Subskrybent kanałów

Pamiętamy o misjonarzach męczennikach

Od 25 lat Kościół katolicki w wielu krajach, m.in. w Polsce, 24 marca obchodzi Dzień Modlitwy i Pamięci o Misjonarzach Męczennikach. Ustanowił go w 1993 Młodzieżowy Ruch Misyjny we Włoszech, istniejący i działający w ramach tamtejszych Papieskich Dzieł Misyjnych. Na jego obchody wybrano 24 marca dla upamiętnienia zamordowania w tym właśnie dniu w 1980 arcybiskupa San Salvadoru – Oscara Arnulfo Romero, beatyfikowanego 23 maja 2015 w stolicy Salwadoru. Tegoroczny Dzień będzie przebiegał pod hasłem „Powołani do życia”.

„W ostatnich latach temat męczeństwa znów jest obecny w wielu wspólnotach chrześcijańskich i jest to wielki znak pozytywny” – napisał w materiałach przygotowanych na ten dzień przez Missio Italia włoski teolog i biblista Giuseppe Florio. Zwrócił uwagę, że ewangeliczne „żniwo” może być wielkie lub małe, ale gdy na horyzoncie pojawiają się męczennicy, wówczas prorocze przesłanie Ewangelii staje przed oczami wszystkich.

Przypomniał wezwanie Ezechiela z 3. rozdziału jego Księgi, w którym autor wypomina swemu ludowi, że nie dostrzegł znaków zwiastujących dramat, który rozegrał się niedługo potem, a było nim zburzenie Jerozolimy przez króla Babilonii w 587 r. przed Chr. Dlatego biblijny prorok wzywa strażników do większej czujności. „Również dla nas wydarzenie męczeństwa, ze względu na «żniwo», jest darem lub przesłaniem, wskazującym kierunek wędrowania” – podkreślił Florio.

Tragiczna śmierć polskiego misjonarza

Dyrektor Missio Italia ks. Michele Autuoro napisał, że przez chrzest „zostaliśmy wcieleni w Chrystusa i Jego Kościół, aby na zawsze należeć do Niego i z Nim uczestniczyć w życiu Trójjedynego Boga”. Zwrócił też uwagę, że do takiego życia zostali wezwani nie tylko męczennicy „w swym najwyższym świadectwie największej miłości”, jakim jest oddanie własnego życia za tych, których się kocha, ale też „wszyscy w dawaniu codziennego świadectwa wiary przeżywanej w różnych okolicznościach i w przyjaźni z tymi, którzy w różnych częściach świata są pozbawieni życia w pełni”.

Włoskie opracowanie przypomina kilka postaci męczenników, wyniesionych na ołtarze w ostatnich latach. Są wśród nich dwaj polscy franciszkanie Michał Tomaszek i Zbigniew Strzałkowski, którzy wraz z włoskim kapłanem diecezjalnym Aleksandrem Dordim zginęli w sierpniu 1991 w Peru i zostali ogłoszeni błogosławionymi 5 grudnia 2015 w Chimbote w tym kraju. 11 grudnia 2016 w stolicy Laosu – Vientiane odbyła się beatyfikacja włoskiego kapłana Mariusza Borzagi, miejscowego świeckiego katechisty Pawła Thoj Xyooja i 15 innych męczenników – duchownych i świeckich z Laosu, Kambodży, Francji, Włoch, Szwajcarii, zamordowanych za wiarę w latach 1954-70.

„Niech ich bohaterska wierność Chrystusowi będzie zachętą i przykładem dla misjonarzy, a zwłaszcza dla katechistów, którzy na ziemiach misyjnych pełnią cenne i niezastąpione dzieło apostolskie, za które cały Kościół wyraża im wdzięczność” – przypomniano na zakończenie fragment wypowiedzi Franciszka z 21 maja 2014.

Droga Krzyżowa spod kopalni „Wujek”

Od krzyża przy kopalni „Wujek” do archikatedry Chrystusa Króla przeszli uczestnicy Drogi Krzyżowej ulicami Katowic. Razem z wiernymi przeżywającym na ulicach Katowic czternaście stacji męki pańskiej szedł także abp Wiktor Skworc.

Towarzyszyli mu kapłani dekanatu Katowice-Śródmieście. Nie zabrakło także zakonników posługujących w Katowicach, sióstr zakonnych i wiernych świeckich. W modlitewnej procesji uczestniczyła także społeczność Wyższego Śląskiego Seminarium Duchownego.

– Dziękuję Wam za to, że razem szliśmy za krzyżem, który jest znakiem naszego zbawienia – powiedział do zebranych w katedrze wiernych metropolita katowicki. Zachęcił ich także do modlitwy przed Jezusem Chrystusem Eucharystycznym oraz zaprosił do czynnego przeżywania Triduum Paschalnego.

Rozważania w tym roku zostały przygotowane przez Dziekana dekanatu Katowice-Śródmieście ks. dr. hab. Andrzeja Nowickiego i odczytane przez wiernych z parafii św. Apostołów Piotra i Pawła. Miały one na celu poprowadzić uczestników nabożeństwa na ulicach miasta do spotkania z Chrystusem Eucharystycznym w katowickiej katedrze oraz podać myśli pod rachunek sumienia, gdyż po Drodze Krzyżowej można był skorzystać z sakramentu pokuty i pojednania.

Tradycyjnie modlitwa rozpoczęła się pod krzyżem przy kopalni „Wujek”. To tutaj w gruniu 1981 r. podczas pacyfikacji kopalni przez wojsko i milicję zginęło 9 górników protestujących przeciwko wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego. Kolejne stacje Drogi Krzyżowej miały miejsce w ważnych dla Katowic miejscach. Uczestnicy modlili się m.in. pod kratami okien katowickiego aresztu śledczego, przy kościele św. Ap. Piotra i Pawła, który pełnił funkcję pierwszej katowickiej katedry, czy przy pomniku ofiar Katynia.

Droga Krzyżowa ulicami Katowic ma miejsce tradycyjnie co roku w piątek przed Niedzielą Palmową. Rozpoczyna się przy kopalni „Wujek”, a kończy w archikatedrze Chrystusa Króla. W tym roku po raz pierwszy wszyscy kapłani dekanatu Śródmieście po zakończonym nabożeństwie posługiwali sakramentem pokuty i pojednania.

Galeria zdjęć (12 zdjęć)

Góra Kalwaria: dziś Misterium Męki Pańskiej – największe na Mazowszu

Dziesiątki aktorów-amatorów przedstawią dziś w Górze Kalwarii Misterium Męki Pańskiej. Zwyczaj ten, kilka lat temu wznowiony po 200-letniej przerwie, nawiązuje do misteriów pasyjnych, które były odgrywane w Nowej Jerozolimie – jak przeszłości nazywało się to podwarszawskie miasto. Inscenizacja jest największym na Mazowszu misterium pasyjnym. Początek o godz. 15.00.

Już po raz ósmy, Góra Kalwaria powróci do swej sarmackiej przeszłości, do wielkopostnej tradycji wspólnego przeżywania Drogi Krzyżowej. Tradycja ta zapoczątkowana została tu już w XVII wieku, kiedy to Góra Kalwaria była najważniejszym sanktuarium pasyjnym na terenie Mazowsza, a może i całej ówczesnej, ogromnej Polski, Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Wówczas na pobliskich Mariankach żył i nauczał św. o. Stanisław Papczyński, założyciel zakonu marianów i wielki czciciel Chrystusa cierpiącego.

Widowisko rozpocznie scena historyczna, odwołująca się do tradycji wpisywania wyroku wydanego na Jezusa do akt miejskich – odczytany zostanie „Dekret Piłata”, pochodzący z 1761 roku.

Następnie kilkudziesięciu mieszkańców miasta i okolic w strojach jerozolimskiego ludu i dostojników, rzymskich panów i żołnierzy odegra wielkopiątkowe wydarzenia poczynając od zaparcia się Piotra i sądu Piłata nad Jezusem, poprzez Drogę Krzyżową – spotkanie Jezusa z Matką, scenę Szymona Cyrenejczyka, Weroniki, płaczących Niewiast, Kuszenie Judasza – aż do Ukrzyżowania. Zabrzmią przejmujące pieśni, autorstwa poety i pieśniarza Jacka Kowalskiego, napisane specjalnie dla Misterium.

Stroje, dekoracje, rekwizyty zostały wykonane podczas wielotygodniowych przygotowań własnymi siłami Bractwa Misterium Męki Pańskiej, które zostało założone właśnie dla kultywowania duchowości pasyjnej i działa przy sanktuarium św. Stanisława Papczyńskiego na Mariankach.

Inspiracją do powstania Bractwa stała się idea Nowej Jerozolimy, zapoczątkowana przez bpa Stefana Wierzbowskiego w 1670 roku w formie miasta-kalwarii, a wskutek niepomyślnych zdarzeń historycznych zniszczona i zapomniana. Bractwo powstało przy kościele Opatrzności Bożej w Górze Kalwarii, gdzie znajduje się Grób bł. Stanisława Papczyńskiego, założyciela Zgromadzenia Księży Marianów.

Od 2010 r. a więc od wznowienia zwyczaju misterium pasyjnego w Górze Kalwarii, autorem słów i muzyki do pieśni towarzyszących inscenizacji jest poeta Jacek Kowalski. Wykorzystał on teksty z przedwojennego scenariusza Męki Pańskiej, skomponował pieśni oparte na tradycyjnych, polskich motywach muzycznych i na własnych tekstach, zainspirowanych pieśniami pasyjnymi.

Coroczne Misterium Męki Pańskiej w Górze Kalwarii objęte jest honorowym patronatem kard. Kazimierza Nycza. „To wydarzenie jest przede wszystkim sposobnością do zanurzenia się w tajemnicy Chrystusa cierpiącego i wprowadzeniem do głębokiego przeżycia Świąt paschalnych” – powiedział KAI ks. Jan Mikołaj Rokosz, kustosz sanktuarium Opatrzności Bożej w Górze Kalwarii. Dodaje, że w wydarzeniu uczestniczą tysiące mieszkańców miasta, a także goście z okolic i Warszawy, których także w tym roku serdecznie zaprasza, zarówno przybywających indywidualnie jak i w grupach zorganizowanych przez parafie i wspólnoty.

Góra Kalwaria, jako Nowa Jerozolima, aż do rozbiorów cieszyła się sławą religijnej stolicy Mazowsza. Została ulokowana na planie krzyża, a jej plan ulic miał odtwarzać schemat ulic prawdziwej Jerozolimy.

Do kalwaryjskich kapliczek przez lata ciągnęły tłumy rozmodlonych pątników. Od założenia miasta wszyscy mieszczanie zobowiązani byli do modlitw, do czynnego uczestnictwa w misteriach, Drogach Krzyżowych, adoracjach i do tworzenia bractw religijnych.

W czasie rozbiorów zaborcy robili wszystko, by wykorzenić duchowy charakter miasta. Skasowali zakony urzędujące w mieście, rozwiązali bractwa, zniszczyli kapliczki. Aby nazwa miejscowości nie kojarzyła się z Jerozolimą, powrócono do starej nazwy: Góra.

Dziś po pasyjnych stacjach nie pozostał nawet ślad, a z ponad setki kapliczek i dróżek pamiętających kanonizowanego w ub. roku o. Stanisława Papczyńskiego ocalało tylko kilka zgruchotanych rzeźb i fundamentów budowli.

Misterium rozpocznie się 24 marca o godz. 15.00 na placu przed ratuszem w Górze Kalwarii. Dojazd z Warszawy autobusami PKS Piaseczno oraz ZTM 742.

Szczegóły na stronie internetowej.

Polacy ratowali Żydów. Dziś oddajemy im hołd

Dziś po raz pierwszy obchodzone jest nowe święto państwowe – Narodowy Dzień Pamięci Polaków ratujących Żydów pod okupacją niemiecką. Tego dnia mijają dokładnie 74 lata od zamordowania przez Niemców bohaterskiej rodziny Ulmów z Podkarpacia oraz ukrywanych przez nich Żydów.

Dzień ten ustanowiono – jak zapisano w treści ustawy – „w hołdzie Obywatelom Polskim – bohaterom, którzy w akcie heroicznej odwagi, niebywałego męstwa, współczucia i solidarności międzyludzkiej, wierni najwyższym wartościom etycznym, nakazom chrześcijańskiego miłosierdzia oraz etosowi suwerennej Rzeczypospolitej Polskiej, ratowali swoich żydowskich bliźnich od Zagłady zaplanowanej i realizowanej przez niemieckich okupantów”.

W hołdzie obywatelom, którzy ratowali żydowskich braci

Nowe święto jest wyrazem czci dla wszystkich Polaków, którzy, okazując miłosierdzie i współczucie, pomagali Żydom systematycznie mordowanym przez niemieckich oprawców. Różnie motywowali swe czyny – miłością bliźniego, nauką Kościoła, obywatelskim obowiązkiem czy zwykłą ludzką przyzwoitością. Niezależnie od tego każdy przejaw pomocy świadczonej ukrywającym się Żydom był wyrazem największego heroizmu, zważywszy na grożącą za to karę śmierci, ustanowioną przez Niemców na terenie okupowanej przez nich Polski.

Pomoc, udzielana mimo codziennej trwogi okupacyjnego terroru, miała charakter zarówno indywidualny, jak i instytucjonalny – przykładem tej drugiej była działalność Rady Pomocy Żydom „Żegota”, tajnej organizacji afiliowanej przy polskich władzach.

Polacy ratujący Żydów byli, są i powinni być wzorem i inspiracją – to nie tylko prawie 7 tys. znanych z imienia i nazwiska bohaterów, upamiętnionych przez izraelski Instytut Yad Vashem. To również tysiące rodaków, którzy pozostali anonimowi bądź nie otrzymali tego odznaczenia. Dziś, po dekadach, nie sposób ustalić ich personaliów.

Jednym z symboli niemieckich zbrodni, dokonanych w odwecie za ratowanie Żydów, jest tragiczny los Ulmów z Markowej na Podkarpaciu, zamordowanych przez Niemców 24 marca 1944 r. Tego dnia życie stracili Józef Ulma, jego ciężarna żona Wiktora, ich szóstka małoletnich dzieci, a także ośmioro ukrywanych przez polską rodzinę Żydów z rodzin Didnerów, Grünfeldów i Goldmanów.

Nieprzypadkowo 74. rocznica tych dramatycznych wydarzeń jest po raz pierwszy obchodzona jako dzień bohaterskich Polaków, którzy w nieludzkich czasach wspięli się na wyżyny człowieczeństwa.

W związku z Narodowym Dniem Pamięci Polaków Ratujących Żydów pod okupacją niemiecką Instytut Pamięci Narodowej organizuje w całym kraju wiele wydarzeń. Szczegóły na stronie internetowej IPN.

Droga Krzyżowa przeszła ulicami Ełku

„Człowiek nie może odbierać życia drugiemu człowiekowi, a szczególnie niewinnemu” – mówił bp Jerzy Mazur na zakończenie Drogi Krzyżowej, która w piątek przeszła ulicami Ełku. Nabożeństwu pasyjnemu w Ełku przewodniczył biskup ełcki Jerzy Mazur. Na placu Jana Pawła II licznie zgromadzili się ełczanie, skąd wyruszyli rozważając stacje męki Pana Jezusa.

Krzyż podczas poszczególnych stacji nieśli wierni z jedenastu ełckich parafii, przedstawiciele wspólnot, seminarzyści, siostry zakonne oraz służby mundurowe i władze samorządowe. Nabożeństwo zakończyło się w sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Ełku, gdzie bp Mazur wyraził wdzięczność uczestnikom za świadectwo wiary.

„Idąc ulicami naszego miasta, w wielkim skupieniu rozważaliśmy stacje drogi krzyżowej. Uczyliśmy się od Jezusa jak brać swój krzyż i jak go nieść. On uczy nas ciągłego powstawania, kiedy upadamy. Naśladujmy Chrystusa biorąc codzienny nasz krzyż z miłością a nie z narzekaniem. Wtedy On jest z nami i nam pomaga” – wyjaśniał bp Jerzy Mazur.

Zachęcał uczestników ełckiej Drogi Krzyżowej, by zgłębiali tajemnicę miłości Boga do człowieka, która najpełniej wyraża się w Krzyżu. „Winniśmy odpowiadać miłością na Miłość. Jezus z miłości do nas przyszedł na świat i z miłości do nas oddał życie na krzyżu. Poczujmy tę miłość wypływającą z Chrystusowego krzyża. Stojąc pod krzyżem wpatrujmy się w Ukrzyżowanego zawsze i powtarzajmy: uznaj człowieku coś wart i uznaj cos winien” – mówił kapłan.

W odniesieniu do „Czarnego Piątku”, manifestacji przeciw obywatelskiemu projektowi ustawy „Zatrzymaj aborcję”, bp Mazur zachęcał do modlitwy o nawrócenie za tych, którzy „chcą szerzyć cywilizację śmierci”. „Dzisiaj my i w wielu miejscach w Polsce, ludzie idą modląc się i rozważając Mękę Chrystusa. Ale także są inni, którzy idą i krzyczą, bo chcą zabijać. Módlmy się za nich, aby mieli świadomość, że to Bóg jest dawcą życia. Człowiek nie może odbierać życia drugiemu człowiekowi, a szczególnie niewinnemu” – nawoływał pasterz diecezji.

Rozważania Drogi Krzyżowej poprowadziła młodzież a straż honorową przy krzyżu podczas Nabożeństwa pasyjnego pełnili harcerze z pochodniami.

Po zakończeniu nabożeństwa Drogi Krzyżowej kustosz Sanktuarium Bożego Miłosierdzia zaprosił wszystkich do udziału w zbliżającej się Nowennie przed Świętem Bożego Miłosierdzia oraz na uroczystą Mszę św. odpustową, która odbędzie się 8 kwietnia o godz. 15.00 w sanktuarium.

Natomiast w Niedzielę Palmową o godz. 14.00 w ełckiej katedrze Mszą św. rozpocznie się spotkanie młodzieży z bp. Jerzym Mazurem. Po Mszy św. zostanie wystawione Misterium Męki Pańskiej przygotowane przez młodzież z Ełku.

Bp Pindel do uczestników EDK: dotknijcie swych ran, dotknijcie cielesności zbawienia

Około 1300 osób wyruszyło w piątek wieczorem z Andrychowa na jedną z dziewięciu przygotowanych w tym rejonie tras Ekstremalnej Drogi Krzyżowej (EKD). To jeden z najliczniejszych w Polsce rejonów, który mógł się pochwalić tak dużą liczbą ludzi gotowych stawić czoła słabościom podczas nocnej, wyczerpującej wędrówki z krzyżem. Bp Roman Pindel życzył pątnikom, by „dotknęli cielesności zbawienia”.

Zanim wyruszyli na swą wędrówkę po beskidzkich szlakach, w zimnie, deszczu i błocie, na Eucharystii w andrychowskim kościele św. Macieja pobłogosławił im ordynariusz bielsko-żywiecki. Proboszcz andrychowskiej parafii ks. Stanisław Czernik zauważył, że dla niektórych uczestników EDK udział w wędrówce z krzyżem jest formą ekspiacji, podczas gdy dla innych stanowi wyznanie wiary.

„Niech te wszystkie drogi, które dziś w nocy będą przemierzać uczestnicy EDK, zespalają się z drogą krzyżową Jezusa Chrystusa, prowadzącą do przemiany i zbawienia” – życzył uczestnikom kapłan.

W homilii bp Pindel zwrócił uwagę, że uczestnictwo w EDK to z jednej strony dotykanie cielesności zbawienia, z drugiej zaś jest szansą na dotknięcie własnych ran. „Macie niepowtarzalną okazję złączyć się z tą jedyną męką i śmiercią Chrystusa, która daje siłę, przebaczenie, nawrócenie, nadzieję, uzdrowienie, a przede wszystkim zbawienie każdemu, kto wierzy” – zapewnił uczestników liturgii kaznodzieja, życząc, by udział w EDK przyniósł im wiele owoców.

Pod koniec Mszy św. odczytano list, jaki z okazji 10. edycji EDK wysłał do uczestników EDK w imieniu papieża kardynał Pietro Parolin, sekretarz stanu Watykanu. „Pragnienie życia w pełni, z pasją i entuzjazmem, wymaga ogołocenia i porzucenia wszystkiego, co jest naznaczone obłudą i kulturą tymczasowości; wymaga nowych narodzin, nawet za cenę niewygody, bólu i łez” – napisał do uczestników EDK watykański sekretarz stanu.

W liście purpurat zapewnił, że papież, łącząc się duchowo z organizatorami i wszystkimi uczestnikami Ekstremalnej Drogi Krzyżowej, zachęca ich do ufnego powierzenia Chrystusowi siebie, swoich rodzin, przyjaciół i nieprzyjaciół, by w każdym z nich zamieszkał pokój i moc Chrystusa Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego. „Na wędrówkę śladami Chrystusa, jednocząc się w modlitwie, Ojciec Święty udziela im wszystkim apostolskiego błogosławieństwa” – przeczytać można w liście.

W imieniu uczestników za obecność i modlitwę podziękował biskupowi Rafał Janosz, jeden z koordynatorów rejonu EDK w Andrychowie. Wręczył także ordynariuszowi tegoroczne rozważania EDK.

Na terenie diecezji bielsko-żywieckiej – od Beskidu Śląskiego przez Beskid Żywiecki i Mały – powstało 40 tras ekstremalnych i na wzór EDK. W sumie ich uczestnicy mieli do przejścia około tysiąca kilometrów. Z Andrychowa wytyczono 9 tras. Prowadziły one do sanktuariów w Kalwarii Zebrzydowskiej lub w Rychwałdzie, do Wadowic lub dookoła Andrychowa.

Także w innych rejonach beskidzkiej diecezji wyruszyli uczestnicy EDK. Około tysiąca osób modliło się przed rozpoczęciem wędrówki w pallotyńskiej świątyni pod Szyndzielnią. Uczestnicy EDK wyszli też z Komorowic, Czechowic-Dziedzic, Jawiszowic, Kęt, Oświęcimia, Porąbki, Szczyrku, Trójwsi i Żywca.

Trasy liczyły od 21 do 75 kilometrów. Wśród wyznaczonych na terenie diecezji szlaków są takie, które uważa się za jedne z najtrudniejszych w całej Polsce – wiodące wzdłuż beskidzkich szczytów, z sumą przewyższeń około 2 tys. metrów.

2,5 tysiąca uczestników EDK w Krakowie

Blisko 2,5 tysiąca osób wyruszyło 23 marca w nocy na Ekstremalną Drogę Krzyżową z kościoła św. Józefa na krakowskim Podgórzu. – Uważam, że przyszłością Kościoła jest ideał pierwszych chrześcijan. Nie mieli pieniędzy, nie mieli kościołów, uczelni, mediów, ale mieli siebie, to kim byli. To było zachwycające. EDK ma zachęcać ludzi do rozwoju i pójścia drogą pięknego życia – mówił ks. Jacek Stryczek, pomysłodawca projektu i twórca Szlachetnej Paczki.

Tegoroczną Ekstremalną Drogę Krzyżową poprzedziła Msza św., której przewodniczył ks. Jacek Stryczek, pomysłodawca projektu, twórca Szlachetnej Paczki. W trakcie homilii mówił, jak wyobraża sobie owoce tej drogi po 10 latach i czym jest ekstremalność.

– W ubiegłym roku zdefiniowaliśmy podstawową funkcję Ekstremalnej Drogi Krzyżowej, to jest droga przełomu. Na początku jak wychodzisz w ciemną noc i masz dużo siły, to z upływającym czasem i kilometrami zaczyna przerażać ten dyskomfort i rodzaj bólu. Jest to przekroczenie granicy komfortu, ale trzeba iść dalej. I to wyjście z sytuacji, która jest trudna (…), pokazuje, że stać nas na wyjście z kolein życiowych – wyjaśniał ks. Stryczek.

Według niego większość ludzi żyje życiem, które im nie odpowiada i chcieliby go zmienić, ale „jazda po koleinach jest nawykiem i powoduje lęk, że gdy opuszczę to co mam, to to stracę”. Jak dodał, kiedy ktoś raz zrobi to na EDK, to odkrywa, że mógłby tak robić częściej.

– Wielu ludzi wyrusza na EDK po to, aby odnaleźć nowe życie, ale jeśli nowe to jakie? – pytał ks. Stryczek, wyjaśniając jak działał Kościół pierwszych wieków. – My teraz mamy świątynię, mamy wykształconych księży, mamy pieniądze, mamy media, mamy szkoły i uczelnie, a nas ubywa – podkreślił. – Pierwsi chrześcijanie nie mieli nic z tych rzeczy, a ich przybywało, i to szybko. Co takiego robili, że było ich coraz więcej, czego my nie robimy i jest nas coraz mniej? Odpowiedź jest prosta: jedyne co mieli to samych siebie. Byli tak fajnymi ludźmi, że inni chcieli z nimi być i chcieli być tacy jak oni – mówił ks. Stryczek.

– Nie jest przypadkiem, że wysyłając was na EDK mówimy, żebyście szli w milczeniu. Kolejne osiem godzin gadania nic nie zmieni. Zamieńcie się w słuch, trzeba się oswoić ze swoimi myślami. Człowiek Ewangelii to jest ten, który słucha – zaznaczył. – Tak sobie wyobrażamy dalszy ciąg Ekstremalnej Drogi Krzyżowej, to są kolejni ludzie, którzy chcą być fajni, wchodzą na tę drogę i żyją piękniejszym życiem. Tegoroczne rozważania są próbą zachęcenia nas do rozwoju – powiedział pomysłodawca EKD.

Uczestnicy EDK mieli do wyboru trzydzieści tras o łącznej długości ponad 1300 km, prowadzących m.in. do Kalwarii Zebrzydowskiej i Wadowic. – Dla mnie EDK to moment sprawdzenia się w ekstremalnych warunkach, moment wyciszenia od codziennego natłoku spraw, pracy. To właściwie jedyny czas kiedy tak naprawdę mogę pobyć sama ze sobą, przemyśleć swoje dotychczasowe życie, pomodlić się – mówiła KAI Anna Lenczowska, uczestniczka tegorocznej EDK.

Ekstremalna Droga Krzyżowa powstała w 2009 roku w Krakowie, w duszpasterstwie prowadzonym przez ks. Jacka Stryczka. Projekt, który dziś angażuje dziesiątki tysięcy osób w Polsce i na świecie, zainicjowało kilku młodych mężczyzn tworzących projekt Męska Strona Rzeczywistości. Pomysł był odpowiedzią na zaobserwowany przez nich „kryzys męskości”. Przejście długiej i trudnej trasy miało być antidotum na męską „miękkość”, przywiązanie do komfortu i łatwizny.

Dziś Ekstremalna Droga Krzyżowa to nowa forma duchowości, zyskująca coraz większą liczbę zwolenników. Uczestnicy EDK idąc całą noc pochylają się nad specjalnie przygotowanymi rozważaniami. Podczas drogi obowiązuje zasada milczenia, która ma pomóc w odpowiednim doświadczaniu tego czasu.

W 2017 roku w Ekstremalnej Drodze Krzyżowej wzięło udział ponad 60 tys. osób. Uczestnicy podjęli wyzwanie w 11 państwach, w tym 252 miastach. Według szacunków organizatorów, uczestnicy Ekstremalnej Drogi Krzyżowej przejdą w tym roku ponad 30,5 tys. km na prawie 720 trasach. Pątnicy ruszają z 351 miejscowości w 18 państwach.

Mity protestujących zwolenniczek aborcji eugenicznej

W piątek ulicami miast przeszły czarne protesty. Zwolenniczki aborcji protestujące przeciwko nowelizacji ustawy przygotowanej przez obywatelską inicjatywę „Zatrzymaj aborcję” – mającą na celu usunięcie przesłanki eugenicznej – w swym dyskursie posługują się wieloma mitami. Prezentujemy podstawowe z nich. 1. Każda kobieta w imię wolności ma prawo do wyboru czy urodzi poczęte dziecko czy nie, tym bardziej jeśli jest ono chore bądź niepełnosprawne. Nie można zmuszać kobiet do rodzenia chorych dzieci.

– Tymczasem inicjatorom projektu ustawy chodzi o co innego. Mianowicie o uratowanie tysięcy dzieci, które obecnie są zabijane przed urodzeniem – pomimo, że większość z nich jest zdolna do samodzielnego życia. Mogą one rodzicom przynosić radość i być wartościowymi członkami społeczeństwa.

Osoby z Zespołem Downa wnoszą coś ważnego i dobrego

Ogromną grupę dzieci zabijanych w wyniku aborcji eugenicznej, ok. 80 proc.stanowią dzieci z zespołem Downa bądź z zespołem Turnera. Są to wady genetyczne, które wcale nie oznaczają śmierci tuż po urodzeniu. Nie uniemożliwiają także wartościowego i szczęśliwego życia danej osoby i jej bliskich oraz możliwości wypełniania różnych ról w społeczeństwie. Np. osoby z Zespołem Turnera, który dotyka głównie dziewczynek, mogą normalnie funkcjonować, nie są dotknięte niepełnosprawnością intelektualną. Mogą cierpieć na problemy z płodnością oraz charakteryzuje je niski wzrost. Przykładem takiej osoby jest jedna z lekarek pracujących w Warszawie, która jest osobą z Zespołem Turnera. Bez trudności skończyła studia medyczne, a teraz specjalizuje się i pracuje w szpitalu.

Z kolei osoby z zespołem Downa są co prawda dotknięte pewną niepełnosprawnością intelektualną, ale za to cechują je rozwinięte zdolności społeczne, są pełne ekspresji i pozytywnych uczuć. W przyjaznym środowisku świetnie sobie radzą.

Ponadto znane są świadectwa osób, którym lekarze sugerowali aborcję na podstawie podejrzenia wad genetycznych u dziecka. Wiemy, że często dzieci te rodziły się zdrowe. A to dlatego, że w badaniach prenatalnych nie można stwierdzić Zespołu Downa czy innej choroby, lecz można ją tylko podejrzewać. Lekarze radzą wówczas dokonać aborcji mówiąc: „z tego dziecka nic nie będzie”, tymczasem dziecko rodzi się albo zdrowe albo w dużo lepszym stanie niż przewidywano.

2. Przygotowywana ustawa spowoduje poddawanie kobiet szczególnym torturom, związanym z urodzeniem niepełnosprawnego dziecka lub jego późniejszym wychowywaniem.

– Tymczasem szczególnym torturom poddawane są nie kobiety lecz dzieci abortowane z przyczyn eugenicznych. A to dlatego, że aby zdiagnozować możliwość choroby, dziecko musi być już odpowiednio wykształcone, czyli duże. Ustawa mówi, że można dokonać aborcji na dziecku podejrzewanym o niepełnosprawność lub chorobę do momentu uzyskania zdolności samodzielnego życia poza organizmem matki. Przyjmuje się, że jest to 24 tydzień życia, czyli 6 miesiąc ciąży. Gdyby Polacy uświadomili sobie jak duże – czyli zdolne do odczuwania bólu – dzieci są zabijane drogą aborcji, z pewnością by się temu sprzeciwili.

Każda matka, która urodziła dziecko ma – zgodnie z prawem – możliwość oddania go do adopcji. Tysiące rodzin czeka w Polsce na możliwość adoptowania dziecka, jest też wiele rodzin gotowych przyjąć dziecko obarczone chorobą bądź niepełnosprawnością. Nie istnieje żadne logiczne uzasadnienie, aby dzieci te były pozbawiane życia w okresie życia płodowego. Można zapewnić im dobrą opiekę w innej rodzinie oraz bezpieczną przyszłość.

Czarny Piątek. Strajk Kobiet w Gdańsku w sprawie procedowanego w parlamencie projektu ustawy „Zatrzymaj Aborcje” | Fot. Karol Makurat/REPORTER

3. Kościół jest oddzielony od państwa, nie ma zatem prawa domagać się takich rozwiązań ustawowych, które wynikałyby z jego nauki, która zakazuje aborcji. Jest to więc próba narzucenia prawu państwowemu wymagać prawa religijnego, które obowiązywać winno wyłącznie wierzących, na zasadzie ich dobrowolnego wyboru.

– Tymczasem Kościół katolicki bynajmniej nie usiłuje narzucić państwu swego wewnętrznego prawa, tak jak ma to miejsce np. w islamie. Prawo do życia każdego człowieka jest normą powszechną, bynajmniej nie wyłącznie religijną.

Projekt ustawy bez przesłanki eugenicznej już w Sejmie

Inicjatywa obywatelska „Zatrzymaj aborcję” nie jest inicjatywą kościelną lecz społeczną, podjętą wiosną tego roku przez Fundację „Życie i rodzina” CitizenGO Polska. A pod projektem nowelizacji ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży podpisało się ponad 830 tysięcy polskich obywateli, zatem uzyskała ona najpoważniejsze wsparcie społeczne, spośród zgłaszanych dotąd projektów nowelizacji tejże ustawy.

Projekt „Zatrzymaj aborcję” nie jest wiec w żadnym wypadku inicjatywą o charakterze wyznaniowym, uzyskał natomiast poparcie ze strony Konferencji Episkopatu Polski. To całkiem oczywiste, gdyż obrona życia ludzkiego od momentu poczęcia do naturalnej śmierci jest jednym z ważnych punktów nauczania Kościoła, który we współczesnym świecie koncentruje się na obronie praw człowieka, o ile są one zagrożone. To prawo Kościoła, a nawet spoczywający na nim obowiązek ochrony życia ludzkiego na każdym etapie jego trwania, konsekwentnie podkreślał w swym nauczaniu m.in. św. Jan Paweł II.

4. Projekt „Zatrzymaj aborcję” jest skutkiem aliansu miedzy Kościołem a PiS, które w ten sposób pragnie zaskarbić sobie poparcie Kościoła w kolejnych wyborach.

– Nie istnieje alians Kościoła z PiS w przedmiocie nowelizacji ustawy aborcyjnej. Fakty pokazują, że PiS nie jest gorącym zwolennikiem obywatelskiego projektu „Zatrzymaj aborcję”, gdyż obawia się spadku poparcia z tego powodu. Dlatego np. sejmowa komisja polityki społecznej i rodziny odwołała swoje przedwczorajsze posiedzenie, na którym posłowie mieli rozmawiać m.in. o projekcie „Zatrzymaj aborcję”. „Gratuluję znalezienia kolejnego wybiegu, aby nie podejmować prac nad #ZatrzymajAborcję i aby dzieci z Downem dalej były zabijane” – skomentowała na Twitterze decyzję komisji Kaja Godek z Fundacji Życie i Rodzina, pełnomocnik komitetu inicjatywy obywatelskiej, który złożył projekt w Sejmie wraz z 830 tys. podpisów. Świadczy to nawet o pewnym napięciu pomiędzy inicjatorami inicjatywy obywatelskiej „Zatrzymaj aborcję”, a PiS.

Natomiast sam fakt skierowania do procedowania w Sejmie projektu ustawy, nie może być interpretowany jako wyraz jednoznacznego poparcia dla projektu „Zatrzymaj aborcję” przez Prawo i Sprawiedliwość. Jest raczej konsekwencją wcześniejszych obietnic tej partii o szacunku dla projektów obywatelskich, tym bardziej tych, które uzyskały tak masowe poparcie społeczne.

W sobotę św. Jan przy Bramie Łacińskiej

Przy Bramie Łacińskiej – jednej z bram do starożytnego miasta na przełomie V i VI wieku wybudowano świątynię poświęconą św. Janowi. Nieopodal bowiem, jak wskazuje tradycja, znajdowało się miejsce, gdzie przed zesłaniem na wyspę Patmos męczono apostoła.

Kościół wyróżnia się wyjątkową surowością i wręcz nietkniętą architekturą wczesnego średniowiecza. Wpływ na to miały zapewne ubogie zakony opiekujące się gmachem, na przebudowę którego nie je stać. Obecnie kościół należy do ojców rosminianów.

Wchodząc do świątyni dostrzegamy charakterystyczną dla architektury bizantyńskiej apsydę. Wypełnia ją, pochodzący z okresu baroku, odznaczający się bogatą dramaturgią fresk przedstawiający egzekucję św. Jana. Trudno też nie zauważyć w nawie niepasujących do siebie marmurowych kolumn z jońskimi kapitelami. Najprawdopodobniej pozyskane zostały z różnych starożytnych budowli miasta.

Uwagę przyciągają niewątpliwie barwne ściany i posadzka kosmateski, które ocieplają to zimne i surowe wnętrze. Jaskrawe freski, pochodzące z XII w. są zasługą Celestyna III. Biegnące wzdłuż nawy malowidła przedstawiają pięćdziesiąt scen biblijnych. Rozpoczynają się one od Księgi Rodzaju, a kończą scenami z Apokalipsy znajdującymi się na łuku triumfalnym ponad ołtarzem. To unikalny, dostępny dzisiaj średniowieczny cykl fresków.

Nieopodal kościoła znajduje się ośmioboczna kaplica upamiętniająca męczenie św. Jana we wrzącym oleju. Janowi udało się ujść cało. Cesarz Domicjan darował mu życie, lecz równocześnie zesłał na wyspę Patmos, gdzie apostoł zmarł w 100 roku.

Czytaj także: Stacje Wielkiego Postu – pielgrzymka szlakiem kościołów stacyjnych

***

W sobotę,  24 marca liturgie stacyjne odprawiane są:

Warszawa: parafia Zmartwychwstania Pańskiego, ul. Księcia Ziemowita 39
Kraków: kościół św. Floriana, pl. Matejki
Poznań: kościół św. Jana Bosko, ul. Warzywna 17
Lublin: parafia św. Teresy od Dzieciątka Jezus, ul. Krochmalna 47
Łódź: archikatedra św. Stanisława Kostki, ul. Piotrkowska 265

***

W ostatnim tygodniu duchowej pielgrzymki stacyjnej po świątyniach Rzymu zapraszamy do udziału w konkursie. Codziennie od czwartku 22 marca do Wielkiego Czwartku 29 marca zamieszczać będziemy jedno pytanie dotyczące rzymskich kościołów stacyjnych, opisywanych na naszym portalu przez cały Wielki Post.

Spośród osób, które udzielą poprawnej odpowiedzi codziennie wyłonimy jednego zwycięzcę, który otrzyma egzemplarz wyjątkowego przewodnika autorstwa Hanny Suchockiej „ Rzymskie pasje. Kościoły stacyjne Wiecznego Miasta”, który ukazał się nakładem Wydawnictwa Rosikon Press.

Dziś pytanie konkursowe brzmi:

W którym z rzymskich kościołów znajduje się rzeźba Maryi „Madonna del Parto”, patronki kobiet spodziewających się dziecka?

Odpowiedzi wraz z adresem korespondencyjnym prosimy przesyłać na adres konkurs@ekai.pl. W temacie wiadomości prosimy wpisać „Kościoły stacyjne”. Na odpowiedzi na to pytanie czekamy dziś (sobota) do godz. 22.00. Laureata dzisiejszego pytania konkursowego ogłosimy jutro, w opisie kolejnego kościoła stacyjnego. Pełna lista laureatów znajduje się >>TUTAJ<<

***

Laureatem piątkowego konkursu został pan Piotr Hankus z Jordanowa. Poprawna odpowiedź na zadanie pytanie brzmi: Święta Cecylia, którą malarz uwiecznił z palmą (symbol męczeństwa) i organami. Wszystkim, którzy znali poprawną odpowiedź gratulujemy i zachęcamy do przesyłania odpowiedzi na kolejne pytania.

Wykaz wszystkich wielkopostnych kościołów stacyjnych wraz z linkami do poszczególnych opisów znajduje się >>TUTAJ<<

Zobacz Regulamin konkursów na portalu eKAI.pl

Lublin: Droga Krzyżowa w byłym nazistowskim obozie na Majdanku

Kilka tysięcy osób wzięło udział w Drodze Krzyżowej zorganizowanej w piątek w byłym nazistowskim obozie koncentracyjnym na lubelskim Majdanku. „Choć nie ma takich słów, które wypowiedziałyby tragedię ofiar tego miejsca, nam nie wolno o niej milczeć” – powiedział bp Mieczysław Cisło, biskup pomocniczy lubelski. Nabożeństwo było inauguracją diecezjalnych obchodów tegorocznych Światowych Dni Młodzieży.

Nabożeństwo rozpoczęło się przy Pomniku-Bramie stojącym w miejscu dawnej bramy obozowej. Następnie uczestnicy przeszli przez „czarną drogę”, część gospodarczą byłego obozu i jedyne zachowane do naszych czasów pole, na którym mieszkali więźniowie. Podczas drogi uczestnicy wysłuchali rozważań opartych na wspomnieniach byłych więźniów Majdanka, a także komentarza historycznego.

Krzyż będący kopią krzyża Światowych Dni Młodzieży nieśli przedstawiciele różnych wspólnot i duszpasterstw działających na terenie Lublina, jak i młodzież z Ukrainy. Droga Krzyżowa zakończyła się przy mauzoleum, w którym znajdują się prochy ofiar lubelskiego łagru.

Na koniec nabożeństwa głos zabrał bp Mieczysław Cisło, biskup pomocniczy archidiecezji lubelskiej. Zwracając się do zgromadzonych powiedział, że choć brakuje słów wobec tak wielkiej tragedii, jaka spotkała więźniów Majdanka, nie wolno o niej milczeć. „Użyczamy dziś naszego głosu tym, którzy nie mogą już mówić, bo pozostały po nich strzępki świadectw. Poprzez dzisiejszą obecność, mogliśmy podzielić malutką cząstkę ich cierpienia” – powiedział hierarcha.

W rozmowie z KAI, Monika Lembowicz z Państwowego Muzeum na Majdanku powiedziała, że współczesne nabożeństwo Drogi Krzyżowej w byłym obozie jest duchową kontynuacją tajnego życia religijnego, jakie prowadzili byli więźniowie: „Wielu więźniów, pomimo zakazu, próbowało praktykować swoją wiarę. Przemycali do obozu różne modlitewniki, różańce czy obrazki, za co mogła spotkać ich kara. Na ile mogli, starali się świętować kościelne uroczystości, czego przykładem były prowizoryczne Groby Pańskie tworzone w barach” – tłumaczyła Lembowicz.

Historia nabożeństwa pasyjnego na Majdanku rozpoczęła się w 1999 r. Od tego czasu jest inauguracją Diecezjalnych Obchodów Światowych Dni Młodzieży. Niedzielne obchody rozpoczną się o godzinie 12.30 na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim od spotkania z zespołem Full Power Spirit. Po koncercie wyruszy procesja z palmami do lubelskiej archikatedry, gdzie pod przewodnictwem Metropolity Lubelskiego abp. Stanisława Budzika, zostanie ona odprawiona o godzinie 15.00.

Nazistowski obóz koncentracyjny na Majdanku istniał od jesieni 1941 do lipca 1944 r. Początkowo był miejscem przetrzymywania jeńców Armii Czerwonej. Stopniowo zaczęto do niego wysyłać deportowaną ludność z Zamojszczyzny, Żydów z likwidowanych gett oraz ludność białoruską i ukraińską. Według najnowszych ustaleń, przez cały okres funkcjonowania obozu przetrzymywano w nim ponad 150 tys. więźniów z całej Europy, z czego 80 tys. z nich straciło życie.

Prymas na zakończenie gnieźnieńskiej Drogi Krzyżowej: potrzeba apostołów życia!

„W tych dniach, w których toczy się walka o życie człowieka, tak bardzo potrzeba świadków życia, potrzeba ludzi, którzy będą nie tylko o życiu mówić i za życiem głosować, ale którzy będą to życie wspierać własnym życiem” – mówił Prymas Polski abp Wojciech Polak na zakończenie Drogi Krzyżowej, która przeszła w piątek ulicami Gniezna.

Tegoroczne rozważania przygotowała gnieźnieńska parafia pw. św. Michała Archanioła. Nawiązywały one do posługi i męczeństwa bł. bp. Michała Kozala, byłego rektora gnieźnieńskiego PWSD i biskupa pomocniczego włocławskiego, którego 100. rocznica święceń kapłańskich minęła w lutym tego roku.

Droga Krzyżowa rozpoczęła się tradycyjnie przy kościele garnizonowym skąd zgromadzeni, idąc starówką do kolejnych stacji, przeszli do katedry gnieźnieńskiej, gdzie błogosławieństwa na zakończenie udzielił wszystkim Prymas Polski. W rozważaniach, szczególnie w kontekście odbywających się w piątek „czarnych protestów”, mocno wybrzmiała modlitwa o szacunek i ochronę życia. Apelował o to również na zakończenie nabożeństwa abp Wojciech Polak.

„Poszliśmy dzisiaj po śladach Chrystusa Jego krzyżową drogą, by uczyć się przez wstawiennictwo bł. biskupa Michała Kozala postawy ewangelicznego ziarna, które wpadłszy w ziemię obumiera i rodzin plon obfity. Tak właśnie rodzi się życie, tak powstaje prawdziwe Życie, jeżeli w naszym życiu umieramy razem z Chrystusem” – mówił metropolita gnieźnieński dodając, że takiej postawy dziś bardzo potrzeba.

„Potrzeba oddania naszego życie, by ocalić życie naszych sióstr i braci, by to życie zwrócić ku Chrystusowi, by uwierzyli, że w Nim jest zmartwychwstanie, żeby nie byli obojętni, zamknięci, by nie odrzucali tej propozycji życia, którą daje człowiekowi Bóg. Potrzeba tego ziarna, które obumiera i rodzi plon obfity. Także w tych dniach, w których toczy się walka o życie człowieka, tak bardzo potrzeba świadków życia, potrzeba ludzi, którzy będą nie tylko o życiu mówić i za życiem głosować, ale którzy będą to życie wspierać własnym życiem, będą się starać ocalić je w sobie i w innych, będą apostołami życia” – podkreślił abp Polak.

Na zakończenie Prymas Polski odmówił z wszystkimi „Ojcze nasz” i „Pod Twoją obronę” i dziękując za wspólną modlitwę życzył dobrego duchowego przeżycia Wielkiego Tygodnia, który – jak dodał – jest w istocie Tygodniem Życia, bo poprzez mękę i śmierć rodzi się Życie.

Płock: Droga Krzyżowa ulicami Starego Miasta

Po raz kolejny w piątek przed Niedzielą Palmową płocczanie, z udziałem bp. Piotra Libery, przeszli Drogę Krzyżową ulicami Starego Miasta. Wierni miasta Płocka rozważali poszczególne stacje męki Pana Jezusa, modląc się w intencji Ojczyzny, w 100. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości.

Nabożeństwo poprzedziła Msza św. w bazylice katedralnej. Po niej rozpoczęło się nabożeństwo Drogi Krzyżowej z udziałem płocczan, w tym wiernych trzech parafii na Starym Mieście: katedralnej św. Zygmunta, św. Bartłomieja (farnej) i św. Maksymiliana Kolbego, pokonując drogę od bazyliki katedralnej do fary.

W Drodze Krzyżowej uczestniczył bp Piotr Libera, towarzyszyli mu proboszczowie staromiejskich parafii. Krzyż do czternastu stacji nieśli m.in. księża, klerycy, siostry zakonne, ojcowie, matki, młodzież, dzieci, przedstawiciele stowarzyszeń katolickich.

Rozważania przygotował ks. kan. Stefan Cegłowski, proboszcz parafii katedralnej pw. św. Zygmunta. Inspiracją była historia Płocka, szczególnie ta zapisana w tablicach płockiej katedry m.in. z nazwiskami z 115 kapłanów, którzy w czasie II wojny światowej zginęli za wiarę i Ojczyznę, z bł. abp. Antonim J. Nowowiejskim i bł. bp. Leonem Wetmańskim na czele.

W czasie rozważań bp Piotr Libera podkreślił, że „nie można kochać Bożego świata, nie kochając na pierwszym miejscu Ojczyzny”. Zwrócił się też o Boga, ażeby nauczył go tej miłości „prowadząc drogą ku wolności”.

Zaznaczył też, że podczas Drogi Krzyżowej płocczanie będą prosić o zgodę w Ojczyźnie oraz o zwycięstwo dobra nas złem. Poprosił też Boga, aby „Ojczyzna rozkwitała w pokoju i sprawiedliwości”, a jeśli taka będzie wola Boga, niech potrafi przyjąć krzyż.

Na zakończenie nabożeństwa w płockiej farze bp Libera odmówił modlitwę za Ojczyznę za wstawiennictwem św. Andrzeja Boboli oraz udzielił wiernym błogosławieństwa. Uczestnicy nabożeństwa mogli uzyskać odpust zupełny.

Podczas nabożeństwa pieśni wykonywał Chóe Pueri et Puellae Cantores Plocenses.

Bezpieczny przebieg Drogi Krzyżowej zapewniła Straż Miejska, Policja i harcerze ZHR z drużyny Dębowe Bractwo przy parafii katedralnej.

Kraków: Droga Krzyżowa z udziałem więźniarek

Droga Krzyżowa z udziałem kobiet z Zakładu Karnego w Krakowie-Nowej Hucie odbyła się w piątek w kaplicy Zakonu Przenajświętszej Trójcy przy ul. Łanowej w Krakowie. Drogi Krzyżowa, w której uczestniczą więźniowie organizowana jest co roku przez duszpasterstwo więzienne ojców trynitarzy.

Specjalnie na to wydarzenie przygotowane zostały rozważania dotyczące dramatów i problemów, z którymi zmagają się osoby pozbawione wolności. Podczas Drogi Krzyżowej rozważania te odczytały uczestniczące w modlitwie kobiety.

– Wyrok skazujący, nieuchronna kara, zrządzenie losu. Trzeba się pożegnać z dotychczasowym życiem, podporządkować, ukorzyć przed wymiarem sprawiedliwości. Można mieć poczucie klęski, niepowodzenia z sobą i z innymi, pielęgnować w sercu urazę i bunt, ale można też, patrząc na Jezusa, który w milczeniu przyjmuje niesprawiedliwie decyzję sądu, świadomie oddać się w ręce sprawiedliwego Boga, który nie odrzuca (…) – brzmiały słowa rozważań.

– Kiedy upadniemy pod ciężarem grzechu, On pomoże nam wstać. Módlmy się za tracących nadzieję w trudnych sytuacjach życiowych (…), zwłaszcza za osoby z wieloletnimi wyrokami, aby nabrali otuchy i zaufali Panu – mówiła jedna z uczestniczek Drogi Krzyżowej.

W trakcie nabożeństwo modlono się za wszystkie osoby pozbawione wolności, ich rodziny oraz pracowników zakładów karnych.

– Droga Krzyżowa to wyjątkowa okazja na spotkanie dwóch światów, pokazanie wrażliwości osadzonych oraz złamanie pewnych stereotypów myślenia – powiedział o. Maciej Kowalski OSST, minister krakowskich trynitarzy. – Bliskość drugiego człowieka pomaga nam iść trudną drogą codzienności, zmagać się z upadkami i potknięciami. Ale przede wszystkim otwiera nam oczy na niezwykłą prawdę, że jesteśmy tak podobni do siebie, bo każdy z nas potrzebuje Bożego Miłosierdzia – podkreślił.

Droga krzyżowa z osadzonymi, która odbyła się w kaplicy seminaryjnej trynitarzy jest kontynuacją Drogi Krzyżowej, która odbywała się wzdłuż muru więziennego przy Areszcie Śledczym w Krakowie-Podgórzu. Przedsięwzięcie ma za zadanie zbliżyć do siebie, na co dzień odległe od siebie światy leżące po dwóch stronach więziennego muru. W przygotowanie wydarzenia włączyła się także młodzież ze wspólnoty „Trójka”, działającej przy klasztorze ojców trynitarzy. W modlitwie uczestniczyli także mieszkańcy Krakowa.

Duszpasterstwo więzienne to jedna z misji, którą realizują krakowscy trynitarze. Oprócz tego organizują rożne formy pomocy prześladowanym chrześcijanom oraz prowadzą Dom Pomocy Społecznej. Poprzez swoją posługę chcą przybliżać ludziom tajemnicę Trójcy Świętej.

Abp Michalik do młodzieży: nie bójcie się zła

Nie bójcie się zła, sięgnijcie po pomoc Ducha Świętego – apelował do młodzieży abp senior Józef Michalik. Przewodniczył on w piątek w kościele pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Radymnie nabożeństwu na rozpoczęcie Spotkania Młodych Archidiecezji Przemyskiej (SMAP). Zgromadziło ono ponad 4 tysiące osób.

Spotkanie młodych rozpoczęło się w trzech kościołach stacyjnych od zawiązania wspólnoty w i nabożeństwa „Wieczernik” W jego trakcie rozważano prawdy dotyczące Ducha Świętego, czytano teksty biblijne i śpiewano pieśni do Ducha Świętego. Natomiast „Kantyk trzech młodzieńców” z Księgi Daniela odczytano w kilku językach. W tym czasie dwanaście młodych osób stało w prezbiterium ze zapalonymi świecami symbolizujący 12 apostołów.

Pierwsza część nabożeństwa odbywała się w półmroku, dopiero przy śpiewie „Chwała na wysokości Bogu” rozświetlono kościół. Po hymnie diakon odczytał Ewangelię. Po niej przyszedł czas na kazanie.

Abp Michalik podkreślił, że Duch Święty przyszedł, aby „rozdać owoce odkupienia, czyli odpuszczenie grzechów, które Jezus wysłużył na krzyżu” oraz uświęcić wszystkich ludzi. Wskazywał, że współpraca z Duchem Świętym polega na posłuszeństwu sumieniu. Apelował też, aby nie bać się zła.

– Możecie je przezwyciężyć. Nawet, jeśli się uwikłałeś w jakieś grzechy, słabości, nałogi, jeśli zabrnąłeś w jakieś towarzystwo, musisz zerwać. Warto! Nie będziesz sam na tej drodze. Jest Ktoś, komu na tobie nadzwyczaj zależy, Kto oddał życie za ciebie i Kto Ducha Świętego posłał, żeby twoje siły wydobyć z ciebie. Sięgnij po pomoc Ducha Świętego, ale przez modlitwę. Codziennie się módl do Ducha Świętego – mówił w kazaniu emerytowany metropolita przemyski.

Hierarcha podkreślił też, że Pan Jezus swoje posłanie głoszenia Ewangelii skierował nie tylko do apostołów, ale do każdego, kto przyjmie chrzest.

Spotkanie Młodych Archidiecezji Przemyskiej zgromadziło w Radymnie ponad 4 tysiące osób. Potrwa ono do niedzieli. W programie są spotkania w grupach, rozmowy na temat wiary i powołania, okazja do spowiedzi, a także koncerty. Główną gwiazdą będzie zespół TGD.

W sobotę wieczorem, w trzech kościołach, przemyscy biskupi poprowadzą nabożeństwo adoracji krzyża, a całość spotkania zakończy w niedzielę procesja z palmami i Msza święta przed urzędem miejskim. Spodziewanych jest na niej ponad 8 tysięcy osób.

Spotkanie Młodych Archidiecezji Przemyskiej jest jednym z największych tego typu wydarzeń w Polsce. Organizowane jest od 1994 r. w weekend przy Niedzieli Palmowej w związku z przypadającym wówczas Światowym Dniem Młodzieży w łączności z Ojcem Świętym. W kolejnych latach gospodarzem SMAP-u jest inne miasto archidiecezji. Radymno gości młodzież po raz pierwszy.

Pokoleniowa zmiana na fotelu prezesa Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia

36-letni Jakub Bałtroszewicz został nowym prezesem Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia. Funkcję tę przekazał mu Paweł Wosicki, który pełnił służbę dla Federacji przez 25 lat. „Mam nadzieję, że Prawo i Sprawiedliwość, które ma większość parlamentarną, a prawo do życia wypisane na sztandarach, wywiąże się z tego fundamentalnego zobowiązania, które obiecywało w czasie kampanii wyborczej” – powiedział KAI nowy prezes PFROŻ.

„Musimy podjąć wysiłki w celu budowaniu jedności ruchów pro-life w Polsce, bo podziały, które zarysowały się w ubiegłym roku, przy inicjatywie „Stop aborcji”, są widoczne. Nie da się tej jedności budować na siłę i gdy nie wszyscy jej chcą. Chciałbym podjąć wysiłek, by Federacja stała się platformą spotkania i dialogu” – mówi w rozmowie z KAI nowy prezes PFROŻ.

Jakub Bałtroszewicz wyjaśnia, że o wiele bardziej niż na podejmowaniu kolejnych projektów zależy mu na wzajemnym wspieraniu swoich inicjatyw, promowaniu ich, wspólnej rozmowie i spotkaniu. Bałtroszewicz woli promować organizacje zrzeszone w federacji poprzez wspólne oświadczenia niż podejmowanie wspólnych działań, bo wg niego każda z organizacji ma inny charyzmat, który samodzielnie bardzo dobrze realizuje. Federacja byłaby przestrzenią informującą o tych inicjatywach i promującą je.

Bałtroszewicz chce także, żeby Polska Federacja Ruchów Obrony Życia była bardziej aktywna na forum międzynarodowym. W tym celu planuje przenieść członkostwo z poszczególnych polskich organizacji zrzeszonych w Europejskiej Federacji dla Życia i Godności Człowieka ONE OF US oraz Europejskiej Federacji Stowarzyszeń Rodzin Katolickich (FAFCE) na całą polską federację. „Chciałbym, żeby organizacje zrzeszone w polskiej federacji czuły się reprezentowane na forum federacji europejskich; żeby partycypowały w tym, co na poziomie Europy dzieje się w przestrzeni pro-life, bo ten głos polski jest chciany i o niego często się prosi” – mówi Bałtroszewicz.

Aktualnie zawieszono Walne Zebranie Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia. Zostanie wznowione po zatwierdzeniu zmian statutowych przez KRS. Wtedy też zostanie wybrany pełny nowy zarząd organizacji, na którego czele stoi Jakub Bałtroszewicz. Nowy prezes chce wykorzystać ten czas na rozmowy z organizacjami pro-life, które do tej pory nie znalazły się w PFROŻ.

Bałtroszewicz poproszony o komentarz dotyczący piątkowych protestów przeciw obywatelskiej inicjatywie ustawodawczej „Zatrzymaj aborcję” mówi krótko: „Potrzeba modlitwy za osoby, które występują przeciwko życiu i za polityków, którzy podejmują decyzję, co dalej z projektem”. Dodaje, że największa obawa związana z czarnymi marszami dotyczy tego, że politycy mogą się przestraszyć, „będą uważali, że niczego nie trzeba zmieniać i wyrzucą do kosza projekt, pod którym podpisało się 830 tys. ludzi”.

W oświadczeniu PFROŻ z czwartku użyto porównano zachowanie polskich parlamentarzystów do postawy Piłata, który „próbując uciekać od trudnych decyzji w rzeczywistości stał się odpowiedzialnym za śmierć Niewinnego”. „Podobnie dziś umywanie rąk przedłużającymi się procedurami rodzi współodpowiedzialność za funkcjonowanie złego prawa” – napisano w oświadczeniu.

„Mam nadzieję, że Prawo i Sprawiedliwość, które ma większość parlamentarną a prawo do życia wypisane na sztandarach, wywiąże się z tego fundamentalnego zobowiązania, które obiecywało w czasie kampanii wyborczej” – podkreśla nowy prezes PFROŻ.

Polska Federacja Ruchów Obrony Życia zrzesza 86 organizacji prorodzinnych zajmujących się obroną życia poczętego oraz wspieraniem rodziny w różnych aspektach jej funkcjonowania: od niesienia pomocy materialnej poprzez edukację społeczeństwa aż do aktywnego uczestnictwa w życiu politycznym na szczeblu samorządowym, krajowym i unijnym. W 2012 roku została uhonorowana Europejską Nagrodą Obywatelską.

Najważniejszym celem, który od początku przyświeca federacji, jest doprowadzenie do uchwalenia ustawy chroniącej życie każdego człowieka bez wyjątku – w tym dziecka poczętego. Obecnie obowiązująca ustawa „O planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży” pozwala zabić nienarodzone dziecko w trzech przypadkach. Dzięki działaniom wielu organizacji zrzeszonych w federacji udało się w 1993 roku osiągnąć tzw. konsensus, który zastąpił ustawę z 1956 roku, dopuszczającej aborcję na życzenie.

Federacja powstała z inicjatywy prof. Alicji Grześkowiak, która w 1992 roku zaprosiła na spotkanie w Senacie Rzeczypospolitej Polskiej grupę przedstawicieli ruchów pro-life. Jeszcze w czerwcu tego samego roku na zjeździe założycielskim powołano federację, choć formalnie została ona wpisana do rejestru stowarzyszeń przy Krajowym Rejestrze Sądowym dopiero dekadę później, 4 grudnia 2002.

W deklaracji ideowej federacja oświadcza między innymi: „Uznając życie człowieka od poczęcia do naturalnej śmierci za wartość fundamentalną, poszanowanie prawa do życia każdej istoty ludzkiej bez względu na wiek czy kondycję psychofizyczną, uważamy za podstawę, na której budować należy cały system w suwerennym państwie”.

Nowy Prezes Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia, Jakub Bałtroszewicz, jest fundatorem i prezesem zarządu Fundacji JEDEN Z NAS, pierwszej polskiej organizacji pro-life mającej status lobbysty w instytucjach UE, która prowadzi portal pro-life www.jedenznas.pl i współtworzy z Uniwersytetem Papieskim Jana Pawła II w Krakowie pierwszą w Polsce Poradnię Bioetyczną (www.poradniabioetyczna.pl).

Jakub Bałtroszewicz jest Sekretarzem Generalnym Europejskiej Federacji dla Życia i Godności Człowieka ONE OF US (www.oneofus.eu) zrzeszającej 44 organizacje z ponad 20 krajów Europy. Wraz z prof. Ryszardem Legutko i Pomocą Kościołowi w Potrzebie współtworzy Europejski Kongres w Obronie Prześladowanych Chrześcijan (www.kongreschrzescijan.pl – 3 edycje) oraz Kongres Christianitas (www.christianitas-europa.pl) poświęcony refleksji nad przyszłością Europy (wspólnie z Archidiecezją Krakowską). Jest wykładowcą dydaktyki bioetyki na Międzywydziałowym Instytucie Bioetyki UPJPII.

Diecezja sandomierska: blisko 3 tys. maturzystów pielgrzymowało na Jasną Górę

Blisko 3 tys. maturzystów nawiedziło w dniach 22 – 23 marca częstochowskie sanktuarium w ramach XXV Diecezjalnej Pielgrzymki Maturzystów na Jasną Górę. O to, by swą aktywnością młodzi budowali Polskę i Kościół zachęcał ich biskup senior Edward Frankowski.

Podczas dwudniowej pielgrzymki maturzyści powierzali Matce Bożej czas przygotowań do egzaminu dojrzałości oraz prosili o siły i dary Ducha Świętego na czas matur. W kaplicy Cudownego Obrazu młodzi modlili się wspólnie modlitwą różańcową. Pątnikom towarzyszył bp senior Edward Frankowski.

Biskup w homilii do młodych oraz przybyłych z nimi katechetów i wychowawców mówił o więzi jaka powinna łączyć nas nieustannie z Maryją. Wskazywał, że Maryja ciągle pomaga nam się jednoczyć z Jezusem. Nawiązał również do jubileuszy, dwustulecia istnienia diecezji oraz setnej rocznicy odzyskania niepodległości.

– Potrzeba, abyście wyzwolili w sobie radość z przeżywanych jubileuszy w diecezji i w Ojczyźnie. Waszą aktywnością budujcie Polskę i Kościół w diecezji i naszej Ojczyźnie. Czyńcie to według najwspanialszych tradycji chrześcijańskich, które odziedziczyliśmy od naszych przodków i które są sprawdzone – zachęcał młodych bp Frankowski.

Zdaniem organizatora ks. Mariana Bolesty, wytworzyła się pewna tradycja pielgrzymek maturzystów na Jasną Górę. – Jest to dla młodych czas zawierzenia matur oraz wyborów życiowych Matce Bożej. Jest to forma wychowania i kształcenia młodego pokolenia w duchu wartości – podkreślił ks. Marian Bolesta.

Maturzyści pielgrzymujący na Jasną Górę młodzi podkreślali to, jak ważny to dla nich moment w przygotowaniach do egzaminu dojrzałości.

Zuzanna Sadło, mówiąc o tym, że matura jest dla niej bardzo ważna i od tego jak ją napisze, zależy jej przyszłość, podkreśliła, że dlatego tak, jak przed każdym ważnym momentem w życiu, pragnie prosić Boga o pomoc i wsparcie.

– Trwając przy Bogu zawsze mam poczucie bezpieczeństwa i spokoju. Chciałabym żeby tym razem też tak było, żeby nie „zjadł mnie stres”, żebym spokojnie podeszła do rozwiązywania zadań, ale także bym miała siłę do walki z lenistwem i nie zmarnowała miesiąca, który został na przygotowania do matury – mówiła uczestniczka pielgrzymki.

Z maturzystami spotkał się i swoje świadectwo przedstawił Marcin Kaczmarzyk, pracownik naukowo-dydaktyczny na politechnice rzeszowskiej. Opowiedział o swoim wypadku, w którym stracił całkowicie wzrok, lewą dłoń i część prawej ręki, cudem zachowując życie. Te wydarzenia pokazywał jako opatrznościowe i podkreślał, że stały się one dla niego momentem nawrócenia i oddania Bogu. Jego zdaniem, w życiu naprawdę warto jest Panu Bogu zaufać, gdyż On doskonale wie co jest potrzebne człowiekowi do szczęścia i do zbawienia.

Kielce: droga krzyżowa do klasztoru na Karczówce

Uczestnicy najstarszej w Kielcach terenowej Drogi Krzyżowej, wyruszyli w piątek wieczorem z kościoła Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny do klasztoru na wzgórzu Karczówka. Nabożeństwo jest organizowane od 20 lat przez Kościół Domowy Ruch Światło-Życie, ale jej tradycja – według dat najstarszych kaplic krzyżowych – sięga XVII wieku.

Przed nabożeństwem sprawowano Mszę św. w kościele Niepokalanego Poczęcia NMP. W homilii bp Jan Piotrowski zwrócił uwagę na jedną z ostatnich katechez Franciszka. Zachęcając do lepszego poznania Jezusa papież zalecał „zajrzenie do wnętrza krzyża” i przestrzegł, by nie traktować go elementu ozdobnego czy „interesującego dodatku do ubrań”, ale jako ważny „znak religijny”.

– Bóg, który jest miłością i źródłem wszelkiego dobra, podejmuje walkę ze złem (…). Człowiek omotany siecią obyczajowego zła, nie jest w stanie uwolnić się z niego o własnych siłach (…). Ostateczne zwycięstwo nad złem przychodzi przez Jezusa Chrystusa, Syna Bożego – mówił biskup kielecki.

Przypomniał także, że Pan Bóg nigdy nie przestaje kochać człowieka, „na nikogo się nie obraża, nie zostawia człowieka samemu sobie. To tylko w człowieku drzemie niedoskonałość psująca harmonię z Bogiem” – zaznaczył bp Piotrowski. Przypomniał zarazem, że nic, żadne „najbardziej bolesne doświadczenia”, nie zamykają drogi do nawrócenia i pojednania z Bogiem.

– Ten ciężki krzyż, który poniesiemy, nie jest znakiem tryumfu nad kimkolwiek, ale wyłącznie zwycięża zło, a nawet pozwala prawdziwie kochać i prawdziwie przebaczać – powiedział na zakończenie biskup kielecki.

Po Mszy św. wierni wyruszyli szlakiem starej miejskiej Drogi Krzyżowej. Rozważania przy kolejnych stacjach prowadziła wspólnota Domowy Kościół Diecezji Kieleckiej. Nabożeństwo zakończyło się w klasztorze księży pallotynów na Karczówce.

Trasa nabożeństwa nawiązuje po części do rozwiązań urbanistycznych w Kielcach datowanych na przełom XVI i XVII wieku. Według odnalezionej dokumentacji austriackiego geodety z czasów zaborów, czas powstania tej pierwszej miejskiej Drogi Krzyżowej, oszacowano na przełom XVI/XVII wieku.

Fundacja Kalwarii była zapewne związana z dziękczynieniem za ocalenie miasta od zarazy. Mogła ona powstać w związku z przeniesieniem w uroczystej procesji relikwii św. Karola Boromeusza z kieleckiej kolegiaty na Karczówkę w 1628 r. Według innej hipotezy fundacja Drogi Krzyżowej nastąpiła dopiero w 1631 r., po osiedleniu się na wzgórzu bernardynów.

Jeszcze w XIX w. mieszkańcy Kielc odprawiali nabożeństwo Drogi Krzyżowej w intencji uniknięcia zarazy. Droga była wówczas nieutwardzona, nie było linii kolejowej, inna była topografia okolicy. Z czasem stan kapliczek pogarszał się z każdym rokiem. Bardzo podupadły one w latach PRL, a nabożeństwo zostało zakazane jako zgromadzenie publiczne.

W 1998 r. ponownie ulicami Kielc przeszła Droga Krzyżowa, dzięki staraniom Towarzystwa Przyjaciół Karczówki i stowarzyszeń związanych z zachowaniem dziedzictwa Karczówki, a także wspólnocie Kościoła Domowego. Zostały zrekonstruowane kapliczki, uzupełnione cyfry i płaskorzeźby.

Licznie i z nadzieją – 4 tys. maturzystów na Jasnej Górze

– Nie pozwólcie umrzeć nadziei na to, że można być wspaniale człowiekiem – prosił dziś młodzież na Jasnej Górze bp Edward Dajczak. W sanktuarium modliło się około 4 tys. maturzystów z diec. sandomierskiej i koszalińsko – kołobrzeskiej. Apelem Jasnogórskim nocne czuwanie modlitewne rozpoczną dziś jeszcze uczniowie klas maturalnych z archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej.

Młodym towarzyszą biskupi, katecheci i wychowawcy. Na pielgrzymki zostali zaproszeni także specjalni goście.
– Pozwól Bogu się kochać – zachęcał maturzystów bp Edwarda Dajczak. Ordynariusz koszalińsko – kołobrzeski mówił o Bożej miłości, która uwalnia, czyni człowieka wolnym. Wyjaśniał młodym, że między każdym człowiekiem a Bogiem jest „niepowtarzalność” i nie można nam się dać „stylowi, sposobom życia przygnieść”.

– Znacie to, to jest ta metoda tłamszenia człowieka bezosobową formą, czasami sami to powtarzacie: tak się dzisiaj żyje. Tak bezosobowo. Tak się. Tak się robi. A dlaczego – tak się?” – pytał w homilii bp Dajczak. Odwołując się do świadectwa Piotra Kowalczyka znanego jako TAU, duchowny zwrócił uwagę, że jak w przypadku tego muzyka, tak zawsze o każdego i każdą z nas rozgrywa się zmaganie Boga.

– Trzeba siebie widzieć oczami Boga, a to widzenie jest piękne. Nie pozwólcie umrzeć nadziei na to, że można być wspaniale człowiekiem – prosił młodzież bp Dajczak

Zdaniem ks. Andrzeja Zaniewskiego, duszpasterza młodzieży diec. koszalińsko-kołobrzeskiej wielką rolą Kościoła jest przywracanie młodym nadziei. – Tereny popegeerowskie, których jest wiele na terenie naszej diecezji, odcisnęły piętno na młodym pokoleniu – przyznał kapłan. Zauważył też, że pewne zjawiska, takie jak beznadzieja czy smutek, u wielu młodych istnieją wręcz „genetycznie”.

Wiele grup maturzystów znad morza z racji jubileuszu 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości odwiedziło miejsca związane z historią i walkami o wolność naszej Ojczyzny.

W dwóch grupach – wczoraj i dziś – przybyli maturzyści diecezji sandomierskiej – w sumie 3 tys. osób. Ks. Marian Bolesta wysoką frekwencję tłumaczy wytworzoną już w tej diecezji tradycją wyjazdów na Jasną Górę. – Młodzież poszukuje wartości, odpowiedzi na nurtujące pytania – wyjaśnia diecezjalny duszpasterz dzieci i młodzieży diecezji sandomierskiej. Z młodymi modlił się bp Edward Frankowski.

Młodzież znad morza wysłuchała świadectwa Piotra Kowalczyka znanego jako TAU, rapera, producenta muzycznego i ewangelizatora. O zagrożeniach duchowych mówił z kolei do maturzystów sandomierskich Grzegorz Bacik, który od lat pomaga osobom uwikłanym w okultyzm, magię czy satanizm.

Apelem Jasnogórskim nocne czuwanie modlitewne rozpoczną dziś jeszcze maturzyści archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej.

Ponad 1000 maturzystów z diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej na Jasnej Górze

33. Pielgrzymka Maturzystów odbyła się 23 marca. – Ta pielgrzymka to chwila, ale czasem właśnie jedna chwila decyduje o wielu rzeczach – powiedział bp Edward Dajczak do młodych ludzi z diecezji.

Pielgrzymka rozpoczęła się w Auli Kordeckiego. Swoim świadectwem z uczestnikami podzielił się Piotr Kowalczyk, znany jako „Tau” – raper, producent muzyczny i ewangelizator. Artysta opowiadał pielgrzymom historię swojego życia i nawrócenia. Wykonał też jeden ze swoich utworów.

Uczestnicy pielgrzymki wzięli też udział we Mszy św. w jasnogórskiej bazylice, której przewodniczył bp Edward Dajczak. Odbyła się także droga krzyżowa na wałach. Pielgrzymka zakończyła się w Kaplicy Cudownego Obrazu zawierzeniem egzaminów maturalnych oraz całego życia Matce Bożej.

Wielu uczestników przyznaje, że ostatnia klasa szkoły średniej to trudny moment w ich życiu. Stres, który przeżywają dotyczy najpierw samej matury, która już za kilka tygodni.

– Odczuwam wielki stres. Tym bardziej, że mam trochę zaległości. Trzeba będzie przysiąść – mówi Łukasz z I LO w Wałczu. – Od tego egzaminu wiele zależy. Można powiedzieć, że nasza przyszłość – dodaje Katarzyna z tej samej szkoły.

Jak podkreśla ks. Wojciech Panek, katecheta w I LO w Kołobrzegu, przyjazd na pielgrzymkę maturzystów wiąże się nie tylko z samym egzaminem dojrzałości. – Tłumaczę młodzieży, że nie chodzi tylko o to, żeby zdać maturę i dostać się na wymarzone studia. Na pielgrzymce chcemy oddać całe życie Panu Bogu i Matce Bożej, żeby dobrze i pięknie je przeżyć. Całe nasze życie to pielgrzymka, którą trzeba mądrze przejść – mówi kapłan.

Również sami maturzyści przyznają, że matura to tylko jeden z czynników, który powoduje ich stres.

– To jest ciężki czas wyboru dalszej drogi. Mamy coraz mniej czasu. Zazdroszczę tym, którzy już wiedzą, co robić – mówi Klaudia z Kalisza Pomorskiego.

O trudnej sytuacji młodych ludzi, którzy stoją w obliczu życiowych wyborów mówi także bp Edward Dajczak.

– Jedną z najważniejszych rzeczy jest to, żeby młody człowiek chciał być sobą, żeby odszukał własną drogę, budował własną tożsamość. Młodzi ludzie dużo mówią o wolności, rozumiejąc ją często jako możliwość robienia tego, co się chce. Ale wolność oznacza przede wszystkim umiejętność świadomego przeżywania własnego życia. Człowiek wolny to taki, który świadomie wybiera, którego stać na pójście pod prąd. Chcę zachęcić uczestników pielgrzymki, żeby spróbowali nie być niczyją kopią – stwierdza ordynariusz diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej.

W pielgrzymce uczestniczyło ponad 1000 osób, w tym 40 opiekunów – księży, sióstr zakonnych i nauczycieli świeckich. Za stronę muzyczną wydarzenia odpowiadała diakonia „Tyle dobrego” pod kierunkiem ks. Arkadiusza Oslisloka.

„Bliżej nieba” – nowy magazyn TVP Bydgoszcz

„Bliżej nieba” – to nazwa nowego programu telewizyjnego, którego premierowy odcinek zaplanowano na antenie TVP Bydgoszcz w Niedzielę Palmową. Dwutygodnik ma być odpowiedzią na wiele pytań i problemów współczesnego człowieka, który chce żyć „bliżej nieba”. To propozycja nie tylko dla głęboko wierzących, ale też poszukujących swojej drogi, chcących żyć godnie, otwartych na potrzeby innych.

Autorzy – Daria Kazuła i Marcin Jarzembowski – chcą z jednej strony poszerzać i pogłębiać trudne zagadnienia Dekalogu, czy przykazań i grzechów, które zderzają się z nowymi warunkami, rozwojem technologii i współczesnym ubóstwem kryzysem wiary i wartości. Również pokazywać pozytywne przykłady działań, inicjatyw i postaw np. znanych ludzi, którzy nie boją się przyznawać do swojej wiary i swoich wartości.

Dziennikarze, by docierać do szerokiej grupy odbiorców – dzieci, młodzieży ludzi dojrzałych i seniorów – chcą wyjaśniać i pytać z perspektywy wszystkich tych grup. Dlatego do programu zostały zaproszone dzieci, które pytają o „swoje sprawy”, ze swojej perspektywy i młodzi ludzie, którzy „ruszają do akcji”, także przy użyciu smartfonów, laptopów, mediów społecznościowych lub portali internetowych. Chcą też, aby o swoich przygodach „nie z tej ziemi” opowiadali misjonarze i świeccy, którzy docierają do przeróżnych zakątków świata.

W pierwszym odcinku (w Niedzielę Palmową i wyjątkowo w pierwszy dzień Świąt Wielkanocnych o 19) będzie o tym, co to jest niebo i jak się do niego dostać. Na pytania 10-letniej Zuzi odpowie katecheta, duszpasterz dzieci i kapelan onkologii dziecięcej szpitala „Jurasza”. Autorzy zajrzą do kuchni kleryków, którzy odpowiadają na coniedzielne pozdrowienie papieża Franciszka: „Dobrego obiadu”. Socjolog religii opowie, jak Polacy spędzą Wielkanoc i czy można rozróżnić w naszym życiu czas sacrum i profanum, a młodzi zabiorą widzów „w drogę”.

Nowe odcinki co dwa tygodnie, w niedzielę o godz. 19, druga emisja w poniedziałek o 14.

Subskrybuje zawartość