Subskrybent kanałów

Wspólnoty Żywego Różańca pielgrzymowały do Henrykowa

W Henrykowie odbyła się druga archidiecezjalna pielgrzymka Czcicieli Maryi – Wspólnot Żywego Różańca w Henrykowie. Udział w pielgrzymce wziął metropolita wrocławski abp Józef Kupny.

Pielgrzymka Wspólnot Żywego Różańca to okazja do spotkania i modlitwy osób, które umiłowały modlitwę różańcową. To także moment, aby podzielić się świadectwem wiary z osobami, które każdego dnia łączą się duchowo na tej modlitwie.

Pielgrzymkę rozpoczął wykład ks. prof. Grzegorza Sokołowskiego „Przesłanie Prymasa Tysiąclecia kard. Stefana Wyszyńskiego. – Chcieliśmy przybliżyć wiernym postać Prymasa Tysiąclecia, ponieważ zbliża się zakończenie jego procesu beatyfikacyjnego – mówi ks. prof. Sokołowski.

Następnie została odprawiona Msza św. pod przewodnictwem abp. Józefa Kupnego. Podczas Eucharystii oprawę muzyczną zapewnił Zespół Wokalny „Mirtillo Rosso”. Tematem przewodnim homilii była postać Najświętszej Maryi Panny.

Arcybiskup zaznaczył na początku, że samo Wniebowzięcie nie jest opisane w Liturgii Słowa dzisiejszej uroczystości. Pomimo to postać NMP jest ukryta w wielu symbolach biblijnych, szczególnie w Apokaliptycznym opisie starcia Niewiasty ze smokiem.

– Wielki smok ognisty mający siedem głów to symbol mądrości, potęgi i władania nad światem. Tego smoka pokonuje jednak Niewiasta, do tego brzemienna. Symbol delikatności i słabości pokonuje potęgę. Po ludzku niemożliwe. Patrząc jednak na wszystkie wydarzenia jakie dokonały się w dziejach świata przez ręce Maryi staje się to realne. Siła Boga jest inna niż siła ludzka. Dowodem na to jest życie i działalność św. Maksymiliana Marii Kolbego. Będąc wiernym rycerzem Niepokalanej zwyciężył – mówił abp Kupny.

Na zakończenie pielgrzymi wsłuchali się w świadectwa osób wiernych, a zwieńczeniem pielgrzymki była wspólnotowa modlitwa różańcowa przed Najświętszym Sakramentem.

Kalisz: bp Janiak odprawił Mszę św. dla rodu Janiaków

Biskup kaliski Edward Janiak przewodniczył Mszy św. w kaplicy Wyższego Seminarium Duchownego w Kaliszu, w której uczestniczyli członkowie rodu Janiaków. W homilii ks. kan. Eugeniusz Synowiec wskazując na patrona dnia św. Jacka podkreślał, że atrybutami świętego są Najświętszy Sakrament i figura Matki Bożej. – Te atrybuty podpowiadają nam co jest najważniejsze w życiu człowieka, a więc kult Eucharystii i Matki Bożej – mówił kaznodzieja.

Zaznaczył, że człowieka wierzącego powinna cechować pobożność eucharystyczna. – Kult Eucharystii to godne, pobożne przeżywanie Eucharystii, w której jest obecny żywy i zmartwychwstały Pan. To jest wyznacznik naszej pobożności, jak przeżywamy każdą Mszę św. – powiedział duchowny.

Dodał, że obok głębokiej pobożności eucharystycznej w życiu św. Jacka ważną rolę odgrywał kult Matki Bożej. – Św. Jacek był wielkim czcicielem Maryi, dlatego gorliwie polecał się Jej wstawiennictwu. Jego maryjna pobożność polegała na tym, że praktykował cnoty Maryi, słuchał Słowa Bożego, był pokorny i wierny Bogu – zauważył ekonom diecezji kaliskiej.

Wskazał, że Jan Paweł II w swoich wspomnieniach często przywoływał postać ojca klęczącego na modlitwie. – To proste świadectwo klęczącego ojca jakie ono jest ważne, jakie potrzebne młodym ludziom. W przekazie wiary szczególnie ważne jest świadectwo, przykład życia wiarą, przykład miłości do Boga i Kościoła. Jesteśmy wezwani do dawania świadectwa wiary. Bądźmy świadkami Jezusa Chrystusa w naszych rodzinach i środowiskach, gdzie jesteśmy, abyśmy poprzez przykład naszego życia pomagali innym przychodzić do Jezusa, bo do takich należy królestwo niebieskie – stwierdził ks. Synowiec.

Przed udzieleniem pasterskiego błogosławieństwa biskup kaliski akcentował, że rodzina jest najważniejszym miejscem dla człowieka. – Wszyscy urodziliśmy się w rodzinie. Wszystko co najpiękniejsze wynosimy z rodziny, dlatego wielka jest odpowiedzialność rodziców. Dziecko jest odbiciem klimatu w rodzinie, dlatego trzeba starać się, aby w naszych rodzinach nie było przekleństw, przezwisk, aby dziecko słyszało słowo przepraszam – mówił celebrans.

Przypomniał, że papież Franciszek podczas spotkania z biskupami w Krakowie podkreślał, że w rodzinie ogromną rolę spełniają babcia i dziadek, którzy uczą swoje wnuki modlitwy. – Często jest to pierwsza szkoła modlitwy. Dziadkowie uczą, że trzeba tak żyć, aby zapracować na niebo – stwierdził hierarcha.

Zachęcał wiernych do pielęgnowania więzów rodzinnych. – Starajmy się pielęgnować więzy rodzinne między braćmi i siostrami, ale też te więzy między ludźmi, w sąsiedztwie, gdzie jest okazja, żeby budować, a nie burzyć, bo taka jest nasza rola – zaznaczył bp Janiak.

Wraz z biskupem kaliskim Edwardem Janiakiem Mszę św. koncelebrowali: ks. kan. Eugeniusz Synowiec, ekonom diecezji kaliskiej i ks. Waldemar Graczyk, prefekt Wyższego Seminarium Duchownego w Kaliszu.

Saga rodu Janiaków wywodzi się ze Zborowa w powiecie kaliskim. Na pomysł organizowania spotkań członków rodu wpadł Piotr Janiak z Poznania. Pierwsza oficjalna wzmianka o rodzinie, jaka się zachowała, pochodzi z 1847 roku. W Archiwum Państwowym znajduje się informacja dotycząca Szymona Janiaka, gospodarnego włościanina ze Zborowa, posiadającego znaczne jak na ówczesne czasy grunty. W jego ślady szli potomkowie, którzy nie tylko wykazywali się pracowitością, ale i patriotyzmem. Uczestniczyli oni m. in. w I wojnie światowej, powstaniu wielkopolskim, wojnie polsko-bolszewickiej i II wojnie światowej.

Galeria zdjęć (10 zdjęć)

Wspólnoty Żywego Różańca pielgrzymowały do Henrykowa

W Henrykowie odbyła się druga archidiecezjalna pielgrzymka Czcicieli Maryi – Wspólnot Żywego Różańca w Henrykowie. Udział w pielgrzymce wziął metropolita wrocławski abp Józef Kupny.

Pielgrzymka Wspólnot Żywego Różańca to okazja do spotkania i modlitwy osób, które umiłowały modlitwę różańcową. To także moment, aby podzielić się świadectwem wiary z osobami, które każdego dnia łączą się duchowo na tej modlitwie.

Pielgrzymkę rozpoczął wykład ks. prof. Grzegorza Sokołowskiego „Przesłanie Prymasa Tysiąclecia kard. Stefana Wyszyńskiego. – Chcieliśmy przybliżyć wiernym postać Prymasa Tysiąclecia, ponieważ zbliża się zakończenie jego procesu beatyfikacyjnego – mówi ks. prof. Sokołowski.

Następnie została odprawiona Msza św. pod przewodnictwem abp. Józefa Kupnego. Podczas Eucharystii oprawę muzyczną zapewnił Zespół Wokalny „Mirtillo Rosso”. Tematem przewodnim homilii była postać Najświętszej Maryi Panny.

Arcybiskup zaznaczył na początku, że samo Wniebowzięcie nie jest opisane w Liturgii Słowa dzisiejszej uroczystości. Pomimo to postać NMP jest ukryta w wielu symbolach biblijnych, szczególnie w Apokaliptycznym opisie starcia Niewiasty ze smokiem.

– Wielki smok ognisty mający siedem głów to symbol mądrości, potęgi i władania nad światem. Tego smoka pokonuje jednak Niewiasta, do tego brzemienna. Symbol delikatności i słabości pokonuje potęgę. Po ludzku niemożliwe. Patrząc jednak na wszystkie wydarzenia jakie dokonały się w dziejach świata przez ręce Maryi staje się to realne. Siła Boga jest inna niż siła ludzka. Dowodem na to jest życie i działalność św. Maksymiliana Marii Kolbego. Będąc wiernym rycerzem Niepokalanej zwyciężył – mówił abp Kupny.

Na zakończenie pielgrzymi wsłuchali się w świadectwa osób wiernych, a zwieńczeniem pielgrzymki była wspólnotowa modlitwa różańcowa przed Najświętszym Sakramentem.

Śluby zakonne dwóch zmartwychwstanek

W Kętach, w miejscu, gdzie w 1891 r. bł. Matka Celina Borzęcka otworzyła na ziemiach polskich dom zakonny zmartwychwstanek, swe pierwsze śluby zakonne złożyły dwie siostry. Nowicjuszki – s. Magdalena Anna Halczyńska z Sieradza oraz s. Dominika Benedykta Kozieł z Radomia – otrzymały znaki profesji – czarny welon i konstytucje zgromadzenia zawierające jego prawo i duchowość. Zakonnice podczas Mszy św. w kęckim kościele śś. Małgorzaty i Katarzyny ślubowały czystość, ubóstwo i posłuszeństwo.

Śluby od sióstr przyjęła w czasie liturgii, celebrowanej przez karmelitę o. Andrzeja Ruszałę, matka generalna sióstr zmartwychwstanek s. Dorota Zygmunt CR. Podczas obrzędu profesji zakonnej siostry ponowiły gotowość dobrowolnego powierzenia się Bogu. Nowicjuszki odczytały własnoręcznie napisane akty ślubów czasowych. Po Mszy, już jako neoprofeski, modliły się przy sarkofagu w świątyni, w którym pochowane zostały założycielki zmartwychwstanek.

W uroczystościach udział wzięły inne siostry prowincjałki, siostry mistrzynie oraz inne zakonnice, które towarzyszyły profeskom podczas lat nowicjatu i postulatu. Nie zabrakło przedstawicieli rodzin obu zakonnic, na czele z rodzicami.

Specjalne błogosławieństwo na czas ślubów zakonnych przesłał także papież Franciszek. Odczytał je celebrans o. Ruszała, który wygłosił także kazanie.

australia Arcybiskup Melbourne – wolę więzienie niż złamanie tajemnicy spowiedzi

W Kętach znajduje się wybudowany przez założycielki zgromadzenia klasztor. Tutaj od początku odbywa się formacja zakonna w nowicjacie oraz istnieje dzieło apostolskie, zwane kiedyś ochronką, a obecnie funkcjonujące jako przedszkole im. błogosławionej Matki Celiny Borzęckiej.

Domy Zgromadzenia Sióstr Zmartwychwstania Pańskiego znajdują się w Polsce, na Białorusi, we Włoszech, Wielkiej Brytanii, w Stanach Zjednoczonych, w Kanadzie, w Argentynie, Australii i Tanzanii. W Polsce pracuje obecnie około 300 sióstr zmartwychwstanek.

Celina z Chludzińskich Borzęcka urodziła się 29 października 1833 r. na kresach dawnej Rzeczypospolitej w Antowilu, blisko Orszy (obecnie Białoruś). W 1853 r. poślubiła Józefa Borzęckiego i zamieszkała w Obremszczyźnie koło Grodna. Urodziła czworo dzieci, z których dwoje zmarło w wieku dziecięcym. Po śmierci męża, w 1875 r. wyjechała z dwiema córkami do Rzymu. Tu poznała generała zmartwychwstańców, ks. Piotra Semenenkę. Pod jego wpływem postanowiła wraz z córką Jadwigą założyć żeńską gałąź tego zgromadzenia. 6 stycznia 1891 r. zmartwychwstanki zostały zatwierdzone jako zgromadzenie kontemplacyjno-czynne, którego zadaniem było nauczanie i chrześcijańskie wychowanie dziewcząt.

W 1891 r. Celina otworzyła w Kętach pierwszy dom zakonny na ziemiach polskich. W 1896 r. rozpoczęła pracę apostolską w Bułgarii, następnie w Częstochowie i Warszawie, a w 1900 r. w Stanach Zjednoczonych.

Zmarła w Krakowie 26 października 1913 r., pochowana została w grobowcu na cmentarzu w Kętach, obok – zmarłej 7 lat wcześniej – córki. W 1937 roku nastąpiła ekshumacja ich prochów, które zostały przeniesione do krypty pod kaplicą sióstr zmartwychwstanek. W 2001 roku odbyła się kolejna ekshumacja i prochy obu Założycielek Zgromadzenia spoczęły w sarkofagu w kościele parafialnym pw. śś. Małgorzaty i Katarzyny.

usa Objawienia maryjne w Teksasie wciąż nie potwierdzone Proces beatyfikacyjny matki Celiny rozpoczęto z inicjatywy papieża Piusa XII w Rzymie w 1944 r. Dekret o heroiczności cnót podpisał Jan Paweł II w 1982 r. W 2002 r. w Krakowie przeprowadzono proces dotyczący domniemanego uzdrowienia prawnuka matki Celiny. 10 kwietnia 2002 r. kard. Franciszek Macharski dokonał zamknięcia dochodzenia kanonicznego w tej sprawie i dokumentacja została przekazana Kongregacji do Spraw Kanonizacyjnych w Rzymie.

16 grudnia 2006 r. Benedykt XVI podpisał dekret zatwierdzający uzdrowienie dokonane za przyczyną matki Celiny.

Beatyfikacja matki Celiny Borzęckiej odbyła się 27 października 2007 w bazylice św. Jana na Lateranie. Dokonał jej w imieniu papieża prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych kard. José Saraiva Martins. W uroczystościach beatyfikacyjnych wzięli udział metropolita krakowski kard. Stanisław Dziwisz, biskup bielsko-żywiecki Tadeusz Rakoczy oraz liczni wierni z diecezji bielsko-żywieckiej.

Zmartwychwstanki swoje posłannictwo pełnią przez modlitwę i prace apostolskie, m.in. wychowanie i nauczanie dzieci i młodzieży, katechizację, pracę parafialną, pracę w szpitalu, działalność charytatywną i misyjną.

Galeria zdjęć (6 zdjęć)

Lux ex Silesia dla prof. Władysława Nasiłowskiego

Podczas Eucharystii w Uroczystość św. Jacka, głównego patrona archidiecezji katowickiej abp Wiktor Skworc ogłosił tegorocznego laureata nagrody „Lux ex Silesia”. Został nim prof. Władysław Nasiłowski, nazywany nestorem śląskiej medycyny.

– Chciałbym zwrócić uwagę na trzeci i chyba najważniejszy okres życia prof. Nasiłowskiego. Zwłaszcza na orzekanie w sprawach, które ze względu na swój wymiar polityczny były poddawane naciskom o różnym charakterze, wymagały charakteru, odwagi i gotowości poniesienia konsekwencji. Profesor Nasiłowski zdał ten egzamin w imię obrony prawdy – zauważył abp Skworc.

Laureat jest doktorem Honoris Causa Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, lekarzem medycyny sądowej, anatomopatologiem, byłym przewodniczącym Naczelnego Sądu Lekarskiego, Naczelnej Izby Lekarskiej, wieloletnim przewodniczącym Okręgowego Sądu Lekarskiego w Katowicach, a także wykładowcą etyki lekarskiej.

Badania naukowe prof. Władysława Nasiłowskiego wniosły propozycje i nowe poglądy w diagnostyce oraz ocenie sądowo-lekarskiej w takich dziedzinach medycyny jak urazy mózgowo-czaszkowe, toksykologia alkoholu, zatrucia lekami, zwłaszcza u małych dzieci, zatrucia przemysłowe, narkomania. Przyczynił się także do tworzenia zasad opiniowania sądowo-lekarskiego, odpowiedzialności zawodowej lekarzy, nauczania etyki lekarskiej.

Metropolita katowicki zauważył, że profesjonalizm prof. Nasiłowskiego szczególnie ujawniał się podczas opracowywania bądź współtworzenia wielu opinii, wymagających bezstronności i obiektywizmu. – Wystarczy chociażby przywołać wydawane wyniki i opinie w sprawie badań związanych z morderczymi działaniami w KWK „Wujek”, w sprawie Stanisława Pyjasa, czy badania w sprawie zamordowanego bł. ks. Jerzego Popiełuszki – powiedział.

usa Objawienia maryjne w Teksasie wciąż nie potwierdzone

Tegorocznemu laureatowi prestiżowej nagrody powierzano także szereg ekspertyz dla celów beatyfikacyjnych i kościelnych związanych z ekshumacją zwłok ks. Bpa Stanisława Adamskiego, ks. Alojzego Ficka, ks. Franciszka Blachnickiego czy sióstr zakonnych takich jak Laura Meozzi czy Helena Hoffmann.

Prof. Władysław Nasiłowski urodził się w 1925 w Sosnowcu. Przerwaną przez wybuch wojny naukę w Gimnazjum im. S. Staszica kontynuował przez samokształcenie oraz udział w tajnych kompletach. Było związany z grupą dywersyjną Wolność, Równość, Niepodległość, którą później włączono do AK Obwodu Sosnowieckiego. Po studiach na Wydziale Lekarskim w Poznaniu pracuje w Katedrze Anatomii Patologicznej ŚAM. Zostając Kierownikiem Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej tworzy jeden z najlepszych ośrodków w kraju. Jest doktorem honoris causa Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. Nagrodę odbierze on w drugą niedzielę października podczas międzyuczelnianej inauguracji roku akademickiego w katowickiej katedrze.

11 miesięcy bez wieści o porwanym misjonarzu

Nigeryjscy chrześcijanie modlą się dziś szczególnie za włoskiego misjonarza, który 11 miesięcy temu został uprowadzony w tym kraju. Mimo działań podjętych przez lokalną policję i miejscowy Kościół o porwanym kapłanie wciąż nie ma żadnych wieści. O. Luigi Maccalli ze Stowarzyszenia Misji Afrykańskich został porwany 17 września 2018 r. ze swojej parafii leżącej na pograniczu z Burkina Faso. Na tym terenie prężnie działają ugrupowania dżihadystyczne, które ostatnio znacząco urosły w siłę. Wszystko wskazuje na to, że to właśnie islamscy fundamentaliści stoją za jego uprowadzeniem.

Przez pierwsze tygodnie parafia w Bomoanga zawiesiła swoją działalność w obawie przed kolejnymi atakami, ponieważ dochodziło wówczas do wielu porwań dla okupu oraz zamachów na kościoły i wspólnoty chrześcijańskie. Z czasem jednak sytuacja wróciła do normy i parafia wznowiła działalność. Wierni codziennie modlą się za porwanego misjonarza, którego nazywają „człowiekiem kochającym Afrykę”. Przypominają, że nie tylko głosił im Ewangelię, ale także troszczył o to, by mogli godniej żyć. O. Maccalli kopał studnie, budował szkoły i przychodnie zdrowia. Zarówno przez chrześcijan jak i muzułmanów postrzegany był jako człowiek dialogu, bez końca oddany Afryce.

agresja Uczestnicy wyborów Mr Gay podcięli gardło kukle abp. Jędraszewskiego

Po Burkina Faso i Mali to właśnie Niger jest krajem, w którym w siłę rosną islamscy fundamentaliści. Stąd region nazywany jest „trójkątem dżihadu”, który przez Nigerię, Czad i Republikę Środkowoafrykańską dociera swymi wpływami aż do Sudanu. Cztery lata temu przez Niger przetoczyła się fala antychrześcijańskiej przemocy. Zniszczono wówczas 69 kościołów.

Na Gran Sasso upamiętniono pierwszą wizytę Karola Wojtyły

Gran Sasso to najwyższy masyw włoskich Apeninów. Uważany również przez Włochów za ukochane góry Jana Pawła II, ponieważ najbardziej przypominały mu Tatry. To tam Papież Polak wymykał się z Watykanu, by pooddychać górskim powietrzem.

Dziś u podnóża Gran Sasso w stacji turystycznej Fonte Cerreto odsłonięto tablicę upamiętniającą prawdopodobnie pierwszą wizytę Karola Wojtyły w tym miejscu, jeszcze w roku 1962, kiedy był biskupem pomocniczym w Krakowie.

O tym jak zrodził się ten pomysł mówi ks. Paweł Ptasznik, szef sekcji polsko-słowiańskiej w Sekretariacie Stanu.

Ojciec Święty był tutaj w 1962 r. podczas pierwszej sesji Soboru Watykańskiego II. Towarzyszyli mu wtedy dwaj księża krakowscy, przebywający wówczas w Rzymie, Tadeusz Pieronek i Alojzy Cader – opowiada ks. Ptasznik. – Ks. Pieronek wykonał wtedy zdjęcie, które mieszkańcy tej miejscowości odkryli niedawno przez przypadek w Internecie i zobaczyli, że to miejsce przez lata właściwie w ogóle się nie zmieniło. Dlatego chcieli upamiętnić ten pobyt Karola Wojtyły w ich miejscowości tablicą, która dzisiaj została odsłonięta.

W sanktuarium Jana Pawła II u podnóża Gran Sasso ks. Ptasznik odprawił również Mszę za duszę śp. bp. Tadeusza Pieronka.

Papież do Paryżan: bądźcie budowniczymi nowej ludzkości

„Bądźcie budowniczymi nowej ludzkości zakorzenionej w Jezusie Chrystusie” – z tym apelem papież Franciszek zwrócił się do paryżan. Ojciec Święty przesłał specjalny telegram z okazji uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny na ręce metropolity tego miasta, abp. Michela Aupetita.

Orędzie zostało przeczytane przez rektora katedry Notre Dame, ks. Patricka Chauveta. Franciszek zapewnia w nim wiernych o swojej duchowej bliskości. Odnosi się także do dzieła odbudowy katedry, która została zniszczona w pożarze przed czterema miesiącami. W przesłaniu Ojca Świętego czytamy m.in.

„Jako prawdziwa matka, Maryja idzie z nami, wspiera nas w zmaganiach i rozsiewa niestrudzenie bliskość Bożej miłości. Uczestniczy w dziejach każdego ludu, który otrzymał Ewangelię oraz tworzy cząstkę jego tożsamości historycznej – podkreślił Franciszek. – Oby za wstawiennictwem Naszej Pani, odbudowa poświęconego jej skarbu architektury była mocnym znakiem odrodzenia i ożywienia wiary pośród oddanego jej ludu. Oby wierzący, napełnieni nadzieją, byli dla swoich rodzin, wspólnot i środowisk życia budowniczymi nowej ludzkości zakorzenionej w Jezusie Chrystusie”.

agresja Uczestnicy wyborów Mr Gay podcięli gardło kukle abp. Jędraszewskiego

Wierni archidiecezji paryskiej spotkali się w uroczystość Wniebowzięcia na moście św. Ludwika. Z różańcami w ręku przeszli do kościoła św. Sulpicjusza, gdzie pod przewodnictwem arcybiskupa Paryża została odprawiona Msza, a następnie ponowiono akt oddania króla Ludwika XIII, który 10 lutego 1638 r. poświęcił Francję Maryi.

Przesłanie papieża na Mityng w Rimini

„Tylko patrząc w oblicze Jezusa odnajdujemy własną tożsamość” – podkreśla papież Franciszek w przesłaniu na 40. Mityng Przyjaźni Między Narodami, który jutro rozpocznie się w Rimini. To największe spotkanie katolików świeckich we Włoszech organizowane jest przez ruch Komunia i Wyzwolenie. Temat tegorocznego spotkania nawiązuje do fragmentu poezji Jana Pawła II i odnosi do Weroniki, ocierającej na Drodze Krzyżowej chustą twarz Jezusa: „Twoje imię rodzi się z tego, na co patrzysz”.

Przesłanie podkreśla, że w tym zdaniu zawarta jest prawda, którą Kościół przekazuje człowiekowi od początku chrześcijaństwa: „Chrystus nas ukochał, oddał za nas życie, aby potwierdzić nasze jedyne i niepowtarzalne oblicze”. Sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej, który w imieniu Franciszka skierował list do uczestników Mityngu, podkreśla, że to przesłanie jest dzisiaj bardzo aktualne, ponieważ wielu współczesnych upada pod ciosami codziennego życia oraz czuje się opuszczonymi i samotnymi. Wielu z nich ma wielką potrzebę spojrzenia na oblicze Pana, aby odnaleźć samych siebie.

Ojciec Święty pragnie, aby to spotkanie było zawsze miejscem gościnnym, w którym ludzie mogą «utkwić wzrok», doświadczając swojej wyjątkowej tożsamości – pisze w liście kard. Pietro Parolin. – To najpiękniejszy sposób, aby świętować tę rocznicę, patrząc w przyszłość bez nostalgii i obaw, zawsze wsparci obecnością Jezusa, włączeni w Jego ciało, którym jest Kościół. Oby wdzięczna pamięć tych czterech dziesięcioleci, żywego i kreatywnego rozwoju tego dzieła apostolskiego, mogła wyzwolić nowe energie, dla otwartego świadectwa wiary w najważniejszych obszarach życia”.

agresja Uczestnicy wyborów Mr Gay podcięli gardło kukle abp. Jędraszewskiego

Będziemy prawdziwie oryginalni – pisze dalej kard. Parolin – jeśli nasze oblicze będzie lustrem oblicza Chrystusa zmartwychwstałego. A to będzie możliwe wtedy, gdy będziemy wzrastać w świadomości do przyswojenia której Jezus zapraszał swoich uczniów powierzając im misję. Źródłem największej radości, której nikt nie będzie mógł odebrać jest świadomość, że nasze imiona są zapisane w niebie, nie dzięki naszym zasługom, ale poprzez dar, który każdy otrzymał poprzez chrzest. Trzeba skierować wzrok na Jezusa, aby wejść z Nim w bliską relację. Zwrócenie oczu na Jezusa oczyszcza spojrzenie i przygotowuje do spoglądania na wszystko nowymi oczami – zaznaczył sekretarz stanu.

Ks. Łukasz Kachnowicz został suspendowany

Były lubelski duszpasterz akademicki i katolicki publicysta, ks. Łukasz Kachnowicz, został ukarany przez abp. Stanisława Budzika suspensą. Kara jest konsekwencją porzucenia obowiązków kapłańskich oraz wypowiedziami i zachowaniem sprzecznymi z nauczaniem Kościoła.

Jak wyjaśnia ks. Adam Jaszcz, rzecznik archidiecezji lubelskiej, karze suspensy mogą podlegać jedynie osoby duchowne. – Oznacza to, że ukarany nie może wykonywać czynności kapłańskich ani nosić stroju duchownego – tłumaczy ks. Jaszcz.

Łukasz Kachnowicz przyjął święcenia kapłańskie 29 maja 2010 r. Był ostatnim prezbiterem wyświęconym przez abp Józefa Życińskiego. Pracował w Puławach i w Lublinie. Studiował Historię Kościoła na Wydziale Teologii KUL, uzyskując licencjat kościelny. Angażował się w Ruch Światło-Życie, Drogę Neokatechumenalną, Przystanek Jezus, a także archidiecezjalny projekt ewangelizacyjny Źródło. Był również duszpasterzem akademickim oraz publicystą katolickich portali.

Na początku wakacji, za pośrednictwem swoich mediów społecznościowych poinformował o swoim „urlopie” od obowiązków duszpasterskich. Od tego czasu umieszcza w sieci fotografie z jego udziału w Paradach Równości z terenów kraju oraz teksty wspierające ruchy LGBT. W jednym z wpisów przyznał się do bycia homoseksualistą i do rezygnacji z kapłaństwa.

agresja Uczestnicy wyborów Mr Gay podcięli gardło kukle abp. Jędraszewskiego

– Urlop roczny nie ma sensu, bo za rok nie przejedzie mi bycie gejem. Napisałem o tym, że życie w wielkiej tajemnicy i wypieranie prawdy o sobie prowadziło mnie coraz bardziej do narastania wewnętrznego napięcia, z którym coraz bardziej sobie nie radziłem. Depresja, sięganie po alkohol, który odbiera rozum. Nie mogłem już tak żyć, bo zacząłem się bać swojego życia – napisał w jednym z ostatnich postów ks. Kachnowicz.

Abp Skworc: Wojciech Korfanty jednym z najwybitniejszych synów Śląska

Metropolita Katowicki odprawił uroczystą Mszę św. z okazji przypadającej dziś 80-rocznicy śmierci Wojciecha Korfantego – wielkiego Ślązaka, który stanął na czele III powstania śląskiego, a później jednego z liderów polskiej chrześcijańskiej demokracji oraz opozycji antypiłsudczykowskiej. Msza św. sprawowana była 17 sierpnia w archikatedrze katowickiej w liturgiczne święto św. Jacka, który także pochodził ze Śląska.

Abp Wiktor Skworc powiedział, że Korfanty był człowiekiem, który „na początku XX wieku, a zwłaszcza w czasie trzech powstań śląskich w i czasie plebiscytu stał się Lux ex Silesia i na firmamencie postaci z Górnego Śląska pozostaje gwiazdą pierwszej wielkości”. Dodał, że Korfanty był nie tylko mężem stanu, ale i znawcą jak i krzewicielem katolickiej nauki społecznej.

Przypomniał, że Wojciech Korfanty urodził się na terenie Siemianowic w rodzinie górniczej. Tuż przed maturą został relegowany za polskość z katowickiego gimnazjum, zdał egzamin dojrzałości i podjął studia wyższe. A jako młody człowiek, student we Wrocławiu zaangażował się na rzecz politycznej emancypacji Górnoślązaków.

„Od młodości trwał w wierności Kościołowi katolickiemu i katolickiej nauce społecznej, której był nie tylko znawcą, ale i krzewicielem” – podkreślił kaznodzieja. Dodał, że umiał ją aplikować do konkretnych sytuacji i w oparciu o nią proponował rozwiązywanie problemów polityczno-społecznych oraz chrześcijańskie „urządzanie” państwa polskiego.

A jako człowiek wielkiego zaufania ludu Śląskiego „niejako przymuszony rezultatem plebiscytu”, stanął na czele III powstania śląskiego, które wywalczyło korzystne dla Polski decyzje o podziale Górnego Śląska – podkreślił arcybiskup.

Następnie unaocznił prześladowania ze strony sanacji, jakie spotkały Korfantego jako jednego z liderów chrześcijańskiej demokracji, która była ugrupowaniem opozycyjnym wobec Piłsudczyków. „W związku z działaniami sanacji w kraju, został w 1930 roku aresztowany, po odzyskaniu wolności wrócił na Górny Śląsk” – wyjaśnił abp Skworc.

Dodał, że Korfanty, który był nieustannie inwigilowany, podjął decyzję o emigracji. Zamieszkał na kilka lat w czeskiej Pradze. „Tuż przed wybuchem II wojny wrócił jednak do Warszawy, lecz spotkał się z wrogim przyjęciem. Ponownie aresztowany. Zmarł 17 sierpnia 1939. Jego manifestacyjny pogrzeb odbył się w Katowicach. Uroczystościom przewodniczył biskup katowicki Stanisław Adamski” – zaznaczył metropolita katowicki.

Następnie abp Sworc przypomniał aktualność wielu tez, jakie za życia głosił Wojciech Korfanty, a które stanowiły rdzeń jego programu politycznego. Wśród nich wymienił troskę o zdrowie moralne narodu, troskę o dobro wspólne państwa i wszystkich obywateli w opozycji do partyjnych gier poszczególnych ugrupowań, a także troskę o uniwersalizm misji Kościoła, który nie powinien „mieszać się do walk partyjno-politycznych i zawsze stać ponad nimi”.

„Weźmy sobie do serca te słowa naszego rodaka, syna śląskiej ziemi, który dla naszej małej Ojczyzny i Polski nie tylko walczył i pracował, ale i cierpiał” – podkreślił metropolita, dodając, że “wiele wycierpiał od swoich, co było dla niego najbardziej bolesne”

***

Wojciech Korfanty urodził 20 kwietnia 1873 r. w Siemianowicach Śląskich. Jego ojciec był górnikiem. W latach 1903-1912 i 1918 Korfanty był posłem do Reichstagu oraz pruskiego Landtagu (1903-1918), gdzie reprezentował Koło Polskie.

25 października 1918 r. wystąpił w niemieckim parlamencie z żądaniem przyłączenia do państwa polskiego wszystkich polskich ziem zaboru pruskiego. Po powstaniu niepodległej Polski przeniósł się do Poznania. W latach 1918-1919 był członkiem Naczelnej Rady Ludowej stanowiącej rząd Wielkopolski podczas powstania, a w 1920 r., jako mianowany przez rząd polski komisarz plebiscytu na Górnym Śląsku, kierował całością przygotowań organizacyjnych do plebiscytu.

Korfanty współkierował II powstaniem śląskim, które było odpowiedzią polskich organizacji wojskowych i plebiscytowych na antypolskie działania niemieckie przed mającym tam się wkrótce odbyć plebiscytem. Rozkaz do walki wydano 19 sierpnia 1920 r. Powstanie objęło niemal cały górnośląski okręg przemysłowy. Zablokowane przez alianckie wojska zakończyło się 25 sierpnia. W jego wyniku niemiecką policję plebiscytową zastąpiono mieszaną – polsko-niemiecką, z obszaru plebiscytowego usunięto też osoby przybyłe tam po sierpniu 1919 r.

Plebiscyt odbył się 20 marca 1921 r. Za przynależnością do Polski głosowało 40,3 proc. ludności, przez co prawie cały obszar plebiscytowy przypadł Niemcom. Na tę wieść wcześniejsze pojedyncze strajki niezadowolonych z trudnych warunków materialnych i bezrobocia mieszkańców regionu przekształciły się 2 maja w strajk generalny i w nocy z 2 na 3 maja w III Powstanie Śląskie. Na jego czele znów stanął Korfanty, który – jako przeciwnik polityki faktów dokonanych i rozstrzygnięć zbrojnych – po pierwszych sukcesach militarnych dał rozkaz wstrzymania działań zbrojnych i czekania na decyzję Komisji Międzysojuszniczej Ententy.

W wyniku zrywu zdecydowano o korzystniejszym dla Polski podziale Śląska. Z obszaru plebiscytowego do Polski przyłączono 29 proc. obszaru i 46 proc. ludności. Podział był też korzystny dla Polski gospodarczo – na przyłączonym terenie znajdowały się 53 z 67 istniejących kopalni, 22 z 37 wielkich pieców oraz dziewięć z 14 stalowni.

W odrodzonej Polsce, Korfanty w latach 1922-1930 był posłem na Sejm z ramienia Chrześcijańskiej Demokracji. Od października do grudnia 1923 r. był wicepremierem w rządzie Wincentego Witosa. Od 1924 r. wydawał dzienniki „Rzeczpospolita” i „Polonia”. W 1930 r. został aresztowany i wraz z posłami Centrolewu osadzony w twierdzy brzeskiej. Po uwolnieniu powrócił na Górny Śląsk, gdzie jednak jako polityczny przeciwnik wojewody Michała Grażyńskiego był zagrożony następnym aresztowaniem.

Wiosną 1935 r. w obawie przed represjami udał się na emigrację do czeskiej Pragi. Po aneksji Czechosłowacji wyjechał przez Niemcy do Francji. Był jednym z założycieli Frontu Morges (wraz z Ignacym Paderewskim, Józefem Hallerem i Wincentym Witosem), a później organizatorem i prezesem Stronnictwa Pracy powstałego z połączenia chadecji i Narodowej Partii Robotniczej.

W kwietniu 1939 r. po wypowiedzeniu przez III Rzeszę układu o nieagresji i niestosowaniu przemocy, powrócił do Polski, gdzie został aresztowany i osadzony na Pawiaku. Pomimo protestów opinii publicznej spędził tam prawie 3 miesiące. Zwolniono go 20 lipca z powodu ciężkiej choroby. Zmarł 17 sierpnia.

Obdarowani, wdzięczni, odpowiedzialni – 43. Piesza Pielgrzymka Opolska już na Jasnej Górze

Do rozwijania Bożego potencjału i solidnej duchowej mobilizacji zachęcał pielgrzymów z 43. Pieszej Pielgrzymki Opolskiej bp Andrzej Czaja. Ordynariusz opolski prosił pątników, by byli w swoich wspólnotach „zaczynem piękniejszego życia i lepszego Kościoła”. W Eucharystii wieńczącej pielgrzymkę wzięło udział ponad 2800 pątników. Także pielgrzymka opolska odnotowała w tym roku wzrost uczestników „rekolekcji w drodze”.

Przewodnikiem Pielgrzymki Opolskiej był ks. Marcin Ogiolda, który pielgrzymował po raz 43. a więc tyle razy, ile grupa opolska zwrócił uwagę na 4 wielkie intencje pątników z Opolszczyzny: za tych wszystkich poranionych, pokrzywdzonych, zwłaszcza przez kapłanów, o powołania, za tych, którzy chcą odejść z kapłaństwa, a także za budowę w Opolu Domu Miłosierdzia dla bezdomnych i porzuconych ludzi.

Pielgrzymi z Opolszczyzny przybyli w pięciu regionalnych „strumieniach”: opolskim, nyskim, kluczborskim, raciborskim oraz głubczyckim. Wszyscy spotkali się na Mszy św. o godz. 11.00 na błoniach przed jasnogórskim szczytem. Eucharystii przewodniczył ordynariusz opolski, bp Andrzej Czaja.

– Trzeba solidnej mobilizacji, by podjąć pracę nad sobą – zachęcał pielgrzymów bp Czaja. – Nie chodzi o wielkie projekty reformy i odnowy Kościoła, by odbudować wypalone czy wypalające się chrześcijaństwo. Trzeba zacząć od siebie, od drobnych rzeczy, konkretnych zachowań, postaw w codzienności. I trzeba uwierzyć w moc naszej wiary danej nam od Boga – wyjaśniał kaznodzieja.

Bp Czaja prosił pielgrzymów, by stawali się zaczynem w swoich środowiskach tego, czego ostatnio zaczyna brakować w społeczeństwie, a czego sami doświadczyli w obfitości w czasie drogi na Jasną Górę: życzliwości, radości, pokoju, silnej wiary w Boga, ale i w człowieka, wsparcia, atmosfery wzajemnej miłości i szacunku. – Boksujemy się coraz bardziej niesieni negatywnymi emocjami, zadajemy sobie wiele ran i – diagnozował hierarcha i apelował, by to zmienić: – „kto to ma zrobić, jak nie uczniowie Chrystusa, dzieci Boże w tym naszym kraju”.

Dziękując pielgrzymom za trud ich drogi i modlitwę, ordynariusz opolski prosił pątników, by podjęli dzieło przeszczepienia w swoje życie codzienne, środowisko życia, tego wszystkiego, co w ostatnich dniach współtworzyli w drodze na rzecz rozwoju pielgrzymiej wspólnoty. Zachęcał do budowania pięknego, młodego Kościoła pełnego wzajemnej miłości. Zwrócił uwagę, że aby być zaczynem takiego Kościoła, w życiu katolików nie może zabraknąć codziennego rozważania Słowa Bożego i Eucharystii. Podkreślił…ł, że czymś niezwykle istotnym jest budowanie dobrych relacji – tak jak na pielgrzymce, i w życiu codziennym potrzeba nam „żywych, prostych, pięknych relacji w codzienności” – zachęcał bp Czaja.

Przypomniał o potrzebie codziennej modlitwy osobistej i rodzinnej. – Zadbajcie, o to by nasze domy, zaczynając od swojego domu, były w naszej diecezji znowu bardziej rozmodlone, ale tą modlitwą” – nawoływał ordynariusz opolski.

Bp Czaja życzył pielgrzymom, by żyli jak najpiękniej, bo trzeba rozwoju tego życia danego nam od Boga, „aby Kościół i świat przez nas lepszym był, lepszym się stawał. Zacznijmy od siebie” zachęcał kaznodzieja.

Pielgrzymom opolskim towarzyszyło hasło: “Obdarowani Duchem – wdzięczni i odpowiedzialni”. Przyszło o 200 osób więcej niż rok temu. W grupie było 43 księży, 14 kleryków i 17 sióstr zakonnych.

Po raz 26. na pielgrzymce była Alicja z grupy żółtej z Kędzierzyna-Koźla modliła się za wszystkich chorych i za duchowych pielgrzymów.

Dla Irka z Krapkowic to była „prawdziwa pielgrzymka pod natchnieniem Ducha Świętego, to odejście od zgiełku tego świata, by przemyśleć swoje życie”.

– Człowiek dostaje duchowego powera, bardzo istotna rzecz w dzisiejszym świecie takim strasznie pogubionym, pomieszanym. Okazuje się, że to co proste, co prowadzi do Boga, co jest święte, to jest to, co najbardziej człowiekowi pasuje – mówił ks. Daniel Leśniak, przewodnik strumienia nyskiego.

Niepełnosprawny Jacek dotarł na Jasną Górę po raz 20-sty, obchodząc dziś swoje imieniny; został powitany szczególnie gorąco. – „Zawsze było we mnie takie pragnienie, żeby pokonywać to, co wydawało mi się niemożliwe z ludzkiego punktu widzenia Ale 20 lat temu pojawiła się pewna dziewczyna, która mi zaproponowała, że może ze mną pójść. I tak przyjąłem to na zasadzie – zobaczymy, jak Pan Bóg da, to dojdziemy. Wtedy byłem sprawniejszy, silniejszy i udało się dojść do Częstochowy. Teraz 20 lat minęło, sił ubyło, ale z Bożą pomocą wciąż się udaje, i to jest niesamowite” – opowiadał Jacek.

W tym roku po raz pierwszy pielgrzymi Pieszej Opolskiej Pielgrzymki na Jasną Górę, zarówno ci, którzy wyruszą na pielgrzymi szlak, jak również pielgrzymujący duchowo, mogli skorzystać z aplikacji mobilnej Bonafide.

Orzeł Jana Karskiego dla dowódcy obrony Westerplatte

Nagroda Orła Jana Karskiego uhonoruje pośmiertnie komandora Franciszka Dąbrowskiego „za lekcję honoru daną całemu narodowi bohaterską obroną Westerplatte”. Podobnie jak pierwsza z tegorocznych Nagród Orła Jana Karskiego, przyznana zmordowanemu prezydentowi Pawłowi Adamowiczowi, druga również trafia do Gdańska.

W imieniu Kapituły werdykt nagrodowy podpisali jej członkowie i poprzedni laureaci; m.in. dr. Wiesława Kozielewska-Trzaska kard. Stanisław Dziwisz, abp Alfons Nossol, o. Adam Boniecki, prezydent RP w latach 1995-2005 Aleksander Kwaśniewski, profesor Julian Kornhauser i Abraham Foxman.

Franciszek Dąbrowski wywodził się z rodziny szlacheckiej (herbu Jelita) o znakomitych tradycjach wojskowych. Jego ojciec, generał bygady Romuald Dąbrowski był zasłużonym oficerem wojsk węgierskich CK Monarchii Austro-węgierskiej i wybitnym specjalistą z zakersu broni maszynowej. W Legionach Józefa Piłsudskiego zajmowała się rozwojem tej własnej broni i dowodził wieloma jednostkami piechoty dochodząc do pozycji dowódcy IV Okręgu Korpusu w Łodzi. Aresztowany we wrześniu 1939 roku przez Sowietów został przez nich zamęczony w grudniu 1939 roku. Jego nazwisko znajduje się na Ukraińskiej Liście Katyńskiej, a prawdopodobnym miejscem spoczynku jest cmentarz polskich oficerów w Bykowni. W 1944 roku na zesłaniu do Kazachstanu zmarła żona generała – Elizabeth z domu Broulik, Węgierka, córka tenora Opery Wiedeńskiej.

Urodzony w kwietniu 1904 roku w Budapeszcie Franciszek (imię po cesarzu franciszku Józefie) Dabrowski, od dziecka przygotowywany był do służby wojskowej. Po ukończeniu Korpusu Kadetów nr 1 we Lwowie i Szkoły Podchorążych Piechoty w Warszawie. Rozpoczęta początkiem 1932 roku droga oficerska wiodła poprzez 3 pułku Strzelców Podhalańskich w Bielsku, Batalion Szkolnym Podchorążych Piechoty w Biedrusku i 29 pułk Strzelców Kaniowskich w Kaliszu. Z początkiem grudnia 1937 r. został przeniesiony z Kalisza do Gdańska, formalnie do Wydziału Wojskowego Komisariatu Generalnego Rzeczypospolitej Polskiej w Wolnym Mieście Gdańsku, w rzeczywistości – na stanowisko zastępcy komendanta Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte, dowódcy Oddziału Wartowniczego tej placówki. Jako specjalista broni maszynowej odpowiadał za organizację obronną z jej wykorzystaniem, służbę wartowniczą i wyszkolenie bojowe załogi.

Podczas obrony Westerplatte, kategorycznie sprzeciwił się zamiarowi poddania placówki w dniu 2 września, stojąc na stanowisku, że należy jej bronić tak długo jak jest to możliwe wypełniając obowiązek honoru oficera polskiego i dając przykład podwładnym. Ostatecznie placówka mając wiązać nieprzyjaciela się 12 godzin, czyniła to przez tydzień.

Salwy z niemieckiego pancernika Schleswig-Holstein oddane w kierunku Westerplatte rozpoczęły II wojnę światowa. Przez lata wojny więziony był w niemieckich oflagach, z których ostatnim był wielki obóz jeńców polskich w Woldenburgu. Tam zapadł na gruźlice.

Po powrocie do Polski zgłosił chęć dalszej służby. Wobec braku kadry powojenne władze wojskowe cynicznie wykorzystywały przedwojennych oficerów by się ich następnie pozbywać. W sierpniu 1945 roku został awansowany na stopień majora (kmdr ppor.) i jeszcze w tym samym miesiącu otrzymał przydział na szefa sztabu samodzielnego batalionu morskiego. Batalion ten w 1946 został przeformowany na Kadrę Marynarki Wojennej, a jego dowódcą został Dąbrowski, awansowany jednocześnie do stopnia komandora porucznika (podpułkownika). W 1949 roku został szefem Biura Dowódcy Marynarki Wojennej w Gdyni. Szybko jednak został zwolniony jako „oficer sanacyjny”, znany z braku aktywnego zaangażowania politycznego i jednocześnie negatywnego stosunku do władz. Oficjalnym pretekstem było… inwalidztwo.

Pozostał bez pracy i możliwości koniecznego sanatoryjnego leczenia gruźlicy. Wraz rodzina przeniósł się do Krakowa, gdzie władze przydzieliły Dąbrowskim pojedynczy pokój ze wspólnym sanitariatem na korytarzu. Utrzymywał rodzinę chałupniczo szyjąc pantofle. Z czasem „awansował” na kioskarza „Ruchu” i stróża w bazie transportowej.

agresja Uczestnicy wyborów Mr Gay podcięli gardło kukle abp. Jędraszewskiego

Po październiku 1956 roku, Dąbrowskiemu wypłacono odszkodowanie i otrzymał większe mieszkanie. Jego aktywność wypełniło działanie na rzecz utworzenia Związku Obrońców Westerplatte. Przerwała jeł 24 kwietnia 1962 roku śmierć w krakowskim Szpitalu Przeciwgruźliczym. Miał wtedy 58 lat. Został pochowany w Krakowie na cmentarzu Rakowickim. Pozostawiła po sobie książki: „Dziennik bojowy załogi Westerplatte” (1945) oraz „Wspomnienia z obrony Westerplatte” (1957).

Trzeba było ponad czterdziestu lat i przemiany ustrojowej, aby faktyczna rola Franciszka Dąbrowskiego w obronie Westerplatte zaczęła być przywracana pamięci, po latach jej zatajania, marginalizowania czy wymazywania z historii Ten proces wciąż nie został jeszcze zakończony.

Wierzymy, że Nagroda Orła Jana Karskiego jest dobrym i sprawiedliwym w tym kierunku krokiem. Wręczenie Orła Karskiego wnuczce Laureata Oldze Grzenkowskiej i pozostałym członkom rodziny odbędzie się 30 sierpnia br. w Gdańsku, u progu 80-lecia obrony Westerplatte, której był bohateram.

Tarnów: kilka tysięcy pielgrzymów wyruszyło w kierunku Jasnej Góry

Uroczystą Mszą św. pod przewodnictwem biskupa Andrzeja Jeża rozpoczęła się 37. Piesza Pielgrzymka Tarnowska na Jasną Górę. Przed pątnikami ponad 200 km i dziewięć dni rekolekcji w drodze.

Nawiązując do hasła pielgrzymki „Parafia wspólnotą uczniów Chrystusa” biskup tarnowski Andrzej Jeż powiedział do świeckich, że mają potężny potencjał, który warto i trzeba zaangażować w życie i rozwój Kościoła oraz wspólnot parafialnych. „Potrzebujemy siebie nawzajem – wy potrzebujecie kapłanów, a my was, bo tylko w ten sposób wspólnota parafii jest pełna. Niech ta pielgrzymka, stanowiąca największe doroczne rekolekcje diecezjalne, przyczyni się do umocnienia naszej wiary a także wzrostu świadomości eklezjalnej, czyli rozumienia, że wszyscy współtworzymy jeden Chrystusowy Kościół i jesteśmy odpowiedzialni za jego losy” – mówił w homilii biskup tarnowski Andrzej Jeż.

Kaznodzieja podkreślił, że ważne jest, aby jak najwięcej wiernych miało możliwość i chciało angażować się w życie swojej parafii, bo wtedy będą mieli szansę doświadczyć, że rzeczywiście tworzą tę wspólnotę.

Bp Jeż mówił także o atmosferze pielgrzymowania. „Na szlaku zanika złość tego świata, zanika codzienny ludzki egoizm, walka, czasem poniżanie się, patrzenie z zazdrością na drugiego człowieka. Na szlaku jesteśmy otwarci na siebie, życzliwi. Są uśmiech, dobre słowo, wsparcie. Pielgrzymka powinna trwać całe nasze życie” – dodał.

Ordynariusz diecezji tarnowskiej mówił też o elementach, które wyznaczają kształt życia Kościoła i bycia chrześcijaninem. Podkreślił jak ważne są Eucharystia, trwanie w nauce Apostołów i we wspólnocie. „Niezwykle istotne w byciu wspólnotą jest bycie razem. Ludzie bowiem najbardziej boją się wyobcowania, osamotnienia, również osamotnienia w wierze” – powiedział.

– Pielgrzymka to największa parafia diecezji tarnowskiej. Będziemy wędrującą parafią – mówi dyrektor PPT ks. Zbigniew Szostak.

„Nasze hasło nawiązuje do trwającego V Synodu Diecezji Tarnowskiej, który w tym roku poświęcony jest parafiom. Przygotowaliśmy duchowy program z myślą o ludziach, którzy żyją w świecie, gdzie trudno jest tworzyć prawdziwe relacje, zawiązywać trwałe przyjaźnie. Dziś często też człowiek jest samotny. Pielgrzymka może pomóc odkryć wartości, które mają nas przeprowadzić przez życie. Jeśli będzie to możliwe do zrealizowania w grupie pielgrzymkowej to mamy nadzieję, że będą także owoce w naszych wspólnotach, do których wrócimy” – dodaje.

Na pielgrzymkę wybrali się młodzi, całe rodziny, osoby starsze i dzieci.

„Za pielgrzymowaniem się tęskni i chce się wracać na szlak. To wyjątkowe dni rekolekcji w drodze, okazja, by poznać wspaniałych ludzi. Wiele osób prosiło mnie o modlitwę. Kiedy będzie trudno to intencje dodają sił” – mówi student Andrzej.

Materiały pielgrzymkowe przygotował ks. Andrzej Michalik w oparciu o „Listy do Siedmiu Kościołów” z Apokalipsy św. Jana. Kazania będzie głosił bp Stanisław Salaterski, który idzie razem z pielgrzymami. Na szlaku będzie też bp Mirosław Gucwa z Afryki.

Ci, którzy nie poszli mogą zostać duchowymi pątnikami. W tej duchowej łączności pomogą media, które są obecne na PPT. Zaplanowano relacje, transmisje Mszy św., nabożeństw, specjalne programy w diecezjalnym radiu RDN.

„Duchowymi pielgrzymami są chorzy, cierpiący, osoby pracujące, ci którzy dawniej chodzili, rodziny naszych pielgrzymów. Ta grupa będzie się modlić za pątników i organizatorów. Zapraszamy do tej wspólnoty, by sercem być z nami” – dodaje ks. Roman Majoch z dyrekcji PPT.

Pielgrzymi dotrą na Jasną Górę 25 sierpnia.

Piesza Pielgrzymka Tarnowska składa się z dwóch części, które podążają co Częstochowy różnymi trasami. Niejednokrotnie przecinają się one i pokrywają, mimo to w dość znaczący różnią się od siebie. W skład części „A” wchodzą grupy od 1 do 13, zaś w skład części „B” grupy od 14 do 26. W ciągu dziewięciu dni pielgrzymi mają do przejścia ponad 200 km.

Abp Jędraszewski: Panno Roztropna, módl się za nami!

– Kiedy dziś pokonywaliśmy drogę od Kaplicy Zaśnięcia Najświętszej Dziewicy aż po miejsce Jej grobu, nasze drogi łączyły się i wstępowały w ślady Chrystusa i Matki Najświętszej – mówił abp Marek Jędraszewski podczas odpustowej Mszy św. w Kalwarii Zebrzydowskiej. Eucharystii, poprzedzonej procesją pogrzebu Matki Bożej, przewodniczył arcybiskup Andrzej Dzięga.

Na początku homilii, metropolita przywołał świadectwo Jana Pawła II, jakie papież dał o Kalwarii:

Kalwaria ma w sobie coś takiego, że człowieka wciąga. Co się do tego przyczynia? Może i to naturalne piękno krajobrazu, który stąd się roztacza u progu polskich Beskidów (…) Zawsze, kiedy tu przychodziłem, miałem świadomość, że zanurzam się w tym właśnie rezerwuarze wiary, nadziei i miłości, które naniosły na te wzgórza, na to sanktuarium, całe pokolenia Ludu Bożego ziemi, z której pochodzę, i że ja z tego skarbca czerpię. Nawet niewiele dodając od siebie – czerpię… I zawsze też miałem tę świadomość, że owe tajemnice Jezusa i Maryi, które tu rozważamy, modląc się za żywych lub za zmarłych, są istotnie niezgłębione. Stale do nich powracamy i za każdym razem nie mamy dość. Zapraszają nas one, aby tu wrócić na nowo – i na nowo się w nie zagłębić. W tych tajemnicach wyrażone jest zarazem wszystko, co składa się na nasze ludzkie, ziemskie pielgrzymowanie, na <<dróżki>> dnia powszedniego.”

Zwrócił uwagę, że według chrześcijańskiej tradycji, apostołowie, idąc od miejsca zaśnięcia Matki Bożej do Jej grobu, przechodzili blisko Wieczernika i Ogrodu Getsemani, czyli drogi, którą przed śmiercią szedł Chrystus. Zauważył, że nastrój idących do Wieczernika Jezusa i Apostołów znacząco różnił się od momentu, w którym uczniowie Chrystusa – tą samą ścieżką – nieśli ciało Maryi. Poczucie zawodu zastąpiła świadomość zwycięstwa Chrystusa i Jego zmartwychwstania. Po latach tę prawdę wyraził św. Paweł: „Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy spośród tych, co pomarli. I jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni, lecz każdy według własnej kolejności. Chrystus jako pierwszy, potem ci, co należą do Chrystusa”

Maryja należała najbardziej do Niego. Apostołowie odczuwali pokój, który dawał im Zmartwychwstały.

Arcybiskup, zacytował apokryficzny opis ostatnich chwil Maryi. Przed śmiercią, poprosiła św. Jana, aby okadził Jej ciało daktylową gałązką, którą dostała od Archanioła Gabriela. Jej wolą było pochowanie obok rodziców oraz św. Józefa. Matka Boża, w ostatnich chwilach życia, pragnęła także zobaczyć uczniów Chrystusa. Według tradycji w sposób cudowny zostali oni uchwyceni przez Bożą moc i stawili się w Jerozolimie w Jej domu. Maryja oddała wtedy swoją duszę Jezusowi.

Metropolita przypomniał słowa Jana Pawła II: „Wszystko to, co składa się na te dróżki ludzkiego dnia powszedniego, zostało przejęte przez Syna Bożego i za pośrednictwem Jego Matki jest człowiekowi wciąż oddawane na nowo: wychodzi z życia i wraca do życia ludzkiego. Ale oddawane już jest w nowej postaci, jest prześwietlone nowym światłem, bez którego życie ludzkie nie ma sensu, pozostaje w ciemności”. Dodał, że na odejście Maryi z tego świata i na Jej pogrzeb wierni powinni patrzeć z głęboką wiarą, odnajdując w tym zdarzeniu prawdę o sobie i o konieczności własnej śmierci. Obrazem tego momentu jest przypowieść o pannach roztropnych i nieroztropnych, a także idąca za nim nieustanna gotowość na ucztę Oblubieńca. Arcybiskup nadmienił, że Litania Loretańska tytułuje Maryję wezwaniem „Panno Roztropna”. Pozostałe tytuły odnoszą się do wewnętrznej świętości Niepokalanej, a także do faktu, że Jej wielkość promieniuje na zewnątrz.

agresja Uczestnicy wyborów Mr Gay podcięli gardło kukle abp. Jędraszewskiego

– Maryja jest Panną Roztropną, bo jest w Niej ta mądrość, o której Tomasz a Kempis trafnie napisał: „Zaprawdę, lepszy jest pokorny kmiotek, który Bogu służy, niż pyszny filozof, który zaniedbawszy samego siebie śledzi bieg gwiazd”. (…) Całe Jej życie aż po krzyż było nieustannym potwierdzaniem tego, że jest Bożą służebnicą (…) W Niej także w sposób najwyższy spełniły się słowa apostoła Pawła z Listu do Koryntian: „Mówię, bracia, czas jest krótki. Trzeba więc, aby ci, którzy używają tego świata, tak jakby z niego nie korzystali. Przemija bowiem postać tego świata”.

Kończąc homilię, arcybiskup zaznaczył, że mając świadomość własnego przemijania, a także wielkiej godności i mocy Maryi, każdy człowiek powinien prosić Ją o mądrość i roztropność.

-„Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi, teraz i w godzinę śmierci naszej”.

Przed błogosławieństwem, głos zabrał prowincjał bernardynów, o. Teofil Czarniak, który podziękował arcybiskupom za podjęty przez nich pielgrzymi trud.

– Jesteście prawdziwymi pasterzami. Takiej postawy potrzebujemy my, kapłani, a także lud Boży.

Arcybiskup Andrzej Dzięga wyraził wdzięczność za zaproszenie do Kalwarii i za wspólnotową modlitwę.

– Będę niósł w sercu odnowiony, odbudowany i odświeżony obraz Kalwarii Zebrzydowskiej i dróżek (…) Ciebie, arcybiskupie Marku, proszę błogosław razem ze mną, nie tylko tu obecnym, ale całej polskiej ziemi, polskim sercom – gdziekolwiek są – czy w Polsce, czy rozsiane po świecie.

australia Arcybiskup Melbourne – wolę więzienie niż złamanie tajemnicy spowiedzi

W uroczystościach, które rozpoczęły nieszpory przy kaplicy Domku Matki Bożej pod przewodnictwem abpa Andrzeja Dzięgi, metropolity szczecińsko – kamieńskiego, z udziałem abpa Marka Jędraszewskiego, metropolity krakowskiego, a następnie w procesji pogrzebu Matki Bożej uczestniczyło 40 tysięcy wiernych. W sobotę odbędzie się Kalwaryjski Dzień Młodych pod hasłem: Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem (Łk 1,39). Młodzi będą przeżywali ten dzień jako pierwszą stację w przygotowaniach do ŚDM w Lizbonie w 2022 roku. Przed południem odbędzie się nabożeństwo pokutne w bazylice z okazją do spowiedzi. O godz. 15.00 rozpocznie się Droga Krzyżowa, którą poprowadzi Franciszkańska Młodzież Oazowa z Alwerni i innych wspólnot z klasztorów bernardyńskich. Wieczorne nabożeństwo przygotowują młodzi zrzeszeni w Grupie Apostolskiej w Parafii Trójcy Przenajświętszej w Bieńkówce, którzy uczestniczyli w ŚDM w Panamie. Po Mszy świętej wieczornej sprawowanej przez bpa Jana Szkodonia, biskupa pomocniczego Archidiecezji Krakowskiej, wraz z bernardyńskimi neoprezbiterami, odbędzie się koncert zespołu niemaGOtu.

Centralne uroczystości odpustowe odbędą się w niedzielę 18 sierpnia. Procesja Wniebowzięcia NMP rozpocznie się przy kościele Grobu Matki Bożej po porannej Eucharystii. Sumie przy ołtarzu polowym o godz. 11.00 będzie przewodniczył Ks. kard. Zenon Grocholewski, emerytowany prefekt Kongregacji ds. Edukacji Katolickiej w obecności Ks. abpa Marka Jędraszewskiego, Metropolity Krakowskiego. Uroczystości zakończą nieszpory i procesją po Placu Rajskim.

Galeria zdjęć (12 zdjęć)

Karawana “Siedem Aniołów” przejdzie przez Mazury

Pod hasłem „Dlaczego ja” 19 sierpnia ruszy szósta edycja kolorowej karawany „Siedem Aniołów”, przez tydzień przemierzającej Mazury. Formacja, ewangelizacja, sztuka, ekologiczne akcenty – to wszystko czeka ok. 200 uczestników inicjatywy oraz tych, których spotkają na swojej drodze.

– Nasza inicjatywa jest wynikiem spotkania różnorodności i przyjaźni. Owocami naszych działań pragniemy podzielić się z osobami, które w mniejszym lub większym stopniu dotknęła samotność. Do tej pory odbyło się wiele spotkań roboczych, dwa festiwale i pięć wędrówek, podczas których przez siedem dni odwiedzamy miasteczka i wioski niosąc żywy, Chrystusowy Kościół – piszą organizatorzy.

Celem przedsięwzięcia jest nie tylko wzajemne ubogacenie się wszelkimi talentami, ale również spotkania z mieszkańcami odwiedzanych miejscowości, by dzielić się umiejętnościami podczas różnych warsztatów. Koncerty, taniec z ogniem albo kolorowymi flagami, muzyka, taniec, spektakle, ale też codzienna Eucharystia, możliwość spowiedzi, Droga Krzyżowa, koronka do Miłosierdzia Bożego, Liturgia Godzin, konferencje.

W tym roku radością i pasją karawana Siedem Aniołów oddziaływać będzie na mieszkańców mazurskich miejscowości. 19 sierpnia wystartuje w Miłakowie, następnie uda się do Ząbrowca, Książnik, Ełdyt Wielkich czy Bażyn.

“Siedem”, czyli: Sztuka – Interakcja – Ewangelizacja – Droga – Ekologia – Misterium. To hasła opisujące idee ważne dla organizatorów i uczestników inicjatywy.

Abp Grzegorz Ryś, zwracając się do uczestników inicjatywy, powiedział: „To jest dość zobowiązujące towarzystwo. Anioł to znaczy posłaniec. Bardzo wam życzę, żebyście najpierw odkryli to, że Pan Bóg was potrzebuje i posyła, i poszli do ludzi tylko z tym, z czym On was posyła, nie ze sobą. Wtedy będzie bardzo pięknie”.

– “Siedem Aniołów” to grupa otwarta na każdego, kto pragnie w sposób nieszablonowy i zupełnie szalony modlić się i chwalić Pana. Uczestnictwo w warsztatach, próbach i spotkaniach jest darmowe, ale nie znaczy to, że dla nas, organizatorów, jest za darmo – wskazują organizatorzy.

Inicjatorem projektu jest franciszkanin o. Cordian Szwarc. Całość realizowana jest dzięki pracy wolontariuszy i wsparciu finansowemu ludzi dobrej woli. Organizacja przedsięwzięcia niesie za sobą konkretne koszty, np. wynajem toalet, transport, scenografia czy pożywienie. Osoby chcące wspomóc finansowo inicjatywę, na jej stronie internetowej www.siedemaniolow.pl znajdą dane do przelewu. Można skorzystać również ze strony internetowej.

Modlitwa w intencji osób małżeństw bezdzietnych

W najbliższą niedzielę, 18 sierpnia, w Sanktuarium Matki Bożej Licheńskiej odbędzie się Dzień modlitw w intencji małżeństw bezdzietnych, które pragną potomstwa. W czasie głównej Mszy Świętej o godzinie 12.00 będziemy modlić się o dar macierzyństwa i ojcostwa dla nich.

„Zapraszamy te małżeństwa, aby uklękły z wiarą i ufnością przed Maryją i powierzyły Jej swoje pragnienie daru rodzicielstwa. W licheńskiej Księdze Łask mamy wiele świadectw małżeństw, które tutaj wyprosiły dar potomstwa. Zachęcamy do wspólnej modlitwy z małżeństwami także ich krewnych i przyjaciół” – zaprasza ks. Janusz Kumala MIC, kustosz licheńskiego Sanktuarium.

Przy tej okazji warto przypomnieć, ze w bazylice co tydzień, w sobotni wieczór odprawiane są msze w intencji małżeństw i rodzin o godz. 19.00. W tę sobotę odbędzie się obrzęd odnowienia przyrzeczeń małżeńskich. Małżeństwa mogą otrzymać pamiątkowy dyplom z okazji kolejnej rocznicy ślubu. Aby go dostać, należy zgłosić się do Biura Obsługi Pielgrzyma (pod głównymi schodami prowadzącymi do bazyliki) przynajmniej godzinę przed rozpoczęciem mszy św.

australia Arcybiskup Melbourne – wolę więzienie niż złamanie tajemnicy spowiedzi

W Licheniu od 2010 roku istnieje Ośrodek Wsparcia Płodności “NaProTechnologia”. Jest jednym z dzieł finansowanych przez Fundację SPEM DONARE i jedynym tego typu ośrodkiem w regionie. NaProTECHNOLOGY® to nowoczesna formy diagnostyki oraz kompleksowego leczenia wspierająca naturalną prokreację. Zespół licheńskiego Ośrodka tworzą instruktorzy Creighton Model FertilityCare System, którzy uczą metody obserwacji i zapisu wskaźników płodności oraz lekarze specjaliści z zakresu ginekologii i położnictwa, endokrynologii, andrologii, konsultanci medyczni NaProTechnologii. Najbliższe spotkanie wprowadzające odbędzie się 22 sierpnia. Zarejestrować się można pod numerem 609 528 116 lub pisząc na e-mail.

Kard. Coutts: Chrześcijanie nie są obywatelami drugiej kategorii

Kard. Joseph Coutts upomniał się o pełnię praw obywatelskich dla chrześcijan Pakistanu. Podkreślił, że nie powinni być traktowani jako gorsza mniejszość, ale równi w prawach i obowiązkach obywatele. Arcybiskup Karaczi mówił o tym podczas obchodzonego w tym kraju Dnia Mniejszości Religijnych. Kard. Coutts przypomniał, że założyciel pakistańskiego państwa Mohammad Ali Jinnah, w swym historycznym przemówieniu wygłoszonym 11 sierpnia 1947 r., zapewniał, iż osoby wyznające inną religię niż islam będą równoprawnymi obywatelami Pakistanu, z takimi samymi prawami i obowiązkami. Hierarcha wskazał, że ta deklaracja jest totalnie ignorowana.

Przypomniał ogromne zaangażowanie chrześcijan w budowanie pokoju, harmonii i dobrobytu ich ojczyzny. Zauważył, że wyznawcy Chrystusa nie są obcymi, czy migrantami, tylko ludźmi, którzy urodzili się i wzrastali w tym kraju jeszcze na wiele wieków przed ogłoszeniem jego niepodległości. „Nie powinno się nas traktować, jako obywateli drugiej kategorii. Powinniśmy być pełnoprawnymi obywatelami 365 dni w roku” – wskazał kard. Coutts.

australia Arcybiskup Melbourne – wolę więzienie niż złamanie tajemnicy spowiedzi

Hierarcha podziękował nowemu premierowi Pakistanu, którym jest Imran Khan za to, że zdecydowanie sprzeciwił się postulowanym przez fundamentalistów przymusowym nawróceniom na islam i tym samym stanął w obronie chrześcijan i wyznawców hinduizmu. „Wydaje się, że nowy rząd jest świadomy znaczenia mniejszości religijnych dla Pakistanu. To pozytywny znak” – wskazał arcybiskup Karaczi.

Zaapelował jednocześnie do władz, by w obliczu narastania islamskiego fundamentalizmu zapewniły bezpieczeństwo przedstawicielom mniejszości religijnych i objęły konieczną ochroną należące do nich miejsca kultu i inne instytucje.

Władze Chin próbują utworzyć Kościół państwowy

Wiele wątpliwości i krytyki ze strony chińskich środowisk katolickich nieuznawanych przez rząd, wywołało tzw. szkolenie „patriotyczne” w Pekinie dla księży z diecezji Mindong z prowincji Fujian w południowo-wschodnich Chinach. Objęło ono duchownych, którzy jeszcze do niedawna w większości działali w podziemiu, obecnie zaś przystąpili do Patriotycznego Stowarzyszenia Katolików Chińskich (PSKCh). Diecezja Mindong miała być „projektem pilotażowym” tymczasowego układu watykańsko-chińskiego z września ub. r. w sprawie nominacji biskupich. Na mocy tego dokumentu dotychczasowy biskup tej jednostki kościelnej – Guo Xijin, nieuznawany przez władze, ale mający ważną, kanoniczną sakrę, musiał ustąpić miejsca na czele diecezji bp. Zhan Silu, w swoim czasie ekskomunikowanemu za to, że został wybrany bez zgody papieskiej, ale cieszącemu się poparciem władz. Bp Guo zgodził się być biskupem pomocniczym, nie uzyskał jednak akceptacji rządowej, ponieważ odmówił wstąpienia w szeregi PSKCh.

Podobnie postąpiło wielu księży „podziemnych”, kilkudziesięciu jednak zgodziło się zostać członkami Stowarzyszenia. I to dla nich przeprowadzono specjalne szkolenie w dniach 21-27 lipca w Pekinie. Prowadzili je pracownicy Centralnego Instytutu Socjalizmu i Frontu Zjednoczonego (fasadowej organizacji, skupiającej 8 partii politycznych, łącznie z komunistyczną, oraz Ogólnochińską Federację Przemysłu i Handlu). Chodziło o wprowadzenie księży w podstawy socjalizmu i zasady tzw. „sinizacji” Kościoła, polegającej m.in. na tym, że najpierw należy stawiać ojczyznę, a dopiero potem wiarę oraz rozwijającej ideę „Kościoła niezależnego, autonomicznego i demokratycznego”.

Z materiałów, ujawnionych po „kursach formacyjnych”, wynika, że były one w najwyższym stopniu upolitycznione, a tylko raz przywołano podczas nich Ewangelię. O Jezusie nie wspomniano w ogóle. Zdaniem wielu znawców zagadnienia, władze chińskie – partia i Front – dążą do przekształcenia oficjalnego Kościoła katolickiego, skupionego w PSKCh, w Kościół państwowy, duchowieństwo zaś w „funkcjonariuszy”. Podobne tendencje występowały wprawdzie niegdyś we Francji, we Włoszech czy w Austrii, ale było to co najmniej dwieście lat temu, dzisiejsze Chiny natomiast usiłują być państwem nowoczesnym i kroczyć w „awangardzie postępu”.

australia Arcybiskup Melbourne – wolę więzienie niż złamanie tajemnicy spowiedzi

Udostępniony oficjalny tekst przebiegu szkolenia zachowuje styl sprawozdań partyjnych, wymieniając nazwiska i tytuły osób, które je otworzyły i głosiły wykłady; zachęcano uczestników do przedstawiania swych stanowisk i misji, do uświadamiania sobie ważności „tej cennej możliwości formacji”, do poznawania i aktywnego udziału w niej, poprawiając w ten sposób także swe cechy osobiste. Kierując się „podstawowymi wartościami socjalizmu” księża winni rozwijać i pogłębiać miłość do ojczyzny i religii, krocząc nadal drogą sinizacji religii, szlakiem, który jest zgodny ze społeczeństwem socjalistycznym. I wreszcie winni brać czynny udział w rozwijaniu Kościoła niezależnego, autonomicznego i demokratycznego.

W szkoleniu uczestniczyło 33 kapłanów z różnych parafii diecezji Mindong i 20 funkcjonariuszy ds. religii z Ningde. Wykładowcami byli naukowcy z Uniwersytetu Pekińskiego, Uniwersytetu Obrony Narodowej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej i Centralnego Instytutu Socjalizmu. „Wygłosili oni znakomite referaty nt. socjalizmu z cechami chińskimi w nowej erze Xi Jinpinga, nt. tradycji i kultury chińskiej, sinizacji religii, obecnej sytuacji w kraju i za granicą, działalności Kościoła katolickiego, polityki i doktryny religijnej oraz historii i kultury religii” – głosi komunikat pod „kursach formacyjnych”.

Ich uczestnicy mieli też okazję odwiedzić Akademię Teologii i Filozofii Kościoła katolickiego w Chinach, siedziby PSKCh i konferencji biskupiej, „przyjęci tam gościnnie” przez jej przewodniczącego bp. Ma Yinglina i jego zastępcę, a zarazem sekretarza generalnego bp. Guo Jincai. Wykłady „łączyły teorię z praktyką, przynosząc wyniki bardzo pozytywne” – podkreślono w sprawozdaniu.

Na zakończenie biskup Mindongu, wiceprzewodniczący episkopatu i dyrektor PSKCh prowincji Fujian – Zhan Silu wyraził „szczerą nadzieję”, że księża zawiozą do swych parafii „owoce tych szkoleń, dzieląc się nimi z wiernymi i rozsiewając je, aby parafie mogły rozwijać się w sposób zdrowy i ciągły”.

450 lat Wyższego Seminarium Duchownego we Włocławku

Wczoraj minęło 450 lat od założenia Wyższego Seminarium Duchownego we Włocławku, jednego z najstarszych w Polsce. Uczelnia została założona 16 sierpnia 1569 r. przez biskupa Stanisława Karnkowskiego, późniejszego Prymasa Polski. Wśród absolwentów tegoż seminarium był m.in. Sługa Boży kard. Stefan Wyszyński, Prymas Tysiąclecia, który pełnił też funkcję rektora uczelni. Główne obchody jubileuszowe pod przewodnictwem Nuncjusza Apostolskiego w Polsce odbędą się we Włocławku 12 października br.

Warto zauważyć, że od 1909 r. przy Wyższym Seminarium Duchownym we Włocławku wydawanej jest najstarsze polskie czasopismo teologiczne „Ateneum Kapłańskie”, które powstało z inicjatywy ówczesnego rektora seminarium, ks. Idziego Radziszewskiego. Było ono dla profesorów włocławskich bodźcem do pracy naukowej, a dla alumnów okazją do wdrażania się do poważnej lektury teologicznej. Kiedy w 1918 r. ks. Idzi Radziszewski tworzył Katolicki Uniwersytet Lubelski, razem z nim czterech innych profesorów seminarium włocławskiego podjęło pracę na tej uczelni. Czterech rektorów KUL-u pochodziło z grona profesorów seminarium włocławskiego: ks. Idzi Radziszewski (1918-22), ks. Józef Kruszyński (1925-33), ks. Antoni Szymański (1933-42) i ks. Józef Iwanicki (1952-56). Nawiązane i ugruntowane przez lata związki z KUL-em trwały do 2001 r. – na tej uczelni alumni włocławscy zdobywali stopnie magisterskie, a z absolwentów KUL-owskich wywodziła się znaczna część grona profesorskiego.

Dokument erekcyjny włocławskiego seminarium z dnia 16 sierpnia 1569 r. przewidywał utrzymanie dla 24 kleryków (ośmiu z nich było przeznaczonych dla pracy w pomorskiej części diecezji). Program nauczania obejmował: język polski, łaciński i grecki, biblistykę, teologię dogmatyczną i moralną, wymowę oraz obrzędy kościelne. Szczególną uwagę zwracano na przygotowanie alumnów do słuchania spowiedzi, nauczania katechizmu i mówienia kazań.

Początki funkcjonowania tej szkoły duchownej nie były łatwe, tak dla trudności materialnych, jak i nie zawsze przychylnego nastawienia następców Karnkowskiego, Właściwe jej odnowienie nastąpiło za bp. Pawła Wołuckiego, który od początku swojego pobytu w diecezji zwrócił uwagę na niedogodność płynącą z braku pełnego funkcjonowania seminarium. Jego staraniem alumni włocławscy, dotąd przebywający w różnych szkołach, w 1619 r. wrócili do Włocławka i zamieszkali w gmachu wystawionym przez biskupa Wołuckiego. Wiek XVII jednak, znaczony wojnami szwedzkimi, nie był przyjazny dla seminarium, które najczęściej wegetowało, bez nadziei większego rozwoju.

Dopiero bp Konstanty Felicjan Szaniawski dokonał ponownego odnowienia seminarium, co niektórzy nazywają nawet drugą jego erekcją. Aktem z dnia 31 XII 1719 r. oddał on zarząd seminarium w ręce księży misjonarzy św. Wincentego a Paulo. Nie powiodły się czynione po 1818 r. przez biskupa Koźmiana próby przeniesienia seminarium do pocysterskich zabudowań w Lądzie, a to głównie z powodu negatywnego stanowiska kierowników zakładu, księży misjonarzy, którzy prowadzili je do 1864 r. Gdy na skutek kasaty zakonów w Królestwie Kongresowym misjonarze musieli opuścić seminarium, na ich miejsce przyszli księża diecezjalni, a pierwszymi byli bracia Zenon i Stanisław Chodyńscy. Pod kierownictwem moderatorów i profesorów spośród duchowieństwa diecezjalnego seminarium pozostaje do dnia dzisiejszego.

Wzrastająca z każdym rokiem liczba kleryków domagała się powiększenia pomieszczeń seminaryjnych, gdyż budynek wystawiony w 1843 r. (dzisiaj zajmowany przez bibliotekę seminaryjną), nie mógł pomieścić wszystkich. Dzięki staraniom rektora ks. Stanisława Chodyńskiego wybudowano: w 1882 r. piętrowe skrzydło przeznaczone na mieszkania dla kleryków (drugie piętro dobudowano w 1908 r.), w 1888 r. piętrowy budynek mieszczący kuchnię, refektarz i sale wykładowe na górze, w 1899-1900 okazały budynek frontowy wzdłuż ul. Seminaryjnej (obecnie Prymasa Stanisława Karnkowskiego).

Seminarium włocławskie dzięki wysokiemu poziomowi naukowemu znalazło się w okresie międzywojennym w czołówce seminariów duchownych w Polsce. Doceniły to władze państwowe, przyznając mu w 1927 r. prawa szkoły wyższej, równoznaczne z prawami fakultetów teologicznych na uniwersytetach. W ostatnim roku przed wybuchem II wojny światowej w Seminarium Duchownym we Włocławku pracowało 15 księży profesorów oraz kształciło się 120 alumnów. 7 X 1939 r. Niemcy aresztowali wszystkich profesorów i 22 alumnów którzy nie zważając na niebezpieczeństwa rozpoczęli normalne studia seminaryjne. Aresztowani byli najpierw przetrzymywani w Lądzie, a potem zostali wywiezieni do obozu koncentracyjnego w Dachau, gdzie większość z nich poniosła śmierć męczeńską. W gronie 108 Męczenników II wojny światowej beatyfikowanych 13 czerwca 1999 r. przez św. Jana Pawła II znajdują się rektor włocławskiego seminarium ks. Henryk Kaczorowski i dwóch alumnów: Bronisław Kostkowski i Tadeusz Dulny.

Po wojnie seminarium rozpoczęto zajęcia 4 IV 1945 r. na plebani w Lubrańcu (liczyło ono wtedy 36 alumnów). Jego organizacją zajął się ks. Stefan Wyszyński późniejszy Prymas Polski. W maju 1945 r. przeniesiono je do Włocławka. Warunki lokalowe seminarium poprawiły się po wybudowaniu w latach 1980-86, za rektorstwa ks. Franciszka Jóźwiaka i ks. Mariana Gołębiewskiego, nowego skrzydła, mieszczącego aulę im. Prymasa Stefana Wyszyńskiego, salę gimnastyczną i mieszkania profesorów. Za kolejnych rektorów ks. Wojciecha Hanca, ks. Zdzisława Pawlaka i obecnego rektora ks. Jacka Szymańskiego dokonywano kolejnych inwestycji i remontów. Podjęte z inicjatywy bp. Wiesława Meringa generalne remonty gmachu głównego, gmachu kleryckiego, biblioteki seminaryjnej oraz dziedzińca doczekały się uroczystego poświęcenia w roku 2015.

Przy seminarium włocławskim działa Teologiczne Towarzystwo Naukowe (od 1984 r.). Od 2001 r. seminarium włocławskie działa w strukturach Wydziału Teologicznego UMK w Toruniu. Obecnie we włocławskim seminarium studiuje 28 alumnów. Na rok pierwszy do tej pory zgłosiło się 6 kandydatów.

Subskrybuje zawartość