Subskrybent kanałów

Abp Jędraszewski: Panno Roztropna, módl się za nami!

– Kiedy dziś pokonywaliśmy drogę od Kaplicy Zaśnięcia Najświętszej Dziewicy aż po miejsce Jej grobu, nasze drogi łączyły się i wstępowały w ślady Chrystusa i Matki Najświętszej – mówił abp Marek Jędraszewski podczas odpustowej Mszy św. w Kalwarii Zebrzydowskiej. Eucharystii, poprzedzonej procesją pogrzebu Matki Bożej, przewodniczył arcybiskup Andrzej Dzięga.

Na początku homilii, metropolita przywołał świadectwo Jana Pawła II, jakie papież dał o Kalwarii:

Kalwaria ma w sobie coś takiego, że człowieka wciąga. Co się do tego przyczynia? Może i to naturalne piękno krajobrazu, który stąd się roztacza u progu polskich Beskidów (…) Zawsze, kiedy tu przychodziłem, miałem świadomość, że zanurzam się w tym właśnie rezerwuarze wiary, nadziei i miłości, które naniosły na te wzgórza, na to sanktuarium, całe pokolenia Ludu Bożego ziemi, z której pochodzę, i że ja z tego skarbca czerpię. Nawet niewiele dodając od siebie – czerpię… I zawsze też miałem tę świadomość, że owe tajemnice Jezusa i Maryi, które tu rozważamy, modląc się za żywych lub za zmarłych, są istotnie niezgłębione. Stale do nich powracamy i za każdym razem nie mamy dość. Zapraszają nas one, aby tu wrócić na nowo – i na nowo się w nie zagłębić. W tych tajemnicach wyrażone jest zarazem wszystko, co składa się na nasze ludzkie, ziemskie pielgrzymowanie, na <<dróżki>> dnia powszedniego.”

Zwrócił uwagę, że według chrześcijańskiej tradycji, apostołowie, idąc od miejsca zaśnięcia Matki Bożej do Jej grobu, przechodzili blisko Wieczernika i Ogrodu Getsemani, czyli drogi, którą przed śmiercią szedł Chrystus. Zauważył, że nastrój idących do Wieczernika Jezusa i Apostołów znacząco różnił się od momentu, w którym uczniowie Chrystusa – tą samą ścieżką – nieśli ciało Maryi. Poczucie zawodu zastąpiła świadomość zwycięstwa Chrystusa i Jego zmartwychwstania. Po latach tę prawdę wyraził św. Paweł: „Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy spośród tych, co pomarli. I jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni, lecz każdy według własnej kolejności. Chrystus jako pierwszy, potem ci, co należą do Chrystusa”

Maryja należała najbardziej do Niego. Apostołowie odczuwali pokój, który dawał im Zmartwychwstały.

Arcybiskup, zacytował apokryficzny opis ostatnich chwil Maryi. Przed śmiercią, poprosiła św. Jana, aby okadził Jej ciało daktylową gałązką, którą dostała od Archanioła Gabriela. Jej wolą było pochowanie obok rodziców oraz św. Józefa. Matka Boża, w ostatnich chwilach życia, pragnęła także zobaczyć uczniów Chrystusa. Według tradycji w sposób cudowny zostali oni uchwyceni przez Bożą moc i stawili się w Jerozolimie w Jej domu. Maryja oddała wtedy swoją duszę Jezusowi.

Metropolita przypomniał słowa Jana Pawła II: „Wszystko to, co składa się na te dróżki ludzkiego dnia powszedniego, zostało przejęte przez Syna Bożego i za pośrednictwem Jego Matki jest człowiekowi wciąż oddawane na nowo: wychodzi z życia i wraca do życia ludzkiego. Ale oddawane już jest w nowej postaci, jest prześwietlone nowym światłem, bez którego życie ludzkie nie ma sensu, pozostaje w ciemności”. Dodał, że na odejście Maryi z tego świata i na Jej pogrzeb wierni powinni patrzeć z głęboką wiarą, odnajdując w tym zdarzeniu prawdę o sobie i o konieczności własnej śmierci. Obrazem tego momentu jest przypowieść o pannach roztropnych i nieroztropnych, a także idąca za nim nieustanna gotowość na ucztę Oblubieńca. Arcybiskup nadmienił, że Litania Loretańska tytułuje Maryję wezwaniem „Panno Roztropna”. Pozostałe tytuły odnoszą się do wewnętrznej świętości Niepokalanej, a także do faktu, że Jej wielkość promieniuje na zewnątrz.

agresja Uczestnicy wyborów Mr Gay podcięli gardło kukle abp. Jędraszewskiego

– Maryja jest Panną Roztropną, bo jest w Niej ta mądrość, o której Tomasz a Kempis trafnie napisał: „Zaprawdę, lepszy jest pokorny kmiotek, który Bogu służy, niż pyszny filozof, który zaniedbawszy samego siebie śledzi bieg gwiazd”. (…) Całe Jej życie aż po krzyż było nieustannym potwierdzaniem tego, że jest Bożą służebnicą (…) W Niej także w sposób najwyższy spełniły się słowa apostoła Pawła z Listu do Koryntian: „Mówię, bracia, czas jest krótki. Trzeba więc, aby ci, którzy używają tego świata, tak jakby z niego nie korzystali. Przemija bowiem postać tego świata”.

Kończąc homilię, arcybiskup zaznaczył, że mając świadomość własnego przemijania, a także wielkiej godności i mocy Maryi, każdy człowiek powinien prosić Ją o mądrość i roztropność.

-„Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi, teraz i w godzinę śmierci naszej”.

Przed błogosławieństwem, głos zabrał prowincjał bernardynów, o. Teofil Czarniak, który podziękował arcybiskupom za podjęty przez nich pielgrzymi trud.

– Jesteście prawdziwymi pasterzami. Takiej postawy potrzebujemy my, kapłani, a także lud Boży.

Arcybiskup Andrzej Dzięga wyraził wdzięczność za zaproszenie do Kalwarii i za wspólnotową modlitwę.

– Będę niósł w sercu odnowiony, odbudowany i odświeżony obraz Kalwarii Zebrzydowskiej i dróżek (…) Ciebie, arcybiskupie Marku, proszę błogosław razem ze mną, nie tylko tu obecnym, ale całej polskiej ziemi, polskim sercom – gdziekolwiek są – czy w Polsce, czy rozsiane po świecie.

australia Arcybiskup Melbourne – wolę więzienie niż złamanie tajemnicy spowiedzi

W uroczystościach, które rozpoczęły nieszpory przy kaplicy Domku Matki Bożej pod przewodnictwem abpa Andrzeja Dzięgi, metropolity szczecińsko – kamieńskiego, z udziałem abpa Marka Jędraszewskiego, metropolity krakowskiego, a następnie w procesji pogrzebu Matki Bożej uczestniczyło 40 tysięcy wiernych. W sobotę odbędzie się Kalwaryjski Dzień Młodych pod hasłem: Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem (Łk 1,39). Młodzi będą przeżywali ten dzień jako pierwszą stację w przygotowaniach do ŚDM w Lizbonie w 2022 roku. Przed południem odbędzie się nabożeństwo pokutne w bazylice z okazją do spowiedzi. O godz. 15.00 rozpocznie się Droga Krzyżowa, którą poprowadzi Franciszkańska Młodzież Oazowa z Alwerni i innych wspólnot z klasztorów bernardyńskich. Wieczorne nabożeństwo przygotowują młodzi zrzeszeni w Grupie Apostolskiej w Parafii Trójcy Przenajświętszej w Bieńkówce, którzy uczestniczyli w ŚDM w Panamie. Po Mszy świętej wieczornej sprawowanej przez bpa Jana Szkodonia, biskupa pomocniczego Archidiecezji Krakowskiej, wraz z bernardyńskimi neoprezbiterami, odbędzie się koncert zespołu niemaGOtu.

Centralne uroczystości odpustowe odbędą się w niedzielę 18 sierpnia. Procesja Wniebowzięcia NMP rozpocznie się przy kościele Grobu Matki Bożej po porannej Eucharystii. Sumie przy ołtarzu polowym o godz. 11.00 będzie przewodniczył Ks. kard. Zenon Grocholewski, emerytowany prefekt Kongregacji ds. Edukacji Katolickiej w obecności Ks. abpa Marka Jędraszewskiego, Metropolity Krakowskiego. Uroczystości zakończą nieszpory i procesją po Placu Rajskim.

Galeria zdjęć (12 zdjęć)

Karawana “Siedem Aniołów” przejdzie przez Mazury

Pod hasłem „Dlaczego ja” 19 sierpnia ruszy szósta edycja kolorowej karawany „Siedem Aniołów”, przez tydzień przemierzającej Mazury. Formacja, ewangelizacja, sztuka, ekologiczne akcenty – to wszystko czeka ok. 200 uczestników inicjatywy oraz tych, których spotkają na swojej drodze.

– Nasza inicjatywa jest wynikiem spotkania różnorodności i przyjaźni. Owocami naszych działań pragniemy podzielić się z osobami, które w mniejszym lub większym stopniu dotknęła samotność. Do tej pory odbyło się wiele spotkań roboczych, dwa festiwale i pięć wędrówek, podczas których przez siedem dni odwiedzamy miasteczka i wioski niosąc żywy, Chrystusowy Kościół – piszą organizatorzy.

Celem przedsięwzięcia jest nie tylko wzajemne ubogacenie się wszelkimi talentami, ale również spotkania z mieszkańcami odwiedzanych miejscowości, by dzielić się umiejętnościami podczas różnych warsztatów. Koncerty, taniec z ogniem albo kolorowymi flagami, muzyka, taniec, spektakle, ale też codzienna Eucharystia, możliwość spowiedzi, Droga Krzyżowa, koronka do Miłosierdzia Bożego, Liturgia Godzin, konferencje.

W tym roku radością i pasją karawana Siedem Aniołów oddziaływać będzie na mieszkańców mazurskich miejscowości. 19 sierpnia wystartuje w Miłakowie, następnie uda się do Ząbrowca, Książnik, Ełdyt Wielkich czy Bażyn.

“Siedem”, czyli: Sztuka – Interakcja – Ewangelizacja – Droga – Ekologia – Misterium. To hasła opisujące idee ważne dla organizatorów i uczestników inicjatywy.

Abp Grzegorz Ryś, zwracając się do uczestników inicjatywy, powiedział: „To jest dość zobowiązujące towarzystwo. Anioł to znaczy posłaniec. Bardzo wam życzę, żebyście najpierw odkryli to, że Pan Bóg was potrzebuje i posyła, i poszli do ludzi tylko z tym, z czym On was posyła, nie ze sobą. Wtedy będzie bardzo pięknie”.

– “Siedem Aniołów” to grupa otwarta na każdego, kto pragnie w sposób nieszablonowy i zupełnie szalony modlić się i chwalić Pana. Uczestnictwo w warsztatach, próbach i spotkaniach jest darmowe, ale nie znaczy to, że dla nas, organizatorów, jest za darmo – wskazują organizatorzy.

Inicjatorem projektu jest franciszkanin o. Cordian Szwarc. Całość realizowana jest dzięki pracy wolontariuszy i wsparciu finansowemu ludzi dobrej woli. Organizacja przedsięwzięcia niesie za sobą konkretne koszty, np. wynajem toalet, transport, scenografia czy pożywienie. Osoby chcące wspomóc finansowo inicjatywę, na jej stronie internetowej www.siedemaniolow.pl znajdą dane do przelewu. Można skorzystać również ze strony internetowej.

Modlitwa w intencji osób małżeństw bezdzietnych

W najbliższą niedzielę, 18 sierpnia, w Sanktuarium Matki Bożej Licheńskiej odbędzie się Dzień modlitw w intencji małżeństw bezdzietnych, które pragną potomstwa. W czasie głównej Mszy Świętej o godzinie 12.00 będziemy modlić się o dar macierzyństwa i ojcostwa dla nich.

„Zapraszamy te małżeństwa, aby uklękły z wiarą i ufnością przed Maryją i powierzyły Jej swoje pragnienie daru rodzicielstwa. W licheńskiej Księdze Łask mamy wiele świadectw małżeństw, które tutaj wyprosiły dar potomstwa. Zachęcamy do wspólnej modlitwy z małżeństwami także ich krewnych i przyjaciół” – zaprasza ks. Janusz Kumala MIC, kustosz licheńskiego Sanktuarium.

Przy tej okazji warto przypomnieć, ze w bazylice co tydzień, w sobotni wieczór odprawiane są msze w intencji małżeństw i rodzin o godz. 19.00. W tę sobotę odbędzie się obrzęd odnowienia przyrzeczeń małżeńskich. Małżeństwa mogą otrzymać pamiątkowy dyplom z okazji kolejnej rocznicy ślubu. Aby go dostać, należy zgłosić się do Biura Obsługi Pielgrzyma (pod głównymi schodami prowadzącymi do bazyliki) przynajmniej godzinę przed rozpoczęciem mszy św.

australia Arcybiskup Melbourne – wolę więzienie niż złamanie tajemnicy spowiedzi

W Licheniu od 2010 roku istnieje Ośrodek Wsparcia Płodności “NaProTechnologia”. Jest jednym z dzieł finansowanych przez Fundację SPEM DONARE i jedynym tego typu ośrodkiem w regionie. NaProTECHNOLOGY® to nowoczesna formy diagnostyki oraz kompleksowego leczenia wspierająca naturalną prokreację. Zespół licheńskiego Ośrodka tworzą instruktorzy Creighton Model FertilityCare System, którzy uczą metody obserwacji i zapisu wskaźników płodności oraz lekarze specjaliści z zakresu ginekologii i położnictwa, endokrynologii, andrologii, konsultanci medyczni NaProTechnologii. Najbliższe spotkanie wprowadzające odbędzie się 22 sierpnia. Zarejestrować się można pod numerem 609 528 116 lub pisząc na e-mail.

Kard. Coutts: Chrześcijanie nie są obywatelami drugiej kategorii

Kard. Joseph Coutts upomniał się o pełnię praw obywatelskich dla chrześcijan Pakistanu. Podkreślił, że nie powinni być traktowani jako gorsza mniejszość, ale równi w prawach i obowiązkach obywatele. Arcybiskup Karaczi mówił o tym podczas obchodzonego w tym kraju Dnia Mniejszości Religijnych. Kard. Coutts przypomniał, że założyciel pakistańskiego państwa Mohammad Ali Jinnah, w swym historycznym przemówieniu wygłoszonym 11 sierpnia 1947 r., zapewniał, iż osoby wyznające inną religię niż islam będą równoprawnymi obywatelami Pakistanu, z takimi samymi prawami i obowiązkami. Hierarcha wskazał, że ta deklaracja jest totalnie ignorowana.

Przypomniał ogromne zaangażowanie chrześcijan w budowanie pokoju, harmonii i dobrobytu ich ojczyzny. Zauważył, że wyznawcy Chrystusa nie są obcymi, czy migrantami, tylko ludźmi, którzy urodzili się i wzrastali w tym kraju jeszcze na wiele wieków przed ogłoszeniem jego niepodległości. „Nie powinno się nas traktować, jako obywateli drugiej kategorii. Powinniśmy być pełnoprawnymi obywatelami 365 dni w roku” – wskazał kard. Coutts.

australia Arcybiskup Melbourne – wolę więzienie niż złamanie tajemnicy spowiedzi

Hierarcha podziękował nowemu premierowi Pakistanu, którym jest Imran Khan za to, że zdecydowanie sprzeciwił się postulowanym przez fundamentalistów przymusowym nawróceniom na islam i tym samym stanął w obronie chrześcijan i wyznawców hinduizmu. „Wydaje się, że nowy rząd jest świadomy znaczenia mniejszości religijnych dla Pakistanu. To pozytywny znak” – wskazał arcybiskup Karaczi.

Zaapelował jednocześnie do władz, by w obliczu narastania islamskiego fundamentalizmu zapewniły bezpieczeństwo przedstawicielom mniejszości religijnych i objęły konieczną ochroną należące do nich miejsca kultu i inne instytucje.

Władze Chin próbują utworzyć Kościół państwowy

Wiele wątpliwości i krytyki ze strony chińskich środowisk katolickich nieuznawanych przez rząd, wywołało tzw. szkolenie „patriotyczne” w Pekinie dla księży z diecezji Mindong z prowincji Fujian w południowo-wschodnich Chinach. Objęło ono duchownych, którzy jeszcze do niedawna w większości działali w podziemiu, obecnie zaś przystąpili do Patriotycznego Stowarzyszenia Katolików Chińskich (PSKCh). Diecezja Mindong miała być „projektem pilotażowym” tymczasowego układu watykańsko-chińskiego z września ub. r. w sprawie nominacji biskupich. Na mocy tego dokumentu dotychczasowy biskup tej jednostki kościelnej – Guo Xijin, nieuznawany przez władze, ale mający ważną, kanoniczną sakrę, musiał ustąpić miejsca na czele diecezji bp. Zhan Silu, w swoim czasie ekskomunikowanemu za to, że został wybrany bez zgody papieskiej, ale cieszącemu się poparciem władz. Bp Guo zgodził się być biskupem pomocniczym, nie uzyskał jednak akceptacji rządowej, ponieważ odmówił wstąpienia w szeregi PSKCh.

Podobnie postąpiło wielu księży „podziemnych”, kilkudziesięciu jednak zgodziło się zostać członkami Stowarzyszenia. I to dla nich przeprowadzono specjalne szkolenie w dniach 21-27 lipca w Pekinie. Prowadzili je pracownicy Centralnego Instytutu Socjalizmu i Frontu Zjednoczonego (fasadowej organizacji, skupiającej 8 partii politycznych, łącznie z komunistyczną, oraz Ogólnochińską Federację Przemysłu i Handlu). Chodziło o wprowadzenie księży w podstawy socjalizmu i zasady tzw. „sinizacji” Kościoła, polegającej m.in. na tym, że najpierw należy stawiać ojczyznę, a dopiero potem wiarę oraz rozwijającej ideę „Kościoła niezależnego, autonomicznego i demokratycznego”.

Z materiałów, ujawnionych po „kursach formacyjnych”, wynika, że były one w najwyższym stopniu upolitycznione, a tylko raz przywołano podczas nich Ewangelię. O Jezusie nie wspomniano w ogóle. Zdaniem wielu znawców zagadnienia, władze chińskie – partia i Front – dążą do przekształcenia oficjalnego Kościoła katolickiego, skupionego w PSKCh, w Kościół państwowy, duchowieństwo zaś w „funkcjonariuszy”. Podobne tendencje występowały wprawdzie niegdyś we Francji, we Włoszech czy w Austrii, ale było to co najmniej dwieście lat temu, dzisiejsze Chiny natomiast usiłują być państwem nowoczesnym i kroczyć w „awangardzie postępu”.

australia Arcybiskup Melbourne – wolę więzienie niż złamanie tajemnicy spowiedzi

Udostępniony oficjalny tekst przebiegu szkolenia zachowuje styl sprawozdań partyjnych, wymieniając nazwiska i tytuły osób, które je otworzyły i głosiły wykłady; zachęcano uczestników do przedstawiania swych stanowisk i misji, do uświadamiania sobie ważności „tej cennej możliwości formacji”, do poznawania i aktywnego udziału w niej, poprawiając w ten sposób także swe cechy osobiste. Kierując się „podstawowymi wartościami socjalizmu” księża winni rozwijać i pogłębiać miłość do ojczyzny i religii, krocząc nadal drogą sinizacji religii, szlakiem, który jest zgodny ze społeczeństwem socjalistycznym. I wreszcie winni brać czynny udział w rozwijaniu Kościoła niezależnego, autonomicznego i demokratycznego.

W szkoleniu uczestniczyło 33 kapłanów z różnych parafii diecezji Mindong i 20 funkcjonariuszy ds. religii z Ningde. Wykładowcami byli naukowcy z Uniwersytetu Pekińskiego, Uniwersytetu Obrony Narodowej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej i Centralnego Instytutu Socjalizmu. „Wygłosili oni znakomite referaty nt. socjalizmu z cechami chińskimi w nowej erze Xi Jinpinga, nt. tradycji i kultury chińskiej, sinizacji religii, obecnej sytuacji w kraju i za granicą, działalności Kościoła katolickiego, polityki i doktryny religijnej oraz historii i kultury religii” – głosi komunikat pod „kursach formacyjnych”.

Ich uczestnicy mieli też okazję odwiedzić Akademię Teologii i Filozofii Kościoła katolickiego w Chinach, siedziby PSKCh i konferencji biskupiej, „przyjęci tam gościnnie” przez jej przewodniczącego bp. Ma Yinglina i jego zastępcę, a zarazem sekretarza generalnego bp. Guo Jincai. Wykłady „łączyły teorię z praktyką, przynosząc wyniki bardzo pozytywne” – podkreślono w sprawozdaniu.

Na zakończenie biskup Mindongu, wiceprzewodniczący episkopatu i dyrektor PSKCh prowincji Fujian – Zhan Silu wyraził „szczerą nadzieję”, że księża zawiozą do swych parafii „owoce tych szkoleń, dzieląc się nimi z wiernymi i rozsiewając je, aby parafie mogły rozwijać się w sposób zdrowy i ciągły”.

450 lat Wyższego Seminarium Duchownego we Włocławku

Wczoraj minęło 450 lat od założenia Wyższego Seminarium Duchownego we Włocławku, jednego z najstarszych w Polsce. Uczelnia została założona 16 sierpnia 1569 r. przez biskupa Stanisława Karnkowskiego, późniejszego Prymasa Polski. Wśród absolwentów tegoż seminarium był m.in. Sługa Boży kard. Stefan Wyszyński, Prymas Tysiąclecia, który pełnił też funkcję rektora uczelni. Główne obchody jubileuszowe pod przewodnictwem Nuncjusza Apostolskiego w Polsce odbędą się we Włocławku 12 października br.

Warto zauważyć, że od 1909 r. przy Wyższym Seminarium Duchownym we Włocławku wydawanej jest najstarsze polskie czasopismo teologiczne „Ateneum Kapłańskie”, które powstało z inicjatywy ówczesnego rektora seminarium, ks. Idziego Radziszewskiego. Było ono dla profesorów włocławskich bodźcem do pracy naukowej, a dla alumnów okazją do wdrażania się do poważnej lektury teologicznej. Kiedy w 1918 r. ks. Idzi Radziszewski tworzył Katolicki Uniwersytet Lubelski, razem z nim czterech innych profesorów seminarium włocławskiego podjęło pracę na tej uczelni. Czterech rektorów KUL-u pochodziło z grona profesorów seminarium włocławskiego: ks. Idzi Radziszewski (1918-22), ks. Józef Kruszyński (1925-33), ks. Antoni Szymański (1933-42) i ks. Józef Iwanicki (1952-56). Nawiązane i ugruntowane przez lata związki z KUL-em trwały do 2001 r. – na tej uczelni alumni włocławscy zdobywali stopnie magisterskie, a z absolwentów KUL-owskich wywodziła się znaczna część grona profesorskiego.

Dokument erekcyjny włocławskiego seminarium z dnia 16 sierpnia 1569 r. przewidywał utrzymanie dla 24 kleryków (ośmiu z nich było przeznaczonych dla pracy w pomorskiej części diecezji). Program nauczania obejmował: język polski, łaciński i grecki, biblistykę, teologię dogmatyczną i moralną, wymowę oraz obrzędy kościelne. Szczególną uwagę zwracano na przygotowanie alumnów do słuchania spowiedzi, nauczania katechizmu i mówienia kazań.

Początki funkcjonowania tej szkoły duchownej nie były łatwe, tak dla trudności materialnych, jak i nie zawsze przychylnego nastawienia następców Karnkowskiego, Właściwe jej odnowienie nastąpiło za bp. Pawła Wołuckiego, który od początku swojego pobytu w diecezji zwrócił uwagę na niedogodność płynącą z braku pełnego funkcjonowania seminarium. Jego staraniem alumni włocławscy, dotąd przebywający w różnych szkołach, w 1619 r. wrócili do Włocławka i zamieszkali w gmachu wystawionym przez biskupa Wołuckiego. Wiek XVII jednak, znaczony wojnami szwedzkimi, nie był przyjazny dla seminarium, które najczęściej wegetowało, bez nadziei większego rozwoju.

Dopiero bp Konstanty Felicjan Szaniawski dokonał ponownego odnowienia seminarium, co niektórzy nazywają nawet drugą jego erekcją. Aktem z dnia 31 XII 1719 r. oddał on zarząd seminarium w ręce księży misjonarzy św. Wincentego a Paulo. Nie powiodły się czynione po 1818 r. przez biskupa Koźmiana próby przeniesienia seminarium do pocysterskich zabudowań w Lądzie, a to głównie z powodu negatywnego stanowiska kierowników zakładu, księży misjonarzy, którzy prowadzili je do 1864 r. Gdy na skutek kasaty zakonów w Królestwie Kongresowym misjonarze musieli opuścić seminarium, na ich miejsce przyszli księża diecezjalni, a pierwszymi byli bracia Zenon i Stanisław Chodyńscy. Pod kierownictwem moderatorów i profesorów spośród duchowieństwa diecezjalnego seminarium pozostaje do dnia dzisiejszego.

Wzrastająca z każdym rokiem liczba kleryków domagała się powiększenia pomieszczeń seminaryjnych, gdyż budynek wystawiony w 1843 r. (dzisiaj zajmowany przez bibliotekę seminaryjną), nie mógł pomieścić wszystkich. Dzięki staraniom rektora ks. Stanisława Chodyńskiego wybudowano: w 1882 r. piętrowe skrzydło przeznaczone na mieszkania dla kleryków (drugie piętro dobudowano w 1908 r.), w 1888 r. piętrowy budynek mieszczący kuchnię, refektarz i sale wykładowe na górze, w 1899-1900 okazały budynek frontowy wzdłuż ul. Seminaryjnej (obecnie Prymasa Stanisława Karnkowskiego).

Seminarium włocławskie dzięki wysokiemu poziomowi naukowemu znalazło się w okresie międzywojennym w czołówce seminariów duchownych w Polsce. Doceniły to władze państwowe, przyznając mu w 1927 r. prawa szkoły wyższej, równoznaczne z prawami fakultetów teologicznych na uniwersytetach. W ostatnim roku przed wybuchem II wojny światowej w Seminarium Duchownym we Włocławku pracowało 15 księży profesorów oraz kształciło się 120 alumnów. 7 X 1939 r. Niemcy aresztowali wszystkich profesorów i 22 alumnów którzy nie zważając na niebezpieczeństwa rozpoczęli normalne studia seminaryjne. Aresztowani byli najpierw przetrzymywani w Lądzie, a potem zostali wywiezieni do obozu koncentracyjnego w Dachau, gdzie większość z nich poniosła śmierć męczeńską. W gronie 108 Męczenników II wojny światowej beatyfikowanych 13 czerwca 1999 r. przez św. Jana Pawła II znajdują się rektor włocławskiego seminarium ks. Henryk Kaczorowski i dwóch alumnów: Bronisław Kostkowski i Tadeusz Dulny.

Po wojnie seminarium rozpoczęto zajęcia 4 IV 1945 r. na plebani w Lubrańcu (liczyło ono wtedy 36 alumnów). Jego organizacją zajął się ks. Stefan Wyszyński późniejszy Prymas Polski. W maju 1945 r. przeniesiono je do Włocławka. Warunki lokalowe seminarium poprawiły się po wybudowaniu w latach 1980-86, za rektorstwa ks. Franciszka Jóźwiaka i ks. Mariana Gołębiewskiego, nowego skrzydła, mieszczącego aulę im. Prymasa Stefana Wyszyńskiego, salę gimnastyczną i mieszkania profesorów. Za kolejnych rektorów ks. Wojciecha Hanca, ks. Zdzisława Pawlaka i obecnego rektora ks. Jacka Szymańskiego dokonywano kolejnych inwestycji i remontów. Podjęte z inicjatywy bp. Wiesława Meringa generalne remonty gmachu głównego, gmachu kleryckiego, biblioteki seminaryjnej oraz dziedzińca doczekały się uroczystego poświęcenia w roku 2015.

Przy seminarium włocławskim działa Teologiczne Towarzystwo Naukowe (od 1984 r.). Od 2001 r. seminarium włocławskie działa w strukturach Wydziału Teologicznego UMK w Toruniu. Obecnie we włocławskim seminarium studiuje 28 alumnów. Na rok pierwszy do tej pory zgłosiło się 6 kandydatów.

Dk. Sadowski: diakonat stały to moje powołanie

„Jestem diakonem i jestem szczęśliwy” – deklaruje niezmiennie dk. Bogdan Sadowski, pierwszy diakon stały w archidiecezji warszawskiej i trzeci w Polsce. Wyświęcony został dziesięć lat temu, 9 sierpnia 2009 r. W rozmowie z KAI dk. Sadowski opowiada o tym, czym jest diakonat stały i o swoim doświadczeniu na tej drodze.

Maria Czerska (KAI): Księże diakonie? Panie diakonie?

Dk. Bogdan Sadowski: Najlepiej po prostu „diakonie”. Tak jest najbezpieczniej. Zadawać pytania można w formie: „Czy diakon uważa, że…?”.

KAI: A zatem – napisał diakon pięć lat temu, po pięciu latach od święceń „Jestem diakonem i jestem z tego powodu szczęśliwy”. Czy nadal?

– Tak! To jest moja droga – marzenie życia. Zawsze byłem blisko ołtarza i w zasadzie zawsze myślałem o tym, by być duchownym. Poważnie rozważałem pójście do seminarium. Zawarłem nawet prywatną „umowę” z Panem Bogiem, że o ile nikogo nie poznam do zakończenia studiów, to wstępuję. Sprawa wydawała się oczywista, bo nie miałem zamiaru nikogo szukać. A jednak poznałem moją żonę i to w okolicznościach, które nie mogły być przypadkowe… Jesteśmy razem już czterdzieści lat.

Jeszcze w czasie studiów dowiedziałem się, że Sobór Watykański II przywrócił diakonat stały i że pod koniec lat 70. pierwsi diakoni wyświęceni zostali w Niemczech. Zaraz napisałem list do nowo mianowanego arcybiskupa warszawskiego, Józefa Glempa – mam na to świadków! – że gdyby taka możliwość pojawiła się również w Polsce, proszę, by wzięto pod uwagę moją kandydaturę. Czekałem ok. trzydziestu lat, ale się doczekałem! Wyświęcony zostałem 9 sierpnia w Magdalence przez abp. Kazimierza Nycza na pierwszego diakona stałego archidiecezji i metropolii warszawskiej. Byłem trzeci w Polsce.

KAI: Kto to jest diakon stały?

– Przede wszystkim poprzez święcenia staje się osobą duchowną. Diakonat to pierwszy stopień sakramentu święceń. Warto podkreślić, że w Kościele katolickim, mówiąc poprawnie, jest sakrament święceń, który obejmuje 3 stopnie: diakonat, prezbiterat i episkopat (biskupstwo). Diakonów można podzielić na żonatych i celibatariuszy. Nieżonaci kandydaci na diakonów w momencie święceń zobowiązują się do życia w celibacie. Mogą oczywiście być diakonami stałymi, ale w Polsce najczęściej jest to diakonat przejściowy, po którym następują święcenia kapłańskie.

Diakon stały musi mieć wykształcenie teologiczne i odpowiednie przygotowanie duchowe. W przypadku żonatych mężczyzn wymagany jest wiek minimum trzydzieści pięć lat, pięć lat stażu małżeńskiego i pisemna zgoda małżonki.

Jesteśmy trochę na granicy „świata duchownych” i „świata świeckich”. Prowadzimy normalne życie, mamy dzieci, chodzimy do pracy i jednocześnie pełnimy posługę przy ołtarzu.

KAI: Co tak naprawdę robi diakon stały?

– Najważniejsze jest asystowanie prezbiterowi (szczególnie biskupowi) w celebracjach Eucharystii. Diakon nie może oczywiście odprawiać Mszy św., to zarezerwowane jest dla kapłanów. Nie może też słuchać spowiedzi i udzielać sakramentu namaszczenia chorych. Może natomiast odprawiać nabożeństwa, błogosławić małżeństwa, głosić kazania, udzielać Komunii świętej i chrztów oraz prowadzić pogrzeby – tym się właśnie zajmuję.

Rozpocząłem swoją posługę w parafii w Magdalence. Tam byłem zaangażowany m.in. w prowadzenie grup, rekolekcji, głoszenie konferencji przed ślubem, czy przed chrztem, itp. Następnie przeniosłem się do parafii Matki Bożej Różańcowej w Piasecznie (uzyskując nota bene pierwszy w historii Kościoła w Polsce dekret biskupi przenoszący diakona stałego z parafii do parafii). Tam oprócz szeregu innych zaangażowań bardzo często pomagałem przy celebracji chrztu św. Tych chrztów było w Piasecznie bardzo dużo – bywało i kilkanaście na jednej Mszy św.
Teraz posługuję w parafii Opatrzności Bożej w warszawskim Wilanowie. Z uwagi na specyfikę tego miejsca wizyty duszpasterskie trwają tam cały rok i wraz z kapłanami z tej parafii chodzę po domach. Zapukałem już do ok. 6 tys. mieszkań. Przyjęto mnie mniej więcej w 1/3, odbyłem więc ok. 2 tys. rozmów.

KAI: Jakie znaczenie ma to, że „po kolędzie” chodzi diakon, a nie kapłan?

– Chodzę w stroju duchownym, w sutannie i z koloratką, więc ludzie widzą księdza. Nie muszę się tłumaczyć. Nikt nie myśli, że jestem świadkiem Jehowy. Wizyty są zresztą ogłaszane i zapowiadane w parafii. W większości przypadków spotykam się z ogromną życzliwością i te rozmowy są dla mnie bardzo miłe.

Przeważają ludzie młodzi, często przyjezdni. Zachowują pewną obrzędowość katolicką, mają w domu święte obrazy, ale żyją bardzo często bez sakramentów, bez ślubu i to im w większym stopniu nie przeszkadza. Ta wiara nie bardzo przekłada się na relację osobową z Bogiem, na życiowe wybory.

Wizyta jest okazją do rozpoczęcia głębszej rozmowy i o dziwo – taka rozmowa jest chętnie podejmowana. Ma to ogromny sens, bo w bardzo wielu przypadkach ludzie zupełnie nie wiedza, że mogą dążyć do uregulowania swojej sytuacji, np. stwierdzenia nieważności poprzedniego, zawartego w Kościele małżeństwa, nawet w okolicznościach, gdy małżeństwo to wydaje się ewidentnie nieważnie zawarte.

Czasem potrzebna jest też pewna zachęta, gdy ludzie żyją bez ślubu, nie mając żadnych przeszkód do przyjęcia sakramentu. Wielką radością są dla mnie sytuacje – wiem o dwóch takich przypadkach – gdy rozmowa ze mną stała się taką pozytywną inspiracją. Byłem na jednym z tych ślubów.

KAI: Parafianie nie dowiadują się, że odwiedził ich diakon stały?

– Ależ tak, często mówię o tym! Zwykle zaczyna się od zagadkowych spojrzeń na moją obrączkę. Wyjaśniam wtedy, że mam żonę i święcenia diakonatu i że jest taka możliwość w Kościele katolickim. To zwykle spotyka się z bardzo pozytywnym przyjęciem, czasem wręcz z entuzjazmem. No i zaczynają się narzekania na celibat. A ja – to nawet trochę zabawne – występuję jako obrońca celibatu. Mówię, że to jest wybór. Nikt nikogo do tego nie zmusza. Ale taka droga ma ogromną wartość, ogromny sens. Natomiast mój przykład pokazuje, że Kościół stwarza przestrzeń dla duchowego zaangażowania żonatych mężczyzn.

KAI: Co na to wszystko żona?

– Kiedy zdarza jej się narzekać na jakieś kolejne moje zadania związane z diakonatem, mówię: „Kochanie, sama na to wyraziłaś zgodę, mam to na piśmie”. A poważnie – to nigdy nie był między nami problem. Ja „zawsze” byłem ministrantem, lektorem. Od czasów narzeczeńskich rzadko kiedy na Mszy św. siedzieliśmy razem w ławce. Nie zostałbym zresztą dopuszczony do święceń, gdyby żona nie wyraziła na nie pisemnej zgody, ze świadomością wszystkich tego konsekwencji.

Diakonat to radość nie tylko dla mnie, ale i dla całej rodziny. Przewodniczę wielu uroczystościom religijnym w rodzinie. Sam ochrzciłem wszystkich pięciu moich wnuczków.

KAI: Jak świętował diakon swoją rocznicę?

– Byłem na Mszy św. odprawianej w mojej intencji w Świątyni Opatrzności Bożej.

Bogdan Sadowski – ur. 1956 r., absolwent historii sztuki kościelnej na Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie, dziennikarz i publicysta, wieloletni pracownik TVP i TV Puls, redaktor naczelny polskiej edycji MAGNIFICAT; od 2004 członek Zespołu KEP ds. Transmisji Mszy św. w Telewizji; pierwszy diakon stały w archidiecezji warszawskiej.

***

Historia diakonatu stałego, jako posługi o charakterze sakramentalnym mężczyzn żonatych lub zobowiązujących się do życia w celibacie sięga czasów apostolskich. Do V w. w Kościele zachodnim diakonat był instytucją kwitnącą, a jego rolę i pozycję potwierdzały liczne sobory oraz praktyka kościelna. W następnych wiekach, z różnych powodów, diakonat zanikł, stając się jedynie stopniem przejściowym do kapłaństwa. W XVI w. Sobór Trydencki dążył do wskrzeszenia tego urzędu, lecz nie powziął żadnych konkretnych uchwał w tej sprawie.

Ostatecznie posługa ta przywrócona została przez Sobór Watykański II w Konstytucji dogmatycznej o Kościele „Lumen Gentium”. Wskazania Soboru wypełnił Paweł VI ogłaszając 18 kwietnia 1967 r. motu proprio “Sacrum diaconatus ordinem” z ogólnymi normami przywrócenia diakonatu stałego.

Pierwszych pięciu żonatych mężczyzn wyświęcono na diakonów w 1968 r. w katedrze w Kolonii. Diakonat stały jest dziś integralną częścią Kościołów katolickich wszystkich kontynentów i odgrywa w nich znaczącą rolę, szczególnie w Ameryce Północnej i Europie Zachodniej. Obecnie na świecie posługuje ponad 45 tys. stałych diakonów w 129 krajach.
W Europie Środkowo-Wschodniej, w tym także w Polsce, posługa diakona stałego była jednak do niedawna prawie nieznana. Pierwszy diakon stały, Andrzej Chita, wyświęcony został w 1993 r. w diecezji przemyskiej (obecnie archidiecezji przemysko – warszawskiej) obrządku bizantyjsko – ukraińskiego. Polscy biskupi wprowadzili diakonat stały w Kościele rzymskokatolickim w 2001 r. Pierwsze święcenia odbyły się w 2008 r.

Do dziś w Polsce wyświęcono w Polsce 33 stałych diakonów rzymskokatolickich, 29 żonatych i 4 celibatariuszy, w tym 2 zakonników, którzy podjęli posługę poza granicami Polski. Pozostali wyświęceni zostali w diecezjach: opolskiej, ełckiej, katowickiej, szczecińsko – kamieńskiej, warszawskiej, gliwickiej, toruńskiej i pelplińskiej.

S. Ludwika Bednarek RM – kolejna siostra, ratująca żydowskie dzieci – nagrodzona

Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski otrzymała niemal stuletnia s. Gabriela Ludwika Bednarek ze Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi. Mieszkająca w Mszanie Dolnej zakonnica jest jedną z ponad stu dwudziestu sióstr, które w czasie okupacji ukrywały żydowskie dzieci, ratując je przed śmiercią z rąk niemieckich ludobójców.

Siostra Gabriela Ludwika urodziła się w 1919 we wsi Sechna koło Limanowej w chłopskiej rodzinie i po zakończeniu szkoły powszechnej, czyli czterech klas, wstąpiła do Zgromadzenia Rodziny Maryi. Prawdopodobnie zdecydowała się na ten krok pod wpływem kontaktów z siostrami, gdyż w niedalekich Żbikowicach miały klasztor, założony w 1912 roku. Zgodnie z charyzmatem Zgromadzenia zakonnice uczyły w miejscowej szkole i opiekowały się ubogimi i chorymi w okolicy.

W chwili wstąpienia do zakonu kandydatka miała zaledwie szesnaście lat. Będąc już w Zgromadzeniu s. Ludwika, bo takie było jej imię zakonne, uzupełniła wykształcenie, co było typowe w Rodzinie Maryi. Założone przez ks. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego, późniejszego metropolitę warszawskiego, miało na celu wychowanie i opiekę nad dziećmi, starcami i ubogimi. Zakonnice prowadziły szkoły, sierocińce i domy opieki, dlatego musiały zdobyć wykształcenie, które umożliwiało realizację charyzmatu instytutu. Siostra Ludwika ukończyła więc w r. 1942 trzyletnie seminarium dla wychowawczyń przedszkolnych i całe życie pracowała w domach dziecka prowadzonych przez Zgromadzenie.

Wojna i okupacja przyniosła nowe wyzwania. Lwów, w którym mieścił się dom generalny Zgromadzenia, znalazł się po 17 września 1939 r. pod okupacją sowiecką. Zakonnice zostały rozpędzone, musiały chodzić w ubraniach cywilnych i wrócić do rodzin, a ich klasztory zostały rozszabrowane. Starały się jednak walczyć o swoich podopiecznych. Gdy pierwszych okupantów zastąpili Niemcy, udało się w ograniczonym i okrojonym stopniu wrócić do poprzedniej działalności. Pierwszą praktykę s. Ludwika odbyła w lwowskim domu dziecka, który zorganizowała dla wojennych sierot matka Ludwika Lisówna.

agresja Uczestnicy wyborów Mr Gay podcięli gardło kukle abp. Jędraszewskiego

Matka Lisówna była wówczas przełożoną generalną całego Zgromadzenia. Została wybrana na swój urząd rok przed wybuchem wojny, zmarła niemal równo z kończeniem kadencji – w 1944. Na jej śmierć z pewnością wpłynęły ciężkie przeżycia okupacyjne, gdyż siostry zmagały się z ubóstwem i niedożywieniem, żyły też w ciągłym stresie. Wielkim wyzwaniem w latach niemieckiej okupacji Lwowa była opieka nad dziećmi, które w skutek wojny straciły rodziców. Ale prawdziwego heroizmu trzeba było, by zaopiekować się żydowskimi dziećmi. Lwowskie getto zostało utworzone w grudniu 1941 r., zlikwidowane w czerwcu 1943 r. Nieliczne dzieci żydowskie były przemycane i przekazywane siostrom zwłaszcza w tym okresie. Czasem same tam trafiały, były też szmuglowane z getta przez dorosłych członków rodziny. Gdy los żydowskich współobywateli został przypieczętowany m. Lisówna porozumiała się z przełożoną prowincji warszawskiej m. Matyldą Getter – pewna liczba osób była wysyłana do Warszawy, gdzie było łatwiej się ukryć, a także Rodzina Maryi miała wiele placówek, w których systematycznie przyjmowały zwłaszcza dzieci, ale też osoby dorosłe.

W samym lwowskim sierocińcu wśród czterdziestu dzieci, przebywających w sierocińcu piętnaście było pochodzenia żydowskiego. Mimo ciągłych rewizji, groźby denuncjacji i niebezpieczeństwa śmierci s. Bednarek poświęcała ogromną energię i inwencję, by dzieci uratować. Tak też się stało – wszystkie dzieci szczęśliwie doczekały końca wojny.

Po jej zakończeniu s. Bednarek pracowała m.in. w placówkach Zgromadzenia w Ostrowcu Świętokrzyskim i Krakowie. W latach 1961-1966 pełniła funkcję radnej generalnej.

Ostatnim miejscem jej pobytu, gdy przeszła na emeryturę w 1993 r., jest klasztor Zgromadzenia w Mszanie Dolnej. Nie uznawała, że jest w „stanie spoczynku”. Pracowała w bibliotece i kancelarii parafialnej. Z uśmiechem, dobrym słowem, nieodłącznym różańcem w ręku. Do stu lat brakuje jej czterech miesięcy.

Siostra Ludwika jest jedną z ponad stu dwudziestu sióstr ze Zgromadzenia Rodziny Maryi, które w czasie okupacji bezpośrednio zaangażowały się w ratowanie żydowskich dzieci. Historycy szacują, że dzięki ich pomocy wojnę przeżyło około siedemset – siedemset pięćdziesiąt osób – dorosłych i dzieci.
Na podstawie materiałów, przekazanych przez historyka Zgromadzenia s. Antonietty Frącek MR.

Posadzono ponad 350 mln drzew w Etiopii

W Etiopii posadzono ponad 350 mln drzew. Jest to część rządowej kampanii „Zielone dziedzictwo”, mającej na celu walkę ze zubożeniem gleby. Kampania okazała się wielkim sukcesem, który połączył różne grupy etniczne, wyznaniowe i polityczne.

Zasadzenie tak ogromnej ilości drzewek zajęło ludziom zaledwie 12 godzin. Co pokazuje ogromną frekwencję na tym wydarzeniu. Według ONZ powierzchnia lasów w Etiopii zmalała w ostatnim stuleciu z 35 do 4 proc. Zastępca sekretarza generalnego Konferencji Episkopatu Etiopii opowiedział rozgłośni Radia Watykańskiego o alarmującej sytuacji lasów oraz świadomości ludzi, że „drzewa dają przyszłość”.

„Mam 47 lat. Kiedy byłem mały, prawie 40 procent kraju było pokryte lasami. Teraz mamy 4 procent – mówi ks. Teshome Fikre Woldentensae. – Wczoraj mówiono aż o 23 mln Etiopczyków, którzy od rana do wieczora, w deszczu, zdołali zasadzić miliony drzew. Reakcja ludności jak widać była bardzo pozytywna, pragnienie zrobienia czegoś dobrego i ochrony ziemi, świata. «Nasz dom», jak mówi Ojciec Święty, jest bardzo ważną rzeczą, a ludzie to rozumieją, ponieważ zauważają ciepło, które nadchodzi, zmniejszają się opady, a plantacje umierają z powodu braku wody. Ludzie żyją tym wszystkim każdego dnia, więc musimy wziąć odpowiedzialność za nasz kraj. Nie możemy powiedzieć: to jest problem Europy, czy Ameryki lub Chin. To jest nasz problem, ponieważ od Boga otrzymaliśmy ten piękny świat, te piękne ziemie i mamy obowiązek ich chronić. Tego uczy nas również katolicka nauka społeczne, którą my bardzo podtrzymujemy. Przez nasze diecezjalne Caritas byliśmy w stanie zmobilizować wszystkich katolików i nie tylko: wszyscy ludzie, którzy korzystają z pomocy dzieł Kościoła, zostali zmobilizowani. To była naprawdę bardzo pozytywna odpowiedź”.

Ks. Teshome zwraca uwagę, że w tym sezonie zasadzonych ma zostać 4 mld drzew. Nawet jeśli tylko 25 proc. z nich się przyjmie, kraj zmieni zupełnie swoje oblicze – mówi duchowny. Wszystkie kościelne instytucje w kraju, takie jak parafie, szkoły, uniwersytety wzięły na siebie odpowiedzialność dbania o drzewa, które znajdują się w ich miejscach pracy i życia.

Delegat papieża na uroczystość intronizacji cesarza Japonii wybrany

Papież Franciszek mianował 85-letniego włoskiego kardynała Francesco Monterisi swoim wysłannikiem na uroczystość intronizacji cesarza Naruhito w Japonii. Ceremonia odbędzie się w Tokio 22 października. Będzie to druga z trzech oficjalnych ceremonii intronizacyjnych cesarza Naruhito, który wstąpił na tron 1 maja.

Według niepotwierdzonych jeszcze przez Watykan informacji papież Franciszek zamierza złożyć wizytę duszpasterską w Japonii pod koniec listopada. Kard. Monterisi, przed przejściem na emeryturę archiprezbiter bazyliki św. Pawła za Murami, reprezentował już papieża na uroczystościach 75-lecia stosunków dyplomatycznych między Japonią i Stolicą Apostolską, które odbyły się w marcu 2017 r. w Tokio.

Porozumienie zawarte w 1942 roku, krótko po ataku sił japońskich na wojskową bazę morską Pearl Harbor na Hawajach, było wówczas powodem irytacji zachodnich aliantów uczestniczących w drugiej wojnie światowej.

Mikstat: bp Wiesław Szlachetka poświęcił zwierzęta w uroczystość św. Rocha

16 sierpnia biskup pomocniczy archidiecezji gdańskiej Wiesław Szlachetka z okazji uroczystości ku czci św. Rocha poświęcił w Mikstacie zwierzęta. W 2015 r. mikstackie uroczystości odpustowe ku czci patrona z błogosławieństwem zwierząt zostały wpisane na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego.

Obrzęd święcenia zwierząt odbył się po porannej Mszy św. wotywnej i zgromadził nie tylko mieszkańców parafii, ale także gości z różnych stron Polski, a nawet zagranicy.

Początkowo na błogosławieństwo przyprowadzano wyłącznie inwentarz – zwierzęta, które pomagały ludziom w pracy bądź stanowiły dla nich źródło utrzymania. W latach 80-tych na święceniu zaczęły pojawiać się dzieci ze swoimi zwierzątkami hodowanymi w domu.

Niezmiennie od setek lat obchody odpustowe w Mikstacie rozpoczynają się w Uroczystość Wniebowzięcia NMP. Po wieczornej Mszy św. z kościoła parafialnego Świętej Trójcy wyrusza procesja z Najświętszym Sakramentem i relikwiami świętego do kościoła św. Rocha, gdzie trwa całonocna adoracja. O północy odprawiana jest pasterka maryjna – koncelebrowana przez kapłanów pochodzących z parafii.

Tradycją jest, że do uroczystości odpustowych ku czci św. Rocha wierni przygotowują się poprzez udział we Mszy św. połączonej z nowenną.

Osiem lat temu kustosz mikstackiego sanktuarium wpadł na pomysł, aby przez kilka dni w godzinach przedpołudniowych zorganizować spotkania dla dzieci, które zostały nazwane „Szkołą Świętego Rocha”. – Szkoła łączy modlitwę, pracę, śpiew, naukę i zabawę. Przypomina postać św. Rocha, jego duchowość i ważne dla niego wartości, ale także bogate, ponad trzystuletnie tradycje związane z mikstackim sanktuarium i kultem tego świętego, w tym rzadko spotykany obrzęd błogosławienia zwierząt – mówi w rozmowie z KAI ks. kan. Krzysztof Ordziniak. O tym, że szkoła jest dla dzieci atrakcyjna, świadczy wzrastająca liczba uczestników. W pierwszej edycji było to kilkanaście osób, w ósmej – już 40.

Centralnym punktem uroczystości odpustowych była suma pod przewodnictwem bpa Wiesława Szlachetki, który odwołując się do dzisiejszej Ewangelii wskazywał, że św. Roch szedł drogą ośmiu błogosławieństw. – On idąc drogą błogosławieństw naszego Pana, nie szczędził swoich sił i charyzmatów, aby odważnie, z poświęceniem służyć tym, którzy potrzebowali pomocy, zwłaszcza chorym i cierpiącym. Błogosławił im, kreśląc znak krzyża na ich czołach. Wielu mocą tego błogosławieństwa przywrócił do zdrowia – mówił kaznodzieja.

Zaznaczył, że św. Roch otaczał troską zwierzęta, które w zamyśle Stwórcy są w służbie człowiekowi. Dodał, że święty jest czczony jako patron zwierząt, a kard. Józef Glemp ogłosił go patronem lekarzy weterynarii.
Akcentował, że zwierzęta, które z woli Pana Boga są w służbie człowiekowi powinny być traktowane jako dar i otaczane troską. – Właściwa troska o stworzony świat jest wtedy możliwa, gdy człowiek słucha Boga – powiedział celebrans.

Zauważył jednak, że we współczesnych czasach można spotkać się ze zjawiskiem, które zakłóca właściwą proporcję troski w odniesieniu do człowieka i zwierząt. – Można to zaobserwować u niektórych tzw. obrońców zwierząt, którzy, być może w dobrej wierze, ale wprowadzają niebezpieczny bałagan mentalny. Ujawnia się to w promowanych hasłach tego typu jak „Pies to też człowiek”. Takie humanizowanie zwierząt jest dehumanizowaniem człowieka, bo skoro zwierzę równa się z człowiekiem, to tym samym człowieka poniża się – stwierdził hierarcha, który dodał, że wobec ludzi zdehumanizowanych łatwiej być niegrzecznym, bezwzględnym, łatwiej ignorować i niszczyć ich prawa.

Wskazał, że odbieranie człowiekowi godności jest pomniejszaniem go do bliżej nieokreślonego zwierzęcia. – Dzisiaj niektórzy kwestionują prawdę, że człowiek przed narodzeniem, będący w łonie matki, ma tę samą godność jak po urodzeniu, że człowiek chory ma tę samą godność jak człowiek zdrowy, że człowiek stary ma tę samą godność jak człowiek młody – podkreślał biskup pomocniczy archidiecezji gdańskiej.

Przekonywał, że tylko posłuszeństwo Bożym prawom może zapewnić w świecie ład i porządek, a droga ośmiu błogosławieństw przybliża świat i człowieka do Bożego królestwa. – Doskonale rozumiał to i praktykował św. Roch. Z całego serca życzę wszystkim, abyśmy to jego piękne świadectwo przenosili do swojej codzienności – powiedział bp Szlachetka.

Tegorocznym obchodom towarzyszyła XV Sesja Popularno-Naukowa z cyklu „Siła kultu, tradycji, wiary”. Jak co roku do Mikstatu przybyła pielgrzymka lekarzy i służb weterynaryjnych.

Od 2007 r. św. Roch jest patronem miasta Mikstat, a w 2011 r. ówczesny biskup kaliski Stanisław Napierała kościół św. Rocha pochodzący z 1773 r. ustanowił Diecezjalnym Sanktuarium św. Rocha.
W 2015 r. odpust ku czci św. Rocha z obrzędem błogosławienia zwierząt został wpisany na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego.

Mieszkańcy ziemi mikstackiej szczególną czcią otaczają św. Rocha. Na początku XVIII w. mieszkańcy Mikstatu uznali, że św. Roch, patron chorych i rolników, ocalił ich przed panującą wówczas zarazą. W dowód wdzięczności zbudowali przy miejscowym cmentarzu kościółek i ustanowili odpust połączony ze święceniem zwierząt gospodarskich, a z czasem również domowych.

Obecny kościół drewniany znajdujący się na cmentarzu został wybudowany w 1773 r. jako wotum dziękczynne za uratowanie mieszkańców od panującej wówczas zarazy. W ołtarzu głównym znajduje się obraz św. Rocha namalowany w 1707 r. przez Borantesa. Święty przedstawiony jest jako pielgrzym, w brązowej szacie, w ogromnym kapeluszu na głowie, z lewą nogą poranioną strzałą.
Od 2006 r. proboszczem parafii Świętej Trójcy w Mikstacie jest ks. kan. Krzysztof Ordziniak, który rozsławia kult św. Rocha.

Galeria zdjęć (24 zdjęć)

Katowice: abp Skworc pobłogosławił tablicę upamiętniającą 100-lecie Powstań Śląskich

Metropolita katowicki pobłogosławił w Gmachu Sejmu Śląskiego tablicę upamiętniającą 100-lecie Powstań Śląskich. Chwilę wcześniej odsłonił ją prezydent RP Andrzej Duda.

– W 100-lecie I Powstania Śląskiego wspominamy naszych braci, którzy oddali życie. Jesteśmy przekonani, że Ojczyzna – ten wspólny dom wszystkich Polaków jest bezcenną wartością dla ocalenia której potrzeba ofiary życia ale także ofiary pracy, cierpienia i uczciwego wykonywania wielkich i małych obowiązków – powiedział abp Skworc podczas błogosławieństwa pamiątkowej tablicy. – Prośmy Boga, aby poległych zmarłych obdarzył wieczną nagrodą, a nas żyjących obdarzył swoim błogosławieństwem – dodał.

Podczas uroczystości głos zabrał również Jakub Chełstowski, marszałek województwa śląskiego. – Jesteśmy w miejscu, w którym zapadały ważne decyzje. Jednak to wszystko jest możliwe dzięki powstaniom. I Powstanie Śląskie dało impuls do zmian. Dzięki powstaniom Śląsk powrócił do Macierzy – mówił przed odsłonięciem tablicy Jakub Chełstowski, marszałek województwa Śląskiego. – Ta tablica, którą Pan Prezydent za chwilę odsłoni jest symbolem łączności Śląska z Polską. Na trwałe – stwierdził.

Przed uroczystością odbyło się złożenie kwiatów przez władze rządowe i samorządowe na grobach śp. Wojciecha Korfantego – dyktatora III Powstania Śląskiego, śp. Józefa Rymera – pierwszego wojewody śląskiego oraz śp. Konstantego Wolnego – pierwszego marszałka Sejmu Śląskiego.

Całość zakończyła uroczysta sesja Sejmiku Śląskiego, podczas której zabrał głos prezydent RP. – W imieniu całego narodu polskiego składam hołd wszystkim bohaterskim uczestnikom Powstań Śląskich. Pochylam głowę na znak czci dla pokoleń Ślązaków, którzy mimo oderwania od macierzy byli zawsze wierni Polsce i polskości – mówił Andrzej Duda podczas XI uroczystej Sesji Sejmiku Województwa Śląskiego

Prezydent podkreślał, że Powstania Śląskie różniły się od poprzednich zrywów, gdyż, jak zauważył, „były walką nie tyle o wolną Polskę, bo ta już istniała, lecz o prawo przynależności do niej”. Przypomniał, że powstania były „owocem długotrwałych zmagań o własną tożsamość i wychowanie kolejnych pokoleń młodzieży w miłości, wierności i pamięci do utraconej Ojczyzny”.

Błogosławieństwo tablicy upamiętniającej „miłość Ojczyzny i męstwo uczestników Powstań Śląskich” miało miejsce podczas II dnia wizyty prezydenta Andrzeja Dudy w Katowicach. Tablicę z brązu w Gmachu Sejmu Śląskiego pobłogosławił metropolita katowicki abp Wiktor Skworc.

Koszalin–Myślibórz: wyruszyła 19. Pielgrzymka Miłosierdzia

Po raz 19. diecezjanie koszalińsko–kołobrzescy wędrują z Koszalina do Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Myśliborzu. Na szlak ruszyło blisko 60 osób, przed którymi do pokonania 220 kilometrów.

Pielgrzymowanie rozpoczęli Mszą św. sprawowaną 16 sierpnia w koszalińskiej katedrze. Do Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Myśliborzu dotrą po 9 dniach, 24 sierpnia, pokonując 220 kilometrów. Towarzyszą im słowa z Ewangelii według św. Jana: “Trwajcie w miłości mojej”. – One oznaczają to, co ma się stać na tej pielgrzymce: mamy ją zakończyć pewnością, że trwamy w miłości Jezusa Miłosiernego – wyjaśnił ks. Grzegorz Szymanowski, koordynator pielgrzymki.

Ku temu będą zmierzały modlitwy, konferencje. – Konferencje omawiają spotkania Jezusa z różnymi ludźmi, tak, by każdy miał możliwość odnalezienia w tych rozważaniach samego siebie w tej konkretnej sytuacji życiowej, w jakiej się znajduje – powiedział ks. Szymanowski.

Jak dodaje s. Kaja Gradowska ze zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego, uprzywilejowanym miejscem udzielania się miłosierdzia z Jezusowego Serca jest codzienna adoracja Najświętszego Sakramentu, na której pielgrzymi gromadzą się każdego wieczora.

S. Kaja wybrała się z Koszalina do Myśliborza w grupie swoich czterech współsióstr. To sposób na głoszenie orędzia miłosierdzia Bożego przez ich zgromadzenie. – Chcemy dzielić się miłosierdziem Pana Jezusa, bo dobra, które od Niego otrzymałyśmy, nie możemy zatrzymywać dla siebie. Chcemy się nim dzielić, bo dzielone się mnoży. Taka Boża matematyka – wyjaśnia s. Kaja.

Wśród pielgrzymów nie brakuje przedstawicieli różnych wspólnot – Neokatechumenatu, Odnowy w Duchu Świętym, a zwłaszcza harcerzy z ZHR.

Pielgrzymi wyszli z Koszalina w kierunku Tychowa z emblematami, wizerunkiem Jezusa Miłosiernego i z donośnym śpiewem – obserwowani przez kierowców, przechodniów, klientów sklepów. Ks. Szymanowski jest przekonany, że Pielgrzymka Miłosierdzia jest odpowiedzią na współczesne czasy. – W czasach, gdy człowiek jest tak oddalony od Boga i z dala od Niego poszukuje sensu życia, ratunkiem jest prawda o Miłosierdziu Bożym. Na tej pielgrzymce chcemy przede wszystkim sami jej doświadczyć, ale też przypominać o niej ludziom, których spotkamy.

Pielgrzymi dotrą do Myśliborza 24 sierpnia. Tego dnia przeżyją wieczorne czuwanie modlitewne w sanktuarium. Nazajutrz będą uczestniczyć w świętowaniu urodzin św. Faustyny.

Dzisiejsza antykultura żywi się naszym cierpieniem

„Na co dzień jesteśmy świadkami antykultury, która objawia się poprzez tzw. marsze równości, bluźniercze sztuki, profanacje religijne, a zwłaszcza Najświętszego Sakramentu, obrazów Matki Bożej i świętych” – mówił w homilii abp Wacław Depo metropolita częstochowski, który wieczorem w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny przewodniczył Mszy św. na jasnogórskim szczycie. Metropolita częstochowski modlił się m. in. za Częstochowę i jej mieszkańców.

W homilii abp Depo za kard. Wyszyńskim przypomniał, że „Jasna Góra w świadomości narodu na przestrzeni dziejów jest jakąś wieżą, stanicą, twierdzą, gdzie dochodzimy do spokoju i równowagi, gdzie zaczynamy trzeźwo myśleć pod kątem naszych obowiązków, codziennych zadań, ale także i praw, które nam przynależą”.

– Maryja jest dla nas wzorem jak zawierzyć Bogu we wszystkich okolicznościach życia i jak być posłusznym Bogu. Maryja w Bożym Planie zbawienia zajmuje pierwsze miejsce. Jest wzorem tego, co Bóg pragnie uczynić dla każdego i każdej z nas – podkreślił abp Depo.

Abp Depo zaznaczył, że święto Wniebowzięcia Maryi „to przypomnienie o ludzkiej naturze”.

– Kim jesteśmy jako mężczyzna i niewiasta? Kim jesteśmy jako powołani do wspólnoty osobowej oraz szczególnej godności naszego ludzkiego ciała? – pytał metropolita częstochowski i powtórzył za św. Augustynem: „Tylko wiara daje nam przyszłość. Chrześcijanie są ludźmi przyszłości”.

Arcybiskup odnosząc się do czasów współczesnych podkreślił, że „jesteśmy świadkami antykultury”. – Ta antykultura żywi się naszym cierpieniem i naszą zniewagą – mówił abp Depo i wskazał, że ta antykultura ma trzy cele: pozbawić kulturę Boga, zniszczyć pojęcie osoby, zrównać ludzi ze zwierzętami.

Uroczystość Polska zawsze wierna – główne uroczystości odpustowe na Jasnej Górze

– A bestializacja człowieka, skłanianego przez popkulturę, poddaje się władzy najniższych instynktów, głównie seksualnego. I wreszcie antykultura chce zniszczyć naturę ludzką, która porządkuje świat, i która jest fundamentem cywilizacji. Desakralizacja, odczłowieczenie – oto cel owej rewolucji. Kolejne cele to zniszczenie pojęcia prawdy, odebranie ludziom łaski wielkiej sztuki oraz rozbicie tradycyjnej rodziny – kontynuował metropolita częstochowski i przypomniał: „Tylko wiara w Boga jest dla nas źródłem życia i trwałym fundamentem zarówno życia ziemskiego, jak również i poręką dóbr, które Bóg nam przygotował”.

Metropolita częstochowski nawiązał również do rocznicy Cudu nad Wisłą z 15 sierpnia 1920 r. – To wydarzenie weszło w historię Europy i świata do kanonu najważniejszych bitew ocalających naszą cywilizację – podkreślił abp Depo.

Na zakończenie metropolita częstochowski przypomniał słowa kard. Stefana Wyszyńskiego, który 3 września 1970 r. powiedział: „Myślenie, które nas zobowiązuje w Polsce ochrzczonej, nie pozwala nam na rozdzielanie spraw Kościoła i narodu – jak gdyby życie narodu nic nas nie obchodziło. Wiara każe nam widzieć w wielu zdarzeniach historycznych naszego narodu interwencję Bożą. Taką interwencję Bożą niewątpliwie widzieliśmy w roku 1920”.

Zakonnica najstarszą mieszkanką Europy

Od lutego bieżącego roku, kiedy w wieku 116 lat i 90 dni zmarła Włoszka Maria Giuseppa Robucci-Nargiso, mieszkająca w Tulonie siostra Andrzeja, szarytka jest najstarszą Europejką – podaje dziennik „Le Parisien”. Starsza od niej o rok jest tylko jedna osoba na świecie – mieszkająca w Japonii.

Urodzona w lutym 1904 roku w Alès w departamencie Gard na południu Francji jako Lucile Randon była guwernantką, następnie pracowała w szpitalu, by wstąpić do Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego à Paulo (szarytki)i przyjęła imię zakonne Andrzeja. „Poruszam się wyłącznie na wózku inwalidzkim i prawie już nie widzę. Moim codziennym szczęściem jest możliwość codziennej modlitwy” – wyznała. Nigdy nie opuszcza modlitwy wspólnotowej. Z okazji 115 urodzin otrzymała list osobisty od papieża Franciszka oraz różaniec poświęcony przez Ojca Świętego. Jest ona również najstarszą zakonnicą na świecie.

25 sierpnia finał “Tornistra Pełnego Uśmiechów”

25 sierpnia na stadionie sportowym w Giedlarowej, w gminie Leżajsk, odbędzie się uroczysty finał ogólnopolskiej akcji Caritas, Tornister Pełen Uśmiechów. Program wydarzenia został pomyślany jako dzień radości dla dzieci i ich rodzin. Po raz pierwszy plan finału akcji obejmuje integrację międzypokoleniową, Bal Pokoleń, co w dzisiejszych czasach nabiera szczególnej wagi.

To już 11. edycja tego programu, poświęconego wsparciu dzieci z potrzebujących rodzin u progu nowego roku szkolnego. Podczas finału będą prezentowane liczne inicjatywy poświęcone wsparciu edukacyjnemu dla najmłodszych.

Finał akcji z udziałem gości i władz Gminy Leżajsk rozpocznie się o godz. 11 uroczystą Mszą Św. pod przewodnictwem ks. Biskupa Stanisława Jamrozka, po której zostaną przekazane wyprawki szkolne dla ok. 1000 dzieci, w tym 200 dzieci polskich ze Wschodu. Wyprawki przygotują ambasadorzy akcji, m.in. Para Prezydencka, Rzecznik Praw Dziecka, Minister Edukacji Narodowej, Prezes Giełdy Papierów Wartościowych.
Program imprezy przewiduje liczne atrakcje dla całych rodzin m.in. pokaz musztry ułańskiej na koniach, występy wokalne i taneczne oraz rywalizacje na torze przeszkód. Całe rodziny będą mogły wziąć udział w warsztatach plastycznych i rękodzielniczych, a także obejrzeć pokazy służb mundurowych, czy sprzętu strażackiego, jak również nauczyć się udzielania pierwszej pomocy. Będzie też można spróbować smakołyków ze stoisk kulinarnych Kół Gospodyń Wiejskich z gminy Leżajsk.

Punktem kulminacyjnym finału będzie międzypokoleniowa zabawa taneczna z wyborem króla i królowej balu, która stanowić będzie wyjątkową okazję do zacieśnienia więzi pomiędzy osobami starszymi a juniorami z tego regionu.

Wydarzenie będzie transmitowane przez Telewizję Polską. Planowane są wejścia na żywo na antenie TVP 1 w ramach programu Między Ziemią a Niebem oraz po jego zakończeniu.

Godzinowy program finału:

11.00 Msza Święta na stadionie sportowym w Giedlarowej
12.15-12.30 występ Orkiestry Reprezentacyjnej Oddziału Kawalerii Ochotniczej w barwach 20 Pułku Ułanów im. Króla Jana III Sobieskiego, wjeżdżają ułani na koniach (pokaz musztry na koniach)
12.35-12.50 Oficjalne powitanie gości, przemówienia
12.50 – 13.15 Występ dzieci z Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej z Giedlarowej (pokaz musztry/tor przeszkód)
13.15 -13.30 Występ wokalny Zespołu „Canta Rhei” z Chałupek Dębniańskich (laureaci Międzydiecezjalnego Konkursu Pieśni Religijnej w Księżomierzu)
13.30-13.45 Występ Mistrzów Polski w tańcu boogie woogie z Zespołu „Maraton Boogie” z Giedlarowej
13.45-14.45 Wręczenie dzieciom wyprawek szkolnych
14.45-15.00 Występ solistek z Zespołu Szkół w Giedlarowej
15.00-15.30 Występ Seniorów z Centrum Integracji Społecznej w Przychojcu
15.30-16.30 Interaktywny spektakl teatru z Krakowa (zaangażowanie publiczności w przedstawienie)
16.30 Rozpoczęcie Balu Pokoleń – wybieranie Króla i Królowej balu
16.45-18.00 Wspólna zabawa dzieci i seniorów wraz z wodzirejami

Wydarzenia towarzyszące:
– pokazy wozów i sprzętu strażackiego,
– pokaz udzielania pierwszej pomocy,
– pokazy służb mundurowych (Policja, Straż Ochrony Kolei) oraz pokazy służb medycznych,
– stoiska kulinarne Kół Gospodyń Wiejskich z terenu gminy Leżajsk,
– kino sferyczne,
– zjeżdżalnie, trampoliny, itp.
– warsztaty pokoleniowe (plastyczne, rękodzielnicze),
– malowanie twarzy, zabawy animacyjne z chustą klanzy.

Głównym celem kampanii jest zwrócenie uwagi na problemy edukacyjne uczniów z ubogich rodzin oraz wsparcie ich edukacji. Wyprawki szkolne dla dzieci potrzebujących kompletowane są przez okres wakacji w całej Polsce za pośrednictwem diecezjalnych Caritas. Od początku akcji Caritas przekazała dzieciom z ubogich rodzin ponad 170 tysięcy wyprawek.

Akcja ma zwiększyć szanse edukacyjne uczniów przez zebranie funduszy na zakup i wyposażenie wyprawek szkolnych dla dzieci w Polsce. Od dwóch lat akcja skierowana jest również do dzieci z polskich rodzin mieszkających na Wschodzie (Litwa, Białoruś, Ukraina). W parafiach w całej Polsce tornistry zakupione przez Caritas są wypełniane według potrzeb. Ponadto do specjalnych koszy wystawionych w parafiach można wkładać podstawowe artykuły szkolne, które znajdą się później
w wyprawkach przygotowanych przez wolontariuszy Caritas.

Akcja finansowana jest z ogólnopolskiej zbiórki SMS-ów charytatywnych o treści TORNISTER wysyłanych pod nr 72052 (koszt: 2,46 zł z VAT) oraz wpłat indywidualnych.

Materiały video/grafika:
– spot z udziałem Pary Prezydenckiej (w załączeniu)
– spot „mix” z udziałem: Pary Prezydenckiej, Rzecznika Praw Dziecka, Ministra Edukacji Narodowej, Prezesa Giełdy Papierów Wartościowych: https://we.tl/t-mFPoXTmfZM
– plakat – zapowiedź finału TPU (w załączeniu)

KONTAKT

Centrum Medialne Caritas Polska
e-mail: rzecznik@caritas.org.pl
tel. 510 235 802

MIEJSCE I TERMIN FINAŁU
Giedlarowa (stadion sportowy), gmina Leżajsk
25 sierpnia 2019 r.

Jawiszowice: 77. rocznica utworzenia podobozu KL Auschwitz-Jawischowitz

77. rocznicę przybycia pierwszego transportu 150 więźniów z niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady KL Auschwitz-Birkenau do podobozu KL Auschwitz-Jawischowitz upamiętniono w Jawiszowicach k. Oświęcimia. Byli to Żydzi deportowani do KL Auschwitz z Francji. Był to pierwszy przypadek w nazistowskim systemie obozowym wykorzystania więźniów do przymusowej niewolniczej pracy pod ziemią.

Agnieszka Molenda, prezes Fundacji Pobliskie Miejsca Pamięci Auschwitz-Birkenau – organizatora wydarzenia, przypomniała, że utworzony w 1942 r. podobóz KL Auschwitz-Jawischowitz w 1944 r. osiągnął stan maksymalny tj. ponad 2500 osadzonych. Byli to więźniowie pochodzący z krajów całej ówczesnej okupowanej Europy – Polski, Francji, Holandii, Czech, Słowacji, Włochy, Belgii, Węgier, Jugosławii, Rosji, Austrii, Ukrainy, Niemiec. W 95 proc. więźniami byli Żydzi, pozostałą część stanowiły osoby pochodzenia nieżydowskiego.

„Warunki pracy więźniów i życia w podobozie były bardzo ciężkie, panowała w nim wysoka śmiertelność, odbywały się też częste selekcje więźniów. Nie jest dokładnie ustalona liczba ofiar niemieckiego nazistowskiego podobozu KL Auschwitz-Jawischowitz, ale pochłonął on życie kilku tysięcy więźniów, z czego co najmniej około 2 tys. ludzi zginęło tylko w następstwie przeprowadzanych w obozie selekcji” – dodała.

W uroczystościach rocznicowych uczestniczyli m.in. przedstawiciele samorządu i administracji różnych szczebli. Po części oficjalnej uczestnicy uroczystości przeszli do historycznego, oryginalnie zachowanego budynku łaźni dla więźniów podobozu KL Auschwitz-Jawischowitz, gdzie zwiedzili znajdującą się w tym obiekcie wystawę stałą. Pokazana została także wystawa czasowa z okupacyjnymi dokumentami z funkcjonowania kopalni Brzeszcze i Jawiszowice pod zarządem koncernu Herman Göering Werke.

Białystok: ruszyła 27. Ekumeniczna pielgrzymka Białystok-Grodno-Wilno

Ponad 400 osób z całej Polski wyruszyło dziś z Białegostoku w 27. Ekumenicznej Pieszej Pielgrzymce o Sanktuarium Matki Bożej Ostrobramskiej w Wilnie. Rozpoczęła ją uroczysta Msza św. pod przewodnictwem bp. Henryka Ciereszki, który wyruszył wraz z pielgrzymami na pątniczy szlak. Hasłem tegorocznej pielgrzymki są słowa „Mocni w Duchu”.

Do tych słów nawiązał w homilii ks. Paweł Bezlapowicz, kierownik grupy, która do pielgrzymów dołączy w Grodnie. W nawiązaniu do wczorajszego święta Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny podkreślał, że była Ona zawsze „mocna w Bożym Duchu”, trwając w raz wypowiedzianym Bogu „tak”, niezależnie od życiowych okoliczności.

„Idziemy do Ostrej bramy nie tylko «sławić miłosierdzie Pana» – jak mówi dzisiejszy psalm, ale również błagać o to miłosierdzie, świadomi własnych grzechów i niewierności, świadomi zła i przemocy, jakiej doświadczają dziś chrześcijanie, idziemy prosić, by ci, którzy sprzeciwiają się Bożemu miłosierdziu otworzyli się na Bożego Ducha – na miłość i przebaczenie” – mówił kaznodzieja.

My również trwajmy «mocni w Duchu», mówmy całym naszym życiem Bogu «tak», a podczas tej pielgrzymki dawajmy wyraz naszej wierze i przynależności do Kościoła, przekonani, że «bramy piekielne go nie przemogą»” – zachęcał.

Najmłodszy pielgrzym ma 7 lat, a najstarszy 84. Pątnikom towarzyszy w drodze 14 kapłanów, 7 kleryków i 6 sióstr zakonnych. Dwa etapy pielgrzymki prowadzą przez Polskę, cztery dni pielgrzymi idą przez Białoruś i trzy przez Litwę. Najkrótszy etap pielgrzymki wynosi 21 km i obejmuje trasę z Kuźnicy Białostockiej do Grodna, najdłuższy odcinek – 44 km – pokonają pielgrzymi na Białorusi, z Nowego Dworu do Radunia. Tradycją ubiegłych lat, pątnicy nawiedzą wszystkie kościoły i cerkwie znajdujące się na szlaku ich pielgrzymowania.

Po przekroczeniu granicy, do pielgrzymów dołączy ponad 100-osobowa grupa z Grodna.

Po 9 dniach wędrówki i pokonaniu blisko 300 kilometrów 24 sierpnia pielgrzymi dotrą do Ostrej Bramy, gdzie uroczystą Mszę św. dla pielgrzymów odprawi bp Tadeusz Wojda, który przejdzie z pielgrzymami trasę ostatnich dwóch dni. Oficjalnie pielgrzymka zakończy się 25 sierpnia Mszą św. w katedrze wileńskiej. Do pątników dołączą w tym dniu pielgrzymi archidiecezji białostockiej, którzy do Wilna dotrą autokarami lub własnymi środkami transportu.

W tym roku, na prośbę pątników trasa pielgrzymki została zmieniona – będzie wiodła przez Sokółkę, miejsce Wydarzenia Eucharystycznego. W Wilnie zaś, w Ostrej Bramie, abp Tadeusz Wojda pobłogosławi sakramentalny związek małżeński pielgrzymów. „Poznali się przed kilkoma laty na tej pielgrzymce. Pani młoda jest z Zambrowa, pan młody z Lublina. Wyruszają dziś z nami w drogę – przejdą całą trasę, by Matce Bożej w Wilnie powierzyć swoje wspólne życie” – wyjasnia ks. kierownik.

„To już moja czwarta pielgrzymka do Ostrej Bramy. Jest to miejsce, które wyjątkowo przyciąga. Sama pielgrzymka ma wiele różnych wymiarów, nie tylko ten religijny, duchowy, ale także patriotyczny. Niesamowite są spotkania z Polakami mieszkającymi na Wschodzie – są bardzo otwarci, gościnni, co roku czekają a nas” – mówi Joanna.

Łucja, pochodząca z Limanowej w diecezji tarnowskiej z Białegostoku do Wilna wyrusza po raz pierwszy. Kiedyś już pielgrzymowała do Ostrej Bramy z Kętrzyna, z pielgrzymką warmińską. Podczas pobytu na Podlasiu urzekła ją osobowość i historia tutejszych mieszkańców, nieco inna niż ziem, z których pochodzi. Dlatego zdecydowała się wyruszyć z koleżanką z Białegostoku. „Każda pielgrzymka, w której uczestniczyłam, a ta szczególnie, jest dla mnie wezwaniem do zaufania Bogu. To dla mnie czas pójścia za Panem do Maryi” – stwierdziła.

Dla Agnieszki to już piętnasta piesza pielgrzymka do Wilna. Na pytanie dlaczego wyrusza dziewięciodniowa drogę odpowiada: „To już chyba weszło mi w nawyk. Przychodzi sierpień i coś mi mówi, że już czas ruszać w drogę. Z zapisem czekam zawsze do ostatniej chwili, do ostatniego dnia, bo nigdy nie wiadomo, czy coś nie stanie na przeszkodzie. W tym roku zapisałam się w ostatniej godzinie. Ale to coś więcej niż nawyk, to potrzeba serca, potrzeba takich corocznych rekolekcji, trochę innych niż te adwentowe czy wielkopostne, czasu, żeby zastanowić się nad sobą. Tu nic nie rozprasza myśli, nic nie odrywa, jest się 24 godziny na dobę z Panem Bogiem” – mówi.

Przyznaje, że w tym roku ma bardzo dużo różnych intencji, dlatego do sprawy „podeszła metodycznie”. Na każdy dzień ma rozpisaną inną intencję: dziękczynną za zdrowie i siły, które dopisują; w intencji rodziców, rodzeństwa i ich rodzin; za zmarłych, gdyż w tym roku pożegnała wiele bliskich jej osób; za swoich przyjaciół i znajomych; za osoby, które spotka po drodze, a także w intencjach Kościoła i Polski.

Jak podkreśla kierownik pielgrzymki ks. Łukasz Żuk, pielgrzymka z Białegostoku do Wilna staje się coraz bardziej popularna w kraju i zagranicą. Pielgrzymów spoza Białegostoku jest prawie połowa. W tym roku wielu jest ze Wschodu m.in. z Rosji, Białorusi, Ukrainy.

„Hasło tegorocznej pielgrzymki, nabiera szczególnego wydźwięku zwłaszcza w świetle ostatnich wydarzeń, gdy Kościół i wiara są mocno atakowane. Idziemy, aby dać świadectwo – mówił ks. Łukasz.

Uroczystości 99. rocznicy obrony Płocka przed bolszewikami

Eucharystią w katedrze pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny rozpoczęto w Płocku kilkudniowe obchody 99. rocznicy obrony miasta w wojnie polsko-bolszewickiej. Był to także dzień odpustu w bazylice katedralnej: – Maryja, to Nauczycielka naszego postępowania – podkreślił ks. Jarosław Mokrzanowski, sekretarz biskupa płockiego Piotra Libery.

Eucharystii w intencji Ojczyzny przewodniczył ks. mgr Jarosław Mokrzanowski, sekretarz biskupa płockiego Piotra Libery oraz dyrektor Centrum Psychologiczno-Pastoralnego Metanoia w Płocku. Za św. Josemarią Escrivą zachęcił do kontemplowania życia Maryi, naśladowania Jej miłości, przyrodzonej i nadprzyrodzonej elegancji, posłuszeństwa Bogu w „delikatnym połączeniu służby i panowania”.

W kazaniu podkreślił, że miłość, to przede wszystkim czyny, a także wierność i lojalność. Maryja była też dyskretna i często pozostawała niezauważona. Nie lubiła przyjmować pochwał, ponieważ nie pragnęła własnej chwały. W czasie wielkich cudów i aplauzu tłumów – znikała. Nie było Jej, gdy tłum chciał obwołać Jezusa królem, ale była pod krzyżem, kiedy wszyscy stamtąd uciekli.

– W Maryi nie ma nic z postawy panien głupich, które są posłuszne, ale w sposób bezmyślny. Maryja słucha tego, czego pragnie Pan, rozważa to, czego nie rozumie, pyta o to, czego nie wie. To Nauczycielka całego naszego postępowania. Uczy nas, że posłuszeństwo Bogu nie jest służalczością, ale pozwala odkryć wolność dzieci Bożych – zaakcentował kaznodzieja.

Ksiądz sekretarz zachęcił też do modlitwy w intencjach bp. Piotra Libery, przebywającego w eremie kamedulskim w Krakowie. Odczytał fragmenty jego listu do diecezjan, z zapewnieniem o duchowej jedności i pamięci o uroczystości koronacji obrazu Matki Bożej w Smardzewie.

Uroczystość Polska zawsze wierna – główne uroczystości odpustowe na Jasnej Górze

Po Eucharystii jej uczestnicy złożyli kwiaty na Bratniej Ziemi koło katedry. Potem przeszli pod Płytę Nieznanego Żołnierza gdzie m.in. wysłuchali hymnu państwowego i złożyli kwiaty. Strzały na wiwat wykonały Płocka Drużyna Kusznicza i Płockie Bractwo Kurkowe. Potem na Starym Rynku koncert dała Gminna Orkiestra Dęta ze Starej Białej koło Płocka.

W programie obchodów rocznicowych tego dnia znalazło się też złożenie kwiatów przez delegacje pod pomnikiem marszałka Józefa Piłsudskiego, związanego z Płockiej legionisty i poety – Władysława Broniewskiego oraz Obrońców Płocka 1920 r.

W gronie uczestników uroczystości byli m.in. członkowie Stowarzyszenia Jeździeckiego im. 4. Pułku Strzelców Konnych Ziemi Łęczyckiej, 64. Batalionu Lekkiej Piechoty Szóstej Mazowieckiej Brygady Obrony Terytorialnej, kombatanci, parlamentarzyści, liczne poczty sztandarowe i Orkiestra Dęta Zespołu Szkół Technicznych w Płocku.

Płockie uroczystości związane z 99. rocznicą obrony Płocka przed bolszewikami w 1920 roku potrwają do 18 sierpnia. W programie będzie m.in. IV Bieg Obrońców Płocka 1920 roku, capstrzyk harcerski Hufca ZHP Płock im. Obrońców Płocka 1920 roku i spacer z przewodnikami Płockiej Lokalnej Organizacji Turystycznej do miejsc związanych z bohaterską obroną miasta.

W sanktuarium Matki Bożej w Kodniu zakończyły się uroczystości odpustowe

W sanktuarium Matki Bożej w Kodniu zakończyły się uroczystości odpustowe. Były one połączone z obchodami 100-lecia obecności misjonarzy oblatów w Polsce.

Ważnym punktem pierwszego dnia kodeńskiego odpustu (14 sierpnia) była suma odpustowa o godzinie 18, której przewodniczył bp Piotr Sawczuk, ordynariusz diecezji drohiczyńskiej. Potem odprawiona została procesja różańcowa ze światłami, po której odbył się Apel Maryjny Podlasia. O północy została odprawiona pasterka maryjna.

Obchody odpustowe były powiązane z rocznicą 100-lecia obecności misjonarzy oblatów w Polsce. W uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, 15 sierpnia, już o godzinie 5.30 zostały odprawione Godzinki o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny. Podczas porannych Mszy św., jak i podczas Mszy św. o godz. 17.00 homilię wygłosił prowincjał o. Paweł Zając OMI. O godz. 9.30 Przyjaciele Misji Oblackich mieli okazję uczestniczyć we Mszy św., którą koncelebrowali misjonarze oblaci pracujący m.in. na Białorusi, Ukrainie czy w Kanadzie.

W południe na kalwarii pod przewodnictwem Biskupa Diecezji Siedleckiej Kazimierza Gurdy została odprawiona suma odpustowa, w której uczestniczyło kilka tysięcy wiernych. Bp Gurda zwracał uwagę na zagrożenia, które przynosi współczesny świat. Podkreślał, że znaczenie chrześcijańskich wartości jest tym większe, im bardziej nasilają się postawy wrogie rodzinie i naszej tradycji. – Stańmy przy Maryi, która jest świadkiem Bożej prawdy. Maryja nas obroni przed tymi zagrożeniami – podkreślał biskup siedlecki. Zwracał również uwagę, że powinniśmy iść drogą wiary z taką radością i takim zaufaniem jak Matka Boża. – Wiara i zaufanie do Boga pozwoliły Maryi zobaczyć to, co Bóg dla niej zapowiedział. Jesteśmy wezwani do tego, aby przeżywać życie tak, jak Maryja – w radości i zaufaniu do Boga. Powinniśmy już teraz żyć w perspektywie kresu naszego życia – mówił.

Na uroczystości do Kodnia przybyła rzesza wiernych w pielgrzymkach pieszych, autokarowych, rowerowych, a nawet konnej (11. Konna Pielgrzymka w Hołdzie Kawalerii Rzeczypospolitej z Bobrownik). Wśród pątników byli mieszkańcy Gdańska, Świnoujścia, Krakowa czy Białej Podlaskiej. Ponadto pieszo przybyli parafianie z Horbowa, DPS w Kostomłotach, Tucznej, Kolana i okolic, Matiaszówki, Międzyrzeca Podlaskiego, Rozwadówki, Małaszewicz, Dołhobrodów i Huszczy.

Przy okazji odpustu pielgrzymi mogli się zapisać do grona Przyjaciół Misji lub prenumeratorów dwumiesięcznika „Misyjne Drogi”, a także nabyć pamiątki z misji, wspierając w ten sposób ten cel. W godzinach wieczornych pielgrzymi uczestniczyć będą jeszcze w różańcu, który zakończy się Apelem Maryjnym Podlasia i zasłonięciem cudownego obrazu Matki Bożej Kodeńskiej.

Kodeń nad Bugiem był miasteczkiem należącym do Wielkiego Księstwa Litewskiego. Na początku XVI w. Sapiehowie wykupili od Ruszczyców istniejące młyny wodne i w 1511 r. uzyskali od Zygmunta Starego przywilej budowy zamku i założenia miasta. W 1513 r. Jan Sapieha nadał miastu herb, ustanowił burmistrza i nadał mieszczanom liczne przywileje. W XVII w. potomek możnego rodu Mikołaj Sapieha doznał uzdrowienia w trakcie Mszy św. odprawianej przez papieża Urbana VIII przed obrazem Matki Bożej Gregoriańskiej. Ponieważ nie uzyskał zgody papieża na wywiezienie obrazu do Polski, wykradł go i zmyliwszy papieskie pogonie, przywiózł go do Kodnia 15 września 1631 r. W 1875 r., kiedy wojska carskie zajmowały kościół na cerkiew, obraz został wywieziony na Jasną Górę. Powrócił do Kodnia w 1927 r., kiedy to oblaci wzięli sanktuarium pod opiekę, i umieszczony jest w ołtarzu głównym. W 1973 r. papież Paweł VI podniósł kościół św. Anny do godności bazyliki mniejszej. Historia obrazu i sanktuarium została zekranizowana w filmie „Błogosławiona wina” (2015) w reżyserii Przemysława Häusera i Przemysława Reichela.

Subskrybuje zawartość