stara się wyswobodzić jak największą liczbę osób „cennych dla polskiej nauki i kultury”. „Gdy spotkałam za drutami prof. Baleya (prof. Stefan Baley, przed wojną kierownik Katedry Psychologii Wychowawczej UW), a później prof. Zweibauma (prof. Juliusz Zweibaum, kierownik Zakładu Histologii i Embriologii UW, po pierwszej akcji wysiedleńczej w getcie ukrywał się po aryjskiej stronie, był ranny w Powstaniu) i ofiarowałam się z pomocą, oświadczyli mi tak jeden, jak drugi, że już są pod opieką i wypracowuje się dla nich plan oswobodzenia”.

Czy to samarytanki pomogły w uwolnieniu Czesława Miłosza? Poeta i przyszły noblista po czteroletnim pobycie w Warszawie, gdzie brał udział w życiu kulturalnym stolicy, opuszczał miasto wraz z żoną Janką i jej matką w drugiej połowie sierpnia 1944 r. W grupie szło także małżeństwo Okuliczów, co okazało się później opatrznościowe. Wygnańcy szli w kierunku Okęcia i trafili do składu nasion firmy braci Hoserów. Miłoszowie opuścili to schronienie, Okuliczowie pozostali, natomiast poeta z rodziną został ujęty i uwięziony w zaimprowizowanym podpodobozie, z którego zza drutów przesłał grypsy przerzucane “tubylczym dzieciom tego podmiejskiego osiedla”.

„We wrześniu 1944 r. wydostałem się z obozu na Okęciu wyłącznie dzięki pomocy zakonnic zorganizowane przez małżeństwo Okulicz, ukrywające się w składzie Hosera”. Cz. Miłosz, List do redakcji, „Kultura” 1956 nr 2 – wspominał ponad dekadę po wojnie przyszły noblista. W „Rodzinnej Europie” przytoczył więcej szczegółów:
“Wieczorem zjawiła się odsiecz. Majestatyczna zakonnica. Nakazała mi surowo żebym pamiętał, że jestem jej siostrzeńcem. Spokojny władczy ton i płynność jej niemczyzny zmuszały żołnierzy do niechętnego szacunku. Jej rozmowa z oficerem trwała godzinę. Wreszcie ukazała się na progu: “Szybko, szybko”. Przekroczyliśmy bramę. Nie spotkałem jej ani przedtem, ani potem i nigdy nie dowiedziałem się jej nazwiska”. “Rodzinna Europa”, Kraków 2001, s. 282-284

Czy ową zakonnicą była któraś z samarytanek? Historyk Zgromadzenia, s. Margarita Brzozowska twierdzi, że nic nie wiadomo o tym fakcie. Prawdą jest, że trzydziesto trzy letni wówczas literat był dobrze znany w elitarnym kręgu twórców, ale nie szerszej publiczności. Być może ową „majestatyczną zakonnicą” była szara urszulanka s. Maria Tyszkiewicz. Pochodząca z arystokracji płynnie mówiła po niemiecku i wzbudzała respekt u samego generała von dem Bacha. Urszulanki miały dom w Milanówku, angażowały się w pomoc wypędzonym i być może do nich zwrócił się po pomoc pan Okulicz, towarzysz niedoli Czesława Miłosza.

Klasztor samarytanek otwarty dla uchodźców

Wyprowadzenie z obozu nie kończyło udzielania pomocy. Uwolnionych samarytanki kierowały do swojego domu przy ul. Szkolnej, w którym przełożoną była s. Zofia Szadkowska, doskonała organizatorka, która z wielkim samozaparciem organizowała żywność, posłania, odzież dla mieszkańców stolicy. W pomoc zaangażowali się mieszkańcy Pruszkowa i okolic. Siostra Rustyka Wiśniewska codziennie wyjeżdżała wozem do zamożniejszych chłopów i majątków ziemskich, by przywieźć żywność dla pensjonariuszy domu. Wśród nich byli biskupi, prałaci, księża i zakonnicy, także ks. Stefan Wyszyński, późniejszy prymas Polski z grupą kilkunastu księży. Wstrząsające wrażenie na wszystkich zrobiły siostry sakramentki, które przybyły po śmierci trzydziestu pięciu współsióstr zasypanych gruzami własnego kościoła i po spaleniu oraz zburzeniu ich historycznego klasztoru na Nowym Mieście.

Budynki przy Szkolnej były przepełnione, także klauzura, w której mieszkały ukrywające się Żydówki i osoby chore. Mimo ciągłej walki o byt, regularnie były odprawiane Msze św. Po odzyskaniu sił wypędzeni opuszczali gościnne progi klasztoru żeby szukać bliskich i próbować powrócić do normalnego życia. W kancelarii zostawiali kartki z informacjami dla bliskich, którzy przeżyli i którzy również ich poszukiwali.

***

Na podstawie: s. Charitas Soczek, wspomnienia zamieszczonych na stronie Muzeum Dulad 121 w Pruszkowie; s. Scholastyka Jadwiga Szyłkiewicz „Pomoc Sióstr Benedyktynek Samarytanek Krzyża Chrystusowego wobec ludności” wysiedlonej z Warszawy”; s. Małgorzata Krupecka USJK, Pomoc wysiedlanej ludności Warszawy w świetle materiałów archiwalnych Zgromadzenia Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego (szarych urszulanek); Andrzej Franaszek, “Miłosz. Biografia”.

Bp Kawa: brońmy swoich wartości

wt., 13/08/2019 - 09:37
Jako obywatele swego państwa, jako katolicy, jako ludzie wierzący, możemy bronić swoich wartości – podkreślił bp Edward Kawa, który w poniedziałek wieczorem przewodniczył Mszy św. w czasie Wielkiego Odpustu Kalwaryjskiego ku czci Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Kalwarii Pacławskiej koło Przemyśla. Lwowski biskup pomocniczy zaznaczył również, że pielgrzymowanie nie jest tylko przyzwyczajeniem i tradycją.

We wstępie do Mszy św. i w kazaniu, bp Edward Kawa określił kalwaryjskie sanktuarium „Kaną Podkarpacia, w której Bóg chce przemieniać nasze serca”. – Abyśmy wrócili do naszych domów, abyśmy przeżyli ten wielki odpust kalwaryjski z przemienionymi sercami, abyśmy doświadczyli, jak Bóg kocha nas, pragnie uzdrawiać i zmieniać nasze życie – powiedział.

Kaznodzieja zachęcał, aby odpowiedzieć sobie na pytanie „po co tak naprawdę przybyliśmy tutaj”. – Jaki jest cel naszej pielgrzymki? Może ktoś szedł pieszo, może ktoś dojechał, ale każdy z nas tutaj przybył mając sercu jakieś intencje. Na pewno nie jest to tylko nasze przyzwyczajenie, nie jest to tylko tradycja, że jesteśmy tak nauczeni, ale każdy z nas ma swoją intencję. I gdzieś tam głęboko w swoim sercu wierzy, że Pan dzisiaj będzie miał początek znaków tutaj, w moim sercu, moim życiu – mówił.

– Jest to bardzo istotne, abyśmy w pokorze serca o to dzisiaj prosili, abyśmy w tej kalwaryjskiej Kanie pozwolili Bogu nas zmienić, aby Pan Bóg mógł działać w nas, ale i przez nas – wyjaśniał.

Nawiązując do ewangelicznej sceny cudu z Kany Galilejskiej, kaznodzieja stwierdził, że i dzisiaj „potrzebujemy tego wina, tego Ducha Świętego”. – Byśmy byli mocni w wierze, abyśmy dzisiaj wiedzieli w kogo wierzymy, na czym polega nasza wiara i abyśmy bronili tych wartości, które wypływają z wiary i mojej relacji z Bogiem. Abyśmy je przekazywali, abyśmy nimi żyli i dawali światu prawdziwe świadectwo ludzi wierzących – wskazywał.

Lwowski biskup pomocniczy podkreślił, że bardzo potrzeba, abyśmy byli świadomymi i odważnymi katolikami. – Możemy milczeć, patrzeć, z czasem możemy się zacząć i bać. Już niedługo będziemy się bali nawet zrobić znak krzyża w miejscu publicznym, bo możemy kogoś urazić. A możemy dzisiaj, jako obywatele swego państwa, jako katolicy, jako ludzie wierzący, właśnie bronić swoich wartości. Mówić o tym, że to ja jestem katolikiem, to ja należę do tego Kościoła, to mnie przede wszystkim obraża to, że ktoś publicznie łamie moje przekonania religijne, znęca się czy wyśmiewa moją wiarę, łamie moje prawa – mówił stanowczo.

Tegoroczny odpust w Kalwarii Pacławskiej wiąże się z jubileuszem 340. rocznicy obecności w tym miejscu cudownego obrazu Matki Bożej Kalwaryjskiej nazywanej też Słuchającą. Taki tytuł zawdzięcza temu, że artysta namalował Jej jedno, odkryte ucho. Modlący przekonują, że Maryja naprawdę wysłuchuje próśb swoich czcicieli.

Wizerunek znalazł się w tutejszym kościele w 1679 r. Wcześniej obraz Matki Bożej swoją cześć odbierał w kościele franciszkańskim w Kamieńcu Podolskim. Modlili się przed między innymi hetmani: Stefan Czarniecki, król Jan Kazimierz czy król Jan III Sobieski. Po zajęciu Kamieńca przez Turków, obraz znalazł się w Kalwarii Pacławskiej.

Legenda mówi, że Turcy wyrzucili obraz Matki Bożej do rzeki Smotrycz. Nieopodal mieszkał starzec, któremu przyśniła się Maryja, wskazując, gdzie obraz się znajduje i nakazując przeniesienie go do Kalwarii. Starzec uwierzył w sen, obraz odnalazł i prośbę uskutecznił.

Według innej wersji obraz znalazł się w tutejszym kościele za sprawą Andrzeja Fredry, który go wykupił z rąk tureckich (tak twierdził jego syn Stanisław) albo w jakiś inny sposób odzyskał. Niewykluczone też, że obie wersje zawierają w sobie część prawdy.

Kult obrazu rósł bardzo szybko, a wierni przekonywali o skuteczności orędownictwa Maryi. 15 sierpnia 1882 r. obraz został koronowany koronami papieskimi przez bp. Łukasza Ostoję Soleckiego.

W czasie sierpniowego odpustu w 1968 r. obchodzono 300-lecie założenia Kalwarii Pacławskiej. Uroczystości przewodniczył kard. Karol Wojtyła, który odprawił Mszę św. i wygłosił kazanie.

Kalwaria Pacławska to bardzo mała wioska (ok. 80 mieszkańców) w województwie podkarpackim. Leży ok. 25 km na południe od Przemyśla.

Powstała z myślą upowszechniania kultu Męki Pańskiej, ale z czasem – ze względu na słynący łaskami obraz – stało się ważnym miejscem czci wobec Matki Bożej. Najwięcej pielgrzymów gromadzi Wielki Odpust Kalwaryjski ku czci Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Odbywa się on od 11 do 15 sierpnia.

Trwają zgłoszenia filmów na festiwal “Kino z duszą”

wt., 13/08/2019 - 09:11
Trwają zgłoszenia filmów do konkursu głównego 7. Festiwalu Filmów Dokumentalnych „Kino z duszą”. Projekcje festiwalowe odbędą się od 22 do 26 października 2019 roku w stołecznej „Kinotece”.

– Siódma już edycja zobowiązuje do przyjrzenia się dotychczasowym osiągnięciom festiwalu. O jego sile i niepowtarzalności świadczą przede wszystkim filmy, które od kilku lat prezentujemy publiczności oraz twórcy, którzy co roku wracają do nas z nowymi filmami – mówi Grażyna Raszkowska, dyrektor festiwalu „Kino z duszą”.

Jak podkreśla dyrektor festiwalu, nad oczekiwaniami widzów czuwać będzie jak zawsze profesjonalne jury festiwalu, które zadba, by i tym razem wybór dokumentów nie zawiódł widzów. Przewodniczącym jury jest wybitny polski operator filmowy i profesor Szkoły Filmowej W Łodzi Andrzej Musiał. Pozostali członkowie jury to: dokumentalista i wykładowca PWSFTviT w Łodzi Maciej Drygas, krytyk filmowy Bartek Pulcyn, dr Ewa K. Czaczkowska, prezes Fundacji Areopag XXI oraz red. Grażyna Raszkowska, dyrektor festiwalu.

– Tak, jak w ubiegłych latach, chcemy zaprezentować naszej widowni około 25 najciekawszych filmów, podejmujących tematykę historyczną, prorodzinną, psychologiczną, religijną i społeczną – podkreśla Ewa K. Czaczkowska, prezes Fundacji Areopag XXI, która organizuje festiwal. Nowością tegorocznej edycji Festiwalu będzie przyznanie – obok Nagrody Głównej – Nagród w trzech kategoriach. Otrzymają je filmy o tematyce społecznej, religijnej i historycznej.

Episkopat Episkopaty Słowacji i Węgier popierają abp Jędraszewskiego

Formularz zgłoszeniowy dostępny jest na stronie internetowej kinozdusza.pl. Termin zgłoszeń upływa 10 września 2019 roku.

Laureatką ubiegłorocznej Nagrody Głównej festiwalu została Federica di Giacomo, reżyser filmu „Uwolnij mnie” (dyst. Kondrat Media). Nagrody specjalne i wyróżnienia otrzymali także autorzy filmów: „Niebo bez gwiazd” (Studio ŻUK), „Janka” (Serafiński Studio), „Złączyć się z Narodem” (Fundacja 12 Gwiazd), „Tu się żyje” (Kalejdoskop) i „Dos Islas” (Wajda Studio).
Podczas wcześniejszych edycji nagrody na festiwalu „Kino z duszą” odbierali m.in. Marek Pawłowski, Wojciech Szumowski, Marcin Janos Krawczyk, Alina Mrowińska, Dorota Petrus i Bogdan Lęcznar, Krzysztof Żurowski i Julita Wołoszyńska, Michał Szcześniak, Tomasz Bardorsch czy Maciej Pawlicki.

Festiwal Filmów Dokumentalnych „Kino z duszą” odbywa się w Warszawie od 2013 roku. Przez sześć edycji gościli na nim wybitni twórcy i znawcy polskiego filmu dokumentalnego. Wydarzenie jest organizowane przez Fundację Areopag XXI we współpracy z Narodowym Centrum Kultury. Patronem medialnym wydarzenia jest Katolicka Agencja Informacyjna.

Znaczek pocztowy przed wizytą papieża

wt., 13/08/2019 - 09:00
Zapowiedzianą na wrzesień wizytę papieża Franciszka uczczono na Madagaskarze m.in. wydaniem okolicznościowego znaczka pocztowego. Według portalu informacyjnego NewsMada poczta tego kraju wyemitowała specjalny znaczek w nakładzie miliona sztuk.

Znaczek o nominale 1000 ariary (0,24 euro) przedstawiający papieża pozdrawiającego wiernych został zaprezentowany 8 sierpnia w stolicy Madagaskaru – Antananarywie. Na prezentacji obecni byli m.in. arcybiskup Toamasiny, kard. Désiré Tsarahazana oraz nuncjusz apostolski abp Paolo Gualtieri. Od 12 sierpnia znaczek dostępny jest w sprzedaży we wszystkich placówkach pocztowych kraju.

Papież Franciszek odwiedzi Madagaskar w dniach 6-8 września w ramach siedmiodniowej podróży do Afryki południowo-wschodniej. Wcześniej złoży wizytę w Mozambiku, a w ostatnim dniu odwiedzi wyspę Mauritius.

Przed 30 laty, pod koniec kwietnia 1989 r., Madagaskar odwiedził papież Jan Paweł II.

Episkopat Słowacji popiera abp Jędraszewskiego

wt., 13/08/2019 - 07:00
Przewodniczący Konferencji Biskupów Słowacji, arcybiskup Stanislav Zvolenský wyraził solidarność i poparcie dla przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, arcybiskupa Stanisława Gądeckiego, w związku z falą krytyki skierowanej przeciwko arcybiskupowi- metropolicie krakowskiemu, abp. Markowi Jędraszewskiemu, za jego krytyczne wypowiedzi na temat nowych ideologii – poinformował episkopat słowacki.

W liście do metropolity poznańskiego arcybiskup Zvolenský przypomniał, że jeszcze przed trzydziestu laty kraje Europy Środkowej i Wschodniej znajdowały się w niewoli ideologii komunistycznej. „Jesteśmy zatem wrażliwi na wszelkie próby uciszenia opinii na pewne tematy tylko dlatego, że są one uważane za politycznie niepoprawne z powodów ideologicznych” – podkreślił arcybiskup bratysławski. Przewodniczący Konferencji Biskupów Słowacji dodał, że dziś, bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, „ważne jest, by rozmawiać o człowieku w perspektywie integralnej a także rozwijać antropologię chrześcijańską”.

Treść listu dostępna jest TUTAJ.

Obchody 99. rocznicy Bitwy Warszawskiej

wt., 13/08/2019 - 07:00
– To wydarzenie, które uchroniło naszą Ojczyznę i Europę, ba, myślę, że po części świat przed inwazją bolszewizmu. Godne jest, aby nie tylko uczcić i podziękować Panu Bogu za wielką łaskę, ale także przeżywając te uroczystości, wyprowadzić jakieś wnioski na przyszłość – mówi biskup warszawsko-praski Romuald Kamiński.

Uroczystości 99. rocznicy Bitwy Warszawskiej z udziałem biskupów Diecezji warszawsko-praskiej odbędą się 14 i 15 sierpnia w Warszawie, Ossowie oraz
Radzyminie.

Program wydarzeń z udziałem biskupów diecezji warszawsko-praskiej:

14 sierpnia

Warszawa – Konkatedra Matki Bożej Zwycięskiej na Kamionku
18:00 – Msza Święta pod przewodnictwem Biskupa Romualda Kamińskiego

15 sierpnia

Ossów
10:00 – Modlitwa przy Krzyżu Pamięci ks. Ignacego Skorupki
10:50 – Odsłonięcie popiersi śp. ks. Romana Indrzejczyka oraz śp. Arkadiusza Protasiuka (Polana
Dębów Pamięci)
11:15 – Msza Święta w kaplicy na Cmentarzu Poległych pod przewodnictwem Biskupa Romualda
Kamińskiego
13:00 – Apel Poległych i złożenie wieńców na Cmentarzu Bohaterów 1920 r.
14:00 – Widowisko plenerowe „Rekonstrukcja Bitwy Warszawskiej 1920”

Radzymin – Cmentarz Żołnierzy Polskich 1920
17:00 – 19:30
Msza Święta pod przewodnictwem Biskupa Marka Solarczyka
Uroczystości państwowe z udziałem Batalionu Reprezentacyjnego WP
Apel Poległych, Złożenie wieńców na mogiłach bohaterów 1920 roku

Ponad 1800 dzieci z Białorusi, Ukrainy, Litwy i Gruzji na koloniach Caritas Polska

wt., 13/08/2019 - 07:00
Kolonie dla dzieci z Kresów Wschodnich odbywają się na terenie całej Polski. Trwają zwykle od 10 do 14 dni, a ich organizatorem jest dwadzieścia Caritas diecezjalnych. W tym roku bierze w nich udział ponad 1800 mieszkańców krajów zza wschodniej granicy.

Goście z Kresów Wschodnich przede wszystkim mówią o niezwykle cennym doświadczeniu. Podczas pobytu w Polsce poznają naszą historię, kulturę, tradycje i zabytki, oraz uczą się języka polskiego.

Chociaż większość dzieci przyjechała do Polski po raz pierwszy, i to przede wszystkim w celach wypoczynkowych, to niemal w każdej grupie kolonijnej spotkamy osoby, które chcą łączyć przyjemności z nauką. Na własną prośbę rezygnują z wielu atrakcji na rzecz udziału w lekcjach historii i języka polskiego. W przyszłości będą go używać towarzysko i w pracy. Niewykluczone, że niektórzy osiądą kiedyś w Polsce na stałe.

EpiskopatEpiskopat Słowacji popiera abp Jędraszewskiego

Projekt Kolonii dla dzieci z Kresów Wschodnich jest współfinansowany z dotacji Senatu Rzeczpospolitej Polskiej w ramach realizacji zadania publicznego w zakresie opieki nad Polonią i Polakami za granicą w 2019 r.

Włoski biskup krytykuje używanie różańca w polityce

wt., 13/08/2019 - 05:00
Włoski biskup Domenico Mogavero w ostrych słowach skrytykował wicepremiera i ministra spraw wewnętrznych Matteo Salviniego, który na wiecu politycznym w Syrakuzach pokazywał swym zwolennikom różaniec i ucałował wieńczący go krzyżyk. – Wykorzystywanie pobożności i najczystszych uczuć ludzi w niskich celach wyborczych jest zachowaniem niedopuszczalnym – stwierdził ordynariusz sycylijskiej diecezji Mazara del Vallo w rozmowie z AdnKronos.

– Pierwszego września będziemy obchodzili 65. rocznicę ronienia łez przez Madonnę z Syrakuz. Kto wie, może Madonna przygotowuje się, by znowu ronić łzy w obliczu tak nieprzyzwoitych wydarzeń? – pytał hierarcha.

Nie po raz pierwszy protestuje on przeciwko wykorzystywaniu różańca przez Salviniego na wiecach politycznych. W maju br. wicepremier robił to w Mediolanie. Już wówczas bp Mogavero wzywał go, by z tym skończył.

– Nie możemy dłużej milczeć wobec przechwałek coraz bardziej aroganckiego ministra republiki. Nie możemy dłużej pozwalać mu na przywłaszczanie świętych znaków naszej wiary, aby sprzedawać swe nieludzkie poglądy, sprzeczne z historią i diametralnie przeciwstawne ewangelicznemu przesłaniu – mówił ordynariusz Mazara del Vallo, nawiązując do niechęci Salviniego do udzielania pomocy migrantom.

Afrykańscy księża przyszłością Kościoła katolickiego w USA

wt., 13/08/2019 - 04:00
W Stanach Zjednoczonych szybko rośnie liczba księży urodzonych w Afryce, a od ponad 50 lat dramatycznie spada liczba rdzennych Amerykanów wstępujących w szeregi duchowieństwa. Teraz Afrykańczycy robią to, co ich europejscy i północnoamerykańscy bracia przez kilka ostatnich stuleci: niosą słowo Boże za ocean i każdego dnia stają się, w coraz większym stopniu, ważną częścią struktury Kościoła katolickiego w USA.

Nikt oficjalnie nie śledzi ilu afrykańskich księży pracuje w Ameryce, ale ks. Emeh Martins z Nigerii, który do 2013 r. był prezesem Afrykańskiej Konferencji ds. Duchowieństwa i Religii Katolickiej w Stanach Zjednoczonych mówi, że organizacja liczyła w tym czasie około 300 kapłanów, a około 80 proc. z nich stanowili jego rodacy. Szacuje, że w kraju było około 700 afrykańskich księży i uważa, że liczba ta jest dziś znacznie wyższa. Podczas gdy przeważająca większość to Nigeryjczycy, jest też kilku księży z krajów takich jak Ghana, Kenia, Tanzania, Uganda i Kamerun.

Powodem tej sytuacji jest fakt, że katolicyzm rośnie szybciej w Afryce niż w jakimkolwiek regionie na świecie, a w Europie i Ameryce się kurczy. W 1910 r. w Afryce było około miliona katolików, dziś jest ich ponad 170 mln. Już w trzech krajach chrześcijanie są najliczebniejszym wyznaniem, a do 2060 r. będą takim aż w sześciu.

„Gdyby nas tu nie było, nie byłoby Mszy niedzielnej w wielu parafiach” – mówi ks. Patrick Adejo z Nigerii. Jego zdaniem afrykańscy księża otrzymali wielki kredyt zaufania od świeckich. Mają reputację bardziej oddanych i otwartych, a także bardziej dostępnych, nawet w dni wolne. „Dlatego, że dla nas nie jest to zwyczajna praca” – dodaje.

usa Objawienia maryjne w Teksasie wciąż nie potwierdzone

Zdaniem ks. Boba Bonnotta, dyrektora wykonawczego Stowarzyszenia Amerykańskich Kapłanów Katolickich, kapłani z Afryki często są młodsi, bardziej dynamiczni i radośni, a to decyduje o ich przewadze nawet mimo problemów językowych lub wyzwań kulturowych.

„Najważniejsze jednak jest to – dodaje ks. Bonnott – że obecność afrykańskich księży jest dobrą rzeczą dla Kościoła. Myślę, że poszerza się przekonanie, że jesteśmy uniwersalnym Kościołem i częścią jednej rodziny ludzkiej. Wiara katolicka w Afryce eksploduje, a seminaria są wypełnione. Myślę, że to błogosławieństwo dla katolików amerykańskich, że mogą tego doświadczyć i ubogacić się obecnością kapłanów urodzonych w krajach kwitnącego Kościoła” – dodaje.

Katolicka msza pogorszy stosunki międzynarodowe w Kosowie

wt., 13/08/2019 - 03:00
Minister kultury Serbii poprosił kard. Gianfranco Ravasiego o interwencję, by nie dochodziło więcej do takich sytuacji, jak w Novym Brdie w Kosowie, gdzie dwaj katoliccy biskupi pochodzenia albańskiego odprawili Mszę św. w ruinach prawosławnej cerkwi. Swój list do przewodniczącego Papieskiej Rady ds. Kultury minister Vladan Vukosavljević przekazał podczas wizyty w nuncjaturze apostolskiej w Belgradzie.

Serbia nie uznaje niepodległości Kosowa i nadal uważa je za swą autonomiczną prowincję, będącą historyczną siedzibą Serbskiego Kościoła Prawosławnego.

Dwaj katoliccy hierarchowie: bp Dodë Gjergji z Kosowa i abp Zef Gashi z Czarnogóry odprawili Mszę św., z udziałem grupy księży i świeckich, w ruinach prawosławnej cerkwi św. Mikołaja w pobliżu średniowiecznej fortecy Novo Brdo w Kosowie. Obecny był także Ismet Hajrullahu, kierujący kosowskim instytutem ochrony zabytków kultury.

Jako pierwsza zareagowała na to wydarzenie prawosławna metropolia raszko-prizreńska, oświadczając, że odprawiając tę liturgię Kościół katolicki „poważnie nadwerężył stosunki międzywyznaniowe” w Kosowie i „upolitycznia dziedzictwo Kościoła serbskiego”, chronione na mocy porozumienia z 2008 r. Wyraziła nadzieję, że wydarzenie to i wypowiedziane tam słowa zostaną wzięte pod uwagę przez kompetentnych przedstawicieli Watykanu.

usa Objawienia maryjne w Teksasie wciąż nie potwierdzone

Również minister Vukosavljević poprosił kard. Ravasiego, by jego list został przekazany osobom odpowiedzialnym w kurii rzymskiej za „politykę zagraniczną” i by podjęto kroki zapobiegające prowokowaniu przez „albański kler katolicki niepotrzebnych napięć oraz profanowaniu wiary i zabytków kulturowych i historycznych ludu serbskiego na terytorium samozwańczego (i nieuznawanego przez oba nasze państwa [Serbię i Stolicę Apostolską – KAI] państwa Kosowo”.

Papież solidaryzuje się z ofiarami cyklonu

wt., 13/08/2019 - 02:00
Papież Franciszek wyraził solidarność z mieszkańcami Indii, którzy stracili dach nad głową w wyniku potężnego cyklonu pustoszącego południowo-zachodnie regiony kraju. Zapewnił o swej modlitwie za ofiary cyklonu, a także za służby ratunkowe niosące pomoc potrzebującym. W wyniku kataklizmu zginęło prawie 200 osób, a milion jest bez dachu nad głową. Na pierwszej linii pomocy ofiarom żywiołu znajduje się Caritas Indii.

Z powodu ulewnych opadów deszczu w Indiach doszło do ogromnych powodzi i osunięć ziemi. Dramatyczna sytuacja panuje w czterech stanach: Kerala, Karnataka, Gudżarat i Maharasztra. Najbardziej ucierpiał stan Kerala, gdzie aż ćwierć miliona ludzi opuściło swe domy. Przedstawiciele służb ratunkowych alarmują, że ostateczny bilans tragedii może być dużo wyższy. Całe wioski są odcięte od świata i nie można dotrzeć do potrzebujących.

Caritas India wraz z lokalnymi organizacjami pomocowymi organizuje wsparcie w prowizorycznych obozach dla uchodźców. Lokalne władze wystąpiły do rządu centralnego o wysłanie na zalane tereny dodatkowych służb ratunkowych i wojska oraz koniecznej pomocy żywnościowej i medycznej.

Lasocin: upamiętniono 75. rocznicę powstania Brygady Świętokrzyskiej

pon., 12/08/2019 - 23:15
W Lasocinie k. Łopuszna uczczono 75. rocznicę utworzenia Brygady Świętokrzyskiej, w miejscu, gdzie powstała formacja partyzancka. W ramach powiatowych uroczystości modlono się podczas Mszy św., poświęcono pamiątkową tablicę, śpiewano pieśni patriotyczne i zaprezentowano okolicznościową wystawę.

Uroczystości rozpoczęły się od Mszy św. polowej, której przewodniczył proboszcz parafii w Łopusznie, ks. Ireneusz Jakusik, który przypomniał krótko czyn zbrojny Brygady. Po modlitwie za poległych podczas wojny oraz kombatantów, nastąpiło odsłonięcie pamiątkowej tablicy na Placu „Nad Stawkiem”, złożono kwiaty i zapalono znicze.

„Pamięci dowódców i żołnierzy Brygady Świętokrzyskiej Narodowych Sił Zbrojnych powołanej 11 sierpnia 1944 r. w Lasocinie w 75. rocznicę wydarzeń władze powiatu kieleckiego i Stowarzyszenie ŚWIT” – głosi napis na pamiątkowej tablicy.

W wydarzeniu rocznicowym uczestniczył m.in. wicewojewoda świętokrzyski, Bartłomiej Dorywalski, którego babcia pochodziła z Lasocina, tutaj się wychowywała i spędziła tu cały okres II RP. Brygada Świętokrzyska powstała w majątku jej dziadka – Sergiusza Niemojewskiego. Jej wujek walczył tutaj jako żołnierz brygady NSZ. – Dziękuję, że się dzisiaj modliliście tutaj za tych bohaterów tamtych dni, którzy nie szczędząc swojej krwi i zdrowia poszli, żeby walczyć o niepodległą Polskę – mówił Krzysztof Słoń, senator Rzeczypospolitej Polskiej.

Wystawę zdjęć przygotowała fundacja „Ocalmy naszą przyszłość”. Dodatkowo zgromadzeni mogli podziwiać pokazy wojsk obrony terytorialnej, na specjalnie przygotowanym stoisku. Część artystyczną przygotowali m.in.: młodzież ze szkoły podstawowej w Łopusznie i Zespół Pieśni i Tańca Łopuszno.

Z kolei kombatant Brygady, major Bogdan Eubich, został w niedzielę w Warszawie odznaczony medalem Pro Bono Poloniae, podczas centralnych obchodów 75. rocznicy powstania Brygady Świętokrzyskiej NSZ. Uroczystości odbyły się na stołecznym na pl. Piłsudskiego.

Major Bogdan Eubich odznaczenie otrzymał „w uznaniu szczególnych zasług w upowszechnianiu wiedzy o historii walk niepodległościowych, krzewieniu postaw patriotycznych w polskim społeczeństwie oraz poza granicami kraju”.

Brygada Świętokrzyska NSZ, to jedna z największych formacji partyzanckich, której żołnierze walczyli zarówno z okupantem niemieckim, jak i sowieckim wrogiem. Przez wiele lat komuniści zarzucali formacji kolaborację z Niemcami.

Brygada powstała 75 lat temu, 11 sierpnia 1944 r., w Lasocinie na Kielecczyźnie pod dowództwem kpt. Antoniego Dąbrowskiego-Szackiego “Bohuna”.

XXVIII Pielgrzymka z Ukrainy do Kalwarii Pacławskiej

pon., 12/08/2019 - 22:56
Do świadczenia o swojej wierze, jak również do jej obrony wezwał uczestników XXVIII Pieszej Pielgrzymki z archidiecezji lwowskiej do Kalwarii Pacławskiej bp Edward Kawa, który porankiem 11 sierpnia przewodniczył Mszy św. w kościele św. Józefa w Trzcieńcu koło Mościsk, a potem razem z pątnikami wyruszył w kierunku granicy ukraińsko-polskiej. Po noclegu w Przemyślu i wspólnej modlitwie w katedrze przemyskiej, 12 sierpnia grupy z Ukrainy idą do Jasnej Góry Podkarpacia.

„Pielgrzymka na Kalwarię Pacławską z archidiecezji lwowskiej jest kontynuacją tradycji, dlatego że kiedyś te tereny, gdzie ta pielgrzymka się zaczyna, były terenami archidiecezji przemyskiej – wyjaśnił w rozmowie z KAI lwowski biskup pomocniczy. – Za czasów sowieckich, ze względu na przesunięcie granicy państwowej, zostało wszystko zlikwidowane. Po rozpadzie Związku Radzieckiego ta pielgrzymka jako jedna z pierwszych się odrodziła. Na początku przejście pielgrzymów przez granicę było związane z wielkimi trudnościami, dokumentami, ale mimo wszystko te pielgrzymki się odbywały. Były manifestacją wiary i pobudzeniem ludzi do jej wyznawania przez pielgrzymowanie, przez relacje z tym Kościołem, który został sztucznie podzielony przez granicę”.

Bp Kawa dodał, że szczegóły tej tradycji zna z dzieciństwa, ponieważ się urodził w Mościskach. „Mimo że urodziłem się nieco później, to wiedziałem od moich dziadków o tym, co było związane z tradycją kalwaryjską – powiedział hierarcha. – Ten duch kalwaryjski bardzo mocno żył. Dziś starsi kontynuują tą tradycję, a młodzież dopiero ją odkrywa”.

Dodał, że wśród pątników są też katolicy z Boryspola koło Kijowa i z innych terenów Ukrainy, którzy przyjeżdżają specjalnie, ażeby wziąć udział w tej pielgrzymce, która w większości prowadzona jest w języku polskim. „Czasami też po ukraińsku. Ale widać, że język nie jest problemem. Wszyscy wiedzą, że najważniejsze jest to, aby być razem i aby się modlić” – zaznaczył bp Kawa.

„Ja już 21 raz idę w tej pielgrzymce – powiedziała Roma Duda z parafii katedralnej we Lwowie. – Kiedyś wychodziliśmy z samej katedry lwowskiej. Ta pielgrzymka mnie bardzo podnosi na duchu. Żyjemy od Kalwarii do Kalwarii. Wydaje mi się, że jak idziesz na Kalwarię, to jesteś w niebie. Bóg takie łaski nam daje. Nie ma słów”.

„My tym razem z pielgrzymki na pielgrzymkę – powiedziały siostry Weronika i Wiktoria Dudiak ze Lwowa. – Dopiero wróciłyśmy z Medziugoria i po raz czternasty idziemy na Kalwarię Pacławską, ażeby wyprosić w Matki Bożej łaski dla siebie, dla swoich bliskich, dla przyjaciół”.

Bp Kawa dodał, że część wiernych z Ukrainy także dojedzie bezpośrednie do Kalwarii Pacławskiej, ażeby uczestniczyć w wielkim odpuście oraz w modlitwach i rozważaniach na kalwaryjskich dróżkach.

Obchody męczeństwa św. Maksymiliana – zapowiedź

pon., 12/08/2019 - 22:55
W środę 14 sierpnia w Harmężach i w Oświęcimiu odbędą się uroczystości ku czci św. Maksymiliana Marii Kolbego w 78. rocznicę jego męczeńskiej śmierci.

O godz. 8.00 w Centrum św. Maksymiliana w Harmężach wierni celebrować będą „Transitus” – nabożeństwo przejścia o. Kolbego z tego świata do nieba.

Bezpośrednio po nim czciciele św. Maksymiliana z relikwiami Męczennika udadzą się pieszo do oddalonego o 5 km byłego niemieckiego obozu Auschwitz, gdzie wezmą udział we mszy św. na Placu Apelowym przy Bloku 11.

Eucharystia o godz. 10.30 sprawowana będzie m.in. przez ks. abpa Marka Jędraszewskiego, ordynariusza archidiecezji krakowskiej; ks. bpa Piotra Gregera, biskupa pomocniczego diecezji bielsko-żywieckiej i o. Mariana Gołąba, ordynariusza krakowskiej prowincji franciszkanów.

Tuż przed mszą św. przedstawiciele zakonu, z którego wywodzi się św. Maksymilian, i diecezji, której patronuje, nawiedzą głodową celę śmierci o. Kolbego. Złożą też kwiaty pod Ścianą Straceń i będą się tam modlić za wszystkie ofiary obozu.

Święty Maksymilian Maria Kolbe (XIX/XX w.) był franciszkaninem, założycielem największej męskiej wspólnoty zakonnej dwudziestego wieku i twórcą największego w Polsce wydawnictwa prasy i książki religijnej w Niepokalanowie k. Warszawy, założycielem ruchu maryjnego pod nazwą „Rycerstwo Niepokalanej”, męczennikiem Auschwitz (14 sierpnia 1941 r.).

1971 roku został wyniesiony na ołtarze. 1972 roku odznaczony pośmiertnie Krzyżem Złotym Orderu Virtuti Militari. Uchwałą Senatu Rzeczypospolitej Polskiej rok 2011 (70. rocznica śmierci) był Rokiem św. Maksymiliana Marii Kolbego. W uzasadnieniu Senatorowie RP świętego franciszkanina nazwali: wyjątkową postacią w panteonie wielkich Polaków dwudziestego wieku, symbolem ofiar nazizmu, symbolem trudnych wyborów obecnych w życiu każdego człowieka, obrońcą godności człowieka, wzorcem cnót, autorytetem moralnym, bohaterem o heroicznej odwadze, wychowawcą, społecznikiem, obywatelem świata. A za Janem Pawłem II dodatkowo – „patronem trudnych czasów”.

Kielce: zakończył się 54. Marsz Szlakiem I Kompanii Kadrowej

pon., 12/08/2019 - 22:53
Defilady, modlitwa w kieleckich miejscach pamięci, list prezydenta RP, honorowe medale i odznaczenia, a także integracja kielczan z piechurami – tak wyglądał ostatni dzień 54. Marszu Szlakiem I Kompanii Kadrowej.

“Kadrówka” wyruszyła z podkrakowskich Oleandrów 6 sierpnia, pokonano 120 kilometrów. W marszu wzięło udział 360 osób, m.in. przedstawiciele 10 Świętokrzyskiej Brygady Obrony Terytorialnej.

Dzisiaj na placu przed Pałacem Biskupów Krakowskich w Kielcach wydano uroczysty rozkaz do rozwiązania marszu I Kompanii Kadrowej. Odczytany został apel pamięci, oddano salwę honorową, a delegacje władz złożyły wiązanki kwiatów przed tablicą upamiętniającą legionistów Józefa Piłsudskiego.

Wcześniej „Kadrówka” wkroczyła do Kielc od strony Krakowa, ok. południa. Piechurzy przeszli ulicami Szczepaniaka, Husarską i Ściegiennego na cmentarz wojskowy, gdzie złożono kwiaty na grobach poległych legionistów i żołnierzy wojny polsko-bolszewickiej. Kolejnym punktem był meldunek o przybyciu marszu pod historyczną figurą Najświętszej Maryi Panny.

Główne uroczystości odbywały się na pl. Wolności, gdzie kolumnę marszową wprowadziła kompania reprezentacyjna. Na placu przed pomnikiem marszałka Józefa Piłsudskiego nastąpiło uroczyste powitanie uczestników „kadrówki” przez władze miasta i województwa, a także parlamentarzystów i przedstawicieli rządu.

Patronat narodowy nad wydarzeniem objął prezydent Rzeczpospolitej Polskiej Andrzej Duda. W jego imieniu list skierowany do uczestników marszu odczytał minister Wojciech Kolarski.

„Bez 6 sierpnia 1914 r. nie byłoby 11 listopada 1918. Wyruszając z krakowskich Oleandrów I Kompania Kadrowa liczyła mniej niż 200 żołnierzy, dziś uczestników marszu jest ponad dwukrotnie więcej. Jestem przekonany, że jak z tamtego niewielkiego oddziału zalążka legionów zrodziła się niepodległa Polska, tak osoby biorące udział w marszu szlakiem I Kadrowej przekażą dalej ideały, które bliskie były żołnierzom marszałka Józefa Piłsudskiego” – napisał w liście prezydent Andrzej Duda.

Minister Jan Józef Kasprzyk, szef Urzędu do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych stwierdził, że marsz szlakiem I Kompanii Kadrowej, to wydarzenie, które łączy przeszłość z teraźniejszością, a jego uczestnicy współcześnie, poprzez swoje dzieło, szerzą ideę niepodległości dla przyszłych pokoleń. – Kiedy byłem uczestnikiem marszu w 1993 roku, zapamiętałem chwilę modlitwy na cmentarzu jędrzejowskim, gdzie ówczesny komendant marszu powiedział do młodych strzelców: “Tu leżą wasi starsi koledzy”. Ja te słowa zapamiętałem i będę pamiętał do końca życia, że my mamy tamto pokolenie strzeleckie traktować jako starszych kolegów, ale to jest naprawdę ogromne zobowiązanie, bo jeżeli możemy mówić o legionistach “koledzy”, to znaczy, że mamy być wierni tym samym ideałom, którym byli wierni oni – mówił minister Kasprzyk.

Podczas uroczystości na placu Wolności wręczono także honorowe medale i odznaczenia. Trzy osoby zostały uhonorowane medalami 100-lecia odzyskania niepodległości.

Wręczono także medale Pro Bono Poloniae i Pro Patria. Otrzymali je m.in.: Agata Wojtyszek – wojewoda świętokrzyski, Marek Maciągowski – dyrektor Ośrodka Myśli Patriotycznej i Obywatelskiej.

I Kompania Kadrowa z 1914 r. liczyła ok. 160 żołnierzy. Był to pierwszy od czasów Powstania Listopadowego wymarsz wojska w polskich mundurach. Jakkolwiek w sensie militarnym był to raczej epizod, wydarzenie miało duże znaczenie społeczne i polityczne jako wyraz woli walki o niepodległą Polskę. Po zajęciu Kielc i bezskutecznej próbie przebicia się do Warszawy w celu wywołania powstania, I Kadrowa powróciła do Krakowa, stając się zalążkiem Legionów Polskich. Natomiast pierwszy marsz drużyn strzeleckich z Krakowa do Kielc zorganizowano w 1924 r. Przed wojną odbyło się 15 marszów. W PRL przez dziesięciolecia marsze były zakazane. Wznowiono je w okresie Solidarności w 1981 roku.

Zakończyły się rekolekcje Instytutu Świeckiego Chrystusa Króla

pon., 12/08/2019 - 22:35
Swoim życiem starają się wnosić tam, gdzie żyją i pracują, przesłanie Ewangelii. Mowa o członkach Instytutu Świeckiego Chrystusa Króla, którzy przeżywali swoje rekolekcje w Wyższym Seminarium Duchownym w Radomiu. Kilkudniowe spotkanie zakończyło się uroczystością złożenia ślubów wieczystych przez jedną osobę.

Grażyna, która uczestniczyła w rekolekcjach powiedziała, że głównym celem istnienia instytutu jest apostolstwo w świecie. – Zasadniczo nie podejmujemy wspólnych dzieł, chociaż czasem realizujemy razem konkretne zadania. Zazwyczaj nie mieszkamy razem. Pozostajemy we własnym środowisku rodzinnym, zawodowym, towarzyskim. Tam działamy, włączamy się w dobre inicjatywy otoczenia, zapraszamy do współpracy z nami, pomagamy sobie wzajemnie – powiedziała.

W całym kraju żyje ok. 100 osób zaangażowanych w Instytut Świeckich Chrystusa Króla. Są wśród nich ludzie o różnych zawodach: lekarze, nauczyciele, prawnicy a nawet aktorzy. Pani Grażyna dodaje, że charyzmat zakorzeniony jest we wspólnym powołaniu Instytutów Świeckich. – Krótko mówiąc, oddajemy się Bogu przez modlitwę i realizację rad ewangelicznych: czystości, ubóstwa i posłuszeństwa w zwykłych warunkach życia świeckiego, które pragniemy kształtować zgodnie z Ewangelią – stwierdziła pani Grażyna.

Główne ośrodki Instytutu Świeckich Chrystusa Króla są: w Kielcach, Poznaniu, Katowicach, Rzeszowie, Radomiu i Lublinie.

Założycielem Instytutu jest ks. Wojciech Piwowarczyk, który przez wiele lat zajmował się propagowaniem i wspieraniem misji katolickich w świecie. To kapłan diecezji kieleckiej. Był rekolekcjonistą, spowiednikiem nie tylko kapłanów, ale zakonnic i osób świeckich. Od 1944 r. gromadził wokół idei bezinteresownej służby ludziom grono żeńskiej młodzieży, która z jego inicjatywy i pod jego kierunkiem utworzyła trwałą, istniejącą do dziś wspólnotę – Instytut Chrystusa Króla. Do końca życia czuwał nad jego rozwojem. Instytut uważał za główne dzieło swego życia. Zmarł w 1992 roku.