Plastelina

       Tu i ówdzie pojawiają się krytyczne głosy, potępienia, jakoby  tak wielka ilość głosów poparcia dla Jarosława Kaczyńskiego to efekt kampanii zbierania podpisów pod kościołami. I że w ogóle to ściema, bo tak naprawdę to ci, którzy złożyli pswoje parafki na listach poparcia PiS nie mają zamiaru głosować na niego etc. Oczywiście w doniosłości głosów oburzenia i proroczych diagnozach jak zawsze przoduje GW. 

       Nie wiem, czy zbierano podpisy pod kościołami w moim mieście – ja nie widziałem. Słysząc jednak (mało) święte głosy oburzenia salonu przypominam sobie inną sytuację, mająca miejsce na placach przed naszymi świątyniami, która akurat takiego poruszenia nie wywołuje. Chodzi o Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Jakoś tłumy młodych ludzi, koczujących przy bramach świątyń, napadających (to słowo jest adekwatne do sytuacji ) na wchodzących i wychodzących z niedzielnej mszy św., nie wywołują w oburzających się dziś pismaków reakcji. Powie ktoś: to co innego. Pan Owsiak nie reprezentuje żadnej partii politycznej – on tylko pomaga. Jakoś trudno mi się z tym zgodzić. Owszem, pomaga. Ale „przy okazji” robi parę innych rzeczy, mający wydźwięk co najmniej dyskusyjny.

       Przyzwyczailiśmy się do relatywizmu w ocenie sytuacji, fałszowania prawdy, przemilczania jej i traktowania jak plasteliny. Już czasem ani mówić ani pisać się o tym nie chce… Ale trzeba o tym przypominać. Z obowiązku. I mieć nadzieję, że ten sen, w którym ciągle trwa tylu naszych rodaków, kiedyś się skończy.