Informacje Katolickiej Agencji Informacyjnej

Subskrybuje zawartość
Portal Katolickiej Agencji Informacyjnej
Zaktualizowano: 6 min. 25 sek. temu

Jan Paweł II i Kościół w pierwszych tygodniach stanu wojennego

czw., 13/12/2018 - 11:09
Interwencje u władz w sprawie zwolnienia internowanych, otoczenie ich opieką duchową i materialną, a także ich rodzin, opieka duszpasterska nad strajkującymi, modlitwy za naród i spokój społeczny w kraju – to tylko niektóre działania podjęte przez Kościół katolicki w pierwszych tygodniach stanu wojennego – podkreśla historyk prof. Jan Żaryn. Poniżej przypominamy jego artykuł na temat pierwszych reakcji Kościoła na wprowadzenie stanu wojennego. Jutro mija 37. rocznica tego wydarzenia. Pierwsze aresztowania

W nocy z 12 na 13 grudnia 1981 r., gdy w Gdańsku kończyły się właśnie obrady Komisji Krajowej NSZZ “Solidarność”, a w Warszawie trwała przerwa w obradach Kongresu Kultury Polskiej, wojsko rozpoczęło pacyfikację kraju. Już w pierwszych godzinach stanu wojennego w ramach operacji o kryptonimie “Jodła” zatrzymano ponad 3 tysiące ludzi, w sumie zaś internowano ponad 10 tysięcy osób. Skierowano ich do wcześniej przygotowanych 52 zakładów karnych – tzw. “internatów”. Wśród internowanych znaleźli się także katolicy świeccy, m.in. członkowie Klubów Inteligencji Katolickiej czy też wykładowcy Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, a także – o czym na ogół się nie wspomina – kapłani: Leon Kantorski z Podkowy Leśnej oraz Stanisław Małkowski z Warszawy, jednak ostatecznie zwolniono ich po interwencji Episkopatu Polski. Ks. Małkowskiego próbowano bezskutecznie szantażować, żądając podpisania deklaracji lojalności. Dzięki interwencji Episkopatu władze zwolniły także Andrzeja Kijowskiego, Jerzego Łojka oraz Klemensa Szaniawskiego. W ciągu pierwszych dni stanu wojennego zatrzymano ponadto ks. Bolesława Jewulskiego z Połczyna-Zdroju, który za wygłoszenie odważnego kazania 20 grudnia 1981 r., został skazany na 3,5 roku więzienia.

W ramach realizacji operacji krypt. “Azalia” w nocy z 12 na 13 grudnia zajęto środki łączności. Telewizja i radio przerwały nadawanie zaplanowanych programów, transmitując przemówienie gen. Wojciecha Jaruzelskiego. Ogłosił on wprowadzenie stanu wojennego i zawiązanie Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego (WRON).

Zneutralizować Kościół

Władzom stanu wojennego zależało zdecydowanie na neutralizacji Kościoła. Stąd, wyżsi oficerowie odpowiedzialni za przebieg operacji w terenie, otrzymali zadanie osobistego powiadomienia biskupów ordynariuszy o podjętych działaniach. Prymas Polski został poinformowany o wprowadzeniu stanu wojennego osobiście przez członka Komitetu Centralnego PZPR Kazimierza Barcikowskiego, min. Jerzego Kuberskiego i gen. Mariana Rybę w siedzibie arcybiskupów warszawskich na Miodowej, o 5.30 rano. Ks. Prymas relacjonując słowa delegacji partyjno-rządowej podczas posiedzenia Rady Głównej Episkopatu powiedział: “podobno gen. Jaruzelski wybrał mniejsze zło, aby zapobiec zamachowi stanu przez [czyli “beton partyjny”] 15 grudnia 1981 r. i przez “Solidarność” 17 grudnia 1981 r.”. Prymas Glemp wysłuchał opinii swoich rozmówców po czym, zgodnie z wcześniejszym zaproszeniem, udał się do Częstochowy na spotkanie z młodzieżą, zorganizowane przez Niezależne Zrzeszenie Studentów w intencji zakończonego niedawno strajku. W związku z nieobecnością Prymasa, o 11.00 w Urzędzie ds. Wyznań odbyła się rozmowa przedstawicieli Episkopatu z władzami. Ze strony władz padły nowe argumenty: “Wykorzystano ostatni atut, by nasze problemy rozwiązać siłami polskimi, by nie doszło do interwencji z zewnątrz, by zaoszczędzić Narodowi cierpień i nie urazić jego dumy” – wspominał uczestnik spotkania, ks. Alojzy Orszulik. Straszono stronę kościelną Układem Warszawskim.

Biskupa Tokarczuka stan wojenny zaskoczył w Rzeszowie, dokąd jego śladem pojechał miejscowy komisarz wojskowy. Bp Rozwadowski został poinformowany o wprowadzeniu stanu wojennego przez dyrektora Wydziału ds. Wyznań w Łodzi i towarzyszącego mu płk. Kazimierza Garbacika, komisarza wojskowego województwa łódzkiego. Podobne wizyty składano innym ordynariuszom. Na prośbę bpa Bronisława Dąbrowskiego władze zgodziły się, by sekretariat Episkopatu skorzystał z wojskowych środków łączności w celu poinformowania członków Rady Głównej o terminie spotkania w Warszawie – 15 grudnia. Jej obrady w całości poświęcono ocenie sytuacji w kraju. Kontakty między biskupami a władzami państwowymi stały się teraz permanentne, a głównym przedmiotem rozmów były interwencje hierarchów na rzecz konkretnych osób – internowanych i aresztowanych, zwolnionych z pracy za odmowę podpisania tzw. “lojalki”.

Episkopat odnajduje Lecha Wałęsę

Biskupi bardzo szybko dotarli do aresztowanego w Gdańsku i przewiezionego do pałacyku w Chyliczkach pod Warszawą, Lecha Wałęsy: “Rozmowa trwała godzinę i odbyła się przy obecności funkcjonariusza MSW. Był nim płk Adam Pietruszka ps. Matuszko. Polecił on bp [Bronisławowi] Dąbrowskiemu, aby do pokoju Wałęsy wszedł bez teczki. Bp Dąbrowski zaprotestował wobec [Kazimierza] Barcikowskiego, a ten go przeprosił” – wspominał ks. Orszulik. “Wałęsę zastaliśmy w dobrym stanie psychicznym i fizycznym”. Władze zamierzały skłonić go do uległości, czyli wyrażenia zgody na reaktywowanie “Solidarności” w pełni kontrolowanej przez Służbę Bezpieczeństwa i partię, na czele z “figurantem”, czyli jej dotychczasowym przewodniczącym. Jednak rozmowa Wałęsy z wysłannikami Kościoła zmusiła władze do rewizji planów: ” Idea wykorzystania Wałęsy jest nierealna. Wałęsa jest parszywym, prymitywnym i zakłamanym typem ([opinia:] tow. Ciosek, minister ds. związków zawodowych). Bez swych doradców jest kompletnym zerem. Po pierwszych rozmowach z przedstawicielami rządu oświadczył, że wita z radością stan wojenny i zgadza się z tym, żeby unieszkodliwić ekstremalne siły . Obiecał współpracować z rządem. […] Ale już podczas drugiego spotkania zażądał spotkania ze swymi doradcami i z Prezydium KK “. Rozmowy z Wałęsą stanowiły element szerszej akcji SB o krypt. “Renesans”, z której ostatecznie zrezygnowano jesienią 1982 r. Wałęsę ostatecznie internowano (do tego czasu był “gościem” władz) i przetrzymywano w ośrodku rządowym w Arłamowie (w Bieszczadach). Tam również dotarli wysłannicy Episkopatu (m.in. ks. Orszulik), którzy odwiedzali go wielokrotnie aż do 17 października 1982 r.

Interwencje na rzecz internowanych

Interwencje na rzecz internowanych stanowiły w życiu ordynariuszy i biskupów pomocniczych codzienność. Przykładowo, w ciągu pierwszego miesiąca od wprowadzeniu stanu wojennego wojewoda białostocki spotkał się z bpem Edwardem Kisielem, administratorem apostolskim archidiecezji wileńskiej z siedzibą w Białymstoku, bpem Mikołajem Sasinowskim, ordynariuszem łomżyńskim oraz z bpem Władysławem Jędruszczakiem, administratorem apostolskim diecezji pińskiej z siedzibą w Drohiczynie. Wspomniany biskup łódzki oraz jego biskup pomocniczy Bohdan Bejze wielokrotnie spotykali się w tym celu tak z komisarzem WRON, jak i z kierownikiem Urzędu ds. Wyznań. Najczęściej, podobne rozmowy prowadził bp Dąbrowski w Warszawie, zdarzało się, że ze skutkiem pozytywnym.

Rada Główna Episkopatu krytycznie o stanie wojennym

“Dramatyczna decyzja władz wprowadzająca stan wojenny w naszym kraju stanowi cios dla społecznych oczekiwań i nadziei, że drogą narodowego porozumienia można rozwiązać istniejące problemy naszej Ojczyzny” – pisali członkowie Rady Głównej Episkopatu Polski podczas wspomnianego posiedzenia z 15 grudnia 1981 r. – Poczucie moralne społeczeństwa zostało poważnie ugodzone dramatycznym ograniczeniem praw obywatelskich”. Biskupi stwierdzali następnie, że warunkiem zachowania spokoju społecznego były nie czołgi, a przywrócenie praw Związku. Odważna treść komunikatu miała zneutralizować nadużywaną przez władzę stanu wojennego tonującą wypowiedź prymasa Polski z 13 grudnia 1981 r., wypowiedzianą podczas Mszy w warszawskim kościele jezuitów przy ul. Świętojańskiej. Prymas nawoływał wówczas: “Nie podejmujcie walk Polak przeciwko Polakowi”. Podczas posiedzenia biskupi zgodnie przyjęli cały katalog zaleceń obowiązujących od tej pory duchowieństwo katolickie w całej Polsce: “Uprasza się Księży Biskupów aby byli łaskawi: 1. Występować do Wojennych Komisarzy Wojewódzkich o zwolnienie internowanych szczególnie ojców i matek rodzin i chorych. 2/ zabiegać o możliwość ew. odwiedzin osób internowanych w okresie Świąt Bożego Narodzenia. 3/ udzielać rodzinom osób internowanych pomocy moralnej i materialnej. 4/ rozważyć możliwość udzielenia Księżom Dziekanom specjalnych pełnomocnictw dla Duszpasterzy. 5/ Strajkujący robotnicy, tak samo internowani mają prawo do sakramentalnej posługi duszpasterskiej. 6/ W Niedziele i święta [biskupi] modlą się za Naród i pokój społeczny w kraju. 7/ W kontaktach z przywódcami lub strajkującymi robotnikami przekonywać ich do postawy wyrażonej w komunikacie Rady Głównej z dnia 15 grudnia 1981 r. 8/ Proboszczowie wiejskich parafii będą rolnikom przypominać o obowiązkach żywienia społeczeństwa. 9/ O zniesienie godziny policyjnej w Warszawie prosi Sekretarz Episkopatu. 10/ W godzinach policyjnych księża udający się do chorych powinni udać się z legitymacja kapłańską”.

Dokument ten stanowił pierwszy, na razie doraźny, program działania Kościoła wypracowany, w związku z pojawieniem się nowych wyzwań. Świadczył o umiejętności hierarchów szybkiego reagowania na wydarzenia i mobilizowania się w trudnych sytuacjach. Burzył także pewien nieprawdziwy mit podkreślający rzekomy konserwatyzm w działaniu Kościoła hierarchicznego i jego nieumiejętność w dostosowywaniu się do raptownie zmieniających się warunków. Realizacja niektórych punktów z powyższych zaleceń odbywała się równolegle z powstaniem dokumentu (np. rozmowy ordynariuszy na rzecz zwolnienia internowanych).

Tragedia w kopalni “Wujek”

Od poniedziałku 14 grudnia 1981 r. w większości miast polskich, pomimo aresztowania przywódców przez władze i braku łączności telefonicznej, w zakładach pracy podjęto strajki okupacyjne. Do biskupów docierały informacje o pacyfikacji protestów. Do świątyń zgłaszali się pozostający na wolności działacze Związku, by zasięgnąć rady, szukać pocieszenia i drogowskazu. Symbole religijne ponownie stały się gwarancją słuszności protestu wobec stosowanych przez władze restrykcji: “Jeden czołg ustawił się w poprzek ulicy i rozpędził się prosto na bramę, na której wisiał obraz Matki Boskiej i portret papieża – zeznawał górnik z katowickiej kopalni “Wujek” – bramę oczywiście rozwalił […] Usłyszałem dwie serie z karabinu maszynowego. Myślałem, że to z czołgu, ale nie, bo czołg ma większy kaliber. To był uliczny k-m, jak oni go nazywają. Taki malutki, krótki. Z tej broni zostały oddane dwie serie i sześciu ludzi padło trupem” . W wyniku starć z milicją ginęli następni: w Kopalni Węgla Kamiennego “Wujek” 16 grudnia śmierć poniosło w sumie 9 górników. “Nie wiem, czy bazylika ta kiedykolwiek słyszała Prymasa przemawiającego z tak ściśnionym sercem jak dzisiaj” – rozpoczął swe kazanie prymas w katedrze gnieźnieńskiej, 17 grudnia 1981 r., nazajutrz po tragedii – “Najmilsi, błagam, gorąco błagam o to, żeby cenić życie drugiego, każde życie, obojętnie czyje to będzie życie. Ono należy do Boga, ono jest wartością nie naszą. Życie należy do Boga, bo Bóg jest Stwórcą naszego życia. Niech Matka Najświętsza weźmie każdego z nas w swoją przemożna opiekę, gorąco Ją błagamy, aby zachowała nasze życie. Ażeby więcej nie przelało się już krwi niż ta, która dotychczas się wylała, dając ofiary, a nadto wielu rannych. Ceńmy życie nasze, bo Bóg je ceni, odłóżmy nienawiść, odłóżmy namiętność, odłóżmy spory”.

Kościół w Polsce – raport na 25-lecie KAI [streszczenie]

Pod wpływem tragedii w kopalni “Wujek” Prymas podjął decyzje o wstrzymaniu lektury wspomnianego komunikatu z posiedzenia RG EP z 15 grudnia 1981 r. Jego odczytanie planowano na 20 grudnia. Jeszcze 16 grudnia 1981 r. bp Dąbrowski pisał do władz, w imieniu Episkopatu, krytykując fragmenty rozporządzeń mówiących o sankcjach za organizowanie strajku, o “bezpośrednim użyciu broni palnej przez dowódców oddziałów (pododdziałów) i to nawet dla ochrony mienia. W warunkach braku aktów jakiegokolwiek terroru ze strony obywateli lub grup – taki przepis jest szczególnie rażący i prowokujący rozlew krwi”. Po tragedii w kopalni “Wujek”: “Minister [Urzędu ds. Wyznań] Kuberski osobiście rozmawiał z kardynałem [sic!] Glempem. I oświadczył w tej rozmowie: Jeśli Kościół utrzyma tę negatywną postawę, będzie odpowiedzialny za każdą [następną] kroplę przelanej krwi.”.

Inną formą szantażu i nacisku, stało się masowe prowadzenie rozmów przez funkcjonariuszy SB z proboszczami (np. na terenie Dolnego Śląska), by powstrzymano się przed czytaniem komunikatu z 15 grudnia. Reakcja biskupów nie była jednakowa. W Warszawie komunikatu nie czytano, a Prymas wystosował osobne “Słowo” do wiernych. W niektórych diecezjach (przemyska, gorzowska, opolska) i archidiecezjach (wrocławska) komunikat i tak został odczytany, w sumie “w 11 diecezjach, w 19 [zaś] zdystansowano się od niego” – raportowały służby władzom centralnym. Decyzję prymasa zaakceptowała na następnym posiedzeniu – 23 grudnia – Rada Główna, której członkowie zostali poinformowali o presji zastosowanej wobec głowy Kościoła w Polsce. Obawy abp Glempa koncentrowały się wokół odpowiedzialności Kościoła za słowo. Papież, przy nadarzającej się okazji (wizyta bpa Dąbrowskiego w Rzymie 22 grudnia 1981 r.), postarał się dać sygnał prymasowi, że utożsamia się z jego działaniami na rzecz powstrzymania rozlewu krwi, w tym utożsamił się z treścią “przemówienia Księdza Prymasa wygłoszonego w dniu 13 grudnia 1981 r. w kościele Matki Boskiej Łaskawej w Warszawie. Prosił, aby Księdzu Prymasowi za nie w sposób szczególny podziękować, odpowiadało Jego stanowisku”. Była to ważna deklaracja pozwalająca w tym pierwszym okresie wzmocnić Prymasa, pozostającego pod presją sprzecznych dążeń i oczekiwań, a jednocześnie szczególnie narażonego na manipulację.

Raporty MSW z terenu z pierwszych dni stanu wojennego wskazywały na liczne punkty oporu (tak w dużych, jak i w małych miejscowościach), jednakże ich skala była mniejsza niż się spodziewano. W miastach, miasteczkach i na wsiach panował jednak przede wszystkim nastrój przygnębienia: “Propagandowo stan wojenny był znakomicie przygotowany, a to co wtedy prezentowała telewizja, nie budziło u zwykłego widza wątpliwości – wspominał bp Adam Lepa, wówczas proboszcz jednej z parafii łódzkich. – Nic dziwnego więc, że kolędowe odwiedziny parafian po Bożym Narodzeniu roku 1981 należały do najtrudniejszych w posłudze polskich duszpasterzy. Byłem jednym z nich”.

Pomoc “Solidarności”

Arcybiskup wrocławski Henryk Gulbinowicz przechowywał pieniądze NSZZ “Solidarność” Regionu Dolnośląskiego, zdeponowane kilka dni przed wprowadzeniem stanu wojennego przez Jana Piniora (80 mln zł). Dzięki temu władze zajmując konta bankowe Związku po 13 grudnia nie pozbawiły podziemia możliwości skutecznego oddziaływania. W swoistej odpowiedzi, prasa reżimowa stanu wojennego rozpętała kampanię propagandową, której celem było skompromitowanie Piniora, a także abp Gulbinowicza. “Pomawia się go obecnie, że nie potrafi się z nich wyliczyć, co nie odpowiada prawdzie” – notował protokolant posiedzenia Rady Głównej z czerwcu 1982 r. -” nie zwraca pieniędzy, gdyż ci co mu je powierzyli nie są na wolności”. Arcybiskup chronił przed uwięzieniem Władysława Frasyniuka, Barbarę Labudę i innych, zagrożonych internowaniem działaczy Regionu. Piotr Bednorz po zejściu do podziemia 16 grudnia 1981 r. schronił się także u dolnośląskiego metropolity. Podobnie, bp łódzki Rozwadowski – członek RG EP -, który ukrywał zagrożonego aresztowaniem Janusza Kenica, członka Zarządu Regionu NSZZ “Solidarność”. Również Prymas Polski przyjął u siebie Andrzeja Wielowieyskiego, działacza KIK. Nazajutrz po wprowadzeniu stanu wojennego, grupy wiernych zgłaszały się do zaufanego kapłana (jak np. wrocławscy działacze do ks. Stanisława Orzechowskiego, a warszawscy artyści i literaci do kościoła św. Marcina przy ul. Piwnej), by wraz z nim rozpocząć dzieło pomocy internowanym. Dopiero po kilku dniach, a czasem tygodniach ten oddolny żywioł zostawał sformalizowany, bowiem uginała się przed nim zastana struktura.

Działacze “Solidarności”, którzy uniknęli aresztowania, w świątyni szukali schronienia, informacji, a także porady. Kościół stał się miejscem spotkań, azylem, “skrzynka kontaktową”: “Prosto z mieszkania [o godz. 9,00, 13 XII 1981 r. – J. Ż.] udałam się na plebanię przy kościele Najświętszej Maryi Panny (obecnie kościół katedralny) w Sosnowcu. Tamtejszy proboszcz, ks. dziekan Wajzner, zaangażowany był w działalność opozycyjną, miałam więc do niego zaufanie. Na plebanii spotkałam mec. Jerzego Kurcyusza. Zaczęliśmy dyskutować o bieżącej sytuacji. Mecenas poinformował mnie kto został aresztowany. Wiadomości były zatrważające” – wspominała ten dzień działaczka “S” z Katowic, Janina J. Chmielowska. Niektórzy kapłani (np. ks. Czesław Sadłowski ze Zbroszy Dużej, czy też ks. Stanisław Małkowski z Warszawy) informowali o godzinach nadawania audycji Wolnej Europy, pomagali “złapać” odpowiednie częstotliwości. Według raportów SB, praktycznie we wszystkich dekanatach i diecezjach, znajdowali się kapłani głoszący “wrogie kazania” (“negatywne wystąpienia”): w Białymstoku, w Warszawie, na Lubelszczyźnie, w Serpelicach na Podlasiu, w Gorlicach, Krakowie i Limanowej, w Przemyślu i w Rzeszowie, w Koszalinie, w Stalowej Woli – w mniejszych i większych ośrodkach miejskich. W statystykach obejmujących “wrogie wystąpienia” odnotowywano także kazania ordynariuszy, np. kazanie rekolekcyjne abpa Gulbinowicza wygłoszone 15 grudnia 1981 r. w Miliczu. W Kościele hierarchicznym nie było też wątpliwości co do negatywnej oceny komunizmu i postaw, które ten ustrój promował.

Nic dziwnego zatem, że komuniści bardzo negatywnie ocenili postawę hierarchii i duchowieństwa katolickiego w pierwszych tygodniach stanu wojennego: “Kościół katolicki negatywnie zareagował na wprowadzenie stanu wojennego” – stwierdzono podczas posiedzenia sztabu MSW, 8 stycznia 1982 r. “Po zdemontowaniu sieci organizacyjnej znaczna część opozycji i reakcji politycznej, pozbawiona bazy organizacyjnej oddziaływań, poszukuje posłuchu u części hierarchii kościelnej i duchowieństwa oraz znajduje go” – pisano zawile kilka dni później w analizie wykonanej przez Wydział Administracyjny KC PZPR. “Przecież znowu poszliście na podpalanie społeczeństwa polskiego. […] Episkopat idzie na wojnę i do wojny podburza””- niemal wrzeszczał do bpa Dąbrowskiego minister Jerzy Kuberski 22 stycznia 1982 r. “”Proszę się liczyć ze słowami. […] Chcielibyście może, żeby biskupi chwalili stan wojenny?” – odpowiedział Sekretarz Episkopatu Polski.

Jan Paweł II a wprowadzenie stanu wojennego

Ojciec Święty, poruszony informacjami docierającymi do Watykanu za pośrednictwem mediów zachodnich, wystosował 13 grudnia na Anioł Pański słowo do narodu, a następnie – datowany na dzień 18 grudnia 1981 r. – protest skierowany na ręce gen. Jaruzelskiego i apel do Lecha Wałęsy. Ostry ton pierwszego listu papieskiego do władz spowodował niespotykane w dyplomacji międzynarodowej konsekwencje. Oto w niedzielę 20 grudnia przybył pociągiem z Wiednia do Polski abp Luigi Poggi, jako oficjalny wysłannik Ojca Świętego, w towarzystwie ks. prałata Bolonka. Nikt z przedstawicieli władz państwowych nie pojawił się na dworcu. Następnego dnia abp Poggi spotkał się z min. Kuberskim, który “zgłosił zastrzeżenia do pewnych sformułowań listu Ojca Św. do gen. Jaruzelskiego”. Konkretnie, jak relacjonował Kuberski: “Mówiono w nim o 200-letniej narodowej niewoli Polski i połączono to z ZSRR. Stosunki obecne porównano z okupacją faszystowską. Pismo nie zostało przyjęte”. Powstała sytuacja patowa, którą rozwiązano w sposób dyplomatyczny. Dwa dni później przybył do Rzymu z misją specjalną bp Dąbrowski, który natychmiast zrelacjonował papieżowi przebieg ostatnich wydarzeń. Jak stwierdził kard. Casaroli, papież martwił się i miał żal do biskupów polskich, że zdany był na informacje pochodzące jedynie z prasy zachodniej. Po spotkaniu, powstała natychmiast nowa redakcja jedynego pisma. W wigilię Bożego Narodzenia abp Poggi spotkał się z gen. Jaruzelskim. Satysfakcja pozostała po stronie generała, ale pismo świadczyło nadal o dezaprobacie papieża dla poczynań WRON: “wiadomości o zabitych i rannych Rodakach […] nakazują mi zwrócić się do Pana Generała z usilną prośbą i zarazem gorącym wezwaniem o zaprzestanie działań, które przynoszą ze sobą rozlew krwi polskiej” – pisał Jan Paweł II. Zanim abp Poggi powrócił do Rzymu, spotkał się z nim ks. Jan Sikorski, wówczas opiekun internowanych działaczy Związku: “Wieczorem [25 grudnia] udaje nam się jeszcze dopaść ks. abpa Poggiego już w przedziale kolejowym tuż przed odejściem pociągu do Wiednia. Przekazujemy dla Ojca Świętego pierwsze wiadomości i pozdrowienia”.

Relikwie Pio przy celi śmierci św. Maksymiliana Kolbe

czw., 13/12/2018 - 10:41
Relikwie słynnego stygmatyka, o. Pio z San Giovani Rotondo, które odwiedziły parafię franciszkańską w Harmężach, gościły także na terenie byłego niemieckiego obozu Auschwitz-Birkenau. Franciszkanie konwentualni oraz bracia kapucyni z Włoch modlili się na dziedzińcu bloku 11 oraz w celi śmierci ojca Maksymiliana na terenie Auschwitz.

Podczas modlitwy na terenie Miejsca Pamięci zakonnikom towarzyszyły relikwie św. o. Pio: bandaż z krwią, rękawica, którą nosił na stygmacie dłoni, i habit. Wcześniej relikwie nawiedziły parafię franciszkańską w pobliskich Harmężach.

„Możecie czuć się uprzywilejowani, ponieważ te relikwie na tydzień opuściły San Giovani Rotondo, aby m.in. odwiedzić Harmęże” – powiedział do wiernych o. Roman Rusek OFMCap, Krajowy Duszpasterz Grup Modlitwy św. o. Pio i odpowiedzialny za jego relikwie w Polsce.

W okolicznościowym kazaniu kapucyn przedstawił niezwykłość i prostotę o. Pio oraz zwrócił uwagę na szczególny dar tego charyzmatycznego zakonnika: zdolność przebaczenia innym. Duchowny mocno zaakcentował, że przebaczenie, którego mocą Chrystusowego kapłaństwa udzielał o. Pio, jest potrzebne szczególnie dzisiejszym małżeństwom, aby zachować ich wierność i trwałość.

Wyjątkowe relikwie św. Ojca Pio są już w Warszawie

Po zakończonej Eucharystii, sprawowanej przez miejscowego proboszcza o. Piotra Cubera, wierni mieli okazję indywidualnie uczcić relikwię świętego.

O. Pio urodził się 25 maja 1887 r. jako Francesco Forgione w Pietrelcina. W wieku 16 lat wstąpił do zakonu kapucynów otrzymując imię Pio. Mimo słabego zdrowia i ascetycznego trybu życia skończył studia teologiczne i w 1910 r. w katedrze w Benewencie otrzymał święcenia kapłańskie. W 1918 r. na dłoniach, nogach i piersi młodego kapucyna pojawiały się otwarte rany – stygmaty, które pozostały na jego ciele do końca życia.

Biskupi zachęcają do modlitwy za ofiary stanu wojennego

czw., 13/12/2018 - 10:40
Z okazji rocznicy wprowadzenia stanu wojennego Księża Biskupi zachęcają do pamięci w modlitwie nie tylko o zamordowanych, ale również o represjonowanych, o tych, którzy stracili pracę, o ich bliskich oraz o wszystkich poszkodowanych w tamtym czasie – mówi rzecznik Episkopatu ks. Paweł Rytel-Andrianik. 13 grudnia w Kościele w Polsce obchodzony jest dzień modlitw w intencji ofiar stanu wojennego.

„13 grudnia to szczególny czas refleksji nad historią i modlitwy o to, by tragiczne wydarzenia sprzed 37 laty nigdy więcej się nie powtórzyły” – mówi rzecznik Episkopatu. Podkreśla, że warto pielęgnować pamięć. Dlatego w imieniu biskupów zachęca do włączenia się w zapoczątkowaną przez IPN inicjatywę, aby na znak solidarności z ofiarami stanu wojennego 13 grudnia o godz. 19.30 zapalić w oknach symboliczną świecę.

„Akcja „Ofiarom Stanu wojennego. Zapal Światło Wolności” to piękna inicjatywa, która nie pozwala nam zapomnieć o trudnej historii. Daje ona nam również okazję do uczczenia tych ludzi, którzy cierpieli w imię wolności, dzięki którym my jesteśmy wolni. To również okazja do opowiedzenia młodemu pokoleniu o tamtych wydarzeniach” – mówi ks. Rytel-Andrianik.

Para Prezydencka zachęca do udziału Wigilijnym Dziele Pomocy Dzieciom

„W imieniu Księży Biskupów zachęcam do modlitwy o to, by dramat tamtych czasów nigdy się nie powtórzył” – dodaje.

„Ofiarom Stanu wojennego. Zapal Światło Wolności” to akcja społeczno-edukacyjna zainicjowana kilka lat temu przez IPN, aby upamiętnić rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. Światło wolności można zapalić także wirtualnie na: swiatlowolnosci.ipn.gov.pl.

Ofiarom Stanu Wojennego. Zapal Światło Wolności

czw., 13/12/2018 - 10:00
Już dziś odbędzie się kolejna edycja akcji społeczno-edukacyjnej „Ofiarom Stanu wojennego. Zapal Światło Wolności”, nad którą – podobne jak w ubiegłych latach – honorowy patronat objął Prezydent RP, Andrzej Duda. Akcja prowadzona przez Instytut Pamięci Narodowej ma na celu upamiętnienie wszystkich, którzy stracili życie lub w inny sposób ucierpieli w wyniku wprowadzonego 13 grudnia 1981 r. stanu wojennego.

W Warszawie na stadionie PGE Narodowym pojawi się okolicznościowa iluminacja. W całym kraju oddziały Instytutu przygotowują szereg działań upamiętniających i edukacyjnych. IPN zachęca do postawienia w oknach światełek 13 grudnia o 19:30 dla upamiętnienia tragicznych wydarzeń sprzed 37. lat. Światło wolności będzie można także zapalić wirtualnie na światlowolnosci.ipn.gov.pl

Zainicjowana przez Instytut Pamięci Narodowej kilka lat temu akcja społeczna „Ofiarom Stanu Wojennego. Zapal Światło wolności” nawiązuje do gestu, jakim na początku lat osiemdziesiątych Polacy, ale też wielu mieszkańców Wolnego Świata wyrażało sprzeciw wobec brutalnej polityki władz PRL. Aby dać wyraz solidarności z tysiącami internowanych i ich rodzinami, w oknach stawiano symboliczne świeczki.

Do podobnego gestu jedności z żyjącymi w rzeczywistości stanu wojennego w odezwie do narodu wzywał wtedy Amerykanów prezydent Ronald Reagan: “Tegoroczne Święta Bożego Narodzenia przynoszą dzielnemu narodowi polskiemu niewiele radości. Polacy zostali zdradzeni przez własny rząd. Ci, którzy nimi rządzą, oraz ich totalitarni sojusznicy obawiają się wolności, którą Polacy tak bardzo umiłowali. Na pierwsze przejawy wolności rządzący odpowiedzieli brutalną siłą, zabójstwami, masowymi aresztowaniami i utworzeniem obozów internowania, mówił do nich w bożonarodzeniowym orędziu. Świece zapalane w oknach amerykańskich miały symbolicznie wołać o sprawiedliwość i być aktem protestu – We wcześniejszych latach XX wieku za sprawą panoszącego się zła pojawiła się groźba, że światła całego świata zgasną. Niech płomień milionów świec w amerykańskich domach będzie świadectwem, że światła wolności nie uda się zgasić” – mówił prezydent.

W akcie solidarności z cierpiącymi rodakami Jan Paweł II nakazał, by także w oknie Pałacu Apostolskiego w Watykanie pojawiło się symboliczne światełko. Ojciec Święty przez cały czas trwania stanu wojennego bacznie przyglądał się sytuacji w Polsce, wspierał działającą w podziemiu opozycję, a na polu dyplomatycznym zabiegał o niezaognianie konfliktu i unikanie ofiar.

Dokładna liczba ofiar stanu wojennego jest niemożliwa do określenia. Policzono tych, którzy zginęli w wyniku zastrzelenia i pobicia przez milicję i ZOMO (choć wyliczenia poszczególnych badaczy się różnią), wiemy, ilu zostało internowanych. Nigdy nie będziemy w stanie ustalić liczby tych, którzy zostali pobici, stracili pracę albo byli zmuszeni do emigracji.

Polonia Restituta o Kulturze i Tożsamości

W bilansie stanu wojennego nie powinno zabraknąć też złamanych życiorysów wielu wybitnych artystów, intelektualistów i działaczy społecznych. Te wszystkie ofiary to niepowetowana strata dla polskiej kultury, nauki i gospodarki. Często zapomina się też o najbardziej niewinnych ofiarach stanu wojennego – o dzieciach osób represjonowanych i internowanych, z których część, odebrana rodzinie, trafiła do państwowych ośrodków opieki.

W ramach działań edukacyjnych związanych z rocznicą stanu wojennego adresowanych do szkół i ośrodków kultury, Biuro Edukacji Narodowej IPN przygotowało Edukacyjną Paczkę Historyczną. Wobec niespodziewanego sukcesu akcji z ubiegłego roku, postanowiono powtórzyć rozsyłanie materiałów edukacyjnych pomocnych przy organizowaniu spotkań wspomnieniowych czy okolicznościowych lekcji. Przygotowana została także wersja elektroniczna materiałów. Wirtualna Paczka Historyczna, w której znajdą się materiały do pobrania i samodzielnego wydrukowania, będzie dostępna dla wszystkich, bez konieczności wcześniejszego zgłoszenia, na stronie www.pamiec.pl.

W stolicy elementem przybliżania młodym realiów czasu pierwszej połowy lat osiemdziesiątych będzie przejeżdżający ulicami Warszawy „Autobus stanu wojennego”. Na jego pokładzie młodzież szkolna wysłucha opowieści świadków historii – działaczy „Solidarności” internowanych w stanie wojennym oraz komentarza historyków.

Programy obchodów rocznicowych organizowanych przez poszczególne oddziały IPN będzie można znaleźć na stronie www.ipn.gov.pl

Archidiecezja Krakowska poprowadzi proces beatyfikacyjny Jánosa Esterházyego

czw., 13/12/2018 - 09:41
Archidiecezja Krakowska poprowadzi proces beatyfikacyjny Jánosa Esterházyego – wielkiego węgierskiego patrioty polskiego pochodzenia. Postulatorem procesu został franciszkanin o. Paweł Cebula.

W lipcu tego roku arcybiskup Ołomuńca Jan Graubner zrzekł się swojej kompetencji do prowadzenia procesu beatyfikacyjnego i poprosił metropolitę krakowskiego o podjęcie sprawy. Abp Marek Jędraszewski poprosił Kongregację Spraw Kanonizacyjnych w Rzymie, aby zmieniła kompetencję do prowadzenia procesu o męczeństwo Jánosa Esterházyego z Archidiecezji Ołomuniec na Archidiecezję Krakowską. Dekret o zmianie kompetencji na rzecz Archidiecezji Krakowskiej został wydany 5 października. 20 listopada 2018 Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych wydała tzw. Nulla Osta, czyli zezwolenie na prowadzenie procesu o męczeństwo Sługi Bożego Jánosa Esterházyego.

Postulatorem w procesie został franciszkanin o. Paweł Cebula, który od 1991 roku pracuje na Węgrzech. „Poznałem postać Jánosa Esterházyego już wiele lat temu. Poznałem go jako człowieka, który najpierw był chrześcijaninem, dopiero później politykiem, ojcem, mężem. Na pierwszym miejscu stawiał Ewangelię, co pozwoliło mu kochać ludzi z różnych narodów” – powiedział zakonnik.

Jánosowi Esterházyemu przysługuje tytuł Sługi Bożego, a wierni już teraz mogą modlić się przez jego wstawiennictwo. W najbliższym czasie zostanie powołana Komisja Historyczna, w skład której wejdą: dwóch Węgrów, Słowak i Polak. Jej zadaniem będzie zbadanie życia i działalności Jánosa Esterházyego na podstawie zachowanych dokumentów, a specjalni cenzorzy teolodzy poddadzą analizie pisma Sługi Bożego pod kątem ich poprawności względem wiary i obyczajów chrześcijańskich. Zostanie również powołany Trybunał Kanonizacyjny, który przeprowadzi dochodzenie w sprawie męczeństwa za wiarę. Po tych czynnościach akta sprawy będą przekazane do Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych w Rzymie.

Hrabia Esterházy był związany z Polską przez swoją matkę, która była Polką. Był działaczem mniejszości węgierskiej na Słowacji i w Czechosłowacji. Aktywnie działał na rzecz praw ludności węgierskiej, został przewodniczącym konserwatywnej Węgierskiej Partii Narodowej i posłem do parlamentu Czechosłowacji. Korzystając ze swoich znajomości i koligacji rodzinnych pomagał Polakom, którzy przedzierali się przez Słowację, by przez Węgry i Rumunię, udać się na zachód, gdzie tworzyło się Wojsko Polskie.

W czasie wojny udzielał pomocy Słowakom i Żydom, a w 1942 roku głosował w słowackim parlamencie przeciwko ich deportacji do obozów koncentracyjnych. Został aresztowany przez NKWD i zesłany do łagrów. Po trzech latach odesłano go do Czechosłowacji, a tamtejszy rząd skazał go na karę śmierci za współpracę z Niemcami. Na skutek nacisków opinii publicznej, wyrok zamieniono na dożywotnie więzienie o zaostrzonym rygorze w Mírovie, gdzie na skutek wycieńczenia i chorób zmarł w 1957 roku. Jego ciało wrzucono do zbiorowej mogiły.

Za niesienie pomocy polskim uchodźcom w czasie II wojny światowej został pośmiertnie odznaczony w 2009 roku przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

Milena Kindziuk: nadrzędnym celem ks. Popiełuszki było doprowadzenie człowieka do Boga

czw., 13/12/2018 - 09:40
„Jego nadrzędnym celem było doprowadzenie człowieka do Pana Boga” – powiedziała o ks. Jerzym Popiełuszce dr Milena Kindziuk. Spotkanie, które odbyło się w bydgoskim seminarium duchownym z inicjatywy biskupa ordynariusza Jana Tyrawy, zostało zatytułowane „Ostatnie godziny ks. Jerzego Popiełuszki”. Kapłan swoją ostatnią posługę sprawował 19 października 1984 roku w grodzie nad Brdą.

Dr Milena Kindziuk stawia w swojej najnowszej książce, która jest pierwszą tak dokładnie opracowaną biografią polskiego błogosławionego, pytanie – co się działo po wyjeździe z Bydgoszczy? Dodaje jednocześnie, że przebieg wydarzeń można odtworzyć na podstawie relacji kierowcy – Waldemara Chrostowskiego. „Za miastem ksiądz Jerzy odmówił w samochodzie różaniec. Nie chciał się zdrzemnąć. «Mamy przed sobą tyle kilometrów, że jeszcze zdążę» – powiedział do swego kierowcy.

Po chwili Chrostowski zauważył światła jadącego za nimi samochodu i siedzących w nim milicjantów. – Samochód został zatrzymany do kontroli. Milicjant zażądał dokumentów i polecił kierowcy, by ten przesiadł się do milicyjnego wozu na próbę trzeźwości. Dziś wiadomo, że w wozie jechali funkcjonariusze SB – Grzegorz Piotrowski, Waldemar Chmielewski i Leszek Pękala. Byli oni przebrani w milicyjne mundury. Następnie do wozu doprowadzono ks. Popiełuszkę, który powiedział: „Panowie, co wy robicie!”. Męczennika ogłuszono drewnianą pałką i wrzucono do bagażnika – relacjonuje dr Kindziuk.

W czasie drogi Waldemar Chrostowski postanowił wyskoczyć z jadącego pojazdu. Stało się to w Przysieku. Ranny kierowca dotarł do pobliskiego hotelu, gdzie wezwano pogotowie. Nie pozwolił na opatrywanie ran, tylko poprosił lekarza, by zawieźć go do pobliskiego kościoła. Dalszy przebieg relacjonuje ks. Józef Nowakowski, ówczesny proboszcz toruńskiej parafii Wniebowzięcia NMP. – Początkowy przebieg wydarzeń można dziś odtworzyć na podstawie relacji Waldemara Chrostowskiego, a także z nowych dokumentów, do których dotarłam. Chodzi o przesłuchania Chrostowskiego na komendzie MO oraz o protokół z oględzin ciała kierowcy i ekspertyzy jego odzieży, którą miał na sobie w czasie skoku. Protokół oględzin ciała przewieziono do siedziby pogotowia ratunkowego w Toruniu i jeszcze w nocy zrobiono mu pierwsze badania – dodała prelegentka.

Milena Kindziuk podczas wykładu zaprezentowała szeroką dokumentację zdjęciową, a także starała się odtworzyć dokładny przebieg wydarzeń między godziną 21 a północą. – To właśnie wtedy dokonało się męczeństwo – powiedziała. O losach bł. ks. Jerzego Popiełuszki opisanych w książce można dowiedzieć się również z zeznań zabójców. Na tej podstawie – jak podkreśla autorka – jego ostatnią drogę odtworzył mecenas Edward Wende.

Biografia pokazuje reakcje społeczne zaraz po zaginięciu kapelana „Solidarności”. – Tej samej nocy z 19 na 20 października, kiedy oficjalna informacja o porwaniu nie została jeszcze podana, trwały już intensywne poszukiwania księdza Popiełuszki – zauważyła dr Kindziuk. Komunikaty o sprawie księdza wydało m.in. Biuro Prasowe Episkopatu Polski. Do modlitwy w intencji kapłana zachęcał ówczesny prymas Polski kard. Józef Glemp. Osobne raporty powstawały w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. W książce jest też protokół oględzin zwłok błogosławionego, datowany na 31 października 1984 roku, relacja z pogrzebu zamordowanego oraz z procesu zabójców.

Nie mogło zabraknąć również wątku bydgoskiego i słów, które dzisiaj stanowią swoisty testament ks. Jerzego. – Jako dziecko uczestniczyłam w jego pogrzebie. Potem jako dziennikarka pisałam o nim artykuły. Fascynowało mnie jego życie, wewnętrzna wolność oraz wielka odwaga – podsumowała dr Milena Kindziuk.

Biografia została zapisana na ponad 900 stronach. Podzielono ją na 15 rozdziałów czasowych, ukazujących ks. Jerzego jako seminarzystę, żołnierza, duszpasterza hutników, studentów, lekarzy, poprzez męczeństwo aż po kult i cuda błogosławionego męczennika. Aneks książki zawiera dokumenty, listy oraz rękopisy.

Dr Milena Kindziuk jest adiunktem w Instytucie Edukacji Medialnej i Dziennikarstwa na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Oprócz wspomnianej książki jest również autorką biografii Marianny Popiełuszko pt. „Matka świętego” oraz innych publikacji o ks. Jerzym, tłumaczonych m.in. na język włoski, francuski, słoweński, hiszpański.

Saletyni pomagają potrzebującym na Ukrainie

czw., 13/12/2018 - 09:32
Talerz zupy dla ubogich we wschodniej Ukrainie kosztuje 1 zł. W kolejce po posiłek ustawia się ponad sto osób. Złotówka to dla nas niewiele, często poniewiera się gdzieś w samochodzie czy w kieszeni, a może sprawić innym wiele dobra – tak o swoim projekcie charytatywnym “Kanapka za złotówkę” opowiadają księża saletyni. Kapłani podkreślają, że sytuacja ludzi jest dramatyczna, a niestety świat przyzwyczaił się do tego, co się tam dzieje.

O świadczonej pomocy na Ukrainie księża saletyni opowiadali podczas spotkania, które odbyło się w środę wieczorem w ramach “Pól Dialogu”, organizowanych przez krakowskie biuro Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie.

Saletyni prowadzą działalność charytatywną w miejscowości Krzywy Róg we wschodniej Ukrainie, która jest jedynym wsparciem dla ludzi w tym zrujnowanym, przemysłowym mieście. Pracujący tam księża zauważyli, że oprócz tradycyjnego duszpasterstwa, parafia musi również spróbować pomóc jej ubogim i samotnym mieszkańcom. W ten sposób zrodził się pomysł na akcję “Kanapka za złotówkę” – projekt, w ramach którego zbierane są środki na pożywienie.

– To tylko jedna złotówka, która przynosi wiele dobra. Często poniewiera się gdzieś w samochodzie czy w kieszeni. Ta niewielka kwota może sprawić, że ktoś nie będzie głodny – mówił ks. Grzegorz Zembroń MS, prowincjał polskiej prowincji Zgromadzenia Księży Misjonarzy Saletynów.

Kapłan zwrócił uwagę na to, że wojna na Ukrainie cały czas trwa, a sytuacja jest dramatyczna. – Średnia pensja oficjalnie podawana to 800 zł, a ceny żywności cały czas rosną. Średnia emerytura to 240 zł. Gdy ludzie opłacą rachunki to nie zostaje im pieniędzy na życie. Ta złotówka to szansa na konkretny posiłek. Świat i Europa przyzwyczaili się do tego co dzieje się na Ukrainie, a ogłoszenie stanu wojennego wstrząsnęło tylko na jeden dzień – mówił.

Saletyni wydają posiłki trzy razy w tygodniu około stu potrzebującym. Latem ubodzy dostają trzy kanapki i herbatę, a zimą ciepłą zupę.

Ks. Tomasz Krzemiński MS, koordynator akcji “Kanapka za złotówkę” w parafii Wniebowzięcia NMP w Krzywym Rogu opowiadał podczas video-nagrania, że na Ukrainie w wielu miejscowościach wojna na co dzień jest niewidoczna. – Warto mieć świadomość, że wojna na Ukrainie odbywa się na niewielkiej części kraju, ale można ją zobaczyć widząc szare ulice, widząc nieproporcjonalnie wysokie ceny, pokazujące ruinę gospodarczą tego kraju. Żeby zobaczyć wojnę trzeba porozmawiać z tymi, którzy mają tam rodziny i żyją w napięciu i strachu o to, co będzie później – mówił kapłan.

– Widać ją na cmentarzach, gdzie są aleje bohaterów walczących za Ukrainę. Żeby zobaczyć wojnę warto porozmawiać z tymi, którzy ten kraj opuścili. Nie jesteśmy w stanie rozwiązać wszystkich problemów, ale chcemy mówić o sile, którą daje wiara, podawać szklankę herbaty i kanapki. Niewiele możemy zrobić, ale to co możemy staramy się wykonywać – powiedział ks. Krzemiński.

Na terenie parafii powstał także socjalno-medyczny gabinet, w którym potrzebujący mogą skorzystać z pomocy lekarza i otrzymać bezpłatne leki. Saletyni postanowili także wybudować Dom Miłosierdzia. Pozyskali środki na zakup działki i po pokonaniu wielu trudności nabyli ją w maju br.

Ks. Grzegorz Szczygieł MS, redaktor “La Salette”, Posłańca Matki Bożej Saletyńskiej opowiadał, że księża, którzy pracują na Ukrainie głoszą Ewangelię na terenie, na którym ludzie ponownie potrzebują wiary. – Problemem jest to co przyniósł komunizm. To, co po tym pozostało to ludzie, którzy zachowali swoją wiarę i praktykę, ale z drugiej strony komunizm pozostawił ogromny głód wiary. Tak dotkliwy, że ludzie tam są głodni duchowości, wiary i Boga – podkreślił.

– Jesteśmy misjonarzami pojednania. Saletyni widzą swoją misje jako powrót do wiary, która właściwie stworzyła tamtą kulturę i państwo. To tak jak Europa ma korzenie chrześcijańskie, do których trzeba wrócić – wyjaśnił ks. Szczygieł.

Wesprzeć akcję “Kanapka za złotówkę” można, przesyłając nawet symboliczną kwotę na konto:
Referat Misji Zagranicznych Misjonarzy Saletynów, ul. PCK 33, 41-409 Mysłowice
Dla przekazów złotówkowych NRB: 53 1600 1055 1846 3129 0000 0003
Dla przekazów w EURO: NRB: 26 1600 1055 1846 3129 0000 0004,
IBAN: PL26 1600 1055 1846 3129 0000 0004,
BIC: PPABPLPK

W tytule przelewu należy wpisać nazwę akcji.

W styczniu Panama w Warszawie

czw., 13/12/2018 - 09:25
W czasie, kiedy w Panamie papież będzie rozpoczynał główną Mszę świętą 34. Światowych Dni Młodzieży – w Świątyni Opatrzności Bożej spotka się młodzież obu warszawskich diecezji. „Panamę w Warszawie” na prośbę kard. Kazimierza Nycza poprowadzi Wspólnota „Emmanuel”, która już przed 10 laty podczas „Sydney w Warszawie” towarzyszyła młodym, którzy nie mogli pojechać na ŚDM do Australii.

Spotkanie w Świątyni Opatrzności Bożej rozpocznie się w niedzielę 27 stycznia o godz. 14.00. Zaproszeni są młodzi ludzie w wieku 16-29 lat, ale jak zapewniają organizatorzy, „młodzi duchem” też będą mile widziani.

W łączności z papieżem Franciszkiem i Światowymi Dniami Młodzieży w Panamie młodzi będą mogli doświadczyć obecności Boga w modlitwie, adoracji, sakramentach i radosnym uwielbieniu we wspólnocie Kościoła. Specjalną katechezę nawiązującą do hasła ŚDM Panama 2019 pt. „Oto ja, Służebnica Pańska” – czyli jak mogę dziś usłyszeć głos Boga i Mu odpowiedzieć? – wygłosi abp Grzegorz Ryś, metropolita łódzki. Młodzi nauczą się hymnu Światowych Dni Młodzieży w Panamie. Będzie czas na wspólny śpiew, uwielbienie Boga, ale też integrację czy możliwość spowiedzi czy adoracji.

Ważnym punktem „Panamy w Warszawie” będzie uroczysta celebracja Mszy św. pod przewodnictwem kard. Kazimierza Nycza, w czasie której uczestnicy wysłuchają zarejestrowanej wcześniej homilii papieża Franciszka skierowanej do młodzieży całego świata.

Podczas spotkania w Świątyni Opatrzności Bożej, m.in. dzięki zaangażowaniu Ambasady Panamy, młodzież będzie mogła poznać kulturę tego kraju a nawet – jak zapewniają organizatorzy “poczuć gorący klimat w środku zimy”.

Nie zabraknie też łączności audiowizualnej z uczestnikami ŚDM w Panamie z grup warszawskich. Młodzi dowiedzą się, co działo się przez kolejne dni ŚDM i usłyszą o przeżyciach bezpośrednich uczestników spotkania z papieżem w Panamie.

Całość spotkania poprowadzi młody prezenter telewizyjny i raper Michał „PAX” Bukowski. Przewidywany czas zakończenia to godz. 22.00. O tej porze papież Franciszek będzie szykował się do przedostatniego punktu swojej podróży do Panamy – spotkania z wolontariuszami ŚDM. Ok. północy planowany jest wylot samolotu z papieżem na pokładzie do Rzymu.

34. Światowe Dni Młodzieży w Panamie odbędą się w dniach 22-27 stycznia 2019 roku. Wcześniej zaplanowano Dni w Diecezjach w terminie: 15-21 stycznia.

W Panamie spodziewanych jest ok. 3,5 tys. młodych Polaków, którzy najprawdopodobniej będą najliczniejszą grupą z Europy. Z archidiecezji warszawskiej do Panamy poleci ok. 150 młodych, w tym 18 wolontariuszy oraz 5 księży, natomiast z duszpasterstwem młodzieży diecezji warszawsko-praskiej wybiera się 100 osób.

Para Prezydencka zachęca do udziału Wigilijnym Dziele Pomocy Dzieciom

czw., 13/12/2018 - 01:31
“Zachęcamy do udziału w Wigilijnym Dziele Pomocy Dzieciom. Ta akcja umacnia w nas poczucie wspólnoty – podobnie jak wtedy, gdy wywieszaliśmy biało-czerwone flagi i śpiewaliśmy hymn państwowy” – powiedział prezydent Andrzej Duda. Razem z małżonką Agatą Kornhauser-Dudą na specjalnym filmie zachęcają do udziału w akcji, którą Caritas Polska organizuje po raz 25.

Para prezydencka na specjalnym filmie umieszczonym na oficjalnej stronie Prezydenta RP zachęca do udziału w akcji Caritas Polska Wigilijne Dzieło Pomocy Dzieciom.

Prezydent Duda podkreślił, że przeżywamy właśnie wyjątkowy dla Polaków czas – 100. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości. “Wspólnie radujemy się z wolności. I wiemy, że oznacza ona odpowiedzialność za los całej wspólnoty narodowej, w tym także solidarność z bliźnimi. Czekając na Święta, pamiętajmy więc o tych, którzy zawsze potrzebują naszej troski – o dzieciach i młodzieży, zwłaszcza z uboższych rodzin” – dodała Agata Kornhauser-Duda.

“Właśnie teraz możemy zrobić coś ważnego, aby wesprzeć naszych najmłodszych rodaków. Caritas już po raz 25. organizuje akcję Wigilijne Dzieło Pomocy Dzieciom. Rozprowadza miliony świec, które zapłoną w polskich domach” – zaznaczył prezydent. Dzięki sprzedaży świec wiele dzieci będzie mogło wyjechać na zimowiska i letnie kolonie, a wielu chorych otrzyma pomoc na realizację leczenia i rehabilitacji.

“Zachęcamy do udziału w Wigilijnym Dziele Pomocy Dzieciom. Ta akcja umacnia w nas poczucie wspólnoty – podobnie jak wtedy, gdy wywieszaliśmy biało-czerwone flagi i śpiewaliśmy hymn państwowy” – dodał prezydent Duda.

Pierwsza Dama zauważyła, że okazywanie serdecznych uczuć i udzielanie praktycznego wsparcia osobom będącym w potrzebie to także wyraz naszego patriotyzmu i solidarności. “Niech zatem ciepło i blask świec Caritasu wypełnią nasze domy i serca. Bądźmy solidarni, cieszmy się razem wolną Ojczyzną i błogosławieństwem Bożego Dziecięcia” – zakończył Prezydent RP.

Pomysł Wigilijnej Świecy Caritas zrodził się w 1993 r. w ośrodku pomocy dzieciom niepełnosprawnym w Rusinowicach. Rok później światło świecy zajaśniało na stołach w całej Polsce. Od 19 lat Wigilijne Dzieło Pomocy Dzieciom jest ekumenicznym dziełem tworzonym wspólnie przez Caritas Kościoła katolickiego, Diakonię Kościoła ewangelickiego i Eleos Kościoła prawosławnego.

Akcję można wesprzeć nabywając świece Caritas, których dystrybucja odbywa się w grudniu w parafiach i Caritas diecezjalnych na terenie całego kraju. Można również wysłać SMS o treści WIGILIA pod numer 72052 (koszt: 2,46 z VAT) lub dokonać wpłaty na konto Caritas Polska z dopiskiem „Wigilijne Dzieło Pomocy Dzieciom”.

Przewodniczący KEP napisał list do Ministra Zdrowia

czw., 13/12/2018 - 01:30
„Szanowny Panie Ministrze, w imieniu własnym oraz społeczności chorych na rdzeniowy zaniki mięśni w Polsce, proszę o możliwe jak najszybsze doprowadzenie do refundacji leku oraz o wsparcie dla wszystkich chorych na SMA, którzy czekają na leczenie” – napisał w liście przesłanym 12 grudnia do Ministra Zdrowia Łukasza Szumowskiego Przewodniczący KEP abp Stanisław Gądecki.

Abp Gądecki napisał, że ze smutkiem przyjął wiadomość od przedstawicieli Fundacji SMA w Polsce o śmierci 9-letniego Kuby oraz dwojga innych dzieci, które w minionych miesiącach przegrały walkę z rdzeniowym zanikiem mięśni.

Jak informują członkowie Fundacji, historia Kuby i wielu innych mogłaby zakończyć się inaczej. „Dzieci mógł uratować lek, na który chorzy w Polsce czekają od ponad półtora roku. Pozostajemy jednym z ostatnich państw europejskich, w których mimo postępów medycyny setki chorych na SMA stoją przed widmem nieubłaganej niepełnosprawności i śmierci, doświadczając ciągłego, bezpowrotnego pogarszania się stanu zdrowia” – napisał Przewodniczący KEP.

Prezydent Gdańska: sprawa ks. Jankowskiego musi zostać wyjaśniona

„Szanowny Panie Ministrze, w imieniu własnym oraz społeczności chorych na rdzeniowy zaniki mięśni w Polsce, proszę o możliwe jak najszybsze doprowadzenie do refundacji leku oraz o wsparcie dla wszystkich chorych na SMA, którzy czekają na leczenie” – dodał metropolita poznański.

13 grudnia w Ministerstwie Zdrowia odbędą się negocjacje pomiędzy producentem leku, a przedstawicielami MZ w tej sprawie.

Pojawienie się pierwszego leku na SMA nazywane jest przełomem. Dlatego na całym świecie chorzy i ich bliscy toczą nieustanną walkę o lek. Większość batalii znalazła swój pozytywny finał, ale nadal wielu chorych nie może skorzystać z możliwości leczenia. Polska jest jednym z ostatnich krajów, który nie refunduje leku.

Prawie 9 mln pielgrzymów odwiedziło wczoraj Guadalupe

czw., 13/12/2018 - 01:27
Ponad 8,7 mln osób z całego świata, głównie z Meksyku i Ameryki Łacińskiej, odwiedziło 12 grudnia bazylikę Matki Bożej z Guadalupe koło Miasta Meksyk. Jest to o prawie półtora miliona więcej niż w tym samym czasie ubiegłego roku, gdy do tego największego sanktuarium na kontynencie amerykańskim przybyło ok. 7 280 tys. pątników. Dziś przypada święto patronalne Patronki Meksyku i Ameryki.

Obchody odpustowe rozpoczęły się już o północy z 11 na 12 bm., gdy zespoły śpiewaczo-taneczne, zwane “Mariachis” z różnych części zaśpiewały słynne “Mañanitas” – piosenkę “urodzinową” ku czci Pani z Guadalupe w pobliskim Tepeyac, a więc w miejscu pierwszego Jej objawienia się św. Janowi Diego 12 grudnia 1531 roku. Liczni wierni otoczyli wykonawców przy wszystkich wejściach do miejscowego kościoła. W tym samym czasie liczne drogi prowadzące do sanktuarium zapełniły się setkami tysięcy wiernych, podążających do bazyliki, aby złożyć tam swe ofiary i prośby.

Według służby ochrony porządku (Protección Civil) na dziedzińcu przed świątynią do godz. 19 czasu miejscowego 11 grudnia zgromadziło się 7 598 tysięcy osób, ale do północy liczba ta znacznie wzrosła i większość komentatorów uważa, że w czwartek 13 bm. rano, gdy święto patronalne się zakończy, osiągnie ona, a zapewne przekroczy rekordową liczbę 9 milionów uczestników.

Ulice miasta pełne są ludzi różnych stanów i kondycji: wielu przybyło na bosaka, w poszarpanych ubraniach lub czołgając się po ziemi. Wypełniają w ten sposób swe śluby czy obietnice, złożone Maryi np. wraz z prośbami o wyzdrowienie lub załatwienie jakichś ważnych spraw osobistych, większość jednak przybywa tu “normalnie”, dziękując Jej za otrzymane łaski, z których część ma wymiar cudowny. Na przykład jeden z pątników w rozmowie z dziennikarzami zapewnił, że Maryja kilkakrotnie uratowała mu życie podczas poważnych wypadków drogowych.

Wigilia bez granic – zapraszamy cudzoziemców do naszego wigilijnego stołu

Meksykańska Policja Federalna rozpoczęła intensywną pracę na terenie sanktuarium już 1 grudnia, gdy zaczęli tam przybywać pierwsi pielgrzymi indywidualnie i zbiorowo, oblegając miejscowe hotele i restauracje, pochłaniając przy tym wielkie ilości typowych potraw meksykańskich, ciast, ale też innych narodów sąsiednich.

Tak ogromny napływ ludzi na stosunkowo niewielkim obszarze w praktyce sparaliżował miejscowy transport publiczny i spowodował ogromne korki w ruchu prywatnym. Trudności te nie mają jednak większego znaczenia dla samych pątników, którzy przede wszystkim chcą po prostu dotrzeć na miejsce i zwykle nawet nie uświadamiają sobie rozmiarów chaosu i problemów, towarzyszących obchodom święta Pani z Guadalupe.

Bp Kamiński: małżeństwa potrzebują dziś niepodważalnych wzorców

śr., 12/12/2018 - 23:34
Małżeństwa potrzebują dziś niepodważalnych wzorców – podkreślił bp Romuald Kamiński. Parafia Świętej Rodziny na stołecznym Zaciszu świętowała 70-lecie swojego istnienia. Przygotowaniem do obchodów były rekolekcje które poprowadził prefekt Wyższego Seminarium Duchownego Diecezji Warszawsko-Praskiej, ks. Tomasz Sztajerwald.

W homilii bp Kamiński podkreślił wartość wspólnoty parafialnej zachęcając do spojrzenia na drugiego człowieka jako na dar od Boga. – W zasięgu wzroku oraz dróg – żyją ludzi z tej samej wspólnoty do których mogę się z pełnym zaufaniem zwrócić o pomoc, złożyć na ten czas i tej mierze swoją nadzieję, dodadzą mi otuchy, w trudnych chwilach mnie wspomogą, otoczą modlitwą, pomogą mi zrozumieć dane sytuacje – wymieniał biskup warszawsko-praski.

Jako wzór budowania wzajemnych relacji wskazał Świętą Rodziną. – „Kiedy tyle zabiegów czynimy by dźwignąć poziom życia społecznego w kwestii uporządkowania moralnego i etycznego, podniesienia relacji między ludźmi to Święta Rodzina jest nam ogromnie potrzebna, bo musimy oprzeć się na jakimś niepodważalnym wzorcu by zobaczyć piękny przykład matki, podobnie ojca i przyjąć również otwartym sercem to co oni wzajemnie między sobą reprezentują, wtedy kiedy są sami, jak i wówczas kiedy małżeństwo przeradza się w rodzinę” – mówił biskup warszawsko-praski.

Nawiązując do obrazu Świętej Rodziny w Kaliszu przypomniał małżonkom o ich powinności doprowadzenia dziecka do Boga, by na Nim jak na fundamencie mogło budować swoje dojrzałe życie. – „Jak śpiewamy w jednej z piosenek – Zadbajcie najpierw o Królestwo Boże a wszystko inne będzie wam dodane” – stwierdził.

Mówiąc o wzajemnych relacjach rodziców nazwał je filarami w życiu dziecka dzięki którym może ono bezpiecznie się rozwijać. – Jeśli one się załamują, albo wykruszają z tej konstrukcji, co się wówczas dzieje? Czy w takiej sytuacji można by powiedzieć, że dziecko czuje się szczęśliwe – zachęcał do refleksji bp Kamiński.

– Jako wspólnota parafialna jesteście odpowiedzialni w tej części Warszawy za kształtowanie świadomości, czym jest wspólnota małżeńska, oraz czymże jest wspólnota rodzinna. Już nie mówię o miejscowej wspólnocie – powiedział biskup warszawsko-praski.

Przygotowaniem do obchodów 70-lecia parafii były rekolekcje które poprowadził prefekt WSD Diecezji Warszawsko-Praskiej:. ks. Tomasz Sztajerwald.

Parafia Świętej Rodziny na stołecznym Zaciszu powstała 12 grudnia 1948 roku, na mocy dekretu Bp Zygmunta Choromańskiego. Pierwszym proboszczem był ks. Stefan Sydry.

Gorzów Wlkp.: Bp Lityński poświęcił dzwon w parafii pw. Najświętszego Zbawiciela

śr., 12/12/2018 - 23:30
Ordynariusz diecezji zielonogórsko – gorzowskiej bp Tadeusz Lityński poświęcił 12 grudnia dzwon nowo powstającego kościoła pw. Najświętszego Zbawiciela w Gorzowie Wielkopolskim. Hierarcha przewodniczył wieczornej Mszy św. w intencji dzieła budowy świątyni, pracujących przy jej wznoszeniu, darczyńców, ofiarodawców i wszystkich parafian.

W uroczystości uczestniczyli gorzowscy duchowni z ks. prof. Romanem Harmacińskim, twórcą sanktuarium św. Weroniki i byłym proboszczem parafii Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski, z której podziału w 2001 r. powstała parafia Najświętszego Zbawiciela, a jej proboszczem od początku jest ks. Andrzej Tomys, budowniczy nowej świątyni.

Ks. Andrzej Tomys przypomniał, że wykonanie dzwonu zbiegło się z rocznicą odzyskania przez Polskę niepodległości ale również to dzieło przypominać będzie wybór Jana Pawła II na stolicę Piotrową. W tym roku przypada 40. rocznica wyboru naszego rodaka, więc taki napis również na nim się znajduje.

– Ten dzwon będzie zapraszał do modlitwy i obwieszczał obecność Boga. Ponieważ człowiek nie zawsze pamięta o Stwórcy, dlatego On sam przypomina się i wzywa aby u niego szukać wsparcia. Głos tego dzwonu, będzie przypominał o obecności, bliskości i wyciągniętych w naszą stronę dłoniach Ojca z zaproszeniem na spotkanie – powiedział bp Lityński, który przy współudziale duchownych dokonał jego poświęcenia.

W uroczystości uczestniczył także ludwisarz Zbigniew Felczyński, który rozbujał dzwon i po raz pierwszy parafianie mogli usłyszeć jego głos. W czwartek planowane jest umieszczenie na wieży powstającego kościoła.

Bp Lityński przypomniał o znaczeniu modlitwy, której jak stwierdził prawdziwą szkołą – jest parafia. – Tu składane są intencje, tu z nadzieją możemy patrzeć na Najświętszego Zbawiciela. Właściwe patrzenie na otaczający nas świat, nie tylko często uspokaja, pozwala zapomnieć o kłopotach i kieruje naszą myśl w stroną Stwórcy, który jest potężnym Bogiem. I właśnie głos tego dzwonu – mówił kapłan – będzie przypominał, że Bóg jest dla nas wsparciem i umocnieniem. Przez jego dźwięk będziemy wołani na zgromadzenie, spotkanie, będziemy informowani, że …. tu będzie rzucane Słowo Boże i tu będzie się dokonywało dzieło Bożego Miłosierdzia – podkreślił ordynariusz, wspominając moment odejścia Jana Pawła II, o czym oznajmiały wszystkie dzwony.

W czwartek planowane jest umieszczenie dzwonu na wieży nowego kościoła.

Oświęcim: relikwie o. Pio przy celi śmierci św. Maksymiliana Kolbe

śr., 12/12/2018 - 21:15
Relikwie słynnego stygmatyka, o. Pio z San Giovani Rotondo, które odwiedziły parafię franciszkańską w Harmężach, gościły także na terenie byłego niemieckiego obozu Auschwitz-Birkenau. Duszpasterz Grup Modlitwy św. o. Pio, franciszkanie konwentualni oraz bracia kapucyni z Włoch modlili się na dziedzińcu bloku 11 oraz w celi śmierci św. o. Maksymiliana na terenie Auschwitz.

Podczas modlitwy na terenie Miejsca Pamięci zakonnikom towarzyszyły relikwie św. o. Pio: bandaż z krwią, rękawica, którą nosił na stygmacie dłoni, i habit. Wcześniej relikwie nawiedziły parafię franciszkańską w pobliskich Harmężach.

„Możecie czuć się uprzywilejowani, ponieważ te relikwie na tydzień opuściły San Giovani Rotondo, aby m.in. odwiedzić Harmęże” – powiedział do wiernych o. Roman Rusek OFMCap, Krajowy Duszpasterz Grup Modlitwy św. o. Pio i odpowiedzialny za jego relikwie w Polsce.

W okolicznościowym kazaniu kapucyn przedstawił niezwykłość i prostotę o. Pio oraz zwrócił uwagę na szczególny dar tego charyzmatycznego zakonnika: zdolność przebaczenia innym. Duchowny mocno zaakcentował, że przebaczenie, którego mocą Chrystusowego kapłaństwa udzielał o. Pio, jest potrzebne szczególnie dzisiejszym małżeństwom, aby zachować ich wierność i trwałość.

Po zakończonej Eucharystii, sprawowanej przez miejscowego proboszcza o. Piotra Cubera, wierni mieli okazję indywidualnie uczcić relikwię świętego.

O. Pio urodził się 25 maja 1887 r. jako Francesco Forgione w Pietrelcina. W wieku 16 lat wstąpił do zakonu kapucynów otrzymując imię Pio. Mimo słabego zdrowia i ascetycznego trybu życia skończył studia teologiczne i w 1910 r. w katedrze w Benewencie otrzymał święcenia kapłańskie. W 1918 r. na dłoniach, nogach i piersi młodego kapucyna pojawiały się otwarte rany – stygmaty, które pozostały na jego ciele do końca życia.

Kraków: Polska Fundacja dla Afryki wybuduje dwie wioski dla trędowatych

śr., 12/12/2018 - 21:12
Polacy wybudują na Madagaskarze dwie wioski dla trędowatych. Budowa ruszy na wiosnę i potrwa do jesieni. Inicjatorem przedsięwzięcia jest Polska Fundacja dla Afryki.

Pierwsza wioska powstanie w Mampikonach, gdzie Polacy muszą wykupić ziemię od prywatnych właścicieli, a druga 80 km dalej – w miejscowości Port-Berge. Tutaj ziemię pod budowę wioski podarował lokalny Kościół.

W każdej wiosce stanie po pięć skromnych, murowanych, dwupokojowych domków z toaletami i pomieszczeniami do mycia. W jednej wiosce może zamieszkać 10 osób. Wokół domków będzie przestrzeń na własne uprawy.

– Wioski będą przeznaczone dla tych, którzy są w najbardziej zaawansowanych stadiach choroby, którzy mają już nikłe szanse na powrót do zdrowia – poinformował Wojciech Zięba, prezes Polskiej Fundacji dla Afryki. Zapowiedział, że budowa wiosek rozpocznie się wiosną przyszłego roku i potrwa najdłużej do jesieni.

Koszt inwestycji to około 200 tys. zł. Pomocy trędowatym w wioskach udzielać będą ojcowie duchacze z Bydgoszczy, z którymi współpracuje krakowska fundacja.

Polska pomoc dla trędowatych na Madagaskarze obejmie także dwutygodniową misję grupy krakowskich lekarzy. Jesienią polecą do tego kraju, aby pomagać cierpiącym na trąd.

Na Madagaskarze trąd jest groźny z powodu biedy. W tamtejszych wioskach nie ma lekarzy, czasami trzeba do nich iść – czy jechać wozem zaprzężonym w byki – kilkadziesiąt kilometrów. Chory nie może pracować, więc nie stać go ani na leki, ani na lekarza z miasta.

Trąd to nie tylko choroba, ale także odrzucenie i samotność. To nie tylko cierpienie fizyczne, ale i duchowe. Chorzy żyją w warunkach skrajnej nędzy, w opuszczonych, zapadających się chatkach. Są solidarni i wzajemnie sobie pomagają.

Średnia długość życia na Madagaskarze to zaledwie 45 lat. Najczęstszy skład rodziny to mama – wdowa i kilkoro dzieci. Służba zdrowia jest odpłatna i przez to niedostępna dla większości Malgaszów, utrzymujących się z uprawy cebuli, ryżu i manioku.

Według światowych danych, na 10 tys. mieszkańców na Madagaskarze przypada zaledwie 23 medyków: lekarzy, pielęgniarek i położnych.

Według WHO rocznie na trąd zapada około 200 tys. osób. Najwięcej zachorowań notuje się w Indiach, Brazylii, Birmie i na Madagaskarze.

Polska Fundacja dla Afryki istnieje od pięciu lat. W tym czasie zrealizowała ponad 100 projektów, które zmieniają Afrykę, jak budowa szkół, przychodni i studni. Prowadzi także akcje interwencyjne, np. szczepienia czy dożywanie i udziela pomocy konkretnym osobom. – Podstawą działania naszej Fundacji jest słuchanie potrzeb z terenu. Nie wymyślamy za biurkiem projektów, nie budujemy szkół tam, gdzie sądzimy, że ich brakuje. Pomagamy finansować przedsięwzięcia, które planują ludzie żyjący w Afryce – wyjaśnia Wojciech Zięba.

Celem Fundacji jest ochrona zdrowia mieszkańców Afryki oraz poprawa warunków ich życia.

Słupsk: samotni zjedzą świąteczny obiad w restauracji

śr., 12/12/2018 - 20:24
Caritas troszczy się o ludzi, którzy są samotni w święta. Zaprasza ich do spędzenia pierwszego dnia świąt Bożego Narodzenia przy świątecznym stole w słupskiej restauracji.

Jak zaznacza dyrektor Caritas Diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej, ks. Tomasz Roda, nawet jeśli ubodzy i samotni korzystają z zaproszeń na organizowane w swoim mieście wigilijne poczęstunki, to jednak sam wigilijny wieczór i dni świąteczne spędzają zazwyczaj samotnie i skromnie.

Dlatego diecezjalna Caritas wraz z Caritas parafii pw. św. Jacka w Słupsku, organizuje dla nich świąteczny obiad. To jej pierwsza taka bożonarodzeniowa akcja.

Spotkanie przy zastawionym świątecznie stole odbędzie się w restauracji Staromiejskiej w Słupsku 25 grudnia o 12.30. Organizatorzy są przygotowani na wielu gości, czeka na nich ponad 200 miejsc.

– Zapraszamy ludzi samotnych, schorowanych, ubogich, ale też ludzi ulicy na świąteczne spotkanie przy stole. Nasi goście będą podjęci świątecznym obiadem, programem artystycznym i prezentami. Chcemy, by poczuli się wyjątkowo i by razem z nami doświadczyli radości świąt Bożego Narodzenia – przekonuje ks. Roda.

Zaproszenie do świątecznego stołu będzie można usłyszeć także w słupskich parafiach oraz w lokalnych mediach.

Abp Ryś: w czasie pielgrzymki ekumenicznej rosło w nas pragnienie bycia jednością!

śr., 12/12/2018 - 20:20
Nazaret, Góra Tabor, Góra Błogosławieństw, Kafarnaum, Betlejem, Jezioro Galilejskie, Jordan, Jerozolima to tylko niektóre z miejsc, jakie przez dziewięć dni łódzcy chrześcijanie odwiedzili w Ziemi Świętej, modląc się w najważniejszych dla Kościoła i świata miejscach związanych z historią zbawienia. Pomysłodawcą tego pierwszego w historii ekumenicznego przedsięwzięcia był metropolita łódzki abp. Grzegorz Ryś.

Podsumowując ten czas wspólnie spędzony w Izraelu metropolita łódzki powiedział między innymi. – To był taki ponad tydzień ekumeniczny zupełnie inaczej przeżywany. Nie tylko przez nabożeństwa, ale 24 godziny na dobę poprzez udział we wspólnych liturgiach, spotkaniach – i z tego co wiem – w wymianach kontaktów, we wspólnych znajomościach i nawiązanych relacjach. W historii Kościoła bywało tak, że liderzy, że elity kościelne gdzieś tam odnajdywały drogę do porozumienia, były zawierane unie w Lyonie, we Florencji – dziś też to się dzieje – jest np. wspólna deklaracja o usprawiedliwieniu pomiędzy nami, a Luteranami, a ostatnio do tej deklaracji dołączył się Kościół Kalwiński. To są niesłychanie ważne wydarzenia. One jednak kończą się niczym, jeśli nie znajdują gruntu, w który mogą zapuścić korzenie i rosnąć. Tym gruntem jest doświadczenie wspólnoty, w takim szerokim rozumieniu wśród wiernych. – podkreślił hierarcha.

Zwrócił także uwagę na to, że – brakuje takich spotkań, kiedy my potrafimy razem się modlić, razem posłuchać Słowa Bożego, razem zobaczyć jak Duch Święty działa w życiu naszych wspólnot, razem się otwierać na to, co Duch Święty działa w każdej z tych wspólnot. Dopiero kiedy to się dzieje, to ten dialog, który jest dialogiem teologów, biskupów ma sens, bo jego owoce nie trafią w próżnię, a na podatny grunt. Ta pielgrzymka pokazała, że niczego nie udawaliśmy, było widać granice naszej jedności, nikt ich nie przekraczał, każdy został uszanowany w swej odrębności, ale rosło w nas pragnienie bycia jednością! – tłumaczył pomysłodawca pielgrzymki.

We wspólnym pielgrzymowaniu wzięło udział ponad 300 osób, wśród których byli duchowni i świeccy z Kościoła Katolickiego, Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego, Kościoła Ewangelicko – Augsburskiego, Ewangelicko – Reformowanego oraz Kościoła Chrześcijan Baptystów.

– Dla mnie osobiście podczas tej pielgrzymki ważne było to, że mogliśmy modlić się wspólnie. – tłumaczy Aleksander Mieleszkiewicz. Cieszę się, że mogliśmy w czasie tej pielgrzymki uczcić relikwie, że mogliśmy dotykać żłóbka w grocie w Betlejem, dotknąć skały na Golgocie, modlić się w grocie zmartwychwstania. To były wyjątkowe i niezapomniane przeżycia, które pozostaną we mnie na długie lata. Nawiązało się tuta wiele przyjaźni i mam nadzieję, że będzie tego jakiś efekt, który będzie skutkował w dniach następnych – dodaje pątnik.

– Dla mnie jak i dla wielu chrześcijan najważniejszym miejscem odwiedzonym w czasie tej pielgrzymki był Grób Pański. Tak chciałam zobaczyć ten grób i tam się modlić i tak się stało! Przyjechałam na tę pielgrzymkę, aby modlić się za moje dzieci, za moich rodziców, rodzinę i najbliższych – podkreśla Marina Rzepecka z Łodzi.

– Dla mnie jak i dla wielu z nas podczas tej pielgrzymki najcenniejszym było to, że byliśmy tam razem. Chyba – tak mi się wydaje – po raz pierwszy w historii razem, pomimo podziałów. To było wyjątkowe, że wraz z nami modlili się prawosławni, luteranie i kalwini. Te momenty obecne w liturgiach, które przeżywaliśmy wspólnie były dla mnie bardzo mocne i zapadły mi w serce, bo ta jedność jest najważniejsza nie tylko w Kościele ale wśród nas – tłumaczy Anna Soból – Pacyniak.

Najbliższe wspólne ekumeniczne wydarzenie to Tydzień Powszechnej Modlitwy o Jedność Chrześcijan, który odbędzie się w dniach 18-25 stycznia 2019 roku. Ta wspólna ekumeniczna modlitwa w kościołach chrześcijańskich miasta Łodzi będzie z pewnością dobrą okazją do spotkania i wspólnej modlitwy uczestników ekumenicznej pielgrzymki.

Warszawa: upamiętniono 230. rocznicę urodzin gen. Piotra Szembeka

śr., 12/12/2018 - 18:33
W kościele Najczystszego Serca Maryi w Warszawie odbyły się uroczystości z okazji 230. rocznicy urodzin gen. Piotra Szembeka, uczestnika Powstania Listopadowego w Bitwie pod Olszynką Grochowską, członka Rady Wojennej oraz gen. i dowódcy 4 Dywizji Piechoty. Mszy św. przewodniczył ordynariusz warszawko-praski bp Romuald Kamiński.

W homilii duchowny zaapelował o wdzięczność wobec tych, którzy oddawali życie w służbie Ojczyźnie. – Bóg stawia na drogach naszego życia różne osoby, którym niekiedy bardzo wiele zawdzięczamy. Wśród nich jest postać gen. Szembeka, którego całe życie związane było z wojskiem – mówił bp Kamiński przyznając, że życie narodowego bohatera nie było łatwe. – Przyszło mu służyć zarówno pod zaborem pruskim, następnie rosyjskim a także pod wodzą Napoleona. Mimo to wszystko co podejmował zawsze czynił z troski o dobro Ojczyzny, chociaż formalnie jej nie było. Księstwo Warszawskie, Królestwo Polskie czy w końcu Królestwo Kongresowe to była jedynie namiastka naszych ambicji i pragnień, ale nie wolna Ojczyzna – powiedział biskup warszawsko-praski.

Zwrócił uwagę, że Polakom brakuje dziś umiejętności dostrzegania i szanowania zasług innych ludzi na różnych polach. – Nie można koncentrować się jedynie na sobie i własnych zasługach. Jest wielu którzy czynią ogromne dobro dla innych. Powinniśmy ich nie tylko dostrzegać ,ale również być wdzięczni za ich wkład we wspólne dobro – mówił bp Kamiński.

Po liturgii złożono wieńce prze tablicą upamiętniającą gen. Szembeka.

Po upadku Powstania Listopadowego, w 1835 r. gen. Szembek został skazany przez władze rosyjskie na konfiskatę dóbr za udział w powstaniu.

Niech towarzyszy nam wdzięczność wobec ludzi, którzy przeciwstawili się złu

śr., 12/12/2018 - 15:17
Niech towarzyszy nam wdzięczność wobec ludzi, którzy mieli odwagę przeciwstawić się złu – powiedział na antenie Radia Plus Radom biskup Piotr Turzyński, nawiązując do 37. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego. W czwartek 13 grudnia, będzie obchodzony w Kościele w Polsce dzień modlitw za ofiary tego czasu. Znakiem pamięci o tragicznych wydarzeniach będzie zapalenie symbolicznego światełka w oknie o godz. 19.30 w ramach akcji „Ofiarom Stanu wojennego. Zapal Światło Wolności”.

Biskup Piotr Turzyński przypomniał, że na przestrzeni wieków naszej historii byli odważni ludzi, którym zależało na wolności człowieka. – W to wszystko wpisują się także bunty robotników w okresie PRL. Solidarnościowy zryw narodził się także z wiary, bo protestujący zawsze byli z Bogiem i Matką Bożą. Cieszyli się także życzliwością ze strony św. Jana Pawła II. Ci ludzie mieli odwagę zmieniać świat i Polskę. To wszystko zostało drastycznie zatrzymane przez wprowadzenie stanu wojennego. Wiele osób poniosło śmierć, wiele także internowano. To były dni wielkiego cierpienia – powiedział bp Turzyński.

Dalej biskup pomocniczy radomski mówił, że naród Polski ma w sobie dążenie do wolności, nadziei na dobro i tego nie wolno niszczyć. Zachęcił też do modlitwy za ofiary stanu wojennego. Wspomniał też postać biskupa Edwarda Materskiego, pierwszego ordynariusza radomskiego, który niósł pomoc dla osób internowanych. – Nasza pamięć tutaj jest ważna. Nasza wdzięczność powinna kierować się wobec tych ludzi, którzy mieli odwagę przeciwstawić się złu. Wciąż musimy zmagać się o naszą niepodległość i wolność, abyśmy dobrze czuli się w domu, któremu na imię Polska. Abyśmy potrafili się porozumiewać, mimo dzielących nas poglądów – powiedział biskup Piotr Turzyński.

Wspomniany wcześniej bp Edward Materski o stanie wojennym mówił na antenie Radia Plus Radom w grudniu 2011 roku. Podziękował wówczas wszystkim, którzy wspierali internowanych i represjonowanych. Wspominał też o Mszach świętych jakie celebrował dla więźniów politycznych. – Wszyscy otrzymali egzemplarze Nowego Testamentu. Kiedyś szedłem korytarzem więzienia i ktoś zaczął mnie gonić. Pomyślałem, że zgubiłem drogę i strażnik chciał mi wskazać drogę wyjścia. A on, ku mojego zdziwieniu, poprosił o Pismo Święte – wspominał bp Materski, który również niósł pomoc duszpasterską dla uczestników najdłuższego protestu studenckiego w dziejach PRL i jedynego, który nie miał wymiaru ekonomicznego. Chodzi o protest pracowników i studentów Wyższej Szkoły Inżynierskiej w Radomiu.

Według szacunków IPN, w regionie radomskim internowano ok. 130 osób, wśród nich Andrzeja Sobieraja, który razem z Januszem Onyszkiewiczem i Antonim Tokarczukiem przebywał w więzieniu ponad rok – najdłużej spośród wszystkich zatrzymanych wówczas w kraju.

W Radomiu, w kościele księży jezuitów, odprawiano Msze św. w intencji Ojczyzny na początku lat 80. Rozpoczął je na prośbę działaczy podziemia o. Hubert Czuma. Gromadziły one tysiące radomian. Udział w nich traktowano jako manifestację przeciwko stanowi wojennemu.

W Radomiu w stanie wojennym pomagano internowanym i represjonowanym. W tych tragicznych chwilach w historii polskiego narodu, ówczesny biskup sandomiersko-radomski Edward Materski, celebrował Msze święte dla więźniów politycznych.

– Otrzymaliśmy pozwolenie na celebrowanie Mszy świętych dla internowanych, ale był jeden warunek, aby w liturgii uczestniczyło nie więcej niż 40 osób. W ten sposób sprawowaliśmy Msze trzy razy dziennie. Ci ludzie byli nam wdzięczni – wspominał nieżyjący już bp Materski.

Pamiętał również, że obecny kościół katedralny w Radomiu był w czasie stanu wojennego punktem informacyjnym. – Po wieczornej Mszy świętej były przekazywane informacje dla osób, których bliscy byli internowani. W tym czasie również powstał komitet społeczny, który opiekował się wszystkimi rodzinami, których bliscy byli uwięzieni – mówił pierwszy biskup radomski.

W czasie stanu wojennego strajkowała ówczesna Wyższa Szkoła Inżynierska. Strajk rozpoczął się 26 października 1981 roku i trwał 49 dni. Był to najdłuższy protest akademicki w dziejach PRL. W strajk włączyło się ok. 400 osób. Jako pierwsi zaprotestowali pracownicy naukowi Wyższej Szkoły Inżynierskiej, po kilku dniach przyłączyli się studenci. Strajk poparło 70 uczelni w Polsce. Niezwykłe było poparcie protestu przez partyjny komitet uczelniany w Szczecinie.

Wigilia bez granic – zapraszamy cudzoziemców do naszego wigilijnego stołu

śr., 12/12/2018 - 14:35
Do przyjęcia obcokrajowców na wigilijną wieczerzę po to, aby wzajemnie się poznać, modlić i świętować, zaproszone są polskie rodziny w ramach dzieła „Wigilia bez granic”. Jej organizatorem już po raz trzeci jest Instytut Myśli Schumana – fundacja propagująca wartości chrześcijańskich w życiu publicznym.

Głównym założeniem dzieła jest większa asymilacja cudzoziemców w Polsce poprzez dokładniejsze poznanie polskiej kultury, tradycji i wiary chrześcijańskiej. Zapraszanie cudzoziemców na Wigilię ma służyć polskim rodzinom do poszerzania wiedzy o innych kulturach i przyczyniać się do tworzenia nowych relacji międzyludzkich. W wielu przypadkach, przyjaźnie zawarte przy wigilijnym stole przetrwały do dziś, są kontynuowane i rozwijane.

„Ważnym celem świątecznego dzieła stworzonego przez Instytut Myśli Schumana – wyjaśnia prof. Zbigniew Krysiak, prezes Instytutu – jest jednoczenie ludzi, aby prowadzić do solidarności i pokoju między narodami w duchu idei Roberta Schumana, dlatego zapraszamy wszystkich Polaków do wzięcia udziału w inicjatywie Wigilia Bez Granic. Niech tradycyjne wolne miejsce i puste nakrycie przy wigilijnym stole w tym roku się zapełni. Zaprośmy naszych bliźnich przybyszów z innych krajów, aby ożywić naszą piękną tradycję. Dzieło to także ma na celu ożywienie w Polsce tradycji tzw. „wolnego talerza”, który w 99% pozostaje cały czas pusty”.

Aby zaprosić cudzoziemca do stołu wigilijnego należy zgłosić swoją osobę na stronie www.WigiliaBezGranic.com do koordynatora w danym mieście, dzielnicy, miejscowości lub instytucji, który będzie organizował cotygodniowe spotkania przed wigilią, o wyznaczonej godzinie i w wyznaczonym miejscu.

Dzieło to – wyjaśnia prof. Krysiak – może mieć kluczowe znaczenie dla budowania wizerunku Polski w Europie i świecie jako kraju o żywym wspólnotowym charakterze w relacjach między ludźmi różnych narodów i prawdziwej demokracji, gdzie w wolności budowana jest wspólnota, w której cudzoziemcy przestają czuć się obco, lecz stają się domownikami, a także wielkimi patriotami jak to można było obserwować w I Rzeczpospolitej. Taki model byłby swego rodzaju realizacją także idei Ojców jednoczącej się Europy po II Wojnie Światowej, a w szczególności Sługi Bożego Roberta Schumana. Trzeba tu przypomnieć, że Robert Schuman o takim wymiarze tzw. demokracji chrześcijańskiej myślał nie tylko w kontekście Europy, ale także całego świata. Mówił On, że „demokracja będzie chrześcijańska albo nie będzie jej wcale”.

W grudniu 2016 roku odbył się pierwszy etap dzieła „Wigilia Bez Granic” zorganizowanej przez Instytut Myśli Schumana i Grupy Schumana. W „Wigilii Bez Granic 2016” wzięło udział kilkaset polskich rodzin z terenu województwa mazowieckiego i łódzkiego, które z życzliwością i otwartością przyjęły cudzoziemców przy swoich wigilijnych stołach. Rok 2017 był kolejnym etapem „Wigilii Bez Granic”, która miała zasięg ogólnopolski i uczestniczyło w niej kilka razy więcej osób niż wcześniej. Projekt jest promowany w wielu miastach Polski, głównie na uczelniach, wśród polskich rodzin, przedsiębiorstw i różnych instytucji. Zachęcaliśmy do tego dzieła władze miast, wojewodów, posłów, senatorów i inne podmioty. Zagraniczni goście pochodzili z wielu krajów na świecie i z różnych wyznań, między innymi z takich krajów jak Francja, Armenia, Turcja, Indie, Chiny, Egipt, Wietnam, Ukraina czy Korea.

W ramach dzieła, przewidziane są również spotkania integracyjne przed samą Wigilią, na których polskie rodziny mogą poznać się ze swoimi gośćmi, zaś w dalszej kolejności po Wigilii w ciągu roku proponuje się systematyczne spotkania Polaków z obcokrajowcami w tzw. Grupach Schumana. Należy mieć na uwadze, iż w Polsce mieszka liczna grupa cudzoziemców, którzy przyjeżdżają do nas na długie lata, a nawet na zawsze. Bardzo często pochodzą oni z dalekich rejonów świata i bardzo rzadko odwiedzają swoje rodzinne strony. Na polskich uczelniach studiuje ponad 60 tysięcy studentów z całego świata, zaś ponad 1 milion cudzoziemców to aktywni zawodowo pracownicy różnych firm w Polsce.

Dyrektorem dzieła jest Ryszard Krzyżkowski: Ryszard.Krzyzkowski@IMSchuman.com; tel. 570 990 686;

Rzecznikiem Prasowym oraz Koordynatorem Kampanii jest Anna Bielecka: Anna.Bielecka@IMSchuman.com, tel. 601 616 040. Dla tego dzieła istnieje specjalna strona www.WigiliaBezGranic.com.