Subskrybent kanałów

Bp Balcerek: chrześcijańska twarz ubogiego to twarz Chrystusa

Chrześcijańska twarz ubogiego to twarz Chrystusa – podkreślił bp Grzegorz Balcerek w I Światowy Dzień Ubogich. Biskup pomocniczy archidiecezji poznańskiej zwrócił uwagę na różne oblicza biedy, często ukrytej i niezauważanej. Mszy św. w poznańskiej katedrze przewodniczył ks. kan. Roman Dworacki.

W homilii kaznodzieja zaznaczył, że ustanowiony z woli papieża Franciszka Dzień Ubogich to wydarzenie, które ma nas uczulić na ubogich, często pozostających dyskretnie w ukryciu i nam nieznanych.

„Mówiąc o ubogich, nie mamy na myśli jedynie bezdomnych i korzystających z kuchni Caritasu, ale również może sąsiadów, po których nie widać biedy. Są wielkie obszary biedy ukrytej, ludzi bezradnych, zadłużonych czy samotnych” – zauważył bp Balcerek. Podkreślił, że największą biedą człowieka jest jego samotność, poczucie niezrozumienia i osamotnienia, dlatego tak ważny jest wymiar przyjacielskiego spotkania.

Kaznodzieja przekonywał, że pomoc ubogim nie powinna sprowadzać się jedynie do sfery pomocy materialnej, ale dawać impuls, by odzyskali oni swoją godność i wiarę w drugiego człowieka.

„Dzień Ubogich nie powinien zakończyć się jednorazową akcją, ale winien być przeniesiony w codzienność, bo bycie z ubogimi jest szansą dla każdego z nas” – tłumaczył ks. biskup.

Nawiązując do dzisiejszej Ewangelii o talentach, bp Balcerek przekonywał, że dobre wykorzystanie otrzymanych od Boga talentów polega na pomnożeniu dobra i piękna tego świata, który jest darem Boga dla nas. Zaznaczył, że każdy człowiek otrzymał od Boga jakiś dar, „nawet jeżeli jedyną możliwością naszego włączenia się w Boże dzieło jest okazanie zrozumienia i czas poświęcony samotnemu człowiekowi, czy modlitwa w jego intencji, to w oczach Bożych jest to bardzo wiele”.

Bp Balcerek przypomniał, że zauważalną dziś szczególnie „powszechną obojętność” papież Franciszek włączył na listę współczesnych niegodziwości. „Natomiast błogosławionymi, czyli szczęśliwymi nazywa tych, którzy swych sił i rąk użyczają samemu Bogu” – zaznaczył kaznodzieja.

Zachęcił, by Światowy Dzień Ubogich inspirował do wzajemnego i radosnego obdarowywania się dobrem, którego sami doświadczamy od miłosiernego Boga każdego dnia i pobudził do refleksji nad istotą naszej chrześcijańskiej postawy.

Światowy Dzień Ubogich ustanowił papież Franciszek na zakończenie Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia.
Jest on obchodzony w niedzielę poprzedzającą uroczystość Chrystusa Króla. Hasłem wydarzenia są słowa: „Nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą”.

Szczecin: Zaduszki Literackie z udziałem duchownych

W szczecińskim kościele na Pomorzanach w sobotni wieczór odbyły się Zaduszki Literackie. Zebrani wysłuchali przebojów Anny Jantar, Andrzeja Zauchy, ale też tych, którzy odeszli w tym roku.

– Staramy się, żeby utwory zabrzmiały na tyle na ile się da, w oryginale – mówi ks. Karol Łabenda z parafii w Szczecinie-Dąbiu, który grał na perkusji, a w trakcie Zaduszek wykonał utwór Zbigniewa Wodeckiego „Nauczmy się żyć obok siebie”. – Oczywiście nikt nie zastąpi tych głosów, muzyków, którzy grali i śpiewali, ale chcemy tak, jak potrafimy najlepiej ukazywać ich twórczość.

– Po koncertach ludzie wielokrotnie podchodzą i rozmawiają o doświadczeniach własnego serca. Najpiękniejsze chwile są wtedy, ks. Waldemar Piątek z parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny św. w Nowogardzie, który grał na gitarze basowej.

To wspomnienie tych osób, które zrobiły naprawdę wiele dla kultury i dla wszystkich nas – uważa Maciej, który przyszedł z córką na Zaduszki.

Podobne Zaduszki księża zorganizowali także w kilku innych szczecińskich kościołach, a także w Stargardzie, Nowogardzie i Trzebiatowie.

O. Maciej Zięba OP: Kościół przeżyje, ale Europa nie!

– Co do Europy jestem pesymistą. Europę zniszczy przede wszystkim demografia, brak tożsamości oraz przesuwanie się centrów gospodarczych w inne rejony świata – mówi w rozmowie z KAI dominikanin o. Maciej Zięba. Wyjaśnia, że fenomen Kościoła polega na tym, że mimo permanentnego, wewnętrznego kryzysu, wciąż się odnawia, rodzi nowych świętych i nowe pomysły ewangelizacyjne.

Tomasz Królak i Marcin Przeciszewski (KAI): Ojciec wydał właśnie audiobook o znamiennym tytule: „Po co Kościół?”. Skąd taki pomysł?

O. Maciej Zięba OP: Skoro tak popularne, wręcz modne bywa dziś stwierdzenie: „Bóg, Chrystus – tak, ale Kościół – nie”, więc wybrałem tytuł: „Po co Kościół?” Jest to pytanie, które ludzie, szczególnie młodzi, stawiają coraz częściej. Kościół uważany jest przede wszystkim za instytucję i to instytucję anachroniczną, nierzadko wręcz skorumpowaną. Eklezjologię budują dziś media, szczególnie te „faktoidalne”, których jedynym celem jest sprzedawalność, czy też klikalność.

Warto więc zastanowić się: po co istnieje Kościół, komu i czemu on służy? Już św. Augustyn zauważył, że łatwo jest uwierzyć w Boga, trudniej w Chrystusa, ale wiara w Kościół bywa wręcz „przeszkodą dla umysłu”. Odkrycie Kościoła nie jest więc proste ani łatwe.

Największą przeszkodą, i od tego trzeba zacząć, jest ukazanie, że Kościół jest innego typu wspólnotą, niż wszystkie te wspólnoty, które znamy – wspólnotą bosko-ludzką, czasową i ponadczasową, materialną oraz duchową, lokalną i globalną zarazem.

I stale istnieją w niej duże napięcia, lecz jest jednocześnie wspólnotą, która potrafi utrzymywać swą jedność oraz ciągłość. To właśnie pokazuje jak wielka musi być w niej siła scalająca. Jest nią Chrystus – Jego miłość, sakramenty w których On działa. Jest to więc święta wspólnota, ale składająca się w 100 procentach z grzeszników; wspólnota uniwersalna – mówiąca do ludzi wszystkich epok i wszystkich kultur – ale zarazem wspólnota, w której każdy powinien się indywidualnie odnaleźć – mężczyzna i kobieta, człowiek niepiśmienny i noblista, dziecko i starzec, człowiek lewicy i człowiek prawicy, każdy.

A co by było, gdyby Kościół nie zaistniał? 

– W pierwszym momencie myślimy: byłoby mniej kościołów i mniej księży, ale to naskórkowa odpowiedź. Bez Kościoła nie byłoby Europy i naszej cywilizacji. Co bowiem pomiędzy VIII a X wiekiem zszyło konglomerat wrogich plemion w jeden organizm? Kościół! Kto stworzył na tych terenach jednorodną sieć szkół parafialnych, katedralnych i uniwersytetów? Kościół. Wyjątkowość kultury europejskiej streszcza się w tym, że jest to kultura głęboko humanistyczna, personalistyczna, ale – jak to wyraził angielski historyk Christopher Dawson – „humanitaryzm jest szczególną własnością ludu, który przez wieki czcił Boże człowieczeństwo”.

Hasło, o którym Ojciec wspomniał: „Chrystus tak, Kościół nie!”, w naszych czasach robi ogromną furorę. Z czego to wynika?

– Najpierw uderzmy się w piersi. Zapewne za słabo ukazujemy święte, twórcze i fascynujące oblicze Kościoła. Ale też, jak wspomniałem, eklezjologię konstruują dziś głównie media, które pokazują, że Kościół to bezduszny urząd i jego funkcjonariusze: pazerni, zakłamani, agresywni, itd. Czasami napisze się o dobrej zakonnicy i o fajnym proboszczu, ale traktuje się to jako wyjątek od normy. I ludzie tym nasiąkają.

Sam także nasiąkam, ale jednocześnie – jako fizyk weryfikujący teorie – staram się badać medialne fakty. Czytam np. w pewnej gazecie, że w Polsce ludzie masowo przestają chrzcić dzieci i w ciągu ostatnich 20 lat nastąpił „ogromny spadek chrztów” – aż o 200 tys. Sięgam więc do Rocznika Statystycznego GUS, który podaje, że w tym samym czasie nastąpił spadek urodzeń właśnie o ok. 200 tys. Trudno chrzcić dzieci, których nie ma! A w innej gazecie czytam tytuł: „Dramatyczny wzrost wystąpień z Kościoła!” A potem w tekście o apostazjach znajduję dane, że w minionym roku było 12 takich wystąpień, a w tym aż 18. Owszem procentowy wzrost jest spory, ale – zgódźmy się – na ponad 30 mln katolików w Polsce nie jest to sytuacja dramatyczna. Ludzie jednak głównie czytają nagłówki. Dlatego gdy ich zapytamy ogólnie o Kościół w Polsce, to usłyszymy, że jest niedobrze. Ale gdy tych samych ludzi zapytamy o ich parafię oraz proboszcza, to zazwyczaj nie jest źle.

Na szczęście ludzi wciąż pociąga osoba Jezusa. Nikt – nawet w mediach – nie ośmiela się Go atakować frontalnie. Owszem, zdarzają się ekscesy na granicy bluźnierstwa, owszem troszkę się Go urabia na społecznika, ekologa czy pacyfistę i przeciwstawia instytucji Kościoła. Ale to absurd, gdyż to Chrystus założył Kościół. Chrystus żyje w Kościele i działa poprzez Kościół, On jest jego Głową.

A wielki fenomen Kościoła polega na tym, że – w odróżnieniu od innych czysto ludzkich środowisk – jest on w stanie wciąż się reformować. Jeśli spojrzymy np. na komunistów z końca XIX wieku, byli to ludzie nad wyraz gorliwi, gotowi iść do więzienia, rozdający swoje majątki, bezinteresownie i ofiarnie apostołujący wśród proletariatu. Ale gdy tylko doszli do władzy to zaledwie w parę lat stworzyli skorumpowany i najbardziej krwawy system w dziejach świata.

A tymczasem Kościół stale się odnawia. „Ecclesia semper reformanda!” Rodzi nowych świętych i nowe pomysły ewangelizacyjne.

To jest niezwykłe…

– Kościół jest wspólnotą, która potrafi radzić sobie z kryzysami, jakie ją ogarniają. Mówi się o współczesnym kryzysie Kościoła. A czy w XIX wieku nie było kryzysu Kościoła? Był ogromny, a w XVIII wieku jeszcze głębszy. Z kolei XVII i XVI wiek to tragiczny okres podziałów i wojen zapoczątkowanych reformacją. A reformacja była przecież skutkiem XV-wiecznego kryzysu. A wiek wcześniej to niewola awiniońska papieży… i tak dalej … i tak dalej.
Można powiedzieć: historia Kościoła to 20 wieków kryzysu. A Kościół wciąż znajduje siły, aby ten kryzys pokonywać.

Przypomnę jak Grzegorz Wielki opisywał Kościół w liście do patriarchy Konstantynopola po swym wyborze na papieża. „Przejąłem – pisał – okręt stary i mocno rozbity, w którym belki są przegniłe, a ze wszystkich stron wdzierają się fale”. To był rok 590! I ta „stara łódź z przegniłymi deskami” płynie przez kolejne setki lat i dopłynie do Portu Niebieskiego.

Pamiętam jak kilkadziesiąt lat temu powszechnie głoszono, że niebawem w kościołach nie będzie już ludzi. Rozwijała się teologia „śmierci Boga” i głoszono teorie całkowitej sekularyzacji świata. A tymczasem Duch Święty wezwał do Rzymu pewnego człowieka z Krakowa, który zaczął szczepić swoje metody duszpasterskie w Kościele Powszechnym. Niektóre Episkopaty początkowo wręcz go wyśmiewały, że to i prowincjonalne i przestarzałe. A wymyślone przez niego Światowe Dni Młodzieży pokazały, że jest to znakomita, nowoczesna metoda duszpasterstwa młodych. Sam tego doświadczyłem, kiedy podczas ŚDM w Rzymie godzinami spowiadałem, kiedy w Circo Massimo oglądaliśmy wiele tysięcy Francuzów i Francuzek, z „postchrześcijańskiego” kraju, centrum „laïcité”, którzy stali w długich kolejkach do spowiedzi.

A jak widzi Ojciec przyszłość Kościoła w Polsce? 

– W Polsce, dzięki odmiennej historii ostatnich paru stuleci, a także dzięki Prymasowi Tysiąclecia i pontyfikatowi Jana Pawła II, mamy sytuację specjalną. To dzięki niej Polska jest wciąż krajem katolickim i pewnie nim pozostanie. W odróżnieniu od Europy zachodniej nigdy nie było tu „sojuszu tronu z ołtarzem”. Taki sojusz zawsze jest szkodliwy dla Kościoła. Może przynosić pozytywne owoce przez krótki czas, ale potem obraca się przeciw Kościołowi. Tak było na przykład na początku rządów generała Franco w Hiszpanii. W dłuższej perspektywie jest to szkodliwe – zawsze i wszędzie. Trzeba o tym pamiętać w dzisiejszej Polsce.

Drugi specyficzny rys polskiej religijności, to zespolenie wiary z kulturą. W Polsce wiara i kultura nie są czymś tak silnie rozdzielonym jak np. we Francji. Witold Gombrowicz, choć był ateistą i wadził się z Panem Bogiem, w gruncie rzeczy budował pomosty miedzy wiarą a kulturą. Bezcenni są też tacy ludzie jak np. Leszek Kołakowski, pokazujący fundamentalną rolę chrześcijaństwa w historii ludzkości, czy zaprzyjaźniony z Janem Pawłem II metafizyczny poeta Czesław Miłosz, bądź Michał Lorenc, który tworzy muzykę sakralną, a zarazem jest artystą światowej rangi.

Nurt wzajemnego spotkania wiary z kulturą trzeba koniecznie kontynuować, jest on niezbędny dla przyszłości chrześcijaństwa w Polsce. Szkoda, że w ostatnich latach tracimy ten inkluzywny charakter Kościoła, gromadzącego ludzi różnych przekonań. To była świetna tradycja aż do lat osiemdziesiątych. Dzisiaj pozostały tylko jej przebłyski, m. in. Dziedziniec Dialogu. To o wiele za mało. Kościół nie może otaczać się murami i nie inspirować wielkich dzieł kultury, które potem silnie oddziaływają na świadomość.

Wielu katolików za tymi „murami” czuje się bezpieczniej?

– Mój dobry znajomy prof. Joseph Weiler, ortodoksyjny amerykański Żyd, twierdzi, że chrześcijanie w Europie żyją w podwójnym getcie. Z jednej strony jest to mur zewnętrzny, zbudowany przez postoświeceniową kulturę. Jest on oparty na paradygmacie, że to co religijne jest sprawą prywatną i religia nie powinna istnieć w przestrzeni publicznej. A drugi mur jest budowany przez samych chrześcijan. Polega na dobrowolnym odgradzaniu się od świata. Oba te mury trzeba skruszyć.

Wartością Kościoła w Polsce jest też chyba wewnętrzny pluralizm. Choć nie jest on łatwy, sprawia, że swe miejsce odnajdują w Kościele różni ludzie i różne środowiska. Jest tu miejsce i dla Radia Maryja i dla Tygodnika Powszechnego?

– Pluralizm w Kościele jest wielką wartością. „Prawda jest symfoniczna” – jak pisze wielki teolog Hans Urs von Balthasar – nie jest „kakofonią”, ale tym bardziej nie jest śpiewem „unisono”. Nikt nie może mieć monopolu na prawdziwy katolicyzm.

Mówi Ojciec o zewnętrznym murze, opartym na postoświeceniowych schematach? Jak go przełamać? 

– Mur ten wynika z fałszywej przesłanki, że religia usiłuje narzucić wszystkim swój punkt widzenia, że nieuchronnie jest zarzewiem konfliktów. Stąd pojawił się postulat neutralności światopoglądowej państwa. Ale skrajny sposób rozumienia „neutralności światopoglądowej” oznacza ateizowanie społeczeństwa. Neutralność ma pomóc ludziom szanować się wzajemnie i żyć w różnorodności. A ateizowanie to rugowanie sacrum z życia publicznego. We współczesnej Europie przyjęto, że właśnie na tym polega neutralność. Symbolem może być Karta Praw Podstawowych Unii Europejskiej, z której projektu mówiącego o „moralnym, religijnym i duchowym dziedzictwie Europy” na żądanie premiera Francji Lionela Jospina wyrzucono słowo „religijny” (można go używać tylko w wersji polskiej i niemieckiej).

Rozumiem, że są ludzie niewierzący, także przekonani ateiści, i ich szanuję. Chodzi o to, abyśmy wszyscy potrafili żyć razem, praktykując swoje przekonania i poszukując sensownych kompromisów w sposobie ich publicznego wyrażania. Jest czymś normalnym, że chrześcijanie chcą uzewnętrznić swoją wiarę, bo wiara domaga się uzewnętrznienia. Nie można tego zabraniać. Usuwanie języka religijnego i symboli religijnych z przestrzeni publicznej „w imię tolerancji” jest nie mniej nietolerancyjne niż narzucanie takich symboli. Konfesjonalizacja państwa jest czymś bardzo niedobrym, ale ateizowanie państwa jest nic nie lepsze. Dlatego „kompromis” pomiędzy ateizmem a postawą wierzących chrześcijan ustalany na poziomie ateizmu nie jest żadnym kompromisem. Neutralność państwa nie może być tożsama z ateizacją.

Co więcej – argument podnoszony przez Michaela Sandela z Harvardu – kiedy z debaty publicznej wyrzuci się język religii i etyki, to pozostaje wyłącznie język ekonomii: język obliczalnej skuteczności i mierzalnej efektywności, który ogarnia coraz szersze życia społecznego. Taki język dehumanizuje debatę publiczną.

Do tego dochodzi wbijany od prawie 300 lat w europejskie głowy stereotyp o rzekomej sprzeczności religii z nauką. Te fałszywe klisze, jednostronne interpretacje i historyczna ignorancja również budują mentalne mury.

Krótko mówiąc, w tym że krzyż wisi w polskim Parlamencie, w urzędzie czy szkole, nie ma nic nagannego?

– Wycinanie symboli religijnych z przestrzeni publicznej jest bardzo złym procesem. Trzeba zgodzić się, że ludzie do symbolu krzyża są bardzo przywiązani i mają prawo chcieć, żeby wisiał on w miejscu publicznym. Źle jednak, gdy korzystają z tego prawa „par force”. Z tym, że jak zauważył wspomniany prof. Weiler: goła ściana, z której zdjęto krzyż wcale nie jest ścianą „neutralną”, jest ścianą z której zabrano krzyż. Dlatego ten amerykański prawnik i ortodoksyjny żyd bronił w 2011 r. prawa do obecności krzyża na ścianie włoskiej szkoły i udało mu się to prawo obronić przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu.

Problem w tym, że Europa coraz bardziej zapomina o swej tożsamości. 

– Zacytuję Krzysztofa Pomiana, który mówił, że kto neguje prawdę, iż Europę stworzyło chrześcijaństwo, zasługuje na „pałę” z historii. To nie jest kwestia poglądów, tylko znajomości elementarnych faktów.

Ale, niestety, sama Europa wypiera to z powodów ideologicznych. Widać to również po błędnej polityce migracyjnej (inną sprawą są uchodźcy wojenni!). Gdyby Europa miała zbudowany jasny kanon wartości: europejskich i zarazem chrześcijańskich, to można by się nie obawiać kolejnych fal imigrantów. Moglibyśmy ze spokojem im powiedzieć: chcecie przyjechać i mieszkać tutaj, zapraszamy do naszego domu, ale takie oto są reguły, które trzeba w nim respektować. Macie prawo zachować swoją religię, ale naszych reguł musicie przestrzegać.

Natomiast gdy przyjmuje się zasadę, że wszystkie kultury i religie są równe, to nie ma mowy o integracji – nieuchronnie tworzą się i rozrastają subkulturowe getta źródła narastających podziałów i agresji. Europa wpada w tę pułapkę.

Czy można postawić tezę, że polski model obecności Kościoła w życiu publicznym – oparty o zasady autonomii Kościoła i państwa oraz bezstronności – jest jednym z najlepszych w Europie? 

– Tak, acz nie można naszej sytuacji skopiować w innych krajach. W latach 90. trwała w Polsce „zimna wojna religijna” o miejsce Kościoła w przestrzeni publicznej. Toczyła się ona aż do 1997 r. kiedy został ratyfikowany konkordat. Stworzył on linię demarkacyjną, dał gwarancje zarówno tym, którzy obawiali się ekspansji katolicyzmu, jak i tym, którzy obawiali się państwowego laicyzmu. Radykalnie zmniejszył temperaturę sporu. Wtedy też powołano Komisję Wspólną Rządu i Episkopatu, która działa w tym duchu. Wiadomo przecież, że zawsze będzie mnóstwo konkretnych spraw do rozwiązania i trzeba je rozstrzygać w debacie. I temu winny służyć media, szczególnie publiczne. Nie powinny one „tłuc” inaczej myślących, ale starać się ich zrozumieć i szanować.

Wbrew różnym prognozom wiara Polaków w okresie wolności nie upadła, choć praktyki się nieco zmniejszyły. Czy możemy się spodziewać, że silna polska religijność przetrwa kolejne dziesięciolecia? 

– Teza o nieuchronnej sekularyzacji – wciąż wyznawana w europejskich elitach – jest bzdurna, typowo ideologiczna. Tak się wydarzyło w zachodniej Europie, ale ta reguła nie musi dotyczyć innych regionów świata. Mnóstwo rzekomo obiektywnych ustaleń nauk społecznych – co coraz częściej jest analizowane – polega na tym, że bierze się próbkę, która podziela wyznawane przez mnie poglądy, a po jej „zbadaniu” ogłasza się, że jest to prawo uniwersalne, obiektywnie potwierdzone przez naukę. Wiele współczesnych dogmatów psychologii, socjologii, czy ekonomii zbudowano na takiej właśnie „naukowości”.

Potwierdzają to chyba również teorie, głoszące, że największym źródłem przemocy jest rodzina, w związku z czym należy ograniczyć jej kompetencje? 

– To fakt, że – w dominującym na Zachodzie nurcie – rodzina jest postponowana. Jasne, że bywają rodziny patologiczne, ale wiemy też, że nic nie zastąpi dobrej rodziny. Państwo powinno wspierać rodzinę, a nie ją demontować. Istnienie dobrych rodzin leży w interesie każdego państwa i społeczeństwa. To w rodzinie młody człowiek uczy się zaufania, dobra wspólnego, solidarności, prawidłowych relacji z innymi i odpowiedzialności. Jan Paweł II w „Centesimus annus” pisał, że rodzina jest miejscem, gdzie człowiek „uczy się co znaczy kochać i być kochanym, a więc co konkretnie znaczy być osobą”. Rodzina jest pierwszym i niezastąpionym miejscem kształtowania naszego człowieczeństwa. Dobra rodzina jest potrzebna także z punktu widzenia sprawnej gospodarki. To w rodzinie człowiek nabiera podstawowych zdolności do współpracy, uczy się rzetelności i odpowiedzialności, budowania zaufania i wiarygodności. Powstaje w ten sposób – niezbędny i najważniejszy dla rozwoju wszystkich wspólnot ludzkich – kapitał społeczny.

Istnieją – używając języka wybitnego socjologa Ralfa Dahrendorfa – „wspólnoty zimne”, które tworzą demokracja, wolny rynek. Są one bardzo ważne, ale nie wystarczą do prawidłowego rozwoju jednostki. Człowiek potrzebuje również „wspólnot ciepłych” budujących poczucie wspólnoty, tworzących więzi ponadczasowe i niekoniunkturalne, budujące tożsamość i dające poczucie zakorzenienia. Są nimi rodzina, wspólnota sąsiedzka czy stowarzyszenie, Kościół i ojczyzna.

Na łamach „Plusa Minusa” przeprowadził Ojciec niedawno krytykę europejskich, postoświeceniowych elit. Jak można tę ocenę odnieść do elit w naszym kraju?

– To była raczej analiza i opis tego, jak w wielu wymiarach paradygmat współczesnego myślenia zachodnich elit uwiązł w diagnozach wypracowanych w XVIII wieku, które są dziś anachroniczne – zwłaszcza zawarty w nich postulat osłabiania „wspólnot ciepłych”. My, niestety, w wielu dziedzinach przyjęliśmy je bezkrytycznie wraz z powiewem wolności w 1989 r. Wielu publicystów i polityków twierdziło na przykład, że model francuskiej „laïcité”, usuwający chrześcijaństwo z przestrzeni publicznej, jest jedynym modelem obecności religii w życiu społecznym, ignorując na przykład znacznie bardziej racjonalny i przyjazny religii model amerykański.

Kolejny absurd, reprezentowany przez niektóre polskie elity po 1989 r., to twierdzenie, że patriotyzm jako taki jest niebezpieczny, więc należy go osłabiać. Tak jak w pierwszym przypadku nie odróżniono chrześcijaństwa od ideologicznych form religii, tak i teraz do jednego worka włożono patriotyzm i nacjonalizm. Ten drugi jest niebezpieczną chorobą społeczną, na którą Europa zapadła w latach 30’ minionego wieku, ale ten pierwszy jest ważną i piękną formą miłości, fundamentem dla dobra wspólnego, solidarności i społeczeństwa obywatelskiego. Podobnie, o czym już mówiliśmy, uczyniono z rodziną, uznając ją za siedlisko przemocy (słynna kampania „bo zupa była zbyt słona”) i zamiast walki z patologiami zajęto się lansowaniem poglądu, że dowolna konfiguracja dorosłych osób jest równoważna rodzinie.

A czy kolejnym błędem polskich elit nie było uleganie fetyszom neoliberalizmu gospodarczego? Wiara w „niewidzialną rękę rynku”, która wszystko uporządkuje i zapewni dobrobyt? Tymczasem Niemcy budują u siebie społeczną gospodarkę rynkową?

– Absurdalna jest wiara w system ekonomiczny, który sam się automatycznie ureguluje. W realnym świecie nie istnieje „perpetuum mobile”. W „Centesimus annus” Jan Paweł II realistycznie pokazuje, że ekonomia jest ludzkim przedsięwzięciem i powinna mieć charakter personalistyczny. W Polsce nie było to łatwe, bo po komunizmie praktycznie nie istniała ekonomia, a państwo było zrujnowane. Sytuacja była taka, że z zupy rybnej trzeba było nagle odtworzyć akwarium. Należy więc oddać sprawiedliwość, żeśmy nie najgorzej odrobili tę lekcję. W 1989 r. Polska gospodarka była na poziomie Ukrainy, półki były puste, inflacja szalała, a dziś mamy ponad milion Ukraińców przyjeżdżających do nas za chlebem.

Ale faktem jest również, że nie to była lekcja odrobiona na ocenę bardzo dobrą. Jako dominikanin, przedstawiciel najstarszej demokracji świata, mającej 800 lat ciągłości, zawsze powtarzam: demokracja polega na gadaniu! Trzeba ze sobą rozmawiać i zderzać różne racje. W Polsce o wiele za mało docierano do zwykłych ludzi, za mało starano się ich zrozumieć, za mało myślano o wsparciu, szczególnie tych dotkniętych negatywnymi skutkami transformacji.

Pamiętam np. lęk przed chorymi na AIDS. Ludzie obawiali się tych ośrodków. W „postępowych” mediach z upodobaniem się gorszono jak bardzo w „katolickiej Polsce” brakuje miłosierdzia, w jak okrutny sposób katolickie społeczeństwo odnosi się do ludzi nieszczęśliwych i chorych. Problem jednak leżał gdzie indziej. W tym, że decyzje o lokalizacji ośrodków podejmowano bez dialogu, ponad głowami lokalnej społeczności. Gdy tym ludziom okazano szacunek, siadło się razem do stołu, wytłumaczyło na czym polega choroba, jakie zagrożenia ze sobą niesie i jak ich można uniknąć, to wyrażali zgodę na lokalizację ośrodka dla chorych na AIDS. Tu jest pies pogrzebany. Demokracja to rozmawianie, to wzajemne partnerstwo, a nie przyjmowanie założenia, że „oni” się nie nadają do rozmowy, bo są za głupi albo, że są ksenofobami.

Dlatego w 2015 r. naród wybrał PiS? 

– Tak sądzę. Błąd elit, o których mówimy, polegał na zanegowaniu znaczenia „wspólnot ciepłych”: rodziny, Kościoła i ojczyzny. Owszem, może istnieć zdegenerowana forma miłości w rodzinie, bądź zdegenerowana forma patriotyzmu czy religijny fundamentalizm. Ale odpowiedzią nie może być zanegowanie tych wspólnot. Ogromna większość ludzi, w tym ludzi młodych, potrzebuje dobrych więzi rodzinnych, religijnych czy patriotycznych.

A inny problem w Polsce, problem jedności, także wewnątrzkościelnej?

– Kiedy człowiek idzie do Komunii św., to deklaruje, że chce być człowiekiem komunii. Nie musimy się wszyscy lubić, ale musimy wiedzieć, że najważniejszy jest Ten, który nas jednoczy.

W moim audiobooku przypominam dane z geografii: najwyższa na Ziemi góra Mont Everest ma wysokość 8848 m, a 11 tys. metrów w głąb liczy Rów Mariański – w sumie ok. 20 km różnicy poziomów. Ogrom! Kiedy jednak patrzy się z kosmosu na Ziemię, to widać prawie idealną kulę. My żyjąc na powierzchni często wyolbrzymiamy nasze różnice poglądów, różnice w wykształceniu, temperamencie, czy wyborach politycznych itd. Natomiast jedna jedyna Eucharystia jest ponadczasowa i duchowa – ma wymiar kosmiczny. Z tej perspektywy dzielące nas różnice wydają się nieważne, bo posiadamy wspólne człowieczeństwo i jednoczy nas sam Zbawiciel. Dlatego nie możemy nikogo wyłączać z Eucharystii i dawać publicystycznych cenzurek, że ten jest bardziej chrześcijaninem a ten mniej. Potrzeba więcej zachwytu nad dziełem Stworzenia i Odkupienia oraz więcej pokory.

Czego najbardziej potrzebuje dziś Kościół w Polsce?

– Dynamizmu, który płynie z modlitwy. Potrzebuje wyjścia na zewnątrz: na współczesne areopagi, wszędzie tam, gdzie tworzy się kulturę, ekonomię i politykę. Potrzebna jest więc modlitwa, sakramenty i płynący z nich dynamizm, potrzebni są rozmodleni i aktywni, twórczy chrześcijanie.

Co – zdaniem Ojca – stanie się z Europą w najbliższych dziesięcioleciach?

– Kościół przeżyje, ale Europa – taką jaką znamy – raczej nie! Co do Europy jestem pesymistą. Europę wykończy przede wszystkim demografia, brak jasnej tożsamości oraz przesuwanie się centrów gospodarczych w inne rejony świata. Obecny kryzys demograficzny, który dopiero się rozpoczyna – liczba dzieci do 15 lat jest mniejsza od liczby obywateli UE mających ponad 65 lat – będzie szybko narastał, bo żaden kraj UE nie posiada dziś zastępowalności pokoleń, a 17 z nich ma ujemny przyrost naturalny. Jest to prosta pochodna indywidualistycznej filozofii, którą nazwaliśmy „filozofią singli”, a więc skupienie na sobie i – jak to ujął Daniel Bell – pop-hedonizmu.

W efekcie Europa schodzi na coraz dalsze miejsca w światowej gospodarce. W 2007 r. suma PKB w Europie tworzyła 32 % (jedną trzecią) światowego PKB. Natomiast kilka lat później, w 2015 r., wartość europejskiego PKB stanowiła już tylko 21 % (jedną piątą) światowego produktu brutto. Świat idzie do przodu a Europa stoi w miejscu. Znajduje się ona nie tylko w kryzysie ekonomicznym, ale i politycznym, a przede wszystkim demograficznym i duchowym.

Czy jako chrześcijanie winniśmy pogodzić się z tym, że kulturę chrześcijańską w Europie może zastąpić kultura islamska? 

– To futurologia i to kiepska. Za 30 lat znacznie bardziej od islamu będą w świecie widoczne Chiny oraz Indie, które mają i liczbę ludności i tempo wzrostu gospodarczego zbliżone do Chin. A jeśli, przykładowo, przejdziemy na samochody elektryczne – a wiele na to wskazuje – osłabi to znaczenie świata arabskiego, gdzie są główne złoża ropy.

Beatyfikacja amerykańskiego kapucyna – o. Franciszka Solano Caseya

W sobotę 18 listopada w Detroit prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych kard. Angelo Amato ogłosił błogosławionym o. Franciszka Solano Caseya – amerykańskiego kapucyna z przełomu XIX i XX wieku. Ze względu na swe pogodne usposobienie i silną, pełną optymizmu wiarę, którą promieniował na otoczenie nazywany był „człowiekiem radości”. Gdy zmarł, miejscowa prasa nazwała go „najbardziej znanym kapucynem amerykańskim”. Obecnie zaś jest pierwszym członkiem tego zakonu, urodzonym w Stanach Zjednoczonych, wyniesionym na ołtarze.

Bernard Franciszek (Bernard Francis) Casey urodził się 25 listopada 1870 w Oak Grove w stanie Wisconsin jako szóste z 16 dzieci w rolniczej rodzinie pochodzenia irlandzkiego. W latach 1873 i 1882 rodzina przeprowadzała się najpierw do Big Rover, a następnie do Burkhardt i zmiany te wywarły wpływ na dalsze losy Barneya, jak nazywano go w domu. Właśnie w tej drugiej miejscowości bardzo pogłębiły się jego wiara i życie duchowe. W tym czasie jego najstarszy brat Maurice wstąpił do seminarium duchownego i sam Barney zaczął rozważać taką możliwość i o to się gorąco modlił.

Wcześniej jednak, w wieku 15 lat został drwalem, w dwa lata później zaczął pracować jako tramwajarz, fotografował, grał na akordeonie i skrzypcach, dawał koncerty w gronie znajomych. Mając dobre zdrowie i warunki fizyczne interesował się sportem, uprawiając różne dyscypliny, a szczególnie pasjonował go baseball. Zajmował się także myślistwem i wędkarstwem w rzece Mississippi. Miał duszę dawnego „pioniera” – zdobywcy Dzikiego Zachodu i niczego się nie bał, pozostając przy tym głęboko wierzącym człowiekiem. Bardzo kochając Jezusa, pragnął naśladować Go w codziennym życiu.

W 1890 przeniósł się do miasta Superior w swym rodzinnym stanie jako motorniczy, a następnie nauczyciel tego zawodu; niebawem podążyła za nim reszta rodziny. Tam też nawiązał kontakt z franciszkanami i jeden z nich – o. Eustachy, jego późniejszy ojciec duchowy, rozbudził w nim powołanie kapłańskie. Pod jego wpływem w styczniu 1892 Barney, wówczas 21-letni, wstąpił do seminarium duchownego św. Franciszka Salezego w Milwaukee. Ale wykłady prowadzone tam po łacinie i niemiecku, a więc w językach, których nie znał, przerastały go i mimo wielkich wysiłków i gorącej wiary, po 4 latach przerwał naukę. Wrócił do rodziny, wkrótce jednak – 8 grudnia 1896, podczas dziękczynienia po komunii, ukazała mu się Matka Boża, wzywając go, aby udał się do kapucynów w Detroit.

Dotarł tam na Boże Narodzenie tegoż roku i 14 stycznia 1897 przywdział habit zakonny, przyjmując imiona Franciszek Solano (ku czci świętego franciszkanina hiszpańskiego o tym imieniu i nazwisku [1549-1610]). Niebawem zasłynął jako „brat Solano”, pełen radości życia i żywej wiary. Jego ówczesny ojciec duchowny radził innym nowicjuszom, aby – jeśli są smutni czy przygnębieni – szli do Caseya, „który zawsze jest radosny”.

21 lipca 1898 brat Solano złożył pierwsze śluby, po czym wrócił do Milwaukke na dalsze studia. I znów powtórzyła się historia z czasów seminaryjnych: młody kleryk miał duże zaległości w nauce, których mimo starań, nie był w stanie nadrobić. Władze zakonne zastanawiały się, czy dopuścić go do święceń, ostatecznie jednak, widząc jego głęboką wiarę i gorliwość, zgodziły się na to i 24 lipca 1904, w wieku prawie 34 lat, Casey został wyświęcony na kapłana, ale bez możliwości głoszenia kazań i słuchania spowiedzi.

Czytaj także: Stolica Apostolska i Kościół w Polsce na Światowy Dzień Ubogich

Zastrzeżenie to w zupełności jednak odpowiadało neoprezbiterowi, który odtąd przez ponad pół wieku codziennie sprawował liturgię z niezmiennym entuzjazmem, nazywając Mszę „swym jedynym skarbem” i traktując możność jej odprawiania jako wielkie szczęście i radość oraz uważając się za człowieka wyjątkowo uprzywilejowanego. Swym osobistym przykładem i zapałem wywierał duży wpływ na otoczenie. Między innymi dzięki niemu dwaj jego bracia wstąpili do seminarium, podobnie jak kilku chłopców, którymi opiekował się, gdy byli ministrantami.

Pełnił różne funkcje, zwykle proste i niezbyt zaszczytne, w swym zakonie, był m.in. zakrystianinem i furtianem w klasztorach w Nowym Jorku, Detroit, Brooklynie i Huntingtonie. Te pozornie mało widoczne zajęcia wykonywał niezmordowanie często po kilkanaście godzin dziennie, bez żadnych dni wolnych czy wypoczynku, niezmiennie uśmiechając się i promieniując radością do wszystkich przybywających do niego.

A było ich wielu, gdyż sława „radosnego ojca”, który dla każdego ma czas, z każdym jest gotów zamienić kilka słów, także pocieszenia w trudnych sprawach, rozchodziła się szybko po całym kraju. Jego modlitwom i wstawiennictwu przypisywano wiele cudów i nawróceń. Nie oznaczało to jednak płytkiego podejścia do spraw wiary – przeciwnie, o. Franciszek Solano nie krępował się mówić o Chrystusie i Kościele niekatolikom niewierzącym. Wzywał ich, aby nie zwlekając, spieszyli do Jezusa, Przyjaciela, jedynego Zbawcy, „który żyje tylko w Kościele katolickim”. „Odwagi!” – dodawał.

Tak intensywne życie i nieustanna służba innym podkopały jego silny organizm i na początku 1956. gdy rozpoczął 86. rok życia, zapadł na zdrowiu i po pobycie w szpitalu w Detroit zmarł w swym klasztorze św. Bonawentury w tym mieście, nie tracąc do końca uśmiechu i optymizmu, 31 lipca 1957. Według jego biografa, śmierć „radosnego kapłana” opłakiwało ponad 200 tys. ludzi w USA i Kanadzie.

Jego proces beatyfikacyjny rozpoczęto w 1976. W 1995 został ogłoszony czcigodnym a 4 maja br. Franciszek zatwierdził dekret uznający cud za wstawiennictwem o. Franciszka Solano Caseya. Jest on pierwszym rodzimym kapucynem amerykańskim, ogłoszonym błogosławionym.

Powstaje dokument o opiece nad migrantami i uchodźcami

Dokument poświęcony opiece nad migrantami i uchodźcami przygotowuje Rada KEP ds. Migracji, Turystyki i Pielgrzymek. To odpowiedź na prośbę Stolicy Apostolskiej, która poprosiła poszczególne episkopaty o zaadaptowanie do realiów swoich krajów wskazań Watykańskiej Sekcji do spraw Migrantów i Uchodźców.

Chodzi o 20-punktowy dokument, wydany w Watykanie po konsultacji z różnymi episkopatami oraz katolickimi organizacjami pozarządowymi. Kluczowymi tematami opracowania są: przyjęcie, ochrona, promocja i integracja. Wokół tych wątków zbudowane jest także orędzie papieża Franciszka na najbliższy Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy, który 14 stycznia 2018 r. obchodzony będzie już po raz 104.

Jak dowiaduje się KAI, watykańskie opracowanie i rozpoczęcie prac nad jego adaptacją do polskich realiów było głównym tematem niedawnych obrad Rady KEP ds. Migracji, Turystyki i Pielgrzymek. „Zbieraliśmy różne sugestie, szukając do każdego z 20 punktów polskie odniesienia tak, byśmy mogli właściwie reagować na te zjawiska i wyzwania” – powiedział KAI przewodniczący Rady bp Krzysztof Zadarko po obradach w Warszawie.

Biskup ocenił, że „Dwadzieścia Punktów Działalności ws. migrantów i uchodźców” warto w polskiej rzeczywistości odnieść m.in. do kwestii integracji społeczności ukraińskiej w Polsce. Chodzi zwłaszcza o studentów z tego kraju, którzy – jak zauważali członkowie Rady – ponoszą spore koszty studiowania w Polsce. „Aż się prosi, żeby pomyśleć o jakiejś formie wsparcia stypendialnego lub korekty w opłatach tak, żeby – w myśl papieskiego dokumentu – czuli się oni chciani w naszym społeczeństwie” – powiedział bp Zadarko.

Delegat KEP ds. Imigracji dodaje, że studenci z Ukrainy nie tylko chcą u nas studiować, ale też osiedlać się na stałe. „Pojawia się więc pytanie, jak się będą integrować z naszym społeczeństwem i jak my jesteśmy na nich otwarci. To jest wyzwanie, które, jak się wydaje, woła już o bardzo konkretne postanowienia” – mówi bp Zadarko.

Przewodniczący Rady przypomina, że podstawowy schemat jeśli chodzi o integrację obcokrajowców, to współpraca państwa, samorządów, organizacji pozarządowych i Kościoła. Jego zdaniem należałoby, w myśl dokumentu papieskiego, promować wszystkie działania państwa na rzecz ukraińskich studentów. „Chodzi o uniknięcie sytuacji, w której oni studiując po angielsku, a między sobą komunikując się w języku ojczystym, wskutek braku polskich inicjatyw służących wzajemnemu otwarciu i ułatwianiu im pobytu – będą tworzyć zamknięte, ukraińskie środowiska” – tłumaczy bp Zadarko.

Podczas spotkania Rady rozmawiano też o sytuacji dzieci z polskich ośrodków dla cudzoziemców. Wskazywano na konieczność reagowania w sytuacji, gdy lokalna społeczność nie chce tych dzieci w szkołach. „To przecież jest najlepszy sposób integracji: od małego uczenie się języka, kultury i tworzenia więzi społecznych w kraju nowego pobytu” – wskazuje Delegat KEP ds. Imigracji.

Czytaj także: Bp Zadarko: nikt nie może dwóm panom służyć

Biskup zwraca uwagę na sytuacje, w których lokalna społeczność woli wysyłać nauczyciela do takiego ośrodka, byle tylko cudzoziemskie dziecko nie chodziło do ogólnej szkoły. „Powinniśmy reagować, bo to przyniesie efekt zupełnie odwrotny, bo te dzieci od początku czują obcość, są odpychane i de facto zmuszane do tworzenia zamkniętych grup, ograniczonych do własnego języka i swojej grupy etnicznej. Tak więc sami tworzymy grupy, których nie chcemy” – przestrzega bp Zadarko. Dodaje, że trzeba sobie uświadomić, że takie zadanie przed sobą mamy. Przewodniczący Rady KEP ds. Migracji, Turystyki i Pielgrzymek przypomina, że państwo polskie co roku udziela statusu uchodźcy kilkuset osobom, zatem uchodźcy znajdują się na naszym terytorium. Przybywają z różnych powodów, głównie z byłych republik radzieckich. „Powstaje pytanie, jak my się do nich ustosunkujemy, jak będziemy chcieli z nimi budować relacje” – mówi biskup dodając, że nie wszyscy imigranci chcą wyjeżdżać na Zachód, część bowiem zostaje.

Bp Zadarko wskazuje, że podobna sytuacja jest z Wietnamczykami i Koreańczykami. W dużych miastach, takich jak Warszawa, są to już wspólnoty kilkudziesięciotysięczne. Dzieci tych imigrantów chodzą do szkoły ale jest bardzo duża społeczność takich, którzy nie uczą się języka bo np. nie stać ich na zamówienie nauczyciela. „Dobrze, żeby powstawały centra, gdzie migranci z różnych krajów mieliby ułatwiony dostęp do nauki języka polskiego. To, że nie słychać o jakichś problemach ze strony Wietnamczyków czy Koreańczyków nie oznacza, że my mamy jakiś idealny program integracyjny” – stwierdza przewodniczący Rady.

Podczas warszawskiego spotkania rozmawiano też o ciekawej dynamice polskiego pielgrzymowania. Okazało się, że spada liczba pielgrzymów a wzrasta liczba pielgrzymek. Przybywa na przykład pielgrzymek rowerowych oraz rodzinnych, co wyraźnie zauważają np. jasnogórscy paulini. Przybywa rodzin z dziećmi, także na wózkach, co jest z pewnością efektem programu 500 plus, dzięki któremu ludzi stać na rodzinną podróż samochodem do tego czy innego sanktuarium.

Zadaniem Rady KEP ds. Migracji, Turystyki i Pielgrzymek jest przekazywanie i realizacja wskazań Stolicy Apostolskiej odnoszących się do duszpasterstwa migrantów i podróżnych w zakresie ogólnopolskim, wspieranie i koordynowanie wszelkich inicjatyw promujących pomoc migrantom.

Rada kontaktuje się z Papieską Radą ds. Migrantów i Podróżnych, współpracuje z równorzędnymi organizacjami na arenie międzynarodowej przez Radę Konferencji Episkopatów Europy. Monitoruje też legislację państwową w zakresie migracji i uchodźstwa.

Podano daty XV Zgromadzenia Ogólnego Synodu Biskupów nt. młodzieży

Od 3 do 28 października 2018 r. będzie trwało XV Zgromadzenie Ogólne Synodu Biskupów, tym razem obradujące wokół tematu „Młodzież, wiara i rozeznawanie powołania”. Tę informację podał 18 listopada sekretariat generalny Synodu Biskupów.

Tego samego dnia papież Franciszek mianował relatora generalnego synodu, którym został przewodniczący episkopatu Brazylii, kard. Sérgio da Rocha, a także dwóch sekretarzy specjalnych XV Zgromadzenia Ogólnego Synodu Biskupów, którymi zostali włoscy kapłani: ks. Giacomo Costa SJ i ks. Rossano Sala SDB.

Czytaj także: Czego dowiedzieliśmy się o amerykańskiej młodzieży z ankiety przedsynodalnej?

Przygotowania do przyszłorocznego synodu poprzedzają liczne konsultacje, które odbywają się na całym świecie z udziałem biskupów i młodzieży. Do 30 listopada młodzi z całego świata mogą wypełniać ankietę presynodalną, dostępną na stronie synodu (do 16 listopada dostępna była także polska wersja ankiety, którą wypełniło ponad 6 tys. osób). Wcześniej, młodzi i duszpasterze z całego świata mogli też wypowiedzieć się za pomocą kwestionariusza, dołączonego do dokumentu przygotowawczego przygotowanego przez sekretariat synodu.

W ramach przygotowań w Rzymie odbyły się także międzynarodowe spotkania: na początku kwietnia, z udziałem odpowiedzialnych za duszpasterstwa młodych i przygotowania do Światowych Dni Młodzieży na całym świecie, a we wrześniu zjazd, w którym wzięli udział biskupi, eksperci, animatorzy i młodzież z całego świata.

Polscy bezdomni spotkali się z papieżem Franciszkiem

Trzej uczestnicy programu wychodzenia z bezdomności i uzależnień „Damy Radę”, prowadzonego przez Caritas Polska, spotkali się z papieżem Franciszkiem na pl. Świętego Piotra. Przebywają oni w Rzymie z pielgrzymką, wieńczącą wrześniowe II Drużynowe Mistrzostwa Polski Osób Bezdomnych w Szachach.

II Drużynowe Mistrzostwa Polski Osób Bezdomnych w Szachach odbyły się we wrześniu z inicjatywy Caritas Diecezji Szczecińsko-Kamieńskiej. Wśród amatorów, biorących udział w rozgrywkach, znaleźli się podopieczni programu Caritas Polska „Damy Radę”, którzy – choć zajęli dalekie miejsce w rywalizacji – zostali docenieni przez organizatorów.

„Dyrekcja Caritas Polska dostrzegła w ich postawie coś wartego nagrodzenia i pokazania – może wytrwałość i staranie w dążeniu do życia w wolności od nałogów, destrukcyjnych zachowań i życiowego nieporządku, może odwagę w braniu życia w swoje ręce i sięganiu po – zdawałoby się – trudno dostępne cele. Pewnie jedno i drugie razem wzięte” – czytamy na stronie Caritas Polska.

Czytaj także: Diecezjalne Caritas na I Światowy Dzień Ubogich

Troje spośród uczestników programu „Damy Radę” bierze udział w pielgrzymce do Rzymu, a podczas środowej audiencji generalnej spotkali się z papieżem Franciszkiem, który poświęcił kilka minut na rozmowę z nimi i pobłogosławił przywiezioną przez nich koszulkę.

„Damy radę!” to program wychodzenia z bezdomności i uzależnień dla bezdomnych mężczyzn w wieku 25-35 lat, prowadzony przez Caritas Polska. Warunkiem uczestnictwa w programie jest determinacja do podjęcia terapii, wytrwaniu w abstynencji, a z czasem także chęć podjęcia pracy i starań o stabilizację życiową. Program ma trzy etapy, trwa ok. 3 lat. Oferuje możliwość zamieszkania w mieszkaniu treningowym w trzyosobowym zespole, później także pomoc w uzyskaniu mieszkania komunalnego. Program to również wspólnota terapeutyczna, która jest równocześnie grupą wsparcia, prowadzoną przez doświadczonego terapeutę uzależnień i nadzorowana przez zespół kierowany przez psychologa. Program spotkań obejmuje naukę praktycznych umiejętności życiowych a także zajęcia dokształcające, kulturalne i rekreacyjne. Ukierunkowany jest na odkrycie i realizację własnego potencjału życiowego. Adresowany jest również do chętnych kończących odbywanie kary pozbawienia wolności i realizowany na terenie zakładów karnych.

Stolica Apostolska i Kościół w Polsce na Światowy Dzień Ubogich

Ojciec Święty Franciszek w liście apostolskim „Misericordia et misera” na zakończenie Roku Miłosierdzia ustanowił Światowy Dzień Ubogich, który będziemy obchodzić w całym Kościele każdego roku w 33. Niedzielę Zwykłą. W tym roku 19 listopada. W zamyśle Ojca Świętego ten dzień jest najbardziej właściwym przygotowaniem do przeżycia Uroczystości Chrystusa Króla Wszechświata, który utożsamia się „z maluczkimi i ubogimi, a osądzi nas z uczynków miłosierdzia” (por. Mt 25, 31-34).

Na I Światowy Dzień Ubogich, który w tym roku będziemy przeżywać 19 listopada, Ojciec Święty wystosował specjalne orędzie, któremu nadał tytuł: „Nie miłujmy słowem, ale czynem”. Tytuł tego orędzia będzie jednocześnie stanowić hasło tego dnia.

W orędziu tym Papież ukazuje znaczenie tego Dnia, a także nakreśla kierunki konkretnych działań, których celem jest świadczenie miłosierdzia ubogim. Wskazuje, że najważniejszym motywem dla czynów miłosierdzia jest fakt, że Bóg pierwszy nas umiłował, „dając całego siebie”. Czyny miłosierdzia ożywiają naszą wiarę. Papież podkreślił też, że czyny miłosierdzia nie mają być tylko doraźnymi gestami pomocy, ale powinny prowadzić do prawdziwego spotkania z ubogimi, które przełamuje ich samotność. W tym spotkaniu, w bliskości z ubogimi dotykamy samego Chrystusa, który się z nimi utożsamia. (W ten sposób dajemy odpowiedź na Komunię sakramentalną otrzymaną w Eucharystii). Tak rozumianą kulturę spotkania z ubogimi, którzy mogą nas w ten sposób ewangelizować, powinniśmy –jako wierzący- uczynić swoim stylem życia.

Dlatego, w związku z tym Dniem, Ojciec Święty poprosił wszystkie wspólnoty chrześcijańskie (zarówno duchownych jak i wiernych świeckich), by zaangażowały się w przygotowanie takich przyjacielskich spotkań przy wspólnym stole. Zachęca też, abyśmy ubogich, zwłaszcza z najbliższego otoczenia, z sąsiedztwa, przyjęli przy naszym stole jako uprzywilejowanych gości, „aby mogli się stać mistrzami, którzy pomogą nam żyć spójnie wiarą”. Takie spotkania winna poprzedzać wspólna modlitwa i udział w Eucharystii.

W podobny sposób sam Ojciec Święty będzie przeżywał Światowy Dzień Ubogich. W sobotę, tj. 18 listopada, spotka się z ubogimi na wspólnej modlitwie w Bazylice św. Wawrzyńca w Rzymie, a w niedzielę 19 listopada po Mszy św., której będzie przewodniczył w Bazylice św. Piotra i modlitwie Anioł Pański uda się z ubogimi na obiad w Auli Pawła VI).

Przykład i zachęta Ojca Świętego znajdzie także swój wyraz w przeżywaniu tego Dnia w poszczególnych diecezjach i parafiach. Z tej okazji biskupi diecezjalni wystosowali też specjalne odezwy do wiernych.

Apostolstwo miłosierdzia aktualnie realizowane przez Kościół w Polsce

W ciągu roku działalność charytatywną Kościoła w Polsce podejmuje ponad 800 instytucji, które realizują 5 tysięcy różnego rodzaju dzieł, z których pomoc dociera do 3 milionów potrzebujących. W tych dziełach w szczególny sposób uczestniczy Caritas Polska w łączności z Caritas Diecezjalnymi wraz z 5 tysiącami Parafialnych Zespołów Caritas oraz Szkolnymi i Akademickimi Kołami Caritas, których jest już blisko 2 tys. 700. Łącznie posługuje w Polsce ok. 100 tysięcy wolontariuszy Caritas. Trzeba też tu wspomnieć, że w te dzieła pomocy, z których korzystają dzieci, rodziny, chorzy, niepełnosprawni, starsi, bezdomni, ofiary wojny, uchodźcy, emigranci oraz mieszkańcy krajów Trzeciego Świata, spontanicznie i z ogromnym zaangażowaniem włączają się niemal wszyscy wierzący.

Do tych dzieł podejmowanych na rzecz dzieci i młodzieży należy m.in. „Wigilijne Dzieło Pomocy Dzieciom”, w ramach którego tylko w ubiegłym roku rozprowadzono ponad 3 miliony świec. Dochód z ich sprzedaży został rozdysponowany przez diecezjalne Caritas na świetlice socjoterapeutyczne, dożywianie, pomoc w edukacji i letni wypoczynek, a w tym roku także na wsparcie dzieci uchodźców z Syrii i Iraku.

W Polsce funkcjonuje 180 świetlic socjoterapeutycznych Caritas dla dzieci i młodzieży, a także działają 32 ośrodki dla matek z dziećmi. Ogromną popularnością cieszą się przedświąteczne akcje „Tak, pomagam!”, w których tylko w ubiegłym roku wzięło udział 20 tysięcy wolontariuszy i zebrano ok. 900 ton artykułów spożywczych, które zostały przeznaczone dla najuboższych rodzin. A „Wakacyjna Akcja Caritas” zapewniła wypoczynek ponad 40 tysiącom dzieci z rodzin ubogich. Z tej akcji skorzystały też dzieci polonijne z Ukrainy, Białorusi i Litwy. W minionym roku dzięki akcji „Tornister Pełen Uśmiechów” szkolne wyprawki otrzymało ponad 50 tysięcy uczniów z ubogich rodzin w całym kraju. Ponadto Caritas organizuje dla wielu uczniów pomoc przez całoroczne stypendia edukacyjne, w ramach programu „Skrzydła”.

Caritas podejmuje też szereg inicjatyw na rzecz pomocy chorym, niepełnosprawnym, starszym, i bezdomnym. W Polsce jest ponad 250 Stacji Opieki Caritas – placówek medycznych, opiekuńczych i rehabilitacyjnych. Równie sprawna jest opieka hospicyjna Caritas, zarówno stacjonarna jak i domowa.

Funkcjonuje też ponad 50 hospicjów Caritas, które poza wyspecjalizowaną kadrą wspomagane są przez licznych wolontariuszy. Caritas, w ramach projektu „Ile kosztuje życie?”, prowadzi na terenie całej Polski 114 wypożyczalni sprzętu rehabilitacyjnego i medycznego, z których korzysta ponad 12 tysięcy osób rocznie. Sprzęt kupowany jest m. in. dzięki odpisowi podatkowemu 1 procentu przekazywanemu Caritas Polska.

W minionym roku wielkim sukcesem zakończyła się zbiórka ogłoszona przez Caritas za pośrednictwem portalu „pomagam.caritas.pl” na zakup środków opatrunkowych przeznaczonych dla osób bezdomnych i ubogich, którzy nie mają ubezpieczenia zdrowotnego. Z tej pomocy skorzystało 13 tysięcy osób.

Ponadto w ramach akcji „Trochę ciepła dla bezdomnego” Caritas prowadzi w Polsce 96 placówek dla osób bezdomnych, 91 jadłodajni dla ubogich, 31 domów pomocy społecznej, w tym schroniska, noclegownie i ogrzewalnie mogące udzielić pomocy ponad 2600 osobom. Caritas Polska realizuje również program „Damy radę”, którego celem jest pomoc w wychodzeniu z bezdomności. Wśród inicjatyw charytatywnych warto jeszcze wspomnieć następujące: „Jałmużna Wielkopostna”, akcja „Pola Nadziei”, kampania „Kromka Chleba”, projekt „Spiżarnia Caritas” i wiele innych.

Caritas Polska podejmuje też szereg inicjatyw na rzecz pomocy ofiarom wojen, uchodźcom i emigrantom. W tym zakresie organizowana jest pomoc poszkodowanym w konflikcie na Wschodniej Ukrainie, np. w ramach akcji „Pomóż rodakom z Donbasu odnaleźć się w Polsce”, a także wielu uchodźców tzw. wewnętrznych zostało objętych stałą pomocą.

Ponadto Caritas przy współudziale Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP realizuje projekt humanitarny na Ukrainie zapewniający bezpłatną opiekę medyczną i pomoc w zakupie lekarstw oraz artykułów higienicznych dla uchodźców i najbiedniejszej ludności zamieszkującej tereny objęte wojną. Caritas prowadzi też pomoc żywieniową oraz higieniczną dla uchodźców w obozach na terenie Libanu, Jordanii i w Irackim Kurdystanie. Ponadto Caritas Polska prowadzi stałą pomoc medyczną i żywnościową dla dotkniętych wojną mieszkańców Syrii, a od października ubiegłego roku wdrożony został nowy projekt pomocy pod nazwą „Rodzina Rodzinie”. Z tego programu pomocy korzysta już ponad 10 tysięcy rodzin syryjskich.

Inicjatywy związane z obchodami Światowego Dnia Ubogich w wybranych diecezjach:

W Archidiecezji Poznańskiej przygotowania do obchodów Światowego Dnia Ubogich trwają cały poprzedzający tydzień. Wśród podjętych inicjatyw znajdą się m.in: Tydzień postu w intencji Ubogich; Całodzienna Adoracja w intencji Ubogich – w dniach od 13.11 do 17.11; Tydzień Nieustannego Różańca w intencji Ubogich – w dniach od 12.11 do 19.11; Duchowa Adopcja osoby Ubogiej; Spotkania przy stole w jadłodajniach Caritas, pokazy filmów, a 19 listopada – wspólna Eucharystii z Ubogimi pod przewodnictwem Metropolity.

W Archidiecezji Krakowskiej organizowane są wspólne modlitwy i spotkania przy stole z ubogimi, a także projekcje filmów: „Brat naszego Boga”, „Anioł w Krakowie” i in., występy zespołów, darmowe usługi medyczne. Z okazji tego Dnia zostały zorganizowane rekolekcje dla Krakowa i Archidiecezji „Ubogi niech do mnie przyjdzie” A w parafiach w tym Dniu prowadzana będzie kwesta dla ubogich, a także upowszechniana będzie akcja „Zaproś sąsiada na obiad”.

W Archidiecezji Gdańskiej zostaną podjęte dwie inicjatywy. Pierwszą z nich są tzw. „Karty Miłosierdzia” z wypisanymi uczynkami miłosierdzia. Zaproponowane zostały trzy konkretne działania, z których można wybrać i zrealizować jedno z nich. Karty te są już rozdawane w parafiach. Ponadto w samym tym Dniu ubodzy i wszyscy chętni, którzy chcieliby włączyć się w niesienie pomocy potrzebującym, zostali zaproszeni na projekcję filmu pt. „Boisko bezdomnych”, a po nim na wspólny obiad z Metropolitą w Jadłodajni Caritas w Sopocie.

Są to tylko niektóre inicjatywy, jakie zostają podejmowane w Kościele w Polsce z okazji Światowego Dnia Ubogich.

Na Światowy Dzień Ubogich Caritas Polska podjęła następujące inicjatywy:

– inauguracja akcji „Tytka Charytatywna” („tytki” to papierowe torby, które Polacy wypełnią podstawowymi artykułami pierwszej potrzeby. Zebrane w ten sposób produkty trafią do najbardziej potrzebujących. Więcej informacji na stronie www.tytkacharytatywna.pl; w środę 15 listopada Papież Franciszek udzieli dla tej akcji specjalnego błogosławieństwa);

– zespół Caritas wraz z przyjaciółmi zorganizował w jadłodajni na ul. Żytniej w Warszawie w czwartek 16 listopada o godz. 12:00 przygotowanie ciepłego posiłku dla bezdomnych (w tej akcji i spotkaniu z ubogimi udział wzięli m.in. bp Markowski, a także aktorzy i osoby życia publicznego);

– w niedzielę 19 listopada obchody Światowego Dnia Ubogich rozpoczną się o godz. 13:30 Mszą Św. w kaplicy Centrum Okopowa przy ul. Okopowej 55, a następnie o godz. 14:15 rozpocznie się wspólny posiłek (w tych wydarzeniach weźmie udział nuncjusz apostolski w Polsce abp Salvatore Pennacchio oraz abp Henryk Hoser metropolita warszawsko-praski);

– we wtorek 21 listopada w siedzibie Caritas Polska odbędzie się konferencja „Pięć Chlebów”, podczas której zostaną podsumowane działania podejmowane w ramach pomocy żywnościowej Caritas (te działania to m.in. „Kromka Chleba”, „Spiżarnia Caritas”, „Tak, pomagam!”, „Tytka Charytatywna”;

– inne akcje, których realizacja już trwa: „Uliczny Patrol Medyczny” (celem projektu jest dotarcie do bezdomnych, którzy nie korzystają z noclegowni, jadłodajni ani innych form wsparcia i udzielenie im profesjonalnej pomocy medycznej. Partnerem trwającej od września akcji jest Straż Miejska); „Trochę ciepła dla bezdomnego” (akcja polegająca na zaspokojeniu podstawowych potrzeb osób bezdomnych; w jej ramach są rozdysponowywane artykuły pierwszej potrzeby, takie jak koce, ubrania, artykuły higieniczne czy ciepłe posiłki).

Opr. bp Wiesław Szlachetka, przewodniczący Komisji Charytatywnej Konferencji Episkopatu Polski

Warszawscy klerycy zdobywcami Pucharu Polski 2017 Wyższych Seminariów Duchownych i Zakonnych w halowej piłce nożnej

Klerycy Wyższego Metropolitalnego Seminarium Duchowne w Warszawie wywalczyli tegoroczny Puchar Polski Wyższych Seminariów Duchownych i Zakonnych w halowej piłce nożnej oraz Puchar Metropolity Warszawskiego. Rozgrywki odbyły się dziś w Warszawie z udziałem reprezentacji z 11 diecezji.

Warszawscy klerycy pokonali w finale seminarzystów z diecezji siedleckiej i okazali się najlepsi spośród 11 drużyn startujących w tegorocznych mistrzostwach. Tym samym wywalczyli trzecie zwycięstwo w turnieju o Puchar Metropolity Warszawskiego i zarazem drugie w Pucharze Polski Wyższych Seminariów Duchownych i Zakonnych w halowej piłce nożnej – ponieważ w tym roku seminarzyści walczyli o dwa trofea na raz. Jak podkreślają zwycięzcy, poprzez sport nie tylko rozwijają swoje talenty, ale też przygotowują się do pracy duszpasterskiej.

– Gra w piłkę to jest nasza pasja, z którą przyszliśmy do seminarium i którą tu pielęgnujemy. I ona jak najbardziej może się przydać w pracy duszpasterskiej. Z kolei zajęcia z WF-u, które są prowadzone dla rocznika 2. i 3. mają taki zamysł, aby nauczyć chłopaków zasad różnych gier zespołowych po to, aby kiedyś, gdy będą na parafii, mogli także w ten sposób kontaktować się z dziećmi i młodzieżą, spędzać z nimi czas i uczyć dobrych nawyków – mówi w rozmowie z KAI trener zwycięskiej drużyny kl. Krzysztof Perzyna z Warszawskiego Metropolitalnego Seminarium Duchownego.

Drugie miejsce w rozgrywkach zajęła reprezentacja Wyższego Seminarium Duchownego w Siedlcach, a trzecie miejsce klerycy z archidiecezji przemyskiej. W turnieju wzięło udział 11 drużyn, reprezentujących: Warszawę, Katowice, Wrocław, Poznań, Siedlce, Łomżę, Łódź, Lublin, Przemyśl, Drohiczyn oraz Radom. Rozgrywki odbywały się w hali CRS Bielany przy ul. Lindego 20 w Warszawie.

Warszawa: trwa jubileusz 100-lecia parafii św. Michała Archanioła

Od piątku 17 listopada trwają uroczystości jubileuszowe 100-lecia stołecznej parafii św. Michała Archanioła. Centralne obchody odbędą się jutro pod przewodnictwem metropolity warszawskiego kard. Kazimierza Nycza.

Obchody jubileuszu rozpoczęły się w piątek, 17 listopada. Po Mszy św. odbyło się spotkanie z Marcinem Zielińskim, liderem Wspólnoty Uwielbienia „Głos Pana” ze Skierniewic. W sobotę, 18 listopada, przed południem kapłani oraz wierni odwiedzili groby duchownych, którzy pracowali wcześniej w parafii. Wspólnie modlili się Koronką do Miłosierdzia Bożego, po której odbył się koncert patriotyczny. Wierni mogli również wziąć udział w spotkaniu wspomnieniowym lub Mszy dziękczynnej z błogosławieństwem małżeństw.

Na niedzielę zaplanowano główne obchody jubileuszu. O 13 odbędzie się uroczysta Msza św. pod przewodnictwem kard. Nycza. Natomiast wieczorem, w kawiarence parafialnej zostaną wyemitowane filmy-reportaże Krzysztofa Żurowskiego – „Terminacja” oraz „Fatima JP2 – pierwsze soboty”.

W niedzielę o 21:00 goścmi audycji audycji „Religie” w radiu RDC będzie ks. Jan Konarski, proboszcz parafii św. Michała, oraz jej były proboszcz, ks. Jan Sikorski.

Parafia św. Michała Archanioła często nazywana jest córką parafii św. Aleksandra w Warszawie na Trakcie Królewskim. Erygowano ją 20 listopada 1917 roku. Na początku II wojny światowej pociski artyleryjskie uszkodziły tylko zabudowania kościelne. Jednak podczas Powstania Warszawskiego został niemal całkowicie zniszczony. Pozostała jedynie ściana frontową i fragment kaplicy Matki Bożej Częstochowskiej.

W 1966 konsekracji nowej świątyni dokonał kard. Wyszyński. Nadał kościołowi wezwanie św. Michała Archanioła, który m.in. jest patronem ofiarodawcy placu pod budowlę – Michała Radziwiłła.

W parafii funkcjonuje wiele wspólnot. Od ponad 20 lat działa Akcja Katolicka. Regularnie spotykają się również członkowie Odnowy w Duchu Świętym, Ruchu Światło – Życie oraz Żywego Różańca. Od listopada 2017 roku kościół jest miejscem spotkań niespełna 200 stypendystów Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”.

Kraków: trwają XIII Dni Muzyki Kościelnej

Koncerty organowe w krakowskich świątyniach, międzynarodowa konferencja naukowa „Musica sacra – instrumentum laudis”, z udziałem m.in. prof. Vincenzo de Gregorio z Papieskiego Instytutu Muzyki Kościelnej w Watykanie, Konkurs Młodych Organistów, uroczyste nieszpory ku czci św. Cecylii oraz spotkanie formacyjno-warsztatowe organistów – to wydarzenia, które odbędą się podczas XIII Dni Muzyki Kościelnej w archidiecezji krakowskiej. Wydarzenie potrwa do 22 listopada.

W ramach Dni Muzyki Kościelnej odbędzie się wiele koncertów organowych w krakowskich świątyniach m.in. w kościele pw. św. Jana Chrzciciela, gdzie wystąpią absolwenci Międzyuczelnianego Instytutu Muzyki Kościelnej w Krakowie, zaś w kościele Matki Bożej Ostrobramskiej zaprezentuje się żeński zespół wokalny „Flores Rosarum” pod przewodnictwem s. Susi Ferfoglia.

– Dni Muzyki Kościelnej są rodzajem spotkania na kanwie muzycznej, religii z nauką. Będziemy podejmowali ważną refleksję na temat tego jak wygląda dialog z wiernymi poprzez muzykę religijną – mówi prof. dr hab. Wiesław Delimat, dyrektor Archidiecezjalnej Szkoły Muzycznej w Krakowie.

W ramach wydarzenia odbędzie się Międzynarodowa Konferencja Naukowa „Musica sacra – instrumentum laudis. 50-lat w służbie muzyki kościelnej, Instrukcja wykonawcza Soboru Watykańskiego II Musicam Sacram (1967-2017)”. Podczas spotkania głos zabierze m.in. prof. Vincenzo de Gregorio z Papieskiego Instytutu Muzyki Kościelnej w Watykanie, dr hab. Michał Sławecki z Uniwersytetu Muzycznego w Warszawie oraz ks. dr Marius Linnerborn z Instytutu Liturgicznego z Niemiec.

Tradycyjnie zaplanowano także Krakowski Konkurs Młodych Organistów oraz doroczne spotkanie formacyjno-warsztatowe organistów archidiecezji krakowskiej.

Organizatorem XIII Dni Muzyki Kościelnej w archidiecezji krakowskiej jest m.in. Archidiecezjalna Komisja Muzyki Kościelnej w Krakowie, Akademia Muzyczna w Krakowie, Uniwersytet Papieski Jana Pawła II w Krakowie, Międzyuczelniany Instytut Muzyki Kościelnej w Krakowie i Archidiecezjalna Szkoła Muzyczna I i II stopnia im. Ks. Kardynała Franciszka Macharskiego w Krakowie. Patronat honorowy nad wydarzeniem sprawuje abp Marek Jędraszewski, metropolita krakowski.

Łagiewniki: odbyło się ogólnopolskie spotkanie czcicieli Chrystusa Króla

Pod hasłem „Dziś i jutro dzieła intronizacji” odbyło się 18 listopada w Krakowie-Łagiewnikach ogólnopolskie spotkanie czcicieli Chrystusa Króla. Wydarzenie wpisywało się w obchody rocznicy proklamacji Jubileuszowego Aktu przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana.

Podczas sesji formacyjnej i programowej, która odbyła się w auli sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach, poruszano tematy związane z afirmacją Chrystusa Króla w Eucharystii i Kościele, społecznymi aspektami królowania Chrystusa oraz prawa Bożego w Konstytucji.

Na temat społecznych aspektów mówił ks. prof. dr hab. Janusz Królikowski z Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II. Podkreślił on, że pierwotna tradycja ikonograficzna ilustruje ważny problem, że Chrystus pierwotnie jest kapłanem, a jego królewskość z tego wynika. -Ta sekwencja jest głęboko zakorzeniona przede wszystkim w Piśmie Świętym, które jest dla nas punktem odniesienia i podstawą życia chrześcijańskiego – wyjaśniał prelegent.

Jak ocenił, mówienie o Chrystusie jako królu, odnosząc się do tradycji biblijnej jest trudne w dzisiejszym świecie, ale to właśnie źródła biblijne są kluczowe, gdyż tam znajdują się fundamentalne wskazania. – Mówiąc o społecznym królowaniu Chrystusa dzisiaj, trzeba podkreślić, że pierwszym wyrazem tego panowania jest to, że religia posiada pierwszeństwo w stosunku do polityki. To nie jest dla wszystkich oczywiste, ponieważ żyjemy w upolitycznionym świecie – mówił. Jak dodał, polityka nie jest narzędziem ewangelizacji, ale przedmiotem do ewangelizowania.

Na czym polega formacja czcicieli Chrystusa Króla mówił bp Stanisław Jamrozek z Przemyśla, delegat KEP ds. Ruchów Intronizacyjnych. Wyjaśniał, że formacja składa się z trzech elementów: wychowania, formowania i kierownictwa. – Trzeba tak się ukształtować, aby podobać się Panu. Należy tak budować gmach życia, aby był doskonały, ale trzeba go budować na Chrystusie, który jest fundamentem. Jeśli nie będzie się w tym budowaniu pokornym, to zacznie się budować na sobie – wyjaśniał.

W trakcie spotkania odbyła się również dyskusja panelowa, która przebiegała pod hasłem „Obrona prawa Bożego a Konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej”. Dr hab. Krzysztof Wroczyński z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego omówił temat z perspektywy filozoficznej.-Ludzkie prawa muszą mieć jakąś wewnętrzną gwarancję, musi być wyższy probierz transcendencji. Sam problem istnienia Boga i transcendencji racji istnienia stoi przed każdym człowiekiem, niezależnie od tego czy jest wierzący czy nie, to warunek kondycji człowieka – wyjaśniał. Jego zdaniem odesłania do transcendencji, do Boga, nie można pominąć w Konstytucji.

Z kolei adwokat Jerzy Kwaśniewski z Instytutu Ordo Iuris wyznał, że obecnie można zaobserwować niepokojącą sytuację w kulturze, polegającą na odrzucaniu naturalnego rozumu. Jego zdaniem jest to widoczne m.in. w zaprzeczeniu ochronie życia od poczęcia do naturalnej śmierci. -To fundamentalne zagrożenie poczucia godności i człowieczeństwa. Obecnie Konstytucja częściowo to chroni – powiedział. Wskazał również na obecne w kulturze niszczenie fundamentalnej definicji małżeństwa i rodziny.

Z kolei dr hab. Aleksander Stępkowski z Uniwersytetu Warszawskiego zwracał uwagę na to jak ważna jest percepcja rzeczywistości w prawdziwych kategoriach, ponieważ jeśli kultura opiera się na nieprawdziwych przesłankach to zmierza do samozagłady. W jego ocenie w obecnym czasie kultura do tego zmierza. -Funkcjonujemy w realiach kulturowych, które nie są sprzyjające. Polska ma inną specyfikę, dlatego u nas Kościoły są pełne, ale trzeba dodać: jeszcze – wyjaśniał. – Trzeba pamiętać, że jesteśmy częścią szerszego systemu kulturowego, który jest oparty na przesłankach, które nie są przyjazne dla rozwoju człowieka – dodał.

Podczas spotkania Anna Surówka–Pasek, podsekretarz stanu w kancelarii Prezydenta RP mówiła, że oprócz tworzenia zapisów Konstytucji, ważne jest także kształtowanie tych, którzy będą ją przestrzegać. – Ważne jest jaka jest nasza kultura i świadomość. To co w nas powinno przebijać to to, że ukształtowała nas kultura chrześcijańska czyli to, że pokazał jaki jest człowiek i wedle tego powinniśmy rozumieć przepisy i je stosować – podkreśliła.

Jubileuszowy Akt Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana został proklamowany w sanktuarium Krakowie-Łagiewnikach, z udziałem Episkopatu i Prezydenta RP Andrzeja Dudy 19 listopada 2016 r

W ambasadzie RP w Watykanie przekazano Panamie relikwie św. Jana Pawła II

17 listopada wieczorem, w ambasadzie RP przy Watykanie, odbyło się przekazanie ambasador Panamy relikwii św. Jana Pawła II dla władz tego kraju. Relikwie zostały przekazane w związku z najbliższymi Światowymi Dniami Młodzieży, które odbędą się tam w styczniu 2019 roku. Z rąk gospodarza spotkania, ambasadora Janusza Kotańskiego, w imieniu władz Panamy przyjęła je ambasador Miroslava Rosas Vargas.

Obecni byli kardynałowie: Stanisław Ryłko, emerytowany przewodniczący Papieskiej Rady ds. Świeckich, a obecnie archiprezbiter rzymskiej bazyliki Matki Bożej Większej, Óscar Andrés Rodríguez Maradiaga, arcybiskup Tegucigalpy, stolicy Hondurasu i José Luis Lacunza z Panamy.

Pierwszy głos zabrał kard. Ryłko, który w przemówieniu-modlitwie prosił św. Jana Pawła II o pomoc Panamie w przygotowaniach do najbliższego ŚDM. Przypomniał, że nazywany był papieżem młodzieży, ponieważ w Roku Świętym 1984 „odważył się postawić na młodzież w realizacji nowej ewangelizacji”. „Prosimy go teraz, by pomógł Panamie oraz krajom ościennym, bo będzie to wydarzenie dla całej Ameryki Środkowej”, zakończył polski kardynał.

Czytaj także: Papież do mieszkańców Mjanmy: nie mogę się doczekać spotkania z wami

Kard. Maradiaga, który jest koordynatorem grupy dziewięciu kardynałów doradców, powołanej przez papieża Franciszka na samym początku jego pontyfikatu, podkreślił, że traktował papieża Polaka jak ojca, także dlatego, że jego nominacja biskupia nastąpiła 28 października 1978 roku, czyli sześć dni po inauguracji jego pontyfikatu.

Kardynał z Panamy prosił św. Jana Pawła II, „by pomagał Kościołowi z nieba, tak jak Benedyktowi XVI, a obecnie Franciszkowi”. Przypomniał, że był w koncelebrze podczas Mszy św. odprawionej przez papieża Wojtyłę w Panamie w marcu 1983 roku.

Ambasador Kotański przekazał następnie relikwię pani ambasador Panamy, życząc jej krajowi powodzenia w organizacji ŚDM i zapewniając o gotowości pomocy im ze strony Polski i Polaków. W krótkim przemówieniu ambasador Rosas Vargas m.in. prosiła kard. Ryłkę, by podziękował kard. Stanisławowi Dziwiszowi za relikwie i zapewniła, że będzie się przed nią modlić do Jana Pawła II, „by błogosławił Panamie, Polsce i całemu światu”.

Gniezno: bajki Ignacego Krasickiego zainaugurowały cykl „Opowieści o Prymasach”

W Muzeum Archidiecezji Gnieźnieńskiej odbyło się pierwsze z cyklu spotkań „Opowieści o Prymasach”. Bajki Ignacego Krasickiego czytał aktor gnieźnieńskiego teatru Bogdan Ferenc. Przedsięwzięcie realizowane jest pod patronatem Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka i wpisuje się w obchody 600-lecia prymasostwa w Polsce.

Spotkanie adresowane było przede wszystkim do najmłodszych, ale na zaproszenie odpowiedziała także liczna grupa rodziców i dziadków. Zanim wybrzmiały bajki prymasa-poety, krótko przypomniano jego postać. Po spotkaniu zaś uczestnicy mieli okazję zobaczyć Drzwi Gnieźnieńskie i zwiedzić podziemia katedry gnieźnieńskiej, gdzie Ignacy Krasicki został pochowany. Przy jego grobie najmłodsi uczestnicy spotkania zapalili znicz.

„Ignacy Krasicki, biskup, poeta, prymas Polski, jest jedną z najbardziej znanych postaci zarówno w historii Polski, jak i w literaturze, jednak mało kto kojarzy go z Gnieznem, częściej łączony jest z Warmią. Stąd pomysł, by przypomnieć i pokazać jego postać także jako arcybiskupa gnieźnieńskiego i gnieźnianina. Jego bajki przepełnione są niesłychaną mądrością i przenikliwością i naprawdę warto po nie sięgnąć, bo choć powstały w XVIII wieku, to nadal są aktualne i pewnie będą przez kolejne kilkaset lat” – zapowiadał wydarzenie ks. Jarosław Bogacz, dyrektor Muzeum Archidiecezji Gnieźnieńskiej.

Spotkania z Ignacym Krasickim zainaugurowało zaplanowany przez muzeum cykl spotkań z prymasami. Kolejne czytanie bajek Ignacego Krasickiego odbędzie się 25 listopada i 2 grudnia w Muzeum. Podobnie jak podczas pierwszego spotkania bajki czytać będzie i bardziej zawiłe fragmenty tłumaczyć znany aktor gnieźnieńskiego Teatru im. Aleksandra Fredry Bogdan Ferenc.

„Język Ignacego Krasickiego to język dziewiętnastowieczny, czasami trzeba niektóre słowa tłumaczyć, bo one bywają trudne, niemniej język Ignacego Krasickiego jest cudowny i mądry. Są to prawdy uniwersalne, które pojawiają się w naszym życiu codziennym” – przyznał Bogdan Ferenc.

Spotkania są bezpłatne, ale ze względu na ograniczoną liczbę miejsc konieczne jest wcześniejsze zgłoszenie udziału. Wystarczy to zrobić dzwoniąc pod numer 61/426.37.78. Opowieści o kolejnych prymasach – jak zapowiada Bartosz Przybyła z Muzeum Archidiecezji Gnieźnieńskiej – realizowane będą w nowym roku. Cykl organizowany jest pod patronatem Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka i wpisuje się w obchody 600-lecia prymasostwa w Polsce.

Ignacy Krasicki wywodził się ze zubożałej rodziny arystokratycznej posiadającej tytuł hrabiowski, był synem Jana Bożego, kasztelana chełmskiego, właściciela dubieckiego klucza dóbr oraz stolniczanki Anny z domu Starzechowskiej. Urodził się w 1735 r. w rodzimym majątku w Dubiecku, miał liczne rodzeństwo, dwie starsze siostry i czterech braci, z których tylko jeden – Antoni – nie wybrał drogi kariery kościelnej. Krasicki uczył się początkowo w kolegium jezuickim we Lwowie (1741–1750), w 1751 r. przyjął niższe święcenia i wstąpił do seminarium księży misjonarzy przy kościele św. Krzyża w Warszawie, gdzie przebywał do 1754 r. Wyższe święcenia kapłańskie otrzymał w lutym 1759 r. od biskupa przemyskiego Wacława Sierakowskiego. Dzięki środkom finansowym z tych prebend mógł wyjechać na dwuletnie studia do Rzymu. Po powrocie został sekretarzem prymasa Władysława Łubieńskiego, a wkrótce potem kapelanem Stanisława Augusta Poniatowskiego, późniejszego króla Polski. To właśnie on, tuż po swojej koronacji, umyślił uczynić przyjaciela i współpracownika najpierw koadiutorem, a później biskupem diecezji warmińskiej. Plany te stały się faktem w 1767 roku.

W sierpniu 1794 roku nadeszła wiadomość o śmierci prymasa Michała Poniatowskiego. W kwietniu roku następnego kapituła gnieźnieńska posłuszna woli króla pruskiego Fryderyka Wilhelma II wybrała Ignacego Krasickiego arcybiskupem gnieźnieńskim. Prymas Krasicki rzadko bywał w Gnieźnie. Na stale rezydował w Skierniewicach i dawnym zwyczajem często odwiedzał Berlin i Poczdam. W 1798 roku uzyskał od władz pruskich zgodę na założenie Towarzystwa Przyjaciół Nauki (1800 r.), do którego jednak sam nie wstąpił. Pod koniec 1800 roku mimo kłopotów ze zdrowiem wybrał się ponownie do Berlina. Wczesną wiosną przyszłego roku wystąpiły silne objawy puchliny wodnej. Zmarł 14 marca 1801 roku. Był arcybiskupem gnieźnieńskim przez sześć lat. Jego ciało pochowano w podziemiach kościoła św. Jadwigi Śląskiej w Berlinie. W 1829 roku staraniem arcybiskupa Teofila Wolickiego prochy Krasickiego sprowadzono do Polski i pochowano w katedrze gnieźnieńskiej.

Gliwice: zakończyły się obrady II Sesji Plenarnej diecezjalnego synodu

Dyskusje dot. kultury, liturgii i działalności diecezjalnych mediów były przedmiotem obrad II Sesji Plenarnej pierwszego Synodu Diecezji Gliwickiej, która 18 listopada odbyła się w Gliwicach.

Członkowie Komisji Plenarnej rozpoczęli spotkanie od wspólnej Eucharystii, której w gliwickiej katedrze przewodniczył biskup Jan Kopiec. W homilii biskup mówił o potrzebie jedności i zaufania do Boga oraz o tym, że Kościół, który jest tak zróżnicowany, potrzebuje jednak poszukiwania wspólnej drogi. „Bo jeżeli Chrystusowi wierzymy To bądźmy uczciwi wobec Niego” – zakończył biskup.

Po Mszy św. w auli Centrum Edukacyjnego rozpoczęły się obrady. Pierwszy z omawianych dokumentów dotyczył kultury. Przewodnicząca Komisji ds. Kultury pani Anna Szadkowska OV przedstawiła zasadniczą część dokumentu oraz jego założenia dotyczące ochrony zabytków sakralnych. Ks. Piotr Górecki przedstawił kwestie zabezpieczenia i dbałości o archiwalia, które znajdują się w dyspozycji parafii, jak również tych, którymi dysponuje Kuria. Następnie pan Łukasz Tura przedstawił część dotyczącą działalności mediów w diecezji. Szczególnym postulatem było powołanie Biura Prasowego diecezji.

Po prezentacji dokumentu głos zabrali członkowie Komisji, którzy zgłosili swoje uwagi oraz wnioski o wprowadzenie poprawek do dokumentu. Ostatecznie po przegłosowaniu wszystkich zmian dokument został przyjęty zdecydowaną większością głosów.

W tym momencie obrady przerwano, gdyż w południe Nuncjatura Apostolska w Warszawie ogłosila nominację ks. prał. Andrzeja Iwaneckiego na biskupa pomocniczego diecezji gliwickiej. Tę informacje ogłosił zgromadzonym biskup Jan Kopiec. Następnie biskup wręczył także nominacje prałackie czterem księżom.

Po przewie wznowiono obrady i rozpoczęto dyskusję na temat liturgii. Komisja Liturgiczna zaprezentowała przygotowany dokument, który w większości ma regulować ogólne przepisy liturgiczne, zaś w wielu przypadkach odwołuje się do bardziej szczegółowych dokumentów lub instrukcji, które także załączono do przygotowanego dokumentu. Po prezentacji dokumentu nastąpiła ponadgodzinna intensywna dyskusja. Następnie, na wniosek jednego z członków Komisji Plenarnej, podjęto głosowanie o ogłoszeniu ostatecznej dyskusji nt. ostatecznej formy dokumentu i przekazano dokument do ponownego przepracowania. Po ewentualnym uwzględnieniu złożonych wniosków, dokument zostanie poprawiony i przekazany ponownie pod dyskusję. Na jednej z kolejnych sesji odbędzie się głosowanie nad ostateczna formą dokumentu.

Kolejna sesja plenarna przewidziana jest na 9 grudnia.

Gliwice: papież nominował czterech nowych prałatów

W sobotę 18 listopada papież mianował dla diecezji gliwickiej czterech nowych prałatów. Zostali nimi: ks. Rudolf Halemba, ks. Piotr Kansy, ks. Herbert Jeziorski i ks. Piotr Puchała.

W samo południe biskup Jan Kopiec przerwał obrady II sesji plenarnej I Synodu Diecezji Gliwickiej, aby ogłosić nominacje ks. prał. Andrzeja Iwaneckiego na biskupa pomocnicze diecezji gliwickiej oraz czterech nowych prałatów w diecezji gliwickiej.

Prałatami zostali ks. Rudolf Halemba, emerytowany proboszcz parafii Trójcy Świętej w Wieszowej, a obecnie diecezjalny ojciec duchowny; ks. Herbert Jeziorski, emerytowany proboszcz parafii Św. Michała Archanioła w Bytomiu-Suchej Górze; ks. Piotr Kansy, proboszcz parafii Św. Anny w Gliwicach-Łabędach oraz ks. Piotr Puchała, proboszcz parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Wojskiej.

Nowi prałaci odebrali od biskupa dokumenty nadające im nową godność.

Prymas Polski do członków KIK: Modlitwa jest szkołą nadziei

„Modlitwa jest darem i łaską. Nie jest wytworem naszych tęsknot i pragnień. Nie jest projekcją naszych własnych oczekiwań. Nie jest rezultatem jakichś ułomnych kalkulacji.” – mówił abp Wojciech Polak. 18 listopada Prymas Polski przewodniczył Mszy św. w kaplicy Matki Bożej na Jasnej Górze z racji 37. Ogólnopolskiej Pielgrzymki Klubów Inteligencji Katolickiej do narodowego sanktuarium.

Mszę św. z Prymasem Polski koncelebrowali kapelani KIK-u. W pielgrzymce wzięło udział blisko 200 członków Klubów z całej Polski, m.in. z Częstochowy, Bydgoszczy, Torunia, Bielsko–Białej, Mielca, Katowic, Olsztyna, Inowrocławia, Warszawy.

„Słowa Maryi: „Zróbcie wszystko, co wam powie” to źródło mądrości. Dzisiaj jesteśmy w jasnogórskiej, maryjnej szkole wiary. W codziennej formacji trzeba, abyśmy wypełniali Ewangelię i naśladowali Maryję” – mówił, witając zgromadzonych pielgrzymów o. Wojciech Dec.

Rozpoczynając Mszę św. abp Wojciech Polak podkreślił, ze „modlitwa to szkoła nadziei” – W dzisiejszym świecie musimy być misjonarzami nadziei a nie prorokami nieszczęść – mówił abp Polak.

W homilii Prymas Polski odnosząc się do tekst Ewangelii wskazał na znaczenie modlitwy – Modlitwa jest darem i łaską. Nie jest wytworem naszych tęsknot i pragnień. Nie jest projekcją naszych własnych oczekiwań. Nie jest rezultatem jakichś ułomnych kalkulacji. To jest spotkanie z żywym Bogiem, który nie utrzymuje dystansu, który troszczy się o nas, ale za nas nie decyduje i nas nie wyręcza – mówił Prymas Polski.

– Dzisiejsza Ewangelia zachęca nas zatem do wytrwałości w modlitwie. Łamie przy tym pewne stereotypy. Przypomina, że często z modlitwą związany jest trud i zmagania. Wszyscy mamy przecież w naszym życiu chwile zmęczenia i zniechęcenia, zwłaszcza kiedy nasza modlitwa wydaje się nieskuteczna. To doświadczenie podpowiada nam jednak, że modlitwa jest nade wszystko darem i łaską – kontynuował abp Polak i podkreślił za papieżem Franciszkiem, że „spotkanie z Panem jest zawsze spotkaniem żywym, nie jest spotkaniem muzealnym. Jest spotkaniem żywym. On jest z nami i dla nas”.

Mówiąc o wytrwałości w modlitwie arcybiskup zaznaczył, że „modlitwa otwiera nas na Tego, który przychodzi. On wciąż każe nam ufać i wierzyć, nawet wbrew nadziei. Modlitwa więc wyostrza przy tym wzrok naszego serca, naszego wnętrza, naszego ducha, który potrafi wprost wyczuć bliskość i miłość Boga”.
– Pielgrzymka na Jasną Górę jest zawsze szansą na to, by jeszcze raz odnaleźć siebie przed Panem. Jest okazją, by przed Maryją i wraz z Nią otwierać się w modlitwie na ten szczególny dialog z Bogiem- dodał abp Polak.

– To święte miejsce i obecność Maryi, Matki Bożej, Matki Kościoła, naszej Matki i Królowej są niewątpliwie i dla nas ciągłą zachętą, by odpowiadając na Chrystusową przypowieść, właśnie tutaj, na Jasnej Górze, modlić się wytrwale i nie ustawać. Taki jest niewątpliwie również podstawowy cel i sens naszego pielgrzymowania – kontynuował Prymas Polski.

Na zakończenie abp Polak podkreślił, że „jasnogórska pielgrzymka Klubów Inteligencji Katolickiej jest więc niewątpliwie kolejnym zaproszeniem nas wszystkich, Drodzy Siostry i Bracia, na drogę ufnej i wytrwałej modlitwy”.

I dodał: „właśnie tego oczekuje od nas Bóg, byśmy nie ukrywali się w jakiejś prywatnej przestrzeni, ale przemieniali nasze życie i nasze wzajemne relacje mocą tej wiary, której On jest niewyczerpanym źródłem. On sam oczekuje od nas cierpliwości, wiary i nadziei. Oczekuje naszej stałości w wysiłkach i być może nawet tego wdowiego ewangelicznego naprzykrzania się, wciąż ze świadomością, że także my jesteśmy przecież odpowiedzialni, aby i w naszą ludzką społeczność, w naszą dzisiejszą trudną sytuację społeczną wprowadzać światło Jezusowej Ewangelii, dając nam wszystkim ewangeliczne kryteria dla naszego wspólnego życia”.

Po Mszy św. uczestnicy pielgrzymki pod pomnikiem kard. Stefana Wyszyńskiego złożyli kwiaty i pomodlili się o beatyfikację sługi Bożego Prymasa Tysiąclecia.

Następnie w kaplicy różańcowej odbyły się wykłady. Ks. inf. Ireneusz Skubiś – honorowy redaktor naczelny „Niedzieli” mówiąc o koncepcji ideowej Ruchu „Europa Christi” zaznaczył, że „Europie trzeba powiedzieć: Chrystus albo nic”.

Ks. Skubiś wskazał również na konieczność odnowionej politologii chrześcijańskiej – Gubi nas chrześcijańska i katolicka opieszałość – mówił ks. Skubiś.

– Niestety Europa bardzo świadomie chce zapomnieć o swoich korzeniach. A kultura Europy to myśl grecka, prawo rzymskie i Ewangelia. Piękno katedr i literatura to także legitymacja Europy. Sama Europa to kultura Ewangelii, kultura krzyża – mówił moderator Ruchu „Europa Christi”.

Natomiast bp Andrzej Przybylski, biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej mówiąc o „maryjnej szkole wiary oraz prawdziwej i mądrej pobożności maryjnej w naszym życiu” podkreślił, że „Europa jest też maryjna”.

Bp Przybylski przypomniał, że św. Teresa od Dzieciątka Jezus tuż przed śmiercią, kiedy była bardzo cierpiąca przeżywała także ciemną noc wiary i wówczas modliła się do Matki Bożej. Święta modliła się: „Matko Boża nam ludziom wydaje się, że wszystko dla Ciebie było takie łatwe. Maryjo jesteś Matką moich trudności, moich zmagań. Matko Boża Ty jesteś Matką wszystkich moich ciemnych nocy”.

Biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej wskazał na przykład św. Jana Pawła II – U św. Jana Pawła II udowa i tradycyjna pobożność spotkała się z głębią teologii św. Ludwika Marii Grignion de Montfort – mówił bp Przybylski i za św. Ludwikiem Maria Grignion de Montfort przypomniał, że ten teolog wylicza 7 rodzajów fałszywych czcicieli Matki Bożej: krytykanci, skrupulatni, powierzchowni, zuchwali, niestali, obłudni (interesowni) i samolubni.

Dlaczego tak ważny jest kult maryjny? – pytał biskup i wskazał za św. Janem Pawłem II, że „Maryja jest najpewniejszą drogą do Jezusa i drogą Jezusa do nas.”

– Kocham Maryję, bo Bóg Ją kocha. Kocham Maryję, bo jest kobietą, niewiastą. Bóg przyszedł przez kobietę, żeby zbawić ludzi. Bo Maryja jest Dziewicą. A dziewictwo to czystość. Nasze czasy są zaatakowane brakiem czystości. Dlatego Maryja jest nam potrzebna. – mówił bp Przybylski i dodał: „Kocham Maryję, bo jest Matką”.

Pielgrzymkę zakończyła Droga Krzyżowa na wałach jasnogórskich, którą prowadzili członkowie KIK-u z Katowic.

Kluby Inteligencji Katolickiej (KIK), to stowarzyszenia skupiające osoby, które pragną w sposób świadomy przeżywać swoje powołanie katolików świeckich. Dla zapewnienia współpracy między nimi, powołały w 1989 „Porozumienie Klubów”. Pierwsze Kluby (w Warszawie, Krakowie, Poznaniu, Wrocławiu i Toruniu) powstały na fali odwilży październikowej w 1956 r. Po 1976 r. wielu działaczy KIK przeszło do działalności mniej lub bardziej jawnie opozycyjnej, współpracując ze środowiskiem KOR-u, a następnie współtworzyło NSZZ Solidarność.

Do najważniejszych zadań KIK należy praca formacyjna wśród członków i ich rodzin, praca wychowawcza wśród dzieci i młodzieży, poznawanie i proponowanie rozwiązań ważnych problemów społecznych oraz włączaniu świeckich w pracę duszpasterską Kościoła w Polsce. Wśród zadań KIK jest również promowanie Nauczania i Społecznego Kościoła. KIK w swojej działalności organizuje spotkania o charakterze formacyjnym, intelektualnym, modlitewnym, kulturalnym.

I Ogólnopolska Pielgrzymka Klubów Inteligencji Katolickiej na Jasną Górę odbyła się 14 czerwca 1981 r. z inicjatywy ks. dr. Ireneusza Skubisia redaktora naczelnego tygodnika katolickiego „Niedziela” oraz członka – założyciela i pierwszego kapelana częstochowskiego KIK-u i Ireny Makowicz pierwszego prezesa częstochowskiego KIK-u. Mszy św. przewodniczył ówczesny ordynariusz diecezji częstochowskiej bp Stefan Bareła.

Rycerze Kolumba na Jasnej Górze: z kocami, ręcznikami i pościelą dla biednych

Z kocami, ręcznikami i kompletami pościeli dla biednych na Jasną Górę przybyli Rycerze Kolumba. Ta wspólnota mężczyzn działa w Polsce od 11 lat formując przez dzieła miłosierdzia. Zrzesza ok. 5 tys. osób, które są wsparciem dla siebie i rodzin a także niosą pomoc w ponad stu parafiach w kraju.

– Pielgrzymka odbywa się tuż przed Światowym Dniem Ubogich, nasze dzieła idealnie wpisują się w potrzeby Kościoła – zauważył Tomasz Wawrzkowicz. Delegat stanowy Rycerzy Kolumba w Polsce przypomniał zasady, którymi Rycerze się kierują. Są nimi miłosierdzie, jedność, braterstwo i patriotyzm.

Jasnogórskie spotkanie Rycerze Kolumba tradycyjnie połączyli ze zbiórką darów, które przekażą do domów prowadzonych przez siostry albertynki. W Polsce w Roku św. Brata Alberta, z inicjatywy Rycerzy, trwa peregrynacja relikwii i obrazów Adama Chmielowskiego nazywanego „Przyjacielem Pana w ubogich”. Dotychczas obrazy i relikwie odwiedziły ponad 100 polskich parafii. Akcja potrwa do lutego 2018 roku.

Pielgrzymka jest tradycją polskich Rycerzy, którzy co roku w listopadzie gromadzą się na Jasnej Górze. – Wzorem roku ubiegłego nasze pielgrzymowanie chcemy powiązać z konkretnym dziełem miłosierdzia. W 2016 r. zbieraliśmy pieluchy dla dorosłych, które zostały przekazane hospicjom we Lwowie i w Wilnie. Tegoroczne dzieło jest zorganizowane przez Rycerzy i Zgromadzenie Sióstr Albertynek Posługujących Ubogim z okazji roku św. Brata Alberta – powiedział delegat stanowy Tomasz Wawrzkowicz.

Andrzej Anasiak, były delegat stanowy przypomniał, że miesiąc temu Fundusz im. biskupa Jana Chrapka wyróżnił rycerzy Kolumba za ich działalność charytatywną w Polsce nagrodą Viventi Caritate (Żyjącemu Miłością), przyznawaną osobom, grupom, instytucjom, za wybitną działalność na polu charytatywnym, społecznym i kulturalnym. Nagroda została zaprezentowana wszystkim członkom Rycerstwa podczas jasnogórskiej pielgrzymki.

Andrzej Anasiak poinformował także, 16 listopada podczas Mszy św. w Sanktuarium Matki Bożej Ostrobramskiej w Skarżysku-Kamiennej został poświęcony inkubator zakupiony przez Rycerzy Kolumba diec. radomskiej. Środki na jego zakup pochodzą z przeprowadzonej na szeroką skalę zbiórki makulatury, w którą zaangażowało się wiele lokalnych instytucji. Inkubator zostanie wręczony jednemu ze szpitali w Skarżysku Kamiennej.

– Potrzebowaliśmy zebrać 220 ton makulatury, żeby kupić to urządzenie. Mówię o tym, żeby pokazać, że Rycerze Kolumba przez tę swoją działalność charytatywną, różnego rodzaju inicjatywy i dzieła, aktywizują społeczność lokalną, zachęcając ludzi do tego, by wyszli z domu i zrobili coś dobrego – powiedział Andrzej Anasiak.

Rycerze Kolumba są międzynarodową organizacją katolickich mężczyzn. Działają w kilkunastu państwach świata i gromadzą w swoich szeregach prawie 2 mln członków. Założycielem organizacji był ks. Michael McGivney, który w 1882 r. w New Haven w Stanach Zjednoczonych zgromadził grupę mężczyzn pragnących wspierać się wzajemnie i formować w wierze katolickiej. Obecnie toczy się jego proces beatyfikacyjny.
W Polsce Rycerze obecni są od ponad 11 lat i liczą 5 tys. mężczyzn działających w 100 radach na terenie 27 diecezji.

– Chcemy przy okazji pielgrzymki zaprosić w nasze szeregi. Każdy mężczyzna, który chciałby realizować takie dzieła, o których mówimy, może się u nas odnaleźć. My do Rycerzy Kolumba nie przyjmujemy samych świętych, samych idealnych ludzi. My przyjmujemy normalnych mężczyzn, którzy poprzez pracę rycerską, poprzez modlitwę i formację, mają szansę stać się lepszymi – powiedział przywódca Rycerzy Kolumba w Polsce, Tomasz Wawrzkowicz.

Szymon Czyszek dodał, że w szeregi Rycerze zapraszają każdego mężczyznę, który nie tylko chciałby być lepszym katolikiem, ale który chce też poznać prawdziwych przyjaciół i służyć innym.

Pielgrzymowanie na Jasną Górę jest dla Rycerzy Kolumba pierwszą okazją do spotkania się ze swoim nowym duszpasterzem, abp. Wacławem Depo. W czerwcu metropolita częstochowski został Kapelanem Stanowym Rycerzy Kolumba, zastępując śp. kard. Franciszka Macharskiego.

Bp Jeż na Światowy Dzień Ubogich: pokonujmy ubóstwo duchowe

Dziś trzeba pokonywać zwłaszcza ubóstwo duchowe – podkreśla biskup tarnowski Andrzej Jeż w liście pasterskim z okazji I Światowego Dnia Ubogich. Jak dodaje ordynariusz diecezji, w Polsce, dzięki rozwojowi gospodarczemu oraz różnym formom wsparcia, stopniowo zanika zjawisko ubóstwa. Dlatego też, bp Jeż zwraca uwagę na przeniesienie akcentu z troski o pomoc materialną na pokonywanie ubóstwa duchowego.

„Starzejące się społeczeństwo, wzrastająca liczba osób samotnych, przeżywających depresje i załamania psychiczne, poranione negatywnymi skutkami migracji zarobkowej małżeństwa i rodziny, w naglący sposób potrzebują nade wszystko zainteresowania i obecności innych, którzy mogą być dla nich nieocenionym wsparciem w trudnym położeniu” – pisze biskup. Zachęca przy tym gorąco do odwiedzania osób starszych, samotnych i chorych. „Młodzież może im pomagać w robieniu zakupów, przynoszeniu lekarstw z apteki, a także w pracach domowych. Taka postawa solidarności z potrzebującymi budzi w nas i kształtuje najpiękniejsze pokłady człowieczeństwa” – dodaje.

Ordynariusz diecezji zwraca uwagę, że ubogim, może być w niejednej rodzinie zarówno dziecko naznaczone niepełnosprawnością, jak i młody człowiek zagubiony na drodze swego życia. Jak dodaje, ubogim może też być współmałżonek dotknięty stałym lub chwilowym brakiem zatrudnienia, przeżywający z tego powodu frustracje i załamanie; ubogim może być osoba starsza potrzebująca stałej pomocy i opieki, a także może być ktoś chory z członków rodziny, który z utęsknieniem wyczekuje odwiedzin i gestów zainteresowania.

Bp Jeż zaznacza, że łatwiej jest dostrzec potrzeby obcych ludzi, których trudną sytuację życiową przybliżają nam środki masowego przekazu, niż usłyszeć nieme wołanie o pomoc osób, które mamy tuż obok siebie. „Trzeba, aby nasza „wyobraźnia miłosierdzia” objęła najpierw tych, z którymi łączą nas więzy rodzinne, którzy razem z nami mieszkają pod tym samym dachem lub tworzą bliski sąsiedzki krąg osób dzielących to samo środowisko codziennego życia” – podkreśla.

Bp Jeż apeluje do rodziców, aby uczyli swoje dzieci postawy odpowiedzialności, solidarności oraz wzajemnego pomagania sobie w rodzinie. Wskazuje też, że wspólnotą, którą na podobieństwo naturalnej rodziny nazywa się „rodziną rodzin” jest każda parafia.

„Każda wspólnota parafialna powinna zatem nie tylko w sposób doraźny i okazjonalny, ale również w sposób systematyczny i zorganizowany przychodzić z pomocą wszystkim, którzy mieszkają lub przebywają na terenie parafii i są doświadczeni jakąś formą ubóstwa” – napisał biskup.

Biskup dziękuje wszystkim wolontariuszom Caritas a także diecezjanom za duże zaangażowanie na rzecz ubogich i potrzebujących.

Z szacunkowych wyliczeń z działalności Parafialnych Oddziałów Caritas wynika, że w 2016 r. udzielono w całej diecezji tarnowskiej wsparcia na kwotę około pięć i pół miliona złotych. Była to pomoc udzielona tylko w ramach parafii. W ubiegłym roku Caritas Diecezji Tarnowskiej przyszła z pomocą prawie dziesięciu tysiącom osób, które skorzystały z placówek prowadzonych przez Caritas: hospicjów, domów i stacji opieki, placówek rehabilitacyjnych, świetlic oraz domu dla bezdomnych.

W tym roku, diecezja wsparła ofiary wojny w Syrii na kwotę około 510 tysięcy złotych; poszkodowanych przez tragiczne trzęsienie ziemi w Meksyku na sumę 325 tysięcy złotych. Natomiast nasi rodacy doświadczeni przez sierpniowe nawałnice mogli liczyć na wsparcie rekordową kwotą 1 miliona 300 tysięcy złotych.

List będzie czytamy jutro w kościołach diecezji tarnowskiej.

Skorzeszyce: zakończyły się ogólnopolskie rekolekcje duszpasterzy sportowców

Ponad 60 księży uczestniczyło w zakończonych dziś czterodniowych rekolekcjach duszpasterzy sportowców. Inicjatorem spotkań jest od lat bp Marian Florczyk – delegat KEP ds. duszpasterstwa sportowców. Rekolekcje zorganizowane w Centrum Spotkań i Dialogu Diecezji Kieleckiej im. abp Jerzego Matulewicza.

Rekolekcje prowadził bp Łukasz Buzun OS PPE, biskup pomocniczy diecezji kaliskiej. Księża poza wysłuchaniem nauk rekolekcyjnych i konferencji, mieli także możliwość wymiany doświadczeń.
Kapelani prosili o umocnienie w duszpasterskiej pracy ze sportowcami, aby poprzez swą posługę mogli im pomagać w sportowych, rodzinnych, czy codziennych sytuacjach.

Jak podkreślał bp Marian Florczyk, bardzo ważne jest takie „umocnienie ducha”, tym bardziej, że podopieczni duszpasterzy – zawodnicy różnych dyscyplin, miewają trudne problemy, które powierzają swoim kapelanom.

„Jesteśmy tu po to, aby umocnić swojego ducha i wzmocnić naszą  gotowość do jeszcze lepszego służenia ludziom, w tym wypadku sportowcom. Dlatego gromadzimy się i modlimy nie tylko o łaski dla nas, ale również za tych wszystkich, których spotykamy każdego dnia” – mówił bp Marian Florczyk.

Ks. Edward Pleń, krajowy duszpasterz sportowców zauważył, że z rekolekcji korzysta coraz więcej księży oraz że dzisiejsze czasy, z mnóstwem bodźców i tempem życia, niosą w sobie zarazem sporo zagrożeń, które dotykają ludzi sportu. „My jesteśmy po to, aby im pomóc, wskazywać pewną, jasną drogę, którą mogą kroczyć i rozwijać się” – stwierdza duszpasterz.

W rekolekcjach uczestniczyli m.in.: ks. Krzysztof Banasik – diecezjalny duszpasterz sportowców, ks. Marek Łosak – selekcjoner reprezentacji Polski księży w piłce nożnej, ks. Edward Giemza – proboszcz w Sędziszowie i wieloletni reprezentant Polski księży w piłce nożnej, czy ks. Zbigniew Kuras – duszpasterz sportowców w diecezji sandomierskiej i kapelan polskiego kolarstwa.

Kolejne ogólnopolskie rekolekcje sportowców odbędą się najprawdopodobniej w Łodzi.

Subskrybuje zawartość