Rynsztokowe historie?

No replies
siedlan
Offline
Admin
Dołączył: 23 sie. 2010
Wpisy:
Jakiś czas temu media obiegła informacja o umieszczeniu na obelisku w Strzałkowie (były obóz jeniecki dla żołnierzy Armii Czerwonej) tablicy z napisem: "Tutaj spoczywa 8000 radzieckich czerwonoarmistów, brutalnie zamęczonych w polskich obozach śmierci w latach 1919-1921". W komentarzach pojawiły się stwierdzenia, iż jest to odwet za tablicę w Smoleńsku. Prawdopodobnie tak było. Chciałbym zwrócić uwagę na jedną opinię, ponieważ ona dość precyzyjnie określa stosunek wielu środowisk w Polsce do historii i teraźniejszości. Chodzi o wypowiedź pana Cioska, byłego komunistycznego ambasadora PRL w Moskwie – dziś uznawanego przez niektóre media za wyrocznię w sprawach rosyjskich. Otóż w tekście, eksponowanym przez całą niedzielę przez Onet, wspomniany „autorytet” stwierdził, iż „są rynsztokowe historie” (sprawa tablic w Smoleńsku i Strzałkowie) i „wstydzi się dawać komentarz do tej sprawy”. A tak w ogóle to "jedna rzecz jest warta drugiej”. Jak przystało na komunistycznego klasyka nie mogło zabraknąć w jego didaskaliach ironii: "Ciekaw jestem teraz, czy cerkiew prawosławna zgłosi się, by przechowywać tę świętą tablicę ze Strzałkowa, bo słyszałem, że tablica smoleńska będzie umieszczona w jednej z polskich bazylik i traktowana jako relikwia" - dodał. Trudno o komentarz do tak cynicznej wypowiedzi. Pan Ciosek nie zmienił się i to też ma swoje dobre strony, ponieważ – w przeciwieństwie do wielu innych „nawróconych” działaczy jedynie słusznej partii. Wiemy, czego można się po nim spodziewać. Rzecz w czym innym. 
Kwestia rzekomych „polskich obozów śmierci” założonych po wojnie polsko – bolszewickiej 1919-21 była już wielokrotnie wyjaśniana. Żołnierzy dziesiątkowały choroby, głód i złe warunki higieniczne. Temat powraca, ponieważ obecna propaganda rosyjska upatruje w nim antidotum na mord katyński. Manipulacja faktami polega na tym, że w tego typu wypowiedziach brakuje woli, aby postawić kilka podstawowych pytań. Dlaczego czerwonoarmiści znaleźli się we wspomnianych obozach? Dlaczego barbarzyńska czerwona nawała zalała Polskę? Gdyby nie bitwa, która przeszłą do historii pod nazwą „cudu na Wisłą”, prawdopodobnie nas by dzisiaj nie było. W jaki sposób elita polskiej inteligencji znalazła się w lesie katyńskim? Okrucieństwo NKWD to mit? Próby obdzielania odpowiedzialnością za wydarzenia z przeszłości „po połowie” (obecne także coraz częściej w relacjach polsko-niemieckich) przybiera coraz bardziej demoniczne kształty. Paradoksalnie, w jakiejś mierze udaje się to, ponieważ dramatycznie rośnie ignorancja młodych polskich obywateli, którym wmawia się, że historia to kula u nogi nowoczesnego społeczeństwa, zaś Europejczyk powinien „patrzeć w przyszłość”. Cynizm i kłamstwo ubierają się nowe szaty. Tylko że dalej cuchnie.
Pan Kwaśniewski niedawno tłumaczył, że prawda historyczna to nie to samo co prawda. Nie do końca rozumiem, co miał na myśli, jednak ograniczanie życiorysu „człowieka honoru”, jakim dla niektórych jest generał Jaruzelski, tylko do „bohaterskiej” i „patriotycznej” obrony racji stanu i polskiej niepodległości przez wprowadzenie stanu wojennego to praktyczna egzemplifikacja tej zasady. Czyli co? Dziesięciolecia służalstwa, donosicielstwa, łamania sumień Polaków nie było? Bezpieka, morderstwa, prześladowania, grabież i doprowadzenie majątku narodowego do ruiny to bajka? Mało znaczący epizod w historii Polski? Jak to ujęła wschodząca gwiazda lewackiej „Krytyki politycznej” PRL był dobry, założenia socjalizmu świetlane, tylko myśmy ich dobrze nie zrozumieli...
Pranie mózgów trwa. Jest to tym prostsze, im skuteczniej Polakom obrzydza się ich przeszłość, na każdą próbę powrotu do niej reagując histerycznymi epitetami. Niepokornym przypina się łatkę endeka czy faszysty. Dla pana Cioska i jemu podobnych przeszłość Polski to w znacznej mierze „rynsztokowe historie”. Dla nas to istotny element tożsamości. W tym aspekcie nasze drogi nigdy się nie spotkają.