Subskrybent kanałów

Kraków: abp Jędraszewski bierzmował 14 osób dorosłych

Bóg chce jednoznacznych świadków swojej Ewangelii – mówił abp Marek Jędraszewski w kościele św. Marka w Krakowie, gdzie przewodniczył Mszy św., podczas której udzielił sakramentu bierzmowania 14 dorosłym osobom. Do przyjęcia sakramentu przygotowywały się one w Ośrodku Katechumenalnym prowadzonym przez siostry jadwiżanki.

W homilii abp Jędraszewski przypomniał Zesłanie Ducha Świętego na zgromadzonych w Wieczerniku apostołów. „Duch Święty wzywa do trwania, dobra i świętości. Duch Święty umacnia w rzeczywistości prawdy. Tą drogą idźcie, bogaci w dary, które za chwilę staną się waszym udziałem” – mówił.

Metropolita krakowski podkreślał ponadto, że Bóg potrzebuje jednoznacznych świadków swojej Ewangelii. „Pragnie, abyśmy jako chrześcijanie, szli na cały świat z radosnym orędziem o tych wszystkich dobrach, które stają się udziałem tych, co w Chrystusa uwierzą i doświadczą tego, kim On jest” – wyjaśniał.

Dodał, że skarb wiary przechowywany jest w glinianym naczyniu i dlatego trzeba pielęgnować go i dzielić nim z innymi. Staje się to możliwe dzięki mocy Ducha Świętego, który sprawia, że życie każdego wierzącego staje się znakiem sprzeciwu dla świata.

Sakrament bierzmowania przyjęło 14 kandydatów z różnych krajów. Ośrodek Katechumenalny przy kościele św. Marka zajmuje się przygotowaniem osób dorosłych do przyjęcia wiary i sakramentów inicjacji chrześcijańskiej. Jest prowadzony przez Zgromadzenie Sióstr Świętej Jadwigi Królowej Służebnic Chrystusa Obecnego, zwane jadwiżankami wawelskimi.

To jedno z najmłodszych zgromadzeń zakonnych w Polsce. Powołaniem sióstr jest wielbienie Boga obecnego i działającego w Liturgii Kościoła oraz posługa jego spotkaniu z ludźmi. Głównym zadaniem apostolskim wspólnoty jest pomoc w przygotowaniu ludzi dorosłych do sakramentów chrześcijańskiego wtajemniczenia: chrztu, bierzmowania i Eucharystii.

Praca w katechumenacie wiąże się też z duchową pomocą osobom towarzyszącym katechumenom, ich rodzicom chrzestnym oraz wszystkim, którzy współtworzą ich najbliższe środowiska. Siostry służą ludziom zagubionym i przeżywającym kryzys wiary. Dom generalny zgromadzenia, podobnie jak Dom Macierzysty, znajduje się w Krakowie. Jadwiżanki wawelskie obecne są również w Sandomierzu, Szczecinie i Zawichoście.

Biskupi katoliccy przeciwko Trumpowi ws. imigrantów

Obradujący na swym wiosennym zgromadzeniu ogólnym katoliccy biskupi Stanów Zjednoczonych ostro sprzeciwili się wprowadzonej przez administrację prezydenta Donalda Trumpa polityce „tolerancji zero” wobec imigrantów szukających azylu w USA.

Nowe przepisy przewidują m.in. masowe procesy imigrantów z Meksyku, niemających przy sobie dokumentów. Karany będzie każdy, kto nielegalnie przekroczył granicę między obu państwami, nawet jeśli prosi o azyl z powodów humanitarnych.

Przewodniczący konferencji episkopatu kard. Daniel DiNardo oświadczył, że przyjęcie przybyszów jest sposobem poszanowania „prawa do życia”. Niektórzy biskupi proponowali nawet, by stosować przewidziane prawem kanonicznym kary kościelne (np. niedopuszczanie do przyjmowania sakramentów) wobec tych, którzy będą wprowadzać te przepisy w życie. Zwracali uwagę, że zaniepokojenie wzbudza fakt, iż nowe prawo anuluje obowiązującą od dziesięcioleci praktykę ochrony kobiet uciekających przed przemocą domową.

Katolickie organizacje przeciwne polityce Trumpa wobec Iranu

„Wzywamy sądy i polityków, by szanowali i ulepszali, a nie ograniczali potencjał naszego systemu azylowego w zachowywaniu i chronieniu prawa do życia” – oświadczyli biskupi.

Kard. DiNardo skrytykował również fakt, że z powodu aresztowań na granicy rozdziela się rodziców i dzieci. „Oddzielanie dzieci od ich matek jest niemoralne” – stwierdził przewodniczący episkopatu. Poprosił biskupów, by oklaskami dali wyraz temu, czy zgadzają się z jego stanowiskiem. Według portalu Religion News na sali rozległ się gromki aplauz.

Obserwatorzy zwracają uwagę, że po raz pierwszy biskupi USA stanęli otwarcie w opozycji do prezydenta Trumpa, którego dotychczas obdarzali raczej sympatią, przynajmniej ze względu na jego wypowiedzi nt. aborcji.

Chile: rewizje policyjne w kuriach biskupich

Chilijska policja przeprowadziła na polecenie prokuratury rewizje w dwóch kuriach biskupich: w stołecznym Santiago de Chile i w mieście Rancagua. Ma to związek ze śledztwem w sprawie nadużyć seksualnych wobec osób małoletnich. Policjanci zarekwirowali kościelne archiwa mogące naświetlić te wydarzenia.

Według miejscowych mediów, prokuratura chce zbadać materiały przesłane przez obie diecezje do Kongregacji Nauki Wiary, która zajmuje się przypadkami nadużyć popełnionych przez duchownych, a także stwierdzić, jakie sankcje Kościół nałożył na ich sprawców zgodnie z prawem kanonicznym.

W Santiago de Chile – pisze dziennik „La Tercera” – policja szczególnie interesowała się przypadkiem byłego kanclerza kurii arcybiskupiej ks. Oscara Muñoza Toledo, który miał przyznać się przed władzami kościelnymi do nadużyć seksualnych wobec osób niepełnoletnich.

Papieski list do katolików Chile

W Rancagui z kolei chodzi o śledztwo w sprawie grupy księży, tworzących coś w rodzaju „bractwa” molestujących, ujawnionego przez dziennikarkę, która jako nastolatka otrzymywała od jednego z nich drogą mejlową zdjęcia o charakterze seksualnym.

Chilijski wymiar sprawiedliwości poinformował, że poprosi Watykan o przekazanie wszelkich dostępnych danych dotyczących tych przypadków nadużyć. Prośba ma być przekazana w czasie spotkania z przebywającymi obecnie w Chile wysłannikami papieża: abp. Charlesem Scicluną i ks. Jordim Bertomeu, którzy w dniach 14-17 czerwca odwiedzają diecezję Osorno. Jej biskupa, Juana Barrosa, którego ostatnio zdymisjonował Franciszek, oskarżano o krycie przypadków molestowania, jakiego dopuszczał się znany duszpasterz ks. Fernando Karadima. Były ordynariusz Osorno zaprzecza tym zarzutom.

Legalizacja aborcji w Argentynie coraz bliżej

Niewielką większością głosów Izba Deputowanych argentyńskiego parlamentu zgodziła się na legalizację aborcji. „Za” głosowało 131 deputowanych, „przeciw” – 123. Teraz ustawa będzie rozpatrywana przez Senat.

Nowe prawo przewiduje, że aborcja będzie dozwolona do 14. tygodnia ciąży. Będzie mogła się jej poddać każda kobieta na życzenie. Po tym terminie zaś będzie to możliwe w przypadku zagrożenia życia matki lub dziecka, a także gdy ciąża była wynikiem gwałtu.

Według szacunkowych danych w Argentynie dokonuje się rocznie 50 tys. nielegalnych aborcji, w których wyniku 50 kobiet umiera.

Na wynik głosowania zareagowali argentyńscy biskupi. W oświadczeniu, zatytułowanym „Całe życie ma wartość” z datą 14 czerwca, Komisje episkopatu – Wykonawcza oraz ds. Świeckich i Rodziny wyraziły ból z tego powodu, dodając jednak, że należy go przemienić „w siłę i nadzieję, aby nadal walczyć o godność całego życia ludzkiego”. Zapewniono, że biskupi nadal popierają ideę dialogu w dalszej debacie prawnej.

Irlandia: 40 dni publicznej pokuty za referendum

„Sytuacja kobiet w obliczu nieplanowanej ciąży, narażenie na biedę, marginalizację społeczną i przemoc na tle płci, nadal czekają na odpowiedź, a do tego dochodzi nowy uraz, jakim jest aborcja” – napisali autorzy dokumentu. Ich zdaniem istnieje możliwość szukania nowych, twórczych rozwiązań, „aby żadna kobieta nie musiała uciekać się do aborcji”. W tym kontekście biskupi wskazali na Izbę Senatorów jako na miejsce, „w którym wypracowuje się projekty alternatywne, które mogą odpowiadać na sytuacje konfliktowe, uznając przy tym wartość każdego życia i sumienia”.

Oświadczenie uznaje za niezbędny „szczery i przemyślany dialog”, aby odpowiedzieć na te sytuacje. „Przeżywanie debaty jako walki ideologicznej oddala nas od życia konkretnych osób. Jeśli tylko próbujemy narzucić własną ideę lub interes i zmusić do milczenia inne głosy, odtwarzamy przemoc w tkance naszego społeczeństwa” – zaznaczyli biskupi.

Przyznali, że jako duszpasterzom ten ostatni okres pomógł im zrozumieć słabości ich „zadania duszpasterskiego”, którym jest „integralne wychowanie seksualne w naszych instytucjach oświatowych, pełniejsze uznanie wspólnej godności kobiety i mężczyzny oraz towarzyszenie kobietom, wystawionym na aborcję lub tym, które przeszły przez ten uraz”. Ich rzeczywistość „wymaga naszej odpowiedzi jako Kościoła” – podkreśla komunikat dwóch komisji.

Biskupi podziękowali wszystkim osobom, które „z prawdziwym szacunkiem wobec innych ujawniły swe myśli i przekonania, chociaż były odmienne od naszych”. Wyrażono uznanie dla uczciwości i szlachetności tych wszystkich, „którzy w różnych środowiskach społeczeństwa poparli wartość całego życia” a w sposób szczególny ustawodawcom, którzy reprezentowali taki punkt widzenia.

„Z pokorą i odwagą proponujemy nadal służyć i troszczyć się o życie. Niech Maryja z Luján, która poznała niepewność niespodziewanej ciąży, wstawia się za ludem argentyńskim, zwłaszcza za wszystkimi kobietami, oczekującymi dzieci oraz za wszystkimi chłopcami i dziewczynkami w łonach ich matek” – zakończyli swe oświadczenie biskupi argentyńscy.

Bp Zadarko: łączenie pielgrzymowania z polityką budzi kontrowersje

Łączenie katolicyzmu i idei pielgrzymowania z konkretnymi propozycjami politycznymi często budzi kontrowersje – uważa bp Krzysztof Zadarko. Przewodniczący Rady KEP ds. Migracji, Turystyki i Pielgrzymek mówi w rozmowie z KAI o dokumencie nt. narodowego pielgrzymowania, przygotowanym przez członków tejże Rady, który zostanie opublikowany w przyszłym tygodniu.

Jak wyjaśnia w rozmowie z KAI bp Krzysztof Zadarko, jednym z tematów czwartkowego zebrania Rady KEP ds. Migracji, Turystyki i Pielgrzymek, było wypracowanie dokumentu prezentującego stanowisko w sprawie pielgrzymowania narodowego – zwłaszcza z uwzględnieniem obchodzonego w tym roku jubileuszu 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości.

– Mamy zjawisko pielgrzymowania do sanktuarium narodowego na Jasnej Górze, a także do innych świętych miejsc. Narodowy charakter tego pielgrzymowania jest często podkreślany zarówno poprzez skalę, jak i profil ideowy tych wydarzeń. Jednak niekiedy jesteśmy też świadkami łączenia katolicyzmu i idei pielgrzymowania z konkretnymi propozycjami politycznymi, co często budzi kontrowersje. Toteż, aby ocalić ideę pielgrzymowania, także narodowego, wydaje się, że dobrze przypomnieć pewne elementy teologii pielgrzymowania. Bo przecież nie każde przybycie do świętego miejsca nazywamy pielgrzymką. A ponieważ zdarzają się uroczystości pielgrzymkowe, które wywołują dyskusję i pytania o to, kiedy pielgrzymka staje się manifestacją społeczno-polityczną, wydaje się, że taki dokument jest potrzebny – mówi bp Zadarko.

Poczta Polska wyda specjalny znaczek z podobizną św. o. Pio

Jak wyjaśnia, przygotowany dokument dotyczy pielgrzymowania nie tylko na Jasną Górę, ale też do innych miejsc świętych, chętnie nawiedzanych przez Polaków, m.in. narodowych sanktuariów MB Fatimskiej na Krzeptówkach i św. Andrzeja Boboli w Warszawie, czy międzynarodowych sanktuariów w Trzebnicy i w Górze św. Anny. W rozmowie z KAI przewodniczący Rady KEP ds. Migracji, Turystyki i Pielgrzymek przypomina o ważnym i głębokim związku pielgrzymowania z historią narodu Polskiego, który nie powinien być ani zapomniany, ani też niewłaściwie interpretowany.

– Ten dokument ma uwypuklić istotę pielgrzymowania, a jednocześnie przypomnieć o ważnym patriotycznym rysie pielgrzymek na Jasną Górę i do innych świętych miejsc – mówi hierarcha, wskazując, że współcześnie pojęcie patriotyzmu jest często kontestowane i zastępowane pojęciem nacjonalizmu, wyrwanym z kontekstu nauczania Prymasa Tysiąclecia.

– Kościół w Polsce stara się kształtować naszą miłość do ojczyzny w duchu patriotyzmu, a nie nacjonalizmu. Tego uczy katolicka nauka społeczna. Tymczasem współcześnie możemy mieć do czynienia z instrumentalizacją nauki Kościoła i świętych miejsc, które służą czasem jako narzędzie budowania popularności, propagowania idei politycznych, które nie zawsze mają swoje potwierdzenie w nauczaniu Kościoła – mówi bp Zadarko.

Stanowisko Rady KEP ds. Migracji, Turystyki i Pielgrzymek zostanie opublikowane w nadchodzącym tygodniu.

Premier: akcjonariat pracowniczy może niwelować nierówności społeczne

„Upowszechnienie tej struktury własności może być krokiem do niwelowania nierówności społecznej i budowania tak ważnej dzisiaj kultury dialogu, kultury współdziałania i wspólnotowości” – napisał w liście premier RP Mateusz Morawiecki do uczestników konferencji organizowanej przez KAI „Akcjonariat pracowniczy w świetle nauki społecznej Kościoła”, która odbyła się 14 czerwca w Warszawie.

„Nawet jeżeli płaszczyzny są różne jeśli chodzi o źródło nauczania to wykorzystanie tego, co jest wypracowane przez naukę społeczną Kościoła w praktyce życia państwowego i międzynarodowego jest nie tyko możliwe, ale wskazane” – mówił na rozpoczęcie spotkania bp Artur Miziński, sekretarz generalny Episkopatu Polski. Jak dodał, jeżeli trzeba by było szukać wzorca nauki społecznej, to społeczna nauka Kościołom daje zrównoważone możliwości rozwoju dobrze pojętego w nauczeniu społecznym.

Z kolei w odczytanym przez Pawła Szrota, zastępcy szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów liście, premier Mateusz Morawiecki podkreślił, że akcjonariat pracownicy jest w dzisiejszej Polsce rzadkością, choć nie jest nowością, a taka struktura własności była szczególnie doceniona w dwudziestoleciu międzywojennym. „Zdawano sobie sprawę z tego, że akcjonariat zwiększa zaangażowanie w sprawy przedsiębiorstwa i sprzyja samorealizacji pracowników. Nasi przedwojenni menedżerowie wiedzieli, że pracownicy – właściciele wpływają na poprawę jakości zarządzania firmą oraz są źródłem innowacyjnych rozwiązań” – napisał w liście Prezes Rady Ministrów.

Premier zapewnił, że akcjonariat pracowniczy został uznany za jeden z kluczowych projektów w strategii dotyczącej odpowiedzialnego rozwoju. „Chcemy, by był wsparciem dla akumulacji kapitału, a także instrumentem motywującym pracowników. Upowszechnienie tej struktury własności może być krokiem do niwelowania nierówności społecznej i budowania tak ważnej dzisiaj kultury dialogu, kultury współdziałania i wspólnotowości” – napisał w liście.

Marcin Przeciszewski, prezes Katolickiej Agencji Informacyjnej, który prowadził spotkanie, przedstawił stanowisko nieobecnej na konferencji prof. Anieli Dylus. „Wychodząc z podstawowych założeń i zasad katolickiej nauki społecznej Kościoła to podstawową zasadą jest troska o prawa i godność osoby ludzkiej. Na tym się opiera cała katolicka nauka Kościoła w świecie, a także misja Kościoła poza tą misją najważniejszą – zbawczą i religijną” – mówił.

Poczta Polska wyda specjalny znaczek z podobizną św. o. Pio

Prezes KAI podkreślił również, że według prof. Dylus, Kościół generalnie akceptuje prawo indywidualnej własności. Pisał już o tym św. Tomasz z Akwinu, że własność zarządzana jest znacznie lepiej jeżeli należy do kogoś oraz, że własność daje człowiekowi wolność. „Poparciu koncepcji indywidualnej własności towarzyszy jednak mnóstwo zastrzeżeń, bo Kościół wychodzi z założenia, że wszelkie dobra ziemskie są ofiarowane przez Boga nam wszystkim, a więc dla własności spoczywają określone zobowiązania” – mówił. Podkreślił również, że Kościół zawsze popierał akcjonariat pracowniczy jako drogę do zapewnienia większej sprawiedliwości.

„Nauka społeczna Kościoła katolickiego jest rodzajem projektu cywilizacyjnego zaangażowanego w budowanie sprawiedliwości społecznej. W tym znaczeniu jest ona też projektem, który kontestuje inny projekt – projekt marksistowski komunistyczny” – mówił Krzysztof Ludwiniak, Prezes Forum Rozwoju Akcjonariatu Pracowniczego i Kapitału Krajowego. Różnica polega na tym, że według Marksa własność jest elementem blokującym sprawiedliwość społeczną, a katolicka nauka społeczna jest afirmacją własności, a najlepszym tego potwierdzeniem jest jej obecność w nauczaniu Kościoła.

Ludwiniak wskazał również, że w encyklice „Laborem exercens” – św. Jan Paweł II w sposób bezpośredni wskazuje technologię finansową osiągania sprawiedliwości społecznej. – Tą technologią finansową jest akcjonariat pracowniczy. Jest to nic innego, jak konkretna prawno-finansowa metoda osiągania dystrybucji własności pomiędzy pracownikami czy w szerszym społecznym kontekście – mówił.

Wskazał również, że powstanie akcjonariatu pracowniczego w różnych krajach zawsze było związane z tym, że za tą ideą stał jakiś wielki mąż stanu. Wymienił Ronalda Regana w Stanach Zjednoczonych, Charles`a de Gaulle we Francji oraz Margaret Thatcher w Wielkiej Brytanii.

Toruń: międzynarodowa konferencja akademicka o doświadczeniu modlitwy

Człowiek szuka Boga, wyczuwając w Nim miłosierdzie i dobroć – powiedział ks. prof. dr hab. Dariusz Kotecki, dziekan Wydziału Teologicznego UMK, otwierając 14 czerwca kolejną, szóstą już edycję Teologiczno-Etnologicznej Konferencji Akademickiej, zatytułowaną „A human: prayer and meditation”. Odbyła się ona na tym wydziale i w tym roku była poświęcona doświadczeniu modlitwy w życiu człowieka.

Ks. dziekan we wstępie zauważył, że modlitwa towarzyszy doświadczeniu ludzkiemu od samego początku, i to nie tylko chrześcijanom. Na dowód tego przytoczył dwie starożytne modlitwy: Egipcjanina proszącego o odzyskanie wzroku i mieszkańca Mezopotamii, pragnącego wyzwolenia z dramatycznej sytuacji.

Obrady toczące się w języku angielskim otworzył dr Rafał Beszterda z Katedry Etnologii i Antropologii Kulturowej UMK. Wskazał on, że człowiek, zagubiony we wszechświecie, poszukuje Absolutu i Mistrza. Scharakteryzował również krótko modlitwę medytacji i kontemplacji.

W wykładzie zatytułowanym „Spirituality in Polish psychology” dr hab. Paweł Izdebski z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy przedstawił wiele współczesnych definicji duchowości i religijności, kładąc nacisk na ich aspekt personalny. Zaznaczył, że człowiek niejednokrotnie szuka sensu swojego życia, poczucia bezpieczeństwa, poza sobą samym – stąd potrzeba nawiązania relacji z siłą wyższą. Opisując narzędzia badawcze, służące opisywaniu duchowości, zwrócił uwagę na to, że polska psychologia w dużej mierze korzysta z doświadczeń badaczy zagranicznych, często protestanckich. Postulował, aby wypracować takie narzędzia, które w lepszym stopniu uwzględniać będą nasz kontekst kulturowy.

Doc. dr Saša Horvat z Wydziału Teologicznego w Rijece rozpatrywał doświadczenie ludzkiej modlitwy z perspektywy nauki, filozofii i wiary. Przedłożył on m.in. wyniki eksperymentu na temat pracy mózgu u osoby modlącej się. Okazało się, że podczas modlitwy intensywnie pracuje ośrodek odpowiedzialny za mowę. Tak jak przypominał papież Benedykt XVI, człowiek jest „capax Dei” – otwarty na Boga, na wejście z Nim w relację. Z drugiej jednak strony, choć na temat modlitwy można wypowiadać się z perspektywy wielu gałęzi nauki, pozostaje ona w jakimś stopniu tajemnicą – podkreślił prelegent.

„O modlitwie najwięcej ma do powiedzenia ten, kto się modli” – zauważył ks. prof. dr hab. Mirosław Mróz z WT UMK. Przedstawił on myśl św. Tomasza z Akwinu – mistrza duchowego, egzegety, kapłana i poety – zawartą w komentarzu do Listu św. Pawła Apostoła do Efezjan i będącą swoistą „szkołą modlitwy”. Akwinata charakteryzuje w nim modlitwę prośby, dziękczynienia i uwielbienia. Prelegent zaznaczył, że istotą modlitwy u św. Tomasza jest relacja z Bogiem jako Ojcem. Święty postuluje przejście od postawy niewolniczej do postawy zaufania i pokory, wymienia też wiele powodów, za które człowiek może dziękować swemu Stwórcy. Zaznacza on także ważną rolę modlitwy za innych.

Kolejną częścią konferencji były trzy panele dyskusyjne. Pierwszy z nich był spojrzeniem na modlitwę z perspektywy psychologicznej i dotyczył m.in. nerwicy eklezjogennej, roli modlitwy w wychodzeniu z uzależnień oraz popularności Mszy św. z modlitwą o uzdrowienie. W drugim panelu prelegenci pochylili się nad doświadczeniem modlitwy u takich osób, jak św. Faustyna, św. Charbel czy też Tomasz Merton i Adrienne von Speyr. Trzeci z paneli dotyczył przełożenia modlitwy na praktykę, m.in. radzenia sobie z rozproszeniami, potrzeby angażowania się chrześcijan w życie społeczne, ale też roli modlitwy w zachowaniu tożsamości narodowej czy kształtowaniu postaw modlitewnych przez odbiór dzieł sztuki sakralnej. Każdy z paneli zakończył się dyskusją.

Kielce: ponad 100 tys. zł zebrano podczas kampanii Pola Nadziei

Ponad 100 tys. zł na potrzeby podopiecznych hospicjum św. Matki Teresy z Kalkuty zebrali wolontariusze Caritas diecezji kieleckiej w trakcie akcji Pola Nadziei. 14 czerwca podczas uroczystej gali w Domu Środowisk Twórczych podsumowano tę kampanię i wyróżniono najbardziej w nią zaangażowanych.

Jej celem jest uwrażliwianie społeczeństwa na potrzeby osób terminalnie chorych, przypominanie o ich miejscu w społeczeństwie i zbieranie funduszy na różne formy pomocy. W ramach tegorocznej edycji przy dużym wkładzie wolontariuszy odbywały się m.in. uliczne zbiórki, happeningi, koncerty.

Rzeszy zaangażowanych w sprawę wolontariuszy podziękowali m.in. bp Jan Piotrowski, senator PiS Krzysztof Słoń, wicekurator oświaty Tomasz Pleban, dyrektor Caritas kieleckiej ks. Stanisław Słowik.

Wyróżnienie „Anioł Nadziei z Żonkilem” otrzymała Joanna Jaworska – nauczycielka ze Szkoły Podstawowej i Niepublicznego Gimnazjum w Brynicy, która aktywnie angażowała młodzież w kampanię. Doceniono także Wiktorię Ucig, która od blisko roku jest wolontariuszką w Hospicjum św. Matki Teresy z Kalkuty. Za wieloletnie wspieranie kampanii specjalne wyróżnienie trafiło do senatora Krzysztofa Słonia i Krzysztofa Lipca – prezesa świętokrzyskiego PiS-u.

Ks. Stanisław Słowik podkreślił podczas wydarzenia, jak wiele kampania zawdzięcza wolontariuszom. „W tych działaniach, zarówno promocyjnych, jak i w pozyskiwaniu funduszy, wolontariusze są nieodzowni i niezastąpieni, są filarem naszych działań” – stwierdził ks. dyrektor.

Według organizatorów akcji, suma ok. 100 tysięcy może jeszcze wzrosnąć, ponieważ niektóre parafie nadal prowadzą kwesty.

W 2017 r. jesiennym sadzeniem żonkili – symboli hospicyjnej nadziei – rozpoczęła się ósma edycja kampanii w diecezji kieleckiej, dzisiaj podsumowana. Angażowały się w nią instytucje publiczne, prywatne, parafie, stowarzyszenia i wspólnoty oraz szkoły. Między innymi dzięki niej możliwa była kilka lat temu budowa pierwszego w regionie hospicjum stacjonarnego, zrealizowana przez diecezjalną Caritas. Była to inwestycja ok. 4,5 mln zł. Obecnie potrzeby funkcjonującego hospicjum są ogromne, stąd wdzięczność organizatorów dla wolontariuszy i ofiarodawców w ramach Pól Nadziei.

Pola Nadziei to ogólnopolska kampania, organizowana na terenie województwa świętokrzyskiego przez Caritas diecezji kieleckiej. Jej celem jest szerzenie idei hospicyjnej, edukacja na temat potrzeb osób przewlekle chorych, niepełnosprawnych, starszych oraz zbieranie funduszy na rzecz hospicjum.

Katowice: przyznano stypendia im. bł. ks. Emila Szramka

68 młodych osób z 30 parafii archidiecezji katowickiej będzie otrzymywało stypendia im. bł. ks. Emila Szramka. Dyplomy stypendialne wręczył młodym 14 czerwca bp Marek Szkudło.

Celem funduszu stypendialnego jest podnoszenie i wyrównywanie szans edukacyjnych młodzieży szczególnie uzdolnionej z terenu archidiecezji. Fundusz ma umożliwić uczniom i studentom pochodzącym z ubogich rodzin pogłębienie wiedzy i zwiększenie motywacji do kontynuacji nauki. Uczniowie uczestniczący w programie, oprócz pomocy finansowej, wyjeżdżają również na kilkudniowe spotkanie formacyjne.

„Stypendium jest dla nas niezwykle ważne, ponieważ otwiera nam drogę na wyższe uczelnie i umożliwia dobry start w dorosłe życie” – mówili stypendyści podczas uroczystości wręczenia dyplomów. Podziękowali przy tym „za to wsparcie, dzięki któremu możemy pomnażać nasze talenty i rozwijać swoje pasje”.

Wręczenie stypendiów poprzedziła Msza św. celebrowana w kościele Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Katowicach, gdzie przed laty proboszczem był bł. ks. Emil Szramek (1887-1942) – kapłan śląski, zamordowany przez Niemców w Dachau i beatyfikowany 13 czerwca 1999 przez Jana Pawła II w Warszawie wraz ze 107 innymi męczennikami II wojny światowej.

Fundusz stypendialny jest przyznawany od kilkunastu lat. Comiesięcznie uczniowie ostatniej klasy gimnazjalnej, szkół ponadgimnazjalnych oraz studenci pierwszego roku studiów otrzymują wsparcie w wysokości między 150 a 300 złotych. Przekazywane stypendystom pieniądze pochodzą z ofiar zbieranych podczas Eucharystii, w czasie których udzielany jest sakrament bierzmowania.

Kujawsko-Pomorski Kongres „Ku Trzeźwości Narodu”

Bóg jest wielkim miłośnikiem wolności. Potrzeba radykalnych i konsekwentnych działań, byśmy byli wolni i zdolni podejmować dobre decyzje oraz realizować swoje powołanie – powiedział bp Wiesław Śmigiel na rozpoczęcie Kujawsko-Pomorskiego Kongresu „Ku Trzeźwości Narodu”, który odbył się 14 czerwca w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Kujawsko-Pomorskiego w Toruniu.

Kongres miał na celu integrację działań środowisk walczących ze zjawiskiem alkoholizmu w Polsce, m.in. z rządem, parlamentem, władzami samorządowymi, szkołami, rodzinami i Kościołem. Na rozpoczęcie spotkania w krótkich wystąpieniach głos zabrali biskup toruński Wiesław Śmigiel oraz marszałek województwa kujawsko-pomorskiego Piotr Całbecki. Odczytano także list od posłanki Anny Sobeckiej.

Prof. Krzysztof Wojcieszek, współautor ogłoszonego przez Komisję Episkopatu Polski w lutym br. „Narodowego Programu Trzeźwości” (NPT), w wystąpieniu „Ku trzeźwości narodu” mówił o trzech głównych nurtach NPT. Jako pierwsze wymienił hasło „Nie upijaj się”. Ci spośród Polaków, którzy piją, piją za dużo i jest to alkohol wysokoprocentowy. Celem takiego spożycia jest upicie się. Drugi nurt wyznacza hasło „Mniej jest lepiej”. Nie zakłada on całkowitego wyeliminowania spożycia alkoholu etylowego, ale chce zmienić styl picia. Jako przykład prelegent wskazał Włochy, w których upicie się jest nieakceptowanym społecznie zachowaniem, bo Włosi „drinkują”, nie doprowadzając do upojenia. Trzeci nurt kryje się pod hasłem „A najlepiej wcale”. Wynika on z faktu, że wiele sytuacji życiowych wyklucza używanie alkoholu. Mowa tu o pracy, kierowaniu pojazdami i maszynami, ciąży i karmieniu czy uprawianiu sportów.

W dalszej części swej wypowiedzi mówca wskazał, że Narodowy Program Trzeźwości zaleca konieczność powrotu narodu polskiego do trzeźwego trybu życia. Powrotu, bo przodkowie, którzy walczyli o niepodległość Polski i uzyskali ją po latach zaborów, spożywali 10 razy mniej alkoholu niż współcześni Polacy. Zwrócił jednak uwagę na fakt, że problem alkoholowy dotyczy mniejszości Polaków. Posłużył się obrazowym przykładem gości na imprezie rodzinnej. Jeśli na 10 gości przypadnie 10 butelek wódki to jedna osoba wypije sześć butelek, trzy osoby wypiją trzy a pozostałych sześć osób – jedną butelkę. Tak piją Polacy.

O odpowiedzialności rodziny i szkoły w zakresie propagowania postawy trzeźwości mówiła Jolanta Terlikowska z Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (PARPA) i Ruchu „Światło – Życie”. Zwróciła szczególną uwagę na czynniki chroniące, a wśród nich na tworzenie silnej więzi między dzieckiem a rodzicami. „Kochaj i wymagaj, bo wymagania są źródłem rozwoju” – powiedziała prelegentka. Przypomniała również, że w ramach Narodowego Programu Zdrowia PARPA i Ruch „Światło-Życie” prowadzą kampanie edukacyjne dotyczące budowania więzi w rodzinie (www.nierozerwalni.org) oraz upowszechniania wiedzy na temat szkód w rozwoju płodu wynikających z picia alkoholu przez matkę w czasie ciąży (www.ciazabezalkoholu.info).

Dr Wojciech Kosmowski, psychiatra z Bydgoszczy, poruszył kwestię odpowiedzialności państwa i samorządu lokalnego w trosce o trzeźwość. Posłużył się przykładem władz lokalnych z Łomży, które przeprowadziły działania zmierzające do zmiany skojarzeń społecznych przypisanych temu miastu z uwagi na istnienie tam browaru. Na przykładzie miasta Paderborn w Niemczech prelegent przedstawił system lecznictwa uzależnionych w tym kraju.

W dziedzinie walki z alkoholizmem duże znaczenie ma rola Kościoła, o czym mówił ks. prof. Piotr Kulbacki z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, członek-założyciel Krucjaty Wyzwolenia Człowieka. Podkreślił, że wytyczne Episkopatu Polski dla kościelnej działalności trzeźwościowej, przyjęte już w 1959 r. i ich późniejsze nowelizacje, są nadal aktualne. Kapłan zwrócił uwagę na etyczny wymiar dobrowolnej abstynencji. „Musimy jako dorośli pokazywać, że można żyć inaczej. Umiar nie pokazuje, że można żyć bez alkoholu, abstynencja tak” – powiedział. Podkreślił także, że każdy, kto podejmuje posługę w parafii: ksiądz, katecheta, ale też zakrystianin czy sekretarka, styka się z problemem alkoholowym i powinien posiadać wiedzę w tym zakresie. Należy jednak pamiętać, że ksiądz to z reguły nie terapeuta i trzeba odróżnić duszpasterstwo specjalistyczne od zwyczajnego.

Jako ostatnia głos zabrała Elżbieta Rachowska, kierownik Ośrodka Terapii Odwykowej Uzależnień – placówki Wojewódzkiego Ośrodka Terapii Uzależnień i Współuzależnienia, która przedstawiła programy i projekty Urzędu Marszałkowskiego Województwa Kujawsko–Pomorskiego, dotyczące profilaktyki i rozwiązywania problemów alkoholowych.

Na zakończenie spotkania odbyła się dyskusja panelowa.

Przed częścią wykładową w kościele pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Toruniu o godz. 10. sprawowano Mszę św. rozpoczynającą kongres. Eucharystii przewodniczył ks. Wacław Dokurno, a koncelebransami byli księża zaangażowani w ruchy abstynenckie.

Organizatorami kongresu byli: Fundacja „Światło-Życie” i Urząd Marszałkowski Województwa Kujawsko-Pomorskiego. Wydarzenie zostało zainspirowane ogłoszonym przez Zespół Konferencji Episkopatu Polski ds. Apostolstwa Trzeźwości „Narodowym Programem Trzeźwości” i stanowiło kontynuację Narodowego Kongresu Trzeźwości, który odbył się w dniach 21-23 września 2017 r. pod patronatem prezydenta RP Andrzeja Dudy.

Stary Sącz: 4 tys. młodych dziękowało za sakrament bierzmowania

Prawie 4 tysiące młodych ludzi podziękowało za sakrament bierzmowania. Uczniowie z klas trzecich gimnazjalnych i pierwszych ponadgimnazjalnych spotkali się przy Papieskim Ołtarzu w Starym Sączu. „Niedawno przyjęliśmy sakrament bierzmowania. Dzięki przygotowaniom umocniła się nasz wiara. Takie spotkania integrują, są potrzebne” – mówili uczestnicy.

Młodzi otrzymali specjalny list biskupa tarnowskiego Andrzeja Jeża „Mapa serca”. Ma to być pomoc w odnajdywaniu właściwego kierunku życia. Zdaniem biskupa wielu młodych ludzi stoi nieraz na rozdrożu, są zdezorientowani, zagubieni i szukają własnej drogi życia. „Potrzebujemy swoistej «Mapy serca», z której możemy odczytać właściwy kierunek. Mamy w sobie taką wewnętrzną nawigację – to głos Pana Boga, który mówi do nas w naszych sercach. Trzeba tylko chcieć usłyszeć ten głos, rozumieć go i pomyśleć nad tym, co do mnie mówi” – dodał bp Jeż.

„Mapa serca” to także pewna pomoc duszpasterska w sztuce podejmowania ważnych życiowych decyzji. „Bardzo zależy mi na tym, byście dokonywali w swoim życiu jak najlepszych wyborów; byście ich później nie żałowali; byście potrafili trafnie rozpoznać własną drogę życia i idąc nią czuli się szczęśliwi a także spełnieni, tzn. rzeczywiście pomnażający talenty, którymi was Pan Bóg obdarzył” – podkreślił kaznodzieja.

Wspomniał też młodym o talentach i o tym, że młodość jest pięknym darem, ale też zadaniem. „Ważne dla was na tym etapie waszego życia jest pomnażanie talentów przez naukę, dzięki której zdobywacie wiedzę i przygotowujecie się do samodzielnego życia. Niezwykle ważna jest również praca nad człowieczeństwem; nad tym, by stawać się uczciwym i szlachetnym człowiekiem, otwartym i dobrym dla innych” – dodał biskup.

Folder „Mapa serca” rozszedł się jak świeże bułeczki. Młodzi zabrali go także dla innych, bo organizatorzy rozdali 4,5 tys. egzemplarzy. Składają się nań list biskupa tarnowskiego Andrzeja Jeża do młodych oraz nowoczesne rozwiązania graficzne i kody QR, dzięki którym będzie można szybko przenieść się na strony internetowe ruchów i stowarzyszeń młodzieżowych działających w diecezji tarnowskiej. Folder przygotowały Grupa Semeron z Wyższego Seminarium Duchownego w Tarnowie i Wydział Duszpasterstwa Młodzieży Kurii Diecezjalnej w Tarnowie.

Bp Pindel: myślenie pomysłodawców obozów zagłady było na antypodach nauki Jezusa

O tym, że myślenie pomysłodawców obozów zagłady było na antypodach nauki Jezusa, przypomniał w homilii w kościele franciszkańskim bp Roman Pindel. 14 czerwca sprawował tam Mszę św. z okazji 78. rocznicy pierwszego transportu polskich więźniów politycznych do KL Auschwitz. Wspólnie z biskupem modlili się uczestnicy uroczystości Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych i Obozów Zagłady, m.in. urodzony jako więzień na terenie Auschwitz-Birkenau Ryszard Machulik i wicepremier Beata Szydło.

Z okazji 78. rocznicy pierwszego transportu polskich więźniów politycznych do KL Auschwitz, 14 czerwca w Centrum św. Maksymiliana w Harmężach oraz na terenie byłego niemieckiego obozu zagłady Auschwitz odbyły się uroczystości Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych i Obozów Zagłady. W wydarzeniu wzięli udział m.in. dwoje byłych więźniów oraz rodziny byłych więźniów tego obozu. Samych więźniów pierwszego transportu już kolejny raz zabrakło.

Podczas Mszy św. rozpoczynającej obchody rocznicowe biskup bielsko-żywiecki zwrócił uwagę na szczególną „dyspozycję serca”, o której mówi Jezus w ewangelicznej scenie faryzeuszom. Wyjaśnił, że owa „większa sprawiedliwość” wyraża się w skupieniu się na sercu, gdzie rodzą się złe myśli i zamiary.

„Tam, gdzie człowiek może uzasadniać swoją nienawiść, gdzie wpierw nienawidzi, obmyśla i decyduje o tym, co później wykona: zabójstwo, przeklinanie kogoś, zniesławianie, śmierć cywilna, albo, jakbyśmy dziś powiedzieli, mowa nienawiści czy fake” – dodał kaznodzieja i podkreślił, że aby złożyć ofiarę Bogu, potrzebne jest „oczyszczenie serca przez pojednanie, pogodzenie się z przeciwnikiem, zamknięcie sporu, naprawienie krzywdy”.

Zdaniem biskupa, czytanie z Mateuszowej Ewangelii z dnia pozwala też uświadomić sobie skalę procesu deprawacji, jaki dokonał się w niemieckim państwie i społeczeństwie w okresie międzywojnia i hitleryzmu.

„Zanim wyruszył pierwszy transport z Tarnowa do Auschwitz, dużo wcześniej machina propagandowa Niemiec hitlerowskich odpowiednio przedstawiała Polskę, rzekome zagrożenia z jej strony. Dużo wcześniej przygotowywano listy powstańców, inteligencji i duchownych, by rozpocząć eksterminację tych, którzy mogli być zaczątkiem oporu wobec najeźdźcy. Zanim zaczęto budować obozy, wpierw w publikacjach, masowych zgromadzeniach i rozprawach naukowych zaczęto kwalifikować grupy społeczne i narodowe jako przeciwników nowego porządku. Zanim do pierwszego więzienia trafił ojciec Maksymilian czy bp Kozal, władze Rzeszy do swoich wrogów zaliczyli Kościoły chrześcijańskie, a zwłaszcza ich przywódców duchowych” – przypomniał kaznodzieja.

Zaznaczył, że myślenie „tych wszystkich, którzy planowali obozy, doskonalili ich funkcjonowanie, decydowali o transporcie czy realizowali wykonywanie kary w KL Auschwitz, aż do wykonywania wyroków śmierci, było dokładnie na antypodach słów Jezusowych”. Słowa Syna Bożego dotyczą konieczności oczyszczenia serca i kierowania się większą sprawiedliwością „niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów”.

Mówca wytłumaczył, że niemieccy pomysłodawcy obozów „nie zadbali o serce, nie wyplenili w nim nienawiści, niesprawiedliwego osądu, chęci odwetu”. „Przyzwolili na to, by wpierw tego rodzaju nastawienie opanowało ich serce, a następnie wyraziło się w akceptacji dla ogromu zła, wreszcie w przykładaniu ręki do tego, co jest sprzeczne już z samym Prawem Bożym. Niech to będzie przestrogą dla nas i następnych pokoleń” – zaapelował biskup.

Za homilię podziękował mu dyrektor Muzeum Auschwitz-Birkenau Piotr M.A. Cywiński.

Były więzień Auschwitz Ryszard Machulik, który urodził się na terenie obozu, podkreślił, że jego obecność dziś w tym miejscu jest rodzajem świadectwa. „Byłem tu z matką prawie rok czasu, aż do wyzwolenia. Przeżyłem dzięki niej oraz więźniarce-położnej Stanisławie Leszczyńskiej, która przyjęła mnie na świat. Jej się należy moja wdzięczność. To było ryzyko. Dzieciom nie wolno się było rodzić” – przypomniał.

Po liturgii jej uczestnicy zwiedzili w podziemiach franciszkańskiego klasztoru słynną wystawę „Klisze Pamięci. Labirynty” autorstwa zmarłego 8 lat temu Mariana Kołodzieja – więźnia z I transportu do Auschwitz, który w misternie skomponowanych rysunkach umieścił postać franciszkańskiego męczennika z tego miejsca – o. Maksymiliana Marii Kolbego. Po wystawie oprowadzał gości gwardian klasztoru o. Piotr Cuber OFMConv.

W Harmężach sekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego Jarosław Selin i oświęcimski starosta Zbigniew Starzec podpisali umowę o finansowaniu wydatków inwestycyjnych i bieżących w tworzonym w Oświęcimiu muzeum. Placówka ma upamiętnić mieszkańców ziemi oświęcimskiej, którzy pomagali więźniom.

Kolejna część obchodów odbyła się przy budynku tzw. Lagerhausu w Oświęcimiu. Podczas wojny gmach ten był wykorzystywany przez esesmanów jako magazyn. Uczestnicy złożyli kwiaty pod tablicą, upamiętniającą pierwszy transport, na budynku Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Oświęcimiu oraz przed Ścianą Straceń w obozie. Na terenie Bloku 11 w Muzeum Auschwitz otwarto wystawę poświęconą obozowemu ruchowi oporu.

14 czerwca 1940 r. do obozu koncentracyjnego Auschwitz z więzienia w Tarnowie dotarł pierwszy transport 728 więźniów politycznych. Byli to w ogromnej większości Polacy; w skład transportu wchodziło też kilku polskich Żydów. Po przybyciu do Auschwitz więźniom wytatuowano numery od 31 do 758. Najniższy numer – 31 – otrzymał Stanisław Ryniak. Wcześniejszymi numerami naznaczono niemieckich kryminalistów, więźniów obozu w Sachsenhausen, którzy mieli pełnić obozowe funkcje. Spośród więźniów z pierwszego transportu wojnę przeżyło 239. Pozostali zginęli w obozie lub też ich dalszy los nie jest znany.

W byłym obozie Auschwitz-Birkenau hitlerowcy niemieccy więzili ponad 1,3 mln osób. Życie straciło tu przeszło 1,1 mln ludzi – w zdecydowanej większości polskich i europejskich Żydów, a także Polaków, Romów i jeńców radzieckich.

Ojciec Żak o prewencji wykorzystywania małoletnich

„Żeby skutecznie przeciwdziałać wykorzystywaniu małoletnich, trzeba w pierwszym rzędzie postawić na edukację wszystkich dorosłych, którzy mają do czynienia z małoletnimi” – powiedział o. Adam Żak SJ podczas sesji szkoleniowej dla księży diecezji opolskiej w auli seminaryjnej w Opolu. Tematem szkolenia była „Odpowiedź Kościoła na wykorzystywanie seksualne małoletnich przez niektórych duchownych”.

Prelegent zapewnił, że diecezja opolska w sprawie prewencji wykorzystywania seksualnego małoletnich przez osoby duchowne jest na bieżąco oraz czuwa w sposób rzeczowy i profesjonalny. „Edukacja działa naprawdę prewencyjnie, bo trzeba wiedzieć, jakie są oznaki wykorzystania czy profile sprawców, żeby odpowiednio organizować pracę z dziećmi i młodzieżą. Trzeba mieć świadomość, że takie sytuacje mogą się wydarzyć wszędzie. Większość przypadków wykorzystania seksualnego dokonuje się w relacjach zaufania, w rodzinach, między krewnymi, w miejscach, gdzie dzieci się uczą, spędzają czas. Wszędzie tam, gdzie są nawiązywane w sposób normalny relacje zaufania” – zaznaczył.

Jezuita zaakcentował, że edukacja i czujność powinny być priorytetowe także w duszpasterstwie. „Osoby podejmujące pracę wychowawczą muszą być świadome, że zapobieganie oznacza też wobec potencjalnych sprawców pouczenie, że nie będzie tolerowane takie zachowanie” – dodał.

Ponadto, prewencja oznacza również edukację małoletnich we współpracy z ich rodzicami lub opiekunami prawnymi. Aktualnie każdy przypadek podejrzenia o wykorzystanie seksualne małoletniej osoby należy zgłaszać w prokuraturze oraz u delegata biskupa, który zajmuje się takimi sprawami w diecezji. „Karać nie można przed udowodnieniem winy, ale należy podjąć środki zapobiegawcze w postaci odsunięcia czasowego aż do wyjaśnienia sprawy od pracy z dziećmi i młodzieżą takiego podejrzanego” – podkreślił.

„Muszę przyznać – mówił o. Żak – że posądzeń nieprawdziwych o takie przestępstwa jest niewiele. W skali całego Kościoła maximum do 5 proc. przypadków fałszywych oskarżeń lub bardzo wątpliwych. Jeśli chodzi o przypadki dawniejsze wykorzystania seksualnego, to najczęściej same ofiary zgłaszają takie zdarzenia. Bieżące sytuacje zaś zasadniczo rodzice, szkoła lub instytucje, w których ten fakt został zauważony” – stwierdził.

Jednocześnie koordynator ds. ochrony dzieci i młodzieży wyjaśnił, że to nieprawda, że księża dopuszczający się takich przestępstw nie trafiają do więzienia. „Sąd jednak bierze pod uwagę wszystkie okoliczności, czy sprawca był wcześniej karany, jaka jest waga popełnionego czynu i wydaje wyrok czasem skazujący, a czasem w zawieszeniu wraz z zakazem pracy z dziećmi – czasowym lub dożywotnim” – zapewnił.

O. Adam Żak został mianowany w 2013 r. przez Konferencję Episkopatu Polski koordynatorem ds. ochrony dzieci i młodzieży. Koordynuje realizację różnych wychowawczych programów prewencyjnych w zakresie ochrony przed pedofilią.
Wcześniej o. Żak przez 9 lat był doradcą generała jezuitów i jego asystentem ds. Europy Wschodniej, a od 2008 r. także ds. Europy Środkowej. Współpracuje m.in. z prof. Hansem Zollnerem z Uniwersytetu Gregoriańskiego w Rzymie – współorganizatorem międzynarodowego sympozjum dla biskupów w Rzymie nt. rozwiązywania problemów pedofilii w Kościele oraz inicjatorem utworzonego wówczas w Krakowie Centrum Ochrony Dzieci.

Kraków: specjaliści z Muzeum Narodowego konserwują obraz Matki Boskiej Tatiszczewskiej

Namalowany przez kpr. Piotra Sawickiego w 1941 roku w Tatiszczewie obraz Matki Bożej trafił do Krakowa. Wizerunek zostanie poddany gruntownej konserwacji w Muzeum Narodowym. Malowidło przeszło z Wojskiem Polskim drogę od Rosji przez Palestynę, Egipt do Włoch. Obecnie jest pod opieką Instytutu Polskiego i Muzeum im. Gen. Sikorskiego w Londynie.

Malowidło jest kopią obrazu Matki Boskiej Ostrobramskiej, wykonaną w 1941 roku w Tatiszczewie (ZSRR) przez kpr. Piotra Sawickiego, żołnierza Armii Polskiej na Wschodzie, uwolnionego z obozu pracy. Wizerunek Maryi towarzyszył polskim żołnierzom na szlaku bojowym II Korpusu.

Po wojnie o. Tadeusz Walczak SJ przewiózł obraz do Londynu, a następnie zabrał go na misje do Zambii. Po powrocie do Londynu w 1970 roku przekazał go weteranom 15 Pułku Piechoty „Wilki”, którego był kapelanem. Potem dzieło trafiło do zbiorów Instytutu Polskiego i Muzeum im. gen. Sikorskiego, które udostępniło je w 1975 r. parafii Matki Bożej Miłosierdzia w Londynie, gdzie znajduje się do dziś.

Kapral Sawicki powrócił do Polski w 1947 r. Zorganizował teatr lalkowy w Białymstoku. Ponadto był czynnym fotografikiem. Jak wspomina syn autora wizerunku Matki Boskiej Tatiszczewskiej, również Piotr, od dzieciństwa słuchał opowieści o obrazie, a w latach 70. wiedział, że jest on w Londynie. Dziś traktuje go jak relikwię. „Ten obraz był ważny dla żołnierzy, którzy cudem wyszli z sowieckiego „raju” i potem walczyli za Polskę. Był ważny dla emigrantów i ich potomków, i jest ważny także dla mojej rodziny” – wyznał.

Stan techniczny obrazu nie jest dobry. Powstał w warunkach wojennych, trudno było wówczas o dobre materiały.

Dodatkowo wizerunek ulegał zniszczeniom podczas peregrynacji wraz z wojskiem. Gdy Piotr Sawicki junior zastanawiał się wraz z obecnym proboszczem parafii Matki Bożej Miłosierdzia o. Adamem Tomaszewskim SJ, gdzie można dokonać jego konserwacji, wybór padł na pracownię Muzeum Narodowego w Krakowie. „Największym wyzwaniem będzie dla nas próba usunięcia przemalowań i ukazanie obrazu tak, jak wyglądał w 1941 r. Znamy jego ówczesny wygląd z fotografii. Rodzina dostarczyła nam też kalki i szkice zrobione przez artystę” – wyjaśnia Janusz Czop, główny konserwator MNK.

Obraz zostanie gruntownie przebadany. Zakonserwowana zostanie także jego ozdobna rama, wykonana w czasie wojny przez Władysława Żołdaka. Umieszczono na niej orły polskie, a w rogach skróty nazw jednostek: 5 Kresowej Dywizji Piechoty oraz tworzących ją pułków piechoty: 13, 14 i 15. Malarz służył w 15 PP „Wilków”. Prace powinny potrwać rok. Potem obraz wróci do Londynu.

Syryjka z Homs: Mój kraj krwawi każdego dnia

W środowy wieczór w krakowskich Polach Dialogu odbyło się otwarcie wystawy „Oblicza Syrii – oblicza wojny”. Autorką zdjęć zdjęć jest, pochodząca z syryjskiego Homs.

Zdjęcia ilustrujące zbombardowane Homs, Aleppo, Palmirę czy Tartus są opowieścią tysięcy ludzi wygnanych ze swoich domów. Jednak na fotografiach można zobaczyć nie tylko zniszczone budynki, ale także nieznane, piękne oblicze Syrii.

– Syria jest jak piękna kobieta, która cierpi. Mój kraj krwawi każdego dnia – mówiła Lilian Nazha, opowiadając o swojej ojczyźnie. Jak podkreśliła, od zawsze wiedziała, że mimo tego, iż miasto legło w gruzach, chce wrócić do swojego domu, do Homs.

– W pierwszych miesiącach od wyzwolenia miasta nie było niczego. Nie było sklepów, kawiarni, żadnych miejsc, gdzie mogliśmy spędzać czas. Teraz życie wraca do normy. Są szkoły, kościoły są otwarte, życie się toczy normalnie – mówiła Lilian.

Syryjka podkreśliła także, że jest wdzięczna za międzynarodową pomoc, która od początku wojny płynie do jej kraju. – Wiem, że świat o nas nie zapomniał. Wiem, że w Polsce były organizowane koncerty po to, by nam pomóc. Świat nam pomaga, Europa nam pomaga. To bardzo ważne dla nas – zaznaczyła.

Wojna pozostawiła w sercach mieszkańców wiele ran. – Podczas wojny coś między nami pękło. Baliśmy się każdego napotkanego człowieka. On być może bał się nas tak samo. To było straszne – opowiadała autorka zdjęć. Jak dodała, po pewnym czasie ludzie zrozumieli, że nie zbudują na nowo relacji, jeśli sobie nie zaufają. Zaczęli spędzać czas na wspólnych rozmowach i grach.

Lilian Nazha razem ze swoimi bliskimi postanowiła zorganizować syryjskim dzieciom czas. W taki sposób powstała świetlica, do której na zajęcia uczęszczało najpierw około czterdziestu dzieci, a z czasem ponad dwieście. – Chcemy, by oni mieli takie samo dzieciństwo, jakie my mieliśmy. Żeby za jakiś czas mieli dobre wspomnienia – mówiła. Dzięki temu, że dzieci miały zapewnioną opiekę, coraz więcej rodzin zdecydowało się na odbudowę swoich domów.

Zapytana o to, jak radzi sobie z traumą wojny, odpowiedziała, że stara się dziękować za to, co jest. – Przecież mogliśmy nie żyć, a żyjemy. Jestem młoda, mam dużo energii. Dzielę się tym z innymi – wyjaśniła. – Ks. Franz van der Locht, który był dla mnie jak ojciec, którego znałam „od zawsze”, został zamordowany na miesiąc przed wyzwoleniem miasta. Dzięki jego postawie, zaangażowaniu i temu, czego mnie nauczył wiem, że ja mam dla Syrii żyć – dodała.

Zdjęcia Lilian Nazhy można oglądać w krakowskich Polach Dialogu przy ul.Stradomskiej 6 od poniedziałku do piątku w godzinach 10:00-17:00 oraz w soboty od 10:00 do 14:00. Wystawa potrwa do października.

Kraków: o prześladowanych chrześcijanach na spotkaniu Huta Ducha Świętego

W wielu krajach ludzie, patrząc na chrześcijan, są zszokowani ich mądrością, ich miłością i przebaczeniem, którym obdarowują swoich prześladowców – przekonywał ks. Rafał Cyfka, dyrektor krakowskiego Biura Regionalnego Pomocy Kościołowi w Potrzebie podczas kolejnego spotkania Huta Ducha Świętego w Krakowie. O działaniu Ducha Świętego w prześladowanym Kościele mówiła również Lilian Nazha, pochodząca z Homs w Syrii.

W swojej konferencji ks. Rafał Cyfka nawiązał do czasów apostołów i pierwszych chrześcijan, i do sytuacji w XXI wieku, przytaczając historie osób, które poznał dzięki PKwP. Jak podkreślił, wszyscy narażeni na cierpienia ze względu na swoją wiarę, odwagę otrzymywali właśnie od Ducha Świętego, zgodnie z zapowiedziami Jezusa, który obiecywał, że chociaż przez Jego Imię przyjdą na Jego wyznawców prześladowania, nie zostawi wierzących samymi i da im Ducha Świętego, który będzie mówił w nich. – Dzisiaj chrześcijanie doświadczają tej obecności Pana Boga i mocy Ducha Świętego, która działając w ich życiu powoduje, że w wielu krajach ludzie, patrząc na chrześcijan, są zszokowani ich mądrością, ich miłością i przebaczeniem, którym obdarowują swoich prześladowców – mówił dyrektor krakowskiego PKwP.

Jedną z przywołanych historii, było świadectwo z regionu Oriso w Indiach, gdzie 50 tys. chrześcijan zostało wygnanych ze swoich domów, część musiała w obawie przed śmiercią ukrywać się w lasach, aż w końcu trafili do obozu dla uchodźców. – Pod namiotami modlili się mocą Ducha Świętego za swoich prześladowców, tak jak modlił się Jezus na krzyżu: „Ojcze przebacz im, bo nie wiedzą co czynią”. Moc Ducha Świętego sprawiała, że do obozu zaczęli znów przychodzić ekstremiści, ale nie po to, żeby zabijać i niszczyć. Oni klękali przed chrześcijanami prosząc o chrzest – opowiadał ks. Cyfka. Jak tłumaczy dalej, to świadectwo ich wiary i zadziwienie, że siła przebaczenia pokonała nienawiść, przekonało oprawców o wyjątkowości chrześcijaństwa. – My was zobaczyliśmy i poznaliśmy, że Jezus jest prawdą, bo nie umiera się za baśnie i mity, ale za Kogoś, kogo się zna – przytoczył ich słowa ks. Cyfka.

Swoim świadectwem z zebranymi podzieliła się także Lilian Nazha – 22-letnia Syryjka, pochodząca z miasta Homs, która aktualnie, dzięki pomocy polskiego kapłana przebywa w Polsce. Opowiadała, jak w 2012 roku, jednego dnia, cała jej rodzina obudzona hukiem bombardowań musiała zdecydować, że zostawia wszystko i ucieka w bezpieczniejsze regiony kraju. Lilian przyznaje, że po powrocie nie mogła poznać swojego miasta, domu i klasztoru jezuitów, w którym dotychczas gromadzili się tamtejsi chrześcijanie, a w czasie okupacji miasta także muzułmanie szukający pomocy. – Bardzo źle czułam się widząc, jak zniszczony jest mój dom, jak zniszczony jest mój kościół, ale postanowiłam, że nie chcę trwać w tym smutku i żalu – mówi Lilian. Wraz z rodziną szybko, mimo dalszego braku prądu, wody, artykułów w sklepach, zaczęli odbudowywać swój dom, a potem i kościół. Inicjatywą, w która zaangażowała się nastolatka, były zajęcia dla dzieci, które w 2015 roku przerodziły się w Centrum Edukacyjne. Tam społeczność chrześcijańska i muzułmańska na nowo odbudowała wzajemne relacje.

– Czasem organizując z Siostrami Kanoniczkami Ducha Świętego i z młodzieżą spotkania Huta Ducha Świętego zapraszamy osoby, które w swoim życiu doświadczają mocy świadectwa, które daje Duch Święty – mówi br. Piotr Loose z Towarzystwa Ducha Świętego. – Każdy doświadcza Go na swój sposób, a chrześcijanie dotknięci prześladowaniami potrzebują Go by odważnie wyznawać Jezusa – opisuje intencję spotkania członek Towarzystwa.

Huta Ducha Świętego jest wydarzeniem, które swoimi początkami sięga nowenny przed uroczystością Zesłania Ducha Świętego w 2013 r. organizowanej przez Zakon Sióstr Kanoniczek Ducha Świętego de Saxia oraz Towarzystwo Ducha Świętego. W kościele przyklasztornym sióstr Kanoniczek pw. św. Tomasza na ulicy Szpitalnej w Krakowie, w każdy drugi poniedziałek miesiąca z braćmi i siostrami gromadzi się młodzież i dorośli na wspólnej modlitwie uwielbienia, adoracji, nauczaniu o Duchu Świętym i dzieleniu się świadectwem wiary.

Kardynał Nycz i biskup Milewski o mundialowych szansach Polaków

W sukces polskich piłkarzy na Mundialu wierzy bardzo wielu Polaków. Do grona kibiców dołączają również polscy biskupi: metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz oraz biskup pomocniczy w Płocku Mirosław Milewski. Od dziś w sieci dostępne jest mundialowe wydanie Stacji7.

Kard. Nycz w rozmowie z portalem Stacja7 mówi, że jest kibicem futbolu i o nadziejach w wygraną polskich piłkarzy. – Po meczu z Litwą moja nadzieja wzrosła. Absolutne minimum to wyjście z grupy i walka o coś więcej, nawet półfinał – zaznaczył kardynał. – Nie jestem ekspertem, żebym mógł się kompetentnie wypowiadać na temat szans Polaków, ale po ostatnim meczu z Litwą jestem podbudowany. Mój optymizm, moja nadzieja wzrosła. Chciałbym, żeby Polacy zaszli najdalej, jak potrafią – powiedział metropolita warszawski.

W wyjście z grupy wierzy także bp Mirosław Milewski, wierny kibic piłki ręcznej i nożnej, który często bywa na meczach Wisły-Płock. W ekskluzywnej rozmowie dla portalu Stacja7 powiedział: – Gdy już wyjdziemy z grupy, to mogę się założyć, że dojdziemy bardzo wysoko: ćwierćfinał, a nawet półfinał. Tak mi podpowiada serce. Są przesłanki, by wierzyć, że się to może udać.

Bp Milewski odpowiedział także na pytanie, czy można się modlić o zwycięstwo własnej drużyny? – Jasne. Co więcej, uważam, że wręcz trzeba! To najlepszy sposób kibicowania z możliwych. Kibicujemy z pilotem w ręku, ale także wspieramy duchowo zespół i zawodników, zwłaszcza, że część z nich otwarcie mówi o swojej wierze. Nie powinniśmy zapominać także o przeciwnikach.

A trzymać kciuki można? – No pewnie, choć każdy ma własny sposób kibicowania. Jedni się denerwują i krzyczą, inni trzymają kciuki. Są też nieświadome akty strzeliste, na przykład „O mój Boże!”.

Każdy kraj pewnie wierzy w zwycięstwo lub przynajmniej piękną grę swojej drużyny. My oczywiście jesteśmy pewni, że to NASI w tym roku okażą się “czarnym koniem” mundialu – pisze we wstępie do specjalnego, mundialowego wydania Stacji7 Aneta Liberacka, redaktor naczelna.

Na portalu Stacja7 codziennie można będzie także znaleźć dokładne informacje o szansach na wygraną poszczególnych drużyn oraz o sytuacji Kościoła w krajach, które biorą udział w Mundialu.

Bp Turzyński: Polacy na mundialu pokażą pazur

Bp Piotr Turzyński oczekuje udanego występu polskiej reprezentacji podczas mistrzostw świata w piłce nożnej w Rosji. Liczy również, że Orły Nawałki wyjdą z grupy H, w której grają także Senegal, Kolumbia i Japonia.

Bp Piotr Turzyński gra w siatkówkę. Jest także kibicem piłki nożnej. – Kibice okazują swój patriotyzm w czasie występów naszej reprezentacji. Zresztą mecze z udziałem naszych piłkarzy są niezwykłym wydarzeniem. Wszyscy kibice są ubrani w biało-czerwone barwy, mają flagi, malują twarze. To wszystko jest piękne. Patriotyzm jest wartością. Mam nadzieję, że nasi piłkarze dostarczą nam wielu emocji i pokażą pazur. Powinni dojść do 1/8 finału. Daj Boże – mówił biskup Turzyński na antenie Radia Plus Radom.

Czerwiec to czas bierzmowań w parafiach. – Mam nadzieję, że znajdę choć chwilę, by obejrzeć, może końcówki transmisji z udziałem naszej reprezentacji – dodał biskup Piotr Turzyński.

Przypomnijmy, że swój pierwszy mecz Polska zagra z Senegalem w najbliższy wtorek, 19 czerwca, zaś inauguracja mundialu odbędzie się dzisiaj. Gospodarze, Rosjanie zmierzą się z Arabią Saudyjską.

Kard. Nycz do misjonarzy: Ewangelia powinna stawać się elementem kultury

Ewangelia, która nie staje się elementem kultury jest Ewangelią płytko przyjętą – powiedział kard. Kazimierz Nycz, który przewodniczył Mszy św. podczas Wakacyjnego Zjazdu Misjonarzy w Centrum Formacji Misyjnej. Bierze w nim udział ok 100 misjonarzy duchownych i świeckich. W ciągu trzech dni poznają oni aktualną sytuacją Kościoła w Polsce, oraz możliwościami wsparcia. Spotkają się również z przedstawicielami władz. Na zakończenie wezmą udział w uroczystości zakończenia peregrynacji kopii Jasnogórskiego Wizerunku w diecezji warszawsko-praskiej.

W homilii kard. Nycz podkreślił, że miłość do Chrystusa jest najgłębszym motywem posługi misyjnej. – Patrzymy na was z podziwem, ponieważ trzeba wiele trudu, wiele wysiłku, by mocno stąpając po polskiej ziemi zapragnąć czegoś więcej w Afryce, czy w innych krajach. – powiedział metropolita warszawski.

Mówiąc o misyjnej naturze Kościoła kardynał Nycz przestrzegł przed zawężonym rozmienieniem tego pojęcia. – Musimy wystrzegać się myślenia kategoriami, że skoro cały Kościół jest misyjny, to mamy tutaj mamy dość miejsc gdzie trzeba iść z przesłaniem Ewangelii, bo właściwie kwitnie pogaństwo i w takim razie nie mamy już ani czasu, ani ochoty by zachować wymiar misyjności Kościoła w znaczeniu całego świata. Prowadzi to do sytuacji w której ktoś nie ma ani ochoty wyjazdu na misje do Afryki, ani nie próbuje wyjść z własnej parafii, ze świątyni by szukać tych, którzy już nic nie wiedzą o Chrystusie czy o Kościele – ostrzegał purpurat.

Zwrócił uwagę, że jednym z ważnych znaków czasu jest dynamiczny rozwój Kościoła katolickiego w Azji .- W samych Indiach 50- lat temu było zaledwie 3-4 mln chrześcijan, podczas gdy obecnie jest ich już ponad 20 mln. To tylko pokazuje, że tak jak XX wiek był czasem misji w Afryce, tak XXI otwiera się ten wielki kontynent jakim jest Azja gdzie ludności nieustannie przybywa – powiedział kard. Nycz dodając, że otwarcie misyjne Kościoła na Daleki Wschód nie oznacza oczywiście, że należy wycofać się z tego, co już jest realizowane w innych częściach świata.

Metropolita warszawski podziękował również misjonarzom za ich wiarę i oddaną posługę. – Modlę się z wami i za was, dziękując że reprezentujecie Kościół zarówno ten powszechny jak i Kościół, który jest w Polsce, że głosząc Ewangelię mówicie również o naszej rodzimej kulturze i związanych z nią zwyczajach, które wyrosły z chrześcijaństwa – powiedział kard. Nycz.

Podkreślił znaczenie inkulturacji w działalności misyjnej. „Ewangelia która nie staje się elementem kultury jest Ewangelią płytko przyjętą” – powiedział kard. Kazimierz Nycz przypominając nauczanie św. Jana Pawła II.

W Wakacyjnym Zjeździe Misjonarzy bierze w tym roku udział ponad 100 kapłanów, osób konsekrowanych oraz osób świeckich. Najwięcej jest z Afryki – 50 misjonarzy, drugie miejsce zajmuje Ameryka Południowa i Środkowa – 28 osób, ponad 10 misjonarzy posługujących w Azji i kilku z Oceanii.

W czasie zjazdu misjonarze zapoznają się z zakresem działania wszystkich agend Komisji KEP ds. Misyi i aktualnych możliwości pomocy, łącznie z tym jak powinni się zachować się wobec zagrożeń i niebezpieczeństw na misjach. Pierwszego dnia mieli warsztaty z funkcjonariuszami GROMU-u.

W piątek spotkają się z przedstawicielami władz w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Natomiast w sobotę wezmą udział w uroczystościach zakończenia peregrynacji kopii Jasnogórskiego Wizerunku w diecezji warszawsko-praskiej.

Bp Guzdek do żandarmów: bądźcie ludźmi o prawych sumieniach

Żandarmeria nade wszystko potrzebuje ludzi o prawych sumieniach – podkreślał w katedrze polowej WP bp Józef Guzdek, który przewodniczył Mszy św. w intencji żołnierzy Żandarmerii Wojskowej (ŻW). Wczoraj żandarmi obchodzili swoje święto, dziś modlili się w intencji swojej formacji oraz poległych i zmarłych kolegów.

Msza św. rozpoczęła się od wprowadzenia sztandaru Komendy Głównej ŻW i odegrania Mazurka Dąbrowskiego. Liturgię słowa przygotowali żołnierze Żandarmerii Wojskowej, a za muzykę odpowiedzialni byli artyści Reprezentacyjnego Zespołu Artystycznego WP.

W homilii bp Guzdek podkreślał, że aby działania podejmowane przez ŻW były skuteczne i sprawiedliwe, muszą zostać spełnione dwa warunki. – W waszych szeregach potrzeba ludzi o prawych sumieniach i z wielkim poczuciem godności.(…) Żandarmeria nade wszystko potrzebuje ludzi o prawych sumieniach. Tylko tacy mogą stać na straży przestrzegania prawa – powiedział. Przypomniał, że sumienie „jest wewnętrznym przewodnikiem” i „sędzią naszych czynów”.

Zdaniem bp. Guzdka, drugim warunkiem owocnej służby w szeregach ŻW jest „świadomość swojej godności”. – Każdy żołnierz składa wojskową przysięgę na sztandar, na którym wypisane są trzy słowa: Bóg, Honor, Ojczyzna. Żołnierz musi być człowiekiem honoru, świadomy swojej godności. Nie może sprzedać się nikomu; nie może służyć prywatnym interesom, wszak składając wojskową przysięgę zobowiązał się, że będziecie służył jedynie Ojczyźnie i sprawie jej bezpieczeństwa. Niech Wam nie zabraknie odwagi, aby nie ulec pokusie zysku lub uznania w oczach przełożonych przy jednoczesnej zdradzie swojego powołania! Nie łudźcie się obietnicą tajemnicy i zapewnieniem ochrony – zaapelował.

Na koniec życzył żołnierzom ŻW, aby sprawowana Eucharystia była okazją do postawienia pytania o prawość sumienia, honor i wierność wojskowej przysiędze. – Niech was umocni w zmaganiu się ze złem i pomoże zachować godność pośród zmieniających się okoliczności. Niech Wam Bóg błogosławi – powiedział.

Eucharystię koncelebrowali kanclerz Kurii Ordynariatu Polowego ks. Jan Dohnalik, ks. płk Adam Prus, proboszcz parafii w Mińsku Mazowieckim, ks. mjr Ireneusz Biruś, p.o. Dziekana Żandarmerii Wojskowej oraz ks. kpt. Marcin Janocha, sekretarz biskupa polowego. We Mszy św. uczestniczyli m.in. gen. bryg. Tomasz Połuch, Komendant Główny ŻW, gen. bryg. Robert Jędrychowski, zastępca Komendanta Głównego, oficerowie, podoficerowie, żołnierze i pracownicy ŻW.

Do zadań żołnierzy ŻW należy zapewnianie przestrzegania dyscypliny wojskowej; ochrona życia, zdrowia i mienia oraz bezpieczeństwa i porządku publicznego. Funkcjonariusze ŻW dbają także o ochronę tajemnicy państwowej i służbowej w wojsku. Wychodząc naprzeciw nowym wyzwaniom, głównie związanym z terroryzmem, w ramach struktur ŻW sformowano wyspecjalizowane elitarne jednostki do działań specjalnych o charakterze policyjnym.

Polska żandarmeria aktywnie uczestniczyła i uczestniczy w misjach pokojowych i stabilizacyjnych pod auspicjami NATO, ONZ i UE. Żandarmi pełnili służbę w Iraku, Syrii, Libanie, Demokratycznej Republice Konga i w Czadzie.

ŻW stale współdziała z Policją, Strażą Graniczną, Państwową Strażą Pożarną, Generalnym Inspektorem Celnym, Głównym Inspektorem Kontroli Skarbowej, Biurem Ochrony Rządu i ABW. Wraz z innymi służbami uczestniczy w ochronie ludzi i obiektów podczas ważnych uroczystości i wydarzeń społecznych, politycznych, religijnych i sportowych. Charakterystyczną oznaką żandarmów jest czerwony beret oraz naramiennik z literami MP (MilitaryPolice).

ŻW brała udział w zabezpieczaniu m.in. szczytu NATO w Warszawie oraz Światowych Dni Młodzieży w Krakowie w 2016 r.

Subskrybuje zawartość