Subskrybent kanałów

Obecność osób konsekrowanych w Kościele dzisiaj tematem spotkania osób odpowiedzialnych za życie konsekrowane

To doroczne spotkanie jest bardzo ważne dla wszystkich konsekrowanych ponieważ podejmujemy aktualne, bieżące sprawy związane z życiem konsekrowanym i obecnością jego w Kościele – powiedział bp Jacek Kiciński CMF, przewodniczący Komisji Episkopatu Polski ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego podczas spotkania osób odpowiedzialnych za życie konsekrowane w diecezjach, które odbyło się 18 października w Sekretariacie Konferencji Episkopatu Polski.

„To doroczne spotkanie jest bardzo ważne dla wszystkich konsekrowanych ponieważ podejmujemy aktualne, bieżące sprawy związane z życiem konsekrowanym i obecnością jego w Kościele. W tym roku pochylaliśmy się nad nowym rokiem duszpasterskim, którego tematem wiodącym będzie +Wielka Tajemnica Wiary+ czyli Eucharystia” – powiedział bp Kiciński.

W spotkaniu wzięli udział wszyscy wikariusze życia konsekrowanego w poszczególnych diecezjach, delegaci Komisji Wyższych Przełożonych Zakonnych oraz siostry referentki. W obradach wzięła również udział Komisja Episkopatu Polski ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego.

Uczestnicy spotkania wysłuchali kilku referatów, m.in. na temat jedności osób konsekrowanych w Kościele w ich różnorodności, implikacji liturgicznych w kontekście roku poświęconego Eucharystii, a także comiesięcznych skupień diecezjalnych sióstr zakonnych.

Na koniec spotkania odbyło się spotkanie Komisji Episkopatu Polski ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego. „W ramach tego spotkania zastanawialiśmy się nad obecnością osób konsekrowanych w Kościele dzisiaj, nad Listem na święto Ofiarowania Pańskiego na 2 lutego oraz nad tym, jak bardziej można promować życie konsekrowane w Polsce” – zaznaczył bp Kiciński.

O. Żmudziński: Michał Boym pokazywał piękno tego co inne

Dziś bardzo często boimy się inności, a Michał Boym pokazywał piękno tego co inne – powiedział o. Wojciech Żmudziński SJ. Socjusz przełożony Prowincji Wielkopolsko-Mazowieckiej Towarzystwa Jezusowego był jednym z prelegentów podczas prezentacji inicjatywy „Michał Boym AD 2019 – Polski Marco Polo”, w ramach której wydano właśnie książkę dla dzieci „Jak Michał ze Lwowa do Chin zawędrował” autorstwa Moniki Miazek-Męczyńskiej. W tym roku przypada 360. rocznica śmierci o. Michała Boyma, polskiego jezuity, misjonarza, dyplomaty i naukowca, który jako pierwszy przekazał Europejczykom naukowy opis starożytnych i współczesnych jemu Chin, czym przyczynił się do rozwoju światowej nauki. Mimo swoich osiągnieć jest to postać praktycznie całkowicie nieznana.

Podczas prezentacji inicjatywy o. Wojciech Żmudziński SJ podkreślił, że Michał Boym jest postacią stale obecną w zgromadzeniu jezuitów posługujących w Chinach, a wartości, które wyznawał są wciąż aktualne.

– Jego elastyczność w pracy,umiejętność zachwycenia się innością… Dziś bardzo często boimy się inności, a Michał Boym pokazywał piękno tego co inne. Z szacunkiem odnosił się do tamtejszej kultury, uczył czym jest właściwa inkulturacja – powiedział.

Duchowny zauważył, że jezuici byli często krytykowani za “zbytnie skupienie się na Chinach”, a jednak ta strategia przyniosła oczekiwane owoce w postaci wiernych oraz licznych misjonarzy posługujących w tamtych terenach.

Podczas konferencji zabrakło autorki książki Moniki Miazek-Męczyńskiej, która przekazała do przeczytania list, w którym zachęcała do zainteresowania się postacią misjonarza. Podkreśliła, że wiele materiałów naukowych czeka jeszcze na odkrycie m.in. jego prace kartograficzne. – To w większości dzieła wyjątkowo nowatorskie – napisała.

Miazek-Męczyńska wspomniała, że Boym był niezwykłym naukowcem, który wyróżniał się swoim podejściem pełnym pasji i entuzjazmu. – Jego życie było pełne przygód. Mam nadzieję, że bohater przypadnie do gustu czytelnikom – dodała.

Głos zabrała również Agnieszka Couderq-Kubas, wiceprezes Fundacji „Michał Boym” na rzecz Wymiany Kulturowej, współinicjatorka „Michał Boym AD 2019 – Polski Marco Polo”, która opowiedziała o swojej fascynacji osobą Boyma.

– Jako Polacy nie znając go i nie honorując jego osiągnięć nie honorujemy siebie. To ogromna strata dla nas jako Polasków i patriotów – przekonywała, dodając, że misjonarz nigdy nie zapomniał o swoich korzeniach, a każdą publikację podpisywał “Michał Boym POLAK”.

Wiceprezes Fundacji „Michał Boym” podkreśliła, że jest on przykładem osoby silnej moralnie – To świadectwo człowieka, będącego piękną twarzą Kościoła. Twarzą odkrywczą, otwartą na inność, z zainteresowaniem patrzącą na inne kultury. To człowiek, który stał wiernie przy swoich wartościach i przyjaciołach. W naszym interesie jest promowanie go – zachęcała.

Jacek Gniadek SVD, prezes Stowarzyszenia Sinicum im. Michał Boyma SJ, współinicjator „Michał Boym AD 2019 – Polski Marco Polo”, opowiedział o pomocach naukowych związanych z postacią misjonarza np. gotowych planach lekcji o misjonarzu – Na naszej stronie internetowej jest dostępny interdyscyplinarny konspekt dla klasy 6 i wyżej. Do wykorzystania na religii, geografii, historii. W ciągu minuty można go ściągnąć z internetu i promować postać Boyma. Jest miesiąc misyjny, więc nie ma lepszego momentu na premierę książki i promocję tej postaci – zachęcał.

Duchowny podkreślił, że stowarzyszenie, w którym działa ma również gotowy scenariusz filmu o misjonarzu i czeka aż znajdzie się chętny do realizacji tego pomysłu.

***
Michał Boym SJ – wybitny XVII-wieczny polski jezuita i misjonarz, naukowiec i dyplomata był pierwszym człowiekiem, który przekazał Europejczykom naukowy opis starożytnych i współczesnych jemu Chin, dając impuls rozwojowi w Europie całej gałęzi wiedzy o Chinach.

Był także współuczestnikiem wielkiego i szerzej nieznanego dzieła misjonarskiego, jakim była pierwsza i ostatnia w dziejach świata konwersja chińskiego dworu cesarskiego na chrześcijaństwo i jego obrona przed pogańskim agresorem.

Pomimo swych zasług i niezwykłej biografii, pozostaje w Polsce nieznany, ze stratą dla samych Polaków, którym w ten sposób, przez niedopatrzenie, odmawia się okazji do słusznej dumy z ogromnych osiągnięć rodaka.

W ramach inicjatywy „Michał Boym AD 2019 – Polski Marco Polo” wydana została książka dla dzieci w wieku 8 do 12 lat pt. „Jak Michał ze Lwowa do Chin zawędrował” autorstwa dr. hab. Moniki Miazek-Męczyńskiej. Publikacja ukazała się pod patronatem MKiDN oraz Komisji ds. Misji Episkopatu Polski.

Pozycja ta ukazała się w druku w liczbie 1000 egzemplarzy przeznaczonych do dystrybucji nieodpłatnej w szkołach. Jest też dostępna w formie elektronicznej na stronie www.michalboym.pl.

Autorka książki jest latynistką, literaturoznawcą i profesorem w Instytucie Filologii Klasycznej Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. Barwną szatę graficzną stworzył jezuita, o. Przemysław Wysogląd, autor nagrodzonego Feniksem 2012 komiksu „K.O.S.T.K.A” o św. Stanisławie Kostce. Skład stworzył grafik, pracownik warszawskiej ASP, Grzegorz Kabas.

Jury ekumeniczne przyzna nagrodę na Warszawskiem Festiwalu Filmowym

– Nie ma filmów chrześcijańskich i niechrześcijańskich. Jest kino dobre lub złe – powiedział bp Michał Janocha podczas briefingu z udziałem członków Jury ekumenicznego, które już po raz dziesiąty przyzna jedną z nagród na Warszawskim Festiwalu Filmowym. Trzyosobowe jury ekumeniczne tworzy Katolickie Stowarzyszenie Komunikacji Społecznej SIGNIS oraz Interfilm, organizacja powstała z inicjatywy środowisk ewangelickich, w której prace włączeni są m.in. również prawosławni i Żydzi.

Trzyosobowe Jury ekumeniczne na tegorocznym Warszawskim Festiwalu Filmowym tworzą: ks. Stefan Affolter (przewodniczący Jury), pastor, realizator projektów filmowych i muzycznych, członek założyciel Interfilm Switzerland, Beata Hyży-Czołpińska, polska scenarzystka i reżyserka filmów dokumentalnych oraz Arnaldo Casali, włoski dziennikarz i autor książek.

Jak podkreślił ks. prof. Marek Lis, prezes SIGNIS Polska, przyznając swoją nagrodę Jury ekumeniczne poza wartościami artystycznymi filmów oceniać będzie ich wymiar duchowy i ludzki.

Obecni na spotkaniu członkowie Jury wyrazili radość i wdzięczność z powodu zaproszenia do uczestnictwa w Festiwalu.

35. Międzynarodowy Warszawski Festiwal Filmowy odbywa się od 11 do 20 października 2019 r. To jedyny polski festiwal podejmujący Jury ekumeniczne, które po raz pierwszy gościło na nim w 2010 r. Nagroda Jury ekumenicznego przyznana zostanie 19 października br.

Ksiądz Jerzy Popiełuszko – globalny święty

Gdy media całego świata informowały w październiku 1984 r., że w Polsce agenci komunistycznej bezpieki zamordowali katolickiego kapłana, nikt nie przypuszczał, że jest to początek niezwykłego fenomenu – obok św. Jana Pawła II i św. Faustyny Kowalskiej ks. Jerzy Popiełuszko jest polskim świętym globalnym. Do jego grobu spontanicznie pielgrzymowało ponad 23 mln osób, w tym papieże, prezydenci i premierzy, politycy i ludzie kultury oraz zwyczajni ludzie ze wszystkich kontynentów. Relikwie męczennika czczone są w ponad tysiącu kościołach na całym świecie, w krajach tak odległych jak Uganda, Boliwia, Peru. W sobotę 19 października przypada 35. rocznica męczeńskiej śmierci bł. ks. Jerzego Popiełuszki.

Siła słabego

Już pierwszej nocy po odnalezieniu zmasakrowanego ciała ks. Jerzego w konfesjonałach kościoła św. Stanisława Kostki na Żoliborzu zaczęły dziać się prawdziwe cuda – wspominają kapłani, którzy słuchali do świtu spowiedzi. Choć tłumy nie oblegają już świątyni, grób męczennika jest stale nawiedzany. Pod kościół wciąż podjeżdżają autokary z pielgrzymami z Polski i ze świata. – Wśród cudzoziemców przeważają Francuzi, Włosi i Amerykanie, ale niedawno była grupa z Kamerunu – mówi KAI pracownica Muzeum ks. Jerzego Popiełuszki, działającego od dekady w podziemiach świątyni. Co ciekawe, Francuzi pielgrzymowali tu najliczniej jeszcze na długo przed cudownym uzdrowieniem ich rodaka, które otwiera drogę do kanonizacji męczennika.

Milena Kindziuk, autorka biografii ks. Jerzego i jego matki Marianny, twierdzi, że po przekazaniu informacji o cudzie zauważalny jest wzrost liczby pielgrzymów. – Nie są to już kilometrowe kolejki jak kiedyś, gdy sięgały Dworca Gdańskiego, ale codziennie do kościoła i na grób przybywają tu osoby, które chcą modlić się za wstawiennictwem ks. Jerzego. Gdyż ma on opinię bardzo skutecznego orędownika.

Pielgrzymi modlą się przy grobie, wstępują do kościoła, gdzie przechowywane są relikwie męczennika, zwiedzają poświęcone mu muzeum, wypisują intencje modlitewne i podziękowania za otrzymane łaski.

Niezależnie od wieku, pochodzenia społecznego czy narodowości fascynacja świadectwem skromnego księdza, który nawoływał do porzucenia przemocy, do zwyciężania zła dobrem, do stosowania ubogich środków, życia Ewangelią – wciąż trwa.

Spontaniczny kult

W pogrzebie ks. Jerzego, który odbył się 3 listopada 1984 r., wzięło udział od 600 do 800 tys. osób, być może nawet milion. Ten nieprzebrany strumień ludzki trzeba było zorganizować – stopniowo powstawała infrastruktura, która usprawniała przepływ pielgrzymów – służba porządkowa, medyczna, informacyjna. Przy parafii zbudowano Dom Pielgrzyma Amicus, w 20. rocznicę męczeństwa otwarto Muzeum im. ks. Jerzego Popiełuszki, zaś rok po beatyfikacji męczennika, na wiosnę 2011 r., został otwarty Ośrodek Dokumentacji Życia i Kultu Błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszki.

Jego życie i dzieło są także tematem kilkunastu monografii, setek artykułów, kilku prac doktorskich. Do masowej wyobraźni, także młodych odbiorców, wszedł dzięki filmowi Rafała Wieczyńskiego “Popiełuszko. Wolność jest w nas” ze znakomitą kreacją Adama Woronowicza. Premiera odbyła się w 2009 r., a obraz miał ogromną widownię – obejrzało go ponad 1,5 mln osób w Polsce oraz kilkaset tysięcy za granicą. Duszpasterz ludzi pracy inspirował nie tylko Polaków – w 2012 r. odbyła się w Watykanie premiera filmu dokumentalnego pt. “Jerzy Popiełuszko: Messenger of the Truth (Orędownik Prawdy)”. Scenarzysta i producent obrazu Paul Hensler pracował nad nim ponad dekadę.

Kościół oficjalnie potwierdził intuicję wiernych – ks. Jerzy Popiełuszko został beatyfikowany 6 czerwca 2010 r. w Warszawie jako męczennik za wiarę.

Wyjątkowo skuteczny święty

Beatyfikacja niewątpliwie ożywiła zainteresowanie ks. Jerzym, ale umożliwiła też takie inicjatywy, jak stworzenie portalu modlitewnego w kwietniu 2013 r. Jest on prowadzony przez Misjonarzy ks. Jerzego. Łukasz Urbaniak skomponował “Missa in memoriam Beati Georgii Popieluszko”, zaś biskup polowy WP Józef Guzdek ustanowił medal jego imienia rok po wyniesieniu na ołtarze.

Zapytana o fenomen kultu błogosławionego księdza Milena Kindziuk odpowiada, że ludzi przyciąga jego wyjątkowa skuteczność. Czują, że sanktuarium męczennika na Żoliborzu jest miejscem uprzywilejowanym, w którym za wstawiennictwem skromnego kapłana Bóg wysłuchuje ich próśb. Znane są przypadki odzyskanego wzroku, uzdrowień z nowotworów, ale też spowiedzi odbytej po dziesięcioleciach. Jego własna matka Marianna, która miała zaplanowaną operację stawów i przyjechała na grób syna, by prosić go o uzdrowienie, została wysłuchana tak, że do końca życia była w stanie zbierać kartofle.

Dlatego pielgrzymi będą tu nadal przybywać, a kanonizacja tylko wzmocni ich intuicję o ks. Jerzym jako o skutecznym orędowniku – uważa Milena Kindziuk.

Abp Jędraszewski o in vitro: nie wszystko, co możliwe, jest dozwolone

– Problem jest bardzo złożony z punktu widzenia etycznego i moralnego. Podejście czysto techniczne do spraw związanych z tajemnicą życia jest upraszczające, a wiąże się z naszą odpowiedzialnością za życie drugiego człowieka – mówił abp Marek Jędraszewski podczas comiesięcznych „Dialogów”, które w październiku odbyły się w krakowskiej bazylice św. Michała Archanioła i św. Stanisława Biskupa w Krakowie. Tematem spotkania było: „In vitro – dlaczego nie wolno, skoro żyją ludzie, którzy się tak poczęli?”.

Metropolita w wygłoszonej na początku katechezie zaznaczył, że omawiane zagadnienie jest niezwykle trudne. Księga Rodzaju mówi, że człowiek został stworzony na Boży obraz i podobieństwo, a fakt posiadania potomstwa jest błogosławieństwem i szczęściem. Nawiązał do płaszowskiego Sanktuarium Matki Bożej Błogosławionego Macierzyństwa, dodając, że powstało ono z niezwykle istotnego powodu. – Ludzie przybywają tam i modlą się o łaskę posiadania dzieci. Są przypadki, że dziecko staje się szczęściem małżonków, często po wielu latach oczekiwania – mówił abp Jędraszewski.

Hierarcha podkreślił, że metoda in vitro wiąże się z brutalną ingerencją w organizm kobiety i selekcją embrionów. – Pojawia się poważny problem etyczno-moralny. Co zrobić z tymi poczętymi dziećmi? Zamrozić? Jak długo mogą one w tym stanie istnieć? Czy po jakimś czasie będzie można ponownie z tego embrionu skorzystać, wszczepiając go w łono tej samej kobiety? – stawiał pytania abp Jędraszewski i zwracał uwagę, że zdrowie dzieci poczętych metodą in vitro jest dużo bardziej zagrożone niż poczętych naturalnie. Hierarcha wspomniał także o istnieniu syndromu „po in vitro”, gdy osoby poczęte tą metodą stawiają sobie pytania o swoje rodzeństwo, które zostało poczęte, a nie urodziło się.

Metropolita zaznaczył, że z punktu widzenia nauki Kościoła metoda in vitro jest niezgodna z moralnością katolicką, ale człowiek, który dzięki niej się urodził, zasługuje na pełny szacunek.

– Możliwości techniczne, jakie związane są z rozwojem współczesnej medycyny, pozwalają na to, żeby mogły począć się dzieci metodą in vitro, ale tutaj chciałbym wrócić do podstawowej zasady, o której wielokrotnie mówił Jan Paweł II spotykając się z naukowcami: – Nie wszystko, co jest technicznie możliwe, jest moralnie dozwolone – mówił abp Jędraszewski odwołując się do podstawowej zasady, o której wielokrotnie wspominał Jan Paweł II spotykając się z naukowcami. – Niewątpliwie, rozwój techniki i jej najrozmaitszych przejawów wskazuje na potęgę człowieka. Nie znaczy to, że mając takie możliwości, może on ze wszystkich godnie korzystać lub wykorzystywać je do swoich celów – podkreślał metropolita krakowski.

W drugiej części „Dialogów” abp Jędraszewski odpowiadał na pytania nadesłane drogą mailową. Odnosząc się do problemu niespełnionego pragnienia macierzyństwa arcybiskup odwołał się do koncepcji człowieka kard. Karola Wojtyły, przedstawionej w książce „Osoba i czyn”, według której człowiek spełnia się przez swoje dobre czyny. Człowieka od zwierząt odróżnia fakt, że jest istotą wolną – „mogę coś, ale nie muszę – nie jestem zdeterminowany, mogę wybierać”. – Wolność jest autentyczna, kiedy wybieram to, co jest moralnie dobre – cytował kard. Wojtyłę abp Jędraszewski podkreślając, że autentyczna wolność polega na podporządkowaniu się prawdzie, co z kolei realizuje się poprzez podporządkowanie właściwie ukształtowanemu sumieniu. – Wielkość człowieka polega na tym, że idzie za głosem swojego sumienia – zwracał uwagę metropolita krakowski.

Za kard. Wojtyłą abp Jędraszewski zwrócił uwagę na trzy ludzkie popędy – seksualny, samozachowawczy i rozrodczy. – Chodzi o to, żeby te dynamizmy nie działały w nas w sposób ślepy, czysto instynktowny, ale żeby były podporządkowane sumieniu i temu, co ono podpowiada, jak te popędy wykorzystać (…). Chodzi o to, żeby tym dynamizmom tkwiącym w naszej cielesności nadać jakąś wyższą, prawdziwie ludzką treść” – mówił hierarcha i dodawał, że naturalne pragnienie do bycia rodzicem – matką i ojcem – jest absolutnie zrozumiałe, ale można je ukierunkować np. w stronę adopcji.

– Szczęście jest darem, a nie prawem – mówiła pani Maria, która zabrała głos jako pierwsza w części pytań na żywo. Odnosząc się do sytuacji małżonków, którzy zmagają się z problemem niepłodności, zwróciła uwagę, że „to, że my w czymś nie widzimy sensu, nie znaczy, że to sensu nie ma, bo każdemu zdarzeniu sensu nadaje Pan Bóg”. – To, że każdy z nas chce być szczęśliwy, to jest oczywiste. Ale prawdą jest także i to, że za wszelką ceną do szczęścia nie można dążyć. Zawsze trzeba zapytać, czy to, co jawi mi się jako szczęście, a wcale nie jest pewne, że szczęściem będzie, nie jest równocześnie powodem krzywdy dla drugiego człowieka. Na pewno nie wolno nam krzywdzić drugiego człowieka, bo to wynika z przykazania miłości – komentował abp Jędraszewski

Na pytanie o tzw. adopcję prenatalną, czyli możliwość przyjmowania zarodków przechowywanych w bankach embrionów abp Jędraszewski przyznał, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi i że nie dają jej też współczesne dyskusje teologiczne.

Co powiedzieć ludziom, którzy zreflektowali się, że obok ich narodzonego dziecka są jeszcze inne, które zmarły w trakcie procedury in vitro albo są jeszcze zamrożone? – pytała pani Weronika. – Otworzyć się na Boże miłosierdzie. Umieć nazwać zło, które się stało, złem i za nie żałować – odpowiadał abp Jędraszewski i radził, aby tacy rodzice stawali się świadkami własnych doświadczeń, mówili o tym problemie, przestrzegali przed nim innych i bronili dla ich dobra. Metropolita apelował, aby stawać przy takich osobach, okazywać im szacunek, modlić się z nimi, ale nie mówić, że to nie jest problem. – Kłamstwo nigdy nie wyzwala.

Prawda wyzwala. I to nie prawda abstrakcyjna, ale prawda, którą jest Chrystus. On wyzwala. On mówi: nie grzesz więcej, nie wracaj do tego grzechu, pomagaj innym, bądź solidarny w dobrym – podkreślał hierarcha.
Abp Jędraszewski zaznaczył także, że mówienie o tym, iż in vitro jest metodą leczenia niepłodności, to kłamstwo. – To jakby bajpas – obchodzi się problem możliwości poczęcia w sposób sztuczny, techniczny (…). Niepłodność pozostaje – podkreślał hierarcha zwracając uwagę na sposób leczenia niepłodności, który jest ciągle mało popularny, a niebudzący zastrzeżeń moralnych i zgodny z naturą człowieka, czyli naprotechnologię.

Dziś medycyna nie dysponuje możliwością przygotowania w czasie procedury in vitro tylko jednego zarodka, bez „produkcji” nadliczbowych embrionów. Ale nie można wykluczyć, że kiedyś tak się stanie. Jakich argumentów używać wówczas? – padło kolejne pytanie. – Chrześcijaństwo zawsze będzie musiało mówić to, co zostało wyrażone także w encyklice “Humanae vitae” jako przejaw głębokiego namysłu nad prawdą o człowieku wynikającą z objawienia i z tradycji, że życie małżeńskie jest błogosławione przez Boga, a to zakłada, że Pan Bóg błogosławi ludzkiej miłości kobiety i mężczyzny i błogosławi potomstwu, które jest owocem tej miłości. Kto to przyjmie – przyjmie, kto odrzuci – odrzuci. Ale chrześcijanie muszą być gotowi, aby tej prawdy bronić jednoznacznie, do końca – odpowiadał abp Jędraszewski.

Na pytanie br. Augustyna o wskazówki dla duszpasterzy, którzy spotykają się z osobami poczętymi in vitro albo rodzicami, którzy zdecydowali się na tę metodę, abp Jędraszewski odwołał się do nauczania Jana Pawła II. Praktycznie we wszystkich papieskich dokumentach i wystąpieniach widoczny jest ten sam schemat: Pan Bóg, godność osoby ludzkiej, rodzina, naród. Metropolita krakowski zwrócił uwagę, że jeśli Pan Bóg jest fundamentem, to człowiek w Nim odnajduje fundament swojej osobistej godności i chce żyć tak, aby zasłużyć na Jego błogosławieństwo w życiu małżeńskim i rodzinnym. A dzięki temu na koniec tworzy się zdrowy naród. – Ale jeśli pęka fundament, to wszystko inne zaczyna tracić swój sens, zaczyna się chaos i nieszczęścia – mówił hierarcha i dodawał, że różnego rodzaju nakazy i zakazy stawiane przez Pana Boga nie są po to, aby pokazał swoją władzę wobec nas, ale są wyrazem Jego ojcowskiej miłości. – To wszystko jest dla naszego dobra, byśmy byli – na miarę możliwości życia w tym świecie – szczęśliwymi – zakończył abp Jędraszewski.

„Dialogi” to cykl tematycznych spotkań abp. Marka Jędraszewskiego z wiernymi, ale także ze wszystkimi zainteresowanymi. To okazja do rozwiania wątpliwości i lepszego poznania Kościoła oraz jego Pasterza.
Spotkania rozpoczynają się od sondy ulicznej na wybrany w danym miesiącu temat, a następnie metropolita odpowiada na pytania – zarówno te, które zostały wcześniej nadesłane i te, które zadawane są na bieżąco. 14 listopada o godz. 20.15 w Kolegiacie św. Anny w Krakowie odbędą się kolejne „Dialogi” na temat: „Piękno seksualności. Porozmawiajmy o wielkim darze”. Szczegóły na stronie dialogi.pl.

Z potrzeby serca. Kult ks. Jerzego Popiełuszki w liczbach

Od 1984 roku grób księdza Jerzego Popiełuszki odwiedziło blisko 23 mln. osób, natomiast muzeum Męczennika, znajdujące się przy parafii św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu zwiedziło ok. 65 tysięcy osób. Relikwie w ponad tysiącu miejsc na świecie, dziesiątki ulic i pomników… W sobotę 19 października przypada 35. rocznica męczeńskiej śmierci bł. ks. Jerzego Popiełuszki, duchownego, który przyciąga ludzi z całego świata – wierzących i niewierzących

Ośrodek Dokumentacji Życia i Kultu bł. ks. Jerzego Popiełuszki, powołany przez kard. Kazimierza Nycza na wiosnę 2011 r., rok po beatyfikacji, pieczołowicie odnotowuje wszelkie przejawy czci skromnego duszpasterza ludzi pracy, zamordowanego przez funkcjonariuszy SB 19 października 1984 r. Na pytanie, dlaczego ludzie tu wciąż przychodzą, odpowiadają: Z potrzeby serca.

Wystarczy choć krótko być przy grobie ks. Jerzego w parafii św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu żeby zauważyć nieustający potok wiernych, którzy tu przychodzą. W grupach, całymi rodzinami lub indywidualnie, nieraz na kilka minut, żeby pomodlić się w godzinach porannych, by pobiec później do swych codziennych zajęć. Jak podaje Paweł Kęska, specjalista ds. projektów rozwoju Muzeum, Ośrodka Dokumentacji Życia i Kultu oraz Sanktuarium, Błogosławionego Ks. Jerzego Popiełuszki, od 1984 roku grób księdza Jerzego Popiełuszki odwiedziło blisko 23 mln. osób. Nie sposób policzyć nawiedzeń indywidualnych, więc z pewnością liczba ta jest znacznie wyższa.

Łatwiej natomiast ustalić liczbę osób, które w tym roku obejrzały ekspozycję w muzeum, poświęconą ks. Popiełuszce – jest ich ok. 65 tysięcy. Zwiedzający wpisują się do Księgi Pamiątkowej, w której dzielą się wrażeniami i prośbami. Jest wśród nich wiele wpisów, dotyczących spraw społecznych i narodowych. To naturalne – kapłan, który nawoływał do stosowania zasad sprawiedliwości społecznej, upominał się o pokrzywdzonych przez władze komunistycznego reżimu, zwłaszcza robotników z Huty Warszawa, ale przestrzegał też przed pokusą nienawiści i apelował, by zło zwyciężać dobrem, w naturalny sposób stał się orędownikiem trudnych spraw narodu i ojczyzny. Wielu zwiedzających nie kryje wzruszenia i emocji, związanych z obejrzeniem ekspozycji.

Prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych abp Angelo Amato, który był legatem papieskim na uroczystości beatyfikacyjne, wyznał w homilii 6 czerwca 2010 r.: “Kilkakrotnie miałem okazję odwiedzić w Warszawie muzeum poświęcone naszemu Błogosławionemu męczennikowi księdzu Jerzemu Popiełuszce. Za każdym razem wzruszenie było tak wielkie, że prowadziło do łez. Potwornie zeszpecona twarz tego łagodnego kapłana była podobna do ubiczowanego i upokorzonego oblicza ukrzyżowanego Chrystusa, które utraciło piękność i godność”.

Wiadomo też, że relikwie błogosławionego trafiły do około 1050 miejsc na całej kuli ziemskiej. Stało się to możliwe po ekshumacji ciała ks. Jerzego, która została przeprowadzona w ramach procesu beatyfikacyjnego. Ponad 700 relikwii trafiło wówczas do kościołów w Polsce, około 300 nie tylko do Europy, Ukrainy, Austrii, Włoch, ale w najbardziej oddalone od Polski zakątki świata – na Filipiny, do Australii, Beninu. Ksiądz Jerzy przemawia więc językiem uniwersalnym.

Każdego 19. dnia miesiąca przy relikwiach błogosławionego w kościele św. Stanisława Kostki odprawiana jest Msza św. z prośbami za wstawiennictwem ks. Jerzego i podziękowaniami za otrzymane łaski. Księga wpisów odnotowuje część podziękowań za otrzymane łaski za wstawiennictwem ks. Jerzego. Większość podziękowań dotyczy zwyczajnych spraw, np. otrzymania pracy, wiele jest świadectw o wyjściu z uzależnień czy porzuceniu planów o rozwodzie. Jednak są tu opisane wydarzenia nadzwyczajne, na przykład niewyjaśnione z punktu widzenia medycyny uzdrowienia. Nie zostały one szczegółowo zbadane, jednak osoby dające świadectwo nie mają wątpliwości, że zawdzięczają uzdrowienie swoje lub bliskich ks. Popiełuszce.

Do kościoła św. Stanisława Kostki i grobu ks. Jerzego nieprzerwanie przychodzą także jego przyjaciele i współpracownicy – gromadził ich za życia, gromadzi i po śmierci.

Oficjalny hymn wizyty papieża Franciszka w Japonii

W Japonii zaprezentowano piosenkę, która będzie oficjalnym hymnem wizyty papieża w tym kraju. W dniach 23-26 listopada Franciszek odwiedzi Tokio, Nagasaki i Hiroszimę.

Zatytułowana „Protect all Life” (Chroń każde życie) piosenka inspiruje się papieską encykliką „Laudato si’”. Zabrzmi ona we wszystkich miejscach, które odwiedzi Franciszek w Japonii,w tym także przed Mszami św, jakie odprawi w Tokio i Nagasaki.

Słowa hymnu napisał piosenkarz i aktor Jun Inoue, który również uczestniczył w skomponowaniu do niej muzyki za pomocą aplikacji do pisania piosenek Amadeus Code AI. W nagraniu na teledysku śpiewa chór Dreamers Union Choir.

Napięcie w relacjach włosko-watykańskich?

Zapowiedź udziału szefa włoskiej dyplomacji, a zarazem lidera politycznego populistycznego ugrupowania „Ruch Pięciu Gwiazd” Luigiego Di Maio, w prezentacji najnowszej książki Gianluigi Nuzzi’ego – „Gudizio universale”, wymierzonej w Stolicę Apostolską może doprowadzić do poważnego napięcia dyplomatycznego w relacjach między Watykanem a Republiką Włoską – twierdzi portal il sismografo.

Przypomniano, że Nuzzi został skazany przez Trybunał Państwa Watykańskiego w tak zwanej sprawie Vatileaks 2. Udowodniono mu namawianie i wywieranie presji, celem pozyskania informacji i dokumentów zastrzeżonych, wykorzystanych następnie częściowo w dwóch książkach, które ukazały się we Włoszech w listopadzie 2015 roku. Ich autor usiłował opisać nieprawidłowości w gospodarowaniu pieniędzmi w instytucjach watykańskich.

Prezentacja kolejnej książki tego autora odbędzie się w najbliższy poniedziałek, 21 października w księgarni Feltrinelli w Rzymie, a oprócz ministra wystąpią także inni dziennikarze: Lucia Annunciata i Tom Kington. Nigdy dotąd urzędujący minister, jako mówca, nie brał udziału w promocji książki dziennikarza, który często atakuje Watykan – zauważa il sismografo.

Ks. Jerzy Popiełuszko – sylwetka męczennika

W sobotę, 19 października, przypada 35. rocznica męczeńskiej śmierci bł. ks. Jerzego Popiełuszki. O godz. 18.w kościele św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu uroczystej Mszy św. w intencji kanonizacji błogosławionego przewodniczyć będzie kard. Kazimierz Nycz. W jej trakcie nastąpi poświęcenie kaplicy z relikwiami sutanny, która jest świadectwem męczeńskiej śmierci ks. Jerzego. Z tej okazji przypominamy sylwetkę męczennika oraz historię procesu beatyfikacyjnego.

Ks. Jerzy Popiełuszko urodził się 14 września 1947 r. we wsi Okopy na Białostocczyźnie. Na chrzcie św. w rodzinnej parafii w Suchowoli otrzymał imię Alfons (na V roku w seminarium imię to zmienił na Jerzy). Był trzecim z pięciorga dzieci, z których jedno zmarło w dzieciństwie. Jego rodzice, Marianna i Władysław, pracowali na roli. Warunki życia były trudne, ale rodzice wychowywali dzieci bardzo starannie. Na pierwszym miejscu był Pan Bóg, Msza św., wspólna rodzinna modlitwa. Często rozmawiano też o prawdziwej historii Polski. Alek wiedział, że jego wuj, żołnierz AK, zginął z rąk sowieckich w 1945 r.

Szkołę podstawową i liceum ukończył w Suchowoli. Uczył się przeciętnie. Był lubiany, ale raczej cichy i nieśmiały – niepozorny. Komunię św. i bierzmowanie przyjął w 1956 r. Przez wszystkie szkolne lata był ministrantem w parafialnym kościele.

Żelazny charakter i osobowość duchowego przywódcy ujawniły się po raz pierwszy na początku drugiego roku studiów, gdy tuż po obłóczynach trafił na 2 lata do wojska. Pobór kleryków był elementem represji wobec Kościoła w Polsce. Alumni gromadzeni w specjalnych jednostkach o zaostrzonym regulaminie, poddawani byli próbie systematycznej ateizacji, presji na porzucenie kapłaństwa lub podjęcie współpracy. Popiełuszko nie dał się złamać, inicjował opór, podtrzymywał na duchu kolegów, choć spotykały go za to bezwzględne kary: wyśmiewanie, wielogodzinne ćwiczenia, czołganie się na mrozie, czyszczenie toalet w masce gazowej. Wojsko wyniszczyło go fizycznie. Na początku 1970 r., już po powrocie do seminarium, ciężko zachorował i niemal cudem udało się go uratować. Kłopoty zdrowotne towarzyszyły mu już do końca życia.

28 maja 1972 r. w warszawskiej archikatedrze Jerzy Popiełuszko przyjął święcenia kapłańskie z rąk Prymasa Polski kard. Stefana Wyszyńskiego. Jak wspomina jego przyjaciel, ks. Bogdan Liniewski, wkrótce obydwaj ustalili hasło dla swego kapłaństwa: „żeby nie stać się klechą, formalistą, kimś zamkniętym na plebanii”. Ks. Jerzy chciał być przede wszystkim dla wiernych. Na swoim obrazku prymicyjnym umieścił słowa: „Posyła mnie Bóg, abym głosił Ewangelię i leczył rany zbolałych serc” (Łk 4,18).

Od 1972 do 1979 r. pracował jako wikariusz w parafiach: Trójcy Świętej w Ząbkach, Matki Bożej Królowej Polski w Aninie i Dzieciątka Jezus na warszawskim Żoliborzu. Wtedy też nie rzucał się w oczy. Proboszczowie i księża, z którymi pracował wspominają go jako najzwyklejszego wikarego, który czasem bał się głoszenia kazań i miewał drobne, ludzkie słabości. Okazało się jednak, że ma niezwykły dar nawiązywania kontaktów i bliskości z ludźmi. Lubił ich, interesował się, słuchał. Parafianie wiedzieli, że mogą na niego liczyć w kłopotach, szczególnie przejmował się losem chorych. Z wieloma rodzinami serdecznie się zaprzyjaźnił. Parafianie odwiedzali go, zapraszali do siebie, jeździli razem z nim na wycieczki. Był jednak dla nich przede wszystkim duszpasterzem, nikogo nie nawracał na siłę.

Narastające kłopoty ze zdrowiem poważnie utrudniały mu wykonywanie obowiązków. Gdy w styczniu 1979 r. zasłabł przy ołtarzu, a następnie ponad miesiąc spędził w szpitalu, kard. Wyszyński oddelegował go do mniej, jak się zdawało, obciążającej pracy w duszpasterstwie akademickim przy kościele św. Anny. Miał zajmować się głównie duszpasterstwem studentów medycyny. Spędził tam rok. To wystarczyło, by nawiązać przyjaźnie. Był przyjacielem, powiernikiem, dobrym doradcą i – doskonałym spowiednikiem. Organizowali razem górskie wyprawy, również gdy nie był już formalnie ich duszpasterzem. O tym, jak bardzo byli z nim związani świadczy fakt, że poszli za nim do parafii św. Stanisława Kostki na Żoliborzu, gdzie Popiełuszko zamieszkał jako rezydent w maju 1980 r.

W niedzielę 31 sierpnia 1980 r., gdy cały kraj ogarnięty był falą strajków, protestujący robotnicy z Huty Warszawa szukali księdza, który mógłby odprawić im w zakładzie Mszę św. Kard. Wyszyński wysłał swego sekretarza do żoliborskiego kościoła św. Stanisława Kostki. W zakrystii okazało się, że księża są zajęci, ale akurat wszedł ks. Popiełuszko, który zgodził się pojechać. Po Mszy św. został w Hucie aż do wieczora i od tego czasu przychodził nawet kilka razy w tygodniu. Robotnicy odwiedzali go całymi rodzinami, z żonami, z dziećmi. Ten bezpośredni, niestwarzający dystansu i mówiący normalnym, prostym językiem ksiądz, był kimś niezwykłym. Zaczęły się spowiedzi po kilkunastu latach, śluby, chrzty dorosłych. Bliskość z hutnikami oznaczała zbliżenie do jądra ówczesnych przemian. To ks. Popiełuszko przygotował Mszę św., podczas której bp Zbigniew Kraszewski poświęcił sztandar „Solidarności” Huty Warszawa, to on wraz ze swymi hutnikami zawiózł uczestnikom I Krajowego Zjazdu „Solidarności” w Gdańsku tekst encykliki Jana Pawła II „Laborem exercens”. To on odprawiał codziennie Msze św. dla uczestników Zjazdu. W październiku i listopadzie 1981 r. towarzyszył też strajkującym studentom Akademii Medycznej w Warszawie i podchorążym w Wyższej Oficerskiej Szkole Pożarnictwa. Jak wspominał ówczesny proboszcz parafii św. Stanisława Kostki, ks. Teofil Bogucki, obecność ks. Jerzego podczas strajku WOSP wywarła na nim wielki formacyjny wpływ i ukierunkowała jego dalsze losy.

Już od początku stanu wojennego ks. Popiełuszko znalazł się „na celowniku” SB. Funkcjonariusze nachodzili plebanię. Cudem uniknął aresztowania. Pozostając na wolności z oddaniem zajął się organizowaniem pomocy dla internowanych, ich rodzin i wszystkich, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji. Koordynował m.in. akcję rozdzielania darów w parafii, przy czym zmienił swój pokój niemal w magazyn. Inicjował sprowadzanie lekarstw z Zachodu. Wyszukiwał potrzebujących i rozdawał – co tylko mógł. Raz oddał komuś nawet własne buty. Sam chodził w starych, podartych rzeczach. Ludzie, którzy pamiętają go z tamtego czasu podkreślają, że nie było w nim żadnego przywiązania do dóbr materialnych. Pomoc, jakiej udzielał, miała też wymiar psychologiczny i duchowy. Odwiedzał uwięzionych, pojawiał się regularnie na salach rozpraw. Dla wielu był olbrzymim wsparciem.

Od lutego 1982 r. przejął odprawianie zainicjowanych przez proboszcza parafii św. Stanisława Kostki ks. Teofila Boguckiego Mszy św. za Ojczyznę. Odbywały się one regularnie w ostatnią niedzielę miesiąca i niebawem zaczęły gromadzić tłumy wiernych. Atmosfera tych modlitewnych i patriotycznych spotkań była niezapomniana a charyzmat ks. Jerzego ujawniał się podczas nich z wielką siłą. Doskonale znał prawdziwe ludzkie problemy i o nich mówił w swoich kazaniach. Nawiązywał do nauczania kard. Wyszyńskiego i Jana Pawła II, przedstawiając je w jak najprostszych, zrozumiałych dla wszystkich słowach. Mówił o godności osoby ludzkiej i wynikającym z tego prymacie jednostki w ładzie społecznym, o wolności, która musi mieć odniesienie do dobra, prawdy i miłości, o postawie solidarności i potrzebie zaangażowania w budowę wspólnego dobra, o prawach człowieka. Był to prosty wykład nauczania społecznego Kościoła.

Słuchali go robotnicy i profesorowie, opozycjoniści i nawet partyjni. Przyjeżdżali ludzie z całej Polski, z miesiąca na miesiąc było ich coraz więcej. Nic dziwnego, że wkrótce ze strony władz pojawiły się prowokacje, próby nękania i naciski na kurię, by ograniczyć działalność tego księdza. Oskarżano, że uprawia politykę, inspiruje do manifestacji itp. Były to zarzuty fałszywe. W kazaniach Popiełuszki nie było akcentów politycznych, choć mówił o prawdzie, czasem niewygodnej. Koncentrowały się one jednak zawsze na Ewangelii w duchu przesłania św. Pawła: „Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj” (Rz 12, 21). Mszom za Ojczyznę towarzyszyły bardzo liczne nawrócenia, wielu powracało do Kościoła po kilkunastu czy nawet kilkudziesięciu latach, wielu prosiło o chrzest. Ludzie wychodzili z kościoła wyciszeni, uspokojeni wewnętrznie i skłonni do życzliwego patrzenia nawet na swych wrogów. Jak sam ks. Jerzy, który zimą, na początku stanu wojennego, ku zaskoczeniu wszystkich znajomych, wychodził z gorącą kawą do stacjonującego na ulicach wojska i milicji.

Z miesiąca na miesiąc atmosfera wokół ks. Popiełuszki stawała się coraz bardziej napięta. Wciąż był śledzony, wiedział, że mieszkanie i telefon są na podsłuchu. Zdarzały się próby zastraszania. W grudniu 1983 r. kapłan był przesłuchiwany w prokuraturze, zarządzono też rewizję w zapisanym na niego przez ciotkę mieszkaniu, gdzie znaleziono podrzuconą uprzednio przez SB amunicję, nielegalne pisma i wiele innych kompromitujących księdza materiałów. Trafił wówczas na dwa dni do aresztu. Wypuszczono go dopiero w wyniku interwencji bp. Dąbrowskiego. Nie uniknął jednak szkalujących artykułów w prasie i kolejnych wielogodzinnych przesłuchań, odciągających go od pracy duszpasterskiej. W sierpniu 1984 r. Popiełuszko czekał na kolejny proces, który jednak nie odbył się ze względu na amnestię z okazji 40-lecia PRL. Rozpoczęła się za to przeciw niemu ostra nagonka prasowa, zapoczątkowana przez radzieckie „Izwiestii”, a w Polsce podjęta m.in. przez Jerzego Urbana, który oskarżał ks. Jerzego o organizowanie „seansów nienawiści”. Urząd ds. Wyznań wystosowywał do Episkopatu kolejne ostre pisma.

Popiełuszko przy swoim słabym zdrowiu prowadził wyniszczający tryb życia. Nie dbał o siebie, bagatelizował dolegliwości, mimo zaleceń nie wyrażał zgody na pozostanie w szpitalu. Ciągle pracował. We wrześniu 1983 r. w porozumieniu z Lechem Wałęsą zorganizował pierwszą pielgrzymkę ludzi pracy na Jasną Górę (idea ta kontynuowana jest do dziś). Rok później otrzymywał anonimowe telefony: „Jeśli pojedziesz po raz drugi na Jasną Górę – zginiesz”. Pojechał. Anonimy z pogróżkami otrzymywał już wcześniej. Liczył się ze śmiercią. Również jego otoczenie było świadome zagrożenia. Na prośbę hutników kard. Glemp zaproponował Popiełuszce wyjazd na studia do Rzymu, nie chciał go jednak do wyjazdu przymuszać. Ks. Jerzy wyjechać nie chciał. Tłumaczył, że nie może zostawić ludzi, którzy mu zaufali, że byłaby to zdrada.

Przyjaciele wspominają, że jego ostatnie miesiące to czas porządkowania spraw, głębokiej modlitwy i częstych spowiedzi. Ostatnią odbył prawdopodobnie na dzień lub dwa przed porwaniem.

Pierwszy nieudany zamach na życie ks. Jerzego miał miejsce 13 października. Była to próba upozorowania wypadku samochodowego. 19 października 1984 r. ks. Popiełuszko w towarzystwie swego kierowcy Waldemara Chrostowskiego udał się do Bydgoszczy, gdzie w kościele Świętych Polskich Męczenników odprawił Mszę św. i prowadził rozważania do tajemnic różańca. Ostatnie słowa tych rozważań brzmiały: „Módlmy się, byśmy byli wolni od lęku, zastraszenia, ale przede wszystkim od żądzy odwetu i przemocy”. W drodze powrotnej, wieczorem, samochód księdza został zatrzymany przez patrol drogowy. W rzeczywistości w milicyjne mundury przebrani byli funkcjonariusze SB – Grzegorz Piotrowski, Waldemar Chmielewski i Leszek Pękala. Waldemarowi Chrostowskiemu niemal cudem udało się wyswobodzić – gdyby nie to, śmierć ks. Jerzego stałaby się zbrodnią nieznanych sprawców. Mordercy działali w poczuciu bezkarności. Od swego przełożonego, Adama Pietruszki, otrzymali specjalne przepustki, które zwalniały ich od wszelkich kontroli. Ksiądz skrępowany i z kneblem na ustach bity był kilkakrotnie do nieprzytomności drewnianą pałką. Gdy na tamie pod Włocławkiem wrzucali do Wisły obciążone kamieniami zmasakrowane ciało w foliowym worku, nie wiadomo było, czy ks. Popiełuszko jeszcze żył.

Ciało odnaleziono dopiero 30 października. Przez cały ten czas o powrót ks. Jerzego modliła się cała Polska. Wiadomość o porwaniu i morderstwie kapłana obiegła cały świat. Jego pogrzeb 3 listopada 1984 r. zgromadził jak się szacuje od 600 do 800 tys. ludzi z całego kraju.
Grób ks. Jerzego przy warszawskim kościele św. Stanisława Kostki stał się miejscem pielgrzymek Polaków oraz wiernych i turystów z całego świata.

Proces beatyfikacyjny

Po śmierci ks. Jerzego powszechne było przekonanie o jego męczeństwie. Opinia publiczna domagała się szybkiego rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego. 24 czerwca 1995 r. kard. Józef Glemp powołał komisję do spraw przygotowania procesu beatyfikacyjnego ks. Jerzego Popiełuszki. 15 listopada 1996 r. uzyskano pozwolenie Kongregacji ds. Kanonizacyjnych na otwarcie postępowania procesowego.

Pierwsza publiczna sesja odbyła się 8 lutego 1997 r. w kościele św. Stanisława Kostki w Warszawie. Prymas Glemp powołał wówczas Trybunał beatyfikacyjny, którego prace trwały 4 lata. Został zgromadzony obszerny materiał dowodowy, m.in. zaprzysiężone zeznania świadków (44), dokumenty przedstawione przez Komisję historyczną wraz z jej „Raportem” i opinie komisji cenzorów teologów.

Pod uwagę były brane pisma ks. Popiełuszki, wszelkie dokumenty dotyczące jego życia i działalności, okoliczności zadanej śmierci za wiarę, problematyka prześladowania i wreszcie sława świętości i męczeństwa oraz łaski przypisywane jego wstawiennictwu u Boga.

21 marca 2001 r. akta procesu informacyjnego przekazane zostały Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. Na ich podstawie ks. dr Tomasz Kaczmarek, od 2003 r. postulator procesu, rozpoczął przygotowywanie tzw. Positio super martyrio, tj. „Przedłożenia procesowego o męczeństwie”. Ostatecznie Positio została oficjalnie zgłoszona do dyskusji 20 czerwca 2008 r.

Dyskusja przebiegała w dwóch etapach – w gronie Konsultorów Teologów oraz w Komisji Kardynałów i Biskupów. Opinia teologów ogłoszona w pierwszych dniach czerwca 2009 r. była jednomyślna i pozytywna. 1 grudnia 2009 r. sprawę rozpatrywała Komisja Kardynałów i Biskupów. I tu oceniono, że ks. Jerzy Popiełuszko jest męczennikiem za wiarę. Śmierć ks. Jerzego Popiełuszki uznana została jednoznacznie za autentyczne męczeństwo w rozumieniu teologicznym. Była to śmierć przyjęta z powodu wiary i zadana z nienawiści do wiary, a nie jedynie z przyczyn politycznych.

Za prześladowcę uznany został system komunistyczny, ze wszystkimi swymi uwarunkowaniami wpływającymi na bezpośrednich sprawców zbrodni.

19 grudnia Benedykt XVI zaaprobował decyzje Kongregacji i upoważnił prefekta Kongregacji, abp. Angelo Amato, by w jego imieniu promulgował dekret o męczeństwie. Po konsultacji z abp. Kazimierzem Nyczem Sekretariat Stanu wyznaczył datę beatyfikacji. Ks. Jerzy Popiełuszko został beatyfikowany 6 czerwca 2010 r. podczas Mszy św. na Placu Piłsudskiego w Warszawie, w obecności ok. 150 tys. wiernych
W późniejszym okresie relikwie błogosławionego trafiły do ponad 1200 miejsc na całej kuli ziemskiej. Stało się to możliwe po ekshumacji ciała ks. Jerzego, która została przeprowadzona w ramach procesu beatyfikacyjnego.

Domniemamy cud we Francji

14 września 2012 r. Francuz z Créteil pod Paryżem, François Audelan, został w sposób niewytłumaczalny uzdrowiony z przewlekłej białaczki szpikowej. Do łóżka chorego w szpitalu wezwano ks. Bernarda Briena. Nieco wcześniej kapłan te był w Warszawie przy grobie bł. Jerzego Popiełuszki. Po powrocie zaczął propagować kult polskiego kapłana. Po udzieleniu umierającemu sakramentu chorych wyjął obrazek błogosławionego i modlił się nad chorym. Gdy ks. Brien odszedł, F. Audelan otworzył oczy i zapytał obecną przy nim żonę: „Co się stało?”.

Biskup diecezji Créteil – Michel Santier, w oparciu o pozytywne parametry medyczne sprawy, po konsultacji z metropolitą warszawskim kard. Kazimierzem Nyczem, Kongregacją Spraw Kanonizacyjnych i ks. prof. Tomaszem Kaczmarkiem – postulatorem procesu bł. Jerzego Popiełuszki – rozpoczął dochodzenie diecezjalne o domniemanym uzdrowieniu.

Proces na etapie diecezjalnym rozpoczął się 20 września 2014 r., gdy zaprzysiężono członków trybunału, w którego skład weszli także dwaj księża z Polski: Józef Grzywaczewski i Józef Naumowicz. Proces ten zakończył się 14 września 2015 w katedrze w Créteil. Zaprezentowano zebraną podczas procesu, liczącą 500 stron, dokumentację w oryginale i dwóch kopiach, którą ordynariusz diecezji Créteil przesłał do watykańskiej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych.

W listopadzie 2017 r. François Audelan zmarł. Watykańska Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych dotąd nie wydała opinii nt. domniemanego cudu za wstawiennictwem ks. Popiełuszki.

Sąd odrzucił skargę rodziny gen. Franco ws. ekshumacji

Trybunał Konstytucyjny (TK) Hiszpanii odrzucił skargę rodziny generała Francisco Franco w sprawie ekshumacji i przeniesienia jego zwłok poza bazylikę w mauzoleum wojny domowej (1936-39) w Dolinie Poległych pod Madrytem. Obiekt ten, w którym pochowano ponad 33 tys. ofiar konfliktu, zarówno zwolenników, jak i przeciwników byłego premiera tego kraju, został wybudowany z inicjatywy generała. Decyzja TK potwierdza tym samym prawo socjalistycznego rządu Pedra Sancheza do złożenia prochów Franco w nowym miejscu pochówku – na podstołecznym cmentarzu Mingorrubio.

Orzeczenie to ułatwia rządowi plan ekshumacji Franco. Zgodnie ze wstępnym projektem gabinetu były premier miałby zostać ekshumowany i przeniesiony poza Dolinę Poległych między 21 a 23 października. Rząd Sancheza poinformował już rodzinę zmarłego przed 44 laty polityka, iż zwłoki zostaną przetransportowane na cmentarz Mingorrubio helikopterem. Tego typu transport wybrano z obawy przed potencjalnymi blokadami przeciwników ekshumacji.

Swoją decyzję sąd podjął 24 września. Kilka dni później sędziowie orzekli, iż rząd Sancheza może przenieść zwłoki generała “w każdej chwili”. Niezadowolenie z tego powodu wyraził opat klasztoru w Dolinie Poległych o. Santiago Cantera. Niemniej jednak episkopat Hiszpanii oznajmił, że Kościół nie będzie blokował przeniesienia prochów Franco. Jednocześnie biskupi zastrzegli, że premier Sánchez dąży “do ekshumacji generała ze względów politycznych”.

polska Ks. Skrzypczak: nie występujemy przeciw edukacji seksualnej

Ekshumacja Franco jest jednym z głównych punktów programowych utworzonego w czerwcu 2018 r. mniejszościowego gabinetu socjalistów. Premier Sánchez uważa, że obecność w Dolinie Poległych prochów zmarłego w 1975 r. caudillo “uwłacza pamięci ofiar” wojny domowej. Z kolei zwolennicy Franco twierdzą, że dążenie do jego ekshumacji jest aktem “rewanżyzmu” i elementem kampanii wyborczej socjalistów przed wyborami parlamentarnymi zaplanowanymi na 10 listopada br.

Organizacje aktywne podczas Synodu powiązane z proaborcyjną fundacją

Dwie organizacje, aktywne podczas obradującego obecnie Synodu dla Amazonii: Rada Misyjna ds. Indian (CIMI) przy Konferencji Biskupów Brazylii oraz Panamazońska Sieć Kościelna (REPAM) są subwencjonowane przez Fundację Forda – twierdzi amerykański watykanista Edward Pentin na łamach portalu National Catholic Register.

Pentin przypomina, że istniejąca od 1936 roku Fundacja Forda jest instytucją prywatną, działająca dla promowania demokracji, zmniejszania biedy i tworzenia porozumienia światowego. Ale ta dysponująca w roku 2014 majątkiem o wartości 12,5 mld dolarów organizacja wspiera także tzw. „prawo do aborcji” oraz ideologię gender.

Pytany wczoraj o kwestię finansowania przez Fundację Forda przewodniczący Rady Misyjnej ds. Indian, abp Roque Paloschi z Porto Velho w Brazylii nie zaprzeczył tej informacji. Zdaniem brazylijskiego dziennikarza Bernardo Küstera, od roku 2010 Rada otrzymała z tego źródła 739 269 dolarów USA, chociaż nie jest jasne na co wydała tę sumę i zauważa, że finansowanie tych instytucji nie jest transparentne. Są też one wspierane przez amerykańską Rainforest Foundation oraz rząd Norwegii.

Czy Olga Tokarczuk jest „katolikożercą”? Literaturoznawca z KUL odpowiada

Twórczość Olgi Tokarczuk to wołanie o nową duchowość – stwierdził w rozmowie z KAI Dr hab. Lech Giemza – literaturoznawca, adiunkt w Katedrze Literatury Współczesnej w Instytucie Filologii KUL. Olga Tokarczuk została uhonorowana literacką Nagrodę Nobla za 2018 rok.

Damian Burdzań (KAI): Czy Olga Tokarczuk jest „katolikożercą”?

Dr hab. Lech Giemza: Nie, zdecydowanie nie jest. Literatura Olgi Tokarczuk jest w sensie szerokim literaturą religijną, ponieważ ta zaczyna się nie tam gdzie mówimy o dogmatach naszej wiary, ale tam, gdzie mówimy o transcendencji, o tajemnicy. Każdy pisarz, który otwiera nas na to, że jest coś więcej poza światem materialnym, jest pisarzem religijnym.

KAI: Trudno jednak przypisywać Oldze Tokarczuk miano pisarki prochrześcijańskiej…

– Jednak w jej twórczości pojawia się kwestia Boga, na przykład w „Prawieku i inne czasy”. To ona sama powiedziała, że jej literatura nie jest ani pro ani anty, tylko obok chrześcijaństwa. Oczywiście tam, gdzie dochodzimy do jakiejś ideologii w literaturze, z pewnymi rzeczami możemy się nie zgodzić, ale w ten sposób w ogóle nic literatury nie ocaleje. Natomiast myślę, że wiele intuicji literackich Olgi Tokarczuk dla nas, jako wierzących, jest niezwykle cenne.

KAI: Intuicje teologiczne?

– Tak, na przykład dostrzeżenie różnicy między duchowością mężczyzny i kobiety. Ponownie przywołam „Prawiek i inne czasy” bo tam jakoś tak mocno mnie to uderzyło, to doświadczenie tego czym jest duchowość kobieca i jej postrzeganie świata i duchowości mężczyzny. A także tego jak mocno nasze myślenie jest oparte w myśleniu mitologicznym.

KAI: Czytając „Księgi Jakubowe” można odnieść wrażenie, że jej głównym zamiarem jest właśnie demitologizacja historii Polski…

– Historia trochę działa w nas jak rzeka: nanosi muł, który z czasem musimy odgarnąć. To co my mówimy o historii Polski jest narracją zbudowaną na konkretne potrzeby. Co nie znaczy, że to historia nieprawdziwa. Dużo negatywnych uwag dotyczyło jednego zdania Olgi Tokarczuk, która powiedziała o tym, że chłopi na Ukrainie znajdowali się w sytuacji czarnoskórych niewolników w Ameryce Północnej. Wiele osób odebrało tę wypowiedź za zbyt ostrą. Natomiast jest różnica pomiędzy wejściem w argumentację „dlaczego Olga Tokarczuk nie do końca ma rację”, a co innego oburzyć się, bo ktokolwiek cokolwiek złego powiedział o Polakach. Nie ma narodów lepszych i gorszych, każdy ma chwile chwały i coś „za paznokciami”. Żeby napisać prawdziwą historię naszego narodu trzeba również przyznać się do różnych mniej chwalebnych kart.

polska Ks. Skrzypczak: nie występujemy przeciw edukacji seksualnej

KAI: Otrzymując literacką Nagrodę Nobla, dołączyła do tego samego grona co Henryk Sienkiewicz, który tworząc Trylogię czy Krzyżaków, prowadził często narrację czarno-białą. Dobrzy Polacy i źli inni…

– Nie jestem pozytywistą, ale często to spojrzenie na Sienkiewicza jest właśnie czarno-białe. Niemniej ostatnio przeczytałem u Sokratesa zdanie, że filozof ma być jak giez, który gryząc konia, ożywia go do dalszego działania. Nie dziwmy się, że myśliciele, w tym pisarze, także starają się nas pobudzać do myślenia. Sam nie zgadzam się na twórczość tych pisarzy, którzy hurtem opluwają naszą wspólną historię, ale u Olgi Tokarczuk tego nie ma, jest świadomość. Kiedyś wzbudziła oburzenie stwierdzeniem, że historię Polski należy przemyśleć na nowo i napisać. Wbrew pozorom to nie jest nic nowego. Mamy mnóstwo białych plam.

KAI: Nie jest trochę tak, że Sienkiewicz pisał dla „pokrzepienia serc”, a Tokarczuk dla „otrzeźwienia”?

– Wydaję mi się, że to zbyt daleko idąca teza. Zwłaszcza patrząc na falę fascynacji jaką cieszy się twórczość Tokarczuk od trzydziestu lat. Ona, na swój sposób, też pisze ku pokrzepieniu. W swojej twórczości jest bliska Brunonowi Schulzowi. Na naszych oczach rozpadło się pewne uniwersum pojęć bezpiecznych, które definiowały też naszą tożsamość. Chcemy by świat groźny i obcy dzięki literaturze stał się bliski i bezpieczny. Te intuicje są bardzo blisko tego, co głosi Kościół.

LAI: “Oto czynię wszystko nowe”? Jak w Apokalipsie?

– Tokarczuk dużo mówi o ponowoczesnej tożsamości, gdzie orientujemy się, że nasza tożsamość nie jest zbudowana na wielkich narracjach. Nikogo nie obchodzi, że jestem „Polakiem-katolikiem”. Muszę sam siebie na nowo wymyślić. To, co mnie bardzo urzeka w jej twórczości, to wyczerpanie się projektu oświeceniowego, traktowania rozumu jako coś czym mam okiełznać świat. A ona świadomie pokazuje, że jest coś daleko poza ratio, coś czego często boimy się nazwać, a Tokarczuk nazywa brakującym puzzlem. Tak naprawdę to wołanie o nową duchowość. Rozumiem krytykę pod jej adresem, bo niektóre jej rozwiązania nie są moimi, ale zgadzam się z jej pytaniami.

***

dr hab. Lech Giemza – literaturoznawca, adiunkt w Katedrze Literatury Współczesnej w Instytucie Filologii KUL, twórca akcji „Książka z plecaka” promującej czytelnictwo wśród dzieci i młodzieży, felietonista Gościa Niedzielnego.

Ekspert KEP: Edukacja seksualna nie może być banalizowana

Edukacja seksualna nie może być banalizowana i ograniczana tylko do przekazu na temat tzw. „bezpiecznego seksu” – pisze ks. Przemysław Drąg. Dyrektor Krajowego Ośrodka Duszpasterstwa Rodzin KEP w tekście przesłanym KAI przekonuje, że Kościół nie jest przeciwnikiem edukacji seksualnej, istnieje jednak potrzeba wypracowania „pozytywnego i mądrego wychowania seksualnego”. Tak dla edukacji seksualnej

Jesteśmy dzisiaj świadkami zagorzałych debat na temat konieczności edukacji seksualnej dzieci i młodzieży. Przeciwnicy Kościoła zarzucają, że wierzący kontestują edukację seksualną i w ogóle odrzucają jakąkolwiek jej formę w rodzinie i szkole. Czy tak jest naprawdę?

Już w Deklaracji „Gravissimum educationis, o wychowaniu chrześcijańskim” w nr 1, uczestnicy Soboru Watykańskiego II stwierdzili, że istnieje potrzeba „pozytywnego i mądrego wychowania seksualnego”, skierowanego do dzieci i młodzieży, „odpowiedniego do wieku”, „wykorzystując postęp nauk psychologicznych, pedagogicznych i dydaktycznych”.

Tę zachętę wychowania do miłości, akceptacji seksualności i promocji życia w rodzinie realizował Karol Wojtyła prowadząc wielu młodych ludzi do odkrywania piękna Bożego zamysłu o małżeństwie i rodzinie. Podkreślał wielokrotnie w książce „Miłość i odpowiedzialność”, że młodzi ludzie potrzebują świadków miłości i pragną żyć w relacji świadomej i odpowiedzialnej.

Edukacja seksualna nie może być jednak banalizowana i ograniczana tylko do przekazu na temat tzw. „bezpiecznego seksu”. Nie można oddzielić edukacji seksualnej od naturalnego środowiska przekazywania tych treści jakim są rodzice i rodzina. Papież Franciszek jednoznacznie sprzeciwia się próbie prowadzenia edukacji seksualnej, która zachęcałaby dzieci i młodzież do „bawienia się swoim ciałem” (por. AL. 283), do używania narządów płciowych w sposób, który sprowadza człowieka tylko do poziomu zaspokojenia swoich potrzeb, nie szukając dobra drugiej osoby.

W adhortacji Amoris laetitia papież Franciszek, nawiązując do dokumentu soborowego, podkreśla konieczność prowadzenia systematycznego i merytorycznego wychowania dzieci i młodzieży do czystej miłości oraz przygotowania ich do życia w małżeństwie i rodzinie. Edukacja seksualna oraz wychowanie do miłości i życia w rodzinie powinny uwzględnić indywidualny rozwój dziecka i powinny zaczynać się już od najmłodszych lat. Zaakceptowanie własnej płciowości, zdolność panowania nad sobą, szacunek dla drugiej osoby, i właściwa edukacja seksualności prowadzą do harmonijnego i prawidłowego rozwoju osoby.

Tak rozumiana edukacja seksualna jest więc procesem cierpliwego towarzyszenia dzieciom przez rodziców oraz osoby, które w opinii rodziców, wyznają wartości tożsame z modelem życia przez nich prowadzonym. Na tej drodze jest czas i miejsce na zaakceptowanie własnego ciała, zdolność podziwu i odkrywanie drugiej osoby jako seksualnie zdefiniowanej.

Nie można oszukiwać młodych ludzi twierdząc, że tylko zaspokojenie pociągu seksualnego jest wypełnieniem pragnienia szczęścia i jedności. Należy w sposób pozytywny ukazać wartość własnego rozwoju, który pozwoli na spotkanie osób w miłości realizującej się w pełnym darze z siebie i przyjęciu drugiej osoby w całości jej problemów i radości. To właśnie wtedy małżonkowie przeżywają jedność i stają się bezinteresownym darem dla siebie. Trzeba to podkreślić, że edukacja afektywno-seksualna, którą Kościół odkrywa i pragnie prowadzić zawsze sprzeciwia się używaniu ciała w sposób egoistyczny i stoi na straży integralności osoby.

polska Ks. Skrzypczak: nie występujemy przeciw edukacji seksualnej

Podstawą realizacji procesów wychowawczych tak rozumianych i przedstawianych jest zawsze Boże objawienie na temat mężczyzny, kobiety, małżeństwa i rodziny. Odkrywanie bycia mężczyzną lub kobietą pozwala na zachwyt nad różnorodnością powołań i zadań człowieka w świecie. Ta jednoznaczność płci nie może jednak wpływać na sztywność ról społecznych.

Możemy więc powiedzieć, że głoszenie i realizowanie wychowania afektywno seksualnego jest osadzone głęboko w misji Kościoła od zawsze. Jest ono oparte na prawdzie, wiedzy, nowych osiągnięciach naukowych i ogromnym szacunku dla człowieka.

Od 1999 roku w polskich szkołach jest prowadzony przedmiot Wychowanie do życia w rodzinie, który realizuje wychowanie seksualne typu A. Jest ono zgodne z nauką Kościoła na temat miłości, płciowości i współżycia oraz życia rodzinnego. Ważne jest więc to, aby rodzice świadomie posyłali dzieci i młodzież na te zajęcia, które w sposób kompetentny pomagają im rozwijać swoją osobowość i rozumieć płciowość. Zaproszeniem do podjęcia wychowania afektywno-seksualnego na poziomie rodziny, szkoły i parafii jest także dokument Konferencji Episkopatu Polski „Służyć prawdzie o małżeństwie i rodzinie”.

Na koniec warto wspomnieć o dokumencie Papieskiej Rady ds. Rodziny, „Wychowanie do czystej miłości. Wskazania dla wychowania w rodzinie” oraz o programie tejże samej Rady pod tytułem: „Miejsce spotkania, projekt edukacji afektywno – seksualnej”. Ten ostatni jest gotowym programem prowadzenia spotkań i zajęć z wychowania afektywno-seksualnego dzieci i młodzieży.

Ks. Przemysław Drąg
Dyrektor Krajowego Ośrodka Duszpasterstwa Rodzin KEP

Uroczystości z okazji 35. rocznicy śmierci ks. Popiełuszki

Msza św. upamiętniająca rocznicę śmierci kapelana Solidarności, udostępnienie relikwii w postaci jego sutanny, wspomnienia przyjaciół i świadków życia świętego kapłana oraz rodzinna gra miejska, to tylko niektóre punkty zbliżających się obchodów.

18 października, piątek, 19:00, Dom Amicus przy Parafii Św. Stanisława Kostki na Warszawskim Żoliborzu – Wieczór Świadków – otwarte spotkanie z pięcioma świadkami życia księdza Jerzego Popiełuszki, którzy byli związani z błogosławionym na różnych etapach życia – od dzieciństwa po ostatnie dni jego posługi. Celem spotkania jest chęć zrozumienia drogi księdza Jerzego do świętości. Spotkanie będzie rejestrowane.

19 października, sobota, 18:00, Kościół św. Stanisława Kostki – uroczysta liturgia sprawowana w rocznicę śmierci ks. Jerzego Popiełuszki, w jej trakcie – poświęcenie kaplicy z udostępnionymi właśnie relikwiami sutanny będącej świadectwem męczeńskiej śmierci błogosławionego.

20 października, niedziela, 10:00 – 16:00 – rodzinna gra miejska “Zło dobrem zwyciężaj”. W Czterech punktach Warszawy znajdą się stanowiska, w których będzie można poznać mało znane fakty z życia księdza Jerzego Popiełuszki.

Stworzona została także nowoczesna, narracyjna strona internetowa zawierająca 53 dźwiękowe wypowiedzi i 17 filmów z rejestracją świadków życia księdza Popiełuszki oraz liczne zdjęcia i skany dokumentów. Pierwszy raz w historii prezentowany jest tam zbiór nagrań wszystkich homilii z Mszy za Ojczyznę odprawianych za życia księdza Jerzego Popiełuszki oraz nagrania rejestrujące ostatnie jego publiczne wystąpienia w Bydgoszczy 19 X 1984r. Więcej na www.muzeumkspopieluszki.pl

Organizowany jest ogólnopolski konkurs literacki “Dobrem Zwyciężaj” przeznaczony dla uczniów liceów. Patronat honorowy nad konkursem sprawują: kard. Kazimierz Nycz, Minister Edukacji Narodowej oraz aktor Adam Woronowicz. Partnerem przedsięwzięcia jest IPN, który przygotował lekcję historii dla licealistów opartą na faktach z życia ks. Jerzego Popiełuszki. Przedsięwzięcie współfinansuje Fundacja KGHM. Więcej na http:// muzeumpopieluszki.intelisoftoffice.pl/konkurs-literacki/
francja

Patronami konkursu są: TVP1, TVP INFO, PR1, GOŚĆ, STACJA7. Obchody 35. rocznicy męczeńskiej śmierci objęte są Patronatem Narodowym Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej Andrzeja Dudy. Pozaliturgiczne wydarzenia obchodów dofinansowano ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach programu „Kultura – interwencje 2019”.

***

Ks. Jerzy Popiełuszko urodził się w 1947 r. w wiosce Okopy na Białostocczyźnie, był kapelanem związanym z “Solidarnością” i robotnikami. Podczas Mszy za Ojczyznę sprawowanych w kościele św. Stanisława Kostki na stołecznym Żoliborzu publicznie krytykował nadużycia władzy komunistycznej. Równocześnie – zgodnie z głoszoną przez siebie zasadą “zło dobrem zwyciężaj” – przestrzegał przed nienawiścią do funkcjonariuszy systemu.

19 października 1984 r. został porwany przez oficerów Służby Bezpieczeństwa z IV Departamentu MSW. Po brutalnym pobiciu, oprawcy wrzucili księdza do Wisły na tamie koło Włocławka. Został pochowany na placu przed kościołem św. Stanisława Kostki, gdzie był duszpasterzem. W pogrzebie ks. Popiełuszki uczestniczyły setki tysięcy ludzi.

Ks. Jerzy Popiełuszko został beatyfikowany 6 czerwca 2010 r. podczas Mszy św. na pl. Piłsudskiego w Warszawie. Obecnie trwa jego proces kanonizacyjny.

Bielsko-Biała: pierwsza na południu Polski Komandoria Rycerzy Zakonu św. Jana Pawła II

W diecezji bielsko-żywieckiej powstaje pierwsza na południu Polski Komandoria Rycerzy Zakonu św. Jana Pawła II. Publiczne stowarzyszenie wiernych świeckich skupia w całym kraju około 700 mężczyzn.

Komandor Zakonu Rycerzy Jana Pawła II w diecezji bielsko-żywieckiej Benon Wylegała zauważa, że to najmłodszy zakon rycerski na świecie. „Teraz powstaje nowa, a zarazem kolejna w kraju Komandoria. Wszystko to za zgodą naszego biskupa Romana Pindla. Zależy nam na propagowaniu w jak największej liczbie parafii naszej idei męskiej wspólnoty katolików, która stara się podążać za Chrystusem na wzór św. Jana Pawła II” – zaznaczył.

Wyjaśnił, że zakon stara się formować mężczyzn w duchu katolickim oraz kultywować pamięć i nauczanie papieża-Polaka. „Jesteśmy przecież ostatnim pokoleniem, które pamięta Ojca Świętego, to nasze zobowiązanie wobec naszych dzieci i wnuków” – dodał bielsko-żywiecki Komandor, który 6 lat temu zainicjował Filmowy Ruch Ewangelizacyjny. Przyznał, że gdy przemierzał całą Polską podczas spotkań w ramach tej inicjatywy dostrzegł, że w funkcjonujących tam wspólnotach nie ma mężczyzn. „Mężczyzn, którzy w sposób zdecydowany i odważny mogliby publicznie nawet zaświadczyć o swojej wierze, o tym, że są katolikami, wierzącymi” – opowiedział w rozmowie i przyznał, że zapragnął uczestniczyć w takiej formacji, gdy poznał przedstawicieli Zakonu Rycerzy Jana Pawła II w jednej z parafii w archidiecezji poznańskiej.

Jak podkreślił, Zakon Rycerzy Jana Pawła II to formacja dla osób, które są często bardzo zajęte, ale zależałoby im na uporządkowaniu czy usystematyzowaniu modlitwy indywidualnej i rozwoju duchowego.
„Spotkania odbywają się raz w miesiącu. Podstawą naszego działania jest między innymi wzajemna pomoc bratnia, umacnianie wspólnoty oraz odważne, męskie świadczenie o naszej przynależności do Kościoła katolickiego. Udział w innych grupach nie jest przeszkodą, nasza formacja uzupełnia inne, a nie wyklucza” – wytłumaczył, apelując do mężczyzn, by przemyśleli decyzję o aktywnym uczestnictwie w tym ruchu. „Nie śpijmy, obudźmy się! Mamy ogromną siłę i moc. Żyjemy w czasach zamętu. Tak bardzo jesteśmy dziś potrzebni” – zachęcił.

W uroczystość Chrystusa Króla, 24 listopada br., bp Roman Pindel dokona aktu przyjęcia nowych braci w szeregi Zakonu. Wtedy też nastąpi oficjalne erygowanie Chorągwi św. Andrzeja Boboli i św. Wincentego Pallotiego w Bielsku-Białej. Opiekunami formacji są ks. Piotr Leśniak i ks. Maciej Zawisza SAC.
Pierwsza w diecezji bielsko-żywieckiej chorągiew Zakonu Rycerzy Jana Pawła II powstała w parafii pallotyńskiej pw. św. Andrzeja Boboli. Każdy z kolejnych oddziałów parafialnych, według swoich możliwości, sam wybiera kierunki swego działania i apostolatu. Może to być na przykład działalność społeczna, charytatywna lub patriotyczna. Formy apostolstwa w poszczególnych parafiach odbywają się w ścisłej współpracy z proboszczem i jest wcześniej ustalana poprzez Krajową Radę Kapłańską.
Zakon Rycerzy Jana Pawła II – Ordo Militiae Ioannis Pauli II – działa w Polsce od 2012 roku. Pierwsze komandorie powstały w Warszawie i Krakowie. Ojcem założycielem jest abp Henryk Hoser, a protektorem Zakonu jest abp Marek Jędraszewski.

Strojem oficjalnym Zakonu są czarne mantule (płaszcze) ze znakiem krzyża i literą M (jak Maryja). Raz w miesiącu rycerze spotykają się w swojej parafii na lekturze patronalnej tekstów św. Jana Pawła II, wspólnie z parafialnym kapelanem. Rycerze pełnią funkcje liturgicznej służby ołtarza. Dwa razy w roku uczestniczą w rekolekcjach formacyjnych.

Czy kultura i symbolika Indian zagraża Kościołowi?

Kultura w europejskich miastach stała się co najmniej tak “pogańska”, jak zarzut, że pogańscy tubylcy w Amazonii zagrażają Kościołowi katolickiemu – uważa synodalny ekspert, niemiecki duchowny ks. Paolo Suess, pracujący od kilkudziesięciu lat w regionie Amazonii w Brazylii. W rozmowie z Radiem Watykańskim podzielił się on uwagami m.in. na temat kultury i symboliki tubylczej na tym obszarze.

Krytyka obrzędów i symboli Indian, obecnych na Synodzie Biskupów dla Amazonii, dotarła do ojców synodalnych. W różnych mediach niektóre elementy wydarzeń i nabożeństw, sprawowanych podczas obrad synodalnych, nazwano pogańskimi.

Ks. Suess jako ekspert ds. kultury tubylczej wyjaśnił, jak rozumieć i uszanować kontekst kulturowy rdzennej ludności. „Na przykład my, Europejczycy, mamy inny sposób radzenia sobie z czasem. To jest dla nas bardzo ważne w liturgii. Jeśli myślimy o Niemczech, dzieje się tam tak, że jeśli niedzielna msza św. trwa dłużej niż godzinę, wszyscy patrzą na zegarki, ponieważ nastawiona w piecu niedzielna pieczeń nie będzie gotowa na czas. Natomiast miejscowe obrzędy w Amazonii trwają godzinami i nie jest to spokojne siedzenie. Jest taniec, śpiew i rozmowa. To jest bardzo żywe. Oczywiście nie musimy tego kopiować. Musimy jednak zrozumieć, że czas jest również elementem kulturowym i są ludzie, którzy mają mnóstwo czasu” – zaznaczył niemiecki teolog i dodał: “Ten element jest czymś, co Europejczycy powinni przejąć od ludności Amazonii”.

„Tubylcy mają mnóstwo czasu dla swoich dzieci, których my, Europejczycy, już w ogóle nie chcemy. Przechowujemy je, wysyłając do przedszkola. A szkoły mają wtedy zrobić wszystko, czego my w domu nie chcemy się już podjąć. I tak się rozumie edukację” – zwrócił uwagę i dodał: “Zamiast krytykować symbole rdzennych mieszkańców Amazonii, należy zwrócić uwagę na ich wartości. Zrozumienie czasu jest inne, ale przede wszystkim powinniśmy wiedzieć, które wartości są ważne. Myślę właśnie o dzieciach, więc warto zainwestować w czas dla nich” – zachęcił ks. Suess.

francja Setki tysięcy osób protestowało w obronie rodziny i dziecka w Paryżu

Jego zdaniem zasadniczo powinno się być bezstronnym wobec obecnego Synodu. „Nie mówmy od samego początku, że tam nic się nie dzieje. Wielkie problemy dotyczą całego świata. To, co Synod mówi na temat obecności Jezusa w Eucharystii, dotyczy pytania, co dla nas oznacza ta obecność eucharystyczna. Kard. Christoph Schönborn z Wiednia powiedział, że w jego mieście w niedziele jest zbyt wiele nabożeństw, co w sumie dla nich jest błogosławieństwem. Muszą jednak ponownie przemyśleć, czym jest dla nas Eucharystia” – zaznaczył ekspert.

Według niego obecność Jezusa w Eucharystii jest zatem sprawą oczywistą, zwykle jednak zmagamy się z tym, że nie przywiązuje się do tego już wielkiej wagi. “Dlatego najpierw trzeba usłyszeć o tym, co mówi się na Synodzie. Być może przyniesie to również korzyść wierzącym w Europie” – powiedział niemiecki duchowny.

Zwrócił uwagę, że niektóre media są nastawione przeciwko Synodowi. “Gdy podczas otwarcia z udziałem papieża w bazylice św. Piotra tubylcy wnieśli łódź kanu, to potem ktoś napisał, że był to pogański obrzęd. Nawet jeśli tak było, to mimo wszystko była to Msza św. Rytuał zawsze ma coś wspólnego z kultem. Czegoś pogańskiego nie można traktować jako nic nie znaczącego. Co znaczy zatem pogańskie? W naszych miastach jesteśmy nie mniej pogańscy niż w dżungli. Powinniśmy o tym pomyśleć” – oświadczył synodalny ekspert ds. kultury tubylczej.

Warszawa: spotkanie księży odpowiedzialnych za ruchy i stowarzyszenia katolickie w diecezjach

W jaki sposób ruchy i stowarzyszenia katolickie mogą przyczynić się do tego, aby ludzie na nowo odkryli wartość Kościoła – to główny temat spotkania księży odpowiedzialnych w poszczególnych diecezjach za ruchy i stowarzyszenia. Wczorajszym obradom w Sekretariacie Konferencji Episkopatu Polski w Warszawie przewodniczył bp Adam Wodarczyk, delegat KEP ds. Ruchów i Stowarzyszeń Katolickich.

„Myślę, że to jest ogromnie ważne, żeby dzisiaj szukać każdej możliwości ewangelizacyjnej pracy z ludźmi młodymi czy z rodzinami katolickimi, zarówno tymi głęboko zaangażowanymi, jak i tymi, które odkrywają dopiero wartość, bogactwo i duchowość sakramentu, którym żyją” – powiedział bp Adam Wodarczyk, podsumowując spotkanie z duszpasterzami odpowiedzialnymi za ruchy i stowarzyszenia katolickie w diecezjach. Podkreślił, że to właśnie członkowie ruchów katolickich i różnego rodzaju wspólnot najczęściej podejmują konkretne działania ewangelizacyjne.

Mówiąc o zadaniach ruchów i stowarzyszeń na najbliższych czas, powiedział, że są one takie same, jak przed całym Kościołem w Polsce. Nawiązując do tematu nowego programu duszpasterskiego, który będzie poświęcony Eucharystii, podkreślił, że jest to wezwanie członków ruchów i stowarzyszeń katolickich do tego, aby dawały przykład i świadectwo chrześcijańskiego przeżywania niedzieli i podejścia do Eucharystii.

polska Ks. Skrzypczak: nie występujemy przeciw edukacji seksualnej

Podczas dyskusji podjęto m.in. temat nauczania Kościoła w sprawie ideologii gender, odwołując się do watykańskiego dokumentu „Mężczyzną i kobietą stworzył ich”. „To ważne, by upowszechniać nauczanie Kościoła we wspólnotach i ruchach katolickich” – powiedział bp Wodarczyk.

Spotkanie było też okazją do wysłuchania ks. Adama Schulza SJ, przewodniczącego Ogólnopolskiej Rady Ruchów Katolickich oraz wymiany doświadczeń na temat działań, jakie podejmowane są przez Diecezjalne Rady Ruchów Katolickich i ruchy w diecezjach.

Bp Kamiński: Doświadczenie choroby pozwala właściwie ustawić życiowe priorytety

Doświadczenie choroby i cierpienie uczy człowieka pokory i pozwala właściwie ustawić życiowe priorytety – powiedział Przewodniczący Zespołu KEP ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia, bp Romuald Kamiński. W wigilię wspomnienia św. Łukasza, patrona środowiska medycznego w bazylice katedralnej św. Michała Archanioła i św. Floriana Męczennika na stołecznej Pradze odbyło się doroczne spotkanie pracowników Służby Zdrowia. Zainaugurowała je uroczysta msza św., której przewodniczył biskup warszawsko-praski. Po liturgii w podziemiach świątyni odbyła się gala wręczenia medali i odznaczeń zasłużonym na polu posługi medycznej.

Chcieliśmy podziękować tym wszystkim, którzy na co dzień z całym oddaniem i zaangażowaniem służą pacjentom zarówno w wymiarze opieki lekarskiej, jak i pielęgniarskiej, czy w końcu jako wolontariusze poprzez swoja obecność, słowo oraz niesienie Najświętszego Sakramentu jak w przypadku nadzwyczajnych szafarzy komunii św. – powiedział Krajowy Duszpasterz Służby Zdrowia, ks. Arkadiusz Zawistowski.

W homilii bp Kamiński zachęcał do spojrzenia na chorobę i cierpienie w świetle wiary. Podkreślił, że zdrowie nie jest w życiu największą wartością, ale relacja z Bogiem i drugim człowiekiem. Przyznał, że trzeba czynić wszystko co jest możliwe by wesprzeć pacjenta, ale nie można nadmiernie obciążać się kiedy brakuje środków, wiedzy, czy postęp nauki okazują się nie wystarczające. – Są wartości wyższe. W tym wyścigu o zdrowie można coś ważnego przeoczyć, coś może nam umknąć i kosztem zdobytego dobrostanu fizycznego na innej płaszczyźnie naszego życia poniesiemy klęskę – ostrzegł duchowny.

Zachęcał, by w sytuacjach trudnych szukać mądrości i pomocy u Boga, który jest jedynym ratunkiem człowieka. – Nie potrzeba wiele trudu. Wystarczy delikatny poryw serca i wołanie do Chrystusa, a On przyjdzie ze swoją mocą i podniesie, umocni, da światło – przekonywał bp Kamiński nawiązując do spotkania Jezusa z uczniami zmierzającymi do Emaus.

Zwrócił uwagę, że niejednokrotnie doświadczenie choroby, które przyciska człowieka do ziemi jest dla niego czasem głębszej refleksji i przewartościowania własnego życia. – Jezus często poprzez trudne sytuacja doprowadza daną osobę do odzyskania wiary, nadając sens jej życiu, bądź pomnaża jej wiarę by wzrastała w świętości – powiedział biskup.

Jako przykład służby pacjentom wskazał postać miłosiernego Samarytanina z Ewangelii, który nie tylko zatrzymał się przy człowieku, ale również podjął konkretny wysiłek by przyjść mu z pomocą. – Trzeba mieć otwarte serce, by dostrzec cierpiącego, który potrzebuje naszej uwagi, towarzyszenia oraz wsparcia, które niekiedy będzie nas kosztowało czas i zaangażowanie – powiedział bp Kamiński.

Po liturgii w podziemiach katedry odbyła się uroczystość wręczenia medali i odznaczeń zasłużonym na polu posługi medycznej. Wśród nich znaleźli się między innymi: dr Hanna Sulikowska, dr Stanisław Nitek, dr Janusza Meder, dyr. Jarosław Chmielewski, Krystyna Starosta, Elżbieta Murawska, Iwona Stanis, Hanna Stanisławska, oraz s. Milena Kamieniecka.

Uroczystości uświetnił koncert muzyczny, który wykonał duet Beata i Jakub Paulscy.

Metropolita Hilarion krytykuje „papieskie” dążenia Konstantynopola

Dążenia Patriarchatu Konstantynopola do duszpasterskiej opieki nad diasporą prawosławną na świecie skrytykował metropolita wołokołamski Hilarion z Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego (RKP). W rozmowie z agencją TASS przewodniczący Wydziału Zewnętrznych Kontaktów Kościelnych Patriarchatu Moskiewskiego (OWCS) wspomniał także, że w różnych krajach istnieje obecnie ponad 800 parafii RKP oraz poruszył szereg innych zagadnień, m.in. pomoc udzielaną przez jego Kościół chrześcijanom bliskowschodnim i perspektywy wprowadzenia teologii do uczelni świeckich.

Hilarion zauważył, że w ciągu 10 lat kierowania OWCS w Kościele i na świecie dokonały się wielkie zmiany, które oczywiście wpłynęły również na pracę jego Wydziału. Wiele uwagi i energii poświęcono w tym czasie przygotowaniom Soboru Wszechprawosławnego, który jednak – zdaniem rozmówcy agencji – stracił taki swój charakter, gdy wycofało się z niego kilka Kościołów lokalnych, łącznie z rosyjskim. „Potem wydarzenia w świecie prawosławnym zaczęły się gwałtownie rozwijać, i to niestety w negatywnym kierunku” – stwierdził metropolita wołokołamski.

Dodał, że na przełomie ubiegłego i bieżącego roku doszło do rozłamu w rodzinie prawosławnej, przede wszystkim z powodu Ukrainy, a niedawna decyzja Kościoła Grecji o uznaniu tamtejszej autokefalii oznacza pogłębienie tego rozłamu. Jednocześnie Hilarion przyznał, że na razie trudno powiedzieć, jak to się skończy, tak jak w 1054 „nikt nie mógł przewidzieć, że zerwanie wówczas wspólnoty eucharystycznej między Kościołem rzymskim i konstantynopolskim przetrwa tysiąc lat i do jak ciężkich skutków to doprowadzi”.

Działalność OWCS to próba planowania wydarzeń na kilka lat naprzód i „obecnie musimy określić, jakie będą następne nasze kroki i z jakim ryzykiem one się wiążą” – oświadczył przewodniczący Wydziału. Jednocześnie zaznaczył, że nie wolno działać emocjonalnie, ale „musimy szczegółowo i spokojnie wszystko wyważyć oraz w duchu modlitwy podjąć tę decyzję, za którą będziemy później ponosić odpowiedzialność”.

Zdaniem metropolity zerwanie przez Patriarchat Moskiewski rok temu łączności eucharystycznej z Konstantynopolem w żadnym wypadku nie odbiło się na życiu wewnętrznym ani RKP, ani wchodzącego w jej skład na autonomicznych zasadach Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego (UKP). Patriarchat Konstantynopolski popełnił „wielki błąd” [udzielając autokefalii prawosławnym na Ukrainie – KAI] i nadal obstaje przy nim, domagając się od innych uznania „tzw. Prawosławnego Kościoła Ukrainy” – tłumaczył Hilarion. Według niego Kościół ten od początku powstawał na dwóch grupach rozłamowych i w ciągu kilku miesięcy swego istnienia zdążył się już podzielić na dwie części „i naród kościelny nie poszedł za tą grupą”. Mimo wydania tomosu [dekretu] o autokefalii biskupi UKP pozostali przy swoim metropolicie Onufrym, zapowiedzieli, że „chcą zachować jedność z RKP” i że „w pełni odpowiada im obecny status ich Kościoła” – zapewnił przewodniczący OWCS.

Pytany o przyjęcie do RKP abp. Jana z Paryża oraz dużej części duchowieństwa i wiernych z Europy Zachodniej, Hilarion oświadczył, że to nowe arcybiskupstwo ze swym biskupem na czele będzie działać w ramach RKP jako jednolita i całościowa struktura. Ta parafie, w których liturgia była sprawowana dotychczas po rosyjsku, pozostaną przy nim, a francuskojęzyczne też zachowają swój dotychczasowy status.

polska Ks. Skrzypczak: nie występujemy przeciw edukacji seksualnej

W tym kontekście metropolita zaznaczył, że tego rodzaju praktyki, a więc m.in. wielojęzyczność w liturgii, są już od dawna stosowane w zagranicznych placówkach RKP. Zresztą cała „strategia misyjna” RKP za granicą opiera się na dwóch zasadach: z jednej strony jest to troska o mieszkających na obczyźnie wiernych, z drugiej Kościół jest otwarty na osoby innych tradycji, które chcą przystąpić do niego, niezależnie od ich narodowości, języka czy wyznania. Hilarion zapewnił przy tym, że RKP nie uprawia prozelityzmu, to znaczy „nie chodzimy po świątyniach innych wyznań i nie mówimy, że nasza wiara jest prawdziwa, a wasza nie”. Ale gdy ludzie przychodzą do nich, „oczywiście otwieramy przed nimi drzwi i nie ukrywamy, że uważamy właśnie naszą wiarę za prawdziwą a nie jakąś inną” – wyjaśnił przewodniczący OWCS.

Wspomniał następnie o dwóch zagranicznych egzarchatach Patriarchatu Moskiewskiego: Azji Południowo-Wschodniej i Europy Zachodniej, które – jego zdaniem – rozwijają się dynamicznie. W sumie RKP ma za granicą ponad 800 parafii a ich liczba stale rośnie. Hilarion zwrócił uwagę, że w latach dwudziestych Konstantynopol zaczął lansować tezę, iż wśród emigracji prawosławnej za granicą mogą istnieć tylko jego placówki, gdy tymczasem działają tam także wspólnoty innych Kościołów lokalnych, np. bułgarskiego, gruzińskiego itp.

Metropolita podkreślił również, że historyczne spotkanie patriarchy Cyryla i papieża Franciszka w Hawanie w 2016 bardzo ożywiło współpracę katolicko-prawosławną, która z kolei przekłada się na silniejsze wspieranie chrześcijan na Bliskim Wschodzie, zwłaszcza w Syrii. Istnieje m.in. katolicko-prawosławna grupa robocza, prowadząca różne wspólne projekty w dziedzinach kulturalnej, charytatywnej i społecznej.

Na zakończenie rozmówca agencji wskazał na tworzenie się w dzisiejszej Rosji akademickiego środowiska teologów, dodając, że rozwój nauki teologicznej w świeckiej przestrzeni oświatowej „jest nakazem chwili”. „Widzę duże zainteresowanie rektorów naszych czołowych uczelni tą dziedziną badań naukowych i mam wielką nadzieję, że teologia będzie się rozwijać nie tylko w wyznaniowych szkołach duchownych, ale także w środowisku świeckim” – zakończył rozmowę metropolita Hilarion.

Ks. Drąg: Kościół wspiera rodzinę i małżeństwo w kryzysie

Reakcję Kościoła na kryzys małżeństwa oraz zaangażowanie w prewencję i formację do dojrzałej miłości omówił ks. Przemysław Drąg, dyrektor Krajowego Ośrodka Duszpasterstwa Rodzin przy Konferencji Episkopatu Polski, podczas konferencji „Małżeństwo jako optymalna forma profilaktyki problemów społecznych”. Wydarzenie zorganizowane zostało przez Fundację Mamy i Taty w Domu Handlowym “Mysia 3” Warszawie.

Ks. Przemysław Drąg w swoim wystąpieniu zatytułowanym “Odpowiedź Kościoła na problemy związane z kryzysem małżeństwa i problemy związane z przestępczością” zaprezentował zaangażowanie kościelnych instytucji w troskę o małżeństwo.

Omówił funkcjonowanie kościelnych poradni rodzinnych, a także domów samotnej matki, ośrodków adopcyjnych i katolickiego telefonu zaufania. Zwrócił uwagę na prowadzenie przez kościelne wspólnoty i instytucje systematycznych warsztatów dla małżeństw i duszpasterzy, którzy mają pod opieką rodziny. Zauważył, że są również wspólnoty skupione w swojej specyficznej działalności właśnie na formacji rodzin.

– Staramy się skupić na przygotowaniu do małżeństwa na poziomie bliższym, dalszym i bezpośrednim – mówił ks. Drąg, odwołując się do nauczania Karola Wojtyły.

Wskazał, że na poziomie przygotowania do bierzmowania i zaangażowania młodzieży we wspólnoty jest miejsce na realizowanie edukacji seksualnej, czy lepiej – wychowania seksualnego, afektywno-seksualnego. Te treści przekazywane są również na katechezie dzieciom przygotowującym się do pierwszej komunii i bierzmowania, uwzględniając oczywiście ich etap rozwoju. Odnosząc się do wychowania seksualnego podkreślił, że to rodzina jest naturalnym środowiskiem odpowiedzialnym za nie, a inne instytucje mogą stanowić tu wsparcie.

polska Ks. Skrzypczak: nie występujemy przeciw edukacji seksualnej

Zwrócił uwagę na potencjał duszpasterski i formacyjny świąt chrześcijańskich, kiedy to według badań CBOS Polacy chętnie spędzają najwięcej czasu w rodzinnym gronie.

Jako przykład działania wspierającego małżeństwa przez Kościół, wskazał inicjatywę randek małżeńskich – gdzie dla rodziców zorganizowano kurs tanga, a dla ich dzieci w ty czasie stosowną opiekę.

– Działalność duszpasterska na poziomie dużym i ogólnym kończy się, przechodzimy na działanie indywidualne, towarzyszenie, rozeznawanie – powiedział prelegent.

Wskazał również na konieczność pozytywnego przekazu dotyczącego małżeństwa i rodziny, a także troskę o wielodzietne i ubogie rodziny.

Zauważył, że formacja dojrzałych małżeństw sprawi, iż one będą formować kolejne małżeństwa. Formacja przestanie być dzięki temu klerykalna, a skupiona na konkretnej działalności osób świeckich.

Zwrócił również uwagę na wagę posługi kapelanów w różnych ośrodkach związanych z wychowaniem i pomocą dzieciom.

Subskrybuje zawartość