Subskrybent kanałów

Kard. Nichols wzywa premiera Johnsona do otwarcia kościołów

Kard. Vincent Nichols wzywa premiera brytyjskiego rządu Borisa Johnsona do otwarcia kościołów i możliwości publicznego odprawiania nabożeństw. “Zaakceptowaliśmy decyzje rządu o ratowaniu życia” – przypomniał arcybiskup Westminsteru podczas Mszy św. w uroczystość Zesłania Ducha Świętego.

„Ale nie rozumiemy, dlaczego niektóre lokale mogą zostać ponownie otwarte w ten poniedziałek, a inne sklepy od 15 czerwca, podczas gdy nasze kościoły pozostaną zamknięte” – powiedział prymas Anglii i Walii. Kard. Nichols przypomniał, że wiara jest czymś „fundamentalnym dla wielu, wielu ludzi”, co było „wyraźnie widać” w ciągu ostatnich kilku tygodni podczas ograniczeń związanych z pandemią koronawirusa.

Informacje Kościoły koptyjskie w Egipcie zamknięte do 27 czerwca

“Oczywiście, jeśli kościoły zostaną ponownie otwarte, parafie będą przestrzegać ścisłych standardów higieny i bezpieczeństwa. Będziemy postępować zgodnie z instrukcjami władz”, zapewnił kardynał i postawił pytanie: „Jakie ryzyko podejmuje kogoś, kto siedzi sam i modli się w pewnej odległości od innych w zdezynfekowanej kościelnej ławce?”

Jezuici prowadzą zbiórkę dla domu dziecka w Żmiącej

Organizujemy tę zbiórkę aby uśmiechu dzieci było jeszcze więcej – tłumaczy O. Artur Demkowicz SJ, ekonom Prowincji Polski Południowej Towarzystwa Jezusowego. Duchowny zachęca do wsparcia finansowego na rzecz domu dziecka w Żmiącej k. Limanowej, za pośrednictwem strony zrzutka.pl. Co roku podopieczni Dzieła Pomocy Dzieciom, zbierali pieniądze na wakacyjny wyjazd, podczas dobroczynnego pikniku. W tym roku nie mógł się on odbyć ze względu na epidemię koronawirusa. Zbiórka organizowana jest przez zakon jezuitów (Prowincja Polski Południowej Towarzystwa Jezusowego).

Jak podkreślił o. Demkowicz, dom dziecka w Żmiącej k. Limanowej Fundacji Ruperta Mayera to absolutnie wyjątkowe miejsce, w którym dzieci pozbawione rodziny znajdują nie tylko troskliwą opiekę, edukację, wsparcie medyczne i psychologiczne, ale przede wszystkim prawdziwą przyjaźń i poczucie własnej wartości. Prowincja Polski Południowej Towarzystwa Jezusowego organizuje zbiórkę, ale i wspiera na co dzień działanie Fundacji.

– Pragniemy, aby było to miejsce pięknych wspomnień, na które zasługuje każde dziecko. Dlatego co roku z pomocą sponsorów organizujemy piknik dobroczynny, w trakcie którego zbieramy fundusze na wyjazdy wakacyjne, które dają dzieciom cudowne wspomnienia przez cały rok! Niestety tegoroczny piknik musiał zostać odwołany z powodu pandemii COVID-19, dlatego prosimy naszych darczyńców o wsparcie online – wyjaśnia kapłan.

Wsparcia zbiórki można dokonać za pomocą strony internetowej.

Pierwsze zebrane 50 000 zł zostanie przekazane do domu dziecka na wakacje. Pozostałe fundusze zostaną wykorzystane przy wykończeniu nowego obiektu w Żmiącej, który pozwoli na podniesienie standardu życia i warunków higienicznych podopiecznych. Planowane ukończenie budowy to grudzień 2020 r.

Placówki opiekuńczo-wychowawcze mają stanowić namiastkę prawdziwego domu. Od dnia przybycia podopieczni mają przydzielonego wychowawcę, zapewnioną konsultację lekarską oraz opiekę psychologiczno-pedagogiczną. Wychowawcy mieszkają z dziećmi 24 godziny na dobę, co pozwala stworzyć namiastkę życia rodzinnego.

Ponad to dzieci nie zwracają się do opiekunów „pan”, „pani” tylko „ciocia” i „wujek”. Wychowawcy organizują liczne zajęcia dydaktyczne, włączają je w pomoc w wykonywanych przez siebie codziennych czynnościach domowych. W czasie wolnym organizowane są dla też zajęcia sportowe, muzyczne, teatralne, komputerowe, wycieczki krajoznawcze, wyjazdy na narty.

Dzieło Pomocy Dzieciom zajmuje się działalnością charytatywną, opiekuńczo-wychowawczą, dla sierot naturalnych i sierot społecznych, dzieci samotnych, porzuconych, zaniedbanych fizycznie i wychowawczo, pozbawionych opieki rodzicielskiej, z domów dziecka oraz z rodzin patologicznych, zagrożonych, biednych, rozbitych itp. Fundacja wpiera działalność Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych Dzieło Pomocy Dzieciom oraz Ośrodka Adopcyjnego “Dzieło Pomocy Dzieciom”.

polska ISKK apeluje o finansowe wsparcie publikacji na 50-lecie działalności

Ustawowy nadzór sprawuje minister właściwy do spraw polityki społecznej. Organizacja podlega moralnemu nadzorowi Przełożonego Prowincji Polski Południowej Towarzystwa Jezusowego. Patronat i nadzór nad Fundacją sprawuje Prowincja Polski Południowej Towarzystwa Jezusowego.

Placówki Opiekuńczo-Wychowawcze Dzieło Pomocy Dzieciom (POW) i Ośrodek Adopcyjny “Dzieło Pomocy Dzieciom” (OA) ściśle ze sobą współpracują. Jak czytamy na stronie internetowej Fundacji podstawą podejmowanych inicjatyw są zasady chrześcijańskie, a ich celem stworzenie dzieciom warunków wszechstronnego rozwoju, jak również znalezienie dla nich właściwej formy opieki rodzinnej – w rodzinie biologicznej, a jeżeli jest to niemożliwe, w rodzinie zastępczej lub adopcyjnej. Metody wychowawcze w POW można najkrócej tak wyrazić: sytuację pedagogiczną zbliżyć do sytuacji w rodzinie, tj. sytuacji naturalnej.

POW i OA zapewnią doskonałe warunkami lokalowe dla wypoczynku i rekreacji dzieci, dobrze wyposażone pokoje dla dzieci, pokoje gościnne, sale szkoleniowe jak również place zabaw z huśtawkami, piaskownicami, zjeżdżalniami, boisko do piłki nożnej i siatkowej, basen, sad owocowy, staw rybny i duży, piękny las wokół ośrodka. Dzieci uczestniczą też w specjalnie dla nich przygotowanej Mszy św.

Chętni wolontariusze wspomagają pracę opiekunów poprzez organizowanie spacerów, zabaw, pomaganie dzieciom w nauce itp. w POW, w pogotowiach rodzinnych i rodzinach zastępczych.

“Dzieło Pomocy Dzieciom” powstało dzięki ogromnemu zaangażowaniu ludzi dobrej woli. – Realizacja wszystkich działań była i jest możliwa przy ogromnej współpracy laikatu z Kościołem. Charyzma, która towarzyszyła wolontariuszom od samego początku działania, wspierana przez doskonałego pedagoga Ojca Piechnika – jezuitę, poparta była myślą: “Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, mnieście uczynili” – czytamy na stronie Fundacji.

ISKK apeluje o finansowe wsparcie publikacji na 50-lecie działalności

Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego, znany z wielu raportów o religijności w Polsce, za dwa lata obchodzić będzie 50-lecie istnienia. Ośrodek na portalu Zrzutka.pl apeluje o finansowe wsparcie w przygotowaniu rocznicowej publikacji na temat początków swojej działalności i dorobku naukowego jego założycieli.

W 2022 r. minie 50 lat od założenia ISKK. Z tej okazji ośrodek planuje upamiętnić swoich założycieli i współpracowników, w tym jego wieloletniego dyrektora ks. prof. Witolda Zdaniewicza SAC (1928-2017) oraz ks. Józefa Majkę (1918-1993), na którego myśl socjologiczną powoływał się w swojej pracy ks. Zdaniewicz.

“Wciąż większą część pracy wykonujemy jako wolontariusze. Dlatego, aby upamiętnić twórców ISKK, potrzebujemy Twojej pomocy. Pomóż upamiętnić twórców statystyki religijnej w Polsce, bez których nie mielibyśmy wiedzy o naszej religijności” – apeluje ISKK na stronie poświęconej informacji o organizowanej zrzutce pieniężnej.

Założyciele i pionierzy Instytutu, w tym ich wkład w rozwój socjologii religii w Polsce, zostaną upamiętnieni w formie publikacji – kolorowego obszernego albumu o historii powstania i działalności ISKK. Każdy darczyńca, który przekaże darowiznę w wysokości 50 zł lub więcej otrzyma ów album w prezencie.

Publikacja – wskazuje w rozmowie z KAI dyrektor ISKK ks. dr Wojciech Sadłoń – nie będzie kroniką wydarzeń i dat, ale próbą pokazania panoramy środowiska socjologów religii, którzy w sposób bezinteresowny przyczynili się do powstania Instytutu.

“Instytut jest swego rodzaju światowym fenomenem. Poza kilkoma ośrodkami, m.in w USA, nie ma swojego odpowiednika. Powstał dzięki oddolnej inicjatywie kilku zapaleńców, duchownych i świeckich. Robili to zupełnie bezinteresownie, działali jak wolontariusze, borykając się z wieloma problemami finansowymi, które istnieją do dziś. Chcemy te osoby upamiętnić” – powiedział KAI ks. dr Sadłoń.

polska Dyrektor ISKK: epidemia to „znak czasu”, który wzywa do działania

Wsparcia finansowego może udzielić każdy. Szczegółowe informacje dostępne są na stronie internetowej.

Można też udostępnić prośbę ISKK w mediach społecznościowych, w tym na Facebooku i Twitterze.

Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego SAC im. ks. Witolda Zdaniewicza jest najstarszym w Polsce, niezależnym ośrodkiem naukowym prowadzącym badania w zakresie religijności, katolicyzmu i jego społecznych kontekstów. Został założony w 1972 r. przez Stowarzyszenie Apostolstwa Katolickiego (Księża Pallotyni) jako Zakład Socjologii Religii.

Jego twórcą i pierwszym dyrektorem był ks. prof. Witold Zdaniewicz SAC. To w znacznej mierze dzięki jego pracy naukowej i systematycznemu zaangażowaniu ISKK mógł powstać i rozwijać się jako niezależna jednostka naukowo-badawcza. Od samego początku dzięki najnowocześniejszym narzędziom Instytut prowadził badania socjograficzne oraz współpracował z twórcami socjologii religii w Polsce, przede wszystkim ks. prof. Władysławem Piwowarskim i ks. prof. Januszem Mariańskim.

W 1976 r. Instytut zorganizował pierwszy w Polsce zjazd socjologów religii w Ołtarzewie pod Warszawą. Jednym z jego gości i prelegentów był prymas Polski kard. Stefan Wyszyński.

W 1988 ISKK przeprowadził pierwsze badanie młodzieży, ponawiane następnie w latach 1998, 2005 i 2017. Począwszy od 1991 Instytut prowadzi ogólnopolskie badania religijności, powtarzane co kilka lat.

analiza ISKK: jak koronawirus wpływa na polską religijność?

W 1993 r. Zakład Socjologii Religii został przekształcony w Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego SAC.

ISKK współpracuje z Konferencją Episkopatu Polski oraz Głównym Urzędem Statystycznym. Efektem jego prac jest wiele badań nad religijnością wśród Polaków w kraju i zagranicą. Dotyczą one m.in. statystyk dominicantes i comunicantes (udziału w niedzielnej mszy św. i przystępowaniu do komunii), działalności świeckich w parafii, kultu maryjnego, duszpasterstwa rodzin i wielu innych. Zebrane dane są co roku ujmowane w roczniku statystycznym.

ISKK i GUS współpracowały m.in. przy stworzeniu raportu z polskiej religijności z okazji 1050. rocznicy chrztu Polski i przed Światowymi Dniami Młodzieży w Krakowie (2016). Ponadto ISKK pracuje nad badaniami dotyczącymi religijności polskich imigrantów w niektórych krajach europejskich, np. w Irlandii.

ISKK zdecydował także o powołaniu w tym roku we współpracy z Fundacją Obserwatorium Społeczne Ośrodka Zaawansowanych Badań Społecznych. Jego celem ma być podejmowanie zaawansowanych badań społecznych nad kluczowymi zjawiskami życia społecznego w Polsce. Ośrodek będzie opracowywał raporty, ekspertyzy oraz inne publikacje na temat zjawisk, procesów i wydarzeń zachodzących w polskim społeczeństwie.

Cerkwie w Stambule i Moskwie otwarte od 6 czerwca

Prawosławne cerkwie w Stambule i Moskwie będą ponownie otwarte od 6 czerwca. Poinformował o tym portal Orthodox Times.

Ekumeniczny Patriarchat Konstantynopola ogłosił, że po przerwie spowodowanej koronawirusem liturgie w Stambule i pozostałych metropoliach na terenie Turcji, podległych patriarchatowi, będą znowu sprawowane z udziałem wiernych, przy zachowaniu środków bezpieczeństwa zdrowotnego: półtorametrowej odległości między wiernymi, noszeniu maseczek ochronnych i używaniu środków odkażających. Z kolei 9 czerwca zostaną otwarte biura patriarchatu.

Informacje Kościoły koptyjskie w Egipcie zamknięte do 27 czerwca

Również w Moskwie cerkwie zostaną otwarte dla wiernych 6 czerwca po niemal dwóch miesiącach przerwy. Już wcześniej, od 2 czerwca, czynne będą dwie moskiewskie katedry prawosławne: Chrystusa Zbawiciela nieopodal Kremla i Objawienia Pańskiego w dzielnicy Jełochowo.

„Ostatni dzwonek” – diecezjalna zachęta do spowiedzi

W parafiach diecezji tarnowskiej odbędzie się inicjatywa „Ostatni dzwonek”. Przypomina ona, że w najbliższych dniach będzie okazja do spowiedzi i przyjęcia Komunii św. wielkanocnej.

Zdaniem ks. Michała Dąbrówki, dyrektora Wydziału Duszpasterstwa Ogólnego Kurii Diecezjalnej w Tarnowie, słowa „Zostań w domu” głęboko wyryły się w naszej pamięci. „Przez wiele dni niemal całkowicie zamknęliśmy się w naszych domach, ograniczając wyjścia do niezbędnego minimum. Przestraszyliśmy się niebezpieczeństwa. Widmo choroby i śmierci zajrzało nam głęboko w oczy. Nie byliśmy na to przygotowani” – podkreśla.

Zbliża się pierwszy piątek i pierwsza sobota miesiąca, a 7 czerwca zakończy się okres Komunii św. wielkanocnej. Ogólnodiecezjalna inicjatywa „Ostatni dzwonek” jest zachętą do wyspowiadania się i przyjęcia Komunii św. dla tych, którzy jeszcze nie zdążyli tego uczynić w okresie wielkanocnym. „Inicjatywa obejmie dwa dni, w których chcemy wynagradzać za nasze grzechy Najświętszemu Sercu Jezusa i Niepokalanemu Sercu Maryi” – mówi ks. Michał Dąbrówka.

Kapłan przypomina słowa papieża Franciszka, który mówił, że czas pandemii jest wyjątkową szansą na gruntowne przemyślenie swojego życia i osobiste nawrócenie. „Być może Bóg dał nam ten czas, żebyśmy się opamiętali. Ale każdą – nawet największą szansę – można zmarnować. Tu nic nie działa na zasadzie automatu. Świat po pandemii wcale nie musi być lepszy. Wręcz przeciwnie, może stać się nawet gorszy. Podobnie jest z każdym z nas. Po pandemii wcale nie musimy być lepsi. To, jacy będziemy zależy od naszego osobistego nawrócenia. To już ostatni dzwonek. Przejmiemy się nim?” – dodaje ks. Dąbrówka.

Informacje Diecezja tarnowska ma 15 nowych diakonów

Spowiedź może być także przygotowaniem do zbliżającej się uroczystości Bożego Ciała. W parafiach trwają przygotowania i są plany, by procesje odbyły się wokół świątyń.

„W obecnym stanie prawnym praktycznie niemożliwe jest zorganizowanie tradycyjnej procesji eucharystycznej ulicami miast i wsi. Obowiązuje nas bowiem zakaz zgromadzeń powyżej 150 osób, a z doświadczenia wiemy, że na takich procesjach gromadzi się o wiele więcej osób. Wydaje się więc, że rozwiązaniem pośrednim jest poprowadzenie procesji eucharystycznej wokół kościoła w miarę możliwości po każdej Mszy św., zachowując przy tym wszelkie środki ostrożności” – mówi ks. Michał Dąbrówka.

Symboliczne cztery ołtarze mają powstać wokół świątyń. Tam, gdzie nie ma możliwości poprowadzenia procesji wokół kościoła zaplanowane są adoracje Najświętszego Sakramentu.

 

Dk. Sadowski: głodu Eucharystii nie zastąpi transmisja internetowa

“Choć technologia informatyczna bardzo pomogła nam tworzyć wirtualną wspólnotę modlitewną, to głód sakramentów, a zwłaszcza Eucharystii, nie może być zaspokojony przez samo oglądanie jej w komputerze” – pisze dk. Bogdan Sadowski, komentując okoliczności pandemii koronawirusa w Polsce. Redaktor naczelny polskiej edycji “Magnificat” prezentując czerwcowy numer miesięcznika, poza propozycjami codziennej modlitwy, rozważań i tekstami liturgicznymi, wskazuje na przygotowane pomoce w nabożeństwie do Najświętszego Serca Pana Jezusa. Tęsknota za wspólnotą

Obostrzenia związane z koronawirusem powoli znikają, ale zagrożenie wciąż trwa. Być może jednym z niewielu „plusów” tej sytuacji jest to, że duża część z nas uświadomiła sobie, jak ważna jest wspólnota liturgiczna. Bardzo nam brakuje bycia razem, w większej grupie także w kościołach. Wydaje się, że zaczęliśmy dostrzegać wyraźną różnicę pomiędzy światem wirtualnym i światem rzeczywistym, realnym. Choć technologia informatyczna bardzo pomogła nam tworzyć wirtualną wspólnotę modlitewną, to głód sakramentów, a zwłaszcza Eucharystii nie może być zaspokojony przez samo oglądanie jej w komputerze. Nasi biskupi zaczynają odwoływać dyspensy od obowiązku uczestnictwa we Mszy świętej w niedziele i święta nakazane. Choć maseczek w przestrzeni otwartej już nie trzeba nosić, to jednak obowiązek ten zostaje m. in. na czas wspólnej liturgii w kościele.

Procesje Bożego Ciała zapewne długo jeszcze nie będą takie jak kiedyś. Zostaje także obowiązek zachowania odpowiedniego dystansu, a zapewne także dalsza rezygnacja z przekazywania znaku pokoju przez podawanie ręki. Zresztą jest to zgodne z zasadami obowiązującymi w Polsce od dawna. W przepisach liturgicznych Episkopatu Polski znajdujemy zalecane w tym względzie skinięcie głową w stronę najbliższych sąsiadów, z jednoczesnym wypowiadaniem (choć to już jest dowolne) słów: „pokój z tobą” i odpowiedzią: „i z duchem twoim”. Błędem liturgicznym jest głośne mówienie: „pokój nam wszystkim”. Podobnie jest z przyjmowaniem Komunii Świętej. Od dawna Kościół w Polsce dopuszczał jako jeden ze sposobów przyjmowania Komunii Świętej przyjmowanie jej na rękę. Przypomnijmy – lewa dłoń na dłoni prawej w formie „koszyczka” (Ojcowie Kościoła mówili o tej formie „tron dla Pana”) i po otrzymaniu spożycie przy szafarzu udzielającym Komunię Świętą.

internet Nowe technologie w Kościele – debata podczas Europejskiego Festiwalu Schumana

Doceniamy bardziej także wspólną modlitwę, choć z tą modlitwą w domu było zapewne dużo łatwiej. Potrzebne jest jednak poczucie wspólnoty z Kościołem w sposób bardziej „formalny”. Pomocą w tej kwestii służy m. in. miesięcznik „Magnificat”. Zawiera on: modlitwy codzienne tworzone są na podstawie oficjalnej modlitwy Kościoła, czyli Liturgii Godzin (brewiarza). W “Magnificat” możemy znaleźć wiele modlitw na różne okazje. W czerwcowym numerze jest oczywiście Litania do Serca Jezusowego. Są też inne modlitwy poświęcone w tym miesiącu nabożeństwu do Serca Jezusa. Znajdziemy także modlitwę o rychłą beatyfikację kard. Wyszyńskiego, odłożoną ze względu na pandemię. Warte uwagi są artykuły o sztuce i codzienny cykl o świętych.
Z miesięcznika można korzystać samotnie, albo w grupie. Można korzystać z aplikacji na telefon, ale także z portalu internetowego. Polską wspólnotę “Magnificat” tworzymy także na Facebooku (Magnificat Polska) i Twitterze (@MagnificatPL).

Zapraszamy do wspólnej modlitwy!

Dk. Bogdan Sadowski, redaktor naczelny polskiej edycji “Magnificat”.

Abp Ryś ukoronował wizerunek Matki Bożej Śnieżnej w Piotrkowie Trybunalskim

– Maryja jest nauczycielką modlitwy, która staje się życiem – mówił abp Grzegorz Ryś w homilii podczas Mszy św. w Kościele Panien Dominikanek w Piotrkowie Trybunalskim. Podczas Eucharystii abp Ryś dokonał koronacji obrazu Matki Bożej Śnieżnej czczonego w tamtejszej świątyni.

Msza św. rozpoczęła się od 12 uderzeń dzwonu Stanisław. Razem z abp Rysiem modlili się abp Ziółek, bp Marczak, bp Izdebski oraz licznie zgromadzeni księża i wierni.

W homilii metropolita łódzki zwrócił uwagę na to, co daje nam obecność Maryi w naszej wspólnocie. Matka Boża uczy nas modlitwy. – Ona jest nauczycielką modlitwy, która staje się życiem. Ta modlitwa i życie są poddane tchnieniu Ducha. Dzięki Jego słowu, mocy, działaniu, modlitwa i życie jest uwielbieniem Jezusa Chrystusa jako Pana. To jest modlitwa, której mamy uczyć się od Maryi, a potem też w taki sposób uczyć innych- powiedział.

Abp Ryś za papieżem Franciszkiem zauważył, że obecność Maryi Matki w naszej wspólnocie sprawia, że Kościół staje się domem rodzinnym dla nas, synów i córek. – Chrześcijaństwo bez Maryi to idee, wartości, plany, programy duszpasterskie. A gdzie jest to, co zawsze nam się kojarzy ze słowem Matka? Gdzie jest to w chrześcijaństwie: wzajemne oddanie się sobie, czułość, serce, skupienie na człowieku, wrażliwość, bycie blisko, współczucie?- pytał.

Zwrócił też uwagę, że Maryja na obrazie w swojej lewej ręce trzyma chusteczkę, aby ocierać łzy tych którzy płaczą. – To jest wrażliwość, która jest prawdziwie ludzka i wartość którą jest rzeczywiste człowieczeństwo. Człowiek konkretny, z imieniem i nazwiskiem, człowiek, który dziś się cieszy, albo dziś płacze, albo umiera, albo właśnie kogoś traci, albo przeżywa wielki sukces, albo wielką porażkę. Może, aby spotkać się z tym człowiekiem potrzebujesz chusteczki, tak jak wcześnie potrzebowałeś modlitwy skupionej na Bogu – powiedział abp Ryś.

Abp Grzegorz Ryś: Abp Grzegorz Ryś: Zacznijmy od nauki słuchania siebie nawzajem

Metropolita łódzki odnosząc się do obrazu Matki Bożej Śnieżnej z Piotrkowa Trybunalskiego zwrócił uwagę wiernym zgromadzonym w świątyni, a także tym, którzy łączyli się duchowo za pośrednictwem kanału YouTube Archidiecezji Łódzkiej, że Maryja na tym obrazie poprzez wystawione dwa palce prawej ręki wskazuje na dwie natury Swojego Syna. – Ona tym gestem mówi, kto to jest Jezus. Po pierwsze jest to prawdziwy Bóg, nasz Pan, a drugi palec wskazuje na to, że Jezus jest człowiekiem i dlatego pokazuje nam Go jako dziecko. Maryja mówi nam, abyśmy Jego słuchali. Maryja jest jak katedra biskupia, jest jak tron na którym zasiada Zbawiciel. Matka Boża wskazuje nam na to kto nas uczy: Bóg i Człowiek – powiedział.

Po homilii Ksiądz Arcybiskup poświęcił i nałożył korony na wizerunki Jezusa i Maryi przestawione na obrazie, a przed błogosławieństwem dokonał Aktu Zawierzenia całej Archidiecezji Łódzkiej Matce Bożej Śnieżnej.
Od wielu lat ludzie modlili się przed obrazem MB Śnieżnej w Piotrkowskie Trybunalskim aby wybłagać dla siebie potrzebne łaski przez jej wstawiennictwo. Tysiące osób zostało wysłuchanych. Jako wotum wdzięczności przekazywali rodzinne pamiątki aby Matce Bożej i jej Synowi ofiarować korony. Koronacja otworzyła nowy rozdział w dziejach kultu Matki Bożej Śnieżnej w Piotrkowie Trybunalskim.

Franciszek oddał do dyspozycji bezdomnych karetkę pogotowia

Papież Franciszek rozbudowuje opiekę nad bezdomnymi Rzymu. Przed Mszą św. w Niedzielę Zesłania Ducha Świętego Ojciec Święty pobłogosławił nową karetkę, przeznaczoną wyłącznie dla osób potrzebujących i znajdujących się wokół Watykanu, poinformowało biuro jałmużnika papieskiego.

Tablice rejestracyjne ambulansu, który został oddany do dyspozycji przez Gubernatorat Państwa Watykańskiego, mają znaki watykańskie. Ambulans uzupełnia inne środki, które papież Franciszek systematyczne daje do dyspozycji bezdomnym Rzymu, głosi komunikat.

Działa już m.in. ruchomy punkt medyczny, nastawiony na pomoc i opiekę medyczną mieszkańców dzielnicy ubogich na obrzeżach Rzymu. Ponadto w kolumnadzie bazyliki św. Piotra, w dawnych pomieszczeniach poczty watykańskiej, papież utworzył ambulatorium dla ludzi potrzebujących, którzy nie mają prawa do leczenia na terenie Włoch. Według informacji biura jałmużnika papieskiego, ambulatorium działało nawet w czasie, gdy z powodu koronawirusa była zamknięta bazylika oraz plac św. Piotra.

Franciszek Papieska pomoc dla Zambii

W Rzymie jest ciągle żywa tragiczna historia włoskiej bezdomnej. Modesta Valenti zmarła 31 stycznia 1983 w pobliżu dworca kolejowego Termini, ponieważ sanitariusze pogotowia ratunkowego odmówili wzięcia do karetki zaniedbanej kobiety. Valenti przez cztery godziny walczyła ze śmiercią leżąc na ulicy, po czym zmarła. Nowy ambulans Watykanu ma zapobiec podobnym przypadkom. O Modeście Valenti pamięta każdego roku Wspólnota Sant’Egidio, która prowadzi wiele dzieł pomocy dla bezdomnych. W miejscu pochówku bezdomnej składany jest wieniec.

Czy Jan Paweł II potępiał Komunię św. na rękę?

– Trzeba jasno powiedzieć, że tekst, który został opublikowany przez Frondę, nie jest homilią Jana Pawła II – wyjaśnia ks. Paweł Ptasznik w rozmowie z KAI. Szef Sekcji Polskiej-Słowiańskiej Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej wyjaśnia, że przyjmowanie Komunii św. na rękę było aprobowane przez św. Jana Pawła II oraz, że jest to forma dopuszczona przez Kościół. „Nie można mówić, że przyjęcie Eucharystii na dłoń jest świętokradztwem” – dodaje.

Marcin Przeciszewski, KAI: Ze zdumieniem zauważyliśmy na portalu Fronda.pl homilię Jana Pawła II z 1 marca 1989 r., w której Papież zdecydowanie krytykuje możliwość przyjmowania Komunii św. na rękę. Czy taką homilię św. Jan Paweł II rzeczywiście wygłosił?

Ks. Paweł Ptasznik: Trzeba jasno powiedzieć, że tekst, który został opublikowany przez Frondę, nie jest homilią Jana Pawła II. Nigdy taka homilia nie została wygłoszona. Wystarczy ten tekst przeczytać, żeby zorientować się, że to nie jest ani język, ani styl, ani myśl Jana Pawła II. Mylna jest tak samo data podana na portalu Fronda. Jan Paweł II w parafii Najświętszego Imienia Maryi w Rzymie był tylko raz, dwa lata wcześniej, 1 marca 1987 r. I tam wygłosił przemówienie do różnych grup parafialnych a także homilię. Jego homilia w niczym nie zgadza się z tą obecnie opublikowaną przez Frondę.

Ojciec Święty w wygłoszonej wówczas homilii nawiązywał do słów: „Szukajcie wpierw Królestwa Bożego” i do Kazania na Górze. Mówił o tym, że Bóg powinien być na pierwszym miejscu w życiu człowieka, i że nie można dwóm panom służyć. To jest jedyna myśl, do której w dalekim kontekście może nawiązywać opublikowany tekst. Ale Ojciec Święty ostrzegając, że światu grozi dziś zeświecczenie i traktowanie rzeczy materialnych jako bożków, które przysłaniają Jedynego Boga, zachęcał do budowania życia na fundamencie ufności Bogu. Apelował też, aby współczesny człowiek nie żył pod presją sądu, ale w radości dzieci Bożych, o które sam Bóg się troszczy. Przytoczył też Jezusową przypowieść o liliach i o ptakach, o które Bóg się troszczy. Wzywał, aby nie troszczyć się zbytnio o sprawy doczesne, aby one nie przysłoniły perspektywy wieczności. Natomiast nie powiedział tam ani słowa o przyjmowaniu Komunii św. Nie mówił także na ten temat w przemówieniu do grup duszpasterskich tej parafii.

KAI: Ksiądz jest znawcą nauczania Jana Pawła II i świadkiem jego pontyfikatu. Jaki był rzeczywisty stosunek św. Jana Pawła II do możliwości przyjmowania Komunii św. na rękę?

– Nie przypominam sobie, żeby Ojciec Święty w prywatnych rozmowach podejmował ten temat. Natomiast wielokrotnie uczestniczyłem w sprawowanej przez niego Eucharystii i wiem, że bez zmrużenia oka udzielał Komunii św. na rękę, tym, którzy sobie tego życzyli i podchodzili z wysuniętą dłonią. Nie miał w tym zakresie żadnych oporów.

Wiadomo, że Instrukcja Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów z 2004 r., którą sam aprobował, mówi o tym, że każdy wierny ma prawo przyjąć Komunię św. do ust, ale że jest też druga forma – zresztą uświęcona tradycją Kościoła – przyjęcia Eucharystii na dłoń. Jej zastosowanie Instrukcja pozostawia decyzji konferencji episkopatów w poszczególnych krajach. Jan Paweł II szanował tę dawną tradycję. Był świadom, że w pierwszych wiekach chrześcijaństwa aż do IX wieku, przyjmowano Komunię św. tylko na rękę. Są teksty Ojców Kościoła, np. św. Jana Damasceńskiego czy św. Cyryla Jerozolimskiego, które tłumaczą znaczenie tego gestu, a nawet zachęcają, by przyjmując Komunię św., patrząc na Jezusa trzymanego w ręku, przez moment adorować Go. Ojcowie Kościoła apelują, aby było to przyjęcie świadome, z należytą czcią. Co więcej mówią, że skrzyżowane dłonie przyjmującego Eucharystię są jak tron krzyża – jedyny tron, jaki przyjął dla siebie Syn Boży na ziemi. Jest to więc forma uświęcona. Nigdy nie można mówić, że przyjęcie z wiarą Eucharystii na dłoń jest świętokradztwem.

Instrukcja Kongregacji Kultu Bożego wyraźnie podkreśla, że postawa przyjmującego Komunię św. ma wyrażać najgłębszy szacunek oraz wiarę w rzeczywistą obecność Chrystusa w chlebie eucharystycznym. O to więc powinniśmy się troszczyć.

belgia Abp Léonard staje w obronie Jana Pawła II

Natomiast nie można ze sposobu przyjmowania Komunii św. robić ideologii. To, co niektórzy dziś nazywają troską o poszanowanie Eucharystii, często staje się pretekstem, by zamanifestować, że tylko ja mam rację w szerszym kontekście. Nie liczy się wtedy ani posłuszeństwo nauczaniu Kościoła, ani miłość bliźniego, ani odpowiedzialność niezbędna w sytuacji, kiedy możliwe jest zakażenie kogoś, kto stoi obok mnie. Niektórzy uzasadniają swój upór, mówiąc, że Komunia św. nie może zarażać, bo to jest Chrystus. Zapominają przy tym, że konsekrowana hostia substancjalnie jest ciałem Chrystusa, ale nie traci przypadłości chleba. Inni mówią, że jeśli ktoś ma wiarę, to nie musi się obawiać, bo przecież jest powiedziane, że „choćby coś zatrutego wypili, nie Będzie im szkodzić…” To prawda, ale odnosi się do osobistej wiary przyjmującego. A miłość bliźniego wymaga, żeby – nawet jeśli mam taką wiarę – pomyśleć także o bracie, który stoi obok mnie, i tak wielkiej wiary mieć nie musi… Nie mówiąc już o tym, że takie stawianie sprawy może być traktowane jako wystawianie Pana Boga na próbę. W tym ideologicznym sporze nie liczy się jedność wspólnoty liturgicznej, która powinna wyrażać się w jednakowych postawach i gestach, ani jedność wspólnoty Kościoła. Liczy się tylko moja racja. Tworzy to sytuację, w której Komunia św. paradoksalnie zaczyna ludzi dzielić. Warto zastanowić się, czy to ma sens.

Przyjmowanie Komunii św. z wiarą i z szacunkiem na dłoń jest tak samo uzasadnione i piękne jak przyjmowanie do ust. Ktoś kiedyś mądrze powiedział, że spracowana dłoń, wyciągana do innych w geście pokoju i jedności, to – po twarzy – najbardziej uduchowiona część naszego ciała i wcale nie jest mniej święta niż język, którym można wyrządzić wiele zła.

Natomiast troska o drobne cząsteczki Hostii, które mogą pozostać na ręce, też jest brana pod uwagę w instrukcjach Kongregacji. Po prostu trzeba zadbać, aby te cząsteczki nie ulegały zniszczeniu. Ale niepotrzebna jest przesada – nie będziemy patrzeć na dłoń pod mikroskopem. Jezus dając do ręki swoim uczniom chleb, przewidywał, że chleb się kruszy. Przepisy liturgiczne mówią, że trzeba zadbać, aby spożyć każdą cząstkę Hostii, bo w niej znajduje się cały Chrystus, ale precyzują, że chodzi o cząstki dostrzegalne gołym okiem. Zatem nie trzeba budzić niepotrzebnych skrupułów.

KAI: Dziękuję za rozmowę.

Pełny tekst omawianej w wywiadzie homilii Jana Pawła II dostępny jest TUTAJ.

Misjonarka z Sudanu: nie możemy dotrzeć do obozów uchodźców

S. Teresa Roszkowska FMA napisała list, który przedstawia poruszającą sytuację w Sudanie w czasie pandemii. „Nie sposób teraz dotrzeć do obozów uchodźców na pustyni, gdzie wcześniej organizowałyśmy oratoria dla dzieci, a przede wszystkim dostarczałyśmy leki i żywność” – opisała na stronie www.misjesalezjanie.pl misjonarka z Chartumu.

Salezjanka wskazała, że, podobnie jak w większości państw, w Sudanie także zakazano zgromadzeń i zamknięto szkoły. „Początkowo dzieci nie mogły zrozumieć, dlaczego nie wolno im chodzić do szkoły. Zawsze tłumaczyłyśmy, że nauka jest bardzo ważna. W stolicy prowadzimy przedszkole i szkołę podstawową dla 600 uczniów. Teraz jest pusto. Nasze szkolne podwórze nigdy dotąd nie było tak przeraźliwie opustoszałe i smutne” – oceniła.

Tydzień przed Niedzielą Palmową wierni zostali poinformowani, że nie będzie Mszy Św. w stacjach misyjnych. „Ale ludzie jakby nie przyjęli tego do wiadomości. Przychodzili pod bramy i prosili o otwarcie kościołów. Potem zaczęli rodzinami organizować się na modlitwę w swoich chatkach” – wspomniała.

Podkreśliła, że najbardziej katastrofalne warunki są w obozach, gdyż ludzie przymierają głodem. „Niestety, nie sposób teraz dotrzeć do obozów uchodźców na pustyni, gdzie wcześniej organizowałyśmy oratoria dla dzieci, a przede wszystkim dostarczałyśmy leki i żywność. Czasem stamtąd uda się komuś do nas dotrzeć i proszą o pomoc, ale to się zdarza bardzo rzadko, bo jest ogromny problem z transportem” – zrelacjonowała.

Na misji s. Teresy przechowywane są zapasy i jej pracownicy z tego względu boją się kradzieży. „Jedynie dwie zaufane pracownice wiedzą, co jest w kontenerze. Razem przygotowujemy porcje ziarna, fasolę i rośliny strączkowe do plastikowych worków i składamy w osobnym magazynku przy bramie. Nie rozgłaszamy, że będziemy rozdawać żywność. Ludzie przychodzą sami, pojedynczo i otrzymują tyle, ile zdołają unieść” – brzmi kolejny fragment listu.

europa Kościoły w Hiszpanii mogą być zapełnione w połowie

Jak zauważa siostra ze Zgromadzenia Córek Maryi Wspomożycielki Wiernych, wiele rodzin cierpi z powodu braku jedzenia. „Bardzo trudno jest kupić cokolwiek, bo wszystko jest strasznie drogie i cały czas drożeje. Wielki problem jest z chlebem, nie ma go albo jest bardzo drogi. My od czasu do czasu pieczemy go w domu” – opisała.

Dużym wsparciem jest ogród warzywny, który s. Teresa stworzyła w pobliskiej parafii. „W okresie koronawirusa ogród żywi wszystkich, również księża korzystają ze zbiorów. Cztery kobiety sieją, pielęgnują i podlewają małe poletka. Dla nich, w zamian za pracę, warzywa i owoce są za darmo. Jeśli zgłosi się ktoś z zewnątrz, musi trochę zapłacić, byśmy miały fundusze na nowe nasiona. Ale ceny warzyw nie są wysokie, a wszystko świeże i dorodne” – wyjaśniła misjonarka.

Podsumowując s. Teresa zauważyła, że na targowiskach i w miejscach publicznych ludzie siedzą razem i bez maseczek, jakby byli nieświadomi zagrożenia. „Liczba zachorowań z powodu Covid-19 wzrasta, zwłaszcza w Chartumie. Widzimy jednak, że problem jeszcze nie dotarł do świadomości mieszkańców. Boimy się, że w konsekwencji może być tragicznie, wirus zbierze swoje żniwa” – kończy swój list salezjanka.

25-lecie koronacji cudownego wizerunku Matki Bożej Łaskawej w Wieliczce

Bp Damian Muskus OFM poświęci w sobotę nowe korony i sukienkę dla cudownego wizerunku Księżnej Wieliczki, czczonego w tamtejszym kościele franciszkanów. Nowe szaty powstały w studio Mariusza Drapikowskiego z okazji 25. rocznicy koronacji obrazu.

Nowa suknia i korony to wotum wdzięczności za cztery wieki opieki Matki Bożej Łaskawej nad Wieliczką. Szaty utrzymane są w oryginalnej kolorystyce obrazu. Czerwień oznacza cierpienie Matki na drodze krzyżowej Jezusa, a
kolor niebieski jest symbolem nieba.

Suknia Maryi jest ozdobiona złotymi elementami i wykonana z korali, bursztynów, rubinów, szmaragdów i pereł. Oprócz koron, głowę Maryi otacza wieniec z 12 gwiazd, w nawiązaniu do Apokalipsy św. Jana. – Dla Maryi chcemy ofiarować wszystko, co najcenniejsze – podkreśla o. Jacek Biagajło, kustosz Sanktuarium Matki Bożej Księżnej Wieliczki.

Nowe szaty powstały dzięki hojności firm i osób prywatnych. Są wspólnym dziełem mieszkańców solnego miasta, które Maryja ratowała od bombardowań, epidemii, katastrof w kopalni.

Uroczystość poświęcenia nowych szat odbędzie się w najbliższą sobotę (6 czerwca) o 12.00. Planowano, że ten dzień mieszkańcy Wieliczki uczczą na miejskim rynku, ale pandemia spowodowała zmianę programu. Msza św. zostanie odprawiona w Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej i będzie transmitowana w internecie.

Informacje Abp Jędraszewski udzielił sakramentu bierzmowania młodzieży w Nowym Targu

W 1992 roku Wieliczką i całą Polską wstrząsnęła wiadomość o katastrofie wypływu wody 163 m pod ziemią w Kopalni Soli. Kataklizm zagroził nie tylko kopalni, ale i całemu miastu. Największe zagrożenie na powierzchni nastąpiło w rejonie ul. Brata Alojzego Kosiby, w miejscu, gdzie stoi kościół i klasztor Zakonu Braci Mniejszych. Podziemny wylew spowodował osuwanie się zbocza oraz rozpadanie się klasztoru oraz okalającego ogród muru. Mieszkańcy miasta i pracownicy kopalni modlili się przed cudownym wizerunkiem Maryi o ocalenie. Jak wspomina ówczesny kustosz sanktuarium o. Ludwik Kurowski, „nieszczęście stało się błogosławieństwem”. – Zintegrowało parafię z kopalnią i miastem, zjednoczyło wszystkich w pracy dla dobra całego miasta, gminy i kopalni, a przede wszystkim we wspólnym wysiłku wdzięczności dla Maryi – argumentuje.

W podzięce za ocalenie wieliczanie ufundowali korony dla Matki Bożej, które w październiku 1994 r. poświęcił w Rzymie Jan Paweł II. Wielicka Pani została ukoronowana przez kard. Franciszka Macharskiego 4 czerwca 1995 r.

Kult Pani Wielickiej trwa co najmniej od 1623 roku, kiedy to na przedmieściach stanął klasztor Braci Mniejszych Reformatów. Wcześniej była tam murowana kapliczka pod wezwaniem św. Antoniego z Padwy, patrona górników. W kaplicy tej znajdował się obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem. Opiece Maryi wieliczanie przypisują fakt, że gdy w 1655 roku wojska szwedzkie zajęły miasto, klasztor został nietknięty.

W czasach „morowego powietrza” Pani Wielicka ratowała przed śmiercią mieszkańców i zakonników. Podczas I wojny światowej Rosjanie ostrzeliwali miasto i klasztor, w którym schroniło się wielu mieszkańców Wieliczki. Bomby padały gęsto, w ogrodzie, w krużgankach, ale żadna nie trafiła w kościół. W 1945 roku w styczniu Wieliczka znów była bombardowana, a mieszkańcy chronili się w piwnicach klasztornych i krużgankach. Kościół chwiał się w posadach, ale ocalał, jak i ludzie w nim schronieni. Przed cudownym wizerunkiem polecali Maryi swoją niebezpieczną pracę górnicy, oddając pod Jej opiekę siebie i swoje rodziny.

Generał karmelitów o św. Aniele z Sycylii: oby chronił nas i cały świat

Z okazji trwającego roku jubileuszowego 800-lecia męczeńskiej śmierci św. Anioła z Sycylii specjalny list napisał generał karmelitów. – Proszę o opiekę św. Anioła nad naszym światem, który stara się żyć z koronawirusem. Oby Święty z Sycylii chronił nas i cały świat – podkreśla w nim o. Míceál O’Neill OCarm.

Na wstępie swojego listu o. O’Neill przyznaje, że prosi o opiekę św. Anioła nad światem, który zmaga się z epidemią koronawirusa. – Oby Święty z Sycylii chronił nas i cały świat, tak jak w przeszłości chronił miasto Licatę – wyraża nadzieję.

Zakonnik wskazuje, że święty, którego 800-lecie męczeńskiej śmierci obchodzi zakon, jest dla współczesnych wzorem i towarzyszem. – Kiedy czujemy się uciskani przez dzisiejsze bolączki takie jak przestępczość, handel ludźmi, nadużywanie naszego wspólnego domu, problemy wielu osób, które szukają bezpiecznego miejsca w społeczeństwie i go nie znajdują, św. Anioł pokazuje, jak wielka siła tkwi w codziennym trwaniu w sprawiedliwości, wierze i przy słowie Boga – tłumaczy.

Przeor generalny zaznacza, że męczeństwo św. Anioła przypomina także, że nie jest ważne w życiu samozadowolenie, ale realne zaangażowanie się w sprawę dobra bliźniego i obrony prawdy.

– Znajdujemy w nim przykład dla dzisiejszej młodzieży szukającej celu w życiu, przyjaznego dla własnego wzrostu otoczenia ludzi zdolnych do poświęcenia swojego życia dla dobra innych, osób, które nie wycofują się w obliczu trudności. Męczennicy dzisiaj to ci, których widzimy w szpitalach, którzy pielęgnują i leczą chorych na koronawirusa, choć wiedzą, że ich życie jest w niebezpieczeństwie – pisze dalej.

polska Od 1 czerwca nowe zasady przygotowania narzeczonych do ślubu

Dopowiada przy tym, że życie świętego z Sycylii pokazuje, iż prawdziwe świadectwo pozwala zobaczyć prawdy życiowe i ewangeliczne w taki sposób, że budzi w drugim pragnienie ich odkrywania w codzienności. – Świat dzisiaj idzie bardziej za świadkiem niż za nauczycielem, a jeśli idzie za nauczycielem, to dlatego że jest on świadkiem – naucza.

– Proszę Boga, aby ten jubileusz, a także powrót braci do Sanktuarium św. Anioła były znakami miłości Boga do jego ludu i aby sanktuarium kierowane przez karmelitów stało się dla miejscowej ludności, dla imigrantów i dla pielgrzymów miejscem spotkania, odpoczynku i ewangelicznego oświecenia – kończy swój list generał karmelitów.

Informacje dotyczące jubileuszu można śledzić na bieżąco na stronach internetowych: www.ottavocentenariosantangelo.org oraz www.aniol.karmelici.pl.

Św. Anioł należał do pierwszego pokolenia karmelitów, którzy z Ziemi Świętej przybyli do Europy na początku XIII w. Urodził się w 1185 roku. Sława cudów dokonywanych przez Anioła już w Ziemi Świętej, przed przybyciem do Europy, później w Rzymie i Sycylii, a także skuteczność jego przepowiadania, wzbudziła cześć dla niego.

Jego męczeństwo w 1220 r., spowodowane tym, że wypomniał heretyckiemu rycerzowi Berengariuszowi kazirodztwo z siostrą Małgorzatą, za co ten ranił świętego śmiertelnie, zaowocowało jego kultem od razu po śmierci – znane są liczne cuda doświadczone przy jego grobie. Jego relikwie spoczywają w mieście Licata na Sycylii. To jeden z pierwszych karmelitów, który przyczynił się do zatwierdzenia przez papieża zakonu i jego rozpowszechnienia po całej Europie.

Abp Jędraszewski udzielił sakramentu bierzmowania młodzieży w Nowym Targu

– Proszę was, nie rozstawajcie się nigdy z tym krzyżem. Niech on będzie dla was wspaniałą, świętą pamiątką dzisiejszego dnia. Gdziekolwiek pójdziecie, gdziekolwiek zaprowadzą was życiowe drogi, bierzcie ten krzyże ze sobą jako pamiątkę i zobowiązanie – mówił metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski w poniedziałek wieczorem podczas bierzmowania w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa w Nowym Targu.

W homilii arcybiskup przypomniał Ewangelię św. Jana, w której opisano przebicie Chrystusowego boku, z którego wypłynęły krew i woda. Tuż przed śmiercią Jezus wskazał Najświętszej Pannie na św. Jana, mówiąc, że zostanie jej synem. Od tej chwili uczeń dał jej schronienie w swoim domu. Maryja narodziła się jako matka Kościoła, była świadkiem śmierci Jezusa, a potem razem z apostołami modliła się o zesłanie Ducha Świętego, dzięki któremu uczniowie zaczęli w całym świecie odważnie rozgłaszać Ewangelię.

Metropolita zauważył, że zebrani młodzi ludzie przyjmą sakrament bierzmowania w święto Matki Kościoła. Zostało ono ustanowione przez papieża Pawła VI podczas Soboru Watykańskiego II. To wyjątkowy dzień, mówiący o narodzinach Kościoła i jego Matce – Maryi. Arcybiskup przypomniał kandydatom, że wyrazili chęć przyjęcia sakramentu bierzmowania, by mężnie wyznawać wiarę i żyć według jej zasad. Przyznał, że wymaga to odwagi i szczególnego związania z Chrystusem, by żyć według Jego nauki, stosując zasady dekalogu i otwierać się na prawdy chrześcijańskiego życia. Jezus mówił, że aby go naśladować należy przyjąć swój krzyż. – Być uczniem Chrystusowym to brać na siebie swój krzyż, po to, by razem z Nim mocą Ducha Świętego odnosić zwycięstwa nad swoimi słabościami, nad pokusami, które płyną z zewnątrz – powiedział metropolita.

krakowska Bp Muskus apeluje o przestrzeganie zasad bezpieczeństwa w kościołach

Zwrócił uwagę na krzyże, które wisiały na piersiach młodych ludzi. – Muszą pozostać piękną pamiątką dzisiejszego wydarzenia, jednocześnie niech mówią wam o przebitym boku Jezusa, z którego wypłynęły krew i woda, sakramenty Kościoła, sakramenty miłości. Przebite serce Jezusa mówi o tym, że Chrystus do końca nas umiłował i na Jego miłość musimy odpowiadać naszą wierną miłością – powiedział.

Przypomniał, że św. Jan Paweł II w dniu pierwszej Komunii św. przyjął szkaplerz, z którym nigdy się nie rozstawał. W dniu bierzmowania młodzi ludzie powinni się zastanowić co zrobią z krzyżem, który pozostanie im na pamiątkę. – Proszę was, nie rozstawajcie się nigdy z tym krzyżem. Niech on będzie dla was wspaniałą, świętą pamiątką dzisiejszego dnia. Gdziekolwiek pójdziecie, gdziekolwiek zaprowadzą was życiowe drogi, bierzcie ten krzyże ze sobą jako pamiątkę i zobowiązanie – powiedział. Przywołał apel św. Jana Pawła II, który w 1997 r. wzywał, by o krzyżu Chrystusa pamiętać, czcić go i szanować, a także go bronić we własnych sercach i w przestrzeni publicznej. Arcybiskup stwierdził, że krzyż ma prawo być na naszej ziemi, zwłaszcza po tym, gdy wraz z chrztem Mieszka I narodziło się państwo polskie. – Miejcie świadomość tej wspaniałej tradycji, która jest ogromnym zobowiązaniem, by kochać krzyż Jezusa, czcić go, klękać przed nim, by razem z nim iść mocą Ducha Świętego pod matczynym płaszczem Matki Najświętszej przez całe życie – zakończył.

Kościoły w Hiszpanii mogą być zapełnione w połowie

Na większości terytorium Hiszpanii od poniedziałku kościoły i kaplice mogą być zapełnione w połowie. Dotyczy to obszarów, które od rana objęte zostały przez rząd tzw. drugą, czyli przedostatnią fazą planu powracania do normalności.

Z szacunków centrolewicowego gabinetu Pedra Sancheza wynika, że nowe zasady obowiązują już w prowincjach zamieszkałych przez około 70 proc. mieszkańców 47-milionowej Hiszpanii. W pozostałych miejscach udział w nabożeństwie w świątyni ograniczony jest do 1/3 liczby osób. Jest ona wyliczona na podstawie dostępnych w miejscu kultu miejsc siedzących.

Od poniedziałku na terenach, które weszły w drugą fazę rządowego programu przywracania normalności, można organizować modlitwy przy trumnie zmarłych dla maksymalnie 25-osobowej grupy uczestników. Dopuszczono też możliwość organizacji przyjęć weselnych, w których na otwartym terenie bierze udział 100 osób, a w pomieszczeniu zamkniętym 50.

polska Od 1 czerwca nowe zasady przygotowania narzeczonych do ślubu

W niedzielę premier ogłosił, że jego gabinet wystąpi do Kongresu Deputowanych, niższej izby parlamentu, o zgodę na zatwierdzenie wydłużenia stanu zagrożenia epidemicznego. Zapewnił, że będzie to ostatnie głosowanie w tej sprawie. Jeśli podczas piątkowego głosowania propozycja rządu uzyska poparcie większości deputowanych Kongresu stan zagrożenia epidemicznego zostanie wydłużony w Hiszpanii z 7 czerwca do 21 czerwca.

Abp Jędraszewski przeczytał najmłodszym bajkę z okazji Dnia Dziecka

Abp Marek Jędraszewski z okazji Dnia Dziecka przeczytał najmłodszym opowiadanie pt. „Lolek w kościele Mariackim” ze zbioru „Bajki mariackie” autorstwa Ewy Czaczkowskiej. Nagranie wideo, na którym metropolita krakowski czyta opowiadanie opublikowano na kanale YouTube archidiecezji krakowskiej.

Kochane dzieci, dzisiaj wasz dzień – Międzynarodowy Dzień Dziecka. Życzę wam, nie tylko dzisiaj, ale przez wszystkie dni waszego życia, wiele radości, uśmiechu, żeby zawsze byli przy was uśmiechnięci i radośni rodzice, rodzeństwo, przyjaciele i żeby cały ten cudowny okres życia był dla was prawdziwie szczęśliwy – złożył życzenia na końcu nagrania abp Marek Jędraszewski zapewniając, szczególnie tego dnia, o żarliwej modlitwie w intencji wszystkich dzieci.

Opowiadanie pt. „Lolek w kościele Mariackim” pochodzi ze zbioru „Bajki mariackie” autorstwa Ewy Czaczkowskiej wydanego przez krakowskie wydawnictwo Znak.

Policjanci z Florydy na kolanach modlili się za George’a Floyda

Policjanci z hrabstwa Miami-Dade w stanie Floryda, w południowo-wschodniej części USA, modlili się przed budynkiem komisariatu za duszę zabitego przez amerykańskiego policjanta 25 maja George’a Floyda. Czarnoskóry mieszkaniec Minneapolis został zabity podczas interwencji białego policjanta. Zdarzenie, które zostało sfilmowane, doprowadziło do masowych zamieszek w kilku miastach Stanów Zjednoczonych, w których zatrzymanych zostało łącznie ponad 4 tys. osób.

Gest modlących się na kolanach policjantów wraz z manifestantami postrzegany jest nie tylko jako modlitwa, ale również jako akt skruchy kolegów zabójcy Floyda. Reprezentujący służby policyjne hrabstwa Miami-Dade Juan Diasgranados, który opublikował w sieci zdjęcia modlących się na ulicy policjantów, wyraził skruchę, wskazując na konieczność “poprawy protokołów” dotyczących działań policyjnych oraz kwestii związanych z wyszkoleniem.

– Powinniśmy (…) to poprawić, aby nasze wysiłki służące budowaniu i utrzymywaniu zaufania społecznego nie poszły na marne, albo nie zostały przyćmione – stwierdził Diasgranados.

Prezydent Duda do bp. Suchodolskiego: dziękuję za organizację ŚDM

Pragnę podziękować Ekscelencji za wkład w organizację kolejnych Światowych Dni Młodzieży, a szczególnie za ich przygotowanie w Krakowie w 2016 roku. Ufam, że to jedno z najważniejszych wydarzeń w życiu duchowym Polski ostatnich lat będzie nadal wydawać dobre owoce dla naszych rodaków i całego Kościoła powszechnego – napisał prezydent RP Andrzej Duda w liście do bp. Grzegorza Suchodolskiego.

W imieniu głowy państwa list ten odczytał sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta min. Adam Kwiatkowski, który uczestniczył w uroczystości święceń biskupich w Siedlcach. W swoim liście Andrzej Duda zwrócił uwagę na aktualność motta, jakie wybrał dla siebie bp Grzegorz Suchodolski, nawiązując do słów Jana Pawła II skierowanych do młodzieży.

“Rozpoczyna ksiądz biskup swoją nową misję w dniu poświęconym Najświętszej Maryi Pannie Matce Kościoła, a zarazem w okolicznościach wyjątkowych: kiedy trwają Narodowe Obchody Setnej Rocznicy Odzyskania Niepodległości Rzeczypospolitej, a także gdy nasz kraj zmaga się z nieznanym dotąd zagrożeniem: epidemią koronawirusa. W tym czasie – pełnym wielu wyzwań – niezwykłej aktualności nabiera przyjęte przez Ekscelencję zawołanie: Głosić Jezusa Chrystusa” – napisał Andrzej Duda.

siedlce Święcenia biskupie ks. Grzegorza Suchodolskiego

Wyraził przekonanie, że dotychczasowe doświadczenie bp. Suchodolskiego, zwłaszcza dotyczące pracy z młodzieżą i świeckimi, pomoże mu w nowej posłudze dla Kościoła w diecezji siedleckiej. Podziękował też za jego wkład w organizowanie udziału młodzieży w wielu edycjach Światowych Dni Młodzieży.

“Pragnę podziękować Ekscelencji za wkład w organizację kolejnych, na przestrzeni dwudziestu lat, Światowych Dni Młodzieży, a szczególnie za ich przygotowanie w Krakowie w 2016 roku. Ufam, że to jedno z najważniejszych wydarzeń w życiu duchowym Polski ostatnich lat będzie nadal wydawać dobre owoce dla naszych rodaków i całego Kościoła powszechnego” – podkreślił prezydent.

Święcenia biskupie ks. Grzegorza Suchodolskiego odbyły się 1 czerwca w katedrze w Siedlcach. Głównym konsekratorem był ordynariusz siedlecki bp Kazimierz Gurda, a współkonsekratorami nuncjusz apostolski w Polsce abp Salvatore Pennacchio i pochodzący z diecezji siedleckiej ordynariusz radomski bp Henryk Tomasik.

Abp Grzegorz Ryś: Zacznijmy od nauki słuchania siebie nawzajem

Zacznijmy od nauki słuchania siebie nawzajem – powiedział Radiu eM abp Grzegorz Ryś, nawiązując do istniejących w Polsce podziałów i napięć. Do tego potrzebne jest choćby elementarne uznanie wartości drugiego człowieka – dodał. Metropolita łódzki był gościem red. Sylwestra Strzałkowskiego w audycji “Rozmowa Poranka”.

Dopóki nie zaczniemy siebie nawzajem słuchać, nie dziwmy się temu, w jaki sposób nawet nie mówimy do siebie, tylko wykrzykujemy w stronę drugiego – mówił w „Rozmowie poranka” abp Grzegorz Ryś. – Umiejętność słuchania jest warunkiem dialogu. Jak nie ma słuchania, są monologi – wskazywał.

Dzieląc się swoimi wrażeniami z pielgrzymki mężczyzn do Matki Bożej w Piekarach Śląskich (31.05), gdzie przewodniczył Eucharystii, metropolita łódzki pokreślił, że jest to pielgrzymowanie dojrzałe, co jest bardzo ważne, bo pobożność pielgrzymkowa i sanktuaryjna bywa w Polsce krytykowana, tymczasem jej znaczenie zauważa także papież Franciszek. Jednocześnie arcybiskup przestrzegł przed, z jednej strony, traktowaniem wspólnoty Kościoła jako masy, z drugiej, przed indywidualistycznym podejściem do obecności w Kościele.

– Wiara jest czymś indywidualnym, osobistym, ale nie oznacza to, że indywidualistycznym – wskazywał zachęcając do zachowania pewnego balansu w tej materii.

piekary śląskie Pielgrzymka mężczyzn i młodzieńców do Matki Bożej Piekarskiej

Arcybiskup wspomniał o tzw. “churchingu”, czyli pewnej “turystyce” duchowej polegającej na uczestniczeniu w różnych wydarzeniach religijnych, masowych. – My, jako księża, zapraszamy na wydarzenia masowe i zwracamy się do ludzi, jak do masy – zauważył. Jak tłumaczył, to pokłosie lat 70’, kiedy ludzie potrzebowali takiego wsparcia Kościoła.

Odnosząc się do zmienionej formuły piekarskiej pielgrzymki abp Ryś mówił, że to też jest jakiś rodzaj wspólnoty. – Nie ma co utyskiwać, lepiej robić to, co można, niż narzekać, że nie można tego, co zawsze było możliwe – dodawał.

Gość Radia eM zauważył, że diecezje łódzką i katowicką łączy podobna historia: obie powstały ok. 100 lat temu, a więc mają za sobą podobny czas budowania tożsamości lokalnego Kościoła, ponadto oba ośrodki przeżyły szybki rozwój przemysłu i liczby ludności. Pytany o naukę, jaką Kościół na Śląsku może czerpać z doświadczenia Łodzi, abp Ryś wspomniał o upadku przemysłu na przełomie lat 80’ i 90’ ubiegłego wieku i wynikłymi z tego biedą i bezrobociem. To stawia przed Kościołem wymaganie bycia blisko ludzi w potrzebie i aktywności pomocowej, np. Caritas.

Bp Muskus apeluje o przestrzeganie zasad bezpieczeństwa w kościołach

Wracamy do kościołów, ale winniśmy pamiętać, że decyzje administracyjne, choć pozwalają nawiązywać na nowo więzi społeczne, nie unicestwiły wirusa, który wciąż nam zagraża – pisze bp Damian Muskus OFM w mediach społecznościowych. Hierarcha zamieścił na Facebooku apel o to, by w kościołach nadal przestrzegać zasad higieny i dystansu społecznego. Bp Muskus podkreśla, że trudny czas pandemii, który wciąż trwa, pomógł zrozumieć, że duchowe wartości są trwalsze niż dobra materialne; że „nasz dom może i powinien być Kościołem domowym, gdzie się modlimy i w przypadku braku dostępu do Eucharystii możemy jednoczyć się z całą wspólnotą i duchowo przyjąć Chrystusa do swego serca”.

Duchowny przypomina, że wracamy do świątyń i do życia sakramentalnego, by na nowo odbudować swoje zaangażowanie w życie Kościoła. „Wracamy, ale winniśmy pamiętać, że decyzje administracyjne, choć pozwalają nawiązywać na nowo więzi społeczne, nie unicestwiły wirusa, który wciąż nam zagraża. Dlatego ważne jest przestrzeganie podstawowych zasad higieny, nienarażanie innych na niebezpieczeństwo, także podczas modlitwy czy przyjmowania Komunii św.” – dodaje.

„Komunia przyjmowana na rękę nie jest oznaką braku szacunku dla Eucharystii, lecz nawiązaniem do tradycji Kościoła, a dzisiaj dodatkowo jest znakiem miłości bliźniego oraz uszanowaniem wrażliwości tych, którzy przyjmują Ją po nas” – podkreśla krakowski biskup pomocniczy.
Stwierdza także, że obecność środków dezynfekcyjnych w zakrystii, czy w pobliżu ołtarza, nie powinna wywoływać zdziwienia, bo świadczy o „odpowiedzialności duszpasterzy za zdrowie uczestników liturgii i ich komfort psychiczny”.

polska Od dziś nowe zasady przygotowania narzeczonych do ślubu

Duszpasterzom radzi, by w prostych komunikatach przypominali wiernym o konieczności zachowania w kościele bezpiecznych odstępów między uczestnikami liturgii, o konieczności używania osłon na twarz, czy też o sposobie udzielania Komunii św. „Wiernym, którzy przychodzą do kościoła, trzeba w jasny sposób przekazać, że Komunia św. udzielana jest na rękę, a w przypadku wyjątkowych potrzeb wskazać miejsce, gdzie kapłan będzie udzielał Komunię św. do ust” – radzi hierarcha.

Na koniec podkreśla, że stosując się do tych prostych zasad okazujemy sobie wzajemnie szacunek. „Pokazujemy, że zależy nam na zdrowiu własnym i naszych bliźnich, i że po prostu mamy troskliwe i wrażliwe serca” – podsumowuje swój wpis.

Marta Titaniec: chcemy, by w miejscu zranienia można było znaleźć uzdrowienie

„Chcemy zaoferować pomoc, by w miejscu zranienia można było znaleźć uzdrowienie” – mówi w rozmowie z KAI Marta Titaniec, członkini zarządu Fundacji Świętego Józefa powołanej przez Konferencję Episkopatu Polski, by wspierać osoby pokrzywdzone w przeszłości na skutek wykorzystywania seksualnego przez osoby duchowne.

Dawid Gospodarek (KAI): Fundacja Świętego Józefa funkcjonuje już od kilku miesięcy. Na jej fundusz składają się pieniądze od polskich księży i biskupów. Czy wszystkie diecezje wpłaciły już umówioną kwotę? Czy były z tym jakieś problemy?

Marta Titaniec: Na dzień dzisiejszy wszystkie diecezje wpłaciły na Fundację. Fundusz założycielski zapisany w statucie Fundacji udało się zebrać na czas. Z zebraniem całości były lekkie opóźnienia, ale w efekcie środki z diecezji wpłynęły na konto Fundacji.

KAI: Czy to była jednorazowa wpłata, czy może będą cyklicznie?

– Biskupi diecezjalni zobowiązali się, że wpłaty na działalność Fundacji będą dokonywać każdego roku. Partycypacja finansowa diecezji jest proporcjonalna do liczby należących do nich duchownych: 150 zł od księdza, 2 tys. od biskupa.

KAI: Czy masz wrażenie, że wszyscy księża rozumieją, po co istnieje Fundacja i chętnie ją wspierają finansowo, czują osobiste zobowiązanie?

– Z tego, co wiem, samo powołanie Fundacji nie budziło kontrowersji wśród biskupów. Istniała chyba dość powszechna zgoda co do potrzeby utworzenia podmiotu, który byłby konkretnym wsparciem wszystkich działań będących odpowiedzią Kościoła w Polsce na dramat wykorzystania seksualnego małoletnich. Więcej pytań rodził sposób finansowania Fundacji.

Martwią mnie niektóre głosy wśród duchownych, którzy pytają, dlaczego mają płacić za księży pedofilów. Fundacja nie powstała dla zadośćuczynienia za sprawców lub sugerowania, że każdy ksiądz odpowiada za pedofilię, ale jako wyraz odpowiedzialności za solidarne wsparcie pokrzywdzonych oraz ochronę małoletnich we wspólnocie Kościoła. Chcemy zaoferować realną pomoc, by w miejscu zranienia można było znaleźć uzdrowienie. Jezus powiedział, żeby wziąć swój krzyż, a sytuacja, jaką przeżywamy w Kościele, jest właśnie naszym wspólnym krzyżem. Jeden z księży, na początku sceptyczny wobec Fundacji, podczas rozmowy sam przywołał obraz Szymona z Cyreny, który na początku opierał się, aby pomóc nieść krzyż. Potem jednak krzyż stał się dla niego błogosławieństwem. Pomoc Kościoła pokrzywdzonym przemocą seksualną przez osoby duchowne jest dla mnie jednym z najpiękniejszych świadectw współczesnego Kościoła i egzaminem z wiarygodności głoszonego słowa.

KAI: Co do tej pory konkretnego robiła Fundacja, poza opracowaniem statutu, rejestracją i zbiórką? Jakie inicjatywy zostały wsparte?

– Po utworzeniu niezbędnego zaplecza do funkcjonowania Fundacji, rozpoczęliśmy pracę nad precyzyjnym określeniem potrzeb poszczególnych diecezji. Mamy już za sobą ok. 35 rozmów z przedstawicielami diecezji, a przed nami kolejnych 10. Te spotkania dają nam ogromną wiedzę na temat tego, co w danych diecezjach jest robione w temacie ochrony małoletnich i pomocy osobom pokrzywdzonym. To ogromnie ważne, gdyż Fundacja ma działać w ścisłej współpracy z diecezjami. Ważnym zadaniem, nad którym pracujemy, jest również precyzyjne określenie kompetencji, pól współpracy i poziomów odpowiedzialności istniejących dziś podmiotów zajmujących się od różnych stron tym samym tematem, tj. Biuro Delegata ds. ochrony dzieci i młodzieży, Fundacji oraz Centrum Ochrony Dziecka. Ponadto pozyskaliśmy do współpracy prawników, bo wiele spraw wymaga uprzednio analizy prawnej pod kątem istniejącego prawa, aby udzielana pomoc była transparentna i oparta o wypracowane standardy.

Jeśli chodzi o pomoc samym pokrzywdzonym oraz tym, którzy niosą im wsparcie, to opłacamy już indywidualne terapie osobom, wobec których odpowiedzialność diecezji nie jest oczywista ze względów prawnych. Wspieramy również istniejące już działania Centrum Ochrony Dziecka oraz kampanię informacyjną i pierwszą grupę terapeutyczną w Kościele utworzoną w ramach inicjatywy “Zranieni w Kościele“.

KAI: Jakie są jeszcze plany w najbliższej działalności Fundacji?

– Wiem, że trzeba odpowiadać na konkretne potrzeby i jednocześnie mieć długofalową wizję tego, jak pomagać. Na pewno wyzwaniem jest kontynuacja szkoleń, podnoszenie kompetencji osób pracujących w diecezjach, bezpośrednia pomoc pokrzywdzonym w porozumieniu z diecezjami, wsparcie istniejących form pomocy.

KAI: Czy do Ciebie bezpośrednio zgłaszają się ofiary?

– Tak, kontaktują się e-mailowo lub telefonicznie. Prośby dotyczą najczęściej pomocy psychologicznej, np. pokrycia kosztów terapii. Każdą z osobna sprawę staram się konsultować z koordynatorem diecezjalnym, który jest rodzajem pomostu między poszczególną diecezją a Fundacją. Według obowiązujących w Kościele wytycznych to biskup diecezjalny jest w pierwszej kolejności zobowiązany do udzielenia takiej pomocy. Fundacja ma wspierać tę pomoc, ale nie zastępować jej.

KAI: Niektóre diecezje już musiały wypłacić ofiarom zasądzone odszkodowanie, toczą się kolejne procesy. Jak na to patrzysz? Czy spodziewasz się, że będzie więcej takich spraw? Czy możliwe, że dojdzie i u nas do bankrutowania diecezji, jak np. w USA?

– Nie chcę tworzyć scenariuszy na przyszłość. Osoby pokrzywdzone mają prawo oczekiwać uznania swoich praw do zadośćuczynienia poprzez formy przez siebie wybrane. Mam jednak wrażenie, że oczekiwanie odszkodowania pojawia się wtedy, kiedy inne środki wołania o sprawiedliwość zawodzą. Z relacji osób pokrzywdzonych wiem, że zgłaszając sprawę, oczekują po prostu sprawiedliwości, domagają się uznania swoich krzywd, przyznania, że to co ich spotkało, było złem. Jeśli spotykają się z oporem, niezrozumieniem lub odrzuceniem, wzrasta w nich poczucie krzywdy.

KAI: W jednym z wywiadów wspominałaś, że sama czujesz tu powinność nie tylko, by czekać aż ktoś pokrzywdzony się zgłosi, ale wręcz by takich osób szukać. Wiesz może, czy do osób, które wystąpiły w pierwszym filmie braci Sekielskich, zwrócono się z jakąś pomocą?

– Przez pewną osobę pokrzywdzoną próbujemy dotrzeć do jednej z bohaterek pierwszego filmu. Nie jest to proste, gdyż osoba odmawia pomocy choć wiemy, że jej potrzebuje. Pojawia się pytanie czy mamy kontaktować się z nią wbrew jej woli, czy jednak uszanować jej decyzję i poczekać aż sama zadzwoni. Są to tego typu dylematy, wobec których ocena czy przyjęta strategia działania była dobra czy nie, okazuje się po czasie.

KAI: Czy podjęłaś jakieś działania w związku z najnowszym filmem braci Sekielskich „Zabawa w chowanego”? Co myślisz o tezie, że przez rok od poprzedniego filmu w Kościele w Polsce tak naprawdę nic się nie zmieniło?

– Mamy kontakt z osobami występującymi w drugim filmie. Mamy za sobą już niejedno spotkanie. Zaoferowaliśmy pomoc według potrzeb. Jest to według mnie dobry kontakt, rozmawiamy szczerze. Wiem już, że przyjęcie z szacunkiem takich osób, danie im przestrzeni do opowiedzenia swojej krzywdy i bólu, jest w ogóle początkiem i absolutnym minimum. Wtedy nawiązuje się relacja, wtedy też pojawia się dialog, którego chyba trochę obecnie brakuje.

Aktualnie rozmawiam z koordynatorami diecezjalnymi oddelegowanymi do kontaktu z Fundacją. Słyszę, że ci, którzy oferują pomoc, spotykają się z odmową osób pokrzywdzonych. Zaczęłam się zastanawiać, w czym jest problem. Potrzeba ludzi szukać i oferować im pomoc, z wyczuciem i ze świadomością, że mogą odmówić. Szukanie to też nie zniechęcanie się, jeśli o kontakt trzeba zabiegać.

Co do działań z ostatniego roku: też bym chciała, by pewne rzeczy szły szybciej niż idą. Widzę już jak diecezje mają różne prędkości, i to zaczynając od zwyczajnego poziomu empatii osób zajmujących się pomocą, aż po system prewencji i reagowania. Posłużę się znowu słowami papieża Franciszka interpretującego przypowieść o młodzieńcu z Nain. Jezus ulitował się nad wdową, która chowała swojego jedynego syna i wskrzesił go. Franciszek wytyczył nam na tym przykładzie 4 kroki postępowania z pokrzywdzonymi: zobaczyć cierpienie, ulitować się, przystąpić do działania i pomóc żyć.

KAI: Inicjatywa “Zranieni w Kościele” uzyskała ostatnio wsparcie od Fundacji w postaci druku i rozesłania plakatów informujących o jej działalności. Apel o rozwieszenie tych plakatów z wyjaśnieniem działalności Inicjatywy i potrzeby takiej akcji dla osób pokrzywdzonych wystosował Prymas Polski jako delegat KEP ds. ochrony dzieci i młodzieży. Jednak wydaje się, że niektórych diecezjach nie spotkało się to z otwartości?

– Inicjatywa “Zranieni w Kościele” jest telefonem zaufania prowadzonym przez świeckich katolików dla osób dotkniętych przemocą seksualną w Kościele. Telefon jest czynny w każdy wtorek od godz. 19 do 22, za pośrednictwem którego osoby skrzywdzone zostają wysłuchane i otrzymują anonimowe, bezpłatne, dyskretne i profesjonalne wsparcie, które może polegać na rzetelnej informacji o tym, gdzie można uzyskać pomoc psychologa, prawnika, duszpasterza, a także w jaki sposób zgłosić przestępstwo do właściwych instytucji państwowych i kościelnych. Jeżeli tego potrzebują, osoby pokrzywdzone mogą też liczyć na towarzyszenie w zgłaszaniu organom ścigania lub władzom kościelnym.

Archidiecezja częstochowska poinformowała o własnej akcji, która polega na wywieszeniu w gablotach parafialnych informacji o telefonach delegata i duszpasterza osób zranionych. To bardzo dobry pomysł. Pionierem w tym względzie jest archidiecezja krakowska, która już w zeszłym roku przeprowadziła podobną kampanię informacyjną. Nie widzę jednak przeszkód, aby te dwie informacje wisiały obok siebie, ani też jedna nie zastępuje drugiej. Obie są dobrymi i potrzebnymi propozycjami skierowanymi do osób pokrzywdzonych.

KAI: Ta inicjatywa spotkała się jednak z szerszym oporem. W niektórych mediach da się dostrzec wręcz kampanię skierowaną przeciw tej inicjatywie. Ks. prof. Dariusz Oko z UPJPII w Radiu Maryja nie tylko postawił oskarżenia w stronę twórców inicjatywy „Zranieni w Kościele”, ale dostało się również prymasowi. Stwierdził, że większość księży i wielu biskupów sprzeciwia się takiej akcji, która według niego sugeruje, że każdy ksiądz jest pedofilem. Co o tym myślisz?

– Kościół wie, że nie ma dzisiaj innej drogi niż danie głosu pokrzywdzonym i wsłuchanie się w ten głos. Do tej pory nie było to takie oczywiste. Inicjatywa służy tylko dobru osób skrzywdzonych i nie widzę w tym zagrożenia dla wizerunku Kościoła. Powtarzam – inicjatywa, której również jestem współautorką, wyrosła z potrzeby wsparcia osób skrzywdzonych przez ludzi Kościoła i jako katolicy świeccy chcieliśmy dać możliwość osobom, które do Kościoła by nie przyszły. Okazało się to bardzo trafną intuicją, większość telefonów dotyczyło spraw wcześniej niezgłaszanych. To jest właśnie szukanie osób, a nie wskazywanie, kto jest winny. Inicjatywa “Zranieni w Kościele” nie jest skierowana przeciwko komuś, jest to pomoc osobom pokrzywdzonym, a do tego, że trzeba pomóc, wszyscy jesteśmy zgodni. Szukajmy najlepszych metod i dróg dotarcia, by znaleźć tych, którzy potrzebują naszej pomocy, a z różnych względów nie odważą się przyjść do struktur kościelnych.

Subskrybuje zawartość