Subskrybent kanałów

Dziś beatyfikacja 19 męczenników terroru islamskiego

W uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny 8 grudnia kard. Angelo Becciu ogłosi w Oranie, w imieniu papieża, błogosławionymi 19 męczenników, zamordowanych w Algierii za wiarę w połowie lat dziewięćdziesiątych przez terrorystów islamskich. Będzie to pierwszy taki obrzęd w tym kraju i w Afryce Północnej i będą to pierwsi wyniesieni na ołtarze męczennicy, którzy ponieśli śmierć z rąk fanatyków muzułmańskich w naszych czasach.

W gronie nowych błogosławionych są: jeden biskup – Piotr-Lucjan Claverie, 8 kapłanów, 4 braci zakonnych i 6 sióstr; wszyscy oni należeli do różnych zakonów i zgromadzeń zakonnych i pochodzili głównie z Francji, ale także z Hiszpanii i Belgii. Najmłodszy męczennik miał w chwili śmierci 36 lat, najstarszy – jeden z trapistów z Tibhirine – zginął w wieku 82 lat.

Poniżej podajemy krótkie życiorysy nowych błogosławionych.

Biskup Oranu Piotr-Lucjan (Pierre-Lucien) Claverie, dominikanin, urodził się 8 maja 1938 na przedmieściach Algieru, ale – jak sam później przyznawał – z tamtego okresu nie wyniósł żadnych związków z miejscową ludnością. Dość szybko zresztą cała rodzina powróciła do Francji i tu, w Grenoble przyszły biskup rozpoczął w 1957 studia w zakresie matematyki, fizyki i chemii, wkrótce jednak poczuł w sobie powołanie zakonne i w 1958 wstąpił do dominikanów i w tym zakonie 4 lipca 1965 przyjął święcenia kapłańskie. W 2 lata później wyjechał, a właściwie wrócił do niepodległej już Algierii i tam podjął pracę duszpasterską wśród miejscowych katolików, którzy pozostali w tym kraju po okresie kolonialnym. Zaczął tu poznawać język i kulturę arabską.

25 maja 1981 Jan Paweł II mianował go biskupem Oranu – portowego miasta w północno-zachodniej części Algierii (sakrę nowy biskup przyjął 2 października tegoż roku w Algierze z rąk miejscowego arcybiskupa, kard. Léona-Etienne’a Duvala). Na tym stanowisku, podobnie jak wcześniej jako zwykły kapłan, dał się poznać jako gorący zwolennik dialogu z muzułmanami i szerokich reform społecznych. Zyskało mu to wielką sympatię miejscowych wiernych i wyznawców islamu, ale też niemało wrogów, zwłaszcza wśród tych, którzy niechętnie patrzyli na rozwój chrześcijaństwa w tym muzułmańskim kraju.

Gdy na początku lat dziewięćdziesiątych Algierię zalała wielka fala przemocy, której głównym twórcą była tzw. Zbrojna Grupa Islamska (GIA), biskupowi radzono, aby wyjechał z kraju, on jednak odmówił. Uważał bowiem, że jego miejsce jest wśród wiernych, jeszcze bardziej zagrożonych przez terroryzm niż on. W końcu jednak dosięgła go przemoc – zginął na dziedzińcu rezydencji biskupiej wraz ze swym muzułmańskim kierowcą Muhammadem 1 sierpnia 1996, po powrocie ze Mszy za zamordowanych kilka miesięcy wcześniej 7 trapistów z Tibhirine (którzy również zostaną obecnie wyniesieni na ołtarze).

Brat Henryk (Henri) Vergès – marysta, urodził się 15 lipca 1930 w departamencie Pireneje Wschodnie. Już w wieku 12 lat związał się z Małymi Braćmi od Szkół (marystami), u których złożył śluby wieczyste, mając 22 lata. 6 sierpnia 1969 przybył do Algierii, w której pozostał do końca życia. Pełnił tam różne stanowiska w szkołach prowadzonych przez jego zgromadzenie. Od 1988 mieszkał w Algierze, gdzie kierował biblioteką diecezjalną, z której korzystały tysiące, głównie młodych ludzi z dzielnicy Kazbah. I tam właśnie, w swym biurze zginął 8 maja 1994, wraz ze współpracującą z nim siostrą Pawłą-Heleną.

Siostra Pawła-Helena (Paul-Hélène) Saint-Raymond ze Zgromadzenia Małych Sióstr od Wniebowzięcia Maryi urodziła się 24 stycznia 1927 w Paryżu. W 1952 wstąpiła do wspomnianego gromadzenia, w którym śluby wieczyste złożyła w 1960. Pracowała początkowo z rodzinami robotniczymi w Creil (departament Oise w płn. Francji), po czym od 1957 udzielała się jako pielęgniarka w swym mieście rodzinnym. W 1963 wysłano ją do Algierii, skąd w 1974 wyjechała na rok do Tunezji, a następnie 9 lat spędziła w Maroku (Casablanca), po czym w 1984 powróciła ostatecznie do Algierii. Tu w stolicy była m.in. pielęgniarką szkolną, a od 1988 pracowała w bibliotece w Kazbie, gdzie zetknęła się z br. Henrykiem i wraz z nim zginęła z rąk zamachowców islamskich 8 maja 1994.

Siostra Estera (Esther) Paniagua Alonso ze Zgromadzenia Augustynek Misjonarek urodziła się 7 czerwca 1949 w León w Hiszpanii. W wieku 18 lat rozpoczęła nowicjat w swej wspólnocie zakonnej, składając w niej w1970 śluby wieczyste. Wkrótce potem władze zakonne wysłały ją do Algierii do pracy w szpitalach i przytułkach, głównie dziecięcych. 23 października 1994 zamordowali ją islamiści, wraz z s. Caridad, gdy obie udawały się na niedzielną Mszę św.

Siostra Caridad Álvarez Martín z tej samej wspólnoty zakonnej była także Hiszpanką – urodziła się 9 maja 1933 w Santa Cruz de la Salceda koło Burgos. W 1955 wstąpiła do zgromadzenia augustynek, po czym wyjechała do Algierii i tam złożyła śluby wieczyste 3 maja 1960. Ale słabe zdrowie zmusiło ją do powrotu do Hiszpanii w kilka lat później. Gdy tylko stan zdrowia się poprawił, w 1964 znów przyjechała do Algieru, gdzie zajmowała się głównie osobami starszymi i ubogimi. W obliczu nasilającej się przemocy w tym kraju na początku lat dziewięćdziesiątych odmówiła opuszczenia go, tłumacząc, że jest „otwarta na wolę Bożą i przełożonych tak, jak Maryja była poddana Jego woli”. Zginęła wraz z s. Esterą 23 października 1994.

Ks. Jan (Jean) Chevillard ze Zgromadzenia Ojców Białych – Misjonarzy Afryki, urodził się 27 sierpnia 1925 we francuskim Angers. Marząc od dziecka o pracy misyjnej w Afryce Północnej, w 1941 udał się tam jako kandydat na ojca białego. Święcenia kapłańskie przyjął w Carthage w Tunezji 1 lutego 1950 i niedługo potem wyjechał do Algierii, która stała się odtąd jego drugą ojczyzną. Był tam m.in. odpowiedzialny za formację kandydatów do zgromadzenia, przełożonym regionalnym i ekonomem generalnym. Wieczorem 27 grudnia 1994, w dniu swych imienin, zginął w swym biurze w Tizi-Wuzu w Kabylii (płn. Algieria) wraz z trzema swymi współbraćmi zakonnymi z rąk 4 uzbrojonych mężczyzn.

Ks. Alan (Alain) Dieulangard, również ojciec biały, urodził się 21 maja 1919 w St.-Brieuc (Bretania – płn.-zach. Francja) święcenia przyjął 29 czerwca 1949, po czym wyjechał do Algierii i tam spędził całe swoje życie jako misjonarz. Pracował głównie w Kabylii jako zarządcą i nauczyciel. Zabito go na dziedzińcu misji w Tizi-Wuzu 27 grudnia 1994.

Ks. Karol (Charles) Deckers, ojciec biały, urodził się 26 grudnia 1924 w Antwerpii (Belgia). Pod koniec swych studiów wyższych wstąpił do ojców białych – misjonarzy Afryki i w tym zgromadzeniu przyjął święcenia kapłańskie 8 kwietnia 1950. Niebawem udał się do Tunezji, gdzie uczył się arabskiego, od 1955 przebywał w Tizi-Wuzu, poznając język berberyjski i zajmując się młodzieżą. Potem na 3 lata wrócił do Belgii i w Brukseli prowadził ośrodek dokumentacji i dialogu między chrześcijanami a mieszkającymi tam emigrantami muzułmańskimi. W 1982 wyjechał do Jemenu, skąd po 5 latach powrócił do Algierii jako proboszcz parafii Matki Bożej Afrykańskiej w Tizi-Wuzu. Zginął 27 grudnia 1994 w tym mieście.

Ks. Chrystian (Christian) Chessel, ojciec biały, urodził się 27 października 1958 we francuskim Digne. W 1981, po uzyskaniu dyplomu inżyniera, przez 2 lata pracował w Wybrzeżu Kości Słoniowej, po czym w 1985 w Rzymie wstąpił do ojców białych. Święcenia kapłańskie przyjął 28 czerwca 1992, a następnie rozpoczął pracę misyjną w Tizi-Wuzu. Tam też zginął wraz ze swymi trzema współbraćmi zakonnymi 27 grudnia 1994. Miał wtedy 36 lat i jest najmłodszym wśród nowych błogosławionych.

S. Odeta (Odette) Prévost ze Zgromadzenia Małych Sióstr Najświętszego Serca Pana Jezusa, urodziła się 17 lipca 1932 w Szampanii (Francja). W latach 1950-53 pracowała jako nauczycielka, po czym w wieku 21 lat wstąpiła do Zgromadzenia Małych Sióstr Najświętszego Serca Pana Jezusa, w którym w 1959 złożyła śluby wieczyste. Ale już rok wcześniej wyjechała na misje do Maroka, następnie wróciła do Francji, gdzie w Argenteuil pracowała wśród emigrantów z Maghrebu (Afryki Północno-Zachodniej). W 1968 wyjechała do Algierii i tam w stolicy działała na rzecz dialogu i współpracy chrześcijańsko-muzułmańskiej. Znała i czytała Koran i uczestniczyła we wspólnych modłach z wyznawcami islamu, wśród których miała wielu przyjaciół. Mimo to zginęła do kul terrorysty islamskiego, który 10 listopada 1995 wtargnął do kościoła podczas Mszy św.

S. Jeanne Littlejohn – Aniela-Maria ze Zgromadzenia Matki Bożej od Apostołów, urodziła się 22 listopada 1933 w Tunisie. W 1957 rozpoczęła nowicjat w zgromadzeniu, przyjmując imiona Angili-Marii (Angèle-Marie). W 1959 wyjechała do Algierii, do miejscowości Bouzarea, gdzie jej wspólnota zakonna ma sierociniec i internat dla dziewcząt. W 1964 przeniosła się do Algieru, do nowo otwartej Szkoły Sztuk Pięknych, a s. Aniela-Maria została tam nauczycielką haftu. Cierpliwością, prostotą, a zarazem fachowością zyskała sobie powszechną miłość i szacunek, tym bardziej że znała dobrze język arabski. Nie uchroniło jej to jednak od śmierci z rąk terrorysty na drodze z kościoła do jej domu 5 września 1995.

S. Denise Leclercq – Bibiana z tego samego zgromadzenia urodziła się 8 stycznia 1930 w Gazerau (Francja). Do zakonu wstąpiła 4 marca 1959, po czym w 1961 wyjechała do Konstantyny w Algierii. Zajmowała się tam m.in. samotnymi matkami, wykazując się dużymi zdolnościami organizacyjnymi i wrażliwością na potrzeby innych. Od 1964 mieszkała w Algierze, odpowiadając tam za sprawy nauczania zawodu we wspomnianej powyżej Szkole Sztuk. Mimo zagrożenia ze strony islamistów pozostała na miejscu. Zginęła wraz z s. Anielą-Marią 5 września 1995, gdy obie wyszły ze Mszy w kościele.

Siedmiu francuskich trapistów z założonego w 1938 opactwa Tibhirine koło Médéa (ok. 90 km na południe od Algieru) – najbardziej znani z całego tego grona, m.in. dzięki filmowi o nich Xaviera Beauvois’a „Ludzie Boga” z 2010 roku. Byli to:

O. Chrystian (Christian) de Chergé – urodzony 18 stycznia 1937 w Colmar. Święcenia przyjął 21 marca 1964 a 20 sierpnia 1969 trapistą w Aiguebelle. W styczniu 1971 przybył do Tibhirine, ale po kilku miesiącach wyjechał do Rzymu na naukę arabskiego i islamistyki. Po powrocie do klasztoru 1 października 1976 złożył w nim śluby wieczyste, a 31 marca 1984 został jego przeorem. Znany był ze swego zaangażowania na rzecz dialogu ekumenicznego i międzyreligijnego.

Nowe prawo ws. zarządzania Państwem Watykańskim

O. Krzysztof (Christophe) Lebreton urodził się 11 października 1950 w Blois. W wieku 12 lat rozpoczął naukę w seminarium niższym, ale wystąpił z niego przed maturą. Ukończył studia prawnicze, po czym pracował w Algierii. 1 listopada 1974 wstąpił do trapistów we francuskim Tamié, ale niebawem wyjechał do Tibhirine. W 1977 wrócił do Tamié i tam złożył śluby wieczyste 1 listopada 1980. W rok później ponownie znalazł się w Tibhirine, gdzie 1 stycznia 1990 przyjął święcenia kapłańskie. We wspólnocie był mistrzem nowicjatu i zastępcą przełożonego. Autor dziennika i wierszy, częściowo wydanych pośmiertnie (tytuł polski „Tchnienie daru”).

O. Bruno Lemarchand urodził się 1 marca 1930 w Saint-Maixent. Po szkole średniej kształcił się w seminarium duchownym, ale przerwał naukę na odbycie służby wojskowej w latach 1951-53 w Algierii. Święcenia przyjął 2 kwietnia 1956. W wieku 51 lat został trapistą we francuskim Bellefontaine, po czym w 1984 udał się do Tibhirine, w którym 21 marca 1990 złożył śluby wieczyste. Od 1992 był przełożonym filii opactwa algierskiego w Fezie w Maroku. W dniu porwania przebywał w klasztorze macierzystym jako delegat na przewidziane na 31 marca 1996 wybory przełożonego.

O. Celestyn (Célestin) Ringeard urodził się 27 lipca 1933 w Touvois. W latach 1957-59 służył w wojsku w Algierii. 17 stycznia 1960 przyjął święcenia kapłańskie, po czym ponad 20 lat posługiwał duszpastersko wśród ludzi z marginesu w Nantes. 19 lipca 1983 wstąpił do klasztoru w Bellefontaine, skąd w 3 lata później wyjechał do Tibhirine i 1 maja 1989 złożył tam śluby wieczyste. W klasztorze pełnił funkcję kantora.

Br. Łukasz (Luc) Dochier urodził się 31 stycznia 1914 w Bourg-de-Péage. Z wykształcenia był lekarzem i w tym charakterze służył w wojsku w Maroku. Do trapistów w Aiglebelle wstąpił 7 grudnia 1941. W latach 1943-45 był dobrowolnym więźniem w Niemczech zamiast schwytanego i skazanego ojca rodziny. W 1946 wyjechał do Tibhirine. W 1959 zgłosił się jako zakładnik za innego zakonnika, złapanego przez Algierską Armię Wyzwoleńczą, ale po 2 tygodniach zwolniono go m.in. w wyniku namów miejscowej ludności, która ceniła go jako dobrego lekarza. W Tibhirine prowadził otwartą dla wszystkich klinikę. Przebywał tam najdłużej z zamordowanych braci – ponad 50 lat.

Br. Michał (Michel) Fleury urodził się 21 maja 1944 w Sainte-Anne-sur-Brivet i do 17. roku życia pracował jako rolnik. Gdy w listopadzie 1980 wstąpił do trapistów w Bellefontaine, miał za sobą m.in. 9 lat nauki w seminarium (niższym i wyższym) oraz 10 lat pracy jako robotnik w Lyonie, Paryżu i Marsylii. Do Tibhirine wyjechał w 1984 i tam 28 sierpnia 1986 złożył śluby wieczyste. W klasztorze pełnił funkcje kucharza i ogrodnika. Znany był z prostoty i daru modlitwy.

Br. Paweł (Paul) Favre-Miville urodził się 17 kwietnia 1939 w Vinzier. Pracował fizycznie w różnych miejscach i zawodach, po czym po śmierci matki w 1984 został trapistą w Tamié, a stamtąd w 1989 przeniósł się do Tibhirine, gdzie 20 sierpnia 1991 złożył śluby wieczyste. W klasztorze wykonywał wszelkie prace naprawcze.

Całą siódemkę najpierw porwali w nocy z 26 na 27 marca 1996, a następnie brutalnie zamordowali – mimo toczących się rokowań w tej sprawie – terroryści z GIA. Do zabójstwa doszło w nocy z 20 na 21 maja tegoż roku – napastnicy obcięli swoim ofiarom głowy, ale wszystkie okoliczności tego nieludzkiego czynu do dzisiaj pozostają niewyjaśnione. Chociaż według oficjalnego oświadczenia władz algierskich zbrodni dokonali członkowie GIA, to nie brakuje głosów, że mogła ona być dziełem państwowych służb specjalnych, którzy w ten sposób chcieli jeszcze bardziej skompromitować fundamentalistów islamskich w społeczeństwie, a zarazem usprawiedliwić uciążliwości stanu wojennego, obowiązującego w owym czasie w całym kraju.

Wyjątkowe relikwie św. Ojca Pio są już w Warszawie

Tam gdzie jest Bóg, tam jest świętość – podkreślił bp Marek Solarczyk wskazując jako przykład św. Ojca Pio. Uroczystą Mszą św. w stołecznym sanktuarium włoskiego kapucyna na Gocławiu rozpoczęły się obchody kończące Rok Św. Ojca Pio. Minęło bowiem 100-lat od otrzymania przez niego stygmatów, oraz 50-lat od jego odejścia do Domu Ojca. W czasie liturgii nastąpiło powitanie peregrynujących po Polsce relikwii – habitu, rękawicy oraz bandaża przykrywającego ranę serca zakonnika.

– Kiedy w naszej Ojczyźnie odkrywaliśmy tajemnicę niepodległości i wolności, Ojciec Pio odkrywał tajemnicę zwycięstwa Bożej łaski wpisanego w znaki Męki Chrystusa o których nie mówił, nie słuchał, ale które nosił – zwrócił w homilii uwagę bp Marek Solarczyk.

Podkreślił, że dla człowieka jedyną chlubą jest poznanie Boga, życie Nim i dla Niego. – Na chrzcie świętym otrzymaliśmy szatę zbawienia, ofiarowaną nam przez Boga by nas niejako otulała. Czy jesteśmy tego świadomi?– pytał biskup pomocniczy diecezji warszawsko-praskiej.

Zachęcał również do dziękczynienia Bogu i uwielbiania Go za to, że poprzez św. Ojca Pio objawiał w świecie swoją obecność. – Posłanie, które otrzymali apostołowie włoski kapucyn dopełnił w swoim życiu głosząc Królestwo Boże, a jak było potrzeba uzdrawiał, wypędzał złe duchy, ale przede wszystkim – był dla innych źródłem łaski Boga – powiedział bp Solarczyk.

Nowe prawo ws. zarządzania Państwem Watykańskim

Podkreślił, że ludzkie życie nie tylko może, ale i powinno być podobnie jak w przypadku Ojca Pio – „znakiem Boga i źródłem Jego błogosławieństwa i wielkiej chwały, którą inni będą zanosić do Pana za to On żyje , bo żyje w nas, przez nas i żyje w nich”.

Na zakończenie duchowny zachęcał by czas nawiedzenia relikwii stał się okazją do pogłębienia wiary i bliskości z Chrystusem. – Niech nasze serca na nowo zabiją w rytm Bożego serca umocnione i napełnione życiodajną siłą, by bez względu na to gdzie, kiedy i dla kogo – były źródłem łaski, błogosławieństwa i świadectwem, że świętość jest, bo Bóg jest – podsumował biskup pomocniczy diecezji warszawsko-praskiej.

Relikwie habitu, rękawicy oraz bandaża przykrywającego ranę serca włoskiego kapucyna pozostaną w stołecznym sanktuarium Świętego Ojca Pio do soboty do godz. 15.00.

W piątek wieczorem mszy św. przewodniczył Nuncjusz Apostolski w Polsce. Natomiast w sobotę Eucharystii w ‘Godzinie Łaski’ czy o 12.00 będzie przewodniczył biskup warszawsko-praski Romuald Kamiński.

Wspólnota Sant’Egidio poszukuje wolontariuszy

Wspólnota Sant’Egidio, czyli ruch świeckich katolików, którzy w duchu Ewangelii pomagają ubogim, spotykanym na ulicach miast, pragnie zaprosić w Poznaniu ok. 100 potrzebujących na obiad bożonarodzeniowy 25 grudnia. Do pomocy w organizacji wydarzenia zachęca zwłaszcza młodych wrażliwych na los drugiego człowieka.

„Poznańska Wspólnota Sant’Egidio już po raz trzeci zasiądzie w Boże Narodzenie do świątecznego stołu z ok. 100 ubogimi przyjaciółmi. By jednak zorganizować to przedsięwzięcie: przygotować odpowiednią ilość jedzenia, zadbać o wystrój, nastrój i obsługę gości, prezenty dla wszystkich, co roku zaprasza do pomocy osoby otwarte na potrzeby drugiego człowieka. Zamiast świąt na kanapie i „Kevina samego w domu” proponujemy młodym obiad bożonarodzeniowy z ubogimi” – mówi KAI Hubert Ossowski ze Wspólnoty Sant’Egidio.

Podkreśla, że w ubiegłym roku do udziału w wydarzeniu udało się zaprosić ok. 20 wolontariuszy. „Na świąteczny obiad do salki przy parafii Bożego Ciała w Poznaniu zapraszamy ubogich, których poznajemy podczas cotygodniowych spotkań na ulicach Poznania, zwłaszcza na Dworcu Głównym PKP. Kierujemy do nich imienne zaproszenia. Sami przygotowujemy potrawy, które trafiają na stoły” – tłumaczy Ossowski.

Kraków modli się o pokój na Ukrainie

„Naszym ubogim gościom przygotowujemy też spersonalizowane prezenty, wiemy, czego im najbardziej potrzeba, bo spotykamy ich co tydzień, rozmawiamy z nimi, poznajemy ich historie życia” – zaznacza.

„To najprawdziwsze Boże Narodzenie, jakie przeżyłam, dlatego co roku zapraszam kolejne osoby do wyjścia poza utarte schematy. Jeżeli czujesz, że chcesz przeżyć święta inaczej, to możesz nam pomóc w organizacji i dołączyć do wspólnego stołu z naszymi przyjaciółmi: samotnymi, starszymi i bezdomnymi” – zachęca Anna Mikołajczyk, koordynatorka wolontariuszy ze wspólnoty.

Spotkania wolontariuszy odbędą się 11 grudnia (wtorek) o g. 19 i 17 grudnia (poniedziałek) o g. 17 w kaplicy Radia Emaus przy ul. Zielonej 2. Obiad bożonarodzeniowy odbędzie się 25 grudnia o g. 14 w salce przy parafii Bożego Ciała w Poznaniu.

Wspólnota Sant’Egidio została założona 50 lat temu w Rzymie przez Andreę Riccardiego, wówczas licealistę. Od tego czasu zaproponowana przez niego forma przyjaźni z ubogimi, potrzebującymi i prześladowanymi w duchu Ewangelii oraz troski o pokój na świecie znalazła ponad 60 tys. naśladowców w 70 krajach, w tym w Polsce poza Poznaniem w Chojnie i Warszawie, a w kilku polskich miastach ma grupy sympatyków. Od 1982 r. Wspólnota Sant’Egidio w wielu miejscach na świecie zasiada do obiadu bożonarodzeniowego z ubogimi, którzy są jej bliskimi i przyjaciółmi.

Ok. 30 członków poznańskiej Wspólnoty Sant’Egidio spotyka się co czwartek o g. 19.30 w kaplicy pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa – Radia Emaus przy ul. Zielonej 2. Modlą się za ubogich, przygotowują kanapki i wychodzą na ulice stolicy Wielkopolski, by podzielić się chlebem z ubogimi, a przede wszystkim, by nawiązać z nimi relacje.

Więcej informacji na temat przygotowań do obiadu bożonarodzeniowego
https://www.facebook.com/events/2246286122324032/
https://www.facebook.com/events/254229648781051/

Lublin: I Archidiecezjalne Forum Charyzmatyczne

Sakrament bierzmowania, sakrament posłania przez Ducha Świętego czyni nas równymi Apostołom. Ta równość to przede wszystkim odpowiedzialność za Kościół – powiedział abp Stanisław Budzik do uczestników I Forum Charyzmatycznego w sanktuarium Matki Bożej Latyczowskiej, patronki Nowej Ewangelizacji. Przez trzy dni przedstawiciele różnych wspólnot oraz ruchów kościelnych będą modlić się i dzielić swoim doświadczeniem wiary i służby ewangelizacji.

W swoim kazaniu abp Budzik wskazał na patrona dnia, św. Ambrożego jako przykład, w jaki sposób głosić Chrystusa tym którzy są od niego daleko. – To on w dawnej mediolańskiej katedrze ochrzcił Augustyna, przyszłego świętego biskupa i Doktora Kościoła. Świadectwo Ambrożego odzyskało dla Kościoła najwspanialszy umysł i najgorętsze serca wczesnego chrześcijaństwa – głosił metropolita lubelski.

Mówiąc o wzajemnej relacji sakramentów, arcybiskup wskazał na szczególną rolę Ducha Świętego w ich działaniu. – W Chrzcie Duch Święty nas namaścił, a w bierzmowaniu powołał, abyśmy dawali świadectwo o naszej wierze. Sakrament bierzmowania, sakrament posłania przez Ducha Świętego czyni nas równymi Apostołom. Ta równość to przede wszystkim odpowiedzialność za Kościół – tłumaczył abp Budzik.

Po Eucharystii, w Centrum Spotkania Kultur rozpoczęła się dalsza część spotkania. Zebranych przywitał ks. Artur Potrapeluk, który wyznał, że liczy na dalsze owoce forum. – Chcemy, aby nastąpiło przebudzenie w naszej archidiecezji. Wierzymy, że Pan Bóg daje nam różne znaki. Pierwszym z nich jest to, że udało nam się dziś spotkać tak licznie w tym miejscu. Widzimy, że Dobry Ojciec chce budzić nasze serca i wlewać swój ogień, bo każdy z nas jest charyzmatykiem – powiedział moderator lubelskiej Odnowy w Duchu Świętym.

Wśród prelegentów znaleźli się m.in. ks. Sławomir Płusa – Przewodniczący Rady Krajowego Zespołu Koordynatorów Odnowy w Duchu Świętym, Ks. Rafał Jarosiewicz – ewangelizator i pomysłodawca wydarzeń ,,Jezus na Stadionie” i ,,Stadion młodych”, ks. Krzysztof Kralka SAC – Moderator Generalny Wspólnoty “Przyjaciele Oblubieńca”, o. Józef Witko OFM – prekursor mszy o uzdrowienie oraz ks. prof. Krzysztof Guzowski – dogmatyk i założyciel wspólnoty kontemplacyjnej „Słudzy Ducha Pocieszyciela”.

Wieczorem drugiego dnia Forum w hali Targów Lublin rozpocznie się trwające 24 godziny czuwanie #LublinUwielbia. Przez ten czas uczestnicy będą mogli włączyć się w modlitwę uwielbienia, wysłuchać konferencji, świadectw i koncertu chwały.

Organizatorami I Forum Charyzmatycznego jest Fundacja Nowa Pięćdziesiątnica, we współpracy z Katolicką Odnową w Duchu Świętym Archidiecezji Lubelskiej.

Warszawa: relikwie habitu, rękawicy i bandaża św. Ojca Pio są już w stolicy

Tam gdzie jest Bóg, tam jest świętość – podkreślił bp Marek Solarczyk wskazując jako przykład św. Ojca Pio. Uroczystą Mszą św. w stołecznym sanktuarium włoskiego kapucyna na Gocławiu rozpoczęły się obchody kończące Rok Św. Ojca Pio. Minęło bowiem 100-lat od otrzymania przez niego stygmatów, oraz 50-lat od jego odejścia do Domu Ojca. W czasie liturgii nastąpiło powitanie peregrynujących po Polsce relikwii – habitu, rękawicy oraz bandaża przykrywającego ranę serca zakonnika.

– Kiedy w naszej Ojczyźnie odkrywaliśmy tajemnicę niepodległości i wolności, Ojciec Pio odkrywał tajemnicę zwycięstwa Bożej łaski wpisanego w znaki Męki Chrystusa o których nie mówił, nie słuchał, ale które nosił – zwrócił w homilii uwagę bp Marek Solarczyk.

Podkreślił, że dla człowieka jedyną chlubą jest poznanie Boga, życie Nim i dla Niego. – Na chrzcie świętym otrzymaliśmy szatę zbawienia, ofiarowaną nam przez Boga by nas niejako otulała. Czy jesteśmy tego świadomi?– pytał biskup pomocniczy diecezji warszawsko-praskiej.

Zachęcał również do dziękczynienia Bogu i uwielbiania Go za to, że poprzez św. Ojca Pio objawiał w świecie swoją obecność. – Posłanie, które otrzymali apostołowie włoski kapucyn dopełnił w swoim życiu głosząc Królestwo Boże, a jak było potrzeba uzdrawiał, wypędzał złe duchy, ale przede wszystkim – był dla innych źródłem łaski Boga – powiedział bp Solarczyk.

Podkreślił, że ludzkie życie nie tylko może, ale i powinno być podobnie jak w przypadku Ojca Pio – „znakiem Boga i źródłem Jego błogosławieństwa i wielkiej chwały, którą inni będą zanosić do Pana za to On żyje , bo żyje w nas, przez nas i żyje w nich”.

Na zakończenie duchowny zachęcał by czas nawiedzenia relikwii stał się okazją do pogłębienia wiary i bliskości z Chrystusem. – Niech nasze serca na nowo zabiją w rytm Bożego serca umocnione i napełnione życiodajną siłą, by bez względu na to gdzie, kiedy i dla kogo – były źródłem łaski, błogosławieństwa i świadectwem, że świętość jest, bo Bóg jest – podsumował biskup pomocniczy diecezji warszawsko-praskiej.

Relikwie habitu, rękawicy oraz bandaża przykrywającego ranę serca włoskiego kapucyna pozostaną w stołecznym sanktuarium Świętego Ojca Pio do soboty do godz. 15.00.

W piątek wieczorem mszy św. przewodniczył Nuncjusz Apostolski w Polsce. Natomiast w sobotę Eucharystii w ‘Godzinie Łaski’ czy o 12.00 będzie przewodniczył biskup warszawsko-praski Romuald Kamiński.

Poznań: 900 wolontariuszy zaangażowanych w zbiórkę Caritas „Tak, pomagam!”

900 wolontariuszy Caritas Archidiecezji Poznańskiej w ponad 80 sklepach w Poznaniu i Luboniu, Swarzędzu, Kwilczu, we Wronkach, w Środzie Wlkp., Śremie i Szamotułach 8 grudnia przeprowadzi przedświąteczną zbiórkę żywności w ramach Ogólnopolskiej Akcji Caritas „Tak, pomagam!”. Zebrane dary zostaną przekazane najbardziej potrzebującym.

„Zbieramy żywność o dłuższym terminie przydatności np. ryż, mąkę, makaron, olej, słodycze i chemię gospodarczą” – mówi KAI Paweł Pomin z Caritas Archidiecezji Poznańskiej.

Wolontariusze ubrani w czerwone koszulki Caritas będą zachęcać do włączenia się w zbiórkę żywności w sklepach sieci Tesco, Biedronka, Chata Polska, Piotr i Paweł i Lidl w Poznaniu i kilku innych miejscowościach archidiecezji.
Pomin podkreśla, że w akcję zaangażują się wolontariusze z Parafialnych Zespołów Caritas, Szkolnych Kół Caritas, wolontariusze współpracujący z ogrzewalnią, siostry zakonne, które prowadzą jadłodajnie, oraz młodzież i wolontariusze z prowadzonych przez Caritas świetlic.

„Zebrana żywność zostanie przekazana przed świętami Bożego Narodzenia osobom potrzebującym, ubogim, bezdomnym, rodzinom oraz osobom samotnym, które po opłaceniu rachunków nie mają środków na zakup nawet najpotrzebniejszych produktów” – zaznacza.

Chęciny: kiermasz na potrzeby pacjentów franciszkańskiego ośrodka uzależnień

Na potrzeby pacjentów Ośrodka Rehabilitacyjnego dla Uzależnionych od Substancji Psychoaktywnych “San Damiano”, prowadzonego przez franciszkanów w Chęcinach, zostanie przeznaczony dochód z kiermaszu świątecznego rękodzieła. Odbędzie się on 16 grudnia w klasztorze.

Kiermasz poprzedzi niedzielna Msza św. o godzinie 9.30. Ozdoby i oryginalne dekoracje, przeznaczone na kiermasz podopieczni ośrodka wykonywali samodzielnie, a część z nich nadesłali darczyńcy z różnych stron Polski. Ozdoby były przygotowywane i nadsyłane już od września. Można obejrzeć je i wybrać na Facebooku.

Tradycją świąteczną franciszkańskiego ośrodka od lat jest żywa szopka – ojcowie i mieszkańcy “San Damiano” przygotują ją także w tym roku. W drugi dzień świąt na dziedzińcu klasztoru przy żywej szopce wystawią jasełka własnego pomysłu, które cieszą się dużą popularnością.

Działalność franciszkanów w Chęcinach skierowana na osoby wymagające terapii uzależnień trwa od blisko 15 lat. W praktyce wyraża się poprzez realizowany na miejscu projekt „Franciszkańskiego Centrum Profilaktyki i Leczenia Uzależnień”, którego celem jest szeroko rozumiana profilaktyka uzależnień oraz udzielanie profesjonalnej pomocy osobom zagrożonym, uzależnionym oraz rodzinom. Korzystają z tej oferty ludzie z całej Polski.

Cel realizowany jest poprzez działalność leczniczą prowadzoną przez klasztor Podwyższenia Krzyża Świętego Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych (franciszkanów).

Realizują ją: Ośrodek „San Damiano”, hostele w Chęcinach i Połańcu, Poradnie w Chęcinach i Połańcu. Do tej oferty zaliczyć także trzeba prowadzenie świetlic socjoterapeutycznych dla dzieci i młodzieży, zajęcia profilaktyczne w szkołach, w trakcie wyjazdów do grup parafialnych i rekolekcji, wyjazdów integracyjnych dla dzieci, młodzieży oraz pacjentów. Na miejscu działa również Stowarzyszenie Padre, założone przez grupę przyjaciół i wolontariuszy zaangażowanych w działalność klasztoru.

Ośrodek „San Damiano” prowadzony przez klasztor powstał 1 kwietnia 2004 r. z inicjatywy Zakonu Franciszkanów oraz osób duchownych i świeckich zaangażowanych w pomoc ludziom uzależnionym. Stanowi część działalności prowadzonej przez Franciszkańskie Centrum Profilaktyki i Leczenia Uzależnień w Chęcinach.

Elbląg: zebranie oddziału Polskiego Towarzystwa Teologicznego

5 grudnia 2018 w auli seminarium w Elblągu odbyło się doroczne zebranie elbląskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Teologicznego. Obrady prowadził ks. dr Krzysztof Kaoka – kierownik oddziału. Zebranie miało charakter otwarty, uczestniczyli w nim profesorowie oraz klerycy seminarium w Elblągu. Wykład pt. “Hermeneutyka biblijna w adhortacji apostolskiej papieża Franciszka ‘Gaudete et exsulatate'” wygłosił ks. dr hab. Marek Karczewski – prof. UWM Olsztyn, profesor elbląskiego seminarium duchownego i członek PTT.

Prelegent w swoim przedłożeniu skupił się na trzech kwestiach poruszonych w dokumencie papieskim. Po pierwsze zauważył, że papież podjął w adhortacji problem sytuacji współczesnych migrantów, ale uczynił to w odniesieniu do źródeł starotestamentalnych: Księga Wyjścia i Księga Kapłańska. Po drugie, zwrócił uwagę na papieską interpretację ośmiu błogosławieństw, tj. w zestawieniu ich z opowiadaniem o Sądzie Ostatecznym [Mt 25]. Po trzecie przypomniał, że papież Franciszek bardzo wyraźnie opowiada się za istnieniem zła osobowego, czyli realnie istniejącego szatana.

Franciszek szuka zrozumienia dla współczesnych wydarzeń w świetle objawienia biblijnego. Zestawia ze sobą różne miejsca i obrazy z Ewangelii, aby lepiej uchwycić i przybliżyć odbiorcom jej przesłanie. Według ks. prof. Karczewskiego, Ojciec Święty preferuje chrystologiczny i eklezjalny sposób lektury Pisma Świętego.

Po wykładzie odbyła się dyskusja. Głos zabrali: ks. prof. Stefan Ewertowski, ks. dr Krzysztof Kaoka oraz bp dr Jacek Jezierski. Na zakończenie zebrania odbyła się promocja XIX. tomu „Studiów Elbląskich”. Jest to pismo naukowe wydawane przez Seminarium w Elblągu. Redaktorem rocznika jest ks. dr Piotr Towarek, profesor seminarium.

PTT powstało we Lwowie (1924). Obecnie zarząd główny Towarzystwa znajduje się w Krakowie. Jego celem jest rozwój nauk kościelnych, zwłaszcza teologii i współpraca z innymi towarzystwami naukowymi oraz z uczelniami kościelnymi w Polsce. W ramach towarzystwa działa 16 sekcji specjalistycznych, 16 oddziałów terenowych oraz Wydawnictwo UNUM. W roku 2014 obchodziło ono 90-lecie swego istnienia. Otwarcie Oddziału PTT w Elblągu miało miejsce 26 kwietnia 2016 r.

Jasna Góra: 30. Ogólnopolska Pielgrzymka Pszczelarzy

Z dziękczynieniem za dary z pasiek i modlitwą o mądrą gospodarkę rolną w dniu swego patrona św. Ambrożego, biskupa i doktora Kościoła, na Jasną Górę przybyli po raz 30-ty polscy pszczelarze. W pielgrzymce uczestniczyło ok. 3 tys. osób. Doroczne spotkanie poprzedziła 24. Krajowa Konferencja Pszczelarska poświęcona tematowi znaczenia dla zdrowia produktów pszczelich. To okazja do wymiany doświadczeń i refleksji nad kondycją i metodami rozwoju pszczelarstwa w Polsce.

Mszy św. przewodniczył bp Edward Białogłowski. Krajowy Duszpasterz Rolników i Pszczelarzy zachęcał w homilii do pracowitości takiej, jaką wykazują pszczoły. – Ci, którzy przyglądają się często życiu pszczół, mogą nauczyć się bardzo wiele, mogą też zapalić się pragnieniem, aby zdobywać cnoty i mądrze organizować codzienne życie” – mówił kaznodzieja.

Wskazując na patrona pszczelarzy św. Ambrożego, bp Białogłowski podkreślił, że to święty, który uczy nas jak mądrze żyć i jak mądrze służyć, przypomina nam, że swoją wiarę trzeba znać, wyznawać ją w modlitwie i w życiu sakramentalnym, że Boże zasady objawione w Biblii są ponadczasowe, Kościół nie może zmienić Dekalogu czy też prawd ewangelicznych.

Św. Ambroży biskup i doktor Kościoła za sprawą legendy o pszczołach składających miód na jego ustach, znany jest właśnie jako patron pszczelarzy i bartników.

Na znaczenie gospodarcze, społeczne i lecznicze pszczół wskazał Marek Dziubek. Dyrektor Śląskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Częstochowie też zwrócił uwagę na przyczyny coraz większego wymierania pszczół, wśród nich znalazły zmiany klimatyczne, głównie ocieplenie klimatu i choroba zwana warozą. W wyniku zaniku zapylaczy ginie flora, a w późniejszej fazie także fauna – uświadamiał Marek Dziubek.

W utrzymaniu prawidłowej gospodarki pszczelich rodzin w ekosystemie ważną rolę odgrywają czynniki zewnętrzne, zaznaczył dr hab. Zbigniew Kołtowski. Wiceprezydent Polskiego Związku Pszczelarskiego przypomniał, że niewłaściwe stosowanie chemii w uprawie roślin przyczynia się do zmniejszenia ilości pszczelich pasiek w środowisku. To z kolei negatywnie wpływa na pozyskiwanie plonów ziemi.

Intensywne stosowanie pestycydów w rolnictwie i ogrodnictwie w latach 90-tych ubiegłego wieku powodowało wielkie straty w populacji pszczół. Świadomość ludzka na przestrzeni ostatnich lat wzrosła. Umieralność zapylających owadów spowodowana sztuczną intensyfikacją plonów znacznie spadła i wynosi ok. 30 proc. Jeszcze kilka lat temu było to ok. 50 proc.

Pielgrzymkę poprzedziła 24. Krajowa Konferencja Pszczelarska poświęcona tematowi znaczenia dla zdrowia produktów pszczelich. Pszczelarze wysłuchali wykładów: prof. Adama Romana z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu o wpływie czynników zewnętrznych (środowiskowych) na jakość produktów pszczelich oraz prof. Artura Stojko o produktach pszczelich w apiterapii XXI wieku.

Historia pszczelarstwa w Polsce sięga czasów słowiańskich. W XIII wieku powstały pierwsze osady bartników, czyli pszczelarzy, którzy umieli wydrążyć barcie w pniach drzew. Specjalne prawa i przywileje zdobyli za czasów Kazimierza Wielkiego a sam zawód bartnika należał do elitarnych i przynoszących spore dochody. Toruń i Gdańsk słynęły w Europie z wytwórni miodów pitnych. Gwałtowny spadek spożycia miodu nastąpił w I połowie XVIII wieku, kiedy to wzrosła produkcja cukru i ta tendencja utrzymała się do naszych czasów. Obecnie mamy ok. 1,5 mln rodzin pszczelich, którymi opiekuje się zawodowo i amatorsko ok. 60 tys. bartników. Mimo, że dzięki wiedzy i umiejętnościom polskich pszczelarzy jesteśmy w czołówce europejskiej także w produkcji miodu, to spożywamy go niewiele. Przeciętny Polak zjada rocznie około pół kilograma miodu (w krajach Unii spożywa się go trzy razy tyle).

Produkty pszczele stosowane są w przemyśle spożywczym, farmaceutycznym i kosmetycznym. A jak zapewniają pszczelarze, wciąż swoją przyszłość ma apioterapia, czyli leczenie różnych schorzeń produktami pszczelimi (m.in. miodem, woskiem i mleczkiem pszczelim). Miód jest najbardziej wymownym symbolem zdrowej żywności.
Doskonaleniu umiejętności polskich pasieczników służy m.in. jedyna w Europie szkoła pszczelarska w Żabiej Woli.

Ks. Kobyliński o problemie święceń kapłańskich homoseksualnych mężczyzn

Trzeba w końcu poważnie potraktować kwestię tożsamości seksualnej kandydatów do kapłaństwa – mówi w rozmowie z KAI ks. prof. Andrzej Kobyliński, filozof i etyk z UKSW. Podkreśla, że problem święceń kapłańskich homoseksualnych mężczyzn jest szerszy niż kwestie moralne. Komentuje też m.in. zagadnienie pedofilii wśród księży.

Dawid Gospodarek (KAI): Kilka dni temu miała miejsce premiera nowej książki papieża Franciszka „Siła powołania”, w której m.in. wyraża on niepokój z powodu homoseksualizmu wśród księży i osób konsekrowanych oraz potwierdza stanowisko, by nie przyjmować do seminariów i zakonów osób homoseksualnych. Ta wypowiedź jest szeroko komentowana na całym świecie, wzbudza też trochę kontrowersji, a nawet zamieszania – przecież to ten sam papież, który kilka lat temu w rozmowie z dziennikarzami na pokładzie samolotu mówił: „Jeśli ktoś jest gejem i szuka Boga, i ma dobrą wolę, kim jestem, by go sądzić?”

Ks. Andrzej Kobyliński: Te dwie opinie papieża Franciszka rzeczywiście obiegły świat lotem błyskawicy. Sfera seksualna nie od dzisiaj przykuwa uwagę ludzi, niezależnie od rasy czy koloru skóry. Nic więc dziwnego, że najnowsza wypowiedź Ojca Świętego na temat homoseksualizmu jest analizowana na całym świecie.

KAI: Jak ją rozumieć?

– Tym razem papież Franciszek nie dotyka problemu wszystkich osób homoseksualnych, ale koncentruje swoją uwagę na księżach, siostrach zakonnych, zakonnikach, klerykach itp. Problem orientacji seksualnej osób duchownych i konsekrowanych jest obecnie przedmiotem wielu dyskusji. Co więcej, można mówić dzisiaj o niezwykle ostrym konflikcie wśród katolików, gdy chodzi o moralną ocenę homoseksualizmu.

KAI: Czego dotyczy ten spór?

– Konflikt wokół homoseksualizmu w Kościele katolickim dotyczy zasadniczo trzech kwestii. Po pierwsze, jak oceniać tendencję homoseksualną i akty homoseksualne? Po drugie, co sądzić o małżeństwach jednopłciowych, adopcji dzieci przez pary homoseksualne i błogosławieniu takich związków w świątyniach katolickich? Po trzecie, czy wolno dopuszczać osoby homoseksualne do święceń kapłańskich oraz życia zakonnego? Na te trzy pytania kardynałowie, biskupi, księża i ludzie świeccy z wielu krajów udzielają dzisiaj bardzo różnych odpowiedzi. Pod tym względem wspólnota katolicka nie jest oczywiście wyjątkiem. Ostre spory dotyczące tej kwestii występują dzisiaj we wszystkich kulturach i religiach.

KAI: Za Benedykta XVI zakazano udzielać święceń kapłańskich osobom z głęboko zakorzenionymi skłonnościami homoseksualnymi.

– To była prawdziwa rewolucja kopernikańska, wprowadzona w specjalnej instrukcji Stolicy Apostolskiej. Dlaczego? Przez 2000 lat nie istniał w Kościele katolickim formalny zakaz kapłaństwa mężczyzn homoseksualnych. Zwrot nastąpił w 2005 r. Rewolucyjny charakter tej zmiany polega na tym, że za przeszkodę do święceń kapłańskich zostały oficjalnie uznane nie tylko akty homoseksualne, ale także sama tendencja homoseksualna kandydatów do kapłaństwa oraz ich związek z tzw. kulturą gejowską.

KAI: Czy ten dokument wszedł w życie?

– Niestety, watykański zakaz udzielania święceń kapłańskich kandydatom homoseksualnym spotkał się z otwartym lub milczącym sprzeciwem wielu środowisk katolickich na całym świecie. Jeśli chodzi o krytykę tego dokumentu wyrażoną publicznie, można wskazać przykład episkopatów Belgii, Francji, Holandii czy Szwajcarii, które oficjalnie poinformowały, że dojrzały psychicznie homoseksualista, deklarujący chęć niepodejmowania aktywności seksualnej, może być księdzem. Podobną opinię wyraziła Rada Przełożonych Zakonów Męskich w USA, która stwierdziła, że nie wolno dyskryminować pobożnych duchownych homoseksualnych, którzy są oddani pracy duszpasterskiej i żyją w czystości seksualnej.

KAI: Czym są skłonności homoseksualne głęboko zakorzenione?

– To pojęcie wprowadza instrukcja Stolicy Apostolskiej z 2005 r. Niezwykle ważnym nowym elementem tego dokumentu jest odrzucenie rozróżnienia na homoseksualizm czynny i bierny, które pojawia się bardzo często w opracowaniach wielu teologów katolickich. Nowe kryterium podziału, które zostało wprowadzone w 2005 roku, to skłonności homoseksualne przejściowe, zasadniczo wyleczalne i występujące najczęściej w wieku młodzieńczym, oraz skłonności homoseksualne głęboko zakorzenione, czyli trudniej wyleczalne, stanowiące część osobowości i stylu życia. Ten drugi rodzaj tendencji homoseksualnej został uznany za przeszkodę do święceń kapłańskich i życia zakonnego.

KAI: Dlaczego?

– To niezwykle skomplikowane zagadnienie filozoficzne i teologiczne, które dotyczy relacji istniejącej między kapłaństwem katolickim a orientacją seksualną człowieka. Szkoda, że w Polsce nie powstał do tej pory ani jeden artykuł naukowy o charakterze teologicznym. Trudno racjonalnie wytłumaczyć całkowite milczenie teologii katolickiej w tej jakże ważnej sprawie. Moje badania filozoficzne i historyczne dotyczące tego problemu rozpocząłem prawie 20 lat temu. Ich owocem są dwa obszerne artykuły naukowe. Pierwszy z nich pt. „Homoseksualizm i kapłaństwo. Węzeł gordyjski – katolików?” ukazał się w 2017 r. w języku włoskim na łamach „Poznańskich Studiów Teologicznych”, wydawanych przez Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Drugi artykuł pt. „Homoseksualizm i kapłaństwo w Kościele katolickim na przestrzeni wieków” został opublikowany kilka miesięcy temu w „Przeglądzie Historycznym” na Uniwersytecie Warszawskim.

KAI: W dokumencie z 2005 r. argumentuje się, że osoba wyświęcona na kapłana musi być dojrzała emocjonalnie, że powinna mieć zdrową relację do kobiet i mężczyzn. Czy to znaczy, że osoby homoseksualne nie mogą z zasady osiągnąć dojrzałości?

– Nie wiem, czy argumentacja przedstawiona w instrukcji Stolicy Apostolskiej jest wystarczająca. Wydaje mi się, że wymaga pogłębienia filozoficznego i teologicznego. Dojrzałość emocjonalna i relacje międzyludzkie nie dotykają jądra problemu. Chyba głębiej tłumaczą tę kwestię przenikliwe słowa Benedykta XVI, zawarte w książce „Światłość świata” z 2010 r.: „Homoseksualizm jest nie do pogodzenia z powołaniem kapłańskim. Wtedy bowiem także celibat traci sens jako wyrzeczenie. Byłoby wielkim niebezpieczeństwem, gdyby celibat stawał się powodem wchodzenia w stan kapłański ludzi, którzy i tak nie chcą się ożenić, gdyż w końcu ich stosunek do mężczyzny i kobiety jest zniekształcony, zakłócony. […] Dobór kandydatów na księży musi być dlatego bardzo staranny. Musi panować tu najwyższa uwaga, aby nie doszło do pomyłki i w końcu bezżenność kapłanów nie była utożsamiona z tendencjami do homoseksualizmu”.

KAI: Na czym powinno polegać pogłębienie filozoficzne i teologiczne rozumienia kapłaństwa w Kościele katolickim?

– Osobiście uważam, że pytanie o relację istniejącą między homoseksualizmem i kapłaństwem ma przede wszystkim charakter ontologiczny. Owszem, ważne są aspekty moralne związane z orientacją seksualną, ale decydujący jest wymiar ontologiczny. Potrzeba w tym zakresie dalszych szeroko zakrojonych badań naukowych o charakterze interdyscyplinarnym.

KAI: Dlaczego?

– To wielkie wyzwanie intelektualne dotyczy możliwości zachowania w Kościele katolickim tradycyjnej teologii kapłaństwa i sakramentów. Bez sakramentów nie ma katolicyzmu. Kluczowe jest w tym kontekście przekonanie, że kapłani katoliccy działają „w osobie Chrystusa” (in persona Christi). Jak należy definiować kapłaństwo, żeby zachować ważność sprawowanych sakramentów świętych, które decydują o istocie katolicyzmu? Czy zgodność osobowości kapłanów katolickich – nie na poziomie moralnym, ale ontologicznym – z Jezusem Chrystusem jako źródłem kapłaństwa koniecznie zakłada ich orientację heteroseksualną czy też nie? Na czym ma polegać de facto owa zgodność? Jakie elementy osobowości księży stanowią konieczny warunek takiej zgodności? Czy orientacja seksualna jest takim składnikiem? Jeśli nie, tzn. jeśli akceptuje się kapłaństwo mężczyzn homoseksualnych, to jak uzasadnić sprzeciw Kościoła katolickiego wobec kapłaństwa kobiet? Jak rozwiązać ten węzeł gordyjski?

KAI: To trudne i kontrowersyjne tematy, nic dziwnego, że teologom ciężko się za nie zabrać. Każda odpowiedź na te pytania może spotkać się z falą krytyki. Sprawa wydaje się podobna do problemu ordynacji kobiet, bo rzeczywiście sugerowanie, że homoseksualni mężczyźni nie mogą ważnie przyjąć święceń, wydaje się nieść ze sobą tezę, że nie są w pełni mężczyznami. Z drugiej strony problematyczne jest też mówienie o ewentualnej nieważności takich święceń. Parę lat temu taką tezę, uargumentowaną pewnymi przesłankami teologicznymi i antropologicznymi, opublikował Tomasz Terlikowski. Takie podejście przysporzyłoby jednak sporo praktycznych problemów, np. kwestia sukcesji – przecież z pewnością wielu biskupów było i jest homoseksualnych. Czy święcenia przez nich udzielane są nieważne, podobnie jak sprawowana Eucharystia? Jak Ksiądz patrzy na tę kwestię?

– Heinrich Heine, dziewiętnastowieczny poeta i pisarz niemiecki, zwykł mawiać, że kto w nocy myśli o Europie, ten pozbawia się snu. Myślę, że tę trafną uwagę Heinego można odnieść w sposób analogiczny także do pytania Pana Redaktora. Kto nocą myśli o tych jakże trudnych kwestiach filozoficznych i teologicznych, związanych z homoseksualizmem i kapłaństwem, na pewno pozbawia się snu. W ostatnich latach znalazłem tylko kilka opracowań naukowych w języku angielskim, niemieckim i włoskim, które podejmują problem ważności święceń kapłańskich i ślubów zakonnych osób homoseksualnych. W 2009 r. niemiecki teolog Peter Mettler opublikował książkę, w której postuluje wprowadzenie do Kodeksu Prawa Kanonicznego odrębnego zapisu określającego skłonność homoseksualną jako obiektywną przeszkodę do święceń kapłańskich. Jakie rozwiązania zwyciężą w przyszłości? Nie wiem. W obecnym stuleciu trzeba w pewnym sensie „stworzyć” katolicyzm na nowo, szukając w pocie czoła adekwatnych odpowiedzi na wiele trudnych pytań.

KAI: Dlaczego aż do 2005 r. nie było w Kościele oficjalnego, powszechnego zakazu wyświęcania mężczyzn homoseksualnych? Nawet po wydanym przez Piotra Damianiego na początku XI w. bardzo ostrym „raporcie” o homoseksualizmie wśród księży taki zakaz się nie pojawił…

– Opracowanie św. Piotra Damianiego pt. „Liber Gomorrhianus” z 1049 r. ma charakter przełomowy, ponieważ jest pierwszym opracowaniem w historii chrześcijaństwa, które podejmuje expressis verbis problem homoseksualizmu osób duchownych. Na przestrzeni pierwszych dziesięciu wieków chrześcijaństwa ukazało się wiele dokumentów – opublikowanych przez papieży, sobory czy synody – które potępiały akty homoseksualne. Tego rodzaju oceny można znaleźć w dekretach Synodu w Elwirze (305–306) czy Synodu w Ancyrze (314), w pismach Tertuliana, św. Bazylego z Cezarei czy św. Augustyna. Jednak dopiero w XI w. św. Piotr Damiani ukazał dramatyczną skalę problemu homoseksualizmu duchownych i wezwał do głębokiej reformy Kościoła.

KAI: Czy analizy Damianiego są aktualne także dzisiaj?

– W niewielkim stopniu. Traktat-list „Liber Gomorrhianus” koncentruje się przede wszystkich na analizie aktów seksualnych. W niektórych fragmentach może szokować współczesnego czytelnika dosadność i skrajność pewnych sformułowań, dotyczących ludzkiej seksualności. Św. Piotr Damiani jest dzieckiem swojej epoki i prezentuje ówczesne rozumienie życia seksualnego człowieka. Jeśli chodzi o homoseksualizm duchownych, Damiani postrzegał go w kategoriach moralnych, a nie ontologicznych. Co to znaczy? Autor „Liber Gomorrhianus” bardzo ostro potępił akty homoseksualne, podzielone precyzyjnie na cztery różne kategorie, nie dostrzegł on natomiast najważniejszego problemu relacji homoseksualizmu jako rodzaju osobowości do kapłaństwa i sprawowania sakramentów w Kościele katolickim.

KAI: Dlaczego?

– W tamtym okresie nie funkcjonowały jeszcze pojęcia orientacji homoseksualnej, skłonności homoseksualnej czy tożsamości seksualnej, które mają obecnie kluczowe znaczenie dla rozumienia kapłaństwa sakramentalnego w Kościele katolickim. Warto w tym miejscu dodać, że ta ważna kwestia nie została zauważona w ostatnich latach np. we Włoszech, gdzie niektóre konserwatywne środowiska katolickie ukazują dzieło św. Piotra Damianiego – wydane ponownie w języku włoskim jako odrębna publikacja książkowa w 2001 i 2015 r. – jako rzekomo właściwą diagnozę także obecnych problemów w Kościele katolickim.

KAI: Jan XXIII jeszcze przed Soborem Watykańskim II podpisał instrukcję „Religiosorum institutio”, w której jest zawarty zakaz udzielania święceń i przyjmowania do zakonów dla osób homoseksualnych, jednak pewnym zrządzeniem losu nigdy ten dokument nie zaczął obowiązywać. Jak to się stało?

– To bardzo dziwna historia. 22 stycznia 1961 r. papież Jan XXIII zaaprobował ten dokument, przygotowany przez ówczesną Kongregację ds. Zakonów. 2 lutego 1961 r. Instrukcja ta została wydrukowana w wersji łacińskiej przez Kongregację ds. Zakonów. Dwa lata później dokument ukazał się w języku angielskim w Stanach Zjednoczonych. Z bliżej nieznanych przyczyn ten przełomowy dokument nie został opublikowany w „Acta Apostolicae Sedis” – oficjalnym organie urzędowym Stolicy Apostolskiej, który jest odpowiednikiem polskiego „Dziennika Ustaw”. Mając papieską aprobatę, ale bez oficjalnej publikacji w „Acta Apostolicae Sedis”, Instrukcja z 1961 r. nigdy nie weszła w życie.

KAI: Czego dotyczą najważniejsze rozstrzygnięcia tego dokumentu?

– Rewolucyjny fragment tej Instrukcji mówi – po raz pierwszy w dziejach Kościoła katolickiego – o zakazie dopuszczania do ślubów zakonnych i święceń kapłańskich osób ze skłonnościami do homoseksualizmu lub pederastii (evil tendencies to homosexuality or pederasty). Przez 40 lat Instrukcja „Religiosorum institutio” pozostawała całkowicie nieznana. W 2002 r. „odkryto” ją ponownie w USA, gdy wybuchł skandal wykorzystywania seksualnego dzieci przez osoby duchowne, o którym opowiada m.in. film „Spotlight” Toma McCarthy’ego z 2015 r. W innych krajach, także w Polsce, dokument ten pozostaje do dzisiaj zupełnie nieznany.

KAI: Kiedy zaczęła się zmieniać ocena homoseksualizmu w niektórych środowiskach katolickich?

– Po Soborze Watykańskim II, w dobie rewolucji seksualnej 1968 r. Przede wszystkim katolicka teologia moralna zaczęła wówczas akceptować idee, które wcześniej były traktowane jako sprzeczne z Magisterium Kościoła. Jednym z przejawów tej głębokiej metamorfozy moralnej była zmiana oceny zachowań homoseksualnych. W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego wieku wielu myślicieli katolickich zaczęło bronić tezy o równorzędności dwóch orientacji seksualnych: heteroseksualnej i homoseksualnej. Głównymi liderami tej rewolucji byli teolodzy katoliccy języka angielskiego.

Franciszek: nie ma miejsca dla homoseksualistów w kapłaństwie

KAI: Czy mógłby Ksiądz wskazać jakieś przykłady?

– Szczególną rolę w zmianie tradycyjnego podejścia do homoseksualizmu odegrało dwóch amerykańskich duchownych katolickich: Charles Curran (1934–) i Richard McBrien (1936–2015). Curran opublikował kilkadziesiąt książek teologicznych, które były adresowane głównie do środowisk akademickich. Natomiast McBrien jest autorem kilkudziesięciu publikacji książkowych, pisanych z myślą o szerokich kręgach czytelników. McBrien kształtował amerykańską opinię publiczną szczególne poprzez własne audycje radiowe i telewizyjne. Curran, McBrien i wielu innych autorów sprawili, że homoseksualizm przestał być traktowany w wielu środowiskach katolickich jako zachowanie sprzeczne z prawem naturalnym i Objawieniem.

KAI: A znany jezuita John McNeill?

– To świetna egzemplifikacja tej rewolucji! Ten amerykański teolog i psychoterapeuta opublikował w 1976 r. głośną książkę pt. „Kościół a homoseksualizm”. W tym opracowaniu zostało zakwestionowane tradycyjne rozumienie homoseksualizmu w Kościele katolickim. Po publikacji książki amerykański jezuita dokonał „coming outu” i był pierwszym duchownym katolickim, który mówił otwarcie w telewizji o swojej orientacji homoseksualnej.

KAI: Był Ksiądz przez wiele lat wychowawcą seminaryjnym. Jak w praktyce w ostatnich dziesięcioleciach wyglądało podejście do homoseksualizmu w seminariach?

– W latach 1998-2011 byłem wykładowcą filozofii oraz wychowawcą w Wyższym Seminarium Duchownym w Płocku. W latach 1999–2004 byłem tam także prorektorem ds. wychowawczych. Na razie nie chciałbym mówić o szczegółach. Warto jednak podkreślić przełom, jaki nastąpił w moim życiu tuż przed rozpoczęciem pracy w seminarium. Od 27 czerwca do 18 lipca 1998 r. uczestniczyłem w Rzymie w Kursie Formacyjnym, zorganizowanym przez Stolicę Apostolską dla wykładowców seminariów duchownych.

KAI: Czego on dotyczył?

– W ramach tego szkolenia mogłem słuchać m.in. wykładu kard. Josepha Ratzingera, ówczesnego prefekta Kongregacji Nauki Wiary. Jednym z prelegentów był także kard. Pio Laghi – prefekt Kongregacji Wychowania Katolickiego, której wówczas podlegały seminaria duchowne na całym świecie. Ważne słowa skierował do uczestników kursu kard. Darío Castrillón Hoyos, pochodzący z Kolumbii prefekt Kongregacji ds. Duchowieństwa, który mówił m.in. o wielkim problemie pedofilii w Kościele katolickim. Kard. Hoyos potwierdził moją wcześniejszą wiedzę na ten temat, jaką zdobyłem w 1993 r., gdy pracowałem duszpastersko w jednej z angielskich parafii w północnej części Londynu przy Euston Station.

KAI: Na czym polegało szczególne znaczenie tego szkolenia?

– Wyniosłem z niego swego rodzaju „polecenie służbowe” przedstawicieli Stolicy Apostolskiej, aby poważnie potraktować problem pedofilii i kwestię tożsamości seksualnej kandydatów do kapłaństwa. Od jesieni 1998 r., już jako wykładowca i wychowawca seminaryjny, poruszałem problem molestowania seksualnego osób nieletnich przez księży oraz dążyłem do tego, aby kwestię tożsamości seksualnej alumnów uczynić ważnym elementem przygotowania do kapłaństwa. Niestety, w pewnym sensie zderzyłem się z wielką górą lodową. Na przełomie XX i XXI w. tego rodzaju zagadnienia były tematem tabu w Kościele katolickim w Polsce. Dokument Konferencji Episkopatu Polski zawierający wytyczne, jak reagować w przypadku wykorzystywania seksualnego osób nieletnich przez duchownych – po akceptacji Stolicy Apostolskiej – wszedł w życie dopiero w 2015 r.

KAI: W kontekście skandalu pedofilii księży wielu komentatorów wskazuje na badania pokazujące pewną zbieżność tych przypadków z homoseksualnymi preferencjami przestępców. Niektórzy mówią, że zakaz wyświęcania osób homoseksualnych w tym przede wszystkim miał swoją przyczynę. Jednak z drugiej strony osoby fachowo zajmujące się problemem, np. prof. Lew Starowicz albo Ewa Kusz z Centrum Ochrony Dziecka, wskazują na większą złożoność tej kwestii i nie godzą się na twierdzenie, że homoseksualizm jest powiązany z pedofilią. Co Ksiądz o tym myśli?

– Przeraża mnie powierzchowność niektórych wypowiedzi. Największy błąd dotyczy pomijania ogromnych różnic między poszczególnymi regionami świata. Wykorzystywanie seksualne dzieci przez księży katolickich wygląda inaczej w Europie niż w Azji. Głębokie różnice istnieją między Afryką a Ameryką Południową. O wielu podobieństwach można natomiast mówić w kontekście Australii i Ameryki Północnej.

KAI: Czy istnieje korelacja między homoseksualizmem a pedofilią?

– Tak, gdy chodzi o księży katolickich mieszkających w Australii, Europie i obu Amerykach. Trudno kwestionować ten związek, ponieważ jest on potwierdzony przez wieloletnie badania naukowe, których wyniki są opublikowane w wielotomowych raportach państwowych i kościelnych.

KAI: Jak wygląda ta korelacja?

– Badania przeprowadzone w Australii, Irlandii, Niemczech czy Stanach Zjednoczonych wykazały jednoznacznie, że znakomita większość przypadków wykorzystywania seksualnego osób nieletnich w Kościele katolickim dotyczy księży homoseksualnych. W USA 90% księży skazanych za pedofilię stanowią duchowni homoseksualni. Z badań wynika, że 90% przypadków molestowania seksualnego dzieci przez księży dotyczy efebofilii, natomiast jedynie 10% typowej pedofilii. Takie dane potwierdził w 2010 r. kard. Tarcisio Bertone, były Sekretarz Stanu i druga osoba po papieżu w Kościele katolickim. Czym jest efebofilia? Oznacza ona skłonność seksualną dorosłych mężczyzn do młodych chłopców w wieku 12–17 lat. Pedofilia to molestowanie seksualne dzieci poniżej tej granicy wieku.

KAI: Czy wolno utożsamiać ze sobą problem duchownych homoseksualnych ze zjawiskiem pedofilii czy efebofilii?

– Zdecydowanie nie. To dwa odrębne zagadnienia, których czasami nie odróżnia się od siebie w debacie publicznej. Niestety, niektóre wypowiedzi dotyczące jakże ważnych kwestii filozoficznych i religijnych mają charakter nie tyle naukowy, ile jarmarczny. Czym innym jest pytanie filozoficzne i teologiczne, dotyczące relacji homoseksualizmu do kapłaństwa, a czym zupełnie innym moralny dramat molestowania seksualnego osób nieletnich przez księży. W związku z tym, że te dwa problemy w pewnym obszarze spotykają się jednak ze sobą, warto w tym miejscu zapytać, w jaki sposób rozwinęła się w Kościele katolickim plaga wykorzystywania seksualnego dzieci.

KAI: No właśnie – jak?

– W wielu krajach (Australia, Belgia, Holandia, Irlandia, Kanada, USA itd.) problem zaczął narastać w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX w. Wśród wielu przyczyn należy z pewnością wymienić wpływ rewolucji obyczajowej lat sześćdziesiątych ubiegłego stulecia. Jednym z jej liderów był filozof i socjolog niemiecko-amerykański żydowskiego pochodzenia Herbert Marcuse (1898–1979). Marcuse, jako jeden z najbardziej znanych przedstawicieli filozoficznej Szkoły Frankfurckiej, nakreślił w swoich dziełach wizję nowego społeczeństwa, w którym dokona się reinterpretacja tradycyjnej moralności. Nowa moralność oznaczała zmianę podejścia m.in. do homoseksualizmu i relacji seksualnych między osobami dorosłymi i dziećmi.

KAI: Czy dramat pedofilii zagraża Kościołowi katolickiemu?

– Absolutnie tak. Wydaje się, że w drugiej połowie XX w. w wielu krajach zachodnich nastąpiło swego rodzaju sprzężenie zwrotne: z jednej strony, rewolucja seksualna i gwałtowny proces sekularyzacji stworzyły podatny grunt dla rozwoju pedofilii, z drugiej – dramat seksualnego wykorzystywania dzieci przyczynił się do jeszcze głębszego rozpadu tradycyjnej religijności. Badania socjologiczne prowadzone w ostatnich latach potwierdzają wymieranie katolicyzmu i chrześcijaństwa w wielu krajach zachodnich. Jedną z ważnych przyczyn tego dramatycznego procesu jest niewątpliwie skandal pedofilii.

KAI: Kiedy zostały postawione pierwsze diagnozy dotyczące problemu księży pedofilów?

– W Stanach Zjednoczonych zjawisko zostało dobrze zdiagnozowane już w połowie lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Pionierskie badania nad fenomenem wykorzystywania seksualnego dzieci przez księży rozpoczął w 1984 r. amerykański dziennikarz i publicysta Jason Berry. Owocem jego wieloletnich analiz była książka pt. „I nie wódź nas na pokuszenie. Księża katoliccy i seksualne wykorzystywanie dzieci”, która ukazała się w 1992 r. Jedną z ważnych odpowiedzi na narastające zjawisko pedofilii była zorganizowana w Chicago w dniach 16–18 września 1992 r. pierwsza poważna konferencja naukowa, poświęcona wykorzystywaniu seksualnemu osób nieletnich przez księży katolickich. W obradach wzięło udział ok. 400 uczestników. Głównym organizatorem tego przełomowego wydarzenia było Stowarzyszenie VOCAL (Victims of Clergy Abuse Linkup), do którego już wtedy należało ok. 3.000 ofiar wykorzystywania seksualnego nieletnich przez duchownych katolickich. Piekło pedofilii klerykalnej trwa w USA od ponad 40 lat. Niestety, ciągle nie widać końca tej wielkiej tragedii.

KAI: Jaka jest skala pedofilii wśród księży i zakonników w Kościele katolickim?

– O dokładnych danych można mówić jedynie w kilku krajach, w których powstały całościowe raporty, poprzedzone długimi latami badań. Prawdziwą kopalnią wiedzy jest w tym zakresie publikacja w języku angielskim pt. „John Jay Report”. To obszerny raport amerykański z 2004 r. liczący prawie 300 stron. W Stanach Zjednoczonych, po dramatycznym kryzysie w roku 2002, władze Kościoła podjęły decyzję o poddaniu wnikliwej ocenie wszystkich duchownych katolickich pracujących w USA w latach 1950–2002. W tym celu powołano specjalny zespół badawczy złożony z prokuratorów, prawników, psychologów, policjantów. W badanym okresie pracowało w Stanach Zjednoczonych 100.000 księży i zakonników. Co wynika z tego raportu? O różne formy molestowania seksualnego dzieci w latach 1950–2002 oskarżono 4.392 osoby duchowne, czyli 4,39%. Podobne dane zawierają raporty przygotowane w Niemczech. Niestety, w Australii problem dotyczy 7% duchownych katolickich. Z kolei w Chile suspendowano ostatnio w jednej z diecezji, z powodu pedofilii, aż jedną czwartą duchownych.

KAI: Wielu katolickich teologów i księży, nie mówiąc już o wiernych, zwłaszcza na Zachodzie, kontestuje ujęte w Katechizmie podejście do kwestii homoseksualizmu. Inne denominacje chrześcijańskie (które wyłoniły się z Reformacji) zrewidowały swoje nauczanie w tej kwestii, nie tylko dopuszczając do ordynacji osoby homoseksualne (mężczyzn i kobiety), ale również błogosławiąc małżeństwa i dostrzegając dobro w posiadaniu dzieci przez takie pary. Jak Ksiądz przewiduje rozwój katolickiego podejścia do homoseksualizmu?

– Niestety, jedność w tej kwestii wśród katolików jest już niemożliwa. Także w odniesieniu do oceny relacji homoseksualizm-kapłaństwo. Prawdopodobnie w najbliższych dziesięcioleciach ukształtują się różne modele życia duchownych katolickich w Afryce, w Azji, w Europie czy w Ameryce Południowej.

KAI: Grozi nam decentralizacja doktrynalna?

– Tak. W pewnym sensie ona już jest. Wydaje się, że kluczem do nowych rozwiązań będzie właśnie synodalizacja i decentralizacja Kościoła katolickiego. Gdy chodzi o rozumienie kapłaństwa, niektóre nowe rozwiązania mogą być przyjęte w trakcie Synodu Biskupów dla regionu Amazonii w październiku 2019 r., który zajmie się m.in. kwestią udzielania święceń kapłańskich tzw. mężczyznom wypróbowanym (viri probati), czyli zarówno mężczyznom żonatym, jak i nieżonatym, którzy angażują się w posługę Kościołowi, szczególnie na terenach misyjnych, gdzie nie ma kapłanów.

KAI: Czy te problemy dotyczą też naszego kraju?

– Także w Polsce nie uciekniemy przed trudną dyskusją dotyczącą rozumienia orientacji seksualnej człowieka. Na razie brutalna wojna, która dotyczy przyszłości Kościoła katolickiego, toczy się na wielu frontach poza granicami naszego kraju. Prędzej czy później dotrze ona do nas. W pewnym sensie już teraz zagląda pod nasze strzechy, chociaż zdecydowana większość katolików w naszym kraju ciągle zakrywa oczy i zatyka uszy. Niestety, w modzie są przepowiednie, proroctwa, prywatne objawienia, wróżby itp. Musimy czym prędzej obudzić się z głębokiego snu. Obecna wojna, która toczy się m.in. w Niemczech, Australii czy Stanach Zjednoczonych dotyczy także przyszłości Kościoła katolickiego w naszym kraju.

***

Ks. Andrzej Kobyliński – filozof, etyk, doktor habilitowany nauk humanistycznych w dyscyplinie filozofia. Absolwent Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego w Rzymie, pracownik Instytutu Filozofii Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Autor dwóch obszernych opracowań naukowych dotyczących relacji istniejącej między homoseksualizmem i kapłaństwem w Kościele katolickim:

a) Homoseksualizm i kapłaństwo w Kościele katolickim na przestrzeni wieków, „Przegląd Historyczny” 109 (2018) 2, s. 283-309

b) Omosessualità e sacerdozio. Il nodo gordiano – dei cattolici?, „Poznańskie Studia Teologiczne” 31 (2017), s. 117-143

Licheń: uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny

8 grudnia przypada święto Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Jest to tytularna i patronalna uroczystość dla Zgromadzenia Księży Marianów, którzy opiekują się licheńskim sanktuarium.

Pełna nazwa mariańskiej wspólnoty zakonnej brzmi: Zgromadzenie Księży Marianów Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Dlatego dzień 8 grudnia, w którym Kościół w sposób szczególny otacza czcią Matkę Bożą Niepokalanie Poczętą, jest dla całego mariańskiego zgromadzenia wyjątkowy. W tym dniu zakonnicy spotykają się i wspólnie modlą, polecając siebie, swoje problemy i troski Matce Bożej, która jest ich patronką i duchową przewodniczką.

W Licheniu uroczysta Msza św. z udziałem wszystkich księży i braci zakonnych z miejscowego domu zakonnego zostanie odprawiona w sobotę, 8 grudnia, o godz. 17.00 w kościele parafialnym pw. św. Doroty, dziewicy i męczennicy. Liturgii będzie przewodniczył ks. Bogusław Binda MIC, przełożony licheńskiej wspólnoty marianów. Podczas Mszy Św. wszyscy księża i bracia marianie ponowią śluby zakonne, które składali w dniu święceń: czystości, ubóstwa i posłuszeństwa.

Nieco wcześniej, bo od godz. 12.00 do 13.00 celebrowana będzie tzw. Godzina Łaski dla całego świata.

Pierściec: pielgrzymki w największym polskim sanktuarium św. Mikołaja

Do sanktuarium św. Mikołaja w Pierśćcu koło Skoczowa przybywają kolejne grupy pielgrzymkowe, pragnące modlić się za wstawiennictwem patrona chorych i ubogich. Tutejsza świątynia należy do nielicznych w Polsce poświęconych biskupowi z Miry. W ciągu kilku dni poprzedzających niedzielną sumę odpustową sanktuarium odwiedzi kilka tysięcy wiernych z różnych z zakątków diecezji bielsko-żywieckiej.

6 grudnia przed cudowną figurą św. Mikołaja, przy której wierni od lat wypraszają łaski zdrowia dla siebie i swoich bliskich, modlili się wierni z parafii na terenie Śląska Cieszyńskiego i Małopolski: Chrystusa Króla w Chybiu, św. Jana Chrzciciela w Brennej, Narodzenia NMP w Inwałdzie, św. Józefa w Zabrzegu, św. św. apostołów Piotra i Pawła w Skoczowie. MB Częstochowskiej w Pogórzu i św. Jana Sarkandra w Górkach Wielkich.

Witając pielgrzymów, kustosz sanktuarium ks. Zbigniew Paprocki zwrócił uwagę, że w tym roku, w dniu głównych uroczystości odpustowych mija 130 lat od kiedy Najświętszy Sakrament i figura św. Mikołaja zostały przeniesione do nowej świątyni. Duchowny odczytał fragmenty kronik parafialnych opisujących to wydarzenie z przeszłości.

Przed rozpoczęciem liturgii kapłan zacytował nadesłane ostatnio świadectwa uzdrowień za przyczyną św. Mikołaja. Zauważył, że święty wciąż rozdaje ludziom „prezenty”, a liczne osoby mogą się przekonać o skuteczności modlitwy za wstawiennictwem patrona ubogich.

O. Andrzej Bałuk CSRS, który podczas tegorocznego odpustu jest kaznodzieją w beskidzkim sanktuarium, wyjaśnił, jak należy w świetle wiary patrzeć na dotykające nas niekiedy cierpienie. Wytłumaczył, że wolą Bożą jest zbawienie człowieka i zachęcił, by spojrzeć w tym kontekście na życie Jezusa, który w obliczu krzyża nie ucieka przed spełnieniem woli Ojca.

Redemptorysta wskazał na biskupa z Miry. Jak dodał, został on świętym, gdyż umiał zrealizować w swym życiu wolę Boga. „Potrafił na nią odpowiedzieć poprzez realizację, tak piękną wspaniałą, przykazania miłości Boga i bliźniego” – dodał i zapewnił, że w dzisiejszych czasach wielu ludzi nie potrafi zobaczyć w swym życiu cudów, jakie czyni Bóg.
Zakonnik podzielił się swym osobistym świadectwem. Opowiedział jak przez 7 lat próbował wyleczyć się z choroby nowotworowej. Po samotnej modlitwie w kaplicy, kiedy pytał Boga, co ma dalej robić, doznał uzdrowienia. „Od tamtego czasu minęło 24 lata. Nie bójcie się pytać Pana Boga, walcie w tabernakulum, pukajcie do serca Jezusa. On udzieli wam odpowiedzi. On przy okazji cudu, łaski, chce także przemiany twojego serca” – dodał kaznodzieja, wspominając własną przemianę w czasie, gdy był klerykiem i po otrzymanej łasce uzdrowienia przystępował do sakramentu pokuty i pojednania, Komunii św.

Główne uroczystości odpustowe w Pierśćcu odbędą się w niedzielę 9 grudnia, a w ciągu najbliższych kilku dni sanktuarium na Śląsku Cieszyńskim odwiedzą kolejne grupy pielgrzymkowe – przede wszystkim z najbliższego dekanatu skoczowskiego, ale i z innych zakątków diecezji.

W sanktuarium znajdują się przywiezione z Bari relikwie św. Mikołaja, które wierni mogli uczcić po Mszy św. podczas specjalnego nabożeństwa.

Tradycja pielgrzymowania do Pierśćca sięga początków XVII wieku. W 1616 r. całą wieś zniszczył pożar. Uratowano wtedy jedynie figurę św. Mikołaja. Uznano to za cudowny znak. Rok później protestanci wybudowali nowy kościółek św. Mikołaja, co jest ewenementem w historii reformacji, gdyż luteranie, nie dedykują swych kościołów świętym.

W 1718 roku obiekt przeszedł z powrotem w ręce katolików. Wkrótce postanowiono wybudować nowy, większy kościół. Świątynia powstała w ciągu jednego roku. Poświęcona została w 1888 roku, a konsekrował ją w 1889 roku biskup cieszyński Franciszek Śniegoń. Od niepamiętnych czasów istniał tu zwyczaj pocierania o figurę chusteczek i bielizny osób chorych dla uproszenia ich uzdrowienia.

Relikwie świętego z Bari przywiózł do Pierśćca w 1964 roku bp Bolesław Kominek, wracający z obrad II Soboru Watykańskiego.

Pielgrzymi odwiedzający sanktuarium przywożą często ze sobą chusteczki i bieliznę osób chorych, którymi dotykają figury św. Mikołaja. W ten sposób proszą o wstawiennictwo świętego i modlą się o uzdrowienie bliskich.

Konferencja w 25. rocznicę śmierci ks. Pasierba: był taki, jak mówił

Interdyscyplinarna konferencja w 25. rocznicę śmierci ks. prof. Janusza St. Pasierba – badacza sztuki nowożytnej, teoretyka ochrony zabytków kościelnych, eseisty i poety, odbyła się 6 grudnia w Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. – Ks. Pasierb oddawał wszystko Panu Bogu i ludziom, jako uczony i jako człowiek dobrego serca. Głosił słowa poparte prawdą życia. Taki był, jak mówił – powiedziała Maria Wilczek, prezes Fundacji im. ks. Janusza St. Pasierba.

Polonistyczną sesję sympozjalną, dotyczącą twórczości ks. prof. Janusza S. Pasierba, w Auli Schumana Auditorium Maximum UKSW poprowadził ks. prof. UKSW dr hab. Jerzy Sikora. Mówiąc o literackości kazań ks. Pasierba zaznaczył, że potrafił on wczuć się w kondycję duchową słuchacza, zmagał się z sobą i z losem, uprawiał „duchowe zapasy”.

Dodał też, że ks. Pasierb zdawał sobie sprawę, iż Kościół jest odpowiedzialny za stan nadziei, a więc trzeba głosić nadzieję, nie „wiarę tragiczną”. Jako kaznodzieja znał wagę słowa, raczej był w nich oszczędny. Charakteryzowała go językowa powściągliwość, przystawalność do rzeczywistości. Miał też duża świadomość, czym jest sztuka słowa: – Na jego homiliach mogą uczyć się ci, co przesadzają z werbalizmem – komentował ks. Sikora.

Z kolei o doświadczeniu sztuki w cyklu „Chiostro” ks. Pasierba powiedział prof. Akademii Pomorskiej dr hab. Tomasz Tomasik. Zaznaczył, że w przypadku Pasierba poeta bardzo często posiłkuje się wiedzą historyka sztuki. Jako historyk sztuki specjalizował się głównie w ikonologii, jako poeta był przede wszystkim hermeneutą. Jego twórczość jest przede wszystkim interpretacją symboli, które dają do myślenia (P. Ricoeur). Nie miał też Pasierb żadnych wątpliwości, że na uwagę zasługuje jedynie taka sztuka, która wyraża „niemożliwe piękno”, która jest – a nie „mami pięknem”.

Dr Elżbieta Grzybowska w czasie spotkania poruszyła problematykę związaną z życiem człowieka w czasie w eseistyce ks. Pasierba. Stwierdziła, że nie zamierzał on stworzyć uporządkowanej metodologicznie „kairologii”. Udało mu się jednak pozostawić interesujący szkic antropologii nakreślonej wokół chrześcijańskiej idei czasu. Pokazał, że dany od Boga czas, odnowiony w Chrystusie, jest wartością, której nie wolno zmarnotrawić. Człowiek i jego czas jawią się jako elementy tej samej mozaiki.

– Czas objawia człowiekowi prawdę, że Kyrios przyniósł na świat jedyny i niepowtarzalny czas kairos, czas chrześcijański, który daje szansę i niesie nadzieję na wieczną teraźniejszość. „Theologia temporis” ks. Pasierba, który miał niezwykły dar widzenia świata i czasu, daje głęboko teologiczną wizję ludzkiej egzystencji i działania w czasie. Teologia ta znakomicie łączy w sobie watki chrystologiczne i literackie, i ta nie ma sobie równej w eseistyce polskiej – podsumowała autorka książki „Kairos – Kyrios. Człowiek i jego czas w eseistyce Janusza Stanisława Pasierba”.

Odczytano także referat prof. UKSW dr. hab. Wojciecha Kudyby pt. „‹Amor› i ‹Agape› w liryce Janusz St. Pasierba”. Badacz poezji ks. Pasierba podkreślił w nim, że Bóg w chrystologii Pasierba jest Bogiem Miłości. Nie chodzi tu jedynie o fakt, że nie pojawia się w kostiumie sędziego, lecz w postaci cierpiącego sługi. Chodzi o to, że dobrowolnie bierze na siebie hańbę, „zniża się”, by na nowo odbudować relację z człowiekiem. Choć zdaje sobie sprawę, że nie tylko antyczna, ale i współczesna kultura ma ogromne trudności z zaakceptowaniem podobnego obrazu Boga, to jednak konsekwentnie powtarza myśl Dietricha Bonhoeffera, że właśnie „słabość” Syna Bożego mówi najpełniej o jego miłości i właśnie ona staje się nieustannie formą Jego obecności na ziemi.

Osobny blok obrad sympozjalnych poświęcono zagadnieniom z zakresu historii sztuki.

Po części sympozjalnej Maria Wilczek, prezes Fundacji ks. Janusza Stanisława Pasierba, przybliżyła obecnym jego sylwetkę. Podkreśliła, że przez całe życie charakteryzował się „charyzmatem zaangażowania”: – Oddawał wszystko Panu Bogu i ludziom, jako uczony i jako człowiek dobrego serca. Głosił słowa poparte prawdą życia. Taki był, jak mówił. Odchodził bez cienia skargi – przypomniała Maria Wilczek.

Współzałożycielka fundacji stwierdziła również, że ks. Pasierb był „człowiekiem drogi”, wszędzie niósł dobre słowa, które pozwalały wzrastać i rozwijać się. Bardzo zajęty różnymi zajęciami, na wszystko miał czas. Był też człowiekiem wielkich talentów, ale i wielkiej pracy i wielkiego serca: – Nie tracił czasu, świadom, że każdy jest człowiekiem drogi, każdy jest na drodze. Równocześnie rozwijał się, akcentował, że człowiek dorosły musi się rozwijać, jeśli nie chce akceptować własnej degradacji – powiedziała Maria Wilczek.

Zwracając się do uczniów szkół, noszących imię ks. Pasierba, Maria Wilczek poprosiła, aby był dla nich autorytetem. Może on także być przykładem dla wszystkich dorosłych. Pamięć o nim, 25 lat po jego śmierci, nie ginie. Wciąż powstają prace naukowe o jego twórczości, filmy, festiwal wierszy, wystawy i wiele innych inicjatyw, w tym „Droga ks. Pasierba”: od Grudziądza do Żarnowca czy jego Aleja na Powiślu w Warszawie.

Podczas konferencji na UKSW odbyło się też wręczenie nagród, przyznanych przez Fundację im. ks. Janusza St. Pasierba. Nagrodę z zakresu historii sztuki otrzymała dr Romana Rupiewicz, adiunkt na wydziale historii sztuki UKSW, za książkę „Sąd nad Jezusem. Studium ikonografii oraz źródeł od chrześcijańskiego antyku do nowożytności”. Uznano, że autorka twórczo wykorzystując i rozwijając metodologię badań sztuki kościelnej ks. Pasierba, interesująco i rzetelnie przeanalizowała trudne w kontekście historycznym i kulturowym przedstawienia tematu „Iudicium sanguinarium”.

Nagrodę za publikację o ks. Pasierbie pt. „Kairos – Kyrios. Człowiek i jego czas w eseistyce Janusza Stanisława Pasierba” otrzymała dr Elżbieta Grzybowska, rzecznik Kurii Diecezjalnej w Płocku, korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej. Uznano, że jej książka „trafia w samo centrum myśli” pisarza i teologa, ukazując dychotomię czasu: biologicznego i duchowego oraz otwarcie przez Jezusa Chrystusa czasu na wieczność. W swej publikacji w intersujący sposób dokonała syntezy myśli teologicznej ks. Pasierba. Jest praca jest ważnym uzupełnieniem dorobku „pasierbologii” i wychodzi naprzeciw rozmaitym problemom współczesnej kultury.

W czasie koncertu wiersze ks. prof. Janusza S. Pasierba czytała aktorka Maja Komorowska, a na violi da gamba zagrała Justyna Rekść-Raubo.

Konferencja w 25. rocznicę śmierci ks. prof. Janusz S. Pasierba zorganizował Instytut Historii Sztuki i Wydział Nauk Humanistycznych UKSW, pod honorowym patronatem Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego prof. Piotra Glińskiego.

***
Ks. prof. Janusz Stanisław Pasierb był jednym z najznakomitszych twórców współczesnej kultury polskiej o międzynarodowym rozgłosie, wybitnym uczonym, znawcą historii sztuki, poetą i eseistą, homiletykiem i kaznodzieją, cenionym rekolekcjonistą, członkiem wielu towarzystw naukowych, laureatem licznych odznaczeń. Urodził się 7 stycznia 1929 r. w Lubawie, zmarł 15 grudnia 1993 r. w Warszawie.

Po przyjęciu święceń kapłańskich pracował jako wikariusz. Naukę kontynuował w Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie, Uniwersytecie Jagiellońskim, Uniwersytecie Warszawskim, Papieskim Instytucie Archeologii Chrześcijańskiej w Rzymie oraz Uniwersytecie Kantonalnym we Fryburgu (sztuka kościelna, polonistyka, archeologia, historia kultury, patrologia). W 1957 r. uzyskał doktorat z teologii, w 1962 r. doktorat z archeologii, w 1964 r. habilitował się na Wydziale Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego, w 1972 r. otrzymał tytuł profesora nadzwyczajnego, w 1982 r. – profesora zwyczajnego.

Był profesorem Akademii Teologii Katolickiej oraz wykładowcą innych uczelni krajowych i zagranicznych, a także członkiem wielu stowarzyszeń naukowych w Polsce i za granicą oraz redakcji czasopism. Związany był z parafią Św Teresy na Tamce na Powiślu w Warszawie. Przez długie lata tam mieszkał, odprawiał msze i modlił się. Jako poeta debiutował w 1972 r. na łamach „Tygodnika Powszechnego”. Wśród kilkuset publikacji, opublikował m.in. około tomów esejów i trzynaście zbiorów poetyckich.

Należał do wielu stowarzyszeń i organizacji m.in. Stowarzyszenia Historyków Sztuki, polskiego PEN Clubu, Komisji ds. Opieki Konserwatorskiej nad Obrazem Jasnogórskim, Instytutu Sztuki PAN, Polskiego Komitetu Narodowego Międzynarodowej Rady Ochrony Zabytków (ICOMOS), Papieskiej Międzynarodowej Akademii Mariologicznej, Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, Papieskiej Komisji ds. Zachowania Artystycznego i Historycznego Dziedzictwa Kościoła, Europejskiej Akademii Nauk i Sztuk (ASAE), Europejskiego Centrum Kultury (CEC).

Za swoje zasługi otrzymał wiele odznaczeń, w tym Złoty Krzyż Zasługi, Złotą Odznakę „Za Opiekę nad Zabytkami”, Medal im. B. Chrzanowskiego przyznawany przez Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie, Odznakę „Zasłużony dla Kultury Polskiej” oraz Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski.

Twórczość ks. Pasierba zyskała wiele opracowań. Wiele osób i instytucji kultywuje pamięć o tym wybitnym myślicielu minionego półwiecza. Istnieje Fundacja im. Księdza Janusza S. Pasierba (jej prezesem jest Maria Wilczek). Miasto Grudziądz przyznaje Ogólnopolską Nagrodę im. ks. prof. Janusza Pasierba. Organizowane są regionalne i ogólnopolskie sesje naukowe, poświęcone ks. Pasierbowi. Wiele takich wydarzeń, wystaw i koncertów odbywa się w 2018 r. – 15 grudnia przypada 25. rocznica śmierci tego wybitnego luminarza polskiej nauki.

„Sercem i perłami pisana” nowa sukienka dla Matki Bożej Jasnogórskiej

Kolejne niezwykłe wotum zostało przygotowane dla Matki Bożej Jasnogórskiej. To nowa sukienka – perłowa – wzorowana na tej skradzionej w 1909 r. Jest to dar artysty Andrzeja Majewskiego, paulinów i pielgrzymów. – Chcemy uczcić Maryję, Jej piękno, czystość, oddanie Bogu a perły to symbolizują – podkreśla jasnogórski przeor. Poświęcenie wotum odbędzie się 8 grudnia w uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP, którą Jasna Góra przeżywa w łączności z papieżem składając Maryi hołd z kwiatów.

Wykonanie i ofiarowanie nowej sukienki zdobiącej Cudowny Wizerunek Matki Bożej na Jasnej Górze to pomysł pochodzącego z Gorzowa Wielkopolskiego a mieszkającego obecnie w Szwecji artysty malarza i hafciarza Andrzeja Majewskiego. Jest on autorem ponad 700 obrazów Matki Bożej, z których większość znajduje się w Szwecji. Paulini za wkład w dzieło rozwoju sanktuarium maryjnego nagrodzili już artystę medalem Konfederacji Przyjaciół Jasnej Góry. Jest także odznaczony m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski w 2015 r.

– Ta inicjatywa to dla nas niespodzianka i wielka radość – zapewnia o. Marian Waligóra. Przeor Jasnej Góry podkreśla, że paulini chętnie odpowiedzieli na „ten dar serca” i włączyli się w przygotowanie nowego wotum. – To piękny akt, którym chcemy uczcić Maryję i przypomnieć sobie piękno Niepokalanej, Jej czystość, oddanie Bogu, które perły symbolizują – przypomina przeor.

Dodaje, że „oprócz pereł wkomponowane są w nią również wota, biżuteria, dary pielgrzymów”. – Jest zatem zachowany ten najważniejszy wymiar – wpisania w ten dar naszych intencji: próśb i podziękowań, tego z czym przychodzimy do naszej Matki – podkreśla i dodaje, że są to także współczesne dary składane przez przybywających do Sanktuarium wiernych. – Poprzez to piękno artystyczne chcemy uwielbiać Najświętszą Dziewicę. Ta suknia to coś więcej niż obiekt artystyczny, który ma określoną wartość materialną. To przede wszystkim wyraz tego, co człowiek zapisuje sercem – podkreśla jasnogórski przeor.

To dziesiąta z kolei sukienka zdobiąca Cudowny Obraz Matki Bożej. Wszystkie są nie tylko „obiektami” o znaczeniu historycznym, ale przede wszystkim mają silny wyraz daru wotywnego. – Fenomenem pielgrzymowania na Jasną Górę jest przynoszenie różnych darów Matce Bożej, nieraz bardzo osobistych i cennych w naszym życiu, precjozów, które przypominały nam np. naszych bliskich. Przynosimy to Maryi, bo chcemy oddać Jej chwałę. To jest nasz impuls serca – powiedział o. Marian Waligóra.

Nowa sukienka wzorowana jest na tej skradzionej w 1909 r. nazywanej perłową. Zniknęła ona wraz z koronami od papieża Klemensa XI i innymi wotami. Jej wygląd, podobnie jak koron, został uwieczniony na obrazie Józefa Chełmońskiego, który jest jednym z najwierniejszych źródeł wiedzy o tych szczególnych wotach.

W 1903 r. malarz został poproszony przez o. Euzebiusza Rejmana o wykonanie kopii obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej z okazji obchodów 300. rocznicy urodzin ks. Augustyna Kordeckiego. Było to nie lada wyzwanie, ponieważ zakonnicy mogli udostępnić Chełmońskiemu obraz tylko jednego dnia w ciągu roku: w Wielki Czwartek, kiedy to nie jest on pokazywany wiernym. Jedna z wykonanych wówczas trzech kopii jest właśnie przedstawieniem koron klementyńskich i sukienki perłowej, która była wtedy nałożona na Obraz.

Międzynarodowa konferencja naukowa „Jasnogórskie Drogi do Niepodległości”

Replika koron została wykonana rok temu przez Michela Affidato, mistrza złotnictwa z Crotone. Nowa sukienka jest niejako dopełnieniem „zwrotu” Maryi skradzionych wot.

Zwyczaj przyozdabiania cudownego obrazu jest bardzo stary. Początkowo były to klejnoty mocowana bezpośrednio do deski, na której umieszczony jest wizerunek Maryi. Następnie był przyozdabiany w złote i srebrne blachy oraz korony. Od połowy XVII w. wizerunek jest przyozdabiany w sukienki wykonane z cennych tkanin, haftowane złotem i ozdobione klejnotami.

Aktualnie, z nową szatą, jest dziesięć sukienek na oryginał Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej. Te współczesne to: bursztynowo-brylantowa, zwana też sukienką zawierzenia Totus Tuus – powstała w 2005 r. jako wotum z okazji 350. rocznicy obrony Jasnej Góry przed Szwedami, wotum dziękczynne za życie i pontyfikat Jana Pawła II oraz za 25-lecie powstania „Solidarności” oraz sukienka wdzięczności i miłości, cierpienia i nadziei narodu polskiego z 2010 r., ufundowana przez naród Polski z okazji 100-lecia koronacji Cudownego Obrazu koronami papieża św. Piusa, które zostały nałożone w miejsce skradzionych koron Klemensa XI.

Poświęcenie nowego wotum odbędzie się 8 grudnia w uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP, którą Jasna Góra przeżywa w łączności z papieżem składając Maryi hołd z białych kwiatów. To nawiązanie do rzymskiego zwyczaju sięgającego 1938 r., kiedy to Pius XI polecił Papieskiej Akademii Niepokalanej przygotować każdego roku 8 grudnia na placu Hiszpańskim uroczysty akt oddania czci Maryi Niepokalanej. -Chcemy do tego gestu Ojca Świętego nawiązywać, chcemy modlić się za cały Kościół, a zwłaszcza za jego pasterza, papieża Franciszka powiedział przeor Jasnej Góry.

Jak co roku w hołdzie Niepokalanej wierni przynieść mają białe kwiaty, które złożone zostaną u stóp figury stojącej na placu przed jasnogórskim szczytem.

Uroczystości rozpoczną się o godz. 16.15 w Kaplicy Matki Bożej. Po poświeceniu sukienki odbędą się nieszpory, po których w procesji światła duchowieństwo, siostry zakonne, przedstawiciele ruchów i stowarzyszeń oraz wierni archidiecezji częstochowskiej i pielgrzymi przejdą na plac jasnogórski pod figurę Niepokalanej.

Tam ok. godz. 17.15 dokonany zostanie akt zawierzenia Kościoła, Ojczyzny i świata. Po czym na wzór rzymski, główny celebrans w koszu drabiny strażackiej zostanie wyniesiony w górę i złoży u stóp figury Maryi Niepokalanej wiązankę białych róż.

Figura Maryi Niepokalanej stoi pośrodku placu przed jasnogórskim szczytem, w miejscu zdemontowanego w 1917 r. pomnika cara Aleksandra II. W stanie wojennym pod tą figurą układany był krzyż z kwiatów i zniczy na znak jedności Polaków, pamięci o aresztowanych i prześladowanych, z prośbą o wyzwolenie z komunistycznej niewoli. Pod rzeźbą Niepokalanej przez cały rok trwa modlitwa pielgrzymów, którzy wchodzą na Jasną Górę od strony Alei NMP. W sezonie pielgrzymek pieszych pątnicy składają Maryi tysiące kwiatów.

Sejm uczcił 100. rocznicę powstania KUL

Podczas wieczornego głosowania Sejm RP przez aklamację przyjął uchwałę o uczczeniu 100. rocznicy powstania Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. „W ciągu swojej 100-letniej historii KUL stał się jednym z najważniejszych ośrodków myśli katolickiej, wpływając na kształt nauki i kultury polskiej, zyskując szerokie uznanie w kraju i za granicą” – czytamy w uchwale.

W uchwale przypomniano, że KUL jest jednym z najstarszych uniwersytetów w Polsce, a w ciągu swojej trwającej wiek obecności był i jest centrum myśli katolickiej, jednocześnie przyczyniając się do kształtowania polskiej nauki i kultury. Podkreślono też jego niezależność w czasach komunistycznych. – W czasach PRL-u KUL był oazą wolności, będąc jedynym katolickim, prywatnym uniwersytetem od Łaby do Władywostoku – napisali posłowie.

Jak zauważono, kościelna uczelnia wciąż jest jednym z wiodących ośrodków kształcących w dziedzinie teologii, filozofii, nauk humanistycznych czy społecznych, ale też kierunków ścisłych. – Dziś KUL to uczelnia otwarta na cywilizacyjne i naukowe wyzwania współczesności. Doceniając dotychczasowe osiągnięcia Uniwersytetu, Sejm Rzeczypospolitej Polskiej będzie wspierał Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II w dalszej realizacji jego misji służenia rozwojowi duchowemu i intelektualnemu narodu polskiego – czytamy w uchwale.

Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła ll jest jednym z najstarszych uniwersytetów w Polsce. Pierwsza inauguracja roku akademickiego odbyła się 8 grudnia 1918 r. Dewizą Uczelni stało się hasło “Deo et Patriae” – “Bogu i Ojczyźnie”.

„List o Bogu” Alberta Einsteina sprzedany za 2,9 mln dolarów

Dotychczas w ramach jubileuszu uniwersytetu odbyło się szereg wydarzeń kościelnych, społecznych i kulturalnych. Najważniejszym z nich było 377. Zebranie Plenarne Episkopatu Polski, które odbyło się w murach uczelni, 13 i 14 października 2017 r. Ponadto w dniach 8-9 czerwca 2018 r. odbył się Światowy Zjazd Absolwentów KUL.

W sobotę, 8 grudnia odbędą się obchody 100. rocznicy powstania. Uroczystość rozpocznie się Mszą św. w Kościele Akademickim KUL, następnie w Auli Stefana kard. Wyszyńskiego odbędzie się uroczyste posiedzenie Senatu KUL. W sposób szczególny dzień ten będzie poświęcony pamięci założyciela i pierwszego rektora uczelni – o godz. 13.00 na Skwerze abp. Józefa Życińskiego odsłonięty zostanie pomnik ks. Idziego Radziszewskiego.

Konstantynopol ustalił procedurę wyboru głowy autokefalii na Ukrainie

W zwołanym na 15 grudnia do Kijowa soborze zjednoczeniowym, na którym powstanie Autokefaliczny Kościół Prawosławny Ukrainy, wezmą udział biskupi, księża, mnisi i świeccy. Wszyscy oni będą mieli prawo głosu przy sporządzaniu listy wyborczej, na której znajdą się imiona trzech kandydatów na zwierzchnika przyszłego Kościoła. Mówi o tym zaproszenie na sobór, wystosowane przez patriarchę Konstantynopola Bartłomieja do biskupów ukraińskich, którego tekst ujawnił na swym Facebooku jeden z potencjalnych uczestników – metropolita Aleksander (Drabynko).

“Biorąc pod uwagę nasz list patriarszy (nr prot. 1001) z 12 października 2018 roku do Wielce Błogosławionego metropolity kijowskiego [podlegającego Patriarchatowi Moskiewskiemu – KAI] Onufrego, zapraszam Waszą Ekscelencję do wzięcia udziału wraz z jednym duchownym i jednym mnichem lub świeckim, z których każdy będzie miał prawo głosu przy układaniu kartki wyborczej z trzema kandydatami, w soborze zjednoczeniowym w historycznej cerkwi Mądrości Bożej (Świętej Zofii) w Kijowie w sobotę 15 grudnia 2018 roku w celu ustanowienia statutu i kanonicznego wyboru zwierzchnika Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego na Ukrainie, jak to poprzednio było postanowione” – głosi tekst zaproszenia patriarszego z datą 1 grudnia br.

Sobór zjednoczeniowy na Ukrainie odbędzie się 15 grudnia w Kijowie

“Sobór ten zostanie zwołany pod przewodnictwem naszego specjalnego egzarchy, Wielce Błogosławionego metropolity Galii [Francji] Emanuela, który poprowadzi proces wspomnianego soboru we współpracy z naszymi egzarchami na Ukrainie i w honorowej obecności Jego Ekscelencji Petro Poroszenki, prezydenta waszego kraju” – napisał patriarcha Bartłomiej.

Na zakończenie swego listu wyraził nadzieję, że metropolita “przyjmie to zaproszenie, świadom swej historycznej odpowiedzialności w zakresie przywrócenia jedności kościelnego ciała Ukrainy i uzdrowienia ran krwotoku schizmy”. Przypomniał ponadto, że to właśnie nowy zwierzchnik odbierze uroczyście tomos [dekret] o autokefalii Kościoła ukraińskiego.

Nie tylko Karta Dużej Rodziny – wielodzietni tworzą Centrum Rozwoju Rodziny

Związek Dużych Rodzin “Trzy Plus”, który w ostatnich latach przyczynił się do wdrożenia w całym kraju samorządowych Kart Dużej Rodziny i jej wersji ogólnopolskiej, wspiera małżeństwa i rodziny także w inny sposób – organizując cykle szkoleń profilaktycznych. Inicjatywa była już realizowana w mijającym roku, ale teraz zyska wspólną nazwę – Centrum Rozwoju Rodziny.

Wincenty Pipka z ZDR „Trzy Plus” tłumaczy, że Karta Dużej Rodziny jest już programem bardzo rozpoznawalnym. Związek postanowił zatem poszerzyć pole swojej działalności o inicjatywy, które i tak były realizowane od dawna, tyle że w węższym zakresie. – Związek doszedł do wniosku, że rodziny wielodzietne nie są już wyłącznie tymi, które potrzebując czyjejś pomocy, ale że same mogą pomóc społeczeństwu – wyjaśnia w rozmowie z KAI Wincenty Pipka.

Szkolenia, seminaria i warsztaty dla rodzin były organizowane praktycznie od początku istnienia ZDR “Trzy Plus”, początkowo w mateczniku organizacji, czyli podwarszawskim Grodzisku Mazowieckim. Z czasem stały się częścią organizowanych co roku Zjazdów Dużych Rodzin. Zawsze cieszą się na tym wydarzeniu wielką popularnością. ZDR “Trzy Plus” postanowił zatem ugruntować tę formę wsparcia rodzin i małżeństw, organizując takie spotkania przez cały rok, a przy tym wykorzystując potencjał twórczy swoich członków.

– W rodzinach wielodzietnych, które przecież z racji zwielokrotnionych obowiązków rodzinnych powinny być bardziej obciążone, jest wielka energia społeczna, wystarczająca na budowanie czegoś więcej – uważa Joanna Krupska, prezes Związku Dużych Rodzin “Trzy Plus”.

Karta Dużej Rodziny coraz popularniejsza

W ramach organizacji pozarządowej zrzeszającej rodziny wielodzietne pracuje bowiem w formie wolontariatu wielu specjalistów: psychologów, psychoterapeutów, pedagogów i prawników. ZDR “Trzy Plus” ma blisko 80 kół rozsianych po całym kraju. Dzięki ich zaangażowaniu zaczęto organizować cykliczne spotkania dotyczące prawidłowego komunikowania się w rodzinie, relacji małżeńskich, rodzicielskich i dotyczących rodzeństwa.

Szkolenia skierowane są do wszystkich rodzin, nie tylko wielodzietnych. – Rodziny wielodzietne były przecież kiedyś małodzietne, a na początku nawet bezdzietne – tłumaczy Joanna Krupska. – Dla rodzin jest ważne, aby tutaj były rozumiane ich szczególne potrzeby, wynikające ze specyfiki często intensywnego życia rodzinnego – dodaje.

– U rodziców, zwłaszcza młodych, można dziś zauważyć chęć poszerzania swojej wiedzy na temat kompetencji życia w rodzinie, także u wielodzietnych. Rodzina wielodzietna to zwyczajna rodzina, tylko trochę liczniejsza i obfitująca w większą liczbę interakcji – wyjaśnia Judyta Kruk, prowadząca Linię 3Plus, czyli telefon poświęcony wielodzietnym.

Warsztaty mają często bardzo sprofilowany charakter. Dotyczą ojcostwa i macierzyństwa, ale też m.in. budowania relacji między ojcem a nastoletnim synem czy córką, rozwiązywania konfliktów i przeciwdziałania kryzysom prowadzącym do rozpadu małżeństwa. Jest warsztat dotyczący wspierania samodzielności dzieci, wspierania rozwoju płci w okresie dzieciństwa i dorastania czy umiejętności wychowawczych opartych na metodzie pozytywnej dyscypliny.

Na warsztatach wykorzystuje się też twórczy potencjał dzieci, i to w różnym wieku. Odbyły się m.in. zajęcia aktorsko-teatralne i rzemieślnicze dla dzieci szkolnych i nastolatków. Realizowane są ćwiczenia indywidualne, w parach i podgrupach, gry, zabawy i dyskusje. Ukończenie cyklu potwierdzane jest stosownym certyfikatem.

Centrum Rozwoju Rodziny nie ma na razie stałej siedziby, ale w przyszłości taka na pewno powstanie. W mijającym roku ZDR “Trzy Plus” zorganizował szereg warsztatów i seminariów dotyczących wsparcia rodzin i przeciwdziałaniu przestępczości na terenie województwa mazowieckiego. Spotkania organizowano w różnych miejscach: domach kultury, parafiach, ośrodkach pomocy, na uniwersytetach. Środki na ten cel pozyskano m.in. z Funduszu Sprawiedliwości, którego dysponentem jest Minister Sprawiedliwości.

Związek Dużych Rodzin „Trzy Plus” jest organizacją pozarządową liczącą ponad 5,5 tys. członków działających w 80 kołach w całej Polsce. Działania Związku zmierzają do poprawy warunków życiowych rodzin mających na utrzymaniu troje lub więcej dzieci oraz promują model dużej rodziny i rodziny w ogóle.

ZDR od lat prowadzi działania na rzecz skutecznej polityki rodzinnej i inspiruje do jej ulepszania. Przyczynił się m.in. do wprowadzenia ulgi podatkowej na dzieci w 2007 r., wdrożenia w ciągu ostatnich lat samorządowych kart dużej rodziny, a w 2014 r. ogólnopolskiej Karty Dużej Rodziny.

Rafał Blechacz zagrał koncert na Jasnej Górze

Często zapewnia, że muzyka jest dla niego jak modlitwa. Jasną Górę odwiedza zawsze przed ważnymi wydarzeniami w swoim życiu. Był tu przed maturą, przed pierwszymi poważnymi konkursami czy koncertami i po Konkursie Chopinowskim w 2005 r., w którym zwyciężył. Wczoraj Rafał Blechacz zagrał utwory Fryderyka Chopina i Ignacego J. Paderewskiego w jasnogórskiej bazylice.

– Koncert na Jasnej Górze to dla mnie wyjątkowe wydarzenie jako osoby wierzącej, te emocje duchowe, jak i te muzyczne łączą się ze sobą – przyznał pianista, występujący na co dzień w największych i najbardziej prestiżowych salach koncertowych świata. Podkreślił, że wyrażenie wdzięczności Bogu poprzez dźwięki, poprzez muzykę, może na Jasnej Górze dokonać się w sposób bardzo mocny. To też podziękowanie za talent, którym Bóg go obdarzył.

Artysta zaznaczył też, że muzyka bardzo zbliża do Boga. – Wielu kompozytorów, tworząc na chwałę Bożą, jak np. Jan Sebastian Bach, wyrażało właśnie poprzez dźwięki wdzięczność Bogu, zawsze to było podyktowane tym, ze komponuje się dla Kogoś, dla Boga, dla Stwórcy, który dał nam życie – mówił Rafał Blechacz w rozmowie z KAI.

Pianista powiedział, że muzyka daje mu przede wszystkim „wielką radość i poczucie dzielenia się z innymi, tym co – jak mi się wydaje – umiem robić najlepiej”. – Kiedy przygotowuję nowe utwory, to mam świadomość, że nie będę grał sam dla siebie w czterech ścianach, ale wejdę na scenę i będę dzielił się pięknem muzyki – opowiadał po jasnogórskim koncercie.

Rafał Blechacz mówił o wielkiej roli rodziców w formowaniu się jego wiary w Boga, to z nimi po raz pierwszy przyjechał na Jasną Górę w wieku 9 lat. Później przyjeżdżał tu na modlitwę przed różnymi ważnymi wydarzeniami w swoim życiu.

Zapytany o to, co jest dla niego w życiu najważniejsze, przyznał, że „Bóg i to, by tak przeżyć życie, być zostać zbawionym, a muzyka tylko ku temu zbliża”.

Rafał Blechacz to obecnie jeden z najlepszych pianistów świata. Zwycięzca Konkursu Chopinowskiego zagrał w bazylice z orkiestrą symfoniczną Filharmonii Narodowej. Wykonał: „Koncert fortepianowy f-moll” op. 21 Fryderyka Chopina oraz „Uwerturę symfoniczną” Ignacego Jana Paderewskiego.

Koncert odbył się w ramach Międzynarodowej Konferencji Naukowej „Tyś naszą Hetmanką. Jasnogórskie Drogi do Niepodległości”. Jej organizatorem jest Uniwersytet Humanistyczno-Przyrodniczy im. Jana Długosza w Częstochowie. Patronat Narodowy w Stulecie Odzyskania Niepodległości objął nad tym wydarzeniem Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda.

Cztery zakonnice aresztowane pod zarzutem „wymuszenia konwersji”

Sąd w stanie Jharhhand w Indiach nakazał aresztowanie czterech zakonnic katolickich, którym zarzucono, że zmusiły do przejścia na katolicyzm kobietę – wyznawczynię hinduizmu. Jedna z nauczycielek miejscowej szkoły zakonnej miała zeznać, że została zwolniona z pracy, gdyż odmówiła przejścia na chrześcijaństwo, poinformowała azjatycka agencja katolicka Ucanews.

Jedna z oskarżonych zakonnic, Doris D’Souza, odparła zarzut. „Poprzez fałszywe oskarżenia mamy być szykanowane, a dobra opinia szkoły istniejącej od 50 lat – skalana”, powiedziała zakonnica w rozmowie z Ucanews. Jej zdaniem to oskarżenie jest aktem odwetu nauczycielki, która została zwolniona ze względu na powtarzające się wielokrotnie niewłaściwe zachowanie. Władze szkolne otrzymały ponad 20 skarg na nią od uczniów i rodziców.

Stan Jharkhand w północno-wschodnich Indiach, rządzony przez nacjonalistyczną Indyjską Partię Ludową BJP (Bharata Janata Party ) uważany jest za ostoję sił wrogich chrześcijaństwu. W lipcu zatrzymane zostały w Ranchi siostry ze zgromadzenia Matki Teresy z Kalkuty, którym zarzucono handel dziećmi.

Nowe prawo ws. zarządzania Państwem Watykańskim

We wrześniu Jharkhand jako siódmy stan Indii ogłosił zakaz zmiany religii. Kard. Telesphore Toppo z Ranchi oraz sześciu innych biskupów katolickich w tym stanie na próżno starali się zapobiec ogłoszeniu ustawy.

Uchylono wyrok arcybiskupa skazanego za krycie pedofilii

Sąd apelacyjny w Newcastle uchylił wyrok skazujący abp. Philipa Wilsona za niezgłoszenie przestępstw pedofilii jednego z księży. Sędzia Roy Ellis orzekł, że istnieją uzasadnione wątpliwości wobec wydanego w sierpniu wyroku.

Ofiary ks. Jima Fletchera (który został w 2004 r. skazany za nadużycia seksualne wobec małoletnich i zmarł w więzieniu dwa lata później), twierdzą, że już w 1976 r., jeszcze zanim został biskupem, ks. Wilson został przez nie powiadomiony o nadużyciach, lecz nic w tej sprawie nie zrobił. 68-letni hierarcha utrzymuje, że tego nie pamięta.

Abp Wilson został skazany na 12 miesięcy pozbawienia wolności. Karę miał odbywać w areszcie domowym. Przebywa w domu swej siostry na przedmieściach Newcastle. Zgodnie z wyrokiem, po sześciu miesiącach będzie mógł poprosić o zwolnienie warunkowe. Podlega ścisłemu nadzorowi i nosi, zgodnie z przepisami, urządzenie namierzające.

30 lipca br. papież Franciszek przyjął rezygnację abp. Wilsona z kierowania archidiecezją Adelaide. Na jego dymisję naciskał ówczesny premier Australii Malcolm Turnbull.

Subskrybuje zawartość