Subskrybent kanałów

Płock: konferencja o katolickiej rewolucji w biznesie

O wprowadzaniu wartości chrześcijańskich do biznesu i potrzebie „rewolucyjnych” zmian w myśleniu przedsiębiorców – mówili uczestnicy konferencji pod nazwą „Katolicka Rewolucja w Biznesie II. Moja Firma – Polska Sprawa”, która odbyła się w gmachu Wyższego Seminarium Duchownego w Płocku. Pomysłodawcami przedsięwzięcia była Fundacja Wiara w Biznesie oraz Polska Akademia Biznesu: „Katolicy w biznesie muszą biznesowi nadawać smak” – przekonywali prelegenci.

Konferencja „Katolicka Rewolucja w Biznesie II. Moja Firma – Polska Sprawa” adresowana była do osób zainteresowanych światem biznesu, gospodarką, prawem i ekonomią, chcących zachowywać w działalności wartości chrześcijańskie.

Ks. dr Dariusz Piskorski, prorektor Wyższego Seminarium Duchownego w Płocku podczas konferencji przypomniał słowa Jezusa Chrystusa z Ewangelii według św. Mateusza 16,26: „Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł?”. Podkreślił też, że praca jest przede wszystkim „środkiem do doskonalenia samego siebie”.

Odniósł się także do wypowiedzi papieża Jana Pawła II do młodzieży w Gdańsku w 1987 r., gdzie punktem wyjścia była przypowieść o młodzieńcu przywiązanym do dóbr materialnych. Papież poprosił wtedy młodzież, aby rozważyła stosunek „bardziej być” do „więcej mieć: „Ale nigdy samo `więcej mieć` nie może zwyciężyć. Bo wtedy człowiek może przegrać rzecz najcenniejszą: swoje człowieczeństwo, swoje sumienie, swoją godność”, zacytował delegat bp. Piotra Libery.

Ks. dr Przemysław Król, sercanin, powiedział o moralności i etyce w prowadzeniu biznesu. Zwrócił uwagę, że etyka, to pewna teoria, która wskazuje, co jest dobre, a co złe, natomiast moralność, to praktyczne zastosowanie etyki, zachowanie człowieka, pokazanie jego motywacji czy usprawiedliwień. Ocena zachowania dokonuje się w rachunku sumienia, w sakramencie pokuty.

Gość z Warszawy zwrócił też uwagę, że katolik kieruje się w pracy etyką chrześcijańską, czyli pewnym zbiorem norm. Taki zbiorem jest też prawo, ale zdarza się, że ono nie zabezpiecza pewnych wartości, które są katolikowi bliskie. Bywa też, że prawo nakazuje działania sprzeczne z własnym systemem wartości. Zwrócił też uwagę, że wejście w pewne obszary nieuczciwości sprawia, że trudno z nich wyjść: „Katolicy w biznesie muszą biznesowi nadawać smak. Rewolucję trzeba przeprowadzać w biznesie i w swoim sercu” – konkludował prelegent.

Natomiast Tomasz Sztreker, założyciel Fundacji Wiara w Biznesie oraz Polskiej Akademii Biznesu, zwrócił uwagę na problemy, z jakimi borykają się polscy przedsiębiorcy: polska jest drugim krajem na świecie pod względem biurokracji, przedsiębiorca jest przez urzędy traktowany jak wyzyskiwacz, brakuje mu poparcia autorytetów, ale też wiedzy, więc wiele rzeczy robi na podstawie intuicji. W związku z czym „wprowadzenie wartości do biznesu wydaje się wręcz niemożliwe”.

„Rewolucja, to zmiana, powinna ona nastąpić szybko, dlatego przynosi ofiary. Rewolucja, to też ciągłe nawrócenie. Warto jednak podjąć trud, ponieważ `nie ma większego grzechu od tego, że nie robi się tego, do czego zostało się powołanym`. Poza tym warto mieć maksymę `Jeśli nic nie zmienisz, nie zmieni się nic`”, przekonywał płocczanin.

W spotkaniu uczestniczył także Krzysztof Jędrzejewski – 13. najbogatszy Polak według Forbesa 2012, większościowy udziałowiec Mostostal Zabrze, a także przedstawiciel Instytutu na rzecz kultury prawnej Ordo Iuris.

W konferencji w Płocku uczestniczyli klerycy płockiego seminarium, młodzież szkół średnich, przedsiębiorcy. Zakończyła ona cykl 21 takich spotkań w Polsce, inicjowanych przez Fundację Wiara w Biznesie oraz Polską Akademię Biznesu.

Wydarzenie odbywało się pod patronatem m.in. biskupa płockiego Piotra Libery i marszałka województwa mazowieckiego Adama Struzika.

Piekoszów: dzieje kultu Madonny Piekoszowskiej – konferencja

Dzieje kultu Madonny Piekoszowskiej, przypomnienie obrzędu koronacji sprzed 50. lat, klimaty jasnogórskiej pracowni malarskiej, portret duchowy Prymasa Tysiąclecia kard. Stefana Wyszyńskiego – to najważniejsze zagadnienia, które zostały omówione dzisiaj Piekoszowie, podczas sympozjum naukowego pt. „Oto Matka Twoja”.

Sympozjum organizowały gmina Piekoszów i parafia, a odbyło się ono w wypełnionej po brzegi auli piekoszowskiego Centrum Kultury.

– Świątynia piekoszowska i związany z nią słynący łaskami wizerunek, mając swoją własną historię, przyczyniają się do tworzenia kultury religijnej (…), związanej z budowaniem obiektów towarzyszących, w których wiele działo się i dzieje do dziś – mówił bp Andrzej Kaleta, otwierając obrady. Przypomniał, że ta „działalność kulturalna jest elementem czegoś większego – wpływa na tworzenie kultury narodowej, polskiej naszej”.

– Kultura z elementami duchowymi, religijnymi jest w stanie nas budzić. Gdyby nie było kultury polskiej, religijnej, można postawić pytanie, czy wybilibyśmy się na niepodległość? – zastanawiał się biskup w rozmowie z KAI, nawiązując do stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości i zachowania ducha narodowego dzięki ciągłości m.in. religijnej i kulturowej.

Sympozjum zainicjował wykład typowo historyczny pt. „Zarys dziejów Parafii Piekoszów. Kościół – księża – wierni”. Ks. dr Tomasz Gocel, historyk Kościoła z Kielc (WSD Kielce, Muzeum Diecezjalne) – omówił etapy kolejnych kościołów w Piekoszowie, przedstawił ich architektów i proboszczów oraz atrakcje wnętrza, gdzie znajduje się m.in. obraz Wojciecha Gersona.

„Jasnogórska Pracownia Malarska – powstanie i działalność oraz pochodzenie obrazu Matki Bożej Miłosierdzia” – ten temat przybliżył o. dr Stanisław Rudziński OSPPE (Częstochowa). Zauważył, jak utalentowany musiał być o. Krzysztof Latecki, paulin malujący wizerunek piekoszowski, skoro przełożeni zakonu zezwolili mu na odbycie formalnych studiów malarskich.

Z kolei ks. dr Mirosław Kowalski (WSD Kielce) przedstawił temat „Obrzęd koronacji wizerunku Najświętszej Maryi Panny wyrazem kultu Bogarodzicy”, natomiast prof. dr hab. Eugeniusz Sakowicz (UKSW Warszawa) zaprezentował referat pt. „<<Postawiłem wszystko na Maryję>> – portret duchowy koronatora cudownego obrazu Matki Bożej Piekoszowskiej Stefana Kardynała Wyszyńskiego”.

Była mowa o historii koronacji obrazów maryjnych w Polsce, o teologicznych i biblijnych przesłankach koronacji oraz o absolutnym zawierzeniu przez Prymasa Matce Bożej.

W piekoszowskiej świątyni obraz Matki Bożej, namalowany przez nowicjusza OO. Paulinów w Częstochowie – Krzysztofa Lateckiego w 1691 r., czczony jest od początku XVIII wieku, gdy w święto Wniebowstąpienia Pańskiego (21 maja 1705 r.) dostrzeżono krwawe łzy na wizerunku. Wydarzenie zostało opisane przez jednego z naocznych świadków. To niezwykle zjawisko dało początek kultowi Matki Bożej Piekoszowskiej. Obraz został umieszczony w świątyni. Do Piekoszowa zaczęły ściągać rzesze wiernych, zapisywano także łaski otrzymane za pośrednictwem Maryi. 8 IX 1968 r. Prymas Tysiąclecia kard. Stefan Wyszyński, w asyście biskupów, w obecności ok. 300 kapłanów, dokonał uroczystej koronacji obrazu Matki Bożej Miłosierdzia. W uroczystości uczestniczył także generał Paulinów oraz blisko 70 000 tys. wiernych świeckich.

Bp Nitkiewicz napisał „ABC kurialisty, czyli rady starszego kolegi”

Nakładem Wydawnictwa Diecezjalnego w Sandomierzu w 9. rocznicę nominacji ks. Krzysztofa Nitkiewicza na biskupa sandomierskiego ukazała się jego książka „ABC kurialisty, czyli rady starszego kolegi”. Wzbudziła ona duże zainteresowanie na trwających obecnie w Kielcach Targach Sztuki Sakralnej SacroExpo a także podczas konferencji prasowej dla dziennikarzy mediów ogólnopolskich i regionalnych zorganizowanej 13 czerwca w Sandomierzu.

Autor, mający za sobą wieloletnie doświadczenie pracy kurialnej, także w Watykanie, opisał w swej książce strukturę organizacyjną kurii diecezjalnej. Opracowanie to jest swoistym przewodnikiem po świecie kościelnych urzędów i może zainteresować nie tylko przełożonych kościelnych i pracowników kurii, ale też wiernych zagubionych w kurialnych urzędach.

Biskup opisał strukturę organizacyjną kurii diecezjalnej, zwracając przy tym uwagę na fakt, że jej zadaniem jest pomaganie biskupowi w jego misji pasterskiej, a także służenie duchownym, osobom zakonnym i świeckim. „Struktura organizacyjna i procedury wynikające ze świętych kanonów nie mogą nikogo przytłaczać i komplikować życia. Mają bowiem wspólny mianownik, którym jest dobro dusz. Ono stanowi najwyższe prawo: «salus animarum suprema lex». Naszą konstytucją jest Pismo Święte, Tradycja i Magisterium Kościoła” – napisał autor.

Wśród wielu rad, jakie czytelnik może znaleźć w tym przewodniku, są też takie, w których autor ostrzega na przykład przed usiłowaniem wpływania na decyzje władz kościelnych przez osoby do tego nieuprawnione. „W celu przeforsowania własnych zamiarów nie zawahają się one podjąć próby skorumpowania przy pomocy pieniędzy i prezentów. W grę wchodzi także oszustwo. Chociażby zapewniali, że kierują się dobrem Chrystusowej Owczarni, chodzi im nie o owce, ale o ich wełnę. Czasami nie będą się z tym kryli, innym znów razem użyją wyszukanych metod… Pracownik kurii powinien liczyć się z tym, że druga strona może wykorzystać jego dobre serce, bo jak mówi Pan Jezus: synowie tego świata roztropniejsi są w stosunkach z ludźmi podobnymi sobie niż synowie światłości” – czytamy w książce.

Na stronach swej publikacji biskup dzieli się doświadczeniem w takich sprawach, jak nabór nowych kurialistów, podnoszenie przez nich kwalifikacji duchowych i zawodowych, metodologia pracy, kultura bycia, a także niektóre zwyczaje, np. kurialna kawa. Zdaniem autora, „kurialiści powinni szczerze informować biskupa o różnych zdarzeniach w diecezji, a także o funkcjonowaniu samej kurii i nie chodzi tutaj o plotki ani o donosicielstwo”.

„Błędne byłoby ukrywanie [przed biskupem] wiadomości, które mogą sprawić mu przykrość albo w celu rozciągnięcia nad kimś parasola ochronnego. Nie ma nic gorszego niż sytuacja, kiedy przełożony dowiaduje się ostatni, w dodatku jeszcze z mediów. Rzetelne informowanie biskupa będzie wyrazem poczucia odpowiedzialności za Kościół partykularny. Umożliwi podjęcie w porę koniecznych działań duszpasterskich oraz innych interwencji” – podkreśla hierarcha.

Książka „ABC kurialisty, czyli rady starszego kolegi” ukazała się nakładem Wydawnictwa Diecezjalnego w Sandomierzu. Liczy ponad 60 stron. Poszczególne rozdziały opatrzone zostały licznymi interesującymi i zabawnymi ilustracjami, których autorem jest Łukasz Zabdyr.

Łódź: obchody 31. rocznicy wizyty Jana Pawła II

Kulminacją obchodów 31. rocznicy wizyty Jana Pawła II w Łodzi były Msze św. sprawowane w łódzkiej katedrze i w trzech innych świątyniach usytuowanych w miejscach, w których polski papież spotkał się z wiernymi. W uroczystościach wzięli udział przedstawiciele miasta i województwa, poczty sztandarowe oraz uczniowie z łódzkich szkół.

W bazylice archikatedralnej pw. św. Stanisława Kostki liturgii eucharystycznej przewodniczył świadek spotkania z Janem Pawłem II, arcybiskup senior Władysław Ziółek, ówczesny ordynariusz łódzki. W homilii wspominał tamto wydarzenie oraz spotkania z wiernymi w każdym z trzech miejsc: na lotnisku Lublinek, w katedrze łódzkiej i w zakładach „Uniontex”.

„Dziś po tym, co się w ciągu minionych trzydziestu jeden lat wydarzyło w Polsce, możemy bez cienia wątpliwości powiedzieć, że papieska homilia z łódzkiego lotniska, że krótki zwrot do świata nauki i kultury w katedrze, że wreszcie przemówienie w hali fabrycznej do włókniarek o «geniuszu kobiecym», były drogowskazami na czas obecny” – stwierdził kaznodzieja.

Nawiązując do spotkania sprzed 31 lat temu w Łodzi „ze św. Janem Pawłem II – prorokiem naszych czasów”, zapytał: „Czy jego obecność zmieniła naszą rzeczywistość? Czy stała się drogowskazem dla obecnego i przyszłego pokolenia?”.

Abp Ziółek wskazał na konieczność stosowania papieskiego nauczania: „Czas jest nowy i wymaga wciąż nowych inicjatyw opartych na odwiecznych i podstawowych prawdach. Ale i próba nasza jest nowa. I jest zaiste trudna. Chcąc pozostać wiernymi nauczaniu Jana Pawła II i temu, co powiedział w Łodzi, musimy tę próbę ciągle na nowo podejmować i odpowiadać na nią chrześcijańskim świadectwem, tak jak przed trzydziestu laty, z radością i nadzieją”.

Po liturgii złożono kwiaty pod tablicą upamiętniającą wizytę Ojca Świętego w łódzkiej katedrze oraz przy jego pomniku na placu katedralnym.

W uroczystościach rocznicowych wzięli udział przedstawiciele miasta i województwa, poczty sztandarowe oraz uczniowie z łódzkich szkół.

Bydgoszcz: modlitwa w intencji zmarłych spoczywających w podziemiach katedry

Z udziałem kapłanów, sióstr zakonnych, kleryków i świeckich w bydgoskiej katedrze św. Marcina i Mikołaja miała miejsce modlitwa w intencji zmarłych spoczywających w podziemiach świątyni. Ludzkie szczątki powróciły do kościoła i zostały pochowane w nowych trumnach.

Podczas tegorocznych prac remontowych, konserwatorskich oraz archeologicznych oprócz skarbu odkryto i przebadano sześć krypt. Zostały z nich usunięte pochówki w trumnach, a także szkielety w jamach grobowych. – Kiedy planowane były przedsięwzięcia mające doprowadzić do przebudowy prezbiterium katedry, nikt nie przypuszczał, że będzie trzeba na nowo sięgać o wiele głębiej, aby naruszyć krypty, spokój tych, którzy zostali w nich złożeni. Modlimy się w ich intencji, nawiązując także w ten sposób więź z historią, pokoleniami, które nas poprzedziły – powiedział biskup ordynariusz Jan Tyrawa, który przewodniczył Eucharystii.

W miejscach, które zostały pogłębione, istnieje nienaruszony poziom średniowiecznego cmentarza. W przeważającej mierze były to pochówki beztrumienne. W krypcie przy południowej ścianie prezbiterium znajdowało się ossuarium. Badacze nie potrafili określić miejsca pochodzenia kości – czy zostały wyjęte z krypt, wydobyte w trakcie prac ziemnych w kościele czy z przykościelnego cmentarza. W jednej z odkrytych trumien znajdowały się szczątki ks. Józefa Turkowskiego, proboszcza bydgoskiej fary w latach 1845-1870. – Już dzisiaj możemy powiedzieć, że ci ludzie nie mieli łatwego życia. Ono było pełne troski, zapobiegliwości – mówił w homilii ordynariusz.

Dużą zagadką dla badaczy był pochówek w środkowej krypcie. Spoczywał w niej kapłan ułożony głową na wschód z drewnianym kielichem w dłoniach. Do tej samej krypty został dołożony inny pochówek – kobiety z dzieckiem. Z analiz wynika, że te osoby nigdy się ze sobą nie spotkały, dlatego że drugi pochówek odbył się od 40 do 60 lat po śmierci osoby duchownej. Trumnę kobiety z dzieckiem złożono po skosie. Świadczy o tym fakt, że dziecko znalazło się w nogach, a powinno być ułożone przy piersi kobiety. Na piersi wspomnianego kapłana znajdował się duży szkaplerz. W kolejnej z krypt znaleziono pochówek osoby świeckiej z głową w kierunku zachodnim (duchowni zazwyczaj byli chowani w kierunku wschodnim). W trumnie był również szkaplerz, ale o innym układzie ikonograficznym.

Katedra św. Marcina i Mikołaja została wybudowana w latach 1456-1502. Kościół posiada w części wyposażenie własne (ocalałe wśród zniszczeń i grabieży), a częściowo pochodzące z nieistniejących już bydgoskich kościołów, głównie z rozebranego w 1823 roku konwentualnego kościoła karmelitów.

Wolność – tematem XI Zjazdu Gnieźnieńskiego

Blisko 60 prelegentów, 27 paneli dyskusyjnych, 22 warsztaty tematyczne, 10 Kościołów chrześcijańskich zaangażowanych w organizację – to kilka liczb streszczających XI Zjazd Gnieźnieński, który w dniach 21-23 września odbędzie się w Gnieźnie. Szczegóły zaprezentowano 13 czerwca podczas konferencji prasowej w Kurii Metropolitalnej w Gnieźnie.

Z dziennikarzami spotkał się m.in. Prymas Polski abp Wojciech Polak, który wskazując na tematykę trzydniowego ekumenicznego spotkania podkreślił, że nie tylko wpisuje się ono w obchody 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości, ale będzie także okazją do refleksji nad rozumieniem, definiowaniem i zagospodarowaniem daru wolności.

„Temat zjazdu «Europa ludzi wolnych. Inspirująca moc chrześcijaństwa» nie tylko nawiązuje do rocznicy niepodległości, ale ma ukazywać, w jaki sposób dzisiaj możemy przeżywać swoje życie w wymiarze osobistym, społecznym, rodzinnym i kościelnym jako życie ludzi wolnych – wolnych nie tyle od czegoś, co wolnych do zagospodarowania tej przestrzeni, która jest im dana” – podkreślił abp Wojciech Polak dodając, że jednym z podstawowych i koniecznych elementów tego odpowiedzialnego zagospodarowywania wolności jest dialog i współpraca.

Prymas przypomniał także szczególnych nauczycieli polskiej wolności: św. Jana Pawła II i kard. Stefana Wyszyńskiego, których słowa i nauczanie – jak zapowiedział – zostaną podczas XI Zjazdu Gnieźnieńskiego niejednokrotnie przypomniane.

Metropolita gnieźnieński wyraził również radość z deklaracji udziału w Zjeździe tak wielu prelegentów, duchownych różnych wyznań chrześcijańskich, a przede wszystkim uczestników, zwłaszcza naszych wschodnich sąsiadów, których obecność będzie wyrazem i realizacją idei papieża Polaka o Europie oddychającej dwoma płucami – Wschodu i Zachodu. Symbolem tej idei – jak dodał Prymas – jest tak ściśle związany z Gnieznem św. Wojciech, patron niepodzielonego Kościoła.

Na Wschód wzrok uczestników Zjazdu kierować będzie także odbywająca się niemal w tym samym terminie pielgrzymka papieża Franciszka do krajów bałtyckich.

„Zjazd będzie duchowym współtowarzyszeniem Ojcu Świętemu podczas nawiedzenia naszych najbliższych sąsiadów” – zaznaczył abp Polak dopowiadając, że modlitwa w intencji papieskiej pielgrzymki zostanie włączona w ekumeniczną modlitwę towarzyszącą każdorazowo Zjazdom Gnieźnieńskim.

W konferencji wzięli udział także starosta Powiatu Gnieźnieńskiego Beata Tarczyńska i prezydent Gniezna Tomasz Budasz, którzy zgodnie podkreślali znaczenie Zjazdów Gnieźnieńskich dla promocji miasta i regionu.

„To jest ważne wydarzenie o charakterze religijnym, ale także ogromne wydarzenie promocyjne dla Gniezna” – stwierdził Tomasz Budasz zwracając uwagę na potrzebę zaangażowania w nie lokalnej społeczności.

Beata Tarczyńska z kolei, wskazując na tematykę zjazdowych obrad, wyraziła nadzieję, że spotkanie będzie okazją do przypomnienia o wartości i szacunku dla wolności, którą nasz naród wywalczył płacąc ogromną cenę.

Podczas konferencji zaprezentowano także założenia programowe i aktualny program zjazdu, który pokrótce omówiła Marta Titaniec, wiceprezes Fundacji św. Wojciecha Adalberta, przewodnicząca Komitetu Organizacyjnego.

Jak podkreśliła kongres ma wymiar religijny, intelektualny i artystyczny. Organizuje go laikat we współpracy z 10 Kościołami chrześcijańskimi – 9 zrzeszonymi w Polskiej Radzie Ekumenicznej i 1 niezrzeszonym.

W czasie trzech dni odbędzie się 27 paneli dyskusyjnych i 22 warsztaty tematyczne. Zaproszono blisko 60 prelegentów z Polski i zagranicy.

„Bardzo ważna jest dla nas różnorodność ideowa i polityczna. Jako chrześcijanie nie zgadzamy się, aby dwudzielny podział był obrazem Polski 2018” – stwierdziła Marta Titaniec, przypominając, że wolność w chrześcijańskim rozumieniu to przede wszystkim zadanie i odpowiedzialność.

Konferencję prowadził Marcin Przeciszewski, prezes Katolickiej Agencji Informacyjnej, która jak zawsze zajmie się obsługą medialną kongresu. Przypominając krótko ideę kongresu podkreślił, że od samego początku, a więc od 1997 roku, kiedy nowożytne Zjazdy Gnieźnieńskie są organizowane, streszcza się ona w haśle: Polska, Europa, Kościół. Wskazuje także na genius loci Gniezna, który w sposób szczególny inspiruje do podejmowania dialogu w tym właśnie trójkącie.

Dziś na stronie www.ekai.pl uruchomiony został specjalny panel z informacjami i formularzami akredytacyjnymi dla dziennikarzy. Jak poinformowała obecna na konferencji Małgorzata Starzyńska, PR dyrektor KAI, na poprzedni X Zjazd Gnieźnieński w 2016 roku akredytowało się ponad 270 dziennikarzy i fotoreporterów.

Ruszyła także rejestracja uczestników. Formularz, a także wszystkie informacje, program, prelegenci itd. dostępne są na zjazdowej stronie www.zjazd.org

Mieszkańcy Gniezna i Powiatu Gnieźnieńskiego będą mogli wziąć udział w kongresie bez opłat, rejestrując jedynie chęć uczestnictwa.

Gościem specjalnym pierwszego dnia XI Zjazdu Gnieźnieńskiego będzie Prezydent RP Andrzej Duda, który skieruje do uczestników swoje przesłanie.

W zjeździe wezmą udział chrześcijanie różnych wyznań z Europy Środkowo-Wschodniej: duchowni, politycy, myśliciele, publicyści. Omawiając kluczowe wyzwanie współczesnej Europy – kryzys europejskiej tożsamości, będą mówić o odpowiedzialność za przyszłość Kościoła, swoich ojczyzn i całego kontynentu.

Wybitna francuska filozof prof. Chantal Delsol przedstawi wykład pt. „Kochaj i czyń co chcesz”? Wolność chrześcijańska w świecie, w którym wszystko wolno”.

Zaplanowano też panel o Janie Pawle II i Prymasie Wyszyńskim jako wspomnianych nauczycielach polskiej wolności.

W dyskusji o roli Polski w Europie wystąpią m.in. byli polscy premierzy: Jerzy Buzek i Hanna Suchocka. W programie jest także międzynarodowa dyskusja o pojednaniu z sąsiadami w krajach Europy Środkowo-Wschodniej oraz o kryzysie migracyjnym z udziałem m.in. bp. Krzysztofa Zadarki i ks. dr. hab. Waldemara Cisło, przewodniczący polskiej sekcji Pomocy Kościołowi w Potrzebie.

W Zjeździe weźmie również udział m.in. prof. Rocco Buttiglione, były włoski polityk oraz kard. Peter Turkson, prefekt watykańskiej Dykasterii ds. Integralnego Rozwoju Człowieka, który wygłosi wykład pt. „Ból świata jest bólem Kościoła”. Chrześcijanie na rzecz lepszego świata”.

Ważną częścią zjazdów są warsztaty, których w tym roku jest znacznie więcej niż podczas poprzednich edycji. „Jak być polskim patriotą, a zarazem solidarnym Europejczykiem?”, „Byłem przybyszem…”, „Chrześcijanin wobec uchodźców – w praktyce”, „Nowe technologie – szansa czy bariera dla ewangelizacji” – to tylko niektóre z tematów zaplanowanych warsztatowych dyskusji.

Zjazdy Gnieźnieńskie organizuje obecnie metropolita gnieźnieński Prymas Polski wraz z Fundacją św. Wojciecha Adalberta i kilkunastoma polskimi organizacjami katolickimi i chrześcijańskimi. Ich obecna formuła, realizowana w formie chrześcijańskich kongresów – jest odpowiedzią na apel św. Jana Pawła II z Gniezna (1997), aby Europa była chrześcijańską wspólnotą ducha.

Ks. Grzegorz Olszowski biskupem pomocniczym w Katowicach

Ks. Grzegorz Olszowski, 51-letni proboszcz parafii św. Antoniego w Rybniku, został mianowany przez papieża Franciszka biskupem pomocniczym archidiecezji katowickiej. Ojciec Święty przydzielił mu stolicę tytularną Roga. Informację ogłosiła w środę w południe Nuncjatura Apostolska w Polsce.

Grzegorz Olszowski urodził się 15 lutego 1967 r. w Mikołowie. W latach 1989-1995 odbywał formację w Wyższym Śląskim Seminarium Duchownym. Święcenia kapłańskie przyjął 13 maja 1995 r.

iskup Nominat urodził się urodził się 15 lutego 1967 r. w Mikołowie w sakramentalnym małżeństwie Kazimierza Olszowskiego i Róży zd. Pawletko. Po maturze przez dwa lata studiował na Politechnice Śląskiej w Gliwicach; potem wstąpił do WŚSD w Katowicach. Święcenia prezbiteratuprzyjął 13 maja 1995 r. w katedrze Chrystusa Króla w Katowicach przez posługę Arcybiskupa Katowickiego Damiana Zimonia.

W latach 1995-1999 był wikariuszem w parafii św. Jadwigi Śl. w Rybniku; moderatorem rejonowymRuchu „Światło-Życie” i służby liturgicznej w dekanacie; katechetą w I Liceum Ogólnokształcącym w Rybniku. Kontynuował studia podyplomowe na Wydziale Teologicznym Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie w zakresie Teologii Praktycznej, finalizując je w 1998 roku zdobyciem stopnia licencjata.

W latach 1999 – 2007 pełnił funkcję sekretarza i kapelana abp. Damiana Zimonia; w 2003 roku ukończył dwusemestralne Podyplomowe Studia Specjalistyczne Teologii na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. 12 czerwca 2007 otrzymał stopień doktora nauk teologicznych w zakresie teologii pastoralnej na podstawie rozprawy doktorskiej Organizacja i główne kierunki działania Referatu (Wydziału) Duszpasterskiego Kurii Diecezjalnej w Katowicach w latach 1939-1985.

W latach 2007 – 2012 pełnił urząd kanclerza Kurii Metropolitalnej w Katowicach, a w 2012 r. mianowany wikariuszem generalnym Archidiecezji Katowickiej i moderatorem Kurii Metropolitalnej, członkiem Kolegium Konsultorów oraz archidiecezjalnych Rad: Kapłańskiej i Duszpasterskiej, a także Komisji Głównej II Synodu Archidiecezji Katowickiej. W 2010 roku został zaliczony do grona kapelanów Jego Świątobliwości. W roku 2014 otrzymał nominację na proboszcza parafii p.w. św. Antoniego w Rybniku. Od 1 stycznia br. pełni także funkcję dziekana dekanatu Rybnik.

Jak uchronić się przed skutkami burzy?

Strzeliste wieże kościołów górujących nad wsiami i miastami to nieodzowny element polskiego krajobrazu. Jednak to, co zwykle zachwyca wiernych lub turystów, dla zarządzających obiektami sakralnymi stanowi spore wyzwanie i obawę, zwłaszcza w sytuacji burzy.

Według danych Komendy Głównej Straży Pożarnej w 2016 r. doszło do blisko 2,6 tys. pożarów obiektów użyteczności publicznej, w tym 164 w obiektach sakralnych. Wśród najczęstszych przyczyn zaliczyć trzeba podpalenia, wady systemu grzewczego i instalacji elektrycznej. Jednak w gorące i burzliwe lato to wyładowania atmosferyczne mogą być poważnym zagrożeniem dla kościołów i domów parafialnych. Przekonali się o tym mieszkańcy Kałkowa-Godowa, po pożarze w sanktuarium maryjnym 2014 r.

Profesjonalna instalacja

Wyłącznie sumiennie zaprojektowana, zamontowana i konserwowana instalacja odgromowa skutecznie przejmuje prąd wytworzony w momencie wyładowania atmosferycznego i odprowadza go najkrótszą drogą do ziemi. Im mniej połączeń instalacji, tym większa skuteczność i niezawodność całego systemu odgromowego.

Profesjonalizm niezbędny jest zwłaszcza w przypadku skomplikowanych architektonicznie świątyń, wyróżniających się strzelistymi wieżami, kopułami, wieloma nawami, szczytami, czy gzymsami. Wszystkie wystające elementy budynku powinien być chroniony przez system odgromowy.

Instalacja powinna uwzględniać poziome i pionowe zwody z ocynkowanej stali, stali nierdzewnej, miedzi lub elastycznego lecz niezbyt trwałego aluminium oraz znajdujące się w gruncie uziomy szpilkowe i otoki, dzięki którym możliwe jest prowadzenie prądu piorunowego do ziemi.

Przy właściwym wyborze materiałów wykonawczych instalacji istotną rolę odgrywa powierzchnia budynku oraz otaczający go grunt. Tylko wiedza i doświadczenie specjalisty, jak i prawidłowo wykonane pomiary rezystancji gruntu, który zależy od warunków geologicznych, są gwarantem skutecznej ochrony budynków wyróżniających się zawiłą konstrukcją przed skutkami burzy.

Regularna konserwacja

Polskie prawo wymaga instalacji systemów odgromowych we wszystkich budynkach publicznych, a więc również w obiektach kościelnych. Pamiętają o tym administratorzy przy okazji budowy lub generalnej konserwacji budynków. Jednak sam montaż instalacji odgromowej nie chroni budynków na długo. Niezbędny jest również ich regularny, coroczny przegląd.

– Systematyczna konserwacja systemu chroni nie tylko przed skutkami burzy. Aktualne i dobrze wykonane pomiary instalacji odgromowej są podstawą do ubiegania się o odszkodowanie, gdy wyładowania atmosferyczne spowodują zniszczenie – podkreśla w rozmowie z KAI mgr inż. Zbigniew Lotarski, elektryk specjalizujący się w montażu i przeglądach profesjonalnych instalacji odgromowych i elektrycznych.

Ekspert dodaje, że dla ubezpieczyciela duże znaczenie ma szczegółowość i dokładność wyników badań, które koniecznie muszą zawierać faktyczne wartości liczbowe i prawidłową metodę pomiarową, a nie tylko orzeczenie o sprawności instalacji. Nierzetelność może skutkować niewypłaceniem odszkodowania. Dlatego przy wyborze konserwatora nie należy kierować się niską ceną usługi lub ekspresowym tempem realizacji, a wykształceniem, wiedzą i doświadczeniem specjalisty.

– Jeśli elektryk jest gotów podać zakres i cenę prac podczas rozmowy telefonicznej, bez obejrzenia obiektu, to nie warto ryzykować. Poszukajmy lepszego wykonawcy, bo niechlujstwo przyniesie tu więcej szkody niż pożytku: ściągnie wyładowania, lecz nie odprowadzi ich bezpiecznie do ziemi, co będzie skutkowało dużymi szkodami i stratami, nawet pożarem. O poziomie specjalisty dobitnie świadczą przyrządy pomiarowe, którymi weryfikuje warunki gruntowe – mówi specjalista od piorunochronów i uziemień.

Elektryk podkreśla, że po każdym uderzeniu pioruna warto sprawdzić zaciski kontrolne instalacji umieszczone przy ziemi oraz instalację na dachu. – Zauważenie luzu na zwodach systemu jest czasem najszybszym sposobem na zdiagnozowanie awarii systemu, którego nieskuteczność przy kolejnej burzy może skończyć się pożarem świątyni– wskazuje mgr inż. Zbigniew Lotarski. Dlatego stosuje się też liczniki udarów, które liczą ile razy w instalację na obiekcie uderzył piorun.

Skutki burzy

Jednak pożar, to nie jedyny skutek uderzenia pioruna. Wyładowania atmosferyczne mogą spowodować również pękanie ścian budynku, oderwanie elementów elewacji lub dachu, a także wyrwanie gniazd, osprzętu i okablowania, czy stopienie instalacji elektrycznej wewnątrz. Istnieje także możliwość dostania się pioruna do wnętrza budynku i porażenia osób przebywających w środku. Dlatego potrzebne są połączenia wyrównawcze i szyna ekwipotencjalna, wyrównująca potencjały powstałe w czasie uderzenia pioruna.

Burza może również powodować przepięcia, czyli nagłe, trwające ułamki sekund skoki napięcia w instalacji elektrycznej, które są częstą przyczyną nieodwracalnych awarii urządzeń podłączonych do prądu. Jak wskazuje mgr inż. Zbigniew Lotarski, zasięg występowania uszkodzeń spowodowanych przepięciami dochodzi nawet do ponad dwóch kilometrów od miejsca uderzenia pioruna.

Ekspert podkreśla, że przed skutkami przepięć, jak i innych czynników wywołujących pożary, również można się uchronić stosując przeciwpożarowy detektor iskrzenia. – Przepisy prawa wymagają także zastosowania odpowiedniej ochrony przeciwprzepięciowej w budynkach z zamontowaną instalacją odgromową. Przechwytuje ona i minimalizuje w instalacji niebezpieczne skoki napięć, przez co zabezpiecza urządzenia elektryczne przed uszkodzeniem – wyjaśnia elektryk.

Dlatego bardzo ważne są też prawidłowo wykonane obowiązkowe przeglądy instalacji elektrycznej, zwłaszcza pomiary rezystencji izolacji.

Koszt konserwacji

Cena konserwacji instalacji odgromowej zależna jest od wielu czynników, dlatego trudno wskazać na początku całkowity koszt usługi. – Podobnie jak z przeglądem samochodu, trudno od razu ocenić, co będzie niezbędne do naprawy – wskazuje mgr inż. Zbigniew Lotarski.

Podstawowym kosztem każdej konserwacji jest pomiar przygruntowych złączy specjalistycznymi przyrządami – 600-800 zł. Co najmniej drugie tyle wyniesie kontrola zwodów na dachu. Więcej kosztować będą na pewno pomiary na wyższych kondygnacjach i trudno dostępnych powierzchniach, do których zwykle niezbędne jest wykorzystanie podnośnika lub sprzętu alpinistycznego. W trakcie konserwacji należy również wykonać zabezpieczenie antykorozyjne wszystkich połączeń.

Jak szacuje specjalista do systemów odgromowych i elektrycznych, widełki cenowe za prace konserwatorskie może wynieść między 1,5 a 3 tys. zł. To koszt, jaki warto zapłacić, aby zapewnić bezpieczeństwo kościelnych budynków i przebywających w nich wiernych podczas coraz częstszych gwałtownych wyładowań atmosferycznych.

 

Kontakt do specjalisty:

mgr. inż. Zbigniew Lotarski
tel: +48 501 076 074
e-mail: elektryk5@onet.pl

Prezydent do SOP: niech Bóg ma Was w swojej opiece

Po raz pierwszy swoje święto obchodziła powołana 1 lutego 2018 r. w miejsce BOR Służba Ochrony Państwa. W uroczystościach na dziedzińcu Belwederu wziął udział prezydent Andrzej Duda, który dziękował funkcjonariuszom SOP za służbę Polsce. Podczas uroczystości wręczony i poświęcony został sztandar formacji.

Prezydent przypomniał, że wśród ofiar katastrofy smoleńskiej byli także funkcjonariusze BOR. Życzył powodzenia w służbie funkcjonariuszom SOP i podziękował za sprawowaną nad nim i jego rodziną ochronę. – Z całego serca składam Wam i Waszym rodzinom najserdeczniejsze życzenia na następne lata służby. Wszelkiego powodzenia. Niech Pan Bóg ma Was w swojej opiece – powiedział.

Nawiązując do nowego sztandaru, podkreślił, że jest on „wyznacznikiem tożsamości, potencjału, oraz powagi formacji”. Sztandar poświęcił ks. płk Piotr Kowalczyk, kapelan Ordynariatu Polowego. Z rąk ministra spraw wewnętrznych i administracji Joachima Brudzińskiego odebrał go gen. bryg. SOP Tomasz Miłkowski.

Prezydent wręczył także odznaczenia państwowe oraz awanse na wyższe stopnie służbowe oraz ślubowanie nowych funkcjonariuszy

Msza św. na inaugurację święta Służby Ochrony Państwa

Konieczność utworzenia instytucji zajmującej się ochroną najważniejszych osób w państwie zrodziła się w okresie odzyskania przez Polskę niepodległości w 1918 r. Brak takich służb został obnażony po zamachu na pierwszego Prezydenta RP Gabriela Narutowicza zamordowanego przez Eligiusza Niewiadomskiego w salach warszawskiej Zachęty, 16 grudnia 1922 r. W związku z zamachem, 12 czerwca 1924 r., Minister Spraw Wewnętrznych Zygmunt Hübner powołał brygadę ochronną, której zadaniem było zapewnienie bezpieczeństwa prezydentowi. Wydzielono z niej Oddział Zamkowy, zabezpieczający stałą siedzibę prezydenta.

Po II wojnie światowej organizacja Ministerstwa Spraw Wewnętrznych doprowadziła do powołania w grudniu 1956 r. Biura Ochrony Rządu – samodzielnej jednostki podporządkowanego bezpośrednio Ministrowi Spraw Wewnętrznych. Od 1 lutego 2018 r. Biuro Ochrony Rządu zostało zastąpione przez Służbę Ochrony Państwa.

Do głównych zadań SOP należy ochrona osób i obiektów oraz rozpoznawanie i zapobieganie skierowanym przeciw nim przestępstwom. Funkcjonariusze SOP chronią m.in. Prezydentów RP, marszałków Sejmu i Senatu, Prezesa Rady Ministrów, wicepremierów i niektórych ministrów. Funkcjonariusze ochraniają także osoby przybywające do Polski z oficjalnymi wizytami. Chronili m.in. papieży, którzy przybywali z wizytami do naszego kraju. SOP ochrania także najważniejsze obiekty w kraju i za granicą.

Szydło: proszę w modlitwie o błogosławieństwo dla Ojczyzny

Kościół jest jedyną organizacją społeczną w Polsce, która na tak dużą skalę prowadzi dzieła miłosierdzia – powiedziała wicepremier Beata Szydło. Była szefowa rządu jako przykład realizacji tej misji wskazała sanktuaria maryjne, które prowadzą liczne dzieła charytatywne.

Wicepremier Beata Szydło w rozmowie z Radiem Plus Radom zwróciła uwagę, że Kościół jest jedyną organizacją społeczną w Polsce, która na tak dużą skalę prowadzi dzieła miłosierdzia. – Kościół pomaga nie tylko potrzebującym w kraju, ale prowadzi wiele dzieł poza granicami, tam, gdzie toczą się wojny. Wszyscy powinniśmy łączyć się w tym dziele i dołożyć swoją cegiełkę do tej działalności charytatywnej – powiedziała Beata Szydło.

Kilka dni temu Beata Szydło przebywała w sanktuarium Matki Bożej Ostrobramskiej w Skarżysku-Kamiennej. To jedyna wierna kopia wileńskiej Ostrej Bramy w Polsce. Była szefowa rządu modliła się przed wizerunkiem Matki Bożej Miłosierdzia. W rozmowie z Radiem Plus Radom Beata Szydło wyraziła swoja radość z pobytu w skarżyskiej Ostrej Bramie. – Jestem pod wrażeniem tego miejsca. To wspaniałe dzieło, nie tylko kultu maryjnego, ale i szeroko pojętej działalności charytatywnej. Ta pomoc, która jest niesiona niepełnosprawnym, ubogim, starszym, to wielkie dzieło. łaska miłosierdzia z tego miejsca ma niezwykłą siłę rażenia – powiedziała Beata Szydło.

Swój pobyt w skarżyskim sanktuarium maryjnym Beata Szydło rozpoczęła się od modlitwy przez obrazem Matki Bożej Miłosierdzia. Następnie zwiedziła cały kompleks sanktuaryjny, oraz złożyła kwiaty przy tablicy upamiętniającej katastrofę smoleńską, a tym pary prezydenckiej Lecha i Marii Kaczyńskich. Wicepremier wpisała się także do księgi pamiątkowej skarżyskiego sanktuarium maryjnego.

– Z wielką wdzięcznością pozostając, dziękując za wszelkie łaski i dobro, proszę w modlitwie o błogosławieństwo dla naszej Ojczyzny, dla wszystkich Polaków. Matko Boża błogosław Skarżysku-Kamiennej i mieszkańcom tej ziemi – napisała wicepremier Beata Szydło.

Od samego początku przy skarżyskim sanktuarium rozwija się działalność charytatywna. W Domu Miłosierdzia prowadzona jest m.in. jadłodajnia dla ubogich, która wydaje codziennie kilkadziesiąt posiłków, noclegownia dla bezdomnych, mieszkania chronione dla absolwentów szkół specjalnych, świetlica środowiskowa dla dzieci z rodzin alkoholowych i rozbitych. Dom prowadzi też rehabilitację osób niepełnosprawnych.

Lublin: wernisaż wystawy ikon pt. „Siła modlitwy” (zapowiedź)

W niedzielę 17 czerwca br. w lubelskiej cerkwi pw. Narodzenia Najświętszej Marii Panny przy al. Warszawskiej 82 o godz. 11 zostanie otwarty wernisaż wystawy ikon pt. „Siła modlitwy”. Jego otwarcie poprzedzi uroczysta Boska Liturgia o godz. 10.

Na wystawie zostaną prezentowane 42 prace z Ukrainy, Polski, Słowacji i Francji, będące owocem II Międzynarodowego Pleneru Ikonograficznego w Truskawcu. Autorzy posłużyli się różnymi technikami (m.in. tempera żółtkowa, akryl, drzeworyt, witraż), aby ukazać niezwykłą moc jaką posiada szczera – pełna wiary, nadziei i miłości – modlitwa.

Wystawa ikon pozostanie w cerkwi do 29 lipca 2018 roku.

Szczyt w Singapurze wydarzeniem historycznym

Szczyt w Singapurze jest wydarzeniem historycznym, czymś co jeszcze kilka miesięcy temu było nie do wyobrażenia. Jest to konkretne spotkanie na rzecz pokoju, w intencji którego nieustannie modlą się chrześcijanie zarówno Południowej, jak i Północnej Korei. Wskazuje na to abp Alfred Xuereb, który od kilku tygodni jest nuncjuszem apostolskim w Seulu. Były osobisty sekretarz najpierw Benedykta XVI, a następnie Franciszka towarzyszy tamtejszemu Kościołowi, który odgrywa kluczową rolę w procesie pojednania.

„Koreańczycy bardzo przeżywali szczyt w Singapurze. Zdają sobie sprawę z tego, że jesteśmy świadkami naprawdę historycznych chwil. Została zapisana bardzo ważna karta historii, która jest początkiem nowej, z pewnością niełatwej drogi, ale Koreańczycy nie tracą nadziei” – podkreśla abp Xuereb mówiąc o spotkaniu między przywódcami Korei Północnej – Kim Dzong Unem i Stanów Zjednoczonych – Donaldem Trumpem.

Szczyt w Singapurze – katolicy modlą się o pokój

„Odeszliśmy od bardzo mocnych słów, jak «ogień, przemoc», czy «totalne zniszczenie» Korei Północnej, przechodząc do sformułowań dużo łagodniejszych, które mówią o pokoju, wzajemnych relacjach budowanych na zgodzie. Daje to naprawdę bardzo dużo nadziei, budzi zaufanie co do przyszłości. Kościół z wielką wiarą przeżywa te chwile. Np. w katedrze w Seulu w każdy wtorek w intencji pokoju i pojednania odbywa się specjalna modlitwa, w której także uczestniczę wraz z wiernymi. Wierzymy, że Maryja, pod której wezwaniem jest nasza katedra wysłucha usilne błaganie swojego ludu – mówi Radiu Watykańskiemu abp Xuereb. – Kiedy obejmowałem urząd nuncjusza były w Korei ogromne napięcia. Teraz klimat jest dużo spokojniejszy. Moja misja, jako nuncjusza polega m.in. na tym, by wspierać wszelkie inicjatywy na rzecz dialogu i pojednania między obu Koreami, ale także na tym, by wszystkim Koreańczykom nieść Dobrą Nowinę o Chrystusie, który jest Panem wszystkich”.

Nuncjusz apostolski w Seulu bardzo pozytywnie ocenia nieustanne inicjatywy modlitewne podejmowane przez chrześcijan obu krajów na rzecz pokoju i pojednania. Południowokoreańscy biskupi zapowiedzieli właśnie modlitewną nowennę, która odbędzie się od 17 do 25 czerwca. Każdemu dniowi towarzyszyć będzie inna intencja. Chrześcijanie modlić się będą m.in. o dialog i zrozumienie między politykami obu krajów, a także w intencji owocnej ewangelizacji Korei Północnej.

Walencja przyjmie imigrantów

Hiszpański kard. Antonio Cañizares powołał specjalny sztab, który będzie koordynował pomoc Kościoła dla imigrantów znajdujących się na pokładzie statku „Aquarius”. Hiszpania przyjmie ponad 600 migrantów, którym nie pozwoliły zejść na ląd Włochy i Malta. Statek decyzją nowego hiszpańskiego premiera Pedro Sancheza zawinie do portu w Walencji.

Archidiecezja Walencji jest gotowa na przyjęcie migrantów z pokładu „Aquariusa”. W tym celu miejscowy ordynariusz kard. Antonio Cañizares powołał specjalny sztab kryzysowy. Wszystkie organizacje i ośrodki charytatywne, parafie i szkoły diecezjalne będą współpracowały, aby zapewnić pierwszą pomoc migrantom, wśród których jest ponad 120 dzieci.

Abp Szewczuk: świat przemilcza tragedię na Ukrainie

Tamtejsze media podkreślają, że niezbędna jest natychmiastowa pomoc medyczna. Warto podkreślić, że Archidiecezja Walencji od lat skutecznie pomaga nie tylko w przyjęciu imigrantów, ale także w ich integracji ze społeczeństwem.

„Przyjęcie w porcie w Walencji imigrantów na pokładzie «Aquariusa» jest dobrym gestem solidarności, który nas cieszy. Papież prosi nas w orędziu pokojowym z 2018, aby przyjąć, chronić, promować oraz integrować imigrantów”, napisał z kolei rzecznik Episkopatu ks. José María Gil Tamayo.

Wiele organizacji pozarządowych i humanitarnych pochwaliły decyzję hiszpańskiego rządu, którą uważają za „obowiązek moralny i prawny”. Są jednak też i takie głosy, które obawiają się, że Hiszpania może stać się celem zmasowanej migracji.

Ołomuniec: kapłani z Częstochowy pielgrzymowali do św. Jana Sarkandra

„Św. Jan Sarkander uczy nas wierności do końca, nawet gdyby to miało boleć” – mówił w homilii 12 czerwca ks. Mariusz Frukacz, redaktor tygodnika katolickiego „Niedziela”, w katedrze św. Wacława w Ołomuńcu na Morawach. Mszy św. przewodniczył ks. Janusz Parkitny, dyrektor administracyjny Wyższego Seminarium Duchownego w Częstochowie oraz duktor rocznika kapłanów obchodzących dwudziestą drugą rocznicę święceń kapłańskich, którzy w dniach 11-12 czerwca pielgrzymowali do Ołomuńca śladami św. Jana Sarkandra, patrona rocznika.

Jubilaci modlili się w katedrze ołomunieckiej przez wstawiennictwo św. Jana Sarkandra m.in. za abp seniora Stanisława Nowaka oraz za zmarłego 7 lat temu ich ojca duchownego ks. prał. Grzegorza Ślęzaka i zmarłego 4 lata temu kolegę kursowego ks. Krzysztofa Jeziorowskiego.

W homilii ks. Frukacz nawiązując do tekstu Ewangelii podkreślił, że Jezus odwołuje się do dwóch rzeczy: soli i światła. – Sól nadaje smak, chroni przed zepsuciem. Światło służy człowiekowi, by poradził sobie w ciemnościach, by się nie zgubił. Te dwa symbole mówią o czymś zasadniczym i podstawowym w życiu duchowym i moralnym człowieka – mówił ks. Frukacz.

– W naszej misji kapłańskiej chodzi o Boga. Nie chodzi o nas. Przypomina nam to Jezus, kiedy mówi: „Tak niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie” – kontynuował ks. Frukacz.

Redaktor „Niedzieli” przypomniał swoim kolegom kursowym, że „kapłanem trzeba być do końca, nawet gdyby bolało.”

– Trzeba dać się złamać i nie bać się łamania w duchu słów: benedixit, fregit deditque, błogosławił, łamał i dawał. Kapłaństwo musi być radykalne. Musi być kapłaństwem do końca. Ważna za wszelką cenę jest wierność – przypomniał kaznodzieja słowa abp. seniora Stanisława Nowaka.

Duchowny podkreślił, że „wszystko co jest w naszym życiu jest dziełem Boga”. – Przed Bogiem, przed miłosierdziem Bożym jestem ja jako proch i pył – mówił ks. Frukacz i zacytował również słowa, które bp Albino Luciani, późniejszy papież Jan Paweł I, wypowiedział w Canale d’Agordo 6 stycznia 1959 r. po nominacji i święceniach na biskupa diecezji Vittorio Veneto: „Pewnych rzeczy Pan nie chce zapisać ani w brązie, ani w marmurze, ale pisze je wręcz w prochu, aby było jasne, że wszystko jest dziełem i wszystko zasługa jedynie Pana …ja jestem czystym i biednym prochem (…) Jeśli kiedyś coś dobrego z tego wszystkiego wyniknie, to niech to będzie jasne już teraz: jest to wyłącznie owoc dobroci, łaski, miłosierdzia Pana”.

Ks. Frukacz wskazując na postać patrona rocznika święceń podkreślił, że „św. Jan Sarkander uczy wierności do końca, nawet gdyby to miało boleć”. – Kiedy był torturowany, męczony, to wówczas odprawiał swoją ostatnią Mszę św. Nasze życie kapłańskie ma być nieustającą Mszą św. Musimy dać się złamać Bogu, by mógł nas rozdać – mówił ks. Frukacz.

– Bóg w swojej miłości jest wierny wobec człowieka – zaznaczył redaktor „Niedzieli” i dodał za teologiem Balthasarem: „Miłość Boża, która będąc pełnią wolności, sama nakłada sobie pęta, która wiąże się z dochowywaniem wierności. Bóg nie może przestać kochać człowieka”.

– Musimy dźwigać człowieka do końca. Czasem bliźni to inne imię krzyża, jak uczył nas nasz ojciec duchowny ks. Grzegorz Ślęzak. Musimy być dla Chrystusa do końca – zakończył ks. Frukacz.

„Dzisiaj powracamy myślą i sercem do naszych rekolekcji, jeszcze przed święceniami diakonatu. To wtedy 21 maja 1995 r., kiedy oglądaliśmy transmisję Mszy św. z Ołomuńca, podczas której Jan Paweł II kanonizował Jana Sarkandra, wówczas wybraliśmy sobie tego świętego męczennika za patrona naszego rocznika” – mówił na zakończenie Mszy św. ks. Janusz Parkitny.

– Trzeba Bogu dziękować za to, że tu dzisiaj jesteśmy. I prosimy św. Jana Sarkandra, by wyprosił nam wierność, abyśmy kiedyś byli pochowani w sutannie – kontynuował duktor rocznika jubilatów.

Po Mszy św. kapłani jubilaci przeszli do ołtarza z ciałem św. Jana Sarkandra, by za wstawiennictwem swojego patrona modlić się o wierność Chrystusowi i Maryi.

Również podczas pobytu księża jubilaci modlili się w kaplicy św. Jana Sarkandra, w miejscu gdzie ten święty oddał życie jako męczennik.

Księża jubilaci święcenia kapłańskie otrzymali 25 maja 1996 r. w archikatedrze Świętej Rodziny w Częstochowie, z rąk abp. Stanisława Nowaka, pierwszego metropolity częstochowskiego. Mottem posługi kapłańskiej całego rocznika są słowa św. Pawła: „Aby nie zniweczyć Chrystusowego krzyża” (1 Kor 1,17). Patronem rocznika jest św. Jan Sarkander, kapłan i męczennik.

Ołomuniec w Czechach stanowi historyczną stolicę Moraw. Ołomuniec był w granicach arcybiskupstwa Moraw i Panonii (Węgier). W latach 869-885 arcybiskupem Moraw i Panonii był św. Metody, apostoł Słowian.

Budowę katedry św. Wacława w Ołomuńcu rozpoczął książę Świętopełk w latach 1104-1107. Kontynuował ją jego syn Wacław Henryk, który przed swoją śmiercią w 1130 r. przekazał budowę biskupowi ołomunieckiemu Jindřichowi Zdíkovi. Jeszcze nie dokończona budowla została konsekrowana 30 czerwca 1131 r., dokończono ją dopiero w roku 1141. W tym samym roku stała się też katedrą, to znaczy kościołem biskupim.

W katedrze ołomunieckiej znajduje się ciało św. Jana Sarkandra (1576 – 1620), kapłana, męczennika.

Kielce: konferencja z laureatami medalu „Per Artem Ad Deum”

Konferencja „Per Artem Ad Deum”, zorganizowana 12 czerwca podczas trwających Targów SacroExpo była okazją, by poznać bliżej o. prof. dr hab. Jana Andrzeja Kłoczowskiego OP i rosyjskiego reżysera Aleksandra Sokurowa – uhonorowanych wczoraj Medalem Papieskiej Rady ds. Kultury na Targach Kielce.

Spotkanie cieszyło się dużym zainteresowaniem uczestników i zwiedzających ekspozycje sakralne. Laureaci i zaproszeni prelegenci związani ze sztuką sakralną podzielili się z przybyłymi osobami swoją wiedzą i doświadczeniami.

Prowadzący konferencję ks. dr hab. Marek Lis, teolog, filmoznawca, profesor Uniwersytetu Opolskiego, członek jury ekumenicznego na festiwalach filmowych m.in. w Cannes wygłosił referat na temat sacrum w sztuce filmowej i jednocześnie stworzył klimat do spotkania z o. prof. Janem Andrzejem Kłoczowskim OP, dominikaninem, teologiem, profesorem filozofii.

Na scenie laureatowi papieskiego medalu towarzyszył historyk sztuki prof. bp Michał Janocha, przewodniczący Rady ds. Kultury i Ochrony Dziedzictwa Kulturowego. W swoim wystąpieniu o. J. Kłoczowski OP poruszył zagadnienia związane z obecnością kiczu w sztuce, także sakralnej. Podkreślał, że jednym z wymiarów piękna, jest jego bezinteresowność.

Dominikanin, zwracając uwagę na sposób traktowania Boga w dzisiejszych czasach, odwołał się przy tym do przemyśleń mistrza Eckharta, który w jednym ze swoich kazań porównał Boga do świeczki, wykorzystywanej przez niektórych ludzi do osiągnięcia celu. – Po zaspokojeniu tego pragnienia, świeczka zostaje zdmuchnięta, gdyż jest niepotrzebna – mówił wybitny teolog.

Słuchacze z zainteresowaniem wysłuchali wywiadu dr Iriny Tatarowej, badaczki kina z Aleksandrem Sokurowem, zaliczanym przez Europejską Akademię Filmową zaliczonego w poczet 100 najlepszych reżyserów.

Tegoroczny laureat medalu papieskiego określił siebie mianem prostego człowieka. Wspominał swój sekretny chrzest w Kaliningradzie oraz trudną sytuację w kraju rodzinnym, w którym jego filmy często były cenzurowane.

– Bardzo często podczas zwykłych życiowych wypadków szukamy pomocy w pięknych słowach. Odnajdujemy ją, ale wszystko co piękne przemija. I musimy cały ten proces zaczynać od początku – mówił o roli swej sztuki. Dodał, że czas pięknych słów już minął, gdyż zostały zapisane i rozmnożone, a teraz potrzebne jest działanie.

Reżyser podkreślił, że przyjął nagrodę z szacunku dla jej wartości, a przyjechał do Kielc także po to, by mieć szansę głośno mówić o tym, że pora zatrzymać absurdy i podnieść głowę oraz zażądać od polityków zaprzestania działań wojennych.

Konferencja „Per Artem Ad Deum” zorganizowana była po raz drugi na kieleckiej imprezie targowej. Medal Papieskiej Rady ds. Kultury „Per Artem ad Deum” przyznawany jest podczas SacroExpo od 2005 r. za osiągnięcia, które w istotny sposób przyczyniają się do pogłębiania dialogu różnych kultur współczesnego świata.

Poznań: Księga Jozuego podczas Verba Sacra (zapowiedź)

Aktor Dariusz Bereski, laureat Konkursu o Grand Prix im. Mieczysława Kotlarczyka, zaprezentuje w niedzielę 17 czerwca w poznańskiej katedrze fragmenty Księgi Jozeugo. Będzie to kolejna prezentacja w ramach nowego cyklu Verba Sacra – Biblia Trzeciego Tysiąclecia. Stary i Nowy Testament czytany jest od początku, księga po księdze, z udziałem wybitnych polskich aktorów i w nowej oprawie muzycznej.

„Jozue zwyciężał dzięki głębokiej wierze i wierności Bogu, a tego brakuje naszym politykom i również nam samym. Zamiast zawierzyć się Bożej Opatrzności, wolimy opierać się na sondażach i PR. I dziwimy się potem, że coś nam nie wychodzi…” – zauważa w rozmowie z KAI Przemysław Basiński, pomysłodawca cyklu.

W komentarzu biblijnym ks. prof. dr hab. Janusz Nawrot, kierownik Zakładu Nauk Biblijnych Wydziału Teologicznego UAM, przypomina, że Księga Jozuego „relacjonuje okres zajmowania i zasiedlania ziemi obiecanej przez Naród Wybrany, ciągnący z niewoli egipskiej, lud znający w zasadzie wyłącznie trudy i niewygody pustymi”.

Biblista zwraca uwagę na wierność Boga, który nigdy nie cofa danego słowa i doprowadza swój lud do celu wędrówki, „by mógł on posiąść ziemię, stanowiącą cel jego marzeń i tęsknoty” i wspiera go we wszystkich czekających go trudach.

Niedzielnej prezentacji będzie towarzyszył muzyk Michał Hajduczenia, znany z wykonań muzyki cerkiewnej i słowiańskiej.

Ogólnopolski cykl „Verba Sacra” zapoczątkował 23 stycznia 2000 roku Gustaw Holoubek. Wybitny polski aktor zmarły w 2008 r. recytował wówczas fragmenty Księgi Koheleta oraz Pieśni nad Pieśniami w przekładzie tzw. Biblii Poznańskiej.

W ciągu 17 lat trwania cyklu teksty Biblii Tysiąclecia, Biblii Poznańskiej, Biblii ks. Jakuba Wujka, Ojców Kościoła oraz literaturę religijną prezentowało ponad 100 aktorów, m.in. Teresa Budzisz-Krzyżanowska, Krzysztof Kolberger, Maja Komorowska, Halina Łabonarska, Danuta Stenka, Zbigniew Zapasiewicz. Byli też wykonawcy spoza środowiska aktorskiego: Wspólnoty Jerozolimskie, klerycy Seminarium Duchownego, szafarze, artyści i rodziny poznańskie.

Prezentacja „Verba Sacra” odbędzie się w niedzielę 17 czerwca o godz. 17. Wstęp wolny.

Św. Antoni – kaznodzieja z drzewa orzechowego

13 czerwca Kościół katolicki wspomina św. Antoniego Padewskiego, doktora Kościoła, jednego z najpopularniejszych świętych, patrona „od zagubionych osób i rzeczy” oraz ubogich.

Podobno głosił kazania, siedząc w konarach orzechowego drzewa w pobliżu Padwy, gdzie dziś znajduje się niewielki kościółek Sant’Antonio di Noce. Dla franciszkanów jest to drugi co do ważności święty – po ich założycielu, św. Franciszku z Asyżu.

Z osobą św. Antoniego łączy się wiele pięknych legend. Jedna z nich mówi, że kiedy głosił kazanie w Rimini nad Adriatykiem, z szeroko otwartymi pyszczkami słuchała go ogromna rzesza ryb. Do najpopularniejszych wspomnień dotyczących świętego należy „cud z Dzieciątkiem Jezus”, które szeroko uśmiechnęło się do świętego z kart Ewangelii. Dlatego wiele obrazów ukazuje św. Antoniego z czułością trzymającego na rękach małego Jezusa. Szczególnie wiele tego rodzaju opowiadań mają bardzo kochający „swego” świętego Włosi, mimo że Antoni pochodził nie z Włoch, ale z Portugalii, a do Padwy przybył na krótko przed śmiercią.

Św. Antoni (Ferdynand Bulonne; po portugalsku Fernando Martins de Bulhões) urodził się ok. roku 1195 w zamożnej rodzinie w Lizbonie. W wieku 15 lat wstąpił do zakonu augustianów, gdzie otrzymał bardzo dobre wykształcenie teologiczne, ale nie pozostał u nich długo. W 1219 przyjął święcenia kapłańskie, a w rok później był świadkiem sprowadzenia do Coimbry – ówczesnej stolicy Portugalii – ciał pięciu misjonarzy, męczenników franciszkańskich z Maroka, którzy zginęli z rąk Saracenów, a których poznał rok wcześniej, gdy wybierali się na misje. Wtedy też zapragnął zostać misjonarzem i męczennikiem, postanowił więc wstąpić do zakonu franciszkanów w Coimbrze, gdzie przyjął imię zakonne – Antoni ku czci pustelnika z Egiptu z przełomu III i IV w., jednego z twórców życia zakonnego w chrześcijaństwie.

Kościół będzie miał nowego świętego i 6 nowych błogosławionych

Ale podjęta z wielkim entuzjazmem próba misji wśród Saracenów nie powiodła się; w gorącym klimacie Afryki młody zakonnik ciężko zachorował, a statek, którym powracał, zatrzymał się na Sycylii. Tam przyszły święty postanowił osiąść w pustelni franciszkańskiej, przypadek jednak sprawił, że szybko odkryto jego talent kaznodziejski. Antoni został więc wędrownym kaznodzieją. Wszędzie, gdzie się pojawiał, gromadziły się tłumy. Ponieważ kościoły nie mogły pomieścić wszystkich chętnych, przemawiał często pod gołym niebem. Jak głosi przekaz, potrafił przemawiać tak sugestywnie, że nieraz jeszcze w czasie kazania wyciągali do siebie ręce na znak zgody najzagorzalsi wrogowie.

Kazania św. Antoniego były proste, przystosowane do zwyczajnych ludzi, a ich styl – plastyczny, niekiedy sarkastyczny. Piętnował pogoń za zbytkiem i skąpstwo. Był zaciekłym krytykiem warunków społecznych, nie omieszkał też krytykować niektórych duchownych. Ludzie wierzyli w to, co mówił, bo widzieli, że nie przemawia do nich pewny siebie urzędnik Kurii, lecz wędruje z miasta do miasta ubogi kaznodzieja. Był jednym z najbardziej cenionych mówców XIII wieku: miał dar wymowy, obdarzony był świetną pamięcią, szeroką wiedzą i silnym, czystym głosem. Z powodu tych cech nazywano go „młotem na heretyków”. Samym sobą uosabiał najlepiej to, co pragnął wpoić swoim uczniom: „Nasze życie jest pełne pięknych słów i puste, gdy chodzi o dobre dzieła (…) Dlatego zaklinam was: pozwólcie zamilknąć swoim ustom, a pozwólcie mówić czynom!”.

Ten prosty kaznodzieja zakonny wydal się tak godnym zaufania św. Franciszka, że pod koniec 1223 poprosił on Antoniego, by wyjaśniał swoim współbraciom Pismo Święte i uczył sztuki kaznodziejskiej. Mianował go jednocześnie profesorem teologii, tym samym więc Antoni został pierwszym nauczycielem teologii u braci mniejszych. Odwiedzał domy zakonne w Arles, Tuluzie i Montpellier, a następnie w Bolonii i Padwie.

Tak intensywny i nie oszczędzający się tryb życia szybko podkopał zdrowie przyszłego świętego i gdy w wieku 35 lat przybył on do Padwy, był już ciężko chory i zmęczony. Jego kazania wielkopostne, które głosił codziennie w wypełnionym po brzegi kościele, po raz kolejny odmieniły życie miasta. Do dziś jeszcze obowiązuje podjęta wtedy reforma kodeksu – „Codice statuario repubblicano di Padova”, wedle którego można zajmować mienie opieszałych dłużników, ale nie można ich aresztować.

Tam też, a dokładniej w swym klasztorze w Arcelli koło Padwy zmarł 13 czerwca 1231, mając nieco ponad 35 lat. Pozostawił chrześcijanom dwa główne zadania: głoszenie Ewangelii i troskę o innych. Już w niespełna rok później – 30 maja 1232 ogłosił go świętym papież Grzegorz IX. Był to najkrótszy proces kanonizacyjny w nowożytnych dziejach Kościoła. W czasie kanonizacji odczytano opis 53 cudów, dokonanych za wstawiennictwem Antoniego. Do najbardziej znanych licznych pism teologicznych i kaznodziejskich, jakie po nim zostały, należą „Kazania niedzielne” i „Kazania o świętych”. Ze względu na zawarte w nich bogactwo duchowe 16 stycznia 1946 Pius XII ogłosił go doktorem Kościoła, obdarzając go tytułem „Doctor Evangelicus”.

Do postaci św. Antoniego nawiązywał też w swoim nauczaniu Benedykt XVI. Podkreślał jego wkład w rozwój duchowości franciszkańskiej oraz to, że święty ten zdawał sobie sprawę ze słabości natury ludzkiej i skłonności do upadku. Głosił on szczególnie, iż tylko dusza, która się modli, może dokonać postępu w życiu duchowym. W jednej z katechez papież Ratzinger przypomniał, że na początku XIII wieku, w czasach odrodzenia miast i rozkwitu handlu, wzrastała liczba ludzi nieczułych na potrzeby biednych. Dlatego Antoni „wzywa wiernych do refleksji o prawdziwym bogactwie, to znaczy bogactwie serca, które czyniąc ludzi dobrymi i miłosiernymi, gromadzi skarby dla nieba”.

Banalizacja aktów seksualnych a „Humanae vitae”

Profetyczny okazał się głos encykliki „Humanae vitae” co do oceny skutków działania antykoncepcji. Paweł VI trafnie przewidywał, że jej stosowanie otworzy łatwą drogę niewierności małżeńskiej i ogólnemu upadkowi obyczajów – mówił abp Henryk Hoser podczas wtorkowej sesji poświęconej 50. rocznicy ogłoszenia encykliki „Humanae vitae”. Spotkanie zorganizowała Katolicka Agencja Informacyjna.

Arcybiskup-senior diecezji warszawsko-praskiej mówił w Sekretariacie Konferencji Episkopatu Polski o profetycznym wymiarze opublikowanej 50 lat temu encykliki papieża Pawła VI.

Arcybiskup przypomniał, że urząd proroka odnosi się do przeszłości, w której dostrzega „ślady Boga w historii zbawienia”. W teraźniejszości natomiast cechuje się zdolnością odczytywania znaków czasu, a więc interpretacji zjawisk i zdarzeń z Bożej perspektywy. Prorok umie wreszcie dostrzegać wcześniej niż inni konsekwencje danego działania w bliższym lub dalszym czasie, który dopiero nadejdzie.

Te cechy zawarte zostały właśnie w „Humanae vitae”. Do przeszłości encyklika nawiązuje, wyjaśniając, że małżeństwo ustanowił Bóg po to, aby w ludziach urzeczywistniać swój plan miłości.

Spojrzenie co do rzeczywistości jest z kolei przenikliwe, gdyż Paweł VI zauważa, że współczesny rozwój społeczeństwa spowodował takie przemiany, iż powstały nowe zagadnienia, których Kościołowi nie wolno pomijać milczeniem, ponieważ odnoszą się one do spraw ściśle związanych z ludzkim życiem i szczęściem.

Encyklika wylicza w tym kontekście trzy główne problemy. Pierwszym jest bardzo podnoszony w momencie publikacji dokumentu problem demograficzny. Znalazł się on w centrum debaty w wyniku obserwacji szybkiego przyrostu naturalnego i (fałszywego) założenia, że surowcowe zasoby Ziemi są stałe i nie mogą wzrastać, co w konsekwencji ma prowadzić do katastrofy.

Drugim problemem zaakcentowanym w „Humanae vitae” – przypomniał abp Hoser – jest znaczenie roli i zadań kobiety w społeczeństwie w kontekście miłości i małżeńskich relacji intymnych.

Synod nie dąży do zmiany nauczania „Humanae Vitae”

Trzecim zagadnieniem stał się postęp w opanowaniu i racjonalnym wykorzystaniu sił przyrody. Współczesny człowiek usiłuje rozszerzyć to panowanie na całe swoje życie: na swój organizm, duchowe uzdolnienia, na życie społeczne, a wreszcie na same prawa rządzące przekazywaniem życia – tłumaczył arcybiskup.

Encyklika „Humanae vitae” – wobec stawianych wówczas żądań legitymizacji technik antykoncepcyjnych – stawia trzy pytania odnoszące się do ludzkiej płodności: czy należy zmienić obowiązujące dotąd zasady moralne? Jakie są granice stosowania zasady całościowości w stosunku do życia człowieka? Czy nie pozostawić procesów organizmu ludzkiego arbitrażowi rozumu i woli poszczególnych osób?

Zdaniem abp. Hosera, profetyczna misja papieża Pawła VI ukazała się z całą siłą, gdy podejmował ostateczną decyzję co do przesłania encykliki i dawał uzasadnioną odpowiedź wobec sugestii komisji ekspertów powołanej jeszcze przez swego poprzednika, papieża Jana XXIII. – Wnioski, do których doszła komisja, nie mogły być uznane przez nas za pewne i definitywne, ani też nie mogły zwolnić nas z osobistego obowiązku rozważenia tego doniosłego problemu – konkludował Paweł VI.

– Komisja nie tylko nie osiągnęła zgody, ale też jej wnioski okazały się niezgodne z moralną nauką o małżeństwie, głoszoną z niezmienną stanowczością przez Nauczycielski Urząd Kościoła – powiedział abp Hoser, cytując słowa papieża z początku encykliki.

Wizja człowieka według „Humanae vitae” jest integralna. Problem przekazywania życia nie może zatrzymywać się na aspektach cząstkowych, ale musi uwzględniać całego człowieka, całe jego powołanie, obejmujące nie tylko porządek naturalny i doczesny, ale również nadprzyrodzony i wieczny – stwierdził abp Hoser.

W encyklice została nakreślona charakterystyka miłości małżeńskiej. – Po pierwsze, jest ona ludzka, zarazem cielesna i duchowa, te dwa wymiary muszą się łączyć. Po drugie, jest pełna, pozbawiona egoizmu, jest to szczególna forma przyjaźni między osobami we wzajemnym, całkowitym oddaniu. Nie wszyscy o tym wiedzą, nawet ci, którzy się z miłości pobrali. Po trzecie jest wierna i wyłączna aż do końca życia. Po czwarte, jest miłością płodną i zmierza ku swemu przedłużeniu i wzbudzeniu nowego życia – wskazał abp Hoser.

W dobie narastającej banalizacji aktów seksualnych encyklika mówi o „konieczności zachowania wewnętrznej struktury aktu małżeńskiego”, czyli nierozerwalności jego podwójnej funkcji: jedności i rodzicielstwa, otwarcia na życie. – Jest to akt osoby, a nie tylko czynność fizjologiczna, higieniczna, rozrywkowa czy to, co się dziś rozumie, mówiąc o „uprawianiu seksu” – wskazywał abp Hoser.

„Antykoncepcja jako technika ubezpłodnienia człowieka jest uznana za akt istotowo zły”. Jak to już stwierdził Nauczycielski Urząd Kościoła, odrzucić należy bezpośrednie ubezpłodnienie, czy to na stałe, czy czasowe, zarówno mężczyzny, jak i kobiety. Odrzucić należy też wszelkie działanie, które bądź to w przewidywaniu zbliżenia małżeńskiego, bądź podczas jego spełniania, czy w rozwoju jego naturalnych skutków, miałoby za cel uniemożliwienie poczęcia lub prowadziłoby do tego – cytował fragmenty encykliki abp Hoser.

Na argument dopuszczenia „mniejszego zła” encyklika „Humanae vitae” odpowiadała, że chociaż niekiedy owo mniejsze zło moralne trzeba tolerować dla uniknięcia zła większego lub też dla osiągnięcia większego dobra, to jednak nigdy – nawet dla najpoważniejszych przyczyn – „nie wolno czynić zła, aby wynikło z niego dobro”.

Profetyczny okazał się głos encykliki co do skutków działania antykoncepcji. Paweł VI trafnie przewidywał, że jej stosowanie otworzy szeroką i łatwą drogę zarówno niewierności małżeńskiej, jak i ogólnemu upadkowi obyczajów.

Antykoncepcja – wskazywał papież – będzie mieć zgubny wpływ na młodych ludzi, których należy zachęcać przeciwnie – do zachowania prawa moralnego. Należy się obawiać również i tego, że mężczyźni, „przyzwyczaiwszy się do stosowania praktyk antykoncepcyjnych, zatracą szacunek dla kobiet i lekceważąc ich psychofizyczną równowagę, sprowadzą je do roli narzędzia służącego zaspokajaniu swojej egoistycznej żądzy, a w konsekwencji przestaną je uważać za godne szacunku i miłości towarzyszki życia”.

Zdaniem abp. Hosera, najnowszą reakcją na te konsekwencje, jest akcja #metoo (Ja też) propagowana m.in. w mediach społecznościowych, której celem jest sprzeciw wobec przemocy seksualnej, która ujawniona została m.in. w środowiskach amerykańskiego showbiznesu. Arcybiskup wspomniał też o niedawno ujawnionym pomyśle, aby kobiece konkursy piękności odbywały się z pominięciem prezentacji w strojach bikini.

Abp Hoser wskazał też na inny fragment encykliki „Humanae vita” mówiący o konieczności uznania nieprzekraczalnych granic władzy człowieka nad własnym ciałem i jego naturalnymi funkcjami. Są to granice, których „nikt nie ma prawa przekraczać – ani osoba prywatna, ani władza publiczna. Granice te zostały ustanowione właśnie ze względu na szacunek należny ludzkiemu ciału oraz jego naturalnym funkcjom”.

Encyklika papieża Pawła VI „Humanae vitae” – o zasadach moralnych w dziedzinie przekazywania życia ludzkiego – ukazała się 25 lipca 1968 r. Dokument przeciwstawia się przeciwko przerywaniu ciąży oraz opowiada się za regulowaniem poczęć wyłącznie w oparciu o naturalny rytm płodności. W tych aspektach dokument napotkał opór wśród coraz silniejszych tendencji występujących na zachodzie Europy w latach 60. i 70. Przygotowując encyklikę, Paweł VI konsultował się m.in. z grupą polskich teologów, wśród których był kard. Karol Wojtyła.

Bp Milewski: męczennicy są „solą” polskiej ziemi

O tym, że męczennicy są „solą” polskiej ziemi, powiedział bp Mirosław Milewski 12 czerwca wieczorem w bazylice katedralnej płockiej. Przewodniczył Mszy św. we wspomnienie 108 błogosławionych męczenników II wojny światowej. Na czele tego grona znajduje się bł. abp Antoni J. Nowowiejski, biskup płocki w latach 1908-1941, zamęczony przez Niemców w obozie w Działdowie.

Bp Mirosław Milewski przewodniczył Mszy św. w katedrze we wspomnienie liturgiczne 108 męczenników II wojny światowej. W tym gronie znajdują się dwaj biskupi płoccy: abp Antoni J. Nowowiejski i bp Leon Wetmański, którzy zostali zamęczeni w obozie w Działdowie.

Odwołał się też do Ewangelii z dnia o tym, że chrześcijanin powinien stawać się „światłem i solą tego świata” (por. Mt 5,13-16), „miastem na górze”, „lampą na świeczniku”; że powinien być jak sól, która nadaje smak potrawom – nadawać smak życiu swojemu i innych, niejako „przyprawiać” je chrześcijaństwem.

„Ofiary II wojny światowej są przykładem bycia „solą” naszej ziemi, naszej Ojczyzny, w 100. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości i po wszystkie czasy. Ale modlę się też, żebyśmy wszyscy byli „światłem i solą” chrześcijaństwa. Ani ja, ani nikt z obecnych w tej katedrze nie będzie w stanie stać się „światłem i solą” – bez modlitwy. Nie będzie w stanie walczyć z duchowymi ciemnościami tego świata bez zwrócenia się ku Bogu, bez ufnego ofiarowania Mu swojego życia” – podkreślił bp Milewski.

Kaznodzieja odwołał się do opowieści Jima Caviezela, odtwórcy roli Jezusa Chrystusa w filmie „Pasja”, który podczas kręcenia filmu odmówił wiele różańców, a gdy była grana scena Ostatniej Wieczerzy – patrzył na Najświętszy Sakrament. Do zagrania kluczowych scen potrzebna mu była realna obecność Pana Jezusa, w innym razie nie byłby w stanie „grać” tej obecności.

„Nie traćcie swojego „chrześcijańskiego smaku”, nie chowajcie się pod korcem z lęku czy lenistwa, nie bójcie się iść do źródła, jakim jest Bóg. Niech dzięki wam inni poczują ten niepowtarzalny smak bycia uczniem Jezusa, bycia człowiekiem modlitwy, katolika, który klęka na widok Najświętszego Sakramentu, adoruje Go. Bądźcie dla innym jak lampy, które oświecają drogi prowadzące do Pana” – zaapelował bp Milewski.

Arcybiskup Antoni Julian Nowowiejski (1858-1941) był biskupem płockim przez 33 lata, liturgistą, historykiem, animatorem studiów kościelnych w odrodzonej po rozbiorach Polsce. Niemcy aresztowali go w 1940 roku wraz z grupą duchownych z Płocka, a potem osadzili w obozie koncentracyjnym w Działdowie. Hitlerowcy poddawali 83-letniego hierarchę szczególnym upokorzeniom. Był torturowany, gdyż odmówił podeptania rzuconego w błoto przez esesmanów swego biskupiego krzyża. Zmarł prawdopodobnie 28 maja 1941 roku w obozie, na skutek ustawicznego, wyrafinowanego maltretowania.

Biskup Leon Wetmański (1886-1941) był biskupem pomocniczym diecezji płockiej, człowiekiem głębokiej wiary, oddanym najbardziej potrzebującym. Aresztowano go razem z abp. Nowowiejskim, a potem osadzono w obozie koncentracyjnym w Działdowie, gdzie zakończył życie w wyniku udręk obozowych i chorób prawdopodobnie 1 października 1941 r. W testamencie z 14 kwietnia 1932 roku napisał: „Jeślibyś, Boże miłosierny i dobry, dał mi łaskę, którą nazywają śmiercią męczeńską, przyjmij ją głównie za grzechy moje i za tych, którzy by mi ją zadawali, aby i oni Ciebie, Boże dobry i miłosierny, całym sercem kochali”.

Obaj biskupi zostali beatyfikowani wraz ze 106 innymi męczennikami II wojny światowej (księży, zakonników, zakonnic, osób świeckich) w niedzielę 13 czerwca 1999 r. w Warszawie, przez papieża Jana Pawła II.

Kraków: abp Angelo Zani spotkał się z dziekanami wydziałów teologicznych

Abp Angelo Vincenzo Zani, sekretarz Kongregacji ds. Edukacji Katolickiej spotkał się 12 czerwca z dziekanami wydziałów teologicznych, filozoficznych i prawa kościelnego z całej Polski. Celem wizyty arcybiskupa na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie było omówienie kwestii nowej konstytucji apostolskiej papieża Franciszka „Veritatis gaudium”.

W konstytucji „Veritatis gaudium” („Radość prawdy”) papież Franciszek znowelizował normy dotyczące uniwersytetów i wydziałów kościelnych dostosowując je m. in. do zachodzących przemian społecznych i kulturowych. Dokument stanowi nowelizację konstytucji apostolskiej Jana Pawła II „Sapientia christiana” z 1979 roku. Papież Franciszek mówi m. in. o ponownym i mocnym zakorzenieniu kościelnej edukacji w kerygmacie, podkreśla rolę dialogu, kładzie nacisk na interdyscyplinarność wiedzy oraz wzywa wszystkie uczelnie kościelne do włączenia się w nową ewangelizację.

W trakcie obrad dziekani wydziałów teologicznych wzięli udział w Mszy św. w Sanktuarium św. Jana Pawła II na Białych Morzach w Krakowie.

W homilii metropolita krakowski podkreślił, że uczniowie Chrystusa są światłem świata tylko dlatego, że to On przyszedł na świat jako światło. – Ale świat, zwłaszcza od czasów oświecenia, źródło światła chce widzieć w sobie i w swoim rozumie, odrzucając to wszystko, co związane jest z prawdziwą wiarą, miłością i nadzieją i co dla ludzi oświecenia jawiło się jako niegodne wykształconych przesądy i przejawy ciemnoty – mówił abp Jędraszewski.

Arcybiskup zwrócił także uwagę, że Ewangelia spotyka się ze sprzeciwem czy odrzuceniem ze strony świata, ponieważ nieustannie trwa spór o to, gdzie jest prawdziwe źródło światłości.

– Mówienie o Chrystusie jako Światłości Świata a jednocześnie Tym, który jest źródłem wszelkiej miłości jest szczególnym zadaniem i powołaniem Kościoła także w tym konkretnym urzeczywistnieniu jakim jest Kongregacja ds. Edukacji Katolickiej – zaznaczył metropolita krakowski. Zdaniem hierarchy, nie jest to łatwe, ponieważ w świecie nastąpiło oddzielenie prawdy od miłości.

– We współczesnej kulturze mamy do czynienia z prawdziwą degradacją miłości sprowadzanej wyłącznie do poziomu emocji i znajdującej swoje urzeczywistnienie w miłości samego siebie. (…) Mamy także do czynienia z degradacją prawdy, która jest sprowadzana tylko i wyłącznie do narracji, a zatem odrzuca się jakiekolwiek obiektywne mówienie o faktach, ale odnosi się do emocji, lęków, uprzedzeń, do manipulacji słowami i terminami, a w gruncie rzeczy chodzi o to, żeby określona narracja nagłaśniana przez media zaczęła panować w ludzkich umysłach – wyjaśniał arcybiskup.

Według hierarchy, na przekór temu staje ogłoszona niedawno przez papieża Franciszka konstytucja apostolska „Veritatis Gaudium” o uniwersytetach i wydziałach studiów kościelnych, która wyraźnie mówi o zadaniach kościelnej edukacji. – Trzeba iść na przekór temu światu i głosić w porę i nie w porę Chrystusową Ewangelię. Iść z głęboką odwagą właśnie dlatego, że to Chrystus zwyciężył świat i zwycięstwo zawsze będzie należało do tych, którzy uwierzyli, że On jest prawdziwie Mesjaszem – wyznał arcybiskup.

Subskrybuje zawartość