Subskrybent kanałów

Order Orła Białego dla franciszkanina śp. o. Łucjana Królikowskiego

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda 4 czerwca nadał najwyższe odznaczenie państwowe – Order Orła Białego, niezłomnemu franciszkaninowi śp. o. Łucjanowi Królikowskiemu.

„W uznaniu znamienitych zasług w działalności społecznej i charytatywnej na rzecz polskich sierot wojennych, ofiar przymusowych wysiedleń z Kresów Wschodnich w głąb ZSRR, za pracę duszpasterską i ofiarną postawę w niesieniu pomocy drugiemu człowiekowi” – czytamy w uzasadnieniu na stronie prezydent.pl.

Dwa i pół roku temu, 6 stycznia 2018 r. o nadanie tego odznaczenia dla zakonnika wnioskował prowincjał franciszkanów z Krakowa o. Marian Gołąb. A za nim wiele innych osób i środowisk.

„W roku 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości zwracam się do Pana Prezydenta z uprzejmą prośbą o nadanie najwyższego orderu Rzeczypospolitej Orła Białego o. Łucjanowi Królikowskiemu, niezwykłemu człowiekowi i kapłanowi, w którego życiorysie zapisane są wspaniałe karty więźnia wojennego, zesłańca, żołnierza, kapelana wojskowego, uchodźcy, opiekuna sierot wojennych, nauczyciela, pisarza, lingwisty, spikera radiowego i dyplomaty” – pisał wówczas wyższy przełożony.

Prezydent Andrzej Duda spotkał się z o. Łucjanem 22 września 2019 r. podczas wizyty w Stanach Zjednoczonych w miejscowości New Britain w stanie Connecticut.

Spotkanie Prezydenta z O. Łucjanem Królikowskim w New Britain w stanie Connecticut/USA. Wrzesień 2019 r. | Fot. Grzegorz Jakubowski/KPRP

Franciszkanin o. Łucjan Zbigniew Królikowski urodził się w Nowym Kramsku k. Zielonej Góry w 1919 roku. W roku 1934 rozpoczął naukę w Małym Seminarium Misyjnym w Niepokalanowie. Tam też w 1938 roku wstąpił do Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych.

Studia filozoficzne zaczął we Lwowie. Latem 1940 roku został aresztowany przez NKWD i wywieziony na Syberię, do Archangielska. Pracował przy wyrębie tajgi. Po tzw. „amnestii” dla zesłanych Polaków skończył Szkołę Podchorążych Artylerii w Kirgistanie i z Wojskiem Polskim dotarł do Persji i Iraku.

Następnie w Libanie odbył studia teologiczne i w Bejrucie otrzymał święcenia kapłańskie w 1946 roku. Wróciwszy do Korpusu generała Andresa pełnił obowiązki kapelana wojskowego w Egipcie. Po demobilizacji Polskiej Armii pracował wśród byłych zesłańców syberyjskich w polskim obozie w Tengeru (Tanzania).

W 1949 roku, kiedy Brytyjczycy likwidowali obozy w Tanzanii, zabrał 150 dzieci z sierocińca, ratując je przed repatriacją do kraju opanowanego przez komunistów. Zorganizował dramatyczną ucieczkę do Kanady. Tam sieroty zostały rozmieszczone w szkołach i internatach prowincji Quebec. Przez cały ten czas, aż do osiągnięcia przez nie pełnoletności, o. Łucjan czuwał nad nimi i zajmował się ich wychowaniem przez co bardzo naraził się władzom PRL-u. Uznany przez komunistów za „kidnapera na światową skalę”, dla swoich sierot był „dobrym pasterzem”, który pomógł im, choć po części, odzyskać skradzione dzieciństwo i dorastać bezpiecznie w nowym świecie.

O. Łucjan przebywał w Kanadzie do 1966 r. i pracował wśród Polonii. W latach 1966-1998 pełnił obowiązki głównego sekretarza w polonijnym programie radiowym „Godzina Różańcowa Ojca Justyna” w Athol Springs (NY) w Stanach Zjednoczonych.

WATYKAN Co teologia mówi o pandemii – artykuł kard. Kocha

7 maja 2006 roku przeżywał 60. rocznicę przyjęcia święceń kapłańskich, w uroczystościach uczestniczyło ponad trzydzieścioro dzieci-sierot, jego dawnych podopiecznych. Burmistrz miasta ogłosił 7 maja 2006 roku „Dniem Ojca Łucjana Królikowskiego w Chicopee”. Zakonnik został nazwany niezwykłym człowiekiem i kapłanem, w którego życiorysie zapisane są wspaniałe karty więźnia wojennego, zesłańca, żołnierza, kapelana wojskowego, uchodźcy, opiekuna sierot wojennych, nauczyciela, pisarza, lingwisty, spikera radiowego i dyplomaty.

11 listopada 2007 roku, w dniu Narodowego Święta Niepodległości, o. Łucjan otrzymał Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej, za działalność na rzecz przemian demokratycznych, za osiągnięcia w podejmowanej z pożytkiem dla kraju pracy zawodowej i działalności społecznej. Odznaczenie wręczył prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński w Warszawie.

W 2013 r. o. Łucjan Królikowski został odznaczony Orderem Uśmiechu. Międzynarodowe wyróżnienie otrzymał na wniosek pierwszoklasistów ze Szkoły Kultury i Języka Polskiego w Bridgeport w stanie Connecticut.

Zmarł 11 października 2019 r. w Chicopee w Stanach Zjednoczonych.

O. Królikowski jest autorem książek „Pamiętnik sybiraka i tułacza”, „Skradzione dzieciństwo” i „Miłość mi wszystko wyjaśniła. Przygody ducha”.

“Redemptoris Missio”: Polacy pomagają Afryce – trzeci transport z pomocą

Trzeci w tym tygodniu transport z pomocą humanitarną wyruszy w piątek do jednego z ubogich krajów na świecie. Po Libanie i Republice Środkowej Afryki wsparcie dotrze do Kamerunu. Akcję organizuje Fundacja Pomocy Humanitarnej “Redemptoris Missio” z Poznania.

W piątek o godz. 10.30 na dziedzińcu przed siedzibą Fundacji Pomocy Humanitarnej “Redemptoris Missio” przy ul. Junikowskiej 48 w Poznaniu wolontariusze będą pakować aż trzy tony darów.

Tym razem paczki wyruszą drogą morską. Kontener pojedzie do Gdyni, a stamtąd statkiem do portu Duala w Kamerunie. Na miejscu misjonarze rozdysponują dary pomiędzy poszczególne misje. Wśród wysyłanych rzeczy znajdą się środki opatrunkowe, środki czystości oraz łóżko do transportu chorych. Firma Stanley podarowała Fundacji wózki inwalidzkie, buty ortopedyczne i ortezy. Trafią one do ośrodka dla dzieci niepełnosprawnych prowadzonego przez polskie misjonarki w Bertua.

WATYKAN Co teologia mówi o pandemii – artykuł kard. Kocha

Na apel Fundacji “Redemptoris Missio” z prośbą o pomoc w zabezpieczeniu w środki odkażające i ochronne misyjnych szpitali odpowiedziały tysiące osób z całej Polski, do akcji dołączyła również Fundacja Malak kwotą 120 tys. zł oraz Wspólnota Róż Żywego Różańca kwotą 25 tys. zł. Łącznie dało to kwotę ponad 300 tys. zł.

Dzięki środkom zebranym do tej pory Fundacja “Redemptoris Missio” mogła pomóc 38 przychodniom misyjnym i szpitalom w Kamerunie, Tanzanii, Rwandzie, Zambii, Demokratycznej Republice Konga, Kongo Brazaville, Kenii, Togo, Czadzie, Republice Środkowoafrykańskiej, Nigerze i na Madagaskarze. Kolejne placówki czekają na pomoc.

Trzy przypadki zakażenia koronawirusem u redemptorystów

Trzy przypadki zakażenia koronawirusem odnotowano we wspólnotach zakonnych Prowincji Warszawskiej Redemptorystów – poinformował w przesłanym KAI oświadczeniu o. Mariusz Mazurkiewicz, rzecznik prasowy Prowincji. Członkowie wspólnot zakonnych mający kontakt z zarażonymi zostali poddani testom. W oczekiwaniu na wyniki badań, kwarantanną objęto domy zakonne w Bardzie, Kościelisku, Tuchowie i Wrocławiu. “Dziękujemy za słowa otuchy, wsparcie i modlitwę w niełatwej dla nas sytuacji” – podkreślają zakonnicy.

Poniżej tekst oświadczenia Prowincji Warszawskiej Redemptorystów:

Oświadczenie w sprawie przypadków zakażenia koronawirusem we wspólnotach zakonnych Prowincji Warszawskiej Redemptorystów

Na początku czerwca doszło do zakażenia koronawirusem w kilku domach zakonnych redemptorystów w Polsce. W sobotę, 30 maja 2020 r. w Tuchowie k. Tarnowa odbyły się święcenia kapłańskie, które przebiegły przy zachowaniu obowiązujących przepisów władz sanitarnych i kościelnych. Niestety, na uroczystości były obecne osoby zakażone wirusem, wtedy tego zupełnie nieświadome. Wykazały to dopiero badania wykonane kilka dni później. W konsekwencji doszło do kolejnych zakażeń.

Pierwsza osoba chora, zaraz po otrzymaniu swoich wyników, powiadomiła nas o tym we wtorek, 2 czerwca ok. godz. 20.00 – czyli trzy dni po święceniach – i natychmiast zostały wdrożone dostępne środki ostrożności we wspólnotach, gdzie były osoby z pojawiającymi się objawami. Następnego dnia rano zostały powiadomione władze sanitarno-epidemiologiczne i potencjalnie chorzy poddali się badaniom.

Do godzin południowych 4 czerwca 2020 r. zostały potwierdzone trzy przypadki zachorowań. Inni członkowie wspólnot zakonnych mający kontakt z zarażonymi zostali poddani testom na obecność koronawirusa lub obecnie to się dokonuje.

Europa Chrześcijanie na Słowacji mocno krytykowani

W oczekiwaniu na wyniki badań, stosownie do obowiązujących przepisów, kwarantanną objęte zostały domy zakonne redemptorystów w Bardzie (diec. świdnicka), Kościelisku (arch. krakowska), Tuchowie (diec. tarnowska) i Wrocławiu. Czasowo zamknięte dla wiernych zostały też kościoły znajdujące się przy wymienionych domach zakonnych.

Cały czas, dochowując staranności, obserwujemy sytuację w innych wspólnotach zakonnych, gdzie – podkreślamy – nie ma obecnie objawów infekcji.

Władze Prowincji Warszawskiej Redemptorystów i przełożeni poszczególnych domów zakonnych współpracują z właściwymi służbami sanitarno-epidemiologicznymi. Dalsze działania i okres kwarantanny w wymienionych domach są uzależnione od decyzji powyższych służb, które monitorują rozwój sytuacji.

Informacje o podjętych działaniach, ograniczeniach w sprawowaniu posługi duszpasterskiej i trwaniu kwarantanny są podawane na bieżąco na stronach internetowych poszczególnych domów zakonnych i parafii, jak również w mediach społecznościowych.

Dziękujemy za słowa otuchy, wsparcie i modlitwę w niełatwej dla nas sytuacji. Wszystkich, a szczególnie chorych, polecamy wstawiennictwu Matki Bożej Nieustającej Pomocy.

o. Mariusz Mazurkiewicz, rzecznik prasowy Prowincji Warszawskiej Redemptorystów

Warszawa, 4 czerwca 2020 r.

Katolicy i anglikanie przygotowują wspólny dokument o etyce

Prawdopodobnie pod koniec tego roku ukaże się wspólna deklaracja o tym, jak we wspólnocie Kościół lokalny i powszechny rozeznaje sprawiedliwe nauczanie etyczne. Dokument ten przygotowuje Międzynarodowa Komisja Teologiczna Anglikańsko-Katolicka (ARCIC), która obradowała zdalnie w dniach 12-15 z udziałem przedstawicieli obu Kościołów z Australii, Kanady, Nowej Zelandii, Stanów Zjednoczonych, regionu Karaibów i z Europy. Komisja winna się jeszcze zebrać dwa razy do końca br.

Jest to trzecia faza dialogu katolicko-anglikańskiego, rozpoczęta w 2011 a zadaniem, jakie przed nią postawiono, są „dwie współzależne przestrzenie jak krytyczne spojrzenie na przyszłą pracę Kościoła jako wspólnoty – lokalnej i powszechnej – oraz sposób, w jaki wspólnota, jaką jest Kościół lokalny i powszechny, dochodzi do rozeznania sprawiedliwego nauczania etycznego”. Temat wspólnoty podjęto już we wspólnej deklaracji „Kroczyć razem drogą” z maja 2017, obecnie zaś ARCIC-III zajmuje się procesem rozeznawania etycznego, które działa we wspólnocie Kościoła.

Komunikat końcowy obecnego posiedzenia plenarnego stwierdza, iż „wiele uwagi skupiono na nim na schemacie wypracowanym przez podgrupę, która obradowała w 2019, a potem przyjęła go cała Komisja”.

Przygotowano już dokumenty, wyjaśniające, jak zagadnienie to rozumie każda tradycja, Komisja zaś „wysłuchała także prezentacji dotyczących źródeł i rozeznania nauczania społecznego Kościoła”. Na najbliższych dwóch spotkaniach, zaplanowanych na jesień br., ma dojść do „oczyszczenia schematu”, a specjalnie powołana grupa przygotuje tekst na plenarne posiedzenie Komisji, przewidziane na rok 2021.

Niedawno zakończone wirtualne spotkanie ARCIC pokazuje, że dialog teologiczny katolicko-anglikański rozwija się, a jeszcze jednym przykładem dobrych stosunków ekumenicznych między tymi wyznaniami jest wypożyczenie zakrwawionej tuniki św. Tomasza, przechowywanej w Rzymie, do prymasowskiej katedry anglikańskiej w Canterbury pod koniec br. w związku z obchodami 850. rocznicy męczeńskiej śmierci arcybiskupa (29 grudnia 117o w Canterbury).

WATYKAN Co teologia mówi o pandemii – artykuł kard. Kocha

Międzynarodowa Komisja Teologiczna Anglikańsko-Katolicka (ARCIC) powstała w 1969 w wyniku wspólnej inicjatywy Anglikańskiej Rady Doradczej i ówczesnego Sekretariatu ds. Jedności Chrześcijan. Ale już wcześniej prymas Wspólnoty Anglikańskiej, arcybiskup Canterbury Michael Ramsay i papież Paweł VI podpisali 24 marca 1966 Wspólną Deklarację wyrażającą pragnienie nawiązania bliższych kontaktów i rozpoczęcia dialogu teologicznego, opartego na Ewangelii i Tradycji wspólnej obu wyznaniom. I tę datę uważa się narodziny oficjalnego dialogu, choć w praktyce rozmowy teologiczne rozpoczęły się kilka lat później. Nastąpiło to po trzech spotkaniach wstępnych w latach 1967 i 1968 i powołaniu w rok później wspomnianej Komisji. Dziś jest to najstarszy dialogu ekumeniczny prowadzony przez Kościół katolicki.

ARCIC obradował dotychczas w dwóch etapach: w latach 1970-82 – na temat nauczania o Eucharystii, święceniach kapłańskich i władzy oraz w latach 1983-2011 – nt. nauki o zbawieniu i o Maryi Matkce Bożej. Owocem wszystkich tych prac są wspólne dokumenty, przedstawiające zarówno uzgodnione stanowiska, jak i utrzymujące się jeszcze różnice między obu Kościołami. Od 2011 trwa trzecia faza dialogu, skupiając uwagę na rozumieniu Kościoła jako wspólnoty lokalnej i powszechnej oraz na tym, jak we wspólnocie Kościoła lokalnego i powszechnego dochodzi do rozeznania prawa do nauczania etycznego.

Współprzewodniczącymi ARCIC-III są obecnie: anglikański arcybiskup Melbourne – Philip Freier i katolicki arcybiskup Birmingham (Anglia) – Bernard Longley.

Zalecenia Kurii Przemyskiej w sprawie procesji Bożego Ciała

W archidiecezji przemyskiej procesje Bożego Ciała mogą się odbyć, jednak z zachowaniem limitu 150 osób – informuje w komunikacie Kuria Metropolitalna w Przemyślu. Podano także inne możliwości celebracji tej uroczystości.

Ponadto od najbliższej niedzieli, 7 czerwca, przestanie obowiązywać dyspensa metropolity przemyskiego od obowiązku uczestnictwa w niedzielnych i świątecznych Mszach świętych. Kanclerz kurii ks. Bartosz Rajnowski przypomina, że wierni są zobowiązani do uczestniczenia w Eucharystii w dni nakazane, chyba że są usprawiedliwieni dla ważnego powodu (np. choroba, pielęgnacja niemowląt) lub też otrzymali dyspensę od ich własnego pasterza. „Ci, którzy dobrowolnie zaniedbują ten obowiązek, popełniają grzech ciężki” – zaznacza.

W archidiecezji przemyskiej procesje Bożego Ciała mogą się odbyć, jednak z zachowaniem limitu 150 osób. Uczestnicy procesji mają obowiązek zasłonienia ust i nosa, chyba, że zachowają 2-metrowy dystans od innych.

Kuria Metropolitalna w Przemyślu podała także inne możliwości celebracji uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej. Są to: procesja z Najświętszym Sakramentem wokół kościoła lub w przypadku większych świątyń – procesja z Najświętszym Sakramentem do czterech ołtarzy bocznych kościoła z tekstami liturgicznymi przewidzianymi na tradycyjną procesję.

Można także zorganizować dłuższą adorację Najświętszego Sakramentu dla indywidualnej modlitwy wiernych i z końcowym błogosławieństwem udzielanym na progu świątyni albo nabożeństwo eucharystyczne z wystawieniem Najświętszego Sakramentu po każdej Mszy świętej z błogosławieństwem na zakończenie.

WATYKAN Co teologia mówi o pandemii – artykuł kard. Kocha

„Mając na uwadze przepisy ruchu drogowego (np. nakaz używania pasów bezpieczeństwa), należy pamiętać, że zabronionym jest korzystanie ze środków transportu przy jednoczesnym błogosławieniu wiernych Najświętszym Sakramentem wystawionym w monstrancji” – zaznaczył ks. Rajnowski.

Od czerwca przywrócona zostaje również praktyka odwiedzin chorych w ich domach z racji I piątku miesiąca. Kuria zaleca, aby księża ustalili z zainteresowanymi szczegóły tej posługi i uszanowali ich ewentualną prośbę o dalsze jej zawieszenie.

W związku ze zniesieniem limitu uczestników nabożeństw, w komunikacie wierni są zachęceni do tradycyjnej praktyki pierwszych piątków i sobót miesiąca.

KSM otrzymało relikwie bł. ks. Jerzego Popiełuszki

Po Mszy świętej i modlitwie przy grobie bł. Jerzego Popiełuszki przedstawiciele Prezydium Krajowej Rady KSM odebrali relikwie męczennika okresu PRL. Przekazanie odbyło się w Kurii Metropolitarnej w Warszawie. Relikwie przekazano na dwa dni przed głównymi uroczystościami związanymi z 10. rocznicą beatyfikacji ks. Jerzego Popiełuszki.

Na czele delegacji stanął przewodniczący Prezydium KR KSM Patryk Czech oraz asystent generalny KSM ks. dr Andrzej Lubowicki. Po Mszy świętej o godz. 8.00 w kościele św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu,
delegacja złożyła kwiaty na grobie błogosławionego. Następnie udała się do Kurii Metropolitarnej Warszawskiej, gdzie otrzymała relikwie z rąk o. Gabriela Bartoszewskiego OFM Cap, promotora sprawiedliwości w procesie beatyfikacyjnym ks. Jerzego.

Bł. Jerzy Popiełuszko jest szczególnie bliski Stowarzyszeniu. Ideały, którymi kierował się w życiu, to również ideały młodych zrzeszonych w KSM. Wierzymy w jego orędownictwo i pomoc w „zwyciężaniu dobrem” – mówi przewodniczący Patryk Czech.

Zgodę na przekazanie relikwii Katolickiemu Stowarzyszeniu Młodzieży wyraził metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz.

W 1954 r. władze PRL zakazały działalności Stowarzyszenia. Po upadku komunizmu, na prośbę św. Jana Pawła II KSM reaktywowano. W październiku odbędą się główne obchody 30. rocznicy tego wydarzenia.

Zwierzchnik polskich luteran: Pilch opowiadał o nas jak nikt inny

Jerzy Pilch potrafił opowiadać i wspominać ewangelicyzm w sposób niepowtarzalny, dzięki czemu polskie społeczeństwo oswoiło się trochę z tym co inne – zauważa we wspomnieniu dla KAI biskup Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP Jerzy Samiec. Dziś w Kielcach odbędzie się pogrzeb pisarza, który zmarł 29 maja w wieku 67 lat. Jerzy Pilch opisywał polski ewangelicyzm w wyjątkowy sposób, bo inspirował się ewangelicyzmem wiślańskim. To jedyne miasto w Polsce, w którym luteranie stanowią większość mieszkańców, a jednocześnie miejsce, w którym w przeszłości o zachowanie prawa do wyznawania wiary trzeba było mocno walczyć, czego dowodem są choćby wspomnienia po tzw. leśnych kościołach. W tajemnicy odprawiano tam nabożeństwa w czasach prześladowań.

Ewangelicyzm w książkach Pilcha związany jest więc z manifestacją odmienności, nieustanną walką o tożsamość, dumą z posiadania innych tradycji i zwyczajów. Ma zapach domu rodzinnego, twarze najbliższych, góralski upór i stanowczość.

Jerzy Pilch potrafił zafascynować ludzi tym naszym ewangelickim klimatem. Czasem idealizował ewangelików, innym razem do bólu szczerze obnażał przywary naszej społeczności, często traktował „swoich” z dużym poczuciem humoru.

Gdy dowiedziałem się o śmierci Jerzego Pilcha, pomyślałem, że Wisła straciła swojego wielkiego obywatela, a ewangelicy kogoś, kto nas tu i ówdzie reprezentował. Zawsze można powiedzieć, że ewangelicy wprawdzie są mniejszością w Polsce, ale dali temu krajowi premiera i przewodniczącego parlamentu UE prof. Jerzego Buzka, pisarza i felietonistę Jerzego Pilcha, a także tych znakomitych skoczków, też zresztą wiślańskich – Adama Małysza i Piotra Żyłę. I ludzie od razu patrzą na człowieka inaczej, jakoś tak cieplej i lepiej.

WATYKAN Co teologia mówi o pandemii – artykuł kard. Kocha

Moim najbardziej osobistym wspomnieniem związanym z Jerzym Pilchem jest wizyta w jego warszawskim mieszkaniu w 2013 roku. Pisarz otrzymał wtedy Nagrodę im. ks. Leopolda Otto przyznawaną przez „Zwiastun Ewangelicki”, ale nie mógł odebrać jej osobiście w Bielsku-Białej z powodu postępującej ciężkiej choroby. Pamiętam, że na ścianie zawieszone było świadectwo konfirmacyjne, a na stole leżała zużyta Biblia. Zażartował, że nie wyciągnął jej specjalnie na nasze przyjście. Obecny tam Jerzy Buzek zapytał, ile w jego książkach jest faktów, a ile literackiej fikcji. Pilch stwierdził z właściwym dla siebie humorem, że 50/50. Nikomu jednak nie zdradził szczegółów.

Potrafił opowiadać i wspominać ewangelicyzm w sposób niepowtarzalny, dzięki czemu polskie społeczeństwo oswoiło się trochę z tym co inne. Za to jesteśmy wdzięczni.

bp Jerzy Samiec

Zwierzchnik Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Polsce

*

Jerzy Pilch był cenionym polskim pisarzem, publicystą, felietonistą, dramaturgiem i scenarzystą filmowym, laureatem Literackiej Nagrody Nike. Przez wiele lat był felietonistą “Tygodnika Powszechnego”. Zmagał się z chorobą Parkinsona. Zmarł 29 maja w Kielcach, w wieku 68 lat.

Reforma, która najgłębiej zmieniła Polskę – 30. rocznica reformy samorządowej

Rok 2020 pełen jest znaczących rocznic. Jedną z najważniejszych jest 30-lecie reformy samorządowej, która chyba najgłębiej zmieniła Polskę, umożliwiając oddolne budowanie społeczeństwa obywatelskiego, w zgodzie z zasadą pomocniczości.

8 marca 1990 roku sejm uchwalił pakiet ustaw tworzących samorząd na poziomie gminy. 27 maja 1990 roku odbyły się wybory samorządowe – pierwsze w powojennej Polsce w pełni demokratyczne wybory. Rozpoczął się proces oddolnego budowania samorządności. Ciekawe, że stosunkowo cicho jest o okrągłej, 30-tej rocznicy reformy, która w bodaj najgłębszym stopniu zmieniła Polskę. W całej Polsce w niemal dwóch i pół tysiącach jednostkach samorządu terytorialnego kilkaset tysięcy osób (w 1990 roku samych radnych było ok. 52 tysiące, do tego trzeba doliczyć urzędników, sołtysów i rady sołeckie, działaczy organizacji pozarządowych itp.) mniej lub bardziej bezpośrednio zaczęło budować nową rzeczywistość. Polska zaczęła się zmieniać nie tylko „na górze”, ale bardzo intensywnie także „na dole”.

Polacy nie byli nowicjuszami w dziedzinie samorządności lokalnej. Tradycje samorządu, zwłaszcza miejskiego, sięgają średniowiecza. Z wielkimi trudnościami, ale przecież skutecznie budowała samorządność lokalną II Rzeczpospolita. Te doświadczenia zostały jednak w 1939 roku ucięte na z górą pół wieku. Nowi samorządowcy nie mieli szans sięgnąć do doświadczeń przodków. Mam rodzinny przykład – mój rodzony dziadek, Tadeusz Fenrych, był dwie kadencje burmistrzem Krotoszyna (1930 – 1938) – nie miałem szans go poznać i porozmawiać o jego zarządzaniu miastem, został zamordowany przez hitlerowców w obozie koncentracyjnym w Buchenwaldzie. Polacy nie byli także nowicjuszami w dziedzinie samoorganizacji społecznej – niemal połowa nowych radnych szlify społeczne zdobywała działając w „Solidarności”. Tym niemniej w 1990 roku niemal wszystko (poza granicami gmin i budynkami administracyjnymi) trzeba było budować od nowa. Trzeba było uchwalić i wdrożyć nowe prawo, trzeba było w terenie tworzyć nowe struktury zarządzania (przełamując utrwalony przez 40 lat PRL-owski obyczaj i opór beneficjentów dotychczasowego układu), trzeba było zmieniać mentalność mieszkańców tak, by w swojej gminie naprawdę poczuli się współgospodarzami.

Społeczne tło reformy samorządowej

Praktyką czasów PRL było organizowanie społeczeństwa wokół miejsca zatrudnienia, a nie miejsca zamieszkania. Zakład pracy miał za zadanie nie tylko organizować produkcję – miał także kontrolować społeczne postawy i działania. Nieprzypadkowo to właśnie tam istniały Podstawowe Organizacje Partyjne PZPR. To w zakładzie pracy należało szukać sposobów zaspokojenia wszelkich potrzeb życiowych. To zakład pracy organizował nie tylko pracę, ale i wypoczynek (Fundusz Wczasów Pracowniczych, kolonie dla dzieci), zapewniał rozmaite deputaty dla swoich pracowników, nierzadko tylko za jego pośrednictwem można było otrzymać mieszkanie. Dom, osiedle to tylko miejsce do spania, prawdziwe życie miało się toczyć w zakładzie pracy. Reforma miała to zmienić.

45 lat rządów komunistycznych przyzwyczaiło obywateli PRL, że wszystko należy im się od państwa. Państwo było właścicielem niemal wszystkiego, w propagandzie zapewniało, że wszystko obywatelom zapewnia. W niewielkim stopniu zaspokajało społeczne oczekiwania, skuteczne wszakże było w tworzeniu postaw roszczeniowych. Reforma musiała zmienić postawy z „należy mi się” na „jestem gotów wziąć współodpowiedzialność” oraz „jestem gotów współtworzyć”.

Czasy władzy mającej aspiracje do totalnego panowania nad społeczeństwem pozostawiły po sobie totalny brak zaufania do przedstawicieli władzy. Władza to byli „oni”, od nich nam się należy, ale współpraca z nimi pachnie kolaboracją. Czas „Solidarności”, gdy przedstawiciele tego ruchu społecznego wzięli odpowiedzialność za kraj i nowe społeczności lokalne tylko w niewielkim stopniu i raczej na krótko osłabił te dominujące postawy. Budowa kapitału społecznego, oznaczającego zaufanie, gotowość do współpracy i budowania więzi od początku samorządności jest jednym z najtrudniejszych zadań reformy.

historia „Jan Paweł II do władz samorządowych” – Centrum Myśli JPII na Święto Warszawy Reforma: nowe prawo, nowe struktury, nowa mentalność

Mówiąc o reformie samorządowej trzeba koniecznie wymienić czterech głównych jej twórców: to Jerzy Regulski, Jerzy Stępień, Michał Kulesza i Walerian Pańko. Jerzy Regulski przez całą smutną dekadę lat 80-tych wykonywał w gronie przyjaciół urbanistów pracę, na widok której niektórzy pukali się w głowę. Mianowicie dyskutowali nad reformą samorządową. Wówczas wyglądało to na ćwiczenie z kategorii „political fiction”, lecz w efekcie przyniosło wstępny pomysł i zespół zapalonych ludzi gotowych go realizować. Z tym pomysłem Jerzy Regulski usiadł do Okrągłego Stołu – w „podstoliku” dyskutującym o administracji lokalnej udało im się tylko opracować i podpisać protokół rozbieżności.

Po wyborach z 4 czerwca 1989 (Regulski został senatorem) i utworzeniu rządu Tadeusza Mazowieckiego sprawa stała się nagle realna, a w dodatku był zespół ludzi, którzy wiedzieli o co chodzi i po co taka zmiana. Jerzy Regulski został Pełnomocnikiem Rządu ds. Reformy Samorządu Terytorialnego, Jerzy Stępień przewodniczącym senackiej Komisji ds. samorządu, która przygotowała podstawowy pakiet ustaw samorządowych, poseł Walerian Pańko był przewodniczącym nadzwyczajnej komisji sejmowej ds. reformy samorządowej, która koordynowała przeprowadzanie ustaw przez sejm, a Michał Kulesza ekspertem. Dobra współpraca tego zespołu doprowadziła do tego, że mimo przeszkód (żadna władza centralna nie jest chętna do oddawania części władzy i pieniędzy w teren) w błyskawicznym tempie (od połowy września 1989 do 8 marca 1990) przygotowane zostały ustawy pozwalające na przeprowadzenie wyborów i rozpoczęcie działalności przez samorządy zupełnie inne niż dotychczasowa administracja lokalna.

Powstał samorząd (na razie gminny, reforma na poziomie powiatowym i wojewódzkim kontynuowana była w 1998 roku), który był rzeczywiście strukturą spełniającą kryteria zapisane w Europejskiej Karcie Samorządu Terytorialnego z 1985 roku. W Karcie czytamy, że samorząd lokalny to „prawo i zdolność społeczności lokalnych, w granicach określonych prawem, do kierowania i zarządzania zasadniczą częścią spraw publicznych na ich własną odpowiedzialność i w interesie ich mieszkańców”. I to zostało w polskim prawie w 1990 roku uchwalone.

Samorząd terytorialny to odtąd wszyscy mieszkańcy gminy, którzy dla realizacji swych potrzeb demokratycznie wybierają swoje władze. Gmina ma osobowość prawną i w stosunku do władz centralnych jest partnerem, a nie podwładnym. W razie sporu z rządem gmina może szukać rozstrzygnięcia przed niezawisłym sądem administracyjnym. Gmina ma swoją własność komunalną i prawo do niezależnego dysponowania swoim majątkiem. Ma też własne dochody, o których wielkości decyduje własna gospodarność oraz algorytm ustalony przez parlament, a nie wola polityczna aktualnego rządu. Dysponując swoimi finansami samodzielnie tworzy plan finansowy, czyli budżet. Władze centralne nie mają prawa oceniać, czy ten plan jest „słuszny”, to będzie oceniał tylko elektorat, władze za pośrednictwem wojewodów i Regionalnych Izb Obrachunkowych mają jedynie obowiązek sprawdzić, czy budżet jest przygotowany zgodnie z prawem. Gmina sama tworzy swoją administrację, która jest całkowicie niezależna od administracji rządowej, a tym bardziej władz partyjnych. Jej władzą stanowiącą (uchwałodawczą) jest demokratycznie wybrana rada, która sama tworzy i uchwala statut gminy (lokalną konstytucję). Szefem lokalnej władzy wykonawczej jest wójt (burmistrz, prezydent), który organizuje urząd, jest jego najwyższym zwierzchnikiem i pracodawcą. Władze gminy same decydują o sposobie realizacji swych zadań.

Profesor Jerzy Regulski zawsze podkreślał, że doprowadzenie do powstania i uchwalenia tego prawa, choć trudne i wymagające wielu politycznych manewrów, było najprostszym krokiem w reformie. Ideowym fundamentem samorządu jest (głoszona przez katolicką naukę społeczną) zasada pomocniczości. Na tym etapie reformy oznacza ona, że władza centralna ma tylko pomagać władzom gminnym w sytuacjach, w których gmina sama nie jest w stanie sobie poradzić. To wymagało dokonania szczegółowego rozdziału kompetencji pomiędzy władzą centralną (rządem i jego agendami centralnymi i terytorialnymi) i samorządem terytorialnym. Zostało to precyzyjnie opisane w tzw. „ustawie kompetencyjnej”.

Ustawy to jedno, a ludzkie przyzwyczajenia (i na górze, i na dole), to drugie. Trzeba było pomóc w tworzeniu nowych zasad i procedur postępowania oraz przyzwyczajeń. Autorzy reformy utworzyli dwa narzędzia dla ich wdrażania. Jedno to delegaci Pełnomocnika Rządu ds. Reformy Samorządowej we wszystkich 49 ówczesnych województwach. Przy pomocy lokalnych Komitetów Obywatelskich powołano ich wiosną 1990 roku w całym kraju. Byli niezależni od wojewodów, którymi wówczas byli jeszcze mianowani z klucza poprzednich, jeszcze PRL-owskich władz. Zadania delegatów polegały z jednej strony na uczeniu nowego prawa przyszłych, a po wyborach nowych samorządowców, z drugiej uświadamianiu władzom wojewódzkim, że ich kompetencje wobec gmin znacząco się zmieniły. Delegaci odegrali także dużą rolę w trudnym procesie komunalizacji mienia. Działali do końca 1991 roku.

watykan Muzea Watykańskie i Wille Papieskie bezpłatne dla pracowników służby zdrowia

Drugim narzędziem była Fundacja Rozwoju Demokracji Lokalnej (FRDL). Ojcowie polskiej samorządności nie mieli złudzeń – uczenia zasad i praktyki samorządności nie mogą uczyć osoby, które dotąd kształciły administrację lokalną, przecież nie samorządną. Trzeba zupełnie nowych zespołów. FRDL powstała już jesienią 1989 roku, bardzo szybko przy pomocy lokalnych działaczy powstało 16 ośrodków szkoleniowych obejmujących swoim działaniem całe terytorium Polski i dodatkowo cztery Wyższe Szkoły Administracji Publicznej (w Białymstoku, Kielcach, Krakowie i Szczecinie). Fundacja organizowała szkolenia (bardzo szybko wprowadzając metody szkoleń interaktywnych), konferencje, wizyty studyjne w krajach z dużymi tradycjami samorządności lokalnej. Adresatami byli (i są – Fundacja działa do dzisiaj) radni, urzędnicy i społeczności lokalne – w tym młodzież, organizacje pozarządowe, małe i średnie firmy.

Reforma samorządowa przeciągnęła się – z korzyścią dla gmin. Gdy w 1998 roku powstawała nowa mapa administracyjna Polski z powiatami i województwami, wówczas gminy już okrzepły i ustabilizowały się jako podstawowe jednostki samorządu terytorialnego. Było wówczas oczywiste, że tworzenie powiatów i samorządowych województw nie może się odbywać kosztem gmin, a wszystkie szczeble samorządów powinny ze sobą współpracować, ale też są od siebie niezależne.

Konsekwencje reformy samorządowej

Proces budowania samorządności w Polsce trwa. Zmienia się prawo – od 1993 roku gminy prowadzą szkoły podstawowe, od 2002 roku szefowie gmin wybierani są w wyborach bezpośrednich, od 2018 roku tylko na dwie 5-letnie kadencje. Okrzepły powiaty i województwa, które przy wszystkich trudnościach z sukcesem realizują politykę lokalną i regionalną odpowiadając za rozwój lokalnych społeczności. Konsekwencje faktu, że już 30 lat gospodarz gminy jest na miejscu i odpowiada tylko przed elektoratem widać gołym okiem. Pomogły w tym niewątpliwie dotacje europejskie, ale trzeba podkreślić, że pozyskanie dotacji też wymaga odpowiedniej aktywności, wiedzy i umiejętności, o wkładzie własnym nie zapominając.

Oczywiście ten system nie jest idealny ani nie gwarantuje sukcesu w każdej konkretnej gminie. Zdarzyło się, że gmina zbankrutowała i trzeba było ją wymazać z mapy przyłączając fragmenty obszaru i mieszkańców do gmin sąsiednich (Ostrowice w zachodniopomorskim). Bywało nawet, że podejrzany i aresztowany za korupcję lub mobbing szef gminy zarządzał z więzienia. Jednak nawet w tak patologicznych sytuacjach zło dotyczyło niewielkiego obszaru i istniał mechanizm przeciwdziałania. System też z pewnością można poprawiać: czy dobrze ustawione są finanse? Bogatsze gminy narzekają na zbyt obciążające „Janosikowe”, wszystkie twierdzą, że dostając nowe zadania nie otrzymują na realizację wystarczającego finansowania. Toczy się dyskusja nad zasadami współpracy gmin, powiatów i województw, bowiem wydaje się, że poczucie odrębności góruje nad koniecznością współpracy i potrzebą koordynowania działań. Można się zastanawiać, czy to dobrze, że decentralizacja zatrzymała się na poziomie gminy, a nie zeszła w jakiejś formie do wioski, czy w mieście na osiedle.

To są wszystko szczegóły, można je dyskutować, można zmieniać. Ważne natomiast, że samorząd jest już dla Polaków oczywistością. Znaczna część dzisiejszych aktywnych samorządowców dopiero wchodziła w życie, gdy wdrażana była reforma. Wielu polityków szczebla centralnego i europejskiego zdobywało ostrogi w samorządzie. Ogromna część spraw ważnych dla codziennego życia Polaków załatwiana jest przez osoby, które mogą znać ich osobiście, mało tego, mogą się czuć ich pracodawcami.

WATYKAN Co teologia mówi o pandemii – artykuł kard. Kocha

Na koniec pytania, wątpliwości: czy 30 lat samorządności spowodowało, że zasada pomocniczości naprawdę jest w Polsce realizowana i niezagrożona? W jakim stanie jest niezbędny dla dobrego funkcjonowania samorządu kapitał społeczny, a zatem wzajemne zaufanie i gotowość współpracy? W jakim stopniu jako społeczeństwo wyzwoliliśmy się z postaw roszczeniowych i utworzyliśmy społeczeństwo obywatelskie? Czy uważamy, że mamy wpływ i czujemy się współodpowiedzialni za naszą lokalną rzeczywistość? Podjęta i zrealizowana 30 lat temu reforma otworzyła przestrzeń do dobrego działania, do budowania społeczeństwa na zasadach personalizmu. Wiele zrobiono, ale zadanie wciąż jest aktualne.

Przemysław Fenrych

***
Przemysław Fenrych, były członek Prymasowskiej Rady Społecznej, opozycjonista, działacz katolicki i samorządowy, od początku lat 90-tych związany z Fundacją Rozwoju Demokracji Lokalnej.

Pod koniec lat 70. zaangażował się w działalność opozycyjną, współpracując z Ruchem Obrony Praw Człowieka i Obywatela i Ruchem Młodej Polski. W sierpniu 1980 uczestniczył w strajku w Wojewódzkiej i Miejskiej Bibliotece Publicznej w Szczecinie. We wrześniu wstąpił do „Solidarności”, kierował komisją zakładową, był też przewodniczącym Ogólnopolskiej Międzybibliotecznej Komisji Porozumiewawczej „S”, członkiem prezydium zarządu regionu i delegatem na I Krajowy Zjazd Delegatów w Gdańsku. Po wprowadzeniu stanu wojennego został internowany na niemal rok od grudnia 1981 do listopada 1982. Był jednym z założycieli i prezesem Szczecińskiego Klubu Katolików, wiceprzewodniczącym regionalnej Akcji Katolickiej i organizatorem Tygodni Kultury Chrześcijańskiej. Od 1981 do 1983 zasiadał w Prymasowskiej Radzie Społecznej.

Po 1989 współpracował z mediami katolickimi (m.in. jako zastępca redaktora naczelnego czasopisma „Kościół nad Odrą i Bałtykiem”). Do dziś jest autorem stałego felietonu w tygodniku “Niedziela”. W latach 1990–1991 był dyrektorem ośrodka radiowo-telewizyjnego w Szczecinie. Od 1998 do 2002 z ramienia AWS zasiadał w radzie miejskiej Szczecina. Od 1991 związany z Fundacją Rozwoju Demokracji Lokalnej. Został zastępcą dyrektora ds. szkoleń w szczecińskim oddziale tej organizacji, a także trenerem i ekspertem FRDL, specjalizując się w komunikacji społecznej, samorządności i edukacji. Opracował i realizuje programy przeznaczone dla samorządów i organizacji pozarządowych m.in. z Polski, Białorusi, Ukrainy i Tunezji.

Jest też współtwórcą Zjazdów Gnieźnieńskich w ich nowej edycji od 2003 r.

„Jan Paweł II do władz samorządowych” – Centrum Myśli JPII na Święto Warszawy

4 czerwca, z okazji pierwszych obchodów ustanowionego rok temu Święta Miasta Stołecznego Warszawy, Centrum Myśli Jana Pawła II przedstawia publikację, w której zostały zebrane wypowiedzi papieża na temat miejsca Warszawy w historii polskiej wolności oraz roli samorządności w budowaniu wolnego i odpowiedzialnego społeczeństwa obywatelskiego.

Demokratyczny przełom z 4 czerwca 1989 roku – pierwsze wybory parlamentarne niekontrolowane w pełni przez komunistyczne władze – to historyczny moment, który nie tylko zbliżył nas do pełnej suwerenności, ale umożliwił też powrót i rozwój idei samorządności.

Centrum Myśli Jana Pawła II dla uczczenia tych wydarzeń przygotowało publikację online „Miasto na miarę człowieka. Jan Paweł II do władz samorządowych”, która przybliża nauczanie papieża o doniosłej roli samorządu w kształtowaniu dojrzałego społeczeństwa.

“Kiedy czytamy przemówienia Jana Pawła II do samorządowców, prezydentów i burmistrzów miast nie tylko w Polsce, ale na całym świecie, uderza nas niezwykła unikatowość i praktyczność jego wskazań. Słowa, które wypowiada papież na temat życia w wielkich miastach, ukazują bardzo mało znaną sferę jego aktywności – troski nakierowanej na jakość życia w metropoliach, na ich organizację zgodną z potrzebami człowieka w całym bogactwie jego życia. Personalizm papieża nabiera w tych wypowiedziach bardzo konkretnych kształtów” – mówi Michał Senk, dyrektor Centrum Myśli Jana Pawła II.

– Jako Honorowy Obywatel m. st. Warszawy, w przemówieniu do parlamentu 11 czerwca 1999 r. Jan Paweł II mówił, że „nie ma wolności bez solidarności”: solidarności z drugim człowiekiem, solidarności przekraczającej różnego rodzaju bariery klasowe, światopoglądowe, kulturowe. Ta perspektywa powinna być nam bliska zawsze i inspirować do działania, także wtedy, gdy dotyczy realiów życia lokalnych społeczności – przypomniał Michał Senk.

WATYKAN Co teologia mówi o pandemii – artykuł kard. Kocha

Publikacja „Miasto na miarę człowieka” składa się z dwóch części: w pierwszej zgromadzone zostały wypowiedzi papieża pokazujące, jak rozumiał miejsce Warszawy w historii polskiej państwowości oraz przedstawiające wolność jako naczelną zasadę życia jednostkowego i zbiorowego. Szczególne miejsce w tym rozdziale zajmują papieskie rozważania na temat służebnego wobec samorządu wymiaru władzy centralnej, zgodnie z zasadą pomocniczości.

Druga część prezentuje przesłania Jana Pawła II do przedstawicieli władz i mieszkańców światowych metropolii. Przebija z nich ton troski o organizację życia w mieście na miarę człowieka tak, aby jednostka ludzka była aktywnym uczestnikiem i kreatorem życia w lokalnych społecznościach.

Realizacja idei samorządności w nauczaniu Jana Pawła II jako wyraz głębokiego zaangażowania w życie wspólnoty nie doczekała się jak dotąd wyczerpującego opracowania. Stosunkowo mało znane są wypowiedzi Jana Pawła II do przedstawicieli władz samorządowych różnego szczebla na całym świecie, które pokazują jego zainteresowanie sprawami miast i tego, jak wygląda w nich życie ludzi.

– Jak ważne ono było, widać choćby po tym, że z burmistrzem Rzymu spotkał się już dwa miesiące po wyborze na papieża. Podobne spotkania odbywały się praktycznie co roku – zauważa dr Bartosz Wieczorek, jeden z autorów opracowania i ekspert w Centrum Myśli Jana Pawła II.

Wydawnictwu towarzyszą niepublikowane wcześniej zdjęcia z pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski autorstwa Cypriana Grodzkiego, na których widzimy Warszawę tamtych czasów i jej mieszkańców, entuzjastycznie witających papieża.

W sobotę ogólnopolska pielgrzymka rodzin dzieci utraconych

Wspólna modlitwa zgromadzi w najbliższą sobotę 6 czerwca w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach przybyłe z całej Polski rodziny dzieci utraconych.

Pielgrzymka jest adresowana przede wszystkim do rodzin, które przedwcześnie utraciły swoje dzieci, nienarodzone i narodzone, bez względu na wiek dziecka i okoliczności jego śmierci. Rodziny proszone są o przywiezienie ze sobą karty z imieniem swojego dziecka oraz świecę. Zmarłe dzieci zostaną zawierzone Bożemu Miłosierdziu. Jeśli rodzice nie mogą osobiście przybyć na pielgrzymkę, mogą wpisać imię dziecka w specjalnej Księdze Dzieci Utraconych na stronie www.du.milosierdzie.pl.

Pielgrzymka rozpocznie się wspólną modlitwą Anioł Pański w południe 6 czerwca, a następnie Mszą świętą pod przewodnictwem bp. Jana Zająca. Po Eucharystii kolejnym punktem będzie adoracja Najświętszego Sakramentu połączona z koronką do Bożego Miłosierdzia oraz aktem zawierzenia zmarłego dziecka Bożemu Miłosierdziu.

Wszystkie rodziny przeżywające stratę dziecka, które w związku z aktualną pandemią nie będą mogły przyjechać, zachęcane są do łączności duchowej i uczestnictwa za pomocą internetu – TV Miłosierdzie (www.milosierdzie.pl oraz na kanale YouTube).

Koordynatorem pielgrzymki jest ks. dr Janusz Kościelniak, posługujący od 2009 r. w sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie. Duszpasterstwem rodziców dzieci utraconych opiekuje się od kilku lat. Prowadził dwa razy rekolekcje dla rodziców, w każdym miesiącu odprawia Mszę św. z adoracją Najświętszego sakramentu dla rodziców w żałobie po śmierci dziecka. Był współorganizatorem dwóch Pielgrzymek Rodziców Dzieci Utraconych do Sanktuarium Bożego Miłosierdzia. Z okazji jednej z nich powstał Modlitewnik dla Rodziców Dzieci utraconych. Od 7 stycznia jest duszpasterzem rodzin dzieci utraconych w archidiecezji krakowskiej.

WATYKAN Co teologia mówi o pandemii – artykuł kard. Kocha Dzień Dziecka Utraconego przypada na całym świecie 15 października. To dzień szczególnej pamięci o dzieciach zmarłych przed narodzinami i o ich rodzinach. Statystyki wskazują, że około 10–15% wszystkich ciąż kończy się poronieniem, z czego do 80% poronień dochodzi w pierwszym trymestrze ciąży. Jest to zawsze dramatyczne przeżycie dla rodziców i całej rodziny.

W wielu miastach w Polsce odprawiane są tego dnia Msze św. w intencji zmarłych dzieci oraz ich rodziców. Organizowane są też spotkania, podczas których rodzice mogą podzielić się swoim bólem oraz doświadczyć wspólnoty z osobami, które również przeżyły śmierć dziecka.

W sobotę ogólnopolska pielgrzymka rodzin dzieci utraconych

Wspólna modlitwa zgromadzi w najbliższą sobotę 6 czerwca w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach przybyłe z całej Polski rodziny dzieci utraconych.

Pielgrzymka jest adresowana przede wszystkim do rodzin, które przedwcześnie utraciły swoje dzieci, nienarodzone i narodzone, bez względu na wiek dziecka i okoliczności jego śmierci. Rodziny proszone są o przywiezienie ze sobą karty z imieniem swojego dziecka oraz świecę. Zmarłe dzieci zostaną zawierzone Bożemu Miłosierdziu. Jeśli rodzice nie mogą osobiście przybyć na pielgrzymkę, mogą wpisać imię dziecka w specjalnej Księdze Dzieci Utraconych na stronie www.du.milosierdzie.pl.

Pielgrzymka rozpocznie się wspólną modlitwą Anioł Pański w południe 6 czerwca, a następnie Mszą świętą pod przewodnictwem bp. Jana Zająca. Po Eucharystii kolejnym punktem będzie adoracja Najświętszego Sakramentu połączona z koronką do Bożego Miłosierdzia oraz aktem zawierzenia zmarłego dziecka Bożemu Miłosierdziu.

Wszystkie rodziny przeżywające stratę dziecka, które w związku z aktualną pandemią nie będą mogły przyjechać, zachęcane są do łączności duchowej i uczestnictwa za pomocą internetu – TV Miłosierdzie (www.milosierdzie.pl oraz na kanale YouTube).

Koordynatorem pielgrzymki jest ks. dr Janusz Kościelniak, posługujący od 2009 r. w sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie. Duszpasterstwem rodziców dzieci utraconych opiekuje się od kilku lat. Prowadził dwa razy rekolekcje dla rodziców, w każdym miesiącu odprawia Mszę św. z adoracją Najświętszego sakramentu dla rodziców w żałobie po śmierci dziecka. Był współorganizatorem dwóch Pielgrzymek Rodziców Dzieci Utraconych do Sanktuarium Bożego Miłosierdzia. Z okazji jednej z nich powstał Modlitewnik dla Rodziców Dzieci utraconych. Od 7 stycznia jest duszpasterzem rodzin dzieci utraconych w archidiecezji krakowskiej.

WATYKAN Co teologia mówi o pandemii – artykuł kard. Kocha Dzień Dziecka Utraconego przypada na całym świecie 15 października. To dzień szczególnej pamięci o dzieciach zmarłych przed narodzinami i o ich rodzinach. Statystyki wskazują, że około 10–15% wszystkich ciąż kończy się poronieniem, z czego do 80% poronień dochodzi w pierwszym trymestrze ciąży. Jest to zawsze dramatyczne przeżycie dla rodziców i całej rodziny.

W wielu miastach w Polsce odprawiane są tego dnia Msze św. w intencji zmarłych dzieci oraz ich rodziców. Organizowane są też spotkania, podczas których rodzice mogą podzielić się swoim bólem oraz doświadczyć wspólnoty z osobami, które również przeżyły śmierć dziecka.

Biograf ks. Tischnera: brakuje jego “myślenia w pogodzie ducha”

– Tischnera bardzo brakuje. Brakuje jego „myślenia w pogodzie ducha”. To znaczy takiego nastawienia na prawdę, które nie ma na celu kogoś zdemaskować, pognębić, tylko ma człowieka dźwignąć, zmobilizować do wysiłku – mówi KAI Wojciech Bonowicz, autor książki “Tischner Biografia”. Książka ukaże się jeszcze w czerwcu nakładłem wydawnictwa “Znak” w 20 rocznicę śmierci ks. prof. Józefa Tischnera.

KAI: „Tischner Biografia” to Pana nowa pozycja. No właśnie czy na pewno nowa? W zapowiedzi redakcji czytamy, że to “ulepszona” i na nowo opracowana wersja biografii sprzed kilkunastu lat. Co będzie zatem nowego, coś nas zaskoczy?

– Książka jest mniej więcej o 300 tysięcy znaków grubsza od poprzedniej. Obszerne fragmenty napisałem na nowo, jedne rzeczy wyrzucając lub skracając, inne dodając. Doszło wiele nowych faktów, począwszy od historii rodziny, przez młodość i wojnę, aż po lata dziewięćdziesiąte. Kiedy pisałem pierwszą biografię, papiery po ks. Tischnerze nie były jeszcze uporządkowane, nie znałem jego dziennika z okresu licealnego ani korespondencji z papieżem Janem Pawłem II. Archiwa IPN dopiero się tworzyły, nie miałem wglądu w akta paszportowe Tischnera ani w donosy na jego temat. O wielu rzeczach dowiedziałem się dopiero po latach, bo ks. Tischner się nimi nie chwalił. Np. o tym, że na początku lat dziewięćdziesiątych był konsultorem dwóch watykańskich komisji. On sam nigdy o tym nie wspominał, choć było to bardzo prestiżowe i świadczyło o zaufaniu, jakim darzył go papież.

KAI: W tym roku mija 20 lat od chwili odejścia ks. prof. Tischnera do Królestwa Niebieskiego. Na jego grobie nigdy nie ma dnia, żeby nie paliły się znicze pamięci, czy nie było świeżych kwiatów. Co ciekawe ciągle w mediach obecne są jego myśli. Którą z nich przytoczyłby Pan dla skomentowania sytuacji politycznej w naszym kraju, czy tej związanej z pandemią?

– W ostatnich latach często wracam do jego myśli, że „wolność to nie jest w lewo ani w prawo, tylko wyżej”. Jeśli coś ma się zmienić na lepsze, trzeba szukać tego „wyżej”, zdobyć się na skok wolności. Jest w Polsce wielu ludzi, którzy to potrafią. Ale jest i sporo takich, którzy robią wszystko, żeby złapać tamtych za kostki i ściągnąć w dół. W mediach i poza nimi jest mnóstwo języka, którego nie akceptuję: poniżającego, odczłowieczającego. Skąd się to bierze? Właśnie stąd, że brakuje owego „wyżej”: wzniesienia się ponad własne podwórko, własny interes. Zobaczenia, jak wiele nas łączy z innymi – z innymi Polakami, Europejczykami, innymi ludźmi. Pandemia właściwie powinna nas skłaniać do takiego szerszego, jednoczącego spojrzenia. Ale obawiam się, że nie skłania.

KAI: Zajrzyjmy jeszcze do Pana biografii o autorze “Etyki Solidarności”. Kilka miesięcy temu pojawiło się oskarżenie o rzekomą współpracę księdza profesora ze służbami bezpieczeństwa. Nikt chyba tego nie wziął na serio. Wiele środowisk, np. Związek Podhalan broniło ks. Tischnera. Rozwiewa Pan wszelkie wątpliwości na ten temat?

– Poświęciłem tej sprawie zaledwie dwa akapity, bo na razie nie ma o czym pisać. Jest jakiś zapis ewidencyjny na jego temat, ale żeby ów zapis zinterpretować, trzeba by mieć inne dokumenty. A żadnych dokumentów, które pokazywałyby Tischnera w złym świetle, nie ma. Jest natomiast mnóstwo takich, które pokazują, że był przez SB śledzony, obserwowany, że zbierano wśród księży opinie na jego temat. Był postrzegany jako jeden z ważniejszych księży współpracujących z opozycją „solidarnościową”. Oprócz tych nieoficjalnych działań, atakowano go też publicznie, w 1987 r. ukazała się nawet poświęcona mu książka, w której przedstawiono go jako jednego z „jastrzębi Kościoła rzymskokatolickiego w Polsce”.

WATYKAN Co teologia mówi o pandemii – artykuł kard. Kocha

KAI: Można powiedzieć, że żyje Pan z Tischnera – nieustanne publikacje, spotkania. Skąd u Pana do tego tyle energii? Choć przecież w dobie pandemii nie udało się przeprowadzić wielu zaplanowanych wydarzeń. A może wręcz przeciwnie, może udało się dopiąć ostateczną redakcję biografii, nie trzeba było się spieszyć?

– Rzeczywiście, przymusowa izolacja pomogła mi skończyć książkę w terminie. Gdyby nie ona, pewnie przez pół marca i cały kwiecień zajęty byłbym organizacją Dni Tischnerowskich w Krakowie i w Opolu (te ostatnie zainicjowaliśmy w ubiegłym roku). Byłoby też na pewno sporo zaproszeń na spotkania, bo to rok jubileuszowy – mija 20 lat od śmierci Tischnera, o czym już wspominaliśmy. W ostatnich latach wzrosło zainteresowanie jego osobą, dobrze sprzedają się jego książki, ludzie je sobie wzajemnie polecają, dają w prezencie. Wiele osób chce o nim rozmawiać.

KAI: Co było najtrudniejsze, a może najbardziej wzruszające, co nosi Pan w sercu przy pracy nad biografią? Pojawia się przecież w niej wiele nowych wątków, sam Pan mówił, że cały czas zbierał informacje. Pewnie to nie koniec pracy z ks. Tischnerem?

– Najtrudniejsze było rezygnowanie z niektórych wątków. Nie chciałem, żeby książka była zbyt obszerna, a materiału zebrałem tyle, że spokojnie można by napisać dwa tomy. To są trudne decyzje. Tischner był w stałym kontakcie z wieloma środowiskami, np. medycznymi – z lekarzami, pielęgniarkami. Brał udział w konsultacjach (choćby dotyczących etycznych aspektów transplantacji), konferencjach, spotkaniach opłatkowych. Może teraz taki rozdział by się przydał. Miałem też osobny fragment poświęcić pośmiertnej obecności Tischnera w kulturze i popkulturze. Tischner był pierwowzorem kilku postaci literackich, pisał o nim zmarły niedawno Jerzy Pilch, pisał Stefan Chwin, jako ksiądz Pischinger pojawia się w powieści Marcina Świetlickiego i Grzegorza Dyducha. W popularnym serialu „Czterdziestolatek 20 lat później” postać grana przez Irenę Kwiatkowską mówi w pewnym momencie: „Inżynierze, znamy się tyle lat. Mnie może się pan wyspowiadać jak księdzu Tischnerowi”. Niestety, nie da się napisać o wszystkim. Więc pewnie jeszcze będę do niego wracał.

KAI: Na pewno ks. Tischner dzisiaj pomógłby nam rozwiązać wiele problemów.

– Tischnera bardzo brakuje. Brakuje jego „myślenia w pogodzie ducha”. To znaczy takiego nastawienia na prawdę, które nie ma na celu kogoś zdemaskować, pognębić, tylko ma człowieka dźwignąć, zmobilizować do wysiłku. Przechodzimy teraz przez rozmaite kryzysy – polityczne, społeczne, kościelne – i każdy z nich powodowany jest przez deficyt obu tych elementów: zamiast prawdy jest mijanie się z prawdą, a zamiast próby zrozumienia i przyznania się do winy – agresja względem drugiego. Tischner był bardzo krytyczny, bywał nawet ostry. A równocześnie w tym, co pisał i mówił, odwoływał się przede wszystkim do dobrej woli w człowieku. Dziś wielu zachowuje się tak, jakby nie wierzyli, że w drugim można tę dobrą wolę znaleźć. Społeczeństwo się rozkleja, przestaje sobie ufać. Tischner na pewno próbowałby to zatrzymać.

Muzea Watykańskie i Wille Papieskie bezpłatne dla pracowników służby zdrowia

Wszystkie osoby pracujące we włoskim systemie opieki zdrowotnej: lekarze, asystenci medyczni, pielęgniarki mogą bezpłatnie odwiedzić Muzea Watykańskie i Wille Papieskie w Castel Gandolfo. Jest to podziękowanie Watykanu za ich pracę i zaangażowanie podczas pandemii koronawirusa. Jak na razie, czas trwania akcji jest ograniczony do jednego tygodnia.

Muzea Watykańskie i Wille Papieskie w Castel Gandolfo chcą podziękować pracownikom służby zdrowia za ich wysiłki”, napisano w komunikacie. Robią to prostym, ale pięknym gestem, mianowicie darmowym wstępem. Jak twierdzi dyrekcja Muzeów Watykańskich pod kierownictwem Barbary Jatty muzea działają w przekonaniu, że „sztukę i medycynę łączy jeden wyższy cel”. Aby otrzymać bezpłatne bilety, lekarze i personel medyczny muszą jedynie okazać dokument tożsamości stwierdzający przynależność do stowarzyszeń zawodowych lub instytucji opieki zdrowotnej, do których należą. Wstęp wolny obejmuje również osobę towarzyszącą.

WATYKAN Co teologia mówi o pandemii – artykuł kard. Kocha

Komunikat prasowy Gubernatoratu Państwa Watykańskiego głosi, że inicjatywa dotyczy Muzeów Watykańskich i będzie trwała od poniedziałku 8 czerwca do soboty 13 czerwca. Muzea w czwartek, 11 czerwca są zamknięte. Sale wystawowe są otwarte od poniedziałku do czwartku od godz. 10 rano do 20 wieczorem, ostatnie wejście jest o godz. 18.00. Muzea są otwarte w piątek i sobotę od 10 rano do 22, ostatni wejście jest o 20.

W przypadku Willi Papieskich ze specjalnej oferty będzie można skorzystać w sobotę, 6 czerwca i niedzielę, 7 czerwca, a następnie ponownie w sobotę, 13 czerwca i niedzielę, 14 czerwca. Pałac Apostolski w Castel Gandolfo i ogrody Villa Barberini są, przynajmniej tymczasowo, otwarte tylko dla zwiedzających w soboty i niedziele od 10.00 do 18.00, ostatnie wejście o godz. 17.00.

Telekonferencja papieża z młodzieżą całego świata w Dniu Ochrony Środowiska

W najbliższy piątek 5 czerwca papieskie dzieło “Scholas Occurrentes” organizuje wideokonferencję, której uczestnikami będą przedstawiciele młodzieży z całego świata. Okazją ku temu jest obchodzony 5 czerwca Światowy Dzień Ochrony Środowiska. Został on ustanowiony przez Zgromadzenie Ogólne ONZ na Konferencji Sztokholmskiej w 1972 roku.

Organizatorzy zapowiedzieli, że obok uczniów, rodziców i nauczycieli, polityków i ważnych osobistości do konferencji, która rozpocznie się o godz. 15, z ważnym przesłaniem włączy się także papież Franciszek.

Scholas Occurrentes to światowa sieć szkół pod patronatem Kościoła katolickiego, utworzona w celu wspierania więzi między wszystkimi szkołami na świecie. Stawia sobie za zadanie dzielenie się projektami w celu wzajemnego wzbogacenia się, zwłaszcza szkół z mniejszymi środkami, na rzecz edukacji bez wykluczeń.

Pierwsze placówki tego rodzaju powstały po podpisaniu odpowiedniego porozumienia przez znanych piłkarzy: Argentyńczyka Lionela Messiego i Włocha Gianluigiego Buffona w sali konferencyjnej Papieskiej Akademii Nauk 13 sierpnia 2013 r. Odbył się wówczas towarzyski mecz piłki nożnej dla uczczenia papieża między drużynami Argentyny i Włoch.

WATYKAN Co teologia mówi o pandemii – artykuł kard. Kocha

Poprzednikami takich szkół były programy „Szkoły Sąsiadujące” i „Szkoły Siostrzane”, powstałe z inspiracji ówczesnego arcybiskupa Buenos Aires Jorge Mario Bergoglio. Ich linią przewodnią były słowa obecnego papieża: „Połączyć szkoły, sport ludowy i solidarność”. Uważał on, że znane postacie, zwłaszcza sportu, będą wychowywać miliony dzieci swoim przykładem oraz że sport i sztuka ludowa stanowią wspaniałe narzędzia kształtowania wartości.

19 marca 2014 r. Stolica Apostolska oficjalnie uznała Scholas Occurrentes za prywatną fundację, podlegającą od sierpnia 2015 r. Kongregacji ds. Duchowieństwa. Przewodniczą jej profesorowie José María del Corral i Enrique Palmeyro, którzy wraz z bp. Marcelo Sanchezem Sorondo tworzą kierownictwo Scholas. Fundacja ma własny hymn “Sembradores del encuentro” (Siewcy spotkania). Ma ona własne kapituły na każdym kontynencie: 3 w Ameryce Łacińskiej, 2 w Europie oraz po 1 w Ameryce Północnej i Afryce.

Obchody rocznicy pobytu św. Jana Pawła II na Ziemi Świętokrzyskiej

Msza św. pod przewodnictwem bp. Mariana Florczyka, przejście pod pomnik Jana Pawła II, modlitwa za osoby chore i niepełnosprawne – przez wstawiennictwo papieża z Polski – złożyły się na skromniejsze, niż zazwyczaj obchody 29. rocznicy pobytu św. Jana Pawła II w Masłowie pod Kielcami, 3 czerwca 1991 r. Jan Paweł II przybył do Masłowa 3 czerwca 1991 roku. Podczas Mszy św. odprawionej na tamtejszym lotnisku, sprawowanej podczas burzy i ulewnego deszczu mówił o roli rodziny i konieczności walki o nią. Wskazywał też na konieczność ochrony dzieci nienarodzonych. 3 czerwca jest od 14. lat obchodzony, z inicjatywy bp. Florczyka, jako diecezjalny dzień chorych i niepełnosprawnych, z udziałem kilkuset osób. Biskup przypomina w ten sposób papieską troskę o to środowisko oraz o rodzinę.

Niemożliwe w sytuacji epidemii było spotkanie środowiska osób niepełnosprawnych i chorych z bp. Marianem Florczykiem. Biskup przewodniczył Mszy św. w kościele Przemieniania Pańskiego w Masłowie.

WATYKAN Co teologia mówi o pandemii – artykuł kard. Kocha

W homilii zwrócił uwagę na aspekt wolności, przypomniał, przed czym papież proroczo przestrzegał i jak aktualne są jego słowa po 29 latach. Biskup przypomniał, jak ważna jest wolność i że już pierwszy człowiek jej nadużył, gdy „chciał realizować własne cele poza Bogiem”. Zauważył także, że Polski naród doświadczony w swych dziejach, powinien dobrze zrozumieć, na czym polega istota wolności, ale tak się nie stało – świadczą o tym wydarzenia po 1989 roku. Bp Florczyk podkreślił, że zabrakło „norm etycznych i moralnych, które wynoszą człowieka do szczytu piękna i szczęścia, na których człowiek może budować życie społeczne”.

Jan Paweł II przybywa do nas w 1991 r. i pyta nas o wolność osobistą i społeczną, cośmy z nią zrobili w ciągu dwóch lat (…). Wybraliśmy wolność od dobra, od miłości, od prawdy o życiu, od norm etycznych, od moralnych wymagań. Zaczął się szerzyć relatywizm – zaznaczył bp Florczyk. Zalecał, abyśmy nadal uczyli się, co znaczy wolność, oparta na zasadach Bożych i wartościach.

Po Mszy św. udano się pod pomnik Jana Pawła II, a bp Florczyk poprowadził modlitwę za chorych i niepełnosprawnych. Pod kierunkiem chóru Masłowianie odśpiewano „Barkę”.

Przewodniczący episkopatu Francji zachęca do przemyśleń o czasie po pandemii

Epidemia ma wartość ostrzeżenia i zachęca do przemyślenia własnego życia – uważa arcybiskup Reims Éric Marie de Moulins d’Amieu de Beaufort, przewodniczący Konferencji Biskupów Francji (CEF). Swe poglądy zawarł on w książce, napisanej w formie długiego listu, zatytułowanej „Le matin, sème ton grain” (Poranku, zasiej swe ziarno), która 3 maja ukazała się nakładem wydawnictw Bayard Éditions-Mame-Éditions du Cerf. Jest to odpowiedź jego i całego episkopatu na zaproszenie, jakie prezydent Emmanuel Macron skierował do wspólnot wyznaniowych w tym kraju podczas spotkania on-line z nimi 21 kwietnia. Zachęcił wówczas do refleksji na temat obecnej pandemii i walki z nią oraz do religijnej wizji przyszłości po zarazie.

„Moją rolą jest dostarczanie przywódcy politycznemu pożywki do przemyśleń, starając się być użytecznym dla niego, dla kraju i dla całej ludzkości. Sieję ziarno stosownie do tego, co mi powierzono” – napisał abp de Moulins-Beaufort w swym długim liście-książce do szefa państwa. Pragnął w ten sposób zrobić coś pożytecznego, ukazując przy tym Kościół otwarty, pozostający w dialogu z państwem i złączony z nim jedną tylko troską: o dobro wspólne.

Jego dzieło jest odpowiedzią na apel Emmanuela Macrona, wyrażony podczas konferencji online zorganizowanej przez Pałac Elizejski 21 kwietnia, w czasie kwarantanny. „Prezydent poprosił przywódców religijnych o podzielenie się przemyśleniami na temat tego szczególnego wydarzenia, jakim jest kryzys sanitarny, przez który przechodzi cały świat” – przypomniał przewodniczący CEF w swym liście. który wysłał już 15 maja. Wyraził w nim radość z przywrócenia działalności instytucji religijnych przed świętem Zesłania Ducha Świętego (Pięćdziesiątnicy). Druga zdalna konferencja, przewidziana na 25 maja, ostatecznie nie odbyła się, pozornie przerywając dialog.

Zdaniem pasterza jednej z najstarszych diecezji francuskich (powstałej w połowie III w.) wprawdzie „nic nie jest w stanie przeciwstawić się wiatrowi, który dmie, kędy chce (por. J 3,8), zwłaszcza gdy jest to wiatr Ducha Świętego”, ale „naszym obowiązkiem jako istot ludzkich jest wybranie kierunku, nie czekając, aby zabrakło tego wiatru”. Idąc za tą myślą autor skupił się w swych rozważaniach na czterech głównych tematach: pamięci, ciele, wolności i gościnności. Wychodząc od nich zadał pytania o style życia i sposoby konsumpcji współczesnych ludzi.

Nawiązując do ostrzeżenia, jakim jest obecna pandemia, arcybiskup zauważył, że „dla chrześcijan nie jest ono tylko łatwą zapowiedzią katastrofy”, wyjaśniając, że widzi on w tym raczej „obietnicę”. Podkreślił, że „coś innego jest też możliwe”, wyrażając przy tym zadowolenie, że mimo prawdopodobnej przyszłej wojny handlowej i gospodarczej, „jak na razie żadne społeczeństwo nie popadło w przemoc i żaden kraj nie wykorzystał tych ogólnych ograniczeń, aby zająć siłą jakąś część [obcego] terytorium». Zdaniem autora „dla wszystkich ludzi jest to powód do ulgi i dumy, także do zaufania; a dla wierzących jest to okazja do dziękczynienia za to Bogu, który działa w sercach i umysłach».

WATYKAN Co teologia mówi o pandemii – artykuł kard. Kocha

Arcybiskup zwrócił uwagę, że «w naszym kraju istniejąca jedność jest szczególnie znacząca w sytuacji, gdy podziały społeczne są bardzo obecne i doświadczyliśmy silnych napięć społecznych w ostatnich latach».

Wracając do ograniczeń 58-letni hierarcha powitał z zadowoleniem czas „mniej szalony, czasem bardzo wypełniony działaniami, choć o ograniczonej liczbie osób” i wezwał do pamiętania o tych, którzy przeżyli żałobę. Wspomnienie epidemii nie powinno być „ani muzeum, ani jeszcze jednym dniem pamięci”, ale ma być raczej katalizatorem zachęcającym nas do poruszania się. Arcybiskup wezwał do zastanowienia się nad sprawą mieszkań, które winny być „domem” dla każdego. Zaproponował też ustanowienie „prawdziwego wypoczynku niedzielnego” i zasugerował, aby raz w miesiącu niedziela była „ograniczona” w całym kraju: „niedziela bez samochodu lub bez przekroczenia określonego miejsca, bez sklepów i pracy wytwórczej, a wszystkich należałoby poprosić o szukanie zajęć dostępnych pieszo, rowerem lub środkami transportu publicznego».

Autor podjął następnie refleksję nad ciałem, zwłaszcza społecznym. Kryzys sanitarny wykazał, że opiekunowie byli przekonani, że ich zadaniem jest troska nie o samo tylko ciało, ale o całą osobę z „rodziną, przyjaciółmi, historią, planami, pewnym zrozumieniem samego sobie, swego życia i w ogóle życia oraz o śmierć jako śmierć tej osoby”. Dla przewodniczącego CEF „sprawą palącą jest, aby sercem polityki zdrowotnej było rzeczywiście to przekonanie”. Wezwał do zrewidowania stanu zagrożenia w szpitalach, aby włączyć w nie większą liczbę kapelanów i wszystkich odwiedzających, przestrzegając zarazem przed „pokusą eutanazji”, która „fascynuje nasze społeczeństwa zachodnie”.

Rozmyślając nad pojęciem wolności, autor książki powrócił do zakazu sprawowania kultu, podczas gdy zezwolono na inne zgromadzenia, pytając o wolność wyznania oraz – szerzej – o wolność wewnętrzną i o osobistą odpowiedzialność. Arcybiskup Reims zauważył ponadto, że restrykcje [sanitarne] były „drastycznym ograniczeniem wszelkiej konkretnej gościnności” i w tym kontekście zapytał o znaczenie gościnności. „Epidemia zmusiła nas w sposób namacalny do stwierdzenia, że każdy z nas był przez swoje postępowanie odpowiedzialny za los wszystkich pozostałych” – podkreślił autor, powracając do tematu przyjmowania migrantów oraz dzisiejszej postawy mężczyzn i kobiet wobec ich „wspólnego domu”, o czym napisał papież Franciszek w swej encyklice «Laudato si”.

Papież rozmawiał z przewodniczącym episkopatu USA

Wczoraj wieczorem papież zatelefonował do przewodniczącego Konferencji Biskupów Katolickich Stanów Zjednoczonych, arcybiskupa Los Angeles José H. Gomeza. Franciszek zapewnił o swoich modlitwach i bliskość z Kościołem i narodem Stanów Zjednoczonych w obecnej chwili napiąć społecznych.

Ojciec Święty wyraził wdzięczność biskupom za ich duszpasterski ton w reakcji Kościoła na demonstracje w całym kraju w ich wypowiedziach i działaniach od śmierci George’a Floyda i zapewnił biskupów o jego nieustannych modlitwach i bliskości w nadchodzących dniach i tygodniach. Zapewnił o szczególnych modlitwach za arcybiskupa Minneapolis, Bernarda A. Hebdę i Kościół w archidiecezji Saint Paul and Minneapolis.

Franciszek Papież zaapelował o pokój społeczny w USA i potępił rasizm Abp Gomez w imieniu konferencji episkopatu wyraził wdzięczność Ojcu Świętemu za jego mocne słowa wsparcia, które zostały wyrażone podczas środowej audiencji generalnej i zapewnił z kolei Ojca Świętego o swoich modlitwach.

Na ile chrześcijańska była sztuka Christo?

Amerykański artysta pochodzenia bułgarskiego Christo zachwycał ludzi na całym świecie swoimi instalacjami. Niezapomniane jest jego “opakowanie” berlińskiego Reichstagu. Christo Wladimirow Jawaszew zmarł w Nowym Jorku 31 maja w wieku 84 lat. Ks. Dominik Meiering kanonik kapituły katedralnej w Kolonii, który znał osobiście artystę i napisał książkę na temat jego dzieł w rozmowie z katolicką rozgłośnią domradio ujawnia, na ile chrześcijańska była sztuka Christo.

Ks. Meiering napisał pracę doktorską na temat historii “opakowania” Reichstagu i poznał Christo osobiście. “To była naprawdę sensacja w 1995 roku. Pamiętam, że Niemcy się zjednoczyły i pojawiło się pytanie: „dokąd zmierza teraz stolica? W tym okresie wcześniej przeniesiono stolicę z Bonn do Berlina, i on przeprowadził tę performatywną, transformacyjną, całkowicie zmieniającą obiekt akcję artystyczną. Po niej Reichstag nie był już taki sam. W rzeczywistości był to dla mnie punkt wyjścia dla zajęcia się Christo” – wyznaje kapłan.

Gdy był studentem teologii w Bonn ks. Meiering z teologicznego punktu widzenia interesowała kwestia częstego “zakrywania” welonami w Kościele np. Najświętszego Sakramentu, krzyży w czasie Wielkiego Postu czy figur. Później, gdy poznał instalacje artysty napisał książkę o sztuce Christo pt. “Zakrycie i objawienie” (Verhüllen und Offenbaren).

“Niektórzy mówią, że był artystą od `opakowywania`. Ale to całkowicie nie tak, ponieważ zakrywanie, maskowanie czegoś to coś innego. W chrześcijaństwie mamy terminy „objawienie”, co znaczy “pokazywanie” albo i „objawianie”, co znaczy też „zdejmowanie zasłony lub podnoszenie kurtyny”. Zawsze chodzi o pokazanie, co za tym stoi. Więc wszystkie przedmioty, którymi on się zajmował, miały swoją historię. Miały znaczenie. Umieszczenie historii danego obiektu w centrum uwagi było tym na czym polegały wszystkie jego działania” – wyjaśnia ks. Meiering.

Pytany czy Christo był człowiekiem wierzącym odpowiada: “Nie, nie można tego powiedzieć. Kiedyś odwiedziłem go w jego mieszkaniu w Soho w Nowym Jorku i zapytałem go, czy jest chrześcijaninem, osobą wierzącą. A jego odpowiedź brzmiała: `Cóż, nie mógłbym robić tych rzeczy bez chrześcijańskiej ikonografii i historii chrześcijaństwa`. Należy wiedzieć, że był Bułgarem. Pochodził z tradycji prawosławnej. Zasłanianie jest tam znacznie częstsze niż w naszym Kościele katolickim. Jest ikonostas z zasłonami, jest wiele obrzędów podczas liturgii, w której kielich jest wielokrotnie zasłaniany i odsłaniany. Zawsze chodzi o to, co kryje się za tym, co nie jest widoczne. I to jest właściwie jego temat: sztuka czyni widzialnym to co nie widzialne” – tłumaczy ks. Meiering.

WATYKAN Co teologia mówi o pandemii – artykuł kard. Kocha

Przypomina, że “opakowanie” Reichstagu zostało zainscenizowane trochę jak liturgia, a prasa opisując wydarzenie przyjęła również wiele terminów z języka chrześcijańskiego na przykład pisząc, że ludzie „odbyli pielgrzymkę” do Berlina, aby zobaczyć spektakl. “Tak, to było szalone. Na przykład w nagłówku jednej z gazet napisano, gdy artysta pojawił się na balkonie Czerwonego Ratusza: „Christo pojawił się, by nas pojednać.” To był ważny akt nie tylko artystyczny, ponieważ Reichstag, który znajdował się przy berlińskim murze, w strefie śmierci, nagle poprzez tę akcję `świętował swoje zmartwychwstanie`. A terminologia była odpowiednia. Można było także wziąć, jak relikwie, małe skrawki materiału. A wszystko to – jak napisała gazeta – było przeistoczeniem. Jest to termin, którego używamy, podczas mszy św. gdy zamieniamy chleb w ciało Chrystusa. Użyto go wówczas, aby wyjaśnić, że Reichstag miał wcześniej negatywne konotacje zwłaszcza z okresu cesarstwa i nazizmu. Tak było również z siedzibą Bundestagu w Reichstagu gdzie nikt nie używał terminu „Reichstag”. Po “opakowanym” Reichstagu był to już nowy budynek. W świadomości i postrzeganiu człowieka nie był to już obiekt historycznie obciążony, nagle stał się obiektem pozytywnym, niosącym nowoczesność, myśl o wolności i sztuce” – wyjaśnia kapłan.

Ks. Meiering zwraca uwagę, że Christo miał różnego rodzaju kolekcjonerów i wielbicieli, którzy rozumieli dokładnie to, czego chciał. “Oczywiście jego sztuka chce przeszkadzać, chce drażnić, a jednocześnie jest piękna. To jest ekscytująca rzecz. I oczywiście jego sztuka była zawsze czasowo bardzo krótka. Zawoalowany Reichstag trwał tylko dwa tygodnie. Ale mimo wszystko jego sztuka pozostaje na zawsze w pamięci. Nawet dzisiaj, gdy przechodzisz przez Reichstag pokazuje się jego wielkie chwile, które dotyczą czasów imperialnych, czasów nazistowskich, kiedy pokazuje się płonący Reichstag, czerwoną flagę zwycięskich mocarstw, Rosjan na Reichstagu, a następnie także zawoalowany Reichstag jako znak nowego liberalnego myślenia. I właśnie w tym kierunku podążał Christo, zawsze był w ruchu i zawsze starał się, by sztuka nie tylko była widoczna, ale by zawsze było w niej coś irytującego, niepokojącego, wymagającego, demokratycznego i autonomicznego. I jest wielu, którzy go za to uwielbiają” – mówi ks. Meiering.

Warszawa 6 czerwca otwarcie kaplicy relikwii bł. ks. Jerzego Popiełuszki

Kapłan przypomniał, że Christo w 1980 roku wziął udział w konkursie „Moja katedra w Kolonii” z okazji 700-lecia świątyni. Artysta zaprojektował kolaż, w którym katedrę owinął w materiał. “Jestem bardzo dumny z tego, że mam jego kopię. Oczywiście nigdy nie był to pomysł, aby go zrealizować” – zaznacza ks. Meiering. Jego zdaniem dla Christo kopuła katedry stała się “muszlą” dla kaplicy z relikwiami Trzech Króli, które kierują na spotkanie z Bogiem, a poszczególne warstwy budynku są wskazówkami, aby dojść do czegoś istotnego. Katedra w Kolonii była dla Christo “czymś w rodzaju muszli dla tego co jest sztuką, tego co religijne i co jest kościołem”.

Pytany czy twórczość Christo wniosła coś religijnego w życie społeczne ks. Meiering zaznacza, że odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa. Jego zdaniem, gdy sztuka dotyka egzystencji człowieka, jego istotnych pytań o bycie człowiekiem, a więc: skąd pochodzę, dokąd zmierzam, jak chcę żyć i z kim, to wtedy zadajemy też pytania istotne na poziomie społecznym, religijnym, a odpowiedź na nie nie jest możliwa bez Boga.

„Wokół Eucharystii” – zbiór konferencji dla biskupów o. prof. W. Giertycha OP

Teolog Domu Papieskiego o. prof. Wojciech Giertych w listopadzie 2019 r. głosił w Częstochowie rekolekcje dla polskich biskupów. Konferencje ukazały się niedawno w książce „Wokół Eucharystii. Rekolekcje dla biskupów”. Jak zauważa dominikanin, Eucharystia jest największym darem Boga i skarbem całego Kościoła. O. Giertych opisuje, że przygotowywał kiedyś do chrztu dorosłego, który zadał mu fundamentalne pytanie: „Dlaczego Pan Jezus musiał umrzeć za nasze grzechy?”. Ludziom wychowanym w wierze wydaje się to oczywiste, ale wyjaśnienie tej kwestii osobie dorosłej, która do tej pory nie miała do czynienia z Kościołem, wcale nie jest proste. „Co rzeczywiście dokonało się na krzyżu i dlaczego jest to takie ważne?” – m.in. na to pytanie odpowiadał podczas rekolekcji.

Głównym tematem konferencji jest Eucharystia jako Dar z Siebie, który składa za nas Jezus. Naturę tego Daru najlepiej oddaje – zdaniem dominikanina – angielskie słowo „anonement” (łacińskie „adunamentum”), tłumaczone na polski jako „pojednanie”, „odkupienie”, „doprowadzenie do pełnej jedności”. „Kościół i świat trzeba uzdrawiać mocą Bożą, a nie ludzką. Rzecz w tym, by nie niweczyć mocy Krzyża, dawanej nam w Ofierze Mszy świętej, tylko w pełni z niej korzystać” – czytamy w książce.

WATYKAN Co teologia mówi o pandemii – artykuł kard. Kocha

Choć głównym wątkiem nauk rekolekcyjnych jest Eucharystia, książka stanowi także rzetelny i ciekawy przegląd wielu ważnych tematów, takich jak wiara, relację między wiarą a uczuciami (o. Wojciech Giertych zauważa, że katoliccy intelektualiści w Polsce najchętniej studiują filozofię), rodzaje modlitwy, natura chrześcijańskiej radości czy współczesny kryzys męskości. Teolog Domu Papieskiego nie waha się także przed wskazywaniem problemów. Pisze np. „We Mszy świętej nie kapłan, nie wspólnota, ale Chrystus jest w centrum, i to się musi przebijać w sposobie odprawiania, w modlitwie kapłana. Gdy przemienia się Mszę świętą w koncert, w polityczny wiec, w akademię rocznicową lub w wyraz narcyzmu księdza, to ludzie odchodzą. W liturgii szukają nie księdza, nie wspólnoty, ale Chrystusa, a gdy wyczuwają, że Chrystus dla księży jest nieważny, to przestają uczestniczyć w liturgii”.

Wojciech Giertych OP, „Wokół Eucharystii. Rekolekcje dla biskupów”, Wydawnictwo Giertych

Caritas Polska podsumowuje akcję pomocy warszawskim bezdomnym podczas epidemii

Aż 3,2 tys. bochenków świeżego chleba i bułek, 3,7 tys. konserw, 1,3 tys. zafoliowanych oraz zakonserwowanych dań obiadowych, 130 kg zapieczętowanego żółtego sera, kilkadziesiąt kilogramów zafoliowanej wędliny, 200 słoików dżemów – to bilans akcji pomocy osobom bezdomnym w Warszawie, podjętej przez Caritas Polska we współpracy ze strażą miejską podczas epidemii koronawirusa.

Poza produktami spożywczymi do osób w kryzysie bezdomności trafiły także środki ochrony osobistej. Pieczywo zapewniły piekarnia Intereuropol z Marek, a także Piekarnia Osiedlowa „Liliput” z Sadyby, pozostała żywność pochodziła z Programu Operacyjnego Pomoc Żywnościowa 2014–2020, realizowanego przez Caritas Diecezji Warszawsko-Praskiej, od fundacji TESCO oraz od firmy Sokołów S.A. Wysokiej jakości maseczki zostały zakupione z funduszy Caritas Polska oraz przekazane dzięki ofiarności grup wolontariuszy i osób indywidualnych.

W piątek 29 maja patrole straży miejskiej po raz ostatni przyjechały do siedziby Caritas Polska po prowiant dla osób bezdomnych. Prowadzona od połowy marca akcja została zawieszona na czas miesięcy letnich. Stanowiła ona przedłużenie zakończonej w lutym jesienno-zimowej akcji wsparcia osób w kryzysie bezdomności. Z uwagi na zagrożenie epidemiologiczne miała również na celu zaopatrzenie ich w środki ochronne oraz bieżący nadzór nad sytuacją w tej grupie, uważanej za potencjalnie najbardziej zagrożoną.

Materiały prasowe Caritas Polska

W pierwszym miesiącu działania, kiedy brakowało podstawowych środków ochrony osobistej, a ograniczenia w dostępie do punktów wydawania żywności i w uzyskaniu pomocy na dotychczasowych warunkach stały się dramatycznie dotkliwe, patrole straży miejskiej zapewniały pomoc bezdomnym w miejscach ich przebywania, poza schroniskami. Także później, mimo poprawy sytuacji, pomoc była potrzebna. Akcja łączyła się z udzielaniem bezdomnym wskazówek dotyczących wypełniania wymogów sanitarnych, stała się także znakiem wsparcia i solidarności w warunkach potęgujących poczucie zagubienia i obawy przed skutkami epidemii.

– W tym trudnym czasie, szczególnie trudnym dla bezdomnych, nie chcieliśmy, aby zostali sami – wyjaśnia Joanna Maroszyńska, naczelnik Wydziału Promocji i Komunikacji Społecznej Straży Miejskiej m.st. Warszawy.

Podczas ostatniego spotkania ze strażnikami miejskimi w tej edycji akcji, ks. Marcin Iżycki, dyrektor Caritas Polska, podziękował funkcjonariuszom oraz darczyńcom, dzięki którym możliwe było udzielenie tak szerokiego wsparcia osobom w kryzysie bezdomności.

– Pandemia nie zmieniła ludzi, tylko ich odkryła, pokazała wszystkie ich dobre strony. Nasze działania będą potrzebne jeszcze przez dłuższy czas. Jesienią jedziemy dalej – zapowiedział ks. Iżycki.

Subskrybuje zawartość