Informacje Katolickiej Agencji Informacyjnej

Subskrybuje zawartość
Portal Katolickiej Agencji Informacyjnej
Zaktualizowano: 2 godziny 18 min. temu

Gmina żydowska ponownie otworzyła swe instytucje w Wilnie

pon., 12/08/2019 - 09:47
W dwa dni po zamknięciu swej siedziby i synagogi w Wilnie Żydowska Wspólnota Litwy (ŻWL) ponownie otworzyła je 8 sierpnia. O decyzji w tej sprawie oznajmiły władze stowarzyszenia z jego przewodniczącą Fainą Kuklansky na czele. Wcześniejsze postanowienie o zamknięciu podjęto w związku z pogróżkami, jakie – według ŻWL – dochodziły do organizacji oraz na wieść o upamiętnieniu przez władze stolicy dwóch wojskowych i polityków litewskich, którzy w latach II wojny światowej mieli współuczestniczyć w zagładzie tamtejszych Żydów.

Z kolei na decyzję o przywróceniu działalności obu organizacji wpłynęły zarówno wypowiedzi najwyższych polityków Litwy – prezydenta Gitanasa Nausėdy i premiera Sauliusa Skvernelisa – iż przedstawiciele wszystkich narodowości mogą się w tym kraju czuć bezpiecznie, jak i stanowisko innych stowarzyszeń żydowskich na Litwie, opozycyjnych wobec ŻWL, iż decyzja o zamknięciu była niesłuszna. Zresztą sama F. Kuklansky przyznała wcześniej, że pogróżek nie zgłaszała na policję, gdyż – według niej – nie były one prawdziwe.

Pod koniec lipca z budynku Biblioteki Litewskiej Akademii Nauk im. Wróblewskich w Wilnie usunięto ostatecznie tablicę pamiątkową ku czci Jonasa Noreiki, ps. “Generał Burza” (1910-47), częściowo rozbitą kilka miesięcy wcześniej przez litewskiego obrońcę praw człowieka Stanislovasa Tomasa. Noreice zarzuca się, że blisko współpracował z Niemcami w latach II wojny światowej i m.in. wydawał rozkazy mordowania Żydów. Na to właśnie powoływał się burmistrz stolicy Litwy Remigijus Šimašius, uzasadniając decyzję o zdjęciu tablicy.

franciszek Papież Franciszek wobec osób LGBT+

Drugim politykiem litewskim, których chciano uczcić w Wilnie, był płk Kazys Škirpa (1895-1979), dyplomata (m.in. pierwszy poseł Litwy w Waszawie w l. 1938-39). Jemu również zarzuca się poglądy antysemickie. Pod koniec lipca władze miasta zmieniły nazwę jednej z ulic, której patronem był właśnie ten polityk.

Przeciw tym decyzjom rady miejskiej 7 bm. protestowało w centrum Wilna ponad 300 osób, które podkreślały ważną rolę obu polityków i wojskowych w podziemiu antysowieckim. Natomiast gmina żydowska przyjęła działania władz z dużym zadowoleniem.

Objawienia maryjne w Teksasie wciąż nie potwierdzone

pon., 12/08/2019 - 09:18
Biskup diecezji Fort Worth w Teksasie – Michael Olson ostatecznie zamknął głośną dyskusję na swoim terenie wokół objawień maryjnych, do jakich miało tam dojść. Oświadczenie, wydane 8 sierpnia przez kurię diecezjalną, zaprzecza, jakoby biskup i władze diecezji uznały prawdziwość domniemanych objawień i orędzi Matki Bożej, która miała się tam ukazać jako „Róża Mistyczna – Maryja Panna z Argyle”. Wiadomości na ten temat ukazały się ostatnio na różnych amerykańskich stronach internetowych i w sieciach społecznościowych.

„Tych informacji o objawieniach i przesłaniach nie sprawdził ani nie potwierdził Kościół i nie odpowiadają prawdzie twierdzenia, jakoby Róża Mistyczna służyła diecezji Fort Worth lub parafii św. Marka” – głosi oświadczenie kurialne. Właśnie na terenie parafii św. Marka w Argyle w Teksasie miało dojść do ukazania się Matki Bożej.

Według zamieszczonego w internecie świadectwa rzekomego wizjonera objawienia rozpoczęły się w 2017. Maryja miała tam przekazać orędzia dotyczące uświęcania życia ludzkiego. Od tamtego czasu odbiorca tych widzeń zapewnia, że objawiali mu się też liczni święci, a nawet sam Jezus Chrystus.

Dokument diecezjalny zwraca uwagę, że w historii Kościoła było wprawdzie wiele potwierdzonych przezeń objawień, jednakże to, co dzieje się obecnie w Teksasie, nie jest prawdziwe. „Należy roztropnie oceniać pogłoski o objawieniach lub o orędziach i cudach, zakładając zawsze dobrą wolę u tego, kto głosi takie twierdzenia, ale z należnym odniesieniem do całości wiary katolickiej” – czytamy w oświadczeniu kurii biskupiej z Fort Worth.

Bp Olson podkreślił, że zdarzają się co prawda pojedyncze objawienia (np. w Lourdes, Fatimie czy meksykańskim Tepeyacu, gdzie ukazała się Matka Boża z Guadalupe), to jednak zasadniczo czas objawień zakończył się wraz ze śmiercią ostatniego apostoła. Wszystkie prawdziwe objawienia są po prostu wezwaniem do posłuszeństwa Jezusowi, do pokuty i wiary w Ewangelię – przypomniał biskup Fort Worth.

franciszek Papież Franciszek wobec osób LGBT+

Oświadczenie zaznacza, że osoba, która ma otrzymywać widzenia spotkała się z kurią, nie znaczy to jednak, że potwierdzono je na mocy procesu kościelnego. „Biskup Olson nie zachęca nikogo do wierzenia lub popierania tych widzeń” – podkreślono w dokumencie kurialnym.

Amerykański kościelny portal Crux przypomniał, że spośród przeszło półtora tysiąca odnotowanych przypadków ukazania się Maryi, Watykan uznał oficjalnie w ostatnim stuleciu jedynie niewiele ponad 20. Zgodnie z wydanymi przez Stolicę Apostolską w 1978 wytycznymi w sprawie postępowania co do rozeznawania domniemanych objawień miejscowy biskup musi najpierw powołać komisję ekspertów dla zbadania sprawy, zanim wyda na ten temat ostateczną decyzję. Ma on władzę uznania takiego widzenia za prawdziwe. Jeśli jednak nie będzie on w stanie podjąć takiej decyzji, wówczas winna się tym zająć miejscowa konferencja episkopatu, a gdyby ona także miała z tym trudności, sprawę należy przekazać do Rzymu.

Po ukazaniu się wytycznych watykańskich w wersji oryginalnej po łacinie, w 2012 ówczesny prefekt Kongregacji Nauki Wiary kard. William Levada upoważnił Kościoły lokalne do stosowania tego przekładu do ogólnego użytku, głównie w kontekście utrzymujących się wówczas kontrowersji wokół objawień w Medjugoriu.

Iskra, która zmienia świat – 3 tys. pieszych pielgrzymów już na Jasnej Górze

pon., 12/08/2019 - 05:00
– Jesteście iskrą, która może zmienić świat – przypominał na Jasnej Górze pątnikom bp Jerzy Mazur z Ełku. Podkreślał, że każdy z nas jest powołany, by siać Boże słowo i głosić, że Jezus żyje. Do Sanktuarium już dotarło ponad 3 tys. pątników, a to niewielka część niedzielnych wejść pieszych pielgrzymów. Wejdzie jeszcze jedna z największych kompanii – 39. Pielgrzymka Krakowska a po niej „zamelduje się” grupa elbląska.

– Jesteśmy posłani, by głosić Słowo Boże – przypominał modlący się z ełckimi pątnikami bp Jerzy Mazur. Zauważył, że „gdyby każdy chrześcijan zewangelizował jednego człowieka rocznie, to za kilka lat wszyscy ludzie żyjący na świecie byliby zewangelizowani, znali by Chrystusa”. – To my mamy ziarno słowo Bożego. Tylko to ziarno nie wyda owoców, które zostanie w ręku siewcy. Siejcie a nie trzymajcie ziarna w garści. Jeśli będziemy siać słowa Ewangelii w mocy Bożego Ducha, to świat się będzie zmieniał – mówił bp Mazur.

Uczestnicy 27. pieszej pielgrzymki ełckiej pokonali aż prawie 600 km rozważając m.in. o sakramentach, przywołując pielgrzymkę Jana Pawła II sprzed 20 lat i inne historyczne wydarzenia, ucząc się miłości do ojczystej ziemi i dziękując za bohaterów, zwłaszcza Powstańców Warszawskich.

– Pierwszy temat, który poruszaliśmy na pielgrzymce to trzecia osoby Trójcy Przenajświętszej, osoba Ducha Świętego, ale także w tym roku skupialiśmy się na nauczaniu św. Jan Pawła II, ponieważ w naszej diecezji obchodzimy 20 lat od jego pobytu w naszej diecezji – mówił ks. Łukasz Kordwoski, kierownik.
Dodawał, że omawiane były także sakramenty: pokuty i pojednania, małżeństwa, kapłaństwa.

Zgodnie ze zwyczajem 1 sierpnia, w dniu rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, odbywała się swoista lekcja historii, a pątnicy szli w biało-czerwonych opaskach.

Ze względu na ogromny 17-dniowy pątniczy trud, w pół tysięcznej kompanii ełckiej dominowali młodzi. Natalia z Pisza podkreślała, że pielgrzymka to „dużo trudu i poświeceń, ale i czas wielu łask”. Oliwia zauważyła, że rekolekcje w drodze to „cudowna atmosfera, wiele niecodziennych doświadczeń”. Wiktoria powiedziała, że „przez trud poznaje siebie i mimo, że świat jest mobilny to bardzo chce się być we wspólnocie, poczuć ciepło drugiego człowieka”.

Ełccy pielgrzymi przemierzyli niemal całą Polskę. Szli w sześciu grupach: Augustów, Jaćwingowie – Ełk, Jaćwież – Giżycko, Galindia-Pisz, Sambia, Suwałki. Najwięcej kilometrów pokonali pątnicy z Suwałk – ok. 560 km w 17 dni. Wśród pątników obecna była grupa młodzieży z europejskiej części Rosji i Syberii na czele z bp. Klemensem Pikielem.

Pielgrzymi z diec. bielsko-żywieckiej wyszli z pięciu miast, by zjednoczyć się na Jasnej Górze. – Dajecie piękne świadectwo wiary, miłości, nadziei, jesteście znakiem dla świata, że warto być chrześcijaninem dziękował pątnikom przewodnik pielgrzymki ks. Damian Koryciński. Grupę Węgrów w ich ojczystym języku powitał przeor klasztoru o. Marian Waligóra.

W 28. pieszej pielgrzymce diec. bielsko-żywieckiej przyszło prawie 2,5 tys. pątników. Z Andrychowa wyruszyła także licząca 124 uczestników, grupa rowerowa. W zależności od miejsca wyjścia pątnicy pokonali 150-170 km w ciągu 5-6 dni.

Pielgrzymowali pod hasłem: „W mocy Bożego Ducha idziemy do Matki”.

– Wszyscy organizatorzy poszczególnych grup zauważamy ogromną, w porównaniu z poprzednimi latami, liczbę rodzin z dziećmi – podkreśla ks. Koryciński. Dodaje, że „kiedyś jak było jedno dziecko w grupie to było wielkie wesele”. – Dziś w jednej z grup idzie rodzina z dziesięciorkiem dzieci. Myślę, że to jest odezwa Ducha Świętego działającego w nas na to wszystko, co się dzieje – zauważa przewodnik. Jego zdaniem „Duch Święty chce pokazać, że rodzina jest piękna”. – Rodzina, czyli mama, tata i dzieci, powinna być chrześcijańska, budowana na Ewangelii, z chrześcijańskimi wartościami – przypomina. – Jest nadzieja, że te dzieci będą przyszłością pielgrzymki, przyszłością Kościoła i Ojczyzny – podkreśla ks. Damian Koryciński.

U stóp Jasnej Góry pielgrzymów witał bp Piotr Greger, biskup pomocniczy diec. bielsko-żywieckiej. – Przybywam tu jak zawsze w uczuciem radości i spełnionych nadziei, chociaż wiem, że trud pielgrzymów, którzy pokonywali trasę przez pięć ostatnich dni, był znaczny – mówi biskup. Dodaje, że „to jest szczególny czas rekolekcji w drodze, a każde rekolekcje mają wtedy sens, kiedy przynajmniej chociaż trochę przemieniają człowieka. Tej przemiany im życzę, oby ona nie była chwilowa i krótkotrwała, ale była procesem, który potrwa dłużej i będzie pewnym zaczynem zapraszania do kroczenia w tej drodze kolejnych pokoleń”.

Wierni z diec.bielsko-żywieckiej założyli regionalne stroje, by jeszcze bardziej pokazać przywiązanie i miłość do polskiej tradycji i oddać cześć Maryi.

Abp Jędraszewski do wiernych: nie poddawajcie się duchowi kłamstwa i konformizmowi

pon., 12/08/2019 - 04:00
– Nie wolno nam się lękać! – mówił w homilii abp Marek Jędraszewski podczas Mszy św. sprawowanej na zwieńczenie 39. Pieszej Pielgrzymki Krakowskiej. Metropolita apelował, by nie poddawać się duchowi kłamstwa i konformizmowi. – Musimy dawać świadectwo naszego jednoznacznego sprzeciwu wobec wszelkich usiłowań deprawacji polskiego narodu – mówił w homilii. Na Jasną Górę dotarło 8,5 tys. pątników z Wawelskiego Wzgórza.

Przeor Jasnej Góry o. Marian Waligóra zapewnił abp. Marka Jędraszewskiego o duchowej solidarności i wyraził wdzięczność „za zdecydowany głos Kościoła, jasny przekaz nauczania ewangelicznego, nauczania Kościoła wobec ideologii uderzającej szczególnie w małżeństwo i rodzinę”. Pątnikom krakowskim dziękował za świadectwo przywiązania do Chrystusa.

W homilii abp Marek Jędraszewski apelował, by nie poddawać się duchowi kłamstwa i konformizmowi, choć „dzisiejszy świat mówi – bądź egoistą, wsłuchuj się we własne popędy, wszelkie niskie pragnienia i za nimi podążaj, co jest prawdziwe od ciebie zależy, bo ty jesteś panem porządku moralnego”. Zauważył, że ci i wszyscy, którzy opierają swe życie na popędach, którzy uważają że sami mogą decydować co dobre, co złe, budują dom na piasku, doświadczają płynności, w której się zatopią.

Wskazał na pielgrzymów, ludzi wierzących jako tych, którzy doświadczają fundamentu, trwałości, czegoś, co reguluje „cały sposób myślenia, przeżywania, świat uczuciowości, całą naszą nadzieję” a jest to wiara, która pokazuje Boga.

Abp Jędraszewski wskazując na świadectwo pielgrzymiego trudu, Jasną Górę nazwał trwałym fundamentem Polaków.

Przypominając słowa Jezusa z dzisiejszej Ewangelii nawoływał, by wyzbyć się lęku, by za św. Janem Pawłem II otwierać drzwi Chrystusowi. Zachęcał pielgrzymów, by pomnażali skarb wiary i się nim dzielili, by budowali Kościół XXI w. w Polsce, w Europie, w świecie.

Metropolita krakowski apelował, by stać na straży swojej chrześcijańskiej tożsamości, „chrześcijańskiego ja”, by nie dać się zawładnąć duchowi kłamstwa i by nie ulegać konformizmowi, odrzucać błąd antropologiczny, który nam zagraża w postaci dwóch wielkich ideologii: gender i LGBT – przestrzegał kaznodzieja.

Abp Marek Jędraszewski podziękował pielgrzymom krakowskim za modlitwę za wielkie sprawy narodu, za Ojczyznę. Dziękował im za duchową łączność z uczestnikami modlitewnego czuwania w sobotę na Franciszkańskiej 3 w jego intencji.

Metropolita krakowski podziękował także wszystkim uczestnikom i organizatorom sobotniego czuwania oraz wszystkim, którzy w Polsce i na świecie „szlachetne się zjednoczyli w obronie naszych najświętszych praw”, którzy dali wyraz swej odpowiedzialnej i głębokiej miłości do Kościoła i Ojczyzny.

Do wszystkich zaapelował – Nie pozwólcie, aby zło zagrażających nam ideologii gender i LGBT rozlało się po Polsce, zatruwając serca i umysły Polaków i wyrządzając im ogromne duchowe szkody, zwłaszcza dzieciom i młodzieży. Nie pozwólcie!”

Abp Jędraszewski zwrócił się do ludzi wierzących, by dawali świadectwo jednoznacznego sprzeciwu wobec wszelkich usiłowań deprawacji polskiego narodu. „Brońmy naszej autentycznej wolności. Brońmy Ojczyzny! Brońmy Kościoła w naszej Ojczyźnie” – nawoływał duchowny.

Pielgrzymkę Krakowską tworzyło 48. grup wychodzących promieniście z różnych miejsc archidiecezji.

Najmłodszy pątnik miał zaledwie 3 miesiące, najstarszy 84 lata. Posługę duszpasterską na pielgrzymce pełniło 109 kapłanów, 30 kleryków, 8 diakonów i 32 siostry zakonne.

Światowa Rada Kościołów potępiła zamach na meczet w Norwegii

pon., 12/08/2019 - 03:00
Sekretarz generalny Światowej Rady Kościołów (ŚRK), dr Olav Fykse Tveit potępił zamach na ośrodek islamski na przedmieściach Oslo. Wezwał wszystkich ludzi dobrej woli do okazania solidarności w miłości i modlitwie w swych wspólnotach i na całym świecie.

„Przyjęliśmy tę straszną wiadomość z przerażeniem, ale i ze stanowczym zdecydowaniem dalszego wspierania dialogu międzyreligijnego w najlepszy sposób, na jaki nas stać” – głosi oświadczenie norweskiego pastora luterańskiego, zamieszczone 11 sierpnia na stronie internetowej ŚRK. Wyraził on przy tym przekonanie, że „nikt nie może się bać, że w czasie modlitwy zostanie zaatakowany” i zaznaczył, że w obliczu tego rodzaju zamachów ludzie wszystkich religii muszą się jednoczyć „nawet w naszej frustracji, smutku i gniewie”.

W sobotę 10 sierpnia uzbrojony w dwie strzelby i pistolet mężczyzna wtargnął do ośrodka islamskiego an-Noor w miasteczku Bærum, ok. 20 km od Oslo i otworzył ogień. W tym czasie przebywali tam na modlitwie tylko trzej wierni. Jednego z nich zamachowiec ranił. obezwładniły go osoby znajdujące się na miejscu, zanim pojawiła się policja.
Według agencji Reutera zatrzymany jest „młodym, białym mężczyzną”. Okoliczności zamachu pozwalają sądzić, że zamachowiec chciał spowodować większą masakrę, twierdzi miejscowa policja.

Od niedzieli 11 bm. muzułmanie na całym świecie obchodzą czterodniowe święto ofiarne Eid al-Adha upamiętniające gotowość Abrahama (Ibrahima) do złożenia w ofierze jego własnego syna (u muzułmanów jest nim nie Izaak, jak mówi Biblia, ale Ismail – Izmael). Jest to najważniejsze święto w islamie, kończące miesiąc postu- ramadan.

Prawdziwa wiara otwiera serca na bliźniego

pon., 12/08/2019 - 02:00
Prawdziwa wiara otwiera nasze serca na bliźniego i pobudza nas do konkretnej jedności z naszymi braćmi, zwłaszcza potrzebującymi – powiedział Franciszek przed modlitwą „Anioł Pański” 11 sierpnia w Watykanie. W swoich rozważaniach nawiązał do czytanego dzisiaj fragmentu Ewangelii (Łk 12,32-48) i podkreślił, że życie na ziemi powinno cechować się gotowością na przyjście Pana Boga i jest drogą do wieczności.

Na wstępie papież zauważył, że życie wiary jest ciągłą podróżą, zmierzającą ku coraz to nowym etapom, które sam Pan wskazuje dzień po dniu. „Jesteśmy zaproszeni do przeżywania wiary autentycznej i dojrzałej, zdolnej do oświecenia wielu «nocy» życia. Pochodnia wiary wymaga nieustannego podsycania przez osobiste spotkanie z Jezusem na modlitwie i słuchaniu Jego Słowa. Lampę tę powierzono nam dla dobra wszystkich: nikt zatem nie może intymistycznie wycofać się w pewność swego własnego zbawienia, nie interesując się innymi. Prawdziwa wiara otwiera nasze serca na bliźniego i pobudza nas do konkretnej jedności z naszymi braćmi, zwłaszcza potrzebującymi” – stwierdził Ojciec Święty.

Komentując słowa Pana Jezusa zachęcające do gotowości na ostatnie i ostateczne spotkanie z Panem, zaznaczył, że jesteśmy wezwani, aby wszystkie talenty przyniosły owoce. „W tej perspektywie każda chwila staje się cenna, dlatego trzeba żyć i działać na tej ziemi, mając w sercu tęsknotę za niebem” – powiedział mówca. Dodał, że nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić, na czym będzie polegało szczęście w niebie, ale Pan Jezus pozwala nam to wyczuć, zapowiadając, że to sam Bóg będzie nam usługiwał. „Niech myśl o ostatecznym spotkaniu z Ojcem, bogatym w miłosierdzie, napełnia nas nadzieją i pobudza do ciągłego starania o nasze uświęcenie oraz do budowania świata bardziej sprawiedliwego i braterskiego” – powiedział Ojciec Święty na zakończenie swych rozważań.

Treść papieskiego rozważania dostępna jest TUTAJ.

„Castrum Dolores” – Gniezno posiada jeden z największych zbiorów portretów trumiennych

pon., 12/08/2019 - 00:56
Muzeum Archidiecezji Gnieźnieńskiej szczyci się niemałym zbiorem zabytkowych drewnianych rzeźb. Prawdziwą skarbnicą są jednak portrety trumienne, których kolekcja należy do największych w Polsce. Tylko w Polsce, bo poza granicami Rzeczypospolitej wizerunki te nie były znane.

Obyczaj sporządzania portretu zmarłej osoby i umieszczania go na czole trumny wykształcił się w Rzeczypospolitej Szlacheckiej pod koniec XVI wieku i był kultywowany aż do początku XIX stulecia, stanowiąc niezwykle ważny element ówczesnej, bardzo rozbudowanej, ceremonii pogrzebowej.

„Zwiedzając muzealne sale i przyglądając się twarzom szlachciców i szlachcianek dostrzeżemy, jak bardzo są wyraziste, jak wiernie oddają wygląd i urodę portretowanych. Ma się wręcz wrażenie, że te osoby żyją i wodzą za nami wzrokiem. Malowano je albo z natury, albo na podstawie portretów powstałych za życia. Kształt portretu – najczęściej sześcioboczny – też jest nieprzypadkowy. Umieszczano go bowiem na naczółku trumny, aby skupiał uwagę uczestników pogrzebu na zmarłym i sprawiał wrażenie, że on sam w tej uroczystości uczestniczy” – mówi Bartosz Przybyła z Muzeum Archidiecezji Gnieźnieńskiej.

Nasi przodkowie nie wypierali myśli o śmierci, nie czynili z niej tematu tabu. Wręcz przeciwnie, świadomość jej nieuchronności towarzyszyła im niemal bez przerwy. O śmierci rozmawiano, śmierci dotykano, do śmierci się przygotowywano. Staropolskie ceremonie pogrzebowe, zwłaszcza osób utytułowanych, trwały naprawdę długo i gromadziły licznych żałobników. Świadek pogrzebu hetmana Józefa Potockiego w 1751 roku zanotował: „Blisko dwóch niedziel odbywała się uroczystość trupowa, a może do ćwierci roku niektórzy goście, przyjmowani przez syna zmarłego hetmana, bawili w Stanisławowie”. Nic więc dziwnego, że ostatnie pożegnanie musiało mieć stosowną oprawę. Zwyczajem było m.in. chodzenie orszaku z trumną wokół kościoła, śpiewanie pieśni ku czci zmarłego i nieprzerwane modlitwy przy zwłokach. Szczególny był także sposób eksponowania trumny w czasie Mszy żałobnej. Specjalna instalacja przygotowana w Muzeum Archidiecezji Gnieźnieńskiej daje pewne wyobrażenie o tym, jak to wyglądało.

„Trumnę stawiano na katafalku, pod czarnym baldachimem, w otoczeniu niezliczonych świec, tarcz herbowych i tablic laudacyjnych. Składano na niej szablę zmarłego. Spoglądał on na żałobników ze swojego portretu, spowity w kadzielniane dymy. Wszystko to składało się na tak zwaną „twierdzę boleści”, czyli po łacinie castrum Dolores” – wyjaśnia Bartosz Przybyła dodając, że tak rozbudowane dekoracje żałobne zaczęto tworzyć już pod koniec XVI wieku. Najpierw stawiano je w kościołach podczas pogrzebów królów i możnowładców. Później żegnano w ten sposób nawet niezamożnych szlachciców.

Niezwykle rozbudowana, niemal teatralna, była także sama ceremonia pogrzebowa zwana po łacinie pompa funebris lub theatrum funebris.

„Jej najważniejszym momentem była Msza żałobna, w czasie której, oprócz czynności religijnych, wygłaszano kwieciste mowy okolicznościowe i odgrywano symboliczne sceny. Po zakończeniu obrządku portret zmarłego trafiał z trumną do krypty, albo go zdejmowano i umieszczano w epitafium w kościele. Niekiedy rodzina zabierała wizerunek zmarłego, aby uzupełnił galerię przodków w dworze czy pałacu” – mówi Bartosz Przybyła.

Pewnie dla wielu niemałym zaskoczeniem będzie, że współczesnym echem tej dawnej sarmackiej tradycji sporządzania portretów trumiennych są tablice o kartuszowym wykroju przybijane do trumny przed pogrzebem.

Zwiedzając Muzeum Archidiecezji Gnieźnieńskiej warto też uważniej przyjrzeć się drewnianym rzeźbom, których na wystawie jest około pięćdziesięciu, a w muzealnych magazynach trzy razy tyle. Cześć z nich to niezwykle cenne rzeźby gotyckie, wśród których na szczególną uwagę zasługuje „Opłakiwanie z Gościeszyna”. Rzeźba wykonana została około 1430 roku w warsztacie Mistrza Dumlosych z Wrocławia i przedstawia opłakiwanie Chrystusa zdjętego z krzyża.

Bardzo ciekawym przedstawieniem jest także płaskorzeźba zatytułowana „Zaśniecie Najświętszej Maryi Panny”. Pochodzi ona z trzeciej ćwierci XIV wieku, a to, co ją wyróżnia to przedstawienie duszy Maryi. Symbolizuje ją postać Chrystusa, stojącego pośród apostołów i trzymającego małe dziecko, które oznacza ponowne narodziny w wieczności. Teologiczne wytłumaczenie tego przedstawienia jest dość precyzyjne. Chrystus będący w centrum wydarzenia przekazuje nam wyraźny komunikat: „Ja otrzymałem od Matki ciało fizyczne, teraz przekazuję Jej życie wieczne”.

Koniecznie należy się również zatrzymać przy „Madonnie na Lwie” – rzeźbie z XIV wieku pochodzącej z kościoła w Powidzu. Maryja stojąca na lwie jest symbolicznym przedstawieniem Królowej Niebios. Ten sposób przedstawienia był bardzo popularny zwłaszcza na Śląsku i Pomorzu. Przypuszcza się również, że początki tego motywu sięgają już XIII wieku.

Do niedawna rzeźby były dosłownie „na wyciągnięcie ręki”. Obecnie chronią je specjalistyczne gabloty, w które Muzeum doposażone jest od dwóch lat.

„Zgubne skutki dotykania zabytków dobrze znane są konserwatorom i muzealnikom. Kwas, który wytwarza się na dłoniach i skórze człowieka powoduje duże ubytki polichromii, a także pozostałych warstw podkładowych. W rzeczywistości stanowi to ogromne zagrożenie nawet dla samego istnienia zabytku. Właśnie z tego powodu około dziesięciu gotyckich rzeźb jest chroniona nowo zakupionymi gablotami” – mówi Bartosz Przybyła.

Podobnie jak rzeźby także cenne portrety trumienne były narażone na dotyk. Od teraz chronią je hartowane szyby odporne na nacisk i uderzenia. Jak informuje Bartosz Przybyła prawie połowa zakupionych gablot ekspozycyjnych została sfinansowana ze środków i projektów unijnych. Pozostałe zakupione zostały ze środków własnych archidiecezji gnieźnieńskiej.

W Częstochowie uczczono jubileusze Stanisława Moniuszki i Stanisława Hadyny

pon., 12/08/2019 - 00:56
W kościele ewangelicko-augsburskim Wniebowstąpienia Pańskiego w Częstochowie w kolejne niedziele sierpnia odbywa się VI Festiwal Muzyki Organowej i Kameralnej „Sola Musica”. 11 sierpnia uczestnicy festiwalu mogli wysłuchać koncertu „Zbłądzić pod strzechy. Moniuszko i Hadyna rocznicowo”, w wykonaniu Piotra Lempy z Zespołem Kameralnym Filharmonii Częstochowskiej z utworami Stanisława Moniuszki i Stanisława Hadyny.

Z dzieł Stanisława Moniuszki uczestnicy festiwalu wysłuchali m. in.: Uwerturę Flis, Arię Zbigniewa z opery Straszny dwór, Mazura z opery Halka, Arię Skołuby z opery Straszny dwór. Natomiast z repertuaru Stanisława Hadyny zabrzmiały: Starzyk, Karlik i Szła dzieweczka.

Koncert odbył się z racji przypadających w tym roku jubileuszy kompozytorów: Stanisława Moniuszki w dwusetną rocznice urodzin, a twórcy zespołu „Śląsk” Stanisława Hadyny w setną rocznicę urodzin. Obaj kompozytorzy mocno inspirowali się polskim folklorem.

Festiwalowi towarzyszy w tym roku wystawa fotograficzna pt. „Koinonia” Agnieszki i Jarosława Dumańskich.

Piotr Lempa to znakomity bas. absolwent kilku uczelni muzycznych, m.in. The Royal Academy of Music w Londynie. Artysta związany jest z Częstochową, gdzie studiował na Wydziale Zarządzania Politechniki Częstochowskiej. Natomiast Zespołem Kameralnym Filharmonii Częstochowskiej istnieje od 2017 r.

Podczas festiwalu wystąpili już: Trio Volante z Wrocławia z organistą Janem Baciakiem. Natomiast 18 sierpnia w koncercie „Od Moniuszki do Piazzolli” wystąpią akordeoniści z Harmonium Duo. Podczas koncertu finałowego „Flauto concertato”, 25 sierpnia wystąpi zespół muzyki dawnej „Enigmatic consort” i znakomita czeska flecistka Michaela Koudelková, która będzie grać muzykę dawną na różnych odmianach fletu.

W rozmowie z KAI ks. Adam Glajcar, proboszcz parafii luterańskiej, podkreślił, że „w kulturze chrześcijańskiej bardzo ważna jest więź między modlitwą i sztuką”.

Pierwszy Festiwal Muzyki Organowej i Kameralnej w częstochowskiej parafii ewangelicko-augsburskiej został zorganizowany w 2014 r.

Stanisław Moniuszko ur. 5 maja 1819 r. w Ubielu, zm. 4 czerwca 1872 w Warszawie. Polski kompozytor, dyrygent, pedagog, organista; autor ponad 268 pieśni, a także wielu oper, operetek, baletów i muzyki kościelnej. Do jego najsłynniejszych dzieł należą opery: „Halka”, „Straszny dwór” i „Paria”.
Ten wybitny twórca wykonał specjalny koncert na Jasnej Górze 8 września 1864 r. Wystąpił wówczas z zespołem Warszawskiego Instytutu Muzycznego.

Stanisław Hadyna urodził się 25 września 1919 r. we wsi Karpętna na Zaolziu. Ukończył Instytut Muzyczny Konserwatorium Śląskiego. W 1953 r. założył Państwowy Zespół Pieśni i Tańca “Śląsk”, który spopularyzował śląski folklor występując w 44 krajach na pięciu kontynentach. Dla “Śląska” skomponował około 250 pieśni i 30 tańców, a dla innych zespołów folklorystycznych 100 pieśni chóralnych i solowych. Zmarł 1 stycznia 1999 r. w Krakowie.

Pielgrzymi z diecezji ełckiej dotarli na Jasną Górę

pon., 12/08/2019 - 00:56
Wymęczeni kilkunastodniowym marszem, ale szczęśliwi i duchowo umocnieni. W niedzielę, 11 sierpnia, na szczyt jasnogórski, do Matki Bożej Częstochowskiej dotarła XXVII Ełcka Pielgrzymka Piesza. Były chwile wielkich radości, ale też zwątpienia. Przynieśli przed Obraz Matki Bożej na Jasnej Górze nie tylko bąble na stopach i zdarte buty, ale przede wszystkim swoje intencje. A te są bardzo różne. Od podziękowań za zdaną maturę po prośby o zdrowie i nawrócenie dla bliskich. Pielgrzymów powitał biskup ełcki Jerzy Mazur oraz liczna grupa diecezjan, która dojechała autokarami na wspólną Eucharystię dziękczynną.

W tym roku pątnikom towarzyszyło hasło „W mocy Bożego Ducha”. Właśnie to odniesienie do działania Ducha Świętego motywuje wielu z pielgrzymów. Dają temu wyraz w prośbach zanoszonych do Matki Bożej na Jasną Górę.
„Nareszcie u Mamy! Pielgrzymka to dla mnie droga. Czasem trzeba wiele przejść, żeby zrozumieć, co jest ważne. Mamie przyniosłem intencje za swoich najbliższych, którzy odwrócili się od Boga, których droga jest zupełnie inna. I tak, jak usłyszałem w jednej z konferencji w czasie pielgrzymki: trzeba wiedzieć dokąd się zmierza” – mówi Kuba z Suwałk.

Pielgrzymi wyruszyli z Ełku 28 lipca, by po przejściu ponad 500 km pokłonić się Matce, Królowej Polski. Pątnicy pielgrzymowali w sześciu grupach: Suwałki, Augustów, Sambia – Gołdap – Olecko, Galindia – Pisz, Jaćwingowie – Ełk, Jaćwież – Giżycko. W tym roku w pielgrzymce z diecezji ełckiej na Jasną Górę wzięło udział 510 pielgrzymów, w tym 15 księży, 7 sióstr zakonnych, 14 kleryków WSD, 6 pielęgniarek i 3 ratowników medycznych. Najmłodszym pielgrzymem była 2-letnia Lidia, najstarszym 83-letni Leon. “Przeważają ludzie młodzi, którzy stanowią około 80 procent całej grupy. Trudno się temu dziwić, biorąc pod uwagę, że trasa ełckiej pielgrzymki jest jedną z najdłuższych w Polsce” – mówił ks. Łukasz Kordowski, kierownik pielgrzymki. Grupa z Suwałk szła najdłużej, bo 17 dni i miała do pokonania 560 km, natomiast najliczniejsza była grupa z Pisza licząca ponad 170 osób. W tym roku pielgrzymów z diecezji ełckiej na Jasnogórskich Wałach witała także grupa młodzieży z europejskiej części Rosji i Syberii z bp. Klemensem Pikielem. Młodzi ludzie od 12 do 16 lipca przebywali na terenie diecezji ełckiej.

„Pielgrzymując można lepiej poznać Kościół, bardziej zrozumieć istotę chrześcijaństwa, swojej wiary. Wystarczy zaufać Panu Bogu, uwierzyć w Jego siłę, a On się wszystkim zajmie. Dziś przynieśliśmy Matce intencje, pragnienia, dziękczynienia. To wszystko co jest treścią naszego życia, naszych codziennych spraw” – mówi KAI ks. Eryk Szamotowicz, przewodnik Grupy Augustowskiej.

Ełcka Pielgrzymka Piesza jest jedną z najdłuższych pielgrzymek zmierzających do Częstochowy. „Czasem na pielgrzymce można się czuć dobrze fizycznie, ale to nie znaczy, że uniknie się trudu pielgrzymowania. Intencja wymaga trudu” – mówi Aneta z Ełku, która razem z innymi pielgrzymami dotarła do Częstochowy.

Pielgrzymi dziękowali również Bogu za dar wspaniałej gościnności i życzliwości od ludzi, którzy przyjmowali ich na nocleg i podejmowali posiłkiem: „Gdy siedzieliśmy z gospodarzami na jednym z noclegów, 9-letnia dziewczynka powiedziała, że rok czekała na pielgrzymów. To było naprawdę super. Chwała Panu!” – wspominali
Podczas Mszy św. w Kaplicy Cudownego Obrazu homilię w języku polskim i rosyjskim wygłosił bp Jerzy Mazur. „W mocy Ducha Świętego przybyliśmy do Ciebie, o Maryjo, Matko Jezusa Chrystusa i nasza Matko. Jesteśmy, bo zeszliśmy z kanapy i weszliśmy w buty pielgrzymie. Jesteśmy, bo pragniemy by spełniały się nasze marzenia bycia blisko Boga, spotkania się z Chrystusem. Wołaliśmy na trasie tej pielgrzymki i wołamy tutaj – Maryjo prowadź nas do Twego Syna i pomagaj nam abyśmy zawsze byli gotowi na spotkanie z Nim” – mówił w homilii bp Mazur. – “Pragniemy, aby ten nasz pielgrzymi trud był dla Ciebie, nasza Matko i nasza Królowo, także naszym przeproszeniem Ciebie za to, co niedobrzy ludzie czynią w ostatnich miesiącach z Twoim Wizerunkiem, że został zeszpecony, ubarwiony tęczowymi kolorami, za to, że wyszydzona zostałaś i wyrzucona na śmietnik, za profanację Twojego świętego Wizerunku. To wszystko napełniło i napełnia nas, ludzi wierzących, bólem i niepokojem, dla których Twój Święty Jasnogórski Wizerunek jest świętością. Pragniemy także dzisiaj modlić się o przemianę serc osób zagubionych, niewierzących, wrogów Kościoła katolickiego. Wybacz im Matko i wyprowadź z tego zła – dobro. Dodaj nam siły i wypraszaj nam moc Ducha Świętego byśmy nie ulegali ideologiom, które chcą opanować nasze dusze, serca i umysły, byśmy nie ulegli ideologii gender i ‘zarazie tęczowej’”.

Biskup ełcki podkreślał znaczenie Maryi jako Matki w życiu każdego człowieka, w czasie trudu pielgrzymowania. Zachęcał, aby wpatrując się w Maryję uczyć się od Niej jak żyć wiarą i jak zawierzyć siebie Bogu, jak pokonywać trudności, problemy w drodze do Królestwa Niebieskiego i jak pomagać innym w trwaniu na tej drodze i powrotu na nią. Wskazywał, że w dzisiejszych czasach naszym wielkim zadaniem jest życie Słowem Bożym i wcielanie go w życie.

Na zakończenie Eucharystii słowa podziękowań wypowiedział bp Klemens Pikiel: “My dzisiaj usłyszeliśmy słowa, że przyszliśmy do Domu. Ja wiem, że dom jest tam, gdzie jestem rozumiany. Maryja mnie rozumie. Chcę wam zadać pytanie, czy macie Maryję w waszym domu, czy wy rozumiecie Maryję? Czy w waszym domu jest Bóg? Bardzo by się chciało, byśmy na te putania nie odpowiadali słowami ale życiem”.

Motywem przewodnim konferencji była Trzecia Osoba Trójcy Świętej – Duch Święty, działania i Jego rola w życiu człowieka, jak również nawrócenie naszych serc. Podczas wspólnego pielgrzymowania pątnicy modlili się o asystencję Ducha Świętego dla tych, którzy stoją przed ważnymi wyborami życiowymi, jak również dziękowali za dar św. Jana Pawła II, który 20 lat temu nawiedził diecezję ełcką.

„Cała pielgrzymka była tym czasem by dać się dotknąć Chrystusowi. Także tutaj u Matki Bożej Częstochowskiej mówię wam: Dajcie się dotknąć Jezusowi. Dajcie się dotknąć Jezusowi słowem, które kieruje do was wszystkich. Jezus zachęca nas, abyśmy się nie bali, nie lękali, ale uwierzyli w miłość Boga ku nam. Jesteś iskrą. Możesz rozpalić świat i rozprzestrzenić ogień Ducha Świętego w całej ludzkości. Głoś światu, że Jezus żyje. Ufaj. Jesteś cenny dla Boga. On cię potrzebuje. Wołajmy: Maryjo, prowadź nas, bo Ty znasz drogę!” – nawoływał biskup.
Pielgrzymi zakończą swoje spotkanie u Pani Jasnogórskiej Apelem Jasnogórskim oraz Drogą Krzyżową na Wałach Jasnogórskich.
\
Od 29 lipca do 11 sierpnia w ełckiej katedrze trwało duchowe pielgrzymowanie w ramach XXVII Ełckiej Pielgrzymki Pieszej. Pielgrzymi duchowi, którzy z różnych przyczyn nie mogli uczestniczyć fizycznie w pielgrzymce, towarzyszyli pątnikom włączając się we wspólną modlitwę poprzez udział w modlitwie różańcowej i Apelu Jasnogórskim. „W czasie duchowego pielgrzymowania rozważaliśmy treści towarzyszące tegorocznym pielgrzymom. Taka forma duchowej łączności z pielgrzymami była bardzo potrzebna szczególnie osobom starszym, chorym i tym wszystkim, którzy z rożnych przyczyn nie mogli pójść pielgrzymim szlakiem” – mówił ks. Adrian Sadowski, wikariusz parafii katedralnej.

Płock: bazylika katedralna przez cały dzień otwarta dla zwiedzających

pon., 12/08/2019 - 00:55
Katedra w Płocku pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, to jedna z pięciu najstarszych bazylik w kraju i największa nekropola Piastów mazowieckich na ziemiach polskich. Powstała w XII wieku w mieście, które czasach panowania Władysława I Hermana i Bolesława III Krzywoustego, a więc na przełomie XI i XII wieku, było nie tylko siedzibą biskupa, ale też stolicą kraju. Zabytkowa świątynia jest przez cały dzień otwarta dla zwiedzających.

Murowana bazylika katedralna w Płocku, nosząca wezwanie Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, była największą w Polsce budowlą romańską (XII w.), a po pożarze i odbudowie przez włoskich architektów, największą na północ od Alp renesansową świątynią (XVI w.). Została wzniesiona w latach 1130-1144, z inicjatywy biskupa płockiego Aleksandra z Malonne (dzisiejsza Belgia).

Romańską katedrę wzniesiono z cegły i granitu. Była to trzynawowa bazylika z oddzielnym wejściem do każdej nawy, zakończona prezbiterium. Do głównego wejścia prowadziły wykonane w ludwisarni w Magdeburgu romańskie, dwuskrzydłowe drzwi, ozdobione płaskorzeźbami z obrazami z Biblii – Drzwi Płockie, czyli Porta Fidei (z łac. Podwoje Wiary). W XIII w. w niewyjaśnionych bliżej okolicznościach trafiły do Nowogrodu Wielkiego na Rusi – prawdopodobnie jako łup wojenny z 1262 r., gdy Płock najechali Litwini i Prusowie. W latach 1971-1981 pracownie konserwacji zabytków w Szczecinie i Warszawie wykonały kopie oryginalnych Drzwi Płockich, na których „napisana” jest cała historia zbawienia.

Przez kolejne stulecia płockiej katedry nie ominęły pożary, rabunki i zniszczenia spowodowane napadami Prusów i Litwinów. Budowla była wielokrotnie odbudowywana, co zmieniało jej wygląd. Obecnie dominują dwa style – gotyk i renesans. W 1903 r. zakończył się gruntowny remont obiektu, ponieważ na murach pojawiły się rysy w wyniku ruchów tektonicznych i podmywania przez wody gruntowe. Rekonsekracji bazyliki po remoncie dokonał w 1903 roku biskup płocki Jerzy Szembek. W 1910 r. papież Pius X wyniósł ją do godności bazyliki mniejszej.

„Serce” katedry stanowi Kaplica Królewska W 1972 r. podczas remontu kaplicy pod kryptą znaleziono resztki szkieletów 17 zmarłych w różnym wieku i czasie osób. Zostały one poddane licznym gruntownym badaniom. Udało się zweryfikować i zidentyfikować kości obu władców Polski – Władysława I Hermana i Bolesława III Krzywoustego oraz innych Piastów.

W 1975 r. pochowano w drewnianej trumnie, w krypcie pod posadzką, szczątki 15 książąt mazowieckich (w tym jednej kobiety, księżniczki litewskiej Gaudemundy – Zofii, żony Bolesława III). Natomiast kości monarchów: Władysława Hermana i Bolesława Krzywoustego złożono do sarkofagu w Kaplicy Królewskiej w dwóch trumnach z oksydowanego brązu, oznaczonych imionami władców oraz ozdobionymi emblematami królewskimi.

W latach 1904-1914 i w okresie międzywojennym polichromię we wnętrzu świątyni wykonał prof. Władysław Drapiewski ze współpracownikami. Podczas II wojny światowej bazylika została zbombardowana, a wojska niemieckie zamieniły ją w stajnię i składnicę zboża, zrabowano też dzwony i kosztowności, zniszczono ołtarze. W 1947 r. rozpoczęła się rekonstrukcja kościoła. Obecnie bazylika katedralna płocka jest zaliczana do zabytków architektonicznych I klasy, czyli reprezentacyjnych w skali krajowej.

Płocka bazylika katedralna jest otwarta dla zwiedzających przez cały dzień (poza Mszami św.) Wstęp do tej zabytkowej świątyni jest bezpłatny. Grupy powinny wcześniej zgłosić swoją obecność.

Świątynia usytuowana jest na Wzgórzu Tumskim, które w 2018 r. wpisane zostało na prestiżową listę Pomników Historii. Wzgórze obejmuje w jednym miejscu, oprócz katedry, także relikty zamku, budynek Muzeum Diecezjalnego, sąd biskupi, plebanię katedralną i ogród. Wieże katedralne umieszczono w herbie miasta i wraz z wieżami zamkowymi stanowią najbardziej rozpoznawalny punkt Płocka. Położone nad Wisłą wzgórze najbardziej okazale prezentuje się od lewobrzeżnego osiedla Radziwie.

Łagiewniki: Zakończyła się pielgrzymka kapłanów i kleryków z archidiecezji gnieźnieńskiej

pon., 12/08/2019 - 00:55
Do Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach dotarła 11 sierpnia pielgrzymka kapłanów i kleryków z archidiecezji gnieźnieńskiej. Szli z Jasnej Góry z przebłaganiem za grzech pedofilii niektórych duchownych, z prośbą o świętość księży i nowe powołania kapłańskie i zakonne.

U celu pielgrzymów witał Prymas Polski abp Wojciech Polak. Metropolita gnieźnieński uczestniczył z księżmi i klerykami w adoracji Najświętszego Sakramentu w kaplicy Sióstr Miłosierdzia Bożego, a później, wraz z kapłanami, odprawił Mszę św. na zakończenie peregrynacji, którą duchowni z archidiecezji gnieźnieńskiej podjęli jako przebłaganie za grzech pedofilii niektórych duchownych, a także z prośbą o świętość księży i nowe powołania kapłańskie i zakonne.

„Myślę, że był to znak i wyzwanie, jakie Pan Bóg przed nami postawił. Dla mnie osobiście był to dobry czas. Co będzie dalej, po owocach poznamy” – przyznał inicjator pielgrzymki ks. dr Radosław Kaźmierski, prefekt w Prymasowskim Wyższym Seminarium Duchownym w Gnieźnie.

W pielgrzymce uczestniczyło 8 kleryków i 5 kapłanów m.in. rektor gnieźnieńskiego seminarium duchownego ks. dr Przemysław Kwiatkowski. W drodze dołączył też ks. Mirosław Wójcik, proboszcz parafii w Kotowicach, jednej z najmniejszych w archidiecezji częstochowskiej, który ugościł pielgrzymów i podzielił się z nimi swoim doświadczeniem Kościoła oraz świadectwem 20-letniej posługi w tej niewielkiej wspólnocie. Jak przyznał ks. Kwiatkowski, dla niego osobiście, ale także dla kleryków, było to świadectwo uderzające.

„Wypowiadając dziś słowo Kościół wielu myśli o skandalach, upadkach, grzechach. To wielki dramat, ale przecież nie jest to cała prawda o Kościele, nie jest to jego pełny obraz. Chciałbym, aby myśląc Kościół, mówiąc Kościół, modląc się za Kościół, widzieć przede wszystkim takie właśnie parafie, takich ludzi i takich kapłanów” – dodał rektor PWSD.

Z Kotowic duchowni nieśli przez kilka kilometrów krzyż, z którym w ubiegłym roku kapłani archidiecezji częstochowskiej pielgrzymowali modląc się o nowe powołania kapłańskie. Peregrynuje on obecnie w kotowickiej parafii po rodzinach.

W drodze księża i klerycy zatrzymywali się w kościołach, kaplicach i sanktuariach, nocowali na plebaniach i w szkołach, modlili się z podążającymi na Jasną Górę grupami pielgrzymkowymi i spotkanymi w drodze ludźmi. Wśród intencji – obok tych głównych o miłosierdzie dla kapłanów i nowe powołania – prosili też za rodziny, młodzież, wszystkich pogubionych i zranionych, także przez grzech osób duchownych.

„Każdy dzień, każdy kolejny zakręt drogi przynosił coś nowego. Ludzie pytali dokąd idziemy, po co? Prosili o modlitwę. Odbiór był przeważnie pozytywny. Jest to dla mnie pierwszy owoc naszego pielgrzymowania” – przyznał ks. Tomasz Niedbalski, wikariusz w parafii pw. MB Nieustającej Pomocy w Mogilnie.

Kleryk Krzysztof Stawski uczestniczył w pielgrzymce mając już w nogach 300-kilometrową drogę z Gniezna na Jasną Górę.

Kalisz: bp Buzun pielgrzymuje rowerem na Jasną Górę

ndz., 11/08/2019 - 21:38
175 rowerzystów wyruszyło dzisiaj z Kalisza w dwóch grupach w 18. Diecezjalnej Pielgrzymce Rowerowej na Jasną Górę, gdzie dotrą 13 sierpnia wraz z pielgrzymami 382. Pieszej Pielgrzymki Kaliskiej i 28. Diecezji Kaliskiej. Wśród pielgrzymów jest biskup pomocniczy diecezji kaliskiej Łukasz Buzun.

Pomysłodawcą pielgrzymki rowerowej jest Ireneusz Reder z Akcji Katolickiej Diecezji Kaliskiej. – Wcześniej organizowałem wyjazdy rowerowe po Polsce, a w 2000 r. pojechaliśmy do Rzymu. Potem pojawił się pomysł, aby pielgrzymować rowerami na Jasną Górę. Wtedy uzyskaliśmy aprobatę ówczesnego kierownika pielgrzymki ks. Krzysztofa Ordziniaka i tak to się zaczęło. Grupa rozrosła się i obecnie są dwie: kalisko-pleszewska i jarocińska, w których pielgrzymują rowerzyści z całej diecezji, a nawet spoza – powiedział w rozmowie z KAI Ireneusz Reder.

Grupie kalisko-pleszewskiej przewodzi Ireneusz Reder z Pleszewa. Po raz pierwszy do grupy dołączył biskup pomocniczy diecezji kaliskiej Łukasz Buzun.

Koordynatorem grupy jarocińskiej jest ks. kan. Andrzej Piłat, proboszcz parafii Matki Bożej Fatimskiej w Jarocinie. Wśród pielgrzymów są także ks. Tomasz Kubiak, proboszcz parafii św. Barbary w Magnuszewicach i franciszkanin o. Bartłomiej z klasztoru w Jarocinie.

Po raz pierwszy do rowerzystów pielgrzymki kaliskiej dołączył bp Łukasz Buzun. – Od dzieciństwa jeżdżę na rowerze. Bardzo to lubię. Pielgrzymowałem już kiedyś rowerem z diecezji białostockiej, z której pochodzę – mówi dla KAI biskup pomocniczy diecezji kaliskiej.

Duchowny dodaje, że pielgrzymka to przede wszystkim czas modlitwy. – W czasie takiego pielgrzymowania w ciszy odmawiamy różaniec i inne modlitwy. Będzie też czas, aby zatrzymać się w kościele na krótką adorację Najświętszego Sakramentu czy odmówienie Koronki do Miłosierdzia Bożego. Oczywiście, każdego dnia będziemy uczestniczyć we Mszy św. – podkreśla bp Buzun.

Na rowerach na Jasną Górę podążają ludzie w różnym wieku, począwszy od kilkuletnich dzieci. Najstarszy uczestnik liczy ponad 70 lat.

Rowerzyści rozpoczęli pielgrzymkę od Mszy św. w Narodowym Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu, której przewodniczył bp Łukasz Buzun. Po Eucharystii kustosz kaliskiej bazyliki ks. prał. Jacek Plota w Kaplicy Cudownego Obrazu św. Józefa Kaliskiego zawierzył pielgrzymów patronowi.

Na postojach rowerzyści codziennie uczestniczą we Mszy św., wsłuchują się w konferencje głoszone przez ojca duchownego i wspólnie modlą się. – Specyfika duchowa pielgrzymki rowerowej jest inna niż pieszej. Jadąc na rowerze indywidualnie modlimy się np. różańcem – tłumaczy Ireneusz Reder.

W pielgrzymce rowerowej po raz siódmy uczestniczy cała rodzina. – Wraz z mężem Dawidem, 10-letnią córką Małgosią i 12-letnim synem Jasiem pielgrzymujemy na Jasną Górę od siedmiu lat. Na początku dzieci woziliśmy w wózkach, a od czterech lat już same jeżdżą na rowerach – mówi Patrycja z Pleszewa, która dodaje, że w drodze modlą się za Kościół i rodzinę.

– W tym roku jadę już dziewiąty raz. Jest to potrzeba serca, aby z podziękowaniami i prośbami ruszyć do naszej Matki. Wybrałam taką formę pielgrzymki, ale w przyszłym roku planuję pójść pieszo na Jasną Górę – powiedziała Beata ze Strzegowej.

Rowerzyści dotrą na Jasną Górę 13 sierpnia wspólnie z pątnikami 382. Pieszej Pielgrzymki Kaliskiej i 28. Diecezji Kaliskiej. Pielgrzymów w Częstochowie powita bp Łukasz Buzun.

14 sierpnia po Mszy św. porannej część pielgrzymów powróci do Kalisza, a grupa chętnych wyruszy w dalszą drogę do Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach. Grupie przewodził będzie pomysłodawca Paweł Tarchalski.

Galeria zdjęć (25 zdjęć)

Abp Skworc na 100-lecie wybuchu powstań śląskich

ndz., 11/08/2019 - 19:00
Abp Wiktor Skworc przewodniczył w katowickiej katedrze uroczystej Eucharystii, podczas której modlono się za poległych podczas I powstania śląskiego. Podkreślił w homilii, że „wszyscy świętej pamięci cierpiący prześladowania dla sprawiedliwości, przekazują nam swoisty testament (…), wzywają do pielęgnowania tego, co polskie, narodowe”.

– Można zabić człowieka (…). Nadzieja, którą człowiek nosi w sobie jest nieśmiertelna. I wyda ona owoce, jeśli przejmują ją nowe pokolenia. Nadzieja domaga się wierności – mówił metropolita katowicki.

Podkreślił, że na „Górnośląskiej Ziemi, która widziała tyle różnych nieszczęść, wierność nadziei wymaga wyjątkowo mocnej wiary i szczególnego hartu ducha, niekiedy heroizmu”. – Górny Śląsk nie szczędził nigdy dla Ojczyzny krwi, potu, ofiarnej pracy – powiedział. – Oraz istnień ludzkich, zwęglonych na kopalnianych ołtarzach, co było wyrazem patriotyzmu nie łatwych słów, lecz heroicznych czynów, a więc patriotyzmu najwyższej próby – dodał.

Metropolita katowicki przypominając, że zgromadzeni w katedrze modlą się za poległych powstańców stwierdził, iż „impuls do I powstania dały wydarzenia w kopalni Mysłowice i brutalność niemieckiego oddziału Grenzschutz Ost, który otworzył ogień do górników domagających się należnego im wynagrodzenia za pracę”. – Po „mysłowickiej masakrze” przelała się czara goryczy, a rdzenna ludność Górnego Śląska powiedziała: “dość” i tak rozpoczęło się powstanie – mówił abp Skworc.

– Błogosławieni jesteście wy, Bracia powstańcy i górnicy, którzy złożyliście daninę krwi, by upomnieć się o słuszne prawa do ojczyzny; prawa do godnego życia. Dziś od was uczymy się troski o zachowanie osobistej godności i miejsca dla Boga w życiu indywidualnym i społecznym – powiedział. – Dlatego raz jeszcze na ołtarzu krzyża składamy śmierć wszystkich powstańców – górników, wierząc, że ich ofiara złączona ze zbawczą śmiercią Chrystusa przynosi owoc po dzień dzisiejszy – dodał.

Odnosząc się do czasów współczesnych abp Skworc zauważył, że „walka o ludzką uwagę i posłuch trwa nieustannie”. – Jest niezwykle trudna w czasach medialnego zamętu i chaosu. Trzeba wiedzieć, że nie każde słowo niesie prawdziwą nadzieję i zasługuje na to, by je przyjąć do serca, zachować i przemieniać w czyn – powiedział. – Warto aby ze słów, które do nas docierają wyróżniać te, które są życiodajne – stwierdził.

franciszek Papież Franciszek wobec osób LGBT+

Dzisiejsze wydarzenia skomentował również Adam Gawęda, senator RP, Sekretarz Stanu w Ministerstwie Energii i pełnomocnik rządu ds. restrukturyzacji górnictwa węgla kamiennego. – Ten czas przypomina nam o tym, kiedy nasi Praojcowie rozpoczęli walkę o przyłączenie Śląska do Polski (…). Przed Mszą złożyliśmy kwiaty pod pomnikiem Wojciecha Korfantego – mówił. – Nie możemy zapominać o tych, którzy ofiarowali swoją krew, pot, po to, abyśmy mogli żyć w wolnej Polsce – dodał.

– Inicjatorem dzisiejszej modlitwy była Polska Grupa Górnicza, a jak dobrze wiemy „masakra mysłowicka” odbyła się właśnie z udziałem górników – zauważył natomiast Jarosław Wieczorek, wojewoda śląski. – Naszą ambicją jest także, aby historia powstań śląskich wróciła do dyskusji przy stołach w domu. Ważne jest nie tylko uczyć się w szkole, ale ważne jest, żeby Śląsk mówił o powstaniach, aby rodziny o nich mówiły – dodał.

Prezes Polskiej Grupy Górniczej Tomasz Rogala zaakcentował, że tradycje powstańcze są bardzo żywe wśród braci górniczej. – Dowodem tego jest chociażby dzisiejsza uroczystość – stwierdził. – W strukturach PGG jest kopalnia Mysłowice-Wesoła, na terenie której to I powstanie się rozpoczęło – mówił. – Na przestrzeni wieków to właśnie górnicy byli aktywni na rzecz państwa polskiego, na rzecz wolności i niepodległości. Płacili za to krwią. 100 lat temu stawili opór i rozpoczęli walkę o to, aby tutaj, w tym miejscu, mówiono po Polsku – powiedział.

W Eucharystii wzięli udział przedstawiciele władz rządowych i samorządowych, jak również reprezentacja europosłów. Modlącym się w katedrze towarzyszyła orkiestra dęta. Przy ołtarzu wraz z arcybiskupem metropolitą katowickim stanęli biskupi pomocniczy Marek Szkudło oraz Adam Wodarczyk oraz proboszczowie parafii archidiecezji katowickiej, na terenie których cały czas pracują górnicy.

Dzisiejsza uroczystość w sposób symboliczny rozpoczyna przeżywanie obchodów 100-lecia wybuchu powstań śląskich. Rozpoczęło ją uroczyste złożenie kwiatów pod pomnikiem Wojciecha Korfantego, dyktatora III powstania śląskiego, punktem kulminacyjnym była Eucharystia w katowickiej katedrze, po której w ogrodach kurialnych odbył się piknik rodzinny. Całość zakończy widowisko „W dziewiętnastym roczku, w tym wielkim powstaniu…”, które odbędzie się wieczorem w katowickiej katedrze.

Msza Ludzi Gór pod szczytem Turbacza

ndz., 11/08/2019 - 18:36
Na Polanie Rusnakowej nieopodal Kaplicy Papieskiej w pobliżu Turbacza w Gorcach w niedzielę 11 sierpnia miała Msza Ludzi Gór. Przybyło na nią kilka tysięcy górali i turystów, byli i tacy, którzy wyjechali konno. Spotkania zainicjował w latach 80. XX wieku ks. prof. Józef Tischner.

Msza św. jak zawsze rozpoczęła się od procesji z Kaplicy Papieskiej do ołtarza polowego na Polanie Rusnakowej pod Turbaczem. Wszystkich gości powitał gospodarz tego miejsca ks. Kazimierz Dadej. Słowa pozdrowienia do licznie przybyłych skierował Józef Knap, prezes nowotarskiego oddziału Związku Podhalan.

Słowo Boże wygłosił ks. Władysław Zązel, kapelan Związku Podhalan. Wiele razy cytował słowa Jana Pawła II, że Polska potrzebuje ludzi sumienia. – To nasze zadanie, które zabieramy stąd, z miejsca bliżej nieba – mówił kapelan. Dodał, że o tym ciągle mówił też ks. prof. Józef Tischner. – Pragnę też z tego miejsca zaapelować o umocnienie naszych rodzin, w których królują rodzice – mama i tata – mówił ks. Zązel.

Wśród gości niedzielnej modlitwy pod Turbaczem był wicepremier Jarosław Gowin, który zabrał głos już po Mszy św. Nawiązał do przyjaźni z księdzem profesorem Tischnerem, z którym przyjaźnił się aż do śmierci. – To kolejna wielka postać, która wyrosła pośród was. Serdecznie wam dziękuję za niego! – mówił premier Gowin. Jego słów słuchał m.in. senator Jan Hamerski i Andrzej Gut-Mostowy.

franciszek Papież Franciszek wobec osób LGBT+

Jak zawsze liturgię uświetniła kapela regionalna i dzieci z nowotarskiego zespołu “Mali Śwarni”. Oni też wzięli udział w uroczystej procesji z darami ołtarza. Był nawet trombita oraz Orkiestra Dęta z Mszany Dolnej. W organizacji niedzielnego spotkania dopomogli strażacy z OSP, GOPR-owcy. Głównym zaś organizatorem był oddział Związku Podhalan w Nowym Targu. Według wyliczeń Józefa Knapa, prezesa ZP z Nowego Targu za rok będzie 40. rocznica Mszy św. pod Turbaczem.

W latach 80. i 90. XX wieku każdego lata na Mszę św. odprawianą w drugą niedzielę sierpnia przez ks. prof. Józefa Tischnera przybywało coraz więcej ludzi. Pierwsze nabożeństwo zgromadziło blisko 2 tys. wiernych, głównie z Łopusznej i Nowego Targu. Dla górali Msze św. pod Turbaczem były zwłaszcza w czasach komunistycznych umocnieniem wiary. Stąd ks. Tischner nazwał te spotkania “poszerzaniem serc”.

W 2018 r. Mszę św. Ludzi Gór odprawił metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski.

W sierpniu obserwujemy na niebie „łzy św. Wawrzyńca”

ndz., 11/08/2019 - 15:22
W sierpniu, jak o żadnej innej porze roku, możemy obserwować na niebie „spadające gwiazdy”. Kiedy Ziemia na swojej drodze wokół Słońca przecina tor komety Swifta-Tuttle’a, wielkie ilości odłamków komety pędzące z prędkością 60 km na sekundę, a więc 216 000 km na godzinę, które dostają się w sferę okołoziemską i tam się spalają. Ludowa tradycja mówi, że to „płacze niebo”, albo że są to „łzy św. Wawrzyńca”, ponieważ nasilenie tego zjawiska ma miejsce w okresie, w którym przypada wspomnienie tego świętego – 10 sierpnia.

W tym roku meteorytów tych, nazywanych także Perseidami – od gwiazdozbioru Perseusz, będzie znacznie mniej niż w latach ubiegłych. Najwięcej z nich rozbłyśnie 13 sierpnia: niespełna sto na godzinę, w dodatku między godziną 4.00 a 17.00, a więc niemal całkowicie w ciągu dnia, powiedział KAI prof. Ryszard Wielebiński, astrofizyk z Instytutu Maxa Plancka w Bonn. Dodał, że każdego roku liczba meteorytów jest inna, w tym roku umiarkowana. Wśród nich będzie widoczny najsłynniejszy rój Perseidów, którego aktywność trwa niemal do końca sierpnia.

Nazwano je Perseidami, ponieważ patrząc z wielkiej odległości na to zjawisko odnosi się wrażenie, że wszystkie zmierzają ku jednemu celowi – do gwiazdozbioru Perseusza. Ten rój meteorów pochodzi z komety Swifta-Tuttle’a, która okrąża Ziemię prawie co 134 lata – ostatnio była widoczna w 1992 r., a po raz kolejny nastąpi to około 2126 r. „Przy każdym okrążeniu kometa traci w pobliżu Słońca część swojej materii i jej cząstki rozsypują się wzdłuż toru komety, podobnie jak z ciężarówki wiozącej piasek” – wyjaśnia astrofizyk.

Pierwsze znane badania Perseidów przeprowadzono przed ok. dwoma tysiącami lat w Chinach. W Europie zjawisko opisano po raz pierwszy w 811 r., w czasach Karola Wielkiego.

Określenie „łzy św. Wawrzyńca” nawiązuje do świętego, który zmarł śmiercią męczeńską 10 sierpnia 258 r. w Rzymie. Poddany został okrutnym torturom, w trakcie których, jak głosi tradycja, płakał nad grzechami ludzi na świecie. Inna legenda mówi, że męczennik śmiał się w czasie, gdy go torturowano i pomagał swoim oprawcom, gdy przewracali go z boku na bok na rozżarzonym ruszcie. Do dziś św. Wawrzyniec jest patronem osób poparzonych na skutek pożaru, gorączkujących oraz strażaków, kucharzy i piekarzy, a także węglarzy. Święty ten chroni także przed ogniem piekielnym.

franciszek Papież Franciszek wobec osób LGBT+

Bliższe rzeczywistości są podania, według których Wawrzyniec był jednym z siedmiu diakonów w Rzymie i odpowiadał za finanse oraz opiekę nad ubogimi. Ponieważ odmówił cesarzowi Walerianowi wydania własności kościelnych, został skazany na tortury i stracony na rzymskiej Via Tiburtina.

W krótkim czasie stał się on jednym z najbardziej czczonych świętych. Nad jego grobem cesarz Konstantyn wzniósł w 330 r. kościół San Lorenzo fuori la Mura (dziś bazylika św. Wawrzyńca za Murami). Jego doczesne szczątki spoczywają obok relikwii „pierwszego męczennika” – św. Szczepana.

Kult św. Wawrzyńca bardzo się rozwinął w Europie po zwycięstwie cesarza Ottona I nad Węgrami w dniu św. Wawrzyńca 955 r. Najcenniejsza relikwia – głowa świętego znajduje się w Watykanie. Jej część ma także katedra w Dubrowniku.

Dzień św. Wawrzyńca ma też znaczenie w przekazach ludowych w różnych krajach, Tego dnia w kościołach błogosławiony jest specjalny „chleb św. Wawrzyńca”, rozdawany następnie biednym. „Zielem św. Wawrzyńca” nazywana jest nawłoć, kwitnąca złotymi kiściami o tej porze roku i mająca znaczenie lecznicze. W kalendarzu rolniczym święty męczennik jest pierwszym spośród „jesiennych braci”, zapowiadającym rozpoczęcie zbioru owoców jesieni. Właściciele winnic cieszą się, „kiedy w świętego Wawrzyńca piękna pogoda”, bo wtedy mają zapewnione obfite winobranie i beczki pełne nowego wina.

Kardynałowie popierają abp. Jędraszewskiego

ndz., 11/08/2019 - 13:50
„Jako prymas Czech, przewodniczący Konferencji Biskupów Czeskich, arcybiskup Pragi i kardynał Kościoła rzymskokatolickiego przyłączam się do deklaracji przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski i wzywam do podobnego kroku przedstawicieli episkopatów Słowacji i Węgier – napisał kard. Dominik Duka OP. List w tej sprawie napisał również kard. Zenon Grocholewski, kiedyś jeden z najbliższych współpracowników św. Jana Pawła II i przewodniczący Kongregacji Wychowania Katolickiego (1999–2015).

W komunikacie prymasa Czech przytoczono w całości oświadczenie abp Stanisława Gądeckiego w związku z atakami na metropolitę krakowskiego w tłumaczeniu na język czeski. Jednocześnie kard. Duka zauważa, że tematy ideologii LGBT są, zgodnie z najnowszymi doniesieniami, rozszerzane o programy ateistyczne i satanistyczne.

Metropolita praski już w 2011 roku, w związku z pierwszą organizowaną w stolicy Czech „Paradą Równości” poprosił ówczesnego burmistrza Pragi, Svobodę o rozważenie jego patronatu nad tym wydarzeniem zwracając uwagę, że jest to promowanie rozwiązłego stylu życia, który nie jest odpowiedzialny, godny i piękny.

Pełny tekst oświadczenia abp Gądeckiego opublikowano także w tłumaczeniu na język słowacki na stronie internetowej Konferencji Biskupów Słowacji.

Z wielką przykrością odbieram bezzasadne ataki na Księdza Arcybiskupa z powodu kazania wygłoszonego z okazji 75. rocznicy Powstania Warszawskiego. Z mojej strony bowiem nie dostrzegłem w treści tego kazania nic niewłaściwego – napisał z kolei kard. Grocholewski  w liście, który przesłał na ręce arcybiskupa Marka Jędraszewskiego.

Przewodniczący Episkopatu Szacunek do osób LGBT+ nie może prowadzić do akceptacji ideologii

Publikujemy list Kardynała Zenona Grocholewskiego do Arcybiskupa Marka Jędraszewskiego:

Watykan, 5 sierpnia 2019

Ekscelencjo,

Drogi Księże Arcybiskupie,

Z wielką przykrością odbieram bezzasadne ataki na Księdza Arcybiskupa z powodu kazania wygłoszonego z okazji 75. rocznicy Powstania Warszawskiego. Z mojej strony bowiem nie dostrzegłem w treści tego kazania nic niewłaściwego, lecz, przeciwnie, realistyczne odczytanie rzeczywistości oraz poczucie odpowiedzialności, którym się Ksiądz Arcybiskup kierował, broniąc prawdy i dobra oraz prawa Bożego wobec narzucającej się obecnie ideologii. W imię tej ideologii dopuszczono się nawet do niezwykle wulgarnego obrażania najświętszych dla nas rzeczy: Eucharystii, Matki Najświętszej oraz kapłaństwa. Boleśnie mnie dotknęły te bluźniercze zachowania. Eucharystia, Matka Najświętsza oraz kapłaństwo Chrystusowe są przedmiotem żywej wiary i najgłębszej miłości ogromnej większości Polaków. Każdemu człowiekowi należy się szacunek, każdy ma prawo wyrażać także publicznie swoją opinię i poglądy, natomiast godne wszelkiego potępienia są postawy pogardy i obrażania.

Drogi Księże Arcybiskupie Marku, przyjmij moje wyrazy szczerego uznania dla Twojej inteligentnej i ofiarnej posługi duszpasterskiej. Modlę się za Ciebie i proszę Pana, by Twoje biskupie zaangażowanie przynosiło bogate owoce dla dobra Archidiecezji Krakowskiej i dla dobra Polski. Mając na uwadze nauczanie Pana Jezusa (Mt 5, 44; Łk 6, 27-28), modlę się także za tych, którzy nas obrażają.

Z braterskim pozdrowieniem w Panu

+ Zenon kard. Grocholewski

50 osób biegnie z Radomia na Jasną Górę

ndz., 11/08/2019 - 11:24
50 osób bierze udział w ósmej Diecezjalnej Pielgrzymce Biegowej z Radomia do Częstochowy. Pielgrzymi bieg rozpoczął się przed gmachem Wyższego Seminarium Duchownego w Radomiu. Wcześniej pątnicy uczestniczyli we mszy świętej.

W tym roku biegacze będą modlić się z intencji tragicznie zmarłego ultramaratończyka Grzegorza Lasoty. – To był mój przyjaciel. Moje bieganie straciło sens. W czasie pielgrzymki będą chciał odnaleźć odpowiedzi na wiele pytań. Będę chciał przebiec cały dystans, bez odpoczynku. Jestem na to przygotowany – powiedział Grzegorz Baćmaga.

Prosto z Mołdawii na pielgrzymkę biegową na Jasną Górę przyjechał ks. Artur Chruślak. – Jak można siedzieć w domu, kiedy pątnicy biegną do Matki Bożej? Ja od dziecka uczestniczę w różnych pielgrzymkach. Nie wyobrażam sobie, że mógłbym gdzieś wypoczywać. Będę wspierał ks. Piotra Popisa, który jest przewodnikiem grupy, aby ten czas był dla nas wszystkich czasem pokuty, nawrócenia i zbliżenia się do Boga – powiedział ks. Artur Chruślak.

Organizatorem pielgrzymki jest Tadeusz Kraska ze Stowarzyszenia “Biegiem Radom!”. – Są wśród nas osoby, które chcą przebiec cały dystans. Średni przebieg dzienny to ok. 40 kilometrów. Dzisiaj nocujemy w Radoszycach, a drugi odpoczynek mamy w miejscowości Garnek w pobliżu Częstochowy – powiedział Tadeusz Kraska.

Rano pielgrzymi wzięli udział we mszy świętej w kościele przy Wyższym Seminarium Duchownym. Eucharystię sprawował ks. Piotr Popis, misjonarz z Afryki oraz pomysłodawca i współorganizator pierwszych pielgrzymek biegowych. Pielgrzymi biegną w systemie 15-minutowych zmian sztafetowych oraz odcinkami biegu wspólnego.

Pielgrzymka biegowa z Radomia na Jasną Górę liczy 220 kilometrów. Na trasie występują różne nawierzchnie, głównie asfaltowe. Organizatorem jest Stowarzyszenie “Biegiem Radom!”. Patronat honorowy objął bp Henryk Tomasik.

Kalisz: zakończyły się rekolekcje dla ministrantów

ndz., 11/08/2019 - 10:29
– Ministrant powinien dawać świadectwo nie tylko w kościele, ale w każdym miejscu – mówił bp Łukasz Buzun, który przewodniczył Mszy św. na zakończenie rekolekcji dla ministrantów w Wyższym Seminarium Duchownym w Kaliszu.

W homilii biskup pomocniczy diecezji kaliskiej wskazywał, że ministrant powinien dawać świadectwo wobec innych nie tylko przy ołtarzu, ale w każdym miejscu. – Ministrant służy przy ołtarzu w kościele, ale nie może też zapomnieć, że jest ministrantem w szkole, na ulicy, wszędzie, gdzie się znajduje. Ministrant daje przykład, że jest blisko Pana Jezusa – stwierdził celebrans.

Podkreślał, że ministrant jest człowiekiem modlitwy. – Modlitwa to nie tylko odmawianie różańca czy innych modlitw, ale noszenie w sercu Pana Jezusa – powiedział bp Buzun, który zachęcał ministrantów do czytania czasopisma „Króluj nam Chryste”, a także do przesyłania tam swoich artykułów.

Rekolekcje oazowe dla ministrantów w Wyższym Seminarium Duchowym w Kaliszu odbywały się w dniach 4-10 sierpnia i były skierowane do młodszej grupy wiekowej. Uczestniczyło w nich 18 młodych chłopców.

Tematem przewodnim były postacie młodych świętych. – Chcieliśmy pokazać, że świętość nie jest czymś odległym, ale dostępna jest dla osób w młodym wieku. Przedstawialiśmy ministrantom sylwetki świętych takich jak św. Stanisław Kostka, św. Dominik Savio, służebnica Boża Antonietta Meo, sługa Boży Silvio Disegna – powiedział diakon Mateusz Paprocki.

W programie rekolekcji znalazły się: Eucharystia, adoracja Najświętszego Sakramentu i inne modlitwy wspólnotowe. Był też czas na rekreację, np. uprawianie sportu na boisku seminaryjnym, a także wyjazdy na kręgle czy trampolinę.

Rekolekcje prowadzili: ks. kan. Jarosław Kołodziejczak, diecezjalny duszpasterz służby liturgicznej, diakon Mateusz Paprocki i Wiktor Domagała, kleryk II roku.

Młodzi uczestnicy podkreślali, że udział w rekolekcjach to czas na modlitwę i rekreację.

– Od czterech lat jestem ministrantem, a w rekolekcjach uczestniczę drugi raz. Najbardziej podobała mi się panująca atmosfera. Lubiłem pogodne wieczory, kiedy mogliśmy wspólnie grać w różne gry i zabawy. Poznałem też nowych kolegów. Podniosłym momentem była dzisiejsza Eucharystia z udziałem ks. biskupa – zaznaczył Krystian z Szarloty.

– Trzy lata służę Panu Bogu jako ministrant. Wcześniej byłem na rekolekcjach w czasie ferii zimowych. Organizowane były ciekawe zajęcia rekreacyjne, np. wyjazdy do kręgielni. Była też modlitwa. Codziennie uczestniczyliśmy we Mszy św. – powiedział Jan z Gorzupi koło Krotoszyna.

Galeria zdjęć (8 zdjęć)

Czego Bóg chce od Kościoła w Australii?

ndz., 11/08/2019 - 08:58
„Jak myślisz, czego Bóg chce od Kościoła w Australii w obecnej epoce?” – to pytanie znalazło się w centrum ankiety skierowanej do katolików tego kraju. Została ona przygotowana przez działające przy australijskim episkopacie Centrum Badań Duszpasterskich i stanowi ważny etap przygotowań do Rady Plenarnej Kościoła Australii, która w przyszłym roku odbędzie się w Adelajdzie.

Ankietę można było wypełniać przez rok (od maja 2018 do marca 2019 r.). Wzięło w niej udział ponad 220 tys. wiernych, odpowiadając w sumie na 17 tys. różnych pytań dotyczących życia i działalności Kościoła, a także jego różnorodnej misji we współczesnym świecie. Następnie zostały one opracowane w specjalnym raporcie zatytułowanym „Słuchanie i dialog”, który stanowi podsumowanie pierwszego etapu przygotowań do przyszłorocznej Rady Plenarnej Kościoła Australii. Będzie to największe i najważniejsze spotkanie Kościoła na tym kontynencie od 1937 roku.

franciszek Papież Franciszek wobec osób LGBT+

„Wsłuchanie się w głos wiernych, który wybrzmiał w ankietach ma fundamentalne znaczenie dla zobaczenia, jak dziś postrzegany jest Kościół i jak świeccy widzą jego misję we współczesnym społeczeństwie” – wskazuje abp Timothy Costelloe, przewodniczący Rady Plenarnej. Zauważa on, że w wypowiedziach pojawiło się wiele przeciwstawnych sobie głosów. „Teraz najważniejsze będzie wsłuchanie się w Ducha Świętego” – podkreśla hierarcha. Z tym właśnie nastawieniem Kościół w Australii wszedł w drugi etap przygotowań zatytułowany „Słuchanie i rozeznawanie”. Ten czas ma pomóc uczestnikom Rady Plenarnej znaleźć odpowiedź na pytanie: „Czego Bóg chce dziś od Kościoła w Australii?”.

Region Kaszmiru po 72 latach stracił autonomię

ndz., 11/08/2019 - 08:55
W związku z trudną sytuacją w Kaszmirze biskupi indyjscy apelują o solidarne współdziałanie na rzecz pokoju i pojednania. Zapewniają o modlitwie i bliskości wobec ludności tego regionu, który przeżywa dni pełne cierpień i napięć. Mają nadzieję na pokojowy rozwój sytuacji.

To stanowisko zostało opublikowane po tym, jak rząd indyjski cofnął status specjalny regionowi Kaszmiru, jakim cieszył się on od 1947 roku, co zostało zapisane w artykule 370 konstytucji tego kraju. Stan ten, w większości zamieszkały przez muzułmanów, traci swoją autonomię. Dotychczasowe władze regionu nazwały to „czarnym dniem” indyjskiej demokracji.

Były administrator regionów Dżammu i Kaszmiru określił decyzję rządu jako nielegalną i niekonstytucyjną. Wobec liderów miejscowej opozycji zastosowano areszt domowy. Również Pakistan odrzuca decyzję rządu w Nowym Delhi podkreślając, że Kaszmir został uznany przez wspólnotę międzynarodową jako terytorium sporne. Żaden jednostronny krok rządu indyjskiego nie może zmieniać statusu takiego terytorium. Podobnie ludność nie zaakceptuje tej zmiany – czytamy w komunikacie pakistańskiego ministra spraw zagranicznych. Z kolei premier Indii Narendra Modi w orędziu telewizyjnym stwierdził, że decyzja parlamentu zapoczątkowuje nową erę pokoju i pomyslności. Ponieważ specjalny status Kaszmiru zachęcał do separatyzmu, terroryzmu, nepotyzmu oraz korupcji przynsząc szkody ludności regionu.

franciszek Papież Franciszek wobec osób LGBT+

“Występuje bardzo wiele niepokoju, ponieważ w regionie Kaszmiru wojna trwa praktycznie od 1947 roku. Żyją tutaj muzułmanie, którzy są podporządkowani rządowi określającemu się jako «świecki», ale obecnie bardziej hinduistycznemu o nastawieniu nacjonalistycznym – stwierdził ks. Bernardo Cervellera, misjonarz, dyrektor agencji informacyjnej Asia News. – Doprowadziło to do wzmożonej kontroli wojskowej w regionie, a z drugiej strony do różnych prób stawiania oporu ze strony grup niezależnych, wspieranych czasami przez armię pakistańską. Dlatego mają miejsce zamachy terrorystyczne oraz akty przemocy. Z drugiej strony również wojsko indyjskie dopuszcza się napaści, aresztowań, tortur oraz gwałtów. Rośnie naprawdę seryjna przemoc z jednej i drugiej strony. Ta obecna zmiana statusu regionu wyzwoli jeszcze więcej agresji”.